netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!

360 odpowiedzi31 191 wyświetleńzałożony przez LiL, 24.07.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!

Strony 1 2 3 … 6 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 361 ]

1

Temat: PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!

Pamiętam , kiedy jako 20 latka z małą córeczką, decydując się na rozwód z moim fatalnym mężem- niedorostkiem, pomyślałam- nie jest tak zle Lil, jesteś młoda, inteligentna, przed tobą całe życie, mogło być gorzej... mogłaś na przykład przytarabanić się do domu rodzinnego w wieku lat 30 , z kolejnym dzieckiem na koncie, ze złamanym sercem i pozbawiona perspektyw na życie. Głowa do góry!
Minęło 8 lat i stało się. Dnia 22.07 mój ukochany mężczyzna, z którym przeszło rok temu zaczęliśmy wspolnie budować nasze życie pod jednym dachem, on po rozwodzie z 6 letnim wtedy synem, ja po rozwodzie z 8 letnią córką, oświadczył mi z pretensją w głosie przez telefon ''że to koniec''. Fakt , że jestem w ósmym miesiącu ciąży z jego córeczką, nie przeszkodził mu w tym żeby nas zostawić...
Przez ostatnie trzy miesiące przebywałam u rodziców w innym mieście, lub w szpitalu. Przeszłam przez piekło po którym jestem totalnym wrakiem fizycznym- zagrożenie przedwczesnym porodem od 4 miesiaca ciąży, zakażenie wód płodowych, stany zapalne rozsiane po całym organizmie wywołane przez tajemnicze bakterie, leczone trzema antybiotykami naraz plus wszelakie leki i kroplówki hamujące skurcze, zagrożenie wstrząsem septycznym, leukocytoza, niedokrwistość i chwilowo było też grane przodujące centralnie łożysko przez które dwa razy miałam silne krwotoki. Bilans- dziecko żyje cudem, łożysko już się podniosło, ja ważę kilogram mniej niż przed ciążą, nadal mam poważne problemy ze zdrowiem , ale mała ma się dobrze...   On tymczasem pracował i jak to pięknie mówił: ''buduję stabilny grunt pod pięcioosobową rodzinę bo chce żebyśmy fajnie żyli'- na takim był etapie'.
Były telefony, smsy, tylko to miałam i pomimo tego, że było mi ciężko ,że nie mamy siebie na codzień kiedy jak nigdy przedtem potrzebowałam jego bliskości- godziłam się na to. Wiedziałam , że mamy potężne problemy finansowe i mieszkaniowe i że on musi się spiąć do czasu kiedy urodzi się nasza niunia. Niestety telefony były coraz krótsze, smsów było coraz mniej, były ciągłe tłumaczenia w stylu ''kochanie nie martw się jestem zawalony robotą i problemami potrzebuję czasu i skupienia''. No ale jak wytłumaczyć to kobiecie w ciąży , która jest nabuzowana hormonami i wymaga uwagi od swojego mężczyzny. Zaczęły dochodzić do mnie plotki ze środowiska, że nie jesteśmy już razem, on oczywiście machnął na to ręką i nie pomyślał że może mnie to ranić, coraz więcej rzeczy musiałam z niego wyciągać bo zamykał się przede mną z tymi wszystkimi problemami. Pojawiły się o to najpierw drobne sprzeczki , które z czasem zmieniły się w kłótnie. Kłótnie zamieniały się w milczenia trwające po kilka dni a ja czułam się coraz bardziej zaniedbana.  Oddalaliśmy się od siebie a ja byłam tym przerażona bo nasz związek wyglądał zupełnie inaczej do tej pory. Nasze wspólne życie przepełnione było miłością,  spędzaliśmy razem nieprzyzwoicie dużą  ilość czasu z dumą przyglądając się naszym  pociechom ( jego syn mieszkał naprzemiennie dwa tygodnie z nami a dwa tygodnie u matki ). Kochaliśmy się bardzo i tak naprawdę, z  takim dojrzałym podejściem do związku, czego oboje nauczyliśmy się po naszych poprzednich nieudanych życiach. Uwielbialiśmy się pod każdym względem, podziwiałam go za jego talent, wrażliwość i bycie wspaniałym, mądrym tatą i wzorem mężczyzny...on powtarzał, że czuje się przy mnie szczęśliwy, że jestem kobietą o jakiej marzył całe życie i że to mnie powinien poznać 8 lat temu. Czułam się doceniana i kochana a przede wszystkim wreszcie czułam się kobietą wyjątkową. Oddałam się w tym związku bez reszty , żyjąc w pewności, poczuciu bezpieczeństwa i wzajemnym zaufaniu. Zupełnie naturalnie moja córka traktowała go jak ojca i również ja starałam się co sił, dawać jego synowi jak najwięcej uczuć, tym bardziej , że był trudnym dzieckiem i instynktownie wyczuwałam, że tego mu potrzeba.
Nie planowaliśmy kolejnego dziecka, chcieliśmy sobie odsapnąć i jak to się mówi ''pożyć''. W końcu dzieciaki odchowane więc już łatwiej... planowaliśmy sobie podróże, wspólne przedsięwzięcia zawodowe, mniejsze i większe cele na różnych obszarach życiowych. Ale zawsze przewijał się temat wspólnego dziecka, w zasadzie od samego początku, choć dla mnie możliwe to było najwcześniej w wieku lat 30 o ile w ogóle ( teraz mam 28). A tu nagle buch! Nigdy nie zapomnę słów Pana doktora badającego mój permamentnie bolący brzuch ''a o tym Pani coś wiedziała''? Szok! Ukochany też szok. Kilka dni w amoku...dla mnie to był koniec świata, nie chciałam tego zaakceptować, były łzy, godziny rozmów, rozważania, ale w końcu stało się więc zaczęliśmy działać. Musieliśmy przeformatować nasze plany życiowe, ale świadomość tego , że jest między nami prawdziwe uczucie dodawała mi sił i nie straszne mi były problemy finansowe czy trudności , które wiedziałam , że nas czekają. Któregoś wieczoru, kiedy już żyliśmy na odległość, on powiedział mi do słuchawki, że jest dumny , że będę matką jego dziecka bo jestem wspaniała i bardzo mnie kocha. Pamiętam , że po tej czułej rozmowie rozwiały się we mnie resztki wątpliwości i byłam przekonana, że tak nam było pisane....
Przedwczoraj zadzwonił do mnie po moich naciskach, po tygodniowym zniknięciu z pola zasięgu i powiedział mi, że on nie chce takiego życia; że chce być sam; że nie chce żadnych dzieci; że na siłę chciałam ułożyć mu życie i specjalnie zaszłam w ciążę; że przez ostatnie dwa miesiące tak go gnoiłam że on zauważył powtarzający się schemat i już wie że nam nie wyjdzie; kiedy zapytałam czy mnie kocha odpowiedział , że widocznie nie tak bardzo żeby dać mi to czego oczekuję; że miałam rację wypisując mu  te smsy w których go oskarżałam że mnie krzywdzi wiec zasługuję na innego faceta; że nie zmieni swojej decyzji; że nie będziemy razem i oczywiście nie zostawi mnie na lodzie; że w ciągu trzech dni jego kolega dostarczy mi wszystkie nasze rzeczy , że on mnie starannie spakuje i mam się nie obawiać, że coś będzie nie tak. Jego głos, ton i słowa, które płynęły dzgały mnie tak boleśnie , że skręcało mnie z bólu. Przewijało mi się tysiąc myśli na sekundę , ale nie pamiętam nawet czy coś sensownego z siebie wydusiłam...po prostu tego nie pamiętam bo byłam szoku. Przypominam sobie , że zapytałam przytomnie ''czy Ty w ogóle chcesz znać  swoje dziecko?'', odpowiedział mi ,  że to nie jest na telefon. Więc zaczęłam nalegać na spotkanie i rozmowę.....i wtedy odłożył słuchawkę. Godzinę pózniej wylądowałam w szpitalu ze skurczami.
Jestem teraz w domu, mała jest nadal w brzuszku, leżę i to piszę... Nie mogę nic jeść, nie mogę spać, ciągle wymiotuję i nie jestem w stanie przestać o tym myśleć i płakać. Cały mój świat się rozpadł, przenika mnie niewyobrażalny ból i nie chce mi się już żyć...

2

Odp: PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!

Ten ból jest nie do zniesienia.

3

Odp: PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!

Witaj LIL.
To co opisujesz jest dla mnie wprost nie do uwierzenia.
Kochający Cię mężczyzna jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki " z księcia przeistacza się w obrzydliwą ropuchę". W bajkach raczej było na odwrót.

Faktycznie szok...całe szczęście, że minęło zagrożenie ciąży.
Wprost nie znajduję słów, jakimi mogłabym Cię pocieszyć, zmniejszyć Twój ból.
Chyba tylko to, żebyś teraz myślała przede wszystkim o dziecku, już niedługo poród.
Jesteś teraz u siebie w domu, tak? Masz kogoś do pomocy?

Cieplutko Cię pozdrawiam i życzę, aby zmorzył Cię sen, który   choć przez ten czas odgrodzi Cię od tej udręki, przyniesie chwilową ulgę.
Niech Bóg ma Cię w swojej opiece i to maleństwo,które nosisz pod sercem.

4 Ostatnio edytowany przez nikinet1 (2011-07-25 01:02:34)

Odp: PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!

Ja również nie znajduję słów na zachowanie Twojego "partnera". Przecież to co zrobił nie ma żadnego logicznego wyjaśnienia - ja niestety tego nie ogarniam. Jest mi przykro, gdy czytam takie historie, bo domyślałam się jak bardzo musisz cierpieć. Nie zamierzam pisać, żebyś nie myślała itp, bo wiem, że się nie da, tym bardziej w Twojej sytuacji sad Staraj się jednak jak najmniej płakać i denerwować - wiem, że to nie łatwe, ale jeśli chcesz donosić córeczkę to musisz znaleźć na to siły. Pamiętaj, że ona czuje wszystko to co Ty. Dobrze gdyby był przy Tobie ktoś z rodziny, ktoś kto Cię wesprze, zajmie się starszym dzieckiem... Naprawdę bardzo Ci współczuję sytuacji, mam nadzieję, że przetrzymasz jakoś ten czas i Bóg złagodzi Twój ból !

5

Odp: PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!

naprawdę LiL to co opisałaś to jest prawdziwy dramat..może poznał kogoś, ale żeby w takim czasie zrobić tobie coś takiego...niewyobrażalne. Jeżeli faktycznie powiedziałaś jak było (nie znamy relacji drugiej strony) to o tym facecie można powiedzieć tylko jedno - bydle.

6

Odp: PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!

Czytam i nie wierzę....
Ale kochana...najwazniejsza jest ta istotka w brzuszku smile
Jedz kochana, spij, nie denerwuj sie...pomyśl o tym że cały czas walczysz o to aby mała niunia była zdrowa i w sumie na tm się skup...
A nie na Debilu który ucieka od odpowiedzialności...

7

Odp: PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!

Tak, jestem w domu u moich rodziców, oni mi teraz pomagają, ale są w takim samym szoku jak ja. Nie rozumieją tej sytuacji. Znali go bo przyjeżdżali do nas, do swojej wnuczki. Widzieli jak funkcjonujemy i byli szczęśliwi , że w  końcu związałam się z ''poczciwym człowiekiem'', że nie muszą się martwić o wnuczkę.
Kiedy dowiedzieli się o ciąży, mój partner poprosił moją mamę , żeby nam pomogła i wzięła mnie i moją córkę na jakiś czas do siebie, żeby on mógł pracować i szybko ogarnąć nasze życie do czasu aż narodzi się nasze dziecko. Nie mógł się mną zajmować a ja byłam w fatalnym stanie fizycznym. Mdlałam po kilka razy dziennie. miałam porozbijaną głowę od tych upadków i byłam już wtedy na lekach podtrzymujących ciążę. Intuicyjnie wyczuwałam , że to nie do końca dobra decyzja, miałam wizję, że w takich trudnych chwilach powinniśmy działać razem żeby wyjść na prostą. Ale z drugiej strony rozumiałam, że chciał rozwiązać te wszystkie problemy sam. Zródłem ich pochodzenia było jego poprzednie życie, nieuregulowane sprawy majątkowe z byłą żoną, kupa długów i do tego ciągle wtrącający się jego rodzice , którzy byli bardzo przeciwni naszemu związkowi od samego początku. Oczywiste było od razu to , że jak najdłużej nie powiemy im o dziecku. Dom zostanie sprzedany, kupi się szybko jakieś większe mieszkanie w Warszawie i odetniemy się od nich i nikt nie będzie się wtrącał w nasze życie. Przekonał mnie do tego , że tak będzie najlepiej jeśli na jakiś czas wyjadę a i on nie będzie się martwić bo nie będę musiała sama siedzieć w domu kiedy będzie wyjeżdżać służbowo ( to był akurat okres kiedy miał duży projekt który wykonywał za miastem). Przyznał mi się nawet do tego , że ma narobił sobie kompleksów przez ten rozpieprz w życiu i chce się z tego podnieść sam i ''zbudować solidne fundamenty pod pięcioosobową rodzinę''. Niestety nie wiedziałam wtedy , że z czasem do tych kompleksów dołączy przerost ambicji, który wezmie górę nad wszystkim. Nie wiedziałam, że mój ''książe'' zamieni się nie tylko w ropuchę a prawdziwego potwora. Może udałoby mi się temu zapobiec...ale jak? Jeżeli w człowieku budzi się taki potwór to znaczy ,  że on tam już był tylko w nim siedział ukryty głęboko, takich cech się chyba nie nabywa w wieku 35 lat?

8

Odp: PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!

new 99 oczywiście że mówię jak było. Piszę to wszystko w wersji skróconej bo jestem jeszcze w osłupieniu, to zapewne dopiero początek tego story...
A czy kogoś poznał? Pytałam kilka razy, choć z niedowierzaniem...chyba raczej z przekory, żeby zobaczyć jak reaguje na takie zaczepki. Zapytałam nawet trzy tygodnie temu smsem i dostałam odpowiedz '...'nie szukam innych kobiet. wiesz, kiedyś poznałem ciebie..''. Nie sądzę, żeby chodziło o kobietę. Choć po tym co nam zrobił, już niczego nie mogę być pewna, bo pewna już byłam jego miłości i teraz leżę sparaliżowana...

9

Odp: PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!

LiL przede wszystkim spróbuj usnąć smile Wiem  że czujesz się paskudnie..naprawdę, ale musisz sobie wytłumaczyć że nie jesteś nic zrobić z tym co on czuje...Będzie chciał to wróci, to że mówi że nikogo nie ma może być prawdą a może nie..
Ja jestem w podobnej sytuacji i po prostu wiem, że nie można na sobie się mścić (a tym bardziej przez siebie dotyka do dziecko..)

10

Odp: PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!

On się boi konfrontacji face to face, a jej bardzo potrzebuje jeśli mam nie wylądować w wariatkowie. Napisałam mu wczoraj, że tak się nie robi i , że jadę do Warszawy i że musimy porozmawiać. Odpisał mi na to , że wyjechał i wraca w przyszłym tygodniu i że to i tak nic nie zmieni. Oczywiście w to nie wierzę bo zareagował natychmiast, żebym przypadkiem nie zdążyła wsiąść w pociąg... Na tym w zasadzie urwał się temat między nami. Zapytałam tylko na koniec czy wyjechał z jakąś kobietą. Na co on mi odpisał ''nadal mnie nie słuchasz''. Koniec dialogu...
Już się nawet nie odzywam bo nie mam siły na więcej strzałów , boję się tego człowieka bo rozpie...rzył  mnie dokumentnie... Mam odwagę tylko na konfrontację patrząc mu w oczy , bo wtedy będę wiedziała co jest grane. Tylko on teraz zrobi wszystko żeby jak najdłużej tego uniknąć...

11

Odp: PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!

LiL, to straszne co Cię spotkało! I masz rację, ten potwór już w nim był, tylko Ty go nie dostrzegłaś. To nienormalne, że odpowiedzialny i dojrzały mężczyzna zostawia swoją kobietę chwilę przed porodem, bo wysyła do niego sms-y z pretensjami. Dojrzały i odpowiedzialny mężczyzna składa to na karb trudnej ciąży i hormonów.
To co on zrobił to niewyobrażalna podłość! Takich facetów powinno się oznaczać czerwoną farbą i napisem uwaga, grozi śmiercią! Żeby nikt nie mial wątpliwości co to za okaz.

12 Ostatnio edytowany przez Kriss (2011-07-25 10:21:23)

Odp: PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!

Droga LiL, trzymam za Ciebie kciuki - jak ciężarówka za ciężarówkę. Bardzo Ci współczuję - i jedyne co mogę napisać to: dbaj o siebie.

Faceta na drugi plan, kłopoty na drugi plan. Sama piszesz że masz ciążę zagrożoną, więc samotne podróże pociągiem czy jakimkolwiek innym środkiem lokomocji w Twoim stanie i przy tej pogodzie jaka jest teraz - wykluczone. Wyobraź sobie jakbyś pluła sobie w brodę gdyby się coś stało - żaden facet nie jest tego wart. Na siłę go nie zmusisz do niczego.

Super że masz rodziców do których możesz zwrócić się po pomoc i przeczekać ten czas burzy. Życzę Ci wszystkiego co najlepsze - i przede wszystkim - dbaj o siebie. Jak kocha - wróci na klęczkach; jak nie wróci- to na grzyba Ci taki niedojrzały pacan.

Od dziecka się nie wykręci - będzie musiał na małe łożyć - to nie tak prosto jak sobie myśli. Najważniejsze jesteście teraz Wy we trzy.

Pozdrawiam.

13

Odp: PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!
marena7 napisał/a:

LiL, to straszne co Cię spotkało! I masz rację, ten potwór już w nim był, tylko Ty go nie dostrzegłaś. To nienormalne, że odpowiedzialny i dojrzały mężczyzna zostawia swoją kobietę chwilę przed porodem, bo wysyła do niego sms-y z pretensjami. Dojrzały i odpowiedzialny mężczyzna składa to na karb trudnej ciąży i hormonów.
To co on zrobił to niewyobrażalna podłość! Takich facetów powinno się oznaczać czerwoną farbą i napisem uwaga, grozi śmiercią! Żeby nikt nie mial wątpliwości co to za okaz.

A ja myśle , że powinno się takich kastrować dodatkowo do tego naznaczenia...
Wałkuję w kółko i analizuję i nie mogę zrozumieć co się stało. Jakby jakiś obcy człowiek wstąpił w jego skórę... Przecież on jest już ojcem ! I to naprawdę bardzo kochającym i oddanym swojemu synowi i wie co to trudy rodzicielskie. To nie jest dla niego nic nowego!
Nagle nas przekreślił. Nie zapytał jak się czuję, czy wszystko w porządku z jego dzieckiem. Wie od swojej siostry , że w sobotę po tej rozmowie wylądowałam w szpitalu. Zero jakiegokolwiek zainteresowania. Tak nagle można przestać kochać? Wycofać się ze związku , wypiąć się na swoje drugie dziecko i jego matke??? Głowa mi zaraz pęknie!

14

Odp: PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!

popieram kastracje i naznaczanie!!! Boze tak strasznie ci wspolczuje!!! sciskam cie jak najmocniej

15 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-07-25 15:05:15)

Odp: PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!

Kochana, tak bardzo mi przykro, że Ciebie to spotkało. sad Nikt nie powinien przeżywać takich chwil.
Ale postaraj się wyciszyć - wiem, że to trudne, ale nerwy z pewnością nie służą Dzieciątku i Tobie też. Polecam jakąś relaksację - w wątku pe wkleiłam jej kilka linków. Dzieciaczki bardzo to lubią, A Tobie pozwoli się wyluzować.
Ściskam Cię mocno.

P.S. A dawcy nasienia - życie podziękuje z nawiązką. Zapewniam. Wszystko wraca.

16

Odp: PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!

to straszne...czasem mysle, ze niektorzy mezczyzni nie maja serca i odwagi. latwiej wyslac smsa, albo powiedziec cos przez telefon niz spojrzec w oczy. twoja historia przypomniala mi moja...kilka miesiecy temu dowiedzialam sie, ze jestem ciazy. z moim " " chlopakiem" jestem/nie-jestem dwa lata, w tym czasie kilka razy dochodzilo do kryzysow ale ostatecznie zawsze wszystko sie ukladalo, a on planowal slub, wspolne mieszkanie itp. a tu nagle ciaza...z poczatku bylo cudownie, ale po kilku miesiacach dostalam smsa...ze on nie chce dziecka, mnie, nie jest gotowy itp, bez zadnych slow wyjasnienia. o rozmowie przez telefon czy spotkaniu nawet nie bylo mowy. bylam w szoku- kazda kolejna wiadomosc byla jak noz godzacy w me serde i dusze. zostalam sama...musialam dzialac szybo, szukac mieszkania ( wczesniej zrezygnowalam ze swojego bo mialam sie do niego wprowadzic za dwa tygodnie)...i gdyby nie pomoc przyjaciol nie wiem co bym zrobila. mieszkam poza granicami kraju...wiec na pomoc rodziny nie mam co liczyc...zostalam sama. zmagalam sie z myslami, kazdy dzien przynosil nowe smutki i rozczarowania, podjelam decyje o aborcji:( i wtedy weszlam na forum... przez przypadek zaczelam czytac watki pe i lib... i one daly mi sile, o ktorej wczesniej nie wiedzilam. nigdy za to im nie podziekowalam, ale to one i ich odwaga daly mi nadzieje i pomogly podjac deyzje o urodzeniu dziecka. dziekuje kochane:) ojciec mojego dziecka w koncu zebral sie na jakies wyjasnienie...ze boi sie porazki, nie jest gotowy, ze go stresuje itp., a widywac ze mna sie nie moze, bo nie umie patrzec na moje lzy i smutek- rece opadaja. placze kazdej nocy, w dzien staram sie trzymac...ale postanowilam byc dzielna ze wzgledu na dziecko. teraz ono jest najwazniejsze, a on mimo, ze go potrzebuje jak nigdy wczesniej musi przestac byc mi potrzebny. w chwilach smutku historie pe i lib sa tym, co daje mi sile, a posty i rady ich przyjaciol, tym co daje nadzieje i ukojenie. kochana trzymaj sie...wiem jak ci ciezko, ja czuje to co ty kazdego dnia, ale staram sie wierzyc, ze  jutro bedzie lepszy dzien.

17 Ostatnio edytowany przez The_devil (2011-07-25 18:40:32)

Odp: PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!

Witaj Lil. Dziękuję za zaproszenie. Zapoznam sie z postami - pozwól ... jeszcze dziś do Ciebie napiszę we własnej wersji. Wprowadzę tu magię ... zwłaszcza, że są tu inni czytelnicy znani mi z magicznych wątków. Trzymaj sie na razie i ... bądź dzielna.


______________________________________________________________________________________________________________________

Normalnie wierzyc sie nie chce ...... ale jeszcze nie doczytałem ..... a już mam drgawki ....

18

Odp: PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!

O Boże! Chce mi się wyć za Twój los!!! Przeczytałam wszystkie wpisy od deski do deski i wiem, że żaden argument czy pocieszenie teraz do Ciebie nie przemówi i chociaż Cię osobiście nie znam, jak byś czegoś potrzebowała, daj znać. Jestem z Tobą!

19

Odp: PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!

Kas...fatalnie wiem, ale to musi minąć, ja już jestem u kresu i nawet nie wiem jak Cię pocieszyć.  Żadne słowa nie są w stanie ukoić teraz bólu i rozczarowania. W którym teraz jesteś miesiącu?

Wątki lib i pe czytam na bieżąco , rzeczywiście z jednej strony to budujące , że dziewczyny tak się poogarniały ( szacunek), z drugiej dobija mnie to, bo uzmysławiam sobie, że tacy ludzie występują w większych nakładach, takich palantów musi być od zatrzęsienia. Nigdy , przenigdy nie potrafiłabym zrobić drugiemu człowiekowi tego co wam i mi zrobili Ci faceci. Boże....jacy faceci? Co ja mówie ! Podłe kreatury prawdziwych facetów z wydmuszkami zamiast jaj i sieczką w głowie zamiast mózgu.

Trzymaj się mała, trzeba jakoś przetrwać ... nie wierze sama w to co mówię na tą chwilę, ale trzymaj się mocno.

20

Odp: PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!

LiL ... kas ... nawet nie zamierzam pisać ... "będzie dobrze"> nie chce Was uspakajać i namawiać do cierpliwości. Nie wskażę przeczekania - jako lekarstwa na Wasz ból. Pozostało mi chyba zejść niżej i poczekać aż rozwinie się ta dyskusja. Jestem w stanie przewidzieć, jakie tu wkrótce padną słowa ... jakie określenia ...
Lil ... sam wychowuję chłopca ... Twoja historia wystawia mi opinię. Jestem mężczyzną z dzieckiem tak jak ten Twój były. To jednak nie jest reguła, że wszyscy tacy jesteśmy. Dlatego, chociaż zostawię tu skromny ślad swojej obecności.
Nie jest tak jak myślałem. Nie pocieszę i nie dam wam nadziei. Przynajmniej nie na tym etapie. Współczuję Wam bardzo.

LiL ... walcz o dziecko. Twoje zdrowie jest teraz najważniejsze. Musisz starac się pogodzić emocje z rzeczywistością. Mając na uwadze tylko zdrowie własne i małej córeczki. Nie dopuść byś byś była przez resztę zycia kłębkiem nerwów dla dziewczynek.
Trzymaj się jakoś. Wiele z nas prowadzi tu "nocne życie". Odezwij się do kogoś gdybyś potrzebowała pogadać.

Siłę wyciąg z wątków na których się spotkaliśmy. Tam urosła w piorunującym tempie. Mam nadzieję, że i tu tak będzie.



sad

21

Odp: PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!

...ja tez nie przypuszlam ilu " takich" facetow chodzi po ziemi, a co najgorsze sprawiaja wrazenie milych i kochajacych. na poczatku myslalam, ze to ze mna cos nie tak...ale to nie w nas lezy wina, tylko w nich. rozumiem, ze mozna sie przestraszyc, ja tez sie boje kazdego dnia...pewnie tak jak i ty, a jednak my dajemy rade, znajdujemy sile ktora pozwala isc dalej, a oni podwijaja ogon i uciekaja. to najlatwiejszy sposob na radzenie sobie z problemami, tyle ze one nie znikaja!!! nie wiem co bedzie dalej...staram sie nie wybiegac za daleko myslami, bo to za bardzo boli. szukam spokoju i staram sie ograniczyc z nim kontakt, tyle ze on co chwile o sobie przypomina ( to zapomnial u mnie tego, to jego znajomy mnie pozdrawia i takie tak...chyba sam przed soba chce sie poczuc lepiej). jestem dopiero/juz w 5 miesiacu, wiec jeszcze sporo przede mna. kazdy dzien niesie cos nowego...najdziwniejsze w tym wszystkim, ze poza tym calym balaganem jestem szczesliwa ze wzgledu na dziecko.to moje jedyne szczescie i sila napedowa.o nim nie mysle, to i tak nic nie da...to on musi zyc z tym co mi zrobil. wiem pewnie pomyslisz jak moge o tym tak spokojnie pisac...ale ostatnie 3 miesiace byly dla mnie szkola zycia, zmaienily caly moj swiat i sposob myslenia...wole byc sama i szczesliwa, niz z kims dla kogo ja i moje dziecko bedziemy zyciowym bledem. trzymaj sie i mysl o tym co najwazniejsze...sobie i swoich dzieciach, to jedyne co sie liczy.

22

Odp: PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!

wiem, ze z pozoru nasze sytuacje sa tak podobne...ty jednak mialas tak ciezka ciaze, tyle cie ona kosztowala zarowno fizycznie jak i amocjonalnie...i teraz pod koniec wraz z oczekiwaniem na bobasa powinno byc juz tylko lepiej, a jednak nie jest. tak mi przykro i nie wiem jak twoj mezczyzna mogl zostawic cie po tym wszystkim, i przed tym wszystkim co dopiero nadejdzie. tchorz!!! mam nadzieje, ze czujesz sie lepiej...

23

Odp: PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!

Czytam i ponownie  mnie zatyka. To jest wprost niewyobrażalne !  Do niedawna byłam pewna, że takie historie zdarzają się tylko w brazylijskich serialach. Co się dzieje z tymi facetami ?! Pe...lib...kas...Lil... Ile jest jeszcze kobiet porzuconych w takim stanie ?
Wielu z nas, boi się zachodzących zmian w życiu, ograniczeń... ale jest chyba jeszcze coś takiego, jak odpowiedzialność za własne czyny ? Wielu z nas każdego dnia,  musi stawiać czoła swoim lękom.Takie jest własnie życie. Współczesny mężczyzna nie wie, że jak jest sex, to może być z tego dziecko ?  Gdzie w tym wszystkim są rodziny tych pseudo mężczyzn ? Gdzie ich matki i ojcowie ? Skąd przyzwolenie na takie zachowanie ? Ja takiego syna nie chciałabym znać... hmm

Dziewczyny, podziwiam Was...za odwagę...odpowiedzialność ...siłę...

24

Odp: PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!

tak dobrze Cię rozumiem...Sama jestem na tym etapie co Ty parę lat temu.Rozstaję się z podłym facetem...Bardzo mi przykro,że po raz drugi los zgotował Ci to piekło...Jest mi tak przykro i smutno po przeczytaniu tych postów,że nie wiem co powiedzieć.
Tak samo jak Ty, miałam ciężką ciążę.Od drugiego miesiąca tabletki na podtrzymanie,anemia, ciągle antybiotyki,ciągle jakieś infekcje.Szpital,badania,dobre wyniki,złe wyniki i tak w kółko...a mój mąż nawet nie przyszedł na konsultację z ordynatorem,by zapytać o zdrowie synka a groziło nam rozwiązanie przez cesarkę na początku ósmego miesiąca;ale myślisz ze przejął się tym i przyszedł do mnie? Wolał wykorzystać ten czas na imprezy z kolegami.
Po porodzie siedziałam sama w domu bez niczyjej pomocy i zwykła wizyta w toalecie stawała się trzy- czterogodzinnym rytuałem,krwawiłam prawie 3 miesiące nie miałam na nic siły i tylko błagałam go o pomoc...jakąkolwiek ale on był na to głuchy.
Wiem,że po rozpadzie małżeństwa miałaś nadzieję na lepsze życie bo czuję to samo!!! W końcu byłyśmy w jednakowym wieku, obie myślałyśmy,że jest jeszcze czas,że dobrze że teraz a nie gdy będziemy po 30 po 40 bo wtedy jest trudniej znaleźć kogoś - zwłaszcza z dzieckiem...
Nie będę pocieszać,bo słów mi brak by przeklinać niby sprawiedliwy los.
Jednak jedną radę Ci dam...Spokój kochana.Zrób to dla siebie,jeśli teraz tak bardzo się denerwujesz dzidzia może urodzić się nerwowa i będzie Ci płakusiała cały czas a to bardzo dobija w naszej sytuacji.
Może porozmawiaj z siostrą tego faceta?Być może on wystraszył się tak dużej odpowiedzialności?może gdy ochłonie to wróci? Dla niego to też nie jest łatwe...sama już nie wiem jak to sobie tłumaczyć.Na kiedy masz kochana termin porodu?

25

Odp: PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!

Czytam te Wasze posty i po prostu chce mi się wyć....
No siedzę i chlipię. Gdzie jest granica człowieczeństwa? Oni dawno ją przekroczyli, zdecydowanie...
Powoli tracę wiarę w istnienie normalnych mężczyzn sad

26

Odp: PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!

Volver zadałas bardzo wazne pytanie; co z rodzicami tych facetów???? czy woedzą jak synalek sie zachował???? czy wiedza , ze bedą mieli wnuka lub wnuczke?????
Czy tak jak synowie uwazają, że odchodzac od spodziwajacej sie dziecka partnerki pozostawiają ten problem ża sobą, ze bedzie dziecko ale daleko i kasa z alimentów wszystko załatwi.
Co z matkami tych facetów, czy je interesuje to że bedą babciami??????

Czytając te wszystkie historie, podobnie jak Volver zastanawiam sie co z rodzicami takich "dawców spermy"

27 Ostatnio edytowany przez majusia (2011-07-25 23:27:26)

Odp: PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!

LiL,

Badz dzielna. I mysl o dziecku smile
Kurcze, jakim potworem trzeba byc by tak sie zachowac. Faceci to skonczone buraki... Bez urazy Devil ( to nie do ciebie )
Sory, ze to powiem, ale nie zasluguja na dobroc kobiet, na nic nie zasuguja.

Jak czytam te wszystkie historie to mam ochote znalezc sobie zone... Czy wszyscy faceci tacy sa? Jesli tak to niech wracaja na marsa.

Domyslam sie jak bardzo jestes zrozpaczona...  ale pamietaj, ze masz dla kogo zyc.

Pozdrawiam

28

Odp: PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!

Bardzo dziekuję wszystkim za słowa wsparcia...czytam po kilka razy . Przepraszam , że nie odpisuję każdemu z osobna , ale mam problemy z koncentracją i ciężko mi pisać do rzeczy.

The Devil to nie jest tak , że klasyfikuje wszystkich mężczyn do tego podgatunku. Wierze , że osoba o takiej empatii jak Ty nie zalicza się do tego grona , wiem że nie wszyscy tacy jesteście.

Kas...widze , że masz już jakiś punkt zaczepienia. To dobrze że potrafisz myśleć o sobie i o dziecku. Strasznie mi przykro , że płaczesz przez tego !@##$%%^^&&*!. To sie skonczy , musi się skończyć. Pomyślałam dzisiaj żeby tak się zaprogramować, że z dniem narodzin dziecka przyjdzie nowe uczucie, które automatycznie wypchnie uczucie do dawcy. Ze jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki po prostu rozpłynie się w powietrzu. Będę to sobie wmawiac i programować się. Jezuuu ale jestem beznadziejna...
Ale masz rację...nie jesteśmy niczemu winne. Ten gnojek próbował mnie wpędzić w poczucie winy , ale nieeee, jeszcze tego pożałuje bo jak go spotkam to mu zrobie taki wykład , że ten pusty łeb odpadnie mu od myślenia po nocach. AAAgghhhhhhhhh! Oszaleje zaraz !@#$%^&*()!

29 Ostatnio edytowany przez majusia (2011-07-25 23:30:50)

Odp: PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!
niekochana72 napisał/a:

Czytam te Wasze posty i po prostu chce mi się wyć....
No siedzę i chlipię. Gdzie jest granica człowieczeństwa? Oni dawno ją przekroczyli, zdecydowanie...
Powoli tracę wiarę w istnienie normalnych mężczyzn sad

Czuje dokladnie to samo...

Faceci to chyba nie ludzie.. powiedzialabym, ze sa raczej ponizej malp jesli chodzi o ewolucje SERIO. Z caym szacunkiem dla malp.

30 Ostatnio edytowany przez majusia (2011-07-25 23:35:18)

Odp: PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!

Jakbym moga to bym zazdzwonila do tego palanta i tak mu nagadala, co za potwor, sama musze sie uspokoic tak mnie to poruszylo.

Po tym co tu czytam nie umiem chyba traktowac facetow jak rownych... nie dorastaja kobietom do piet sad

31

Odp: PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!

Jeśli mowa o rodzicach to mam dla was kolejną bombę , zaraz napiszę, muszę wyjść na spacer 5 minutowy dookoła bloku bo to jest szczyt co sie dzieje!

32 Ostatnio edytowany przez Fioleczka (2011-07-25 23:41:50)

Odp: PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!
NiobeXXX napisał/a:

Volver zadałas bardzo wazne pytanie; co z rodzicami tych facetów???? czy woedzą jak synalek sie zachował???? czy wiedza , ze bedą mieli wnuka lub wnuczke?????
Czy tak jak synowie uwazają, że odchodzac od spodziwajacej sie dziecka partnerki pozostawiają ten problem ża sobą, ze bedzie dziecko ale daleko i kasa z alimentów wszystko załatwi.
Co z matkami tych facetów, czy je interesuje to że bedą babciami??????

Czytając te wszystkie historie, podobnie jak Volver zastanawiam sie co z rodzicami takich "dawców spermy"

Moi teściowie zachwoują się dokładnie jak ich synuś.Przytoczę Wam dwie historię które po prostu mnie dobiły.
Po pierwsze kiedy ich syneczek pierwszy raz zniknął(mieszkał u nich) i stwierdził,że nie da mi ani złotówki(prosiłam o 20 zł na mleko dla dziecka,błagałam by zamiast pić z kolegami,zamiast prosić ich o postawienie alko poprosił o kasę na jedzenie).
Przypadkiem spotkałam teściów(nie dzwonili chociaż numer mają do mnie do mojej mamy,mój domowy,wiedza gdzie mieszkam mają do mnie 20minut spacerkiem,wiedza gdzie mieszka moja mama) i powiedziałam im o całej sytuacji.Niby cos ich ruszyło,niby się przejęli obiecali nawet,że za dwa tygodnie będą gotowi zająć się wnukiem a ja pójde do pracy.
Mój mąż umówił sie ze mną na następny dzień,oczywiście nie przyszedł.Dzwonie do teściów, pytam gdzie jest oni cisza, rozmowa jakaś taka dziwna a na koniec stwierdzili,że oni się nie martwią bo JA POWIEDZIAŁAM IM POPRZEDNIEGO DNIA ŻE MAM PIENIADZE!!!!
Druga historia banał.Jak pisałam wszystkie kontakty i adresy do nas mają,wiedza ze synus poszedl w sina dal a nie dosc ze nawet sie nei zainteresuja mna,dzieckiem tym czy sobie radze to nawet nie podejda chocby na chwile do nas.Raz byl pijany tesc,darł gębę,że mój telefon odebrał niby jakiś facet (nie mam telefonu komórkowego to po 1) a po 2 nawet jak bym kogos miała to co nie wolno mi?

33

Odp: PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!

Oczy wychodza z orbit jak czytam te historie... Straszne

34

Odp: PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!

Lil,

Where are you hmm ?

35

Odp: PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!
Volver napisał/a:

Czytam i ponownie  mnie zatyka. To jest wprost niewyobrażalne !  Do niedawna byłam pewna, że takie historie zdarzają się tylko w brazylijskich serialach. Co się dzieje z tymi facetami ?! Pe...lib...kas...Lil... Ile jest jeszcze kobiet porzuconych w takim stanie ?
Wielu z nas, boi się zachodzących zmian w życiu, ograniczeń... ale jest chyba jeszcze coś takiego, jak odpowiedzialność za własne czyny ?

Nie myslałem o żadnej odpowiedzialności, gdy czekałem na swoje dziecko. Nie myślałem nigdy o żadnych ograniczeniach. Poprostu, kochałem go nim przyszedł na świat. Liczyłem sie z tym, że zmieni się moje zycie .... Ono juz zmieniło się wtedy, gdy dowiedziałem się, że zona była w ciązy.

Odpowiedzialność za własne czyny ? Nie Volver, ja za nic nie odpowiadam. Wychowuję poprostu syna, którego chciałem mieć.

Mój post, nie jest manifestem przeciwko Volver. Chce tylko wam powiedzieć, że istnieje inny - właściwy tok myślenia, który towarzyszy świadomości, że pojawiał się człowiek, którego trzeba nauczyć życ. Pe...lib...kas...Lil... zrobią to tak samo dobrze, jak robię to ja i wielu innych rodziców.

36

Odp: PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!
The_devil napisał/a:
Volver napisał/a:

Czytam i ponownie  mnie zatyka. To jest wprost niewyobrażalne !  Do niedawna byłam pewna, że takie historie zdarzają się tylko w brazylijskich serialach. Co się dzieje z tymi facetami ?! Pe...lib...kas...Lil... Ile jest jeszcze kobiet porzuconych w takim stanie ?
Wielu z nas, boi się zachodzących zmian w życiu, ograniczeń... ale jest chyba jeszcze coś takiego, jak odpowiedzialność za własne czyny ?

Nie myslałem o żadnej odpowiedzialności, gdy czekałem na swoje dziecko. Nie myślałem nigdy o żadnych ograniczeniach. Poprostu, kochałem go nim przyszedł na świat. Liczyłem sie z tym, że zmieni się moje zycie .... Ono juz zmieniło się wtedy, gdy dowiedziałem się, że zona była w ciązy.

Odpowiedzialność za własne czyny ? Nie Volver, ja za nic nie odpowiadam. Wychowuję poprostu syna, którego chciałem mieć.

Mój post, nie jest manifestem przeciwko Volver. Chce tylko wam powiedzieć, że istnieje inny - właściwy tok myślenia, który towarzyszy świadomości, że pojawiał się człowiek, którego trzeba nauczyć życ. Pe...lib...kas...Lil... zrobią to tak samo dobrze, jak robię to ja i wielu innych rodziców.

Devil,

Ja mysle, ze jestes kobieta tylko w meskim ciele big_smile...

no dobra zartuje, ale teoretycznie moze tak byc i nie mozna tego wykluczyc.

37

Odp: PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!
majusia napisał/a:

Devil,

Ja mysle, ze jestes kobieta tylko w meskim ciele big_smile...

no dobra zartuje, ale teoretycznie moze tak byc i nie mozna tego wykluczyc.

Nie można "z góry" zakładać, że jestem kobietą, a przyjąć do wiadomości, że jednak są mężczyźni, dla których dziecko to dobro najwyższe ...
Nie jestem kobietą majusia, wiem o tym stąd, że .... i pewnie ktoś z moich przyjaciół z forum dokończy smile

38

Odp: PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!
The_devil napisał/a:

Nie jestem kobietą majusia, wiem o tym stąd, że .... i pewnie ktoś z moich przyjaciół z forum dokończy smile

tongue:P:P

39

Odp: PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!

LiL,

Mam nadzieje, ze poszlas spac , i nie krazysz w okol bloku ... hmm

Trzymaj sie

40

Odp: PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!

Wiedziałem ..... smile

41

Odp: PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!
The_devil napisał/a:
majusia napisał/a:

Devil,

Ja mysle, ze jestes kobieta tylko w meskim ciele big_smile...

no dobra zartuje, ale teoretycznie moze tak byc i nie mozna tego wykluczyc.

Nie można "z góry" zakładać, że jestem kobietą, a przyjąć do wiadomości, że jednak są mężczyźni, dla których dziecko to dobro najwyższe ...
Nie jestem kobietą majusia, wiem o tym stąd, że .... i pewnie ktoś z moich przyjaciół z forum dokończy smile

Wiedzialam, ze sie nie przyznasz wink

Ale tak na serio, to milo ze sa faceci, ktorzy sa dobrymi ludzmi jak ty.

42

Odp: PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!

Rodzice ...już odpowiadam.  Moja mama chciała zadzwonić do jego mamy przegadać sprawę , ale nie dałam jej numeru telefonu... No ale jest sprytna i zadzwoniła do jego siostry. Siostra powiedziała , że przekaże numer swojej mamie i powie żeby zadzwoniła do mojej mamy... Nie zadzwoniła. Zadzwoniła do mnie kilkakrotnie, ale nie odebrałam bo nie mam siły na babę.... Siostra powiedziała , że '' moja mama nie chce z Panią rozmawiać tylko z Lil i nie zmienia swojego stanowiska, mówiła Lil już w styczniu , że to nie jest odpowiedni czas , żeby oni razem mieszkali w ogóle i zakładali nową rodzinę''...

A historia z matką była taka , że ona od samego początku była przeciwna mi i mojej córce. D. ( tak będę nazywać ojca mojego dziecka) trzymał mnie z daleka od tego tematu i trochę ukrywał to przede mną , ale z czasem zaczęłam się orientować. Nie poruszałam nigdy tego tematu bo nie chciałam się wtrącać i chyba wierzyłam , że przekonają się  do nas z czasem. Nie uczestniczyłam w żadnych imprezach rodzinnych, niedzielnych obiadkach itp, ale nie przeszkadzało mi to. Nic na siłę, jesteśmy dorośli... W wigilię nie zostałam zaproszona i wtedy dopiero zdałam sobie sprawę że chyba nie akceptują mnie bardziej niż mi się wydaje... D pojechał tam na 16 i o 19 wrócił szybko do mnie. Nie mieliśmy oboje dzieci w domu bo były u naszych eks małżonków wiec bez tragedii. Przeczekałam, jak wrócił  było cudownie, a z wigilii i tak co chwile słał mi  smsy pod stołem , że chce już wracać do mnie do domu i być ze mną.
Przed sylwestrem czarownica nie wytrzymała i nawiedziła mnie z zaskoczenia w sypialni pod nieobecność D. Powiedziała mi że : '' mój syn mówił  mi zanim cię poznał , że nie będzie zakładał nowej rodziny  ; mój wnuk mówi otwarcie ze nienawidzi twojej corki i jest zazdrosny ze twoja córka przytula się do jego taty, ze zabiera mu zabawki, spi w jego pokoju; powinnaś pojechać do swoich rodziców mieszkać skoro masz od nich taką pomoc i możecie żyć na odległość i okaże się czy to wasze uczucie jest takie prawdziwe; czy ty wiesz , że ja pomagam swojemu synowi finansowo bo jest w długach? jakie dochody wnosisz do tego domu?; nie interesuje mnie to , że zajmujesz się moim wnukiem i nie jest to żaden argument bo nikt Cię o to nie prosił; '' . Dużo więcej tego było , ale już nie pamiętam... Poryczałam się, tłumaczyłam jak idiotka a ona popastwiła się chwilę jeszcze chwilę i wyszła. Póżniej słyszałam jak D. wykłócał się o mnie z nią , stanął w mojej/ naszej obronie. Jak wrócił to przytulił i uspokoił i wytłumaczył , że mam się nią nie przejmować. Że ona ma inne wartości, ,że kasa jest dla niej ważna a ona mu pomaga finansowo z ogarnianiem jakichśtam długów i uzurpuje sobie prawo do zarządzania jego życiem przez to że w jakiś sposób jest od niej zależny, ale niebawem to się skończy...To był właśnie ten epizod styczniowy. Notabene byłam już wtedy w ciąży, ale o tym nie wiedziałam...

Następny najazd był od ojca...dwa miesiace pózniej. Truteń napadł mnie jak D. nie było znowu w domu...Nauczona poprzednim doświadczeniem, włączyłam dyktafon w telefonie, żeby puścić nagranie D. jak wróci. Truteń oczerniał swojego syna w moich oczach i robił z niego totalnego patałacha celem zniechęcenia mnie do niego. Kiedy powiedziałam mu , żeby sobie darował zaczął mnie obrażać pt. '' mój syn wziął ciebie tutaj do łóżka bo nikogo innego w pobliżu nie było a Ty weszłaś mu z butami w życie lisico; my partycypujemy w utrzymaniu tego domu i jeżeli w ciągu miesiąca nie będziesz miała porządnej pracy to się stąd wyprowadzaj; mój wnuk skarżył się że jak w nocy przyszedł do Ciebie zapłakany to go wygoniłaś; niech twoi rodzice tutaj nie przyjeżdzają bo to jest dom mojego wnuka a nie jakichś obcych ludz; czy wiesz że moj syn jest ruiną finansową i jak kiwnę palcem to będzie na dnie; słyszałem że jesteś z nim po to żeby zrobić dzięki niemu karierę bo nie wyszło ci w waszej branży....bla bla bla'' stek bzdur, tym razem skończył się moim krzykiem i wyproszeniem go z sypialni bo tam mnie napadł. Wrócił D. odsłuchał nagrania, opadły mu ręce i zadzwoniła mamusia uprzedzić go że '' tata był u Lil i nic złego jej tam nie mówił tylko z nią rozmawia a ona go zwyzywałał''. Wtedy D. powiedział jej żeby nie ściemniała i że wie, że znowu zorganizowała na mnie napad tym razem posługując się ojcem i że Lil wszystko nagrała i on wie co tata zrobił. Zatkało ją i rzuciła słuchawką...bo to była zorganizowana intryga na mnie, żeby zrobić ze mnie durnia, że nastawiam D. przeciwko rodzinie. I teraz uwaga........Czarownica wykonała telefon do mnie i nagrała mi się na poczcie smile....''...jesteś pie...loną ku...wą''....

D. wkurzył się tak bardzo , że postanowił wycięcie ich. Nie odbierał telefonów, nie jezdził do nich i trwało to prawdopodobnie do mojego wyjazdu...Dzisiaj wiem , że są już w jako takich kontaktach i bardzo się cieszą , że zniknęłam....

Tak więc wiadomo, że na ich pomoc ani żadne wsparcie liczyć nie mogę. Jedynie mogę sobie wyobrazić jak bardzo przez trzy miesiące mojej nieobecności zdążyli wyprać mu mózg.... O ciąży wiedzą , ale nie uznają wnuczki.

43

Odp: PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!

Lil....siedzę i w środku krzyczę....całą sobą!!!!!To jest nieludzkie, nie moralne....!!!!!!!!!!!
Myślę że faktycznie za zachowanie D. odpowiedzialna jest jest jego rodzina. Tu nie ma żadnej wątpiwości.....

To co bym Ci radziła na ten moment to odcięcie się. Ja to zrobiłam....i powiem Ci że jest dużo łatwiej.
Wiem że cała w srodku chodzisz...że cierpisz okrutnie.
Ale MUSISZ uspokoić swoje emocje i nabrać oddechu.
Masz w sobię...swoją córeczkę!!! Skoncentruj się na Niej bo ONA jest teraz najwazniejsza. Na wszystkie wyjasnienia i walki przyjdzie jeszcze czas.
Nie zastanawiaj się co bedzie...koncentruj się na tu i teraz. Dbaj o siebie i za wszelka cenę staraj się nie myśleć  i nie analizować.

Wierz mi...wiem że to ciężkie... Ja przez  dwa miesiące leżałam w łózku bo ciąża była zagrożona. Leżalam, patrzyłam się w scianę i wyłam z bólu i strachu mając w głowie tylko jedno słowo - dlaczego????
Nie mogłam jeść, nie mogłam spać...nie potrafiłam przestać plakać.
Wiem ..jak to jest,,,,i co sie czuje....

Lil... musisz odnaleźć spokój....i D. i jego rodzine zostawic gdzies z tyłu....
Na ten moment bardzo dobrze że jestes z rodzicami. Rodzina i przyjaciele sa w tej sytuacji niezastąpieni i bezcenni.
Nie wiem czy już śpisz...czy to co pisze Ci pomaga...ale wiedz że jesteśmy tu wszyscy z Tobą i nie zostawimy Cie samej sobie!!!!

44

Odp: PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!

Lil ...
siedzę i w środku krzyczę....całym sobą !!!Razem z PE !!! To jest nieludzkie, nie moralne ...!

45

Odp: PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!

I wiecie co w tym wszystkim jest najgorsze? Że mimo tego, iż zrobił mi takie świństwo i wyzywam go w myślach od najgorszych, to i tak nie znika to głębokie uczucie, którym go obdarzyłam... Chciałabym , żeby przyszedł tu do mnie teraz i miał jakieś czarodziejskie wytłumaczenie na swoją karygodną postawę... żeby poprosił mnie o wybaczenie i bardzo mocno przytulił. A ja na pewno bym go przyjęła...
Tak bardzo tęsknię za tamtym domem, za wkurzającymi nas wczesnym rankiem dzieciakami, kanapkami które mi robił na śniadanie, jego irytującym mnie pytaniem zadawanym kilka razy dziennie  ''kochanie przytyłem''? ( wazy 70 kg przy wzroscie 182, ale kiedyś był wielorybem i ma obsesję na punkcie wagi), za zarwanymi nocami które przegadywaliśmy do rana, za jego dłońmi, zapachem, pocałunkami...  za tym wszystkim co mieliśmy...
Boże, nie mogę uwierzyć nadal w to co się z nim stało...w to co nam zrobił..

46

Odp: PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!
The_devil napisał/a:

Lil ...
siedzę i w środku krzyczę....całym sobą !!!Razem z PE !!! To jest nieludzkie, nie moralne ...!

Jestem pewna, że krzyczy nas tu wiele/wielu. Spokojnej nocy.

47

Odp: PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!

LiL .. ja niewiele tu mogę. Ale proszę Cie. Idź juz spac. I nie wstawaj z łóżka przed 11tą. Wyspij sie dziewczyno, odpocznij. Usprawiedliwia Cie tylko wstawanie do toalety, jedzenie i picie. Reszte sobie daruj. Zrób to dla nas wszystkich i pomysl o swoim zdrowiu już dziś.
Zdążysz jeszcze sie napisać. Zdążymy tu sobie powyzywać, ale teraz idz proszę spać. Dobranoc. Rano pomysl o krótkim spacerze nim włączysz komputer.

48

Odp: PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!
The_devil napisał/a:

LiL .. ja niewiele tu mogę. Ale proszę Cie. Idź juz spac. I nie wstawaj z łóżka przed 11tą. Wyspij sie dziewczyno, odpocznij. Usprawiedliwia Cie tylko wstawanie do toalety, jedzenie i picie. Reszte sobie daruj. Zrób to dla nas wszystkich i pomysl o swoim zdrowiu już dziś.
Zdążysz jeszcze sie napisać. Zdążymy tu sobie powyzywać, ale teraz idz proszę spać. Dobranoc. Rano pomysl o krótkim spacerze nim włączysz komputer.

Dobrze chłopak mówi. Posłuchaj big_smile

49

Odp: PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!

Pe...masz rację , wiem że muszę teraz myśleć o maleństwie. Staram się bardzo , ale z trudem mi to przychodzi. Czuję jakby mi ktoś odebrał tę całą radość macierzyństwa...  Mój entuzjazm bardzo opadł, czuję się jak wyrodna matka...

Dziś mama kupiła pościel dla malutkiej i jakieś ciuszki. To pierwsze takie zakupy. Zaczęła mi to wszystko pokazywać i chwalić, a ja siedziałam i po prostu udawałam, że mnie to cieszy , że ładne i w ogóle .

Czuję się podle

50

Odp: PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!
LiL napisał/a:

Pe...masz rację , wiem że muszę teraz myśleć o maleństwie. Staram się bardzo , ale z trudem mi to przychodzi. Czuję jakby mi ktoś odebrał tę całą radość macierzyństwa...  Mój entuzjazm bardzo opadł, czuję się jak wyrodna matka...

Dziś mama kupiła pościel dla malutkiej i jakieś ciuszki. To pierwsze takie zakupy. Zaczęła mi to wszystko pokazywać i chwalić, a ja siedziałam i po prostu udawałam, że mnie to cieszy , że ładne i w ogóle .

Czuję się podle

To  wręcz ma Cie cieszyc ! Obowiązkowo ! I sie nie obwiniaj czasem, że cos niby Twoja wina ....

A podle, to nie ty kochanie powinnas sie czuć ... Nie ty !

51 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-07-26 01:59:11)

Odp: PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!
LiL napisał/a:

Pe...masz rację , wiem że muszę teraz myśleć o maleństwie. Staram się bardzo , ale z trudem mi to przychodzi. Czuję jakby mi ktoś odebrał tę całą radość macierzyństwa...  Mój entuzjazm bardzo opadł, czuję się jak wyrodna matka...

Dziś mama kupiła pościel dla malutkiej i jakieś ciuszki. To pierwsze takie zakupy. Zaczęła mi to wszystko pokazywać i chwalić, a ja siedziałam i po prostu udawałam, że mnie to cieszy , że ładne i w ogóle .

Czuję się podle

Kochana, to normalne emocje w tej sytuacji. Przejdzie, gdy spróbujesz się uspokoić... Wiem, że to trudne, ale spróbuj, proszę.
Zobacz- pe. Lib dały radę. Ty też dasz! Jestem tego pewna.
Zacznij od teraz. Będziemy Ci kibicować. Kupa nas big_smile

52

Odp: PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!

Lil....tęsknota i niedowierzanie to normalne uczucia w tej sytuacji. Wszystko się jeszcze może zdarzyć...Teraz jednak proszę Cię nie koncentruj się na tym!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

W tej chwili najważniejsza jest dzidzia. A maluch czuję dokładnie Twoje emocje!!!!
Spróbuj za wszelką cenę odłożyć emocje na półkę. Niech sobie tam poczekają. Wrócisz do nich i do tematu.
Teraz Lil popatrz na siebie....spojrz na swój brzuszek i  poglaszcz go.
Powiedz córeczce że jesteś...że wszystko będzie dobrze (bo bedzie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!)
Oddychaj głęboko....

The devil to mądry chlopak i dobrze Ci radzi!!! Pomyśl o sobie i maluszku. Spróbuj zasnąć.

sciskamy Cie mocno!!!!!!!!!!!!!

53

Odp: PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!

Ale sabat - diabeł, czarownica i dwie "ciężarówki". big_smile

Kochana - zobacz, jakie masz wsparcie wink Z wszystkich stron big_smile

54

Odp: PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!

Dziękuję Wam za troskę , ale muszę zmęczyć oczy żeby zasnąć. Poza tym brzucho mnie boli i twardnieje, wzięłam fenoterol ( na skurcze) a on mnie niestety pobudza.  Jeszcze chwilę i pójdę...

Leżenie i wiercenie się z boku na bok jest najgorsze, nie zasnę teraz. Mała czuję że śpi a starsza koło mnie chrapie.

55

Odp: PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!

Taaaak. Sabat jest konkretny ...dziękuję Wam. Dobrze że tu trafiłam..

56 Ostatnio edytowany przez The_devil (2011-07-26 02:12:17)

Odp: PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!

Mój syn dzis pytał: "tato czego ty dziś cały czas przed komputerem kręcisz głową ?" ... a ja myślę, że wchodzi mi w krew i dostrzegam w sobie zwierzęce odruchy myslac o tych tam ....

Gdyby LiL była silna, poszedł bym spać o 23ciej i w pożegnalnym poście na dobranoc napisałbym: "szkoda słów ..."

57

Odp: PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!
The_devil napisał/a:

Mój syn dzis pytał: "tato czego ty dziś cały czas przed komputerem kręcisz głową ?" ... a ja myślę, że wchodzi mi w krew i dostrzegam w sobie zwerzęce odruchy myslac o tych tam ....

Gdyby LiL była silna, poszedł bym spać o 23ciej i w pożegnalnym poście na dobranoc napisałbym: "szkoda słów ..."

A tak - nadal jesteśmy big_smile

58

Odp: PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!

LiL ... Twoja córeczka jest na Ciebie wściekła, że nie śpisz po nocach smile ... i Pe smile jeju ...
Zmecz oczy na leżąco patrząc na luzie w TV. Tu zaraz możesz przeczytac słowa, których jeszcze w życiu nie słyszałaś smile
Zmykaj smile .... przecież Ci nie uciekniemy. Bedziemy tu jutro, pojutrze .... zawsze ...

59 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-07-26 02:16:20)

Odp: PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!

Dziewczyny - do spania! Bez jaj - to niezdrowe. Jestem służbą zdrowia, proszę mnie słuchać. Już, do spania...
Będziecie mieć Devil'a i mnie na sumieniu big_smile My musimy jutro do roboty.... A nie odpuścimy przed Wami wink

60 Ostatnio edytowany przez LiL (2011-07-26 12:04:16)

Odp: PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!

The Devil i niekochana dziękuję wam....
Już zaraz ide spać, włączę sobie jakiegoś audiobooka bo muzyki nie mogę słuchać żadnej.

The Devil uwazaj żeby z tym kręceniem głową tak Ci nie zostało...:)

61 Ostatnio edytowany przez The_devil (2011-07-26 02:21:42)

Odp: PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!

Od pół godziny o ty mówie. Nic nie dbają o zdrowie. Ja też służba ... nie koniecznie zdrowia smile

I nareszcie smile w poscie LiL smile .... chociaż jeden ...
Mówisz muzyk .... ? No to już odegrał swoją partyture .... Po mistrzowsku ....
A nie komponował muzy do "teksańskiej masakry" lub podobnych wyciskaczy łez ?

62 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-07-26 02:19:14)

Odp: PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!
The_devil napisał/a:

Od pół godziny o ty mówie. Nic nie dbają o zdrowie. Ja też służba ... nie koniecznie zdrowia smile

Może weźmiemy je na litość?  Nad nami się zlitują tongue
Już jest jutro big_smile

63 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-07-26 02:22:41)

Odp: PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!
The_devil napisał/a:

Od pół godziny o ty mówie. Nic nie dbają o zdrowie. Ja też służba ... nie koniecznie zdrowia smile

"Zgasły' dziewczyny, my też spadamy?
Nieaktualny post - nadal czuwamy big_smile

64

Odp: PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!
LiL napisał/a:

Już zaraz ide spać,

Ja tam mam jeszcze górę papierów do przerobienia....
LiL: do spania...

65 Ostatnio edytowany przez LiL (2011-07-26 12:05:52)

Odp: PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!
The_devil napisał/a:

Od pół godziny o ty mówie. Nic nie dbają o zdrowie. Ja też służba ... nie koniecznie zdrowia smile

I nareszcie smile w poscie LiL smile .... chociaż jeden ...
Mówisz muzyk .... ? No to już odegrał swoją partyture .... Po mistrzowsku ....
A nie komponował muzy do "teksańskiej masakry" lub podobnych wyciskaczy łez ?

hehe ... rozbawiłeś mnie, koniec świata smile

Posty [ 1 do 65 z 361 ]

Strony 1 2 3 … 6 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026