netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!

360 odpowiedzi31 194 wyświetleniazałożony przez LiL, 24.07.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!

Strony Poprzednia 1 … 4 5 6

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 326 do 361 z 361 ]

326

Odp: PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!

Kochana lil.           
Wiem że to trudne ale myślę że ważne jest żebyś trzymała teraz emocje na wodzy. Uczucia którymi darzysz d są naturalne ale też nie są dobrym doradcą. Na chwilę obecną d sam chyba nie wie co robić. Urodziła mu się córka...już dawno powinien być przy was. To że unika spotkania świadczy o jego ogromnej niedojrzałości.
Na ten moment nie podejmowała bym  desperackich kroków. Sama zobaczysz a co najważniejsze poczujesz co robić.
Główka do góry Lil ! Zobaczysz że wszystko będzie dobrze ! ! ! Najważniejsze że malutka jest już przy tobie.

Caluję mocno razem z moim synkiem

327

Odp: PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!

lil dlaczego nie odzywasz się czy coś się stało ????

328

Odp: PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!

Witaj lil. W wolnej chwili napisz co słychać.
Sciskamy mocno

329

Odp: PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!

Widzimy się jutro lub pojutrze...Jestem przerażona. Wiem , że wymięknę, już wymiękam... wiem że jak go zobaczę z dzieckiem na rękach to serce mi pęknie i będę chciała żeby wrócił. Ba! Ja już mam nadzieję , że on będzie chciał zrobić krok w tą stronę... Nie wiem kompletnie co on ma w głowie, czego mam się spodziewać... Wiem tylko , że jest tym wszystkim przerażony, bo to mi powiedziała jego siostra...



wiedziałam, wiedziałam, że cos w jego głowie siedzi co go blokuje, co nie pozwala mu sie przełamac, znam taki stan, z jednej stronych chcesz ale z drugiej po prostu nie możesz i potrzebujesz aby ktos dłoń wyciągnał i Ci pomógł ....

ja zdania w tej sprawie nie zmieniłam, uwazam, że nalezy mu pomóc a nie kopac jak psa !!!

i w Twojej gestii jest równiez walka o rodzinę, walcz, jesli czujesz że warto, że nie jest ostatecznie powiedziane że naprawde juz nic z tego nie bedzie to walcz !!!

330

Odp: PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!

LiL z całego serca gratuluje.

331

Odp: PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!
kasian833 napisał/a:

Widzimy się jutro lub pojutrze...Jestem przerażona. Wiem , że wymięknę, już wymiękam... wiem że jak go zobaczę z dzieckiem na rękach to serce mi pęknie i będę chciała żeby wrócił. Ba! Ja już mam nadzieję , że on będzie chciał zrobić krok w tą stronę... Nie wiem kompletnie co on ma w głowie, czego mam się spodziewać... Wiem tylko , że jest tym wszystkim przerażony, bo to mi powiedziała jego siostra...



wiedziałam, wiedziałam, że cos w jego głowie siedzi co go blokuje, co nie pozwala mu sie przełamac, znam taki stan, z jednej stronych chcesz ale z drugiej po prostu nie możesz i potrzebujesz aby ktos dłoń wyciągnał i Ci pomógł ....

ja zdania w tej sprawie nie zmieniłam, uwazam, że nalezy mu pomóc a nie kopac jak psa !!!

i w Twojej gestii jest równiez walka o rodzinę, walcz, jesli czujesz że warto, że nie jest ostatecznie powiedziane że naprawde juz nic z tego nie bedzie to walcz !!!

No taką też podjęłam decyzję, żeby dać sobie jeszcze czas i zobaczyć co się zadzieje... Nie zamykać jeszcze wszystkich furtek. Dlaczego? Bo wiem że resztę życia zastanawiałabym się czy napewno podjęłam dobrą decyzję odchodząc...że może było coś o czym nie wiem i nie zawalczyłam o rodzinę. No i dlatego , że tamtego Dominika nadal kocham, nie oszukujmy się...

Nie rozgrzebuję tego co między nami się wydarzyło... dopóki się nie zobaczymy ( a widzimy się dop. pod koniec tygodnia) postanowiłam nie dotykać ''naszych tematów''. Rozmawialiśmy dużo o dziecku, o sprawach codziennych, pracy itp... o ironio ponarzekaliśmy sobie jak za dawnych czasów na naszych byłych w kwestii naszych dzieci ( boże co za absurd!) . On pisał, że pragnie zobaczyć swoją córkę, że przeprasza że tak zwlekał ale potrzebował czasu, że nie stanie się jej nigdy krzywda, że piękna i że '' ona jest moja....nasza'',  ''nie spie bo myślę o was'' itp... wszystko wyglądało całkiem dobrze..zaczął się otwierac, a nawet mi się przyznał że ma  straszną tremę przed tym spotkaniem...

I JEB!

Wczoraj nie odezwał się w ogóle..a dzisiaj z rana dostałam dwa słodkie smsy od jego matki...''Myślałaś , że znalazłaś kozła ofiarnego. Wyrachowana...''  i nastepny ''On nie planował powiększenia rodziny. Naważyłaś piwa to wypijaj je sama''. Sforwardowałam mu te smsy i poprosiłam go żeby się nią zajął... Nie odezwał się, mimo że poprosiłam go o rozmowę. Ręce k... opadają!!! Ale ja tak tego nie zostawię...Teraz to już napewno muszę doprowadzić to do końca i przede wszystkim wiedzieć o co tam chodzi bo nigdy mi to nie da spokoju...
Ale tak jak kiedyś The Devil napisał ''ewidentnie stara jest mózgiem całej operacji''. Ta zuchwałość! To zabrzmiało jak wyrok! Jakby zadecydowała że sama mam wychowywać dziecko i kropka... Co za baba!  A wiecie co mnie zadziwia? Ze to są słowa kobiety która poznała smak samotnego życia z dzieckiem...kiedy została porzucona przez mężusia bo poszedł w cug. I nie miała na chleb i Dominik zamiast zajmować się sobą to pomagał się jej utrzymać przy życiu z małym dzieckiem. Szlag mnie k... trafia. Jakim trzeba być podłym człowiekiem!!! Bitch!

332

Odp: PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!

LiL, nie chciałam wcześniej o tym mówić, bo nie byłam pewna, jak się sprawy potoczą.
Mam prawie identyczną sytuację w bardzo bliskiej rodzinie - moja ukochana chrześnica sad
Tatuś ulotnił się zaraz po urodzeniu dziecka za granicę, zaprzeczył ojcostwa, teściowa cały czas występowała w jego imieniu w sądzie.
Sama była samotną matką, porzuconą przez męża. W sądzie nawet nie chciała spojrzeć w stronę własnej wnuczki. Sprawa wlokła się 5 lat. Badania, wywlekanie najgorszych brudów, nerw, nerwy, nerwy....
Sprawę "tatuś" przegrał. NIGDY nie widział córki na oczy. To już 18 lat... Teściowa jest teraz samotną, opuszczoną przez wszystkich kobietą. WSZYSTKO WRACA....

Mimo wszystko mam nadzieję, że u Ciebie będzie inaczej. Będę trzymać za to kciuki.
Ściskam Cię mocno, kochana. Was ściskam. big_smile

333

Odp: PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!

Lil,
nie niszcz żadnej takiej wiadomości, skopiuj, zachowaj. Podobnie z różnymi innymi wiadomościami, maile - też.

Przytulam mocno. smile

334

Odp: PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!

W takich momentach wstyd mi, że ta osoba też jest KOBIETĄ sad

335

Odp: PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!

Kurde aż mnie zatkało, nie wiedziałem że ludzie mogą być aż tacy poje****!!!

336

Odp: PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!

Kochana LiL przytulam mocno. Przykro mi, ze tez musisz przez to przechodzić. Trzymaj się Kochana i oby Dominika w końcu olśniło i wybrał te dobra drogę z WAMI.

337

Odp: PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!

LiL. Devil Cie nie zostawi, dopóki nie uregulujesz tych spraw .... Devil zagląda tu tak często, jak tylko może .... Rozstrzygnie każdy Twój problem. Bardzo mi przykro, że tak się stało, że wylazło "szydło z wora", ale w wielu przypadkach udział mają właśnie "osoby trzecie".
Kiedyś ktoś mądry mi powiedział .... żeby poznać osobę - popatrz na jego rodziców i dzieci. I to jest wielka życiowa mądrość. Niestety ... ja też usłyszałem to później niż powinienem ...
D. będzie sterowany przez całe swoje życie. Biedny nie zdaje sobie sprawy, że to również pewnego rodzaju przemoc. Górę wzięła "nadtroskliwość" i chorobliwa nadopiekuńczość. Oprawcom się zdaje, że jako jedyni na świecie mają rację. Chcieli by - ale nie mogą.
Sam kiedyś czytając referaty o przemocy - dowiedziałem się, że w praktyce jedni uzależniają się od drugich. Przykro mi, ale nie naprawisz tego. Chyba, że porwiesz D. w samolot i odizolujesz zupełnie od matki. Ale nie da sie .... bo ... - uzależnienie.
Smutno mi to pisać - ale pokieruj LiL swoim życiem tak, by nie wiązało się z tym człowiekiem w żaden sposób. Wiem, że to przykre, że to boli ... bo to ojciec Twojego kochanego dziecka .... Ale jednocześnie syn Twojego życiowego wroga, który stał się nim gdy poczuł pozorne zagrożenie. Tłumaczę to sobie tak, że może matka D. jest zazdrosna, że D. bedzie miał mniej czasu dla niej, że zacznie poświęcać się dziecku .... Nie wiem, to psychologiczne skrajności, a terapii powinna poddać się cała rodzina ...
Przykro mi LiL. Jak dla mnie jesteś wspaniałą kobietą i zrobiłaś to co się dało. Więcej nie można ....
Opowiedz, czy coś jeszcze się wydarzyło.

338

Odp: PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!
niekochana72 napisał/a:

Teściowa jest teraz samotną, opuszczoną przez wszystkich kobietą. WSZYSTKO WRACA....

To jest prawda smile

ze zdwojoną siłą big_smile

339

Odp: PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!

Pierwszy raz od dawna nie wiem co napisać... Reakcja matki D. zupełnie pozbawiona klasy, szacunku jakim powinna Cię darzyć...Bo przecież jesteś (czy jej sie to podoba czy nie) mamą jej wnuczki !!!!!!!!!!!!!!!!!

Zamiast rozmawiać z D. i nakierowywać go odpowiednio żebyście byli razem, tworzyli rodzinę....To ona niszczy to co dobre...
Dlaczego...????? Z zazdrości??? Bo z troski o syna na pewno nie....

Najgorsze jest to że D. jest pod tak ogromnym jej wpływem. Może być tak że nie znajdzie w sobie siły by się jej przeciwstawić..Nawet jeżeli gdzieś tam pod skóra bedzie czuł że to co robi lub nie robi jest złe.....

Myślę że czas pokarze co D. wybierze....bo to że będzie musiał wybrać jest bezsprzeczne.....

ściskam bardzo mocno !!!!!

ps:

niekochana72 napisał:

Teściowa jest teraz samotną, opuszczoną przez wszystkich kobietą. WSZYSTKO WRACA....

Bellew napisał:

To jest prawda

ze zdwojoną siłą


Nie żebym była złośnikiem.....Ale bardzo chciałabym by to była prawda i żeby jakaś sprawiedliwość istniała ..... smile

340

Odp: PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!
pe napisał/a:

niekochana72 napisał:

Teściowa jest teraz samotną, opuszczoną przez wszystkich kobietą. WSZYSTKO WRACA....

Bellew napisał:

To jest prawda

ze zdwojoną siłą


Nie żebym była złośnikiem.....Ale bardzo chciałabym by to była prawda i żeby jakaś sprawiedliwość istniała ..... smile

Z pewnością tak będzie, ale... to i tak nie zmieni tego, co się wydarzyło. Krzywdy wyrządzonej wszystkim trzem dziewczynom i własnemu synowi. Tu dla nikogo nie ma szczęśliwego zakończenia sad

341 Ostatnio edytowany przez bałałajka (2011-09-07 23:59:11)

Odp: PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!
niekochana72 napisał/a:
pe napisał/a:

niekochana72 napisał:

Teściowa jest teraz samotną, opuszczoną przez wszystkich kobietą. WSZYSTKO WRACA....

Bellew napisał:

To jest prawda

ze zdwojoną siłą


Nie żebym była złośnikiem.....Ale bardzo chciałabym by to była prawda i żeby jakaś sprawiedliwość istniała ..... smile

Z pewnością tak będzie, ale... to i tak nie zmieni tego, co się wydarzyło. Krzywdy wyrządzonej wszystkim trzem dziewczynom i własnemu synowi. Tu dla nikogo nie ma szczęśliwego zakończenia sad

...i to jest w tym wszystkim najgorsze...jakby sie czlowiek nie staral, nie wymaże tego z pamieci.

342

Odp: PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!

W poprzednich postach , gdy Lil opisywała mamuśkę D to jej obecne zachowanie nie jest dla mnie zaskoczeniem; brutalne, chamskie, pozbawione jakiejkolwiek wrażliwości i śmieszne.
Istna hetera. KOBIETA-DEMON, szkoda liter na dlaszy opis....
Troche mi szkoda D., ale tylko troche, bo jak dorosły facet pozwala by mamuska ustawiała mu życie; albo jest tak od niej uzależniony emocjonalnie albo wyprany z uczuć i gdy jest z tobą ciszy sie dzieckiem (jak nowa zabawka) a gdy przestąpi próg twojego domu zapomina o was....

W każdym razie to chora sytuacja i życie w tym "trójkącie" TY-D- MAMUSKA mogłoby byc dla ciebie niezłym piekiełkim.

343

Odp: PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!

LiL co u Was?

344

Odp: PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!

I ja czekam na kilka słów co u Was Kochane kobietki smile
Buziaki

345

Odp: PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!

Lil co słychać?
pozdrawiam ciepło smile

346

Odp: PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!

LIL martwimy się o Cibie odezwij się

347

Odp: PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!

Szczerze mówiąc nie wiem co bym zrobiła będąc Tobą. Wcale sie nie dziwie, ze brak Ci koncentracji. Mi samej brak a co dopiero Tobie.
płacząc czytam tą hisorię i nie rozumiem dlaczego nas to spotyka. I ryczę jeszcze bardziej. sad Tyle zaagnażowania i oddania i wszystko na nic. no nie wierze po prostu... dranie są na tym świecie...

348

Odp: PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!

I ja tu tez czekam na Ciebie LiL

349

Odp: PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!

Czy wiadomo co sie dzieja z Lil? Przeczytalam wszystkie posty i jestem w szoku jak można coś takiego zrobić kobiecie gdy jest w ciąży

350

Odp: PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!

Kochani, nie odzywalam sie dlugo gdyz duzo sie dzialo i dzieje nadal... Amelka zdrowa, wspaniala, ma juz prawie 4 miesiace , wyprowadamy się do Szwecji....z Dominikiem smile  . Wszystko dobrze sie skonczylo, obiecuje ze jak juz sie zalogujemy w naszym nowym mieszkanku to opisze wam cala historie.  Jestem szczesliwa i dziekuje wam wszystkim ze ze mna byliscie...teraz moja kolej na wsparcie . Sciskam mocno. LiL

351

Odp: PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!

...to nie pozostało mi nic innego jak zyczyc POWODZENIA!! smile

Pozdrawiam Was serdecznie.

352

Odp: PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!

Czekaliśmy tu na Ciebie smile
Cieszę się ogromnie że jesteś szczęśliwa smile smile smile

353

Odp: PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!
LiL napisał/a:

Kochani, nie odzywalam sie dlugo gdyz duzo sie dzialo i dzieje nadal... Amelka zdrowa, wspaniala, ma juz prawie 4 miesiace , wyprowadamy się do Szwecji....z Dominikiem smile  . Wszystko dobrze sie skonczylo, obiecuje ze jak juz sie zalogujemy w naszym nowym mieszkanku to opisze wam cala historie.  Jestem szczesliwa i dziekuje wam wszystkim ze ze mna byliscie...teraz moja kolej na wsparcie . Sciskam mocno. LiL

Jak ja kocham szczęśliwe zakończenia smile Wszystkiego, co najlepsze dla Was wszystkich, kochana smile

354

Odp: PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!

Dużo dobrego na tej nowej-starej drodze życia razem. smile

355

Odp: PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!

Ciesze sie, że jest  HAPPY END!!!!!!!!!! Twojej historii.
Życze wszystkiego co najlepsze i trzymam kciuki by sie spełniło smile

356

Odp: PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!

Ale się zaczytałam na tej historii Lil, ehh... bywają happy endy smile

357

Odp: PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!

Kasian miała jednak dobrego nosa...:) Ogromnie cieszę się że wszystko się ułożyło smile
Lil ...zaglądaj do nas czasem :*

358

Odp: PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!

Witajcie.
Zakładałam swój wątek na farum ale jakoś do końca nie mogę sie tam odnaleźć.
Mam problem podobny do innych dziewczyn więc nie mogę założyć swojego prywatnego wątku o tym samym temacie.
Potrzebuje jakiejś rady, dobrego słowa, nie potrafię się podnieść z tego co się stało.

Mianowicie jestem w ciąży, w chwili obecnej już początek 9 miesiąca, półtora miesiąca temu mój chłopak (ojciec dziecka) zostawił mnie i odszedł. Byliśmy ze sobą 3 lata, staraliśmy się rok o dzidzie, gdy dowiedziałąm się że jestem w ciąży D. bardzo się ucieszył, zaczął robić remont mieszkania, szykować pokoik dla dziecka, kupować jakieś mebelki, złożyliśmy łóżeczko itp. Nasz związek nie był wzorowy, często się kłóciliśmy ale niekonieczie było to spowodowane moją winą. Ja jedyne czego od niego oczekiwałam to trochę ciepła, uczucia i zainteresowania a tego nie dostawałam. Kiedyś mnie zdradził, ale wybaczyłam, przyjęłam z powrotem. Niestety zaufania już mojego nie odzyskał, bo nie raz widziałam jak pisał do innych kobiet. Powodem naszej ostatniej kłótni było to że wyszedł ze znajomymi na dyskotekę, bawił się do rana, pił bawił, wrócił nad ranem, a mi nic nie powiedział i nie odbieral ode mnie telefonów. PO całej sytuacji dnia następnego był obrażony że wogóle dzwoniłam i że mam pretensje.  Tego samego dnia powiedział też że odchodzi (przez telefon), że już mnie nie kocha, że ma mnie dość, że nie będę mu niczego zabraniać, że on sobie ma prawo chodzić na miasto i się bawić, żę to nie on jest w ciąży i nie zamierza się ze mną męczyć. Od tej pory minęło półotora miesiąca. Na początku utrzymywalismy w miare regularny kontakt smsowy ale później zdałąm sobie sprawę że źle się z tym czuję, że tak nie mogę, żę jest mi jeszcze gorzej bo tęśknie i robie sobie nadzieje. Któregoś dnia nie wytrzymałam i napisałąm mu smsa że będzie dla dziecka tylko ojcem na papierze, że nas bardzo skrzywdził, żę bardzo cierpimy, że jak mógł zostawić włąsne dziecko i mnie (niedawno twierdził żę bardzo mnie kocha i małą), że dawcą nasienia każdy  może być ale trzeba umieć dziecko wychowac i wziąć odpowiedzialność. Niestety nic te moje słowa nie zmieniły tylko znów się obraził i stwierdził że mam nie brać go na litość i że nie chce utrzymywać ze mną żadnych kontaktów, tylko te związane z dzieckiem. Poczułam się strasznie, kolejny raz mnie zranił. Nie wspominałam też że nie ma do mnie szacunku, często mnie obraża, mówi przykre słowa, krzyczy, pała do mnie straszna nienawiścią. To jest takie przykre bo ja nadal go kocham:( Wiem żę to głupie ale nie umiem inaczej. Od początku ciąży on nie mógl się zdecydować czy chce byc znami czy nie. NIby szykowal pokoj itp. ale jak sie pokłocilismy czasem o naprawdę głupotę to odchodził po 1-2 dniach znow wracal i tak bylo z 10 razy. Bardzo to przeżywałam. Jestm bardzo wrażliwą i kruchą osobą. Teraz odszedl i juz nie wrocil. Od jego odejscia minelo 1,5 miesiaca a ja nie umiem sie pozbierac, podnieść, ciągle płącze, nie spie, nie mam apetytu, nie chce mi sie zyc. Nie umiem nie myslec o nim nawet przez chwile, kazda mysl to on, czy to po przebudzeniu czy przed zasnieciem, w nocy gdy sie przebudze, ciagle myślę co on robi, gdzie jest, dlaczego nie tęskni, nic nie napisze, nie odezwie się, nie napisze jak się czuję malutka nasza, dlaczego to zrobił, jak on mógł, jak tak można, jak można być takim człowiekiem????? Wciąż zadaję sobie takie pytania i nie znajduję odpowiedzi.
On wiem że się bawi, jeździ po imprezach, szkoleniach, ze znajomymi i nawet o nas nie myśli. Chwali się tym jak tylko ma okazje do tego.
Ja mieszkam teraz u rodziców bo nie miałam się gdzie podziac. Mam nienajlepsze warunki a on ma duże mieszkanie. Nie obchodzi go jak dziecko będzie miało ułożone życie i czy niczego nie będzie mu brakowało. Nie mogę sobie z tym poradzić. Czytałąm wątki Pe, Lib, Lil i innych dziewczyn ale to pomaga mi na chwilę. CO o tym wszystkim myślicie?
Wiem że jak dzidzia się urodzi to wszystko się zmieni ale nie wyborażam sobie spotkań z nim, walki w sądzie o alimenty itp. Przeraża mnie to. Ostatnio zaczęłam się go bać, unikałam rozmów i kłotni, sprzeczek byleby tylko go nie zdenerwowac by znow sie nie obrazil i nas nie zostawil. Tak wygladaly ostatnie miesiace naszego związku. Wiem głupie ale prawdziwe.
Szukam poprostu pomocy bo już nie daję rady.

359

Odp: PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!

Kolejny klasyczny przypadek niedojrzałości partnera. Niedojrzałości związku. I kolejna tragedia nienarodzonego dziecka, którą jeszcze na tym etapie można wyelimiować lub bardzo ograniczyć. Dziękuję za zaproszenie do dyskusji gisia. Od wielu tygodni nie odwiedzałem forum. Dzis - mimo wszystko zachęcam Cie do założenia własnego wątku. Nikt z moderatorów nie powinien tego negować, gdyż każdy przypadek pomimo podobieństwa jest indywidualny, szczególny, i związany wyłącznie z autorem.
Na Twojego priva odpowiem w privie - a tu chcialbym Ci powiedziedzieć, że wiara w siebie czyni cuda. Bądź dzielna tak jak one, i przetrwasz wszystko co najgorsze. Tak jak one.

360

Odp: PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!

Gisia tak nagły jego zwrot to moze byc jakas kobieta...... Nic nie zrobisz musisz skupić sie na dzidzi ,wiem ,ze ciezko ale musisz bo niwiele zostało do porodu.Daj mu czas moze jak dziecko sie urodzi inaczej zacznie mysleć. Pozatym ja tez przeszłam swoją bardzo kiepską historię ,odszedł ode mnie z dnia na dzien nagle przestał mnie kochac a okazało się ,ze poznał sukę . Mało tego mineło 4 miesiace ja sie ogarnełam a on nagle mnie pokochał od nowa i do tej pory nie daje mi spokoju...... tez schudł tez nie spał dostał to samo, a ja za 6 tyg . równiez rodze dzidziusia ,ale mojemu mężowi ... ( drugiemu) także spokojnie w zyciu bywa różnie ...Pozdrawiam i bądź silna

Posty [ 326 do 361 z 361 ]

Strony Poprzednia 1 … 4 5 6

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026