Maniu... Dobrze, że "już nabierasz"!! To dobry nak, zaczynasz jeść... Mysle też,że powinaś dla własnego dobra i córeczki też, pójśc do terapeuty. Powinnaś "przerobić" temat męża; wygadać, wykrzyczeć to wszystko co chciałąbyś by usłyszał, bo pewnie nigdy nie powiesz mu tego w twarz. A tam z pomoca specjalisty zaczniesz żyć na nowo. Jeżli nie przerobisz tego tematu będzie on ciągną się za tobą przez całe życie. Bo jednak przeszłaś przez piekło i rany, jak sama pisałąś zostana owszem na zewnątrz ale i wewnątrz. Te nigdy nie znikna, lecz mogą stac się wtedy tylko bolesnym wspomnieniem i momencie w życiu , który miał miejsce. Terapia-pomyslisz po co? jednak jestem juz po nie jednej terapii i uważam że dzięki tym ludziom dzisiaj funkcjonuje tak jak trzeba. Namawiam cię bardzo, tam możęsz płakać, krzyczeć, wszystko po to by sobie ulżyć, by wyrzucić z siebie to wszystko co zatruwa i zaśmieca twój umysł.
Maniu spróbuj...
annika