agasta napisał/a:nauczycieli w japonkach na nogach itd...
A co w tym złego?
japonki są na plaże, albo na basen... szanujmy sie wzajemnie
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Forum Kobiet » STYL ŻYCIA I SPOŁECZEŃSTWO KOBIECYM OKIEM » Dzisiejsza moda - co was irytuje u innych?
Strony Poprzednia 1 2 3 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
agasta napisał/a:nauczycieli w japonkach na nogach itd...
A co w tym złego?
japonki są na plaże, albo na basen... szanujmy sie wzajemnie
Podobne tematy
Może nie popadajmy w przesadę - można się ubrać schludnie, ale nie robić z dbania o wygląd sensu swojego życia, czy też ustawicznie się przejmować czy aby na pewno "wypada się tak ubrać". Nie uważam, żeby człowiek mający na sobie np. dżinsy i koszulkę był mniej zadbany od tego w garniturze, o ile obaj są czyści. Oczywiście żyjemy w społeczeństwie i nie unikniemy pewnych utartych schematów, w które także musimy się czasem wpasować, ale po co popadać w przesadę? Zupełnie nie rozumiem na przykład biurowego kanonu ubioru w przypadku pracowników niemających osobistego kontaktu z klientem. Kogo obchodzi, czy np. programista lub telefonistka są ubrani w koszulę ze sztywnym kołnierzykiem, czy w to, co noszą na co dzień poza pracą?
dorota.f napisał/a:agasta napisał/a:nie zgodzę się ze wygoda ma być wyznacznikiem tego jak sie ubieramy w każdej sytuacji, bo w przeciwnym razie mielibyśmy lekarzy w dresach, nauczycieli w japonkach na nogach itd...
Na co komu lekarz, który wcisnął się w super skrojony garnitur, ale dupa z niego a nie specjalista. Co po nauczycielu, który wpisuje się w kanon przyzwoicie ubranego, jak nie ma żadnego pomysłu na przekazanie wiedzy?.
Rozumiem, że jak lekarz jest dobrym specjalistą, to Ci nie przeszkadza, że siedzi w klapkach i dziurawych skarpetkach, jest nieogolony, śmierdzi czosnkiem i ma koszulę ufajdaną majonezem bo wczoraj był na grillu
Uwielbiam takie odpowiedzi...
Popadanie w skrajności to chyba nasza cecha narodowa.
Przypominam, że temat jest o modzie, czyli sposobie i stylach ubierania się a nie o tym, jak naszym zdaniem wyglądają najbardziej obleśni i zaniedbani ludzie.
BabaOsiadła napisał/a:agasta napisał/a:nauczycieli w japonkach na nogach itd...
A co w tym złego?
japonki są na plaże, albo na basen... szanujmy sie wzajemnie
Co mają buty do szacunku?
to nie popadanie w skrajności tylko żyjemy w określonej społeczności i trzymajmy sie pewnych zasad i norm społecznych.
Jeżeli nie podoba nam się jak uczniowie chodzą ubrani do szkoły, bo na zbytnim luzie, bo dziewczyny w za krótkich bluzkach, bo maja za mocny makijaż, to nie możemy nagle powiedzieć, że nauczyciel może do pracy przyjsć jak na plaże ...
Jeżeli nie podoba nam się jak uczniowie chodzą ubrani do szkoły, bo na zbytnim luzie, bo dziewczyny w za krótkich bluzkach, bo maja za mocny makijaż, to nie możemy nagle powiedzieć, że nauczyciel może do pracy przyjsć jak na plaże ...
To też wydaje się być relatywne. Kiedyś chodziłam do szkoły, w której dyrektor zwracał uwagę (o ile krzyk i chamskie, prostaczkowate komentarze można nazwać zwracaniem uwagi), kiedy ktoś miał przewiązaną bluzę w pasie - dla niego to było nie do przyjęcia. Ponoć nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu...
Rozumiem, że nie pozwala się dziewczynkom biegać ubranymi jak panie z trasy szybkiego ruchu albo nie przychodzi się na pogrzeb w dżinsach i kapciach. Nie rozumiem natomiast, po co uciskać wolność ludzi tam, gdzie ubiór nie ma tak naprawdę większego znaczenia.
witam ....:lol: co mnie irytuje ...??? ![]()
ja rozumiem 4-5 miesiąc ....ale 8-9 - to już przesada ...
bezmyślne tatuaże - zwłaszcza u młodych dziewczyn - bo u starszych to już niesmaczne
czym grubsza - tym bardziej "wyobciskana " ![]()
agasta napisał/a:BabaOsiadła napisał/a:A co w tym złego?
japonki są na plaże, albo na basen... szanujmy sie wzajemnie
Co mają buty do szacunku?
No to grubo. Zakładasz japonki i epatujesz brakiem szacunku.
Pięknie, generalnie całe lato jestem w takim układzie chodzącym brakiem szacunku.
To ja mam pytanie, jakie buty na lato dla tego biednego nauczyciela są odpowiednie? Tylko kryjące stopy, czy też dopuszczasz sandały?
to nie popadanie w skrajności tylko żyjemy w określonej społeczności i trzymajmy sie pewnych zasad i norm społecznych.
Jeśli te Twoje przykłady to nie popadanie w skrajności, to ciekawa jestem co tymi skrajnościami jest.
Zasady i normy społeczne są jak najbardziej potrzebne. Ale są to rzeczy bardziej poważne i dalekie od przyziemnych kwestii ubierania się i trzymania stylu.
W dodatku to my te dziwaczne normy tworzymy i potem wychodzą takie kwiatki, jak zakaz noszenia japonek ![]()
dorota: Ale jesteś w stanie rozróżnić pójście w japonkach do sklepu po bułki czy z koleżanką na kawę od kłapania klapkami w pracy ?
we własnym domu to mozesz spać w klapkach, ale podejrzewam, ze na jak idziesz na ślub to już byś ich nie ubrała... chociaz takie wygodne ![]()
Żeby była jasność: nie jestem zwolenniczką mundurków zawsze i wszedzie, ale nie przeginajmy takze w drugą stronę i zasada "wolność Tomku wszędzie gdzie ja jestem" tez mi sie nie podoba
To ja mam pytanie, jakie buty na lato dla tego biednego nauczyciela są odpowiednie? Tylko kryjące stopy, czy też dopuszczasz sandały?
Sandały i obowiązkowo skarpetki
do japonek raczej ciężko
Jeśli nauczyciel wymaga od swoich podopiecznych, żeby byli ubrani 'jak należy' na lekcjach, to i on również powinien trzymać się tej zasady. Takie stanowiska po prostu obligują. Nie mówię, że musi nosić gajerek i krawacik, ale do jeansów może założyć koszulkę polo i to daje już inny efekt niż np. jeansy z jakimś raperskim t-shirtem. To moje skromne zdanie. Natomiast prywtanie niech sobie nosi japonki, szorty.. co mu tam się podoba. Mój mąż jest dyrektorem regionalnym pewnej sieci handlowej, MUSI wyglądać odpowiednio do obejmowanego stanowiska. Nie znosi krawatów, mówi że to chomąto
ale jadąc do pracy nie ubierze się tak samo jak na imprezę ze znajomymi. Ja z kolei zajmuję się fotografią, jadąc np na sesję ślubną w plenerze zakładam jeansy, wygodną i niekoniecznie elegancką bluzkę a do tego jakieś butki na małym obcasie. W życiu zawodowym obowiązują pewne normy. Równie dobrze mogłabym ubrać bojówki i t-shirt z ćwiekami, ale czy wyglądało by to fajnie obok pary młodej w eleganckich ślubnych strojach?
Równie dobrze mogłabym ubrać bojówki i t-shirt z ćwiekami, ale czy wyglądało by to fajnie obok pary młodej w eleganckich ślubnych strojach?
Ale Ciebie chyba na tych zdjęciach nie będzie? ![]()
modzia napisał/a:Równie dobrze mogłabym ubrać bojówki i t-shirt z ćwiekami, ale czy wyglądało by to fajnie obok pary młodej w eleganckich ślubnych strojach?
Ale Ciebie chyba na tych zdjęciach nie będzie?
A pewnie że nie! Ale głupio bym się czuła ubrana w codzienne ciuchy w takim eleganckim towarzystkie ![]()
Jeśli nauczyciel wymaga od swoich podopiecznych, żeby byli ubrani 'jak należy' na lekcjach, to i on również powinien trzymać się tej zasady. Takie stanowiska po prostu obligują. Nie mówię, że musi nosić gajerek i krawacik, ale do jeansów może założyć koszulkę polo i to daje już inny efekt niż np. jeansy z jakimś raperskim t-shirtem.
Koszulka polo i jeansy są akurat tak samo nieformalne jak bojówki i t-shirt. Ten drugi komplet natomiast, jeśli jest założony wedle upodobań, a nie przez przypadek, pokazuje, że facet jest "jakiś". Dla młodych ludzi to bardzo ważne przesłanie.
Z podstawówki i liceum, najlepiej pamiętam tych najbardziej kontaktowych nauczycieli. Oni wszyscy byli "jacyś" i byli prawdziwi. Z reguły byli to młodszej daty nauczyciele, których ubiór był mniej formalny. Źle za to wspominam wszystkie starej daty babole wciśnięte w garsonki. Jasne, pewno dla ogółu prezentowały się schludnie, ale były tak nudnymi nauczycielkami, jak nudny był ich strój.
Ja z kolei zajmuję się fotografią, jadąc np na sesję ślubną w plenerze zakładam jeansy, wygodną i niekoniecznie elegancką bluzkę a do tego jakieś butki na małym obcasie. W życiu zawodowym obowiązują pewne normy. Równie dobrze mogłabym ubrać bojówki i t-shirt z ćwiekami, ale czy wyglądało by to fajnie obok pary młodej w eleganckich ślubnych strojach?
Wykonujesz kreatywny zawód, więc spokojnie możesz lawirować między mundurkiem pracowniczym a strojem swobodnym. Rozumiem, że jak fotografujesz podczas wesela, to lepiej wygląda, jak ubierasz się mniej awangardowo, ale nie kumam dlaczego np. w plenerze z Młodymi nie mogłabyś mieć t-shirtu z ćwiekami? Ja bym wolała takiego właśnie fotografa, niż nudno wyglądającą laskę. To może być zwiastunem jakiejś ciekawej, niesztampowej sesji zdjęciowej.
Trzeba potrafić dopasować się do sytuacji (mówię cały czas o sferze zawodowej). Ubieram się tak, żeby było mi wygodnie, lubię obcasy, chociaż nie potrafię w nich prowadzić samochodu, więc zawsze w bagażniku mam na zmianę sportowe, to dopiero przekomicznie wygląda jak np. zatankuję i idę płacić w eleganckiej małej czarnej i trampkach Converse. Ale jestem poza tym co o mnie powiedzą, że ktoś się będzie śmiał itd. Jednak nie wyobrażam sobie żeby np. pani protokolantka w sądzie stukała w klawiaturę z irokezem na głowie i punkowym (prywatnym) stroju, a nauczyciel mojego dziecka przychodził na zajęcia w szortach i japonkach. Dziecku (czy też młodzieży) każe się ubierać schludnie, odpowiednio a sam swoją postawą (i ubiorem) powinien wzbudzać szacunek uczniów. Niestety jest tak, że większość ludzi ocenia innych po wyglądzie. Co oczywiście nie jest dobrą cechą. Facet leżący w przysłowoiwym rowie w brudnych ciuchach wcale nie musi być pijakiem, kloszardem.. a jednak to właśnie pierwsze przychodzi na myśl. Kreatywność to niekoniecznie wystąpienie na weselu brata w podartych jeansach i koszuli w kratkę. Ubrałabyś się tak na czyjeś wesele? Wątpię. Dlaczego na wesele ubieramy sukienki? Dlaczego panie w UM mają żakieciki? Jak myślisz?
Awangarda Tobie ma prawo się podobać, ale komuś innemu wcale nie musi. Słusznie zauważyłaś, że jako fotograf mam duże pole do popisu jeśli chodzi o strój do pracy, jednak jak właściciel studia zależy mi na zadowoleniu klienta ze zdjęć, na poleceniu mojej pracowni fotograficznej komuś innemu. A nie na tym jak wyglądać tak żeby mnie przypadkiem nikt nie przeoczył. Dla mnie awangardą było to, jak spaliłam sprzęgło w moim aucie, drugim mąż pojechał do pracy a ja spieszyłam się na umówioną sesję komunijną. Bez zastanowienia pobiegłam do domu się przebrać i wskoczyłam na motor (ściagcz) męża i pognałam do koscioła. Wzrok wszystkich moherów i innych gości skierowany w moją stronę... Masakra. Nie wiedziałam czy mam uciekać czy zdjąć kask i podejść do rodziców dziewczynki i się przywitać... Gdzieś mam taką awangardę ![]()
A pisząc o koszulce polo, zamiast koszuli i chomąta miałam na myśli nie tyle formalny strój, a bardziej stonowany, co raczej przystoi belferkowi ![]()
Ba-Cha, dlaczego rozumiesz 4-5miesiac? Wtedy niby mniej szkodzi dziecku?
Ba-Cha, dlaczego rozumiesz 4-5miesiac? Wtedy niby mniej szkodzi dziecku?
O to samo chciałam zapytać...
A jako nauczycielka w glanach i z irokezem, w ciuchach z ćwiekami, idę się zawstydzić po lekturze ostatnich postów
Ciekawe tylko, za co dostaję co roku Nagrodę Dyrektora ![]()
dorota: Ale jesteś w stanie rozróżnić pójście w japonkach do sklepu po bułki czy z koleżanką na kawę od kłapania klapkami w pracy ?
Spiesze poinformowac ze w niektorych miejscach pracy, gdzie wiecznie sie biega i jest sie na nogach, klapki sa wrecz wskazane. Wiele rodzajow obuwia ortopedycznego jest w formie klapek i w celu przeciwdzialania niewlasciwej posturze wsrod pracownikow, zaklad pracy wrecz refunduje specjalistyczne obuwie, ktore jest w formie wlasnie klapek.
Uprzedze pytanie...sa to np zaklady medycyny pracy, pielegniarki i lekarze.
Moja matka nosi w pracy klapki z pelnym przyzwoleniem i blogoslawienstwem pracodawcy.
Spiesze poinformowac ze w niektorych miejscach pracy, gdzie wiecznie sie biega i jest sie na nogach, klapki sa wrecz wskazane. Wiele rodzajow obuwia ortopedycznego jest w formie klapek i w celu przeciwdzialania niewlasciwej posturze wsrod pracownikow, zaklad pracy wrecz refunduje specjalistyczne obuwie, ktore jest w formie wlasnie klapek.
Bardzo dziękuję za wyjasnienia, ale nie miałam na myśli klapek ortopedycznych noszonych przez lekarzy czy pielęgniarki.
Chodziło mi o "klasyczne japonki" czyli podeszwę z kawałkiem gumy lub materiału pomiedzy dużym paluchem stopy ![]()
Jednak nie wyobrażam sobie żeby np. pani protokolantka w sądzie stukała w klawiaturę z irokezem na głowie i punkowym (prywatnym) stroju
Może jestem dziwna, ale mi to absolutnie by nie przeszkadzało. Tułam się ostatnio często po salach i korytarzach sądowych i spotykam elegancko ubrane kobity. Co mi jednak z tego, że oprócz ogólnie przyjętego porządnego wizerunku nic innego profesjonalnego te panie mi do zaoferowania nie mają? Na prawdę w nosie mam, jak urzędnik wygląda. Jak jest mi w stanie pomóc, a to przecież jego zafajdany obowiązek, to może sobie i irokeza mieć.
Przecież jesteśmy różni i różne mamy upodobania. Dlaczego mamy upodabniać się do siebie? Kiedyś ktoś wymyślił, jak ma wyglądać mundurek pracowniczy i wszyscy karnie się w niego wbijają. Przecież tak na prawdę to jakiś nonsens. Ja tego po prostu nie kupuję i buntuję się na każdym kroku.
Dziecku (czy też młodzieży) każe się ubierać schludnie, odpowiednio a sam swoją postawą (i ubiorem) powinien wzbudzać szacunek uczniów.
Szacunek i posłuch u młodzieży należy zjednać zupełnie czym innym niż odpowiednim wyglądem. Zresztą do bycia dobrym nauczycielem nie potrzebna jest dobra garderoba, ale charyzma, poświęcenie i odpowiednie podejście. Tego nie nabywa się razem z założeniem garsonki.
Kreatywność to niekoniecznie wystąpienie na weselu brata w podartych jeansach i koszuli w kratkę. Ubrałabyś się tak na czyjeś wesele? Wątpię. Dlaczego na wesele ubieramy sukienki? Dlaczego panie w UM mają żakieciki? Jak myślisz?
Awangarda Tobie ma prawo się podobać, ale komuś innemu wcale nie musi.
Po pierwsze o kreatywności w ubiorze wspomniałam w kontekście charakteru pracy fotografa.
Po drugie, jak już wcześniej pisałam, podawanie skrajnych przypadków trochę mija się z celem. W podartych jeansach i koszuli w kratę bym nie poszła, bo ich w ogóle w szafie nie mam. Ale chętnie zakładam o wiele wygodniejsze ciuchy niż tradycyjne suknie balowe. Na swoim weselu (o zgrozo!) miałam mało konwencjonalne czerwone dodatki, a mój mąż bordowe trampki. I co? I wszystkim się podobało, a my byliśmy sobą, a nie przebranymi za Pana i Pannę Młodą z żurnala kukłami.
Odpowiedź do żakiecików: zakładają je by czuć się ważne albo by nie podpaść szefowi. część pewno bo tak chce. A jest to jakąś nienormalną wymyśloną kiedyś normą.
Wzrok wszystkich moherów i innych gości skierowany w moją stronę... Masakra. Nie wiedziałam czy mam uciekać czy zdjąć kask i podejść do rodziców dziewczynki i się przywitać... Gdzieś mam taką awangardę
Skoro tak ważne jest dla Ciebie, co ludzie powiedzą, to bezpieczne garsonki są najlepsze.
Ja do klientów często jeżdżę w moto ciuchach i jakoś ani ja ani oni nie mają z tym problemu.
WSZYSTKO jest kwestią odpowiedniego nastawienia.
A jako nauczycielka w glanach i z irokezem, w ciuchach z ćwiekami, idę się zawstydzić po lekturze ostatnich postów Ciekawe tylko, za co dostaję co roku Nagrodę Dyrektora
Bo jak Ci jej nie dadzą, to posądzisz o dyskryminację ![]()
Szczerze kibicuję takim pozytywnym historią.
Mam nadzieję, że kiedyś moje dzieciaki też trafią na takie oryginały w szkole.
U kobiet nienawidzę:
* obcisła sukienka +stringi i wylewający się brzuch
* ubiór w panterkę
* różowe stroje
* obdrapane paznokcie do połowy
* zaniedbane włosy
A u facetow? Hmmm...
* skarpetki + sandały
* obwiśnięte spodnie
* długie paznokcie- brrrrrrrrrr
* za krótkie nogawki
Bardzo nie lubię jak dziewczyny na siłę, próbują z siebie zrobić JLo
Nie podoba mi się:
- ubiór w "panterkę", dotyczy to szczególnie legginsów, a już brak umiaru w tym zakresie (legginsy plus np. bluzka) jest dla mnie powalający
- bardzo obcisłe ubrania na puszystych paniach, które eksponują w ten sposób wałeczki tłuszczu
- wspomniane wcześniej spodnie alladynki
- eksponowanie nóg superkrótką mini nawet, jesli są niezbyt długie, szczupłe czy zgrabne
- przesłodzony ubiór, a więc nadmiar różu i cekinów
- ślepe naśladowanie celebrytek w rodzaju: im więcej widać, tym lepiej
-czarne lub platynowe, popalone prostownicą i obficie polakierowane włosy
-blade usta przy intensywnie umalowanych oczach i opalonej twarzy, a jeśli już przy tym jestem, to także:
-pomarańczowa opalenizna - efekt nadużywania solarium lub kosmetyków
-ultrakrótkie szorty, z których wystają pośladki
-rajstopy z oczkami a' la sieć rybackaU mężczyzn:
-nadmiar żelu na włosach i opalenizny
-rozpięta koszula, z której busz wyrasta
-klapki/japonki plus skarpety
-chodzenie w samych slipach np. po nadmorskim deptaku
-eksponowanie piwnego brzuszka
-spodnie z krokiem w kolanach
ja dokładnie tak samo !! ![]()
Witajcie. Mi się wydaje, że każdy jaki jest taki jest i ogółem mam to gdzieś jak się ktoś ubiera, bo nie po tym ludzi oceniam. Jednak jest coś co mnie przyprawia o palpitacje. Dzisiejsza moda na... chirurgię plastyczną. Co to się porobiło, że naturalne kobiety zastąpiły silikonowe laleczki (np. taka Valeria Lukyanowa). Na każdym kroku widać promowane przez media: sztuczne biusty, napompowane usta, botoksy, doczepiane włosy. W dodatku nastolatki próbują przenieść to do swojego życia. I kuszą je operacje plastyczne, mimo tego, że te co to robią wyglądają ja plastiki. Zdjęcia są poddawane totalnej obróbce, dziewczyny chcą wyglądać jak modelki, albo celebryci z okładek. Nie ukrywam, że aż się obawiam do czego to wszystko dotrze, bo sama myśl, że moja córka będzie otoczona takimi 'priorytetami' działa mi na nerwy.
Ja uważam, że np w pracy nauczyciela dopóki ktoś jest schludny, to nie powinno być bardzo sztywnych wytycznych, że np tylko garsonka itp. Niektórzy ubierają się naprawdę na luzie, a nie przeszkadza mi to. Zwłaszcza widać to wśród moich wykładowców akademickich, często nie wyglądają na profesorów, ubierają się zwyczajnie, ale wiedzę mają ogromną, umieją ją przekazać i nikomu ten strój raczej nie przeszkadza. Oczywiście, są granice, np strój, który odsłania zbyt wiele itp. My w gimnazjum mieliśmy kamizelki jeansowe i była to według mnie głupota. Zero indywidualizmu itp. Co komu by przeszkadzała zwykła koszulka? Nie rozumiem po co to, jak dla mnie nie ma to żadnych skutków. Zawsze trzeba było ją mieć, współczuję tym, co mieli kamizelki polarowe.
Co do ogólnego ubierania się, to uważam, że niekorzystne jest przesadne naśladowanie trendów. Każdy powinien znaleźć swój styl. Jeżeli komuś podoba się pomarańczowa opalenizna z solarium, to OK, choć przyznam, mnie się to nie podoba.
Białe kozaki ;p
i babcie ubrane jak nastolatki ;p
A ja nie lubie tych butów zimowych co wyglądają jak wyższe kapcie (jak mozna w tym chodzić?) Wkurza mnie moda na wysokie szpile na platformach, nie idzie już kupić butów poniżej 12 cm.
agasta napisał/a:BabaOsiadła napisał/a:A co w tym złego?
japonki są na plaże, albo na basen... szanujmy sie wzajemnie
Co mają buty do szacunku?
Baboosiadła - ty pytasz na serio?? Nauczyciel to urzędnik państwowy. Ja miałam praktyki w liceum i nie epatowałam swoimi nagimi ramionami, nogami itd. dlaczego? dlatego, że szanuję uczniów. Nieodpowiednie ubranie jest oznaką braku szacunku; ubranie musi być czyste, wyprasowane i dobrane do okazji. Jeśli ktoś uważa, że w stroju nauczyciela lub urzędnika państwowego panuje całkowita dowolność to... sorry jest w błędzie.
I nie chodzi mi konkretnie o te japonki - ale można bez popadania w skrajności ubrać się odpowiednio. Zamiast szortów i japonek można założyć lniane spodnie i porządne skórzane sandały. Nauczyciele nie pracują w trudnych warunkach ( i te 18 - 20 godzin w tygodniu ) , więc są w stanie wytrzymać te kilka godzin w bardziej zabudowanym stroju.
Ja w pokoju nauczycielskim miałam starsze koleżanki; nauczycielki, które chodziły w 15 centymetrowych szpilkach - i jakoś się nie męczyły w tym obuwiu mimo kilku godzin pracy i wysokich temperatur ( bo w końcu muszą "modnie" wyglądać... nie ważne, że stoi się bez przerwy 45 minut...)
I dzieciaki, które uczyłam musiały chodzić w granatowych mundurkach - i jakoś nikt się nie martwi ich komfortem. Moje lniane spodnie to luksus przy ich ubraniach ( okropnie brzydkich ...)
Tak sobie myślę .. że jedyne co mnie irytuje w modzie to ludzie, którzy chodzą w brudnych, nieświeżych ubraniach albo tacy, którzy swoje śmierdzące ciało zlewają perfumami. Cała reszta to kwestia gustu, nie boli mnie serce kiedy widzę dziewczynę w wysokich białych kozaczkach, myślę sobie wtedy jedynie, że ja W ŻYCIU czegoś takiego na siebie nie włożę. I tyle. Czy powinno mnie to irytować? A szkoda życia na to żeby się irytować tym jak ubierają się mijani przez nas ludzie na ulicy ... jak im wygodnie to mi tym bardziej ;-)
modzia napisał/a:Wzrok wszystkich moherów i innych gości skierowany w moją stronę... Masakra. Nie wiedziałam czy mam uciekać czy zdjąć kask i podejść do rodziców dziewczynki i się przywitać... Gdzieś mam taką awangardę
Skoro tak ważne jest dla Ciebie, co ludzie powiedzą, to bezpieczne garsonki są najlepsze.
Ja do klientów często jeżdżę w moto ciuchach i jakoś ani ja ani oni nie mają z tym problemu.
WSZYSTKO jest kwestią odpowiedniego nastawienia.
Czytaj ze zrozumieniem. Ważna jest dla mnie opinia innych TYLKO W PRACY. Prywatnie stosuję mamtowd*pizm dość szeroko pojęty.
Nieodpowiednie ubranie jest oznaką braku szacunku; ubranie musi być czyste, wyprasowane i dobrane do okazji. Jeśli ktoś uważa, że w stroju nauczyciela lub urzędnika państwowego panuje całkowita dowolność to... sorry jest w błędzie.
Czyste, wyprasowane, nie dziurawe, nie pożyczone z szafy córki( czyt. ciut przy małe). To standardy oczywiste i chyba nikt o zdrowych zmysłach nie będzie się przeciwko temu buntował.
Mogę zabrzmieć, jak zdarta płyta, ale doskonale wiem o tym, że nie ma dowolności w ubiorze w niektórych firmach/zawodach. To każda duża dziewczynka wie.
Czy jednak nie można się zastanowić nad podstawowym aspektem, że ktoś to kiedyś po prostu wymyślił, a sokoro zostało stworzone, to może być zmodyfikowane?
Jak ja nie cierpię takich sloganów, że jak nauczyciel (przyczepiliśmy się do tych biednych belfrów, ale niech będzie to przykładem) występuje w lato w japonkach, to dzieciaków nie szanuje? Jakie ma to logiczne wytłumaczenie? To znaczy, że jak ta sama osoba, nagle przyjdzie w pantoflach, to będzie szacunek? Dla mnie absurdem totalnym jest ta teza.
To, czy ktoś mnie szanuje czy nie mogę wybadać na podstawie jego gestów i słów. Dzieciaki też to kumają. Kogoś ubranego z żurnala, ale z zadartym nosem i pogardą w głosie nie kupią, tylko dlatego, że jego strój sygnalizuję, że on ich szanuje.
dorota.f napisał/a:modzia napisał/a:Wzrok wszystkich moherów i innych gości skierowany w moją stronę... Masakra. Nie wiedziałam czy mam uciekać czy zdjąć kask i podejść do rodziców dziewczynki i się przywitać... Gdzieś mam taką awangardę
Skoro tak ważne jest dla Ciebie, co ludzie powiedzą, to bezpieczne garsonki są najlepsze.
Ja do klientów często jeżdżę w moto ciuchach i jakoś ani ja ani oni nie mają z tym problemu.
WSZYSTKO jest kwestią odpowiedniego nastawienia.Czytaj ze zrozumieniem. Ważna jest dla mnie opinia innych TYLKO W PRACY. Prywatnie stosuję mamtowd*pizm dość szeroko pojęty.
Czego Twoim zdaniem niby nie zrozumiałam? Odniosłam się do Twojego samopoczucia podczas Twojej pracy, gdy inni patrzą i sobie myślą, a Tobie jest z tym źle.
Z kuli nie czytam, więc nie wiem, ile masz różnych sytuacji, do których stosujesz różne zasady dot. ubierania się. Ja mam jedną i staram się być konsekwentna.
Opisałaś o swoim podejściu w pracy, ja Ci odpowiedziałam, dodając swoje podejście do ciuchów i spotkań z klientami.
loveaellie napisał/a:Ba-Cha, dlaczego rozumiesz 4-5miesiac? Wtedy niby mniej szkodzi dziecku?
O to samo chciałam zapytać...
A jako nauczycielka w glanach i z irokezem, w ciuchach z ćwiekami, idę się zawstydzić po lekturze ostatnich postów
Ciekawe tylko, za co dostaję co roku Nagrodę Dyrektora
tytuł wątku ... należy czytać ze zrozumieniem .... ![]()
Ja nie muszę wzbudzać zainteresowania strojem, zdecydowanie wolę samą sobą. Klient a klient to też różnica, jeśli jest się przedstawicielem handlowym to się jeździ w ciuchach codziennych do klienta. Ja mam SWOJĄ FIRMĘ i chcę mieć wielu zadowolonych klientów, żeby polecali mnie dalej. Swoista darmowa reklama. Jesli sprzedawałabym coca-colę i miała stałą pensję + jakiś tam niewielki procent od sprzedaży to tez miałabym głęboko w d*pie swojego klienta za jakieś marne grosze. W ciuchach motocyklowych z pewnością odstajesz od reszty, podobnie jak nauczycielka z irokezem. Ja nie mam takiej potrzeby żeby wybijać się z tłumu ubiorem. Jestem taka sama jak większość dziewczyn/kobiet, które mijam co dnia. Swietnie się z tym czuję. Uważam jednak że są pewne zasady, co do ubioru w pracy. Podoba mi się to, a Tobie wcale nie musi. Wsiadłaś na mnie bo mam inne zdanie niż Ty i jeszcze kilka innych forumowiczek. Jeśli jesteś za taką WOLNOŚCIĄ wszem i wobec, poza kanonami to pozwól mieć innym zdanie odmienne niż Twoje. Chyba że zasady ustalone Tobie nie odpowiadają tylko z tego względu, że nie są ustalone przez Ciebie.
brawo Modzia !!!!!
Bardzo dobra mowa! W 100% sie z Toba zgadzam
Zgadzam się z Sadie w kwestii klapek: cały personel medyczny od ordynatora po salową nosi klapki lub drewniaki:)czy się to komuś podoba czy nie:).mój mąż bardzo często zapominał po pracy przebrać buty i bywało,że przyjeżdżał po mnie do pracy i paradował w białych drewniaczkach:))
Co do nauczycieli i tego jak powinni chodzić ubrani: przyznam,że gdy zaczynałam pracę w zawodzie wkurzało mnie,że w upały jak muszę mieć bluzkę z rękawkiem,spódnicę do kolan albo spodnie a moje uczennice mogą nosić bluzki na ramiączkach i spodenki.
Chyba gdybym się tak ubrała byłabym nie do odróżnienia od uczniów:).Sama chodzę tak ubrana by nie wzbudzać kontrowersji wśród uczniów- bo chcę by skupili się na moim przedmiocie a nie na mnie.Wyjątkiem była sytuacja gdy na początku mojej pracy poszła fama,że chodzę w stringach.Nigdy nie było mi ich widać,nigdy nie wystawały spod spodni o nie! Po prostu nie było w obcisłych dość jeansach widać majtek więc ciekawscy sobie to wykoncypowali a pewnego razu dyrektor żartem mi to powiedział.Nie noszę innych majtek i nie zamierzam tego zmienić:)
Nie jestem czepialska i nie zwracam uwagi na to jak kto jest ubrany ale wiem,że do pracy nie udam się w szortach ani w topie.
Wyjątkiem była sytuacja gdy na początku mojej pracy poszła fama,że chodzę w stringach.Nigdy nie było mi ich widać,nigdy nie wystawały spod spodni o nie! Po prostu nie było w obcisłych dość jeansach widać majtek więc ciekawscy sobie to wykoncypowali a pewnego razu dyrektor żartem mi to powiedział.Nie noszę innych majtek i nie zamierzam tego zmienić:)
Nie jestem czepialska i nie zwracam uwagi na to jak kto jest ubrany ale wiem,że do pracy nie udam się w szortach ani w topie.
Proszę, jaka młodziez teraz spostrzegawcza
... i jeszcze potrafi wyciagać trafne wnioski ![]()
I brawo gojka102 za postawę godną wychowawcy młodzieży!!!
Ja nie muszę wzbudzać zainteresowania strojem, zdecydowanie wolę samą sobą.
Też nie mam takiej potrzeby, pewno jak każda dojrzała i zdrowa jednostka.
w ciuchach motocyklowych z pewnością odstajesz od reszty, podobnie jak nauczycielka z irokezem. Ja nie mam takiej potrzeby żeby wybijać się z tłumu ubiorem. Jestem taka sama jak większość dziewczyn/kobiet, które mijam co dnia. Swietnie się z tym czuję.
Potrzeba wyróżniania się z tłumu nie ma tutaj nic do rzeczy. Jeżdżę motocyklem, bo to mój środek transportu i nie będę czaić się z tym przed klientami. A skoro jeżdżę, to czasami zobaczą mnie w ciuchach motocyklowych. Zobaczą też i w szpilkach i sukience. Zawsze jednek będę dobrze do spotkania przygotowana, nigdy się na nie nie spóźnię i odpowiem na wszystkie pytania. A dla klientów to powinno być najważniejsze, a nie stopień w jakim podobna jestem do większości kobiet.
Podoba mi się to, a Tobie wcale nie musi. Wsiadłaś na mnie bo mam inne zdanie niż Ty i jeszcze kilka innych forumowiczek. Jeśli jesteś za taką WOLNOŚCIĄ wszem i wobec, poza kanonami to pozwól mieć innym zdanie odmienne niż Twoje. Chyba że zasady ustalone Tobie nie odpowiadają tylko z tego względu, że nie są ustalone przez Ciebie.
A coś Ty taka nerwowa. Poczytaj sobie moje odpowiedzi i zastanów się nad określeniem "wsiadania" na kogoś. Na początku zarzucasz mi brak czytania ze zrozumieniem, a teraz "pieniesz się" o rzekomy mój brak przyzwolenia do posiadania innego niż moje zdania. Chyba trochę popłynęłaś.
No owszem mam zdanie inne niż Twoje i dlatego sobie tu wymieniamy się poglądami. Absolutnie mam w nosie, że lubisz się ubierać inaczej niż ja.Przecież Twoja wola, skoro tak lubisz. Dobrze, że ludzie różnią się choć trochę.
Myślałam, że może uda się podyskutować nad sensem tych ustalonych kanonów i szans na ich weryfikację, ale skoro broni się ich jak proporca w najważniejszej bitwie, to chyba nie ma co...
Wszędzie te same spodnie - rurki. SZTUCZNE skórzane kurtki - brrr. Badziewne buty jednosezonówki - niezależnie od modelu. Okropne grzywki zaczesywane z lewego ucha na prawą skroń.
Generalnie nie lubię tego co sztancowo-telewizyjne, jednoroczne, owczopędne. Ale skoro ktoś inny lubi... To kim jestem żeby krytykować? ;D
Dzisiejsza moda - co was irytuje u innych? Napisałam co mnie irytuje.. a Ty zarzuciłaś mi brak kreatywności... haha... ważne, że jestem kreatywna w tym co robię zawodowo
Poszerzanie pewnych kanonów jest ok, ale bez przekraczania cienkiej czerwonej linii. Dla Ciebie ta linia może być umiejscowniona zupełnie gdzie indziej niż dla mnie. Ot co.
Pomijajac...
ZAuwazylam ze irytuje mnie biala metka cenowa na podeszwie swietnych butow.
Nie wiemc zemu, po prostu mnie strzela jak takie cos widze.. ![]()
Nie wiesz Sadie ze bardzo często w takich butach to metka z ceną jest najważniejsza
![]()
Poszarpane legginsy bądź szorty, fuj
Teraz są te ohydne buty, jak końskie wyglądają. Z wielkim grubym obcasem, na platformie. o ile w teledysku wyglądają fajnie, a tyle jak widziałam wielkie pomarańczowe u zupełnie przeciętnej dziewczyny: wyglądała po prostu śmiesznie...
Nie razi mnie żaden sposób ubierania się u kogokolwiek, jeśli to jego sposób wyrażania się, wręcz przeciwnie, lubię gdy ludzie są sobą i nie boją się tego okazywać, lubię też "oryginały" chodzące po ulicach.
Jedyne co mnie wkurza to : jeśli coś jest modne [SPODNIE RURKI] to trudno jest dostać inne rzeczy [spodnie z rozszerzanymi nogawkami i chcę powiedzieć ze pragnę aby w następnym sezonie to takie spodnie były modne, tylko nie wiem do kogo w tej kwestii napisać
] ,
to, że ktoś sztucznie dyktuje modę, której oczywiście nie muszę się podporządkowywać, ale pragnę znajdywać w sklepach również i zamszowe jesienne traperki, zamiast tych cholernych koturn i butów bez palca.
No, fakt z tymi rurkami też mam zgryz.Lubię różne jeansy a ostatnio w sklepie poprosiłam o zwykłe proste ( bo o rozszerzanych to sobie można pomarzyć) i pani przyniosła mi... zwykłe proste...rurki:(
Kiedyś za cholerę nie mogłam kupić rurek jak były modne rozszerzane i musiałam je zwężać u krawcowej.
Ja też pamiętam jak zwężałam spodnie u krawcowej! ![]()
Niestety, małpuje się u nas wszystko a i tak z rocznym opóźnieniem w stosunku do innych krajów Europy ![]()
Trzeba by zauważyć co jest teraz modne we Francji, co nosi młodzież w Grecji czy Italii i bedziemy wiedzieć czego się spodziewać za rok czy dwa u nas ![]()
Wiecie co mnie doprowadza do pasji w ubiorze kobiet - baletki i tym podobne, nic nie jest w stanie tak spier..lić wyglądu kobiety szykownie ubranej jak te przeklęte lacie. Wyglądacie w nich jak kaczki. ![]()
...i nie pisać mi tu że są wygodne bo to słyszę od mojej żony, wywaliłem jej już dwie pary i nic mnie nie powstrzyma robić to dalej.
a ja kocham baletki
i bardzo się mojemu mężowi w nich podobam ![]()
Kobieta powinna chodzić boso albo na wysokich obcasach i basta ![]()
boso chodzę cały czas niemalże, a wysokie obcasy...... szkoda mi mojego zdrowia ![]()
...... szkoda mi mojego zdrowia
NO PAIN NO GAIN ![]()
Widzisz.... mój mąż uwielbia kobiety w bojówkach, glanach, traperach, jemu się z kolei szpilki w ogóle nie podobają ![]()
A baletki podobają mu się na mnie, może dlatego że mam długie i szczupłe nogi, "ładnemu we wszystkim ładnie" ![]()
...i nie pisać mi tu że są wygodne bo to słyszę od mojej żony, wywaliłem jej już dwie pary i nic mnie nie powstrzyma robić to dalej.
To wspaniałomyślne z Twojej strony, że dajesz tyle wolności swojej kobiecie i pozwalasz jej mieć swoje ciuchy i buty, w których czuje się dobrze. Ja nie znoszę, jak mój facet zapuszcza brodę, on natomiast czuje się z nią świetnie. Jednak nie przyszłoby mi do głowy ogolić go, kiedy śpi... albo wyrzucić mu jego ulubioną czapkę, w której moim zdaniem wygląda idiotycznie.
A baletki podobają mu się na mnie, może dlatego że mam długie i szczupłe nogi, "ładnemu we wszystkim ładnie"
idealne do szpilek ![]()
To wspaniałomyślne z Twojej strony, że dajesz tyle wolności swojej kobiecie i pozwalasz jej mieć swoje ciuchy i buty, w których czuje się dobrze. Ja nie znoszę, jak mój facet zapuszcza brodę, on natomiast czuje się z nią świetnie. Jednak nie przyszłoby mi do głowy ogolić go, kiedy śpi... albo wyrzucić mu jego ulubioną czapkę, w której moim zdaniem wygląda idiotycznie.
mamy komandora(gigant) na buty, ja mam 5 par + 2 pary sportowe, młody ma 5 par a szafa pęka w szwach i nie można jej pozasuwać, ciekawe czemu?
Zrozumiałam to tak, że wyrzuciłeś jej buty tylko dlatego, że Ci się nie podobały ![]()
Zrozumiałam to tak, że wyrzuciłeś jej buty tylko dlatego, że Ci się nie podobały
dokładnie tak było tylko musiałem to 'logicznie' Jej wytłumaczyć bo ryzykowałem wydrapaniem oczu ![]()
to znaczy ja może od razu wyjaśnię: nigdy nie ubieram się dla partnera
Jeśli ubiorę coś a jemu się nie podoba: trudno.
Anemonne napisał/a:Zrozumiałam to tak, że wyrzuciłeś jej buty tylko dlatego, że Ci się nie podobały
dokładnie tak było tylko musiałem to 'logicznie' Jej wytłumaczyć bo ryzykowałem wydrapaniem oczu
Inaczej: wyobraziłam sobie tę sytuację tak, że Twoja niewiasta zagląda pewnego dnia do szafy, a tam brakuje jej połowy butów...
Odniosłam wrażenie, że wyrzuciłeś te buty po prostu bez jej wiedzy, a to raczej nie byłoby uczciwe. Jedyne, co w życiu wyrzuciłam partnerowi, to dziurawa bielizna
mimo, że nie zawsze podoba mi się to, jak się ubiera. Wychodzę z założenia, że oczywiście powinniśmy dbać o to, by podobać się partnerowi, ale nie warto drastycznie przekraczać granic własnego komfortu, by to osiągnąć. Nie twierdzę rzecz jasna, że ok jest chodzenie non stop w poplamionym dresie bo nam tak wygodnie, ale wiadomo, że gusta są różne i to, że np. uważam, że mój partner wygląda w czymś bardziej śmiesznie niż seksownie, nie znaczy, że mam prawo nakazać mu ubierać się zgodnie z moim gustem i być seksownym zawsze i wszędzie.
to znaczy ja może od razu wyjaśnię: nigdy nie ubieram się dla partnera
Jeśli ubiorę coś a jemu się nie podoba: trudno.
a ja mam 3 latka i biję się w piaskownicy o grabki i wiaderko
w najlepszym razie Cat napisałaś pół prawdę. Moja Żona również ubiera się dla siebie co prawda pyta mnie czy mi się podoba ale najważniejsze jest po pracy kiedy stwierdza, bądź nie, że dobrze się ubrała bo taki a taki kolega z pracy czy pacjent zauważył to i skomplementował.
"a ja mam 3 latka i biję się w piaskownicy o grabki i wiaderko" --widocznie jest jak piszesz! ![]()
Glock napisał/a:Anemonne napisał/a:Zrozumiałam to tak, że wyrzuciłeś jej buty tylko dlatego, że Ci się nie podobały
dokładnie tak było tylko musiałem to 'logicznie' Jej wytłumaczyć bo ryzykowałem wydrapaniem oczu
Inaczej: wyobraziłam sobie tę sytuację tak, że Twoja niewiasta zagląda pewnego dnia do szafy, a tam brakuje jej połowy butów...
Odniosłam wrażenie, że wyrzuciłeś te buty po prostu bez jej wiedzy, a to raczej nie byłoby uczciwe. Jedyne, co w życiu wyrzuciłam partnerowi, to dziurawa bielizna
mimo, że nie zawsze podoba mi się to, jak się ubiera. Wychodzę z założenia, że oczywiście powinniśmy dbać o to, by podobać się partnerowi, ale nie warto drastycznie przekraczać granic własnego komfortu, by to osiągnąć. Nie twierdzę rzecz jasna, że ok jest chodzenie non stop w poplamionym dresie bo nam tak wygodnie, ale wiadomo, że gusta są różne i to, że np. uważam, że mój partner wygląda w czymś bardziej śmiesznie niż seksownie, nie znaczy, że mam prawo nakazać mu ubierać się zgodnie z moim gustem i być seksownym zawsze i wszędzie.
Masz rację a ja celowo przerysowałem całą tą sprawę z baletkami. Kiedyś zapytała mnie się czemu tak bardzo 'boczę się' na baletki i buty na płaskim obcasie. Chciałem być poetycki i powiedziałem, że kiedy patrzę na Nią na obcasach to widzę smukłą łanię na polanie a jak widzę w baletkach to myślę o kokoszce grzebiącej w ziemi na podwórzu. Cóż moje nawiązanie do natury było chyba zbyt awangardowe bo gdyby wzrok mógł zabijać to już dawno byłbym martwy ![]()
Wiecie co mnie doprowadza do pasji w ubiorze kobiet - baletki i tym podobne, nic nie jest w stanie tak spier..lić wyglądu kobiety szykownie ubranej jak te przeklęte lacie. Wyglądacie w nich jak kaczki.
...i nie pisać mi tu że są wygodne bo to słyszę od mojej żony, wywaliłem jej już dwie pary i nic mnie nie powstrzyma robić to dalej.
GLOCK: Jesteś moim idolem !!!!! ![]()
Jak mi facet wywaliłby bez mojej zgody jakiekolwiek buty
następnego dnia na śmietniku wylądowałaby jego koszulka z autografem Szarmacha ![]()
Jak mi facet wywaliłby bez mojej zgody jakiekolwiek buty
następnego dnia na śmietniku wylądowałaby jego koszulka z autografem Szarmacha
ba!
Od moich butów wara każdemu!
Ale co do baletek to zgadzam się z Glockiem. Jeśli chodzi o wygląd oczywiście.
Inną kwestią jest, że jak ktoś lubi takie buty to jego sprawa.
Wiem, które moje ubrania nie podobają się mojemu mężowi i poszliśmy na kompromis - nie zakładam ich kiedy wychodzimy razem.
Wiecie co mnie doprowadza do pasji w ubiorze kobiet - baletki i tym podobne, nic nie jest w stanie tak spier..lić wyglądu kobiety szykownie ubranej jak te przeklęte lacie. Wyglądacie w nich jak kaczki.
...i nie pisać mi tu że są wygodne bo to słyszę od mojej żony, wywaliłem jej już dwie pary i nic mnie nie powstrzyma robić to dalej.
Mój mąż też ich nie znosi i uważa za skrajnie aseksualne. Myślałam, że jest jakimś odmieńcem, ale jak widzę ma kolegów na froncie ![]()
Ja też w sumie za nimi specjalnie nie przepadam, bo jest to rzecz z gatunku ani to świnka ani to morska - do spodni wolę jakieś sportowe obuwie, do kiecek raczej szpile, czy pantofle. Choć i tak najczęściej łażę w butach motocyklowych.
Jedyne, co w życiu wyrzuciłam partnerowi, to dziurawa bielizna mimo, że nie zawsze podoba mi się to, jak się ubiera.
Ja też wypieprzam te przetarte ciuchy, bo mojemu mężowi kiepsko to idzie. Dodatkowo ma bzika na punkcie swoich starych T-shirtów z dawnych czasów - takie wyciągnięte, sprane straszydła. Kilka razy błagałam, żeby się ich pozbył, ale sentyment jest za silny. Mamy więc umowę, że siedzi sobie w nich w domu. Niestety zdarzało mu się z rozpędu wypadać w nich do ludzi. Mam więc na to sposób; ponieważ ja głównie kontroluje pranie, trzymam mu te koszulki na dnie brudów i raz na jakiś czas z jedną mu wypiorę - niech się chłopina nacieszy ![]()
Mój facet dostał koszulkę od kolegi na studiach z liściem pewnej roślinki. po tylu latach koszulka jest powyciągana na wszystkie strony, ale mu to nie przeszkadza. to jego ulubiony ciuch
ja mam ochotę ją wyrzucić, ale chyba przestałby się do mnie odzywać
ach ci faceci
Strony Poprzednia 1 2 3 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Forum Kobiet » STYL ŻYCIA I SPOŁECZEŃSTWO KOBIECYM OKIEM » Dzisiejsza moda - co was irytuje u innych?
Warto przeczytać w tym dziale
Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności
© www.netkobiety.pl 2007-2026