netkobietyWszystkie działy
Samotność

20 lat i zawsze sam...

1 791 odpowiedzi167 343 wyświetleniazałożony przez maciekanonim, 04.11.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » 20 lat i zawsze sam...

Strony Poprzednia 1 … 20 21 22 23 24 … 28 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 366 do 1 430 z 1 792 ]

1 366

Odp: 20 lat i zawsze sam...

Ale Wy marudy jesteście tongue

A tak poważnie zgodzę się z Ciemnookim, tym nieśmiałym trzeba trochę pomagać, czasami warto odezwać się pierwszej, można nawiązać fajną znajomość. Jednak to tylko łatwo się mówi, bo ja zazwyczaj zgrywam chojraczkę, ale jak przyjdzie co do czego to odpuszczam, bo gdzieś ta moja odwaga zanika wink W grupie jest mi zdecydowanie łatwiej poznawać nowe osoby, sama bym nie podeszła do faceta.

Mówicie, że Wasze znajomości stopniowo się wykruszają, rozumiem to, każdy ma swoje życie i jakieś zajęcia, ale ja jestem zdania, że jeżeli komuś bardzo zależy to jest w stanie utrzymać każdą znajomość. Ja wyprowadziłam się z mojego miasta rodzinnego dwa lata temu, w międzyczasie byłam za granicą, ale to wszystko tylko pomogło moim przyjaźnią, przekonałam się komu zależy na mnie, zobaczyłam kogo mi najbardziej brakuje. O znajomości trzeba dbać i je pielęgnować cały czas, utrzymywać kontakty, a nie tylko czekać, aż ktoś zadzwoni - wtedy nie ma mowy o porażce.

1 367

Odp: 20 lat i zawsze sam...
Kerty napisał/a:

Panie Lewski co fakt to fakt, serwis VW wysoko się ceni... Ale kieruję się raczej praktycznością i ekonomią niż bajerami. Przez praktyczność rozumiem to, że mogę wpakować prawie wszystko i wszystkich do auta (oczywiście bez żadnego składania foteli).

To potrafi dużo samochodów ,a nie tylko VW.

Kerty napisał/a:

Pod pojęciem ekonomii kryje się u mnie niskie spalanie i niewygórowane koszty utrzymania a bajery to NAVI, grzane fotele, tempomat... Ogólnie - elektryka. Zaś jeszcze jeden aspekt gra u mnie dużą rolę - niezawodność (czyt. wsiadam, odpalam i jadę a nie - wsiadam, nie odpalam, zastanawiam się co się mogło zepsuć, dzwonię po lawetę, w serwisie płacę słony rachunek).

Niezawodność tj. wsiadam odpalam jadę, lub wsiadam, nie odpalam, bo auto ma już 13 lat i zepsuł się czujnik położenia wału korbowego za 50zł który od 4 tygodni dawał o sobie znać że szwankuje wariującym obrotomierzem, albo nie odpala bo byłem takim debilem żeby pałować zimny silnik, gasić przegrzany i za wszelką cenę dojeżdżać do domu gdy stracił moc z powodu awarii uszczelki pod głowicą. Ja polecam wszystkim Koreańce i Włoskie bo na dzień dzisiejszy to jedyne jako tako wykonane samochody i w przyzwoitej cenie oraz o niskich kosztach utrzymania i co ważne- możliwe do naprawienia poza serwisem, bo w nowych VW/Audi są takie części i rozwiązania oraz taka polityka handlu żeby warsztaty poza siecią nie były w stanie pewnych rzeczy zrobić.



Kerty napisał/a:

Swoją drogą - te najnowsze samochody to takie studnie bez dna, bo powiedzcie mi Panowie - czy przejedzie się nimi 1.000.000 km bez awarii? Oczywiście regularnie serwisując i dbając o wszystkie elementy eksploatacyjne. Moim zdaniem - nie, nie ma takiego auta.

Oczywiście że nie bo w VW/Audi jest wał obliczony na 200 tys. km i głowica tak cienka że nie ma reguły kiedy się rozpadnie, elektronika która tego nie przeżyje i nawet spec z VW zacznie uciekać do Afryki gdy zaczną się jaja, a we Fiacie zaczęli odlewać części z syfu żeby obniżyć koszty. Ale jeszcze Sej był w stanie zrobić 700tys. bez remontu bo miał silnik z lat 80tych na lepszych jakościowo stopach.

Co do samotności to trzeba: gadać, gadać i jeszcze raz gadać. Gadać do obcych ludzi, szukać, ćwiczyć, szukać.

1 368 Ostatnio edytowany przez maciekanonim (2012-07-08 12:58:54)

Odp: 20 lat i zawsze sam...

sory że nie na temat, ale nie pozwolę obrażać japońskich aut! moje suzuki przez jakieś 12 lat było absolutnie niezawodne, przez ostatnie 2 lata dopiero zaczęło się psuć, teraz silnik już umarł więc autka już nie mam, ale kurczę, jak można powiedzieć że japońskie auta są kiepskie? w mojej rodzinie wszyscy takimi jeżdżą - suzuki, mitsubishi, hiunday, znowu mitsubishi i znowu hiunday, ja prawdopodobnie teraz kupię hondę ;P nie psują się, jeżdżą długo i ładnie, a do tego zapieprzają jak nie wiem co tongue nigdy nie zamieniłbym mojego starego swifta na nowego pasata - nigdy w życiu. swift służył w mojej rodzinie przez całe 14 lat, a nawet parę miesięcy ponad 14, a psuć się zaczął dopiero przez ostatnie 2 lata użytku. nie popsułby się, gdyby nie to że moja mama, która jeździła nim przez te 12 lat, go zaniedbała i doprowadziła do sytuacji, że w silniku nie było oleju i przez te 2 lata kiedy ja nim jeździłem, to dawało się we znaki i ciągle pojawiały się nowe usterki. w końcu silnik nie nadaje się teraz do naprawy

dobra a teraz wrócę do tematu - właśnie co do tego co parę postów wyżej napisaliście. dzisiaj tak sobie uświadomiłem, że problemem jest nie tylko to, że ja nikogo nie mam, ale też przyjaźnie się zacierają. znajomości z podstawówki i gimnazjum dawno temu już się zatarły, znajomości z liceum które wydawały się być lepszymi też nie przetrwały próby czasu. teraz na studiach też mam kolegów i koleżanki, ale pewnie te znajomości również się wykruszą. bo każdy se kogoś znajduje i nie ogląda się potem na innych. ludzie zajmują się sobą i swoją drugą połówką, inni kończą lub rzucają szkołę i zajmują się pracą. niektórzy już zakładają rodziny, żenią się... nie ma już czasów beztroski, wyjście na podwórko z kumplami jest już rzadkością, życie robi się nudne. jedynym wyjściem jest znalezienie sobie kogoś. bo naprawdę, kiedyś jak miałem nie wiem, dajmy na to 15 lat, to normalne było że potrafiliśmy się spotkać gdzieś na osiedlu w grupie 10, 15 czasem nawet 20 osób i gdzieś iść razem, pogadać, pośmiać się. teraz wyjście z więcej niż 2 osobami to naprawdę wielki wyczyn. najczęściej kończy się na spotkaniu z jednym kumplem i wypiciu iluś tam piw, narzekając jak nam smutno w samotności.

a w tym wszystkim najgorsze jest to że najlepsi moi przyjaciele też mają swoje dziewczyny i ciężko wyciągnąć ich samych i tak jak pisałem wcześniej - siedzimy na grillu, czy innym razem w pubie, 2 pary się przytulają, całują, a ja mogę sobie pogadać z moją butelką piwa co najwyżej. takich sytuacji miałem mnóstwo. chociaż z drugiej strony - są pary które potrafią się odpowiednio zachować i nie olewają towarzysza i przy takich w ogóle mi nie przeszkadza ze jestem tam sam a oni razem. ale nie będę zwalał wszystkiego na ich zachowanie - są młodzi i zakochani, niech się sobą cieszą. to że mi smutno to mój problem a nie ich, więc nie będę im przecież zabraniał tongue

1 369

Odp: 20 lat i zawsze sam...

Panowie, znów temat aut - zgadzam się w zupełności, że starsze konstrukcje są lepsze, trwalsze, bardziej niezawodne. Ja również swojego Paska B5 nie zamieniłbym na żadnego innego. Dlaczego? Bo prosta konstrukcja, bo tani w utrzymaniu, bo nieprzekombinowany. Jeno lać ON w drogę. I patrzeć jak te najnowsze "samochody" wykraczają się na drodze a kierowca wnerwiony rozkłada ręce... Nawet regularnie serwisując - nie przejedzie się tym nowym "wytworem techniki" tyle co starym TDI. Ciekawy jestem co czuje taki kierowca, który kupuje sobie B7 z salonu full wypas i potem staje w polu przy niewielkim przebiegu. Możliwe, że w DE te samochody jeżdżą i się nie psują. Ale gdzie DE a gdzie PL.... Jakość paliwa, jakość serwisu (wg postu Pana Lewskiego) i dróg ("Polskie drogi" to już nie tylko serial - to stan umysłu)... No ale technika idzie do przodu... Chociaż w niektórych dziedzinach zdecydowanie powinna zatrzymać się już dawno w miejscu (tak, m.in. w dziedzinie samochodów - lata 90. były tymi najbardziej owocnymi w niezawodne modele - Beczka, Be czwórka robiły bez problemu 500k km... A teraz?).

maciekanonim napisał/a:

dobra a teraz wrócę do tematu - właśnie co do tego co parę postów wyżej napisaliście. dzisiaj tak sobie uświadomiłem, że problemem jest nie tylko to, że ja nikogo nie mam, ale też przyjaźnie się zacierają. [...]
życie robi się nudne. jedynym wyjściem jest znalezienie sobie kogoś. [...] teraz wyjście z więcej niż 2 osobami to naprawdę wielki wyczyn. najczęściej kończy się na spotkaniu z jednym kumplem i wypiciu iluś tam piw, narzekając jak nam smutno w samotności.

Słusznie - zacierają się. Zanikają, ulatniają się gdzieś... Ale gdyby przyrównać przyjaźń do rzeczy - można powiedzieć, że "sprzęt nie używany zanika". Jeżeli dajmy na to spotkamy się po powiedzmy 5 latach a wcześniej nie było żadnego kontaktu - to jedyne co się stanie to padną pytania "Co słychać?", "Jak Ci się układa w *tu wpisać obszar o który chcemy zapytać*?" i... to właściwie wszystko. Rzadko kto zapyta o zmianę np. ulubionego zespołu z czasów LO.
Życie nudne? Racja. Dlaczego? Bo ludzie siedzą w domach. Rzadko wychodzą. Prawie nigdy. Wolą bawić się telefonem komórkowym (czego nienawidzę u innych osób, no jak widzę personę piszącą bez przerwy SMSy to bym jej ten telefon w wannie wykąpał, do kanału wrzucił, cokolwiek - byle się tym nie bawiła non stop), co nazywam z niemieckiego "Handyfieber", czyli gorączka używania telefonów komórkowych.
Spotkanie z kumplem? I kilka piw? Narzekanie na samotność? Zawsze może być gorzej - jak kumpel ma dziewczynę i zacznie opowiadać o tym jaki jest szczęśliwy... No przepraszam ale ja wychodzę.     

maciekanonim napisał/a:

a w tym wszystkim najgorsze jest to że najlepsi moi przyjaciele też mają swoje dziewczyny i ciężko wyciągnąć ich samych i tak jak pisałem wcześniej - siedzimy na grillu, czy innym razem w pubie, 2 pary się przytulają, całują, a ja mogę sobie pogadać z moją butelką piwa co najwyżej. takich sytuacji miałem mnóstwo. chociaż z drugiej strony - są pary które potrafią się odpowiednio zachować i nie olewają towarzysza i przy takich w ogóle mi nie przeszkadza ze jestem tam sam a oni razem. ale nie będę zwalał wszystkiego na ich zachowanie - są młodzi i zakochani, niech się sobą cieszą. to że mi smutno to mój problem a nie ich, więc nie będę im przecież zabraniał tongue

To kwestia wychowania. Chociaż - rozumiem ludzi, którzy są szczęśliwi i chcą się z tym dzielić z światem. Ja też nieraz przechodząc obok pary całującej i przytulającej się albo po prostu trzymającej się za rękę - włącza mi się tryb "też bym tak chciał". Powiecie - to wyjdź z domu, do ludzi. Owszem, chętnie ale jak wcześniej stwierdziliśmy - nie da się wyjść w tym świecie. No chyba, że do sklepu po zakupy. Ale co ja tam wiem... Dlatego uczę się, robię kursy, po to ażeby nie myśleć o tym, że to ja mam kogoś znaleźć. Ale żeby najpierw zapewnić sobie byt w sferze materialnej, bo dziewczyna miłością mnie nie wykarmi. Drugi sposób na nie myślenie o samotności - to zajęcie się samochodem (czyt. dbanie, dłubanie przy nim i etc.). Przy tym ostatnim czas na prawdę szybko leci.

1 370

Odp: 20 lat i zawsze sam...

B7 się nawet w Vaterlandzie rozpadnie bo jak inż. zaprojektował głowicę z cienkimi ściankami żeby materiału zaoszczędzić ,a potem odlali to z jakiegoś syfu to to pęka od nowości to nieważne kto, gdzie jak, i tak pęknie i koniec.

Na tym polega problem że zamiast iść się pośmiać z koleżankami to deliberujemy o samochodach.

Co do znajomości- te ze studiów najlepsze, bo znajduje się ludzi o podobnej umysłowości która już w dół nie pójdzie. Ale trzeba wyjść z inicjatywą, otworzyć się, atakować.

1 371 Ostatnio edytowany przez Kerty (2012-07-10 20:05:15)

Odp: 20 lat i zawsze sam...
Pan Lewski napisał/a:

B7 się nawet w Vaterlandzie rozpadnie bo jak inż. zaprojektował głowicę z cienkimi ściankami żeby materiału zaoszczędzić ,a potem odlali to z jakiegoś syfu to to pęka od nowości to nieważne kto, gdzie jak, i tak pęknie i koniec.

Na tym polega problem że zamiast iść się pośmiać z koleżankami to deliberujemy o samochodach.

Co do znajomości- te ze studiów najlepsze, bo znajduje się ludzi o podobnej umysłowości która już w dół nie pójdzie. Ale trzeba wyjść z inicjatywą, otworzyć się.

No Panie Lewski - przeca  facetami jesteśmy, nie? No to chyba samochody mamy niejako wpisane w geny (tak  samo jak dziewczyny mają wpisane kosmetyki, ciuchy itp.). Owszem o dziewczynach też można pogadać. big_smile

A co do znajomości - to na temat tych "ze studiów" nie mogę się jeszcze wypowiedzieć, bo po pierwsze - dopiero po I. roku jestem a po drugie - nie chcę zapeszyć mówiąc, że "są trwałe". Mogę natomiast powiedzieć coś o znajomościach z LO - te są różne. Z moją "paczką" ciągle utrzymuję kontakty - odwiedzamy się. Ale mimo to i w tych panuje jakieś takie ochłodzenie... Z biegiem czasu pewnie kompletnie się zamienią w mroźną Arktykę... No cóż, taka kolej rzeczy. smile

PS. Panie Lewski - czy Pan mi kiedyś proponował jakąś pomoc, bo coś pisałeś, że musiałbym być szczery itp?

1 372 Ostatnio edytowany przez maciekanonim (2012-07-10 20:57:39)

Odp: 20 lat i zawsze sam...

nie wiem czy znajomości ze studiów są najtrwalsze. ja ciągle najlepsze kontakty mam z ludźmi z którymi nigdy nie chodziłem do szkoły, a spośród ludzi np z gimnazjum, to z nikim z mojego grona nie chodziłem do klasy, ale znaliśmy się od podstawówki, w taki sposób że jeden kumpel jeszcze z piaskownicy chodził w podstawówce do klasy z drugim itp. może i mam dobre kontakty z kumplami z uczelni, ale nikogo z nich nie nazwałbym przyjacielem, chociaż oni wszyscy siebie za przyjaciół uważają.

inną kwestią jest też to że zanim ja kogoś nazwę przyjacielem to musi naprawdę się wykazać i udowodnić że na to zasługuje, czasem trwa to kilka lat tongue inni może szybciej i łatwiej ufają ludziom i może dla nich przyjaźń nie jest aż tak wielką więzią jak dla mnie.

1 373

Odp: 20 lat i zawsze sam...
Pan Lewski napisał/a:

Co do znajomości- te ze studiów najlepsze, bo znajduje się ludzi o podobnej umysłowości która już w dół nie pójdzie. Ale trzeba wyjść z inicjatywą, otworzyć się, atakować.

Niekoniecznie, na studiach poznałam wiele osób, ale nie uznam tych znajomości za najlepsze. Może znajdą się 3-4 osoby, z którymi utrzymuję jakikolwiek kontakt, na reszcie jakoś szczególnie mi nie zależy. W moim przypadku najtrwalsze okazały się znajomości z gimnazjum, myślę, że one przetrwały już tyle, że nic nie jest w stanie ich zniszczyć.

1 374

Odp: 20 lat i zawsze sam...

O, topic ruszył? A ja za to nie mam żadnych znajomych czy przyjaciół ( przynajmniej w moim rodzinnym mieście ), to trochę boli fakt. Podstawówki nie liczę bo to była dziecinada, w gimnazjum skład był gdzieś w 95% taki sam jak i w podstawówce a jakościowo najgorszy chyba z możliwych. Potem średnia i tu miałem jednego dobrego znajomego, właściwie kumpla przez te lata. Trzymałem się z nim ale po maturach każde poszło w swoją stronę, my także. Potem zaliczyłem jeszcze inny 'szkolny' etap i tu z kolei byli w końcu normalniejsi ludzie ale gdy tym razem to ja chciałem odnowić kontakty to nie było chętnych ...

Z innej beczki, z racji tego że zaczynam jakby 'wakacyjny urlop' to od wczoraj wyłażę więcej na miasto, między ludzi ot tak, pospacerować, pojeździć na rowerze, poopalać się aktywnie. I z jednej strony czuję się dobrze, wolne od pracy, przyjemna pogoda i jako taka szczęśliwość ale z drugiej strony z nikim nie mogę jej dzielić - czy z dziewczyną, czy ze znajomymi ... A ileż można patrzeć na pary lub grupki które spędzają razem czas? Na zadowolonych ludzi, szczęśliwych, zakochanych, chodzących za rękę, przytulających, leżących na sobie i całujących się ... I niby widziałem jakieś samotniczki ( ale zawsze w grupie przynajmniej po dwie tongue ) ale ... no zawsze coś nie wypalało by się zbliżyć ... Może jutro ...?

1 375

Odp: 20 lat i zawsze sam...

no dokładnie. najgorsze jest widzieć tych szczęśliwych ludzi eh... ale co poradzic ja z checią bym za to gdzies wybyła ale tez nie ma z kim i w ogóle:/

1 376

Odp: 20 lat i zawsze sam...
Ciemnooki napisał/a:

Z innej beczki, z racji tego że zaczynam jakby 'wakacyjny urlop' to od wczoraj wyłażę więcej na miasto, między ludzi ot tak, pospacerować, pojeździć na rowerze, poopalać się aktywnie. I z jednej strony czuję się dobrze, wolne od pracy, przyjemna pogoda i jako taka szczęśliwość ale z drugiej strony z nikim nie mogę jej dzielić - czy z dziewczyną, czy ze znajomymi ... A ileż można patrzeć na pary lub grupki które spędzają razem czas? Na zadowolonych ludzi, szczęśliwych, zakochanych, chodzących za rękę, przytulających, leżących na sobie i całujących się ... I niby widziałem jakieś samotniczki ( ale zawsze w grupie przynajmniej po dwie tongue ) ale ... no zawsze coś nie wypalało by się zbliżyć ... Może jutro ...?

Ciemnooki - troszkę mnie zaskoczyłeś tym, że fajna pogoda. Po ostatnich... o błąd - O tych upałach i skwarach mówisz, że fajna pogoda? tongue Ludzie z domów nie wychodzą, bo się boją, żeby nie paść gdzieś na drodze a Ty sobie spacerki urządzasz... Jakiś wyjątkowo odporny organizm masz. smile

Wiem jak się czujesz, nie mogąc dzielić się życiem z dziewczyną/ze znajomymi, bo sam to przechodzę. Ale znalazłem hmmm "temat zastępczy" - samochody. Pal to licho, że nie mam kogo wozić swoim samochodem, ale... zaoszczędzam na paliwie, bo każde 10kg to dodatkowe 0,1l/100km big_smile  Chociaż... taka oszczędność... Wolałbym kupić kwiatka dziewczynie niż te 5 zł zaoszczędzić. Jak to mówią - "nie masz co lubisz - lub co masz".  I tego się póki co trzymam (a może w ogóle przez całe życie się tego trzymać i nie szukać dziewczyny?). Znajomi to sami do mnie wpadają, bo mieszkam akurat w takiej "przelotnej miejscowości" większości z nich. (czyt. jak jadą do domu to przejeżdżają przez mój zaścianek świata i wpadają na pogaduchy)  big_smile 

Ile można patrzyć jak się przytulają, całują, obejmują, okazują uczucia?  Dotąd aż masz tego dość albo jesteś tak wściekły na to, że sam tego nie doświadczasz, że odwracasz się o 180 stopni i maszerujesz w stronę przeciw położną.  Każdy by chciał mieć tą drugą połówkę... Poczekamy, zobaczymy....

Co do podrywania samotniczek w parach - nie polecam tego, bo jak jedną zaczniesz adorować, komplementować i zapraszać... To ta druga... Zresztą jesteś chyba na tyle domyślny, że wiesz, co taka sytuacja oznacza, prawda?  A co nie wypalało? smile

1 377 Ostatnio edytowany przez niewazne (2012-07-10 23:03:22)

Odp: 20 lat i zawsze sam...

oo net faceci. podpowiedzcie moze jak rozpoznać kiedy facet kłamie i jak kapnąć sie juz na początku żeby sie czasem w takie coś nie angażować. chodzi mi o podrywanie i naciąganie faktów jak niektórzy wtedy to potrafią robić. trudne pytanie no potrzebne

1 378

Odp: 20 lat i zawsze sam...

Ciemnooki - troszkę mnie zaskoczyłeś tym, że fajna pogoda. Po ostatnich... o błąd - O tych upałach i skwarach mówisz, że fajna pogoda? tongue Ludzie z domów nie wychodzą, bo się boją, żeby nie paść gdzieś na drodze a Ty sobie spacerki urządzasz... Jakiś wyjątkowo odporny organizm masz. smile

No jak ma być nie fajna? Chłopie, mamy lipiec a nie listopad. Fakt, jest duszno, parno i gorąco i to jest średnie ale ja wolę już tak niż żebyśmy mieli w lipcu śnieg. wink Poza tym nie zapominaj że lato = ponętnie ubrane dziewczyny. smile Wiesz, ja się w pracy wystarczająco nabędę i jak mam wolne to chcę wyjść i coś porobić, cokolwiek. Tym bardziej że jest nowy sprzęt ( bajk, uwielbiam ) a szkoda żeby się marnował. A wszyscy wiedzą że rower jest dobry na wszystko. Spacerki to rzadziej, jeśli wychodzę na dłużej to preferuję bajka, szybko, zdrowo i klimatycznie. A z kondycją? Myślę że normalna choć już parę razy słyszałem że mam siły nieproporcjonalnie większe do ektomorficznego ciała. Taki nasz urok, szczupli i wytrzymali.

Co do podrywania samotniczek w parach - nie polecam tego, bo jak jedną zaczniesz adorować, komplementować i zapraszać... To ta druga... Zresztą jesteś chyba na tyle domyślny, że wiesz, co taka sytuacja oznacza, prawda?  A co nie wypalało? smile

Nie wiem bo nie byłem w sytuacji gdzie miałem adorować jedną kosztem drugiej ale myślę że aż tak źle by nie było. Może jutro zobaczę? wink Fajnie jakby były te same, heh.

1 379

Odp: 20 lat i zawsze sam...
niewazne napisał/a:

oo net faceci. podpowiedzcie moze jak rozpoznać kiedy facet kłamie i jak kapnąć sie juz na początku żeby sie czasem w takie coś nie angażować. chodzi mi o podrywanie i naciąganie faktów jak niektórzy wtedy to potrafią robić. trudne pytanie no potrzebne

Niektórzy tak dobrze kłamią, że im nawet brewka nie tyknie wink

1 380

Odp: 20 lat i zawsze sam...
Ciemnooki napisał/a:

Ciemnooki - troszkę mnie zaskoczyłeś tym, że fajna pogoda. Po ostatnich... o błąd - O tych upałach i skwarach mówisz, że fajna pogoda? tongue Ludzie z domów nie wychodzą, bo się boją, żeby nie paść gdzieś na drodze a Ty sobie spacerki urządzasz... Jakiś wyjątkowo odporny organizm masz. smile

No jak ma być nie fajna? Chłopie, mamy lipiec a nie listopad. Fakt, jest duszno, parno i gorąco i to jest średnie ale ja wolę już tak niż żebyśmy mieli w lipcu śnieg. wink Poza tym nie zapominaj że lato = ponętnie ubrane dziewczyny. smile Wiesz, ja się w pracy wystarczająco nabędę i jak mam wolne to chcę wyjść i coś porobić, cokolwiek. Tym bardziej że jest nowy sprzęt ( bajk, uwielbiam ) a szkoda żeby się marnował. A wszyscy wiedzą że rower jest dobry na wszystko. Spacerki to rzadziej, jeśli wychodzę na dłużej to preferuję bajka, szybko, zdrowo i klimatycznie. A z kondycją? Myślę że normalna choć już parę razy słyszałem że mam siły nieproporcjonalnie większe do ektomorficznego ciała. Taki nasz urok, szczupli i wytrzymali.

Co do podrywania samotniczek w parach - nie polecam tego, bo jak jedną zaczniesz adorować, komplementować i zapraszać... To ta druga... Zresztą jesteś chyba na tyle domyślny, że wiesz, co taka sytuacja oznacza, prawda?  A co nie wypalało? smile

Nie wiem bo nie byłem w sytuacji gdzie miałem adorować jedną kosztem drugiej ale myślę że aż tak źle by nie było. Może jutro zobaczę? wink Fajnie jakby były te same, heh.

No dobra, w czerwcu, lipcu i sierpniu powinno być ciepło, bo to miesiące letnie. Tylko ciepło (+/- 25C) a gorąco (ponad 35C w cieniu)... Niech Ci będzie, że fajna ta pogoda. Śnieg w lipcu? Teraz by mnie to nie zdziwiło, bo w ogóle ostatnio miesiące zimowe są bez śniegu... sad Kurcze myślałem, że ostatnie Boże Narodzenie będzie białe, Wigilia zresztą też. A tu... Jak było - każdy widział.

Lato i dziewczyny - te dwa słowa powodują, że uśmiecham się na samą myśl... Na plaży... Bądźmy szczerzy - jest na czym oko zawiesić. I można sobie (w miarę) bezkarnie popatrzeć. big_smile

Masz rację - szkoda by sprzęt się marnował. Trzeba używać. No czy dobry na wszystko - to bym się zastanowił... Bo w deszcz chyba wolałbyś jechać samochodem niż rowerkiem...

1 381

Odp: 20 lat i zawsze sam...

Kerty i wykrakałeś, dziś u mnie bardziej lało i grzmiało niż świeciło ale i to mi nie przeszkodziło w codziennej rowerowej jeździe. Co z tego że po części brudny i mokry? Nic, kondycja i fun się liczy. Samochody są ... przereklamowane. tongue

I niestety dziś nie udało mi się przyuważyć ani tych dziewczyn ani żadnej tudzież żadnych innych samotniczek, a szkoda. Przygarnąłbym. wink

1 382 Ostatnio edytowany przez Pan Lewski (2012-07-12 02:44:45)

Odp: 20 lat i zawsze sam...
Kerty napisał/a:

No Panie Lewski - przeca  facetami jesteśmy, nie? No to chyba samochody mamy niejako wpisane w geny (tak  samo jak dziewczyny mają wpisane kosmetyki, ciuchy itp.). Owszem o dziewczynach też można pogadać. big_smile

Nie mówię o dziewczynach, tylko z dziewczynami smile I nie mówię tu o żadnym podrywaniu, seksie, całowaniu itp. tylko tzw. "rozmowie" choć trafniej byłoby to nazwać spotkaniem towarzyskim. Najmilsze i najweselsze chwile w życiu spędziłem towarzysko z dziewczętami.

Kerty napisał/a:

A co do znajomości - to na temat tych "ze studiów" nie mogę się jeszcze wypowiedzieć, bo po pierwsze - dopiero po I. roku

Znam na studiach człowieka który prawie chce uciekać gdy powiesz do niego "cześć" i on nie będzie miał znajomości choćby 20 lat studiował. Rok czasu to dużo żeby poznać człowieka i się z nim zżyć, potrzebne są tylko jako takie umiejętności interpersonalne. Na dzień dzisiejszy zdarza mi się że po godzinie wiem że ta znajomość będzie trwać i że obie strony będą o to zabiegać, a po kilkunastu minutach że jest potencjał. Można nabyć także umiejętności nawiązywania więzi z ludźmi. Jeżeli trafi się na odpowiednią osobę to taka więź jest staje się ważna, czasami w kilka godzin można sobie niemal znaleźć brata albo siostrę.


Kerty napisał/a:

PS. Panie Lewski - czy Pan mi kiedyś proponował jakąś pomoc, bo coś pisałeś, że musiałbym być szczery itp?

Tak, możemy pogadać, chętnie pomogę. smile Twój problem jest bardzo typowy i sam miałem podobny kiedyś smile

niewazne napisał/a:

oo net faceci. podpowiedzcie moze jak rozpoznać kiedy facet kłamie i jak kapnąć sie juz na początku żeby sie czasem w takie coś nie angażować. chodzi mi o podrywanie i naciąganie faktów jak niektórzy wtedy to potrafią robić. trudne pytanie no potrzebne

Nam się wydaje że wy jesteście mistrzyniami w tym. Powiem szczerze że wiele razy zdarzyło mi się w przeszłości polegnąć na kobiecych testach. A samymi słowami to nawet szczerymi nikogo nie przekonałem xD

Kerty napisał/a:

I można sobie (w miarę) bezkarnie popatrzeć. big_smile

Kiedy jak nadchodzi pora egzekucji to dopiero robi się ciekawie xD

1 383

Odp: 20 lat i zawsze sam...

ehh faceci... skoro takie męskie tu sie dyskusje wdały to może zapytam o takie coś: na co faceci zwracają uwage jak widza dziewczyne i własnie  kiedy mozna u was wyczuć szczerość.. mnie osobiście wnerwia takie gadanie "nigdy cie nie okłamie, ja nie jestem taki jak inni.." itp bo wiem ze to nieprawda a przynajmniej na jakiś czas. jakby facetowi sie rzeczywiście dziewczyna sie podobała to chciałby z nią pisać i spotykać sie cały czas, walczyłby o nią prawda?

1 384 Ostatnio edytowany przez Kerty (2012-07-12 20:49:59)

Odp: 20 lat i zawsze sam...
Pan Lewski napisał/a:

Nie mówię o dziewczynach, tylko z dziewczynami smile I nie mówię tu o żadnym podrywaniu, seksie, całowaniu itp. tylko tzw. "rozmowie" choć trafniej byłoby to nazwać spotkaniem towarzyskim. Najmilsze i najweselsze chwile w życiu spędziłem towarzysko z dziewczętami.

Znam na studiach człowieka który prawie chce uciekać gdy powiesz do niego "cześć" i on nie będzie miał znajomości choćby 20 lat studiował. Rok czasu to dużo żeby poznać człowieka i się z nim zżyć, potrzebne są tylko jako takie umiejętności interpersonalne. Na dzień dzisiejszy zdarza mi się że po godzinie wiem że ta znajomość będzie trwać i że obie strony będą o to zabiegać, a po kilkunastu minutach że jest potencjał. Można nabyć także umiejętności nawiązywania więzi z ludźmi. Jeżeli trafi się na odpowiednią osobę to taka więź jest staje się ważna, czasami w kilka godzin można sobie niemal znaleźć brata albo siostrę.

Nam się wydaje że wy jesteście mistrzyniami w tym. Powiem szczerze że wiele razy zdarzyło mi się w przeszłości polegnąć na kobiecych testach. A samymi słowami to nawet szczerymi nikogo nie przekonałem xD

Gadać z dziewczynami? Hmm... Wiesz wiele się nasłuchałem na studiach jak kumpel rozmawia... I trochę mnie to przeraziło. Co prawda - kumpel bajeruje dziewczyny jak chce, rzekłbym nawet - mógłby zmieniać je jak rękawiczki. Ale tematy jakie porusza to mnie w osłupienie wprawiły... W dużej mierze sprowadzały się do seksu. I dziewczyny na to lecą. Nie wiem czemu, ale mam wrażenie, że jak dziewczyna leci na takie gadki to chce faceta po prostu złapać na dziecko. A potem wycisnąć jak cytrynę. Może tu jest pies pogrzebany? No chyba, że na prawdę ma aż taką chcicę, że kochałaby się dzień w dzień po n razy na dzień...
W takim wypadku ja, moje usposobienie itp. znajduje się po drugiej stronie barykady. No z tym seksem to przesadziłeś - trzeba by być Casanovą, żeby po kilku słowach normalna dziewczyna chciała seks z własnej, nieprzymuszonej woli uprawiać. Mi też jakoś do tego nie spieszno, bo "jak się człowiek spieszy to się diabeł cieszy". No z całowaniem to już bardziej byłbym skłonny... Ale tylko troszkę bardziej. Z dziewczynami rozmawiam a i owszem. Na różne tematy...

Wiesz - ze mną jest na odwrót. Na początku, gdy jeszcze nikogo nie znałem na roku to właśnie dziewczyny do mnie podeszły z zapytaniem o grupę. I jakoś tak się złożyło, że zostaliśmy kumplami. Potem to ja stałem się bardziej otwarty na nowe znajomości i zapoznałem się z paczką moich obecnych kumpli. I tak zostało. No ale czy rok to rzeczywiście dużo? Biorąc pod uwagę fakt, że spotykaliśmy się 3 x w tygodniu od 9 do 18?  A to ktoś na wykład nie przyszedł a to sobie poszli... Jak to na studiach. Wypadałoby na zajęcia nie chodzić tylko z kumplami przesiadywać w domu i popijać trunki.

Jaki z tego wniosek? W kontaktach z kobietami trzeba kłamać i udawać. XD

1 385 Ostatnio edytowany przez sweil (2012-07-12 21:46:10)

Odp: 20 lat i zawsze sam...
Kerty napisał/a:

Ale tematy jakie porusza to mnie w osłupienie wprawiły... W dużej mierze sprowadzały się do seksu. I dziewczyny na to lecą. Nie wiem czemu, ale mam wrażenie, że jak dziewczyna leci na takie gadki to chce faceta po prostu złapać na dziecko. A potem wycisnąć jak cytrynę. Może tu jest pies pogrzebany? No chyba, że na prawdę ma aż taką chcicę, że kochałaby się dzień w dzień po n razy na dzień...

Z tym dzieckiem to przesada, mylne masz wrażenie tongue
Skąd się w ogóle biorą Wam takie pomysły to ja nie wiem big_smile


Jaki z tego wniosek? W kontaktach z kobietami trzeba kłamać i udawać. XD

Super wniosek, naprawdę tongue hmm

Jak kobieta jest mądra to od razu wyczai te kłamstwa, nie warto udawać, najlepiej być sobą, no chyba, że komuś zależy na panience na jednorazowy użytek to można zastosować te bajeczki tongue na dłuższą metę nie wróżę powodzenia big_smile

1 386 Ostatnio edytowany przez Kerty (2012-07-12 22:32:31)

Odp: 20 lat i zawsze sam...
sweil napisał/a:

Z tym dzieckiem to przesada, mylne masz wrażenie tongue
Skąd się w ogóle biorą Wam takie pomysły to ja nie wiem big_smile

Jak kobieta jest mądra to od razu wyczai te kłamstwa, nie warto udawać, najlepiej być sobą, no chyba, że komuś zależy na panience na jednorazowy użytek to można zastosować te bajeczki tongue na dłuższą metę nie wróżę powodzenia big_smile

Może to tylko takie wrażenie... Nigdy nic nie wiadomo. Przezorny zawsze ubezpieczony. Wolę być ostrożny i nie wpaść, jak nieostrożny i wpaść... A pomysły skąd? Z głowy sweil, z głowy... Z tych pofałdowanych mózgów XD

Oj tam, oj tam.... Nie bądźmy tacy stereotypowi. Każdy tak mówi - bądź sobą a nie w każdym wypadku to popłaca...

sweil i nie obrażaj się o to kłamanie i oszukiwanie wink Przecież to naturalne, że przy kobiecie lepiej nie kłamać (no, może w kilku wypadkach).

1 387

Odp: 20 lat i zawsze sam...
Kerty napisał/a:

A pomysły skąd? Z głowy sweil, z głowy... Z tych pofałdowanych mózgów XD

Ja myślałam, że tylko my komplikujemy sobie życie różnymi rozkminami big_smile


Oj tam, oj tam.... Nie bądźmy tacy stereotypowi. Każdy tak mówi - bądź sobą a nie w każdym wypadku to popłaca...

No dobra, może faktycznie nie w każdym wypadku bycie sobą  popłaca, ale nie dajmy się zwariować wink Oby nie za często pogrywać tongue

sweil i nie obrażaj się o to kłamanie i oszukiwanie wink Przecież to naturalne, że przy kobiecie lepiej nie kłamać (no, może w kilku wypadkach).

Akurat daleko mi do obrażania smile (w sumie nawet nie wiem co to znaczy wink - nie gniewam się nigdy na nikogo - luz big_smile)

1 388

Odp: 20 lat i zawsze sam...
sweil napisał/a:

Ja myślałam, że tylko my komplikujemy sobie życie różnymi rozkminami big_smile

To nie żadne "rozkminy" - takie po prostu jest życie. Wolę podchodzić jak do jeża niż potem mieć kłopoty.

1 389

Odp: 20 lat i zawsze sam...

Pozwólcie, że dołączę do forum bo ciekawie dyskutujecie. Może przyda się Wam "świeża krew"? Zauważyłam pewną prawidłowość: faceci piszą "gdzie te normalne dziewczyny", a dziewczyny to samo tylko o facetach. Po pierwsze nadal są. Wszędzie. Tylko chyba jakoś to się zapętliło. Wszędzie bombardują nas wizerunkami ludzi sukcesu, bogatymi, pięknymi. To i chyba część populacji mysli, że tylko tak trzeba i wpada w błędne koło. dziewczyny starają się upodobnić do tych lasek, a faceci do innych "supermanów". A pod tymi maskami siedzą normalni ludzie. Pewnie nie zawsze, bo część z ich to pustaki, ale duża część to ludzie szukający jakiegoś sposobu na życie. Nie trzeba ich od razu skreślać. Tylko po wyglądzie. Po krótkiej rozmowie i tak można się przekonać kto zacz. Pewnie trochę generalizuję, ale bez tego się nie da. 
I jeszcze jedno ( bo był też wątek okołomotoryzacyjny). Nie dam nic powiedzieć na "japończyki". Ciągle jeżdżę toyotą, ale taką starą, jeszcze robioną w Japonii. Bo nowe samochody, każdej marki (no, prawie każdej) są z reguły na jednym poziomie.

1 390

Odp: 20 lat i zawsze sam...

ja jestem za tym żeby mówić prawde a nie gadać słodkie kłamstwa które i tak sie ujawnią. wiec ktoś ma lubić za kłamstwa kogoś czy za to jakim serio człowiek jest.

ja za to nie umiem sobie miejsca znaleźć jednak nieraz ten mózg jest niepotrzebny bo za dużo sie myśli

1 391

Odp: 20 lat i zawsze sam...
luc napisał/a:

I jeszcze jedno ( bo był też wątek okołomotoryzacyjny). Nie dam nic powiedzieć na "japończyki". Ciągle jeżdżę toyotą, ale taką starą, jeszcze robioną w Japonii. Bo nowe samochody, każdej marki (no, prawie każdej) są z reguły na jednym poziomie.

Czytaj: psują się na każdym kroku a ludzie z ASO/warsztatów zacierają ręce - bo w końcu z czegoś żyć trzeba, nie?

I pytanie (pozostajemy przy wątku około motoryzacyjnym, skierowane raczej do Panów) - czy samochody, które kiedyś uchodziły za nie do zajechania - mówię teraz o szwedzkiej marce VOLVO - to nadal VOLVO? Czy po prostu studnia bez dna? Bo części do maszyny pokroju VOLVO są baaardzo wysokie. A jak z trwałością? I legendarnym wręcz bezpieczeństwem w Szwedzie? Z tego co się zdążyłem zorientować to "jak jeździ to dobrze a jak coś strzeli to wakacjom w ciepłych krajach mówimy papa" (czyt. odbieramy słony rachunek z ASO VOLVO). W ogóle interesuje mnie rzecz - jak będzie wyglądał rynek motoryzacji za dekadę bądź dwie.... Ceny paliw rosną, samochody się sypią na każdym kroku a ludzie nie zarabiają coraz więcej. Wniosek?  Niebawem samochód to będzie luksus dla wybranych, jak za jeszcze nie tak dawnych czasów. Kurcze, że też takie marki jak VOLVO, VW, Audi etc. się po prostu - stoczyły. Czekamy na kolejną modę... Może dla odmiany Citroen albo KIA się poprawi?

1 392

Odp: 20 lat i zawsze sam...
Kerty napisał/a:

czy samochody, które kiedyś uchodziły za nie do zajechania - mówię teraz o szwedzkiej marce VOLVO - to nadal VOLVO? Czy po prostu studnia bez dna? Bo części do maszyny pokroju VOLVO są baaardzo wysokie. A jak z trwałością? I legendarnym wręcz bezpieczeństwem w Szwedzie? Z tego co się zdążyłem zorientować to "jak jeździ to dobrze a jak coś strzeli to wakacjom w ciepłych krajach mówimy papa" (czyt. odbieramy słony rachunek z ASO VOLVO). W ogóle interesuje mnie rzecz - jak będzie wyglądał rynek motoryzacji za dekadę bądź dwie.... Ceny paliw rosną, samochody się sypią na każdym kroku a ludzie nie zarabiają coraz więcej. Wniosek?  Niebawem samochód to będzie luksus dla wybranych, jak za jeszcze nie tak dawnych czasów. Kurcze, że też takie marki jak VOLVO, VW, Audi etc. się po prostu - stoczyły. Czekamy na kolejną modę... Może dla odmiany Citroen albo KIA się poprawi?

Oj, VOLVO już nie szwedzkie tylko chińskie. Kupili jakieś 2 lata temu.

1 393

Odp: 20 lat i zawsze sam...

O cholera, będzie pisania. No dobra:

Kerty napisał/a:

Gadać z dziewczynami? Hmm... Wiesz wiele się nasłuchałem na studiach jak kumpel rozmawia... I trochę mnie to przeraziło. Co prawda - kumpel bajeruje dziewczyny jak chce, rzekłbym nawet - mógłby zmieniać je jak rękawiczki. Ale tematy jakie porusza to mnie w osłupienie wprawiły... W dużej mierze sprowadzały się do seksu. I dziewczyny na to lecą. Nie wiem czemu, ale mam wrażenie, że jak dziewczyna leci na takie gadki to chce faceta po prostu złapać na dziecko.

Masz dosyć typowe zahamowania i zupełnie zafałszowany obraz. Owszem, dobrze się z nimi o seksie rozmawia, one same o nim często rozmawiają, gdyby udało ci się czasem posłuchać jak rozmawiają dwie przyjaciółki to byś mógł zacząć uciekać w panice. Nie ma mowy o łapaniu na dziecko, nie wiem skąd ten pomysł. Dziewczyny interesują się seksem, pragną go, może nawet bardziej niż my. Seks jest jednym z rzadziej poruszanych przeze mnie tematów, jednak rozmawiałem nań wiele razy i często wcale do nikąd to nie prowadziło.


Kerty napisał/a:

No z tym seksem to przesadziłeś - trzeba by być Casanovą, żeby po kilku słowach normalna dziewczyna chciała seks z własnej, nieprzymuszonej woli uprawiać.

Ja niczego na ten temat nie mówiłem, choć po zastanowieniu nie wydaje mi się to wcale takie niemożliwe.


Kerty napisał/a:

Mi też jakoś do tego nie spieszno, bo "jak się człowiek spieszy to się diabeł cieszy". No z całowaniem to już bardziej byłbym skłonny... Ale tylko troszkę bardziej. Z dziewczynami rozmawiam a i owszem. Na różne tematy...

A widzisz jeszcze pytanie jak rozumiem "rozmowę", ja umyślnie nazwałem to nie rozmową tylko "spotkaniem towarzyskim". Z kobietami znakomicie się komunikuje emocjami, taka komunikacja może odbywać się przy odgrywaniu scenek, gadaniu o głupotach albo milczeniu. Przekaz merytoryczny schodzi na dalszy plan, istotniejsze są pozytywne emocje.


Kerty napisał/a:

I tak zostało. No ale czy rok to rzeczywiście dużo? Biorąc pod uwagę fakt, że spotykaliśmy się 3 x w tygodniu od 9 do 18?  A to ktoś na wykład nie przyszedł a to sobie poszli... Jak to na studiach. Wypadałoby na zajęcia nie chodzić tylko z kumplami przesiadywać w domu i popijać trunki.

To jest dosyć luźna w sumie znajomość, długa droga przed nami, pozwolisz że rozwiniemy ten temat przy innej sposobności bo dużo do odpowiedzenia już w tym wątku jest. Najlepiej by było gdybyś wysłał mi wiadomość z informacją gdzie mieszkasz tudzież studiujesz, gdyby się okazało że gdzieś blisko to najprościej było by się zgadać na piwko i wszystko spokojnie omówić.

niewazne napisał/a:

ehh faceci... skoro takie męskie tu sie dyskusje wdały to może zapytam o takie coś: na co faceci zwracają uwage jak widza dziewczyne

Ha, z tym to jest różnie. Jeśli pytasz o fizyczność to w moim przypadku jest to twarz, oczy, pupcia, talia i nogi smile Ale sposób poruszania się czy wysławiania też jest ważny. A jeśli chodzi o psychikę co pewnie cię bardziej zainteresuje, każdy ma jakieś swoje preferencje jeżeli chodzi o charakter, natomiast jest on dla mnie niezmiernie ważny i może mieć decydujące znaczenie. Dlatego dużą wagę przywiązuję do bliższego poznania dziewczyny zanim zdecyduję kim ona może dla mnie być i czy w ogóle może być. Natomiast zdarza mi się że na pierwszy rzut oka nawet u osób bardzo atrakcyjnych widzę coś dla mnie odstręczającego co kojarzy mi się z charakterem, ale tą ostatnią wypowiedzią bym się nie przejmował bo można popaść w paranoję.


niewazne napisał/a:

I własnie  kiedy mozna u was wyczuć szczerość.. mnie osobiście wnerwia takie gadanie "nigdy cie nie okłamie, ja nie jestem taki jak inni.." itp bo wiem ze to nieprawda a przynajmniej na jakiś czas.

I masz rację, natomiast prosisz o to by w jednej wskazówce zawrzeć ci złożoną umiejętność, to jest niemożliwe.

niewazne napisał/a:

jakby facetowi sie rzeczywiście dziewczyna sie podobała to chciałby z nią pisać i spotykać sie cały czas, walczyłby o nią prawda?

Wiesz, może być ale nie jestem przekonany. Taki byłem jako nastolatek ale przekonałem się że takie zaangażowanie zbyt często prowadzi do odrzucenia przez dziewczynę, a notoryczny kontakt nuży i zniechęca. Teraz mam podejście które określiłbym mianem "równorzędnej gry", mam przedewszystkim swoje życie które mnie interesuje, czasem mogę okazać trochę zainteresowania drugiej osobie i czekam czy to zostanie odwzajemnione, jeżeli tak to znowu mogę okazać trochę zainteresowania itd. gra się toczy.

niewazne napisał/a:

ja jestem za tym żeby mówić prawde a nie gadać słodkie kłamstwa które i tak sie ujawnią. wiec ktoś ma lubić za kłamstwa kogoś czy za to jakim serio człowiek jest.

Słowa nie są nieodzowne. Ja widzę jakie intencje intencje i emocje się kryją za dowolnymi słowami bo nabyłem tę umiejętność, choć często nadal stykam się z osobami których nie mogę rozgryźć. W każdym razie, gdy "rozmawiam" z kobietami często nie muszę ani się witać ani nic mówić. Jedno spojrzenie daje pełne zrozumienie smile Poniekąd dlatego też pewien Rosjanin wynalazł emotikonki, aby nieco zhumanizować rozmowę tekstową.

No a teraz wątek moto:

To że dwa lata temu Chińczycy przejęli Volvo jest bez znaczenia. Zmienił się tylko dostawca kapitału. Natomiast już wcześniej Volvo należało do Forda, S40 to było to samo co Focus.

Co się tyczy legendarnego bezpieczeństwa, uważam że Volvo jest na dobrej drodze do zupełnie czegoś odwrotnego bo konstruktorom nie chce się wybiegać ponad dotychczasowe wyniki zderzeniowe Euro NCAP, natomiast idzie się w kierunku systemów aktywnych, już nie tylko ABS, EBD, ASR, ESP ale także radaru z automatycznym hamulcem i systemem zapobiegającym kolizjom. Skutek jest taki że powstaje samochód groźny psychologicznie bo kierowcy wydaje się że może sobie pozwolić na więcej brawury i więcej nieuwagi co jest zgubne w skutkach bo system komputerowy też ma swoje ograniczenia, a w razie awarii może dojść do katastrofy (a elektronika to jeden z najbardziej awaryjnych elementów), być może dlatego od jakiegoś czasu moją grozę budzą kierowcy Volvo, widziałem już kilka razy taką sytuację kiedy ewdentnie przy 140 czy 160km/h jedynie system antykolizyjny uratował debila w jakimś XC90 przed wywołaniem karambolu.

Legendarne bezpieczeństwo Volvo pochodzi z dekad 60.70.80.90 kiedy prawie wszyscy poza Volvo mieli bezpieczeństwo w d. albo kiedy Volvo robiło jeszcze takie testy jakich inni nie robili, np. zrzucanie z wiaduktu czy uderzenie w tył. Dla przykładu w 1970 roku przeprowadzono konkurs E.S.V. w wyniku którego Volvo, Mercedes, Fiat i kilka innych firm opracowało współczesne technologie bezpiecznych nadwozi- usztywnioną kabinę z obiegiem energii, wzmocnienia boczne, strefy kontrolowanego zgniotu. Te prototypowe samochody przy zderzeniu zachowywały się zupełnie tak samo jak współczesne, z tą różnicą że były także testowane na okoliczność upadku z wiaduktu, uderzenia w tył i dachowania, a nie tylko w przód i w bok. Dlaczego zatem od tamtego czasu samochody nie były bezpieczne? Bo się to nie opłacało, nie było Euro NCAP, nikt się tym nie interesował. Skutek był taki że Mercedes i Fiat wprowadzili część rozwiązań ESV w latach 70tych ,a w latach 80. się z nich wycofali bo było to zbyt drogie. Wszystkie rozwiązania E.S.V. wprowadziły wówczas tylko dwie firmy. Pierwszą było Volvo, a drugą pewna nieistniejąca już firma z bloku wschodniego która kupiła technologię E.S.V. od Fiata. Stąd się wzięło legendarne bezpieczeństwo Volvo, a niezawodność owszem, bo np. Volvo do lat 90tych miało dajmy na to napęd na tył ze sztywnym tylnym mostem w którym dyferencjał był takich rozmiarów jakby pochodził z terenowego pickupa do transportu ciężkich materiałów, silniki choć mocne nie były wyżyłowane, wykonane z grubych elementów i z drogich stopów o wysokiej jakości. Teraz wszystko odlewa się cienko, z odpadów, część rzeczy umyślnie robi się z miękkiego metalu żeby się wytarła po określonym przebiegu, a silniki ładuje się takim ciśnieniem turbo jakie jeszcze nie dawno miały tylko samochody rajdowe.

1 394

Odp: 20 lat i zawsze sam...
Pan Lewski napisał/a:

Masz dosyć typowe zahamowania i zupełnie zafałszowany obraz. Owszem, dobrze się z nimi o seksie rozmawia, one same o nim często rozmawiają, gdyby udało ci się czasem posłuchać jak rozmawiają dwie przyjaciółki to byś mógł zacząć uciekać w panice. Nie ma mowy o łapaniu na dziecko, nie wiem skąd ten pomysł. Dziewczyny interesują się seksem, pragną go, może nawet bardziej niż my. Seks jest jednym z rzadziej poruszanych przeze mnie tematów, jednak rozmawiałem nań wiele razy i często wcale do nikąd to nie prowadziło.

Ja niczego na ten temat nie mówiłem, choć po zastanowieniu nie wydaje mi się to wcale takie niemożliwe.

To jest dosyć luźna w sumie znajomość, długa droga przed nami, pozwolisz że rozwiniemy ten temat przy innej sposobności bo dużo do odpowiedzenia już w tym wątku jest. Najlepiej by było gdybyś wysłał mi wiadomość z informacją gdzie mieszkasz tudzież studiujesz, gdyby się okazało że gdzieś blisko to najprościej było by się zgadać na piwko i wszystko spokojnie omówić.

No a teraz wątek moto:

To że dwa lata temu Chińczycy przejęli Volvo jest bez znaczenia. Zmienił się tylko dostawca kapitału. Natomiast już wcześniej Volvo należało do Forda, S40 to było to samo co Focus.

Co się tyczy legendarnego bezpieczeństwa, uważam że Volvo jest na dobrej drodze do zupełnie czegoś odwrotnego bo konstruktorom nie chce się wybiegać ponad dotychczasowe wyniki zderzeniowe Euro NCAP, natomiast idzie się w kierunku systemów aktywnych, już nie tylko ABS, EBD, ASR, ESP ale także radaru z automatycznym hamulcem i systemem zapobiegającym kolizjom. Skutek jest taki że powstaje samochód groźny psychologicznie bo kierowcy wydaje się że może sobie pozwolić na więcej brawury i więcej nieuwagi co jest zgubne w skutkach bo system komputerowy też ma swoje ograniczenia, a w razie awarii może dojść do katastrofy (a elektronika to jeden z najbardziej awaryjnych elementów), być może dlatego od jakiegoś czasu moją grozę budzą kierowcy Volvo, widziałem już kilka razy taką sytuację kiedy ewdentnie przy 140 czy 160km/h jedynie system antykolizyjny uratował debila w jakimś XC90 przed wywołaniem karambolu.

Legendarne bezpieczeństwo Volvo pochodzi z dekad 60.70.80.90 kiedy prawie wszyscy poza Volvo mieli bezpieczeństwo w d. albo kiedy Volvo robiło jeszcze takie testy jakich inni nie robili, np. zrzucanie z wiaduktu czy uderzenie w tył. Dla przykładu w 1970 roku przeprowadzono konkurs E.S.V. w wyniku którego Volvo, Mercedes, Fiat i kilka innych firm opracowało współczesne technologie bezpiecznych nadwozi- usztywnioną kabinę z obiegiem energii, wzmocnienia boczne, strefy kontrolowanego zgniotu. Te prototypowe samochody przy zderzeniu zachowywały się zupełnie tak samo jak współczesne, z tą różnicą że były także testowane na okoliczność upadku z wiaduktu, uderzenia w tył i dachowania, a nie tylko w przód i w bok. Dlaczego zatem od tamtego czasu samochody nie były bezpieczne? Bo się to nie opłacało, nie było Euro NCAP, nikt się tym nie interesował. Skutek był taki że Mercedes i Fiat wprowadzili część rozwiązań ESV w latach 70tych ,a w latach 80. się z nich wycofali bo było to zbyt drogie. Wszystkie rozwiązania E.S.V. wprowadziły wówczas tylko dwie firmy. Pierwszą było Volvo, a drugą pewna nieistniejąca już firma z bloku wschodniego która kupiła technologię E.S.V. od Fiata. Stąd się wzięło legendarne bezpieczeństwo Volvo, a niezawodność owszem, bo np. Volvo do lat 90tych miało dajmy na to napęd na tył ze sztywnym tylnym mostem w którym dyferencjał był takich rozmiarów jakby pochodził z terenowego pickupa do transportu ciężkich materiałów, silniki choć mocne nie były wyżyłowane, wykonane z grubych elementów i z drogich stopów o wysokiej jakości. Teraz wszystko odlewa się cienko, z odpadów, część rzeczy umyślnie robi się z miękkiego metalu żeby się wytarła po określonym przebiegu, a silniki ładuje się takim ciśnieniem turbo jakie jeszcze nie dawno miały tylko samochody rajdowe.

Panie Lewski... Hmm... No dobra, zaczynamy.

Więc temat seksu... Temat tabu... No cóż spróbuję jakoś delikatnie go poruszyć przy rozmowach.

Chodzi Ci o fizyczną atrakcyjność? No... Taki powiedzmy będzie mia górkę 15 stopni miast 80 stopni... A to duże udogodnienie - zresztą chyba każdy najpierw ocenia opakowanie a potem zawartość...

Co do maila - się zobaczy.

MOTO - czyli teraz wszystko chińskie... Nawet VOLVO...Zatem czekamy aż wykupią grupę Volkswagena i pozamiatane. Bo Francuzów to... Nawet by im się nie chciało... No i weź tu kup samochód z salonu... Nawet legenda VOLVO i Volkswagena się sypie... B4 (w miarę B5) oraz ostatnie kanciaki i W123/W124 - oto pancerne samochody. Wypadałoby kupić takiego W124, bardzo solidnie doinwestować (tak ze 30 000 zł + cena auta [nie wiem jak Merc się ceni w częściach do Beczki]) a potem dbać i jeździć. Przykre to. Ale można mieć jakąś nadzieję, że może kiedyś w przyszłości Volkswagen i VOLVO wrócą na podium... Ale najpierw muszą zrobić samochód a nie zabawkę (kupa elektroniki i elektryki a poza tym - nic z dawnej trwałości motorów)... Boże - widzisz i nie grzmisz!

1 395

Odp: 20 lat i zawsze sam...

Nikt ci nie karze poruszać tematu seksu przy rozmowach, zwłaszcza nic dobrego z tego nie wyjdzie jeżeli ty się nie czujesz z takim tematem komfortowo. Rozmawiając o czymkolwiek, chcąc wywołać określoną reakcję trzeba mieć odpowiednie podejście.
Nie będę tu tego rozpisywał bo była by to masa ,a masa pisania, a częściowo te sprawy na innym forum w artykułach poruszałem.
Ja ciebie do niczego nie zmuszam, chcesz pomocy- możesz ją dostać. Nie chcesz, nie dostaniesz. Powiem Ci tylko że wybiórcze interpretowanie moich wypowiedzi do niczego dobrego nie doprowadzi, żadna pojedyncza wskazówka Ci też nie pomoże, to jest zbyt skomplikowana sprawa żeby ją załatwić jednym zdaniem.

1 396

Odp: 20 lat i zawsze sam...

te chodziło mi na co zwracacie uwage jak np. piszecie z jakąś dziewczyną. ile musicie ja poznawac poprzez sms, gg itp żeby czuć sie pewnie i czy to w ogóle wam jest potrzebne. i powiedzcie mi jeszcze jak facetowi zależy to czego nigdy przenigdy nie zrobi i przeciwnie co zrobi żeby jakaś dziewczyna sie nim zainteresowała

1 397

Odp: 20 lat i zawsze sam...
Pan Lewski napisał/a:

Nikt ci nie karze poruszać tematu seksu przy rozmowach, zwłaszcza nic dobrego z tego nie wyjdzie jeżeli ty się nie czujesz z takim tematem komfortowo. Rozmawiając o czymkolwiek, chcąc wywołać określoną reakcję trzeba mieć odpowiednie podejście.
Nie będę tu tego rozpisywał bo była by to masa ,a masa pisania, a częściowo te sprawy na innym forum w artykułach poruszałem.
Ja ciebie do niczego nie zmuszam, chcesz pomocy- możesz ją dostać. Nie chcesz, nie dostaniesz. Powiem Ci tylko że wybiórcze interpretowanie moich wypowiedzi do niczego dobrego nie doprowadzi, żadna pojedyncza wskazówka Ci też nie pomoże, to jest zbyt skomplikowana sprawa żeby ją załatwić jednym zdaniem.

Wie Pan, Panie Lewski... Wielu spraw nie da się opisać jednym zdaniem. Ale dobra. Skoro teraźniejsze podejście do seksu wygląda mniej więcej tak - "Zaliczyłem X dup na imprezie" (no, bo tak się wyraża "elita") to ja w tej materii hmm... niewiele mogę powiedzieć, bo po prostu mam do sprawy inne podejście.

niewazne napisał/a:

te chodziło mi na co zwracacie uwage jak np. piszecie z jakąś dziewczyną. ile musicie ja poznawac poprzez sms, gg itp żeby czuć sie pewnie i czy to w ogóle wam jest potrzebne. i powiedzcie mi jeszcze jak facetowi zależy to czego nigdy przenigdy nie zrobi i przeciwnie co zrobi żeby jakaś dziewczyna sie nim zainteresowała

Mówię za siebie jakby co. Człowieka nie da się poznać do końca przez tak ograniczone źródło przekazu jakim jest Internet - on nie prześle emocji, wyrazu twarzy, gestów i wielu innych odruchów/zachowań jakie możemy zaobserwować. No Skype w pewnym sensie prześle obraz i dźwięk, ale czy rozmawiając z kimś przez Skype'a widzimy go całego? W 90% przypadków tylko głowę. Ile poznawać? Żeby zdecydować się na powiedzmy "chodzenie" - rok, na ślub/małżeństwo - przynajmniej 5 lat. Dla mnie 6 lat to kupa czasu w czasie której można tą drugą osobę ujrzeć w akcji w kilku niecodziennych sytuacjach, poznać jak zachowuje się w określonych warunkach etc. Jeżeli przejdzie te próby pomyślnie (czytaj - jej zachowanie nam odpowiada) - "To jest moja druga połówka". W przeciwnym wypadku - przeczymy temu zdaniu. Może to się wydać nieco dziwne, kuriozalne, nie z tej ziemi ale przez te 6 lat można się do siebie zbliżyć, sporo przeżyć itp - a to wszystko albo umocni albo osłabi nasze relacje. Kończąc ten 6-letni okres obie strony mają przynajmniej 24 lata, skończone studia (lub pracę albo studia i pracę) więc mogą decydować o przyszłości. Jak zdecydują się na małżeństwo, dziecko to mają przed sobą całe życie... A nie jak teraz widzę (i słyszę), że pobierają się w wieku 18 lat... Toż to szczeniaki. Ale... niech sobie robią co chcą - ich życie. Jak je sobie zmarnują to pretensje tylko do siebie.

1 398

Odp: 20 lat i zawsze sam...
niewazne napisał/a:

te chodziło mi na co zwracacie uwage jak np. piszecie z jakąś dziewczyną. ile musicie ja poznawac poprzez sms, gg itp

Nie używam tych form komunikacji i radzę innym żeby też nie używali. Ludzie często usiłują nawiązywać tak znajomości ale za zwyczaj nic z tego nie wychodzi, na żywo to jest coś zupełnie innego.

niewazne napisał/a:

żeby czuć sie pewnie i czy to w ogóle wam jest potrzebne.

Facet który czuje się pewnie, czuje się pewnie cały czas, natomiast chłopak w wieku koło 18, 19 notorycznie ma problemy z pewnością siebie i raczej cały czas będzie się bał.


niewazne napisał/a:

i powiedzcie mi jeszcze jak facetowi zależy to czego nigdy przenigdy nie zrobi

Nie wiem o co ci chodzi


niewazne napisał/a:

i przeciwnie co zrobi żeby jakaś dziewczyna sie nim zainteresowała

Zależnie od charakteru i stopnia dojrzałości lub niedojrzałości zdarzają się zachowania na dowolnym miejscu skali od pojedynczego spojrzenia, uśmiechu, zagadania, do rzucenia się pod pociąg.

Kerty napisał/a:

Wie Pan, Panie Lewski... Wielu spraw nie da się opisać jednym zdaniem. Ale dobra. Skoro teraźniejsze podejście do seksu wygląda mniej więcej tak - "Zaliczyłem X dup na imprezie" (no, bo tak się wyraża "elita") to ja w tej materii hmm... niewiele mogę powiedzieć, bo po prostu mam do sprawy inne podejście.

Hmm, albo masz skrzywione spojrzenie na rozmowy swoich znajomych albo powinieneś zmienić znajomych. Obecne podejście u ludzi bardziej wartych naszego zainteresowania jest następujące: lubię seks, nie wstydzę się o nim mówić, mam jakieś swoje zasady ale nijak mi z tym do reguł i ograniczeń wyznawanych oficjalnie przez naszych przodków, a de facto ignorowanych.

1 399

Odp: 20 lat i zawsze sam...

Hej. Ruszyło się coś tam u was? Cokolwiek?

1 400

Odp: 20 lat i zawsze sam...
Ciemnooki napisał/a:

Hej. Ruszyło się coś tam u was? Cokolwiek?

Ruszyło, ruszyło.. głowa wink Śledzę ten wątek od jakiegoś czasu, jako że moja sytuacja wygląda podobnie jak autora i wielu wypowiadających się tu osób. Jeszcze jakiś czas temu strasznie dokuczała mi samotność i ciągłe myślenie o tym co robię źle,czy kogoś znajdę itd. A teraz, szczerze mówiąc mam to gdzieś wink Zmieniłem trochę swoje nastawienie do życia, zacząłem cieszyć się małymi rzeczami, obładowuję się zajęciami, żeby nie mieć zbyt dużo czasu na myślenie tongue I powoli widać też jakieś tego efekty. Odkąd nie chodzę wiecznie przybity, spotykam się nawet z zainteresowaniem ze strony kobiet, chociaż nie wiem co można we mnie ciekawego widzieć tongue

1 401

Odp: 20 lat i zawsze sam...

Witam do autora postu powiem tylko tyle że nie tylko ty masz taki problem jest mnóstwo takich osób co jeszcze nikogo nie poznali sam jestem jednym z nich , ale ciągle mam nadzieję na lepsze jutro.Samotność naprawdę jest trudna ale dobrym sposobem jest zajęcie się czymś i nie myślenie o tym tak jak napisał blank.

1 402 Ostatnio edytowany przez Pan Lewski (2012-07-24 20:55:41)

Odp: 20 lat i zawsze sam...

Jeśli chcecie wiedzieć to was jest tylu z identycznym problemem jakby was produkowali taśmowo :]

1 403

Odp: 20 lat i zawsze sam...

To pewnie dlatego że wszyscy jesteśmy ludźmi ... porażające 'mądrości', nie ma co.

1 404

Odp: 20 lat i zawsze sam...

Jakie są wasze skuteczne sposoby na podbicie samooceny, na pozbycie się czarnych myśli ( nie chodzi mi o samobóje ), na zaprzestanie myślenia o związkach i tym podobnych?

1 405

Odp: 20 lat i zawsze sam...

hmm.. cieżka z tym sprawa. najlepiej jest poznać osoby pełne życia które nas tym zarażą. a inne hmm może jakieś wypady, jazdy rowerem, jakaś dobra lektura czy cos w tym stylu. tez nie mam jakiś sposobów na to niestety ale nie można samemu siedzieć i mysleć nad tym to jest pewne. jak tam samotnicy w ogóle? poznaliście kogoś?

1 406

Odp: 20 lat i zawsze sam...

Czy poznałem? Hm ... poznałem jedną dziewczynę zapoznaną w sieci na żywo, z inną również miałem się spotkać ale nie udało się. smile Co nie znaczy że nie będzie kolejnych prób, ot życie. Próbowałem zagadywania osób 'na ulicy', raz szło beznadziejnie, raz w ogóle nie szło ale raz się udało. wink Co prawda nie udało się tego pociągnąć w coś więcej ale sam fakt tego że to zrobiłem jest dla mnie ważny. smile I to tak właśnie jest, jest przez moment ok a potem znów brutalny kontakt z rzeczywistością.

1 407

Odp: 20 lat i zawsze sam...

no widzisz to ci dobrze. po co w takim razie szukasz porad na pozbycie sie czarnych myśli tongue? no probuj dalej to na pewno. a jak tam wakacje? wyjazdy jakieś są?

1 408

Odp: 20 lat i zawsze sam...
niewazne napisał/a:

no widzisz to ci dobrze. po co w takim razie szukasz porad na pozbycie sie czarnych myśli tongue? no probuj dalej to na pewno. a jak tam wakacje? wyjazdy jakieś są?

Ale właśnie napisałem, jest w miarę ok ale tylko do czasu bo to jednak nie jest to, jednak tego czegoś brak. Wiadomo że małymi kroczkami a 'wszystkiego' się nie zdobędzie tak od razu no ale jednak no ... bywają cięższe momenty. Wakacje? Ja nie mam wakacji. wink Miałem urlop ale to było dawno i nieprawda.

1 409

Odp: 20 lat i zawsze sam...

hehe oj biedak. to sie poobijaj troche jak masz chwile w ogole wolnego czasu tongue póki słońce jest. w sumie na ten sposób zagadywania na ulicy bym sie nie nabrała big_smile bym sie speszyła i tyle by było hehe ale ja to ja

1 410

Odp: 20 lat i zawsze sam...

Ale to nie było coś w stylu <podejście do spacerującej uliczką dziewczyny> 'cześć, jak masz na imię? Wiesz, masz bardzo ładne włosy / oczy / nogi ble ble ble', może pospacerujemy?' ani nic z tych rzeczy. wink

1 411

Odp: 20 lat i zawsze sam...
Ciemnooki napisał/a:

Jakie są wasze skuteczne sposoby na podbicie samooceny, na pozbycie się czarnych myśli ( nie chodzi mi o samobóje ), na zaprzestanie myślenia o związkach i tym podobnych?

Do tej pory wydawało mi się, że mam na to receptę w postaci codziennych licznych zajęć, sportu, spotkań ze znajomymi. Ale teraz kiedy właśnie mam ostatnie dłuuuugie wakacje, które spędzam w domu (plany wyjazdowe niestety w tym roku upadły) a wszyscy znajomi jak na komendę się pozakochiwali, to już naprawdę sama nie wiem hmm Pozostaje tylko liczyć, że skoro teraz jest źle, to może być tylko lepiej smile

1 412

Odp: 20 lat i zawsze sam...
naoko napisał/a:

Pozostaje tylko liczyć, że skoro teraz jest źle, to może być tylko lepiej smile

No oby oby, Tobie by się to zapewne przydało, mnie również. smile

1 413

Odp: 20 lat i zawsze sam...
Ciemnooki napisał/a:

Ale to nie było coś w stylu <podejście do spacerującej uliczką dziewczyny> 'cześć, jak masz na imię? Wiesz, masz bardzo ładne włosy / oczy / nogi ble ble ble', może pospacerujemy?' ani nic z tych rzeczy. wink

a jak działasz? big_smile

1 414

Odp: 20 lat i zawsze sam...

Normalnie, spontanicznie. smile Nie robiłem tego by kogokolwiek poderwać czy coś w tym guście. Po prostu postanowiłem sobie cholera, trzeba w końcu coś ze sobą zrobić, powalczyć z tym co mi się w sobie nie podoba, z rzekomą nieśmiałością i tak dalej. A poza tym to zawsze jedno doświadczenie, jedna rozmowa, jedna sytuacja więcej. A po to ma się życie. wink

1 415

Odp: 20 lat i zawsze sam...

no ale zaprezentuj jak to robisz? jak zaczynasz?

1 416

Odp: 20 lat i zawsze sam...

No ale co? Chcesz podejrzeć i spróbować jak ja? smile Ja jak już pisałem zrobiłem to z chęci powalczenia z nieśmiałością i dla siebie. A jak? No przede wszystkim trzeba wyjść z domu. wink Gdziekolwiek. Na spacer, rower, na bulwar jakiś, park - wiele jest możliwości a potem czekać i upatrzeć sobie 'ofiarę' którą chcemy na dosłownie 5 minut zagadać. A to gazeciarza, ulotkarza, turystę tongue, może cudzoziemca jakiegoś big_smile ( u mnie w mieście sporo ich się przewija, zwłaszcza latem ), no po prostu trzeba dojrzeć jakaś sytuację i zagadać, rzuć słowo, dwa a potem już idzie. Lepiej czy gorzej ale idzie.

1 417

Odp: 20 lat i zawsze sam...

hehe za ogólnie napisałeś no ale dobra niech ci będzie tongue no to powodzenia za ktorymś razem na bank będzie wymarzony efekt jaki chciałeś

1 418

Odp: 20 lat i zawsze sam...

No dobrze, jak już tak prosisz to niech będzie taka sytuacja. Ja vs ulotkarka powiedzmy, odbieram ulotkę i wtedy się zaczyna, można zapytać co tam ciekawego rozdaje ( w sensie reklamę czego, kredytu, knajpki czy księgarni np ), czy dobrze płacą big_smile, co studiuje lub gdzie się uczy, jeśli idzie w porządku można się przedstawić, zapytać o imię i inne 'osobiste' sprawy. smile I tak można sobie przyjemnie pogadać, choćby dla samego porozmawiania i podbicia samooceny chociażby.

1 419

Odp: 20 lat i zawsze sam...

o widzisz i to sie nazywają konkrety tongue no pewnie jesteś i tak wygadany wiec ci to łatwo przychodzi ja to tylko umiem sie uśmiechać big_smile

1 420

Odp: 20 lat i zawsze sam...
niewazne napisał/a:

o widzisz i to sie nazywają konkrety tongue no pewnie jesteś i tak wygadany wiec ci to łatwo przychodzi ja to tylko umiem sie uśmiechać big_smile

Hm ... no ogólnie myślę że tak ale to zależy. wink Czasem słyszę o sobie różne rzeczy. tongue Czy łatwo? Wiesz, to zależy o czym a przede wszystkim z kim mam rozmawiać, są osoby 'obce' z którymi gada mi się ok, takie z którymi czuję więź niemal rodzinną a inne że po prostu trzeba wymuszać gadkę więc ...

1 421

Odp: 20 lat i zawsze sam...
Ciemnooki napisał/a:

Hej. Ruszyło się coś tam u was? Cokolwiek?

Pytanie dawno zadane, ale chyba aktualne? wink

U mnie się ruszyło, ale w innej sprawie. Od 1 września będę mieszkał i pracował we Wrocku z...... kolegą big_smile. Tak więc opuszczam rodzinne gniazdko i idę na swoje tzn wynajęte tongue. Jak dla mnie to Wroclove jest najpiękniejszym miastem w PL i dziewczyny również smile. Ciężko będzie się przyzwyczaić do tak dużego miasta, ale jakoś to będzie. Zawsze mnie ciągnęło do tego miasta..... Może ktoś tam na mnie czeka? smile

1 422

Odp: 20 lat i zawsze sam...
Good Man napisał/a:
Ciemnooki napisał/a:

Hej. Ruszyło się coś tam u was? Cokolwiek?

Pytanie dawno zadane, ale chyba aktualne? wink

U mnie się ruszyło, ale w innej sprawie. Od 1 września będę mieszkał i pracował we Wrocku z...... kolegą big_smile. Tak więc opuszczam rodzinne gniazdko i idę na swoje tzn wynajęte tongue. Jak dla mnie to Wroclove jest najpiękniejszym miastem w PL i dziewczyny również smile. Ciężko będzie się przyzwyczaić do tak dużego miasta, ale jakoś to będzie. Zawsze mnie ciągnęło do tego miasta..... Może ktoś tam na mnie czeka? smile

Jesli we Wrocki nie spotkasz nikogo w kim sie zakochasz to z pewnoscia zakochasz sie w samym miescie- jest wspaniałe, mieszkałam ponadt rok i było super, tobie tez tego zycze no i oczywiscie tej, która tam na ciebie bedzie czekała smile .

1 423

Odp: 20 lat i zawsze sam...

Tak, Wrocław jest wspaniały, ale będę miał niezły zasuw w pracy w tak dużym mieście.....
Mam tam trochę znajomych, bo powyjeżdżali na studia i zostali w tym mieście, nie wracjają do mojej mieściny, więc będzie git.

Niobe, mieszkałaś tam ponad rok - ja planuję całe życie smile. Ale to tylko plany....

1 424

Odp: 20 lat i zawsze sam...

Hmm... Czy coś się ruszyło? Póki co - nie. I ani widu, ani słychu by w najbliższej przyszłości coś miało się ruszyć. Teraz zajmuję się tematyką motoryzacyjną i aż tak brak tej drugiej osoby mi nie doskwiera.

1 425 Ostatnio edytowany przez maciekanonim (2012-08-20 22:06:48)

Odp: 20 lat i zawsze sam...

cześć, wróciłem wczoraj z tygodniowego wypadu do Czech smile widziałem, że po drodze padło pytanie czy kogoś poznaliśmy i jak wakacje - tak więc w skrócie powiem że poznałem parę osób tam w Czechach, a wracając przesiadałem się we Wrocławiu i spotkałem się tam z koleżanką, z którą od półtora roku znamy się przez sieć i z jej chłopakiem, którego też znałem z sieci (swoją drogą oni też się poznali przez internet, chłopak z Łodzi, ona z Wrocławia). Więc można powiedzieć że kogoś poznałem, ale raczej nie o takie poznanie kogoś tutaj chodziło tongue

jak wracałem, to podróż trwała bardzo długo, bo ponad 12 godzin, jechałem sam, więc ciągle rozmyślałem o sobie i mojej samotności... oczywiście nie doszedłem do żadnego rewolucyjnego wniosku, tylko po raz kolejny stwierdziłem, że jestem luzerem i nie jest mi dane nikogo w życiu spotkać... wakacje się kończą, za chwilę kampania wrześniowa, pełno stresu i problemów osobistych, wracam do szarej rzeczywistości. chciałbym mieć przy sobie kogoś, kto by tę rzeczywistość pokolorował i wspierał mnie w trudnych chwilach, tak bardzo czuję że potrzebuję kogoś bliskiego, dziewczyny, która będzie ze mną w każdym momencie, która by mnie kochała sad dziś rozmawiałem z mamą o koleżankach, które są w moim wieku lub młodsze i rodzą już dzieci, niektóre powychodziły za mąż i padło ze strony mamy pytanie "a ty co, do końca życia chcesz być kawalerem?". znowu. już nie pierwszy raz słyszę od niej takie coś. co miałem jej powiedzieć? miałem odpowiedzieć "mamo jestem ciotą i frajerem i żadna mnie nie zechce, poza tym spójrz na mnie, kto by chciał kogoś z taką mordą"? do dupy z tym wszystkim. nikt mnie nie chce i tak pewnie zostanie. nie rozumiem tylko jednego - czemu potrafię mieć przyjaciół, być w dobrych stosunkach z ludźmi, lubić ich i (tak mi się przynajmniej wydaje) być lubianym, a nigdy nikomu na mnie nie zależało?

EDIT: co do pięknych miast - zapraszam do Gdańska! xD

1 426 Ostatnio edytowany przez meg285 (2012-08-20 22:43:04)

Odp: 20 lat i zawsze sam...

Czemu do Gdańska ?;)

1 427

Odp: 20 lat i zawsze sam...

bo to najpiękniejsze miasto pod słońcem! ; D

1 428

Odp: 20 lat i zawsze sam...

powodzenia, nie warto się poddawac nigdy:)

1 429

Odp: 20 lat i zawsze sam...

a tak wogóle, jestem zdania, że każdy zasługuje na miłość i szczęście, a co do Twojej mamy, też by chciała, żebyś miał już dziecko, tak jak Twoje koleżanki?;) Wiem, jak to jest, sama chciałabym mieć już dziecko..... może ono dało by mi to, czego potrzebuję od tak dawna. SZCZĘŚCIA;)

1 430

Odp: 20 lat i zawsze sam...

Ps. Od gdańska lepsiejszy Kraków;p Byle nie zapyziała stolica;/

Panowie, uszka do góry.  A w sieci też są fajne babeczki wink Sama dwóch byłych chłopaków poznałam przec neta, w czym z jednym do dziś się przyjaźnię;)

Po prostu niektórzy muszą dłużej poczekać na miłość, kiedyś ona przyjdzie na pewno;)

Posty [ 1 366 do 1 430 z 1 792 ]

Strony Poprzednia 1 … 20 21 22 23 24 … 28 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » SAMOTNOŚĆ » 20 lat i zawsze sam...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026