netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!

360 odpowiedzi31 193 wyświetleniazałożony przez LiL, 24.07.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 131 do 195 z 361 ]

131

Odp: PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!

Moniki są po prostu najlepsze - wszechstronnie tongue

A Antosia - bardzo ładnie.

132

Odp: PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!

Dżizas... z tego podekscytowania mam skurcze. AAuuuuuaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa
To może być już. Liczę i zachowuję na razie stoicki spokój . F*ck! smile

133

Odp: PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!
LiL napisał/a:

Dżizas... z tego podekscytowania mam skurcze. AAuuuuuaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa
To może być już. Liczę i zachowuję na razie stoicki spokój . F*ck! smile

Spokojnie, oddychaj...

134

Odp: PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!
niekochana72 napisał/a:
LiL napisał/a:

Dżizas... z tego podekscytowania mam skurcze. AAuuuuuaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa
To może być już. Liczę i zachowuję na razie stoicki spokój . F*ck! smile

Spokojnie, oddychaj...

Niekochana...to też czynię smile Były dwa porządne w odległości ok 15 minut. Tak jeszcze nie miałam!
Jestem dziś kompletnie nieprzygotowana do porodu, nie spakowana, nic. Nie wiem dlaczego , ale mnie to bawi i dostałam właśnie ataku śmiechu smile

135

Odp: PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!
LiL napisał/a:

Wiecie co mnie dzisiaj po części skłoniło do toku myślenia ''uciekaj  gdzie pieprz rośnie''?
Tekla ma tylko jednego wnusia i tam historia skończy się tak, że opiekę dostanie matka, bo jest jaka jest ale w Polsce jej dziecka nikt nie zabierze . Oni oczywiście będą jątrzyć jak zrobić , żeby jej go odebrać, w zasadzie Tekla nie dopuszcz do siebie innej możliwości. I pewnego dnia Tekla nie będzie już miała wnusia do mamienia , rozpuszczania i uzależniania od siebie i wtedy nie daj boże przypomni sobie o wnusi...  Ooooooo nie

LiL ... nie chwal dnia przed zachodem słońca. Wiem, że potępiasz tą kobiete, ale w wypowiedziach trzeba powściągliwości ....

136

Odp: PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!

http://www.dlarodzinki.pl/rodzice/psychologia/wywiad-mama-samotna-gdy-ucieka,169_2079.html?&page=0

To właściwie rady dla mnie i dla Ciebie...:)Grupę wsparcia już mamy:):):)

137

Odp: PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!
The_devil napisał/a:
LiL napisał/a:

Wiecie co mnie dzisiaj po części skłoniło do toku myślenia ''uciekaj  gdzie pieprz rośnie''?
Tekla ma tylko jednego wnusia i tam historia skończy się tak, że opiekę dostanie matka, bo jest jaka jest ale w Polsce jej dziecka nikt nie zabierze . Oni oczywiście będą jątrzyć jak zrobić , żeby jej go odebrać, w zasadzie Tekla nie dopuszcz do siebie innej możliwości. I pewnego dnia Tekla nie będzie już miała wnusia do mamienia , rozpuszczania i uzależniania od siebie i wtedy nie daj boże przypomni sobie o wnusi...  Ooooooo nie

LiL ... nie chwal dnia przed zachodem słońca. Wiem, że potępiasz tą kobiete, ale w wypowiedziach trzeba powściągliwości ....

Znam temat bardzo dokładnie i wiem , że nie mają ani nie zdobędą żadnych podstaw prawnych żeby jej zabrać małego. Prędzej zwojowaliby to gdyby sama oddała im go na wychowanie.  Ale to nie jest istotne The devil. Wspomniałam o tym w kontekście mojej córeczki... że nigdy nie dostanie się w macki Tekli.

138

Odp: PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!
pe napisał/a:

http://www.dlarodzinki.pl/rodzice/psychologia/wywiad-mama-samotna-gdy-ucieka,169_2079.html?&page=0

To właściwie rady dla mnie i dla Ciebie...:)Grupę wsparcia już mamy:):):)

już zerkam...
Pe! godzinę temu miałam takie skurcze , że myślałam że to już. Jutro spakuję torbe do szpitala bo to było ostrzeżenie. A Ty już przygotowana w blokach startowych? smile

139

Odp: PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!
niekochana72 napisał/a:

Monika? tongue

Ładnie smile Bardzo ładnie smile I nie ma konkurencji smile

140

Odp: PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!
LiL napisał/a:

Ale to nie jest istotne The devil. Wspomniałam o tym w kontekście mojej córeczki... że nigdy nie dostanie się w macki Tekli.

.
.
Pilnuj LiL. Pilnuj. Najbardziej to Twoja córeczka ! I rozum podpowie Ci najlepiej jak, i czym jej bronić ...

141

Odp: PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!
LiL napisał/a:
pe napisał/a:

http://www.dlarodzinki.pl/rodzice/psychologia/wywiad-mama-samotna-gdy-ucieka,169_2079.html?&page=0

To właściwie rady dla mnie i dla Ciebie...:)Grupę wsparcia już mamy:):):)

już zerkam...
Pe! godzinę temu miałam takie skurcze , że myślałam że to już. Jutro spakuję torbe do szpitala bo to było ostrzeżenie. A Ty już przygotowana w blokach startowych? smile

Ja też już mam...ale nieregularne i krótkie:) A torbę spakowałam godzine temu:))))
Uciekam spać:) Miłych snów i nie myśl już o złych rzeczach:) Głaszczemy po brzuszku:)


The devil, Niekochana....powinniście się kiedyś spotkać:)

A imię Monika....przepiękne:)

142

Odp: PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!
pe napisał/a:

Uciekam spać:) Miłych snów i nie myśl już o złych rzeczach:) Głaszczemy po brzuszku:)
(...)

A imię Monika....przepiękne:)

Śpijcie kochana, spijcie.

Też uważam, że piękne smile

143

Odp: PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!
LiL napisał/a:
niekochana72 napisał/a:
karen napisał/a:

Zauważyłam, że porzucane kobiety w ciąży, szybciej ogarniają się niż te nieciężarne. To dziecko daje taką siłę.

Ze mam zaciążyć? Nie, jestem wystarczająco silna wink

LiL: dobrze kombinujesz. Lepiej ode mnie. Ja mam z tym trudność hmm

I jest mi autentycznie lżej jak mam już jakiś kierunek. Serce boli i będzie boleć długo , ale jest trochę lepiej i zrobię wszystko żeby rosnąć w siłę. Zmieniłam dziś numer telefonu. Okopię się z każdej strony. Moja prawniczka, która ogarnia obecnie moje sprawy z ojcem starszej będzie musiała wziąść pod skrzydło drugiego tatusia, już widzę co sobie o mnie pomyśli...

O Tobie pomyśli, że jesteś super babką, tylko trafiasz na dupków! Na razie....
Pamiętaj, że to co dajesz ludziom wraca do ciebie ze zdwojoną siłą. Pomyśl jak będziesz miała dobrze w momencie kiedy ich dopadnie sprawiedliwość za całe zło, które Tobie i dziewczynkom urządzili:))
Imię Antosia - cudowne!!!

144

Odp: PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!
LiL napisał/a:

Obudziłam się dziś i zadałam sobie pytanie co na tą chwilę doda mi sił.

Nie należę do typu osób , które siedzą z założonymi rękoma, nie mogę dłużej tkwić w tej żałobie tylko to pogrzebać , otrzepać się i iść dalej.  Nie mogę czekać na to jaki będzie dalszy rozwój wydarzeń i myśleć a co zrobię jeśli....a) b) c)..itd. Nie mogę znieść poczucia, że jestem czyjąś ofiarą a póki co, czuję jakby ON nadepnął mi na odcisk i nadal na nim stał z przekonaniem, że jestem za słaba żeby tupnąć nogą i go zrzucić.  To mnie frustruje!

Potrzebuję poczucia całkowitej kontroli nad moim życiem i oczywiście życiem dziewczynek. Twardych decyzji, które sama przed sobą postanowię i nikt ani nic nie będzie w stanie znowu przyjść i tego zaburzyć. Ani On ani jego rodzina. Powiedział A więc ja mówię Zet. Koniec tego.

Nie pozwolę mu już więcej zbliżyć się do nas pod żadnym pozorem, wyparł się mnie i dziecka, jego rodzina również i tak zostanie. Skrzywdził mnie i moje dzieci w taki sposób , że nie narażę na to więcej swojej rodziny. Nie poproszę o żadną pomoc, nie poinformuję o narodzinach dziecka, nie będę wysyłać zdjęć żeby tata zobaczył swoją córkę, nie będzie żadnych rzewnych scen, nie będę w ogóle dyskutować z tymi ludzmi choćby ''skały srały'' i jedyne co zrobię w tej sprawie to pociągnę go do odpowiedzialności finansowej czym zajmie się już mój prawnik. Byłam za dobra !

baaaaaardzo dobrze Cie rozumiem... ja ojca moich dzieci w sądzie nazwałam " człowiekiem do przelewów" ... nie zasłużył na inne okreslenie.....

145

Odp: PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!
niekochana72 napisał/a:

Moniki są po prostu najlepsze - wszechstronnie tongue

Dominiki też:)

A wracając do Ciebie Lil to niesamowite jak szybko podnosisz się z kolan, otrzepujesz z piachu i idziesz dalej z dumnie podniesioną głową. Jesteś moją bohaterką. I Antosia to piękne imię.

146

Odp: PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!

Witaj LiL smile

Przeczytałam Twój post od deski do deski i....najpierw rozryczałam się... a potem poczułam Twoją SIŁĘ!!! Jesteś wielka Kochana, tyle mocy co Ty masz to ja jeszcze nie posiadam...

Ludki z tego forum są cudowni - i tak mądrze Tobie i (mnie również) radzą smile

Brak słów na to wszystko co opisałaś... zwłaszcza na pana d (z małej litery bo na wielką u mnie nie zasługuje!!!) i jego mamuśkę... gdzie się tacy ludzie uchowali? i jak oni mogą spojrzeć sobie w twarz? chyba luster nie mają...
dziwne relacje w tamtej rodzinie są... i wiesz co, może to i dobrze że w nią nie weszłaś... męczyłabyś się w tamtym życiu z nimi... (bo on i ona to jedno bagno)...

przykre jest to, że w tak przepięknym okresie życia kobiety jakim jest stan błogosławiony byłyśmy same!

ale life is brutal (lib)... trzeba tylko umieć się podnieść i iść dalej!!! Ty to potrafisz a ja będę się od Ciebie uczyć smile

Dziękuję też, że zapoznałaś się z moją historią - cieszę się, że i Tobie dała ona siłę...

buźka

147

Odp: PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!
nikaa1982 napisał/a:
niekochana72 napisał/a:

Moniki są po prostu najlepsze - wszechstronnie tongue

Dominiki też:)

I wszystko jasne wink

148

Odp: PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!
LiL napisał/a:

Obudziłam się dziś i zadałam sobie pytanie co na tą chwilę doda mi sił.

Nie należę do typu osób , które siedzą z założonymi rękoma, nie mogę dłużej tkwić w tej żałobie tylko to pogrzebać , otrzepać się i iść dalej.  Nie mogę czekać na to jaki będzie dalszy rozwój wydarzeń i myśleć a co zrobię jeśli....a) b) c)..itd. Nie mogę znieść poczucia, że jestem czyjąś ofiarą a póki co, czuję jakby ON nadepnął mi na odcisk i nadal na nim stał z przekonaniem, że jestem za słaba żeby tupnąć nogą i go zrzucić.  To mnie frustruje!

Potrzebuję poczucia całkowitej kontroli nad moim życiem i oczywiście życiem dziewczynek. Twardych decyzji, które sama przed sobą postanowię i nikt ani nic nie będzie w stanie znowu przyjść i tego zaburzyć. Ani On ani jego rodzina. Powiedział A więc ja mówię Zet. Koniec tego.

Nie pozwolę mu już więcej zbliżyć się do nas pod żadnym pozorem, wyparł się mnie i dziecka, jego rodzina również i tak zostanie. Skrzywdził mnie i moje dzieci w taki sposób , że nie narażę na to więcej swojej rodziny. Nie poproszę o żadną pomoc, nie poinformuję o narodzinach dziecka, nie będę wysyłać zdjęć żeby tata zobaczył swoją córkę, nie będzie żadnych rzewnych scen, nie będę w ogóle dyskutować z tymi ludzmi choćby ''skały srały'' i jedyne co zrobię w tej sprawie to pociągnę go do odpowiedzialności finansowej czym zajmie się już mój prawnik. Byłam za dobra !

No, no...
Tak postępuje kobieta mądra i zdeterminowana.

Podziwiam i trzymam kciuki. smile

149

Odp: PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!
niekochana72 napisał/a:
nikaa1982 napisał/a:
niekochana72 napisał/a:

Moniki są po prostu najlepsze - wszechstronnie tongue

Dominiki też:)

I wszystko jasne wink

A .. a ..  a .... a mietek ? Podoba sie Wam ?

150 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-07-28 14:09:53)

Odp: PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!
The_devil napisał/a:

A .. a ..  a .... a Mietek ? Podoba sie Wam ?

To żadna tajemnica, chwalisz się od początku tongue  Pięknie, Diable, pięknie. big_smile
A my z niką byłyśmy tajemnicze...

151

Odp: PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!

Dobrze powiedziane ... byłyście ... smile i co się dzieje ... smile
Takie zmiany ... dlaczego ? Dlaczego akurat tutaj u LiL smile
To może zamiast tu pisać wyskoczymy na kawę i lody smile

152

Odp: PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!
The_devil napisał/a:

To może zamiast tu pisać wyskoczymy na kawę i lody smile

Chcesz nas porwać do Piekła? My z niką byłyśmy grzeczne, nie zasłużyłyśmy... tongue

153

Odp: PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!

Dziękuję wam za słowa wsparcia. Każdemu z osobna bardzo dziękuję . Lib myślę ,że już jesteś na tym etapie co ja od dawna tylko trzeba przeć do przodu i nie oglądać się na przeszłość...tak, wiem , że to bardzo trudne, ale wierzę ,że do zrobienia. A to poklepywanie po ramieniu , wasze rady i obiektywne opinie, naprawdę robią  wiele i cieszę się , że was poznałam. Mam nadzieję , że nabiorę dużo sił i będę mogła posłużyć się komuś tak samo dobrą radą...

Dziś utrzymuję nadal waleczny stan ducha z dnia wczorajszego i zaklinam wszystko żeby tak już  zostało. A z dniem narodzin dzieciątka powstanę jak feniks z popiołu. Tak się programuję smile
Po przebudzeniu nie było mi łatwo bo całą noc śnił mi się dziś D. Dokładnie taki jaki był kiedyś, tamten mój , którego nadal kocham całym sercem we wspomnieniach. Nie minie ta miłość i nie odejdzie z dnia na dzień bo była prawdziwa i głęboka. Ale...tego już tak naprawdę nie ma. To jest tylko w mojej głowie a tak naprawdę już nie istnieje. I nie ma się co oszukiwać i robić sobie nadzieję , a kobiety uwielbiają to sobie robić (ooo, tak! ) bo przecież tamtego człowieka już nie ma, on nie istnieje , umarł i już nic go nie przywróci. Życie zwreyfikowało mi go w 100% procentach dopiero teraz, czy tego szukałam? NIE. Stanowczo nie. Wszystko to, co w tym człowieku kochałam w ułamku sekundy po prostu się ulotniło a może nawet nigdy nie było prawdą? Teraz jest nowy Dominik. Człowiek zupełnie nowy, obcy , do którego czuję taką pogardę, że nawet nie ma takich słów którymi mogłabym to opisać. I nawet gdyby wrócił kiedyś odmieniony, to już zawsze będzie człowiekiem ze skazą a już nigdy tamtym który był dla mnie wszystkim. I będę powtarzać to sobie jak mantrę...a z czasem zapomnę.

Teraz jest nowe życie, nowy człowiek, który będzie piękny, czysty, którego trzeba jak najlepiej wychować i dać mu miłości za dwoje. To się teraz liczy najbardziej.

154 Ostatnio edytowany przez kasian833 (2011-07-28 21:30:55)

Odp: PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!

z góry zaznaczam że nie bronię faceta !!! ale mam mieszane uczucie w tej sprawie...

zastanawiam sie co tak naprawdę sie dzieje w jego głowie? dziwi mnie cała sytuacja.... nie chcę go oceniac, wyzywac itp.... ale zastanawiające jest to, że był/jest blisko z Twoją córką, że tak bardzo o nią dbał, był zżyty... w grę nie wchodzi inna kobieta... ponadto pisałas że jego poprzednie małżenstwo było złe, że eks zona jest obarczana cała winą za zło które wyrzadziła, a jak napisałas eks zona jest typem karierowiczki, wnioksuje że jest egoistka która tylko o swóej tylek dba, dla dziecka nie ma czasu.... skoro Ty nie wiesz do konca co było przyczyną ich rozstania i kto tak naprawde zawinił to nie możesz go teraz az tak wyzywac, oceniac.... może wydarzyło sie wtedy cos strasznego, może go bardzo zraniła i cała sytuacja została uspiona, zagrzebana, schowana głeboko, i dopiero Twoja ciąza spowodowała ze trauma odżyła...

jesli w gre nie wchodzi inna kobieta, tak jak w iinnych przypadkach na forum, a męzczyzna kocha dziecko swojej partnerki i nagle bum to nie znaczy że on przestał kochac, że przestał tęsknic i że ma was gdzieś.... cos sie z nim dzieje ale nie wiemy do końca co

łatwo nam tutaj oceniac, obarczać winą, oskarżac ale może spróbujmy na spokojnie  PRZEANALIZOWAĆ  sytuacje ...

prosty przykład: mam kolege który poznał dziewczyne, spotykali sie kilka miesięcy ona nie chciała od razu iśc do łózka, facet zaczłą sie niecierpliwić, naciskac bo w sumie ile mozna czekac :PPP a ona nadal nie chciała, gdy jego frustracja zaczeła sięgac zenitu okazało się że dziewczyna została kiedyś zgwałcona, trzymała to w sobie i nie pokazywała tego na zewnątrz, dopiero gdy ktos zaczał namawiac ja na seks nie wytrzymała i powiedziała wszystko co sie wydarzyło.... dowodzi tot emu, że czasem cos złego nas spotyka, jakies traumatyczne przezycie, które zostaje uspione i dopiero gdy sytuacja sie powtarza to zdajemy sobie sprawe że nas zwyczajnie przerasta... dopiero wtedy wychodzi całe zło, bezsilnośc i inne emocje... człowiem czasem zwyczajnie sie boi, ucieka bo nie daje sobie rady sam ze soba... mówi przy tym wiele przykrych słów bo nie chce aby druga osoba zobaczyła jego bezsilnośc, że sobie nie radzi z tym.... i nawet najbliższej osobie trudno jest to wyjaśnic, opowiedzieć... nawet tej najnajnajbliższej....

nie skreslajmy faceta, kazdy ma jakieś problemy, kazdy popełnia błedy, jedni większe drudzy mniejsze.... czasem człwoeik nie wie co robić, myslę że takiej osobie nalezy pomóc znaleźc wyjście jesi targaja nim emocje, jesli nie wie co robic....  tym bardziej że nie ma innej kobiety!!!

myslę, że on zwyczajnie się boi,  został skrzywdzony a sami jestesmy tutaj dlatego, że nas również ktoś skrzywdził, i dopóki jestesmy bezpieczni zachowujemy sie normalnie i racjonalnie prawda???

kolejny przykład: większośc z nas została zdarzona przez osobę którą kochalismy najbardziej na świecie np z nasza bliska koleżanka/kolegą, i staje się to: zdrada, nasz świat sie wali, nie wierzymy że to przezyjemy, że jeszcze będziemy szczęsliwi, wydaje nam sie że juz nikomu nie zaufamy, że zawsze bedziemy sami bo tak łatiwje, bo nikt nas juz nie skrzywdzi... przeżywamy prze kilka dobrych miesięcy sytuacje, i zanim dojdziemy do siebie minie sporo czasu.... po kilku latach poznajemy kogos, zaczynamy sie wkrecac, zakochujemy  się, jest pieknie, motylki w brzuchu... i nagle pojawia się w naszym nowym zwiazku jakas dawno nie widziana koleżanka/kolega naszego nowego partnera który idzie z nią np na piwo na pogaduchy, pisze maile itp... i w tym momencie w większości nas zapals sie czerwone światło!! skoro nasz eks nas zdradził to możliwe że sytuacja i tutaj sie powtórzy tak? wariujemy, nie wiemy co robić, sprawdzac czy zaufac? kontrolować czy nie? co robic? uciekac od takiego bo możliwe że zdradzi jak tamteni znowu będzie płacz czy zaufać ??? mozliwe że zostaniemy a facet nas wcale nie zdradzi, bo bedzie nas zapewniał o swojej wielkiej miłosci, ale nawet gdy to jest prawdą to nasze przezycia, trauma która była z EKS wraca jak bumerang!! i na nic zdają się słowa że kocham, zaufaj mi, nie skrzywdze Cię bo poprzedni ktos tez tak mówił na początku, też kochał, tez mu ufalismy a tu prosze..... nasze demony czasem wygrywaja taką walke a my tracimy na tym duzo


Twój facet miał zonę która nie zasługuje na miano prawdziwej matki tak? cos się wtedy wydarzyło, co skutkuje tym, że nie są razem, że mają dziecko rozdarte na pół, dziecko dla którego on jest idealnym ojcem i skoczyłby w ogien.... jesli przezył cos strasznego, jesli go bardzo zraniła to teraz te uczucia mogły powórcic bo zaszłaś w ciąze i facet zwyczajnie sobie przypomniał o czymś co go zraniło kilka lat temu... on napewno cierpi, gdy człowiek kocha to nie przestaje z dnia na dzień, a do tego gdy kocha dziecko to ta miłośc nie ustanie nigdy...


powtarzam jeszcze raz, nie bronię go, ale nie do końca zwaliłabym całą wine na jego i matke... cos mi tu zwyczajnie nie gra w tej sytuacji...
troche empati nie zaszkodzi smile

155

Odp: PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!
kasian833 napisał/a:

....
nie skreslajmy faceta, kazdy ma jakieś problemy, kazdy popełnia błedy, jedni większe drudzy mniejsze.... czasem człwoeik nie wie co robić, myslę że takiej osobie nalezy pomóc znaleźc wyjście jesi targaja nim emocje, jesli nie wie co robic....  tym bardziej że nie ma innej kobiety!!!
....

Podziwiałem Cie za sztukę "bycia dobrą" w innych wątkach. Ale tu bijesz wszelki rekordy.

LiiL napisał/a:

...
Dziś utrzymuję nadal waleczny stan ducha z dnia wczorajszego i zaklinam wszystko żeby tak już  zostało. A z dniem narodzin dzieciątka powstanę jak feniks z popiołu. Tak się programuję ....
....

LiL ... Jesteś wybitną programistką. Pomysł i talent w twoim wykonaniu, to sposób na przetrwanie najgorszych niepowodzeń. Nigdy sie tylko nie poddawaj. Jak zwątpisz kiedyś, to wróć do swoich postów. Tam znajdziesz wszystko co potrzebujesz.

156

Odp: PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!
kasian833 napisał/a:

z góry zaznaczam że nie bronię faceta !!! ale mam mieszane uczucie w tej sprawie...


powtarzam jeszcze raz, nie bronię go, ale nie do końca zwaliłabym całą wine na jego i matke... cos mi tu zwyczajnie nie gra w tej sytuacji...
troche empati nie zaszkodzi smile

Jaka empatia? Dziewczyna została porzucona z dnia na dzień przez telefon, bez słowa wyjaśnienia i ma szukać przykrości, które ten palant przeżył w przeszłości???!!!
Dlaczego Ona, kobieta w ciąży ma się zastanawiać czy się berecik palantowi przekręcił? Gdyby był normalnym człowiekiem spotkałby się i chociaż próbował swoje postępowanie (chociaż nie wierzę, że są na to jakieś wytłumaczenia) wyjaśnić, pogadać.
To jest zwykły tchórz siedzący pod spódniczką mamusi!!!
Mam tylko nadzieję, że życie tą rodzinkę z tego rozliczy!!!

157

Odp: PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!

z góry zaznaczam że nie bronię faceta !!! ale mam mieszane uczucie w tej sprawie...


powtarzam jeszcze raz, nie bronię go, ale nie do końca zwaliłabym całą wine na jego i matke... cos mi tu zwyczajnie nie gra w tej sytuacji...
troche empati nie zaszkodzi smile

Jaka empatia? Dziewczyna została porzucona z dnia na dzień przez telefon, bez słowa wyjaśnienia i ma szukać przykrości, które ten palant przeżył w przeszłości???!!!
Dlaczego Ona, kobieta w ciąży ma się zastanawiać czy się berecik palantowi przekręcił? Gdyby był normalnym człowiekiem spotkałby się i chociaż próbował swoje postępowanie (chociaż nie wierzę, że są na to jakieś wytłumaczenia) wyjaśnić, pogadać.


Serce i rozmum, gdyby mu sie berecik przekręcił to chyba tylko wtedy jesli zostawiłby Lil dla innej kobiety tak jak to zrobiłi mąż pe i lib, gdyby uciekł i balował, a tutaj mamy doczynienia z facetem który jest świetnym ojcem dla swojego dziecka i dawał mnóstwo zainteresowania, ciepła i miłości córeczce Lil tak? nie może byc tak, że nagle ojcowska milośc do dziecka znika...

gdyby naprawdę słuchał sie matki to dawno odszedł by od Lil bo jak widac matka nie raz źle o niej mówiła i nastawiała przeciwko niej i jej córce, a mimo to trwał przy nich, nie odszedł do innej, cieszył się że będa mieli dziecko i nagle bum...

ewidentnie widac że cos się z nim dzieje i tutaj nalezy dociekac co i pomóc !!! nie kazdy jest otwarty i szuka pomocy, sa ludzie którzy zamkną się w sobie, cierpią i robią głupstwa,... a jesli on nie daj Boże jest w takim stanie że nie widzi wyjścia z sytuacji i cos sobie zrobi? i co wtedy? nadal bedziemy go oceniac? czy sobie pluć w brode że gdy mogliśmy analizowac i pomóc to wieszalismy psy na nim....

jeszcze raz powtarzam, facet nie poszedł w tango z jakąs inna kobietą, jest dobrym ojecem, kocha LIl i jej córke jak swoją....  tylko że ma bagaż doświadczeń który byc może teraz się otworzył

przeanalizujmy sytuacje i postarajmy sie im pomóc, a nie wspierać w przekonaniu że jest gnojkiem, bo nie wiemy co sie dzieje w jego głowie...
jesli sie okaże że rzeczywiście ma inną (w co nie wierzę) to bedzie należał do kategori w której jest mąz lib i pe... jesli w taj kategori jeszcze sie nie znalazł to znajdzy wspólnie jakis środek bo niedługo może byc za późno

ja tez popełniłam wiele błędów, i tez ludzie wieszali na mnie psy, miałam chłopaka który sie nade mna znęcał psychicznie i fizycznie, bałam sie odejśc, zostawił mnie, potem rozpowiadał na mnie straszne, obrażliwe rzeczy, większośc w nie wierzyła i odwróciła sie ode mnie, a garsta osób które zostały pomogły mi wyjśc z tej sytuacji i gdyby nie oni, gdyby nie ich analiza mojej sytuacji, gdyby nie ich pomoc to może i mnie tutaj by nie było... a osoba które wieszały na mnie psy za nieprawdziwe słowa o mnie to moge powiedziec tylko tyle aby mnie cmokneły w tyłek... nie wnikali w moja sytuacje tylko oceniali, a ja ledwo to przezyłam, tez sie odwróciłam od innych, uciekałam od rozmów, od spotkań z tymi którzy zostali... ale jednak wykazali sie modrościa i zostali... i im zawdzięczam zrozumienie słowa bezwarunkowa przyjaźn smile

a i jeszcze wam przytocze jeden przykład z doświadczenia.... mój przyjaciel, wdowiec który przygarnął dziewczynę z małym dzieckiem, ożenił sie z nią, mieli jeszcze syna, córka nie wiedziała że on ni jest jej prawdziwym ojcem, a gdy jego zona zmarła a dziewczyna miałam 18 lat i dowiedziała się że on nie jest jej ojcem bardzo się zbuntowała, wyzywała go, wyprowadziła się do dziadków, nie chciała go znać, on bardzo cierpiał, strasznie to przezywał i jego syn a jej brat równiez... dzielnie to znosił... na niej kazdy wieszał psy, że jaka z niej córka, jaka szm..ta, jak mogła sie tak zachować, że jest niewdzięczna itp itd... gdy sie spotkalismy, zaczełam powoli rozmawiać aby dowiedzieć co sie dzieje w jego głowie, po kilku godzinach rozmowy wreszcie pękł, dorosły facet płakał jak dziecko że ona sie tak zachowała, że sie wyrpwoadziła, że go tak traktuje źle, a przeciez on ja kocha najbardziej na swiecie, ona jest częscia jego zmarłej zony....   wtedy ja, jak sie okazałao JAKO JEDYNA!!  zaczełam jej zwyczajnie bronic, wytłumaczyłam że sama sie buntoałam gdy teskniłam za ojcem, że dziewczyna ma największe prawo sie tak czuć, uciekac , wściekac... ma prawo do tych rpzezyć, a osoby które najgłosniej na nia psioczyły nie miały tak jak ona, pochodziły z pełnych rodzin, nie próbowały się nawet wczuć w sytuacje dziewczyny której zmarła mata i która nagle dowiaduje sie że jej ojciec nie jest jej ojcem... jeszcze bardziej sie popłakał, powiedział że nie próbował od tej strony na to spojrzeć, że barsdzo mi dziekuję i że teraz wie co ma robic... na drugi dzień z rana pojechał do niej, i po kilku dniach dziewczyna zaczeał z nim normalnie rozmawiać, zaczeli sie rozumiec wyjasniac, gdy minał żal wróciła do domu a teraz są szczęsliwa rodzina smile smile smile

nie kazdy z nas jest na tyle silny że daje sobie ze wszystkim rade, niekiedy trzeba dac odejść na jakis czas, bo za rok my możemy byc w takiej sytuacji i nie otrzymamy zrozumienia... a to najgorsze co może byc...

158

Odp: PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!

Ja w sumie zgadzam sie z Kasian, ale nie dlatego "że wszedzie szukam dobra" (jak poetycko napisałe Devil), tylko uważam D za dosc słabego faceta, którym nadal sterują rodzice i wierze , ze chciał (na razie w czasie przeszłym) stworzyc z Lil związek, ale rodzinka wyprała mu mózg i facet pogubił kierunki, bo jednoczesnie jest z rodzicami silnie zwiazany i mają duży wpływ na niego.

Szukam jakiegoś logicznego wyjasnienia takiego postępowania, bo niestety należe do idiotek wierzących w stałość uczuć, w poczucie obowiązku i honorowe postepowanie wobec drugiej osoby.
Wierze, ze ranimy uczucia tylko z niewiedzy a nie umyślnie, w to że meżczyźnie są zdolni do poświęcenia i nie są zniewiściałymi do szpiku kości chłopaczkami (w obecniej chwili bie umiem wymyślic innegi określenia).

159

Odp: PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!

[The_devil]

kasian833 napisał/a:

....
nie skreslajmy faceta, kazdy ma jakieś problemy, kazdy popełnia błedy, jedni większe drudzy mniejsze.... czasem człwoeik nie wie co robić, myslę że takiej osobie nalezy pomóc znaleźc wyjście jesi targaja nim emocje, jesli nie wie co robic....  tym bardziej że nie ma innej kobiety!!!
....

Podziwiałem Cie za sztukę "bycia dobrą" w innych wątkach. Ale tu bijesz wszelki rekordy.

poleciały mi łezki The devilu przez Twoje słowa... łezki szczęscia smile dziekuję z całego serca :****

160

Odp: PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!
NiobeXXX napisał/a:

Ja w sumie zgadzam sie z Kasian, ale nie dlatego "że wszedzie szukam dobra" (jak poetycko napisałe Devil), tylko uważam D za dosc słabego faceta, którym nadal sterują rodzice i wierze , ze chciał (na razie w czasie przeszłym) stworzyc z Lil związek, ale rodzinka wyprała mu mózg i facet pogubił kierunki, bo jednoczesnie jest z rodzicami silnie zwiazany i mają duży wpływ na niego.

Szukam jakiegoś logicznego wyjasnienia takiego postępowania, bo niestety należe do idiotek wierzących w stałość uczuć, w poczucie obowiązku i honorowe postepowanie wobec drugiej osoby.
Wierze, ze ranimy uczucia tylko z niewiedzy a nie umyślnie, w to że meżczyźnie są zdolni do poświęcenia i nie są zniewiściałymi do szpiku kości chłopaczkami (w obecniej chwili bie umiem wymyślic innegi określenia).

Niobe ... Wybacz, ale ale my nawet jako zespół, w którym uczestniczą normalni ludzie, nie doszukamy się tu logiki. Facet w tym wieku musi miec cokolwiek do powiedzenia w sprawie własnego życia. Musi byc asertywny. Umieć pier....ć pięścią w stół, i znaleźć proste rozwiązania trudnych problemów. Nie mieści mi się w głowie, że nagle przypomniał sobie że nie ma jaj. Decyzję o tym, że nie może być ojcem i partnerem w rodzinie mógł podjąć dużo wcześniej zanim związał sie z LiL i pozwolił się pokochac przez jej córeczkę. Dla mnie to nieprawdopodobne, że przejrzał na oczy w takim momencie. To nie jest normalne.

Kasian, nie wyobrażam sobie bym kiedykolwiek mógł mieć zdanie sprzeczne z Twoim.
Mam czasami wrazenie, że jesteś tu zbyt delikatna. Nie płacz jak do Ciebie mówię, bo umyka nam jakaś sprawiedliwość. Ja się uśmiecham, a Ty płaczesz. Tak być nie może ....

161

Odp: PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!

Devil w 100% zgadzam sie z Twoją wizją prawdziwego faceta i tego jak powinien postąpić, ale takich typów jest coraz mniej - wymierają jak wymarły dinozaury i częściej (niestety) spotykamy takie typki jak D- szczególnie ta przypadłość jest częsta u moich rówieśników- to mężczyźni którzy nie iwedzą co to uczucie, poczucie odpowiedzilaności......czasem mam wrażenie , że poza kasa i łatwy i przyjemnym życiem nie chcą niczego innego.
A jednocześnie z uporem maniaka szukam miłości.

Powinni postępowac tak jak opisałeś , ale rzeczywistość bardzo odbiega od tego.

162

Odp: PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!

Kasian napisałaś ''nie skreślajmy faceta''.... to on skreślił nas, mnie i dzieci...
Byłam przez półtora roku tak oddana, dałam tyle miłośco, opieki, lizałam wręcz rany i udowadniałam codziennie , że nic mu przy mnie nie grozi i że świat nie jest zepsuty tak do końca. Że nie jestem pijawką tak jak tamta , która wyssie krew i porzucii. Ona rzeczywiście zostawiła ślady w jego psychice, jak wspominałam wcześniej, poświęcił dla niej swoją karierę, pasje, przyjaciół, był człowiekiem od wszystkiego, nawet od garów, obiadków, sprzątania, opieki nad dzieckiem, no i przede wszystkim od jej rozwoju zawodowego...Przejżał na oczy dopiero kiedy wyprowadziła się z domu mając już innego, zostawiając go z synem i długami , które były zaciągnięte w 80% na poczet jej rozwoju... Ale.... Ja pokazałam mu jak powinno wyglądać życie w związku partnerskim, dbałam o naszą rodzinę , którą powoli się stawaliśmy, robiłam rzeczy , które dla mnie były zupełnie normalne na co on przecierał oczy ze zdumienia i bardzo to doceniał. Było mu naprawdę dobrze i powtarzał , że go uszczęśliwiam, że jestem jego cudem, że nie wierzył , że spotka taką kobietę... Wspierałam cały czas i namawiałam , żeby wrócił do swojego prawdziwego zawodu , który jest dla niego wielką pasją i całym życiem bo uważam , że jest w tym geniuszem , gdyby nie zboczył z tej drogi dziś nie miałby wielu problemów...
Ufał mi bardzo i miał ze mną totalny komfort psychiczny więc jeśli byłaby to kwestia traumatycznych przeżyć to dlaczego nie przerbiał ze mną tych tematów tylko zaczął się oddalać , aż z dnia na dzień kiedy wymusiłam na nim rozmowę- oddzwonił i zwyczajnie mnie porzucił z pretensjami w głosie!? Czy człowiek po traumatycznych przeżyciach zadaje nieświadomie traumę najbliższej ( jak twierdził do niedawna) osobie? Nie sądzę... Wydaje mi się , że taka osoba ( z traumą jakąkolwiek) ma właśnie o wiele więcej empatii i jest bardziej wyczulona na ludzką krzywdę... Nie wiem , może się mylę , ale na logikę tak właśnie mi to wygląda...
I jeżeli mowa o traumie to w tym układzie mam ją w tej chwili ja. I ja z nią zostanę na całe życie bo już nigdy nie zaufam żadnemu facetowi po tym doświadczeniu . I nie mówcie mi , że czas leczy rany i że kiedyś kogoś spotkam i stworze szczęśliwy związek.. bo jestem dużą dziewczyną i jestem w pełni świadoma swoich uczuć i zmian które we mnie zachodzą. Napewno nie będę samotna, ale nigdy nie będę już ufać i czuć się całkowicie bezpiecznie w żadnym związku. Moje ideały i pewne wartości, które były dla mnie prawdziwe w życiu, poszły sobie w pizdu(!!!) i pokazały mi faka na sam  koniec ...

Wracając do tematu matki, byłam świadkiem tego jak się z nią o mnie wykłucał bo nie sposób było nie słyszeć tych krzyków. Siostra jego też mi mówiła , że D toczy bój z mamą o mnie i sobie nie pozwala...ale tak było do czasu. Do czasu jak ja nie wyjechałam do rodziców, do kiedy mama nie zaczęła ratować go z poważnych finansowych opresji, które pogłębiły się właśnie w tym czasie kiedy wyjechałam. Dopóki ona nie zaczęła uzależniać go od siebie jeszcze bardziej. Poniekąd między innymi dlatego pojechałam ''na przechowanie'' do rodziców... Więc czarownica ma ogromny swój udział w tym wszystkim, ale to napewno nie jest jedyna przyczyna...

Tak jak powiedział wcześniej The Devil...gość skrzywdził nie jedną osobę, ale trzy... Czy jakiekolwiek usprawiedliwienie dla takiego zachowania istnieje? Ja nie wiem co to musiałoby być...W tej chwili mija tydzień i ja nie daję znaku życia, tamtej stronie jak widać to pasuje....

''Ja nie chcę takiego życia ani nie chcę żadnych dzieci'' - rwa! te słowa huczą mi w głowie cały czas...

163

Odp: PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!
LiL napisał/a:

Tak jak powiedział wcześniej The Devil...gość skrzywdził nie jedną osobę, ale trzy... Czy jakiekolwiek usprawiedliwienie dla takiego zachowania istnieje?

Dla mnie niestety nie sad  I wcale się nie dziwię Twojej reakcji.
Ściskam Waszą trójkę.

164

Odp: PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!
niekochana72 napisał/a:
LiL napisał/a:

Tak jak powiedział wcześniej The Devil...gość skrzywdził nie jedną osobę, ale trzy... Czy jakiekolwiek usprawiedliwienie dla takiego zachowania istnieje?

Dla mnie niestety nie sad  I wcale się nie dziwię Twojej reakcji.
Ściskam Waszą trójkę.

Dziękujemy i też ściskamy Cie baaardzo niekochana72...
Dżizas co Ty masz za nick! Dlaczego? Afirmujesz troche , wiesz...? Trzeba było zrobić Kochana72 smile

165

Odp: PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!
NiobeXXX napisał/a:

Devil w 100% zgadzam sie z Twoją wizją prawdziwego faceta i tego jak powinien postąpić, ale takich typów jest coraz mniej - wymierają jak wymarły dinozaury i częściej (niestety) spotykamy takie typki jak D- szczególnie ta przypadłość jest częsta u moich rówieśników- to mężczyźni którzy nie iwedzą co to uczucie, poczucie odpowiedzilaności......czasem mam wrażenie , że poza kasa i łatwy i przyjemnym życiem nie chcą niczego innego.
A jednocześnie z uporem maniaka szukam miłości.

Powinni postępowac tak jak opisałeś , ale rzeczywistość bardzo odbiega od tego.

Niobe ... to nie jest wizja prawdziwego faceta, tylko normalnego faceta. Tak mi się przynajmniej wydaje ... nie wiem czy nas jest coraz mniej ... ja poprostu nie zwracam uwagi na innych facetów. Nie obserwuje ich zachować.
Twoi rówieśnicy powinni już być dojrzali. przeciez ty jestes dojrzala ....

Wszyscy szukamy milosci Niobe ..... wszyscy ...

166

Odp: PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!
LiL napisał/a:

Kasian napisałaś ''nie skreślajmy faceta''.... to on skreślił nas, mnie i dzieci...

LiL ... znam Kasian ... Wiem co miała na myśli ... Nie wściekaj sie. Mysli Kasian, zbiegły się w momencie waszego rozstania. Wtedy nie wiadomo, czy to kaprys tego faceta, czy foch, czy zupełnie mu odbiło. Nie wiadomo, czy nie zawróci ze schodów, nie przeprosi, i nie powie, że pomieszało mu się w głowie. Kasian być moze myśli o tym, ze D. potrzebuje pomocy. Moze psychologa, lub innej kompetentnej osoby, która mu uświadomi, że w tym wieku powinien już odrzucić cycka. Powiem Ci, że mi tez wygląda to na objawy zaburzen psychicznych. Nie mozna inaczej tego tłumaczyć. W tym wątku siedzi wiele osób i nikt nie napisał: "Ja wiem, z tym się juz spotkałam ...." Raczej każdy wywala oczy ze zdziwienia, że facet jest chyba nienormalny ...

LiL napisał/a:

I ja z nią zostanę na całe życie bo już nigdy nie zaufam żadnemu facetowi po tym doświadczeniu . I nie mówcie mi , że czas leczy rany i że kiedyś kogoś spotkam i stworze szczęśliwy związek.. bo jestem dużą dziewczyną i jestem w pełni świadoma swoich uczuć i zmian które we mnie zachodzą.

Tu jeszcze raz chce Ci współczuć LiL. Zaklinam się, że nigdy bym tak nie postapił. Ani względem Ciebie, ani względem nienarodzonego dziecka, ani dziewczynki która pokochała by mnie jak ojca. Bardzo, bardzo, bardzo mi przykro.

167

Odp: PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!

Absolutnie nie wściekam się na kasiann. Myślałam o tym co powiedziała i wiem że ma po prostu dobre serce...
Wściekam się na swoją sytuację...

168

Odp: PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!
LiL napisał/a:

Absolutnie nie wściekam się na kasiann. Myślałam o tym co powiedziała i wiem że ma po prostu dobre serce...
Wściekam się na swoją sytuację...

Głupio napisać "LiL - nie wściekaj się". Ale daj temu dziecku, niech doczeka swojego dnia w spokoju smile i niech nie bedzie narazone na ciągły stres ...

169 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-07-30 07:19:31)

Odp: PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!
LiL napisał/a:

Dżizas co Ty masz za nick! Dlaczego? Afirmujesz troche , wiesz...? Trzeba było zrobić Kochana72 smile

Taka byłam, gdy się logowałam sad 
I muszę o tym jeszcze pamiętać...   Żeby znów nie "wtopić"...
Kiedyś, później, może...

170

Odp: PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!

Byłam dziś na USG 4D i widziałam jak dziecię moje się uśmiecha! Cudo smile
Przykro mi było ,  że byłam sama i już byłam o krok od napisania do niego smsa o tej sytuacji i że mała taka piękna , że zakochałby się gdyby ją zobaczył, że nie wiem jak jej dać na imię i że brakuje go jako ojca... itd. Rozkleiłam się trochę.
Ale wróciłam do domu, przeczytałam nowe posty u Lib i ogarnął mnie znowu trzezwy umysł. Eureka!
Nie można tym gnojom okazywać ludzkich uczuć bo na nie nie zasługują! Niech sobie żyje maminsynek w nieświadomości jakie piękne chwile go mijają, nie zobaczy nigdy swojej córki jak uśmiecha się w brzuchu, nie poczuje kopnięć i nie będzie wybierał jej imienia. Niech sobie patrzy, ale co rano w lustro na tą swoją dwulicową facjatę bo nie jest godny żeby oglądać teraz moje dziecko. A powiem mu kiedyś, oj powiem napewno i to wiele ...tylko wyczekam dobry moment i spuszcze mu łomocik psychiczny. Choć wiem , że on sam niebawem sam go sobie spuści ...
ufff...lepiej mi, trzeba sobie upuszczać trochę...

Mała waży 2800 i został niecały miesiąc do rozwiązania. Mam cały czas to zakażenie i będę miała prawdopodobnie wskazania do cesarskiego cięcia , żeby dzidzia się nie zaraziła, bo od razu po urodzeniu musiałaby mieć kuracje antybiotykową gdyby załapała podczas porodu, czekam tylko na jeszcze jedne wyniki badań...
Jestem tak stargana tą ciążą , że wolałabym w sumie żeby mnie pokroili bo już nie mam skąd nazbierać sił na poród...

Tak mi dziś wpadło do głowy...ciekawe, która z nas szybciej wyda maleństwo - ja czy Pe smile

171

Odp: PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!

Podziwiam Cię bardzo za taką trzeźwość umysłu pomimo tego co przeszłaś. Miło się to czyta. Zgadzam się z każdym słowem, które napisałaś u Lib. Pogłaskaj brzuszek ode mnie smile

172

Odp: PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!
LiL napisał/a:

Byłam dziś na USG 4D i widziałam jak dziecię moje się uśmiecha! Cudo smile
Przykro mi było ,  że byłam sama i już byłam o krok od napisania do niego smsa o tej sytuacji i że mała taka piękna , że zakochałby się gdyby ją zobaczył, że nie wiem jak jej dać na imię i że brakuje go jako ojca... itd. Rozkleiłam się trochę.
Ale wróciłam do domu, przeczytałam nowe posty u Lib i ogarnął mnie znowu trzezwy umysł. Eureka!
Nie można tym gnojom okazywać ludzkich uczuć bo na nie nie zasługują! Niech sobie żyje maminsynek w nieświadomości jakie piękne chwile go mijają, nie zobaczy nigdy swojej córki jak uśmiecha się w brzuchu, nie poczuje kopnięć i nie będzie wybierał jej imienia. Niech sobie patrzy, ale co rano w lustro na tą swoją dwulicową facjatę bo nie jest godny żeby oglądać teraz moje dziecko. A powiem mu kiedyś, oj powiem napewno i to wiele ...tylko wyczekam dobry moment i spuszcze mu łomocik psychiczny. Choć wiem , że on sam niebawem sam go sobie spuści ...
ufff...lepiej mi, trzeba sobie upuszczać trochę...

Mała waży 2800 i został niecały miesiąc do rozwiązania. Mam cały czas to zakażenie i będę miała prawdopodobnie wskazania do cesarskiego cięcia , żeby dzidzia się nie zaraziła, bo od razu po urodzeniu musiałaby mieć kuracje antybiotykową gdyby załapała podczas porodu, czekam tylko na jeszcze jedne wyniki badań...
Jestem tak stargana tą ciążą , że wolałabym w sumie żeby mnie pokroili bo już nie mam skąd nazbierać sił na poród...

Tak mi dziś wpadło do głowy...ciekawe, która z nas szybciej wyda maleństwo - ja czy Pe smile

Wiesz ... To głupie i nieludzkie, że ja - obcy facet - uśmiecham się jak piszesz o tym obrazie 4 D, jak malutka sie uśmiecha, że jest taka piękna, i kurde ja już to wszystko wiem. A on - ojciec ... - bo tak to się chyba nazywa ... i nie ma o tym zielonego pojęcia .... i sam sie zastanawiam czy on takie pojęcie chce mieć.
Masz rację LiL, omija go to co najlepsze. Ba ! Wszystko jest najlepsze ....
Nie wiem czy warto byś wysilała się inwestując energię w psychiczny wycisk. Biedny jest ten człowiek i chyba współczucie mu zupełnie wystarcza. Po co go karać, skoro i tak nie bedzie rozumiał, za co jest karany.
A życzę Ci, by wszystko dobrze sie zakonczyło z tymi tam zakażeniami, ... i żebys jak najszybciej miała to za sobą.

Opowiedz nam w wolnej chwili LiL, jak Twoja starsza dziewczynka teraz sie zachowuje. Czy wspomina. Jak jej tłumaczysz ? Czesto o tym myśle cholera. Powiedz też czy ona czeka na siostrzyczkę ... smile
Pozdrawiam Was

173

Odp: PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!
LiL napisał/a:

Byłam dziś na USG 4D i widziałam jak dziecię moje się uśmiecha! Cudo smile

Tak, miałam okazję widzieć - naprawdę niewiarygodne big_smile


LiL napisał/a:

Tak mi dziś wpadło do głowy...ciekawe, która z nas szybciej wyda maleństwo - ja czy Pe smile

Hmm... może jakieś zakłady? Dobry pomysł...


Trzymaj się kochana - juz niedługo.
Wiem, że to trudne, ale postaraj się wyciszyć - dziecię odbiera te Twoje nerwy i po urodzeniu nie będzie chciało grzecznie spać.
Muzyka relaksacyjna i te sprawy....
Buziaki

174 Ostatnio edytowany przez LiL (2011-08-03 00:03:25)

Odp: PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!
The_devil napisał/a:

Opowiedz nam w wolnej chwili LiL, jak Twoja starsza dziewczynka teraz sie zachowuje. Czy wspomina. Jak jej tłumaczysz ? Czesto o tym myśle cholera. Powiedz też czy ona czeka na siostrzyczkę ... smile
Pozdrawiam Was

Starsza córeczka wyjechała wczoraj do swojego ojca na wakacje, na cały sierpień...Nie wiem jak ja to wytrzymam, już tęsknie za nią strasznie. Teraz kiedy zostałyśmy same, jej obecność bardzo mi pomaga i ten cały szum i zamieszanie , które dookoła siebie robi... tak mi jej tutaj brakuje, że  najchętniej dzwoniłabym co chwilę...
Na siostrzyczkę bardzo oczekuje, przytula się do brzucha, całuje, i mówi '' mamo kocham Cię teraz podwójnie''. Ona jest przeszczęśliwa, że będzie rodzeństwo, zawsze chciała je mieć... Równe dwa tygodnie przed tym kiedy dowiedziałam się o ciąży, córcia mówi do mnie: '' mamuś, chciałabym mieć siostrzyczkę'', a ja do niej '' kochanie , ale po co ci taki mały płaczek, przecież nie bawiłaby się z Tobą bo to byłaby teraz malutka siostrzyczka, a jak byłaby w Twoim wieku to Ty byłabyś dorosła''... usłyszałam w odpowiedzi ''no to co'' smile. No i masz babo placek! Ha.
Moje starsze dziecię ma wspaniały charakter jeśli chodzi o relacje z innymi ludżmi, jest bardzo ciepła i otwarta, opiekuńcza i oddana... Jest taką prawdziwą małą kobietką. . .
Nadal nie przeprowadziłam z nią rozmowy na temat Dominika. Nie wie , że on od nas odszedł. Dla niej jest to okres wakacyjny i ona chyba się czuje jak na wakacjach... Nie wypytuje zbyt wiele, ale mówi o nim, przytacza sytuacje z jego udziałem tak jakby wszystko było ok. Ona nigdy nie słyszała kłótni między nami więc myślę , że w ogóle nie wyczuwa , że coś jest nie tak...Poza tym nie ma teraz na nic czasu i tyle się dzieje w wakacje... A z tęsknotą sobie radzi bo od maleńkości jest przyzwyczajona do tego , że nie zawsze jest komplet. Przed związkiem z Dominikiem byłam bardzo aktywna zawodowo i dużo wyjeżdżałam, pomagali mi ją wtedy wychowywać moi rodzice. Ale tęskni, bo rozmawiała z nim miesiąc temu, to dawno.... Dwa tygodnie temu nagrała mu się na pocztę, żeby wysłał jej strój kąpielowy bo zapomniała zabrać , ale nie odezwał sie tchórz... dorzuciła do nagrania ''bardzo za Tobą tęsknię''.... Jezuuuu. Serce mi pęka znowu jak o tym piszę... Jak on do k***y nędzy mógł nam to zrobić?!

175

Odp: PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!
LiL napisał/a:

...Dwa tygodnie temu nagrała mu się na pocztę, żeby wysłał jej strój kąpielowy bo zapomniała zabrać , ale nie odezwał sie tchórz... dorzuciła do nagrania ''bardzo za Tobą tęsknię''.... Jezuuuu. Serce mi pęka znowu jak o tym piszę... Jak on do k***y nędzy mógł nam to zrobić?!

...no i sie poplakalam ...

176

Odp: PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!
LiL napisał/a:

Ale tęskni, bo rozmawiała z nim miesiąc temu, to dawno.... Dwa tygodnie temu nagrała mu się na pocztę, żeby wysłał jej strój kąpielowy bo zapomniała zabrać , ale nie odezwał sie tchórz... dorzuciła do nagrania ''bardzo za Tobą tęsknię''.... Jezuuuu. Serce mi pęka znowu jak o tym piszę... Jak on do k***y nędzy mógł nam to zrobić?!

Mnie też serce pęka, jak czytam coś takiego... Kim trzeba być.... To chyba poza granicą mojej wrażliwości sad

177 Ostatnio edytowany przez LiL (2011-08-03 01:41:43)

Odp: PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!

Właśnie dostałam minutę temu smsa o treści  ''Tęsknię za Tobą pomimo wszystko''
WTF?????????????????????????????????

OD NIEGO!

178

Odp: PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!
LiL napisał/a:

Właśnie dostałam minutę temu smsa o treści  ''Tęsknię za Tobą pomimo wszystko''
WTF?????????????????????????????????

No niestety - ja nie ogarniam....

179 Ostatnio edytowany przez LiL (2011-08-03 01:46:02)

Odp: PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!
niekochana72 napisał/a:
LiL napisał/a:

Właśnie dostałam minutę temu smsa o treści  ''Tęsknię za Tobą pomimo wszystko''
WTF?????????????????????????????????

No niestety - ja nie ogarniam....

Jak ja mam na to zareagować? Nie reagować? Nie....jezuuuu dlaczego on mi to robi?
Nie odzywał się ani słowem od momentu jak mnie rzucił przez telefon....

180

Odp: PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!
LiL napisał/a:
niekochana72 napisał/a:
LiL napisał/a:

Właśnie dostałam minutę temu smsa o treści  ''Tęsknię za Tobą pomimo wszystko''
WTF?????????????????????????????????

No niestety - ja nie ogarniam....

Jak ja mam na to zareagować? Nie reagować? Nie....jezuuuu dlaczego on mi to robi?

Kochana - ja naprawdę nie mam pojęcia, o co jemu chodzi? Poczekaj, zobacz, co się dalej wydarzy...

181

Odp: PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!

Odpisałam o następującej treści : '' . . . ''
Nie mam mu nic więcej do powiedzenia

182

Odp: PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!

Lil, mam wrażenie, że facet sam nie wie, czego chce. Niech się sprecyzuje albo w jedną, albo w drugą stronę, czemu Cię zwodzi? Nie rozumiem, jakimi pobudkami się kieruje. Może sam zaplątał się w coś, z czego trudno mu wyjść? Hmm, co go jednak nie tłumaczy, że postąpił, jak tchórz, jak małe dziecko, które ma problem z rozwiązaniem zadania domowego.
Współczuję Ci, bo zamiast cieszyć się ciążą, życiem, wpadłaś w sidła takiego drania. Mnie się nóż w kieszeni otwiera, jak czytam o takiej nieodpowiedzialności facetów. Buziaki Ci śle, pamiętaj, że nie jesteś sama smile

183

Odp: PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!

Zaczyna się być może to co u Lib. Wrzuć to na BlackList, bo szkoda Twojego zdrowia. No i malutkiej.
Trzymaj sie LiL ...

184

Odp: PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!
The_devil napisał/a:

Zaczyna się być może to co u Lib. Wrzuć to na BlackList, bo szkoda Twojego zdrowia. No i malutkiej.
Trzymaj sie LiL ...

Czyli co masz na myśli? Bo u niej też wiele się działo...

Powiem Ci , że już tego nie ogarniam. Oczywiście ignoruję te rzewności smsowe, ale ciekawe co się będzie działo jak urodzi się malutka...bo ja czuje , że to nie jest koniec historii..
A o moje nerwy nie martw się Devil...jestem na nie narażona od samego początku ciąży, teraz i tak jestem najspokojniejsza i z moją impulsywną naturą więcej spokoju z siebie nie wykrzesam..

185

Odp: PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!
LiL napisał/a:

Czyli co masz na myśli? Bo u niej też wiele się działo...

Powiem Ci , że już tego nie ogarniam. Oczywiście ignoruję te rzewności smsowe, ale ciekawe co się będzie działo jak urodzi się malutka...bo ja czuje , że to nie jest koniec historii..
A o moje nerwy nie martw się Devil...jestem na nie narażona od samego początku ciąży, teraz i tak jestem najspokojniejsza i z moją impulsywną naturą więcej spokoju z siebie nie wykrzesam..

Boję się, bo tak nie powinno być. Oboje o tym wiemy.

Co mam na myśli ? Więc napiszę o swoich przypuszczeniach:
Facet dojrzał do momentu, w którym uświadomił sobie, że zrobił coś złego. Moze to nawet wpływ innych ludzi.
Ale za późno może na naprawe czegokolwiek. Wiec szuka zaczepki, by mieć okazję obarczyc Cie winą.
Jeśli będziesz odpisywać na te eski - to:
albo bedzie dążył do naprawy swojego błędu i powrotu do Was,
albo dostaniesz masę wyrzutów, w których przeczytasz jaka jestes zła, i że przez Ciebie musiał rozpaść się ten związek.

Jeśli nie bedziesz odpisywać, to dotkniesz go najbardziej jak możesz ... tak to działa.


tak to widzę ...

186

Odp: PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!

Na pewno nie dam się wciągnąć w żadną grę i on doskonale o tym wie, bo zna mnie trochę... Ja nie jestem taka słodka i bezradna...   Myślę, że ten sms to było zwykłe badanie gruntu, nigdy nie zniknęłam na tak długo z pola widzenia, a on zwyczajnie sam nie wie czego chce. Irytuje mnie na ten moment jeszcze bardziej...
Nie będzie żadnych dyskusji ani korespondencji do czasu narodzin dziecka ( o ile w ogóle będą), zaczęłam odzyskiwac baaardzo powoli pion i nie dam sobie zepsuć tak ciężkiej pracy nad sobą.

187

Odp: PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!

Witam Cię Lil.
Przeczytałam od deski do deski wszystkie Twoje posty i jestem w szoku! Nie wierzę. To straszne co przeżyłaś. Co za popapraniec. Chyba nie chciabym mieć już nic wspólnego z takim facetem. Nie wróciłabym do niego.

Chciałam Ci napisać, że zaimponowałaś mi. Choć każdy wolałby, by była to inna sytuacja. Nie tak dramatyczna. Jesteś mądrą kobietą, wiesz czego chcesz. Kieruj się swoją intuicją. Dbaj o siebie i o dzieci. I nie pozwól by ktoś taki próbował Cię zmanipulować.

Czy on myśli, że wszystko wróci do normy? Że ból jaki Ci zadał można wymazać? A może właśnie stał się niezależny od swojej mamusi (bo spłaciła wszystkie długi) i nagle sobie przypomniał o Was? Nie do wiary, że człowiek, który ma 35 lat tak się zachowuje...

Serdecznie Ci współczuje. Trzymam za Was kciuki. Życzę Wam zdrowia i siły.

188 Ostatnio edytowany przez The_devil (2011-08-03 12:47:33)

Odp: PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!
LiL napisał/a:

Nie będzie żadnych dyskusji ani korespondencji do czasu narodzin dziecka ( o ile w ogóle będą), zaczęłam odzyskiwac baaardzo powoli pion i nie dam sobie zepsuć tak ciężkiej pracy nad sobą.

Ja Cie tam popieram w pełni smile ....


Roszpunka napisał/a:

Nie do wiary, że człowiek, który ma 35 lat tak się zachowuje...

Raszpunko, wielokrotnie na tym forum, a także na innych forach i w tysiącu innych dyskusji, wykazywaliśmy lub zostało wykazane ponad wszelką wątpliwość, że to nie jest sprawa wieku.
Jedynie można zaryzykować stwierdzenie, że im mężczyzna młodszy, tym ryzyko "szajby" jest większe.

189

Odp: PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!
Roszpunka napisał/a:

Witam Cię Lil.
Przeczytałam od deski do deski wszystkie Twoje posty i jestem w szoku! Nie wierzę. To straszne co przeżyłaś. Co za popapraniec. Chyba nie chciabym mieć już nic wspólnego z takim facetem. Nie wróciłabym do niego.

Chciałam Ci napisać, że zaimponowałaś mi. Choć każdy wolałby, by była to inna sytuacja. Nie tak dramatyczna. Jesteś mądrą kobietą, wiesz czego chcesz. Kieruj się swoją intuicją. Dbaj o siebie i o dzieci. I nie pozwól by ktoś taki próbował Cię zmanipulować.

Czy on myśli, że wszystko wróci do normy? Że ból jaki Ci zadał można wymazać? A może właśnie stał się niezależny od swojej mamusi (bo spłaciła wszystkie długi) i nagle sobie przypomniał o Was? Nie do wiary, że człowiek, który ma 35 lat tak się zachowuje...

Serdecznie Ci współczuje. Trzymam za Was kciuki. Życzę Wam zdrowia i siły.

Witaj Roszpunko...ojej..chciało Ci się to czytać ? smile
Dziękuję za słowa wsparcia...
emocjonalne popapranie- bardzo trafne określenie!

The devil...Sciskam Cię mocno! A wiesz może co z Pe? Nie ma jej......ten internet chyba jej nie działa... Mam nadzieję , że przez to nie przegapimy momentu jak się nam dziewczyna ''posypie'' smile Ja uroczyście obiecuję , że bez względu na wszystko zdążę wrzucić przed wyjazdem do szpitala posta pt. TO JUŻ  ! smile

190

Odp: PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!
LiL napisał/a:

The devil...Sciskam Cię mocno! A wiesz może co z Pe? Nie ma jej......ten internet chyba jej nie działa... Mam nadzieję , że przez to nie przegapimy momentu jak się nam dziewczyna ''posypie'' smile Ja uroczyście obiecuję , że bez względu na wszystko zdążę wrzucić przed wyjazdem do szpitala posta pt. TO JUŻ  ! smile

Niestety nie wiem sad co z pe. Bez względu na to co będzie - będe dobrym wujkiem ... Już dawno była spakowana, więc może to już ...

191

Odp: PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!

The Devil, ale czy nie nasuwa nam się pierwsza myśl taka, że człowiek mający x lat już coś przeżył ma swój bagaż doświaczneń, wie więcej o życiu i jest odpowiedzialny? Oczywiście zawsze są jakieś wyjątki...

192

Odp: PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!
Roszpunka napisał/a:

The Devil, ale czy nie nasuwa nam się pierwsza myśl taka, że człowiek mający x lat już coś przeżył ma swój bagaż doświaczneń, wie więcej o życiu i jest odpowiedzialny? Oczywiście zawsze są jakieś wyjątki...

nasuwa sie. oczywiście. Dlatego mówimy w kontekście postępowania: dupek.

193

Odp: PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!
The_devil napisał/a:

Jeśli nie bedziesz odpisywać, to dotkniesz go najbardziej jak możesz ... tak to działa.
tak to widzę ...

Zgadzam się. Olanie najbardziej go zaboli...

194

Odp: PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!
LiL napisał/a:

Właśnie dostałam minutę temu smsa o treści  ''Tęsknię za Tobą pomimo wszystko''
WTF?????????????????????????????????

OD NIEGO!

porozmawiaj z nim LiL, czasem i kobieta po urodzeniu przezywa depresje poporodową i nie może patrzeć na dziecko bo ja to przerasta i mimo wszystko stan ten wraca do normy i wybaczamy jej tę niedyspozycje... ludzki umysł nie wszystko zniesie, czasem trzeba mu pomóc, moim zdaniem facetowi trzeba pomóc bez 2 zdań....

jest palantem i to duzym, ale mimo to jest wspaniałym ojcem i to go już stawia w dobrym świetle....

tylko i wyłącznie rozmowa moze tutaj cos wyjaśnic a ja czuje że to się jeszcze dobrze ułozy...

możecie mnie za to zbesztać, a co tam... ale ja uważam że nalezy mu pomóc i tyle .. nawet najlepszy mercedes czasem sie psuje .. i sam sie nie naprawi

195

Odp: PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!
kasian833 napisał/a:
LiL napisał/a:

Właśnie dostałam minutę temu smsa o treści  ''Tęsknię za Tobą pomimo wszystko''
WTF?????????????????????????????????

OD NIEGO!

porozmawiaj z nim LiL, czasem i kobieta po urodzeniu przezywa depresje poporodową i nie może patrzeć na dziecko bo ja to przerasta i mimo wszystko stan ten wraca do normy i wybaczamy jej tę niedyspozycje... ludzki umysł nie wszystko zniesie, czasem trzeba mu pomóc, moim zdaniem facetowi trzeba pomóc bez 2 zdań....

jest palantem i to duzym, ale mimo to jest wspaniałym ojcem i to go już stawia w dobrym świetle....

tylko i wyłącznie rozmowa moze tutaj cos wyjaśnic a ja czuje że to się jeszcze dobrze ułozy...

możecie mnie za to zbesztać, a co tam... ale ja uważam że nalezy mu pomóc i tyle .. nawet najlepszy mercedes czasem sie psuje .. i sam sie nie naprawi

Kochana.. , ja tu interweniowałam już wystarczająco i dostałam to co dostałam... więcej nie mam siły znosić. Jak D dojrzeje do poważnej rozmowy i nie będzie mnie zachodził ogródkami to pewnie i tak ulegnę na tą rozmowę chociażby po to żeby mieć stuprocentowo czyste sumienie w przyszłości, że nie ja spieprzyłam. Póki co nie nalega jakoś na rozmowę i myślę , że sam nie wie jeszcze o co mu chodzi a to macanie smsowe z jego strony to mogła być też jakaś chwila słabości... 
Zobaczymy czy to się w ogóle rozwinie, choć nie sądzę... bo już jest cisza

Posty [ 131 do 195 z 361 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » PZP czyli pokochaj, zpłodnij, porzuć!

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026