Dobra.. czas napisać bo jednak nie daję sobię rady. Krótko i na temat.
Mam 24 lata, mój ukochany 25. jesteśmy ze sobą krótko bo 4 miesiące ale widzimy się bardzo często.Pochodzę z rodziny niepełnej, wychowywała mnie tylko mama, z tatą? kontakt jest jako taki.. i niestety przez to zawsze brakowało mi ojcowskiej miłości, wpadłam w anoreksje itp. ale wyszłam z niej
i niestety w swym życiu miałam wielu partnerów, gdyż byłam naiwna.. oraz po prostu ciągłam do tego aby mężczyzna mnie pokochał.. teraz jestem z Panem G. to super chłopak, dobry "materiał" na męża
ale niestety ja mam poprzewracane w głowie
tak panicznie boje się,że odejdzie, że doszukuję się dowodów " braku miłości". Ciągle mi mało jego zainteresowana, opieki itp. wiem,że wina leży we mnie.. obiecuje sobie że czegoś tam nie zrobię.. albo nie będę się czepiać detali.. a potem przyjdzie jakaś sytuacja i buuum robię awanturę.. jedno "fajne" jeśli można nazwać kłótnie fajne
to, to że szybko się kłócimy i szybko się godzimy.. ale ja mam wyrzuty sumienia że znów nerwy były przeze mnie
On wiele razy tłumaczy mi że mam wprost mówić czego chce a nie najpierw godzę się na coś mi to nie odpowiada ale nic nie powiem a potem na drugi dzień pretensje mam.
Druga sprawa to, to że mam podejrzenie policystycznych jajników, czyli inaczej mówiąc lekarze powiedzieli mi " chce mieć Pani dziecko? to im szybciej, im młodsza jest Pani tym lepiej, bo potem to będzie tylko trudniej" a dziecko jest moim marzeniem.. moim celem w życiu.
Chodzę na badania, do lekarzy, biore jakieś tam leki dopóki nie będzie dzidziusia i męczy mnie to już.. trwa to od 18 roku życiu.. i przy każdej wizycie te słowa i lęk
a jestem coraz to starsza... i nadal nie mam perspektywy rodziny.. zresztą kto by ze mną chciał mieć rodzine? płaczek ze mnie i panikara ![]()
Psycholog? byłam wiele razy.. u różnych.. nic nie pomaga.. nadal tak samo.. to tak straszliwy lęk przed odrzuceniem że staje się tak zależna od mężczyzny że potem robie głupie rzeczy... ![]()
Może znacie jakąś książkę? kogoś przez neta kto mógłby mi pomóc? albo wy sami macie pomysły??
POMOCY!!
Podobne tematy
Nikt nie chce mi pomóc?
nawet tu?
Dużo wiesz na temat przyczyn swego zachowania, ale nie korzystasz w ogóle z tej swojej wiedzy.
Moim zdaniem zakrawa to wręcz na podjęcie decyzji.
Skarżysz się, że nikt nie chce Ci pomóc.
Ale jak Ci pomagać wbrew Tobie? Oczekujesz, że ktoś będzie walczył z Tobą o Ciebie?
Jeśli chcesz zmienić swój sposób myślenia, swoje zachowanie, to przeczytaj dokładnie, cały, wątek o kobietach kochających za bardzo: http://www.netkobiety.pl/viewtopic.php?id=17705
Przeczytanie, oczywiście, nie spowoduje Twojego "ozdrowienia", ale być może ułatwi Ci pracę nad sobą.
Wiem,że nikt nie może mi pomóc.. napisałam tu raczej o jakieś rady.. wskazówki.. sposoby.. radzenia sobie z "złym ja". dlatego tu napisałam... wiedzę mam.. ale nie mam wiedzy jak to zwalczyć.. nie wiem jak.. nie mam SPOSOBU
Przeczytaj dokładnie zdanie, które umieściłam w mojej sygnaturze.
hehe to zdanie to ja ciągle powtarzam mojemu ukochanemu i się wtedy denerwuje ;-)
ja bardzo chce... ale nadal sposobu nie znalazłam.. za wiele mam w sobie lęku.. czasem wychodzi.. np: dziś.. uczy się na egzamin i potrafię dać mu spokój.. nie wydzwaniam do niego co chwile. w spokoju się uczy, jestem z siebie dumna, ale wiem ze jutro znów coś spieprze ![]()
Dobra.. czas napisać bo jednak nie daję sobię rady. Krótko i na temat.
Mam 24 lata, mój ukochany 25. jesteśmy ze sobą krótko bo 4 miesiące ale widzimy się bardzo często.Pochodzę z rodziny niepełnej, wychowywała mnie tylko mama, z tatą? kontakt jest jako taki.. i niestety przez to zawsze brakowało mi ojcowskiej miłości, wpadłam w anoreksje itp. ale wyszłam z nieji niestety w swym życiu miałam wielu partnerów, gdyż byłam naiwna.. oraz po prostu ciągłam do tego aby mężczyzna mnie pokochał.. teraz jestem z Panem G. to super chłopak, dobry "materiał" na męża
ale niestety ja mam poprzewracane w głowie
tak panicznie boje się,że odejdzie, że doszukuję się dowodów " braku miłości". Ciągle mi mało jego zainteresowana, opieki itp. wiem,że wina leży we mnie.. obiecuje sobie że czegoś tam nie zrobię.. albo nie będę się czepiać detali.. a potem przyjdzie jakaś sytuacja i buuum robię awanturę.. jedno "fajne" jeśli można nazwać kłótnie fajne
to, to że szybko się kłócimy i szybko się godzimy.. ale ja mam wyrzuty sumienia że znów nerwy były przeze mnie
![]()
On wiele razy tłumaczy mi że mam wprost mówić czego chce a nie najpierw godzę się na coś mi to nie odpowiada ale nic nie powiem a potem na drugi dzień pretensje mam.
Druga sprawa to, to że mam podejrzenie policystycznych jajników, czyli inaczej mówiąc lekarze powiedzieli mi " chce mieć Pani dziecko? to im szybciej, im młodsza jest Pani tym lepiej, bo potem to będzie tylko trudniej" a dziecko jest moim marzeniem.. moim celem w życiu.
Chodzę na badania, do lekarzy, biore jakieś tam leki dopóki nie będzie dzidziusia i męczy mnie to już.. trwa to od 18 roku życiu.. i przy każdej wizycie te słowa i lęka jestem coraz to starsza... i nadal nie mam perspektywy rodziny.. zresztą kto by ze mną chciał mieć rodzine? płaczek ze mnie i panikara
Psycholog? byłam wiele razy.. u różnych.. nic nie pomaga.. nadal tak samo.. to tak straszliwy lęk przed odrzuceniem że staje się tak zależna od mężczyzny że potem robie głupie rzeczy...
Może znacie jakąś książkę? kogoś przez neta kto mógłby mi pomóc? albo wy sami macie pomysły??
POMOCY!!
Littleangel... Po prostu pracuj nad sobą. Wyznaczaj sobie małe cele, traktuj je jak małe kroczki do przodu. Analizuj bezosobowo to jaka byłaś w poprzednich związkach i obiecaj sobie i weź pełną odpowiedzialność za swoje słowa, że już NIGDY WIĘCEJ. Nie sztuką jest mieć wiedzę, sztuką jest umieć ją wykorzystać, więc wykorzystaj wiedzę jaką zdobyłaś u psychologów i doświadczenie jakie zdobyłaś mając wiele związków. Samo powtarzanie sobie, Twojemu mężczyźnie czy innym, że masz problem nie pomoże. Nie ma nic gorszego jak człowiek, który wciąż powtarza, że jest mu z czymś źle a nic z tym nie robi, zgodzisz się ze mną?:)
Bardzo przykre jest to co Cię spotkało, że to czy będziesz miała dzieci uzależnione jest od czasu, ale jeśli będziesz się wciąż nakręcała i myślała o tym żaden mężczyzna tego nie wytrzyma, uwierz mi,a przecież nie chcesz mieć dzidziusia sama ze sobą tylko u boku u kochanego mężczyzny, prawda?
Daj sobie czas, odrzuć myśli, które Cię przygnębiają. Ciesz się życiem, a nie myśl o problemie jaki masz. Podobno problemy siedzą w naszej głowie, więc powinnyśmy mieć nad myślami o niech wszelką władzę ![]()
To samo dotyczy naszego życia, jest nasze i to my nadajemy mu barw, nikt inny za nas go nie pokoloruje ![]()
Mam nadzieję, że moje słowa okażą się pomocne, pozdrawiam ![]()
Dziękuję za cudowne słowa :*
Wiem,że wiedza nie wystarcza.. mam sporą wiedzę i każdy psycholog mi to mówił.. bo analizuje siebie i też wiele czytam i obserwuje innych, ale co z tego że ciągle mi nie wychodzi.
Masz racje.. ciągłe narzekanie męczy.. ale i mnie męczą doktorzy, badania.. czas.. i odrzucenie.. każdy nieudany związek ma we mnie swój ślad i brak wiary w samą siebie.. bo wine przypisuję tylko i wyłącznie sobie, że to ze mną coś nie tak...
Małe kroczki? to znaczy?? jakie małe kroczki??