Ech... Marudzicie.
Dlaczego nie mam dziewczyny? O ja biedny... Bo nie zdobyłeś. Dziewczyny nie są na przydział ani na talony. Trzeba podejść, zagadać, UŚMIECHNĄĆ SIĘ. Jak nie wyjdzie za pierwszym razem, podejść do innej (byle nie tej, która stoi o metr od tej, która właśnie dała Ci kosza). Po stu próbach będziesz wiedział jak zaczynać rozmowę.
A potem - cóż, jest powiedzenie: kto dba ten ma. Jak zechce być z Tobą bądź dla niej dobry. Gdyby się nawet Wam nie ułożyło, zaraz Cię chwyci jej koleżanka, która zazdrośnie patrzyła na Twoje starania o dobre samopoczucie Twojej dziewczyny.
Piszecie tu, że dziewczyny lecą na zaradność/kasę. A co? Powinny wybierać maminsynków bezrobotnych i utrzymywać ich?
Mnie nie kręci samiec, który ma dwie lewe ręce i chce na mnie wisieć. Mężczyzna ma być męski - dla mnie to znaczy: silny ciałem i umysłem, zaradny, troskliwy, uprzejmy, stabilny emocjonalnie, wytrwały. Zauważyłeś, że nie ma tu określeń: przystojny, zielonooki, wysoki, szczupły? Bo to nie jest ważne jak charakter. Ex mi się kiedyś bardzo podobał. Patrzę dziś na jego zdjęcia i nie rozumiem co w nim widziałam. Jest beznadziejny. Piękno jest w oczach patrzącego. Mój Kochany jest dla mnie najprzystojniejszy na świecie. Nie wszystkim się podoba. A co mnie to... Ja kocham i widzę w nim 8. cud świata.
A w ogóle, to każda potwora znajdzie swego amatora. I już.