netkobietyWszystkie działy
Samotność

20 lat i zawsze sam...

1 791 odpowiedzi167 346 wyświetleńzałożony przez maciekanonim, 04.11.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » 20 lat i zawsze sam...

Strony Poprzednia 1 … 23 24 25 26 27 28 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 561 do 1 625 z 1 792 ]

1 561

Odp: 20 lat i zawsze sam...
yoghurt007 napisał/a:

Jesieni jeszcze nie ma, ale widzę, że niektórzy już mają depresję....

Wiesz czemu w naszym kraju jest tak źle? Bo ludzie tylko siedzą na dupach i marudzą, ale nie robią absolutnie niczego, aby to zmienić.


A wiesz z czego masz się cieszyć? Z tego, że żyjesz. Że masz swój honor, swoją dumę. Z tego, że jesteś zdrowy. Że masz ludzi, na których możesz polegać, z tego że dobrze ci roślinki w pokoju rosną. Z tego, że obejrzałeś fajny film, że porozmawiałeś ze znajomym/znajomą. Znajdź sobie jakikolwiek pozytyw. Ludzie mają dużo, dużo gorzej niż ty. Mają różne genetyczne defekty, choroby i termin życia rok do dwóch. Nigdy nie będą mieć dzieci, nie założą prawdziwej i pełnej rodziny. A chcieliby. I mimo wszystko czerpią z każdego dnia pełnymi garściami. Owszem - czasem jest ciężko. Czasem ich to przytłacza. Ale mają rodzinę czy przyjaciół, na których mogą liczyć. I każdy nowy dzień witają z uśmiechem.


A ty mając 19 lat pierdolisz farmazony jak potłuczony i zblazowany 50ciolatek. Masz całe życie człowieku przed sobą. Żyj i daj żyć innym, bo zionie od ciebie tak ciężka atmosfera, że aż ciężko się oddycha.


I ty się dziwisz, że nikogo nie masz?

Święte słowa - siedzimy na czterech literach i opisujemy problemy na Forum dla bab zamiast wziąć siekiery, kilofy i rozwalić pewien budynek na Wiejskiej. I wziąć sprawy w swoje ręce.

O jakiej depresji Ty mówisz?! Chyba, że przez depresję rozumiesz to, iż patrzę trzeźwo na to co się wokół dzieje - Ty masz nadzieję, że będzie dobrze. Ja wiem, że będzie tylko gorzej. A wtedy będziemy wspominać jak to było dobrze (teraz też to robimy, porównując ceny sprzed 10 - 12 lat do tych dzisiejszych). Wiesz co - uraziłeś mnie wypowiedzią, że "mają genetyczne defekty, choroby". Tak się składa, że mam. sad Przez lata byłem poniżany, niedoceniany, byłem popychadłem całej klasy. A Ty z takim tekstem... O człowieku o którym nic nie wiesz... Łatwo Ci to przeszło przez gardło...  Pomyśl jaki wpływ miało to na mnie... Może to dlatego jestem takim emerytem w młodym wieku, co?

Ciężka atmosfera? Bo życie jest ciężkie i trzeba się przyzwyczajać, że tak będzie już zawsze. No chyba, że wyjadę. Wtedy może poznam smak życia, bo w Polsce niestety życie to droga przez mękę... Wypisz wymaluj "Inny świat" Grudzińskiego albo "Nowy wspaniały świat" Huxley'a.

Wiesz - tak, dziwię się. Owszem cieszę się z niektórych moich osiągnięć - w końcu zdobyłem bezterminowe prawko, zdałem sesję w letnią pierwszym terminie na samych 5.0 i co? I cieszę się też z tego, że babcia bigos ugotuje big_smile Mniam, mniam. smile I Ty się dziwisz, że jestem takim ponurym człowiekiem... A jaki mam być skoro życie tak mnie doświadczyło w latach podstawówki i gimnazjum? Dopiero w LO zacząłem żyć. Czyli jakieś 4 lata temu.

1 562

Odp: 20 lat i zawsze sam...

Ty masz nadzieję, że będzie dobrze. Ja wiem, że będzie tylko gorzej.

Nie stary. Ja nie żyję płonną nadzieją. Ja po prostu wychodzę z założenia, że jeśli mnie spotka coś, czego nie udało mi się przewidzieć, to cokolwiek by to nie było, to ja się dostosuję i przez to przebrnę. Ty się natomiast umartwiasz. Ludzie mają dość własnych problemów, aby jeszcze przyjmować na siebie ciężar problemów innych ludzi. I to w zasadzie nieznajomych.

Wiesz co - uraziłeś mnie wypowiedzią, że "mają genetyczne defekty, choroby". Tak się składa, że mam. sad Przez lata byłem poniżany, niedoceniany, byłem popychadłem całej klasy. A Ty z takim tekstem... O człowieku o którym nic nie wiesz... Łatwo Ci to przeszło przez gardło...  Pomyśl jaki wpływ miało to na mnie... Może to dlatego jestem takim emerytem w młodym wieku, co?

Ojejku, jejku. A wiesz ile mnie to obchodzi? Pewnie mniej niż ciebie fakt, że ja na 90% przed 30 wyląduje na wózku (zostały mi 4 lata), a większe mam szanse wygrać 6 w totka niż dożyć 40. I wiesz co? Mam ich wszystkich w poważaniu i udowodnię im, że się mylą. A przy okazji mam zamiar cieszyć się każdą chwilą jaka została mi dana.

1 563

Odp: 20 lat i zawsze sam...

yoghurt007 popieram Cię w 100% !! Tylko narzekanie a nie widzą plusów .. Ludzie jak jest jakaś depresja to spotkajmy się wszyscy i już nie będziecie się czuć samotnie.. Proste smile

1 564

Odp: 20 lat i zawsze sam...

pomoc trzymam cie za słowo, bo najpewniej jeszcze w tym roku będę w twoich okolicach smile

1 565

Odp: 20 lat i zawsze sam...

A proszę bardzo wpadaj ;D piwo już mam dla Ciebie schłodzone smile

1 566 Ostatnio edytowany przez yoghurt007 (2012-09-13 14:34:26)

Odp: 20 lat i zawsze sam...

Kobieta skarb normalnie smile a oni jeszcze narzekają, że takich nie ma tongue




Ale wpadał nie będę wink mogę najwyżej cię odwiedzić ;p

1 567

Odp: 20 lat i zawsze sam...

Ha ha ha big_smile
yoghurt007 nie zawstydzaj mnie big_smile

1 568

Odp: 20 lat i zawsze sam...

Oh, ależ nic nie sprawia mi takiej przyjemności jak rumieniec na ślicznej buzi wink


A tak w ogóle, to co z tym filmem z sesji? big_smile

1 569 Ostatnio edytowany przez maciekanonim (2012-09-13 16:48:32)

Odp: 20 lat i zawsze sam...

nie chce mi się czytać waszych wszystkich artykułów, więc odpowiem na pierwszy ;p

yoghurt007 napisał/a:

i nie jestem pesymistą. staram się na wszystko patrzeć z jak najbardziej obiektywnego punktu widzenia i zachować realizm. rozpatruję plusy i minusy. i to jest właśnie samokrytycyzm, a że w efekcie dochodzę do wniosków takich a nie innych - znaczy że tak jest naprawdę. nie wymyślam sobie niczego.

Pierwszy stopień do bycia wiecznie niezadowolonym z życia i samotnym, a do tego nudnym człowiekiem.

Po cholerę ci takie analizowanie? Po cholerę ci rozpatrywanie plusów i minusów wszystkiego? Jesteś szczęśliwy? To bądź - nie zastanawiaj się czemu, nie zastanawiaj co z tego masz. Widzisz fajną dziewczynę, a słyszałeś o niej same dobre rzeczy? Działaj. Nie myśl. Nie zastanawiaj się. Po prostu podejdź i zagadaj do niej. Nie wiesz jak? Przedstaw się i zapytaj o jej imię. Przyznaj z rozbrajającą szczerością, że jesteś zdenerwowany, ale bardzo chciałeś się przemóc, żeby do niej zagadać. One to lubią. A przynajmniej większość tych normalnych.

Jesteś niezadowolony z czegoś? Nie kontynuuj tego. Po prostu przestań brnąć i tyle.

Życie polega na dokonywaniu wyborów. Zdecydowana większość z nich jest bardzo prosta. Reszta to konsekwencje naszych decyzji.

czemu twierdzisz że jestem niezadowolony z życia i dążę do bycia nudnym człowiekiem? mam masę zainteresowań, mam znajomych, kumpli, przyjaciół, z którymi nigdy się nie nudzę. potrafię niemalże zawsze znaleźć sobie zajęcie - czy to poczytać, obejrzeć coś, wyjść gdzieś z kumplami, albo wsiąść za kółko i zrobić se małego tripa za miasto. owszem mam na co narzekać w życiu, ale pcham swój wózek cały czas do przodu, radzę sobie. brakuje mi tylko tego kogoś kto mógłby być zawsze ze mną. bo nie zawsze kumple mogą, akurat wtedy gdy mam ochotę wyskoczyć z nimi na miasto, bo czasem nie chce mi się czytać, a czasem film lepiej ogląda się we dwoje, lub raz na ileś przypadków - gdy wyjadę autem za miasto i trafię na piękne jeziorko położone tuż przy lesie, gdzie miło by było na chwilę sobie usiąść razem, popodziwiać przyrodę i porozmawiać.

trzeba widzieć swe plusy i minusy, bo jeśli te drugie się całkowicie pominie, stajemy się zadufanymi w sobie egoistami, którzy myślą że żadnych wad nie mają, a potem się dziwią, kiedy reszta ludzi uważa inaczej.

podejmowanie wyborów o których mówisz - jak chcesz, to decyduj się na wszystko spontanicznie, bez namysłu, tylko potem nie płacz, że wybrałeś źle i teraz ci z tym nieprzyjemnie. ja wolę wszystko przemyśleć. racjonalnie podejść do każdej sprawy i zrobić tak, żeby nie był to zły wybór, oraz żeby nie żałować.

1 570

Odp: 20 lat i zawsze sam...

czemu twierdzisz że jestem niezadowolony z życia

Temu:

owszem mam na co narzekać w życiu

brakuje mi tylko tego kogoś kto mógłby być zawsze ze mną.

podejmowanie wyborów o których mówisz - jak chcesz, to decyduj się na wszystko spontanicznie, bez namysłu, tylko potem nie płacz, że wybrałeś źle i teraz ci z tym nieprzyjemnie. ja wolę wszystko przemyśleć.

Nie dokonuję wyborów spontanicznie, ale nie zadręczam się nimi i nie poświęcam im więcej uwagi, niż to niezbędnie potrzebne. A na spontaniczność w moim życiu też jest miejsce. I póki co, to z nas dwojga ja jestem szczęśliwy. Poznaję nowych ludzi, interesujące i piękne kobiety. Czasem przeżywam mniej lub bardziej erotyczne przygody. I wszyscy są z tego tytułu szczęśliwi. I ja. I one. 'Oni' nie zawsze....no, ale niestety jak ktoś ma durne poczucie humoru to sam jest sobie winien.....ale to osobna historia.

Tak czy siak ile decyzji wymaga takiego rozważania wszystkich "za" i "przeciw" ? Kupno nowego komputera, samochodu, mieszkania, zmiana pracy...

Ale jak kupujesz sobie spodnie czy koszulę to też tak stoisz zamyślony? Jak poznajesz kobietę, to też się tak zamyślasz i analizujesz "+" i "-" czy zaprosić ją gdzieś, czy nadaje się na partnerkę, czy dobrze całuje?

1 571

Odp: 20 lat i zawsze sam...
yoghurt007 napisał/a:

czemu twierdzisz że jestem niezadowolony z życia

Temu:

owszem mam na co narzekać w życiu

brakuje mi tylko tego kogoś kto mógłby być zawsze ze mną.

podejmowanie wyborów o których mówisz - jak chcesz, to decyduj się na wszystko spontanicznie, bez namysłu, tylko potem nie płacz, że wybrałeś źle i teraz ci z tym nieprzyjemnie. ja wolę wszystko przemyśleć.

Nie dokonuję wyborów spontanicznie, ale nie zadręczam się nimi i nie poświęcam im więcej uwagi, niż to niezbędnie potrzebne. A na spontaniczność w moim życiu też jest miejsce. I póki co, to z nas dwojga ja jestem szczęśliwy. Poznaję nowych ludzi, interesujące i piękne kobiety. Czasem przeżywam mniej lub bardziej erotyczne przygody. I wszyscy są z tego tytułu szczęśliwi. I ja. I one. 'Oni' nie zawsze....no, ale niestety jak ktoś ma durne poczucie humoru to sam jest sobie winien.....ale to osobna historia.

Tak czy siak ile decyzji wymaga takiego rozważania wszystkich "za" i "przeciw" ? Kupno nowego komputera, samochodu, mieszkania, zmiana pracy...

Ale jak kupujesz sobie spodnie czy koszulę to też tak stoisz zamyślony? Jak poznajesz kobietę, to też się tak zamyślasz i analizujesz "+" i "-" czy zaprosić ją gdzieś, czy nadaje się na partnerkę, czy dobrze całuje?

1. mam na co narzekać = jestem niezadowolony z życia? każdy ma na co narzekać w życiu, nie uwierzę że twoje życie jest takie różowe i bezbłędne.
2. "zawsze" - nie chodzi o takie zawsze, że bez przerwy, 24/7. tak ciężko zrozumieć, że chodzi o kogoś, kto będzie chciał spędzić ze mną czas gdy oboje będziemy znudzeni, lub będziemy chcieli coś zrobić? napisałem o jakie "zawsze" tutaj chodzi w następnym zdaniu, którego już oczywiście nie zacytowałeś, tylko wyjąłeś pierwsze zdanie z kontekstu i obróciłeś je w inną stronę.
3. "z nas dwojga to ja jestem szczęśliwy" - ta. kto powiedział że jestem nieszczęśliwy? to że nie osiągnąłem pełni szczęścia, nie znaczy że siedzę w kącie pokoju sam i płaczę nad sobą jakie to moje życie jest beznadziejne i jaki to ja jestem nieszczęśliwy. piszesz tak, jakbyś uważał że wiesz lepiej ode mnie kiedy jestem wesoły, a kiedy mi źle. poznajesz nowych ludzi, piękne interesujące kobiety - to świetnie. z tym, że ja też poznaję ludzi, w tym również kobiety, niejedna z nich atrakcyjna i ciekawa. tylko nie zawsze jest na tyle ciekawa, żebym się chciał z taką związać, nie zawsze jest wystarczająco inteligentna by z nią pogadać dosłownie o wszystkim i co najczęstsze - nie każda jest wolna. a nawet jeśli wolna - nie wydaje mi się normalnym próbować wiązać się z kimś zanim się kogoś pozna. wolę najpierw jako tako się zapoznać, byśmy oboje wiedzieli jacy jesteśmy, wtedy decyzja będzie bardziej rozsądna, niż jakieś spontaniczne "zakochiwanie się" na ślepo.
4. człowieku, jeżeli myślisz że wybierając nowe spodnie rozkminiam wszystkie plusy i minusy, to chyba zupełnie nie zrozumiałeś o co mi chodzi. takie analizy przeprowadza się przy ważniejszych sprawach. pytasz czy również gdy poznaję kobietę - dokładnie tak, rozpatruję jej wady i zalety. co z tego że ma podobne do mojego poczucie humoru, skoro miałaby np inne poglądy, co mogłoby łatwo doprowadzić do sporów? związek powinien być zgodny, a obie strony powinny mieć wiele wspólnego. oczywiście bez przesady, nie szukam kobiety, która będzie damską wersją mnie - w czymś się trzeba uzupełniać. ale uzupełniać, a nie powodować konflikty między sobą.

tak jak mówiłem, chcesz to sobie rób wszystko bez namysłu, tylko potem nie płacz, jak kilka lat po ślubie nie będzie ci się z żoną układać i nie łap się za głowę mówiąc "jaki ja głupi byłem..."

1 572 Ostatnio edytowany przez yoghurt007 (2012-09-13 19:55:27)

Odp: 20 lat i zawsze sam...

Wiesz, ręce mi opadają. Czemu każdy samotny facet musi podchodzić do kobiety jak do jakiegoś trofea, albo hipotetycznej partnerki i jak nie spełnia wymagań z listy kontrolnej, to nie warto utrzymać z nią kontaktu?

No i co z tego, że jakaś kobieta może mieć faceta? A może ona ma przyjaciółkę, do której idealnie byś pasował, a ona idealnie do ciebie? Odtrącając kobiety tylko dlatego, że nie spełniają wymagań na partnerkę, to nigdy nie przygruchasz sobie żadnej gołąbeczki. Do emocji podchodzisz racjonalnie. Ale emocje są nieracjonalne ze swojej definicji. Zakochanie się nie jest decyzją świadomą i nie polega na rozpatrzeniu wszystkich "+" i "-". Poza tym, większość kobiet twoje "poznawanie się przed związaniem" odbierze jako twój brak zainteresowania i wrzuci cię do worka z napisem "friend zone" nim zdążysz podjąć jakąkolwiek decyzje.

tak jak mówiłem, chcesz to sobie rób wszystko bez namysłu, tylko potem nie płacz, jak kilka lat po ślubie nie będzie ci się z żoną układać i nie łap się za głowę mówiąc "jaki ja głupi byłem..."

Masz raptem 20 lat i płaczesz z powodu braku partnerki. I w dodatku próbujesz udowodnić, że tak nie jest. Ja mam troszkę więcej, choć niewiele, bo raptem 6 lat więcej. Ale miałem sporo przygód przed moim niemal 7letnim związkiem i kilka już po nim. I wiesz co zauważyłem? Że kobiety bardzo się męczą w towarzystwie takich facetów jak ty. Bo same przez to głupieją i nie wiedzą o ci chodzi. O zwykłą znajomość/koleżeństwo? To po co aż tyle kontaktu i zainteresowania? To może o coś więcej? Nie, bo wtedy działałbyś bardziej zdecydowanie i śmiało. Związek z drugą osobą to nie umowa handlowa, nie polega to na rozpatrzeniu wszystkich "za" i "przeciw".



Że tak zapytam....miałeś już jakąkolwiek partnerkę?

1 573 Ostatnio edytowany przez maciekanonim (2012-09-13 19:55:21)

Odp: 20 lat i zawsze sam...
yoghurt007 napisał/a:

Masz raptem 20 lat i płaczesz z powodu braku partnerki. I w dodatku próbujesz udowodnić, że tak nie jest.

Że tak zapytam....miałeś już jakąkolwiek partnerkę?

próbuję udowodnić że tak nie jest? gdzie? w tym temacie żalę się z tego powodu jak nigdzie indziej. przyznaję się otwarcie do tego, że płaczę z powodu braku partnerki, gdzie ty twierdzisz, że tak nie robię? ja mam na myśli, że pomimo tego mam w życiu mnóstwo powodów do radości i jestem do życia nastawiony optymistycznie, z tym że trzeba zachować racjonalizm. działa to na takiej zasadzie - "wierzę że się uda, ale mam świadomość tego, że może być inaczej". ty mi za to próbujesz udowodnić, że uważam że moje życie jest smutne i nie ma sensu tylko z powodu kobiet. nie jest tak. jak już pisałem - to że mam powody do narzekań, nie znaczy że uważam, że moje życie jest do dupy. gdyby tak było to skończyłbym jak młody Werter, z pistoletem przy głowie, z powodu jakiejś kobiety. taki nie jestem. ale za to ty na siłę chcesz mi takie coś udowodnić.

po przeczytaniu ostatniego zdania, w sumie pytania, w twoim poście, aż mi szczena opadła. spójrz na tytuł tematu, przeczytaj pierwszego posta, to może ci się uda domyślić. nie rozumiem jak możesz wypowiadać się na temat moich relacji damsko-męskich, skoro nawet nie przeczytałeś pierwszego posta, w którym opisałem swój problem dość obszernie. bo nie wierzę, że go przeczytałeś, skoro po 48 stronach tematu zadajesz mi pytanie, czy miałem jakąś dziewczynę. już po twojej sugestii zdobywania kobiety poprzez patrzenie na jej cycki nie miałem ochoty z tobą dyskutować, ale teraz to mnie po prostu rozwaliłeś.

1 574 Ostatnio edytowany przez yoghurt007 (2012-09-13 20:06:41)

Odp: 20 lat i zawsze sam...

próbuję udowodnić że tak nie jest? gdzie? w tym temacie żalę się z tego powodu jak nigdzie indziej. przyznaję się otwarcie do tego, że płaczę z powodu braku partnerki, gdzie ty twierdzisz, że tak nie robię?

No to się kurde zdecyduj - jesteś, czy nie jesteś zadowolony z życia? Jak możesz być nastawiony optymistycznie i uważać, ze masz powody do radości, skoro płaczesz z powodu braku partnerki? Ktoś, kto jest szczęśliwy - nie płacze. Ktoś, kto płacze - nie jest szczęśliwy. Dla mnie to te dwie kwestie się wykluczają.

przeczytaj pierwszego posta

Przeczytałem. Ale zerknij na jego datę. Minął niemal rok. A nie pamiętam wszystkich postów w temacie i nie pamiętam czy gdzieś się pojawił może motyw choćby jakiejś przygody.


Co do mojej uwagi o piersiach (i nie zdobywanie, ale danie przekazu, że podoba ci się i nie gapienie się, ale celowe pozwolenie na przyłapanie na tym) - patrz - niby taki cham, niby taki prostak....a jakoś kobiety lubią moje towarzystwo i lubią rozmawiać ze mną. Jak myślisz - czemu?

1 575

Odp: 20 lat i zawsze sam...
yoghurt007 napisał/a:

próbuję udowodnić że tak nie jest? gdzie? w tym temacie żalę się z tego powodu jak nigdzie indziej. przyznaję się otwarcie do tego, że płaczę z powodu braku partnerki, gdzie ty twierdzisz, że tak nie robię?

No to się kurde zdecyduj - jesteś, czy nie jesteś zadowolony z życia? Jak możesz być nastawiony optymistycznie i uważać, ze masz powody do radości, skoro płaczesz z powodu braku partnerki? Ktoś, kto jest szczęśliwy - nie płacze. Ktoś, kto płacze - nie jest szczęśliwy. Dla mnie to te dwie kwestie się wykluczają.

przeczytaj pierwszego posta

Przeczytałem. Ale zerknij na jego datę. Minął niemal rok. A nie pamiętam wszystkich postów w temacie i nie pamiętam czy gdzieś się pojawił może motyw choćby jakiejś przygody.


Co do mojej uwagi o piersiach (i nie zdobywanie, ale danie przekazu, że podoba ci się i nie gapienie się, ale celowe pozwolenie na przyłapanie na tym) - patrz - niby taki cham, niby taki prostak....a jakoś kobiety lubią moje towarzystwo i lubią rozmawiać ze mną. Jak myślisz - czemu?

bo dzisiejsze baby zwracają uwage nie to czy facet mówi prawde tylko że mówi to co chcą usłyszeć temu własnie cie lubią pewnie wink jak sie gapisz tak to dla nich w sumie komplement. niestety wspołczesne myślenie osób dobija

1 576

Odp: 20 lat i zawsze sam...
yoghurt007 napisał/a:

próbuję udowodnić że tak nie jest? gdzie? w tym temacie żalę się z tego powodu jak nigdzie indziej. przyznaję się otwarcie do tego, że płaczę z powodu braku partnerki, gdzie ty twierdzisz, że tak nie robię?

No to się kurde zdecyduj - jesteś, czy nie jesteś zadowolony z życia? Jak możesz być nastawiony optymistycznie i uważać, ze masz powody do radości, skoro płaczesz z powodu braku partnerki? Ktoś, kto jest szczęśliwy - nie płacze. Ktoś, kto płacze - nie jest szczęśliwy. Dla mnie to te dwie kwestie się wykluczają.

ktoś kto płacze z 1 powodu, ale z 10 innych jest radosny jest wg ciebie równoważny z takim, który płacze z 10 powodów, a radość daje mu tylko 1?

nie być szczęśliwym to dla mnie nie to samo co być nieszczęśliwym. bycie nieszczęśliwym to całkowite przeciwieństwo szczęścia, a niebycie szczęśliwym to coś nieco innego. nie rozumiesz tego? pozwól że pokażę to na prostym przykładzie:

to tak jak zawodnik dostaje od sędziów oceny od 0 do 10. dostaje 10 - jest szczęśliwy na maxa, wszystko jest super, zero błędów. dostaje ocenę 0 czy 1 - jest nieszczęśliwy, gorzej być nie może i jest to dla niego porażka. ale gdy dostanie ocenę 5-6 to nie załamuje się nie wiadomo jak. wie, że mogło być lepiej, więc nie osiągnął pełni szczęścia i brakuje mu czegoś, ale za to mogło też być gorzej, więc pomimo że ma powody do wyrzutów sumienia, że mogło być lepiej, może być z siebie zadowolony, bo inni mieli gorzej. przy okazji ma motywację żeby osiągać coraz lepsze noty od sędziów i brnie do tego by osiągnąć ocenę 9-10. to nawet lepiej niż mieć ciągle wszystko na maxa, bo nie może być już lepiej - wtedy może być tylko gorzej. wydaje mi się nawet, że lepszą sytuację ma sportowiec pnący się do góry, niż ten który już osiągnął apogeum swoich możliwości i nie jest w stanie już nic ulepszyć. może być już tylko gorzej, a presja utrzymania tego samego stanu rzeczy jest dla niego bardzo ciężka.

troszkę zamotałem, ale myślę że jest to raczej proste do ogarnięcia.

Przeczytałem. Ale zerknij na jego datę. Minął niemal rok. A nie pamiętam wszystkich postów w temacie i nie pamiętam czy gdzieś się pojawił może motyw choćby jakiejś przygody.


Co do mojej uwagi o piersiach (i nie zdobywanie, ale danie przekazu, że podoba ci się i nie gapienie się, ale celowe pozwolenie na przyłapanie na tym) - patrz - niby taki cham, niby taki prostak....a jakoś kobiety lubią moje towarzystwo i lubią rozmawiać ze mną. Jak myślisz - czemu?

właśnie tak sobie myślę, temat ciągnie się prawie rok, nic się nie zmienia, więc chyba nie ma sensu dalej go ciągnąć. zastanawiałem się już jakiś czas temu czy nie poprosić o zamknięcie go, bo nic nowego on nie wnosi.

kiedyś, i to w sumie nie raz, usłyszałem teorię, że kobiety wolą chamów i prostaków. może właśnie jesteś jednym z nich. takie w sumie wrażenie odnoszę czytając twoje posty. a jeżeli ja mam wbrew sobie stać się prostakiem z powodu kobiet, to wolę pozostać samotny, ale za to taki jaki jestem naprawdę.

1 577

Odp: 20 lat i zawsze sam...
yoghurt007 napisał/a:

Ty masz nadzieję, że będzie dobrze. Ja wiem, że będzie tylko gorzej.

Nie stary. Ja nie żyję płonną nadzieją. Ja po prostu wychodzę z założenia, że jeśli mnie spotka coś, czego nie udało mi się przewidzieć, to cokolwiek by to nie było, to ja się dostosuję i przez to przebrnę. Ty się natomiast umartwiasz. Ludzie mają dość własnych problemów, aby jeszcze przyjmować na siebie ciężar problemów innych ludzi. I to w zasadzie nieznajomych.

Wiesz co - uraziłeś mnie wypowiedzią, że "mają genetyczne defekty, choroby". Tak się składa, że mam. sad Przez lata byłem poniżany, niedoceniany, byłem popychadłem całej klasy. A Ty z takim tekstem... O człowieku o którym nic nie wiesz... Łatwo Ci to przeszło przez gardło...  Pomyśl jaki wpływ miało to na mnie... Może to dlatego jestem takim emerytem w młodym wieku, co?

Ojejku, jejku. A wiesz ile mnie to obchodzi? Pewnie mniej niż ciebie fakt, że ja na 90% przed 30 wyląduje na wózku (zostały mi 4 lata), a większe mam szanse wygrać 6 w totka niż dożyć 40. I wiesz co? Mam ich wszystkich w poważaniu i udowodnię im, że się mylą. A przy okazji mam zamiar cieszyć się każdą chwilą jaka została mi dana.

ja pier....eeee!! normalnie wstydzę sie za takich jak ty dla mnie to skurwielstwo co odpisałeś jemu. pewnie jesteś taki macho co baby zaślepione lecą na ciebie ale weś kurna sie opanuj bo żal mi ciebie! sory wybacz dla mnie to poj..ne takie twoje gadanie bo wiem ze ty pewnie czerpiesz radosć z lafirynd na jedną noc i tyle wiec gówno tam wiesz o samotności.

przepraszam za takich jak on

1 578

Odp: 20 lat i zawsze sam...

chamsto to arogancja, bardziej agresywna forma pewnosci siebie, pokazujaca pierwotne meskie instynkty- to moze byc atrakcyjniejsze niz biadolenie i ciagla ostroznosc zeby nikogo nie urazic

1 579

Odp: 20 lat i zawsze sam...

yy gadamy o ludziach czy o psach bo już sie pogubiłam. człowiek po coś ma ten rozum zeby go używać i tym POWINIEN róznic sie od zwierząt ale teraz to już cieżko sie kapnąć

1 580

Odp: 20 lat i zawsze sam...

Komu popcorn? wink

1 581

Odp: 20 lat i zawsze sam...
maciekanonim napisał/a:

trzeba widzieć swe plusy i minusy, bo jeśli te drugie się całkowicie pominie, stajemy się zadufanymi w sobie egoistami, którzy myślą że żadnych wad nie mają, a potem się dziwią, kiedy reszta ludzi uważa inaczej.

O to to. smile

Bezrefleksyjne życie na pewno jest łatwiejsze. Niestety (albo stety) jak człowiek obserwuje to co się dookoła niego dzieje, ma trochę oleju w głowie, kojarzy fakty, to może czasem dojść do niezbyt przyjemnych wniosków. Ale mimo takiego balastu chyba jednak warto się zastanawiać, niż bezmyślnie iść przez życie. wink

1 582 Ostatnio edytowany przez yoghurt007 (2012-09-14 15:52:48)

Odp: 20 lat i zawsze sam...
niewazne napisał/a:

ja pier....eeee!! normalnie wstydzę sie za takich jak ty dla mnie to skurwielstwo co odpisałeś jemu. pewnie jesteś taki macho co baby zaślepione lecą na ciebie ale weś kurna sie opanuj bo żal mi ciebie! sory wybacz dla mnie to poj..ne takie twoje gadanie bo wiem ze ty pewnie czerpiesz radosć z lafirynd na jedną noc i tyle wiec gówno tam wiesz o samotności.

przepraszam za takich jak on

Bo prawda w oczy kole? Nie ma ludzi doskonałych. Każdy ma jakieś problemy czy kompleksy. Spora część ludzi ma jakieś wady genetyczne, choroby itp. Ja również byłem przez lata poniżany przez różnych ludzi (ze względu na niski wzrost, trądzik itp). Ale ja się zawsze stawiałem i się odgryzałem. Nie znajdziesz człowieka, który nigdy by się z tym nie spotkał (najwyżej jakieś jednostkowe osobniki, przemykające przy ścianie cienie). Zawsze się trafi ktoś, kto z zazdrości, albo zwykłej perfidii będzie się z ciebie z jakiegoś powodu śmiał. I co? Mam załamać ręce, pogłaskać Maciusia po głowie i powiedzieć "oj biedny ty...biedny..." ? Większość takie bolączki przechodzi w wieku gimnazjalnym/licealnym. Moja to wina, że chłopak dopiero teraz dojrzewa emocjonalnie? Zobacz - wątek się ciągnie od niemal roku, a on wciąż stoi w miejscu. Wciąż rozważa plusy i minusy. I co - wina jest po stronie złych i niedobrych kobiet, czy jednak to on daje ciała ciągłym rozmyślaniem, bo jednak powinien zacząć działać?

Życie jest brutalne i jak ktoś sobie z nim nie radzi, załamuje ręce i się poddaje już na starcie (no k%$/#a - on ma raptem 20 lat !!! ) to należą mu się oklaski czy jak? Mam podziwiać jego postawę i wyjątkową (nie)dojrzałość? Jak ci go tak szkoda i jest dla ciebie tak fantastycznym człowiekiem....umów się z nim. Albo chociaż zaprzyjaźnij. O ile da ci w ogóle szanse i spełnisz warunki z jego "checklisty". Tylko czy taki układ oparty na litości i współczuciu jest wart wysiłku?

I proszę cię - obrażać możesz mnie do woli. Ale nie obrażaj nigdy moich partnerek, przyjaciółek, koleżanek i znajomych.

A jak mi coś nie pasuje - to zmieniam to. Dokonuję świadomych wyborów i trzymam się swoich decyzji. Dlatego nie byłem nigdy samotny i dlatego wiodę szczęśliwy żywot


wieloowocowy napisał/a:
maciekanonim napisał/a:

trzeba widzieć swe plusy i minusy, bo jeśli te drugie się całkowicie pominie, stajemy się zadufanymi w sobie egoistami, którzy myślą że żadnych wad nie mają, a potem się dziwią, kiedy reszta ludzi uważa inaczej.

O to to. smile

Bezrefleksyjne życie na pewno jest łatwiejsze. Niestety (albo stety) jak człowiek obserwuje to co się dookoła niego dzieje, ma trochę oleju w głowie, kojarzy fakty, to może czasem dojść do niezbyt przyjemnych wniosków. Ale mimo takiego balastu chyba jednak warto się zastanawiać, niż bezmyślnie iść przez życie. wink

Ja nie muszę się ciągle zastanawiać nad swoimi wadami i zaletami. Ja je po prostu znam. Nie wiem też co znaczy "bezrefleksyjne życie". Tylko ile do cholery można myśleć na ten temat? TRZEBA ŻYĆ, A NIE MYŚLEĆ O ŻYCIU.

1 583

Odp: 20 lat i zawsze sam...
yoghurt007 napisał/a:
niewazne napisał/a:

ja pier....eeee!! normalnie wstydzę sie za takich jak ty dla mnie to skurwielstwo co odpisałeś jemu. pewnie jesteś taki macho co baby zaślepione lecą na ciebie ale weś kurna sie opanuj bo żal mi ciebie! sory wybacz dla mnie to poj..ne takie twoje gadanie bo wiem ze ty pewnie czerpiesz radosć z lafirynd na jedną noc i tyle wiec gówno tam wiesz o samotności.

przepraszam za takich jak on

Bo prawda w oczy kole? Nie ma ludzi doskonałych. Każdy ma jakieś problemy czy kompleksy. Spora część ludzi ma jakieś wady genetyczne, choroby itp. Ja również byłem przez lata poniżany przez różnych ludzi (ze względu na niski wzrost, trądzik itp). Ale ja się zawsze stawiałem i się odgryzałem. Nie znajdziesz człowieka, który nigdy by się z tym nie spotkał (najwyżej jakieś jednostkowe osobniki, przemykające przy ścianie cienie). Zawsze się trafi ktoś, kto z zazdrości, albo zwykłej perfidii będzie się z ciebie z jakiegoś powodu śmiał. I co? Mam załamać ręce, pogłaskać Maciusia po głowie i powiedzieć "oj biedny ty...biedny..." ?

tak dla ścisłości - wydaje mi się, że jej chodziło o twoją odpowiedź na post autorstwa kogoś innego, nie mojego. to nie ja pisałem o wadach genetycznych.

1 584

Odp: 20 lat i zawsze sam...

Fakt - to było w odniesieniu do Kertyego.

1 585

Odp: 20 lat i zawsze sam...

tak to było o Kartym którego obraziłeś.to było mega chamskie i prostackie. ha i zgadłam ze zmieniasz kochanki wraz z pościelą. to sobie wierz życie rozwięzłe skoro to twój cel życiowy bezsensowny w sumie jak dla wiekszości co tak robią.

tak sobie dzisiaj myślałam...
są sobie dwa prezenty. jeden est blisko ciebie pieknie zapakowany, duży, ładnie ozdobiony, a drugi jest daleko skromny,mniejszy, ale posiada w środku coś co cie nie zawiedzie. mozę tylko wybrać raz i nie ma odwrotu

w tym momecie wiekszosć facetów jak podejrzewam poszłoby na proscizne i wzięlo ten pierwszy co mu sie spodobał...

no to dalej..
otwiera ten ktoś środek a tam... (tu już zależy kto jakie rzeczy woli)
załóżmy że zwykła używana mp3, bez baterii, psująca się..

natomiast w drugim..
najnowszy iphon, zadbany, z wszystkimi dostępnymi funkcjami z których bylbyś zadowolony..

moze to tylko rpzedmioty ale przykład jest idealny do wyboru przez facetów dziewczyn. wolą takie łatwo osiągalne, cycate(duże), takie ktorych nie będzie sie wstydził mimo ze otwierając je jest powodem do wstydu bo znajdują w środku tandete.a drugie pewnie niezauważane dziewczyny na które z góry zakłada sie że nie opłaca sie o nie starać z góry są odrzucane chyba że ktoś oszuka i weźmie dwa pudelka będą przy tym złodziejem (męską dziwką).

1 586 Ostatnio edytowany przez mysza93 (2012-09-14 18:08:01)

Odp: 20 lat i zawsze sam...

Nieważne - nie przesadzaj ze słowami

Po za tym też jak Jugurt jestem zdania, że nie można użalać się nad sobą. Też byłam przez całe gimnazjum, całe 3 lata i wszystkie roczniki (szkoła na wsi, liczyła 90 osób)- poniżana, wyśmiewana ba mało tego co wracałam ze szkoły to z płaczem, chowałam się po korytarzach, żeby mnie nie znaleźli - to były czasy gdy byłam bardzo nieśmiałą i wstydliwą osobą a do tego nie umiałam na głupie odzywki też głupio odpowiedzieć i wiesz co? Powiedziałam sobie, że nie pozwolę sobie by historia powtórzyła się w LO - zaczęłam pracować nad sobą, nad swoimi słabościami - i jestem szczęśliwa, bo pokonałam swoje ułomności, nie jestem sama, nie jestem już ofiarą - tylko właśnie nie można się użalać nad sobą a kurna ruszyć tyłek i pracować nad sobą!

1 587

Odp: 20 lat i zawsze sam...

Oj biedny Kerty. Strasznie go obraziłem. Tylko czym? Prawdą? To są wymówki i usprawiedliwienia. Nawet osoby niepełnosprawne czy upośledzone potrafią sobie kogoś znaleźć. I mają jednocześnie w sobie bardzo wiele samozaparcia i wewnętrznej siły.

ha i zgadłam ze zmieniasz kochanki wraz z pościelą.

Nie, nie zmieniam. Wacka na loterii nie wygrałem, żeby go wtykać byle gdzie. Swoją drogą, to już kolejny wątek, w którym wchodzisz komuś do łóżka...i moralizujesz.



tak sobie dzisiaj myślałam...

Myśl dalej, bo widzę, że naprawdę dobrze ci to idzie....

1 588

Odp: 20 lat i zawsze sam...
mysza93 napisał/a:

Nieważne - nie przesadzaj ze słowami

Po za tym też jak Jugurt jestem zdania, że nie można użalać się nad sobą. Też byłam przez całe gimnazjum, całe 3 lata i wszystkie roczniki (szkoła na wsi, liczyła 90 osób)- poniżana, wyśmiewana ba mało tego co wracałam ze szkoły to z płaczem, chowałam się po korytarzach, żeby mnie nie znaleźli - to były czasy gdy byłam bardzo nieśmiałą i wstydliwą osobą a do tego nie umiałam na głupie odzywki też głupio odpowiedzieć i wiesz co? Powiedziałam sobie, że nie pozwolę sobie by historia powtórzyła się w LO - zaczęłam pracować nad sobą, nad swoimi słabościami - i jestem szczęśliwa, bo pokonałam swoje ułomności, nie jestem sama, nie jestem już ofiarą - tylko właśnie nie można się użalać nad sobą a kurna ruszyć tyłek i pracować nad sobą!

heh tylko ze on powiedział że ma to gdzieś. czyli jest mega chamem co zamiast mu udzielać rad to go wyśmiewa. chamidło i tyle.

jogi a ty przestań cwaniaczyć bo to wcale to ani śmieszne ani miłe nie jest. uf to druga część miasta nie jest zaliczona. nom i będę myśleć nie to co ty wink

1 589

Odp: 20 lat i zawsze sam...
niewazne napisał/a:

heh tylko ze on powiedział że ma to gdzieś. czyli jest mega chamem co zamiast mu udzielać rad to go wyśmiewa. chamidło i tyle.

To może przeczytaj mój post jeszcze raz, dobrze? Bo zgadza się jedynie to, że niewiele mnie to obchodzi. Podobnie jak głodujące dzieci w Afryce. Dlaczego miałbym się przejmować problemami kompletnie nieznanej mi osoby, a która nie robi nic, aby własny problem rozwiązać?


Zauważ, że żadne problemy poruszane na forum nie ciągną się tyle czasu co problem młodych ludzi z ich wydumaną samotnością. I nikt tak nie okopuje się na swoich pozycjach jak te właśnie osoby, bo one wiedzą lepiej, bo problem nie jest w nich, bo coś tam.

1 590 Ostatnio edytowany przez mysza93 (2012-09-14 18:57:55)

Odp: 20 lat i zawsze sam...

Nieważne - czasami trzeba powiedzieć coś dosadnie wręcz brutalne by do kogoś rzeczy oczywiste dotarły - że użalając się nad sobą i siedząc na dupie nic nie zmienisz i cały czas będziesz tą ofiarą. On nic nie robiąc a tylko biadoląc jaki on to biedny, jaki nieszczęśliwy nic nie zmieni - szczęściu trzeba pomóc to raz, ale jeśli jest tą ofiarą na chwilę obecną to właśnie powinien PRACOWAĆ NAD SOBĄ, SWOIM CHARAKTEREM, SŁABOŚCIAMI, bo inaczej za przeproszeniem g***o wskóra!

A i jeszcze jedno - kobieto czy Ty wiesz, że nie tyle możesz obrażać Jogurta słowami o lafiryndach, co te kobiety pisząc w ten sposób? Zastanów się czasem dziewczyno jakich słów używasz i co wypisujesz.

1 591 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-09-18 00:28:32)

Odp: 20 lat i zawsze sam...

Zasmuca mnie ten dyktat zmieniania introwertyków na ludzi smiałych, przebojowych. Tak samo jak bydło generuje przychód wulgaryzm a nie filmom znaczącym, zniewielających, nieśmiertelnych tak nienawidzę próby naprawiania ludzi na swoją modłę. Ziomusiowi nie przeszkadza że nie ma koleżanek czy dobrze platnej pracy to i dobrze bo widać taka jest jego natura by mieć lekkie SPOKOJNE i dostojne życie. To błazny bez żelaznych zasad i jakichkolwiek wartości gernerują świat w którym jedyną odpowiedzią jest rozpacz albo jeszcze większa brutalność. Sam z zamiłowania jestem filozofem i widzę w jakim gnoju tapla się świat bo największą wartością w tym świecie jest instynkt przetrwania zupełnie jak zwierzęta. Ci którzy mają się za nieco wyższym duchem spotykają się z wyjątkową niechęcią i zawiścią. Tomasz Mann powiadał, że jedyną formą oporu dla przeciętności i normalności jest terror i tego radziłbym się trzymać bo to przecież indywiduua ciągną ten świat do przodu.

1 592

Odp: 20 lat i zawsze sam...

jogi... no własnie nic cie nie obchodzi dobrze że sie przyznałeś. to przynajmniej wiadomo że na ciebie nie można liczyć jak sie nie wpadnie w twoje łaski znajomosci

mysza.. nie wiem kim on jest i w ogóle ale po jego wypowiedziach wnioskuję to co wnioskuję
dla mnie dziewczyna co daje dupe każdemu kto mu sie podoba i znają sie minute = dziwka, a facet który korzysta z takiej sytuacji = męska dziwka! i zdania nie zmienię

1 593

Odp: 20 lat i zawsze sam...

nihilista - nie ma to jak dorabianie ideologii do zwykłego nieudacznictwa.

Powiedz mi co jest wyjątkowego i niezwykłego oraz wartego naśladowania w tym, że ktoś płacze nad swoją samotnością, ale nie robi niczego, aby ten stan rzeczy zmienić? Co jest wartościowego w tym, że facet nie widzi potrzeby pracy nad sobą i zmiany siebie, aby móc znaleźć tą drugą osobę, za którą tak płacze?

1 594

Odp: 20 lat i zawsze sam...

Nieważne - Nie wiesz kim Jogurt jest ale go oceniasz? Brawo - to naprawdę bardzo dojrzałe... Tak samo skąd niby wiesz, ze on sypia z dziewczynami których praktycznie nie zna? Gdzie to wyczytałaś?Ocenianie osób, których się nie zna wybacz, ale dowodzi tylko tego, ze jesteś ograniczona...

Nihilista - czyli wg Ciebie jeśli ktoś jest introwertykiem czy osobą nieśmiałą ma nic nie robić, siedzieć na dupie i narzekać? Nie może nic zrobić, by to zmienić i nie być samotna, by w końcu zaznać szczęście, bo co ? bo natura taką go stworzyła i koniec kropka i tak ma być?

1 595

Odp: 20 lat i zawsze sam...

Zrozum, że ludzie są spokojni i im dobrze. Nie każdy potrzebuje drugiej osoby pomimo licznych zapewnień. To także bywa też na zasadzie może być dziewczyna, ale jeśli jej nie ma to też dobrze. Elastyczna osobowość ;]

1 596

Odp: 20 lat i zawsze sam...
mysza93 napisał/a:

Nieważne - Nie wiesz kim Jogurt jest ale go oceniasz? Brawo - to naprawdę bardzo dojrzałe... Tak samo skąd niby wiesz, ze on sypia z dziewczynami których praktycznie nie zna? Gdzie to wyczytałaś?Ocenianie osób, których się nie zna wybacz, ale dowodzi tylko tego, ze jesteś ograniczona...

Nihilista - czyli wg Ciebie jeśli ktoś jest introwertykiem czy osobą nieśmiałą ma nic nie robić, siedzieć na dupie i narzekać? Nie może nic zrobić, by to zmienić i nie być samotna, by w końcu zaznać szczęście, bo co ? bo natura taką go stworzyła i koniec kropka i tak ma być?

ma przede wszystkim odnalezc siebie i nie szukać nic na siłę.

1 597

Odp: 20 lat i zawsze sam...
nihilista napisał/a:

Zrozum, że ludzie są spokojni i im dobrze. Nie każdy potrzebuje drugiej osoby pomimo licznych zapewnień. To także bywa też na zasadzie może być dziewczyna, ale jeśli jej nie ma to też dobrze. Elastyczna osobowość ;]

Jak ktoś zakłada wątek na forum, marudzi na swoją samotność i oczekuje cudownego rozwiązania swojego problemu to na pewno jest mu bardzo dobrze. Taka osoba ma tyle wspólnego z elastyczną osobowością co ja z baletem.

1 598 Ostatnio edytowany przez mysza93 (2012-09-14 19:41:00)

Odp: 20 lat i zawsze sam...

Napiszę na przykładzie

Mam znajomego chemika, 25 lat, mega pesymista, melancholik  - on akceptuje siebie, ale co z tego, jeśli zraża każdą kobietę swoim myśleniem i żadna na dłuższą metę z nim nie będzie, bo nie wytrzyma? bo każdy szuka i lubi towarzystwo osób pogodnych.

Jogurt w pełni się z Tobą zgadzam

1 599

Odp: 20 lat i zawsze sam...

Yoghurt przykład z życia. Jest bezrobotny lat 20 parę, szuka pracy kilka miesiecy, próbuje, stara się a gdy słyszy z ust pracodawcy "nie mamy wolnych etatów" czuję ulgę w duchu. Człowiek to nieco bardziej skomplikowana istota niż się niektórym wydaję. wink

1 600

Odp: 20 lat i zawsze sam...

I czego to niby dowodzi?

1 601

Odp: 20 lat i zawsze sam...

Nihilista - co to ma do głównego tematu?

1 602

Odp: 20 lat i zawsze sam...

Tego dowodzi, że potrzeba bycia z kimś jest w niektorych przypadkach niekiedy tylko i wyłącznie fanaberią. Nudzi mi się, nikt mnie nie kocha może bym znalazł jakąś dziewczynę. Tak jak z dzieckiem, które chciałoby to a potem wyrzuciło w kąt jak mu się znudzi.

1 603

Odp: 20 lat i zawsze sam...

Akurat twój przykład z bezrobotnym nie dowodzi niczego. Ulga jest spowodowana strachem przed nieznanym i nie jest uczuciem dominującym. Poza tym starał się - szukał ofert, wysyłał cv, poszedł na rozmowę. Tutaj mamy do czynienia z totalnym nierobieniem niczego z sobą samym, aby osiągnąć swój cel. A to czy jest to cel słuszny, czy nie słuszny, realny, czy fantastyczny to nie ma znaczenia.

1 604

Odp: 20 lat i zawsze sam...
yoghurt007 napisał/a:

Co do mojej uwagi o piersiach (i nie zdobywanie, ale danie przekazu, że podoba ci się i nie gapienie się, ale celowe pozwolenie na przyłapanie na tym) - patrz - niby taki cham, niby taki prostak....a jakoś kobiety lubią moje towarzystwo i lubią rozmawiać ze mną. Jak myślisz - czemu?

wiesz yoghurt nie obrażając Cię muszę powiedzieć, że kobiety lubią prostaków i chamów.. lecą do nich jak mucha do psiego ogona smile Nie chcę w tym obrażać nikogo, ale sama zauważyłam, że tak jest i kobiety mają facetów, którzy nimi pomiatają, niszczą psychicznie i porzucają jak ścierwo, one starają się powrócić do życia i znów sobie zdandują chama smile a tych miłych i uczciwych mają jako przyjaciół.. Nikt nie powiedział, że kobieta łatwa do rozgryzienia jest smile

1 605

Odp: 20 lat i zawsze sam...

pomoc - ja wiem. Ale też nie raz rozmawialiśmy na gg i chyba wiesz, że do takiego prostaczka, o którym piszesz to jednak mi daleko.....

1 606

Odp: 20 lat i zawsze sam...

no fakt .. nie należysz do nich smile

1 607

Odp: 20 lat i zawsze sam...
yoghurt007 napisał/a:

Bezrefleksyjne życie na pewno jest łatwiejsze. Niestety (albo stety) jak człowiek obserwuje to co się dookoła niego dzieje, ma trochę oleju w głowie, kojarzy fakty, to może czasem dojść do niezbyt przyjemnych wniosków. Ale mimo takiego balastu chyba jednak warto się zastanawiać, niż bezmyślnie iść przez życie. wink

Ja nie muszę się ciągle zastanawiać nad swoimi wadami i zaletami. Ja je po prostu znam. Nie wiem też co znaczy "bezrefleksyjne życie". Tylko ile do cholery można myśleć na ten temat? TRZEBA ŻYĆ, A NIE MYŚLEĆ O ŻYCIU.

Bezrefleksyjne życie to właśnie niezastanawianie się nad nim. Można tak żyć, bo tak jest łatwiej, ale na pewno nie tak ciekawie. Niektórzy tutaj być może przeginają trochę z "analizą", ale chyba wole coś takiego niż "trzeba żyć i się nie zastanawiać". Strasznie to płytkie, tak żyją zwierzęta, a człowieka stać na więcej.

mysza93 napisał/a:

Nieważne - nie przesadzaj ze słowami

Po za tym też jak Jugurt jestem zdania, że nie można użalać się nad sobą. Też byłam przez całe gimnazjum, całe 3 lata i wszystkie roczniki (szkoła na wsi, liczyła 90 osób)- poniżana, wyśmiewana ba mało tego co wracałam ze szkoły to z płaczem, chowałam się po korytarzach, żeby mnie nie znaleźli - to były czasy gdy byłam bardzo nieśmiałą i wstydliwą osobą a do tego nie umiałam na głupie odzywki też głupio odpowiedzieć i wiesz co? Powiedziałam sobie, że nie pozwolę sobie by historia powtórzyła się w LO - zaczęłam pracować nad sobą, nad swoimi słabościami - i jestem szczęśliwa, bo pokonałam swoje ułomności, nie jestem sama, nie jestem już ofiarą - tylko właśnie nie można się użalać nad sobą a kurna ruszyć tyłek i pracować nad sobą!

Jeden zacznie pracować, a drugi się załamie. Jak masz szczęście, to jesteś w pierwszej grupie. smile

1 608

Odp: 20 lat i zawsze sam...

Yoghurt no dobra, może nie jestem wyjątkiem, jakimś ewenementem. Ale musisz zrozumieć, że to co przeżyłem (podobnie jak inni, którzy się tu wypowiadają) odcisnęło piętno. Żyjąc przez te kilka lat w takim świecie - narosło mi problemów z którymi próbuję walczyć już od LO, bo wtedy dopiero zacząłem się "klimatyzować", "zadomawiać" wśród rówieśników i rówieśniczek.  Nie uważasz, że to o wiele za późno? I teraz tak - żeby nawiązać kontakt na studiach trzeba by wyjść gdzieś. Najczęściej na piwo - którego pić nie mogę. W ogóle nie mogę pić alkoholi, bo tak mi przykazał lekarz - jeden kieliszek czy puszka piwa i do piachu. Mimo, że staram się nawiązywać kontakty - nie wychodzi mi to. Takie umiejętności powinienem już wynieść już po LO. I co Ty na to? W mojej okolicy są sami narkomani a dziewczyny lekkich obyczajów. Studia? Dojeżdżam codziennie - wyjazd o 6, pędem na zajęcia, po zajęciach zaraz do domu i wracam o 21. W przerwie między zajęciami to nic nie można zdziałać. I tak przez cały rok. Najbliżsi znajomi mieszkają 30 km ode mnie. Mam jednak nadzieję, że uparcie dążąc do poprawy łatwości nawiązywania stosunków jakoś ta sytuacja się poprawi...

1 609

Odp: 20 lat i zawsze sam...

Joghurt, wydajesz sie jednym z nielicznych ogarnietych facetów na tym forum i ciekawi mnie co ktoś taki tu porabia?:P bo jednak spora męska część tego forum jest tu po to by sie użalać nad sobą.

1 610 Ostatnio edytowany przez yoghurt007 (2012-09-14 22:53:07)

Odp: 20 lat i zawsze sam...
Kerty napisał/a:

I co Ty na to?

A ja na to jak na lato. Z mojej perspektywy to ty lekkie życie miałeś.

A co do alkoholu - lekarz cię oszukał najwyraźniej. Alkohol masz w wielu daniach (jako składnik potrawy), w ciastach i tortach, w syropie na kaszel itp. Skonsultuj to z innym lekarzem, bo z grubsza - to cymbały idący na łatwiznę. Poza tym alkohol nie jest obowiązkowy przy poznawaniu innych ludzi.

Starasz się zmienić - ok. No to do roboty. Walcz o swoje i nie bój się sięgać rękami gdzie wzrok nie sięga wink



cornflower napisał/a:

Joghurt, wydajesz sie jednym z nielicznych ogarnietych facetów na tym forum i ciekawi mnie co ktoś taki tu porabia?:P bo jednak spora męska część tego forum jest tu po to by sie użalać nad sobą.

A dziękuję. Zawitałem tutaj szukając porady odnośnie problemów z moją (była już) narzeczoną.....i jakoś tak zostałem. Tym bardziej, że poznałem dzięki temu forum kilka fantastycznych osób - nie tylko wirtualnie.


pomoc napisał/a:
yoghurt007 napisał/a:

Co do mojej uwagi o piersiach (i nie zdobywanie, ale danie przekazu, że podoba ci się i nie gapienie się, ale celowe pozwolenie na przyłapanie na tym) - patrz - niby taki cham, niby taki prostak....a jakoś kobiety lubią moje towarzystwo i lubią rozmawiać ze mną. Jak myślisz - czemu?

wiesz yoghurt nie obrażając Cię muszę powiedzieć, że kobiety lubią prostaków i chamów.. lecą do nich jak mucha do psiego ogona smile Nie chcę w tym obrażać nikogo, ale sama zauważyłam, że tak jest i kobiety mają facetów, którzy nimi pomiatają, niszczą psychicznie i porzucają jak ścierwo, one starają się powrócić do życia i znów sobie zdandują chama smile a tych miłych i uczciwych mają jako przyjaciół.. Nikt nie powiedział, że kobieta łatwa do rozgryzienia jest smile

Tak apropos - http://img2.demotywatoryfb.pl/uploads/201209/1347647329_bkeisr_600.jpg wink

1 611

Odp: 20 lat i zawsze sam...
yoghurt007 napisał/a:

Starasz się zmienić - ok. No to do roboty. Walcz o swoje i nie bój się sięgać rękami gdzie wzrok nie sięga wink

Jak tylko coś się ruszy - zamelduję o postępie. A jak nie - to pal licho takie znoje. Będę kolejnym z tych samotnych facetów umiejących zrobić wszystko w domu. smile Przynajmniej w tej sferze przeciwstawię się swoim ograniczeniom.

1 612

Odp: 20 lat i zawsze sam...

W sumie jeśli nie masz problemów takich jak reszta( jak sam twierdzisz) to możesz właśnie doradząc zdesperowanym panom, aczkolwiek częśc z nich widzę jest do Ciebie negatywnie zastawiona zamiast czegoś ciekawego sie dowiedzieć. Niemniej jednak nie znam szczegółów o których mówiła nieważne, jakobyś( nie jestem pewna czy jest takie słowo) zaliczał panienki ;p
ale widać że nie lubisz sie użalać, użalanie sie u faceta nad swoim losem jest żałosne i ciężkie do zniesienia(coś o tym wiem) i może co po niektórzy zazdroszczą Ci takiej pewności siebie, dlatego mają do Ciebie negatywny stosunek tongue

1 613

Odp: 20 lat i zawsze sam...

Być może faktycznie jest to zazdrość. Tego nie wiem. Wiem natomiast, że niektórzy są wyjątkowo oporni na konstruktywną krytykę. Wolą być raczej poklepani po plecach niż otrzymać realne wsparcie...


A co do "zaliczania panienek" to tak nigdy nie było i nie nigdy nie będzie. Kobieta to nie towar, ani jakieś trofea do kolekcjonowania. Miewam różne przygody - to prawda. Ale nie z przypadkowymi, ani z nieznajomymi osobami.

1 614

Odp: 20 lat i zawsze sam...

Wazne żeby miewając te przygody równocześnie szanować druga osobe bo to często nie idzie w parze ze sobą.

1 615

Odp: 20 lat i zawsze sam...
cornflower napisał/a:

ale widać że nie lubisz sie użalać, użalanie sie u faceta nad swoim losem jest żałosne i ciężkie do zniesienia(coś o tym wiem) i może co po niektórzy zazdroszczą Ci takiej pewności siebie, dlatego mają do Ciebie negatywny stosunek tongue

Ja myślę, że negatywny stosunek wynika raczej z faktu, że duża część ludzi nie lubi narcyzów, samochwał i ludzi, którzy lubią innych dołować.

1 616

Odp: 20 lat i zawsze sam...

cornflower dla mnie to rzecz oczywista. Szacunek, jak i sympatia są wzajemne w tych wypadkach. Z resztą - czemu miałoby ich nie być, skoro z większością utrzymuję stały kontakt? Z kilkoma wyjątkami rzecz jasna, ale nie ma to związku z seksem.

Negatywny stosunek innych facetów z tego forum nie tylko ty zauważyłaś. Co ciekawe, te same wypowiedzi, za które obruszają się niektórzy net-faceci, budzą delikatne zainteresowanie (ciekawość) płci przeciwnej. Bo tak jak widzisz mnie ty:

cornflower napisał/a:

Joghurt, wydajesz sie jednym z nielicznych ogarnietych facetów na tym forum i ciekawi mnie co ktoś taki tu porabia?:P bo jednak spora męska część tego forum jest tu po to by sie użalać nad sobą.

A już  wieloowocowy, widzi mnie tak:

wieloowocowy napisał/a:

Ja myślę, że negatywny stosunek wynika raczej z faktu, że duża część ludzi nie lubi narcyzów, samochwał i ludzi, którzy lubią innych dołować.

1 617

Odp: 20 lat i zawsze sam...
mysza93 napisał/a:

Napiszę na przykładzie

Mam znajomego chemika, 25 lat, mega pesymista, melancholik  - on akceptuje siebie, ale co z tego, jeśli zraża każdą kobietę swoim myśleniem i żadna na dłuższą metę z nim nie będzie, bo nie wytrzyma? bo każdy szuka i lubi towarzystwo osób pogodnych.

Jogurt w pełni się z Tobą zgadzam

No nie każde, mam kolegę, który zgłębia tajniki ponuractwa i jakoś ma lepsze wzięcie niż ja;p


Yoghurt ależ on ma pełne prawo sobie pomarudzić tak samo jak mam prawo sobie pomarudzić, że nie ma nocnych kin w moim mieście, że nie mogę np o 2 w nocy wyjść sobie do baru w ciągu tygodnia i popić w milczeniu ulubiony trunek. Niestety są pewne ograniczenia, które mogą człowieka naprawdę głęboko irytować. Ile to przecież przypadków gdzie panna wyrywa takiego chłopaka w najmniej oczekiwanym momemncie także nie dziwię się mu bo jeśli jest z gatunku tych uległych to naprawde jest sporo kobiet, które mają w sobie dobrze rozwinięty instynkt macierzyński i z pewnością miały by chętkę go przygarnąć by już nie musiał się martwić, że nie ma w co włożyć.

1 618 Ostatnio edytowany przez cornflower (2012-09-15 09:35:10)

Odp: 20 lat i zawsze sam...

yoghurt, bo tak samo kobiety podświadomie chyba interesują sie facetami pewnymi siebie albo chociaż troszke pewnymi( mnie np użalanie sie przez faceta na to że nikt go nie chce na forum jeszcze do tego babskim strasznie odrzuca) tak samo jak faceci wolą kobiety które nie mają problemów z samotnością, są pewne siebie, mają do siebie szacunek, nie są desperatkami itp. Taka już nasza kobieca natura. Ja jestem samotna, juz pare razy o tym pisałam na forum ale pisze o tym sporadycznie a nie dzień w dzień wylewam tu żale swoje. Wiem że moja samotność wynika z tego że jestem przeciwienstwiem kobiety o ktorej powyżej pisałam i z tego akurat powodu nie wylewam pomyj na męski ród( choć nie powiem, faceci mi dopiekli ;p) bo to akurat jest moja wina.
Wieloowocowy widzi Cie tak a ja tego nie widze, choć ogólnie jestem uczulona na narcyzm i cwaniactwo. Wg mnie to rozżalenie bo oni tak nie potrafią.Tak samo mamy my kobiety, czujemy zazdrość widząc atrakcyjniejszą badź mającą poprostu wieksze powodzenie. Choć taka moja mała rada- nie opowiadaj tak często jakie to masz powodzenie w tematach o samotnych, bo Cie zjedzą, no i odrobina skromności nie zaszkodzi tongue

1 619

Odp: 20 lat i zawsze sam...

No nie każde, mam kolegę, który zgłębia tajniki ponuractwa i jakoś ma lepsze wzięcie niż ja;p

Jeszcze mi powiedz, że zamierzasz być kolejnym w grupie "Jestem taki biedny, nikt mnie nie chce, buuu!".

Jeszcze trochę, a po lekturze tego tematu zacznę wątpić w mężczyzn bardziej, niż do tej pory.

1 620

Odp: 20 lat i zawsze sam...
Wilczyca89 napisał/a:

No nie każde, mam kolegę, który zgłębia tajniki ponuractwa i jakoś ma lepsze wzięcie niż ja;p

Jeszcze mi powiedz, że zamierzasz być kolejnym w grupie "Jestem taki biedny, nikt mnie nie chce, buuu!".

Jeszcze trochę, a po lekturze tego tematu zacznę wątpić w mężczyzn bardziej, niż do tej pory.

niekiedy bardziej drażnią czyny świadczące o desperacji niż tylko ględzenie, że nikt mnie nie chce.


Zamiast bezużytecznie marnować czas na fb warto czasem sięgnąć po wartościową książkę, obejrzeć porządny film, poćwiczyć czy może pouczyć się jakiegoś języka tak by zorganizować sobie czas i nie myśleć tylko "kiedy on/ona zadzwoni". Niestety tak to jest skonstruowane, że wszystkiego na raz nie da się osiągnąć bo oprócz cierpliwości warto też niekiedy troszkę krytycznie spojrzeć na własną osobę i pomyśleć co jest rzeczywiście do poprawy w mojej osobie.

1 621 Ostatnio edytowany przez Wilczyca89 (2012-09-15 11:22:00)

Odp: 20 lat i zawsze sam...

Zamiast bezużytecznie marnować czas na fb warto czasem sięgnąć po wartościową książkę, obejrzeć porządny film, poćwiczyć czy może pouczyć się jakiegoś języka tak by zorganizować sobie czas i nie myśleć tylko "kiedy on/ona zadzwoni". Niestety tak to jest skonstruowane, że wszystkiego na raz nie da się osiągnąć bo oprócz cierpliwości warto też niekiedy troszkę krytycznie spojrzeć na własną osobę i pomyśleć co jest rzeczywiście do poprawy w mojej osobie.

Rzadko w tym temacie padają tak mądre słowa. Ja sama nikogo obecnie nie mam. Nie siedzę, nie płaczę i nie ględzę. Zaczęłam intensywnie uczyć się języków obcych, odnalazłam pasję swojego życia, zaczęłam uprawiać sport. Czytam mnóstwo książek, prowadzę sesje RPG, odkryłam w sobie talent plastyczny. To sprawia, że nie tylko nie odczuwam pustki, ale również poznaję mnóstwo interesujących ludzi, z którymi umawiam się na spotkania w realu. Zawsze znajdzie się ktoś, kto mnie przytuli i kogo ja mogę przytulić, o propozycjach seksu nie wspomnę.

1 622

Odp: 20 lat i zawsze sam...

Staramy się, by nasze Forum było miejscem przyjaznym; spotykamy się, by otrzymać/dać pomoc, by wymienić swoje uwagi, by dyskutować. Dyskusja może być prowadzona, mimo znacznie odbiegających od siebie poglądów, w sposób kulturalny. Obrażanie interlokutora naszym celom nie sprzyja.

Proszę o dostosowanie się do zasad tutaj panujących oraz powrót do tematu wątku; usuwam cały off-top.

Moderatorka Wielokropek

1 623

Odp: 20 lat i zawsze sam...
maciekanonim napisał/a:

Cześć wam, jestem tu nowy, to mój pierwszy temat (nie licząc przywitania w dziale poznajmy się). Na samym początku napiszę, że trochę głupio się czuję pisząc tu o swoim problemie, ale myślę że mogę tutaj dostać parę dobrych rad. Głupio mi jako chłopakowi pisać temat na forum dla kobiet, ale mam nadzieję, że nie jest to jakieś nadzwyczaj dziwne i nic głupiego o mnie nie pomyślicie.

Na czym polega mój problem? No właśnie sam nie wiem skąd się on bierze. Po prostu mam już 20 lat, a nigdy przez nikogo nie byłem obdarzony żadnym uczuciem (poza rodziną oczywiście). Nigdy nie miałem dziewczyny, nie trzymałem żadnej za rękę, nie całowałem się. To nie jest tak, że dziewczyny mnie jakoś nie lubią, nie chcą ze mną gadać. Nie, mam koleżanki, potrafię z nimi trzymać dobre stosunki, miło rozmawiać itp, ale nie potrafię przenieść tych relacji na "wyższy poziom". Nie wiem jak to działa - inni potrafią przy takich samych relacjach jak moje w pewnym momencie zdobyć którąś dziewczynę, tak jakby nigdy nic.

Czuję się z tym głupio i słabo. Nie raz czuję presję otoczenia. Np kumple pytający się raz na jakiś czas czemu se nie znajdę laski, lub sytuacje rodzinne. Kiedyś wpadł dziadek z babcią i było to jakoś po mojej studniówce, pytali mnie jak moja dziewczyna spisała się na parkiecie, na co musiałem odpowiedzieć, że nie mam dziewczyny. I wtedy temat rozmowy całej rodziny skupił się na mnie i na tym, że nigdy nikogo nie miałem. Czułem się okropnie kiedy cała rodzina o tym przy mnie rozmawiała, do tego jeszcze pytając mnie dlaczego tak jest. Nawet nie wiedziałem co miałem odpowiedzieć. Podobnych sytuacji jest wiele. Czuję ogromną presję otoczenia - widzę na każdym kroku jakieś pary, ludzie rozmawiają o swoich związkach, wśród znajomych mnóstwo osób w związkach już od kilku lat z tą samą osobą, a ja...? ja od 20 lat nigdy nikogo nie miałem i czuję się, jakbym już nigdy nie miał mieć.

Czasem też przez to wszystko czuję się jakiś gorszy od innych. Inni mieli nie raz, a ja ani razu. Tak jakbym był w czymś od nich gorszy. I do tego jednej rzeczy nie rozumiem - ok, nie jestem piękny, może to odstraszać. Ale nie potrafię zrozumieć, dlaczego wszystkie dziewczyny zawsze mówią, że wygląd nie ma znaczenia, a jakoś nigdy tymi "mniej urokliwymi" się nie zainteresują?

W ogóle tego wszystkiego nie rozumiem, czasem mam wrażenie, że jestem skazany na wieczną samotność. I do tego czuję się jakbym właśnie samego siebie poniżał, żaląc się anonimowo w internecie ze swojej słabości. Ale po prostu tak jest łatwiej. Przyjaciele nie są w stanie mi pomóc, gdy z nimi o tym rozmawiam, to nigdy nie potrafią zrozumieć mojego punktu widzenia, nigdy nie myślą w taki sposób jak ja, bo oni nigdy nie byli w sytuacji, żeby w wieku 20 lat być ciągle samotnym i nic by nie wskazywało, że ma się to zmienić.

Często słyszę rady typu - idź na jakąś imprezę do klubu, poznawaj ludzi, kogoś poznasz, może coś z tego wyjdzie. Ale mimo stosowania się do tych porad jakoś nic a nic się nie zmienia. Nie mam pojęcia jak to zmienić. Jedni mówią "działaj, musisz coś robić bo nic z tego nie będzie:, a drudzy "wyluzuj, nic na siłę, miłość przyjdzie sama, w najmniej oczekiwanym momencie". I stosowanie się najpierw do pierwszej, a potem do drugiej "metody" nigdy mi na dobre nie wyszło.

Na chwilę obecną nie wiem co jeszcze napisać, może dodam pewne informacje później, gdy przyjdą mi do głowy. Mam nadzieję, że nie zrobiłem z siebie głupka zakładając ten wątek.

pozdrawiam

Ja też zawsze wiedziałam jaki powinien myc chlopak z ktorym zaczne sie spotykac dlatego tez po licznych nieudolnych rpobach odszukania go postanowilam wziac sprawy w swoje rece i hehe poszukac go przez internet  Na poczatku bylo mi troche glupio, zarejestrowalam sie na jednym z portali randkowych chyba Samotne Serca czy jakos tak, wybralam sobie kilku chlopcow na kilka pierwszych randek zorganizowanych w ten sposob i co przyszedl chlopak, ktorego pod wzgledem fizycznym sama sobie wybralam bo przeciez mial na profilu zdjecia. Druga sprawa to charakter -  w tym problem, ze wazniejsza prawda? hehe ale 3 randka i strzal w 10,  3 chlopak i to juz ten ostatni, w koncu jestemy rok po slubie dlatego polecam nie zamykac sie na nowe mozliwosci i jesli odwazysz sie na szukanie znajomosci prez internet radzilabym robic to przez sprawdzone, wiarygodne zrodla, gdize wszyscy przychodza w tym samym celu:))
Zycze powodzenia w milosci:)) ach rozmarzylam sie:)

1 624

Odp: 20 lat i zawsze sam...

A mnie chyba dopadła jakaś wczesna wersja jesiennej ... może nie depresji ale lekkiego dołka. Bo czego bym nie robił, jak bym nie odseparowywał się od samotności i tym podobnych to nadal źle się z tym czuję. Staram się zapełniać sobie czas różnymi rzeczami ale to tak średnio na jeża pomaga.

1 625

Odp: 20 lat i zawsze sam...

Pograj w "Wiedźmina", u mnie to podziałało smile.

Posty [ 1 561 do 1 625 z 1 792 ]

Strony Poprzednia 1 … 23 24 25 26 27 28 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » 20 lat i zawsze sam...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026