netkobietyWszystkie działy
Nieśmiałość, niska samoocena, kompleksy

grupa wsparcia dla chcących odmienić swoje życie:)

297 odpowiedzi39 637 wyświetleńzałożony przez marilyn86, 04.02.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » NIEŚMIAŁOŚĆ, NISKA SAMOOCENA, KOMPLEKSY » grupa wsparcia dla chcących odmienić swoje życie:)

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 261 do 298 z 298 ]

261

Odp: grupa wsparcia dla chcących odmienić swoje życie:)
Anstawia napisał/a:

W wątku dla kobiet, które kochają za bardzo już mnie znają smile Pomoc dziewczyn była i jest przeogromna. M.in. dzięki nim zakończyłam toksyczny związek. Postanowiłam teraz też udzielać się tutaj, bo JESTEM SZCZĘŚLIWA i chcę,żeby wszystkie kobitki takie były smile

I tak trzymać!! ja o sobie mogę powiedzieć to samo- chociaż nie zawsze tak było:)

262

Odp: grupa wsparcia dla chcących odmienić swoje życie:)

Widzę że dużo tu szczęśliwych kobiet, aż miło to słyszeć.

263 Ostatnio edytowany przez Catwoman (2012-06-07 11:40:44)

Odp: grupa wsparcia dla chcących odmienić swoje życie:)

Może warto zapytać te SZCZĘŚLIWE... jak to się stało, że są szczęśliwe? smile czy był jakiś przełom ?

Przy okazji polecam wątek o sednie szczęścia właśnie smile http://www.netkobiety.pl/viewtopic.php?pid=1060531#p1060531

i jeszcze jeden: http://www.netkobiety.pl/t35617.html

264

Odp: grupa wsparcia dla chcących odmienić swoje życie:)

Ja postanowiłam się zapisać na to forum bo ostano moje życie wywraca się raz po raz. Mam 23 lata staże i studiuje na czwartym roku psychologii poza tym mam mieszkać iedłógo sama wszytsko wydaje się usłane różami ale tak nie jest. Cierpię na kompulsywne obżarstwo które kontroluje moje życie, jestem bardzo wrażliwa, mam ukochanego który cierpi na depresje i opuznioną żałobę już od 1,5 roku stracił niespodziewanie ojca, jego mama właśnie trafiła do szpitala na zapalenie odszewnej jakąś godzinę temu wróciłam ze szpitala, mój tata jest alkoholikiem a mama jedyną osobą która utrzymuje mnie i moje studja ojca i samą siebie, a ja dorabiam jako sprzedawczyni w sklepie odzieżowym. Nie mam czasu na sen na odpoczynek na nic a staż i szkoła to moje życiowe szanse jak każda kobieta chciała bym czuc się przy tym piękna i przestać zajadać stres może ktoś mi poradzi jak się relaksować i unikać kompulsywnego jedzenia. Chciała bym być bardziej pozytywnie nastawiona i bardziej zorganizowana , zadbana dbająca o zdrowie, jak tego dokonać nie wiem ale postanowiłam zmienić swoje życie nie od jutra tylko od zaraz!

265

Odp: grupa wsparcia dla chcących odmienić swoje życie:)

elina23, a może na początek wizyta u psychologa ?;)

266 Ostatnio edytowany przez Anstawia (2012-06-07 20:23:15)

Odp: grupa wsparcia dla chcących odmienić swoje życie:)

elina23
Dobrze,że jesteś tutaj na forum, ale rzeczywiście byłoby fajnie jakbyś udała się do psychologa na indywidualną terapię lub na spotkania dla DDA.
Ja też jestem DDA, ojciec alkoholik. Też jestem mega wrażliwa i też "zajadam" stres, nerwy, bezradność itp
Z tego co napisałaś może wynikać, że bierzesz na siebie za dużo odpowiedzialności za innych, przejmujesz się bardzo chłopakiem, rodzicami. Wiadomo, są to Twoje najbliższe osoby. Do tego sama pracujesz, uczysz się. Jest tego sporo. Twój chłopak jest dorosłym człowiekiem, przeżywa smutne chwile, ale Ty nie musisz brać jego smutku i cierpienia na swoje barki. Możesz go wspierać, ale przede wszystkim masz prawo odciąć się od jego cierpienia. Masz prawo przeżywać przyjemność, masz prawo do relaksu, przyjemności. Jeżeli chodzi o to jak masz się zrelaksować, to musisz psychicznie odciąć się od problemów lufzi dookoła. Musisz żyć sama dla siebie. Gdy czujesz,że masz ochotę usiąść, odpocząć, poczytać książkę, zrób to, bez poczucia winy. Jeżeli nie masz ochoty odwiedzać mamy chłopaka w szpitalu,bo jesteś zmęczona, nie idź. Zamiast tego idź na spacer, do fryzjera... Nie masz wpływu na innych, tylko na siebie. Co do nadmiernego jedzenia, wszystko jest w naszej głowie. Jeżeli dasz odpocząć myślom, zmienią się twoje nawyki żywieniowe,gwarantuję. I pisz tutaj, pisz co u Ciebie. Jesteś wartościową, mądrą, młodą kobietą. Chcę Ci pomóc z całego serca, bo wiem, że warto!

267

Odp: grupa wsparcia dla chcących odmienić swoje życie:)

ok ok ok! biorę się za siebie i zmieniam tez swoje życie! zacznę od biegania , w internecie wyczytałam ze zmiany zacząć najlepiej od zaraz tylko ze już 2 to z tym bieganiem trochę krucho, co nie? nie pracuje cale dnie siedzę sama w domu i od nadmiaru tego czasu już zaczynam za dużo sobie wmawiać wymyślać i w ogóle  , od razu niestety nie dam rady zmienić się i mojego życia o 360 stopni ale małymi krokami mam nadzieje ze mi się uda , zacznę od tego biegania jeśli uda mi się być systematyczna zacznę robić coś następnego , to chyba dobry pomysł ? tylko czy będę taka chętna jak wstanę rano? no właśnie:) przeczytałam caly ten watek i początek mnie trochę zdołował a miała być to grupa wsparcia a wyszło no jak wyszło, ale na szczęście na końcówce doczytałam już trochę pozytywnych postów smile

268

Odp: grupa wsparcia dla chcących odmienić swoje życie:)

Jeśli nie chcesz biegać dla kobiet polecam aerobik będziesz w grupie poznasz nowych ludzi to powinno pomóc.
Jeśli nie to radzę przed bieganiem się porządnie rozgrzać aby nie nabawić się kontuzji.
A zmiany tak jak mówisz najlepiej wprowadzać krok po korku.

269

Odp: grupa wsparcia dla chcących odmienić swoje życie:)

krok po kroku? ja jestem taka okrutnie niecierpliwa...żadna ze mnie egzystencjalistka. zmian oczekuję tu i teraz. umówiłam się na wizytę u psychologa,bo wykańcza mnie planowanie i przewidywanie wszystkich najgorszych możliwych scenariuszy oraz nieustanne kwestionowanie tego, czy to co robię i co mam jest dość dobre. ale z tymi wizytami u psychologa też nie można przesadzać. czasami pokładamy (ok, ja pokładam) zbyt dużą wiarę....ale tak bardzo chcę zmian. chcę żeby znów było dobrze.

270

Odp: grupa wsparcia dla chcących odmienić swoje życie:)

Hej:)
jestem Magda mam 19 lat.
studiuję pierwszy rok administracji jednak wgl mi się nie podobają te studia:/ męcze się na nich najchętniej bym z nich zrezygnowała
ale...rodzice. i nie jestem wgl odważna dlatego nie stać mnie na tak poważną decyzję... i choć mam 19 lat to mam poczucie że zmarnowanego życia a decyzja o tych studiach była najgorsza w moim życiu. codziennie żałuje że nie poszłam na co innego:/

271

Odp: grupa wsparcia dla chcących odmienić swoje życie:)
Madziołek napisał/a:

Hej:)
jestem Magda mam 19 lat.
studiuję pierwszy rok administracji jednak wgl mi się nie podobają te studia:/ męcze się na nich najchętniej bym z nich zrezygnowała
ale...rodzice. i nie jestem wgl odważna dlatego nie stać mnie na tak poważną decyzję... i choć mam 19 lat to mam poczucie że zmarnowanego życia a decyzja o tych studiach była najgorsza w moim życiu. codziennie żałuje że nie poszłam na co innego:/

Masz szansę to zmienić. Choćby od jutra.

272

Odp: grupa wsparcia dla chcących odmienić swoje życie:)

wiem że mam szanse ale mama mi powie że nie ma sensu płacić za mieszkanie (bo nie mieszkam w domu i nie pracuję więc rodzice mnie utrzymują) skoro mam zamiar rzucać studia i zaczynać od października coś innego od początku. mogłabym co prawda zaliczyć pierwszy rok ale wiem że to będzie trudne bo po prostu nie potrafię się uczyć z tych prawniczych przedmiotów. a jeśli teraz rzucę studia to boje się że nie znajdę na ten czas do października jakiejś pracy jestem po liceum mieszkam na podkarpaciu więc szanse są małe:/

273

Odp: grupa wsparcia dla chcących odmienić swoje życie:)

Witam,
ostatnio coraz częściej zastanawiam się nad tym, ile dobrego mógłby zrobić każdy z Nas, gdyby poświęcić trochę czasu w pędzie życia codziennego. Postanowiłam zaangażować się w akcje, które w jakikolwiek sposób mogłyby pomóc chorym dzieciom i ich rodzinom. Przeszukując szerokie strony internetu trafiłam na wyjątkową fundację, która swoją historią podbiła moje serce. Historia Fundacji jest niezwykle poruszająca. Założycielami instytucji są zdeterminowani i pełni wiary rodzice, rodziny oraz przyjaciele chorych dzieci, którzy nie pobierają wynagrodzeń za prace i szerokie działania wykonywane na rzecz Fundacji. Instytucja wspiera swoich podopiecznych poprzez finansowanie leków oraz sprzętu medycznego, pokrywa koszty pobytu rodziców w przyszpitalnym hotelu, pokrywa koszty diagnostyki, leczenia oraz rehabilitacji dzieci nieobjętych ubezpieczeniem zdrowotnym.
Jednym ze sposobów, w jaki może pomóc każdy z Nas jest przekazanie 1%. Dajmy Fundacji  szansę pomóc innym.
Wchodząc na stronę internetową fundacji możemy skorzystać z nieodpłatnego programu do rozliczania PIT.
pomocdzieciom.eu
Wierzę, że dobro powraca. A Ty?
POMOC się LICZY!
KRS 0000140007

274

Odp: grupa wsparcia dla chcących odmienić swoje życie:)

hej Wam wszystkim:) ja rowniez postanowilam cos zmienic w swoim zyciu i licze na to ze wkoncu mi sie uda smile a mianowicie wzielam sie za odchudzanie smile wiem ze nie polubie nigdy swojego ciala ,nie zaakceptuje siebie nigdy a przez to bede wkolko nieszczesliwa i nie spotkam milosci swojego zycia:) mam fajny charakter i duze poczucie humoru ale to nie wystarcza w zyciu niestety,teraz to wiem. chce tez zapisac sie czy to na jakis kurs tanca zeby lepiej smigac po parkiecie czy moze jakis sport , zawsze chcialam grac w tenisa lecz fundusze mi na to nie pozwalaja ale lubie biegac wiec zaczne od tego:)piszczie jak wy tez pragniecie cos w sobie zmienic:) kazde wsparcie i che zmiany na lepsze jest mile widziana:)

275

Odp: grupa wsparcia dla chcących odmienić swoje życie:)

Witam, dołączam do tego zacnego grona i również biorę się za siebie w sposób szerokorozumiany: dieta, wiara w siebie i własne możliwości, dokończenie studiów. Ciężka orka przede mną, ale mam nadzieję, że dam radę smile

276

Odp: grupa wsparcia dla chcących odmienić swoje życie:)

Dołączam smile Rewolucyjną zmianą będzie odważne podjęcie dzisiejszego wyzwania: mój chłopak idzie na imprezę do kolegi (oblewanie zdanej sesji). Normalka, większość dziewczyn zrobiłaby sobie babską imprezę, poszłaby spać albo cieszyłaby się "panieńskimi" przyjemnościami, które w związku są niemożliwe. Mój problem polega na tym, że się stresuję gdy go nie ma, zwłaszcza wiosną - dla mnie najcięższą porą roku. Imprezy nie zrobię, bo nie mam z kim, czy zasnę to czas pokaże (to może być utrudnione moim lękiem), dlatego zamierzam - mimo lęku - się zabawić. Maraton filmowy (z produkcji których on nie lubi), ulubione chipsy i mnóstwo coli. Brzmi dla wielu idyllicznie, ale jeżeli ja to przetrwam, to będzie mój wielki krok do przodu! smile Zamawiam kciuki smile

277

Odp: grupa wsparcia dla chcących odmienić swoje życie:)
ewa118 napisał/a:

Dołączam smile Rewolucyjną zmianą będzie odważne podjęcie dzisiejszego wyzwania: mój chłopak idzie na imprezę do kolegi (oblewanie zdanej sesji). Normalka, większość dziewczyn zrobiłaby sobie babską imprezę, poszłaby spać albo cieszyłaby się "panieńskimi" przyjemnościami, które w związku są niemożliwe. Mój problem polega na tym, że się stresuję gdy go nie ma, zwłaszcza wiosną - dla mnie najcięższą porą roku. Imprezy nie zrobię, bo nie mam z kim, czy zasnę to czas pokaże (to może być utrudnione moim lękiem), dlatego zamierzam - mimo lęku - się zabawić. Maraton filmowy (z produkcji których on nie lubi), ulubione chipsy i mnóstwo coli. Brzmi dla wielu idyllicznie, ale jeżeli ja to przetrwam, to będzie mój wielki krok do przodu! smile Zamawiam kciuki smile

Zamówienie zostało przyjęte. Co chciałbym odmienić w swoim życiu? Z pewnością naczelnymi punktami są: samotność i bezrobocie. Oprócz tego redukcja pesymizmu i nadwrażliwości.

278

Odp: grupa wsparcia dla chcących odmienić swoje życie:)

Małymi krokami do wielkiego celu, to fura! Zastanów się, jakie czynności lub działania mogą coś zmienić. To już dobry start smile

Dzięki za kciuki, ale niestety impreza przełożona na jutro - w ostatniej chwili. Czyli wielkie wyzwanie zacznie się za równe 24 godziny. Dziś i tak jestem z siebie dumna, bo udało mi się nie wpadać w złość i wypucowałam mieszkanie na glanc. Sprzątanie to dla mnie najgorsza rzecz jaka może mnie spotkać z obowiązków domowych, dlatego to jest coś.

279

Odp: grupa wsparcia dla chcących odmienić swoje życie:)

witajcie smile

Chciałam napisać , że to bardzo ciekawy i pomocny wątek, jakiś czas temu postanowiłam również odmienić swoje życie smile zawsze gdy jestem na forum i czytam różne tematy to dowiaduje się o sobie czegoś nowego, dzięki temu bardziej trafnie mogę sobie pomóc.

Dobrze jest wyznaczać sobie nowe cele i się wzajemnie motywować, szczególnie gdy związek tego nie jest w stanie nam dać . Wyszłam z domu w którym moja mama zawsze usługiwała ojcu pod każdym względem, by zyskać u niego słowa uznania. Czasem nie tylko dobre rzeczy wynosi się z domu wink ale trzeba umieć walczyć o siebie i nie zatracać się .  Podążam tą drogą dopiero od jakiegoś czasu, ale małymi krokami do przodu

Pozdrawiam

280

Odp: grupa wsparcia dla chcących odmienić swoje życie:)

Jka tam wasze poczynania ? czy coś się zmieniło ? piszcie motywujcie smile)

281

Odp: grupa wsparcia dla chcących odmienić swoje życie:)

Wygląda na to, że wszystkie odmieniły swoje życie ;-)

282

Odp: grupa wsparcia dla chcących odmienić swoje życie:)

Ja dopiero zaczynam, ale nie wiem czy się uda ...

283

Odp: grupa wsparcia dla chcących odmienić swoje życie:)

Ciekawy wątek, więc może i ja podzielę się swoją historią. Może wątek się rozkręci smile


Kiedyś moje życie było sielanką (a przynajmniej teraz tak to odbieram) - super studia w dużym mieście, fajna praca z perspektywami, życie towarzyskie i cudowny facet. Byłam żywiołową dziewczyną, pełną wiary w siebie i z ogromnym apetytem na życie. Wierzyłam, że mogę wszystko - dosłownie. Chwytałam się radością każdego wyzwania jakie postawił przede mną los i z dziecięcą ciekawością po prostu chwytałam dzień. Z tego wszystkiego pozostał mi tylko (albo aż!) cudowny facet. Czasem sobie myślę, że tylko to mi się w życiu udało.

Dla niego rzuciłam studia, pracę i wszelakie aktywności (a było tego sporo). Za miłością przeprowadziłam się na drugi koniec Polski, na za*upie jak się patrzy. Początki mijały fantastycznie - wreszcie mogliśmy ze sobą zamieszkać, wiliśmy gniazdko i cieszyliśmy się wspólnym życiem. Oczywiście wierzyłam, że ze swoim potencjałem (teraz to słowo wydaje mi się śmieszne) znajdę pracę na największym odludziu (kiedyś pracowałam przez internet, więc w ostateczności myślałam właśnie o tym). Optymistycznie, wierzyłam że będzie fajnie! Pracę znalazłam, ale nieregularną i dużo dużo poniżej moich oczekiwań (i nie chodzi o finanse, ale zwykłe spełnienie zawodowe). Małomiasteczkowe życie zniszczyło moją psychikę - wiele zawiści, zazdrość o pracę, dążenie po trupach do celu, brak anonimowości, niszczenie kogoś wyróżniającego się ponad tłum (w pracy). Wszędzie daleko więc przestaliśmy wychodzić do ludzi - o wypadzie do centrum handlowego, zapisaniu się na jakiś kurs mogę tylko pomarzyć. Teoretycznie mam kilka koleżanek z pracy, ale kompletnie się z nimi nie dogaduję, rzadko z nimi się spotykam. Ich praca jest szczytem ich marzeń, do tego impreza i upicie się raz w tygodniu. Kompletnie inne priorytety niż moje, bardzo się przy nich uwsteczniam. Do rodziców daleko (kilkaset km), a z koleżankami z dawnych czasów kontakty się pourywały (chyba skreśliły mnie w momencie decyzji o przeprowadzce).

Minęło dwa lata od przeprowadzki, a ja mam depresję. Nic nie układa się po mojej myśli. Wyłażą ze mnie dawne kompleksy, syndrom DDA i brak poczucia własnej wartości. Moje ambicje chyba całkowicie ze mnie wyparowały. Czasem przez wiele dni nie wychodzę z domu, boję się ludzi, boję się, że spotkam kogoś z kim będę musiała rozmawiać (kogoś z pracy, bo innych ludzi nie znam). Pracę mam bardzo nieregularną, często siedzę sama w domu, a dni przelatują mi przez palce. Zdziczałam. Nienawidzę tego miejsca. Jak już wyjdę np. na zakupy, przemykam uliczkami ze spuszczoną głową. Nic mnie nie cieszy, nie potrafię się uśmiechać. Czasem myślę, że nic mnie już w życiu nie czeka. Miałam myśli samobójcze, zaczęłam w myślach marzyć o śmierci, o okaleczeniu się. W dodatku trafiłam na kompletnie nieprofesjonalnego psychologa, który zniechęcił mnie do jakichkolwiek terapii. Mój narzeczony mnie oczywiście wspiera, ale nie może mi pomóc. Brakuje mi po prostu rozwoju zawodowego i spotkań z ludźmi o podobnym myśleniu, czyli po prostu większego miasta. A w tej chwili przeprowadzka nie wchodzi w grę. Niedługo bierzemy ślub, a ja nie potrafię się z tego cieszyć. Mój narzeczony chce mieć dziecko, a ja myślę o nim jak o dopełnieniu mojej tragedii. No tak - wtedy już w ogóle się załamię, bez jakiejkolwiek pomocy, będę uziemiona i nie wyjdę z domu choćbym chciała. Nie, nie, nie - żadnych dzieci, bo do reszty zwariuję.

Proszę, nie linczujcie mnie. Wiem, że ludzie mają większe problemy. Wiem, że mam cudownego faceta. Ale nic poza tym.

Teraz może napiszę coś wreszcie związanego z wątkiem. Od stycznia próbuję się zmienić. Stwierdziłam, że muszę pomóc sobie sama, bo inaczej nikt mi nie pomoże. Zaczęłam ćwiczyć regularnie i zdrowo się odżywiać - jest to jedyna rzecz, z której jestem zadowolona po wielu miesiącach mojej stagnacji. Schudłam parę kilo, zrzucam brzuszek. Bardzo nieśmiało myślę o nowych studiach, ale nie wiem czy mam w sobie dość siły, by uwierzyć w siebie i po prostu na nie iść. Czuję się już za stara na studia od zera. Byłyby rewolucją w moim życiu, ale też są bardzo wymagające. Muszę wcześniej poprawić maturę, którą pisałam dość dawno temu. Nawet troszkę zaczęłam się uczyć. Problem w tym, że mam ogromne huśtawki nastrojów - wciąż dopadają mnie destrukcyjne myśli. Plus jest taki, że pojawia się również nikłe światełko w tunelu. Rzadko, ale pojawia się.

284

Odp: grupa wsparcia dla chcących odmienić swoje życie:)

Achajka doskonale Cię rozumiem, też mam wspaniałego faceta i właściwie nic poza tym. Mam przeciętną pracę i w chwili obecnej nie mam szans znalezienia lepszej, przyjaciółki się porozjeżdżały przez co nieraz czuję się samotna, bo nie mam z kim pogadać czy wyjść się odstresować...
Próbuję wyjść z tej monotonii, ale nie wiem do końca jak ... często czuję się byle jaka i niespełniona.
Wprawdzie zrobiłam krok do przodu - bo podobnie jak Ty regularnie ćwiczę (widzę że to mi służy), staram się bardziej dbać o siebie, rozwijać ... i chwilę jest dobrze, a później znowu przychodzi załamanie, i tak w kółko.

285

Odp: grupa wsparcia dla chcących odmienić swoje życie:)
Achajka napisał/a:

Ciekawy wątek, więc może i ja podzielę się swoją historią. Może wątek się rozkręci smile


Kiedyś moje życie było sielanką (a przynajmniej teraz tak to odbieram) - super studia w dużym mieście, fajna praca z perspektywami, życie towarzyskie i cudowny facet. Byłam żywiołową dziewczyną, pełną wiary w siebie i z ogromnym apetytem na życie. Wierzyłam, że mogę wszystko - dosłownie. Chwytałam się radością każdego wyzwania jakie postawił przede mną los i z dziecięcą ciekawością po prostu chwytałam dzień. Z tego wszystkiego pozostał mi tylko (albo aż!) cudowny facet. Czasem sobie myślę, że tylko to mi się w życiu udało.

Dla niego rzuciłam studia, pracę i wszelakie aktywności (a było tego sporo). Za miłością przeprowadziłam się na drugi koniec Polski, na za*upie jak się patrzy. Początki mijały fantastycznie - wreszcie mogliśmy ze sobą zamieszkać, wiliśmy gniazdko i cieszyliśmy się wspólnym życiem. Oczywiście wierzyłam, że ze swoim potencjałem (teraz to słowo wydaje mi się śmieszne) znajdę pracę na największym odludziu (kiedyś pracowałam przez internet, więc w ostateczności myślałam właśnie o tym). Optymistycznie, wierzyłam że będzie fajnie! Pracę znalazłam, ale nieregularną i dużo dużo poniżej moich oczekiwań (i nie chodzi o finanse, ale zwykłe spełnienie zawodowe). Małomiasteczkowe życie zniszczyło moją psychikę - wiele zawiści, zazdrość o pracę, dążenie po trupach do celu, brak anonimowości, niszczenie kogoś wyróżniającego się ponad tłum (w pracy). Wszędzie daleko więc przestaliśmy wychodzić do ludzi - o wypadzie do centrum handlowego, zapisaniu się na jakiś kurs mogę tylko pomarzyć. Teoretycznie mam kilka koleżanek z pracy, ale kompletnie się z nimi nie dogaduję, rzadko z nimi się spotykam. Ich praca jest szczytem ich marzeń, do tego impreza i upicie się raz w tygodniu. Kompletnie inne priorytety niż moje, bardzo się przy nich uwsteczniam. Do rodziców daleko (kilkaset km), a z koleżankami z dawnych czasów kontakty się pourywały (chyba skreśliły mnie w momencie decyzji o przeprowadzce).

Minęło dwa lata od przeprowadzki, a ja mam depresję. Nic nie układa się po mojej myśli. Wyłażą ze mnie dawne kompleksy, syndrom DDA i brak poczucia własnej wartości. Moje ambicje chyba całkowicie ze mnie wyparowały. Czasem przez wiele dni nie wychodzę z domu, boję się ludzi, boję się, że spotkam kogoś z kim będę musiała rozmawiać (kogoś z pracy, bo innych ludzi nie znam). Pracę mam bardzo nieregularną, często siedzę sama w domu, a dni przelatują mi przez palce. Zdziczałam. Nienawidzę tego miejsca. Jak już wyjdę np. na zakupy, przemykam uliczkami ze spuszczoną głową. Nic mnie nie cieszy, nie potrafię się uśmiechać. Czasem myślę, że nic mnie już w życiu nie czeka. Miałam myśli samobójcze, zaczęłam w myślach marzyć o śmierci, o okaleczeniu się. W dodatku trafiłam na kompletnie nieprofesjonalnego psychologa, który zniechęcił mnie do jakichkolwiek terapii. Mój narzeczony mnie oczywiście wspiera, ale nie może mi pomóc. Brakuje mi po prostu rozwoju zawodowego i spotkań z ludźmi o podobnym myśleniu, czyli po prostu większego miasta. A w tej chwili przeprowadzka nie wchodzi w grę. Niedługo bierzemy ślub, a ja nie potrafię się z tego cieszyć. Mój narzeczony chce mieć dziecko, a ja myślę o nim jak o dopełnieniu mojej tragedii. No tak - wtedy już w ogóle się załamię, bez jakiejkolwiek pomocy, będę uziemiona i nie wyjdę z domu choćbym chciała. Nie, nie, nie - żadnych dzieci, bo do reszty zwariuję.

Proszę, nie linczujcie mnie. Wiem, że ludzie mają większe problemy. Wiem, że mam cudownego faceta. Ale nic poza tym.

Teraz może napiszę coś wreszcie związanego z wątkiem. Od stycznia próbuję się zmienić. Stwierdziłam, że muszę pomóc sobie sama, bo inaczej nikt mi nie pomoże. Zaczęłam ćwiczyć regularnie i zdrowo się odżywiać - jest to jedyna rzecz, z której jestem zadowolona po wielu miesiącach mojej stagnacji. Schudłam parę kilo, zrzucam brzuszek. Bardzo nieśmiało myślę o nowych studiach, ale nie wiem czy mam w sobie dość siły, by uwierzyć w siebie i po prostu na nie iść. Czuję się już za stara na studia od zera. Byłyby rewolucją w moim życiu, ale też są bardzo wymagające. Muszę wcześniej poprawić maturę, którą pisałam dość dawno temu. Nawet troszkę zaczęłam się uczyć. Problem w tym, że mam ogromne huśtawki nastrojów - wciąż dopadają mnie destrukcyjne myśli. Plus jest taki, że pojawia się również nikłe światełko w tunelu. Rzadko, ale pojawia się.

Linczować? Widziałem mimo krótkiego stażu na tym forum takie "problemy", że człowiek się zastanawia, nad definicją słowa problem.
Twój problem jest bardzo poważny, dotyczy czegoś niezbędnego do szczęścia: Samorealizacji.
Znalazłaś się wśród ludzi, którzy ciągną Cię w dół, depczą Twój potencjał, bo nie pasujesz do ich "klimatu". Pewnie mają Cię za zadufaną, tylko dlatego że masz bogatsze słownictwo, i nie pijesz taniego piwa.
Jedyne co mi przychodzi do głowy, to namówienie faceta na przeprowadzkę gdzie indziej, w miejsce gdzie Ty mogłabyś się rozwijać, zamiast popadać w degresję, a i on mógłby cieszyć się życiem itp itd. Niestety nie mam pojęcia gdzie to leży na skali prawdopodobieństwa.
Jedyne czego jestem pewien, to że nie możesz dać się stłamsić. Masz tylko jedno życie, nikt za Ciebie nie umrze, więc nikt poza Tobą nie ma prawa o nim decydować. Szukaj drogi do szczęścia, masz do tego prawo.

286

Odp: grupa wsparcia dla chcących odmienić swoje życie:)

Achajka... tak się kończy przenoszenie na zadupie w imię miłości... No! To tyle moralizowania XD

A może by tak pogadać z narzeczonym, że raczej czas się wynieść w "cywilizacje"? Skoro on jest taki cudowny, jak mówisz, to myślę, że powinniście się nad tym zastanowić.

Dlaczego, właściwie się przenosiłaś i zrezygnowałaś z całego życia? Zawsze mi się wydawało, że jak para mieszka daleko od siebie to przeprowadzamy się do tego, który ma większe perspektywy, miasto, więcej możliwości pracy...

287 Ostatnio edytowany przez Achajka (2014-02-25 15:26:35)

Odp: grupa wsparcia dla chcących odmienić swoje życie:)
Sith'ari napisał/a:

Linczować? Widziałem mimo krótkiego stażu na tym forum takie "problemy", że człowiek się zastanawia, nad definicją słowa problem.
Twój problem jest bardzo poważny, dotyczy czegoś niezbędnego do szczęścia: Samorealizacji. (...)

No cóż - zdaję sobie sprawę z tego, że ludzie mają większe problemy, poczytałam też kilka wątków na tym forum. Samorealizacja jest w końcu na szczycie piramidy potrzeb. Nie raz słyszałam, że jestem dziwna i w d*pie mi się poprzewracało. Albo że życia nie znam i mam za dobrze smile

Teo napisał/a:

Achajka... tak się kończy przenoszenie na zadupie w imię miłości... No! To tyle moralizowania XD

A może by tak pogadać z narzeczonym, że raczej czas się wynieść w "cywilizacje"? Skoro on jest taki cudowny, jak mówisz, to myślę, że powinniście się nad tym zastanowić.

Dlaczego, właściwie się przenosiłaś i zrezygnowałaś z całego życia? Zawsze mi się wydawało, że jak para mieszka daleko od siebie to przeprowadzamy się do tego, który ma większe perspektywy, miasto, więcej możliwości pracy...

Moralizowanie w pełni uzasadnione smile Mój narzeczony ma pracę dość specyficzną, nie może ot tak sam z siebie się przenieść - jest mundurowym. Poza tym jest jeszcze młody, więc z założenia trafił od razu na wiochę, jak to mówią - musi odsiedzieć swoje. Potrzeba dużych znajomości żeby trafić do większego miasta - jakieś tam mamy nawet, ale nawet te osoby mówią, że trzeba czekać. Rok, dwa, trzy, pięć - niewiadomo.

Zrezygnowałam z życia z kilku powodów:
- tęskniłam, a nie mogliśmy widzieć się w każdy weekend (400 km odległości),
- to on ma lepsze perspektywy niż ja (porównując wykształcenie/ szanse na pracę/ zarobki) nawet na tej wiosce,
- przed przeprowadzką żyliśmy już razem 5 lat na odległość (mniejszą, ale i tak widywaliśmy się tylko w weekendy) i miałam dość.

Nie sądziłam tylko, że będzie aż tak źle. Z perspektywy czasu myślę, że rozłąka byłaby może lepsza. W końcu wiele par tak żyje, a my jesteśmy dość mocnym i stabilnym związkiem. No ale cóż - wyszło jak wyszło, była to moja decyzja i ponoszę jej konsekwencje. Teraz muszę tylko je zniwelować żeby jakoś zacząć normalnie żyć smile

288

Odp: grupa wsparcia dla chcących odmienić swoje życie:)

Witaj Achajka

To co opisałaś , jest bardzo trudne i wymaga faktycznie mocnego poświęcenia, wiem coś o tym bo byłam z mundurowym ponad dwa lata , wyjechał na misje , wrócił snuliśmy plany , ale życie wszystko zweryfikowało

Czasem ciężko jest podjąć decyzje tak aby druga strona nie odczuwała brak tego wszystkiego co potrzebuje. Niestety wiem jak ludzie potrafią zabić pewność siebie oraz stłamsić pewne rzeczy które są w nas i pasje które posiadamy, bo niejednokrotnie się przeprowadzałam również za m lodu i środowisko nie raz dawało mi odczuć , że nie jestem " od nich " że mam się dostosować i nie wychylać.

Dobrze , że ćwiczysz, to na początek ...
Nie wiem jak daleko jest z tej wiochy do jakiegoś większego miasta , ale jeśli nie masz stałej pracy możesz chociaż dwa razy w ciagu miesiąca wybrać się poza mury i schematyczność tej miejscowości. Dać sobie poczucie , że nawet jeśli tam Ci ciężko to nie jest to więzienie, zapisać się na kurs na który będziesz dojeżdżać związany z czym co Ci interesuje.
Lub czasem uciec od wszystkiego chociaż na jeden dzień "wsiąść do pociągu byle jakiego " i pojechać wypić tam kawę na rynku. Sama lub z kimś kto też będzie potrzebował tego co Ty.

Może to niewiele ale na początek z pewnością " już coś "
Dodam , że mój obecny partner nie zawsze we mnie wierzy, czasem nawet słowami "podcina skrzydła " ale to chyba przez strach , że to co robię pójdzie na marne. A ja wierze, że nie i wciąż o czymś marze i staram się jakoś sobie ogarniać pewne sprawy.

Napisz do jakiego miasta jest Ci najbliżej, czy masz prawko ?

Pozdrawiam

289

Odp: grupa wsparcia dla chcących odmienić swoje życie:)
lena86 napisał/a:

Ja dopiero zaczynam, ale nie wiem czy się uda ...

A jak zaczęłaś przemianę dawaj dawaj ! smile

290

Odp: grupa wsparcia dla chcących odmienić swoje życie:)

Katia,


Właściwie to nic spektakularnego? staram się nabrać dystansu do niepowodzeń i wierzyć że będzie dobrze. Zaczęłam bardziej dbać o siebie, ćwiczyć, dokształcać się ?

Zalogowałam się na to forum i zobaczyłam, że inni mają dużo gorzej? nie jest to jednak dużym pocieszeniem, bo dalej mam swoje zmartwienia.

Nie jest łatwo zawsze odgonić czarne myśli, chociaż to wszystko zależy od nas samych i zamiast się zamartwiać można zrobić coś konstruktywnego. Pewnych rzeczy nie przeskoczę, nie zmienię z dnia na dzień, ale małymi kroczkami mogę się przybliżyć do czegoś lepszego.

Chociaż tyle ludzi w podobnej sytuacji, z podobnymi problemami, to tak naprawdę w moim otoczeniu praktycznie ich nie widzę,  dlatego czułam się osamotniona z moim czarnowidztwem, lękami, stresem, czułam się gorsza. Ludzie przybierają różne maski, trudno o bratnią duszę ? szczerą i uczciwą.

291

Odp: grupa wsparcia dla chcących odmienić swoje życie:)
lena86 napisał/a:

Katia,


Właściwie to nic spektakularnego? staram się nabrać dystansu do niepowodzeń i wierzyć że będzie dobrze. Zaczęłam bardziej dbać o siebie, ćwiczyć, dokształcać się ?

Zalogowałam się na to forum i zobaczyłam, że inni mają dużo gorzej? nie jest to jednak dużym pocieszeniem, bo dalej mam swoje zmartwienia.

Nie jest łatwo zawsze odgonić czarne myśli, chociaż to wszystko zależy od nas samych i zamiast się zamartwiać można zrobić coś konstruktywnego. Pewnych rzeczy nie przeskoczę, nie zmienię z dnia na dzień, ale małymi kroczkami mogę się przybliżyć do czegoś lepszego.

Chociaż tyle ludzi w podobnej sytuacji, z podobnymi problemami, to tak naprawdę w moim otoczeniu praktycznie ich nie widzę,  dlatego czułam się osamotniona z moim czarnowidztwem, lękami, stresem, czułam się gorsza. Ludzie przybierają różne maski, trudno o bratnią duszę ? szczerą i uczciwą.

W dzisiejszych czasach bardzo trudno. Jakoś nie mogę się z tym pogodzić. Coraz mniej empatii, a coraz więcej egoizmu. Rozszyfrowywanie i analizowanie ludzkich masek męczy mnie i frustruje.

292

Odp: grupa wsparcia dla chcących odmienić swoje życie:)

Ja też w dużym stopniu uzależniam swoje szczęście od bycia z kimś, a mam 25 lat i nie wiem jaka jestem bez kogoś przy boku.

293

Odp: grupa wsparcia dla chcących odmienić swoje życie:)

Achajka myślę, że wszystko jest możliwe. Ja przygotowywałam się do poprawki matury w czasie gdy mnie mój zostawił. Uparłam się zaparłam i teraz taka "starsza" chodzę na studia i walczę o siebie. Także powodzenia Ci życzę smile

No ja to na pewno muszę przezwyciężyć swoje niekiedy nadchodzące lenistwo i coraz częstsze poczucie braku sił do realizacji moich planów. Na początek zrobiłam sobie plan treningowy by się lepiej kontrolować z ćwiczeniami. Zapisałam się też przypadkiem, bo była taka okazja na bezpłatny kurs włoskiego, a co tam odrobina nowości nikomu nie zaszkodzi.

294

Odp: grupa wsparcia dla chcących odmienić swoje życie:)
lena86 napisał/a:

Katia,


Właściwie to nic spektakularnego? staram się nabrać dystansu do niepowodzeń i wierzyć że będzie dobrze. Zaczęłam bardziej dbać o siebie, ćwiczyć, dokształcać się ?

Zalogowałam się na to forum i zobaczyłam, że inni mają dużo gorzej? nie jest to jednak dużym pocieszeniem, bo dalej mam swoje zmartwienia.

Nie jest łatwo zawsze odgonić czarne myśli, chociaż to wszystko zależy od nas samych i zamiast się zamartwiać można zrobić coś konstruktywnego. Pewnych rzeczy nie przeskoczę, nie zmienię z dnia na dzień, ale małymi kroczkami mogę się przybliżyć do czegoś lepszego.

Chociaż tyle ludzi w podobnej sytuacji, z podobnymi problemami, to tak naprawdę w moim otoczeniu praktycznie ich nie widzę,  dlatego czułam się osamotniona z moim czarnowidztwem, lękami, stresem, czułam się gorsza. Ludzie przybierają różne maski, trudno o bratnią duszę ? szczerą i uczciwą.

To prawda , maski są najgorsze a wyjście z mroku to wyczyn , ale małe kroki pomagają i myślę , że pozwalają nam jakoś iść i brnąć do przodu :)

295

Odp: grupa wsparcia dla chcących odmienić swoje życie:)

Witajcie,
zacznę od tego, że każdy ma swoje problemy i niektórzy mają ich nawet sporo, najważniejsze, to mieć komu się z nich wypłakać. Ale od początku. Mając 19 lat byłam wulkanem energii, wesoła, uśmiechnięta, energiczna i...stop... kompleks, miałam kompleks na punkcie nosa, niby nic takiego, ale wtedy nie było jeszcze internetu ani kultu piękna, nie miałam gdzie szukać pomocy, a to przeszkadzało mi być w pełni sobą. Zabieg zrobiłam, okazało się, że fatalnie - 2,5 tys zlotych przepadło, a jednoczesnie 2 wyjazdy zagraniczne, bo tłumaczyłam sobie: "jak ja taka brzydka tam pojadę" sad w międzyczasie znalazł się chłopak, który akceptował mnie w 100%, bo nie powiem ciało miałam ładne, ogólnie też, tylko ten nos... brak samooakceptacji potęgowały konflikty w domu, mama niebyła osobą łatwą w kontaktach, wszystko wtedy zwalałam na nos, a przyczyna tkwiła wlaśnie w tych relacjach, niską samoocenę i niskie poczucie wartości wynosi się z domu. Dziewczyny, kobiety, doceńcie to co macie!!! Bo jeśli wy się nie docenicie to nikt was nie doceni. Moje niskie poczucie wartości sprawiło, że nie pojechałam do pracy za granicę, nie robiłam tego co chciałam, bo mimo, że byłam inteligentna i zdolna, to nie chciałam iść na studia. Chciałam zarabiać pieniądze, na to, żeby być atrakcyjną, fajną babką, na wyjazdy zagraniczne, samochód i spełnianie marzeń smile pieniążki na operację nosa zarabiałam w Polsce przez 2 lata i...znowu nieudana operacja, konflikty w domu i poronienie. Z miłej sympatycznej dziewczyny stałam się kłębkiem nerwów. Wydawało mi się, że jestem beznadziejna, nic mi w życiu nie wychodzi i a nic nie zasługuję, jednak przyszedł dzień trzezciej operacji i wreszcie zyskałam wygląd o jaki mi chodziło, uporałam się z kompleksem, stałam się otwarta, pewna siebie i uśmiechnieta, ale nie na tyle zeby zmienić swoje życie. Nie opusiłam rodzinnego domu, ani chłopaka, który wiecznie nie miał pracy. Przyzwyczajenie do beznadziejnego stanu rzeczy było tak silne, że zdecydowałam się wyjść za tego faceta, a mało tego zamieszkałam z nim w moim rodzinnym domu, pełnym konfliktów, smutku i przemocy. Zdecydowałam się urodzić meżowi dzieci, choć tak na prawdę w głębi duszy nie chciałam tego, nie chciałam z nim żyć, tylko wreszcie zrealizować siebie. Samotność, brak możliwości porozmawiania z kimś sprawił, że dokonałam samych złych wyborów, gdybym wtedy miała dostęp on-line do takiej kobiecej samopomocy niepopelniłabym tych błędów. Z boku wszystko wygląda ok, dwoje dzieci, mąż, budowa, sielanka....ale ja jestem w rozsypce, bo niezrealizowałam siebie! Zróbcie to na co macie ochotę, cokolwiek miało by to oznaczać. Ja niechcę robić krzywdy dzieciom, bo cóź im powiem po latach, mama pojechała zwiedzać świat, bawić się zamiast być przy was??? Nie opamiętałam się w porę i teraz jestem totalnie skłócona z życiem, bo nie wzięłam go od początku w swoje ręce. Robiłam wszystko tak jak trzeba robić, a nie tak jak ja chce! To jest totalnie złe i demotywujące, otwarły mi się oczy, niestety troszkę za późno.Myślę że z zewnątrz jestem piękna, faceci proszą mnie o spotkanie, bo ja zaakceptowałam siebie, ale jednocześnie mam dom, rodzinę, męża. Wszystko jest nie tak jak chciałam, niektorzy marzą o dzieciach, a ja poprostu niechciałam ich mieć, chciałam być wolna, bo to najpiękniejszy stan, na który ja przez mój kompleks nie pozwoliłam sobie. Jest jak jest, a jedyne co mogę zrobić, to wszystkim paniom z forum przekazać, aby ceniły się najbardziej na świecie wtedy szczęście samo przychodzi. Realizujcie się dziewczyny, nie myślcie o tym, co powiedzą inni, bądźcie sobą, bo może później taka okazja już się niewydarzy!

296 Ostatnio edytowany przez Iness7 (2014-06-15 19:32:42)

Odp: grupa wsparcia dla chcących odmienić swoje życie:)

Achajka!
REALIZUJ SEBIE - JEŚLI ZOSTANIESZ W TYM MIEJSCU Z CZASEM PRZESTANIESZ KOCHAĆ SIBIE I SWOJEGO FACETA - UCIEKAJ, JEŚLI KOCHA TO ZROZUMIE!!!

297

Odp: grupa wsparcia dla chcących odmienić swoje życie:)

Zdrada to swiadomy wybor i za ten wybor trzeba zaplacic, moze nie dzis, nie za rok czy kilka ale w końcu... Bo wreszcie zrozumie (lub w sumie nie) kogo stracił. Karma zawsze wraca. Więc: NIE BUDUJ ŚWIATA NA MĘŻCZYŹNIE - TO WTEDY NIGDY SIĘ NIE ZAWALI smile  - była konformistka i jednocześnie naiwna "baba".

Posty [ 261 do 298 z 298 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » NIEŚMIAŁOŚĆ, NISKA SAMOOCENA, KOMPLEKSY » grupa wsparcia dla chcących odmienić swoje życie:)

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026