Witam! Jestem na życiowym zakręcie bardzo proszę o obiektywna rade bo sama już nie wiem
co czuje i jak postąpić. Od dwóch lat mieszkam z chłopakiem, u Niego, razem jesteśmy trochę ponad dwa lata. Kocham go jeszcze... widzę ze CZASEM się stara, ale to chyba za mało.
Poza tymi chwilami kiedy się stara, jest to facet bez ambicji, zarabia mniej niż ja, a mimo to
w ogóle nie szanuje pieniędzy. Ja np z oszczędności rzucam palenie, on pali w najlepsze - a ja co
drugi dzień słyszę daj na fajki jutro oddam... oczywiście nie oddaje. To tylko taki przykład oczywiście jest podobnie w innych kwestiach. Rozmawiałam z nim na ten temat - w odpowiedzi słyszę: "wypominasz mi paczkę fajek" itd. Ja pracuje dużo więcej niż on, proszę go poszukaj innej pracy, dodatkowej - bo ma dużo wolnego czasu, co słyszę: jemu tak dobrze
Mało tego w domu oczywiście nie sprząta nie gotuje itd... Jest inteligentnym facetem, potrafi być uroczy, wiem ze jak odejdę będzie mi go bardzo brakować. Jednak z drugiej strony nie chce w ten sposób spędzić całego życia - zastanawiając sie czy starczy do ostatniego. Jestem wychowana tak ze wydaje mi sie jednak ze to mężczyzna powinien zapewnić bezpieczeństwo, również finansowe. Żebym chociaż widziała ze sie stara, ze próbuje, to ok, ale on ma to porostu w dupi.. Mam możliwość wynajęcia kawalerki, wiem ze będzie mi ciężko ale będę odpowiedzialna i zależna tylko od siebie
Ma ktoś jakąś dobra radę, czy sie mylę, czy przesadzam? Boje sie porostu ze jak zostanę
mogę za kilka lat go po prostu znienawidzić za takie życie ![]()
Podobne tematy
Znienawidzisz
Jak moja mama mojego tatę. Niestety.
Ona też haruje jak wół żeby nam zapewnić normalny byt, a ojciec nie ma pracy, gdyż twierdzi, że jest za stary i już nie znajdzie. BA! Znalazłby, ale pewnie mu się nie chce. Wcześniej pracował, ale firma upadła i teraz jest jak jest..
Poza tym to mama jest głową rodziny. Ja już nie jestem tak od niej strasznie zależna finansowo, chociaż studiuję i czasem dużo pieniędzy potrzeba mi właśnie na studia (wina kierunku) Ale mój młodszy brat owszem.. Mama gotuje, zajmuje się domem, o wszystko dba. Cały wkład jest jej. Oczywiście mój tato jest też pod jakimś tam względem dobrym człowiekiem, a więc nie chcę go oczerniać..
Piszę Ci to, ponieważ sytuacja, w której się znajdujemy (moja rodzina) przypomina mi sytuacje, w jakie jesteś Ty. Wiedz, że w Twoim przypadku za kilka, kilkanaście lat u Ciebie może być dokładnie tak samo. Patrząc na mamę to szkoda mi jej. Ja nie chcę mieć takiego męża jak mój ojciec.. Przykro mi to mówić, ale taka jest prawda. A więc gdyby na mojej życiowej ścieżce stanął taki mężczyzna jakiego opisujesz zrobiłabym wszystko by się w nim odkochać! Jak się nie ma chęci to nie ma mowy o dobrej przyszłości!