netkobietyWszystkie działy
Moja niesamowita historia

chciał skręcic mi kark......

103 odpowiedzi14 984 wyświetleniazałożony przez Mania892, 08.06.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MOJA NIESAMOWITA HISTORIA » chciał skręcic mi kark......

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 104 ]

1 Ostatnio edytowany przez Olinka (2011-08-15 00:05:25)

Temat: chciał skręcic mi kark......

We wrześniu 2008 roku wzieliśmy ślub.Byłam w 6 mies ciaży ,chcieliśmy wychować dziecko w pełnej rodzinie:mama i tata. Zamieszkaliśmy razem i wynajmowaliśmy mieszkanie aby być niezależnymi. Nasz synek zmarł krótko po porodzie i wtedy zaczęło się piekło...
Po dwóch miesiącach wyjechaliśmy do Holandii do pracy. Ja dostałam pracę od razu a on siedział w domu. Pokłóciliśmy się krótko po przyjeździe o jakąś bzdurę. Mój mąż zacisnął wtedy szczęke i kopnął z całej siły nogą w ściane do takiego stopnia że złamał śródstopie i byliśmy zmuszeni wracać do Polski. Rodzicom oczywiście skłamałam że spadł ze schodów. Teraz żałuje bo to był znak jego narastającej agresji. W lutym 2009 zaszłam w ciąże.Zajmowałam się domem a mąż pracował. Któregoś dnia przyszedł z pracy a ja poprosiłam go o pomoc już nie pamiętam o co chodziło.On oczywiście odmówił .Zdenerwowałam się i powiedzialam że nie zrobię mu kanapek do pracy a on mnie popchnął. Przepłakałam noc w kuchni a on spał w sypialni. Nie mogłam położyć się obok niego.Byłam w ciąży a on potrafił mnie popchnąć..za kanapki?????????!!!!?
Po narodzinach córki nie zmienił się.Wieczne poniżanie, wyzywanie, kłótnie o byle co, niszczenie rzeczy, zabawek córki . Zaczął mnie coraz mocniej popychać, rzucał mnie z całej siły na ściany czy łóżko, popychał i przygniatał do podłogi, doszło do tego że zaczął mnie dusić. Miałam wtedy krwiaki na szyi...miałam posiniaczone nogi i ręce, liczne otarcia i guza na głowie...wszystko maskowałam...wstydziłam się.
Ja milczałam, nie poszłam na policję, nie mówiłam nic rodzicom. Ale oni wyczuli że coś jest nie tak. Schudłam ponad 30kg, wiecznie niewyspana i rozdrażniona. Dwa miesiące temu doszło do sprzeczki między nami. Wytknął mi że przypominam jego matkę bo ciągle kracze jęzorem. I znów to samo. Popchnął mnie i rzucił na podłogę i zaczął wykręcać mi ręce.Chciałam wyjść z domu a on zabrał mi klucze.Dorwałam telefon , odebrała moja babcia a ja zdążyłam tylko krzyknąć :" babciu!!!!!". Wyrwał mi telefon i go wyłączył.Po chwili babcia zaczęła dobijać się do drwi. Poczułam ulgę jak ją zobaczyłam. Rodzina dowiedziała się o zajściu. Na pytanie czy to był pierwszy raz powiedziałam...tak. Wstydziłam się powiedziec prawdy. . .
24.maja 2011 powiedziałam dość i odeszłam od niego.Do teraz mieszkam u rodziców.
Mój mąż choc sama się dziwie że go jeszcze tak nazywam wrócił spóóźniony z pracy. Nakrzyczałam na niego że mógł uprzedzic babcię o późniejszym powrocie. Babcia wyszła z mieszkania i powiedziała żebyśmy załatwili to między sobą. Zrobiłam mu wykład na ten temat a on zaciskał szczęke i mnie odepchnął. Poszłam do kuchni. Podszedł do mnie i kazał mi przestać gadać jak jego matka. Poderwał się i zaczął bić mie po głowie rękoma. Zaczęłam płakać. Nasza 1,5roczna córeczka podbiegła do mnie płacząc.Musiałam osłonić ją własnym ciałem bo on nie patrzał wcale na dziecko. Gdy przestał wybiegłam z kuchni. chciałam wyjść z domu z córką a on : gdzie leziesz?!nigdzie nie pójdziesz rozumiesz?!?!   Złapał mnie za szyje i uniósł po czym rzucił mnie do pokoju córki. Tam mnie przydusił do  ściany i kazał mi się zamknąć.Osunęłam się po ścianie i patrzałam na Marcelinkę która ciągle płakała. Wtedy złapał mnie za głowę i ramię i....próbował skręcić mi kark.Nie wiem jak mi się udało wykręcić. Chyba Marcelinka dodała mi sił bo bardzo się o nią bałam. Wyrwałam mu się z objęć i pobiegłam do pokoju chwyciłam telefon. Próbował mi go wyrwać ale udało mi się wezwać pomoc. Zjawiła się babcia. Była zrozpaczona. Powiedziałam że nie zamierzam zostać na noc i zabieram dziecko. On poszedł do kuchni i ...powrócił z nożem przy szyi i groził że się zabije...
Złożyłam doniesienie na policje, sprawa trafiła do prokuratury. Spotkałam się z nim po kilku dniach bo chciał zobaczyc dziecko.Obiecuje zmiane. Poszedł na terapie, chce przyjmowac leki. Nawet chce ponownie stanąć ze mną przed ołtarzem.Widze po nim że żałuje ale jak mam mu zaufać?Wrócić i czekać aby do kłótni?A jak mnie skatuje tak że będe leżeć na łóżku do końca życia? A jeśli naprawdę się zmienił? Mam dopiero 23 lata a czuje że moje życie to porażka...

2

Odp: chciał skręcic mi kark......

Mania892 przeczytałam Twoją historię ze łzami w oczach. Bardzo Ci współczuje, ale jesteś dzielną kobietą. Wiem jedno tacy ludzie jak Twój mąż się nie zmieniają. Nie próbuj mu ponownie zaufać czy dać mu szansy bo to nie ma sensu. Ty musisz żyć dla swojej córci. Ona już dość się napatrzyła, choć jest mała to na pewno nie będzie bez odzewu dla jej psychiki. Kochana trzymaj się, musisz mieć dużo siły, ale widać że miłość do córci daje Ci wiele siły do życia. Czasem jest niestety tak że człowiek jest młody a ma bagaż doświadczeń tak pokaźny że aż strach. Coś niestety o tym wiem. Trzymaj się ciepło moja droga, głowa do góry. Pamiętaj najważniejsze jest szczęście Twoje i Twojej córci. Wierzę w Ciebie, ale nie popełniaj błędu. Nie wracaj do tego tyrana nawet jeśli obiecuje poprawę. Tacy ludzie się nie zmieniają, niestety coś również o tym wiem.

3

Odp: chciał skręcic mi kark......

Nie wracaj do niego! Zrób to dla dziecka!

4

Odp: chciał skręcic mi kark......

Ja wiem, że mówi się aby człowiekowi dac drugą szansę, ale myślę że to zbyt poważna krzywda aby dawać mu druga szansę, bo tak jak piszesz za dużo ryzykujesz, a jak się nie poprawi i pobije Cie na śmierć. Marcelinka jest najważniejsza.

5

Odp: chciał skręcic mi kark......

Nie wierz w jego obietnice! Tu nie chodzi tylko o to czy będziesz w życiu trochę bardziej lub trochę mniej szczęśliwa. Tu chodzi o Twoje życie i Twojego dziecka! Masz do czynienia z człowiekiem prawdopodobnie chorym. Ale nie możesz poświęcić swojego życia (dosłownie), aby go leczyć. Nie masz żadnej gwarancji, że po terapii sytuacja się nie powtórzy. Może być kilka miesięcy czy lat spokoju a następnie coś go wytrąci z równowagi i zrobi Ci albo dziecku krzywdę (są zwyrodnialcy, którzy maltretują kobietę, ale dziecka nie ruszą - Twój taki nie jest, sądząc po tym, że niszczy zabawki dziecka).

Musisz być silna i mu swoją silę pokazać. Każdy oprawca boi się silnej ofiary. Nie bój się jego gróźb. W tym momencie on przestał być najważniejszy. Ważniejsze jest Twoje dziecko. Uwierz, że musisz od niego odejść aby chronić siebie i córkę. Postaw twarde warunki - jeśli chce mieć jakikolwiek kontakt z dzieckiem ma nadal się leczyć. Ale ryzyko jest zbyt duże, abyście mogli być razem. Jeśli z terapii zrezygnuje - wnieś sprawę o odebranie praw rodzicielskich. Twoja sytuacja to początek tego, co swój finał znajduje w programach kryminalnych - nie pozwól na to.

6

Odp: chciał skręcic mi kark......

Współczuję Ci szczerze.. Przeżyłas swoje piekło na ziemi i nie wracaj do tego!! Teraz się leczy,przez miesiąc,dwa,trzy może być dobrze,a później będzie to samo. Ułożysz sobie jeszcze życie,jesteś młoda,wszystko przed Tobą. Trzymaj się i nigdy się nie poddawaj.

7 Ostatnio edytowany przez fammefatale (2011-06-08 13:55:57)

Odp: chciał skręcic mi kark......

Przyznam , ze Twoja historia mocna mna wstrzasnela.Jestem w szoku , jak mozna w ten sposob traktowac drugiego czlowieka, po prostu brak mi slow na Twojego meza..to jest chory czlowiek,nie ma co do tego zadnych watpliwosci.
Szkoda mi bardzo Ciebie i Twojej corki.Musialas zyc w strachu , dziecku pewnie tez sie to udzielilo,na pewno wplynie to na jego psychike.Twoja zreszta tez , takie przezycia zostawiaja slad i trudno go wymazac, o ile w ogole sie da.
W tym wieku takie przezycia,wspolczuje naprawde,ale z jednej strony moze lepiej ze to teraz wyszlo z niego , niz mialoby to wyjsc za 10 lat.
Dobrze , ze od niego odeszlas , zadbalalas o siebie i dziecko.Pamietaj , ze ono jest w wieku , kiedy jego psychika/charakter dopiero sie ksztaltuje,nie mozesz pozwolic ,zeby ktos zmarnowal mu zycie i Tobie oczywiscie tez.

Co do tego ,czy sie zmieni , to  nie mam zadnych watpliwosci, z opisu Twojego meza,wnioskuje , ze to chory czlowiek.
Ja  nie zaryzykowalabym raczej , nawet po jego terapii i wielu zapewnieniach , ze sie zmieni.
Mowi jak kazdy facet tego typu , przeciez to u nich normalne , pozniej jednak znowu robia to samo.
Nie ryzykuj, bo moze dojsc do jakiejs tragedii , faktycznie moze Ci cos zrobic i co wtedy ?co wtedy bedzie z Twoim dzieckiem?
Mysl o sobie i dziecku , nie wierz w jego bajeczki o zmianie. Tacy ludzi raczej sie nie zmieniaja.
Zycie jest za krotkie i wystarczajaco trudne,zeby jeszcze dodawac sobie zmartwien.

8

Odp: chciał skręcic mi kark......

23 lata sad tyle co ja ...
Kochana, popłakałam się czytając Twoją historię.
Dreszcze mi po plecach przechodzą.
Nie wiem wogóle co mam napisac, a tak bardzo chciała bym Cię pocieszyc.
Mogę Ci tylko powiedzieć, że ja juz nigdy w zyciu nie wrocila bym do tego czlowieka, o ile mozna w ten sposob go nazwac.
Nie wiesz do konca co siedzi w jego glowie, co on zamierza i jaka krzywde moze ci jeszcze wyrzadzic, tobie i dziecku.
Taki czlowiek watpie, ze sie zmieni, oczywiscie terapia pomoze, ale czy na dlugo?
Co jesli wrocisz do niego, a on tak jak napisalas skatuje cie tak, ze bedziesz lezec na lozku do konca zycia, albo w histerii zabije???
Nie wracaj do niego,mloda jestes i cale zycie przed toba, wierze , ze bedziesz jeszcze szczesliwa.

Pozdrawiam Cie serdecznie.

9 Ostatnio edytowany przez fammefatale (2011-06-08 14:13:19)

Odp: chciał skręcic mi kark......

Ja jakos nie bardzo wierze w 'uzdrawiajace terapie' takich osob. Tzn wierze , ze w jakims stopniu moga sie zmienic , ale czy taki czlowiek bedzie po niej zupelnie inny? czy nagle bedzie kochajacym mezem i ojcem ,ktory nie podniesie reki na swoja rodzine?Ciezko mi uwierzyc.

10

Odp: chciał skręcic mi kark......

fammefatale

Ja tez nie bardzo w to wierze, ale zawsze cos moga pomoc, choc w tym przypadku watpie, ze jest jakis ratunek dla tego czlowieka.
Nie wybaczyla bym , za takie traktowanie siebie.

Tak , tylko to nam sie wszystko latwo pisze, a gdybysmy byly w sytuacji tej dziewczyny, ciekawe jak bysmy postepowaly i co myslaly. hmm

11

Odp: chciał skręcic mi kark......

Wiadomo , ze zawsze latwiej jest mowic , niz robic , ale miejmy nadzieje,ze nie spotkamy takich ludzi.

12 Ostatnio edytowany przez Odiczka (2011-06-08 14:37:36)

Odp: chciał skręcic mi kark......

Przeczytałam i nadal nie mogę "tego" ogarnąć...to jest chory człowiek!!!! On musi się leczyć!!!
Dziewczyno nie wracaj do niego! Nawet o tym nie myśl!
Teraz "widzi i słyszy głosy" swojej matki a za jakiś czas będzie widział UFO i inne stworki,które w jego chorej głowie, każą mu Ciebie zabić.To mi wygląda na schizofrenię!
Co z tego,że będzie się leczył czy chodził na terapię?Wystarczy,że raz/dwa nie wezmie leków/nie pójdzie na terapię i  wszystko wróci ze zdwojoną siłą!!!
Chroń siebie i córcię!
Powodzenia, nie poddawaj się !!!

13

Odp: chciał skręcic mi kark......

Co za bydlak!
Współczuję Ci z całego serca... ale mam nadzięję, że nie zrobisz sobie i dziecku tej krzywdy, że do niego wrócisz...NIE RÓB TEGO! skąd wiesz czy którąś z tych kłótni przeżyjesz?
hmm

14 Ostatnio edytowany przez nikaa1982 (2011-06-08 15:01:55)

Odp: chciał skręcic mi kark......

Tez się popłakałam... i nie będę oryginalna ale żadna terapia mu nie pomoże. ON SIĘ NIE ZMIENI. Ratuj siebie i swoje dziecko. Jeśli Twoja rodzina nie wie jeszcze o wszystkich zachowaniach Twoje męża to daj im tego posta przeczytać. Zrobią wszystko byś NIGDY do niego nie wróciła. Jak wrócisz do niego to on Cie kiedyś zabije.

15

Odp: chciał skręcic mi kark......

Kilka historii tutaj na forum mnie poruszyło, ale ta wprawiła w osłupienie.
W stu procentach zgadzam się z poprzedniczkami.

DASZ RADĘ, NA PEWNO KAŻDA Z NAS W CIEBIE WIERZY!!!!!

16

Odp: chciał skręcic mi kark......

Mania - Twoje życie to nie jest porażka. Masz zapewne cudowne dziecko i to na nim się teraz skup. Ten facet przekroczył wszelkie granice i jest niebezpieczny. Dla Was i dla siebie samego. Co gorsze całe jego zachowanie zostało poniekąd usprawiedliwione przez chorobę. Odbębni jakąś terapię (nie wiesz czy to pomoże dopóki się niestety nie przekonasz) i będzie udawał odmienionego. Twoje życie może się okazać porażką, gdy do niego wrócisz i sytuacja się powtórzy. Przeżyłaś piekło, ale masz teraz wielką szansę na normalne życie. Nie zmarnuj jej. Odetnij się od tego człowieka. Zapewne masz rozterki czy uda się Tobie samej wychować dziecko, poradzić sobie z wszystkim. Takie wątpliwości są normalne. Nim się jednak obejrzysz będziesz w pełni samodzielna. Na początku może pomagać Tobie najbliższa rodzina.

Powodzenia!

17

Odp: chciał skręcic mi kark......

Nie wracaj do niego, tacy ludzie się nie zmieniają. Uderzył raz, będzie bił cały czas...

18

Odp: chciał skręcic mi kark......
Rafix napisał/a:

Co gorsze całe jego zachowanie zostało poniekąd usprawiedliwione przez chorobę. Odbębni jakąś terapię (nie wiesz czy to pomoże dopóki się niestety nie przekonasz) i będzie udawał odmienionego.

Tez tak wlasnie pomyslalam, ze w sumie wielkich konsekwencji to on nie poniosl.
Bedzie jakas sprawa w sadzie , czy wykryli naprawde u niego chorobe?
Nie znam sie na tym , ale chyba za znecanie sie nad rodzina cos grozi?!

19

Odp: chciał skręcic mi kark......

Nie wracaj.

20 Ostatnio edytowany przez Kyntia (2011-06-08 17:05:27)

Odp: chciał skręcic mi kark......

Absolutnie pod żadnym pozorem nie wierz mu. Nie ufaj. On nie kocha Ciebie. On kocha znęcać się nad Tobą.

Za każdym razem gdy poczujesz żal, gdy pomyślisz a może jednak? Przecież on płacze, mówi że kocha, stara się teraz, może wrócić dać mu szansę... - wtedy pomyśl o tym że swoją agresję może przenieść na córkę.

Chcesz tego dla niej? Chcesz bać się o swoje i jej życie?

21

Odp: chciał skręcic mi kark......

Mania, absolutnie i pod żadnym pozorem nie wracaj do męża. I nawet nie spotykaj się z nim bez świadków. To człowiek, który ma problem z radzeniem sobie ze złością. Rozładowuje ją w aktach destrukcji i agresji. On się nie kontroluję, gdy dostaje napadu furii. W czasie takiego napadu może zabić, co prawie się stało.  Owszem, jest terapia dla sprawców przemocy, ale Twój mąż ma mordercze skłonności, nie ufaj mu.

22

Odp: chciał skręcic mi kark......

nie wracaj do niego... tacy ludzie się nigdy nie zmieniają.... ja to samo przeżyłam z ojcem ...teraz niby sie zmienił ale ja mu już nie ufam i boję się że lada moment będzie taki jak kiedyś i znów zacznie nas bić ... mój ojciec tak miał po alkoholu...które łączył z lekami...nie raz wykręcał mi ręcę lub przyduszał, bił po głowie... jak widziałam w jego dłoni nóż to się bałam...serio bałam ze mu coś odbije...nawet raz nie zadzwoniliśmy na policję a trwało to ponad 10 lat... teraz o dziwo z rok czasu jest spokój ... ale jak pisałam nie ufam mu ...

23

Odp: chciał skręcic mi kark......

Nigdy ale przenigdy do niego nie wracaj!!! Nie wierz w jego zmiane i jakies terapie! Chyba ze chcesz osierocic coreczke to wroc do niego.I trzymaj sie jak najdalej od tego bandyty.

24

Odp: chciał skręcic mi kark......

Szok! jak może bliska osoba robić takie rzeczy. Niestety takie ewenementy też się zdarzają.
I nie bedę oryginalna i powiem to samo co moi poprzednicy - nie wracaj do mężą, uciekaj od niego jak najdalej, chroń siebie i córkę. Nie zasłguje na Ciebie i Twoją miłość. Jeszcze będziesz szczęśliwa:) skup się teraz na córeczece. Szkoda dziecka, że musiała się na to wszystko patrzeć, coś okropnego:/

25

Odp: chciał skręcic mi kark......

kochana!
najgorsze, co mozesz robic to mu ponownie zaufać i dac szansę.
ten czlowiek jest tyranem, nawet emocjonalnym tyranem. to nagorsze, dręczy Ciebie i fizycznie i psychicznie.
ten czlowiek chciał Ci zrobić krzywdę, nie zmieni się. ludzie się nie zmieniają. jesteś taka młoda, całe życie przed sobą,  z córeczką!
chciałabym wierzyć, że on już nigdy nie będzie chciał rozgnieść Ci czaszki czy rzucac Tobą. a co, jeżeli kiedyś pokłóciłby się z córeczką?
wolę nie wiedzieć.
ten człowiek jest chory.
chory.
uciekaj i pod żadnym pozorem nie marnuj sobie życia!
teraz skup się na swoim życiu, bez niego ale z maleństwem!

26

Odp: chciał skręcic mi kark......
Mania892 napisał/a:

Obiecuje zmiane. Poszedł na terapie, chce przyjmowac leki. Nawet chce ponownie stanąć ze mną przed ołtarzem.Widze po nim że żałuje ale jak mam mu zaufać?Wrócić i czekać aby do kłutni?A jak mnie skatuje tak że będe leżeć na łóżku do końca życia? A jeśli naprawdę się zmienił? Mam dopiero 23 lata a czuje że moje życie to porażka...

Niestety tacy ludzie się nie zmieniają... Rok, dwa, trzy może udawać, że wszystko będzie dobrze i się zmienił, ale nie ma co wierzyć.
Pomyśl o córeczce - jakie będzie miała dzieciństwo wychowując się z takim ojcem... Uraz psychiczny zostaje na zawsze.

Sama mam ciężką sytuację w domu, i całe życie marzyłam, żeby moi rodzice się rozstali...
Ty i Twoja córeczka będziecie o wiele szczęśliwsze bez tego tyrana...

27

Odp: chciał skręcic mi kark......

Dziewczyno nie wracaj do niego, zawsze już będziesz się bała i będziesz w każdym momencie patrzeć czy go coś nie zdenerwuje. Na razie wszystko skrupiało się na Tobie, jak wrócisz i podniesie rękę na córeczkę i coś jej zrobi... A jak Ciebie okaleczy lub zabije, co będzie z Twoim dzieckiem... To nie jest miłość... Tacy ludzie się nie zmieniają, znam takie przypadki, poprawiają się na chwilę aby uspokoić wszystkich dookoła, a później uderzają ze zdwojoną siłą... Walcz o godne życie dla Siebie i dla swojej córci. Powodzenia.

28

Odp: chciał skręcic mi kark......

Raz już go zostawiłaś, i jakby miał się zmienić zrobiłby to wtedy.  Teraz widzi , że Was straci i obiecuje złote góry.   Nie wierz mu. Ale i tak jesteś bardzo dzielna i odważna w całej tej sytuacji. Szkoda mi Ciebie ale dziecka najbardziej bo to widzi i nic biedne nie może zrobić tylko płakać.   Nie funduj dziecku takich sytuacji, nie ufaj mężowi, myślę, że się nie zmieni....  Myślisz przyszłościowo i dobrze, myśł o sobie i o dziecku.  A jak Tobie się coś stanie to mała z nim zostanie??? I jakie dzieciństwo jej zafunduje? 

Bądź dzielna i  ratuj Was.  Pozdrawiam gorąco i życzę powodzenia

29

Odp: chciał skręcic mi kark......

Co za dupek z niego, az z nerwow brzuch mnie rozbolal..
Nie wyobrazam sobie takiej sytuacji w mojej rodzinie, nie pozwolilabym patrzec na to moim dzieciom..
Ty wystarczajaco dlugo pozwolilas.. starczy.
Nie wracaj.. on sie nigdy juz nie zmieni. Bedzie Cie bil caly czas.. az kiedys uderzy za mocno..

Bardzo Ci wspolczuje.. naprawde, ja i inne dziewczyny wierzymy w Ciebie, i w to ze dasz sobie rade.
Pozdrawiam cieplo

30 Ostatnio edytowany przez fammefatale (2011-06-09 09:35:35)

Odp: chciał skręcic mi kark......
Shiseido napisał/a:

Co za dupek z niego, az z nerwow brzuch mnie rozbolal..

Hehe silnie odczulas empatie tongue
Ciekawa jestem , dlaczego w roli oprawcow najczesciej wystepuja mezczyzni.Tylko ze wzgledu na przewage fizyczna?

31

Odp: chciał skręcic mi kark......
fammefatale napisał/a:

Ciekawa jestem , dlaczego w roli oprawcow najczesciej wystepuja mezczyzni.Tylko ze wzgledu na przewage fizyczna?

Kobiety podobno częściej krzywdzą obce osoby niż tych  których kochają. Przewaga fizyczna tutaj chyba nie ma aż takie znaczenia, to bardziej chyba podłoże psychologiczne.

32

Odp: chciał skręcic mi kark......

Dziękuje Wam . Niestety żałuje że wcześniej nie przeczytałam Waszych rad które okazały się szczere do bólu.

33 Ostatnio edytowany przez Olinka (2011-08-15 00:17:43)

Odp: chciał skręcic mi kark......

Wczoraj chciał zobaczyć się z dzieckiem. Umówiliśmy się na 16,30. Gdy uszykowałam siebie i córcię dzwoniąc do niego dowiedziałam się że mu nie pasuje ta godzina. Wkurzyłam się. Powiedziałam że nie będzie dziecka traktował jak zabawki i że jej dzisiaj nie zobaczy. Poszłam sama z córcią na spacer. Prześladował mnie telefonami. W końcu nie wytrzymałam i odebrałam. Pytał gdzie jesteśmy...Po głosie słyszałam jego wściekłość.Zaczął mi wytykać że wszystko zaprzepaszczam, że to moja wina, mówił że gdybym nie była tak uparta to nigdy by do tego nie doszło, że niepotrzebnie gadam. Wtedy jak na złość zaczęło padać.Byłam zmuszona wracać do domu. Poczułam strach.Napewno to znacie-tę głupie przeczucie i niepewność która się sprawdza, no i w moim przypadku się sprawdziła. Gdy dochodziłyśmy do domu stał i na nas czekał. Zaczęłam panikować. Chciałam zawrócić ale podbiegł i ku mojemu zdziwieniu nie rzucił się na mnie tylko wyjął Marcelinke z wózka. Prosiłam go żeby ją zostawił, błagałam żeby mi ją oddał a on na to że pójdziemy do mieszkania NASZEGO , pogadamy,zabiorę parasolkę do wózka i wrócimy. Oczywiście zaprzeczyłam a on wpadł w szał.Powiedziałam że nie może mi jej zabrać bo to tak jakby mi ją uprowadził a on na to że wszystko mu jedno bo i tak go wsadze do pierdla. Marcelinka wyciągnęła do mnie rączki a on mi jej nie pozwolił wziąść.Płakała. Zaczął kierować się w strone naszego mieszkania. Chwyciłam za telefon i zadzwoniłam po tate. Powiedziałam: tata, on nie chce mi oddać dziecka!!". Szłam za nim a gdy się odwróciłam w stronę domu rodziców tata stał na boso na chodniku.Spał i o niczym nie wiedział.Ludzie coraz bardziej nam się przyglądali ale on się zbyt nie przejmował.Zaczęłam wchodzic mu na ambicję i tłumaczyć że będzie miał problemy, że wszyscy się gapią, że musii zrozumieć że się boje i dlatego nie chce z nim iść. Zawrócił. Taty już nie było.Zauważyłam jak wyjeżdża samochodem z moim bratem-jechali do ,,naszego" mieszkania w którym nas nie było. Gdy stanęliśmy ponownie w punkcie wyjścia dał się przekonać że zobaczy dziecko jutro o tej samej porze. Zgodził się ale zaznaczył że mam przyjść o 20 po parasolkę . Pokiwałam głową. Gdy weszłyśmy na klatkę schodową zawahał się i chciał mi ją znów zabrać.  Pobiegłam z małą po schodach i weszłam zapłakana do mieszkania...
Nie mogę sobię wybaczyć że naraziłam moją córeczkę.Ona go uwielbia a ja pragnę aby miała ojca...to był wielki błąd a jeszcze większy popełniłam o 20. Powiedziałam rodzicom że idę odetchnąć świeżym powietrzem. W głowie przecież dobrze wiedziałam że nadal coś do niego czuje, że go kocham i że umiem mu wybaczyć.Chciałam dac mu ostatnią szansę...Wchodząc do ,,naszego" mieszkania było mi dziwnie. Czułam się w nim nijak.Stanęłam na korytarzu.Bez wahania mi parasolkę do wózka i poprosił grzecznie o jedną chwilkę. Oczywiście jak mogłam się nie zgodzić.Był naprawdę miły.Zaczął przepraszać, mówić że nie pożałuję decyzji jak wróce, że będzie mnie traktował jak księżniczkę.Zaraz po tym jego kazanku zwątpiłam w jego szczere intencje bo te obietnice słyszałam zawsze. Wstałam i odpowiedziałam mu na pytanie:,,gdzie idziesz?"  -,,do domu"... On na to że nigdzie nie pójde i zabrał mi klucze i telefon które położyłam na biurku. Podeszłam do niego i chcialam mu je zabrać z rąk ale on nimi rzucił. Z telefonu wypadła bateria. Wtedy poczułam uderzenie.Powalił mnie na podłogę i ....zaczął kopać.Krzyczał że to moja wina, że to ja wszystko rozwalam. Ledwo mogłam płakać.Nigdy mnie nie kopał. Podniósł mnie za ręce i rzucił na nasz narożnik. Usiadł na mnie okrakiem i ... zaczłą mnie dusić. Patrzał mi się w oczy i spytał: dlaczego to robisz?!?! Ledwo złapałam oddech.Wyszeptałam -wróce do CIEBIE. Wtedy uwolnił moją szyje i patrzał się jak wryty. Zapytał jeszcze raz czy wróce.Popatrzałam mu się w oczy i powiedziałam że nie. Skołował się i spyta ł dlaczego skłamałam a ja mu odpowiedziałam: żebyś mnie nie zabił!
Wstałam i nadal mu patrzałam w oczy.Nawet nie wiem kiedy przestałam płakać.Powiedziałam mu że mam gdzieś czy mnie zabije czy nie, że wszystko mi jedno bo i tak nic nie mam z tego życia.Odwróciłam się i wzięłam rzeczy. Poszedł za mną.Pytał się co teraz zrobię?Zaczął przepraszać i obiecywał poprawę.Całą drogę milczałam.Wróciłam do domu i usiadłam na fotelu.Siedziała w pokoju cała moja rodzina. Moja siostra zauważyła otarcia na mojej szyi. Wtedy zaczęłam mówić...
Każdy się dziwił dlaczego poszłam do niego jak jest taki niebezpieczny. Ja odpowiedziałam że zrobiłam to dla siebie.Teraz juz wiem że to nie jest miłość.Wiem że nie wrócę do niego bo i tak będzie mnie bił aż w końcu zabije. Jeszcze tego samego dnia, wieczorem udałam się z tata na obdukcję-otarcia na nodze,klatce piersiowej, ślady po paznokciach,stłuczenie za  uchem i krwiak na szyi....chyba to mi otworzyło oczy.Dzisiaj byłam na policji i złożyłam dodatkowe zeznanie z wczorajszego dnia.Udałam się do kuratorki która pomoże mi w prowadzeniu sprawy karnej i rozwodowej.
Po dzisiejszym dniu, po przeczytaniu notek od Was chce podziękować. Mój koszmar jest w trakcie rozkwitu.Ja już wiem że powrotu do niego nie mogę sobie zapewnić.Pogodziłam się z tym... Zobaczymy jak potocza się sprawy rozwodowe.Oby nie trwało to za długo bo mam juz tego dość.

34

Odp: chciał skręcic mi kark......

Oj kobieto , skoro wiedzialas dobrze,ze jest niebezpieczny , ze nie raz usilowal Ci cos zrobic , to po co do niego sama poszlas?
Teraz to juz Cie nie rozumiem naprawde hmm

35

Odp: chciał skręcic mi kark......

Mania- trzeba było aż tego żebyś uwiezyla? Dobrze tylko tak się skończyło i mam nadzieje ze już wiecej głupoty nie zrobisz, bo naprawdę może być z tego tragedia. Pomysł teraz o dziecku zrob wszystko żeby zapomniała o tym co widziała i naprawdę dla niej będzie lepiej bez takiego tatusia , bo w pewnym wieku dziecko się garnie nawet do takiego taty a za pare lat może Cie znienawidziec za to ze pozwolilas na takie piekło.Będzie dobrze zobaczysz tylko bądź silna i myśl o coreczce a potem jak się już wszystko ulozy to zobaczysz ze jeszcze ktoś Cie pokocha prawdziwa nie chora miłością . Facetów jest cały świat tak ze napewno trafisz jeszcze na prawdziwa polowke jabłka. Powodzenia i odzywaj się do nas.

36

Odp: chciał skręcic mi kark......

Poszła bo kochała i miała nadzieję, to tak samo jak pytać zdradzonej, dlaczego mu wybaczyłaś, widzisz znowu Cię zdradził. Ktoś kto kocha działa nieracjonalnie niestety. ale jak widać nie ma tego złego, dziewczyna przejrzała na oczy i planuje rozwód.  Pozdrawiam, pamiętaj bądź silna i się więcej nie wahaj, musisz się z nim rozwieźć.

37 Ostatnio edytowany przez sandra.sandra (2011-06-10 08:58:14)

Odp: chciał skręcic mi kark......

Masz czarno na białym, że on się nie nadaje do życia z kobietą.
Nie wracaj do niego, choćby Cię szantażował.

I nie oglądaj się za siebie.
Od dziś jesteś wolna i szczęście masz u stóp. Tylko po nie sięgnij. (a szczęście to Twoja wolność).

Moja znajoma miała podobnie, kiedyś zabrał jej dziecko...co się wtedy strachu najadła. Ojciec ma teraz zakaz zbliżania się...
Żeby go złapać, musiała robić prowokację, że niby idzie z dzieckiem na spotkanie z nim i go złapali. Potem obiecał poprawę, było jakiś czas OK, mała go uwielbia. Porwał ja, na szczęście miał trochę serca i jak mała zaczęła płakać to w nocy ją oddał.

Ps. Dziewczyny, po co te zbędne pytania po fakcie typu...po co tam poszłaś...Napisała dlaczego. Trzeba ja wspierać na przyszłość, a nie do tyłu i ciągle wywlekać brudy.

38

Odp: chciał skręcic mi kark......

Mania, dobrze, że zrobiłaś obdukcję i  zgłosiłaś wszystko na policję.Dobrze, że nie dałaś się zastraszyć ani nie uwierzyłaś w zapewnienia o jego poprawie.  Taka osoba jest niebezpieczna dla otoczenia i nie panuje nad sobą. Całe szczęście miałaś przy sobie bliskie osoby, babcię i tatę, które wsparły Cię i pomogły Ci przez to przejść. Teraz zaczynasz lepsze życie, bez strachu i poniżania. Trzymam kciuki z całej siły za Twoje nowe szcześliwe życie.

39

Odp: chciał skręcic mi kark......

ten 'człowiek' jest CHORY! on powinien się leczyć !
jak można w ogóle tak traktować kobietę, jak można odstawiać takie cyrki i wstyd przy małym dziecku!
ten 'człowiek' jest nieprzewidywalny i musisz zrobić wszystko aby się uwolnić! on terroryzuje Ciebie a mała będzie z roku na rok starsza i będzie rozumieć to wszystko, napatrzy się...nie..nie...uciekaj!
ciesze się, że wzięłaś sprawy w swoje ręce i byłaś u kuratorki, rób wszystko by spokojnie zasypiać, by nie martwić się o dziecko!

40

Odp: chciał skręcic mi kark......

Mania
Twoje przeżycia opisywane w tym watku sa straszne, najpierw śmierć pierwszego dziecka a teraz takie życie z 'mężem'...Jednak wykazujesz niebywała naiwność w stosunku do męża, ciagle do niego przychodzac, podejrzewam, że to uczucie którym go darzysz to nie miłość, tylko strach, przed statusem samotnej matki. Rozumiem dziecku potrzebny jest ojciec i pełna rodzina, ale to nie koniecznie musi być Twój maż, bo, tego jestem pewna, Ty i Twoja córka zasługujecie na lepsze życie. Z reszta, teraz bije
Ciebie, pytajac dlaczego go prowokujesz, bo przecież to nie z jego winy jesteś bita, ponizana, a kiedyś (jestem tego pewna) 'sięgnie' po dziecko, wtedy też powiesz że dziecku potrzebny jest ojciec? Nie ważne jaki, byle by był?
Nie wracaj do niego, masz wspierajaca rodzinę, masz ten komfort, jak dla mnie wybór jest oczywisty

41

Odp: chciał skręcic mi kark......

To jest TOTALNY PSYCHOL! Mania, gratuluję! Miałam pisać w trakcie, żebyś zrobiła obdukcję, ale widzę, że o to zadbałaś. Ja bym chyba teraz dążyła to zabronienia mu kontaktu z córką - wydaje mi się, że bardziej jej to zaszkodzi niż pomoże.

Miałaś szczęście, że udało ci się ocalić życie. Teraz może być tylko lepiej, brawo! wink

42

Odp: chciał skręcic mi kark......

Czytałam Twoją  historie to moje serce "waliło" jak oszalałe.Ten facet to psychopata.Piszesz dziwną rzecz;" Mój koszmar jest w trakcie rozkwitu" - co może być większym koszmarem jak to co spotyka Cię ze strony tego zwierzęcia? Moim zdaniem jeśli tylko nie pozwolisz kolejny raz omotać się temu niby mężowi masz szanse stworzyć lepsze warunki do życia dla siebie i swoich dzieci.On będzie Cię nachodził,obiecywał że się zmieni - raz będzie uroczy by po chwili stać się kimś zupełnie innym.Ale pamiętaj o tym że to tak naprawdę ten sam człowiek który cię bił kiedy byłaś w ciąży .Nie możesz już więcej być naiwna.Po jaką cholere szłaś po tą parasolkę - czy chcesz żeby Twoje dzieci wychowywały się  bez Ciebie? Bo jeśli nie zadbasz o swoje bezpieczeństwo to on Cię kiedyś zabije.

43

Odp: chciał skręcic mi kark......

Obawiam się, że ona pójdzie do niego jeszcze nie jeden raz...

44 Ostatnio edytowany przez yessa (2011-06-11 19:36:54)

Odp: chciał skręcic mi kark......

Twój mąż jest chory. Nie wracaj do niego pod żadnym pozorem, chyba że chcesz zgotować swojej córce piekło na ziemi... a uwierz mi, takie rzeczy zostają w psychice dziecka do końca życia i żaden czas tego nie zmieni...! Wiem coś o tym.
Jesteś bardzo młoda, jeszcze zdążysz poukładać sobie życie...

45

Odp: chciał skręcic mi kark......

Mania892
Ja może nie będę pisał o rozwodzie bo w tym przypadku facet nieźle się kamuflował, że rozkochał ją w sobie ale stan w jakim się znalazł z czegoś musi wynikać. Przyjrzałbym się jego rodzinie - albo wychowywała go ulica abo okrutni rodzice. Możliwe też że chodzi na siłownię i za dużo łyka środków na budowę tkanki mięśniowej bo to właśnie tak dział.
Mania zaś powinna moim zdaniem udać się na terapię dla siebie. Trudno po takim związku znaleźć siebie w normalnym otoczeniu - wciąż będzie się ciągnęło za nią widmo tego co przeżyła. Nie będzie ufać - no może czasami ale nawet przypadkowy gest podobny do jego ruchów nie mający nic wspólnego z przemocą spowoduje ponowne zamknięcie się.
Oparcie w rodzinie to trochę za mało - Mania musi poczuć się bezpieczna w normalnym środowisku również z facetami. Bardzo jej współczuję i przykro mi za moją połowę populacji że możemy zrobić piekło w taki sposób (do głowy by mi nie przyszło by tak traktować osobę której ślubowało się miłość, wierność, troskę, wspieranie w każdej płaszczyźnie. Nie sposób też nazwać jego zachowania dawaniem jej wolnej woli bo jej poprostu nie miała a każde skinienie palcem w innym kierunku było karane bólem. Mania spytaj koniecznie o poradnię rodzinną i skontaktuj się z ludźmi tam pracującymi koniecznie (dla własnego zdrowia ale i jak doradzają Ci forumowiczki dla córeczki) całuski i trzymaj się cieplutko

46

Odp: chciał skręcic mi kark......

On nienawidzi kobiet - miał za pewnie dominującą  matkę.Dla niego nie jesteś partnerką z którą chce dzielić życie - jesteś ,jak zresztą sam powiedział  "jak jego matka" która ciągle kłapie jęzorem
     Same wpędzamy się w tak dziwne role  mamuś dla mężczyzn którzy nigdy nie chcą dorosnąć a potem jesteśmy zdziwione bo zdradza,pije i bije.Niby mamusie odpowiedzialne za tyle spraw a z drugiej strony naiwne ofiary które pozwalają na takie traktowanie.Takiej kobiety mężczyzna nie będzie szanował,pragnął - ona ma zrobić kanapki do pracy i nie kłapać jęzorem.
    Twoja córka będzie stawała się kobietą - a wszystko wskazuje na to, że jego zdaniem,kobiety to worki treningowe .

"Dziewczynki dorastające w takich okolicznościach uczą się natomiast tego,że kobiety powinny zawsze być przygotowane na brutalne traktowanie,że męska przemoc wobec kobiet to nieunikniona część życia,że kiedy coś takiego je spotyka,powinny to zaakceptować i cierpliwie znosić.Arogancja i okrucieństwo ojca przechodzą na synów,natomiast bezradność i niska samoocena matki - na córki"   -
                                                                             -Betty   McLellan
    Nie pozwól więcej na to aby córka -przyszła kobieta,żona,matka - patrzyła
jak jesteś poniżana.Masz 23 lata wiele dobrego jeszcze przed Tobą.Szkoda marnować swój czas dla kogoś kto zamiast serca ma pałkę.A wierz mi lata płyną szybko.Ja nie potrafiłam odejść od mężczyzny który niby był mi mężem i dziś mam o to do siebie żal.

47

Odp: chciał skręcic mi kark......

"Dziewczynki dorastające w takich okolicznościach uczą się natomiast tego,że kobiety powinny zawsze być przygotowane na brutalne traktowanie,że męska przemoc wobec kobiet to nieunikniona część życia,że kiedy coś takiego je spotyka,powinny to zaakceptować i cierpliwie znosić.Arogancja i okrucieństwo ojca przechodzą na synów,natomiast bezradność i niska samoocena matki - na córki"   -
                                                                             -Betty   McLellan
To jest głupota, to nie zależy od wychowania czy kwestii tego co człowiek widzi w domu, tylko tego czy sam się szanuje. (poglądy większości pedagogów to stek bzdur, te pismaki zajmują się jakimiś durnymi teoriami zamiast normalnym wychowywaniem dzieci, wiem bo studiuję pedagogikę) Ja jetem taką córką, ojciec nigdy mnie nie uderzył, ale mamie robił straszne awantury były rękoczyny i wyzwiska, tylko po alkoholu, ale alkohol niestety był często, nie w domu, ale w jego pracy. Ja nigdy w życiu nie pozwolę sobie, na jakąkolwiek przemoc wobec mnie. Spotykałam się bardzo krótko z chłopakiem,który się nie kontrolował, wobec innych, wobec mnie był ok, ale wiedziałam jak to się skończy, bałam sie go za każdym razem jak podnosił głos, zerwałam z nim po niecałym miesiącu. Teraz jestem w szczęśliwym związku, zawsze szczerze rozmawiam ze swoim chłopakiem. Jak zapytał mnie co by sie musiało stać, żebym go zostawiła powiedziałam zdrada i jakby mnie uderzył. Mniej więcej mu powiedziałam jak było w moim domu jak byłam mała, bez szczegółów bo nie chciałam go mieszać i opowiadać co brutalniejszych rzeczy, on teraz mieszka ze mną i z moją mamą i nie chcę, żeby patrzył na nią przez pryzmat jej traumatycznych przeżyć z małżeństwa.
była też jedna sytuacja jak z moim obecnym chłopakiem się wygłupialiśmy, często w żartach się łaskoczemy, ja nie jestem tak silna jak on (on w ogóle jest bardzo silny) więc moja obrona zazwyczaj podczas łaskotania polega na tym, że go szczypię lub drapnę, ewentualnie lekko go gryzę, ale to są takie tylko wygłupy, dużo śmiechu i dobrej zabawy, no i trochę ruchu jak dla takiego grubaska jak ja. Ale kiedyś go za mocno nie pamiętam czy uszczypnęłam, czy drapnęłam i on w normalnym odruchu, czysto fizycznym mnie mocniej odepchnął, poczułam się  zagrożona, nie wiem dlaczego, przecie wiedziałam dlaczego tak zrobił, każdy by tak zrobił, bo to były ułamki sekund, nie było możliwości pomyślenia. Powiem Wam, że się popłakałam i wyszłam z psem, żeby ochłonąć, on mnie potem przepraszał chociaż nie miał powodu. Ale po tej sytuacji wiem, że na pewno nie postąpiłabym tak jak piszą domorośli pedagodzy, że gdyby się coś takiego powtórzyło świadomie, to  że bym została z takim ""człowiekiem""

48

Odp: chciał skręcic mi kark......

O, to ja jeden raz też miałam taką sytuację. Zrobiłam jakiś psikus chłopakowi na komputerze i był trochę zły. Po chwili przyszedł do mnie i zaczął mnie niby łaskotać, ale tak mocno wbijał mi palce w bok.. Naprawdę mnie to bolało. Zaczęłam się dopytywać, czy on tak w żartach, czy na serio, nic nie odpowiadał. Potem sie okazało, że chciał mnie wkręcić. Jednak zaczęłam serio myśleć, że on tak ze złości i chce mi zadać ból, że moje uczucia tu sie nie liczą.. Zachciało mi się wtedy płakać. Zaczęłam się wyrywać i bardzo stanowczo mówić mu, żeby przestał. Dziwna sytuacja. On chyba nawet się nie zorientował, że coś ze mna nie tak, ale potem się dosłownie popłakałam. Czułam się zawiedziona i wykorzystana, wydawało mi się, że on nagle zaczął mnie nienawidzić, skoro chce mnie krzywdzić.
Na szczęście okazało się to wszystko pomyłką, ale przez chwilę po prostu sie go bałam, po raz peirwszy w życiu. Poczułam jak to jest kiedy ktoś, kogo kochasz, CHCE ci zadać ból..

Osoby, które tkwią w związkach z przemocą muszą czuć się po prostu koszmarnie, jak ''szmaty''.
Wiem, że moja historia to nic, ale pokazuje tylko, jak wielkie szkody wyrządza każda przemoc. Ja miałam natychmiastową reakcję: ''ucieczka''.. Ludzie, którzy MIMO WSZYSTKO w tym tkwią, chyba tracą kontakt z własnymi odczuciami, negują je i spychają na margines. Inaczej nie daliby rady. I żyją w jednym, wielkim zakłamaniu.

49

Odp: chciał skręcic mi kark......

WITAJ DROGA DZIEWCZYN0

Czytajac Twoja historie widze siebie sprzed 25 lat i mam lzy w oczach.. Przezylam takie pieklo i dzis zdaje sobie sprawe jaki blad wielki popelnilam w zyciu . Ale nie odeszlam bo nie mialam dokad.-wsparcia w rodzinie rowniez -nie mialam. Nie wszystko mowilam bo sie wsydzilam albo po prostu oni tego wszystkiego nie rozumieli. a ja walczylam ze strachem o swoje zycie i psychike swoich dzieci. Szkoda ze nie mialam wtedy internetu  ktory dalby mi takie wsparcie jak TY na tym forum masz.Bylam po prostu sama  i niewiedzialam jak sobie z tym poradzic. Dzis odczuwam skutki tego zycia- jestem nadal nieszczesliwa-nigdzie z nim nie bylam,nic z nim nie uzylam,-przez 17 lat naduzywal alkoholu -wiecznie mi obiecujac ze sie zmieni i ze bardzo mnie kocha-Aktualnie nie pije od 8 lat bo jest chory ale juz nigdy nie uslyszlam ze tak bardzo mnie kocha-zycie stalo sie nudne-bez celu i zadowolenia- nie mamy za wiele sobie do powiedzenia-Dzieci maja z nim zly kontakt  bo  nie nawiazali  z nim kontaktu wczesniej , takze to chyba normalne. Ale moj dom jest nienormalny-Trudno po takim związku znaleźć siebie w normalnym otoczeniu - wciąż  ciągnie sie za mna  widmo tego co przeżyłam i ma problemy w porozumieniu sie z dziecmi i ludzmi.Poprosu w dalszym ciagu nie jestem soba,nie zyje tak jak bym chciala,nie czuje sie  spelniona i.t.d. Czuje sie winna wobec dzieci ze takie zycie im zafundowalam,corka  mnie rowniez tak osadza-nie wiem jak syn bo tego mi jeszcze nie powiedzial-jest mi przykro z tego powodu i jest mi z tym zle i bedzie do konca zycia zle.Dlatego PROSZE  ZOSTAW GO I NIGDY DO NIEGO NIE WRACAJ-KIEDYS BEDZIESZ TEGO GORZKO ZALOWAC  BO ZAPRZEPASCISZ SWOJE I DZIECKA ZYCIE - UWIERZ MI  -

50

Odp: chciał skręcic mi kark......

Droga INET, witaj na forum wink
Myślę, że wiele kobiet mogłoby się uczyć na twoich błędach. To jest przynajmniej plus tego wszystkiego - możesz ostrzec innych.  Mogę sobie wyobrazić, jak ciężko musi ci być, kiedy masz świadomość, że podjęłaś taką decyzję, która zaważyła na losach tylu ludzi, na których ci zależy.. Pewnie masz do siebie mnóstwo żalu. A ten żal siedzi w tobie i nie pozwala ci się z niczego cieszyć. Spróbuj sobie wybaczyć tą decyzję. Ty też miałaś trudno..
Lata przy boku alkoholika pewnie zniszczyły w tobie całą radość życia. Nie dziwne, skoro codziennie ją zabijał.. Ale jeśli podejmiesz właściwy krok, to możesz powoli zacząć w sobie hodować coś, czego dawno tam nie było. Za co możesz w życiu podziękować? Jak mogłabyś wynagrodzić dzieciom to, co przeżyły? Może szczera rozmowa? jak mogłabyś zadbać, żeby twoje życie zaczęło być dobre teraz? na to nigdy nie ejst za późno.

51

Odp: chciał skręcic mi kark......

Kazina -ciekawe jest to o czym piszesz - SZACUNEK.Może jeszcze wiedza o samej sobie - to lubię tego nie,na to mogę pozwolić tego nie będę tolerować itp.Zazdroszczę Ci ...Ja dopiero teraz tego się uczę i złoszczę się abym nie skończyła tak jak INET

52

Odp: chciał skręcic mi kark......

Dziękiuje Wam wszystkim za prawdę i słowa wsparcia które tu przeczytałam.Jest mi dużo lżej i chociarz tęsknie to juz klamka zapadła-nie cofne się w tył. Może to prawda z tym psychologiem dla mnie.Na chwile obecna nie jestem w stanie zaufać mężczyźnie.Wogóle nie mysle o kolejnym związku i szczerze mówiąc nie widze siebie w jakimkolwiek.Na razie to nie jest najwarzniejsze.To wszystko jeszcze boli i jest za świerzym tematem do przemyslania. Skupiam się na  sprawami które mam do załatwienia...Najwarzniejsza jest teraz moja córeczka.Poświęcam jej każdy wolny dzień.Ona jest dla mnie jedyną miłością...i póki co to tak zostanie.Pozdrawiam Was

53

Odp: chciał skręcic mi kark......

Po takich katorgach nie wracaj!!!!

Zbyt wiele Ci wyrzadził krzywdy, Twojej córce także...  Poczytaj na forum podobne historie i zauważ, że żaden z takich tyranów się nie zmienił. Obiecywał złote góry, a potem nic...
Przykre, ale prawdziwe. Nie marnuj sobie życia, jesteś na to zbyt młoda!

54

Odp: chciał skręcic mi kark......

Ta historia jest straszna i uważam że jesteś bardzo odważną kobietą. Nie jestem w stanie sobie wyobrazić co musiałaś przeżywać. Jest to napewno człowiek którego bardzo kochasz ale pod żadnym pozorem nie spotykaj się z nim i najlepiej ogranicz kontakty. Jeśli jest tak bardzo agresywny o uważaj też na córcie.Najlepiej nie pozwól na to aby zostawali sam na sam!

55

Odp: chciał skręcic mi kark......
koma5 napisał/a:

Obawiam się, że ona pójdzie do niego jeszcze nie jeden raz...

Koma,     Co się stało u Ciebie, że masz tak pesymistyczna wizję na świat? 



Poszła, bo chciała się przekonać, sama, chciała nie miec więcej złudzeń....  i na pewno juz do niego więcej  nie pójdzie, tak jak to później napisała.

56

Odp: chciał skręcic mi kark......
Mania892 napisał/a:

Dziękiuje Wam wszystkim za prawdę i słowa wsparcia które tu przeczytałam.Jest mi dużo lżej i chociarz tęsknie to juz klamka zapadła-nie cofne się w tył. Może to prawda z tym psychologiem dla mnie.Na chwile obecna nie jestem w stanie zaufać mężczyźnie.Wogóle nie mysle o kolejnym związku i szczerze mówiąc nie widze siebie w jakimkolwiek.Na razie to nie jest najwarzniejsze.To wszystko jeszcze boli i jest za świerzym tematem do przemyslania. Skupiam się na  sprawami które mam do załatwienia...Najwarzniejsza jest teraz moja córeczka.Poświęcam jej każdy wolny dzień.Ona jest dla mnie jedyną miłością...i póki co to tak zostanie.Pozdrawiam Was

Ja również polecam Ci psychologa, albo może nawet grupową terapię lub grupę wsparcia dla kobiet, które były ofiarami przemocy w rodzinie. Uważam, że jest to konieczne. I także obserwowanie Twojej córeczki jest ważne- niestety, to pozostawi ślady w jej psychice- także jeśli Ty nie będziesz uczestniczyć w terapii możesz swój strach przekazać jej. Twoja córeczka musi nauczyć się ufac mężczyznom- a będzie to trudne biorąc pod uwagę, że jej ojciec to tyran, a mama, co jest naturalne, boi się kontaktów z mężczyznami...

Mam nadzieję, że wytrwasz w swoim postanowieniu. Bądź silna!

57

Odp: chciał skręcic mi kark......

Tak naprawde to nie wiem co można napisać na temat twojego męża, chyba tylko tyle ze to męski bokser, nawet nie meski bo prawdziwy mężczyzna nie posuwa sie tak daleko. Powiem Ci tylko tyle mając na uwdze dobro swojego maleństwa, i swoje bezcenne  życie nie wierzyłabym jemu w zmiane, zaszłaś tak daleko. Pamiętaj tą cudowną malutką istotkę którą Bóg Ci zesłał musisz chronic. W tym momęcie ona ma tylko Ciebie.

58

Odp: chciał skręcic mi kark......

niestety nie wiem co czujesz bo ja mam kochajacego partnera ale wiem doskonale co czuje Twoja coreczka !!! mam 24 lata a ciagle widze i sni mi sie jak tata bije mame, jak sie wyzywaja, pamietaj kochana ze nic nie boli tak dziecka jak bezsilnosc i łzy matki!! Badz dzielna i nie daj sie palantowi jesli bedziesz potrzebowac pomocy napisz zawsze Ci pomoge skontaktuje Cie z fundacja ktora pomaga kobieta uporac sie z tym złym smokiem, jakim jest  bezsilnosc..... Pamietaj ze jestes silna wartosciowa kobieta .........duzo sil smile

59

Odp: chciał skręcic mi kark......

On się nie zmieni tak radykalnie z dnia na dzień ! Nie możesz do niego wrócić, jesteś młoda na pewno znajdziesz kogoś bardziej wartościowego dla siebie i dziecka !

60

Odp: chciał skręcic mi kark......

Mezczyzna ktory raz podnosi reke na kobiete, drugi raz sie nie zawaha....;(...wiekszosci tak bywa....zycze powodzenia i wytrwalosci

61 Ostatnio edytowany przez Fumiko (2011-06-25 21:38:09)

Odp: chciał skręcic mi kark......

Post nie na temat.

62 Ostatnio edytowany przez Fumiko (2011-06-25 21:38:36)

Odp: chciał skręcic mi kark......

Post nie na temat.

63

Odp: chciał skręcic mi kark......
_TATRA_ napisał/a:
koma5 napisał/a:

Obawiam się, że ona pójdzie do niego jeszcze nie jeden raz...

Koma,     Co się stało u Ciebie, że masz tak pesymistyczna wizję na świat? 
Poszła, bo chciała się przekonać, sama, chciała nie miec więcej złudzeń....  i na pewno juz do niego więcej  nie pójdzie, tak jak to później napisała.

Serducho mam w gardle... Zacznę tak... KOMA5 witaj... WALISZ Z GRUBEJ RURY, DOBITNIE, SZCZERZE I WIEM, ŻE WIESZ CO MÓWISZ ,pozdrawiam Cię bardzo, bardzo i dziękuję ,że byłaś przy mnie wtedy... i za te kopniaki :*

TATRA mysle ,że to nie ten post by dociekać pesymistycznej wizji na świat KOMY5, ta kobieta ma w sobie to "cos" co powinny mieć wszystkie kobiety - jasność widzenia, myslenia. Wiem coś o tym, uwierz mi na słowo.

Mania - ofiara, mąż - kat...  Jeszcze przez długi czas będziesz go kochać, myślę też, że nie raz zapłaczesz za nim ,zatęsknisz... ale za człowiekiem jakim nie jest, lecz za wyobrażeniem jakim człowiekiem mógłby być... NIe uwierzę w to, że wczesniej był ideałem... nie wiem czy pisałąś coś w tym temacie, ale uważam - i to jest tylko moje zdanie - że byłą agresorem duuużo wcześniej. Myślałaś, że Twoja miłość zmieni go na lepsze,że Ciebie będzie traktował inaczej. Masz prawo nie zgodzić się ze mną, przecież nie znam Cię. Ale wydaje mi sie, że przyjdzie czas, kiedy PRZYPOMNĄ CI SIĘ wszystkie chwile sprzed lat - te złe o których wolisz nie pamiętać. Myslę też ,że człowiek nie zmienia sie tak z dnia na dzień, być może nie chciałąś w nim widzieć kogoś takiego kim jest w rzeczywistości.

To co tu napisałaś to ......... aż trudno znależć mi odpowiednie słowa, by to opisać...... Sama w życiu miałam wielkie roblemy i tak samo jak ty chciałam wybaczyć, spróbować raz jeszcze,,, ALE W IMIĘ CZEGO?????
Czy po to żyjemy na świecie by być poniżanym, co więcej katowanym.... Odpowiedz co musi się stać, by zmienic myslenie??? W twojej sytuacji to chyba jedno... Lecz wtedy Twoja córka zostanie sama i ty już jej nie pomożesz, nie będziesz mieć przyjemności patrzeć jak dorasta, jak sie buntuje i jak mówi do ciebie KOCHAM CIE MAMUSIU.

Teraz przechodzisz przez piekło, i byc może to początek... ALE ... ALE przyjdzie dzień spokoju. uwierz że tak będzie. Wiem jedno - agresja odpowiada agresją. Z człowiekiem chorym jest bardzo trudno. NIe radzę tu. bo nie taka moja rola. Ale wiem ,że spokój i odpowiedzi zgodne z oczekiwaniami agresora są jak najbardziej wskazane. W żadnym wypadku, kiedy jest się sam na sam z taka osobą stawiać opory i sprzeciwiać się. W chwili największej emocji może zadziałac w afekcie a wtedy to może okazać się tragiczne w skutkach.

Maniu, wiem, że słowa nie wracaj do niego i tak dalej to tylko słowa... Ty czujesz coś do niego, i pewnie sama się dziwisz dlaczego... otóż może być tak że jestes uzależniona od niego w dosłownym tego słowa znaczeniu, być może ie potrafisz funkcjonować bez niego... choć jak piszesz już działasz. I tu nalezy Ci sie ukłdon. Bardzo dobrze, że zgłosiłąś to na policję... Jesteś młodziutka i za jakiś czas, kiedy oczka Ci sie otworzą na świat poznasz faceta, któy byc może juz za tobą zagląda i będziesz mieć normalny dom... ale to jeszcze nie tem czas, więc nie będę się na ten temat rozpisywać...

Działaj jak do tej pory.... Jestes SILNĄ kobietą!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Choć młodziutką to jednak dajesz radę jak kawał chłopa...
Pamietaj że strach, ta miłośc rodzi się w głowie. Rzezywistośc jest całkiem inna.  To od Ciebie zależy teraz jaka ona będzie.
Od Ciebie zależy Czy Twoja maleńka będzie widzieć mamę usmiechniętą i czasem złą, czy opuchnietą, zasiniałą czy wogóle jej widzieć nie będzie.
I jeszcze jedna ważna rzecz.... Każde dziecko, w Twoim przypadku Twoja córeczka uczy sie od Ciebie , jaką rolę odgrywa kobieta w społeczeństwie, Pokaż jej jak ma ta kobieta wyglądać. Bo za kilkanaście lat Ona napewno będzie Twoją maleńką kopią... Dzieci są naprawdę wielkimi obserwatorami i przez modelowanie nabieraja cechy te pozytywne ale i te negatywne. To od nas zależy jakie będą nasze małe pocieszki. Sama jestem mamą 2. dziewczynek i wiem co w trawie piszczy.

WALCZ O TO CO MASZ NAJCENNIEJSZE MANIU!!!!!!!!!!! A ODPŁACI SIĘ TO TOBIE Z PODWÓJNĄ SIŁĄ!!!!
pozdrawiam
annika80

64

Odp: chciał skręcic mi kark......

annika80 czy jestem od niego uzalezniona? Czy nie mogę bez niego żyć?  Jasne,że mi go brakuje, zostałam sama obarczona obowiązkami, mam na głowie sprawy sądowe i serce mi pęka że będe musiała opowiedzieć w sądzie to co boli najbardziej....to co robił mi ,,mąż", jak mnie poniżał, bił... Ale tak jak napisałaś o mojej córeczce-nie chce żeby została bez matki. Pomimo że jest mi ciężko nie wróce do niego.Za bardzo się boję.Strach o życie własne i córci nie pozwoli mi na to. Pogodziłam się z faktem że będe sama.Nie mogę nawet pomyśleć o byciu z mężczyzną. Jest wiele matek które doskonale sobie radza wychowywując samotnie dzieci.Ja mam rodziców, całą rodzinę która bardzo mi pomaga w tych trudnych chwilach. Nie pozwole aby córeczka jeszcze raz płakała , nie pozwolę,żeby widziała mój płacz, nie pozwolę na to! Dość już wycierpiałam.Nie zamierzam płacić życiem za miesiąc spędzony znów razem z moim ,,mężem". To stanowczo za wysoka cena. Nie wiem,czy kiedyś odnajdę miłość.Moją jedyną miłością jest ona-córcia.Wiem,ze kiedyś pójdzie własna drogą a ja zostane sama. Wierz mi ja chyba juz nikomu nie zaufam.Póki co to najmniejszy problem.Myśle co jest tu i teraz.Nie wybiegam w przyszłość za daleko. Zaczęłam się częściej uśmiechać, jestem dużo spokojniejsza i nawet przytyłam 1.5kg. To chyba doskonale świadczy o tym że życie bez niego mi słóży. Przykro tak stwierdzić ale tak jest. Blizny,które mi zostały na ciele zostana juz na zawsze. Z pamięci też niczego nie wymarze.Jeszcze nie jeden raz obudze się z bolesnego snu...ale żyje i chcem żyć!

65

Odp: chciał skręcic mi kark......

Mania czytając Twoją historię byłam przerażona. Niespełna dwa tygodnie temu straciłam koleżankę. Zamordował ją jej mąż gdy w domu była dwójka ich małych dzieci. Zadał jej wiele ciosów nożem. Nie miała szans. Dlaczego to zrobił? Nie wiadomo do końca. Dla wszystkich był to szok. Wcześniej odeszła od niego, ale zależało jej na dobrych relacjach z nim dla dobra dzieci. Był świetnym ojcem. One go kochały. Kiedy odeszła zaczął szaleć, próbował się zabić - w porę weszła do domu i zakręciła gaz. Uratowała go by dwa tygodnie później on zabił ją. Mówił, że będzie o nią walczył. Przynosił kwiaty, prezenty, był miły... Jednak w końcu pewnie zobaczył, że ją stracił i nie mógł znieść tej myśli. Mówił po wszystkim, że motywem była zazdrość.

Napisałam Ci o tym aby zmotywować Cię i upewnić w przekonaniu by odejść i nie wracać to tego tyrana. Póki żyjesz. Będzie dobrze. Może teraz trudno będzie Ci w to uwierzyć, ale tak będzie. Ja nie wierzę w przemianę takich ludzi od tak. Powodzenia!

Posty [ 1 do 65 z 104 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MOJA NIESAMOWITA HISTORIA » chciał skręcic mi kark......

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026