wokół mnie jest pustka. Przeglądam to forum i widzę same młode osoby a ja mam 43 lata i ogromną pustkę wokół siebie. Tak bardzo chciałabym z kimś porozmawiać, kto ma już pewien worek doświadczeń, Mieszkam w Opolu.
1 2011-11-05 18:48:00 Ostatnio edytowany przez dana 123456 (2011-11-05 18:50:26)
Podobne tematy
Dlaczego odczuwasz pustkę wokół siebie, co jest tego przyczyną?
Witam.
Napisz więcej o swojej sytuacji.
Nie tylko młodzi piszą o swoich problemach na tym forum.
Napewno w trakcie lektury postów przekonasz się o tym.
Pozdrawiam.
Zgodze sie co do jednego, ze mlodzi przezywaja wiele problemow. Ale to dlatego ze nie maja doswiadczenia, ani osoby silnej kolo siebie ktora je wesprze.
Ma pani 43 lata i to piekny wiek
Moja mama ma 55 i tez odczuwa pustke, ale staramy sie ja z siostra zapewnic jak mozna najbardziej.
Opowiedz nam o sobie ![]()
mam 18-to letnią córkę,która ma swoje życie i swoje towarzystwo- to normalne.Od jakiegoś czasu mój mąż zaczął pisać nagminnie semesy, wiem , że pisze do młodej dziewczyny, Ma tyle lat co ja i przeżywa tzw. "kryzys wieku średniego"Robiłam awantury,krzyczałam,groziłam rozwodem, nic to nie dało. Codziennie wychodzi z domu o17-tej i wraca o 22-giej. Tłumaczy się ,że przecież zawsze wraca do mnie. Ale to nie problem. Problemem jest ta pustka, która mnie otacza, nie mam koleżanek i tak nprawdę to nawet nie mam z kim umówić się na kawę. Siedzę w domu i nie mam pomysłu na życie. Nie chce mi się tak beznadziejnie żyć. Wiem , że mogę iść do kina, na fidnes, spacer, ale SAMA.
A gdzie się podziały, jeśli kiedyś istniały, Twoje koleżanki, przyjaciółki?
Siedząc w domu nie spotkasz nikogo.
Idąc na spacer, na basen, itp. masz szansę na kontakt z innymi.
Zawsze zajmowałam się domem i zarabianiem na ten dom. Moje dawne koleżanki mają swoje życie, ale jak się nie utrzymywało kontaktu to teraz nie będe po nastu latach się przypominać. Czas wolny spędzałam z mężem, ale jak widać on teraz ma ciekawsze towarzystwo. Jeżeli spotykam kgoś znajomego, to nie chcę sie narzucać, bo myślę, że każdy ma jakieś swoje towarzystwo.
Wielokropku...
znasz przypadek nawiązania ciekawej znajomości na basenie?
Pływam 2 razy w tygodniu od 6 lat. Inni ludzie też. I w sumie - pływamy sobie
Nawet nie wiem, czy często widuję te same twarze (czepki).
Na spacery też chodzę. Tak, czasem zaczepiają mnie świadkowie Jehowy, rozdawacze ulotek, albo menele z prośbą o fajkę.
Chociaż może to ja mam pecha, a w przypadku Autorki wątku to się sprawdzi. Nie wiem. To jest dla mnie nieśmiertelne pytanie: co to znaczy "wyjść do ludzi"...
Hm hm, widzisz ja tez , chociaz mloda ze mnie dziewczyna, martwilam sie tym innym towarzystwem. Ale poszlam raz na rolletic i okazalo sie ze zaraz tam jakies kolezaneczki cos teges. Wystarczylo zagadac. Tam dziewczyny tez zwykle chodza same. Poznaja sie na zajeciach. I uwierz mi ze jest wiele kobiet ktore tam chodza z podobnymi strachami. Wystarczy isc i sprobowac.
Raz ze popracujesz nad soba, co pozwoli ci na pokazanie mezulkowi, ze a co bedziesz gorsza nie?
Skoro Cie zdradza z inna to po co straszysz rozwodem? Po prostu zloz ten pozew o rozwod i tyle. Masz skrupuly? Macza to co slubowal maczac w tobie tylko, w innej! A ty to aprobujesz. Bo i tak go przyjmujesz z powrotem. Nie rozumiem tutaj Ciebie. Jestes dorosla, doswiadczona matka, kobieta w pieknym wieku! A bronisz w sobie czego? Zycia. Jasne, kazde baby maja jakies towarzystwo, ale jak nie sprobujesz sie w nie wkrecic na nowo to zostaniesz sama do usranej smierci. Masz ryzyko- albo cie przyjma do swojego grona znajomi, bedziesz miala zajecie i powiedzmy ze pustka sie uzupelni, albo bedziesz tchorzliwa ale dorosla i doswiadczona kobieta, ktora maz robi na boki. Spojrz prawdzie w oczy, a nie roztkliwiaj sie nad soba.
Walcz o swoje wlasne szczescie. Jesli uwazasz ze twoj maz jest twoim szczesciem, wybaczysz mu zdrade, to zgarnij numer panny, umow sie z nia niby przez meza na kawusie. Bedzie myslala ze spotka sie z nim, a to bedziesz ty. Porozmawiaj z nia. Jesli ona nie zrozumie ze ma spadac z jego zycia, to wtedy go spakuj i koniec piesni.
Nie wiem, glupio sie czuje pouczajac kobiete 10 lat ponad ode mnie starsza, gdzie..prawie 20... Ale ja zdrady nie przyjmuje. A tym bardziej jesli narzekam na brak towarzystwa to dlatego ze nic nie probuje. Siedz na dupie i rozpaczaj to bedziesz miec jak masz. Zacznij dzialac a cos sie zacznie zmieniac.
10 2011-11-05 21:29:23 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2011-11-05 21:31:26)
Nie lubię i nie stosuję określenia "wyjść do ludzi". I nie proponuję autorce "wyjścia do ludzi", tylko wyjście z domu. Łatwiej jednak zagadać do kogoś będąc na basenie, spacerze, w bibliotece.
Nie staram się szukać znajomości, ale zawsze w takich miejscach z kimś sobie pogadam. Może mam szczęście, ale to do mnie osoby podchodzą, a nie ja kogoś gonię i szukam rozmowy (może przyciąga innych mój uśmiech i zadowolona mina? Być może).
Stąd moja propozycja. Siedzenie samotnie w domu, gdy się tego nie lubi i/lub ma dosyć, nie ma sensu.
No proszę Cię...
Dziewczyno masz tylko 43 lata i nie wiesz co ze sobą zrobić, żeby nie czuć się samotną.
Rozumię, że możesz czuć się samotna w związku i po tym co robi Ci mąż, ale tak nie musi być.
Może czas jednak pomyśleć o sobie, bo małych dzieci to już nie masz.
Jeśli Twój szanowny mężulek ugania się za panienkami, bo ma kryzys wieku średniego, to nie chcę Cię martwić, ale może się tak zdarzyć, że pewnego dnia odejdzie od Ciebie, bo zamiast niezależnej fajnej babki w domu, będziesz powoli robiła się jęczącą babe, którą czym prędzej wymieni na nowszy model.
Wyjdź gdziekolwiek, na spacer, może kurs tańca dla singli, może kino, teatr.
Siedzenie w domu i biadolenie na swój los nic Ci nie da i nie myśl sobie, że mężatka nie może, bo nie wypada.
12 2011-11-05 21:36:37 Ostatnio edytowany przez vinnga (2011-11-06 10:12:47)
Dziękuję, ale się zirytowałam. W poniedziałek idę na fidnes a zaraz poszukam jakiegoś kursu tańca dla singli. Zawsze byłam niezależna i utrzymywałam tego *****, bo ze swojej pensji pewnie by mu na waciki nie starczyło.Ruszam w świat może poznam ciekawych ludzi i napijemy sie wspólnie kawy.
13 2011-11-05 21:38:20 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2011-11-05 21:40:33)
(...)Jeżeli spotykam kgoś znajomego, to nie chcę sie narzucać, bo myślę, że każdy ma jakieś swoje towarzystwo.
Gdyby ktoś znajomy zaproponował Ci spacer, wspólne kino, itp. potraktowałabyś to jako narzucanie się?
Podejrzewam, że czekasz na to z utęsknieniem.
Czemu więc, Twoją taką samą propozycję oceniasz jako narzucanie się?
Odpowiedź na powyższe pytanie jest jednocześnie wyjaśnieniem powodów, dla których nie chcesz się przypomnieć dawnym koleżankom.
Zawsze twierdziłam, że prawdziwe wkurzenie się dodaje energii. ![]()
Dziękuję, ale się wk..........rwiłam. Ja jestem posraną sierotą, W poniedziałek idę na fidnes a zaraz poszukam jakiegoś kursu tańca dla singli. Zawsze byłam niezależna i utrzymywałam tego gnoja, bo ze swojej pensji pewnie by mu na waciki nie starczyło.Ruszam w świat może poznam ciekawych ludzi i napijemy sie wspólnie kawy.
Zaczyna mi się podobać Twoja postawa, tylko uważaj żeby nie przegiąć w drugą stronę:)
Pozdrawiam serdecznie
Dziękuję CI Wielokropku, może cię kiedyś spotkam
Zuch kobita! Do dzieła! A jesli bede kiedys w Twoich okolicach twojego opola to wpadam na kawe!
Jeśli znowu dopadną Cię głupie myśli na swój temat
- napisz w swym wątku ponownie.
Trzymam kciuki za Twoje mądre decyzje. ![]()
No proszę - jaką siłę ma to forum. Mineła pustka ... w ciągu kilku godzin. Szkoda, że mam do Opola 1580 kilometrów .... ![]()
The devil, bo ja powinnam byc chyba psychologiem ![]()
To podążaj za mną Imeow w tym wirtualnym świecie. Ja z reguly jestem w wątkach gdzie potrzebny jest ktoś kto pomoże.
A mnie zastanawia dlaczego tak duzo osób w pewnym wieku nie ma przyjaciół. Przecież związek nie polega na izolacji i odcięciu się od świata zewnętrznego. Mój mąż wiedział, że przyjaciele są czescią mojego życia, że mają prawo dzwonić i wpadac do nas gdy maja taką potrzebę. Teraz od dawna jest moim eks mężem, a przyjaciól mam wciąż tych samych od trzydziestu lat, bo z niektórymi przyjaźnię się od szkoły podstawowej.
Widzisz, bo ja np miałam przyjaciółkę, ale moim partnerom przeszkadzało to, że ona tyle wie.
Im nawet przeszkadza to, że moi rodzice za dużo wiedzą.
Poza tym ja np jestem osobą która nie ma dużo kasy, jest specyficzna i często leniwa.
Był czas, że miałam więcej znajomych, ale nagle jakieś tam konflikty i tak jakoś, ja zostałam sama. Znaczy mam pare osob przez neta, chłopaka, ale żeby iść z kimś na piwo to nie...niestety.
Widzisz, bo ja np miałam przyjaciółkę, ale moim partnerom przeszkadzało to, że ona tyle wie.
Im nawet przeszkadza to, że moi rodzice za dużo wiedzą.
Poza tym ja np jestem osobą która nie ma dużo kasy, jest specyficzna i często leniwa.
Był czas, że miałam więcej znajomych, ale nagle jakieś tam konflikty i tak jakoś, ja zostałam sama. Znaczy mam pare osob przez neta, chłopaka, ale żeby iść z kimś na piwo to nie...niestety.
Wiesz ja też nie mam dużo kasy, jestem straszną bałaganiarą, często wpadają do mnie moi przyjaciele, czy znajomi bez zapowiedzi i już się przyzyczaili, że nie zawsze mam porządek w chacie. Ale w przyjaźni nie o to chodzi, wiedzą, że zawsze Ich wysłucham i pogadam, lub pomilczę gdy jest taka potrzeba. W drugą stronę też to tak działa. Mój obecny partner wie, że mam swoje babskie wieczory, gdzie faceci nie mają wstępu. Nie może być tak, że facet jest całym naszym światem, nie można owinąć się wokól kogoś jak bluszcz.
Wiem o tym, ale mój sam facet nie jest zbyt towarzyski. Woli dom, jak stare malzenstwo. Dlatego jak wychodze to sama a i tak ostatnio ludzie mnie nie ciagali bo kasy nie miewalam, bo do mnie nie przyjda. Wola miasto albo most. Ale co tam, nie narzekam. Tylko dzisiaj bym na piwo poszla, bo ledwo znosze juz to co mam w domu z okazji mojego wyboru chlopaka...a niestety nie ma z kim. To doluje.
szukam przyjaciół z Opola