Święta najczęściej kojarzą nam się z miłą, rodzinną atmosferą, czasem pełnym pozytywnych emocji, beztroski i radości. Niestety nie wszystkim. Niektórzy z nas na te kilka dni najchętniej zapadliby w zimowy sen albo schowali się w mysiej dziurze - aby przeczekać i obudzić się, kiedy będzie już po wszystkim.
Powody mogą być bardzo różne - samotność, złe wspomnienia, odmienny światopogląd, ogólna niechęć do tego typu dni. Bez względu jednak na przyczynę niech to miejsce służy tym wszystkim, którzy świąt nie lubią, a jednak są nimi zewsząd bombardowani, co dodatkowo sprawy nie ułatwia.
Bądźcie tu razem, dzielcie się wątpliwościami, wspomnieniami, jeśli trzeba wyrzućcie złość (w sposób kulturalny i regulaminowy
), a przede wszystkim nie dajcie się! W końcu w grupie zawsze raźniej
.
Podobne tematy
deja vu? Czy święta to naprawdę jakaś patologia i trauma, że aż trzeba się wspierać, aby przez nie przejść i tworzyć takie wątki w dziale psychologia? To raczej temat na pogaduszki przy kawie.
Ale z drugiej strony - jak ludzie potrafią kulturalnie dyskutować w temacie i wyrzucać złość to już pokazał identyczny wątek, który niedawno z powodu tejże kultury został zamknięty. Może więc i wnioski, jakie się nasuwają po takiej lekturze, to jednak temat na psychologiczne rozkminy...
Tak czy siak, życzę Wszystkim zainteresowanym aby święta ich ominęły szerokim łukiem. No inaczej mi tu nie wypada...:)
3 2015-12-17 00:34:07 Ostatnio edytowany przez brutalist900 (2015-12-17 00:34:48)
Dla mnie wielką hipokryzją jest jeśli ateista obchodzi święta. Śmiech na sali normalnie. Nie wiem jak to z Twoją wiarą Olinko jest ale nie widzę byś pisała coś o Bogu a przecież On jest w tym wszystkim najważniejszy. Jeśli nie jesteś wierząca to co Cię obchodzi święto Chrześcijan?
deja vu? Czy święta to naprawdę jakaś patologia i trauma, że aż trzeba się wspierać, aby przez nie przejść i tworzyć takie wątki w dziale psychologia? To raczej temat na pogaduszki przy kawie.
Adiaphoro, mylisz się, niektórzy naprawdę mają z tym problem. A że deja vu? Jeśli zaistniała taka potrzeba, to chyba nie ma sensu na siłę doszukiwać się problemu.
Poprzedni temat poszedł w złym kierunku, mam jednak szczerą nadzieję, że ten spełni cel, dla którego został założony i jeśli ktoś poczuje się bardzo samotny albo zechce podzielić się smutną przeszłością, to odnajdzie tu to, czego szuka.
Ja na przykład mam koleżankę, która nienawidzi świąt, bo właśnie w tym czasie u jej córeczki zdiagnozowano neuroblastomę, a dwa lata później dziecko już nie żyło. Do dziś ten okres jest dla niej szczególnie bolesny, a zamiast radości przynosi ogromny smutek.
Ale to już było....nanana ![]()
I wróciło jak bumerang.
Majkoszpilko, patrz wyżej
.
Dlaczego ateista ma nie obchodzic swiat?
Przeciez to stare swieta, nasze Szczodre Gody, Sol invictis, a tu gdzie mieszkam dalej obchodzi sie nie jakies Boze Narodzenie tylko poganski Jul.
Ja obchodze przesilenie zimowe, fajnie gdy sie mieszka tak, ze widac droge Slonca, ruch planet i gwiazd. To swieto odradzajacego sie Slonca, wiec tez wszystkich bostw solarnych. Swieto zycia.
Dla mnie swieta staly sie wlasnie strawne gdy odrzucilam katolicka skorupe. Nie musze ganiac na roraty, do spowiedzi, nie musze miec wypucowanych okien. Wazne jest spotkanie z bliskimi, kupowanie im prezentow. Ozdoby wedlug fantazji, co sie nam z tym switem kojarzy. Mialam kiedys smocze swieczniki, drakkary, muszle, prawdziwe i "zlote" oraz "zagubione skarby".
Choinka za oknem - kulki sera, maslo, specjalne zawieszki dla sikorek.
Zarcie dla zaprzyjaznionych lisow.
Licytowanie sie ze znajomymi z grupy adopcyjne co tez santapaw pieskowi przyniosl. Musialam im wytlumaczyc ze do mnie Mikolaj ma blizej, wiec prezenty przywiozl juz w wigilie. Oczywiscie zdjecie wrzucone na fb, pierwsza bylam wiec bezkonkurencyjna.
Dobre winko - jutro juz poszukam.
Majkoszpilko, patrz wyżej
.
Obawiam się,że skończy się podobnie.Albo będą grzeczni,ze względu na Twoją osobę.
No nic...podczytam i zobaczę,jaki faktycznie kierunek obierze ta dyskusja ![]()
No nic...podczytam i zobaczę,jaki faktycznie kierunek obierze ta dyskusja
Jeśli połowa postów będzie przekomarzaniem się, to chyba jednak nie spełni założonej przeze mnie roli.
Najgorsze święta Bożego Narodzenia, których nie miałam ochoty obchodzić, to właśnie po stracie bliskiej osoby. Dzielić się opłatkiem bez tej osoby, pozostawianie pustego krzesła dla kogoś, kto odszedł na parę dni przed Wigilią.
Nie dziwię się osobom, które nie lubią świąt ze względu na trudną sytuację rodzinną. Znajoma marudziła, że nie lubi świat i wolałaby gdzieś wtedy wyjechać albo pracować, żeby tylko nie spędzać świąt z rodziną. Teraz zmieniła się o 180 st. Ma nowego partnera i z radością świętuje.
Niektórzy (niewierzący bądź tym podobni) obchodzą wyżej nadmienione święta ze względu na to, że jest to miła okazja do spędzenia razem czasu c:
Przyzwyczajenie także przejmuje tutaj pałeczkę. Nie trzeba wierzyć w "Boga", aby obchodzić te święta. Można spędzać je jak się chce - to jest po prostu miłe c:
Niektórzy (niewierzący bądź tym podobni) obchodzą wyżej nadmienione święta ze względu na to, że jest to miła okazja do spędzenia razem czasu c:
Przyzwyczajenie także przejmuje tutaj pałeczkę. Nie trzeba wierzyć w "Boga", aby obchodzić te święta. Można spędzać je jak się chce - to jest po prostu miłe c:
Święta to także wolne od pracy dni i czas sprzyjający spotkaniom rodzinnym. Gdyby to były święta tylko kościelne to, co innego.
13 2015-12-17 17:20:38 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-12-17 17:27:19)
I prawie nikt oprocz Summerki tu nie przyszedl tylko pouczajacy ze swieta tylko z kosciolem ![]()
Swoja droga jaka jest proporcja: chodzacy do kosciola a robiacy swieta? Roznica kolosalna.
Powiem Wam ze ja sie zaczelam cieszyc ze jest dluga przerwa. Wreszcie mam czas zrobic plan pracy kola naukowego na nastepny rok, poprawki do 2 artykulow, poprawki do magisterki, napisac 1 caly artykul, uzupelnic notatki, przeczytac specjalistyczna ksiazke, pokuc legal english, cwiczyc 3 godziny dziennie.
Zreszta haslo swiateczne: praca ponad wszystko
(az ostatnio sekretarz kola zapytal mnie: "prezesie (lubimy sie tytulowac, ja mu mowie panie sekretarzu
) jestes pracoholiczka?". Az mi sie glupio zrobilo ze az tak to widac ![]()
Ale przestalam zamartwiac sie swietami. To tylko data, dekoracje (nawet zrobilam) i zarcie. I czas na nadrobienie zaleglosci studia-praca.
I prawie nikt oprocz Summerki tu nie przyszedl tylko pouczajacy ze swieta tylko z kosciolem
Swoja droga jaka jest proporcja: chodzacy do kosciola a robiacy swieta? Roznica kolosalna.
Przecież ja też napisałam, że święta nie są tylko dla "wierzących" :v
15 2015-12-17 17:28:14 Ostatnio edytowany przez kammiś (2015-12-17 17:33:20)
kammiś napisał/a:I prawie nikt oprocz Summerki tu nie przyszedl tylko pouczajacy ze swieta tylko z kosciolem
Swoja droga jaka jest proporcja: chodzacy do kosciola a robiacy swieta? Roznica kolosalna.Przecież ja też napisałam, że święta nie są tylko dla "wierzących" :v
Swieta sa idealna okazja na nadrobienie zaleglosci naukowo-zawodowych ![]()
Chodzilo mi o to ze nie pisal prawie nikt z ludzi ktorzy nie lubia swiat. Tylko summerka.
Jakie "prawie nikt"?!!
Ja uwielbiam swieta. I wlasnie to co jest najlepsze - nie jest chrzescijanskie. Kiszone rzeczy - kapusta, ogorki, barszcz. Potrawy z makiem. Ser - wiem jak sie robi, od dziecka. Miod, korzenie. Grzyby. Siano. Zastanawiam sie nad watkiem - nasze rodzime potrawy, zwyczaje.
Super, wlasnie o to chodzi. Olinka zalozyla watek dla tych ktorzy nie lubia swiat a ludzie pisza
"Ja uwielbiam swieta".
Bardzo logiczne.
18 2015-12-17 21:00:15 Ostatnio edytowany przez in_ka (2015-12-17 21:12:13)
Jakie "prawie nikt"?!!
Ja uwielbiam swieta.
jakie uwielbiam ![]()
w tym wątku trza pisać - nie lubię świąt, nie chcę, itd. ![]()
to wątek dla kammiś i jej podobnych ...

Mi podobnych ![]()
Masz na mysli Martainna?
To dzieki za komplement, bo calkiem sensownym czlowiekiem sie wydaje ![]()
W przeciwienstwie do tej calej grupy laokona "nie znam sie, ale sie wypowiem" ![]()
Jakie "prawie nikt"?!!
Ja uwielbiam swieta. I wlasnie to co jest najlepsze - nie jest chrzescijanskie. Kiszone rzeczy - kapusta, ogorki, barszcz. Potrawy z makiem. Ser - wiem jak sie robi, od dziecka. Miod, korzenie. Grzyby. Siano. Zastanawiam sie nad watkiem - nasze rodzime potrawy, zwyczaje.
Pewnie,fajny pomysł z tym wątkiem ![]()
Ogólnie święta jako czas przeznaczony dla wierzących lubię ale niestety urok mija szybko. Alkohol, który traktowany jest jako konieczność w święta, sztuczna atmosfera i fura jedzenia którego i tak nie rusze. Namawianie na pierogi (nie lubię) barszcz (nie lubię) słodycze (nie jem) i pilnowanie żeby nie zjeść czegos żeby nie żałować.
Ale to dobry czas żeby nadrobić zaległości w nauce i w ulubionych lekturach oraz poświęcenie więcej czasu na ćwiczenia tak jak Kammiś pisała.
Pierwsze świętowanie Szczodrych Godów i ostatnie spędzanie Świąt z rodziną.
Od przyszłego roku dla mnie to będą po prostu wolne dni. Zapewne w tym okresie napiszę analizę polityczną 4 kwartału w Europie i postaram się gdzieś opublikować, a może jak się uda to parę prac namalować
Dla każdego świątecznego sceptyka polecam pracę w galerii handlowej - po całym dniu oglądania wystrojów i słuchania nastrojowej muzyki ma się ochotę na coś naprawdę mocnego ![]()
23 2015-12-18 07:36:13 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2015-12-18 07:38:37)
Chciałam się podzielić swoimi myślami, ale zobaczyłam tu Kammiś i stwierdziłam, że nie warto, biorąc pod uwagę, że z tamtego wątku zostałam wykopana na zbity pysk
.
Jednakże chętnie poczytam, co mają do napisania inni. Bo to ciekawy temat.
P.S UWAGA, PRYWATA
Akayo - odpisałam Ci na mail - ale przychodzi mi wiadomość zwrotna, że Twój adres nie istnieje. W jaki sposób jeszcze mogłabym się z Tobą skontaktować?
Swieta to taki okres ktory przypomina mi ze to okres rodzinny i mozna go spedzic z rodzina, czyli caly czas jakies trunki na stole... Wiec zamiast rodzinnej atmosfery(ciekawe jak ona wyglada) jest tylko kolejna libacja. Poczatkowo gdy bylem maly pamietam swieta jako okres gdy wszyscy byli radosni no wiec na chwile czlowiek szedl do ciotki tam byla dosyc fajna atmosfera pozniej trzeba bylo wracac do domu i tu siedziec w samotnosci. Juz od dawna mysle zeby olac "rodzine" i chodzic na jakies wigilie dla ludzi samotnych zawsze to lepiej niz na pijaka patrzec.
Dla mnie swieta to okres totalnej samotnosci bo tak kazdy znajomy jest w rodzinie, nie ma sie z kim zobaczyc.
Teraz takie pytanie czy moze ktos wie czy da sie apoptowac jakies dziecko ale tylko finansowo?
Dla kogoś kto ma bardzo trudne i poplątane relacje z rodziną (nie, nie da się tego ani uzdrowić ani "zapomnieć"na czas świąt), święta są mega trudne i nikt kto tego nie doświadczył na własnej skórze nie może wiedzieć jak trudno przejść ten czas. Nie pomaga uciekanie, odwracanie głowy udawanie, że to tylko kilka dni i minie. Boli jak jasna cholera. I pocieszającym jest fakt, że nie jestem z tym sama, że dla wielu osób święta są nielubiane.
Dla kogoś kto ma bardzo trudne i poplątane relacje z rodziną (nie, nie da się tego ani uzdrowić ani "zapomnieć"na czas świąt), święta są mega trudne i nikt kto tego nie doświadczył na własnej skórze nie może wiedzieć jak trudno przejść ten czas. Nie pomaga uciekanie, odwracanie głowy udawanie, że to tylko kilka dni i minie. Boli jak jasna cholera. I pocieszającym jest fakt, że nie jestem z tym sama, że dla wielu osób święta są nielubiane.
Są osoby, które tego doświadczyły. Ale zmieniły zdanie dla ''większego dobra''.
27 2015-12-18 14:07:48 Ostatnio edytowany przez Lucyfer666 (2015-12-18 14:08:04)
Może w przyszłym roku nasza grupka nie przepadająca za świętami powinna gdzieś ognisko (i tak zimy za bardzo nie ma) albo spotkanie zorganizować w przyszłym roku.
Cytując
W końcu w grupie zawsze raźniej smile.
Jednakże chętnie poczytam, co mają do napisania inni. Bo to ciekawy temat.
Cyniczna, ależ jak najbardziej pisz i dziel się swoimi przemyśleniami. Właśnie dlatego powstał nowy temat, aby nikt nikogo już nie wypraszał. O ile rzecz jasna post nie będzie naruszał regulaminu
.
No dobra, niech będzie, że i ja ponarzekam. Nadchodzące święta, to dla mnie będzie okres rozpaczy i katuszy. Już miesiąc mija jak narzuciłem sobie dietę (jest 6 kg mniej), a tu będzie tyle żarcia na stole. Będą goście więc będę ich musiał zabawiać, a ja mam plan ćwiczeń do wyrobienia. No massaraksz...
U mnie w tym roku święta też będą raczej kiepskie i mało rodzinne, bo mama w szpitalu, a nam się nie chce urządzać jakichś tradycyjnych wigilijnych kolacji. Zamiast tego w Wigilię pójdziemy na trochę do szpitala, a potem będzie relaks przy grzanym winie i byczenie się na kanapie. Może jakiś długi spacer z psami. Będzie moja ulubiona cisza i spokój. Nie znosiłam okresu świątecznego, gdy mieszkałam w bloku. Hałas, zamieszanie i masakra.
31 2015-12-18 14:28:02 Ostatnio edytowany przez Lucyfer666 (2015-12-18 14:37:18)
Szybkiego powrotu do zdrowia dla mamy Cslady
Snayke - spokojnie.Zawsze przecież możesz to zwalić na efekt JOJO ![]()
Szybkiego powrotu do zdrowia dla mamu Cslady
Dziękuję. ![]()
No dobra, niech będzie, że i ja ponarzekam. Nadchodzące święta, to dla mnie będzie okres rozpaczy i katuszy. Już miesiąc mija jak narzuciłem sobie dietę (jest 6 kg mniej), a tu będzie tyle żarcia na stole. Będą goście więc będę ich musiał zabawiać, a ja mam plan ćwiczeń do wyrobienia. No massaraksz...
Bez przesadyzmu. Ja też jestem, ale na te 3 dni odpuszczam;)
U nas święta w tym roku raczej będą ok. Brat się w ogóle nie odzywa, nie wiemy co się z nim dzieje. Pewnie się nie pojawi na wigilii. To będzie ok. Jak się pojawi to może nie być ok, bo to przez niego nie przepadałem nigdy za wigilią ani świętami. Do tego są to pierwsze święta z córeczką, więc w tym roku nastawiam się pozytywnie.
Snake napisał/a:No dobra, niech będzie, że i ja ponarzekam. Nadchodzące święta, to dla mnie będzie okres rozpaczy i katuszy. Już miesiąc mija jak narzuciłem sobie dietę (jest 6 kg mniej), a tu będzie tyle żarcia na stole. Będą goście więc będę ich musiał zabawiać, a ja mam plan ćwiczeń do wyrobienia. No massaraksz...
Bez przesadyzmu. Ja też jestem, ale na te 3 dni odpuszczam;)
U nas święta w tym roku raczej będą ok. Brat się w ogóle nie odzywa, nie wiemy co się z nim dzieje. Pewnie się nie pojawi na wigilii. To będzie ok. Jak się pojawi to może nie być ok, bo to przez niego nie przepadałem nigdy za wigilią ani świętami. Do tego są to pierwsze święta z córeczką, więc w tym roku nastawiam się pozytywnie.
Współczuję Ci bardzo.. Wiem, jak to jest... patrzeć na upadek kogoś, kogo się kocha.
Nigdy nie lubiłam świąt. Każdy z moich ''bliskich'' nastawiał się na żarcie, prezenty.
Ja pragnęłam ciepła i rodzinnej atmosfery, a tego nigdy nie było.
Po wyprowadzce z domu, święta spędzałam sama. Właściwie... to nawet nie były święta, ot, normalne dla mnie dni, tylko smutniejsze.
Odkąd mam syna jest inaczej, bo obiecałam sobie, że nie zrobię mu tego samego, co mi zrobiono.
Coś czuję, że w takim wypadku święta spędzimy razem na forum bo do obchodzenia ich w rodzinnym gronie niespecjalnie mam ochotę.
36 2015-12-18 15:38:49 Ostatnio edytowany przez Kaja74 (2015-12-18 15:42:22)
Kaja74 napisał/a:Dla kogoś kto ma bardzo trudne i poplątane relacje z rodziną (nie, nie da się tego ani uzdrowić ani "zapomnieć"na czas świąt), święta są mega trudne i nikt kto tego nie doświadczył na własnej skórze nie może wiedzieć jak trudno przejść ten czas. Nie pomaga uciekanie, odwracanie głowy udawanie, że to tylko kilka dni i minie. Boli jak jasna cholera. I pocieszającym jest fakt, że nie jestem z tym sama, że dla wielu osób święta są nielubiane.
Są osoby, które tego doświadczyły. Ale zmieniły zdanie dla ''większego dobra''.
Zmienić zdanie i zachowanie- najpierw musiałaby nastąpić zmiana przeżywania i emocji. Kiedyś zaciskałam zęby i zostawałam w domu, a potem musiałam to odchorowywać. Teraz uciekam, spędzam ten czas z przyjaciółmi. Boli, ale mniej niż jakbym miała zostać na miejscu.
Cynicznahipo napisał/a:Kaja74 napisał/a:Dla kogoś kto ma bardzo trudne i poplątane relacje z rodziną (nie, nie da się tego ani uzdrowić ani "zapomnieć"na czas świąt), święta są mega trudne i nikt kto tego nie doświadczył na własnej skórze nie może wiedzieć jak trudno przejść ten czas. Nie pomaga uciekanie, odwracanie głowy udawanie, że to tylko kilka dni i minie. Boli jak jasna cholera. I pocieszającym jest fakt, że nie jestem z tym sama, że dla wielu osób święta są nielubiane.
Są osoby, które tego doświadczyły. Ale zmieniły zdanie dla ''większego dobra''.
Zmienić zdanie i zachowanie- najpierw musiałaby nastąpić zmiana przeżywania i emocji. Kiedyś zaciskałam zęby i zostawałam w domu, a potem musiałam to odchorowywać. Teraz uciekam, spędzam ten czas z przyjaciółmi. Boli, ale mniej niż jakbym miała zostać na miejscu.
Znalazłaś swój sposób. To dobrze.
No dobra, niech będzie, że i ja ponarzekam. Nadchodzące święta, to dla mnie będzie okres rozpaczy i katuszy. Już miesiąc mija jak narzuciłem sobie dietę (jest 6 kg mniej), a tu będzie tyle żarcia na stole. Będą goście więc będę ich musiał zabawiać, a ja mam plan ćwiczeń do wyrobienia. No massaraksz...
A no właśnie dlatego ja mam ciężko w święta patrzeć na to jedzenie i słuchać zdziwienia czemu nie jem ale znowu można sie zapachami najeść
Jednak właśnie ponieważ zazwyczaj w święta jest wolne to chyba więcej czasu na ćwiczenia
Snake
massaraksz
40 2015-12-21 18:08:56 Ostatnio edytowany przez Trudny_Pafel (2015-12-21 18:17:01)
Te święta miały być oczekiwaniem na długo oczekiwane spotkanie/wspólny wyjazd sylwestrowo-noworoczny z Przyjaciółka. Skończyło się w zgliszczach, nie rozmawiamy ze sobą, ja wszystko zepsułem. Spędzę je w pracy (tj 25-26 grudnia aż do 31) w biurze, porządkując wszystko, nadrabiając zaległości, jakie się nawarstwiły. I pomagając w przeprowadzce w rodzinie.
Dodam, że to głównie moja wina, więc zasłużenie do Bani będzie.
Zwykłe dni, tylko w radiu drażniące już mnie piosenki, wszystko smutniejsze, pogrzeb w rodzinie kilka dni temu, brak atmosfery świątecznej. Nie chcę patrzeć na choinki, myśleć o niczym. Już prawię się cieszę na 10 godzin snu dziś i 16 godzin pracy jutro. Może jutrzejsze spotkanie z moją Psycholog jakoś poprawi coś i pomoże popracować nad sobą.
U mnie już wszystko oficjalnie wiadomo, w tym roku święta spędzę sam ze sobą.
Rodzina jednak woli osobno spędzić to święto ze swoimi połówkami i ich rodzinami a ja w tym wszystkim zostałem sam, ale mimo to jakoś nie ubolewam za bardzo, przynajmniej będę mieć święty spokój, nie będę musiał słuchać tych sztucznych życzeń na siłę, nie będę musiał dla tego święta udawać że atmosfera w rodzinie jest zajebista itp. itd.
Najbardziej bym chciał z tego wszystkiego zasnąć i obudzić się już po świętach, w kluczowym momencie świat to i pewnie kolędy będą mnie irytować.
Tom94- pomyśl sobie, że w podobnej sytuacji jest sporo ludzi, mi taka myśl dodaje otuchy. Pomyśl też ile ludzi jednak wybiera udawanie i męczenie się (bo tak trzeba, wypada, co inni powiedzą, pomyślą) wbrew sobie.
Doskonale zdaję sobie sprawę że nie każdy ma idealnie, dlatego nad faktem spędzenia świat samotnie nie będę za bardzo ubolewać, są gorsze tragedie.
Bynajmniej jednak pewne myśli mnie nie opuszczą a będą one głównie skupione na tym czy kiedykolwiek przyjdzie mi spędzić taką prawdziwą rodzinną wigilię.