O cholera, będzie pisania. No dobra:
Kerty napisał/a:Gadać z dziewczynami? Hmm... Wiesz wiele się nasłuchałem na studiach jak kumpel rozmawia... I trochę mnie to przeraziło. Co prawda - kumpel bajeruje dziewczyny jak chce, rzekłbym nawet - mógłby zmieniać je jak rękawiczki. Ale tematy jakie porusza to mnie w osłupienie wprawiły... W dużej mierze sprowadzały się do seksu. I dziewczyny na to lecą. Nie wiem czemu, ale mam wrażenie, że jak dziewczyna leci na takie gadki to chce faceta po prostu złapać na dziecko.
Masz dosyć typowe zahamowania i zupełnie zafałszowany obraz. Owszem, dobrze się z nimi o seksie rozmawia, one same o nim często rozmawiają, gdyby udało ci się czasem posłuchać jak rozmawiają dwie przyjaciółki to byś mógł zacząć uciekać w panice. Nie ma mowy o łapaniu na dziecko, nie wiem skąd ten pomysł. Dziewczyny interesują się seksem, pragną go, może nawet bardziej niż my. Seks jest jednym z rzadziej poruszanych przeze mnie tematów, jednak rozmawiałem nań wiele razy i często wcale do nikąd to nie prowadziło.
Kerty napisał/a:No z tym seksem to przesadziłeś - trzeba by być Casanovą, żeby po kilku słowach normalna dziewczyna chciała seks z własnej, nieprzymuszonej woli uprawiać.
Ja niczego na ten temat nie mówiłem, choć po zastanowieniu nie wydaje mi się to wcale takie niemożliwe.
Kerty napisał/a:Mi też jakoś do tego nie spieszno, bo "jak się człowiek spieszy to się diabeł cieszy". No z całowaniem to już bardziej byłbym skłonny... Ale tylko troszkę bardziej. Z dziewczynami rozmawiam a i owszem. Na różne tematy...
A widzisz jeszcze pytanie jak rozumiem "rozmowę", ja umyślnie nazwałem to nie rozmową tylko "spotkaniem towarzyskim". Z kobietami znakomicie się komunikuje emocjami, taka komunikacja może odbywać się przy odgrywaniu scenek, gadaniu o głupotach albo milczeniu. Przekaz merytoryczny schodzi na dalszy plan, istotniejsze są pozytywne emocje.
Kerty napisał/a:I tak zostało. No ale czy rok to rzeczywiście dużo? Biorąc pod uwagę fakt, że spotykaliśmy się 3 x w tygodniu od 9 do 18? A to ktoś na wykład nie przyszedł a to sobie poszli... Jak to na studiach. Wypadałoby na zajęcia nie chodzić tylko z kumplami przesiadywać w domu i popijać trunki.
To jest dosyć luźna w sumie znajomość, długa droga przed nami, pozwolisz że rozwiniemy ten temat przy innej sposobności bo dużo do odpowiedzenia już w tym wątku jest. Najlepiej by było gdybyś wysłał mi wiadomość z informacją gdzie mieszkasz tudzież studiujesz, gdyby się okazało że gdzieś blisko to najprościej było by się zgadać na piwko i wszystko spokojnie omówić.
niewazne napisał/a:ehh faceci... skoro takie męskie tu sie dyskusje wdały to może zapytam o takie coś: na co faceci zwracają uwage jak widza dziewczyne
Ha, z tym to jest różnie. Jeśli pytasz o fizyczność to w moim przypadku jest to twarz, oczy, pupcia, talia i nogi
Ale sposób poruszania się czy wysławiania też jest ważny. A jeśli chodzi o psychikę co pewnie cię bardziej zainteresuje, każdy ma jakieś swoje preferencje jeżeli chodzi o charakter, natomiast jest on dla mnie niezmiernie ważny i może mieć decydujące znaczenie. Dlatego dużą wagę przywiązuję do bliższego poznania dziewczyny zanim zdecyduję kim ona może dla mnie być i czy w ogóle może być. Natomiast zdarza mi się że na pierwszy rzut oka nawet u osób bardzo atrakcyjnych widzę coś dla mnie odstręczającego co kojarzy mi się z charakterem, ale tą ostatnią wypowiedzią bym się nie przejmował bo można popaść w paranoję.
niewazne napisał/a:I własnie kiedy mozna u was wyczuć szczerość.. mnie osobiście wnerwia takie gadanie "nigdy cie nie okłamie, ja nie jestem taki jak inni.." itp bo wiem ze to nieprawda a przynajmniej na jakiś czas.
I masz rację, natomiast prosisz o to by w jednej wskazówce zawrzeć ci złożoną umiejętność, to jest niemożliwe.
niewazne napisał/a:jakby facetowi sie rzeczywiście dziewczyna sie podobała to chciałby z nią pisać i spotykać sie cały czas, walczyłby o nią prawda?
Wiesz, może być ale nie jestem przekonany. Taki byłem jako nastolatek ale przekonałem się że takie zaangażowanie zbyt często prowadzi do odrzucenia przez dziewczynę, a notoryczny kontakt nuży i zniechęca. Teraz mam podejście które określiłbym mianem "równorzędnej gry", mam przedewszystkim swoje życie które mnie interesuje, czasem mogę okazać trochę zainteresowania drugiej osobie i czekam czy to zostanie odwzajemnione, jeżeli tak to znowu mogę okazać trochę zainteresowania itd. gra się toczy.
niewazne napisał/a:ja jestem za tym żeby mówić prawde a nie gadać słodkie kłamstwa które i tak sie ujawnią. wiec ktoś ma lubić za kłamstwa kogoś czy za to jakim serio człowiek jest.
Słowa nie są nieodzowne. Ja widzę jakie intencje intencje i emocje się kryją za dowolnymi słowami bo nabyłem tę umiejętność, choć często nadal stykam się z osobami których nie mogę rozgryźć. W każdym razie, gdy "rozmawiam" z kobietami często nie muszę ani się witać ani nic mówić. Jedno spojrzenie daje pełne zrozumienie
Poniekąd dlatego też pewien Rosjanin wynalazł emotikonki, aby nieco zhumanizować rozmowę tekstową.
No a teraz wątek moto:
To że dwa lata temu Chińczycy przejęli Volvo jest bez znaczenia. Zmienił się tylko dostawca kapitału. Natomiast już wcześniej Volvo należało do Forda, S40 to było to samo co Focus.
Co się tyczy legendarnego bezpieczeństwa, uważam że Volvo jest na dobrej drodze do zupełnie czegoś odwrotnego bo konstruktorom nie chce się wybiegać ponad dotychczasowe wyniki zderzeniowe Euro NCAP, natomiast idzie się w kierunku systemów aktywnych, już nie tylko ABS, EBD, ASR, ESP ale także radaru z automatycznym hamulcem i systemem zapobiegającym kolizjom. Skutek jest taki że powstaje samochód groźny psychologicznie bo kierowcy wydaje się że może sobie pozwolić na więcej brawury i więcej nieuwagi co jest zgubne w skutkach bo system komputerowy też ma swoje ograniczenia, a w razie awarii może dojść do katastrofy (a elektronika to jeden z najbardziej awaryjnych elementów), być może dlatego od jakiegoś czasu moją grozę budzą kierowcy Volvo, widziałem już kilka razy taką sytuację kiedy ewdentnie przy 140 czy 160km/h jedynie system antykolizyjny uratował debila w jakimś XC90 przed wywołaniem karambolu.
Legendarne bezpieczeństwo Volvo pochodzi z dekad 60.70.80.90 kiedy prawie wszyscy poza Volvo mieli bezpieczeństwo w d. albo kiedy Volvo robiło jeszcze takie testy jakich inni nie robili, np. zrzucanie z wiaduktu czy uderzenie w tył. Dla przykładu w 1970 roku przeprowadzono konkurs E.S.V. w wyniku którego Volvo, Mercedes, Fiat i kilka innych firm opracowało współczesne technologie bezpiecznych nadwozi- usztywnioną kabinę z obiegiem energii, wzmocnienia boczne, strefy kontrolowanego zgniotu. Te prototypowe samochody przy zderzeniu zachowywały się zupełnie tak samo jak współczesne, z tą różnicą że były także testowane na okoliczność upadku z wiaduktu, uderzenia w tył i dachowania, a nie tylko w przód i w bok. Dlaczego zatem od tamtego czasu samochody nie były bezpieczne? Bo się to nie opłacało, nie było Euro NCAP, nikt się tym nie interesował. Skutek był taki że Mercedes i Fiat wprowadzili część rozwiązań ESV w latach 70tych ,a w latach 80. się z nich wycofali bo było to zbyt drogie. Wszystkie rozwiązania E.S.V. wprowadziły wówczas tylko dwie firmy. Pierwszą było Volvo, a drugą pewna nieistniejąca już firma z bloku wschodniego która kupiła technologię E.S.V. od Fiata. Stąd się wzięło legendarne bezpieczeństwo Volvo, a niezawodność owszem, bo np. Volvo do lat 90tych miało dajmy na to napęd na tył ze sztywnym tylnym mostem w którym dyferencjał był takich rozmiarów jakby pochodził z terenowego pickupa do transportu ciężkich materiałów, silniki choć mocne nie były wyżyłowane, wykonane z grubych elementów i z drogich stopów o wysokiej jakości. Teraz wszystko odlewa się cienko, z odpadów, część rzeczy umyślnie robi się z miękkiego metalu żeby się wytarła po określonym przebiegu, a silniki ładuje się takim ciśnieniem turbo jakie jeszcze nie dawno miały tylko samochody rajdowe.