kamcia89 - jest atrakcyjna pokazując pupę, dekolt ("t" na końcu), brzuch.
To nie podlega dyskusji, fajne części ciała są fajne. 
Oczywiście pokazując pupę pokazuje się i inne rzeczy. Na przykład poświadcza się, że się woli, gdy inni dostrzegają pupę niż gdy dostrzegają poziom intelektualny. Jeśli kobieta z własnej woli zwraca męską uwagę tylko na ciało, coś mówi o swoim umyśle. Jednocześnie jednak kobieta, która swoje ciało szczelnie okrywa już w pierwszych zdaniach może o swoim umyśle powiedzieć takie rzeczy, że nie wypada powtarzać. Zatem mój wniosek: jeśli ciało jest atrakcyjne, to jego pokazywanie tu i ówdzie naprawdę atrakcyjności nie zmniejsza. Gdyby zdjęcie powyżej nie obejmowało tylko panny, a jeszcze spojrzenia mężczyzn wokoło, prawdopodobnie miałbym świetny dowód, że atrakcyjność ocenili wysoko. 
niki_82 - bardzo fajne zdjęcie, z którego nic nie wynika.
(Jeju, chciałbym tak wychodzić na zdjęciach)
Dowód polega na tym, że ciąg pewnych rozumowań (które nie są oparte na myśli X) prowadzi nieodparcie i konsekwentnie ku myśli X. Wtedy myśl X jest dowiedziona.
Ty starasz się zdjęciem dowieść, że wystawianie pośladków jest nieestetyczne. Wybacz, ale pokazując takie pośladki dowodzisz tylko czegoś przeciwnego. Jeśli coś przeszkadza na zdjęciu, to za dużo spodni. Pewnie ubrała, żeby jej zimno nie było, zatem funkcjonalność przed estetyką gołej pupy, jak dla mnie świetna sprawa.
Pani ze zdjęcia wcale się w mój gust strojem nie wpasowuje, dodam. Nie chodzi wcale o to, że "ja lubię takie laseczki" etc etc. Lubię, gdy dziewczyna błyśnie inteligencją, ciekawym humorem i ma niektóre zainteresowania zbieżne z moimi. Ale jeśli oceniamy WYGLĄD, to oceńmy go uczciwie. Pani pokazuje pupę i to świetna pupa.
By z tego zdjęcia UDOWODNIĆ, że pośladki się do pokazywania nie nadają, trzeba tak wcześniej myśleć.
Innymi słowy z Twoją interpretacją zdjęcia zgodzą się tylko osoby, które JUŻ WCZEŚNIEJ (czyli bez zdjęcia) by się zgodziły, że pośladki są nieestetyczne.
Zatem przykład pokazuje mi tylko, co uważasz za nieładne (ja nie uważam), ale wcale nie pokazuje, dlaczego uważasz. Zupełnie nie wiem, czemu uważasz taką pupę za szpecącą zdjęcie. Gdyby otoczenie było lepsze, to nawet taki plakat bym sobie na ścianie przywiesił (choć wolę Hieronima Boscha).
---
Panie nie lubią, gdy się je ocenia po wyglądzie. Jednocześnie jednak, gdy się stanie naprzeciw takiej pani i spojrzy na nią, to - U LICHA - po czym ocenić, jeśli tylko wygląd widać?
Inteligentna może być kobieta, która mi się podoba i taka, która mi się nie podoba, ale po wyglądzie tego nie poznam. Inteligentna może być kobieta ubrana, prawie ubrana (jak ta ze zdjęcia) albo zupełnie naga, po ilości stroju tego nie poznam.
Kobiety, które nie pokazują ciała w takim stopniu chciałyby może myśleć, że jeśli tamta chwali się ciałem, to NIE MA czym się pochwalić poza ciałem. Ja tak nie uważam. Sądzę, że faktycznie, skoro kobieta pokazuje ciało w takim stopniu to może chcieć odwrócić uwagę (albo po prostu ciało się dla niej liczy, przecież to nie jest zabronione). Jednocześnie jednak kobieta ubrana szczelnie niekoniecznie jest mądrzejsza. Może tylko ukrywa właśnie nie dość ładną pupę?
Tak więc ja się zupełnie zupełnie powstrzymuję od oceny inteligencji na podstawie stroju. Oceniam na podstawie zachowań i wypowiedzi. A te mogą obniżyć atrakcyjność kobiety ubranej elegancko, ze smakiem.
--
Zatem jeszcze raz, najkrócej jak się da:
- atrakcyjność dla mnie nie wynika tylko z wyglądu
- zachowaniem, poglądami mogą obniżyć swoją atrakcyjność osoby ubrane w każdy sposób
- ale jeśli nie mamy nic poza wyglądem, to śliczna część ciała (jak noga w rozcięciu spódnicy czy pupa na zdjęciu) estetyce nie szkodzi. Może szkodzi modzie.
- kiedyś przesadą było pokazanie łydki. Dziś udo może być w rozcięciu spódnicy widoczne, całe plecy można wieczorowo odkryć, a przesadą jest pokazanie pupy. Dla mnie to tylko zmiana jednego zabobonu na drugi. Ja mówię jasno i otwarcie, że mi się kobieta ubrana podoba i naga podoba, zatem nie będę się wygłupiać krytyką widocznych pośladków. 