netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Kryzysowy narzeczony

74 odpowiedzi7 867 wyświetleńzałożony przez adalka1, 20.06.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Kryzysowy narzeczony

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 75 z 75 ]

66 Ostatnio edytowany przez dayzi (2011-06-22 16:14:37)

Odp: Kryzysowy narzeczony
mał@ napisał/a:

widzę że większość z was uważa tego faceta za dupka

to nie tak,
uważam tylko ,że  nie powinna wychodzić za człowieka, który ma inne poglądy finansowe.
Nie chodzi o to kto ile zarabia ale jaki ma stosunek do pieniędzy.

67

Odp: Kryzysowy narzeczony

no tak nie powinna to też napisałam ale chyba przynajmniej ja tak to widzę że tutaj to nie tylko jego wina jest skoro twierdzi że chlopak jest pracowity tzn że wcale nie chodzilo mu o jej pieniądze tylko ona patrzy na to wszystko przez pryzmat pieniędzy co jest dziwne bo już świadczy że nie ma do niego zaufania w tej kwestii że niby on ją chce tak jakby oszukać i wydoić z kasy a dlaczego? przecież on został postawiony przed faktem dokonanym czyli ona nie daje mu szansy się wykazać bo za wszystko placi ona albo rodzice no to sie poddał co ma zrobić nie stać go i kropka wdał się w bogatą rodzinę no to korzysta. już przez sam fakt tego braku zaufania bym nie wchodzila w taki związek co to za życie jak codziennie bym myślała że chłopak ze mną się ożenił bo korzysta z mojej kasy??

68

Odp: Kryzysowy narzeczony
adalka1 napisał/a:

Jak pójdziemy mieszkac na swoje to napewno sie nie wyrobi finansowo ze wszystkim. Rusz głową, wynajem mieszkania, opiekunka, opłaty, jedzienie, lekarz jak dzidziuś zachoruje........On jakoś nie chciał mieszkać samodzielnie, chociaż mu to proponowałam, bo tak się skałda że mam swoje mieszkanie.

Ok, opłaty za wynajem, opiekunkę, jedzenie itd. nie są małe. Tylko dlaczego on ma wyrobić z kasą? Tak się składa, że małżeństwo tworzy kobieta i mężczyzna. Więc byłyby już dwie wypłaty. Chyba będąc wychowana w bogactwie zakładasz, że tylko facet ma obowiązek utrzymać dom, kobieta nie musi pracować.

Z tego co piszesz faktycznie wynika, że on trochę pasożytuje. Chociaż gdyby pewnie sam miał płacić za te nieszczęsne rolety, wybrałby tańsze. Dlatego zgodzę się częściowo z mał@. Jednak i tak powinien jakoś bardziej się wykazać w innych kwestiach. Nie wiem skąd pomysł, aby tata porozmawiał z Twoim przyszłym mężem. Chyba pora odciąć pępowinę?

69

Odp: Kryzysowy narzeczony

po pierwsze zadaj sobie konkretne pytanie czy ty go w ogole kochasz , bo czytajac twoj post odnosze wrazenie ze za bardzo przywiazujesz uwage do rzeczy materialnych gdy sie z nim wiazalas chyba mials jako taka wiedze na jego temat i jego stanie konta. jezeli jest prawdziwe uczucie takie rzeczy i problemy odchodza na drugi plan. ludzie ktorzy daza sie prawdziwym uczuciem przetrwaja biede itp. wiec radze ci odpowiedz sobie sama na pytanie co cie znim laczy? pozdrawiam

70

Odp: Kryzysowy narzeczony

No z tym kochaniem u mnie to już nie jest tak jak było na początku, myslałam, że to wartosciowy i miły facet, dlatego mu zaufałam i nie zważałam na zawartość jego portfela. Ale miarka się przebrała. Cały czas siedzi u mnie i albo spi albo je (oczywiscie to co ja przygotuję, albo moja mama) i niczym się nie przejmuje.Tą nieszczesną roletę zakłada mi już 2 tygodnie i dalej nic:) Poza tym, jak mu zwracam o coś uwagę to wyjeżdża na mnie z pyskiem, jak stąd do U.S.A., i w ogóle sie nie przejmuje tym że jestem w ciązy i nie powinnam się denerwować. Dzisiaj mam zamiar z nim porozmawiać o intercyzie, coraz bardziej przekonuje się do tego, że się nie obejdzie bez rozdzielności. Wczoraj mu powiedziałam że są 2 opcje, albo bedziemy małżeństwem i spróbujemy się dogadać, albo nie będziemy razem, ale będziemy się dzielić obowiązkami i utrzymaniem naszego dziecka. Jak to usłyszał to się strasznie wściekł. Później się opamietał i próbował być dla mnie miły, jak zwykle jak czegoś chce, ale przestałam się już w ogóle do niego oddzywać. Ślub niby za 1,5 miesiąca a ja jestem załamana, szkoda mi tylko mojego dzidziusia, bo raczej nie będzie miał szansy na wychowywanie się w pełnej rodzinie.

71

Odp: Kryzysowy narzeczony
adalka1 napisał/a:

No z tym kochaniem u mnie to już nie jest tak jak było na początku, myslałam, że to wartosciowy i miły facet, dlatego mu zaufałam i nie zważałam na zawartość jego portfela. Ale miarka się przebrała. Cały czas siedzi u mnie i albo spi albo je (oczywiscie to co ja przygotuję, albo moja mama) i niczym się nie przejmuje.Tą nieszczesną roletę zakłada mi już 2 tygodnie i dalej nic:) Poza tym, jak mu zwracam o coś uwagę to wyjeżdża na mnie z pyskiem, jak stąd do U.S.A., i w ogóle sie nie przejmuje tym że jestem w ciązy i nie powinnam się denerwować. Dzisiaj mam zamiar z nim porozmawiać o intercyzie, coraz bardziej przekonuje się do tego, że się nie obejdzie bez rozdzielności. Wczoraj mu powiedziałam że są 2 opcje, albo bedziemy małżeństwem i spróbujemy się dogadać, albo nie będziemy razem, ale będziemy się dzielić obowiązkami i utrzymaniem naszego dziecka. Jak to usłyszał to się strasznie wściekł. Później się opamietał i próbował być dla mnie miły, jak zwykle jak czegoś chce, ale przestałam się już w ogóle do niego oddzywać. Ślub niby za 1,5 miesiąca a ja jestem załamana, szkoda mi tylko mojego dzidziusia, bo raczej nie będzie miał szansy na wychowywanie się w pełnej rodzinie.

tak czytam i czytam...
mysle , ze biorac slub z nim, popelnilabys zyciowy blad, z tego co piszesz , jak czujesz.
Podstawa ma byc uczucie. To raz. Dwa , malzenstwo niesie z soba rozne aspekty, tam jest miejsce na milosc i czulosc, ale tez na odpowiedzialnosc i rachunki. Takie jest zycie i nie mozna przymykac oczu na TE jego strone.
pozdrawiam

72 Ostatnio edytowany przez dayzi (2011-07-04 20:21:40)

Odp: Kryzysowy narzeczony
adalka1 napisał/a:

Dzisiaj mam zamiar z nim porozmawiać o intercyzie, coraz bardziej przekonuje się do tego, że się nie obejdzie bez rozdzielności. .

Musisz wiedzieć, że intercyza i rozdzielność nie zwolnia Cię z obowiązku utrzymywania rodziny-tzn. męża. Obowiązek alimentacyjny i zapewnienie środków do życia np. bezrobotnemu mężowi zostaje.

73

Odp: Kryzysowy narzeczony

wiesz, przeczytałam cały wątek od deski do deski... Byłam w podobnej sytuacji tylko że ja nie jestem zamożna - zwykła klasa średnia, ale okazało się że dla ojca mojego syna wystarczyło. Byłam ślepa i za wszytsko płaciłam, teraz zostałam z kredytami do spłacenia - i z synkiem.
Nie każdy facet to drań co leci na kasę, ale niestety tacy też się zdarzają więc po prostu nie pchaj się na siłę w ślub. Podstawa to rozmowa! Jeżeli go nie kochasz, podejrzewasz, że jest z Tobą dla kasy - zakończ to! Dziecku naprawdę wcale nie będzie lepiej jak będziecie małżeństwem, które kłóci sie o wszystko. Dziecko jest szczęśliwe kiedy otoczone jest miłością, ciepłem, czułością, spokojem!!!!! Wiem to z doświadczenia!!!!
Też wiele nocy przepłakałam bo mój Skarb nie ma ojca, ale wiem, ze lepiej mu tylko ze mną i dziadkami niż z takim ojcem jakim człowiekiem jest jego biologiczny ojciec.
Zostaniesz wkrótce matką więc musisz być odpowiedzialna bo to przede wszystkim od Ciebie zależy szczęście Twoje i maleństwa. Porozmawiaj z narzeczonym! Porozmawiajcie jak dwoje dorosłych ludzi, którzy wkrótce zostaną rodzicami, a nie jak "gówniarze" (kto lepszy, kto bagatszy itp.)! Rozumiem że Twoja ciąża nie jest wolna od złych jej początków, ale jeżeli chcesz mieć sprawę jasną to musisz się wziąć w garść i porozmawiać. Nawet jeżeli emocje wezmą górę - trudno, ale staraj się mówic spokojnie na tyle na ile mozesz. Przedstaw swoje bolączki, oczekiwania i spytaj się o to co on czuje. Razem - póki co  - w tym tkwicie i bez porozumienia nie zajdzeicie daleko. To jest podstawa. Jeżeli nie rozmawiacie, nie jesteście w stanie się komunikować to Wasz związek tak naprawdę nie istnieje.
Pomyśl też o tym, ze nawet jeżeli postanowicie sie rozstać to on i tak zostanie ojcem, więc naprawdę dobrze będzie jak spróbujecie się dogadać!
Powodzenia

74

Odp: Kryzysowy narzeczony

Wczoraj z nim rozmawiałam, odwołuje ślub. Potwierdziły się moje i Wasze przypuszczenia. Dostał szału, jak się dowiedział, że chcę żeby przed slubem podpisał rozdzielność. Nie umiał ukryć tego jaki jest wsciekły. Później ochłonął, powoływał się na dziecko (jakby w ogóle to dziecku najbardziej zależało, że on nie będzie miał prawa do mojej własności...żal). Do końca miałam nadzieję, że tylko tak mi się wydaje, że sobie coś wmawiam. Jestem załamana. Jak można być takim odartym z uczuć bazylem. Brzydzę się go i wstydze się tego, że zaszłam z nimw ciąże.

Posty [ 66 do 75 z 75 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Kryzysowy narzeczony

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026