Tak to jest, że mężczyzna i kobieta w związku nie dostają tego czego oczekują, zazwyczaj. Kobiety oczekują, że on po ślubie się zmieni, a on oczekuje, że ona się nie zmieni. Życie jest okrutne i plany niestety legają w gruzach, on się nie zmienia, a ona owszem. Zanim przejde do przyczyn i skutów, napiszę coś jeszcze. Gdy samiec i samica się spotkając, licząc na coś milusiego, starają się, ale starając się pokazują sobie głównie swoje sliczne piórka. No i to na wstepie jest już pierwszym gwoździem do trumny. Kobieta zapewne, na takim etapi nie pokaże sie facetowi w wałkach, nieprzygotowana, nie będzie ją bolała głowa, a jeśli nawet, to wybierze inny termin spotkania. Facet niekoniecznie będzie chciał spędzać czas przez komputerem albo tv i żłopać piwo z kumplami, choc ponieważ nie ma zamiaru się chować, pokazuje swoje wady, ale walczy z nimi, bo liczy że cos się rozkręci, że a może mu się trafi. Potem bywa lepiej, wspólne decyzje, wyjazdy zaangażowania, wciąż nakręcanie siebie, czasem wspólne mieszkanie itd... ale kobieta wciąz sie stara poznając wady faceta. Z czasem ochłodzienie, ale przecież zawsze było fajnie, to nic złego nie spotka. On biedak mająć już więcej pewności, jednak jej, że świat na niej się nie kończy, ale wciąz jest na tyle zainteresowany tym co ona robi, by być aktywny i chętny do współpracy, ona wciąz go potrafi zaskoczyć. Ślub, codzienność. Ona wciąz walczy by on się zmienił, owszem, on się zmienia, ale nie w ta stornę czego oczekuje, on, coraz mniej daje z siebie, mniej zainteresowania, mniej rozmów mniej romantyzmu, mniej Razem, więcej osobno. I to wszystko, podaczas gdy ona wydaje się - oddała mu dawno wszystko - a to kolejny gwóźdź do trumny. No i pęka, ona nie ma sil dalej walczyć, pokazuje jaka jest naprawdę, to czego nie było wcześniej, że ją też boli głowa, że tez czasem ma dość, że czasem chce odpocząć, że czasem potrzebuje sobie po prostu pogadać, a nie tylko słuchać celnych rad - i rozwiązań przedstawianych przez siebie problemów. A on ucieka od gadania, gdy potrzebuje odpocząć chce odpocząć w ciszy. Wciąz się nie zmienia, mniej się staranie poddaje się ... ona się zmienia, o czym wogóle nie było mowy. Ona się zmienia, opuszcza gardę. Pokazuje, że to wcale nie była ona gdy sie starała, w czystej swej postac - on jest zawiedzony, bo nic ciekawego się nie dzieje lub jest przewidywalne (z jego punktu widzenia). On za to ani odrobinę sie nie zmienia tam, gdzie kobieta liczyła że się dla niej zmieni, bo albo obiecywał, albo sobie sama tak ułozyła. Przychodzi Pani rutyna, a ponieważ, wszyscy jej oczekiwali, no to znaczy, że tak miało być. Niektórzy myślą, że jak co roku wyjadą na udane wakacje, a zimą na ferie, a cały rok będa pracować - to nie jest rutyna - ano właśnie jest. Tyle że trudniej to dostrzec. No i na tym mozna by było zakończyć. Podsumowując kobieta dająć wszystko - zmienia się, choć nie powinna, a faceta mimo chęci i włożonej pracy zmienić się nie udało.
Z czego to wynika. Ano z tego, że kobieta myśli, że mężczyzna oczekuje, że ona odda mu się w całości, a on będzie z tego powodu szczęśliwy do końca zycia. Zakada, że skoto powierzy mu wszystko, to on będzie wdzięczny, że doceni, że w zamian przynajmniej zrobi dla niej, jeśli nie coś podobnego, to przynajmniej zrobi coś wyjątkowego, od czasu do czasu. A tu lipa. Im więcej ona daje tym jemu mniej to docenia. Co ją złości i sprawia, że obnaża swoją naturę...tia tę którą tak skrzętnie ukrywała. I potem są te wszystkie "księżniczki", które wychodzą z założenia, że jej się należy, bo dała wszystko - to wyznaje hasło "rób mi dobrze bo jestem piękna" I zaczynają się łzy, przyjaciółki, koleżanki, pocieszenie, brak poczucia doceniania, brak poczucia kobiecości, atrakcyjności i te wszystkie inne przypadłości - a one przecież tye w niego zainwestowały i siebie i czasu. A tu ściana.
Bo mści brak rozwagi. Kobieta nie potrafi sobie wyobrazić, że dając wszystko - jednocześnie coś zabierają. O tak, zabierają i nie wiedza właściwie, że zabirają to, co takie ważne.
Wnioski pozwolę wysnuć po poniższym:
Facet to łowca. Poluje, ma instynk zdobywcy, trzeba mu od czasu do czasu pomachać przed nosem smakowitym kąskiem, za którym może się pouganiać. To go zmobilizuje do działania, wtedy bedzie szczęśliwy. Mało tego nawet dla zabawy będzie wymyślał nowe strategie, by się nie powtarzać jeśli tylko będzie miał za czym skakać - na czym kobieta oczywiście może tylko skorzystać. A to, że jemu się nie chce, to wina kobiet, dając wszystko, zabierają mu możliwości wykaznia się, poddania się temu instynktowi. Męskość ta któa napędzala go do czynów sprzed , odchodzi w odchłań. Bo w kobiecie obumiera kobiecość, tajemniczość, kokieteria.... to miał , a zostaje zabrane. Nawet, gdy on jest zakochany do szaleństwa to będzie się zachowywał jak lew na pastwisku. Będzie leżał, podziwiał widoki i czekał, aż mu obiad przyniosą, nic nie zrobi, czasem może ogonem pomacha ..., czasem sie ruszy, a on tak czeka by go coś zainteresowałao, czasem, dla rozrywki ruszy się ja jakąś obcą rozrywką, która mu przebiegnie obok - bo ma czas, nic sie nie dzieje. Pamięta czasy gdy poznawał, to noew ciekawe, kobieta była dla niego wyzwaniem, cieszyłaś się z jecho konkurów, okazywała my a potem mu to zrobiła, zabrała mu to wszystko oddając całość.
Drugą sprawą, pewnie jedną z wielu - to romowa - tak funadment związku. Kobieta potrzebuje porozmawiać, ale musi to być rozmowa ze zrozumieniem, jeśli przychodzi do ważnych rzczy. Zatem, najpierw trzeba sprawdzić, czy facet oddycha, czy reaguje, a dopiero zaczynać rozmawiać. Ale to i tak nie wszystko. Kobiety są inaczej patrzą na rozmowę, uważając, że ich spojrzenie jest jedyne i słuszne. Kobieta wielokrotnie chce pogadać, dla pogadania. Ale to gadanie, dla niej, ma wymiar dalece gdzie indziej sięgający, niż mężczyźnie może się wydawać. Rozmowa powoduje tworzenie więzi (tak wiem, że to głupio brzmi - dla Was) ale nie wszystkie sobie kobiety zdają sprawę, że rozmowa i jej utzymanie świadczy o utrzymaniu tej więzi, jej sile. Kobieta gada nie po to by jedynie przekazać informacje, ale po to by dla samejsiebi eczuć że ta więź istnieje i umacnia się. Którz może zaprzeczyć temu, że przyjaciółki, kotre spędza ze sobą wakacje, po przjeździe i rozstaniu, nie będą w stanie przez pare godzin jeszcze przegadać przez telefon - to nie znaczy, że się nie nagadały, to nie znaczy, że musza przekazać sobie informacje - to
chodzi o podtrzymanie więzi. Taki jest również oczekiwanie względem faceta, choć tu loty czy oczekiwania szybko sie i tak obniża. Choć nie zawsze. Ale to nie jedyny problem, kobieta, gdy idzie się pożalić sowjemu partnerowi, wcale nie oczekuje, że on jej da radę, ale to , że on jej wysłucha. On za to działa zadaniowe.
jest prolbem - trzeba znaleźć radę, bo inaczej jego instynkt go zawiedzie - ma wyzwanie - to go pobudza, znalezienie rozwiązania jest gratką. Kolejna sprawa - język. Przykład - ona mówi boli mnie głowa - on weź tabletkę. Ona mówi - jest mi źle - on to się połuż. Gdy ona oczekuje, że on ją przytuli , pocieszy, po prostu będzie albo wysłucha. A potem ona się obraża, że on nie zrozumiał o co jej chodzi. Błąd - facet - jeśli postawi mu się zadanie - czytaj przedstawi potrzebę do rozwiązania - to tym chętniej ją spełni - zatem trzeba artykułować, swoje potrzeby, albo jasno precyzować - źle mi - potrzebuję przytulenia. Czy korona spanie z
głowy? Czy to źle że powie sie mężczyźnie czego się oczekuje? Zamist poweidzieć, potem marnuje się czas na psioczenie, że nie wyczul sytuacji. I spirala się nakręca. Facet, dla odmiany działa inaczej, gdy ma problem zamyka się, szuka rozwiązania, zaszywa się. Potrzebuje czasu, przeanalizować sobie i co robi - potencjalnie oddala się. Kobieta nauczona, że więź to rozmowa, patrząc swoimi kategoriami - pogadania, a nie szukania rozwiązań, widząc faceta, który jest wycofany, tym ona czując się że go traci, usilniej stara się wyciągnąc z niego pogadanke, co mu lezy na sercu. A on, denerwuje się, że nie może zaszyć się i sobie sprawy przemyśleć, po swojemu. No i awantura z pierdoły gotowa, nie?
Ok teraz coś na osłodę - związek - to ciężka codzienna praca, oparta na rozmowie zaufaniu i tym, że kobieta jest Ewą, a mężczyna lwem. Tyle, że jeślie widzi się efekty, czyje się tym, stara się, to ta praca wazy tyle samo, co na początku znajomości, ona zamiast być produknetm, jest paliwem. Ewa, wciż powinna odsłaniać nowe, kusić, być zdobyczą, i nie piszczie że się nie da, co się da - to właśnie ta praca. Wystarczy od czasu do czasu coś przyslonić, podać inaczej, zakamufolwać, odmówić czegoś, takie rzeczy się dzieją. Kiedyś pomogłem pewnej dziewczynie, pisząc jej o tym, bo powinna zmienić, dawałem przykłady. Ona znalazła swój. Myślę, że się nie obrazi, jesli o tym tu napiszę. Była w związku, gdzie było ok, od czasu do czasu coś zgrzytneło. Mieszkali osobno, ale spotykali się ze sobą, gdy spotykali było zawsze miło romantyczna kolacja, kwiaty, taniec seks. Ale ona wiedziała, że to staneło. nie chodziło o papierek z urzędu, ale staneło. bylo dobrze. Wiecie co zrobiła, pewnego razu powiedziała na wejściu, że nie zostanie tej nocy nie podajc powodu, wieczór minął, ona wychodzi - on zdziwiony. Wyszła. Na drug i dzień telefony, wizyta w pracy, okazało się że pamiętał, że ona uwielbia owoce - przywiózł jej. Rozumiecie jak to działa. Właśni on musial zawalczyć, ona dała mu okazję wykać się. Zabierając coś. Proste, prawda? Mało tego, on żeby jej nie znudzić, kolenym razem wymyśli inny sposób, na dostarczenie tych owoców...
jo?
bosa, związek to walka na całe życie, cięzka praca, ale tak naprawdę nieiwle kosztuje. Gdy jednak nic nie daje radę zwrócić uwagi mężczyzny, ale warto popracować bo będą efekty, jeśli twierdzisz, że przyjdzie znów rutyna, to oznacza, że za mało się strałaś, ale daj mu to co mial na początku, to dostaniesz to, co miałaś na początku. I pamiętaj nie ma czegoś takiego jak perpetum mobile, jak nie posmarujesz to nie pojedziesz. Zawsze pozostaje wzbudzenie zazdrości, ale o tym juz pisałem - ba, wiem, że to skuteczne, ale to juz historia zupełnie czyjaś inna - i też udana. Życie to teatr, wszyscy w nim garmy. A tak szczerze, to świata nie obchodzi to, co byś chciała, ważne by obchodziło Twojego partnera.
(za wszystki błędy przepraszam)