netkobietyWszystkie działy
Moja niesamowita historia

chciał skręcic mi kark......

103 odpowiedzi14 985 wyświetleńzałożony przez Mania892, 08.06.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MOJA NIESAMOWITA HISTORIA » chciał skręcic mi kark......

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 104 z 104 ]

66

Odp: chciał skręcic mi kark......

Maniu... Dobrze, że "już nabierasz"!! To dobry nak, zaczynasz jeść... Mysle też,że powinaś dla własnego dobra i córeczki też, pójśc do terapeuty. Powinnaś "przerobić" temat męża; wygadać, wykrzyczeć to wszystko co chciałąbyś by usłyszał, bo pewnie nigdy nie powiesz mu tego w twarz. A tam z pomoca specjalisty zaczniesz żyć na  nowo. Jeżli nie przerobisz tego tematu będzie on ciągną się za tobą przez całe życie. Bo jednak przeszłaś przez piekło i rany, jak sama pisałąś zostana owszem na zewnątrz ale i wewnątrz. Te nigdy nie znikna, lecz mogą stac się wtedy tylko bolesnym wspomnieniem i momencie w życiu , który miał miejsce. Terapia-pomyslisz po co? jednak jestem juz po nie jednej terapii i uważam że dzięki tym ludziom dzisiaj funkcjonuje tak jak trzeba. Namawiam cię bardzo, tam możęsz płakać, krzyczeć, wszystko po to by sobie ulżyć, by wyrzucić z siebie to wszystko co zatruwa i zaśmieca twój umysł.

Maniu spróbuj...

annika

67

Odp: chciał skręcic mi kark......

wczoraj odbyła się pierwsza sprawa w sądzie o alimenty. Byłam zdruzgotana i załamana. Patrzałam na niego kątem oka i czółam wielki żal. Kiedy mówiłam nie mogłam powstrzymać łez.Płakałam jak bóbr jak wypowiedziałam słowa:,,mój mąż". Przeraża mnie fakt,że sprawa rozwodowa jeszcze się nie zaczęła a ja tak mocno przeżywam tę. Córcia jest dzisiaj bardzo marudna.Zaczynam czóć pustkę-nie mam wsparcia ukochanej niegdyś osoby.Zaczynam czóć lęk-przeraża mnie samotność. Jeszcze kilka dni temu widziałam w sobie życie, widziałam szanse na lepsze jutro.Dzisiaj jest inaczej.Chciała bym od tego wszystkiego uciec.Czuje,że przestaje dawać rad ę.Czuje że nie podołam.Chciała bym go znienawidzieć,móc na niego popatrzeć ze wstrętem i obrzydzeniem.Tłumacze sobie:przecierz bił,poniżał, kopał,chciał zabić.Dlaczego tak jest?Dlaczego zaczynam się załamywać?Co się ze mną dzieje? Lęk przed samotnością? Chyba tak,ale przecierz ja nie chcę i nie myśle nawet o byciu  z innym męrzczyzną. Wiem,że jak do niego wróce to powiesze sama na siebie pstryczek.Zdaje sobię sprawę,że mogę zaszkodzić powrotem do niego dziecku. To wszystko nie miało tak wyglądać. Mieliśmy być szczęśliwymi małżonkami i rodzicami. KIedy powiedział do mnie : ,,wszystko niszczysz,to twoja wina że tu jesteśmy:, zaczęłam czóć się winna...Ten gad chce pewnie żebym się załamała. Boje się że mu się to uda bo jestem bardzo wrażliwa. Boje się już każdego kroku . Każdy mówi,że zrobiłam bardzo dobrze.Powtarzają żebym tak dalej trzymała.Pragnę całym sercem aby tak było .Mimo woli saczynam czóć tęsknote ale sama nie wiem za czym....  On jest nadal w moim sercu i będziej jeszcze napewno przez dlugi czas.Jest ojcem mojego dziecka.Jest także tyranem który zmarnował mi życie,który wypalił wszystko z mojego  umysłu, który niszczył mi początek dnia. Więc dlaczego?!?!Nienawidze siebie za to...za moje mysli.nienawidze

68

Odp: chciał skręcic mi kark......

Wiesz ja tez jestem wrażliwym człowiekiem, a nawet nadwrażliwym . Zdarza się ze wzruszają mnie nawet niektóre reklamy a mowa czyjeś cierpienie.

Ale tym razem nie będę łagodna moja droga , mimo iż uważam ze dobrze zrobiłaś uciekając od tego psychopaty. Bo to jest psychopata, on ma zaburzenia psychiczne i jest zagrożeniem zarówno dla ciebie ale i dla córki.

Bo jeśli w szale udusi ciebie to pal sześć sama wrócisz i sama poniesiesz śmierć ale moja droga co będzie gdy on po zamordowaniu ciebie udusi tez twoje dziecko bo jest w nim część ciebie?

Przykro mi ale Ty jesteś teraz odpowiedzialna za szczęście twojej córki i masz Wszystkimi sposobami ją chronić./
Nawet kosztem bycia samotną do jej dorosłości.

Zdenerwowałam się jak czytam ze ty jesteś samotna, Kochana jaka samotna?! Masz córkę możesz z nią rozmawiać przebywać, wychodzić na spacery. Ona zawsze powie ci kocham mamusiu...
Więc nie jesteś sama.

Brak ci mężczyzny? Tak szybko po takiej traumie brak ci znów faceta? 

Teraz to powinnaś skupić się na sobie by wyjść z traumy, przetrwać rozwód , odbudować poczucie wartości z psychologiem .
Potem pobyć samotną mamą jakiś czas i dopiero myśleć o związku z kimś innym, Normalnym.

Nie możesz go znienawidzić  to po prostu przestań o nim myśleć. Zapomnij, wykreśl  niewiele dobrych momentów z pamięci.

Ten psychopata skutecznie chce cie wpędzić w poczucie winy  ojej to ty niedobra poszłaś do sądu i to za co za to że cie chciał udusić ojej wielkie mi co...

Nie daj się kobieto miej swoją godność, nie potrzebny ci teraz facet sama sobie poradzisz jak miliony matek samotnie wychowujących dzieci.
Otrząśnij się i natychmiast idź do psychologa terapeuty by pomóc sobie zrozumieć siebie.

69

Odp: chciał skręcic mi kark......

tak...zgadzam się z Tobą różyczko.Masz rację.Muszę ruszyc do psychologa.Potrzebuje pomocy.

70

Odp: chciał skręcic mi kark......

Lubiłaś jak Cię bił,dusił ...kiedy ten ukochany mężczyzna Cię wspierał ?
Wrócisz do niego to pokażesz jak bardzo jesteś słaba.On oczywiście Cię przyjmie bo dlaczego nie, bo przecież fajnie jest mieć żonkę która zupkę ugotuje,skarpetki wypierze .Będzie dobrze może miesiąc dwa do momentu gdy znowu coś mu odbije.I znów będziesz musiała uciekać i znów...A potem będziesz miała poczucie winy że byłaś tak naiwna,głupia...Poczucie pustki...

"Czarna dziura - którą do tej pory zapychałaś uzależnieniem.
Poczujesz pustkę,jakiej być może do tej pory nigdy nie czułaś .Będzie w niej smutek,złość,wstyd i lęk.Zaznasz tych wszystkich emocji przed którymi uciekałaś (...)

Twoim uzależnieniem jest Twój mąż.Czego nie chcesz wiedzieć o sobie,czego się boisz...dlatego właśnie kobiety uwikłane w taki toksyczne związki zajmują się swoimi niedojrzałymi partnerami.

Pomoc psychologa to dobry pomysł. 


"I wtedy właśnie zacznie się Twoje zdrowienie.Bo bez fałszywego wsparcia,protezy jaką był Twój nałóg ,będziesz mogła się skupić na wypełnianiu wewnętrznej pustki własnymi treściami.Zajmiesz się swoim osobistym rozwojem,uzyskaniem pełni emocjonalnej dojrzałości,określisz ,co jest dla Ciebie ważne.Zdobędziesz się na akceptację siebie takiej ,jaką jesteś,podejmiesz decyzję co chcesz w sobie zmienić(...)

Powiem Ci,miałam sytuacje podobną do Twojej .Uciekałam od męża wiele razy - po czym wracałam .Czasem właśnie z powodu tych dziwnych nie zrozumiałych emocji.Nie wiedziałam że tak po prostu ma być,nie wiedziałam że lepszym rozwiązaniem byłoby dla mnie i mojego syna szukania wsparcia,rozmowa o tym co się ze mną dzieje.Dziś wcale nie jest lepiej - ale mam nadzieje i wiarę że wypełnię swoją czarną dziurę.Jeśli masz kochającą,wspierającą rodzinę to nie wracaj do niego.To wszystko minie,poukładasz siebie i będziesz szczęśliwa.Tylko daj czas czasowi.
Pozdrawiam Cię serdecznie.Całuski dla córeczki...

71

Odp: chciał skręcic mi kark......

Postapilas ok!!! Jestem z Ciebie dumna!!! Nie rob glupstw nie patrz na faceta, on dzis kocha jutro nie... My kobiety jestesmy inne!!! Mysl o sobie i dziecku dasz rade!!! Jestes w koncu matka!!! matka to matka...pamietaj

72

Odp: chciał skręcic mi kark......

MAnia zamień słowo CHYBA MUSZE na IDĘ JUTRO.... dziewczyno nie wstydź się , idż tam , płacz, ale idź....zobaczysz że dostaniesz dawkę energii by walczyć... on nie może się pogodzic że ty odeszłaś i idziesz do przodu... był pewien że będziesz z nim by mógł sie pastwić nad tobą... jedn ten trudny okres....
My jestemy tu po to, by pokazac ci że można to przejśc... sama jestem tego przykładem... tez czeka mnie rozwód, ale dam radę... tak jak pokonałam tę TĘSKONOTĘ, za mężem tyranem, tak pokonam i to.... tylko ja jestem pyskaczka i nie zostawiam suchej nitki na nim kiedy nie pije... ale kiedy jest podpity to wiem że musze trzymac się z boku i nie odzywac sie słowem... to lata treningu... ale mam już tego dosyć... żyja na świecie faceci którzy czekaja i na mnie i na ciebie.... jeszcze zobaczysz że zaświeci słońce na wami, a ty będziesz mieć kogoś kto będzie kochał ciebie i twoją mała kruszynę...

73

Odp: chciał skręcic mi kark......

wszystkie dziewczyny MAJA RACJE!!
Mysl o sobie i gardz nim . Na nic innego nie zasluguje!
znajdz jakas grupe samopomocy (nie wiem jak to sie nazywa w Polsce-mieszkam w Niemczech-tutaj "Selbsthilfegruppe") gdzie sa babki z podobnymi problemami-TO NAPRAWDE POMAGA! Zobaczysz na wlasne oczy , ze nie jestes sama , ze sa kobiety , ktore maja podobne problemy  I ZYJA !! IDA DALEJ!

74

Odp: chciał skręcic mi kark......

Czuje że na tym świecie nie ma sprawiedliwości...mój mąż został uniewinniony. Wiecie,nie dziwie się,że kobiety milczą.To absórd!!!Za mało dowodów?Nawet nie pomogła obdukcja. Śmiechu warte,Jak tak można??? Spytałam:dlaczego?   w odpowiedzi usłyszałam: proszę się odwołać albo najprościej rozwieść.   Nie tak miało to wyglądać. Jeszcze zaznaczyli,że obydwoje mamy prawa do opieki nad córcią.Dziewczyny wpadamw w rozpacz.Skupili się bardziej na tym że nie dopuściłam ojca do dziecka,że ograniczam kontakty. cZUŁAM,ŻE TO JA JESTEM PRZESTĘPCĄ.Jak można podjąć taki werdykt i pozwolić na widywanie dziecka człowiekowi,który latał z nożem , bił...same wiecie co dalej. Boże tu nie ma sprawiedliwości

75

Odp: chciał skręcic mi kark......

Na jakim poziomie stoi polska sprawiedliwosc, to nie ma sensu dyskutowac,bo chyba kazdy wie hmm
Mania, a Ty mowiles o tym nozu,pobiciu itd?
Brak slow.Myslisz o odwolaniu sie i rozwodzie?

76

Odp: chciał skręcic mi kark......

Zostaw go! jak można dać się tak traktować???? Przecież jesteś młoda.. a Twoja córeczka na pewno doda Ci siły byś mogła zmienic swoje życie- Wasze życie- Twoje i Marcelinki. Tacy ludzie się nie zmieniają..

77

Odp: chciał skręcic mi kark......

Nie wiem jak można Cię pocieszyć lub sprawić byś miała siłę walczyć dalej. Ja kiedyś myślałam, że takie rzeczy są w filmach lub na marginesie społeczny, niestety doświadczyłam tego na własnej skórze. Wiem co to wstyd, że znów masz siną szyję, obolałe ciało że chce ci się tak strasznie płakać ale nie można dać po sobie poznać, że dzieję się coś złego. Kiedy wreszcie odważyłam się wezwać policję i powiedzieć co dzieję się w domu usłyszałam, że powinnam zamontować sobie kamery w domu żeby coś udowodnić. Gdy już naprawdę nie wiedziałam jak uwolnić się z tego koszmaru poszłam na policję i złożyłam zawiadomienie, opowiedziałam wszystko jak na spowiedzi...sprawa trwała 2 lata, zakończyła się wyrokiem skazującym na 4 lata pozbawienia go wolności za znęcanie się nad rodziną ze szczególnym okrucieństwem oraz molestowanie córki. Piszę to wszystko bo z jednej strony wiem, że można coś zrobić a z drugiej, że jest się tak strasznie samotnym w tym wszystkim, że nie ma zrozumienia, że sądy to tylko paragrafy...

78

Odp: chciał skręcic mi kark......

Przeczytałam twoją historię i poleciały mi zły z oczu.. Jest to smutne ! Taki skur**wiel nie powinien mieć prawa do niczego ! 
Nie wiem gdzie on się wychował ale jestem jednego pewna nie zasłużył na ciebie ! I nie możesz do niego wrócić! Pamiętaj , że masz dziecko.. Bardzo ci współczuję z całego serca jestem z tobą..

79

Odp: chciał skręcic mi kark......

najważniejsze że w końcu chcesz się się od niego uwolnić. Jesteś młoda na pewno znajdziesz jeszcze prawdziwą miłość kogoś kto będzie zasługiwał na Ciebie i Twoją córeczkę. życzę Ci dużo szczęścia:*

80

Odp: chciał skręcic mi kark......
Mania892 napisał/a:

Wczoraj chciał zobaczyć się z dzieckiem. Umówiliśmy się na 16,30. Gdy uszsykowałam siebię i córcię dzwoniąc do niego dowiedziałam się że mu nie pasuje ta godzina. Wkórzyłam się. Powiedziałam że nie będzie dziecka traktował jak zabawki i że jej dzisiaj nie zobaczy. Poszłam sama z córcią na spacer. Prześladował mnie telefonami. W końcu nie wytrzymałam i odebrałam. Pytał gdzie jesteśmy...Po głosie słyszałam jego wściekłość.Zaczął mi wytykać że wszystko zaprzepaszczam, że to moja wina, mówił że gdybym nie była tak uparta to nigdy by do tego nie doszło, że niepotrzebnie gadam. . .     Wtedy jak na złość zaczęło padać.Byłam zmuszona wracać do domu.Poczółam strach.Napewno to znacie-tę głupie przeczucie i niepewność która się sprawdza, no i w moim przypadku się sprawdziła. Gdy dochodziłyśmy do domu stał i na nas czekał. Zaczęłam panikować. Chciałam zawrócić ale podbiegł i ku mojemu zdziwieniu nie rzucił się na mnie tylko wyjął Marcelinke z wózka. Prosiłam go żebyją zostawił, błagałam żeby mi ją oddał a on na to że pójdziemy do mieszkania NASZEGO , pogadamy,zabiorę parasolkę do wózka i wrócimy. Oczywiście zaprzeczyłam a on wpadł w szał.Powiedziałam że nie może mi jej zabrać bo to tak jakby mi ją uprowadził a on na to że wszystko mu jedno bo i tak go wsadze do pierdla. Marcelinka wyciągnęła do mnie rączki a on mi jej nie pozwolił wziąść.Płakała. Zaczął kierować się w strone naszego mieszkania. Chwyciłam za telefon i zadzwoniłam po tate. Powiedziałam: tata, on nie chce mi oddać dziecka!!". Szłam za nim a gdy się odwróciłam w stronę domu rodziców tata stał na boso na chodniku.Spał i o niczym nie wiedział.Ludzie coraz bardziej nam się przyglądali ale on się zbyt nie przejmował.Zaczęłam wchodzic mu na ambicję i tłumaczyć że będzie miał problemy, że wszyscy się gapią, że musii zrozumieć że się boje i dlatego nie chce z nim iść. Zawrócił. Taty już nie było.Zaówarzyłam jak wyjerzdża samochodem z moim bratem-jechali do ,,naszego"mieszkania w którym nas nie było. Gdy stanęliśmy ponownie w punkcie wyjścia dał się przekonać że zobaczy dziecko jutro o tej samej porze. Zgodził się ale zaznaczył że mam przyjść o 20 po parasolkę .Pokiwałam głową. gdy weszłyśmy na klatkę schodową zawachał się i chciał mi ją znów zabrać.  Pobiegłam z małą po schodach i weszłam zapłakana do mieszkania...                    Nie mogę sobię wybaczyć że naraziłam moją córeczkę.Ona go uwielbia a ja pragnę aby miała ojca...to był wielki błąd a jeszcze większy popełniłam o 20. Powiedziałam rodzicą że idę odetchnąć świerzy m  powietrzem. W głowie przecierz dobrze wiedziałam że nadal coś do niego czuje, że go kocham i że umiem mu wybaczyć.Chciałam dac mu ostatnią szansę...Wchodząc do ,,naszego"mieszkania było mi dziwnie.Czółam si ę w nim nijak.Stanęłam na korytarzu.Bez wachania dał mi parasolkę do wóżka i poprosił grzecznie o jedną chwilkę. Oczywiście jak mogłam się nie zgodzić.Był naprawdę miły.Zaczął przepraszać, mówić że nie porzałuje decyzji jak wróce, że będzie mnie traktował jak księżniczkę.Zaraz po tym jego kazanku zwątpiłam w jego szczere intencje bo te obietnice słyszałam zawsze. Wstałam i odpowiedziałam mu na pytanie:,,gdzie idziesz?"  -,,do domu"... On na to że nigdzie nie pójde i zabrał mi klucze i telefon które położyłam na biórku. Podeszłam do niego i chcialam mu je zabrać z rąk ale on nimi rzucił. Z telefonu wypadła bateria. Wtedy poczółam uderzenie.Powalił mnie na podłogę i ....zaczął kopać.Krzyczał że to moja wina, że to ja wszystko rozwalam. Ledwo mogłam płakać.Nigdy mnie nie kopał. Podniósł mnie za ręce i rzucił na nasz narożnik. Usiadł na mnie okrakiem i ... zaczłą mnie dusić. Patrzał mi się w oczy i spytał: dlaczego to robisz?!?! Ledwo złapałam oddech.Wyszeptałam -wróce do CIEBIE. Wtedy uwolnił moją szyje i patrzał się jak wryty. Zapytał jeszcze raz czy wróce.Popatrzałam mu się w oczy i powiedziałam że nie. Skołował się i spyta ł dlaczego skłamałam a ja mu odpowiedziałam: żebyś mnie nie zabił!
Wstałam i nadal mu patrzałam w oczy.Nawet nie wiem kiedy przestałam płakać.Powiedziałam mu że mam gdzieś czy mnie zabije czy nie, że wszystko mi jedno bo i tak nic nie mam z tego życia.Odwróciłam się i wzięłam rzeczy. Poszedł za mną.Pytał się co teraz zrobię?Zaczął przepraszać i obiecywał poprawę.Całą drogę milczałam.Wróciłam do domu i usiadłam na fotelu.Siedziała w pokoju całaa moja rodzina. Moja siostra zaówarzyła otarcia na mojej szyi. Wtedy zaczęłam mówić...
Każdy się dziwił dlaczego poszłam do niego jak jest taki niebezpieczny. Ja odpowiedziałam że zrobiłam to dla siebie.Teraz juz wiem że to nie jest miłość.Wiem że nie wrócę do niego bo i tak będzie mnie bił aż w końcu zabije. Jeszcze tego samego dnia, wieczorem udałam się z tata na obdukcj-otarcia na nodze,klatce piersiowej, ślady po paznokciach,stłuczenie z a  uchem i krwiak na szyi....chyba to mi otworzyło oczy.Dzisiaj byłam na policji i złożyłam dodatkowe zeznanie z wczorajszego dnia.Udałam si ę do kuratorki która pomorze mi w prowadzeniu sprawy karnej i rozwodowej.
Po dzisiejszym dniu, po przeczytaniu notek od Was chcem podziękować. Mój koszmar jest w trakcie rozkwitu.Ja już wiem że powrotu do niego nie mogę sobie zapewnić.Pogodziłam się z tym... Zobaczymy jak potocza się sprawy rozwodowe.Oby nie trwało to za długo bo mam juz tego dość.

Witaj!
Nareszcie coś mądrego napisałaś. Teraz tylko trzymaj się tego, a wszystko się ułoży.
Nie myśl nawet przez chwilę, że Twój mąż się zmieni.
Takich ludzi powinno się zamykać w odosobnieniu.
Jeżeli jest taki chory, to dlaczego nie robi sobie krzywdy lub innym ludziom, a tylko maltretuje Ciebie?
Bo widzi, że się go boisz i że ma przewagę fizyczną nad Tobą.
Zastraszył Ciebie, a Ty pozwoliłaś mu na to.
Gdybyś zgłosiła na Policję wtedy, gdy zdarzyło się to pierwszy raz i zrobiła obdukcję, nie czuł by się taki bezkarny.
Co Ci przyjdzie z tej miłości, gdy Cię okaleczy lub zabije.
Jemu w chwili desperacji będzie wszystko jedno.
Uwolnij się od niego jak najszybciej i zapomnij o tej chorej "miłości"
Życzę Ci wiele, wiele szczęścia i pogodnego dzieciństwa dla Marcelinki:):):)

81

Odp: chciał skręcic mi kark......

Trzy porady:

1. rozwod i to natychmiastowy!!! z orzeczeniem jego winy
2. ograniczenie praw do dziecka oraz zakaz zblizania sie do Was
3. i to co niestety dziala na takich damskich bokserow najskuteczniej (patrz film Ojciec Chrzestny) - niech mu ktos z Twojego otoczenia (brat, kuzyni, kumple - ale duzi i paru) spusci dobry lomot mowiac prz tym, ze to tylko zaliczka, bo jak Ci tknie palcem to dostanie cala sume..z procentem. Tylko dobry lomot! Przykro mi, to brutalne ale takie typy maja "szacunek" tylko dla sily. Sami bija slabszych ale jak oni dostana to wtedy w portki robia.
Zostawi Cie w swietym spokoju..ze strachu ..nie przed policja czy sadem tylko, ze mu ktos gnaty polamie.

Dodam, ze znam pare kobiet, ktore ten sposob zastosowaly i zyja spokojnie do dzis:)

82

Odp: chciał skręcic mi kark......

Bożeee!!
Nie wiem co napisać,jednak w głowie mi się to mieści bo moja mama miała podobnie z moim ojcem,można powiedzieć,że historia bardzo zbliżona choć różnica była taka,że mój ojciec zachowywał się podobnie lecz po alkoholu.
Jeżeli ten "człowiek" będzie chciał widywać córkę to tylko w obecności innych osób,nie tylko Twojej,poza tym robiąc Ci krzywdę nie zwracał uwagi na córkę,że może jej też zrobić krzywdę więc najlepiej w ogóle ograniczyć mu prawa rodzicielskie ;/
Chyba to wszystko już rozwiało Twoje wątpliwości, bo już po samym incydencie z kanapkami odeszłabym od damskiego boksera,ale niestety zrobił Ci pranie mózgu dlatego zostałaś z nim.
Przeraża mnie to,że ludzie traktują swoich bliskich jak jakichś śmieci,co niektórzy nie nadają się do zakładania rodziny.Czasami takie rzeczy się wyczuwa wcześniej,bo najbardziej wkurza mnie to kiedy ludzie udają i hamują się w wielu sytuacjach a po ślubie wychodzi szydło.Jak tak można,ile można udawać?Wtedy ta agrecha wychodzi z podwojoną siłą,lecz ludzie chyba zapominają,że można się też rozwieść dlatego traktują osobę,której przysięgało się miłość wierność .....w tym szacunek bardzo źle i w sposób przedmiotowy.
Dobra bo szlag mnie trafia,dlatego kończę.
Pozdross

83

Odp: chciał skręcic mi kark......

Mania892-jedna dobra rada jaką możesz zrobić dla siebie,a przede wszystkim dla Twojego dziecka,kto wie,czy już nie nabawiło sie nerwicy,to wiać od niego jak najdalej i zapomnij,że ktoś taki w ogóle istniał.Szybciutko rozwód,wywalcz jeszcze alimenty,albo z Funduszu Alimentacyjnego i żyj teraz tylko dla dziecka.A dla niego jeszcze bym załatwiła sądowny zakaz zbliżania sie do Ciebie i dziecka.Bo wierz mi on sie nigdy nie zmieni,wiem coś o tym,a mogło by być jeszcze gorzej.Dzisiaj przeczytałam w prasie jak zwyrodnialec zabił żonę/35 lat,dziecko 14 lat i drugie 9 lat/ zabił je we śnie.Siekierą rozłupał im głowy.Dlatego zapomnij o tym człowieku i ciesz się,że masz córeczkę i że zyjecie.

84

Odp: chciał skręcic mi kark......

MAnia co u CB????? JAk sprawy???
POwiem tak mnie za miesiąc tez czeka rozwód. Kurator juz był. Mam siłę i jak zacznę mówić to będą musieli mnie z sądu wołami wciągac.
Mam dosyc poniżania, psychicznego i fizycznego znęcania się. KOniec z  tym. Jeszcze miałam nadzieje , chciałam to przemysleć , ale wszystko wskazuje na to i przemawia za tym że będzie ten rozwód, nie za porozumieniem stron, ale z orzeczeniem o winie. 10 lat pozwalałam obrzucać sie błotem, byłam jak worek treningowy (Krzyś mi to uswiadomił :*)  MAm tego dosyć i jestem szczęsliwa , że w koncu będę sama. Trzymaj sie ciepło i napisz co u CB

85

Odp: chciał skręcic mi kark......
annika80 napisał/a:

POwiem tak mnie za miesiąc tez czeka rozwód. Kurator juz był. Mam siłę i jak zacznę mówić to będą musieli mnie z sądu wołami wciągac.
Mam dosyc poniżania, psychicznego i fizycznego znęcania się. KOniec z  tym.

Brawo, Anniko...Nareszcie dojrzałaś do tego.
Powodzenia!

86

Odp: chciał skręcic mi kark......

Trochę nie rozumiem - czy to znaczy że nie dostałaś alimentów?
Jeśli to była sprawa o alimenty to sąd nie mógł rozpatrywać sprawy waszego małżeństwa.Myślę że uwaga "najprościej się rozwieść"daje dużo do myślenia.

87

Odp: chciał skręcic mi kark......

Maniu jedynym wyjsciem jest Rozwód  nic innego bo wierzenie w bajki ze sie zmieni to sa niestety ale puste slowa. 
Zrob to dla dziecka by nie widzialo jak ojciec matke bije albo usiluje cie zabic. nie pozwol na to 
corka jest mala i jeszcze malo rozumie reaguje na twoj placz na krzyki.
Moj maz  teraz juz byly mnie zdradzal nawet ma dziecko z inna. ale nie odeszlam z powodu ze mnie zdradzil  tylko z powodu ze mnie bil rzucal mną o podloge gdzie popadnie..  nikt mi wtedy nie pomogl  a moje synowie patrzyli na to wszystko jak bil i zmuszal do seksu
jak wykrecal mi rece kladzac na podlodze.  Gdy 4 letni synek powiedzial tato przestan uderzyl go z calej sily w twarz. On malo mowi ale potrafi powiedziec tato nie bij przestan
pewnego dnia nie wytrzymalam ucieklam tak  jak stalam biorąc dzieci za rece. Nie wzielam nic niemialam szans na to by wziasc i na to by po to pojechac pozniej
Nie rob glupoty i nie wracaj jest takie powiedzenie chlop jak bije zone to szmata jest.
życie nie pollega na tym bym stworzyc szczesliwa  pelna  rodzine ale na tym  szczesliwe byly dzieci.!!!

88

Odp: chciał skręcic mi kark......
Kasia-Domańska napisał/a:

Gdy 4 letni synek powiedzial tato przestan uderzyl go z calej sily w twarz. On malo mowi ale potrafi powiedziec tato nie bij przestan

Bandzior...Mam nadzieję, że kiedyś za to los mu zapłaci.

89

Odp: chciał skręcic mi kark......

koma jatez zglosilam na policje fakt bicia mnie i dzieci. obyla  sie sprawa sądowa i nic  z tego bo dziecko nie mialo obdukji a slownie nie potrafil powiedziec sad
teraz tylko mowi ze taty niema

90

Odp: chciał skręcic mi kark......

Trzymam kciuki, żeby Ci się udało, a zreszą ja wiem że Ci się uda. Masz córeczke, to dla niej musisz walczyć. Jesteś już bliżej swojego celu, i dlatego nie możesz wrócić spowrotem do punktu wyjścia. Z czasem wszytko przejdzie, najgorsze rany się goją, tylko nie można ich rozdrapywać Pozdrawiam.

91

Odp: chciał skręcic mi kark......

Mania,przeczytałam twoją historię i cały ten wątek-jestem wzburzona.Raz-okrucieństwem twojego męża(a może już nie),dwa-niesprawiedliwością prawa w Polsce.Nie wiem,jest mi trudno zrozumieć,uwierzyć-masz 20 parę lat a tyle już przeżyłaś.Świat powinien dać ci wszystko,co najlepsze.Ja jestem starsza,ale nie mogę powiedzieć,że w życiu miałam lekko.To innego typu problemy niż twoje.Powiem tylko jedno:-Nie wracaj do niego!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!Nigdy,przenigdy!!!!!!!!!Dla mnie to,co opisałaś to objawy jakiejś choroby psychicznej u niego.Jestem terapeuta z wykształcenia i miałam do czynienia z chorobami psychicznymi.Ci ludzie nie wiedza co to empatia.Maja zaburzona sferę współczucia i wszelakich emocji,co oznacza że jeśli zdecydujesz się na powrót do niego,któregoś dnia nie obudzisz się i nawet nie będziesz wiedziała kiedy nastąpi koniec.Kto wie,co zrobiłby.Nie chcę nawet o tym myśleć.Piszesz,że twoja córeczka jest dla ciebie wszystkim.Myśląc o powrocie godzisz sie na piekło dla siebie i dla niej.

92

Odp: chciał skręcic mi kark......
Mussuka napisał/a:

Trzy porady:

1. rozwod i to natychmiastowy!!! z orzeczeniem jego winy
2. ograniczenie praw do dziecka oraz zakaz zblizania sie do Was
3. i to co niestety dziala na takich damskich bokserow najskuteczniej (patrz film Ojciec Chrzestny) - niech mu ktos z Twojego otoczenia (brat, kuzyni, kumple - ale duzi i paru) spusci dobry lomot mowiac prz tym, ze to tylko zaliczka, bo jak Ci tknie palcem to dostanie cala sume..z procentem. Tylko dobry lomot! Przykro mi, to brutalne ale takie typy maja "szacunek" tylko dla sily. Sami bija slabszych ale jak oni dostana to wtedy w portki robia.
Zostawi Cie w swietym spokoju..ze strachu ..nie przed policja czy sadem tylko, ze mu ktos gnaty polamie.

Dodam, ze znam pare kobiet, ktore ten sposob zastosowaly i zyja spokojnie do dzis:)

Popieram w 1000000000000000%.

93

Odp: chciał skręcic mi kark......

brak mi slów.....................................ale ja juz bym mu nigdy nie zaufala..

94

Odp: chciał skręcic mi kark......

Kasiu-Domańska brawo za to,że miałaś tyle siły i uciekłaś,bo wierzę,że jest takie coś jak przywiązanie psychiczne do "kata".Znam kobiety bite,poniewierane,nad którymi mężowie znęcali się w sposób każdy jaki się tylko dało,a godziły się na to bo była to dla nich stabilizacja,bo przyzwyczaiły się do tego, bały się tego nowego życia choć wiedziały,że będzie to lepsze życie,ale niestety wolały wybrać to zło niż zrobić coś dobrego choćby dla dzieci.
Współczuję Twoim synkom,ale dobrze,że mają Ciebie i lepiej nie mieć ojca wcale niż takiego,który bije i katuje.Być może będą miały kiedyś nowego tatę o ile już nie mają wink Powodzenia i niech kobiety biorą przykład z Twej odwagi.Szczerze mówiąc dla mnie to nie odwaga odejść od takiej osoby bo nikt nie chce tak żyć,ale wiem,że dla kobiet w Twojej sytuacji to była mega odwaga.
Pozdrawiam.

95

Odp: chciał skręcic mi kark......

U mnie ok.W poniedziałek mam sprawę rozwodową.Bardzo się boje nie samej sprawy ale JEGO widoku. Mam wielką nadzieję że sąd zakończy posiedzenie na tej jednej sprawie i wyda wyrok odrazu.I tak mówienie na nowo o wszystkich krzywdach powala mnie na kolana.Znacie to?Otwieranie ran na nowo?oKROPNOŚĆ. Zaszłam aż tutaj i jestem z siebie dumna ale nadal ciężko mi uwierzyć że już niedługo będe wolną kobietą a raczej będziemy wolne...JA I CÓRKA KTÓRA ZOSTAŁA TAKŻE SKRZYWDZONA PRZEZ WŁASNEGO OjCA.

96

Odp: chciał skręcic mi kark......
Mania892 napisał/a:

Uniedługo będe wolną kobietą a raczej będziemy wolne...JA I CÓRKA KTÓRA ZOSTAŁA TAKŻE SKRZYWDZONA PRZEZ WŁASNEGO OjCA.

A synek??

97

Odp: chciał skręcic mi kark......

wstrzasajaca historia. Mania zycze Ci sily i samozaparcia. Bedzie ciezko ale mysle, ze duzo lzej niz kilka miesiecy temu kiedy Cie bil i ponizal. Nie mysl o otwieraniu ran-mysl o tym zeby dokladnie wszyscy na sali sadowe zrozumieli co ten czlowiek Ci zrobil!
Mysle, ze powinnas odwolac sie od decyzji sadu i zalozyc sprawe o znecanie sie bo przeciez on musi za to odpowiedziec! Szczerze mowiac to jesli nie zabil Ciebie, zabije nastepna zone! albo jeszcze kolejna! Jedna z dziewczyn napisala, ze powinien dostac lomot-oj powinien i sama bym mu go sprawila!
Trzymaj sie Mania! Wszystkie jestesmy z Toba myslami!

98

Odp: chciał skręcic mi kark......

Dziewczyny.Jestem po sprawie rozwodowej...
Nie dostałam go!!!
Nie wiem co juz robić. Odwołanie? Znowu? Mam już wszystkiego po dziurki w nosie!
On do wszystkiego się przyznał ale nagle znalazł się tatuś który teskni za córeczką i przypomniał sobie o niej. To chore. Nie dostaliśmy rozwodu pomimo,że i ja i on zgodziliśmy się na niego.
Na sali nie mogłam opanować łeż.Ten jego uśmeszek doprowadza mnie do szału. To tak jakby chciał zrobić mi na złość. On wie,że córka jest dla mnie wszystkim. Zrobi pewnie wszystko żeby mieć udział w jej życiu...
Myślałam,że zaszłam już naprawdę daleko,że się nie cofam.Poczółam się silna . Nagle wszystko mi opadło. Znów czuje strach. Nie wiem czego oni jeszcze chcą. Poki co mam czekać. Będzie kolejna sprawa, przesłuchanie przez psyhiatre(naszej trojki) i znów sprawa.Oszaleć można...mam już dość tych cyrków. Nie wiem gdzie szukać pomocy. Zaczynam się pogrążać w tym wszystkim.
Ostatnio dostałam maila od kobiety która jest w podobnej syt. do mojej. Proponuje nagłośnienie naszej syt-mojej i jej. Sama już nie wiem

99

Odp: chciał skręcic mi kark......
Mania892 napisał/a:

Ostatnio dostałam maila od kobiety która jest w podobnej syt. do mojej. Proponuje nagłośnienie naszej syt-mojej i jej. Sama już nie wiem

Bardzo dobry pomysl! Czas juz by zaczac zmieniac to nasze, pozal sie Boze, prorodzinne sadownictwo, utrzymujace zwasnionych malzonkow na sile.

Nie wiem ile wy same (Ty i ta kobieta) zyskacie na tym ale krok bardzo dobry. Moze jakies pismo kobiece, o sporym nakladzie? Wreszcie mieliby czym rozsadnym strony zapchac a nie setkami reklam.

I na 150%, takich jak wy znajdzie sie duzo wiecej, moze odwaza sie dolaczyc do Was i zrobi sie glosno? Powodzenia.

100

Odp: chciał skręcic mi kark......

Mania892 a może rzeczywiście powinnaś nagłośnić tą sprawę. Nie pojmuję dlaczego nie dostałaś rozwodu, przecież to jest w interesie Twoim i córki żeby mieć święty spokój.

101

Odp: chciał skręcic mi kark......

A miałaś zrobioną obdukcję? Są jakieś dowody na to, jak cię traktował oprócz twoich słów?

102

Odp: chciał skręcic mi kark......
paulina20 napisał/a:

A miałaś zrobioną obdukcję? Są jakieś dowody na to, jak cię traktował oprócz twoich słów?

Tak miałam. Mało tego on do wszystkiego się przyznał. Ja ju ż nic nie rozumiem.

103

Odp: chciał skręcic mi kark......

Mania!!! :*:*:* jak u Ciebie ??
U mnie do przodu. Dziś, po 15 miesiącach otrzymałam prawomocny wyrok Sądu Apelacyjnego, do którego odwoływał się mój  były mąż.
Niestety Sąd oddalił apelację,podtrzymując tym samym wyrok Sądu okręgowego. Wina tylko po jego stronie i dośc wysokie alimenty big_smile
Mieszkam sama z córkami, pracuję, studiuję. Lata minęły zanim miałam w sobie tę siłę. Koma5 :*:*:*:*:*:*:*:*:*

Posty [ 66 do 104 z 104 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MOJA NIESAMOWITA HISTORIA » chciał skręcic mi kark......

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026