Witam, przeczytałam cały wątek. Pomijając skąd ten pacan pisze, jakich komunikatorów używa, ile panienek zbałamucił i jak kombinuje.
Najwyraźniej droga Autorko masz do czynienia z recydywistą. A recydywiści nie rokują. To tak jak z alkoholikiem - nie wiem czy miałaś zderzenie w swoim życiu z alkoholizmem. Alkoholik, albo taki uzależniony narkoman zrobi wszystko, wciśnie każdy kit, zje spod siebie - aby tylko się napić albo dać w żyłę. Sprzeda każde piękne kłamstwo, będzie się czołgał, klęczał i wił w spazmach żalu.
To mistrzowie autokreacji, PRu. Świetni biznesmeni. Znają się na psychice jak mało kto. Na mechanizmach "wciskania guziczków" w mózgu ofiary. To nie ma nic wspólnego z uczuciami, braniem szansy, chęcią poprawy. To ma wspólnego z: do następnego razu. Trzeba przetrwać, dać czego chcą (przeprosin, kocham Cię wyznań, kwiatków, przytulasków, buziaczków, wyjść z dzieckiem, etc..) i czekać. I robić swoje. Po prostu.
Nie wiem czy Twój mąż jest "uzależniony" - pewnie łatwiej byłoby Ci go usprawiedliwić, gdyby okazalo się że jest. Czy to po prostu jest zły i okrutny człowiek. Nie interesujesz go Ty, nie interesuje Wasza córka - interesują go własne zachcianki. Koniec kropka. Przynoszenie kasy do domu, spacerek, miły gest - na tym nie zbudujesz zdrowej rodziny.
Malo tego SAMA też jej nie udźwigniesz. To że mu CHCESZ zaufać - nie musi spotkać się z pozytywnym odzewem z jego strony. I jak widać - się nie spotkalo. Robi co robił, wie że to "przejdzie", wie co powiedzieć, jaką formułkę strzelić, jak się zachować. Jakie schematy na Ciebie działają. To naprawdę nie jest takie trudne do przewidzenia.
Pytanie - co Ty zamierzasz z tym zrobić? Nadal będziesz go siłą wpychać na ten piedestał, na którym on wcale nie ma ochoty stać. Zaraz usłyszysz, że go przygniotłaś swoimi oczekiwaniami wygórowanymi. Że Ty taka idealna jesteś i on tego udźwignąć nie mógł - bo on zwykłym facetem jest. Ułomnym. Tylko człowiekiem. Popełnia błędy. A Ty taka perfekcjonistka. Z taką to się żyć nie da. Że go zagłaskałaś. Że mu się nudzi. Że on przy Tobie nie mógł być sobą i dlatego potrzebował wirtualnych (albo i nie) znajomości, żeby sobą być. Żeby ktoś go podziwiał za to jaki jest. Żeby laska nie miała oczekiwań.
Co Ci daje oglądanie filmu ze ślubu? Jesteście już innymi ludźmi. Po co Ci wracać do mauzoleum? Gdybyś wtedy zastała go nad romansami, kłamswie, oszukiwaniu, robieniu z Ciebie idiotki - też byłabyś taka szczęśliwa na filmie? Nie.
Dziecko? Dziewczynka. Już duża - skoro potrafi poprosić o włączenie filmu. Myślisz że jest ślepa? Albo że odczuwa selektywnie? Jak coś dobrego między mamusią a tatusiem - pamięta, celebruje, czuje się bezpiecznie, a jak coś niedobrego - resetuje z mózgu dla własnego dobra? Dzieci są jak gąbki. Chłoną wszystko hurtem, nawet jak tego nie rozumieją - zapamiętają, wyjdzie później "w praniu" - i wtedy sobie wytłumaczą. Bierzesz na klatę?
Obudź się dziewczyno.