Witam mam 25 lat ,4 lata o ślubie ,mam jedno kochane dzieciątko...i jestem wielką grzesznicą!!!!Tylko się nią nie czuje, darze miłością człowieka który na to zasługuje...wulgaryzmć On tak na to zasługuje.
Poznałam męża w wieku 14,5 roku to była moja pierwsza poważna miłość.Było git tak mi się wydawało i tak jak na wsiach bywa i tak jak mi wpajano jest kolejność chodzenie,ślub dzieci i mieszkanie razem.No to tak trzeba zrobić logicznie.Poślubie rok męczyłam męża że pragne dzieciątka i po roku pstry jest na teściku bobasek:D Wielkie szczęście no dla mnie masakra....Wreszcie Narodziny dziecka ...jego wypady z kolegami ok dzierżę to nie sapie za bardzo.Zaczynam nalot....chce więcej tego szczęścia chce drugie dziecko a on mnie zwodzi za rok ...mała skończyła rok w marcu ,to on:,,może końcem roku,,.Pytam końcem roku może jeszcze nie ....wulgaryzm stop !!!!Co jest gościu?????W tym momencie moje serducho nie wytrzymało.Słyszałam dużo tekstów typu ,,co z Ciebie za matka0,,itp..itd.sama nie pozostawałam dłużna.Mój mąż po ślubie przez rok pracował w delegacjach a po urodeniu się dziecka ,to on sam rok siedział wulgaryzm i żyliśmy za moje pieniądze.Pjechał w międzyczasie na miesiąc do francji a Ja wszystko na głowie miałąm.
Obecnie pamiętam to że rok temu w moje urodziny w lipcu już działo się źle....obojętnośc,zmęczenie sobą.Spędziłam urodziny kłócąc się a następnie siedząc samotnie na balkonie i pijąc piwo.Końcem roku znowu kłotnia że on nie chce dzieci bo Ja sobie z jednym nie radze ,a wszyscy mówią że jestem stworzona do bysia mamą...I kłótnie o wszystko wtedy były,jego czepianie się wieczne o drobiazgi było męczące wulgaryzm.W końcu tak ześmy się szarpali że poszłam mieszkać do rodziców na 1 dzień raptem tyle wytrzymałam on przeprosił ok.Sytuacja jakiś czas późniejs iepowtórzyła tylko że tydzień z córcią byłam u rodziców....On błagał ,przepraszał że będzie grzeczny...Ja twarda nie chciałam wracać aż w końcu tekst ,,pomyślimy o dzidziusiu,,był to wtym czas miód na me uszy.Jak się domyślacie wróciłam jak przecinak.Przytuliliśmy się porozmawialiśmy,byłąm pewna że będzie ok a nie było,było tylko przez chwile.Nasze relacje rwróiły do tego że mąż był tylko miły gdy chciał wulgaryzm,Ja gotowałam i robiłam to co powinnam.Zrobiłam sobie tatuaż to wyzwał mnie od wulgaryzm.Że wulgaryzm za tatuaż mimo ze zapłaciłam normalnie za niego.Kazał mi wtedy wulgaryzm w środku nocy.Miałąm dosyć Naszych schłych relacji bo po tych wielu chamskich słowach nie potrafiłam go farzyć miłością.
Pracuje w barze przewija się mnóstwo facetów nigdy o nich nie rozmyślałam poza jednym.Wyróżniał się z tłumu tym że nie był cwaniakiem był normalnym ,spokojnym facetem...zawsze sobie myślałam że gdyby nie mąż myśle że z Nim by mi wyszło miałam takie przeczucie.I nie myliłam się,w trakcie trwania kryzysu nasza znajomość,przerodziła się w przyjażń.Chciałam poczuć się kobietą a nie żoną i matką która nie jest ideałem,tak miałam wpajane.On poprosił o zwykłe spotkanie na rozmowe ...pomyślałam ok przecież to nic nie znaczy,nic nie będzie z tego .Po 2 tygodniach wyznał mi miłośc (wówczas jeszcze nie doszło do sexu),zatkało mnie ...to miała być luźna znajomość...spotykałąm się z Nim nadal i sama popadłam w to uczucie.Smsowaliśmy,dzwoniliśmy,on przychodzi do mnie do pracy jako klient i non stop żartujemy,rozmawiamy.Po paru miesiącach gotowi byliśmy na ślub.On kocha mnie i akceptuje moje dziecko ,Ja kocham jego ,męża już ne.Znam męża od 14,5 roku to była moja pierwsza poważna miłośc a teraz będąc z kochankiem wiem że to teraz co się dzieje to jest miłość taka prawdziwa.Nigdy nie mogłam porównać bo nie miałąm wielu chłopaków .Kocham kochanka ...nie lubimy tego słowa.Kocham moją prawdziwą miłość,kocham go za to że czeka choć nie wiemy na co,kcham go za to że rozmawia ze mną,martwi się o mnie,cierpi dla mnie i przeze mnie.Nie raz płacze bo wiem że mu wielką krzywdę robie,On mnie tak kocha a Ja jego ,on chce ślubu ,dzieci,mamy te same pasje te samemarzenia.To trwa już rok od kąd prowadze podójne życie.Jestem wyczerpana ale tylko z Nim czuje się szczęśliwa.Dodam że mąż nie chce iśc do kina bo,,po wulgaryzm jak on za tydzień ściągnie ten film,,.Mówie o dziecku to on,,może za 5 lat,,wulgaryzm że co???????????????5 lat nie będę czekała.to nie mamy warunków...mówie przeprowadzmy się to on że w syfie nie będzie wynajmował i się nie wyprowadzi z mieszkania rodziców którzy są w UK.on nie chce zmian.wiecznie słysze nie.Lub że on mi nie da kasy ja musze przyżyć od wypłaty do wypłaty.niekochamy się już 4 miesiące a do tego śpie w innym pokoju.On jest dobry tylko gdy chce wulgaryzm a mójdrugi luby kocha mnie beinteresownie ,zaprasza na kawe,na obiad na wspólny wieczór.Jesteśmy ze sobą a nie obok siebie......Ja co nigdy nie brałam pod uwagę zdrady ,zrobiłam to iiii nie żałuje żadnej chwili jedyne czego załuje to małżeństwa.Nie wiem co czas pokaże jak mi się życie ułoży .Mąż zawsze będzie już miał Nas a ten drugi którego kocham nie ma nic,inwestuje tylko w niepewny związek uczucia.Tak mnie to boli widze jego miłośc w oczach Jego i to ze tak mnie kocha a Ja mu nic nie mogę dać nie mogę mu nic obiecać bo nie chce Go rozczarować....Nie zakończe z Nim znajomości bo tego bym nie przeżyal nie mogę mu złamać serca is obie również.Beze mnie i Niego nie ma Nas
Proszę o dopasowanie kultury wypowiedzi do poziomu forum. Mod. Vinnga