jak żyć po gwałcie - grupa wsparcia - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » jak żyć po gwałcie - grupa wsparcia

Strony Poprzednia 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 111 do 165 z 211 ]

111

Odp: jak żyć po gwałcie - grupa wsparcia

musimy nauczyc się z tym życ nie mamy innego bardziej rozsadnego wyjscia.

Nie wolno mi się bać!
Strach zabija umysł........
Zobacz podobne tematy :

112

Odp: jak żyć po gwałcie - grupa wsparcia

Widzę, że jesteś bojowo nastawiona i masz siłę, żeby przeciwstawić się swojemu oprawcy...
Dobrze wiedzieć, że taka tragedia Cię nie załamała, jak większości z nas.

Dum spiro, spero

113

Odp: jak żyć po gwałcie - grupa wsparcia
moNniaaaa napisał/a:

Widzę, że jesteś bojowo nastawiona i masz siłę, żeby przeciwstawić się swojemu oprawcy...
Dobrze wiedzieć, że taka tragedia Cię nie załamała, jak większości z nas.

Dziewczyny wierze w was wszystkie. Wiem ze dacie rade , mnie zycie doswiadczyło nie tylko w tym. Ja mam dla kogo zyc i nie moge okazywac swojego cierpienia bo napewno odbilo by to sie na moich coreczkach ktore kocham nad zycie. To wy sterujecie swoim umyslem. Moim sposobem jest zabicie czasu, ostatnio dzieki forum zajelam sie problemami innych przez co nie mysle tak czesto o swoich. Przyznaje pierwsze dni były krytyczne dla mnie, balam sie nawet na balkon wyjsc po pranie . miałam wrazenie ze kazdy na mnie patrzy, ktos obserwuje i mysli "to ta". nadal jestem na tabletkach uspokajajacych bo boje sie ze jak nie wezme to sie zalamie i znowu ciagle bede plakac a tego nie chce. Uwierzcie w siebie. Wiem że macie SIŁE!!!

Nie wolno mi się bać!
Strach zabija umysł........

114

Odp: jak żyć po gwałcie - grupa wsparcia

kurcze nigdy nie przeżyłam gwałtu całe szczęście... ale bardzo Ci współczuje i mam nadzieje że czas zaleczy rany, zawsze możesz liczyć na nas wszystkie... trzymaj się wink

115

Odp: jak żyć po gwałcie - grupa wsparcia

dziewczyny, strasznie wazne jest by nie pozostać bez pomocy. grupa wsparcia to jedno, tam możemy się podburzyć, jednak cały problem trzeba przepracować, w Warszawie jest fajna terapeutka, która zajmuje się tym problemem, sama z nią pracuję, zobaczcie sobie stowarzyszenie Koniec Milczenia. Bez terapii nie można moim zdaniem żyć dalej, to wraca cały czas...

116 Ostatnio edytowany przez moNniaaaa (2010-01-01 19:47:44)

Odp: jak żyć po gwałcie - grupa wsparcia

Tak, to cały czas wraca i to najczęściej w najmniej odpowiednim momencie...(kiedyś pisałam już o tym)

Zacznę od początku:
Znam M. od jakiegoś czasu, ale nigdy nie przypuszczałam, że tak bardzo Go polubię i że mu zaufam, bo w końcu jest facetem, a ja się ich najzwyczajniej w świecie boję... Poznaliśmy się w dziwnych okolicznościach- w autobusie. Ja wracałam wtedy od koleżanki a on jechał do kolegi. Przysiadła się do mnie- nie wiem czy dlatego że nie było miejsc, czy z jakiegoś innego powodu (na pewno nie dlatego, ze byłam jakoś ładnie ubrana, bo miałam na sobie zwykle jeansy i dużą bluzę pożyczoną od koleżanki, bo wracałam późno i było dość chłodno). Do autobusu wsiadł kontroler i zaczął sprawdzać bilety. Całe szczęście oboje je mieliśmy, ale on (M..) mówił, że czasami zapomina kupić bilet i że dzisiaj ma szczęście i to podwójne. Później zaprosił mnie na sok i tak to się zaczęło.

Spotykaliśmy się dość często. Co prawda nasze spotkania na początku były bardziej na stopie koleżeńskiej. Mogliśmy gadać ze sobą godzinami i nie brakowało nam tematów. Ale im bardziej bliski mi się stawał, tym bardziej go odpychałam i zamykałam się w sobie...Kiedyś siedzieliśmy na trawie i położył rękę na moim kolanie. Wszystkie złe wspomnienia wróciły... Odskoczyłam od niego jak oparzona, a On nie wiedział dlaczego... Powstrzymywałam się, żeby nie wybuchnąć płaczem...
Przeprosiłam Go później za moje zachowanie. Powiedział, że mogę z nim pogadać o wszystkim i że nie będzie naciskał, ale że już nie wie, jak się ma do mnie zbliżyć. Wiedziałam, że jest mu ciężko, ale nie potrafiłam tego zmienić...
Później miałam wypadek samochodowy, a On odwiedzał mnie kilkakrotnie w domu i dodawał otuchy. Kiedyś przyjechał do mnie na chwilę, bo chciał zobaczyć jak się czuję. Byłam mu wdzięczna za to, że się o mnie troszczy, ale nie potrafiłam tego okazać... Kiedy musiał jechać do domu, chciałam go odprowadzić do drzwi. Wstałam z łóżka i zakręciło mi się w głowie, a On złapał mnie w ramiona i mocno przytulił i pocałował. Nie miałam siły przed nim uciekać... Nie chciałam tego robić. Przytuliłam się do niego i czułam, że coś we mnie pękło (i to wcale nie było żebro). Już wiedziałam, że mogę na nim polegać, że będzie się mną opiekował. Ale dalej nie potrafiłam przełamać panicznego strachu przed dotykiem. Nie wiem czego bałam się bardziej- czy tego, że Go skrzywdzę, czy tego, że On skrzywdzi mnie... Choć cały czas mi powtarza, że przy nim nic mi się nie stanie, że mnie nie skrzywdzi. Tak bardzo chciałabym mu wierzyć...

W końcu napisał mi, że domyśla się, dlaczego boję się dotyku, facetów. Chciał, żebym napisała mu co się wydarzyło i co czuję, bo napisać jest o wiele łatwiej niż powiedzieć prosto w oczy. Nie napisałam mu jak "to" wyglądało, tylko że coś takiego miało miejsce...
Że dlatego cały czas go odpychałam, i że jest pierwszym facetem, od "tamtego" zdarzenia, któremu pozwoliłam się przytulić i pocałować...Kazałam mu obiecać, że nikomu nie powie o tym, co mi się przytrafiło.
Co prawda dalej zdarza mi się przy nim popłakać, ale teraz już wie dlaczego i za każdym razem mnie uspokaja i pociesza. Głupio się z tym czuję, ale nie potrafię opanować łez i złych wspomnień.

Nie wiem jak to będzie dalej wyglądało, nie wiem czy kiedyś Go nie skrzywdzę. Jedyne co teraz wiem to to, że mu ufam...

Dum spiro, spero

117

Odp: jak żyć po gwałcie - grupa wsparcia

C.D.

Teraz już sama nie wiem co mam o NIM myśleć... Na co dzień wszystko jest w porządku, ale gdy dochodzi do czegoś więcej, staje się trochę porywczy i chyba nie do końca zdaje sobie sprawę jak rani mnie swoim zachowaniem... Często wtedy zdarza mi się płakać... Ale On mnie pociesza, przytula, uspokaja. Mówi, żebym zapomniała o TYM co się stało... Gdyby tylko to było takie łatwe...
Nadal nie potrafię do końca opanować strachu i lęku przed zbliżeniem, dotykiem i nie wiem, kiedy to nastąpi. Jeśli w ogóle nastąpi...

Już sama nie wiem, czy powinnam z NIM porozmawiać o tym, jak bardzo zmienia się jego zachowanie... Nie wiem, czy odważę się na taką rozmowę.
Jak dać mu delikatnie do zrozumienia, że potrzebuję jeszcze czasu, żeby się pozbierać?

Dum spiro, spero

118

Odp: jak żyć po gwałcie - grupa wsparcia

Powiec nie !!!! czas smile  jak nie zrozumie to olej go smile

119 Ostatnio edytowany przez moNniaaaa (2010-01-01 20:39:23)

Odp: jak żyć po gwałcie - grupa wsparcia
dan1982 napisał/a:

Powiec nie !!!! czas smile  jak nie zrozumie to olej go smile

Problem w tym, że nie chcę go olewać, tracić... Łączy nas silna więź emocjonalna. Nie potrafiłabym o nim zapomnieć...
Czuję, że to coś więcej, niż jakaś przelotna znajomość.
W końcu jest pierwszym facetem, któremu zaufałam od tamtego zdarzenia...

Dum spiro, spero

120

Odp: jak żyć po gwałcie - grupa wsparcia
moNniaaaa napisał/a:
dan1982 napisał/a:

Powiec nie !!!! czas smile  jak nie zrozumie to olej go smile

Problem w tym, że nie chcę go olewać, tracić... Łączy nas silna więź emocjonalna. Nie potrafiłabym o nim zapomnieć...
Czuję, że to coś więcej, niż jakaś przelotna znajomość.
W końcu jest pierwszym facetem, któremu zaufałam od tamtego zdarzenia...

Rozumiem sentyment, ale też uważam, że otwarte wyrażanie swoich obaw to jedyna droga, by uniknąć zranienia... I tak już na marginesie Ci powiem, że nigdy nie mówiłabym "Nie potrafiłabym o nim zapomnieć", bo nie przewidzisz tego, co szykuje Ci życie - być może któregoś dnia zajdzie taka konieczność i wtedy będzie Ci trudniej z takim nastawieniem.

... Mam serce w ogniu i niewiele mam w tym życiu czasu, by żałować czegoś...

REGULAMIN Forum Netkobiety.pl - przeczytaj smile

121

Odp: jak żyć po gwałcie - grupa wsparcia

Chyba powinnam jednak z nim porozmawiać...

Dum spiro, spero

122

Odp: jak żyć po gwałcie - grupa wsparcia

hej. Pisałam o swojej historii w innym miejscu. Nie zostałam zgwałcona (chyba, nie wiele pamiętam) ale byłam molestowana przez ojca. Wiem jaki to okropny ból i jak męczące są konsekwencje tej krzywdy. MoNniaaaa, myslę że rozmowa z chłopakiem to najlepsze rozwiązanie, bo w tym wieku facetom trudno jest się opanować. Pewnie będzie mu ciężko, ale jeśli kocha Cię to sobie poradzi.

Wiele z Was nie może sobie z tym wspomnieniem poradzić, to ogromnie trudne, mi pomogła wiara. W JEZUSIE odnalazłam ukojenie i spokuj. Wiem, że dużo osób ma pretensje do Kościoła, ale jak się dobrze pozna to wszysto, można odnaleźć sens nie zwracając uwagi na skandale i stereotypy "mocherowych beretów". Mam nadzieję, że odnajdziecie swój sens i skupiając się na nim odejdziecie od traumatycznych przeżyć. Przeszłam terapię i jest mi o wiele łatwiej. Polecam Wam wszystkim psychologa chrześcijańskiego, nie trzeba być wierzącym i z pewnością nie będzie Wam wciskał swoich przekonań na siłę, możecie się spodziewać opieki, współczucia i przede wszystkim pomocy, której słusznie oczekujecie!

123

Odp: jak żyć po gwałcie - grupa wsparcia

Hebe czytałam twoją historię... To naprawdę wstrząsające, ale cieszę się, że sobie z tym poradziłaś.
A jeśli chodzi o moją sytuację, to wszystko sobie wyjaśniliśmy, ale trochę mi głupio, że przeze mnie miał wyrzuty sumienia...

Dum spiro, spero

124

Odp: jak żyć po gwałcie - grupa wsparcia

po tym jak zostałam zgwałcona to najgorsze było to, że nie tylko ja zostałam bardzo skrzywdzona, ale też i to się później przekładało na relacje z moimi przyjaciółmi. Na początku nie potrafiłam z nikim o tym rozmawiać, stałam sie zakmnieta w sobie, traciłam kontakt powoli ze wszystkimi znajomymi. Po jakimś czasie stwierdziłam, ze dłuzej tak być nie może, że muszę coś z tym zrobić i zwierzyłam sie ze wszystkiego mojej siostrze, przyjaciółce i chłopakowi i to właśnie te osoby sprawiły, że teraz jest mi o wiele lżej.

Naprawdę każdej z Was dziewczyny po takiej sytuacji radzę, abyście sie z tego zwierzyły najbliższym osobom, którym możecie zaufać. Nie ma co tego dusić w sobie, to wted jest naprawdę o wiele cieżej

Pozdrawiam Was i trzymajcie sie smile

Chcę Ci tyle dać.
Chcę byś mnie miał.

125

Odp: jak żyć po gwałcie - grupa wsparcia

Nie potrafię jeszcze rozmawiać o tym co się stało...Może kiedyś będzie inaczej.

Dum spiro, spero

126

Odp: jak żyć po gwałcie - grupa wsparcia

Spokojnie, na wszystko trzeba czasu, ja potrzebowałm 6 lat żeby to z siebie wydusić pierwszy raz i dopiero po kolejnych trzech miesiącach mogłam powiedzieć coś więcej. Ważne jest jednak powoli nastawiać się na to, dobrze przemyśleć czy mówię do właściwego człowieka bo jesli będzie to "pierwsza lepsza" osoba to można się skrzywdzić. Mi bardzo pomogłą tez odpowiednia atmofsera, zaufanie, bezpieczeństwo

127

Odp: jak żyć po gwałcie - grupa wsparcia

Masz rację. Najlepiej opowiedzieć o tym komuś zaufanemu, a nie pierwszej lepszej osobie.

Dum spiro, spero

128

Odp: jak żyć po gwałcie - grupa wsparcia

Wiecie...ja moze nie mialam takiego przezycia jak wy, ale mialam taka sytuacje ktora zapamietam do konca zycia...a mialam 7 lat i bylam urocza dziewczynaka z czerwonym kapelusiku, i kiedys wracajac ze szkoly (1 klasa) jechalam z facetem we windzie, co prawda mialam juz jechac sama we windzie ale na ostatnia chwile sie wcisnal do tej windy.Byl podpity bo bylo to czuc, w pewnym momencie zaczal mnie wypytywac wecie o te sprawy typu czy mam tam wloski itp. potem spytal czy mu pokaze itp. powiedzialam ze nie bo mama mi nie pozwala( jak to dziecko) i kiedy mialam wysiadac on wyciagal reke niewiem po co ale az boje sie teraz pomyslec jednak ja bylam szybsza i zdazylam wysiasc, nacisnac dzwonek...wtedy on sie zmyl i wtedy go ostatni raz widzialam...ale uwierzcie mi bylam tak wystraszona ze balam sie rozplakac przy nim,mialam glowe spuszczona w dol...( dopiero jak wysiadlam to sie poplakalam).to mi utkwilo w pamieci...dlatego wkur*** mnie pedofilia....i przemoc seksualna

Mężczyznę można wykastrować jednym zdaniem: wolę byś był moim przyjacielem niż kochankiem.

129

Odp: jak żyć po gwałcie - grupa wsparcia

takie przeżycie dla dziecka jest wstrząsające, sama "rozmowa" też jest molestowaniem. Dlatego bardzo ważne jest moim zdaniem uświadamianie dzieci o swojej seksualności i uczenie ich jak (w miarę możliwości) się bronić. Ocywiście w szystko w zdrowych granicach, żeby nie przestraszyć młodego człowieka smile

130

Odp: jak żyć po gwałcie - grupa wsparcia

Witajcie Dziewczyny polecam Wam książke  Marty Fox " Coraz mniej milczenia" do autorki która nie tylko pisze w tym temacie ale i prężnie działa można napisać email / jest w książce/

pozdrawiam Was posyłam pozytywną energie i życzę miłego weekendu Julia

Szukaj w sobie siły, entuzjazmu i namiętności.
   Żyj najpiękniej jak umiesz. Po swojemu. Spełniaj się smile

131

Odp: jak żyć po gwałcie - grupa wsparcia

Postanowiłam napisać ... bo boję się mówić głośno o swoich uczuciach ... nie nawidzę siebie... bo zaufałam a nie powinnam...7 miesięcy temu zostałam zgwałcona i do tej pory próbuje sięuporać z własnymi uczuciami.... czasem nie chce mi się żyć. Staram się uśmiechać bo noszę w sobie dziecko poczęte przed gwałtem ale jest mi bardzo trudno a mam wrażenie że bliska mi osoba ... nie radzę sobie....i nie dam rady sobie ;(

132

Odp: jak żyć po gwałcie - grupa wsparcia

Mam koszmary... śni mi siękrok po kroku... widzę twarz człowieka....
i czuje ból bo stało sie to na wyjeździe...ktos bliski mi - postanowił zarobić na moim ciele... a ja nie potrafię zapomniec. Pomogli mi ludzie z Polski... między innymi Lastrada ale .... ;( mam dość... po co żyć w takim wypadku... jestem nikim, brudna... chce z siebie zmyć zapach ... a nie mogę .... nie nawidze

133

Odp: jak żyć po gwałcie - grupa wsparcia

to okrutne co przeszłaś, ale musisz żyć! Dla siebie, dla bliskich, a przede wszystkim dla tego Maleństwa które nosisz pod sercem!!!! Choć czujesz się potwornie, to paiętaj że nie Ty jesteś brudna, a ten drań! Masz po co żyć, jesteś potrzebna! Sama faktycznie możesz sobie nie poradzić,  ale jeśli zwrócisz się o pomoc do odpowiednich osób, to będzie dobrze. Oczywiście nie od zaraz, ale z czasem nie będzie już tak bolało. Bardzo mi Cię żal, to trudne co przeżyłaś i przeżywasz, ale nie jesteś sama, pamiętaj smile

134

Odp: jak żyć po gwałcie - grupa wsparcia

Wiesz- zdecydowałam się na forum bo są tu kobiety które to samo przeżyły. Żyję tylko dla dziecka ale nie wiem jak długo dam radę. Terapia nie zdała rezultatu.... zrezygnowałam.... Boje się że to szkodzi ... bo faszerowano mnie lekami ... a ja - chciałabum krzyczeć a nie mogę.... zmieniłam adres zamieszkania, miejscowość - telefon a jednak nadal się boję. Boję się wychodzić z domu. Wszędzie ktoś musi być przy mnie bo sama nawet do sklepu nie wychodze... a każde badanie ginekologiczne to trauma którą przechodzę... nie mam sił.... dziękuję że mnie rozumiesz

135

Odp: jak żyć po gwałcie - grupa wsparcia

Bardzo Wam współczuję dziewczyny...
Mogę się tylko domyślać co przezywacie.
Ja osobiscie nie przezylam takiej traumy ( choć było blisko...) ale domyślam się jakie to musi być straszne i jak trudno jest zapomnieć o czymś takim i zaufać jakiemuś mężczyźnie. Też jestem za karą śmierci lub co lepsze torturowaniem ich i patrzeniem jak powoli umierają w męczarniach.... Najlepiej chyba w tej sytuacji jest wygadać się oczywiście właściwej osobie i zrobienie wszystkiego by ta kanalia została ukarana.
Pozdrawiam Was i życzę naprawdę dużo siły i pamiętajcie że nie możecie się poddawać!!

136

Odp: jak żyć po gwałcie - grupa wsparcia

nie skupiałabym się na tym jaką karę powinien ponieść taki człowiek, to zawsze budzi masę negatywnych emocji, a to do niczego nie prowadzi, tylko szkodzi i absolutnie nie pomoaga w odzyskaniu sił. Oczywiście konieczne jest wylanie gniewu, żalu. Poniesienie konsekwencji przez chama, ale od tego jest już prawo. Bardzo się cieszę że udało mi się poczynić już jakieś kroki ku przebaczeniu. Pomaga mi to nabrać dystansu i skupić się na odbudowaniu tego co mnie teraz trapi, a nie wchodzenie w nienawiść do oprawcy. Ale każda kobieta jest inna i potrzebuje czegoś innego w tak przykrej sytuacji, choć jestem przekonana, że chęć do życia najłatwiej rodzi się przy kimś bliskim, kimś kto kocha i kogo się kocha. Ty masz Kogoś niebywale blisko, mam nadzieję że po narodzinach będzie Ci łatwiej, jak już zobaczysz swojego Skarba smile Może warto wrócić na terapię, często jest tak że zaczyna "działać" dopiero po jakimś czasie i trzeba przetrwać trudniejsze etapy by iść dalej, by coś zmieniło się na lepsze. Też chciałam zrezygnować po dwóch spotkaniach z psychologiem, ale zostałam i nie żałuję .

137

Odp: jak żyć po gwałcie - grupa wsparcia

9 miesięcy temu zostałam napadnięta przez jakiegoś kretyna...na ulicy w biały dzień! szłam na autobus....na moje szczęście koleś nie poradził sobie ze mną, sama nie wiem, gdzie znalazłam w sobie siłę żeby się obronić. Dodam, że jestem szczupła niewysoka i nie wyglądam na kogoś kto potrafi przywalić facetowi (sama nie wiedziałam, że potrafię). Walnęłam gościa w pysk, później w krtań, zaczęłam go wyzywać i tłuc...uciekł. Poszłam oczywiście na policję, a oni prowadzili ze mną dyskusję pt" jak ci się udało obronić, jak mu przywaliłaś?, zrobili sobie z tego sensacje" , sprawą się nie zajęli bo przecież nic mi się nie stało... (tylko trauma, ale dla bezmózgich facetów to przecież nic wielkiego)
Teraz chodzę z gazem, bez słuchawek na uszach, nie ufam facetom, jeśli idę gdzieś bez mojego misia i jakiś koleś mnie podrywa potrafię być bardzo niesympatyczna, jeśli nie rozumie prostego komunikatu, że nie jestem nim zainteresowana. Stałam się nieufna, ostrożna,jednocześnie wystarczy, że jakiś koleś idąc za mną przyspieszy kroku a już mi adrenalina skacze...bo przypomina mi się tamta sytuacja. Przeraża mnie bezsilność prawa wobec tych ścierw, dostają tak niskie wyroki!! przecież to "policzek dla ofiar", 7-lat za to, że zniszczyli komuś zdrowie, że grozili śmiercią...wole nie mówić jaką kare ja bym uważała dla nich za odpowiednią, na pewno nie byłoby to dożywocie...

138

Odp: jak żyć po gwałcie - grupa wsparcia
smoczus1 napisał/a:

zostałam  zgwałcona przez mojego byłego chłopaka... mówił że chce porozmawiać przyjaźnilismy się on koniecznie chciał się spotkać... głupia zgodziłam się spotkalismy się w połowie drogi... było upalnie...poszlismy na łąkę gdzie kiedys gadaliśmy godzinami...było ok do momentu.... kiedy z nienacka dostałam gazem po oczach totalny szok...i słowa które usłyszałam ty kurwo. suko do teraz słysze w uszach...nie miałam jak uciec musiałam sie poddac tym okrutnym meczarniom poniżaniem groźbą krzywdą....w głowie były rozpaczliwe myśli czy to juz koniec?? on miał nóż,paralizator... zaplanował to z swoją dziewczyna....wiedziałam ze nie dam rady uciec... sama 100km od domu...kazda sekunda była wiecznością....zablokowany telefon....po 4 godzinach zostawił mnie sama.... chciałm tylko do domu.... jak najdalej od tego miejsca i cierpienia....




ale wiesz kto to kojarzysz??


powiedziałaś o tym komuś?? rodzicom??

Boże to brzmi jak z jakiegoś horroru... hmm On i jego dziewczyna to muszą być jakieś psychicznie chore osoby...

"...w grzywie wiatr, a w kopytach magia..."
Zdolniacha
Napaleniec
Spryciarz smile

139

Odp: jak żyć po gwałcie - grupa wsparcia

Gdy przeczytałam wasze historie płakałam razem z wami... Wiem co to znaczy gwałt... Niestety...

To było 3,5 roku temu, ale do tej pory nie potrafię z tym walczyć.
Poznałam Go przez znajomego na imprezie. Początkowo nie zwracałam na niego uwagi, ale gdy na drugi dzień napisał sms wszystko się zmieniło...
Chciał się spotkać, wydawał się miły, zwykły chłopak... Może z trochę złego towarzystwa, ale zawsze uważałam że trzeba dać takim osobom szansę.
Umawialiśmy się dość często, coś wyczuwałam, ale postanowiłam to zlekceważyć.  Po czasie zaczął naciskać na seks, w sumie zaczęło się od tego gdy pewnej nocy zaoferował że przyjedzie po mnie do baru, lecz zamiast odwieść mnie do domu, pojechaliśmy do niego. Oczywiście sytuacja standardowa... Oglądanie filmu, a potem dobieranie się do mnie... Ja jednak pomimo iż nigdy nie miałam problemów w sprawach damsko-męskich, wyniosłam dobre zasady z domu których się trzymałam. Odmówiłam. Wtedy coś się zmieniło, nie ukrywam że zależało mi na nim, ale gdy zobaczyłam jego minę... Zrozumiałam że jemu zależy tylko na jednym. Odwiózł mnie do domu w milczeniu. Potem spotykaliśmy się, ale rzadziej, przeważnie w towarzystwie na imprezach... Pewnego wieczoru gdy znowu coś zaczęło iskrzyć zadzwonił prosząc bym przyjechała do niego do domu, posiedzieć w towarzystwie znajomych. Cały czas upierałam się że nie przyjadę, ale nagle głupia się zgodziłam. To był błąd. Zostałam wykorzystana przez ludzi którzy nie znając mnie wydali na mnie wyrok, pomogli mu w tym. Miałam dosypane coś do drinka. Skąd ta pewność? Wiem że po jednym drinku nie urywa mi się film, poza tym nic nie czułam -może to lepiej... Nawet nie pamiętam kiedy straciłam przytomność, potem tylko się obudziłam. Czułam się fatalnie, kręciło mi się w głowie, impreza trwała nadal w najlepsze. Pospiesznie się ubrałam i wyszłam. Nie pamiętam nawet jak wróciłam do domu. Szybko się umyłam, by zmyć z siebie zapach jego perfum i tego całego zdarzenia. Byłam młoda, zbyt ufna i głupia... Postanowiłam że nie pójdę z tym na policję, by zaoszczędzić sobie wstydu... Postanowiłam wymazać to ze swojej pamięci. On jednak tego nie zrobił. W mojej historii pominęłam celowo kilka faktów, ponieważ są zbyt okrutne. Ciągle mam wrażenie że to z mojej winy, że sama sobie na to zasłużyłam pchając się do jego domu...

Jestem teraz z mężczyzną na którego czekałam całe życie, pisząc to płaczę, ponieważ on wie o wszystkim... Wspiera mnie, powiedział że nigdy by nie zmienił się w stosunku do mnie i że wierzy w moje słowa. Powiedziałam mu dopiero po roku znajomości. Przy nim na nowo nabrałam wiary w siebie, że wszystko będzie dobrze, wreszcie się dowartościowałam, chociaż ciągle mam kompleksy. Niektórych nie da się wymazać. Uważam że nie zasługuję na niego bo jest zbyt dobry, że jestem zwykłą szmat* która sama zasłużyła na ten los. Mimo wszystko ciągle z tym walczę, bez pomocy psychologa. Zaufana osoba mnie podziwia, bo twierdzi że ona by nie wytrzymała tego wszystkiego, lecz ja obiecałam sobie że się nie poddam.

Co gdy Go spotkam? Różne myśli kłębią się w głowie, by zemścić się na nim i na wszystkich osobach które tam były a nie pomogły... Lecz wiem że zniżę się w ten sposób do jego poziomu. Wiem że dalej robi to samo, poluje na młode naiwne dziewczyny, upijając je na imprezach różnego typu, lub dosypując im narkotyki jak mnie do drinków. Żałuję że nie poszłam z tym na policję ale wtedy byłam za słaba na to... Trudno mi powiedzieć co zrobię jak go spotkam, ale na pewno nie pozostawię tej sprawy tak jak kilka lat temu. Przez niego straciłam wartość, wiarę w inne osoby, jestem nieufna, mam wrażenie że wszyscy chcą dla mnie źle, że świat jest okrutny a ludzie tylko potrafią krzywdzić. Są osoby które mimo wszystko trwają w tym ze mną, jednak do tej pory ten koszmar do mnie wraca w snach, do tej pory mam ataki płaczu... Poczucia beznadziejności...

140

Odp: jak żyć po gwałcie - grupa wsparcia

ZranionaNaWieki wiem co przeżywasz. Byłam w podobnej sytuacji. Jednak wypłakanie się na forum (też się popłakałam, kiedy opisywałam swoją historię) dużo mi dało. Wreszcie mogłam się podzielić swoimi problemami, obawami. Tu są naprawdę wspaniali ludzie, na których zawsze możesz liczyć.

Ciężko jest mi Cię pocieszyć i powiedzieć że wszystko będzie w porządku, bo nie będzie. Przynajmniej narazie... Ale masz na kogo liczyć, masz kogoś, kto cię kocha. Trzeba zadać sobie wiele trudu, żeby pozbierać się po takim wydarzeniu... Trzeba czasu, żeby przestać myśleć o tym co się stało i nie zastanawiać się, co by było gdyby...
Jednak na twoim miejscu zgłosiłabym sprawę na policję, choć nie będzie to łatwe. Ale po prostu nie możesz pozwolić, by ten łajdak dalej chodził na wolności i gwałcił inne dziewczyny!!! A jeśli już to zrobił, to powinien trafić za kratki...
Wysłanie go do więzienia pewnie niewiele zmieni, ale będziesz mogła być z siebie dumna, że uchroniłaś inne dziewczyny przed takim losem. Jeszcze sporo czasu zajmie ci pozbieranie się po tym wydarzeniu.
Choć powiem szczerze (jakkolwiek to zabrzmi), że trochę zazdroszczę ci tego, że nic nie czułaś...

Gdybyś chciała pogadać, to pisz maila wink

Dum spiro, spero

141

Odp: jak żyć po gwałcie - grupa wsparcia

Zgadzam się z moNniaaaa. Super że masz koło siebie bliskich ludzi! a w szeczólności chłopaka, który Cię kocha i rozumie, prawdziwy skarb smile Faktycznie ogromnie trudna praca przed Tobą, ale do zrobienia. Myślałam, że ja już wyszłam ze swoich wspomnień, że potrafię to zostawić i iść na przód, jednak wspomnienia wracają... sad ale wierzę że będzie dobrze, wydaje mi się że najważniejsze to nadzieja i pozytywne brnięcie do przodu. Jak się przebrnie to będzie łatwiej.

142

Odp: jak żyć po gwałcie - grupa wsparcia

Na początku chciałabym podziękować za wsparcie:*
Życzę także dużo wiary w siebie wszystkim dziewczyną które to przeszły,
oraz siły która jest potrzebna do walki!
Z dnia na dzień, im dalej od tego zdarzenia nabieram coraz więcej sił, coraz więcej walki do życia.
Odnośnie policji zastanawiałam się nad tym, ale po dłużej analizie z moim mężczyzną stwierdziliśmy że Polskie prawo daleko odbiega od Brytyjskiego (tam dziewczyny są chronione na każdym kroku przed takimi zboczeńcami), no i zdarzenie które miało miejsce było w moim przypadku tyle lat temu, że nie mam nawet 5% że coś z tego wyjdzie na moją korzyść... sad(
Żałuję potwornie że wtedy od razu taka odurzona nie udałam się bezpośrednio na obdukcję,  papier zachowałabym dla siebie, do chwili gdy dojrzeję do decyzji o zaskarżeniu tego skurczybyka...
Mogłam nawet wtedy gdy tylko się obudziłam i zorientowałam się co się dzieje zadzwonić na policję... Wtedy wszystko by było czarno na białym... Ale ja tak się bałam...  Bałam się jak bym co najmniej to ja zgwałciła! Bałam się za tego zboczeńca, podczas gdy on dalej się bawił w najlepsze...
Zastanawiam się jednak nad terapią u psychologa, bo zauważyłam od tamtego czasu duże zmiany w mojej psychice...
Stałam się bardziej pobudliwa, agresywna, nieufna... Boję się np. wypić troszkę więcej alkoholu bo wtedy ten koszmar wraca i zaraz chcę płakać. Mam huśtawki nastrojów, raz umiem się cieszyć pełnią życia ale są chwile w których to wszystko do mnie wraca i znowu zatracam się w sobie...
Najważniejsze jest jednak chyba to, że mój mężczyzna tak długo płakał razem ze mną i przemawiał mi do rozumu, że w końcu potrafię o tym mówić, że wiem że on nie miał prawa mnie ruszyć bez mojej zgody... Jednak wydaje mi się że sama sobie z tym nie poradzę...
Zresztą piętno tamtego gwałtu odciska się na moim zdrowiu do dziś, jak już wcześniej wspomniałam jestem bardzo nerwowa, a gdy tylko się zdenerwuję to od razu zaczynam się cała trząść, wystąpiła u mnie egzema o podłożu nerwowym. Gdy tylko dotknie mnie stres zaczyna pękać mi skóra na dłoniach tworząc głębokie rany w postaci bruzd, muszę to leczyć sterydami.
Cały czas mam takie myśli, że gdybym spotkała tylko tego gnoja (mieszka dwie miejscowości ode mnie,na ironię w tej samej co mój mężczyzna) to chyba bym go zepchnęła autem z drogi albo wcisnęła pedał gazu do dechy i wyjechała na czołowe:/
Niestety on z czasem zyskując świadomość swojego czynu zaczął się ukrywać, ja nie chowam się, chodzę zarówno po swojej jak i jego miejscowości z myślą że kiedyś natrafię na niego... Nie wiem co bym wtedy zrobiła, ale chyba pierwsze co to krzyknęłabym że jest paskudnym gwałcicielem i śmieciem który nie umie panować nad swoimi emocjami, odurza niewinne dziewczyny po czym wykorzystuje je seksualnie dla zabawy i rozpowiada to po wszystkich w około...

143

Odp: jak żyć po gwałcie - grupa wsparcia

Psycholog pomógłby Ci usystematyzować emocje, troche je okiełznać. Bo to emocje i uczucia są dla Ciebie a nie my dla nich! Bez nich nie możemy żyć, ale w sytuacjach gdy one kierują nami stajemy się jak niedojrzałe dzieci, co często przynosi nieprzyjemne konsekwencje. Nie każdy potrzebuje pomocy psychologa, nawet po tak traumatycznym przeżyciu, ale jesli widzisz problem to moim zdaniem powinnaś spróbować. Zawsze można zrezygnować, zmianieć poradnię.

144

Odp: jak żyć po gwałcie - grupa wsparcia

Też nabrałam ogromu emocji przez to co się stało. Gadam jak najęta, mam tysiąc myśli na minutę, albo milczę i zamykam się w sobie. Nieraz zastanawiałam się (tak samo jak ty): co będzie, gdy go spotkam... Pewnie bym się rozpłakała, albo wściekła na maksa...
Może najlepszym wyjściem z twojej sytuacji byłoby rozpowiedzenie o tym co się stało. To znaczy, żeby rozpowiedzieć, że on jest gwałcicielem i że wykorzystuje niewinne dziewczyny, ale niekoniecznie wspominać o tym, że padłaś jego ofiarą.
Albo faktycznie mogłabyś krzyknąć "że jest paskudnym gwałcicielem i śmieciem który nie umie panować nad swoimi emocjami, odurza niewinne dziewczyny po czym wykorzystuje je seksualnie dla zabawy i rozpowiada to po wszystkich w około". Najlepiej tak głośno, żeby inni to usłyszeli

Trochę drastyczna metoda i pewnie się na to narazie nie odważysz. Ale może kiedyś, kiedy już dojdziesz do siebie...
To będzie niezłą zemstą za to co ci zrobił. Niech inni go osądzą,  niech przypną mu metkę "gwałciciela"...

Dum spiro, spero

145

Odp: jak żyć po gwałcie - grupa wsparcia

Kilkanaście miesięcy temu zaczęłam się spotykać ze swoim (teraz już byłym) chłopakiem. Sama nie wiem dlaczego. Byłam trochę pod presją, bo moje koleżanki miały już chłopaków, a ja byłam cały czas sama. Aż w końcu pojawił się ON...
Poznaliśmy się na dyskotece, tańczyliśmy trochę, gadaliśmy. Wtedy jeszcze miał dziewczynę, ale zerwał z nią kilka tygodni później. Zaczęliśmy się spotykać. W końcu miałam chłopaka, tylko że go nie kochałam... Myślała, że miłość przyjdzie z czasem, ale nie przyszła... Często gdzieś razem wychodziliśmy, to do kina, to na dyskotekę, czy lodowisko. Był moim pierwszym poważnym chłopakiem. Kilka razy spotkaliśmy się u niego w domu, słuchaliśmy muzyki. Czasem dochodziło do całowania i przytulania. Ale on chciał czegoś więcej... Wtedy byłam jeszcze dziewicą i nie miałam pojęcia o seksie. Powiedział, żebyśmy spróbowali, że będzie delikatny i że jeśli coś mi się nie spodoba, to natychmiast przestanie. Zgodziłam się... Ale po kilku "pchnięciach" powiedziałam, żeby przestał (posłuchał, choć wydawało mi się, że jest zły). Seks nie sprawiał mi przyjemności. Myślała, że to ze mną jest coś nie tak... Ale ON stawał się coraz bardziej zaborczy. Manipulował mną, żebym tylko chciała się kochać... Chciał czegoś więcej, a ja nie mogłam się przemóc... Podobna sytuacja powtórzyła się kilka razy.
Później zaczęłam chorować, przyjmowałam lekarstwa przez kilka tygodni, byłam trochę osłabiona (ON o tym wiedział).
Kiedyś znów zabrał mnie do siebie. Zaczęliśmy się całować, pieścić. Znów chciał spróbować. Zgodziłam się  (bo myślałam, że jak zwykle przestanie kiedy nie będzie mi to odpowiadać), ale po chwili powiedziałam, żeby przestał. Tym razem mnie nie posłuchał... Pomimo moich próśb... Chciałam krzyczeć, ale przygniótł mnie ciężarem swojego ciała i nie mogłam wydobyć z siebie głosu... A ON tylko mocniej ścisnął mi ręce i dokończył to co zaczął... Nie miałam siły, żeby się bronić...

Dalej nie mogę się po tym pozbierać. Zamknęłam się w sobie, choć przed innymi udaję, że nic się nie stało...
Proszę, pomóżcie mi, bo już nie wiem, co mam robić...

146

Odp: jak żyć po gwałcie - grupa wsparcia

Witam ponownie, urodziłam prześlicznego syna... teraz po gwałcie żyje tylko dla niego...
wsparcie jakie jest mi udzielane od bliskiej mi osoby pozwala przetrwać każdy dziń choć wspomnienia wracają każdej nocy... w każdej minucie jak nie jestem niczym zajęta. Kiedy patrzę na swojego syna dziękuję Bogu bo zgwałcona zostałam jak byłam w ciąży.... jest mi ciążko. Wasze historie uświadamiaja mi że nie jestem sama w bólu. Uświadomiłam sobie że mogę bez obaw tutaj pisać jak bardzo zaczynają mną targać emocje jak każdego dnia walczę o przetrwanie i o to by uśmiechać się mimo że nie mam ta to ochoty. Che krzyczeć a nie mogę jak bardzo jestem zła na to że MY ofiary musimy walczyć z tym co się stało... że nie mozna tego wymazać... Jestem zła na siebie że dałam się podejść, że pozwoliłam się zgwałcić... Jestem zła na siebie że jestem i byłam taka głupia... gdyby nie dziecko dawno .... to całe bez sensu zycie- koszmar istnienia... ale mam syna i muszę walczyć... Musi mieć matkę która jest szczęśliwa choć jeszcze nie jest... zła jestem na siebie że nie mogę mu dać radosnej matki a tylko mój strach - bo boję się wyjść nawet z domu.... mam cholerną fobię... Potrzebuję pomocy a nie mam sił nawet na nowo rozpocząć terapi....Przepraszam za to że tak jęcze ale sama nie wiem co ... zadaje sobie pytanie dlaczego tak musiało być sad

147

Odp: jak żyć po gwałcie - grupa wsparcia

Czy można wybaczyć.... czy kiedyś można będzie zapomnieć... jakie prawdy przekazać mam synowi sad czy mam mu kiedyś opowiedzieć o mojej historii jak bardzo zostałam skrzywdzona??? czy kiedyś wybacze sobie... mam kryzys... brakuje mi chęci... zyje dla Oliego...
Znowu nie pozwalam sie przytulac przez mojego partnera.... nic nie zawinił a jednak nie pozwalam ... to moja wina ;(

148

Odp: jak żyć po gwałcie - grupa wsparcia

Post przeniesiony:

Pacja napisał/a:

Witam, Mam 26 lat i piszę pracę naukową o sposobach radzenia sobie z koszmarem gwałtu. Praca ma dla mnie charakter osobisty, ponieważ zostałam zgwałcona 8 lat temu. Pamiętam, jak było mi ciężko, jak wszystko straciło sens, a ja żyłam wyobrażeniami tamtego dnia i na świat patrzyłam przez jego czarną perspektywę. Dziś wiem, że można sobie pomóc, czuć się pełnowartościową kobietą ,a nawet nadać przykrym wydarzeniom z przeszłości pozytywną wartość. Po przeżyciu takiej traumy okres powrotu do radości życia jest długi. Bywa jednak, że ten dramat po latach owocuje wewnętrzną przemianą ... ku akceptacji, ku nowym wartościom, ku większej dojrzałości.
Zapraszam do kontaktu osoby, które doświadczyły gwałtu. Proponuję dwuletni kontakt: osobisty, lub anonimowy za posrednictwem internetu. Oferuję własną pomoc psychologiczną w oparciu o swobodną rozmowę lub kontakt terapeutyczny.

Patrycja

... Mam serce w ogniu i niewiele mam w tym życiu czasu, by żałować czegoś...

REGULAMIN Forum Netkobiety.pl - przeczytaj smile

149 Ostatnio edytowany przez moNniaaaa (2010-10-16 18:27:08)

Odp: jak żyć po gwałcie - grupa wsparcia

Monidło gratuluję synka smile. Tak się cieszę, że się nie poddajesz, że walczysz o to, by żyć normalnie. Wiem, jakie emocje tobą targają. Sama to przeżywam. Jakiś czas temu zgłosiłam się na terapię. Nie jest łatwo. Ale psychoterapeutka pomaga mi uporządkować jakoś emocje. Kilka razy chciałam zrezygnować, ale teraz wiem, że mogę liczyć na wsparcie innych. Zdarzają się dni, kiedy nic nie ma sensu, kiedy chce mi się tylko płakać z rozpaczy, ale mam oparcie w partnerze. Bez niego chyba nie dałabym rady.
Ostatnie zbliżyłam się do mamy, choć nasze kontakty nie zawsze były dobre. Teraz wiem, że mogę na niej polegać. Może w końcu odważne się opowiedzieć jej moją historię...

Czy wybaczyć? Sama musisz odpowiedzieć sobie na to pytanie. Ja na razie nie wybaczę i mam do tego prawo. Nie po tym, co przeżywam.
Myślę, że kiedy twój syn będzie straszy, powinnaś mu opowiedzieć swoją historię. Naucz go szacunku do kobiet. Niech nigdy nie popełnia tego błędu.
Powodzenia smile. Trzymam za was kciuki wink

Dum spiro, spero

150

Odp: jak żyć po gwałcie - grupa wsparcia

Ja również to przeżyłam. Powiedziałam tylko swojej przyjaciółce. Ale na policję już nie poszłam, za bardzo się bałam sad teraz, choć minęło parę lat, wciąż czasami o tym myślę. Nie da się o tym zapomnieć, ale trzeba żyć dalej. Pozdrawiam.

Obojętność jest jak mróz polarny - zabija wszystko...

151

Odp: jak żyć po gwałcie - grupa wsparcia

Milka99 tak mi przykro, że znalazłaś się w tej samej sytuacji, co większość z obecnych tu kobiet. Zawsze możesz liczyć na nasze wsparcie. Gdybyś chciała się wygadać, to pisz. Podzielenie się z kimś przeżyciami naprawdę przynosi ulgę. Tu zostaniesz wysłuchana, a i pewnie inni chętnie posłuchają, jak poradziłaś sobie z tą całą sytuacją.

Dum spiro, spero

152

Odp: jak żyć po gwałcie - grupa wsparcia

Ja tez tak miałam.. Rok temu przed wakacjami zostałam zgwałcona,przez bardzo zazdrosnego i psychicznego byłego chłopaka ... Myślałam ze sobie nie poradzę, ale jednak Da sie zapomnieć.... Dzięki pewnej osobie i sytuacji w czasie tego co sie stalo:-(

153

Odp: jak żyć po gwałcie - grupa wsparcia

Nie martwcie sie dziewczyny zapomnicie...w sumie zalezy jaki kto ma charakter,mysle ze sobie poradzicie:-* pozdrawiam

154

Odp: jak żyć po gwałcie - grupa wsparcia

Zapomnieć się nie da. Można jedynie się z tym oswoić i próbować żyć dalej.

Dum spiro, spero

155

Odp: jak żyć po gwałcie - grupa wsparcia

a zmuszanie do seksu to nie gwałt????? Jak on chce a ona musi, bo inaczej to czy tamto sad.

Z niedostrzegania dobra w dobrym rodzi się smutek.-Gogol

156

Odp: jak żyć po gwałcie - grupa wsparcia

Tak, Login. Zmuszanie do seksu to gwałt. Jeśli on chce seksu, to wcale nie znaczy, że ona ma się mu podporządkować wbrew swojej woli.

Dum spiro, spero

157

Odp: jak żyć po gwałcie - grupa wsparcia

"Nie martwcie sie dziewczyny zapomnicie...w sumie zalezy jaki kto ma charakter,mysle ze sobie poradzicie:-* pozdrawiam"

Miałam wtedy 13 lat. Znałam go od dłuższego czasu.Uważałam za swojego przyjaciela choć on był ode mnie starszy o 8 lat. Któregoś dnia zaprosił mnie do siebie i... Mineło już tyle lat,a ja nadal nie potrafię sobie poradzić z przeszłością,ani pogodzić się ze sobą. Poprostu nie radzę sobie.

Nie mam pojecia, gdzie szukać pomocy.Nie umiem o tym rozmawiać,a przecież trzeba się wygadać komuś. Boję się iśc nawet do psychologa.

Dzięki za "wysłuchanie".

158

Odp: jak żyć po gwałcie - grupa wsparcia

Chartmort, tego nie da się zapomnieć. Można tylko próbować z tym żyć, pogodzić się z tym. Choć jest ciężko...
Myślę, że wizyta u psychologa jest dobrym rozwiązaniem. Też bałam się iść do psychoterapeuty, ale teraz chodzę regularnie. Bałam się, że mnie będzie oceniała, osądzała, ale tak się nie stało.
Początki były trudne. Powoli zaczniesz budować więź z psychologiem. Nie będzie cię zmuszał do tego, żebyś opowiedziała mu, co zaszło. Możecie rozmawiać o czymkolwiek, aż kiedyś przyjdzie taki moment, że sama wszystko opowiesz. Na wszystko trzeba czasu. Nic na siłę smile.
Daj sobie czas na zastanowienie się nad terapią. Jeśli trafisz na odpowiedniego specjalistę, to na pewno ci pomoże.

Zawsze możesz się wygadać tu, na forum. Możesz liczyć na nasze wsparcie smile
Powodzenia

Dum spiro, spero

159

Odp: jak żyć po gwałcie - grupa wsparcia

Dziewczyny, aż się popłakałam czytając Wasze wypowiedzi, jednocześnie dziękując Bogu za to, że mnie nie zgwałcono.. A było naprawdę blisko.
Dokładnie był 12 listopad. Byłam 11 letnią, pełną radości dziewczynką.. Aż pewnego dnia odprowadzając koleżankę do domu (ona panicznie bała się wracać sama wieczorami) zjawił się on.. Stałam pod jej klatką (mieszkałyśmy w kamienicach, ona ode mnie jakieś sto metrów) kiedy zauważyłam kogoś, kto kręci się na rowerze, ale ja wielce odważna poszłam tam, wiedząc że może mi się coś stać. Ona stała na ulicy, kazałam jej patrzeć, a ja miałam zadzwonić na dzwonek. Owszem, na ulicy stała, ale odwróciła się, a w czasie, kiedy ja wchodziłam na schody usłyszałam jak ktoś rzuca rower. Zdążyłam się odwrócić.. Przygniótł mnie do drzwi, złapał za ręce, zatkał usta.. Tłumaczył, że mam się nie bać, że to tylko raz, że nie będzie boleć.. Ja, w szoku, nie wiedziałam co się dzieje, pokiwałam mu głową, że tak, dobrze (teraz cieszę się, że tak mu powiedziałam), bo kiedy ściągał swoje spodnie, odblokował mi ręce, a ja w tym czasie zadzwoniłam na dzwonek. Wsiadł na rower, uciekł. Ja wpadłam w paniczną histerię.. Nagle zleciała z góry jej nieżyjąca już babcia, pamiętam to jak dziś, nie potrafiłam wydusić z siebie słowa.. Nagle znalazła się owa koleżanka głupio śmiejąc się, że żartowałam.. Ehh szkoda gadać, co miałam za koleżanki.
Babcia odprowadziła mnie do domu, nagle moi rodzice- co się stało. Wtuliłam się w mamę zaczęłam płakać.. Mój ojciec (który znęcał się nad nami, mimo tego strasznie się tym przejął) wziął z piwnicy siekierę i poszedł go szukać, szkoda mówić, co by się stało jakby go znalazł. Mama zadzwoniła na policje i co? Zaczęło się wypytywanie, że jak zdołałam się uwolnić,że dlaczego mu tak powiedziałam- to było nieistotne w tym momencie. Zaczęły się wizyty na komendzie, przeglądanie albumów zdjęć, przyjeżdżali do domu z coraz to nowszymi zdjęciami. A portret pamięciowy zaproponowali dopiero po sześciu miesiącach od zdarzenia..
Na dzień dzisiejszy zniknął mi obraz jego ohydnej i nikczemnej twarzy. Pamiętam dokładnie jego ubranie, ruchy, gesty, ale twarz tak jak mówiłam chyba wymazałam z pamięci, ale jakiś rok temu chyba widziałam go na ulicy.. Z powrotem wróciły lęki, strach.. Ale wydaje mi się, że sobie z tym poradziłam.
Wtedy nie potrafiłam wyjść sama do szkoły przez pół roku, nie wychodziłam na dwór z koleżankami, bo panicznie bałam się, że on po mnie wróci.. Ale na szczęście nie wrócił. Do teraz zadaje sobie pytanie, jak ja potrafiłam zachować zimną krew i przewidzieć, że on mnie puści, a ja zdążę zadzwonić na ten dzwonek.. Teraz nie wiem czy byłabym w stanie zapanować nad emocjami. Na dzień dzisiejszy nie boję się tego, znowu chodzę po nocach, lecz zawsze staram się mieć jakiś przedmiot, aby w razie czego sobie poradzić.

Dziewczyny mam nadzieję, że Wy także w jakiś sposób zapomnicie o tym.. Że będziecie mogły normalnie żyć i funkcjonować. Życzę Wam tego z całego serca

Mój Skarbek 22.03.15 <3

160 Ostatnio edytowany przez maluteńka (2011-01-15 20:12:12)

Odp: jak żyć po gwałcie - grupa wsparcia

a zmuszanie do seksu to nie gwałt????? Jak on chce a ona musi, bo inaczej to czy tamto sad.

No właśnie, zmuszanie bez użycia siły psychicznej to moim zdaniem też gwałt, nawet wg (bezdusznego przecież) prawa tak jest!

Wykasowałam większość tego mojego posta (tak to się odmienia?;p), bo się będzie mogła pewna osoba domyśleć, że to o mnie;p

161

Odp: jak żyć po gwałcie - grupa wsparcia

Witam. Jestem studentką, piszę pracę naukową na temat życia kobiet po gwałcie. Jeśli któraś z Was miałaby ochotę porozmawiać na ten temat byłabym bardzo wdzięczna i chętnie posłużę także słowem wsparcia w ramach swojej wiedzy na ten temat. Wiem ( domyślam się ), że nie jest to łatwe dla Was ale może łatwiej będzie podzielić się swoimi odczuciami z osobą obcą, anonimowo w Internecie, jednakże nie chcę się narzucać wiedząc jak trudno Wam o tym mówić i z tym żyć , wspominać. Byłabym wdzięczna za jakąkolwiek odpowiedz, rozmowę pomoc, może i mnie również uda się jakoś pomóc. z góry dziękuję i pozdrawiam

162

Odp: jak żyć po gwałcie - grupa wsparcia

jak takie życie wygląda? pierwsze dni - miesiące: depresja, pytania: czemu ja?, wstręt do fecetów, koszmary w nocy, zamknięcie w sobie, brak koncentracji na czymkolwiek. W każdym napotkanym człowieku widzi się swojego oprawcę... Po jakimś czasie, jeśli ma się w kimś oparcie i zrozumienie, powoli wraca się do życia, ale wspomnienia nigdy nie znikną, raz za razem powracają, choć prubuje się o tym zapomnieć.
jak masz jakieś pytania, służę pomocą. pozdrawiam.

Obojętność jest jak mróz polarny - zabija wszystko...

163

Odp: jak żyć po gwałcie - grupa wsparcia

Dziekuję za odpowiedź, bardzo Ci współczuje.... Jak sie teraz czujesz po takim przejściu? Dużo czasu minęło od tego zdarzenia? Sama sobie z tym radzisz czy ktoś bliski Tobie pomaga? bede wdzięczna za jakąkolwiek odpowiedz, oczywiscie jesli nie chcesz odpowiedziec lub nie mozesz to jak najbardziej zrozumiem. Pozdrawiam i zycze Ci zebys ulozyla sobie szczesliwie zycie i wymazala tamto zdarzenie z pamieci .

164

Odp: jak żyć po gwałcie - grupa wsparcia

Pamiętam że był to dzień Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, byłam wtedy w ostatniej klasie liceum, matura tuż tuż. Po prostu zaufałam złemu człowiekowi. Opowiedziałam o tym swojej przyjaciółce, bardzo chciała mi pomóc... Ale oddaliłam się od niej, nie potrafiłam z nikim już rozmawiać, do nikogo się zbliżyć, znienawidziłam jakiekoliwek przytulania, koleżeńskie uściski, to było nie do zniesienia. Na szczęście moja wychowawczyni w porę dostrzegła problem (byłam bardzo dobrą uczennicą, ale pogorszyłam się strasznie w nauce) i zaczęła ze mną szczere rozmowy. Pomogło. Teraz po prawie 5 latach, mam swoją rodzinę (choć nie było łatwo zaufać mężczyźnie, ale okazał się naprawdę godny zaufania i pomocny), cudownego męża i córeczkę. Czasem w czasie smutku przypomina mi się tamten czas, nie da sie zapomnieć, wymazać z pamięci tamtych dni. Żyje teraźniejszością, czas przeszły starem sie zostawiać za sobą.

Obojętność jest jak mróz polarny - zabija wszystko...

165

Odp: jak żyć po gwałcie - grupa wsparcia

A jak mąż na początku reagował? To znaczy na początku Waszej znajomości? "Bałaś się" go na początku? A jeśli tak, to kiedy mu powiedziałaś o tym wydarzeniu? Jak zareagował na to? I jak szybko się przełamałaś, żeby np. go pocałować? Przepraszam, że tak wypytuję, ale ostatnio poznałam kogoś cudownego i widzę, że on jest za mną, ale jestem tak wycofana, że nie wiem, ile ten biedak jeszcze wytrzyma;);p Jest strasznie kochany, ale głupio mi tak o tym mu powiedzieć. Jednak jeśli tego nie zrobię, to chyba się nie otworzę (nie w sensie cielesnym, tylko ogólnie chyba nie otworzę się na związek) albo go stracę, bo on nie rozumie niektórych moich zachowań i bierze je czasem za niechęć. A ja go po prostu uwielbiam!;):D

Posty [ 111 do 165 z 211 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » STRES, LĘK, NERWICA, DEPRESJA » jak żyć po gwałcie - grupa wsparcia

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018