Ja w sumie chciałbym odmienić swoje życie...ale...
Opiszę pokrótce moją sytuację:
Od zawsze byłem traktowany przez moich rówieśników inaczej niż pozostali, ale faktem pozostaje, że jestem samotnikiem. Nie wynika to z negatywnego stosunku do ludzi, ale ogólnego braku zrozumienia ze strony większości otoczenia - jestem marzycielem, nieco idealistyczny w pewnych swoich poglądach, pasjonuję się fantastyką (gry RPG, literatura), ciekawi mnie też manga i anime, okultyzm i ezoteryka, wschodnie sztuki walki, po trochu historia starożytna, kryminalistyka, tajemnice i zagadki (ostatnio odkryłem, że efektywnie jestem syntezą wywodów o. Piotra Natanka
). Szkołę podstawową i średnią przebrnąłem w zasadzie bez nadmiernej ekscytacji, nie mam żadnych ciekawych wspomnień związanych z tym okresem mojego życia. Po maturze rozpocząłem studia informatyczne, które rzuciłem. Potem przyszła kolej na prawo i w końcu administrację, na której pozostaję aż do dziś i z której najprawdopodobniej zostanę usunięty za długotrwały brak postępów w nauce. Mój wiek podany jest pod awatarem, więc łatwo się zorientować ile czasu już "studiuję". Efektem skreślenia z listy studentów może być utrata aktualnej pracy w przeciągu kilku miesięcy. Od początku studiów chciałem mieć dziewczynę, jest to moja obsesja, która dominuje każdy moment mojej egzystencji. Nigdy jednak nie udało mi się wpaść na rozsądny pomysł w jaki sposób nie tylko porozmawiać z dziewczyną, ale zainteresować ją moją, zgodnie z powyższym bardzo mało wartościową osobą. Wierzę, że gdyby udał mi się znaleźć dziewczynę - nie mówię tutaj o stałym związku, przynajmniej nie wyobrażam go sobie w mojej obecnej sytuacji, ale o normalnym funkcjonowaniu - randki, kino, wieczorne spacery, seks, wspólne spędzanie czasu.
Po raz kolejny przechodzę w jakimś stopniu załamanie nerwowe i zaczynam odnosić wrażenie, że trzecia próba samobójcza nie ma większego sensu, ponieważ i tak nic nie rozwiąże - nikt nie przejmie się mym losem, a śmierć nie jest rozwiązaniem problemu, tylko prostym sposobem na ucieczkę, czego robić też bym jednak nie chciał.
Nie mam dalszego pomysłu na życie...