netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

wszyscy tylko nie on...

169 odpowiedzi11 497 wyświetleńzałożony przez swinka peppa, 27.07.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » wszyscy tylko nie on...

Strony Poprzednia 1 2 3

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 131 do 170 z 170 ]

131

Odp: wszyscy tylko nie on...
swinka peppa napisał/a:
Dunkis napisał/a:

No bez przesady, 26 lat, to wcale nie pierwsza młodość, nsatolatką z doświadzceniami trudno CIę nazwać. Za to jesteś kobietą z doświadczeniem życiowy, krwiaiącym sercem, a nie żadną zrytą psychiką. Jeśli tak , to lekko kilka procent takich kobiet jest wogóle. Ale to pewnei tylko dzięki temu, że pozostałym kilkanaście procentom wciąz udaje się to ukryć.

nie pierwsza młodość:p

rozbawił mnie Twój post, dzięki, teraz mało rzeczy jest w stanie mnie rozśmieszyć...
zwłaszcza, że ostatnio pani w sklepie zażądała dowodu osobistego jak położyłam na taśmie piwka?:D

no widzisz, a diabełek nie potrafił sie śmiać z moich postów..
No, a czego Ci teraz trzeba, jak nie właśnie otuchy. Z tymi poważnymi oczywistymi rzeczami to właśnie tak jest. Niby wsyscy jaloś z tym żyją , traktują jak codzienność, rozumieją, a jednak jak się je nazwie po imieniu i dosadnie to cieszą. Dobra, napisz lepiej co masz zamiar zrobić, a my to już odpowiednio skrytykujemy, w końcu od czegoś tu jesteśmy, nie?

132

Odp: wszyscy tylko nie on...
Dunkis napisał/a:
swinka peppa napisał/a:
Dunkis napisał/a:

No bez przesady, 26 lat, to wcale nie pierwsza młodość, nsatolatką z doświadzceniami trudno CIę nazwać. Za to jesteś kobietą z doświadczeniem życiowy, krwiaiącym sercem, a nie żadną zrytą psychiką. Jeśli tak , to lekko kilka procent takich kobiet jest wogóle. Ale to pewnei tylko dzięki temu, że pozostałym kilkanaście procentom wciąz udaje się to ukryć.

nie pierwsza młodość:p

rozbawił mnie Twój post, dzięki, teraz mało rzeczy jest w stanie mnie rozśmieszyć...
zwłaszcza, że ostatnio pani w sklepie zażądała dowodu osobistego jak położyłam na taśmie piwka?:D

no widzisz, a diabełek nie potrafił sie śmiać z moich postów..
No, a czego Ci teraz trzeba, jak nie właśnie otuchy. Z tymi poważnymi oczywistymi rzeczami to właśnie tak jest. Niby wsyscy jaloś z tym żyją , traktują jak codzienność, rozumieją, a jednak jak się je nazwie po imieniu i dosadnie to cieszą. Dobra, napisz lepiej co masz zamiar zrobić, a my to już odpowiednio skrytykujemy, w końcu od czegoś tu jesteśmy, nie?

ja lubię Twoją "twórczość" po prostu mi odpowiada:p

problem w tym, że nie mam pojęcia co zrobić, chyba muszę sobie spokojnie pomyśleć....
kusi mnie żeby znaleźć sobie KOGOŚ, nie do zdrady, ale takiego kogoś z kim spędzałabym dużo czasu, żeby M choć posmakował tego co mi zafundował, no ale na dłuższą metę nie widzę w tym sensu....choć kusi, kusi

cóż drgugie wyjście najprostsze- rozstanie

nad resztą musze pomyśleć

133

Odp: wszyscy tylko nie on...

Wiesz co , napiszę Ci coś w tajemnicy. Jest ktoś, kto ze mną komentuje, w międzyczasie, to co się dzieje w tym wątku. Zanim przeczytałem Twoją ostatnią wypowiedź, powiedziałem coś takiego:

"Swinka, to kobieta, która zaczyna kroczyć dopiero trudną ścieżką, wiele przed nią, ona nawet nie wie co powinna zrobić".

Widzisz, to dlatego, że schemat Twojej sytuacji powtarzał sie tutaj niejednokrotnie. Ale co najważniejsze, nie ma na to złotego śridka ani rozwiązania. Dlatego podepne sie do słó End_aluzji, że ni ważne co zrobisz, najważniejsze byś pamiętała, że będziesz musiała wziąć za to odpowiedzialność. Zeby "dać w kość" M - fajne wiele kobiet tak pisze, to nie muisz sobie kogoś znajdować, wystarczy, że pójdziesz do fryzjerki, kosmetyczni, wyjdziesz na zakupy , potem nie mówiąc gdzie idziesz - fikcyjna randka, ale tak zakręcona przed wyjście, by nie dało sie zauważyć że wychodzisz i ubierasz się raczej niecodziennie. I szczerze mówiąc jest to najlepszy sposób by go otreźwić - zazdrość. Wzbudzenie zazdrości, ale nie takiej że --- a niech sobie idzie i tak nic nie zrobi... ale takiej, żeby wręcz był pewny że coś mu się wymkneło, że starcił kontrolę, że przestał być ważny, ba, że masz kogoś.... no wyobraź sobie... zapytaj go przed wyjściem np. czy ta czy inna para pończoch nadaje się na spotkanie .... ale jaka bielizna bardziej by mu się podobała, po czym wybierasz tę drugą, zakładasz i wychodzisz na pare godzin.
No a druga wersja.... zawsze będziesz miała czas, na drugą wersję. O ile się przekonasz że pierwsza nie zaskutkowała. wtedy ims zybciej tym lepiej.

134

Odp: wszyscy tylko nie on...

Jeśli boli cie to co on robi. A on uważa ze nie robi nic złego. To macie problem w podstawowej komunikacji.
A jeśli on wie ze cierpisz a jest to silniejsze od niego. To pewnie macie problem z uzależnieniem.
Niech cie nie kuszą pośrednie metody. Po co udawanki wzbudzanie zazdrości ... Nie strac w tym wszystkim sZacunku do siebie...

135

Odp: wszyscy tylko nie on...
Dunkis napisał/a:

Wiesz co , napiszę Ci coś w tajemnicy. Jest ktoś, kto ze mną komentuje, w międzyczasie, to co się dzieje w tym wątku. Zanim przeczytałem Twoją ostatnią wypowiedź, powiedziałem coś takiego:

"Swinka, to kobieta, która zaczyna kroczyć dopiero trudną ścieżką, wiele przed nią, ona nawet nie wie co powinna zrobić".

Widzisz, to dlatego, że schemat Twojej sytuacji powtarzał sie tutaj niejednokrotnie. Ale co najważniejsze, nie ma na to złotego śridka ani rozwiązania. Dlatego podepne sie do słó End_aluzji, że ni ważne co zrobisz, najważniejsze byś pamiętała, że będziesz musiała wziąć za to odpowiedzialność. Zeby "dać w kość" M - fajne wiele kobiet tak pisze, to nie muisz sobie kogoś znajdować, wystarczy, że pójdziesz do fryzjerki, kosmetyczni, wyjdziesz na zakupy , potem nie mówiąc gdzie idziesz - fikcyjna randka, ale tak zakręcona przed wyjście, by nie dało sie zauważyć że wychodzisz i ubierasz się raczej niecodziennie. I szczerze mówiąc jest to najlepszy sposób by go otreźwić - zazdrość. Wzbudzenie zazdrości, ale nie takiej że --- a niech sobie idzie i tak nic nie zrobi... ale takiej, żeby wręcz był pewny że coś mu się wymkneło, że starcił kontrolę, że przestał być ważny, ba, że masz kogoś.... no wyobraź sobie... zapytaj go przed wyjściem np. czy ta czy inna para pończoch nadaje się na spotkanie .... ale jaka bielizna bardziej by mu się podobała, po czym wybierasz tę drugą, zakładasz i wychodzisz na pare godzin.
No a druga wersja.... zawsze będziesz miała czas, na drugą wersję. O ile się przekonasz że pierwsza nie zaskutkowała. wtedy im szybciej tym lepiej.

no cóż nie powiem, że mi się to nie podoba:p skłamałabym, a tego nie znoszę:p

136

Odp: wszyscy tylko nie on...

End_aluzja, a jeśli miałoby to ich uratować? Dziś może to nazać utartą szacunku, przebierankami, a jeżeli okaże się lekarstwem, to czy nie watro>? a co jej szkodzi?

137

Odp: wszyscy tylko nie on...

A kto mówi, że idąc na zakupy, nie masz sie zapytać, w czym lepiej iśc.... nie musisz mówić, że idziesz na randkę, wystarczy że dasz do zrozumienia, a to co innego.

138

Odp: wszyscy tylko nie on...
End_aluzja napisał/a:

Jeśli boli cie to co on robi. A on uważa ze nie robi nic złego. To macie problem w podstawowej komunikacji.
A jeśli on wie ze cierpisz a jest to silniejsze od niego. To pewnie macie problem z uzależnieniem.
Niech cie nie kuszą pośrednie metody. Po co udawanki wzbudzanie zazdrości ... Nie strac w tym wszystkim sZacunku do siebie...

on wie, że boli, to po mnie widać, również fizycznie, niestety....
wie, że sprawia mi ból, że cierpię, obiecuje, a potem nici z obietnic i kłamie znowu. sam zaczął rozmowę, sam obiecywał, że już nigdy niczego takiego nie zrobi i co? do niczego nie nakłaniałam ani niczego nie wymuszałam SAM.

ja też zaczynam dopuszczać opcję, że on ma coś z głową i tylko specjalista pomoże...

139

Odp: wszyscy tylko nie on...

wszystkie rady i pomysły uważam za cenne, a które z nich i czy wykorzystam czas i głowa ma pokaże:)

140

Odp: wszyscy tylko nie on...

Czasami trzeba pokazać bo brakuje wyobraźni... Może macie racje. Pokaz mu świnka ze jesteś silna samodzielna i wiesz czego chcesz??
Ja powiedziałam mojemu. Ze wystarczy mi tylko jeden filtr i jedna zasada dla jego zachowań. Może robić cokolwiek zechce jeśli bez problemu wyobrazi sobie mnie w takiej sytuacji i nie bedzie to mu przeszkadzać... Obtancowywanie dupek na dyskotece?? Proszę bardzo ale ja robię to samo... Flirtowanie z kimś- ja tez to robię... Pieprzenie się?? Znaczy się wyobraża sobie mnie w podobnej sytuacji. Dopóki nie przeszkadza mu ze dotyczy to nas obojga to zgoda... Wiec wystarczy odrobina wyobraźni. Jeśli nie przeszkadza ci ze będę dostawała raniutko esemeska z tekstem całuje i raz na jakis czas pojadę na rabanko--- to możemy taki związek budować. Oczywiście może mi taki związek nie odpowiadać- ale granice maja być jawne.... Bo jesliby przyszedł i powiedział- wiesz poznałem laskę chce ja w środę przeleciec. To ja bym powiedziała. Tak. Albo nie.

O kurcze. Ale poszłam w utopiee. Co nie??? smile))
Wracając do wątku. Chodzi o to- ze zasady obowiązują dwie strony.
A nie zgrywamy się na przewrazliwionego zazdrosnika a dupki rzniemy. Jak ty rzniesz to znaczy Ze zakladasz ze ja tez.

141

Odp: wszyscy tylko nie on...

to jest dobry pomysł:)

142

Odp: wszyscy tylko nie on...

witam po małej przerwie..
tak myślałam i myślałam i dochodzę do wniosku, że niemal na równi ze zdradą fizyczną boli mnie Jego jedna znajomość gg. bardzo długo z nią rozmawiał chyba jakieś pół roku, a może i więcej? co za różnica... chodzi o to, że te rozmowy baaardzo przypominały mi te kiedyś między nami i wydaje mi się, że oni coś do siebie czują, nadal...
może to moja wyobraźnia, a może nie.

to taka znajomość z niewinnym początkiem, która rozwijała się jak to bywa między kobietą i facetem:(
ona niby tam jakieś opory miała, bo wiedziała, że on żonaty, ale chyba aż tak jej to nie przeszkadzało skoro ciągnęła dalej tę znajomość i co z tego, że co jakiś czas zaznaczała, że to tylko przyjaźń, że żona rodzina itd, jak znowu wracała do kuszenia, podpuszczania a on był jak najbardziej chętny.

to właśnie tej znajomości nie mógł zakończyć. co więcej boję się że nie wytrzyma on, ona któreś z nich i znowu zaczną pisać.... a może nadal piszą?

wiem miałam o tym nie myśleć, ale mam dzisiaj chyba jakiś słaby dzień:( i czułam potrzebę wywalenia tych swoich

143

Odp: wszyscy tylko nie on...

Po zdradzie tego typu strach towarzyszył mi każdego dnia.. każdy wyjazd do pracy mojego poprzedniego męża oczami wyobraźni widziałam jako wyjazd do niej.. ( nie będę pisała z dużej litery o niej).. każdy głuchy telefon, każda zmiana tonu gdy odbierał telefon, gdy tylko siadał do komputera zamierałam, nieodebrany telefon przez niego? WSZYSTKO powodowało ,ze bardzo się bałam.. panicznie?ale mój strach miałam w sobie, bardzo głęboko.. tyle pracy włożyłam ,żeby tego po mnie nie było widać? Nie sprawdzałam NIC, nie szukałam w kieszeniach, nie dotykałam jego telefonu, nic .. dzięki czemu mogłabym się czegoś dowiedzieć? ze strachu? Nawet gdy On dzwonił do mnie to była sekunda gdzie bałam się ,że usłyszę cos w stylu? nie wytrzymałem, jestem znów z nią?.. jaki to był koszmar, ile zabrał mi ten czas energii i sił, i jak spustoszył moją psychikę sama tylko wiem?   Oczywiście nie muszę nadmieniać ze na guzik się to zdało, ta moja harówka.. zmarnował wszystko ?do dna.
Dziś mam Męża.. wspaniałego, mądrego.. kocham go? też kiedyś ktoś go zdradził.. więc wie jak to smakuje, i dlatego  mam wrażenie ,że mam jakąś gwarancje ,że od niego nic takiego mnie nie spotka?a jednak bywają momenciki maluśkie bardzo, że pojawia się coś w stylu tamtego strachu.. taki mały straszeczek.. rzadko ale się zdarza?i  za chwile znika bo mam myśl w głowie? On mi nigdy tego nie zrobi? i jest ok.. ale wolałabym, żeby nie pojawiał się wcale?..
Nie wiem czy można się się tak na 100 % uwolnić od tych demonów? nie wiem?

144

Odp: wszyscy tylko nie on...

pewnie, nie można... ale wiesz ja tez ostatnio tak właśnie się zastanawiałam, czy w razie rozstania mogłabym jeszcze komuś zaufać i doszłam do wniosku, że chyba tylko komuś kto też kiedyś został zdradzony...
dziwne to wszystko

145 Ostatnio edytowany przez Dunkis (2011-08-11 14:39:07)

Odp: wszyscy tylko nie on...

to zależy od Ciebie, ale demona juz nie przepędzisz, nawet przy pomocy egzorcystów.

Malwina69, nie jestes odosobniona w przeżywaniu takich rzczy, jakie przeżywałaś, to zdecydowanie normalna reakcjia, choć powód, zdaje się być poza normalnością

146

Odp: wszyscy tylko nie on...
swinka peppa napisał/a:

witam po małej przerwie..
tak myślałam i myślałam i dochodzę do wniosku, że niemal na równi ze zdradą fizyczną boli mnie Jego jedna znajomość gg. bardzo długo z nią rozmawiał chyba jakieś pół roku, a może i więcej? co za różnica... chodzi o to, że te rozmowy baaardzo przypominały mi te kiedyś między nami i wydaje mi się, że oni coś do siebie czują, nadal...
może to moja wyobraźnia, a może nie.

to taka znajomość z niewinnym początkiem, która rozwijała się jak to bywa między kobietą i facetem:(
ona niby tam jakieś opory miała, bo wiedziała, że on żonaty, ale chyba aż tak jej to nie przeszkadzało skoro ciągnęła dalej tę znajomość i co z tego, że co jakiś czas zaznaczała, że to tylko przyjaźń, że żona rodzina itd, jak znowu wracała do kuszenia, podpuszczania a on był jak najbardziej chętny.

to właśnie tej znajomości nie mógł zakończyć. co więcej boję się że nie wytrzyma on, ona któreś z nich i znowu zaczną pisać.... a może nadal piszą?

wiem miałam o tym nie myśleć, ale mam dzisiaj chyba jakiś słaby dzień:( i czułam potrzebę wywalenia tych swoich

Przepraszam, ale ja zupelnie nie rozumiem Twojej bezczynnosci wobec jego postepowania? Tak jakbys dawala mu ciche przyzwolenie.

Zamiast udawac bielizniane randki czy straszyc, ze ja tez sobie tak poskacze z innymi..najzwyczajniej w swiecie zlikwidowalabym mu to konto gg albo zalogowala sie pod jego numerem i pare slow owej panience od siebie napisala..np. ze malpe odnajde i wstydu na wsi narobie.

Bo poki co to my tou sobie gadu gadu a on sobie z innymi gadu gadu. i nic sie nie zmienia. ide, czesc.

147

Odp: wszyscy tylko nie on...
Dunkis napisał/a:

to zależy od Ciebie, ale demona juz nie przepędzisz, nawet przy pomocy egzorcystów.

Malwina69, nie jestes odosobniona w przeżywaniu takich rzczy, jakie przeżywałaś, to zdecydowanie normalna reakcjia, choć powód, zdaje się być poza normalnością

wiem, że nie jestem i nie byłam odosobniona.. u egzorcysty byłam. :-D nie pomogło... z tym ,że to teraz takie malutkie staszki..z którymi można żyć.. ..gdyby jednak istaniała złota recepta na pozbycie sie ich.. chętnie bym skorzystała...

148

Odp: wszyscy tylko nie on...
Mussuka napisał/a:
swinka peppa napisał/a:

witam po małej przerwie..
tak myślałam i myślałam i dochodzę do wniosku, że niemal na równi ze zdradą fizyczną boli mnie Jego jedna znajomość gg. bardzo długo z nią rozmawiał chyba jakieś pół roku, a może i więcej? co za różnica... chodzi o to, że te rozmowy baaardzo przypominały mi te kiedyś między nami i wydaje mi się, że oni coś do siebie czują, nadal...
może to moja wyobraźnia, a może nie.

to taka znajomość z niewinnym początkiem, która rozwijała się jak to bywa między kobietą i facetem:(
ona niby tam jakieś opory miała, bo wiedziała, że on żonaty, ale chyba aż tak jej to nie przeszkadzało skoro ciągnęła dalej tę znajomość i co z tego, że co jakiś czas zaznaczała, że to tylko przyjaźń, że żona rodzina itd, jak znowu wracała do kuszenia, podpuszczania a on był jak najbardziej chętny.

to właśnie tej znajomości nie mógł zakończyć. co więcej boję się że nie wytrzyma on, ona któreś z nich i znowu zaczną pisać.... a może nadal piszą?

wiem miałam o tym nie myśleć, ale mam dzisiaj chyba jakiś słaby dzień:( i czułam potrzebę wywalenia tych swoich

Przepraszam, ale ja zupelnie nie rozumiem Twojej bezczynnosci wobec jego postepowania? Tak jakbys dawala mu ciche przyzwolenie.

Zamiast udawac bielizniane randki czy straszyc, ze ja tez sobie tak poskacze z innymi..najzwyczajniej w swiecie zlikwidowalabym mu to konto gg albo zalogowala sie pod jego numerem i pare slow owej panience od siebie napisala..np. ze malpe odnajde i wstydu na wsi narobie.

Bo poki co to my tou sobie gadu gadu a on sobie z innymi gadu gadu. i nic sie nie zmienia. ide, czesc.

a co da zlikwidowanie konta/? założy sobie nowe.
pannie napisałam to i owo, ale czy cos z tego wyniknie??????
zrobiłam już wszystko co mogłam, reszta zależy od męża....

149

Odp: wszyscy tylko nie on...

krętacz zostanie krętaczem...

150

Odp: wszyscy tylko nie on...

Ja też byłam zdradzoną zoną, oj bolało jak diabli! Nie potrafiłam mu wybaczyć, nawet nie próbowałam, pamiętam ile pytań wtedy krążyło mi po głowie, "dlaczego", "czego mu brakowało"... Rozstaliśmy się, od tamtej pory mineło 8 lat, a teraz z perspektywy czasu powiem Wam że walczyłabym o ten związek, ale człowiek był młody i myślał że życie jest takie kolorowe... Pozdrawiam.

151

Odp: wszyscy tylko nie on...

Czekaj prosiaczku, bo zaczyman czegoś nie rozumieć. Napisałaś, że zrobiłaś wszystko, reszta zależy od męża.
Zrobiłaś wszystko - a on założył konto - nowe, to w takim razie, kiedy był moment w którym powiedziałas sobie, ze to od niego zależy, po założeniu konta czy przed?
Jeśli przed, to rozumiem, że przystałas na to, bo jeśli po .....  widze kolejne rogi.

152

Odp: wszyscy tylko nie on...

Ty nie myslalas ze życie jest kolorowe... Byłaś przekOnana ze jest czarno białe i tylko dobro i zło...
To teraz wiesz ze życie jest kolorowe....

153

Odp: wszyscy tylko nie on...
ewelka11 napisał/a:

Ja też byłam zdradzoną zoną, oj bolało jak diabli! Nie potrafiłam mu wybaczyć, nawet nie próbowałam, pamiętam ile pytań wtedy krążyło mi po głowie, "dlaczego", "czego mu brakowało"... Rozstaliśmy się, od tamtej pory mineło 8 lat, a teraz z perspektywy czasu powiem Wam że walczyłabym o ten związek, ale człowiek był młody i myślał że życie jest takie kolorowe... Pozdrawiam.

Piękna puenta.
Zawsze mozna trafić gorzej, prawda?

154

Odp: wszyscy tylko nie on...

Dunkis chłopcze... A ty walczyles walczyles ale czy dalej związek dało się pOnownie scalic odbudować stworzyć??

155 Ostatnio edytowany przez Dunkis (2011-08-11 16:13:20)

Odp: wszyscy tylko nie on...

Tak droga Aluzo, udało się.
[Dunkis drapie się w głowę, i postanaiwa coś dopisać]
Jest jednak, ale - to nie to samo. Dziwne bo w niektórych rzeczach to zwrot o 180 stopni, jest kosmicznie lepiej, ale niektóre stały sie niedostepne lub straciły swa moc. Wiecej ze mnie nie wyciągniesz.

156

Odp: wszyscy tylko nie on...

I tym optymistycznym akcentem się dzisiaj wyEnd-uje

157

Odp: wszyscy tylko nie on...
Dunkis napisał/a:

Czekaj prosiaczku, bo zaczyman czegoś nie rozumieć. Napisałaś, że zrobiłaś wszystko, reszta zależy od męża.
Zrobiłaś wszystko - a on założył konto - nowe, to w takim razie, kiedy był moment w którym powiedziałas sobie, ze to od niego zależy, po założeniu konta czy przed?
Jeśli przed, to rozumiem, że przystałas na to, bo jeśli po .....  widze kolejne rogi.

no nie rozumiesz:p

nie wiem czy on założył nowe konto, napisałam tylko, że jeśli nawet takowe by założył nic o tym nie będę wiedziała- on ma komputer w pracy, a ja z nim nie pracuję przecież:p


chodzi o to, że po wszystkim, czyli jak sie dowiedziałam o internetowych gadankach i o zdradzie, obiecał, że zakończy, minęły 2 tygodnie, a ja się dowiaduję, że jednej znajomości nie zakończył na pewno, takiej która trwała długo, nie wiem czy on się w niej zakochał, czy jak, w każdym razie traktował ją nieco inaczej niż pozostałe zabawki, poza tym te rozmowy były w innym tonie. dlatego tak mnie to boli, że obiecał zakończenie tej znajomości również, a nie dotrzymał obietnicy! nie mogę pojąć dlaczego????????? ja musiałam się zeszmacić i napisać do tej siksy obesranej, a ona o niczym nie wiedziała (czyli, że ja wiem i że mają zakończyć znajomość)...

czyli co poroże mi się rozrasta???? niedługo będę jak jeleń:p
ale na marginesie laska jest z baaaaaardzo daleka, także spotkanie nie wchodzi w grę, przynajmniej teraz..

158

Odp: wszyscy tylko nie on...
ewelka11 napisał/a:

Ja też byłam zdradzoną zoną, oj bolało jak diabli! Nie potrafiłam mu wybaczyć, nawet nie próbowałam, pamiętam ile pytań wtedy krążyło mi po głowie, "dlaczego", "czego mu brakowało"... Rozstaliśmy się, od tamtej pory mineło 8 lat, a teraz z perspektywy czasu powiem Wam że walczyłabym o ten związek, ale człowiek był młody i myślał że życie jest takie kolorowe... Pozdrawiam.

Zawsze tu będe ewelka11, gdy powiesz, że bolało jak diabli ....
A powiedz, bo może być interesujące ... żałujesz że sie z nim rozstałaś ? Dlaczego ? Nie ułożyło Ci się zycie po tym wszystkim ?
A jemu ?

Trzymaj sie swinko ...

159

Odp: wszyscy tylko nie on...

Dzięki Diabełku wink

160

Odp: wszyscy tylko nie on...
swinka peppa napisał/a:
Dunkis napisał/a:

Czekaj prosiaczku, bo zaczyman czegoś nie rozumieć. Napisałaś, że zrobiłaś wszystko, reszta zależy od męża.
Zrobiłaś wszystko - a on założył konto - nowe, to w takim razie, kiedy był moment w którym powiedziałas sobie, ze to od niego zależy, po założeniu konta czy przed?
Jeśli przed, to rozumiem, że przystałas na to, bo jeśli po .....  widze kolejne rogi.

no nie rozumiesz:p

nie wiem czy on założył nowe konto, napisałam tylko, że jeśli nawet takowe by założył nic o tym nie będę wiedziała- on ma komputer w pracy, a ja z nim nie pracuję przecież:p


chodzi o to, że po wszystkim, czyli jak sie dowiedziałam o internetowych gadankach i o zdradzie, obiecał, że zakończy, minęły 2 tygodnie, a ja się dowiaduję, że jednej znajomości nie zakończył na pewno, takiej która trwała długo, nie wiem czy on się w niej zakochał, czy jak, w każdym razie traktował ją nieco inaczej niż pozostałe zabawki, poza tym te rozmowy były w innym tonie. dlatego tak mnie to boli, że obiecał zakończenie tej znajomości również, a nie dotrzymał obietnicy! nie mogę pojąć dlaczego????????? ja musiałam się zeszmacić i napisać do tej siksy obesranej, a ona o niczym nie wiedziała (czyli, że ja wiem i że mają zakończyć znajomość)...

czyli co poroże mi się rozrasta???? niedługo będę jak jeleń:p
ale na marginesie laska jest z baaaaaardzo daleka, także spotkanie nie wchodzi w grę, przynajmniej teraz..

ja juz nic z tego nie rozumiem..jak to konto ma w pracy? to w koncu gdzie on sobie gadu-gaduje z tymi panienkami?

domyslam se, ze raczej w domu..bo w pracy to albo by go szef w koncu opitolil, albo wylecialby na zbity pysk, albo nie mial takiego dostepu do tych smarkul w ciagu dnia  (szkola potem galerie handlowe itp.).

wiec zakladam, ze w domu i to wieczorami odbywa sie lwia czesc tych igraszek i nadal pytam: dlaczego NIC nie zrobisz? wiesz, ze nadal sobie pogaduje i nie trzasniesz mu ta klawiatura w zakuty leb? Oczywiscie pisze to w przenosni (choc sama nie wiem czy bym slow w czyn nie obrocila w podobnej sytuacji:).

On sobie jawnie z Ciebie kpi a Ty zwyczajnie na to pozwalasz.

walnij wreszcie piescia w stol, zazadaj wykasowania konta natychmiast i przy Tobie, zazadaj prawa do kontrolowania jego poczynan w "gabinecie" (nie czytania maili ale wystarczy ze zobaczysz jakie ma programy uruchomione i postaw wreszcie ultimatum ostateczne i wykonalne: albo koniec z gadu gadu i to z dniem dzisiejszym albo wio do panienki na drugi koniec Polski.. Powiedz to bez krzykow ale stanowczo "jesli jeszcze raz zobacze Cie na jakimkolwiek czacie, wystawiam Ci walizki. tego samego dnia i bezpowrotnie, mozesz oszczedzic sobie tlumaczen i teatralnych gestow". Potem idz sobie na kanape, nalej drinka i wlacz swoj ulubiony program, ignorujac pacana od tej pory ze stoickim spokojem.

A w ogole to on nie ma co ze soba w domu robic? To mu zorganizuj czas wolny: sprzatanie, spacer z dzieckiem, zakupy, pranie, prasowanie, gotowania, dywanow trzepanie..nie bedzie kiedy usiasc do pogaduszek.


albo siedz, placz i pisz nam co pare dni o swoich rozterkach.

161

Odp: wszyscy tylko nie on...

The_devil.....  powiem tak, żałowałam że nie dałam mu szansy i czasem się łapię na tym że pomyślę o nim... Teraz już rzadziej ale czasem mam tak smile on przez 3 lata po rozstaniu zabiegał o mnie, ale byłam nie ugięta, jak raz zdradził zrobiłby to znowu, nie miałam na to siły... Mnie życie się jako tako ułożyło i wiem że jemu też, nam się nie udało trudno, tak czasem bywa, ale trzeba iść do przodu i nie oglądać się za siebie....

162

Odp: wszyscy tylko nie on...
Mussuka napisał/a:
swinka peppa napisał/a:
Dunkis napisał/a:

Czekaj prosiaczku, bo zaczyman czegoś nie rozumieć. Napisałaś, że zrobiłaś wszystko, reszta zależy od męża.
Zrobiłaś wszystko - a on założył konto - nowe, to w takim razie, kiedy był moment w którym powiedziałas sobie, ze to od niego zależy, po założeniu konta czy przed?
Jeśli przed, to rozumiem, że przystałas na to, bo jeśli po .....  widze kolejne rogi.

no nie rozumiesz:p

nie wiem czy on założył nowe konto, napisałam tylko, że jeśli nawet takowe by założył nic o tym nie będę wiedziała- on ma komputer w pracy, a ja z nim nie pracuję przecież:p


chodzi o to, że po wszystkim, czyli jak sie dowiedziałam o internetowych gadankach i o zdradzie, obiecał, że zakończy, minęły 2 tygodnie, a ja się dowiaduję, że jednej znajomości nie zakończył na pewno, takiej która trwała długo, nie wiem czy on się w niej zakochał, czy jak, w każdym razie traktował ją nieco inaczej niż pozostałe zabawki, poza tym te rozmowy były w innym tonie. dlatego tak mnie to boli, że obiecał zakończenie tej znajomości również, a nie dotrzymał obietnicy! nie mogę pojąć dlaczego????????? ja musiałam się zeszmacić i napisać do tej siksy obesranej, a ona o niczym nie wiedziała (czyli, że ja wiem i że mają zakończyć znajomość)...

czyli co poroże mi się rozrasta???? niedługo będę jak jeleń:p
ale na marginesie laska jest z baaaaaardzo daleka, także spotkanie nie wchodzi w grę, przynajmniej teraz..

ja juz nic z tego nie rozumiem..jak to konto ma w pracy? to w koncu gdzie on sobie gadu-gaduje z tymi panienkami?

domyslam se, ze raczej w domu..bo w pracy to albo by go szef w koncu opitolil, albo wylecialby na zbity pysk, albo nie mial takiego dostepu do tych smarkul w ciagu dnia  (szkola potem galerie handlowe itp.).

wiec zakladam, ze w domu i to wieczorami odbywa sie lwia czesc tych igraszek i nadal pytam: dlaczego NIC nie zrobisz? wiesz, ze nadal sobie pogaduje i nie trzasniesz mu ta klawiatura w zakuty leb? Oczywiscie pisze to w przenosni (choc sama nie wiem czy bym slow w czyn nie obrocila w podobnej sytuacji:).

On sobie jawnie z Ciebie kpi a Ty zwyczajnie na to pozwalasz.

walnij wreszcie piescia w stol, zazadaj wykasowania konta natychmiast i przy Tobie, zazadaj prawa do kontrolowania jego poczynan w "gabinecie" (nie czytania maili ale wystarczy ze zobaczysz jakie ma programy uruchomione i postaw wreszcie ultimatum ostateczne i wykonalne: albo koniec z gadu gadu i to z dniem dzisiejszym albo wio do panienki na drugi koniec Polski.. Powiedz to bez krzykow ale stanowczo "jesli jeszcze raz zobacze Cie na jakimkolwiek czacie, wystawiam Ci walizki. tego samego dnia i bezpowrotnie, mozesz oszczedzic sobie tlumaczen i teatralnych gestow". Potem idz sobie na kanape, nalej drinka i wlacz swoj ulubiony program, ignorujac pacana od tej pory ze stoickim spokojem.

A w ogole to on nie ma co ze soba w domu robic? To mu zorganizuj czas wolny: sprzatanie, spacer z dzieckiem, zakupy, pranie, prasowanie, gotowania, dywanow trzepanie..nie bedzie kiedy usiasc do pogaduszek.


albo siedz, placz i pisz nam co pare dni o swoich rozterkach.

ano właśnie nic z tego nie rozumiesz, a zabierasz głos....

mąż ma nieograniczony dostęp do neta w pracy (nie przyszło Ci do głowy że może sam jest sobie szefem????)
a więc jeśli coś się dzieje albo będzie działo to będzie to w pracy, a nie w domu jak zakłada Twoja teoria....

w domu jeśli jest, to tylko i wyłącznie do mojej dyspozycji teraz:) choć tak krótko...


p.s. a czy forum nie jest po to żeby wylewać tu swoje łzy, rozterki i żale??

163

Odp: wszyscy tylko nie on...
swinka peppa napisał/a:
Mussuka napisał/a:
swinka peppa napisał/a:

no nie rozumiesz:p

nie wiem czy on założył nowe konto, napisałam tylko, że jeśli nawet takowe by założył nic o tym nie będę wiedziała- on ma komputer w pracy, a ja z nim nie pracuję przecież:p


chodzi o to, że po wszystkim, czyli jak sie dowiedziałam o internetowych gadankach i o zdradzie, obiecał, że zakończy, minęły 2 tygodnie, a ja się dowiaduję, że jednej znajomości nie zakończył na pewno, takiej która trwała długo, nie wiem czy on się w niej zakochał, czy jak, w każdym razie traktował ją nieco inaczej niż pozostałe zabawki, poza tym te rozmowy były w innym tonie. dlatego tak mnie to boli, że obiecał zakończenie tej znajomości również, a nie dotrzymał obietnicy! nie mogę pojąć dlaczego????????? ja musiałam się zeszmacić i napisać do tej siksy obesranej, a ona o niczym nie wiedziała (czyli, że ja wiem i że mają zakończyć znajomość)...

czyli co poroże mi się rozrasta???? niedługo będę jak jeleń:p
ale na marginesie laska jest z baaaaaardzo daleka, także spotkanie nie wchodzi w grę, przynajmniej teraz..

ja juz nic z tego nie rozumiem..jak to konto ma w pracy? to w koncu gdzie on sobie gadu-gaduje z tymi panienkami?

domyslam se, ze raczej w domu..bo w pracy to albo by go szef w koncu opitolil, albo wylecialby na zbity pysk, albo nie mial takiego dostepu do tych smarkul w ciagu dnia  (szkola potem galerie handlowe itp.).

wiec zakladam, ze w domu i to wieczorami odbywa sie lwia czesc tych igraszek i nadal pytam: dlaczego NIC nie zrobisz? wiesz, ze nadal sobie pogaduje i nie trzasniesz mu ta klawiatura w zakuty leb? Oczywiscie pisze to w przenosni (choc sama nie wiem czy bym slow w czyn nie obrocila w podobnej sytuacji:).

On sobie jawnie z Ciebie kpi a Ty zwyczajnie na to pozwalasz.

walnij wreszcie piescia w stol, zazadaj wykasowania konta natychmiast i przy Tobie, zazadaj prawa do kontrolowania jego poczynan w "gabinecie" (nie czytania maili ale wystarczy ze zobaczysz jakie ma programy uruchomione i postaw wreszcie ultimatum ostateczne i wykonalne: albo koniec z gadu gadu i to z dniem dzisiejszym albo wio do panienki na drugi koniec Polski.. Powiedz to bez krzykow ale stanowczo "jesli jeszcze raz zobacze Cie na jakimkolwiek czacie, wystawiam Ci walizki. tego samego dnia i bezpowrotnie, mozesz oszczedzic sobie tlumaczen i teatralnych gestow". Potem idz sobie na kanape, nalej drinka i wlacz swoj ulubiony program, ignorujac pacana od tej pory ze stoickim spokojem.

A w ogole to on nie ma co ze soba w domu robic? To mu zorganizuj czas wolny: sprzatanie, spacer z dzieckiem, zakupy, pranie, prasowanie, gotowania, dywanow trzepanie..nie bedzie kiedy usiasc do pogaduszek.


albo siedz, placz i pisz nam co pare dni o swoich rozterkach.

ano właśnie nic z tego nie rozumiesz, a zabierasz głos....

mąż ma nieograniczony dostęp do neta w pracy (nie przyszło Ci do głowy że może sam jest sobie szefem????)
a więc jeśli coś się dzieje albo będzie działo to będzie to w pracy, a nie w domu jak zakłada Twoja teoria....

w domu jeśli jest, to tylko i wyłącznie do mojej dyspozycji teraz:) choć tak krótko...


p.s. a czy forum nie jest po to żeby wylewać tu swoje łzy, rozterki i żale??

Prosze Cie bardzo, siedz i rycz.

I bardzo jestem w takim razie ciekawa..jak Ty mu te pogaduszki w pracy nakrylas? Naloty mu w firmie robisz? Czy moze on tak sam z siebie o wszystkim Ci opowiada? Jesli jako szef firmy ma czas na takie pierdoly to ja mu dlugiej egzystencji na rynku nie wroze...Malo tego, to dodajesz ,ze odpisalas jego panience smarkatej.. tez z jego kompa sluzbowego??? Cos Ty  tu nakrecila?

O czym tu zreszta dyskutowac skoro i tak na wszystko co on robi masz wytlumaczenie. Dzis jest moj a, ze pojutrze bedzie cudzy to trudno, taka jego samcza natura.

164

Odp: wszyscy tylko nie on...
swinka peppa napisał/a:

nie wiem czy on założył nowe konto, napisałam tylko, że jeśli nawet takowe by założył nic o tym nie będę wiedziała- on ma komputer w pracy, a ja z nim nie pracuję przecież:p

Jak będzie chciał broić przez gg, to z telefonu, z kibla będzie wysyłał wiadomości, albo od sąsiada, albo od kumpla. Nie ma na to sposobu ...

165 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-08-15 12:45:39)

Odp: wszyscy tylko nie on...
swinka peppa napisał/a:

w domu jeśli jest, to tylko i wyłącznie do mojej dyspozycji teraz:) choć tak krótko...

Ochłapy, kochana. Ochłapy.
Pora to zrozumieć i zastanowić się, co dalej...

Bo wiesz - ja tam na przykład nie lubię ochłapów. Ale nad gustami się podobno nie dyskutuje... tongue

166

Odp: wszyscy tylko nie on...
The_devil napisał/a:
swinka peppa napisał/a:

nie wiem czy on założył nowe konto, napisałam tylko, że jeśli nawet takowe by założył nic o tym nie będę wiedziała- on ma komputer w pracy, a ja z nim nie pracuję przecież:p

Jak będzie chciał broić przez gg, to z telefonu, z kibla będzie wysyłał wiadomości, albo od sąsiada, albo od kumpla. Nie ma na to sposobu ...

Tylko, ze malzonka rzeczonego pana podobno sama czytala ..a i nawet odpisywala..na niektore z jego pogawedek? do kibla razem chodza??? Nie pasuje mi i juz..jak tak sie dobrze kryl to jak go nakryla?

167

Odp: wszyscy tylko nie on...

Witam, przeczytałam cały wątek. Pomijając skąd ten pacan pisze, jakich komunikatorów używa, ile panienek zbałamucił i jak kombinuje.

Najwyraźniej droga Autorko masz do czynienia z recydywistą. A recydywiści nie rokują. To tak jak z alkoholikiem - nie wiem czy miałaś zderzenie w swoim życiu z alkoholizmem. Alkoholik, albo taki uzależniony narkoman zrobi wszystko, wciśnie każdy kit, zje spod siebie - aby tylko się napić albo dać w żyłę. Sprzeda każde piękne kłamstwo, będzie się czołgał, klęczał i wił w spazmach żalu.

To mistrzowie autokreacji, PRu. Świetni biznesmeni. Znają się na psychice jak mało kto. Na mechanizmach "wciskania guziczków" w mózgu ofiary. To nie ma nic wspólnego z uczuciami, braniem szansy, chęcią poprawy. To ma wspólnego z: do następnego razu. Trzeba przetrwać, dać czego chcą (przeprosin, kocham Cię wyznań, kwiatków, przytulasków, buziaczków, wyjść z dzieckiem, etc..) i czekać. I robić swoje. Po prostu.

Nie wiem czy Twój mąż jest "uzależniony" - pewnie łatwiej byłoby Ci go usprawiedliwić, gdyby okazalo się że jest. Czy to po prostu jest zły i okrutny człowiek. Nie interesujesz go Ty, nie interesuje Wasza córka - interesują go własne zachcianki. Koniec kropka. Przynoszenie kasy do domu, spacerek, miły gest - na tym nie zbudujesz zdrowej rodziny.

Malo tego SAMA też jej nie udźwigniesz. To że mu CHCESZ zaufać - nie musi spotkać się z pozytywnym odzewem z jego strony. I jak widać - się nie spotkalo. Robi co robił, wie że to "przejdzie", wie co powiedzieć, jaką formułkę strzelić, jak się zachować. Jakie schematy na Ciebie działają. To naprawdę nie jest takie trudne do przewidzenia.

Pytanie - co Ty zamierzasz z tym zrobić? Nadal będziesz go siłą wpychać na ten piedestał, na którym on wcale nie ma ochoty stać. Zaraz usłyszysz, że go przygniotłaś swoimi oczekiwaniami wygórowanymi. Że Ty taka idealna jesteś i on tego udźwignąć nie mógł - bo on zwykłym facetem jest. Ułomnym. Tylko człowiekiem. Popełnia błędy. A Ty taka perfekcjonistka. Z taką to się żyć nie da. Że go zagłaskałaś. Że mu się nudzi. Że on przy Tobie nie mógł być sobą i dlatego potrzebował wirtualnych (albo i nie) znajomości, żeby sobą być. Żeby ktoś go podziwiał za to jaki jest. Żeby laska nie miała oczekiwań.

Co Ci daje oglądanie filmu ze ślubu? Jesteście już innymi ludźmi. Po co Ci wracać do mauzoleum? Gdybyś wtedy zastała go nad romansami, kłamswie, oszukiwaniu, robieniu z Ciebie idiotki - też byłabyś taka szczęśliwa na filmie? Nie.

Dziecko? Dziewczynka. Już duża - skoro potrafi poprosić o włączenie filmu. Myślisz że jest ślepa? Albo że odczuwa selektywnie? Jak coś dobrego między mamusią a tatusiem - pamięta, celebruje, czuje się bezpiecznie, a jak coś niedobrego - resetuje z mózgu dla własnego dobra? Dzieci są jak gąbki. Chłoną wszystko hurtem, nawet jak tego nie rozumieją - zapamiętają, wyjdzie później "w praniu" - i wtedy sobie wytłumaczą. Bierzesz na klatę?

Obudź się dziewczyno.

168

Odp: wszyscy tylko nie on...

witam po dłuuugim czasie......oj działo sie działo....
ale od początku.
najpierw odpowiedzi napyt.
skąd wiedziałam, że z kimś gada? włączałam jego gg na domowym kompie, jak on miał włączone u siebi w pracy jendocześnie i z kimś gg to ja widziałam kto i co do niego pisze. wada taka, że nie widziałam widaomości od niego. poza tym sa różne programy pomagające podglądać wink chyba mogłabym być niezłym detektywem wink


a więc do 3 razy sztuka. 3 raz przyłapała gadaniu na gg z tą suczą. co prawda już nie gadali o bzykaniu itd tylko o jakichś pierdołach, że se pasemlka zrobiła, że jedzie gdzieś tam itd same duperele.
po tym powiedziałam mu żeby się walił. powiedziałam żyjmy sobie dalej razem dla dziecka, ale każdy ma swój ogródek i swoje życie. łączy nas dziecko i gosp. domowe. tak było w sumie do listopada?
zaczęłam pisać z jakimś gościem gg żeby się odegrac i samoocenę poprawić. sprawiało mi radość patrzenie na głupia minę męża. kiedy pisałam z tym kimś. jakoś było. niestety wpędziłam się w chorobę.
ale jednocześnie chciałam pokazać m, że mam go w doopie i tez mogę się bawić nim jak mi się tylko spodoba. raz sobie go wykorzystałam seksualnie,a na drugi dzień znpowu olewałam. w sumie to przestałam do niego czuć cokolwiek...

koniec października, moje fatalne samopoczucie. chyba chora tarczyca daje znać. okresu brak....myślę, że to zaburzenia hormonalne, nawet nie myślę o ciąży.....w końcu robie test. ku mojemu przerażeniu wychodzi pozytywny!!!!!
idę do lekarza 6tc...moje choroby, boje się, że przez głodzenie z obżarstwem na zmianę wyniszczyłam organizm i dziecku może się coś stać sad termin porodu 5 lipca 2012
pierwsze usg 12 tc. widzę jak bryka ten mały człowiek, łezka się kręci.
nasze życie jakoś się układa. powoli. ja nie okazuję mu uczuć. raczej taka chłodna relacja, pewnie ze strachu...
dzidziuś się rozwija, córeczka bardzo sie cieszy z rodzęństwa. w lutym lekarz ujawnia nam płeć. będzie synek, choć tak bardzo chciałam córeczkę....cóż najważniejsze, że zdrowy.czas leci. brzuch rośnie, mały fika okropnie. mąż się stara cały czas..
9 lipca 2012 zaczyna się akcja. dzwonimy po położną, mąż zawozi córkę do dziadków. chcę rodzić w domu, tak jak córkę, ale jednocześnie boję się, żeby moje strachy i bra zaufania do m nie wpłynęły źle na akcję. na szczęście wszystko idzie zgpodnie z planem. godzina 11 ostatnia wizyta  lekarza, bo jestem po terminie, ten mówi wg mnie zaczyna się poród idźcie na spacer. idziemy. spacerujemy, skurcze są. godzina 14.30 jemy pizze, bo wszyscy głodni. godzina 16.10 tulę w ramionach naszego synka....
urodził się 9 lipca rocznica naszego pierwszego spotkania w realu....
pojawił się w momencie, w którym nasze małżeństwo było z wyrokiem śmierci.....
może to przypadek, a może nie?

169

Odp: wszyscy tylko nie on...
Mussuka napisał/a:
The_devil napisał/a:
swinka peppa napisał/a:

nie wiem czy on założył nowe konto, napisałam tylko, że jeśli nawet takowe by założył nic o tym nie będę wiedziała- on ma komputer w pracy, a ja z nim nie pracuję przecież:p

Jak będzie chciał broić przez gg, to z telefonu, z kibla będzie wysyłał wiadomości, albo od sąsiada, albo od kumpla. Nie ma na to sposobu ...

Tylko, ze malzonka rzeczonego pana podobno sama czytala ..a i nawet odpisywala..na niektore z jego pogawedek? do kibla razem chodza??? Nie pasuje mi i juz..jak tak sie dobrze kryl to jak go nakryla?

pisałam jak nakryłam wink trzeba czytać uważniej

Posty [ 131 do 170 z 170 ]

Strony Poprzednia 1 2 3

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » wszyscy tylko nie on...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026