Jak budowac zdrowy zwiazek gdy jest sie toksyczna kkzb. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Jak budowac zdrowy zwiazek gdy jest sie toksyczna kkzb.

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 9 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 131 do 195 z 573 ]

131 Ostatnio edytowany przez majusia (2011-06-13 20:48:10)

Odp: Jak budowac zdrowy zwiazek gdy jest sie toksyczna kkzb.

Moze powinnam isc do psychologa, by pomogl mi uwolnic te emocje... ?

Ta cala sytuacja przypomina mi mojego ojca, na niego nigdy nie mozna liczyc, zawsze ucieka od odpowiedzilanosci finansowej i zobowiazan... i nigdy nie przeprasza, a nawet jak przeprosi to sa tylko slowa, nie czyny

Zobacz podobne tematy :

132

Odp: Jak budowac zdrowy zwiazek gdy jest sie toksyczna kkzb.
majusia napisał/a:

Nie jest to latwe, mam wrazenie ze ta gorycz wciaz jest we mnie. Nie wiem moze powinnam zadzwonic do ex... i mu to powiedziec

ale tego nie zrobie,  nie chce slyszec jego glosu (...)

Jeśli masz taką potrzebę to napisz do niego list - wyrzuć z siebie wszystko na papier. A potem schowaj list na dno szuflady i nie wysyłaj, żeby nie kusić losu smile

133 Ostatnio edytowany przez karen (2011-06-13 21:02:24)

Odp: Jak budowac zdrowy zwiazek gdy jest sie toksyczna kkzb.
Anhedonia napisał/a:
majusia napisał/a:

Nie jest to latwe, mam wrazenie ze ta gorycz wciaz jest we mnie. Nie wiem moze powinnam zadzwonic do ex... i mu to powiedziec

ale tego nie zrobie,  nie chce slyszec jego glosu (...)

Jeśli masz taką potrzebę to napisz do niego list - wyrzuć z siebie wszystko na papier. A potem schowaj list na dno szuflady i nie wysyłaj, żeby nie kusić losu smile

albo spal ten list - taki rytuał, spal razem z emocjami, niech odejdą, może to dziwne, ale to naprawdę pomaga

jeśli masz taką mozliwość, to oczywiście idź do psychologa

134 Ostatnio edytowany przez majusia (2011-06-13 21:05:08)

Odp: Jak budowac zdrowy zwiazek gdy jest sie toksyczna kkzb.

Kurcze, juz tak zrobilam kilka razy, nawet dzisiaj, list na kilka zdan...

I tylko sie tym nakrecilam

A co najdziwniejsze, pamietam jak moja Mama poznala mojego bylego chlopaka... Moj ex byl dosc przystojny, mily itp

Ale pamietam slowa mojej Mamay: '' ... nie chce cie martwic, ale twoj nowy chlopak wydaje mi sie taki sam jak twoj ojciec, nawet wyglada tak jak twoj ojciec !!! ''  i co  po kilku latach wyszlo, identyczny jak moj tata

Zawsze sluchajcie Mamy. Mamy zawsze wiedza najlepiej

135

Odp: Jak budowac zdrowy zwiazek gdy jest sie toksyczna kkzb.
majusia napisał/a:

Zawsze sluchajcie Mamy. Mamy zawsze wiedza najlepiej

Muszę radzić sobie sama, moja mama odeszła.
Mój były nie ogarnął sytuacji i zwinął się zaraz po tym wydarzeniu. Za mało się nam zajmowałam. Nie strzymał. Jak ja śmiałam być w żałobie zamiast zajmować się jego schizami??? Do dzisiaj się zastanawiam, jakie licho mnie opętało?
A ona... lubiła go nawet...

Znowu nie zadzwoniłam do właścicieli "głuszy". Znowu jest za późno. Jestem niesłowna, postaram się poprawić, ale nie jutro, bo mam zajęć bez liku, a wieczorem osiemnastka chrześnicy.
Wybaczcie. I czekajcie. W końcu dla nas zorganizować się w półtora dnia, to żaden wyczyn, prawda?

136

Odp: Jak budowac zdrowy zwiazek gdy jest sie toksyczna kkzb.

Czy tesknia tylko kkzb? Czy normalny czlowiek tez teskni?

137

Odp: Jak budowac zdrowy zwiazek gdy jest sie toksyczna kkzb.

Marynarka,

Przykro mi to slyszec. Nie ma jak Mama. Twoja jest na pewno patrzy na Ciebie i chce bys byla szczesliwa.

Twojego meza wyslalabym do kamieniolomu co za znieczulica....

138 Ostatnio edytowany przez majusia (2011-06-13 23:11:54)

Odp: Jak budowac zdrowy zwiazek gdy jest sie toksyczna kkzb.

Ja mojego ex, az tak bardzo nie kochalam, nie za bardzo w kazdym razie, choc to pierwsza osoba 'obca' ktora kochalam.

Jestem bardzo wrazliwa, placze jak widze ze ktos zdepcze slimaka... jak widze je na chodniku to zanosze je na trawnik

Mam duze poklady milosci dla ludzi, ale jestem bardzo nie ufna zawsze bylam.


Ale moze ja tez jestem kkzb?


Zawsze sie staralam dac mniej niz chcialam parterowi, myslac ze faceci nie zasluguja. Ale zawsze, bylam bardzo lojalna i fair

139

Odp: Jak budowac zdrowy zwiazek gdy jest sie toksyczna kkzb.

Był czas że forum mi przeszkadzało w myśleniu. Zadano tu tyle pytań, sformułowano tyle wniosków, wydano tyle opini na mój i nie tylko na mój temat. Pewnego dnia poczułam potrzebę pobycia sama z sobą. Wybrałam się na to spotkanie i warto było. Temat tego wątku mnie zaintrygował.
Pierwsze co mi się nasunęło to pytanie co to znaczy budowanie nowego związku? Jak budują zdrowe związki inni - nietoksyczni. Bardzo podoba mi się przykład Zazdrości z kolacją i sernikiem.
Czy chęć upieczenia sernika była podyktowana chęcią przyprawienia siebie w Jego oczach? (Przyznam , że nie czytałam szczegułowo wątku i być może ktoś uciekł się do takiej analizy.) A nie jest to tak że to Ty Zazdrość musiałaś być zawsze najlepsza? Przymus bycia wspaniałą, i jedyną najwspanialszą jest tak silny, że łapiesz za najsilniejszą broń SERNIK.  On zrobi kolację za którą pewnie będzie chwalony (już sama chęć ugotowania z dostarczeniem produktów jest cudem), będzie atrakcją wieczoru. Ale ale, jak to? To ja muszę być najlepsza, mam taki przymus w sobie od zawsze, jak nie będę najlepsza to będę nikim.Jak bedę wyglądać, On wspaniała kolacja, a Ja nic?.
Ano nic puki bym byla przytomna przywiązałabym się do wanny , kazałabym dzieciom otworzyć drzwi i dałabym mu czas na zrobienie tej kolacji. A ja zadowoliłabym się tym że najlepiej pachnę. I tylko w tym pozwoliłabym sobie być najlepsza.
Przy kolacji pozwoliłabym Jemu brylować i przyznałabym mu status "NAJLEPSZEGO DZIŚ". choć myślę że w jego oczach ktoś inny będzie najlepszy tego wieczoru.
Najlepsi jesteśmy tylko wtedy jak dzielimy się tym przywilejem z innymi.
To tylko analiza jednej z tych co zawsze musiała byc najlepsza.

140 Ostatnio edytowany przez kachna66 (2011-06-14 09:55:54)

Odp: Jak budowac zdrowy zwiazek gdy jest sie toksyczna kkzb.

Ale chciałabym wrócić do pytania jaki to jest ten "zdrowy związek" i jak go zbudować? Partner ma być taki jak Ja? Nie chcę, mam wady z którymi bym nie wytrzymała u drugiej osoby. To co? Ma spełniać każde moje życzenie? Ma mnie poznać? Ma wiedziedzić że nie lubię czerwonego i nie kupować mi czerwonych rzeczy, nie wymyślać czerwonych ścian w sypialni, a najlepiej niech zapomni o istniewniu takiego koloru. Ma w lot zgadywać czego ja oczekuję. Kwiaty (tylko takie jak lubię i na jakie nie mam alergii, jeżeli takową posiadam), niespodzianki i spełnianie moich zachcianek zanim pomyślę, że takowe mam. Żadnego wychodzenia przed szereg, to ja tu jestem najważniejsza i to moje potrzeby się liczą. A i ważne żebym się nie zorientowała że tak jest jak wyżej, żebym myślała, że zgadza się ze mną, a nie żeby mi przyszło na myśl że nie potrafi się sprzeciwić. Muszę mieć świadomość że potrafi tylko ja taka najlepsza jestem.A i jeszcze ważne żebym miała świadomość że to ja daję i  tyle samo dostaję. Hm. Miałam takie małżeństwo. I to nie był zdrowy zwiążek.
Po mojemu zdrowy związek to zdrowa Ja. Jak Ja będę silna, zdrowa i świadoma zagrożeń na które mogę trafić. I to zarówno ze strony partnera jak i ze swojej strony to to jest pierwszy krok do zdrowego związku.

141 Ostatnio edytowany przez Zazdrosc (2011-06-15 04:35:47)

Odp: Jak budowac zdrowy zwiazek gdy jest sie toksyczna kkzb.

No wiec dalam plame....

Moj bf wrocil z podrozy na "bosaka"
bez samochodu, komputera, ubran, dokumentow, prawa jazdy, kart kredytowych... okradli go... zostal mu tylko tel komorkowy bo chcial miec ze mna kontakt non stop... ale ladowarka przepadla.
Na cisze smsowa zareagowalam "pakowanie walizek i wypad" z mojego serca.
O swicie dostalam maila z pozyczonego kompa z wyjasnieniami.
no i moje pytanie " Jak Moge ci pomoc? Moze chcesz moje auto, zeby pozalatwiac sprawy". Chcialam jeszczze dodac pozyczke pieniedzy ale ugryzlam sie w jezyk. .. i lampka kontrolna.. znow podpowiadam, podkladam sie, organizuje.. sh***!!!
Odpowiedzial: Nie martw sie sa autobusy, dam sobie rade
... no wiec niech sobie daje rade... przeciez to moj mezczyzna, nie moge zrobic z niego baby.... seks z baba???...bleeee
Zatem wymysliam sobie moj nowy sposob myslenia.
Wykorzystam moje DDD i chec niesienia pomocy...ale teraz juz madrze!
Pomoge mojemu facetowi byc prawdziwym mezczyzna, z moich marzen. A moj mezczyzna musi byc samodzielny i zaradny big_smile Utrudniam mu to zadanie gdy chce go wyreczac w zyciu.

Przy okazji spostrzezenie. Tylko prawdziwy mezczyzna nie boi sie kuchni, bo prawdziwemu mezczyznie nic nie odbierze meskosci.. zadne "gary" nie sprawia, ze stanie sie niemeski i kobiecy.. i zadna praca go nie zawstydzi... bo moj prawdziwy mezczyzna nie boi sie takich dupereli.
Gdy to sobie wymyslilam zrobilo mi sie jakos lekko na sercu... przestalam bac sie sernikow big_smile .. Zdecydowalam. To on bedzie glownym kucharzem juz na zawsze. Ja bede od deserow big_smile

142 Ostatnio edytowany przez majusia (2011-06-15 09:01:56)

Odp: Jak budowac zdrowy zwiazek gdy jest sie toksyczna kkzb.

Droga Zazdrosci,

Z wszystkim sie zgadzam, tylko nie z jednym zdaniem, no w kazdym razie nie w 100 % '' .... Tylko prawdziwy mezczyzna nie boi sie kuchni.... ''

Zarowno moj ostatni chlopak jak moj Tata uwielbiaja gotowac, ale do prawdziwych mezczyzn daleko im...

Brakuje im honoru, uczciwosci, tylko by brali od innych, brali, brali...

Ale jak najbardziej uwazam, iz jest wskazane i nalezy to docenic ze lubia gotowac, i nie znosze facetow ktorzy nie wiedza nawet jak ugotowac makaron, swiadczy to tylko o ich lenistwie

Masz absolutna racje, zachowanie twojego partera jest bardzo meskie, swiadczy dobrze o twoim mezczyznie ze sam sobie chce radzic z problemem, jest zaradny, i nie chce cie wykorzystac, a to bardzo wazne.

Po moim ostatnim zwiazku, powiedzialam sobie ze nie chce juz tez nikomu oferowac pomocy, zwlaszcza finansowej, bo to sie zawsze zle konczy, nawet znajomym, bo tez zdarzylo mi sie ze kolezanka nie oddala mi pieniedzy. Moj chlopak byl przez ostatni rok naszego zwiazku bez pracy. I jakos nie rozumie, ze wypadaloby  mi oddal czesc pieniedzy za czynsz, itp....

Ja sobie wielu rzeczy odmawialam, w tamtym okresie, a teraz on ma super prace, i  niemalo kasy i jak poprosilam o zwrot pieniedzy to przepadl jak kamien w wode.... choc obiecywal ze odda mi wszystko z checia

Mysle ze stworzenie tej zdrowej relacji, i zachowanie balansu miedzy dawaniem a braniem to trudna sprawa, najlepiej jak jest oczywiscie 50 - 50...

Pozdrawiam

143

Odp: Jak budowac zdrowy zwiazek gdy jest sie toksyczna kkzb.
Zazdrosc napisał/a:

Pomoge mojemu facetowi byc prawdziwym mezczyzna, z moich marzen. A moj mezczyzna musi byc samodzielny i zaradny big_smile Utrudniam mu to zadanie gdy chce go wyreczac w zyciu.

Przy okazji spostrzezenie. Tylko prawdziwy mezczyzna nie boi sie kuchni, bo prawdziwemu mezczyznie nic nie odbierze meskosci.. zadne "gary" nie sprawia, ze stanie sie niemeski i kobiecy.. i zadna praca go nie zawstydzi... bo moj prawdziwy mezczyzna nie boi sie takich dupereli.
Gdy to sobie wymyslilam zrobilo mi sie jakos lekko na sercu... przestalam bac sie sernikow big_smile .. Zdecydowalam. To on bedzie glownym kucharzem juz na zawsze. Ja bede od deserow big_smile

Bardzo się cieszę, kochana z Waszego szczęścia. Trzymam kciuki z całych sił. Mówiłam, że dasz radę big_smile

144 Ostatnio edytowany przez Zazdrosc (2011-06-15 13:12:40)

Odp: Jak budowac zdrowy zwiazek gdy jest sie toksyczna kkzb.
majusia napisał/a:

Masz absolutna racje, zachowanie twojego partera jest bardzo meskie, swiadczy dobrze o twoim mezczyznie ze sam sobie chce radzic z problemem, jest zaradny, i nie chce cie wykorzystac, a to bardzo wazne.

Kazdy moj partner byl bardzo meski... chyba ja ich zmienilam w baby ta moja zaborcza usluznoscia


Dzis skoro swit smsy do poduszki od niego.... good morning!
na koniec smsowania napisalam: Nie musimy spotykac sie w tym tygodniu. Masz duzo spraw do zalatwienia. Nie naciskam. (oczywiscie wbrew mojemu kkzb..)

Po paru sekundach telefon. Tesknie, chce Cie zobaczyc jak najszybciej.

Z obserwacji hodowcy:
Facet lekko odpychany, po slowach "Nie naciskam" wpada w lekka panike... big_smile

Wprowadzam do moich obyczajow nienaciskanie big_smile Lubie ta panike. Do twarzy mu z nia!

.. a gdy mnie wezmie na tesknoty.... zrobie ilustracje do naszej ksiazki big_smile
Tak jak w odwyku od psycho-loserow, tak i w nabieraniu dobrych nawykow w nowych relacjach.. trzeba zajac czyms mysli...

145

Odp: Jak budowac zdrowy zwiazek gdy jest sie toksyczna kkzb.
Zazdrosc napisał/a:

Z obserwacji hodowcy:
Facet lekko odpychany, po slowach "Nie naciskam" wpada w lekka panike... big_smile

Wprowadzam do moich obyczajow nienaciskanie big_smile Lubie ta panike. Do twarzy mu z nia!..

Hahahaha smile smile smile
Oj tak, badz kroliczkiem - daj mu sie gonic wink

Ps. Tez tak chce wink Dajcie mi porzadnego chlopa! Albo chociaz namiary wink

146 Ostatnio edytowany przez Zazdrosc (2011-06-17 02:40:07)

Odp: Jak budowac zdrowy zwiazek gdy jest sie toksyczna kkzb.

jestem do d***
rujnuje kazdy zwiazek, w kazdy dowolny sposob... jestem psychofagiem, socjopata i kkzb w jednej osobie sad
moge budowac ruiny..
niszcze czlowieka tylko dlatego, ze sie boje sad

ide sie zajmowac soba...

147 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2011-06-17 05:46:32)

Odp: Jak budowac zdrowy zwiazek gdy jest sie toksyczna kkzb.

Matko jedyna - cóżeś nawywijała?
Miała być tylko kolacyjka. Ufundowałaś gołe girlsy w torcie?
Ruin się nie buduje - same się robią!

big_smile słuchaj Kriss - mądrze prawi...

148

Odp: Jak budowac zdrowy zwiazek gdy jest sie toksyczna kkzb.

Ejże Sernikowa Królowo - daj sobie na luz cokolwiek nawywijałaś. Spinasz się a to nie pomaga. Pełen luz się należy w nowym związku bo przekombinujesz.

Myślenie jest niewskazane w za dużych dawkach. Daj się ponieść żywiołowi w kapoku pt. "jestem piękna, mądra, niepowtarzalna, wyjątkowo błyskotliwa i mam wysublimowane poczucie humoru. Każdy facet na którego przychylnie spojrzy moje boskie oko powinien być wdzięczny Opatrzności że się urodził".
Nie ma obawy - nie dostaniesz fiola na swoim punkcie, a zyskasz niezbędny balans.

Zresztą - im bardziej teraz nawywijasz, tym będzie większa niespodzianka i uwilelbienie jak wywijać przestaniesz.

Odpuść sobie bo zwariujesz. On nie siedzi w Twojej głowie - nie masz się ani czego bać, ani nie masz prawa czuć się gorzej bo cośtam było i się zesrało.

Pełen luz Laska, pełen luz.

149 Ostatnio edytowany przez Zazdrosc (2011-06-17 07:47:05)

Odp: Jak budowac zdrowy zwiazek gdy jest sie toksyczna kkzb.

boje sie, nie wierze... zeby jajko zniosl... nie wierze... w nic nie wierze..
ciagle go odpycham...
po moim wvczorajszym "have fun, bede zajeta do 19:00" (gowno prawda!!)... przestraszyl sie tak bardzo, ze prosto po pracy chyba 4 autobusami jechal pod moje biuro... stal tam jak zbity pies..
zbity za moich exow...
on tego nie wytrzyma sad
totalnie zaczelam swirowac... nie umiem sobie z tym poradzic...
gdy nie odpowiedzial na trzy smsy, umowilam sie z kolega do kina... a jego wykreslilam z zycia.
Czuje sie jakbym czekala na najgorsze... no i niech sie stanie wreszcie to najgorsze... i KONIEC...

Powiedzial "nie mysl, czuj"... kiedy ja czuje najgorsze!
On zaplaci za wszystkich, psychofagow, muzulmanow, terrorystow, socjopatow...Zapytalam czy chce moich pieniedzy, jak drugi loser... powiedzial, ze spiszemy intercyze...
tego piep*** sernika tez nie zrobilam.

bardzo chce ale nie umiem sad normalnie zyc

Mowi "kocham Cie"... nie wierze... zastanawiam sie czego on chce ode mnie..
i rycze teraz, nie moge spac, bo wiem, ze sie nie uda... wszyscy wiedza

150 Ostatnio edytowany przez karen (2011-06-17 08:59:05)

Odp: Jak budowac zdrowy zwiazek gdy jest sie toksyczna kkzb.

Zazdrość, spokojnie, dobrze?
To normalne, ze się boisz, normalne, ze nie wierzysz, nie wpadaj w panikę. Wszystko na spokojnie. Musisz mieć czas, żeby przestać się bać i żeby uwierzyć, daj go sobie, a on jeśli kocha to tez Ci go da. Pomalutku, krok po kroczku. Wszystko stało się bardzo szybko, dlatego jesteś tak przerazona. Teraz jest czas na uspokojenie i powolne przyzwyczajenie się do nowej sytuacji. Nie panikuj, dobrze?

Popatrz w lustro, widzisz Tę Kobietę? Ona niczego nie musi się bać. Jest mądra i warta wszystkiego co najlepsze. Wszystko się uda gdy będzie spokojna i będzie wierzyć w siebie. W SIEBIE, KOCHANIE, W SIEBIE.

Przytulam. Spij spokojnie.

151

Odp: Jak budowac zdrowy zwiazek gdy jest sie toksyczna kkzb.
Zazdrosc napisał/a:

boje sie, nie wierze... zeby jajko zniosl... nie wierze... w nic nie wierze..
ciagle go odpycham...
po moim wvczorajszym "have fun, bede zajeta do 19:00" (gowno prawda!!)... przestraszyl sie tak bardzo, ze prosto po pracy chyba 4 autobusami jechal pod moje biuro... stal tam jak zbity pies..
zbity za moich exow...
on tego nie wytrzyma sad
totalnie zaczelam swirowac... nie umiem sobie z tym poradzic...
gdy nie odpowiedzial na trzy smsy, umowilam sie z kolega do kina... a jego wykreslilam z zycia.
Czuje sie jakbym czekala na najgorsze... no i niech sie stanie wreszcie to najgorsze... i KONIEC...

Powiedzial "nie mysl, czuj"... kiedy ja czuje najgorsze!
On zaplaci za wszystkich, psychofagow, muzulmanow, terrorystow, socjopatow...Zapytalam czy chce moich pieniedzy, jak drugi loser... powiedzial, ze spiszemy intercyze...
tego piep*** sernika tez nie zrobilam.

bardzo chce ale nie umiem sad normalnie zyc

Mowi "kocham Cie"... nie wierze... zastanawiam sie czego on chce ode mnie..
i rycze teraz, nie moge spac, bo wiem, ze sie nie uda... wszyscy wiedza

?o normalne, ze wpadasz w panike. Przestan sie bac, to naprawde nie zawsze musi byc tak samo. Powiem ci dobra rade i w 100 procentach skuteczna. Wszystko przeciw czemu sie opierasz pozostaje i staje sie sliniejsze, wiec wrzuc na luz. Prawda jest tez to ,ze kazda sytuacja rozwiazuje sie bez naszego udzialu i to z wynikiem dla nas najkorzystniejszym jesli my w to nie mieszamy naszego mozgu. Poprostu obserwuj swoje uczucia, ale nie oceniaj siebie i nie dzialaj. wrzuc na luz !!!

152

Odp: Jak budowac zdrowy zwiazek gdy jest sie toksyczna kkzb.
Zazdrosc napisał/a:

Czuje sie jakbym czekala na najgorsze... no i niech sie stanie wreszcie to najgorsze... i KONIEC...
(...)
bardzo chce ale nie umiem sad normalnie zyc

Mowi "kocham Cie"... nie wierze... zastanawiam sie czego on chce ode mnie..
i rycze teraz, nie moge spac, bo wiem, ze sie nie uda... wszyscy wiedza

Kochana, jak ja dobrze wiem, o czym piszesz.
Ale ja wierzę, że Tobie się uda. Bo wiesz - musisz po prostu nabrać wprawy. My jesteśmy jak te nastolatki dopiero uczące się życia we dwoje, ale na plecach bagaż przykrych doświadczeń stulatki.
Mam wrażenie, że On jest cierpliwy, rozumie - więc jeśli kocha, to pomoże Ci.

Uda się - jeśli nie Ty, to kto? Ściskam Cię mocno kochana i przesyłam dużo MOCY.
Pośpiech, pochopne działania - tego Ci teraz nie potrzeba.

153

Odp: Jak budowac zdrowy zwiazek gdy jest sie toksyczna kkzb.

Zazdrość, masz wszystko. Masz doświadczenie, masz wiedzę, potrafisz w try miga ocenić sytuację innych ludzi, wyciągnąć wnioski gdy patrzysz na nią z boku, z dystansu. Tylko dystansu do siebie i tego co czujesz nie masz. Cisza esemesowa i.......wypad z serca! Nie odpowiedział na trzy esemesy i......umówiłam się z kolegą do kina! Skrzywdzili mnie faceci, więc.....każdemu trzeba dokopać za tamtych dwóch!
To nie jest tak, ze nie ufasz jemu, Ty nie ufasz sobie. Boisz się, że nie dostrzeżesz, nie zauważysz, że znowu wybierzesz kogoś kto będzie krzywdził. Więc ostrzysz kły i pazury w samoobronie, na wszelki wypadek. Z obawy przed zranieniem ranisz pierwsza! Nie dzwoni, nie odpisuje na esemesy, więc.....wypad, bo ma NA PEWNO złe intencje, a nie brak zasięgu, przypadek losowy, czy co tam jeszcze może się zdarzyć, Nie wiem, gdzie żyjesz, ale tu, w Polsce, gdy słyszę za sobą tętent kopyt to myślę o koniach, a nie o nosorożcach. A gdy telefon męża nie odpowiada, myślę, padła mu bateria, a nie, ze własnie odlatuje do Honolulu z mlodą blondynką i oszczędnościami naszego życia. Ufam sobie, swojemu doświadczeniu i wiem, ze potrafię dostrzec zapowiedź burzy, zanim jeszcze zaczną walić pioruny.
Ty tez to potrafisz, bo jak napisałam, masz wszystko, by potrafić.
Nie wiesz jak budować zdrowy związek, ale WIESZ jak nie budować chorego. To potężna wiedza.
Zresztą, która z nas, mających udane małżeństwo wiedziała jak budować zdrowy związek? To była mieszanina wyobrażeń, wzorców wyniesionych z domu rodzinnego (nie zawsze pozytywnych), intuicji, a w moim przypadku jeszcze paskudnego doświadczenia chorej miłości i związku w wieku 20 lat. To właśnie doświadczenie najwięcej mnie nauczyło, było jak szczepionka przeciwko malarii, dżumie, cholerze i czarnej ospie naraz. Uodporniłam się na zawsze na zabiegi podejrzanych typków, alkoholików, paranoików, Piotrusiów Panów, maminsynków i damskich bokserów. Oprzytomniałam i zaufałam rozumowi.
Też jestem DDA i  byłam kandydatką na kkzb bardzo dawno temu, choc wtedy nikt w Polsce nie słyszał ani o DDA ani o kkzb i nie było żadnej terapii dla takich jak ja. Był tylko rozsądek, doświadczenie, analiza własnych i cudzych błędów i nauka z nich wynikająca. Dopiero po latach dowiedziałam się z czym przyszło mi się zmagać.
Mnie się udało wygrzebać z tego gówna, może dlatego, że nigdy nie byłam podatna na romantyczne wzorce?  Cierpienie z miłości do kogoś, kto nas niszczy było dla mnie aktem autodestrukcji, a nie czymś co uszlachetnia.  Może też to, że nie otrzymałam "religijnego" wychowania i bzdury o "niesieniu swojego krzyża" i gloryfikacji cierpienia nie prały mi mózgu co niedzielę? Nie wiem.
W każdym bądź razie Zazdrość, jesteś już bardzo dorosłą dziewczynką, z wielkim doświadczeniem i samoświadomością. Znasz się na ludziach, potrafisz odczytac ich intencję, wystarczy tylko, że patrzysz i słuchasz. Powściągnij swoje impulsywne reakcje, chwilę poczekaj, przypatrz się dobrze. Zaufaj sobie i swojej zdolności do wyciągania wniosków z całokształtu, a nie tylko z tego, czy odpowiedział na Twój esemes, czy nie, bo mu bateria siadła, albo miał ważną naradę i wyłączony telefon, a potem zapomniał, co wcale nie znaczy, że nie jesteś dla niego najważniejsza na świecie. Odpychasz go, bo podświadomie dążysz do potwierdzenia teorii, że wszyscy faceci sa tacy sami jak Twoi eks. Klęska paradoksalnie daje Ci ulgę, bo własnie tego się spodziewasz. Tak, On jest do bani, ja jestem do bani i wogóle jestem toksyczna. Jak ma być klęska, to po co czekac na nieuchronne, lepiej ją sprowokować i niech będzie po bólu. Tylko jak z takim nastawieniem budować jakikolwiek związek?

154

Odp: Jak budowac zdrowy zwiazek gdy jest sie toksyczna kkzb.

Chyba wszystkie znamy ten rodzaj strachu, choć inne czynniki wywoławcze są u każdej z Nas. Sporo zwiedziłam miejsc podczas ostatniego roku, wlekąc ten strach z sobą. Byłam w dolinie "Co zrobić? -Powinnam, Mogę, Wypada, Zdrowi tak robią, Inni mają rację, Inni nie mają racji, Wydaje się , Wierzę że Potrafię, Nie potrafię i wiele innych ,których nazw dziś nie pamiętam.
Szukałam miejsca w którym poczuję że jestem u siebie. Nie mam natury Włóczykija, jestem "ludź" osiadły.Trafiłam na to miejsce i jestem u siebie. Nazwa jest taka prosta,  "CHCĘ" ,często powtarzana beztrosko i bez świadomości jej prawdziwego znaczenia. Bo miejsc o nazwie  CHCĘ jest wiele, a trudność polegała na tym , żeby znaleźć właściwe. Jeżeli chcę upiec sernik to go piekę, jak pojawiają się wątpliwości to znaczy że nie jestem w moim "chcę". Jeżeli mam ochotę iść z kolegą do kina to idę, ale jeżeli to  chcenie jest oparte o czynności innej osoby (nie odpisał na moje sms ) to to nie moje miejsce. Nie moje Chcę. Wbrew pozorom nie jest łatwo być pewnym co chcę. Często mi się myliło z tym co mogę czy powinnam. Najtrudniejsza jest szczerość oparta na sobie, a nie na innych. Szczerość to jedyna droga. Kłóciło  się to we mnie bardzo, że chcenie ma być oparte tylko na mnie a szczerość potrzebna aby dojść do mojego "chcenia" ma być też wobec innych. I bynajmniej nie chodzi tu, o szczerość jako brak kłamstwa. Szczerość to mówienie czego oczekuję, jakie mam wady. Szczerość to powiedzenie na głos "Jesteś dla mnie ważny, ale jestem skrzywiona przez palantów, którzy  zrobili sobie ze mnie worek treningowy. Moje patrzenie na świat jest powyginane i muszę mieć trochę czasu na wyprostowanie. Wielu rzeczy muszę się nauczyć, zrozumieć, potrzebuję czasu i cierpliwości. Chcę być z Tobą i jeżeli Ty tego też chcesz, to musisz wiedzieć, że nie będzie łatwo. Nie chcę, żebyś spełniał moje zachcianki, żebyś robił coś niezgodnego z sobą. Nie pijesz wina? nie pij choćbym nie wiem jak nalegała. Nie potrzebuję uległego faceta, ale takiego, co to wie czego chce i nie waha się o to zadbać. Rób mi przyjemności tylko wtedy jak chcesz, nigdy jak musisz czy powinieneś czy z jakiegoś innego powodu. Tylko wtedy będę mogła Tobie zaufać. Ja dziś znam tylko dwa modele związków. 1-On nie liczy się ze mną, 2 - liczy się tylko ze mną. Muszę się nauczyć, że dla mnie najważniejszą osobą w naszym związku jestem Ja, a dla Ciebie Ty. A miłość twoja do mnie i moja do ciebie, załatwi resztę. Ta hierarchia nie pozwoli nam się nie szanować i krzywdzić. Chcę abyśmy byli szczęśliwi. Proszę nie pozwól  mi zapomnieć o sobie, nie pozwól mi nadskakiwać Tobie. Pokaż mi jak się mam stać dla siebie najważniejszą osobą na świecie, a będę ci piekła najwspanialszy sernik na świecie do końca życia. Jak nie będę za bardzo zmęczona czy będę miała ochotę zrobić przyjemność Tobie. Nie mów mi że cieszysz się z sernika, jak moje zmęczone "zwłoki" będą odpoczywały na kanapie. Nigdy nie ciesz się z niczego co dla Ciebie zrobiłam, kosztem mojego dobrego samopoczucia. Znieś moją obrażoną minę, kiedyś zrozumiem, że twoje niezadowolenie to dbanie o mnie, a nie niedocenienie mojego wysiłku". A teraz mój drogi oczekuję  takiej samej szczerości od Ciebie. Oczekuję, że powiesz "Niepotrzebnie wysyłałaś 3 sms, ja nie straciłem zdolności czytania czy pisania, najzwyczajniej w świecie -zapomniałem komórki czy nie mogłem odpisać. Jak przeczytałem trzy na raz poczułem się zagrożony, dostałem te uczucie a nie wiem za co i dlaczego. Jak nie będę chciał odpisać to Tobie powiem pierwszej. Nie chcę abyś mnie oceniała po moim zachowaniu, o którym nic nie wiesz. Obiecuję że będę szczery, ale muszę mieć szansę na spełnienie obietnicy."         
To szczerość jest najtrudniejsza, zarówno wobec siebie jak innych, bo szczerość to nie tylko brak kłamstwa. Szczerość wobec siebie to wiedzieć czego chcę, a szczerość wobec innych to umiejętność mówienia o tym co ja chcę.
Zazdrość trzymam za Ciebie kciuki i wierzę że nie na darmo smile

155

Odp: Jak budowac zdrowy zwiazek gdy jest sie toksyczna kkzb.
marena7 napisał/a:

To nie jest tak, ze nie ufasz jemu, Ty nie ufasz sobie. Boisz się, że nie dostrzeżesz, nie zauważysz, że znowu wybierzesz kogoś kto będzie krzywdził. Więc ostrzysz kły i pazury w samoobronie, na wszelki wypadek. Z obawy przed zranieniem ranisz pierwsza! Nie dzwoni, nie odpisuje na esemesy, więc.....wypad, bo ma NA PEWNO złe intencje, a nie brak zasięgu, przypadek losowy, czy co tam jeszcze może się zdarzyć, Nie wiem, gdzie żyjesz, ale tu, w Polsce, gdy słyszę za sobą tętent kopyt to myślę o koniach, a nie o nosorożcach. A gdy telefon męża nie odpowiada, myślę, padła mu bateria, a nie, ze własnie odlatuje do Honolulu z mlodą blondynką i oszczędnościami naszego życia. Ufam sobie, swojemu doświadczeniu i wiem, ze potrafię dostrzec zapowiedź burzy, zanim jeszcze zaczną walić pioruny

Mareno, po raz kolejny to napiszę: Dziękuję za to, że tu jesteś.
Będę to czytać, aż mi sie zakoduje raz na zawsze. To zawsze był mój problem. Starałam się z tym walczyć, ale to jest tak paraliżujące, tak obezwładniające.
Teraz już jest troszkę lepiej, ale to nieustanna walka - z chęcią ucieczki, ze strachem przed zaangażowaniem się.

156

Odp: Jak budowac zdrowy zwiazek gdy jest sie toksyczna kkzb.

Kochaneczko nic nie szkodzi. Uwierz mi.

Zakochany prawdziwie facet zniesie baaardzo dużo - więcej niż Ci się śni. Ja wójt Ci to mówię, a wiem z własnego doświadczenia. Mój obecny mąż dostawał bęcki za poprzedników i kwitował; "rozumiem, masz rysę, co ci debile Ci zrobili. Nieważne. Ja taki nie jestem." I sobie czekał, robił swoje, przytulał, ocierał łzy, brał na klatę przekleństwa na cały ród męski.

Jeśli Twój ma choć 1 % z tego zaparcia - a widać że ma - to przeczeka Twoje wybuchy, histerie i co tam jeszcze mu zafundujesz. Spokojna głowa. Nic do bani, wszystko na klatę - niech obrasta.

Patrz na to co robi a nie na to co mówi - będzie Ci lżej. I przestań myśleć do jasnej cholery !!!!

Idę robić ten Twój amerykancki sernik z polskiego twarogu z Lidla. Obadamy.

157

Odp: Jak budowac zdrowy zwiazek gdy jest sie toksyczna kkzb.
Kriss napisał/a:

Myślenie jest niewskazane w za dużych dawkach. Daj się ponieść żywiołowi w kapoku pt. "jestem piękna, mądra, niepowtarzalna, wyjątkowo błyskotliwa i mam wysublimowane poczucie humoru. Każdy facet na którego przychylnie spojrzy moje boskie oko powinien być wdzięczny Opatrzności że się urodził".
Nie ma obawy - nie dostaniesz fiola na swoim punkcie, a zyskasz niezbędny balans.

Pełen luz Laska, pełen luz.

Druknę se i powieszę nad lustrem, by co dzień patrzeć big_smile
(inna sprawa, że i tak w te "komplimenty" nie uwierzę, ale dziób się będzie śmiał)
Jak Ty mi Kriss dobrze robisz "na rozum" i chęć do życia smile

158

Odp: Jak budowac zdrowy zwiazek gdy jest sie toksyczna kkzb.

oh, dziewczyny...
zeby to bylo takie latwe...
mialam przelotna znajomosc z dobrym facetem, do ktorego nic za bardzo nie czulam... skonczylo sie w dniu gdy poznalam JEGO.
Mam przewrocony swiat do gory nogami...
Wiem, ze jak teraz napisze prawde to jedyne slowo jakie wam przyjdzie do glowy to KU***
-On jest hindusem
-muzulmaninem
-mlodszym ode mnie o wiecej niz 10lat...

... zakochalismy sie w sobie w jakis szalony sposob...
a ja nie widze w nim tego wszystkiego co kazdy moze przepowiedziec:
-ze on mnie wykorzysta, bedzie traktowal jak rzecz
-zmusi do zmiany wiary
-odejdzie za pare lat bo bede za stara
-przestanie sie myc bo jest "brudasem genetycznym"
-bedzie mial kilka zon
-nie bedzie mnie szanowal
-manipuluje mna

Ja zwyczajnie nie widze tego choc chcialabym sie dopatrzec. Dlatego te moje "nastroje"
Nie chodzi o brak wiary w siebie. Chodzi o brak pewnosci, ze moze sie udac.

Pamietam reakcje Marynarki sad spuscila glowe i powiedziala "Ja bym w to nie weszla"
Ja tez bym nie weszla... ale weszlam. Stalo sie. On tez w to wszedl.
No i sorki ale w porownaniu do moich polskich partnerow... to ha ha ha, nie da sie porownac, pod zadnym wzgledem. Czuje sie jak krolowa. On godzi sie na kazdy uklad, intercyzy, sluby, kocie lapy, dzieci, bez dzieci, bedzie gotowal, utrzymywal dom... zeby tylko mogl budzic sie przy mnie co rano...

Nie wydalam na niego ani grosza. Gdy wyjezdzamy moim autem on tankuje. Traktuje to jako dyshonor gdybym ja miala zaplacic. On funduje wszystko, obsypuje mnie prezentami, smsami, czulymi slowami, nie pije absolutnie alkoholu, nie usidzie zanim ja nie usiade... i zachowuje sie tak jakby nie zasluzyl na laske bycia ze mna. Spiewa mi piosenki do ucha ... po seksie.
Caluje moje wlosy jakby to byl jakis skarb... Jest czysty i pachnacy. W zyciu nie znalam faceta, ktory by  bral przysznic tyle razy.

NIGDY przenigdy zaden mezczyzna mnie tak nie traktowal.


dziewczyny z Sabatu wiedza o tym..

159

Odp: Jak budowac zdrowy zwiazek gdy jest sie toksyczna kkzb.
Zazdrosc napisał/a:

oh, dziewczyny...
zeby to bylo takie latwe...
mialam przelotna znajomosc z dobrym facetem, do ktorego nic za bardzo nie czulam... skonczylo sie w dniu gdy poznalam JEGO.
Mam przewrocony swiat do gory nogami...
Wiem, ze jak teraz napisze prawde to jedyne slowo jakie wam przyjdzie do glowy to KU***
-On jest hindusem
-muzulmaninem
-mlodszym ode mnie o wiecej niz 10lat...

... zakochalismy sie w sobie w jakis szalony sposob...
a ja nie widze w nim tego wszystkiego co kazdy moze przepowiedziec:
-ze on mnie wykorzysta, bedzie traktowal jak rzecz
-zmusi do zmiany wiary
-odejdzie za pare lat bo bede za stara
-przestanie sie myc bo jest "brudasem genetycznym"
-bedzie mial kilka zon
-nie bedzie mnie szanowal
-manipuluje mna

Ja zwyczajnie nie widze tego choc chcialabym sie dopatrzec. Dlatego te moje "nastroje"
Nie chodzi o brak wiary w siebie. Chodzi o brak pewnosci, ze moze sie udac.

Pamietam reakcje Marynarki sad spuscila glowe i powiedziala "Ja bym w to nie weszla"
Ja tez bym nie weszla... ale weszlam. Stalo sie. On tez w to wszedl.
No i sorki ale w porownaniu do moich polskich partnerow... to ha ha ha, nie da sie porownac, pod zadnym wzgledem. Czuje sie jak krolowa. On godzi sie na kazdy uklad, intercyzy, sluby, kocie lapy, dzieci, bez dzieci, bedzie gotowal, utrzymywal dom... zeby tylko mogl budzic sie przy mnie co rano...

Nie wydalam na niego ani grosza. Gdy wyjezdzamy moim autem on tankuje. Traktuje to jako dyshonor gdybym ja miala zaplacic. On funduje wszystko, obsypuje mnie prezentami, smsami, czulymi slowami, nie pije absolutnie alkoholu, nie usidzie zanim ja nie usiade... i zachowuje sie tak jakby nie zasluzyl na laske bycia ze mna. Spiewa mi piosenki do ucha ... po seksie.
Caluje moje wlosy jakby to byl jakis skarb... Jest czysty i pachnacy. W zyciu nie znalam faceta, ktory by  bral przysznic tyle razy.

NIGDY przenigdy zaden mezczyzna mnie tak nie traktowal.


dziewczyny z Sabatu wiedza o tym..

Jest jakas szansa na to, ze sprobujesz z nim pobyc za bardzo sie nie wkrecajac?:)

160

Odp: Jak budowac zdrowy zwiazek gdy jest sie toksyczna kkzb.
Zazdrosc napisał/a:

Pamietam reakcje Marynarki sad spuscila glowe i powiedziala "Ja bym w to nie weszla"
Ja tez bym nie weszla... ale weszlam. Stalo sie. On tez w to wszedl.
No i sorki ale w porownaniu do moich polskich partnerow... to ha ha ha, nie da sie porownac, pod zadnym wzgledem. Czuje sie jak krolowa. On godzi sie na kazdy uklad, intercyzy, sluby, kocie lapy, dzieci, bez dzieci, bedzie gotowal, utrzymywal dom... zeby tylko mogl budzic sie przy mnie co rano...


NIGDY przenigdy zaden mezczyzna mnie tak nie traktowal.


dziewczyny z Sabatu wiedza o tym..

Zazdrość, ja powiedziałam, że bym WIAŁA, nie, nie weszła.
JA bym wiała. Ale to dotyczy Ciebie, nie mnie.
Jak Ci dobrze i pasuje, nie wiej.
W tej chwili jak słyszę: partnerka, związek, razem, to wieję. Natychmiast i nieodwracalnie.
Ale ja jestem na etapie "wypoczynku"
Może już czas na Ciebie? Może już jesteś "odpocznięta"? Może ja też kiedyś będę umiała... Na razie NO WAY!!! Na razie. Ja, na razie.

161

Odp: Jak budowac zdrowy zwiazek gdy jest sie toksyczna kkzb.

Zazdrości, siostro ma ukochana.
Wiem, że w MOICH ustach zabrzmi to dziwnie, mało radykalnie smile , ale: zadano mi w tym tygodniu wiele bardzo osobistych pytań - tych, których nie chciałam usłyszeć, na które odpowiedzi są niewygodne, spychane do podświadomości. I dziś - przeczytałam, co napisała w tym wątku kochana marena7 (jak zwykle powaliła mnie na kolana). I wiem już jedno: wiele razy popełniłam grzech zaniechania, odpychałam, nad interpretowałam - bo jak pisze marena7 "Nie dzwoni, nie odpisuje na esemesy, więc.....wypad, bo ma NA PEWNO złe intencje, a nie brak zasięgu, przypadek losowy, czy co tam jeszcze może się zdarzyć" .  Tak właśnie robiłam. Heh... i najlepsze w tym wszystkim, że akurat w przypadku psychofaga tego nie zrobiłam. Tzn. zrobiłam, na samym początku, ale jakoś "zabrakło konsekwencji" - właśnie w tym najważniejszym dla mnie momencie. Tak więc nie ochroniło mnie to zachowawcze działanie przed prawdziwym drapieżnikiem.
Dlatego postanowiłam, że już tak nie chcę - nie chcę obarczać innych mężczyzn moja popapraną przeszłością, ale też nie będę jej ukrywać. Nie chcę być bombą-niespodzianką.
Już nie jestem totalna idiotką - myślę, ze potrafię rozpoznać psychofaga. Jeśli będę miała wątpliwości - mam u kogo zasięgnąć rady. Mam Was. Nie chcę już zamartwiać się, "kiedy ZŁO się wydarzy - bo wydarzy się NA PEWNO". Już tak nie myślę.
A przed EWENTUALNYM cierpieniem nie ucieknę - to nieodzowny składnik życia. Nie takie rzeczy "zaliczyłam" i żyję.
Wierzę, że potrafisz w porę "wyłapać" zmianę jego zachowania. Bo wiesz, sprawa w tym przypadku jest prosta: jeśli on zacznie się zmieniać, to znaczy, że Cię oszukał. Że jest kims innym, niż pokazał to na początku, że z premedytacją Tobą manipulował. I wtedy jest czas na kopniaka w dupę.
Na razie wygląda na to, że to normalny facet, który traktuje poważnie Wasz związek. Nie ma powodu, żeby w to nie wierzyć, kochana. Nie zawiódł, nie okłamał - daj chłopakowi szansę big_smile Dla mnie jedyną poważna przeszkodą byłyby przeszkody kulturowe - ale żyjecie w "neutralnym" kraju, nie mam pojęcia, na ile "radykalny" jest jego styl życia.
Kochana, nie mam wątpliwości, że nie dasz się wykorzystać, że zachowasz zdrowy rozsądek.
Poza tym nasze reakcje dziewczyn były jakie były, bo przypominam, że (nie wchodząc w szczegóły) podałaś nam dość śmiałe propozycje.
Podsumowując: moim zdaniem powinnaś dać WAM szansę. Zachować czujność i zdrowy rozsądek, zdrowy egoizm, ale nie szaleć, nie szukać dziury w całym. Ja będę mocno Wam kibicować.
Gratuluję odwagi, kochana. Tego, że tak otwarcie o tym wszystkim napisałaś.
Ściskam Cię mocno. I nie chowaj się ze swoimi wątpliwościami - pisz.

162

Odp: Jak budowac zdrowy zwiazek gdy jest sie toksyczna kkzb.
Zazdrosc napisał/a:

oh, dziewczyny...
zeby to bylo takie latwe...
mialam przelotna znajomosc z.....................................................
NIGDY przenigdy zaden mezczyzna mnie tak nie traktowal.


dziewczyny z Sabatu wiedza o tym..

a po ślubie też tak będzie ?

163

Odp: Jak budowac zdrowy zwiazek gdy jest sie toksyczna kkzb.
empatyk napisał/a:
Zazdrosc napisał/a:

oh, dziewczyny...
zeby to bylo takie latwe...
mialam przelotna znajomosc z.....................................................
NIGDY przenigdy zaden mezczyzna mnie tak nie traktowal.


dziewczyny z Sabatu wiedza o tym..

a po ślubie też tak będzie ?

A czy w przypadku jakiegokolwiek mężczyzny/kobiety to wiemy? Jesteśmy tak traktowane - na co same pozwolimy.

Dlatego - myślę, że ja już nigdy więcej nie wezmę ślubu. Do niczego nie jest mi on potrzebny. Nie jest żadnym potwierdzeniem, zabezpieczeniem. Przysięga (nawet przed Bogiem) w moim konkretnym przypadku się nie sprawdziła. Przez 15 lat byłam żoną i niestety - nie byłam szanowana, kochana.

164

Odp: Jak budowac zdrowy zwiazek gdy jest sie toksyczna kkzb.
empatyk napisał/a:
Zazdrosc napisał/a:

oh, dziewczyny...
zeby to bylo takie latwe...
mialam przelotna znajomosc z.....................................................
NIGDY przenigdy zaden mezczyzna mnie tak nie traktowal.


dziewczyny z Sabatu wiedza o tym..

a po ślubie też tak będzie ?

Tego, Drogi Empatyku nie wie nikt. I w tym cały problem. Niekochana bardzo ładnie to ujęła: na pewno zauważysz, kiedy zacznie się zmieniać.
Niekoniecznie zacznie, ale jeśli... To trzeba "wyłapać", zareagować, zawrócić, naprawiać. Ale natychmiast, nie czekać aż zajdzie za daleko. Albo skończyć, nie doprowadzać do kolejnego "zamordowania" samej siebie.
Nikt, Mój Drogi, niestety, nie daje gwarancji NA ZAWSZE. Obietnice, przysięgi, dobre chęci, możliwości, okoliczności - one kształtują to: NA ZAWSZE. Czasami na zawsze jest chwilowe. Tak bywa.

165

Odp: Jak budowac zdrowy zwiazek gdy jest sie toksyczna kkzb.
myway napisał/a:

Jest jakas szansa na to, ze sprobujesz z nim pobyc za bardzo sie nie wkrecajac?:)

Wiem, ze to pytanie do Zazdrości, ale mam wrażenie (chyba się nie mylę), że siostra ma tak jak ja. tongue Jak nas trafi, to idziemy na całość.
Ja przynajmniej tak mam. Dlatego ją rozumiem. Ale nie zwalnia to z zachowania zdrowego rozsądku - to też już wiem big_smile

166

Odp: Jak budowac zdrowy zwiazek gdy jest sie toksyczna kkzb.

Zazdrosc,

To ze jest innej wiary jeszcze o niczym nie swiadczy. Ja mam 2 kolezanki co prawda sa z hindusami, ale tej samej wiary co twoj partner. I pamietam jak jedna za nim wyszla za maz, mi opowiadala ze nie zdaje sobie sprawy jak oni potrafia kochac...
Ale po slubie bardzo sie zmienil, w lenia, i gogusia

Jednak druga kolezanka ma tez meza z podobnej kultury i sa szczesliwi.

Nie zadreczaj sie niepotrzebnie, bez powodu. Bo z tego co rozumiem, jest porzadnym facetem

Pozdrawiam

167

Odp: Jak budowac zdrowy zwiazek gdy jest sie toksyczna kkzb.

Zazdrość, jesteś za mądra, żeby dać się wpuścic w maliny!

168

Odp: Jak budowac zdrowy zwiazek gdy jest sie toksyczna kkzb.
marena7 napisał/a:

Zazdrość, jesteś za mądra, żeby dać się wpuścic w maliny!

Tak, mądra, ale chyba za bardzo zakochana.
Oby to był naprawdę dobry człowiek. Życzę Ci Zazdrości z całego serca!

169 Ostatnio edytowany przez Zazdrosc (2011-06-18 04:11:31)

Odp: Jak budowac zdrowy zwiazek gdy jest sie toksyczna kkzb.
myway napisał/a:

Jest jakas szansa na to, ze sprobujesz z nim pobyc za bardzo sie nie wkrecajac?:)

ha ha ha... dobre!
Myway, wziawszy pod uwage cala populacje mezczyzn, poczawszych od tych co w tej sekundzie sie narodzili a konczywszy na tych co wlasnie odchodza z tego swiata.. zaden mnie za bardzo nie wkreci... spoko
...tylko ON


Dlaczego on? bo ja intuicyjnie wybieram sobie klopoty i emocjonalne hustawki.
Po tych wszystkich terapiach bylam zbyt dobra by mnie zmylil byle dupek...
wybralam sobie zatem faceta, z ktorym moga byc klopoty tzw obiektywne.
Ten strach, ze moge go stracic jest motorem napedzajacym... Wiem to choc tego nie czuje jeszcze. Zwyczajnie kocham.
Empatyku, slubu nie musi byc. Zalezy ode mnie.
Moja opinia na temat slubu jest podobna jak Niekochanej. Nie musze brac slubu. Jesli jemu bedzie zalezalo, moge go wziac. z tego co dzis obserwuje jego opinia jest taka "Zrobimy co chcesz kochanie"

Jest jedno "ale".
On ma rodzine. Wyczuwam, ze boi sie rodziny w "naszej sprawie". Jego polityka jest taka "uciekne z Toba na koniec swiata z dala od mojej rodziny"... to nie wrozy dobrze.
Mielismy spedzic jego urodziny razem. Zwolnil sie z pracy pare godz. wczesniej bysmy mieli dla siebie wiecej czasu.
a u niego w domu "przyjecie niespodzianka"... mamusia, braciszkowie, szwagiereczki i bratankowie smile
On ma odwage by ze mna uciec. Nie ma odwagi by mnie "przeforsowac" w rodzinie sad
Pogrywa z nimi w jakies gierki, ktorych nie rozumiem. Prosi bym dala mu czas w tej sprawie.

Mam sile by od niego odejsc, chocbym miala odgryzc sobie reke, ktora go trzyma.
Nie boje placzu. spoko, przejde przez to. Mam wypracowane techniki... Shultz i te sprawy.
Nie boje sie ze zostane sama... wiem, ze to nic dramatycznego. Mam co robic.

Zrozumialam, ze boje sie tych moich emocjonalnych hustawek. To cos nad czym musze zapanowac.
Musze nauczyc sie zyc i kochac bardzo bez tych hustawek, ktore sprawiaja, ze zwykle "kochanie bardzo" zamienia sie w "kochanie za bardzo".
To sa moje hustawki i to ja sama chce sie "rozbujac". To infantylne myslec, ze ktos mi te hustawki funduje bez mojej zgody.

Edit...
Powiedzial im o mnie wlasnie.
Ma do wyboru ja albo oni.
Lezy i placze... to nie placz.. on wyje.
Ja ide biegac... moze dobiegne do  Saskatchewan.
Wcale juz nie placze... spoko

170

Odp: Jak budowac zdrowy zwiazek gdy jest sie toksyczna kkzb.

Kochana, no cóż - teraz wszystko w jego rękach. Jego decyzja. To właśnie jedna z tych "różnic kulturowych".
Daj znać, co się dzieje. Ja mocno trzymam kciuki, żeby decyzja była jak najlepsza dla Ciebie.

171

Odp: Jak budowac zdrowy zwiazek gdy jest sie toksyczna kkzb.

Och Zazdrości - tak jak pisałam "czyny nie słowa" - powiedział rodzinie, naczy ma odwagę, bierze na klatę, dla niego to pewnie też nowa sytuacja. Dostaje po dupie jak widać - zobaczysz jak to zniesie. On zobaczy.
Ty zobaczysz czy zniesiesz siebie.

Wyklaruje się. Nie ma tak hop siup. Jak się skończy jak w bajce - super extra, jeśli z jakichś powodów nie - bogatsza o kolejne doświadczenia (wiem, durnie brzmi, a jednak) i z nadzieją że skoro trafilaś na rycerza, ja trafiłam, trafiła Marena i jeszcze parę innych babek, to ich tam na świecie zostało jeszcze kilku do wyboru do koloru.

A to że jest muzułmaninem, 10 lat młodszym i co tam jeszcze nasmarkałaś - szczerze? Dla mnie mógłby być ufoludkiem z trzema obrzezanymi fiutkami - jeśli daje Ci szczęście - zero problemu. Bierz. Bierz. Bierz.

Sernik upiekłam - jadlam dzisiaj przed kompem i myślałam o Tobie - pychota! Jestem przekonana że cała jesteś taka pychota smile

172

Odp: Jak budowac zdrowy zwiazek gdy jest sie toksyczna kkzb.
Kriss napisał/a:

A to że jest muzułmaninem, 10 lat młodszym i co tam jeszcze nasmarkałaś - szczerze? Dla mnie mógłby być ufoludkiem z trzema obrzezanymi fiutkami - jeśli daje Ci szczęście - zero problemu. Bierz. Bierz. Bierz.

Konkretnie i w temacie. big_smile Jak zwykle big_smile

Hmm... trzy obrzezane fiutki - kusząca propozycja tongue

173

Odp: Jak budowac zdrowy zwiazek gdy jest sie toksyczna kkzb.

Szczerze? Ja bym w to nie wchodzila i nie rozumiem co rodzinna muzulmanska, ma przeciwko Tobie? ze jestes innej wiary? bez przesady , mieszkam tu w Niemczech i znam mnostwo muzulamnow i sa tacy jak katolicy, dewoci , albo normalni nowoczesni ludzie , ktorzy inna wiare akceptuja jak swoja... Jesli stawiaja mu takie warunki, to naleza do jakis radykalow, a to nie wrozy dobrze na przyszlosc. Przepraszam jesli sie wtracam i niepokoje!!!

174

Odp: Jak budowac zdrowy zwiazek gdy jest sie toksyczna kkzb.
Zazdrosc napisał/a:
myway napisał/a:

Jest jakas szansa na to, ze sprobujesz z nim pobyc za bardzo sie nie wkrecajac?:)

ha ha ha... dobre!
Myway, wziawszy pod uwage cala populacje mezczyzn, poczawszych od tych co w tej sekundzie sie narodzili a konczywszy na tych co wlasnie odchodza z tego swiata.. zaden mnie za bardzo nie wkreci... spoko
...tylko ON


Dlaczego on? bo ja intuicyjnie wybieram sobie klopoty i emocjonalne hustawki.
Po tych wszystkich terapiach bylam zbyt dobra by mnie zmylil byle dupek...
wybralam sobie zatem faceta, z ktorym moga byc klopoty tzw obiektywne.
Ten strach, ze moge go stracic jest motorem napedzajacym... Wiem to choc tego nie czuje jeszcze. Zwyczajnie kocham.
Empatyku, slubu nie musi byc. Zalezy ode mnie.
Moja opinia na temat slubu jest podobna jak Niekochanej. Nie musze brac slubu. Jesli jemu bedzie zalezalo, moge go wziac. z tego co dzis obserwuje jego opinia jest taka "Zrobimy co chcesz kochanie"

Jest jedno "ale".
On ma rodzine. Wyczuwam, ze boi sie rodziny w "naszej sprawie". Jego polityka jest taka "uciekne z Toba na koniec swiata z dala od mojej rodziny"... to nie wrozy dobrze.
Mielismy spedzic jego urodziny razem. Zwolnil sie z pracy pare godz. wczesniej bysmy mieli dla siebie wiecej czasu.
a u niego w domu "przyjecie niespodzianka"... mamusia, braciszkowie, szwagiereczki i bratankowie smile
On ma odwage by ze mna uciec. Nie ma odwagi by mnie "przeforsowac" w rodzinie sad
Pogrywa z nimi w jakies gierki, ktorych nie rozumiem. Prosi bym dala mu czas w tej sprawie.

Mam sile by od niego odejsc, chocbym miala odgryzc sobie reke, ktora go trzyma.
Nie boje placzu. spoko, przejde przez to. Mam wypracowane techniki... Shultz i te sprawy.
Nie boje sie ze zostane sama... wiem, ze to nic dramatycznego. Mam co robic.

Zrozumialam, ze boje sie tych moich emocjonalnych hustawek. To cos nad czym musze zapanowac.
Musze nauczyc sie zyc i kochac bardzo bez tych hustawek, ktore sprawiaja, ze zwykle "kochanie bardzo" zamienia sie w "kochanie za bardzo".
To sa moje hustawki i to ja sama chce sie "rozbujac". To infantylne myslec, ze ktos mi te hustawki funduje bez mojej zgody.

Edit...
Powiedzial im o mnie wlasnie.
Ma do wyboru ja albo oni.
Lezy i placze... to nie placz.. on wyje.
Ja ide biegac... moze dobiegne do  Saskatchewan.
Wcale juz nie placze... spoko

I znowu mnie klawiatura zaswędziała...
Rodzina zareagowała w sposób emocjonalny i pochopny. Emocje opadną i z czasem byłoby dobrze.
Poszłaś pobiegać, zamiast zostać, porozmawić, próbować pomóc.
Wróciłaś i nie płakał. Jak myślisz, co wymyślił? Po co być z kimś, jeżeli w sytuacjach trudnych zostaje się samemu....
Sama napisałaś, pierwszy obiektywny problem i poszłaś pobiegać. Jak jeszcze będziesz chciała z kimś być - zrób to samo, idź pobiegać.

pzdr
jeż

175

Odp: Jak budowac zdrowy zwiazek gdy jest sie toksyczna kkzb.
jeżozwierz napisał/a:
Zazdrosc napisał/a:
myway napisał/a:

Jest jakas szansa na to, ze sprobujesz z nim pobyc za bardzo sie nie wkrecajac?:)

ha ha ha... dobre!
Myway, wziawszy pod uwage cala populacje mezczyzn, poczawszych od tych co w tej sekundzie sie narodzili a konczywszy na tych co wlasnie odchodza z tego swiata.. zaden mnie za bardzo nie wkreci... spoko
...tylko ON


Dlaczego on? bo ja intuicyjnie wybieram sobie klopoty i emocjonalne hustawki.
Po tych wszystkich terapiach bylam zbyt dobra by mnie zmylil byle dupek...
wybralam sobie zatem faceta, z ktorym moga byc klopoty tzw obiektywne.
Ten strach, ze moge go stracic jest motorem napedzajacym... Wiem to choc tego nie czuje jeszcze. Zwyczajnie kocham.
Empatyku, slubu nie musi byc. Zalezy ode mnie.
Moja opinia na temat slubu jest podobna jak Niekochanej. Nie musze brac slubu. Jesli jemu bedzie zalezalo, moge go wziac. z tego co dzis obserwuje jego opinia jest taka "Zrobimy co chcesz kochanie"

Jest jedno "ale".
On ma rodzine. Wyczuwam, ze boi sie rodziny w "naszej sprawie". Jego polityka jest taka "uciekne z Toba na koniec swiata z dala od mojej rodziny"... to nie wrozy dobrze.
Mielismy spedzic jego urodziny razem. Zwolnil sie z pracy pare godz. wczesniej bysmy mieli dla siebie wiecej czasu.
a u niego w domu "przyjecie niespodzianka"... mamusia, braciszkowie, szwagiereczki i bratankowie smile
On ma odwage by ze mna uciec. Nie ma odwagi by mnie "przeforsowac" w rodzinie sad
Pogrywa z nimi w jakies gierki, ktorych nie rozumiem. Prosi bym dala mu czas w tej sprawie.

Mam sile by od niego odejsc, chocbym miala odgryzc sobie reke, ktora go trzyma.
Nie boje placzu. spoko, przejde przez to. Mam wypracowane techniki... Shultz i te sprawy.
Nie boje sie ze zostane sama... wiem, ze to nic dramatycznego. Mam co robic.

Zrozumialam, ze boje sie tych moich emocjonalnych hustawek. To cos nad czym musze zapanowac.
Musze nauczyc sie zyc i kochac bardzo bez tych hustawek, ktore sprawiaja, ze zwykle "kochanie bardzo" zamienia sie w "kochanie za bardzo".
To sa moje hustawki i to ja sama chce sie "rozbujac". To infantylne myslec, ze ktos mi te hustawki funduje bez mojej zgody.

Edit...
Powiedzial im o mnie wlasnie.
Ma do wyboru ja albo oni.
Lezy i placze... to nie placz.. on wyje.
Ja ide biegac... moze dobiegne do  Saskatchewan.
Wcale juz nie placze... spoko

I znowu mnie klawiatura zaswędziała...
Rodzina zareagowała w sposób emocjonalny i pochopny. Emocje opadną i z czasem byłoby dobrze.
Poszłaś pobiegać, zamiast zostać, porozmawić, próbować pomóc.
Wróciłaś i nie płakał. Jak myślisz, co wymyślił? Po co być z kimś, jeżeli w sytuacjach trudnych zostaje się samemu....
Sama napisałaś, pierwszy obiektywny problem i poszłaś pobiegać. Jak jeszcze będziesz chciała z kimś być - zrób to samo, idź pobiegać.

pzdr
jeż

Niezgadzam sie drogi jezu!!! zrobila bardzo dobrze ida pobiegac i nie dajac sie wciagnac w nie swoje emocje!!! nikomu nie mozna pomoc jesli ktos o ta pomoc sam nie prosi. A porozmawiac mozna rowniez bez placzu na spokoje, bez zbednego schiza!!! tak mozna dojsc do porozumienia , bez manipulacji i wykorzystywania swoich
jazd emocjonalnych. spokoj i cisza sa najlepszym sprzymierzencem, zycze jej zeby miala zawsze na tyle sily zeby w takich momentach najpierw sie odystansowac , a bieganie temu bardzo pomaga

pozdrawiam

176

Odp: Jak budowac zdrowy zwiazek gdy jest sie toksyczna kkzb.

I znowu mnie klawiatura zaswędziała...
Rodzina zareagowała w sposób emocjonalny i pochopny. Emocje opadną i z czasem byłoby dobrze.
Poszłaś pobiegać, zamiast zostać, porozmawić, próbować pomóc.
Wróciłaś i nie płakał. Jak myślisz, co wymyślił? Po co być z kimś, jeżeli w sytuacjach trudnych zostaje się samemu....
Sama napisałaś, pierwszy obiektywny problem i poszłaś pobiegać. Jak jeszcze będziesz chciała z kimś być - zrób to samo, idź pobiegać.


Czemu to rodzina ma prawo reagowac emocjonalnie i skad wiesz , ze bedzie doberze jak emocje opadna?
A kobieta musi poprostu byc, stac na posterunku ocierania lez? Moze to glupio zabrzmi, ale ja jako dorosly mezczyzna, choc jestem kobieta,nie konfrontowalabym swojej partnerki ani ze swoimi jazdami emocjonalnymi typu wycie ani z problemami z rodzina, w koncu jego wlasna. Najpierw trzeba to sobie samemu ustalic a nie narazac bogu ducha winna osobe na stress i to taki na ktory nie ma wplywu. A problemy jak juz mowilam rozwiazuje sie najlepiej w ciszy i spokoju!!! Mozna potem poprostu powiedziec , wiesz kochanie z moja rodzina jest ciezko reaguja emocjonalnie itd. porozmawiamy , pomozesz, wytrzymasz? a nie jakies wycie urzadzac, to niedojrzale!

177

Odp: Jak budowac zdrowy zwiazek gdy jest sie toksyczna kkzb.
myway napisał/a:

I znowu mnie klawiatura zaswędziała...
Rodzina zareagowała w sposób emocjonalny i pochopny. Emocje opadną i z czasem byłoby dobrze.
Poszłaś pobiegać, zamiast zostać, porozmawić, próbować pomóc.
Wróciłaś i nie płakał. Jak myślisz, co wymyślił? Po co być z kimś, jeżeli w sytuacjach trudnych zostaje się samemu....
Sama napisałaś, pierwszy obiektywny problem i poszłaś pobiegać. Jak jeszcze będziesz chciała z kimś być - zrób to samo, idź pobiegać.


Czemu to rodzina ma prawo reagowac emocjonalnie i skad wiesz , ze bedzie doberze jak emocje opadna?
A kobieta musi poprostu byc, stac na posterunku ocierania lez? Moze to glupio zabrzmi, ale ja jako dorosly mezczyzna, choc jestem kobieta,nie konfrontowalabym swojej partnerki ani ze swoimi jazdami emocjonalnymi typu wycie ani z problemami z rodzina, w koncu jego wlasna. Najpierw trzeba to sobie samemu ustalic a nie narazac bogu ducha winna osobe na stress i to taki na ktory nie ma wplywu. A problemy jak juz mowilam rozwiazuje sie najlepiej w ciszy i spokoju!!! Mozna potem poprostu powiedziec , wiesz kochanie z moja rodzina jest ciezko reaguja emocjonalnie itd. porozmawiamy , pomozesz, wytrzymasz? a nie jakies wycie urzadzac, to niedojrzale!

To wszystko prawda, tylko bycie razem polega na dzieleniu złego na dwa i mnożeniu dobrego też przez 2.
Niedojrzałe? Możliwe. A jeżeli to nie był schiz tylko zwyczajny smutek i żal.
Kobiety na tym forum doświadczały obojętności i nieczułości. Kto inny ma lepiej wiedzieć jak to boli....i że zwyczajnie tak się nie robi.
Dlaczego kobiety traktują swoich nowych partnerów przez pryzmat byłych?
Dlaczego w każdym widzą potencjalnego ,,oprawcę''?
Dlaczego tak chętnie wchodzą w nowe związki bez rozumienia, że nie każdemu psu na imię Burek?

pzdr
jeż

178

Odp: Jak budowac zdrowy zwiazek gdy jest sie toksyczna kkzb.
jeżozwierz napisał/a:
myway napisał/a:

I znowu mnie klawiatura zaswędziała...
Rodzina zareagowała w sposób emocjonalny i pochopny. Emocje opadną i z czasem byłoby dobrze.
Poszłaś pobiegać, zamiast zostać, porozmawić, próbować pomóc.
Wróciłaś i nie płakał. Jak myślisz, co wymyślił? Po co być z kimś, jeżeli w sytuacjach trudnych zostaje się samemu....
Sama napisałaś, pierwszy obiektywny problem i poszłaś pobiegać. Jak jeszcze będziesz chciała z kimś być - zrób to samo, idź pobiegać.


Czemu to rodzina ma prawo reagowac emocjonalnie i skad wiesz , ze bedzie doberze jak emocje opadna?
A kobieta musi poprostu byc, stac na posterunku ocierania lez? Moze to glupio zabrzmi, ale ja jako dorosly mezczyzna, choc jestem kobieta,nie konfrontowalabym swojej partnerki ani ze swoimi jazdami emocjonalnymi typu wycie ani z problemami z rodzina, w koncu jego wlasna. Najpierw trzeba to sobie samemu ustalic a nie narazac bogu ducha winna osobe na stress i to taki na ktory nie ma wplywu. A problemy jak juz mowilam rozwiazuje sie najlepiej w ciszy i spokoju!!! Mozna potem poprostu powiedziec , wiesz kochanie z moja rodzina jest ciezko reaguja emocjonalnie itd. porozmawiamy , pomozesz, wytrzymasz? a nie jakies wycie urzadzac, to niedojrzale!

To wszystko prawda, tylko bycie razem polega na dzieleniu złego na dwa i mnożeniu dobrego też przez 2.
Niedojrzałe? Możliwe. A jeżeli to nie był schiz tylko zwyczajny smutek i żal.
Kobiety na tym forum doświadczały obojętności i nieczułości. Kto inny ma lepiej wiedzieć jak to boli....i że zwyczajnie tak się nie robi.
Dlaczego kobiety traktują swoich nowych partnerów przez pryzmat byłych?
Dlaczego w każdym widzą potencjalnego ,,oprawcę''?
Dlaczego tak chętnie wchodzą w nowe związki bez rozumienia, że nie każdemu psu na imię Burek?

pzdr
jeż

mysle , ze mozna taka sytuacje widziec z obu stron. Co innego rzucic ironiczna mine, badz tekst ubrac dresa i isc biegac, co innego powiedziec kochanie jak mnie potrzebujesz to jestem tu, ale jak chcesz na mnie wymoc cos to prosze zalatw wpierw swoje sprawy z rodzina  a potem pogadamy. teraz musze uwolnic sie od czegos na co nie mam wplywu , wiec wkladam dresa i bede za godzine.
A co do dojrzalosci , to niestety tak wiele zwiazkow rozpada sie przez nia, bo nagle si eokazuje ze dzielic na dwoje to jest co, ale z tym monzeniem to d..pa!!!

179

Odp: Jak budowac zdrowy zwiazek gdy jest sie toksyczna kkzb.

Masz rację, można różnie to widzieć. Czuję, że zaczynasz to rozumieć.
Reprezentuję punkt widzenia człowieka, który jak mały chłopiec uwielbia mnożenie i po męsku bierze na klatę dzielenie.

pzdr
jeż

180

Odp: Jak budowac zdrowy zwiazek gdy jest sie toksyczna kkzb.
jeżozwierz napisał/a:

Masz rację, można różnie to widzieć. Czuję, że zaczynasz to rozumieć.
Reprezentuję punkt widzenia człowieka, który jak mały chłopiec uwielbia mnożenie i po męsku bierze na klatę dzielenie.

pzdr
jeż

Oby wiecej bylo takich mezczyzn, moj synek tez uwielbia mnozyc, haha. A ja wychodze z zalozenia, moj problem i tak pozaostanie moj,wiec lepiej sie nim zajme teraz, zeby miec wiecej czasu na rozne inne " Potegi"

181

Odp: Jak budowac zdrowy zwiazek gdy jest sie toksyczna kkzb.

Proszę, zrozum o co mi chodzi.
Piszesz mój problem i tak pozostanie mój. To bzdura, gdzie tu miejsce na bycie razem?

Mam wrażenie, że w tym temacie (kkzb) reprezentuję głos tych którzy zakochują się w Was i dostają permanentne ,,bęcki'' za byłych.
Nie jest to troszkę chore? Z waszych postów uderza tęsknota za normalnością, a tymczasem jak pojawia się jakiś zwyczajny facet który coś ugotuje, darzy Was z szacunkiem i miłością traktujecie go jak manekina do crash testów...chcecie być ostrożne - zgoda!
Tylko, że mamy już dość siniaków, blizn i zadrapań...wystarczy miłe Panie.


życzliwy jeż

182 Ostatnio edytowany przez niekochana72 (2011-06-18 11:14:57)

Odp: Jak budowac zdrowy zwiazek gdy jest sie toksyczna kkzb.
jeżozwierz napisał/a:

Dlaczego kobiety traktują swoich nowych partnerów przez pryzmat byłych?
Dlaczego w każdym widzą potencjalnego ,,oprawcę''?
Dlaczego tak chętnie wchodzą w nowe związki bez rozumienia, że nie każdemu psu na imię Burek?

pzdr
jeż

Witam Cię jeżu. smile
No i teraz widzisz, po co założono ten wątek.
My właśnie już NIE CHCEMY tego robić. Chcemy działać normalnie - ale to bardzo trudne, gdy było się ofiarą psychofaga. Niektóre z nas po wielokroć.
Tego właśnie my, KKZB musimy sie uczyć, bo po prostu, ot tak normalnie - nie potrafimy tego.
Wiesz, "typowa" KKZB zaraz zakasała by rekawy i zaczęła rozwiązywać JEGO problemy, a w ten sposób "zmusiła" do podjęcia decyzji, na która on sam być może nie ma ochoty.
My uczymy się tego, że w takiej sytuacji - to jego decyzja. Możemy wspierać, ale nie wpływać na jego decyzję.

Bardzo mi miło, że należysz do tej grupy mężczyzn, która ma opanowanie mnożenie i dzielenie - oczywiście w "odpowiednich" kierunkach. smile Bo psychofagi, to raczej tak na odwrót niż Ty tongue


jeżozwierz napisał/a:

Proszę, zrozum o co mi chodzi.
Piszesz mój problem i tak pozostanie mój. To bzdura, gdzie tu miejsce na bycie razem?

Mam wrażenie, że w tym temacie (kkzb) reprezentuję głos tych którzy zakochują się w Was i dostają permanentne ,,bęcki'' za byłych.
Nie jest to troszkę chore? Z waszych postów uderza tęsknota za normalnością, a tymczasem jak pojawia się jakiś zwyczajny facet który coś ugotuje, darzy Was z szacunkiem i miłością traktujecie go jak manekina do crash testów...chcecie być ostrożne - zgoda!
Tylko, że mamy już dość siniaków, blizn i zadrapań...wystarczy miłe Panie.


życzliwy jeż

Jeżu bardzo mi przykro, że tak właśnie Cię doświadczono.
Ja osobiście obiecuję - dość obarczania winą ot tak, zaocznie.
Nie chcę się tłumaczyć, ale to naprawdę ciężka praca. hmm Ale nie poddam się big_smile

183 Ostatnio edytowany przez Zazdrosc (2011-06-18 11:20:31)

Odp: Jak budowac zdrowy zwiazek gdy jest sie toksyczna kkzb.

no dobra... dyskusja pobiegla w nieznanym mi kierunku i bez zwiazku z faktami
1. Ja z nim nie mieszkam (mam swoje dzieci, ktore musza POWOLI oswoic sie z bf mamusi)
2. Sprawozdanie z pertaktacji rodzinnych dostalam telefonicznie...(biegajac aparat elefoniczny trzymalam na sercu.. czyli moj Jezozwierzu-tulilam do siebie)
3. Mysle, ze moja wiara nie jest przeszkoda...eh wy rozpustne ludzie... Wyobrazcie sobie, ze Wasz synek mowi. Mamo pokochalem duzo starsza kobiet od siebie, dwukrotna rozwodke z dziecmi, innej wiary i innego kraju. No i teraz jako rodzice pomyslcie co by Was zjadlo smile


Jestem nadzwyczaj spokojna.
Nie wiem skad ten spokoj.
opozniony sms mnie dolowal a teraz luzik...

Jego rodzina moze mnie polubic. Nie jestem zlym czlowiekiem. Nie boje sie jego rodziny.
Boli mnie to, ze on cierpi. nie jestem ze skaly. Podejrzewam, ze jako kkzb boli mnie to bardziej niz normalna kobiete.
nie chce patrzec na niego przez pryzmat mezczyzn, ktorzy mnie skrzywdzili. Wchodzac w ten zwiazek dalam chyba dowod. Ja sie zwyczajnie boje. Ten strach nie jest czyms zaleznym od ludzkiej woli... i nie ma wylacznika ON/OFF

184

Odp: Jak budowac zdrowy zwiazek gdy jest sie toksyczna kkzb.
Zazdrosc napisał/a:

Mysle, ze moja wiara nie jest przeszkoda...eh wy rozpustne ludzie... Wyobrazcie sobie, ze Wasz synek mowi. Mamo pokochalem duzo starsza kobiet od siebie, dwukrotna rozwodke z dziecmi, innej wiary i innego kraju. No i teraz jako rodzice pomyslcie co by Was zjadlo smile

Może się mylę, ale po tym, co mnie spotkało, to chyba najważniejsze będzie, żeby moja córka była SZCZĘŚLIWA. A z kim - mężczyzną, kobietą, sama - jej wybór.

185

Odp: Jak budowac zdrowy zwiazek gdy jest sie toksyczna kkzb.
jeżozwierz napisał/a:

Proszę, zrozum o co mi chodzi.
Piszesz mój problem i tak pozostanie mój. To bzdura, gdzie tu miejsce na bycie razem?

Mam wrażenie, że w tym temacie (kkzb) reprezentuję głos tych którzy zakochują się w Was i dostają permanentne ,,bęcki'' za byłych.
Nie jest to troszkę chore? Z waszych postów uderza tęsknota za normalnością, a tymczasem jak pojawia się jakiś zwyczajny facet który coś ugotuje, darzy Was z szacunkiem i miłością traktujecie go jak manekina do crash testów...chcecie być ostrożne - zgoda!
Tylko, że mamy już dość siniaków, blizn i zadrapań...wystarczy miłe Panie.


życzliwy jeż

Miejsca na bycie razem jest mnostwo... ja nikogo nie karze  i nie jestem meskim boxerem, tez sie nie wyzywam i chetnie zjadam upichcone kolacje!!!
A jesli mezczyznie to nie odpowiada, ze z moimi emocjami najpierw zajmuje sie sama( np.ide sie wybiegac) a potem na trzezwo patrze o co kaman , to trudno!!! Chetnie natomiast prosze o rade i o zmiane detki w rowerze, choc umiem to rowniez zrobic sama!!!

pozdrawiam

186

Odp: Jak budowac zdrowy zwiazek gdy jest sie toksyczna kkzb.
Zazdrosc napisał/a:

no dobra... dyskusja pobiegla w nieznanym mi kierunku i bez zwiazku z faktami
1. Ja z nim nie mieszkam (mam swoje dzieci, ktore musza POWOLI oswoic sie z bf mamusi)
2. Sprawozdanie z pertaktacji rodzinnych dostalam telefonicznie...(biegajac aparat elefoniczny trzymalam na sercu.. czyli moj Jezozwierzu-tulilam do siebie)
3. Mysle, ze moja wiara nie jest przeszkoda...eh wy rozpustne ludzie... Wyobrazcie sobie, ze Wasz synek mowi. Mamo pokochalem duzo starsza kobiet od siebie, dwukrotna rozwodke z dziecmi, innej wiary i innego kraju. No i teraz jako rodzice pomyslcie co by Was zjadlo smile


Jestem nadzwyczaj spokojna.
Nie wiem skad ten spokoj.
opozniony sms mnie dolowal a teraz luzik...

Widzisz, piszesz niepełnego posta a mnie od razu ,,swędzi'' i kręcę....swoje filmy.
W poniedziałek zdejmują mi gips i wracam do używania komputera w celach zawodowych.
Jeżeli w jakiś sposób Ciebie uraziłem, przepraszam.

pzdr
jeż

187

Odp: Jak budowac zdrowy zwiazek gdy jest sie toksyczna kkzb.
niekochana72 napisał/a:
Zazdrosc napisał/a:

Mysle, ze moja wiara nie jest przeszkoda...eh wy rozpustne ludzie... Wyobrazcie sobie, ze Wasz synek mowi. Mamo pokochalem duzo starsza kobiet od siebie, dwukrotna rozwodke z dziecmi, innej wiary i innego kraju. No i teraz jako rodzice pomyslcie co by Was zjadlo smile

Może się mylę, ale po tym, co mnie spotkało, to chyba najważniejsze będzie, żeby moja córka była SZCZĘŚLIWA. A z kim - mężczyzną, kobietą, sama - jej wybór.

a mnie by wcisnelo w fotel gdyby moj syn powiedzial, ze jest o tyle lat starsza... nie zebym chciala mu skomplikowac zycie. Nic bym pewnie nie powiedziala takiego "przeciwko"

188

Odp: Jak budowac zdrowy zwiazek gdy jest sie toksyczna kkzb.
jeżozwierz napisał/a:
Zazdrosc napisał/a:

no dobra... dyskusja pobiegla w nieznanym mi kierunku i bez zwiazku z faktami
1. Ja z nim nie mieszkam (mam swoje dzieci, ktore musza POWOLI oswoic sie z bf mamusi)
2. Sprawozdanie z pertaktacji rodzinnych dostalam telefonicznie...(biegajac aparat elefoniczny trzymalam na sercu.. czyli moj Jezozwierzu-tulilam do siebie)
3. Mysle, ze moja wiara nie jest przeszkoda...eh wy rozpustne ludzie... Wyobrazcie sobie, ze Wasz synek mowi. Mamo pokochalem duzo starsza kobiet od siebie, dwukrotna rozwodke z dziecmi, innej wiary i innego kraju. No i teraz jako rodzice pomyslcie co by Was zjadlo smile


Jestem nadzwyczaj spokojna.
Nie wiem skad ten spokoj.
opozniony sms mnie dolowal a teraz luzik...

Widzisz, piszesz niepełnego posta a mnie od razu ,,swędzi'' i kręcę....swoje filmy.
W poniedziałek zdejmują mi gips i wracam do używania komputera w celach zawodowych.
Jeżeli w jakiś sposób Ciebie uraziłem, przepraszam.

pzdr
jeż

Nie uraziles. Twarda babka jestem.

189

Odp: Jak budowac zdrowy zwiazek gdy jest sie toksyczna kkzb.
Zazdrosc napisał/a:

no dobra... dyskusja pobiegla w nieznanym mi kierunku i bez zwiazku z faktami
1. Ja z nim nie mieszkam (mam swoje dzieci, ktore musza POWOLI oswoic sie z bf mamusi)
2. Sprawozdanie z pertaktacji rodzinnych dostalam telefonicznie...(biegajac aparat elefoniczny trzymalam na sercu.. czyli moj Jezozwierzu-tulilam do siebie)
3. Mysle, ze moja wiara nie jest przeszkoda...eh wy rozpustne ludzie... Wyobrazcie sobie, ze Wasz synek mowi. Mamo pokochalem duzo starsza kobiet od siebie, dwukrotna rozwodke z dziecmi, innej wiary i innego kraju. No i teraz jako rodzice pomyslcie co by Was zjadlo smile


Jestem nadzwyczaj spokojna.
Nie wiem skad ten spokoj.
opozniony sms mnie dolowal a teraz luzik...

Jego rodzina moze mnie polubic. Nie jestem zlym czlowiekiem. Nie boje sie jego rodziny.
Boli mnie to, ze on cierpi. nie jestem ze skaly. Podejrzewam, ze jako kkzb boli mnie to bardziej niz normalna kobiete.
nie chce patrzec na niego przez pryzmat mezczyzn, ktorzy mnie skrzywdzili. Wchodzac w ten zwiazek dalam chyba dowod. Ja sie zwyczajnie boje. Ten strach nie jest czyms zaleznym od ludzkiej woli... i nie ma wylacznika ON/OFF

skoro z rodzina to nie problem, to mysle , ze robisz intuicyjnie wszystko prawidlowo....
Czy to rozpustne, mialo odniesc sie do mnie???? Ja mysle, ze dorosly czlowiek nie musi chodzic do mamy po aprobate i jesli kocha to opuszcz adom rodzinny i zyje wedlug swoich przekonan, rodzice spelnili juz swoj obowiazek i dla nich przychodzi pora aby zaufali , ze zrobili to jak najlepiej umieli!!!

Moj syn moze sie zwiazac z kim chce, nawet z mezczyzna:)

190

Odp: Jak budowac zdrowy zwiazek gdy jest sie toksyczna kkzb.
Zazdrosc napisał/a:
jeżozwierz napisał/a:
Zazdrosc napisał/a:

no dobra... dyskusja pobiegla w nieznanym mi kierunku i bez zwiazku z faktami
1. Ja z nim nie mieszkam (mam swoje dzieci, ktore musza POWOLI oswoic sie z bf mamusi)
2. Sprawozdanie z pertaktacji rodzinnych dostalam telefonicznie...(biegajac aparat elefoniczny trzymalam na sercu.. czyli moj Jezozwierzu-tulilam do siebie)
3. Mysle, ze moja wiara nie jest przeszkoda...eh wy rozpustne ludzie... Wyobrazcie sobie, ze Wasz synek mowi. Mamo pokochalem duzo starsza kobiet od siebie, dwukrotna rozwodke z dziecmi, innej wiary i innego kraju. No i teraz jako rodzice pomyslcie co by Was zjadlo smile


Jestem nadzwyczaj spokojna.
Nie wiem skad ten spokoj.
opozniony sms mnie dolowal a teraz luzik...

Widzisz, piszesz niepełnego posta a mnie od razu ,,swędzi'' i kręcę....swoje filmy.
W poniedziałek zdejmują mi gips i wracam do używania komputera w celach zawodowych.
Jeżeli w jakiś sposób Ciebie uraziłem, przepraszam.

pzdr
jeż

Nie uraziles. Twarda babka jestem.

No i wiesz co to empatia....że to nie zupa z Azji (sorki, ale zostałem wyciągnięty na ten film przez moją Panią big_smile)

jeż

191

Odp: Jak budowac zdrowy zwiazek gdy jest sie toksyczna kkzb.

interesuje mnie cos jeszcze, co to za rodzina ktora stawia takie ultimatum doreslemu mezczyznie????

Powiedzial im o mnie wlasnie.
Ma do wyboru ja albo oni.
Lezy i placze... to nie placz.. on wyje.
Ja ide biegac... moze dobiegne do  Saskatchewan.
Wcale juz nie placze... spoko

dlatego jedyne co mi przyszlo do glowy to innowierstwo.ale pewnie nie mam racji, tylko mnie takie doslowne komunikaty zastanawiaja

Powodzenia Zazdrosc

192

Odp: Jak budowac zdrowy zwiazek gdy jest sie toksyczna kkzb.
myway napisał/a:

skoro z rodzina to nie problem, to mysle , ze robisz intuicyjnie wszystko prawidlowo....
Czy to rozpustne, mialo odniesc sie do mnie???? Ja mysle, ze dorosly czlowiek nie musi chodzic do mamy po aprobate i jesli kocha to opuszcz adom rodzinny i zyje wedlug swoich przekonan, rodzice spelnili juz swoj obowiazek i dla nich przychodzi pora aby zaufali , ze zrobili to jak najlepiej umieli!!!

Moj syn moze sie zwiazac z kim chce, nawet z mezczyzna:)

poczytaj sobie w internecie o muzulmanach... i z czym maja problem.
on jest new generation... ale jego mama nie.
Ona chce dla jego dobra kobiety, ktora da mu dziecko nawet gdyby jej nie kochal.
Ja nie urodze mu dziecka po to by zaspokoic "potrzeby jego rodziny"
Jesli to zrobie to z "naszej potrzeby". Czuje wewnetrzny opor przed podkladaniem sie jako kobieta od zaspokajania zachcianek rodziny. Albo mnie polubia albo nie... to ich bizness.
Nie jestem zlym czlowiekiem. Dam sie lubic. Jesli ktos chce mnie nienawidziec bo mam zly kolor skory etc... to nie moj problem. Jego mama nie widziala mnie jeszcze na oczy.

Zastanawia mnie jednak to, ze on tyle razy powtarzal, ze zadna kobieta nigdy nie patrzyla na niego tak jak ja, ze postrzegam go jako wartosciowego czlowieka, madrego, takiego, z ktorym lubi sie rozmawiac i przebywac.

no i az cisnie mi sie pytanie A jego mama?!, czyz ona nie byla taka kobieta?
Kiedys pomyslalam, ze to dobrze, ze wychowal sie prawie bez ojca bo nie ma zlych nawykow w sprawie "traktowania zon"
Jaki wplyw na jego psychike miala jego mama? coraz czesciej dopada mnie mysl, ze dostrzegam w nim cechy kzb.

193

Odp: Jak budowac zdrowy zwiazek gdy jest sie toksyczna kkzb.
jeżozwierz napisał/a:

W poniedziałek zdejmują mi gips i wracam do używania komputera w celach zawodowych.

No i w ten sposób zostaniemy opuszczone przez porządnego faceta sad
No i widzisz jeżu - jak tu nie obarczać następnego tongue

194

Odp: Jak budowac zdrowy zwiazek gdy jest sie toksyczna kkzb.
Zazdrosc napisał/a:

Zastanawia mnie jednak to, ze on tyle razy powtarzal, ze zadna kobieta nigdy nie patrzyla na niego tak jak ja, ze postrzegam go jako wartosciowego czlowieka, madrego, takiego, z ktorym lubi sie rozmawiac i przebywac.

no i az cisnie mi sie pytanie A jego mama?!, czyz ona nie byla taka kobieta?
Kiedys pomyslalam, ze to dobrze, ze wychowal sie prawie bez ojca bo nie ma zlych nawykow w sprawie "traktowania zon"
Jaki wplyw na jego psychike miala jego mama? coraz czesciej dopada mnie mysl, ze dostrzegam w nim cechy kzb.

Kochana - mamy w ich tradycji to trudny orzech do zgryzienia. One wszystkie są chyba KKZB. Myślę, że to ich sposób na życie. Całą miłość przelewają na synów.

195

Odp: Jak budowac zdrowy zwiazek gdy jest sie toksyczna kkzb.
Zazdrosc napisał/a:
myway napisał/a:

skoro z rodzina to nie problem, to mysle , ze robisz intuicyjnie wszystko prawidlowo....
Czy to rozpustne, mialo odniesc sie do mnie???? Ja mysle, ze dorosly czlowiek nie musi chodzic do mamy po aprobate i jesli kocha to opuszcz adom rodzinny i zyje wedlug swoich przekonan, rodzice spelnili juz swoj obowiazek i dla nich przychodzi pora aby zaufali , ze zrobili to jak najlepiej umieli!!!

Moj syn moze sie zwiazac z kim chce, nawet z mezczyzna:)

poczytaj sobie w internecie o muzulmanach... i z czym maja problem.
on jest new generation... ale jego mama nie.
Ona chce dla jego dobra kobiety, ktora da mu dziecko nawet gdyby jej nie kochal.
Ja nie urodze mu dziecka po to by zaspokoic "potrzeby jego rodziny"
Jesli to zrobie to z "naszej potrzeby". Czuje wewnetrzny opor przed podkladaniem sie jako kobieta od zaspokajania zachcianek rodziny. Albo mnie polubia albo nie... to ich bizness.
Nie jestem zlym czlowiekiem. Dam sie lubic. Jesli ktos chce mnie nienawidziec bo mam zly kolor skory etc... to nie moj problem. Jego mama nie widziala mnie jeszcze na oczy.

Zastanawia mnie jednak to, ze on tyle razy powtarzal, ze zadna kobieta nigdy nie patrzyla na niego tak jak ja, ze postrzegam go jako wartosciowego czlowieka, madrego, takiego, z ktorym lubi sie rozmawiac i przebywac.

no i az cisnie mi sie pytanie A jego mama?!, czyz ona nie byla taka kobieta?
Kiedys pomyslalam, ze to dobrze, ze wychowal sie prawie bez ojca bo nie ma zlych nawykow w sprawie "traktowania zon"
Jaki wplyw na jego psychike miala jego mama? coraz czesciej dopada mnie mysl, ze dostrzegam w nim cechy kzb.

jakos tez o tym pomyslalam kzb w meskiej wersji???mimo wszysztko zycze ci z calego serca powodzenia, a jemu duzo odwagi w dorastaniu(mysle tu o rozstaniu sie z opinia rodziny) A tak na marginesie gdzie mieszka jego mama?

Posty [ 131 do 195 z 573 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 9 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Jak budowac zdrowy zwiazek gdy jest sie toksyczna kkzb.

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2023