Grupa wsparcia dla osób samotnych - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » Grupa wsparcia dla osób samotnych

Strony 1 2 3 8 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 500 ]

1

Temat: Grupa wsparcia dla osób samotnych

Witajcie!

Może niektóre/niektórzy z Was mnie pamiętają z wątku "Dlaczego samotność tak bardzo boli". Chcących lepiej poznać moją historię odsyłam właśnie tam. Od tamtej pory minęły ponad 2 miesiące wink

Postanowiłem stworzyć więc jeden wątek, gdzie moglibyśmy wzajemnie wspierać się w walce z samotnością. Dlaczego w walce? Bo trzeba działać! Ale od początku.

Jak było:

- odrzucenie przez znajomych
- nieodwzajemniona miłość - ciężko przeżyć to bez bratniej duszy
- brak wsparcia, zwodzenie, że "musimy się spotkać"
- gapienie się w listę znajomych na GG z nadzieją, że się ktoś odezwie
- początki depresji
- myśli samobójcze
- jednym słowem dno

Kiedy było bardzo źle - założyłem wątek tutaj. Zmobilizowało mnie to do działania, do walki. I cóż, wreszcie pojawiły się jakieś efekty - niewielkie, ale ważne, bo pokazują, że jak chcesz to potrafisz smile

Co zrobiłem:

- muzyka - pozwoliłem mojej wrażliwości wejść w krainę dźwięków i hulać tam do woli smile - uspokaja i naprawdę pomaga, wierzcie mi
- zacząłem ćwiczyć w domu (nie lubię siłowni tongue) - efekty: schudłem (chyba nawet za dużo wink), moja sylwetka się poprawiła dzięki temu smile A poza tym porządny wysiłek sprawia, że nie masz głupich myśli smile
- poszedłem z moim trądzikiem do dermatologa, ale na razie brak jest efektów ;( - jutro kolejna wizyta
- zacząłem czerpać przyjemność z pracy,
- przestałem się ubierać na czarno, chociaż mam problem ze znalezieniem własnego stylu i kolorystyki ;/
- postawiłem na zacieśnianie relacji z moją rodziną - w końcu im zależy na mnie smile
- hihi i paradoksalnie farma na facebooku ;D

Ktoś powie - mało. Może i tak, ale mnie duuuużo kosztowało zrobienie pierwszego kroku. I nie - nie jest różowo - wciąż mam huśtawki nastroju, wciąż jestem nieśmiały i mam kłopoty z nawiązaniem znajomości. Często, zwłaszcza wieczorem łapię "doły", ale muzyka/dobra książka pomagają smile

Najważniejsze jednak to robić wszystko małymi kroczkami - powoli - wtedy łatwiej odnieść sukces i nie zniechęcimy się niepowodzeniami smile Tak więc Panie i Panowie do dzieła. Razem pokonamy samotność!!!

Noski do góry,
Łukasz smile

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Grupa wsparcia dla osób samotnych

Kochani ! apeluję aby takich postów było więcej:) aż miło się czyta ! My też tak możemy !

3

Odp: Grupa wsparcia dla osób samotnych
luqi napisał/a:

Witajcie!

Może niektóre/niektórzy z Was mnie pamiętają z wątku "Dlaczego samotność tak bardzo boli". Chcących lepiej poznać moją historię odsyłam właśnie tam. Od tamtej pory minęły ponad 2 miesiące wink

Postanowiłem stworzyć więc jeden wątek, gdzie moglibyśmy wzajemnie wspierać się w walce z samotnością. Dlaczego w walce? Bo trzeba działać! Ale od początku.

Jak było:

- odrzucenie przez znajomych
- nieodwzajemniona miłość - ciężko przeżyć to bez bratniej duszy
- brak wsparcia, zwodzenie, że "musimy się spotkać"
- gapienie się w listę znajomych na GG z nadzieją, że się ktoś odezwie
- początki depresji
- myśli samobójcze
- jednym słowem dno

Kiedy było bardzo źle - założyłem wątek tutaj. Zmobilizowało mnie to do działania, do walki. I cóż, wreszcie pojawiły się jakieś efekty - niewielkie, ale ważne, bo pokazują, że jak chcesz to potrafisz smile

Co zrobiłem:

- muzyka - pozwoliłem mojej wrażliwości wejść w krainę dźwięków i hulać tam do woli smile - uspokaja i naprawdę pomaga, wierzcie mi
- zacząłem ćwiczyć w domu (nie lubię siłowni tongue) - efekty: schudłem (chyba nawet za dużo wink), moja sylwetka się poprawiła dzięki temu smile A poza tym porządny wysiłek sprawia, że nie masz głupich myśli smile
- poszedłem z moim trądzikiem do dermatologa, ale na razie brak jest efektów ;( - jutro kolejna wizyta
- zacząłem czerpać przyjemność z pracy,
- przestałem się ubierać na czarno, chociaż mam problem ze znalezieniem własnego stylu i kolorystyki ;/
- postawiłem na zacieśnianie relacji z moją rodziną - w końcu im zależy na mnie smile
- hihi i paradoksalnie farma na facebooku ;D

Ktoś powie - mało. Może i tak, ale mnie duuuużo kosztowało zrobienie pierwszego kroku. I nie - nie jest różowo - wciąż mam huśtawki nastroju, wciąż jestem nieśmiały i mam kłopoty z nawiązaniem znajomości. Często, zwłaszcza wieczorem łapię "doły", ale muzyka/dobra książka pomagają smile

Najważniejsze jednak to robić wszystko małymi kroczkami - powoli - wtedy łatwiej odnieść sukces i nie zniechęcimy się niepowodzeniami smile Tak więc Panie i Panowie do dzieła. Razem pokonamy samotność!!!

Noski do góry,
Łukasz smile

Wszystko się zgadza!Tak.Tylko mnie zastanawia jedno..skąd u Was u młodych ta samotność?Ja waszym wieku nie wiedziałam co to jest ..Ale post jest pouczający..tak jest..Noski do góry!!!!

4

Odp: Grupa wsparcia dla osób samotnych

arkados nie wiem ile masz lat, ale może wówczas było troszkę inaczej ? Ludzie byli bardziej otwarci, młodzież i ta troszkę starsza trzymała się razem. Nawet jak moi rodzice opowiadają o swoich czasach to widzę spore różnice. Teraz ludzie dziczeją, spotykają się ze znajomymi na naszej klasie albo fejsbooku, nie mają czasu dla innych. Tylko dla siebie, swojej rodziny. Kobiety to już w ogóle widzą tylko swoich facetów. A jak są już takie które gdzieś czasem wyjdą to raczej w stałym gronie znajomych. Ludzie chowają się po domach. Porobiły się jakieś kliki. Nawet jak do klubu się jakiegoś pójdzie pierwszy raz to okazuje się, że tam wszyscy się znają, tylko my jesteśmy "obcy". Poza tym widzę też że sporo ludzi jest nieśmiałych a także gburowatych, nawet na ulicy nie uśmiechną się, nei powiedzą cześć itd. Każdy uważa że jest lepszy od drugiego i nikt mu do szczęścia nie jest potrzebny. Stąd chyba ta samotność.

5

Odp: Grupa wsparcia dla osób samotnych

Świetny pomysł Łukaszu big_smile Może Ci co są ułamek dalej w swojej samotności pomogą tym na początku drogi?

6 Ostatnio edytowany przez singiel34 (2011-01-14 11:37:54)

Odp: Grupa wsparcia dla osób samotnych

Tak... z tym ubieraniem się na czarno, to prawda... sam się tak ubierałem... teraz noszę marynarki, a le nie czarne...

7

Odp: Grupa wsparcia dla osób samotnych

@she87lodz

Więc do dzieła - trzeba zacząć działać wink

@arkados

Powiem szczerze, że też się nad tym zastanawiałem. U mnie chyba przeważa uczucie niedopasowania do rzeczywistości - mam czasem przekonanie, że wartości, którymi się kieruję w życiu są takie archaiczne. Być może w moim otoczeniu stawiałem  na złych znajomych, którzy po prostu mnie nie rozumieli. A poza tym, cóż nie ukrywajmy, internet nie tylko przybliża ludzi, ale i potrafi oddalić.

@Julia82

Zgadzam się z Tobą w pełni. Znajomi którzy są "sparowani" nie mają czasu, ci "wolni" z reguły tworzą grupki. A jeśli już mają czas, to zwykle na GG - jakby to mogło rozwiązać wszystko. Zresztą ja miałem ostatnio sytuację, kiedy po dłuuugim czasie umówiłem się z koleżanką na spotkanie w gronie osób z naszej grupy - padł nawet konkretny termin. I zgadnijcie co się stało? tongue Do spotkania oczywiście nie doszło. wink A zresztą to mnie nawet zaczyna śmieszyć, że nas - samotnych traktuje się jako trędowatych.

@Anhedonia

Dziękuję big_smile Właśnie o to mi chodziło, żeby zebrać nasze doświadczenia, problemy i radości w jednym miejscu - po to, żeby pokazać że można, a nawet trzeba wink Zresztą w grupie raźniej smile

@singiel34

Dobrze, że nie czarne smile Zresztą ja nie wiem jak Wy - ale u mnie to była chyba chęć pokazania całemu światu - "Patrzcie ja cierpię". Ale ileż mozna wink

I jedno mądre zdanie na koniec: "Ludzie zawsze sprawiają nam zawód (...) i nie mądrze jest oczekiwać od nich zbyt wiele". Po prostu, jeśli nie pomożemy sobie sami, nikt tego nie zrobi za nas.

Trzymajcie się cieplutko,
Łukasz smile

8

Odp: Grupa wsparcia dla osób samotnych
arkados napisał/a:

Wszystko się zgadza!Tak.Tylko mnie zastanawia jedno..skąd u Was u młodych ta samotność?Ja waszym wieku nie wiedziałam co to jest ..Ale post jest pouczający..tak jest..Noski do góry!!!!

A ja się nie zastanawiam, mnie to zadziwia smile
Mam teorię - były inne czasy - nie było komputerów i NIKT nie siedział przypięty do nich na stale. Trzeba było wychodzić z domu, jeśli chciało się z kimś pogadać... Teraz wylewa się żale w internecie i CZĘŚĆ społeczeństwa po prostu "żyje wirtualnie".
Ma to dobre i złe strony oczywiście.
Ja, jako osoba starsza czerpię z tego obiema rękoma bo odnoszę same korzyści - otrzymuję wsparcie, dobre rady i mam poczucie, że znacznie zwiększyło się grono moich znajomych smile I tak mi dobrze, bo często nie mogę i nie chcę "wychodzić na zewnątrz" smile
Dla młodych może to być zgubne, bo toną w tej wirtualnej rzeczywistości i tracą kontakty w realu. Jak myślicie?

9

Odp: Grupa wsparcia dla osób samotnych
Anhedonia napisał/a:
arkados napisał/a:

Wszystko się zgadza!Tak.Tylko mnie zastanawia jedno..skąd u Was u młodych ta samotność?Ja waszym wieku nie wiedziałam co to jest ..Ale post jest pouczający..tak jest..Noski do góry!!!!

A ja się nie zastanawiam, mnie to zadziwia smile
Mam teorię - były inne czasy - nie było komputerów i NIKT nie siedział przypięty do nich na stale. Trzeba było wychodzić z domu, jeśli chciało się z kimś pogadać... Teraz wylewa się żale w internecie i CZĘŚĆ społeczeństwa po prostu "żyje wirtualnie".
Ma to dobre i złe strony oczywiście.
Ja, jako osoba starsza czerpię z tego obiema rękoma bo odnoszę same korzyści - otrzymuję wsparcie, dobre rady i mam poczucie, że znacznie zwiększyło się grono moich znajomych smile I tak mi dobrze, bo często nie mogę i nie chcę "wychodzić na zewnątrz" smile
Dla młodych może to być zgubne, bo toną w tej wirtualnej rzeczywistości i tracą kontakty w realu. Jak myślicie?

Sam utonąłem w wirtualnej rzeczywistości i straciłem kontakty w realu- prawie, bo mam przyjaciół- natomiast od dawna trwale nie spotykałem się z żadną kobietą- na 10 lat.
Jestem zresztą uzależniony od Internetu...

10

Odp: Grupa wsparcia dla osób samotnych

@Anhedonia

Dokładnie! Kiedyś, żeby się spotkać należało wyjść z domu a teraz "wystarczy" wejść na GG/fejsbuka czy inny portal... Czyste lenistwo? Wygoda? Mi coś takiego nie pasuje.

Co do uzależnienia od internetu - to jest i chyba będzie problem na lata, bo jednak sporo osób nie tylko młodszych, ale i starszych ode mnie koncentruje swoje życie w "sieci". No ale tutaj każdy z nas musi odpowiedzieć na pytanie, czy ma problem, a jeśli tak to czy zamierza go rozwiązać.

Wracając do głównego tematu wątku - chyba wracam do normalności, bo nawet dzisiaj bez ponaglania za sprzątanie się wziąłem smile

Pozdrawiam,
Łukasz

11

Odp: Grupa wsparcia dla osób samotnych

Różne są źródła i powody samotności. Ja np. nie mam żadnego życia towarzyskiego ani w realu, ani w sieci. A to dlatego, że:
-jestem nieśmiała
-mam niskie poczucie wartości (nie mam nic ciekawego do powiedzenia, i tak mnie nikt nie słucha itp.)
-moi rodzice też nie mają znajomych, którzy by ich odwiedzali, jesteśmy "zamkniętą" rodziną i ja i moje rodzeństwo kontynuujemy tę tradycję smile

Staram się coś zmienić, ale z kiepskim skutkiem. Coś tam rozmawiam w pracy, ale jakoś nie mogę trafić na kogoś, kto miałby podobne zainteresowania do moich, na studiach było tak samo. Poza tym wszyscy mają kogoś do pary, po pracy pędzą do dzieci, do domu i nawet nie ma z kim się umówić na głupią kawę.

12

Odp: Grupa wsparcia dla osób samotnych

@Bardamu

Ja też jestem nieśmiały i wciąż walczę z poczuciem mojej wartości. Ale działam, małymi kroczkami smile

Nie jest prawdą, że nic nie masz do powiedzenia. Być może wstydzisz się zacząć rozmowę o czymś co Cię interesuje? Nie wierzę w to, że nie masz zainteresowań. Może muzyka? Film? Książki? Staraj się przełamać. Jeśli w pracy ktoś rozmawia, przysłuchuj się, uśmiechaj a nuż okaże się że jednak możesz coś dodać?

Co do par - no niestety tak już jest, że część osób "sparowanych" unika samotnych. Doskonale to rozumiem. Ale patrz - jesteś tutaj, gdzie każdy z chęcią Cię wysłucha, zrozumie i doradzi. Więc nie jesteś już sama wink

Pozdrawiam,
Łukasz smile

13

Odp: Grupa wsparcia dla osób samotnych
luqi napisał/a:

@Bardamu

Ja też jestem nieśmiały i wciąż walczę z poczuciem mojej wartości. Ale działam, małymi kroczkami smile

Nie jest prawdą, że nic nie masz do powiedzenia. Być może wstydzisz się zacząć rozmowę o czymś co Cię interesuje? Nie wierzę w to, że nie masz zainteresowań. Może muzyka? Film? Książki? Staraj się przełamać. Jeśli w pracy ktoś rozmawia, przysłuchuj się, uśmiechaj a nuż okaże się że jednak możesz coś dodać?

Co do par - no niestety tak już jest, że część osób "sparowanych" unika samotnych. Doskonale to rozumiem. Ale patrz - jesteś tutaj, gdzie każdy z chęcią Cię wysłucha, zrozumie i doradzi. Więc nie jesteś już sama wink

Pozdrawiam,
Łukasz smile

Pewnie,że mam  zainteresowania. W końcu czymś trzeba zapełnić czas, który się spędza samemu ze sobą smile Może jestem zbyt introwertyczna.
Fajnie,że można się zwierzać ze swoich smutków chociaż wirtualnie, ale to nie to samo, co mieć bliskie osoby z krwi i kości.
Obecnie jestem na etapie akceptowania tego, że nie nadaję się do tych spraw (związków, przyjaźni). Ile można utyskiwać i dołować się. Jestem już tym zmęczona prawdę mówiąc.

14

Odp: Grupa wsparcia dla osób samotnych

Ja jestem np  sparowana i samotna. O ujemnym wskazniku poczucia wlasnej wartosci nie wspomne.W tym roku skoncze sobie studia, zareczylam sie, mam prace, wiele zainteresowan, niby wszystko OK.  Mam jedna bliska przyjaciolke. Jednak nie potrafie wejsc w jakies przyjacielskie relacje z ludzmi. Boje sie, ze jestem zbyt nudna, nie mam nic do powiedzenia, zbyt malo elokwentna, zeby soba zainteresowac druga osobe. Pojawia sie pytanie, czy trzeba byc supermanem, zeby miec przyjaciol?
Nie moge opanowac tego uczucia nizszosci wobec innych.
Fakt, ze chyba to rodzinne, bo moja matka tez nie miala znajomych, kontakty z najblizsza rodzina tez ograniczala. Moze wpoila mi juz taki wzorzec?
Tez staram sie wyjsc z tego stanu.  Na rodzinie polegac nie moge. Stawiam na wlasny rozwoj i zainteresowania. Niemniej jednak nie wypelnia to calkowicie pustki w moim zyciu.  Najgorsze sa wlasnie weekendy. W ten weekend nie robilam nic oprocz nauki, biegania i plakania. Wlasciwie prawie kazdy taki jest. Ale z plakaniem bedzie trzeba skonczyc, bo zrobia mi sie zmarszczki pod oczami smile)Wlasciwie to zaraz wychodze z domu po krem pod oczy smile)
Zawsze myslalam, ze to tylko ja jestem takim kosmita, ale jak widze, jest wiele podobnych przypadkow.
Luqi mial swietny pomysl z tym watkiem i na pewno sie tutaj poudzielam czasami. Niestety, nie moge nic doradzac, bo sama bije glowa w mur smile

15

Odp: Grupa wsparcia dla osób samotnych

Hola, hola a jak to jest z tymi introwertykami i ekstrawertykami? Każdy jest inny i dobrze, bo tak ciekawiej, my nie przez kalkę robieni przecie smile To chyba nie nieszczęście?

16

Odp: Grupa wsparcia dla osób samotnych

Anhedonia, z ust mi to wyjęłaś też kiedyś chciałem być inny. A potem stwierdziłem, że jednak lepiej jest mi w swojej skórze. Przynajmniej nikogo nie muszę udawać smile

Bardamu, każdy nadaje się do tego, żeby mieć przyjaciół. Tylko zasadniczą kwestią jest to, że może nie trafiliśmy, jak do tej pory, na właściwych ludzi? A poza tym, ja też wylewam smutki tutaj, bo wiem, że zawsze ktoś mnie zrozumie smile

Lil Bon Bon, a wiesz, że moja mama ma tak samo? Ma niby parę koleżanek, ale jak ją obserwuję z boku to jej życie kręci się raczej wokół pracy, domu, a nie życia towarzyskiego. Być może też nie miałem wzorców "jak się bawić". Ale może to i lepiej? W drugą stronę też nie wolno przeginać tongue

A co do wątku, mam nadzieję, że się wypełni naszymi przemyśleniami, przeżyciami i radami, które pomogą innym.

Pozdrawiam smile

17

Odp: Grupa wsparcia dla osób samotnych

Łukaszu, ja również się dołączam i potwierdzam fakt rewelacyjnego wątku! smile

A propos samotności, nawet nie macie pojęcia jak ja się czuję samotna.. Z pozoru osoba pewna siebie, atrakcyjna, szczęśliwa( choć ostatnio nawet już nie mam siły tego udawać, bo tak po prostu nie jest..), walcząca z tym przez całe życie, żeby nie być taka sama jak mama, która była osobą depresyjną i i jest do dzisiaj..

Całe życie byłam sama, dosłownie. Nigdy nie miałam ojca, do tego matkę, która nie radziła sobie ze swoim życiem, miała depresję. Później przez całe życie była z nami sama. Pakowała się w toksyczne związki, albo jeszcze gorzej.. Co odbijało sie na mnie i mojej psychice a wręcz ją zabijało. Nigdy nie była dla mnie wsparciem, nie miała i nie ma znajomych, rodzina żyje swoim życiem, nigdy na nią nie można było liczyć, bo to bardziej wrogowie, lub zasadowi ludzie ze zdjęcia. Szkoda słów:(
Dziś jestem dorosła, studiuję, dźwigam bagaż jakim obciążyła mnie moja matka, do tego wpada w poważną depresję, do tego stopnia, że ma myśli samobójcze, o których mówi do własnego dziecka-mnie! Ona powinna być dla mnie wsparciem, a tymczasem oczekuje tego oda mnie..  nie mam siły, od roku nie mam chłopaka, z dnia na dzień mam coraz mniej siły do wszystkiego..
Czasem się zastanawiam mając w wieku 20 lat bagaż wielkości całego życia, przez własną matkę ile jeszcze jestem w stanie udźwignąć..
Dziś wiem, że niewiele.. Nie umiem się już uśmiechać, kiedyś potrafiłam to przez 24h, dziś świadomość braku wsparcia w nikim a zwłaszcza w rodzinie niszczy mnie totalnie a codzienna samotność wykańcza..
Pozdrawiam wszystkich ciepło!

18

Odp: Grupa wsparcia dla osób samotnych

Powiem tak, sam fakt, że tu napisałaś świadczy o tym, że czujesz potrzebę zmian i to jest pierwszy krok w stronę światła wink

Co do faktu posiadania jednego z rodziców, doskonale Cię rozumiem (możesz poczytać moje wcześniejsze wątki). Z tym, że dla mnie rodzina zawsze była oparciem. Przynajmniej ta od strony mojej mamy. Powiem tak, Twoja mama nie powinna obciążać Cię swoimi problemami. Przede wszystkim, jeśli ma depresję i myśli samobójcze, jak mówi, powinna skonsultować się ze specjalistą - depresję daje się skutecznie leczyć. A może te zwierzenia są próbą zwrócenia na siebie uwagi? Może powinnaś z nią spokojnie i szczerze porozmawiać o tym, co Cię dręczy?

I nie poddawaj się, masz wsparcie tutaj - w Nas. Ja wiem, że wirtualny kontakt nie zastąpi rzeczywistego, ale naprawdę pomaga smile Sam fakt, że nie jesteś sama ze swoim problemem, że jest ktoś podobny ułatwia życie - wiem co mówię smile

Pozdrawiam,
Łukasz smile

19

Odp: Grupa wsparcia dla osób samotnych

Coś w tym jest, że "dziedziczymy" chyba zachowania naszych rodziców.Moja mama nie należy również do osób mających , w moim rodzinnym domu nie odbywały się spotkania, domówki..Kiedyś miałam do niej żal o brak życia towarzysko-rodzinnego...

Ja po rozstaniu od około poł roku usiluje nadac sens mojemu życiu - raz z wiekszym, raz mniejszym skutkiem. Mam parę dobrych znajomych z którymi utrzymuje kontakt, duzo energii pochłania praca..

Ale to poczucie wewnętrznego braku siedzi w człowieku jak ość, niestety...
Nawet jeśli wychodzę gdzieś, na imprezy, na kawę, to po powrocie do domu zauwazyłam, że zaczynam uciekać w internet...
Bo przecież te koleznki w końcu pozakladaly rodziny więc nawet gdyby chciały, nie maja dużo czasu..

I tak rozmyslając sobie o sobie po ostatnim związku doszłam do wniosku, że to we mnie są niestety bariery,...by wyjść do ludzi..ale tak realnie, na świeżo, radośnie..chyba za dużo zranienia, niefajnych doświadczeń, wewnętrznych oporów, zakamuflowanych opinii na własny temat, kompleksów?, stwarzania pewnego dystansu wobec otoczenia, co niejednokrotnie mówiono mi wprost, faktu, że bardzo waży jest dla mnie czas  w kazdej relacji- czy to przyjacielskiej czy to damsko-meskiej..Jadam fast-foody ale relacji międzyludzkich niestety nie umiem tak szybko "skonsumowac". One musza swoje " odlezakowac":D

Stad może cd samotnosci...?:(

Taka juz jestem i czy umialabym  być inna?.

Czy swój charakter, głeboko zakorzenione zachowania da się cieżka praca zmienic?? To stwarzanie dystansu, ech..

20 Ostatnio edytowany przez luqi (2011-01-18 23:20:45)

Odp: Grupa wsparcia dla osób samotnych

Witaj Mkafe smile Zgadzam się, że często to my sami stwarzamy bariery, z którymi mamy potem problemy. Ale te bariery z czegoś wynikają. Z reguły z naszych wcześniejszych przeżyć. Widzisz ja w pewnym momencie straciłem wiarę w ludzi, nie potrafię im w pełni zaufać. Lata studiów podczas których znajomi cenili moją pomoc i jak mi się wydawało mnie samego. Telefon się po prostu rozgrzewał, że nie wspomnę o wiadomościach na GG. I tak, czułem się doceniony i w sumie lubiany. A kiedy nauka się skończyła, skończyło się w sumie wszystko. Były propozycje spotkań, głównie z mojej strony, ale do żadnego nie doszło. Pomijam milczeniem fakt dosłownego uciekania z GG, fejsbuka, kiedy tylko powiedziałem komuś "cześć". I cóż dzień po dniu, moja wiara w ludzi chwiała się, aż w końcu runęła. W ten sposób powstał mur, mur nieufności, dystansu, w stosunku do innych, co nie ułatwia zawierania nowych znajomości. Ale jak widzisz wszystko ma swoje przyczyny. Jeśli masz ochotę, odsyłam Cię do wcześniejszych postów - tam znajdziesz ich więcej. I powiem szczerze nie wiem w jaki sposób mam przekonać się do ludzi na nowo. A wiedz, że paradoksalnie uwielbiam mieć kontakt z innymi.

Co do walki z samym sobą, mądrzy ludzie mówią, że to jest najcięższa walka jaką przychodzi nieraz człowiekowi stoczyć w życiu. Ja przez to przechodzę właśnie. Ale widzisz, podjąłem rękawicę i staram się nie zawieść samego siebie. Charakter, to chyba najtrudniejsze co można zmienić. Nie da się tego zrobić z dnia na dzień. Lepiej wykonywać małe kroczki, które przynoszą efekty, niż porywać się z motyką na słońce i zakładać coś wielkiego i przeżywać rozczarowanie gdy się nie uda. I uwierz mi, to działa smile Ja przestałem po prostu narzekać. Każdy ranek zaczynam od słów - "To będzie miły dzień" lub "Będzie dobrze". I to pomaga nastawić się w tym dobrym kierunku. Może Ty znajdziesz też jakiś sposób na zmianę jakiegoś drobiazgu?

Trzymaj się ciepło smile

PS. Wiecie co? Coś Wam wkleję - przeczytajcie sobie i przemyślcie smile

[center]"Uznanie należy się człowiekowi,
który jest na arenie;
którego twarz naznaczona jest pyłem, potem i krwią;
który odważnie dąży do celu;
który myli się i wkrótce ponawia próbę;
który w końcu zna triumf wielkiego osiągnięcia;
i który jeśli nawet przegra,
przynajmniej przegra dając z siebie wszystko,
tak, że jego miejsce nigdy nie będzie
z tymi chłodnymi i tchórzliwymi duszami,
które nie zaznały ni zwycięstwa ni porażki"[/center]

[right]Theodore Roosevelt[/right]

21

Odp: Grupa wsparcia dla osób samotnych

Luqi, zbieram sie do poczytania Twoich wczesniejszych postów,ale juz teraz jestem ciekawa co było takim  mocnym, glównym bodźcem do walki ze swoimi demonami? Bo czytajac powyzsze posty widzę duzo optymizmu, wiary i samozaparcia.
W jaki sposob radzisz sobie, skoro uwielbiasz kontakt z ludzmi?oczywiscie net pewnie jest jedna alternatywa...
ja jak pisalam z pierwszego wrazenia nie sprawiam osoby przystepnej i kontaktowej chyba, z czasem wiem ze zyskuje, co ludzie wprost mi komunikuja. ..ale chyba oosby twojego pokroju, mam wrazenie, sa otoczeni towarzystwem, ludzie do nich sami "lepna" / taka osoba jest np. moja babcia/.
wiec jak to jest?
Ja mam zrywy do działania, do zmiany i pewnie wyniakją one z tego, że wewnetrznie gdzies tlucze sie nadzieja  na lepsze jutro...Otoczenie okreslało  mnie często jako osobę z pesymistycznym podejściem do zycia i paradoksalnie duuzo dozą energii do zycia:D. Co jest, sadze, pewna sprzecznoscia, nieprawdaz? big_smile
Ostatnio rozmawiam z kumplem na gg o zwiazkach. On jest duzo mlodszy ode mnie i tez aktualnie przezywa stare milości, wiec tak sobie gadamy..duzo sie chyba dowiedzialam o sobie...oczywiscie to moje wnioski ..i jak napisalam wczesniej - bariery sa w nas..mniej wiecej je znam..
Kwestia pozostaje co z tym fantem zrobic..moze czas? samoterapia czy co?skomplikowane to..

22

Odp: Grupa wsparcia dla osób samotnych
Mkafe napisał/a:

Luqi, zbieram sie do poczytania Twoich wczesniejszych postów,ale juz teraz jestem ciekawa co było takim  mocnym, glównym bodźcem do walki ze swoimi demonami? Bo czytajac powyzsze posty widzę duzo optymizmu, wiary i samozaparcia.

Zaczęło się od postanowienia noworocznego, żeby mniej marudzić. A potem, cóż zrozumiałem ile czasu straciłem na smęcenie, zadręczanie się - i zapytałem się samego siebie czy chcę brnąć w to dalej, czy może coś zmienić? Zresztą, do smutasów ludzie nie lgną tongue

Mkafe napisał/a:

W jaki sposob radzisz sobie, skoro uwielbiasz kontakt z ludzmi?oczywiscie net pewnie jest jedna alternatywa...

Internet jest chyba obecnie jedynym miejscem gdzie spotykam ludzi, z którymi mogę porozmawiać, pośmiać się i powygłupiać. Niestety sad A kontakt z ludźmi, cóż jestem na stażu w aptece, więc ludzi mam na pęczki. I mimo, że to pomaga to jednak nie zapełnia dziury po zwykłym kumplu czy kumpeli.

Mkafe napisał/a:

ja jak pisalam z pierwszego wrazenia nie sprawiam osoby przystepnej i kontaktowej chyba, z czasem wiem ze zyskuje, co ludzie wprost mi komunikuja. ..ale chyba oosby twojego pokroju, mam wrazenie, sa otoczeni towarzystwem, ludzie do nich sami "lepna" / taka osoba jest np. moja babcia/.
wiec jak to jest?

Ja mam tak samo jak ty. Gdyby ludzie się do mnie lepili, cóż nie było by mnie tutaj...

Mkafe napisał/a:

Ja mam zrywy do działania, do zmiany i pewnie wyniakją one z tego, że wewnetrznie gdzies tlucze sie nadzieja  na lepsze jutro...Otoczenie okreslało  mnie często jako osobę z pesymistycznym podejściem do zycia i paradoksalnie duuzo dozą energii do zycia:D. Co jest, sadze, pewna sprzecznoscia, nieprawdaz?

To działaj i nie poddawaj się bo najgorzej to stać w miejscu smile A paradoksów w życiu spotkałem już duuużo wink

A co robić? Starać się zrozumieć siebie i swoje potrzeby - to po pierwsze. Potem wyszukać blokady i taranować je big_smile W każdym razie próbować smile A odrobina nadziei zawsze dobrze robi smile We mnie właśnie też jest jej troszkę - gdzieś tam na dnie serducha się tli ta iskierka i cóż, nakłania do zmian smile

Pozdrawiam smile

23

Odp: Grupa wsparcia dla osób samotnych

hej,
Ja również pracuję z ludźmi, więc często czuję potrzebę pobycia samej np. na spacerze itp. Ale to absolutnie konieczne dla zdrowia psychicznego, sposób utrzymywania higieny big_smile.
kurcze, Łukasz, ty młody jestes! nie chce mi się wierzyć, że tak mało wartościowych jest ludzi twego pokroju wokół ciebie../w końcu dotarlam do pozostalych twoich wątków/
Tak sobie dzis z koleżanką rozmawiałam o wymiarach samotnosci - ona tez singielka wink
Iż, możliwe, że jeszcze nie odkryto, a moze ja nic o tym nie wiem, ze wiedza:D, że samotni jak my, mają jakiś szczególny typ osobowosci  albo co? Skazującej ich na cierpienie, COS, co powoduje, ze i w zwiazku i sami odczuwają samotnosc?
wiem, zabrzmiało zagmatwanie i trochę powiało tanim egzystencjalizmem big_smile /nie pomylilam pojec??;)/
No więc,wracajac na ziemie, postanowiałam jechac jutro na łyzwy. Wróciła zima, jest weekend, a jak czytam wypowiedzi samotnych, weekendy bywają cięzkie -pustka czterech ścian, ile mozna spac czy jesc, czy płakac.
ja łapię się na tym, że praca, która mnie niegdyś wykańczała, zaczyna być właściwie jedyną, duza aktywnoscia. Poniedziałki przestają być zmorą sad Widmo samotnych weekendów zaczyna  mnie powoli przerażać. Jakże odwrotnie bywało gdy byłam w zwiazku, nawet jesli daleki był od nazwania go fajnym czy dobrym..
No ale nic to, zobacżę czy jutro dotrę do celu :d
pozdrawiam wieczorkiem

ps. qrcze, pisanie nie jest moją mocną stroną, dlatego zawsze wolałam egzaminy ustane:D, tysiące myśli i nieumiejętnośc gładkiego przełozenia je na tekst zawsze mnie denerwowała ale co tam;)

24

Odp: Grupa wsparcia dla osób samotnych
Mkafe napisał/a:

Ja również pracuję z ludźmi, więc często czuję potrzebę pobycia samej np. na spacerze itp. Ale to absolutnie konieczne dla zdrowia psychicznego, sposób utrzymywania higieny .

Hehe, z tymi spacerami też prawda - po pracy z ludźmi czasem trzeba pobyć z sobą samym smile

Mkafe napisał/a:

kurcze, Łukasz, ty młody jestes! nie chce mi się wierzyć, że tak mało wartościowych jest ludzi twego pokroju wokół ciebie../w końcu dotarlam do pozostalych twoich wątków/

No i widzisz, ja jakoś nie mogę z moim otoczeniem zgrać się na jednych falach...

Mkafe napisał/a:

Iż, możliwe, że jeszcze nie odkryto, a moze ja nic o tym nie wiem, ze wiedza:D, że samotni jak my, mają jakiś szczególny typ osobowosci  albo co?

Hehe, zawsze wiedziałem, że jestem wyjątkowy tongue

Mkafe napisał/a:

/nie pomylilam pojec??/

Chyba nie wink

Mkafe napisał/a:

ja łapię się na tym, że praca, która mnie niegdyś wykańczała, zaczyna być właściwie jedyną, duza aktywnoscia. Poniedziałki przestają być zmorą  Widmo samotnych weekendów zaczyna  mnie powoli przerażać. Jakże odwrotnie bywało gdy byłam w zwiazku, nawet jesli daleki był od nazwania go fajnym czy dobrym..
No ale nic to, zobacżę czy jutro dotrę do celu :d

Hehe, ja jutro idę na parę godzin do pracy wink I w sumie to lubię bardziej pracować niż siedzieć w domu, aktualnie smile

Mkafe napisał/a:

ps. qrcze, pisanie nie jest moją mocną stroną, dlatego zawsze wolałam egzaminy ustane:D, tysiące myśli i nieumiejętnośc gładkiego przełozenia je na tekst zawsze mnie denerwowała ale co tam;)

Też zawsze wolałem ustne smile Ale póki co nikt dźwiękowego forum nie wymyślił tongue

Pozdrawiam smile

25 Ostatnio edytowany przez Lil Bon Bon (2011-01-22 21:29:51)

Odp: Grupa wsparcia dla osób samotnych

Prosze, zdzielcie mnie porzadnie smile Obiecalam sobie w zeszlym tygodniu, ze nie bede plakac, a dzisiaj nie moge sie opanowac.
Tez nienawidze weekendow i czterech scian. Zawsze wynajduje sobie pretekst, zeby gdzies wyjsc, na zakupy czy na kawe, spacer- wiem, ze to zalosne. DZisiaj akurat jestem chora i musze siedziec w sama w domu. To rowniez perspektywa na jutro...
SAmotnosc w zwiazku strasznie boli i deprecjonuje czlowieka, nie dosc, ze nie masz znajomych,to nie umiesz soba zainteresowac mezczyzny. Czesto sie zastanawiam, czego mi brakuje. Staram sie byc zawsze na czasie, jestem ciepla i pomocna osoba , potrafie sie poswiecac, mam swoje hobby. Nie sadze,ze czegos mi brakuje.
Chcialabym mu jakos odplacic za to, tez zostawiac go samego na cale dnie, ale nie mam takiej mozliwosci, nie mam sie gdzie podziac
Wiem,ze najlepiej byloby to zakonczyc, ale z uwagi na fakt, ze mam tylko siebie, nie wiem, czy wytrzymalabym bol rozstania, nie wiem jak bym sobie z tym poradzila zupelnie samodzielnie.
CZy czasami odczuwacie, ze chcielibyscie wszystko w sobie zmienic? Wejsc w skore innej osoby? Was samotnosc przynajmniej nie demotywuje, a ja juz zaczelam tracic checi na wszystko, a przede wszystkim zaniedbywac sie intelektualnie.
Szukam pracy weekendowej, zeby zapelnic ta pustke w tygodniu. Nie pozostanie mi chyba nic innego jak zaciagnac sie jako barmanka, bo chcialabym zapelnic sobie wieczory. Trzymajcie kciuki !
Ja juz chyba jestem nieuleczalnym przypadkiem smile

26

Odp: Grupa wsparcia dla osób samotnych

Weekend, to dal mnie czarna strefa, czas ma inny wymiar ( a właściwie sie zatrzymuje).
Nienawidze sobót, poranki są jeszcze ok, popołudnia też, dresik, ksążeczka, relaksik.
Ale wieczorem ogarnia mnie czarna rozpacz, wydaje mi sie, ze wszyscy poza mna spędzają czas z partnerem/ką w gronie przyjaciół lub chociaż w jakimś klubie i tylko ja jedna siedze w domu i buszuje w internecie.
Kiedy włączam zrdowy rozsądek wiem, ze wcale nie jest tak źle, jutro zły nastrój minie i wszystko bedzie prawie ok.
Ale to poczucie wyalienowania i samotnosci jest wprost dobijajace.
Nie jestem osobą nieśmiałą, nie izoluje sie świadomie, lubie pobyć sama ze soba, lubie czasem być zupełnie sama- poza sobotnimi wieczorami, kiedy moja pewnosć siebie jest zredukowana do wielkości pantofelka.

Nie wiem czy dostatecznie jasno wytłumaczyłam mój problem, bo mnie samej ten post wydaje sie mocno zagmatwany, jednka postanowiłam dołączyć do waszej grupy wsparcia dla samotnych.
Potrzebuje wsparcia i to bardzo.

27

Odp: Grupa wsparcia dla osób samotnych
NiobeXXX napisał/a:

Weekend, to dal mnie czarna strefa, czas ma inny wymiar ( a właściwie sie zatrzymuje).
Nienawidze sobót, poranki są jeszcze ok, popołudnia też, dresik, ksążeczka, relaksik.
Ale wieczorem ogarnia mnie czarna rozpacz, wydaje mi sie, ze wszyscy poza mna spędzają czas z partnerem/ką w gronie przyjaciół lub chociaż w jakimś klubie i tylko ja jedna siedze w domu i buszuje w internecie.
Kiedy włączam zrdowy rozsądek wiem, ze wcale nie jest tak źle, jutro zły nastrój minie i wszystko bedzie prawie ok.
Ale to poczucie wyalienowania i samotnosci jest wprost dobijajace.
Nie jestem osobą nieśmiałą, nie izoluje sie świadomie, lubie pobyć sama ze soba, lubie czasem być zupełnie sama- poza sobotnimi wieczorami, kiedy moja pewnosć siebie jest zredukowana do wielkości pantofelka.

Nie wiem czy dostatecznie jasno wytłumaczyłam mój problem, bo mnie samej ten post wydaje sie mocno zagmatwany, jednka postanowiłam dołączyć do waszej grupy wsparcia dla samotnych.
Potrzebuje wsparcia i to bardzo.

Nie martw sie, jak widac, nie jestes sama. Najwazniejsze to optymizm ponad wszystko. Rozmawialam wlasnie z kuzynka i przekazala mi cenna wskazowke: sami wybieramy sobie,czy bedziemy szczesliwi. Sama nie miala latwego zycia, przeszla ciezka chorobe, a mimo wszystko zawsze widze ja z usmiechem na buzi. Ludzie po prostu lepia sie do niej, bo emanuje wprost pozytywna energia.Inna sprawa, ze mogla zawsze liczyc na wsparcie rodziny. W jej domu uczucia wyraza sie wprost, rodzice to ciepli ludzie.
Nie wiem, z czego wynika Twoja samotnosc. ZApracowanie, niska samoocena, depresja?
Mozna sie izolowac podswiadomie. Ja np czulam sie kiedys gorsza i odbieralo mi to cala ochote na zycie towarzyskie. Dzis widze swoj blad i wierze, ze jeszcze bede szczesliwa. Najprostsze rozwiazanie to wlasnie wyjsc do ludzi, a internet moze byc pierwszym krokiem w tym celu.
Widzisz, jest wiele osob z tym problemem, wiec glowa do gory i nie przestawajmy walczyc z demonami samotnosci smile

28

Odp: Grupa wsparcia dla osób samotnych

Witajcie!

No cóż, ja też nie przepadam za weekendami. Dzisiaj wróciłem z pracy, i najzwyczajniej w świecie spędzam popołudnie i wieczór przed komputerem. Troszkę kiepsko, ale zawsze coś wink

Lil Bon Bon, hmm, musisz odpowiedzieć sobie na parę pytań. Czy nie szkoda Ci czasu i życia na trwanie w takim związku? Czy naprawdę nie dałabyś rady poradzić sobie sama? Ja myślę, że dałabyś, to może być kwestia przyzwyczajenia. Ale odwagi do działania i zmian - za pracę trzymam kciuki smile

NiobeXXX, w weekendy czas nagle zwalnia i wlecze się do niedzieli, niestety. I doskonale Cię rozumiem - nikt nie lubi czuć się wyobcowany. Ale widzę, że sama dostrzegasz, że jednak istnieje wyjście pozwalające na rozwiązanie problemu (zdrowy rozsądek).

sami wybieramy sobie,czy bedziemy szczesliwi.

Dokładnie. To powinno być nasze motto. Bo tak jest naprawdę - ja zmieniając swoje nastawienie do życia zacząłem dostrzegać w nim więcej plusów, a problemy zaczęły wydawać mi się mniejsze. Ja wiem, że to początek drogi, ale staram się utrzymywać dobre samopoczucie i póki co z reguły mi się udaje. Codziennie rano mówię sobie, że to będzie dobry dzień i nikt mi go nie zepsuje i nawet działa smile Tak więc grunt to samomotywacja i samozaparcie (pewnie znalazłbym więcej słów na samo- ale zmęczony jestem tongue)

Trzymajcie się ciepło - trzymam kciuki za Was i za Siebie (a co tongue)
Buziaki smile

29 Ostatnio edytowany przez Motley Boy (2011-01-22 23:55:09)

Odp: Grupa wsparcia dla osób samotnych

Czy samotność to styl bycia? Narzekam na samotność, brak kogokolwiek do rozmów i zwierzeń, a gdy przychodzi co do czego, to czuję do wszystkich wzmożoną niechęć. Czy to brak zrozumienia? W końcu nikt tak naprawdę nie wie co siedzi w mojej głowie, nawet rodzina. Ludzie czasami strasznie męczą, ale pragnie się ich jak ciepłego dotyku bliskiej osoby. Z jednej strony ze wszystkich sił chcemy przebywać wśród ludzi, a z drugiej po 20 minutach przebywania w towarzystwie nasza samotna wyspa nas dopada i całą duszą ruszamy w swoją stronę, osamotnieni.

Mówi się, że bez innych nie da się przetrwać w dzisiejszym świecie. Potrzebujemy kontaktów, powiązań, znajomości, by zaistnieć, by nie sprzątać ulic, by wyjść na ludzi. A co, gdy pojawi się ktoś nieprzeciętny, uzdolniony i utalentowany ale bez umiejętności społecznych? Czy uzyskamy spełnienie w pojedynkę? Chcę być artystą, ale powoli zdaję sobie sprawę, że bez pomocy drugiej osoby moje marzenia się nie spełnią.

Odp: Grupa wsparcia dla osób samotnych

Dobry wieczór.
Długo zastanawiałam się czy napisać na tym forum, ale już chyba najwyższa pora...
Duszę się w swoim świecie. Każdego dnia udaje szczęśliwą osobę przed wszystkimi a kiedy zapada zmrok, zamykam się w pokoju, w sobie i wpadam w dolinkę sad
Na około same pary. Młodsze koleżanki, rówieśniczki, starsze - wszystko sparowane a tylko ja samotny żuczek krążę bez celu...
Jestem kompletnie sama sad
I już nie daje rady, męczę się każdego dnia:(
Pomocy....

31 Ostatnio edytowany przez luqi (2011-01-23 00:20:09)

Odp: Grupa wsparcia dla osób samotnych

Czy samotność to styl bycia? Narzekam na samotność, brak kogokolwiek do rozmów i zwierzeń, a gdy przychodzi co do czego, to czuję do wszystkich wzmożoną niechęć. Czy to brak zrozumienia? W końcu nikt tak naprawdę nie wie co siedzi w mojej głowie, nawet rodzina.

Ja bym tego tak nie nazwał. To jest bardziej brak zrozumienia. Tylko wiesz, ludzie nie lubią się domyślać o czym myślimy, marzymy. trzeba czasem im w tym pomóc. Pogadać.

Ludzie czasami strasznie męczą, ale pragnie się ich jak ciepłego dotyku bliskiej osoby. Z jednej strony ze wszystkich sił chcemy przebywać wśród ludzi, a z drugiej po 20 minutach przebywania w towarzystwie nasza samotna wyspa nas dopada i całą duszą ruszamy w swoją stronę, osamotnieni.

Różni ludzie chodzą po świecie. Są tacy, z którymi chętnie przebywamy i tacy których unikamy. Być może w swoim życiu nie spotkałeś nikogo, z kim nadawałbyś na tych samych falach i stąd rozczarowanie ich obecnością?

Mówi się, że bez innych nie da się przetrwać w dzisiejszym świecie. Potrzebujemy kontaktów, powiązań, znajomości, by zaistnieć, by nie sprzątać ulic, by wyjść na ludzi. A co, gdy pojawi się ktoś nieprzeciętny, uzdolniony i utalentowany ale bez umiejętności społecznych? Czy uzyskamy spełnienie w pojedynkę? Chcę być artystą, ale powoli zdaję sobie sprawę, że bez pomocy drugiej osoby moje marzenia się nie spełnią.

Czasem tylko i wyłącznie własna ciężka praca wystarczy do osiągnięcia sukcesu. I to jest możliwe. Owszem, znajomości, układy czynią to wszystko łatwiejszym, ale czy warto? Artystą można być i w pojedynkę. Przecież talent tkwi w Tobie, a nie w drugiej osobie, nieprawdaż?

Witaj serdecznie samotna_nieszczesliwa. Już nie jesteś sama ze swoim problemem. Jak widzisz, mnóstwo osób tutaj zmaga się z samotnością. Na początku jest trudno zmusić się do jakiegokolwiek działania. Skoro jednak tu piszesz, to znaczy, ze chcesz zmian.

Co na początek? Może powiesz o sobie coś więcej, bo jak widzisz, każdy z nas odbiera samotność inaczej i ma ona inne przyczyny.

Piszesz, że udajesz szczęśliwą - nic bardziej nie szkodzi nam, niż udawanie - może na początek warto przestać? Może możesz porozmawiać z kimś z rodziny o swoich uczuciach?

Mówisz, że nie masz celu w życiu, że inni mają swoje połówki. Postaraj się proszę zrozumieć jedno - ja to zrozumiałem i jest mi nieco łatwiej - nie da się zbudować swojego szczęścia w oparciu o drugą osobę. Po prostu - jej w każdej chwili może zabraknąć i co wtedy?

Pozdrawiam smile

32

Odp: Grupa wsparcia dla osób samotnych

Ja bym tego tak nie nazwał. To jest bardziej brak zrozumienia. Tylko wiesz, ludzie nie lubią się domyślać o czym myślimy, marzymy. trzeba czasem im w tym pomóc. Pogadać.

Gdy facet zaczyna się zwierzać, wylewać swe żale, to jest to uznane za oznakę słabości. Dzisiejsze pojmowanie ludzi wymusza na nas duszenie w sobie tego co chcemy jak najbardziej wyciągnąć na zewnątrz. Do takich rzeczy potrzeba przyjaciół, a o nich jest trudno.

Różni ludzie chodzą po świecie. Są tacy, z którymi chętnie przebywamy i tacy których unikamy. Być może w swoim życiu nie spotkałeś nikogo, z kim nadawałbyś na tych samych falach i stąd rozczarowanie ich obecnością?

Być może. W liceum zadawałem się z fajnymi dziewczynami, z którymi czułem się świetnie. Teraz na studiach, nie mogę do nikogo dotrzeć, jest jakaś bariera.

Czasem tylko i wyłącznie własna ciężka praca wystarczy do osiągnięcia sukcesu. I to jest możliwe. Owszem, znajomości, układy czynią to wszystko łatwiejszym, ale czy warto? Artystą można być i w pojedynkę. Przecież talent tkwi w Tobie, a nie w drugiej osobie, nieprawdaż?

Prawdaż.

33

Odp: Grupa wsparcia dla osób samotnych

Motley Boy - dokładnie, przypadkowi ludzie, nowo poznani nie mają ochoty wysłuchiwać naszych żali. Do tego potrzebni są przyjaciele lub chociażby 1 przyjaciel. Masz rację. Jak nowym znajomym zaczniemy mówić o tym co nas boli od razu się odsuwają, zaczynają uważać taką osobę za nienormalną niekiedy i uciążliwą. To nie tylko dotyczy facetów. Dlatego ja staram się wyżalać swojej rodzince (niestety przyjaciół a tym bardziej znajomych już nie posiadam żadnych - tak mi sie ulozylo).

34

Odp: Grupa wsparcia dla osób samotnych
Motley Boy napisał/a:

Gdy facet zaczyna się zwierzać, wylewać swe żale, to jest to uznane za oznakę słabości. Dzisiejsze pojmowanie ludzi wymusza na nas duszenie w sobie tego co chcemy jak najbardziej wyciągnąć na zewnątrz. Do takich rzeczy potrzeba przyjaciół, a o nich jest trudno.

Tu zgadzam się z Tobą. Najgorszą rzeczą jest to, że myślimy i żyjemy w świecie stereotypów, gdzie facet musi być samcem alfa, a jak nie to "ma problem". Ale po co dusić to wszystko w sobie, jeśli są miejsca takie jak to forum? Gdzie można wyrzucić swoje żale, gdzie masz pewność, że ktoś Cię zrozumie? Fakt, to nie zastąpi przyjaciela z krwi i kości, ale pomoże się pozbierać.

Julio ja robię to tutaj, na tym forum. Zauważyłem zresztą to po sobie, że ludzie niechętnie słuchają rzeczy przykrych, niemiłych. A już najgorszą rzeczą jest zwierzanie się z kłopotów na początku znajomości. Dlatego też postanowiłem zmienić swoje podejście. Postanowiłem zacząć działać. Bo przecież to może się udać, a nic na tym nie stracę smile

35

Odp: Grupa wsparcia dla osób samotnych

Luqi - ja tak jak i Ty wylewam swoje żale tylko na tym forum lub ewentualnie rozmawiam z rodziną. Nowych ludzi chciałabym poznać aby nie być samotną, by móc się rozerwać nie w pojedynkę. Dlatego też jak przytrafi mi się już jakieś wyjście to na pewno nie zamierzam zanudzać swoimi problemami. Ja chcę się od nich oderwać. Poczuć życie.
Mam nadzieję, że dzięki nowo poznanym ludziom moje życie się zmieni a tym samym moje problemy się zmniejszą smile.

36

Odp: Grupa wsparcia dla osób samotnych

Ja nie umiem sie przełamać i opowiedzieć znajomym, czy przyjaciołom (których zreszta nie mam zbyt wiele) o swoich problemach, mam taką blokade. I daltego wśród grona znajomych uchodze za osobe, której największym problemem jest ; czy wybrać sie na wyprzedaż butów czy torebek ( tak mnie kiedys określiła kolezanka- zabolało mnie to i miałam ochote czymś w nią rzucić).
Mojej rodziny staram się nie zamęczać swoimi problemami, poza babcią, która choć stara-duchem 20-latka i ona mnie rozumie.
W odpowiedziach na mój post (za które dziekuje:) ) pojawiło sie zdanie, które mnie zacieło; co jest przyczyną mojej samotności?
Zaczełam sie nad tym zastanawiać głębiej, sama raczej odpowiedzi nie znajde i sądze, ze potrzeban mi jest pomoc psychologa.
Mam troche problemów ze sobą i nie dotyczą one tylko samotności ale też niskiej samooceny,itd...musiałabym założyć kilka wątków na tym forum, np; psychologia, praca...
Musze poszukać dobrego psychologa w moim miejscu zamieszkania.

37

Odp: Grupa wsparcia dla osób samotnych

Luigi, Julio82 ja też wylewam żale na tym forum.

38

Odp: Grupa wsparcia dla osób samotnych
NiobeXXX napisał/a:

Luigi, Julio82 ja też wylewam żale na tym forum.

Hi, hi - wszyscy chyba wchodzą na to forum żeby sobie powylewać żale. No i poszukać jakichś rad oraz wsparcia. Ja już się dorobiłam kilkorga "wirtualnych" przyjaciół, mających takie same problemy co ja. To jest o tyle cenne, że znajomi z realu nie zawsze potrafią zrozumieć nasze dylematy - na zasadzie, że "nie zrozumie syty głodnego" smile Pozdrawiam samotników smile

39

Odp: Grupa wsparcia dla osób samotnych

Joanno i o to właśnie chodzi smile Ja postanowiłem sobie, że jeśli trafi się jakieś spotkanie, nie będę nic mówił o tym jak się czuję, tylko będę się bawił i korzystał z chwili smile Ale z drugiej strony czuję, że niepręęęędko to nastąpi tongue

Niobe, bo to właśnie chodzi o to, żeby zrozumieć przyczynę samotności. Wtedy łatwiej jest ją pokonać lub próbować się z nią zaprzyjaźnić smile A pomoc psychologa jest dobrym rozwiązaniem smile

Dzięki Anhedonia, ja pozdrawiam również smile

40

Odp: Grupa wsparcia dla osób samotnych

Dołączę tutaj, bo dzisiaj jest wyjątkowo zły dzień.
Zwykle staram się nie narzekać - są gorsze problemy. Wypełniam sobie czas nauką, czytaniem, dokształcaniem się. Czasem wyjdę ze znajomymi na piwo, czasem wracam zygzakiem do domu. Jakoś sobie radzę. Ale przychodzi taki dzień jak dziś np. kiedy nie mam już siły się uczyć ani czytać (zresztą wszystko raczej mam zrobione), na piwo nie mam ochoty bo zbyt wczesna pora, zresztą jest niedziela.... i jestem w proszku. Weekendy stają się  dla mnie horrorem. Znajomi jadą do domu albo/i spędzają czas ze swoją drugą połówką. Dla mnie nie ma  nigdzie miejsca. Nie ma do kogo otworzyć gęby, z kim wyjść na spacer, na łyżwy. Mam dość chodzenia samemu.
Patrzę w lustro i widzę brzydką babę. Dla większości o nudnych zainteresowaniach. Nienawidzę weekendów.

41

Odp: Grupa wsparcia dla osób samotnych

Samotność to stan umysłu. Siedzisz sobie w domu z rodziną, lub ze znajomymi, wokół rozmowy śmiechy, niby wszystko normalnie. Jednak są takie chwile zamyślenia, odgrodzenia się. Coś co tkwi tuż pod powierzchnią i czeka żeby wypłynąć na zewnątrz. Nie dajesz tego po sobie poznać żeby nie wyjść na dziwadło, dopasować się, nie psuć innym nastroju. W końcu rutynowe uśmiechy, zdawkowe uwagi i nic nie znaczące gesty skrywają przed innymi prawdziwe oblicze. Są dni, nawet tygodnie że naprawdę czujesz się częścią w towarzystwie, śmiejesz się, pijesz piwo, tańczysz...ale zawsze po krótszym lub dłuższym czasie i tak zostajesz sam na sam ze sobą. Czujesz jakbyś znajdowała się za dźwiękoszczelną barierą. Ludzie przepływają obok ciebie, ich głosy są jakby przytłumione. Po pewnym czasie nie chce ci się nawet podejmować wysiłku żeby się odezwać i skruszyć tę barierę...Przyzwyczajasz się i oswajasz swoją samotność...

42

Odp: Grupa wsparcia dla osób samotnych

Szczurunia, nie żałuj sobie tutaj smile Zawsze lepiej po marudzić tutaj, niż w rzeczywistości smile Tak naprawdę to chyba musimy jakiś sposób na weekendy wymyślić. Wtedy nam łatwiej będzie.

Jestem_kobietą, nic dodać, nic ująć. Ale widzisz, ja uważam, że oswojenie się z samotnością to początek do wyjścia do ludzi. To zrozumienie, że samemu można być szczęśliwym. Choć nie kwestionuję, przychodzi ciężko.

43

Odp: Grupa wsparcia dla osób samotnych

Taaa.... coś trzeba będzie wymyślić z weekendami, choć tak naprawde to mam problem jedynie z sobotnimi wieczorami.
Ale dziś zrobiłam coś naprawde głupiego ( w moim odczuciu), napisałam do chłopaka do którego przyrzekałam sobie , że nie napisze dopóki on nie napisze pierwszy, a teraz mam wrażenie, ze mu sie narzucam i myśle, ze on uważa mnie za zdespreowaną idiotke (to było b.długie zdanie). Teraz obiecuje sobie, ze to był naprawde ostatni raz, bo w końcu biedny chłopina wystąpi o sądowy zakaz kontaktowania sie.

44 Ostatnio edytowany przez Aga30 (2011-01-23 21:59:09)

Odp: Grupa wsparcia dla osób samotnych
NiobeXXX napisał/a:

Ja nie umiem sie przełamać i opowiedzieć znajomym, czy przyjaciołom (których zreszta nie mam zbyt wiele) o swoich problemach, mam taką blokade. I daltego wśród grona znajomych uchodze za osobe, której największym problemem jest ; czy wybrać sie na wyprzedaż butów czy torebek ( tak mnie kiedys określiła kolezanka- zabolało mnie to i miałam ochote czymś w nią rzucić).
Mojej rodziny staram się nie zamęczać swoimi problemami, poza babcią, która choć stara-duchem 20-latka i ona mnie rozumie.
W odpowiedziach na mój post (za które dziekuje:) ) pojawiło sie zdanie, które mnie zacieło; co jest przyczyną mojej samotności?
Zaczełam sie nad tym zastanawiać głębiej, sama raczej odpowiedzi nie znajde i sądze, ze potrzeban mi jest pomoc psychologa.
Mam troche problemów ze sobą i nie dotyczą one tylko samotności ale też niskiej samooceny,itd...musiałabym założyć kilka wątków na tym forum, np; psychologia, praca...
Musze poszukać dobrego psychologa w moim miejscu zamieszkania.

Ja z kolei niczego nie umiem utrzymać w środku. Rozmawiam o swoim życiu niemal ze wszystkimi. Myślę, że to jakaś forma terapii, ale przede wszystkim potrzeba potwierdzenia moich racji. Teraz postanowiłam to zmienić i nauczyć się w wieku 30 lat radzić sobie sama ze swoimi problemami.
Do psychologa chodziłam, drogi biznes, a nic nowego nie wniosło, bo zawsze sama bardzo interesowałam się psychologią. Najgorsze dla mnie jest wzbudzenie w sobie wiary w to, że jestem fajna. Szukam tego poprzez histeryczną potrzebę akceptacji u innych. Jedno krzywe spojrzenie lub jakiś krytyczny komentarz i po mnie...

45

Odp: Grupa wsparcia dla osób samotnych

Niobe, ja też czasami robię pierwszy krok. Nie uważam, że to coś złego, tylko trzeba widzieć choć cień wzajemności, zainteresowania. Z moim ostatnim ex to inicjatywy przejawiałam za dużo jednak, skończyło się to źle, ale wymyśliłam sobie, że jesteśmy sobie przeznaczeni, więc robiłam wszystko by tak było wink

46

Odp: Grupa wsparcia dla osób samotnych

Aguś samoocena u Ciebie leży i kwiczy sad Zabiegając o akceptację stawiasz się na niebezpiecznej pozycji, musisz uważać siebie za wartościowego człowieka sama, by inni nie patrzyli na Ciebie z góry, jak na zabawkę.
Niobe to co robisz to najkrótsza droga do uznania przez otoczenie za nachalną osobę.
Grupa wsparcia.. izolujecie się czy czasem czujecie się odtrącani? Na jaką szczerość sobie pozwalacie? Macie z kim porozmawiać tak od serca?

47

Odp: Grupa wsparcia dla osób samotnych

Lil Bon Bon - mnie samotność też demotywuje. Demotywowała w związku i demotywuje poza nim. Staram sie walczyc jak tylko moge by nie byc juz samotna (podkresle jeszcze raz chodzi o znajomych a nie bycie z jakims facetem), na razie z marnym skutkiem. Ale staram sie z tego wyrwac. Bo mi sie zwyczajnie nudzi bez ludzi. Gdyby nie Internet to bym sama do siebie chyba gadala. I mam dodatkowy problem - niesmialosc, która nie ułatwia mi wyjście z samotności, do ludzi trzeba być smialym.

Aga30 - ja też co w sercu to na języku. Ale staram się tylko zaufanym osobą np. z rodziny opowiadać o swoich bolączkach no i tu na forum (anonimowo), osobom z podobnymi problemami, które z chęcią pomagają i wspierają się wzajemnie smile To miłe i podnoszące na duchu. U psychologa tez bylam, nadal się radzę. I w moim przypadku zrozumialam ze swojej wartości nie można budować na opinii innych ludzi. Każdy człowiek o nas ma inne zdanie, jednemu się spodobamy innemu nie. Sama napisałaś że jak ktoś na Ciebie krzywo spojrzy to juz po Tobie. A skąd wiesz o czym on myśli ? Może coś go zabolało i tak dziwnie spojrzał na Ciebie. A krytyczne komentarze - czasem po prostu zwykła zazdrość, że się dobrze wygląda, do czegoś doszło itd. Ja żeby uzmysłowić sobie że jestem fajna wyliczam wszystkie swoje zalety i umiejętności. Omijam wady (każdy je ma). A jak ktoś powie mi komplement to nie zaprzeczam już, nie myślę, że mówi to po to by mnie podnieść na duchu albo, że drwi. Staram się uwierzyć, że tak jest i zaraz szybko popieram to w myślach przykładami. A jak zapominam o tym, że jestem fajna i zaczynam się wkręcać, że jestem beznadziejna. To po jakiejś chwili zaczynam przywołwać w pamięci wszystkie swoje osiągnięcia i zdanie o mnie mojej rodziny albo z testów u psychologa. To mi pomaga.

48

Odp: Grupa wsparcia dla osób samotnych

Nie przesadzajmy z tą nachalnością, trzeba czasami facetowi dać do zrozumienia, że ma zielone światło wink
Z moją samooceną to źle bardzo, a w weekend impreza z nowymi ludźmi z pracy. Wiecie co ja przeżywam???

Co do przyczyn mojej samotności, to wiem, że to mój charakter. próbuję się zmienić, ale opornie mi to idzie

49

Odp: Grupa wsparcia dla osób samotnych

Dzięki Julia, spróbuję Twojej metody z wyliczaniem zalet i osiągnięć smile Tylko wiesz, samotność to wszystko przekreśla sad

50

Odp: Grupa wsparcia dla osób samotnych

Moja samotność...hmm nieśmiałość+kompletny brak znajomych (zostałam przez nich odtrącona, mam na myśli takich z którymi się spotykałam co tydzień, wychodziliśmy razem itp. bo takich co z nimi przelotnie porozmawiam ale nigdzie umowic sie nie moge bo maja swoje zycie, sprawy itd. mam troche).
Szczerość na jaką sobie pozwalam - 100% szczerości, nawet jeżeli boli.
Rozmowy od serca - z rodziną, chociaż mają pewnie dość słuchania w kółko tego samego, no i Wy forumowicze.

51

Odp: Grupa wsparcia dla osób samotnych

Pewnie, że mam przyjaciół. Całe szczęście, że ich mam, bo inaczej zwariowałabym. Ale ile można żalić się cały czas na to samo i słyszeć te same, puste słowa pocieszenia, które nic a nic nie wnoszą.
Bo jak samotność może zrozumieć ktoś kto od 5 lat (czyli od 16 r. ż.) jest w związku? Jak kompleks brzydoty może zrozumieć osoba, która jest śliczna i ma powodzenie?
Jak problemy egzystencjalne ma zrozumieć osoba, która ma zupełnie inne cele życiowe?
Kiedy smucę się, że nikt mnie nie chce słyszę - "no kiedyś zechce" (za 40 lat?), kiedy smucę się, bo nie jestem ładna - "wygląd to nie wszystko" (niestety, ale dla mężczyzn to 90%, jeśli nie 100%). Oklepane frazesy, które mówi się, bo coś trzeba, nic nie zmienią. Jak się człowiek urodzi brzydkim, a do tego jest niegłupi i ma swoje zdanie, to ma całkiem przekichane u płci przeciwnej.

Pewnych rzeczy nie zrozumie nawet przyjaciel, choćby dlatego, że nigdy nie był w takiej sytuacji. A jaki sens ma zadręczanie innych swoimi problemami?

Nie izoluję się, kiedy ktoś mnie gdzieś zaprasza, chętnie idę. Raczej pokonałam swoją nieśmiałość. Jednak nie można cały czas komuś truć tyłka, żeby z tobą wychodził, prawda?

52 Ostatnio edytowany przez Aga30 (2011-01-23 23:49:44)

Odp: Grupa wsparcia dla osób samotnych
NiobeXXX napisał/a:

Taaa.... coś trzeba będzie wymyślić z weekendami, choć tak naprawde to mam problem jedynie z sobotnimi wieczorami.
Ale dziś zrobiłam coś naprawde głupiego ( w moim odczuciu), napisałam do chłopaka do którego przyrzekałam sobie , że nie napisze dopóki on nie napisze pierwszy, a teraz mam wrażenie, ze mu sie narzucam i myśle, ze on uważa mnie za zdespreowaną idiotke (to było b.długie zdanie). Teraz obiecuje sobie, ze to był naprawde ostatni raz, bo w końcu biedny chłopina wystąpi o sądowy zakaz kontaktowania sie.

Walczę dziś cały dzień z dołem i właśnie przegrałam. I podobnie jak Ty napisałam do jakiegoś faceta. Tylko po co? Nie jestem już zainteresowana, a on chce tylko czegoś niezobowiązującego. Po co więc to robię?? Po to, by choć przez chwilę czuć czyjeś zainteresowanie-żałosne. Tracę czas znów sad

53

Odp: Grupa wsparcia dla osób samotnych

Zostawił mnie chłopak prawie 4 miesiące temu powód praca za granicą hmm cóż nie umiałam się pozbierać cały czas marudziłam pisałam do niego bo on chciał zostac na relacjach przyjacielskich ciągle mu się żaliłam jak mi źle i nie dobrze aż w końcu postanowiłam się wziąść w garść przestałam z byle głupotą pisać do niego są już takie postępy że potrafię się nie odzywać i 3-4 dni i tak było przed ostatnim weekendem nie odzywałam się 2 dni a w weekend sam napisał " co u mnie słychać " widać ciekawosc go zaczela zżerać czemu sie nie odzywam napisałam mu wprost że postanowiłam się wziąśc w garść i nie bede mu głowy już zawracać głupotami.Fakt faktem czasami jeszcze łapie doła szczególnie właśnie wieczorami ale powtarzam sobie że jestem silną dziewczyną i on mi do szczęścia nie jest potrzebny smile oczywiście duż zawdzięczam swojej przyjaciołce która pomimo tego że ma swojego chłopaka zawsze umie znalęźć czas dla mnie i oboje zabierają mnie na różnego rodzaju imprezy zabawy smile

54

Odp: Grupa wsparcia dla osób samotnych

czekoladka7 - zazdroszczę, też bym chciała mieć taką koleżankę, która mogłaby mnie wyciągnąć do swoich znajomych, na imprezę. zapoznać z nowymi ludźmi. Tak łatwiej jest przeżyć rozstanie.

55

Odp: Grupa wsparcia dla osób samotnych

Hmm troszkę Drogie Panie napisałyście, tak więc po kolei smile

NiobeXXX napisał/a:

Ale dziś zrobiłam coś naprawde głupiego ( w moim odczuciu), napisałam do chłopaka do którego przyrzekałam sobie , że nie napisze dopóki on nie napisze pierwszy, a teraz mam wrażenie, ze mu sie narzucam i myśle, ze on uważa mnie za zdespreowaną idiotke (to było b.długie zdanie). Teraz obiecuje sobie, ze to był naprawde ostatni raz, bo w końcu biedny chłopina wystąpi o sądowy zakaz kontaktowania sie.

Ja mam tak samo jeśli chodzi o moich znajomych. Bo ile można samemu proponować spotkania, czy zagadywać jako pierwszy? Ale postanowiłem, że z tym koniec. Jest ciężko, ale daję radę.

Aga30 napisał/a:

Szukam tego poprzez histeryczną potrzebę akceptacji u innych.

No niestety, część z Nas w tym także ja tak mamy. Niestety jest to problem z którym sam nie potrafię do końca się zmierzyć.

alaclaudie napisał/a:

Grupa wsparcia.. izolujecie się czy czasem czujecie się odtrącani? Na jaką szczerość sobie pozwalacie? Macie z kim porozmawiać tak od serca?

Ja nie izoluję się od ludzi. Ja po prostu boję się ich odtrącenia, bo najzwyczajniej w świecie działo się to już wiele razy. Szczerość? Hmm, trochę to jest sprzeczne z moim postanowieniem o marudzeniu tongue Ja w relacjach z ludźmi zawsze jestem szczery, chociaż trudno mówić mi o moich odczuciach. Zresztą ja mam ogólnie dziwny charakter - bo zawsze wydawało mi się, że pomaganie innym jest najważniejsze, a jak widać zaniedbałem swoje potrzeby i teraz mam problem. Z rozmawianiem, cóż, ja rodziny nie zamartwiam swoimi problemami, bo po prostu mają dosyć swoich. Przyjaciół takich od serca też nie mam - więc jest z tym problem.

Julia82 napisał/a:

I w moim przypadku zrozumialam ze swojej wartości nie można budować na opinii innych ludzi. Każdy człowiek o nas ma inne zdanie, jednemu się spodobamy innemu nie. Sama napisałaś że jak ktoś na Ciebie krzywo spojrzy to juz po Tobie. A skąd wiesz o czym on myśli ? Może coś go zabolało i tak dziwnie spojrzał na Ciebie. A krytyczne komentarze - czasem po prostu zwykła zazdrość, że się dobrze wygląda, do czegoś doszło itd. Ja żeby uzmysłowić sobie że jestem fajna wyliczam wszystkie swoje zalety i umiejętności. Omijam wady (każdy je ma). A jak ktoś powie mi komplement to nie zaprzeczam już, nie myślę, że mówi to po to by mnie podnieść na duchu albo, że drwi. Staram się uwierzyć, że tak jest i zaraz szybko popieram to w myślach przykładami. A jak zapominam o tym, że jestem fajna i zaczynam się wkręcać, że jestem beznadziejna. To po jakiejś chwili zaczynam przywołwać w pamięci wszystkie swoje osiągnięcia i zdanie o mnie mojej rodziny albo z testów u psychologa. To mi pomaga.

Chyba muszę zacząć coś robić w tym kierunku, postaram się w każdym razie. Twoje rady są niezwykle cenne smile

Szczurunia napisał/a:

Pewnych rzeczy nie zrozumie nawet przyjaciel, choćby dlatego, że nigdy nie był w takiej sytuacji. A jaki sens ma zadręczanie innych swoimi problemami?

Nie izoluję się, kiedy ktoś mnie gdzieś zaprasza, chętnie idę. Raczej pokonałam swoją nieśmiałość. Jednak nie można cały czas komuś truć tyłka, żeby z tobą wychodził, prawda?

Dokładnie, ile można? Raz? Dwa? W końcu każdy ma swoją cierpliwość. My także. Ja mam już dosyć rad "Wyjdź do ludzi" bo one nic nie wnoszą. Ja się pytam: "Jak? Skoro jestem sam. Zero znajomych, zero przyjaciół. Wiesz jakie to trudne?". I wtedy zapada cisza lub następuje zmiana tematu rozmowy. Proponowanie wyjść - temat rzeka. Ja w każdym razie przestałem prosić o cokolwiek. Nie zamierzam skamleć o niczyją uwagę, bo bycie zignorowanym za bardzo boli.

Szczurunia napisał/a:

Bo jak samotność może zrozumieć ktoś kto od 5 lat (czyli od 16 r. ż.) jest w związku? Jak kompleks brzydoty może zrozumieć osoba, która jest śliczna i ma powodzenie?
Jak problemy egzystencjalne ma zrozumieć osoba, która ma zupełnie inne cele życiowe?
Kiedy smucę się, że nikt mnie nie chce słyszę - "no kiedyś zechce" (za 40 lat?), kiedy smucę się, bo nie jestem ładna - "wygląd to nie wszystko" (niestety, ale dla mężczyzn to 90%, jeśli nie 100%). Oklepane frazesy, które mówi się, bo coś trzeba, nic nie zmienią. Jak się człowiek urodzi brzydkim, a do tego jest niegłupi i ma swoje zdanie, to ma całkiem przekichane u płci przeciwnej.

Potwierdza się tylko przysłowie - "Syty głodnego nie zrozumie". Ale nie jest tak źle, bo przecież w końcu trafiliśmy na to forum. W miejsce, gdzie jest więcej osób nam podobnych i gdzie możemy się wyżalić, poradzić i na pewno znajdzie się ktoś kto nas zrozumie smile A ostatnie zdanie sobie zanotuję na boczku tongue

Aga30, nie tracisz czasu, po prostu wykazujesz dużą potrzebę bliskości z drugą osobą. Może zamiast myśleć o tym przeczytaj ciekawą książkę lub obejrzyj film?

czekoladka7, widzisz, dajesz radę. Dziękuję za odrobinkę optymizmu smile Nawet nie wiesz jak dużo szczęścia masz, że posiadasz taką przyjaciółkę smile

Pozdrawiam smile

56

Odp: Grupa wsparcia dla osób samotnych

I nadszedl kolejny wieczór i czuje jakbym łapała lekkiego doła ale napewno nie napisze do niego co to to nie zaczelam wyznawac zasade "steskni sie sam napisze " nic na sile przeciez wczesniej zylam bez niego to teraz tez sobie dam rade nawet juz obmyslilam ze zrobie sobie goraca kompiel a potem moze jaki film obejrze albo ksiazke poczytam smile dobrze jest wiedziec ze nie jestes sie samemu w takiej sytuacji ze sa ludzie ktorzy czuja sie podobnie. A dzisiaj jeszcze do mnie kolezanka wpadla miala byc na 5 min ale tak sie rozgadalysmy ze zlecialy 2 godziny big_smile

57

Odp: Grupa wsparcia dla osób samotnych

No to super smile Grunt to nie tracić nadziei i znaleźć sobie coś, co nas odpręży smile

58

Odp: Grupa wsparcia dla osób samotnych

Czekoladko7, też obiecywałam sobie, ze do Niego nie napisze, ale wczoraj napisałam. Czułam sie potem troszke głupio- ale to był tylko sms z pytaniem ; co u Ciebie, a nie plan spędzenia razem życia.Jednak ten sms nie był potrzebny.
Zasada;jeśli bedzie chciał sam zadzwoni, to bardzo dobry pomysł, jednak w moim wypadku mozliwy do realizacji jedynie wtedy gdy wykasuje jego numer z pamięci telefonu

59

Odp: Grupa wsparcia dla osób samotnych
Motley Boy napisał/a:

Czy samotność to styl bycia? Narzekam na samotność, brak kogokolwiek do rozmów i zwierzeń, a gdy przychodzi co do czego, to czuję do wszystkich wzmożoną niechęć. Czy to brak zrozumienia? W końcu nikt tak naprawdę nie wie co siedzi w mojej głowie, nawet rodzina. Ludzie czasami strasznie męczą, ale pragnie się ich jak ciepłego dotyku bliskiej osoby. Z jednej strony ze wszystkich sił chcemy przebywać wśród ludzi, a z drugiej po 20 minutach przebywania w towarzystwie nasza samotna wyspa nas dopada i całą duszą ruszamy w swoją stronę, osamotnieni.

Mówi się, że bez innych nie da się przetrwać w dzisiejszym świecie. Potrzebujemy kontaktów, powiązań, znajomości, by zaistnieć, by nie sprzątać ulic, by wyjść na ludzi. A co, gdy pojawi się ktoś nieprzeciętny, uzdolniony i utalentowany ale bez umiejętności społecznych? Czy uzyskamy spełnienie w pojedynkę? Chcę być artystą, ale powoli zdaję sobie sprawę, że bez pomocy drugiej osoby moje marzenia się nie spełnią.

Owszem samotnosc to styl zycia, ale nazwalabym to nawet zachowaniem patologicznym:) Samotnosc na pewno nie pomaga w osiagnieciu sukcesu. Ja stopniowo sie wypalam. Jestem beznadziejna w pracy, na uczelni, bo nie umiem nawiazac serdecznych kontaktow z innymi. Niestety, ale to jest niezbedne, zeby zostac zauwazonym i docenionym. Juz dawno minal mi ten zapal do walki.

Julia82 napisał/a:

Lil Bon Bon - mnie samotność też demotywuje. Demotywowała w związku i demotywuje poza nim. Staram sie walczyc jak tylko moge by nie byc juz samotna (podkresle jeszcze raz chodzi o znajomych a nie bycie z jakims facetem), na razie z marnym skutkiem. Ale staram sie z tego wyrwac. Bo mi sie zwyczajnie nudzi bez ludzi. Gdyby nie Internet to bym sama do siebie chyba gadala. I mam dodatkowy problem - niesmialosc, która nie ułatwia mi wyjście z samotności, do ludzi trzeba być smialym.

Aga30 - ja też co w sercu to na języku. Ale staram się tylko zaufanym osobą np. z rodziny opowiadać o swoich bolączkach no i tu na forum (anonimowo), osobom z podobnymi problemami, które z chęcią pomagają i wspierają się wzajemnie  To miłe i podnoszące na duchu. U psychologa tez bylam, nadal się radzę. I w moim przypadku zrozumialam ze swojej wartości nie można budować na opinii innych ludzi. Każdy człowiek o nas ma inne zdanie, jednemu się spodobamy innemu nie. Sama napisałaś że jak ktoś na Ciebie krzywo spojrzy to juz po Tobie. A skąd wiesz o czym on myśli ? Może coś go zabolało i tak dziwnie spojrzał na Ciebie. A krytyczne komentarze - czasem po prostu zwykła zazdrość, że się dobrze wygląda, do czegoś doszło itd. Ja żeby uzmysłowić sobie że jestem fajna wyliczam wszystkie swoje zalety i umiejętności. Omijam wady (każdy je ma). A jak ktoś powie mi komplement to nie zaprzeczam już, nie myślę, że mówi to po to by mnie podnieść na duchu albo, że drwi. Staram się uwierzyć, że tak jest i zaraz szybko popieram to w myślach przykładami. A jak zapominam o tym, że jestem fajna i zaczynam się wkręcać, że jestem beznadziejna. To po jakiejś chwili zaczynam przywołwać w pamięci wszystkie swoje osiągnięcia i zdanie o mnie mojej rodziny albo z testów u psychologa. To mi pomaga.

Demotywacja jest najgorsza. Wiesz, ze nie czeka Cie nic nowego. Takie powtarzanie az do konca. Wielki wstyd i udawanie przed garstka znajomych, ze nie jestem sama jak palec. Nie mam juz sily tego ukrywac, ale nie chce,zeby patrzono na mnie jak na dziwaka.
Mnie tez hamuje brak poczucia wlasnej wartosci i spelnienia w zyciu. Nie wybralam dobrej drogi zyciowej i to jeszcze poglebia moje kompleksy. Wydaje mi sie, ze kazda osoba ma wieksze ode mnie osiagniecia, wieksza wiedze, lepsze studia. Hamuje mnie to w kontaktach z innymi ludzmi. Nie wspominam juz o kompleksach zwiazanych z wygladem i praca:)
Mnie nie pomaga przywolywanie moich osiagniec, poniewaz stale porownuje je z osiagnieciami innych i wydaje mi sie przesada bym mogla byc z siebie dumna. Bylam u psychologa dwa razy, ale jakos nie widzialam wspolpracy z tamta Pania.
Ja mam takie wrazenie, ze ludzie mnie nie zauwazaja, zawsze staram sie usuwac w cien. Moj partner jest osoba bardzo lubiana i popularna, ma wielu znajomych, ja zawsze pozostaje na 2 planie. Jest osoba godna podziwu i uznania, jego znajomi mnie nie zauwazaja, nic dla nich nie znacze. Z kolei gdy ja wprowadzalam go w grono moich znajomych, stal sie gwiazda. Nie rozumiem. Moze ja odpycham ludzi? smile

luqi napisał/a:

Ja nie izoluję się od ludzi. Ja po prostu boję się ich odtrącenia, bo najzwyczajniej w świecie działo się to już wiele razy. Szczerość? Hmm, trochę to jest sprzeczne z moim postanowieniem o marudzeniu  Ja w relacjach z ludźmi zawsze jestem szczery, chociaż trudno mówić mi o moich odczuciach. Zresztą ja mam ogólnie dziwny charakter - bo zawsze wydawało mi się, że pomaganie innym jest najważniejsze, a jak widać zaniedbałem swoje potrzeby i teraz mam problem. Z rozmawianiem, cóż, ja rodziny nie zamartwiam swoimi problemami, bo po prostu mają dosyć swoich. Przyjaciół takich od serca też nie mam - więc jest tym problem.

Ja tez  boje sie odtracenia, ale bardziej chyba nieszczerosci. Nie chce, aby ktos nawiazywal ze mna znajomosc jako akt laski i litosci.
Tez kiedys mam takie nastawienie, ze musze wszystkim pomagac, nawet kosztem wlasnej niewygody. Czesto obraca sie to przeciwko mnie, np jestem wykorzystywana w pracy.
Im wiecej dajesz, tym mniej jestes szanowany. Niestety, to gorzka prawda.

60 Ostatnio edytowany przez czekoladka7 (2011-01-25 13:08:56)

Odp: Grupa wsparcia dla osób samotnych
NiobeXXX napisał/a:

Czekoladko7, też obiecywałam sobie, ze do Niego nie napisze, ale wczoraj napisałam. Czułam sie potem troszke głupio- ale to był tylko sms z pytaniem ; co u Ciebie, a nie plan spędzenia razem życia.Jednak ten sms nie był potrzebny.
Zasada;jeśli bedzie chciał sam zadzwoni, to bardzo dobry pomysł, jednak w moim wypadku mozliwy do realizacji jedynie wtedy gdy wykasuje jego numer z pamięci telefonu

Kochana ja też pamiętam nadal jego nr telefonu (niestety) i nie raz wlaśnie pisałam a potem żałowałam że po co że uzna że sie narzucam że jestem zdesperowana postanowiłam twardo że nie warto tego robić bo i tak się potem zadreczam myslami.

A tak jak już ktoś tu pisał na forum ja też się ubieram zawsze tylko albo na czarno fioletowo lub braz same smutne kolory a ostatnio od przyjaciolki chlopak wkrecil mnie na studniowke dla swojego kolegi i kupilam sobie sukienke koloru ciemnego różu big_smile ale sie w oczy w niej rzucalam ale bylo mi z tym bardzo postanowilam tez troszke zmian w szafie wlasnie zrobic i zaczelam kupowac wesole kolory smile

61

Odp: Grupa wsparcia dla osób samotnych

Cześć dziewczyny i chłopaki.
Bardzo fajny wątek... Luqi, dużo mądrych rzeczy piszesz, zresztą inni też.
Ja z kolei zawsze byłam w pewnym sensie samotniczką i ogólnie dobrze się czuję jako singielka - ale czasem pojawiają się uczucia i wtedy jest tragedia.. Nigdy jeszcze nie byłam naprawdę szczęśliwie zakochana, bo zawsze okazuje się że jest jakaś inna ważniejsza ode mnie.. Choć początkowo bywa cudownie, zawsze kończy się źle.
Dlatego boję się uczuć, bo dla mnie są synonimem cierpienia.
A w tej chwili jestem właśnie tak emocjonalnie potrzaskana, że czuję się tak, jakby ktoś mną rzucał o ścianę... Założyłam tu nawet oddzielny wątek z prośbą o pomoc, ale właściwie pozostał bez odpowiedzi..
Obecnie szukam jakiegokolwiek sposobu żeby sobie pomóc. Troszkę pomogło poczytanie tego wątku - widzę przynajmniej że nie tylko ja czuję się samotna, nierozumiana... Dobrze że piszecie tyle mądrych słówek - to też jakaś forma pociechy..:)
Pozdrawiam bardzo serdecznie wszystkie/ich sigielki/ków i samotniczki/ków smile
Ps. A czy jest tu może ktoś z Poznania?

62

Odp: Grupa wsparcia dla osób samotnych

Samotność to stan umysłu. Siedzisz sobie w domu z rodziną, lub ze znajomymi, wokół rozmowy śmiechy, niby wszystko normalnie. Jednak są takie chwile zamyślenia, odgrodzenia się.

Dokładnie tak jest. Ileż to razy na spotkaniach rodzinnych, czy przy znajomych zapadałem w taki stan otępienia, nie reagowania na bodźce. Zamyślenie, odejście od rzeczywistości, czasami to wszystko dopada w jak najbardziej nieodpowiednim momencie. Ludzie później patrzą się na Ciebie jak na dziwaka, bo nie śmiejesz się z ich żartów lub nie spotykasz ich wzroku. Samotność w tłumie jest zdecydowanie gorsza.

Ja z kolei zawsze byłam w pewnym sensie samotniczką i ogólnie dobrze się czuję jako singielka - ale czasem pojawiają się uczucia i wtedy jest tragedia.. Nigdy jeszcze nie byłam naprawdę szczęśliwie zakochana, bo zawsze okazuje się że jest jakaś inna ważniejsza ode mnie.. Choć początkowo bywa cudownie, zawsze kończy się źle.

Metoda małych kroków. Nie angażuj się zbytnio, bo to bardzo szkodliwe. Zapewne jesteś kochliwą osobą i za szybko lokujesz swe uczucia. Jestem facetem i ktoś zapewne powie: "Łatwo ci mówić. Kobiety łatwiej ulegają ulegają emocjom". Jednak żeby nie krzywdzić samej siebie musisz nabrać do tego dystansu. Inna sprawa, gdy ktoś Cię zdradzi. Wtedy to jest prawdziwe nieszczęście i trzeba to przetrwać, przetrzymać.

Takie pytanko. Czy wysłanie listu z wyznaniem do pewnej dziewczyny, której się nie widziało ponad rok, jest dobrym pomysłem? Lepiej żyć z domysłami, czy stawić czoła rzeczywistości.

63

Odp: Grupa wsparcia dla osób samotnych

No właśnie nie jestem kochliwa - zanim się zakocham, potrzebuję okolo dwóch, trzech lat znajomości..
Oczywiście nie mówię o zauroczeniach, choć jeśli źle się kończy zauroczenie to też boli, ale króciutko - mówię o miłości. W całym życiu naprawdę zakochana byłam 3 razy.
A w ogóle po kolejnych moich doświadczeniach z facetami, to całkowicie staram się 'wyłączyć' wszelkie uczucia - bo to, jak piszesz, dużo bezpieczniejsze. I w ostatnim przypadku byłam pewna że nawet nie jestem już zdolna żeby kochać. A jednak się stało - i teraz zwijam się z bólu sad  I jestem przerażona, bo tak jak na zakochanie potrzebuję tyle czasu, tak na odkochanie zawsze jeszcze więcej...... sad

64

Odp: Grupa wsparcia dla osób samotnych
Julia82 napisał/a:

Moja samotność...hmm nieśmiałość+kompletny brak znajomych (zostałam przez nich odtrącona, mam na myśli takich z którymi się spotykałam co tydzień, wychodziliśmy razem itp. bo takich co z nimi przelotnie porozmawiam ale nigdzie umowic sie nie moge bo maja swoje zycie, sprawy itd. mam troche).
Szczerość na jaką sobie pozwalam - 100% szczerości, nawet jeżeli boli.
Rozmowy od serca - z rodziną, chociaż mają pewnie dość słuchania w kółko tego samego, no i Wy forumowicze.

Julio, ja zauważyłam taki mechanizm: im bardziej czuję się samotna i im dłużej to trwa, tym bardziej zamykam się w swojej skorupie. Coś się takiego dzieje, że zaczynam się chyba przyzwyczajać do tego, że prawie wszystko robię sama i zaczynam robić się samowystarczalna (co nie znaczy, że zaczyna mi to pasować). Coraz bardziej chowam się w sobie i nawet jak gdzieś wychodzę, to manifestuję postawę, że nikogo nie potrzebuję. Malo tego - jestem coraz mniej tolerancyjna wobec ludzi i jeśli nie odpowiada mi czyjeś zachowanie, ucinam znajomość, sprawiam wrażenie, że mi nie zależy. Skutek jest taki, że nie mam już prawie żadnej bliskiej koleżanki. Zaczyna się z tego robić błędne koło samotności sad

65

Odp: Grupa wsparcia dla osób samotnych

Witajcie jestem tu nowa! Jestem sama  zostawił mnie po 5 latach  poświeciłam dla Niego rodzinę i znajomych teraz jestem sama.
Czuje się nijaka wpadam w histerie   płacze nie mogę oddychać wymiotuję  a to dopiero kilka dni mam soją firmę   nie mogę funkcjonować

Posty [ 1 do 65 z 500 ]

Strony 1 2 3 8 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » Grupa wsparcia dla osób samotnych

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024