eh ja jeszce bede czekac jak dfobrze pojdzie z 2 moze niecałe 2 tygodnie a potem nie wiem;\ w czartek dowiem sie czy zdałam ta mature a moj ma w czwartek zdawanie na koniec studiow dla nas to dzien sadu....;\
Podobne tematy
dla mnie tak samo, lipiec jest najgorszy.. ale miesiac juz jakos zlecial, to mnie cieszy. ale powiem wam, że już mi jakoś lepiej.. mniej sie dołuje i nie myśle aż tak o tym tylko po prostu żyje jak żyje
) mam nadzieje że będzie dobrze.. i głowka do góry..
) najlepiej miec jakies zajęcie. przekonalam sie ze jak od paru dni ciagle wychodze ze znajomymi to jest mi lepiej;p
Kyaa trzymam kciuki żeby wszystko się udało!!
lui79 - tak, masz rację to wykańcza psychicznie. Są takie momenty kiedy po prostu ma się ochotę cisnąć tym wszystkim, czuję wtedy taki ścisk myśli w głowie i chodzę przybita jak pies, ale wiem, że później przyjdzie równie ciężka noc i dzień, który zwykle pozwala mi spojrzeć na to spokojnie i z perspektywy i właśnie wtedy znów wracam do dobrego myślenia. Czasem uciekam w różne inne rzeczy i sprawy aby po prostu nie myśleć w ogóle - choć nie wiem czy to dobre rozwiązanie - ale ten natłok ,myśli powoduje, że wariuje. Faktycznie taki chyba urok (???) związku na odległość.
morelko - trzymaj się, a ja też będę próbowała być silna, będę wiedzieć, że ktoś tak jak ja czeka i ma takie same odczucia i wątpliwości i czuje zarówno radość jak i strach...:-)
Cholera, ale potrzebuję przytulenia!!!Mam akurat taki czas, kiedy bardzo potrzebuję Jego bycia obok i ciepła i niczego więcej....
eh ja juz chodze normalnie jak zombie.....tak sie jutrem stresuje o niczym innym myslec nie moge szukam zajec zeby zabic te mysli strach ale nic mi to nie daje;\
morelko i oliwko bedzie dobrze przeleci szybko wiem co mowie;) tesknota i smutek bedzie wam towazyszył przez ten czas ale szybko minie naprawde:P:Ptrzeba tylko dobrej mysli byc:)
Kyaa tak musi przelecieć migiem:-) Jak się zawsze czeka na te ciepłe miesiące z utęsknieniem , tak teraz czekam aż miną! Biletów jeszcze nie kupił, będzie chyba dopiero w 2ej połowie sierpnia.
Tęsknieeeeemmmmmmmmmmmmmmmmmmmmm baaaaaaaaardzoooooooooo!!
Czy wytrzymamy to? - ech jakby znać odpowiedź na to pytanie to umysł byłby spokojniejszy. Niestety właśnie to jest podstawowym problemem takich związków, że tego nie można wiedzieć, wszystko zależy od nas i od czasu.
Czas to zarówno najlepszy przyjaciel, uzdrowiciel i wróg jednocześnie.
A o tej odległości nie wspomnę....
Co tam!!!!! Idę dziś po pracy na jakiś fitness!!:-)
Byłam w takim związku 1,5 roku, fajne doswiadczenie, milosc nie mniejsza niz taka "przy sobie", ale dwie polowy musza byc silne, w naszym przypadku on nie był, niewiem dlaczego, wiem ze mineło 3 lata a on dalej nie jest w zadnym zwiazku, zreszta ten ktory tworzyl ze mna byl dla niego pierwszy.
takze zycze wszystkim wytrwalosci i zaufania, warto walczyc o taki zwiazek
Nie wiem czemu, ale jak już myślę o tym, że On przyjedzie to wprawdzie cieszę sie i czuje euforię a z drugiej strony to tak mi sie już nie chce czekać i myślę, że ok przyjedzie, potem to znowu sie skończy bo znowu będzie taka przerwa...Wiem, że to głupie myślenie, ale jak z nim jestem staram sie tak nie myśleć ale czasem sie nie da i maam głupie myśli i dołuję się będąc z nim bo wiem, że zaraz wyjedzie i znowu bedzie to czekanie i ta niepewność...
Potrzebuję żeby mnie ktoś do porządku chyba doprowadził i przestawił moje myślenie na bardziej pozytywne, żebym mogła cieszyć sie tymi chwilami z nim spędzonymi!
Myślę, że co jak nie będzie o czym gadać, co jak uzna mnie za nudną...Nie mogę tak myśleć, bo jestem niepowtarzalna i to muszę cały czas czuć, ale czasem trudno...
Nie chcę już w głowie tego myślennia!!!!!!!!!!!
Oliwka, też tak miałam. Coieszyłam się, że przyjedzie, ale nie potrafilam ukryc tego, że zaraz znow pojedzie i znow bedzie to samo:/ i nie umialam nawet normalnie cieszyc się z tego, że mam go przy sobie tylko 2-3 dni. Tez ciężko szło mi to myslenie, bo ileż mozna?
Na szczescie ja juz mieszkam z facetem od niedzieli, rzadko sie widzimy bo tylko wieczorami i nad ranem
ale lepsze to niz nic:) nic ma urodziny i szykuje dla niego niespidzianke - kolację, ale nie wiem czy zdarze ja zrobic, bo remont czeka, i musze zapierniczac z jego przyszla bratowa w piwnicy, wiec nie wiem czy sie wyrobie:/ a tak to u mnie ok, dzis mialam egz ktory poszedl mi tragicznie wiec poprawka bedzie zapewne, ale od przyszlego czwartku zaczynam prawdopodobnie pracę jako opiekunka:)
a u mnie dziewczyny apokalipsa...nie zdałam tej matmy zreszta połowa klasy nie zdała wiec w sierpniu poprawka ...moja własna matka ze mna nie gada na kazdym kroku czuje sie jak by mnie nienawidziła dzis poleciała z tekstem ze watpi ze zdam w sierpniu niesamowite sparcie ojca tez zreszta nic nie interesuje a od mojego faceta jakos wsparcia nie widze....czuje sie fatalnie bo po 1 ze zdac mi sie nie udało to jeszce nikt we mnie nie wierzy.....nie mam na nic ochoty najchetniej bym tylko spała a ta matura to była przepustka wyprowadzki z tej patologi w tym domu....jak tego w siepniu nie zdam to sie juz wogole załamie.....;(
Kyaa przykro mi ale jestem pewna ze w sierpniu dasz rade :* trzymamy kciuki
a co do tego co napisala Oliwka-cholera,tez to mam...niby czekam,niby ciesze sie ze ma przyjechac ale...jak juz przyjezdza to ja mysle tylko o...jego wyjezdzie
i o tym ze naczekam sie kilka tyg a mam go przez 1 lub 2 dni...a potem znow czekanie i tesknota...mowie wam dziewczyny gdyby nie to ze mi powiedzial ze mysli o jakims kredycie na mieszkanie i zebysmy mogli byc razem to bym juz nie wytrzymala
teraz sie trzymam tych slow(chociaz poki co tylko mysli...)no ale mam jakis punkt zaczepienia...
Mika ale Ci zazdroszczę - dużooo szczęścia w takim razie i aby się układało!:-)
Lui powiem Ci, że pocieszasz mnie tymi słowami, bo już zaczynałam myśleć, że może wariuję i wkręcam sobie do głowy dziwne rzeczy. Jednak okazuje się, że wiele z nas tak myśli, czyli wychodzi na to, że tą całą burzę myśli w głowie otrzymuje się jako pakiet w przypadku związku na odległość. Muszę się przeprogramować na myślenie, że On niedługo będzie, że On sam chciał tutaj być i musimy maksymalnie wykorzystać ten czas i cieszyć się chwilami spędzanymi razem, a nie myślami, że sie znów rozstaniemy na jakiś czas. Oj, gdyby to było tak łatwe do zrobienia jak pisanie o tym...
Faktycznie czasami idzie zwariować z tym wszystkim. Powiem Wam, że staram się żyć tak jak zawsze kiedy Go nie ma przy ,mnie, mam swoje sprawy, załatwienia, spotykam się ze znajomymi, jednak są dni kiedy jest w miarę ok, a są też takie kiedy nie mogę na niczym sie skupić i jakoś tak nic mnie nie cieszy.
Czy tak będzie już zawsze? Tzn zdaję sobie sprawę z tego, że dopóki np nie będziemy razem bez tej odległości muszę to zaakceptować, wiem, że w tym momencie nic z tym nie zrobię i wydaje mi się również, że pół roku znajomości to za wcześnie na poważne rozmowy typu co będzie dalej, co będzie za pół roku.....To jest właśnie najcięższe, ta niewiedza i bezsilność.
Grunt to zaufanie, co staram się ostatnio usilnie wprowadzić w życie, choć przyznam, że jest mi bardzo ciężko. Zdarza się, że myślę gdzie On jest, z kim co robi, że poznaje nowych ludzi, że poszedł tu i tam. To mnie przeraża, ale z drugiej strony myślę, że po co się tym zadręczać skoro nic nie poradzę, a On tak jak i ja spotyka na swej drodze nowych ludzi, poznaje nowych ludzi, przebywa z nimi. Ja również tak mam, wiem jednak, że jestem z Nim i chcę być z nim i nie zrobiłabym nic co mogłoby go zranić.
Swoją drogą ciekawe czy ci nasi faceci też mają takie myślenie jak my przez ten czas kiedy się nie widzimy?...
Dystans, dystans, dystans mimo wszystko - to trudne, ale daje możliwość - może złudną nie doprowadzenia się do szaleństwa:-), zawsze bycie sobą - bo po co udawać, kiedy i tak wcześniej czy później to wyjdzie. Ja od początku starałam się być sobą i niczego nie udowadniać, niech wie od razu co bierze hehe:-) Wyrozumiałość, zaufanie, cierpliwość....
Łatwo napisać, ale uczę się wprowadzać te wszystkie cechy w życie.
Cierpliwość - dla mnie najtrudniejsza bo zawsze chciałam mieć wszystko na już i nie umiałam czekać - ale idzie mi coraz lepiej:-)
Wyrozumiałość - każdy ma lepsze i gorsze dni, raz rozmawia się lepiej, raz gorzej, raz się nie rozmawia bo każdy potrzebuje chwili oddechu - to również trudne, łączące się z zaufaniem, bo powinno się zrozumieć, że każdy ma własne sprawy, życie i znajomych. Zaufanie dlatego jest tak istotne i akceptacja tego, że pisze się i rozmawia z różnymi ludźmi, również płci przeciwnej ( wnerwia! no, ale co zrobić, w złotej klatce nie da się nikogo zamknąć ani do miłości zmusić:-)
Szczerze to tego zaufania również muszę się uczyć i też jest to dla mnie ciężkie, bo kiedy nie ma kogoś obok można sobie różne rzeczy dobierać do głowy. Fakt, czasem jest piknięcie zazdrości, ale nie zdradzam się z tym, zawsze jak gdzieś wychodzi mówię mu żeby bawił się dobrze. Też nie chciałabym kontroli i zakazów i scen zazdrości z jego strony, więc skoro ja tego nie chcę przypuszczam, że On również.
Pozytywne myślenie i nastawienie...
Nooooo, wygadałam się, ale bardzo tego potrzebowałam................Ufffffffff
Kyaa, sama matmy bym nie zdała, bo to juz wyzsza jazda:/ przykro mi, alr nie zalamuj sie, tym bardziej, ze nie tylko Ty nie zdalas, ale i polowa klasy, wiec widac, ze byla ta matura trudna! przyloz sie do tego w sierpniu i nie zamartwiaj sie, badz dobrej mysli i zdasz to na pewno tylko pocwicz wiecej ![]()
A ja na weekend przyjechalam do domu. Facet w pracy, a mi sie nie chcialo tam samej siedziec, a w remoncie na razie nie mam co pomogac:)
338 2011-07-01 19:36:44 Ostatnio edytowany przez Kyaa (2011-07-01 19:38:17)
Mika ja to wiem postaram sie ale pprostu atmosfera w tym niby domku i niby rodzince no tragedia psyhicznie mnie wykancza juz myalałam o jakims psuchologu ale z tego co wiem oni nic nie pomagaja juz sobie tu nie radze;\
no wsumie co masz sama siedziec:)a wiec udanego weekendu^^
aaj współczuje, ale co 5 osoba nie zdala.. nie załamuj się, zdasz;)
nie wiem, mój jakis dziwny się zrobił.. coraz mniej fgadamy. jak dzwoni to na mionute, nie ma kasy to rozumiem, ale akurat mnie nie ma w domu jak chce na domowy zadzwonic.. mowi ze nie chce sie juz wkurzac itd. bo ostatnio mialam pare urodzin i takich imprez i sie wkurzal.. ale bez przesady jak go nie ma to mam nie chodzic? on tez jakis przewrazliwiony jest, wiec to troche dziwne.. ale mam nardzieje ze jak wroci bedzie wszystko w porzadku. ja juz mniej mysle, w sumie juz sie przyzwyczailam do tego czekania po miesiącu. ja też mam dziwne myśli ale jak bedzie tak bedzie..
Kyaa, rozumiem, pewnie gadaja Ci i zrzedza o tej maturze:/ ja mam podobnie, ale z praca, bo małe problemy sie pojawily i juz oczywiscie wszystko w czarnych kolorach widza. Egzamin osatni mi nie poszedl i rowniez uslyszalam kilka przukrych slow takze wiem, co przezywasz! nie martw sie, to co teraz umialas to Cui z glowy nie wyleci, jak bedziesz sobie to przypominac, wiec na pewno w sierpniu juz zdasz tylko nie poddawaj sie!! ![]()
morelka, czekanie jest najgorsze. Postaraj sie uzbroic w cierpliwosc, a facet jest po prstu zazdrosny. I tak to jest - jak oni chca gadac, to my mamy byc ak na zawolanie, ale jak my chcemy gadac, to zawsz wynajda jakies "ale". Sami pewnie chodza na piwo z koelgami czy gdzies, a jesli my juz gdzies wychodzimy to wielkie halo z tego powodu robia. No coz, kwestia przyzwyczajenia i wytrwalosci:)
no właśnie o to chodzi.. nie dość że go nie ma to jeszcze jest tak dziwnie.. ale kurcze musi być dobrze przecież..
zastanawiam sie tylko co on ma w tej głowie, o czym mysli... i boje sie jego wyjazdu na studia. ostatnio gadalam o tym ze znajomymi i az sie zdolowalam... bo wiecie jak to jest.. nowi ludzie imprezyy.. ajj
Mika...oni wogole o tym nie mowia nawet nie zapytali ile z reszty miałam matka ze mna nie gada i nie wiem dlaczego ja tu chyba depresje predzej złapie///.....
morelka zgadzam sie zazdrosny jest:)
morelka, jeśli Cie kocha, to nie bedzie imprezowac, a jesli juz, o w gronie znajomych bez zadnych wypadow do klubow:) oczywiscie raz na jakis czas moze wyjsc, ale bez przesady. Ja pomimo studiowania i tego ze wiekszosc znajomych chodzi na imprezy, ja nie chodze. Nie mam po prostu ochoty, bo wiem, ze gdzies tam jest moj facet i to wlasnie z nim wolę popisac czy pogadać przez tel aniżeli iśc na imprezę, a na której bede caly czas myslala o nim. Bez sensu ![]()
Kyaa, pewnie wkurzona jest i nie patrzy sie na wyniki z innych przedmiotow tylko skupiona jest na ktorego nie zdalas:/ u mnie bylo to samio, jak nie zdalam kolokwium lub poszlo mi źle. Masakra, wszystko inne schodzi na bok tylko liczy sie to, czego sie nie zdalo.
ale ona mi powiedział ze swiat sie nie konczy jak ja znie zdam jest sierpien nie wiem własnie o co jej chodzi ehhhh zycie::P
Już nie wiem NIC. Kilka dni super, kontakt non stop, nagle znowu 3 dni zero odzewu!
Zaczynam myśleć, że może jestem chwilową odskocznią od nudów..a teraz ma co robić i cisza. Głupi sms to tak niewiele - nie trzeba mieć do tego całego dnia, do napisania tych paru słów...Jeśli ktoś nie ma czasu dla mnie to po co ja mam marnować swój na czekanie, myślenie, zastanawianie się..........
Prawda jest taka, że jak się chce to można i nie chodzi tutaj o to, że każdy potrzebuje chwili spokoju i oddechu, tak jak czasem sobie to tłumaczę. Chyba pora spojrzeć prawdzie w oczy.......
Smutno..
Oliwka, czemu z nim nie pogadasz i mu tego nie powiesz? sama wizisz, że się meczysz, i ja bym już dawno coś z tym zrobiła. Przeciez jeden sms głupi go niezbawi, a sprawi, że będziesz szczesliwsza. No bez przesady... ja bym od razu powiedziala i jesli nie widzła poprawy, to szukała szczescia gdzie indziej. Skoro on ma problem ze znalezieniem głupiej minuty na napisane sms, to o czym tutaj mówić?
Mika tak wiem, że staram się sobie sama tłumaczyć, że jest ok, masz rację. Ale skoro mam takie myśli to jednak chyba nie do końca jest ok, bo gdyby tak było nie męczyłoby mnie to tak psychicznie. myślę, że gdy ja czekam i się męczę myśleniem o nim i o tym co jest grane, on siedzi gdzieś z innymi ludźmi i ma to gdzieś. Przecież nie ma czasu....taki zabiegany musi być...
Mika męczy mnie to przede wszystkim dlatego, że ostatnio nawet dzwonił, długo gadaliśmy, mówił, że bardzo już chciałby się ze mną zobaczyć i że tęskni. Od początku znajomości nigdy nie pisaliśmy z sobą smsów - tj. ja kiedyś coś mu tam napisałam, on odpisał, ale myślę, że kiedy jest nagle 4 dni przerwy nie wiedzieć czemu - to jeden sms jest jak zbawienie dla psychiki, jeśli naprawdę jest ok. Bo taka cisza zaczyna mnie zastanawiać i w ogóle myślę nawet, że może ma jakieś 2 życia i ja jestem na nudę, ale już nie wiem....Wysyła mi tak sprzeczne sygnały, że się w tym gubię....Boje się, że nawet jeśli z jego strony jest dobrze i mu zależy to ja sie po prostu poddam bo to gra na moich uczuciach i obawiam się, że mogę nie dać rady, chociaż też będę chciała.......
Wiec dlatego mam taki kocioł w głowie i czasem nie wiem co myśleć..Masz rację, chyba powinnam z nim porozmawiać, tylko bardzo boje się tej rozmowy...
Ja też bym radziła zaczekać, chociaż sama kiedyś zmieniłam uczelnie z takiej na południu Polski na inną na samej północy. Było to po dwóch latach znajomości, też na 2 roku studiów. Gdy okazało się jaki naprawdę jest, nie miałam wyjścia i musiałam dokończyć studia. Następnego dnia po obronie byłam w drodze do domu.
Zanim cokolwiek zrobisz, dobrze się zastanów.
A czy imprezujący chłopak jest odpowiedni do wspólnego życia? Też takiego miałam, spędzaliśmy aktywnie czas, tylko jak przyszło do wspólnego życia, ewentualnych planów na przyszłość, jego nic nie interesowało. Wszystko było na mojej głowie. A inne dziewczyny też mi niegdyś zazdrościły. Jeden z przystojniejszych "miejscowych" w jednej z miejscowości nadmorskich. I co z tego?
Poza tym dlaczego to właśnie my kobiety musimy się zawsze poświęcać. Dlaczego to Twój Facet nie może się rozejrzeć za pracą w Twojej miejscowości? Przecież skoro pracuje ma większe pole manewru, a Ty studiujesz i wszystko przed Tobą, czy warto być potem na łasce lub niełasce chłopaka. Pomyśl co zrobisz, jak się rozstaniecie (wiem pewnie niedorzecznie brzmi) ale to trzeba wziąć pod uwagę. Wtedy nici ze studiami?
Życzę wytrwałości i przemyślanej decyzji ![]()
zgadzam sie ze wszystkim tak jak mowi Mika jesli teraz nie ma czasu na sms głupiego to co dopiero na powaznijsze sarawy a przeciez tyle jest lepszych facetow Oliwka....
Dokładnie tak jest. Przecież to wiele nie kosztuje, a na pewno byłoby lepiej w ich związku. Jeszcze, jak on się nie interesuje nią, nie pyta co u niej, to co to za facet? nie to, żebym coś mówiła, ale może on z nią jest po to, by z kimś być po prostu? bo ja tego nie rozumiem.
Kyaa, Ty nie zdałaś z matmy, a ja nie zdałam egzaminu. Ech, także podłammy się razem ![]()
nie zdałas??we wrzesniu poprawka czeka cie?? ehhhh no to obu nam nie poszło ale sie nie ma co łamac:P:P
a co tak szczegołowo u was co??:)
Ja spotykam się z moim w sobote a w niedziele jade do niego 1 raz hihihi ciekawe jak podróż przezyje:)objade cała polske:P:Phihihi jade na Mazury a akurat ma być ładna pogoda^^
Kyaa, poprawkę mam za jakieś dwa tyg, bo mogę zdawać w tym terminie, a nie chcę czekać do września. Jestem załamana, bo nigdy wczesniej nie milam poprawki z egzaminu i wydawało mi się, że ten też nie poszedł mi tak źle ![]()
U mnie na razie ok, poza egzaminem i moją prawie że depresją (rycze cały czas prawie:/ ) to ok. Chłopak idzie dzisiaj do pracy i jutro, ja prawdopodobnie od jutra zaczynam robotę, więc zobaczymy jak to będzie.
Na Mazury? Twój chłopak tam mieszka i 1 raz do niego jedziesz?:)
Jak długo jesteście razem? fajnie, przynajmniej pobędziecie razem, a jak pogoda ma być pięklna, to odpoczniesz, pozwiedzasz i nacieszcie się sobą póki możecie:)
o to bedzie dobrze zobaczysz:)
czemu płaczesz???znamy sie 2 lata jestesmy rok ale wiesz rodzice własnie dopoki sie pełnoletnim nie jeste to musiałąm napisac mature abty jechac:):)nom mieszka:)
Mój chłopak jest marynarzem i przeważnie wypływa na kontrakty, które trwają 6 miesięcy, ale za to jak wraca na te 2-3 miesiące to jest cały mój 24h, najgorsze w tym wszystkim jest to, że na statku często jest problem z internetem bądź telefonem więc jak go nie ma to rozmawiamy raz na tydzień czasem raz na dwa... może głupio to zabrzmi ale przyzwyczaiłam się już do tego ![]()
Kyaa, dlatego, że jest to mój pierwsxy nie zdany egzamin w kadencji 4letniej studenckiej
ale już jest troszkę lepiej, choć dalej jestem podłamana:(
No tak, wiadomo, lepiej zdać mature, ukończyc szkolę i wtedy jechac- myslenie rodziców. Jakby to była jakaś różnica. Nie martw się, ja do chłopaka moglam jechac dopiero po 7 miesiach, a mialam wtedy 20 lat i to tylko dlatego, ze bylo weselez jego strony
tak to by mnie nie puscili, ale potem normalnie jechalam i teraz tez zadnego problemu nie zrobili ze przeprowadzilam sie do chlopaka (juz innego) po prawie roku bycia razem:)
ja tez strasznie byłam ale nie ma co sie martwic to nic nie da trzeba sie wziasc w garsc i za nastepny razem sie uda:):bedzie dobrze:)
no dokładnie co za roznica jak przeciez wakacje wtedy były co w wakacje sie uczyc bede??no ale juz sie kłocic nie chciałam wazne ze sie teraz udało:)
Najgorsze początki, żeby to dotarło, że jednak czeka poprawka i trzeba wziąć się w garsc i zdać dlatego jak na razie nie płaczę, ale przyjdzie wieczór i będzie klapa:(
Tez nie wiem dlaczego niektózry rodzice tak podchodzą. Nie wspomnę już o tym, że spać razem nie można, bo jak to przecież? i nigdy nie mogłam spać z chłopakiem, bo dla nich to zawsze było za krótko. Bylam z facetem dwa lata i spalismy osobno, i teraz jestem w prawie rocznym zwiazku i również spimy osobno, ale tylko u mnie, bo u niego robimy co chcemy. Nie rozumiem i nie ogarniam. Smieje się, że dopiero po ślubie będę mogła spać z facetem w domu moich rodziców. Nawet teraz, jak mieszkam z nim u niego, to jak bedziemy przyjezdzac do mnie, to nie bedzie mogli spac razem. Smiech na sali. A Wy możecie razem, czy nie?ważne, że teraz możesz jechać do niego i nie ma żadnego problemu ![]()
nie ma co płakac no:)
hahahha mam tak samo hahah a najlepsze ze u niego bedziemy mogli i nie ma problemow zreszta swietna ma mamae dzieki niej pozbierałam sie po niezdanej maturze:)a u mnie no co ty pewnie po slubie dalej bedzie trzeba osobno:P:Pjuz nie wapomne o tym jak to głupio wyglada z waszego punktu widzenia i z naszego niby jestesmy tak blisko pocałunki stosunki a tu spac razem nie wolno hahahah^^
Dziewczyny wczoraj poddałam się, już nie mam siły, nadal zero kontaktu......
Nie odpowiadam już na jego wiadomości jeśli napiszę, nie będę czyimś sposobem na zabicie nudy, miało być spotkanie z końcem sierpnia, ale nie ma sensu, nie interesuje mnie co on teraz zrobi z tymi biletami - kupił już z końcem maja....
Nie wiem i nie chcę wiedzieć, po prostu z mojej strony to koniec, już nie potrafię, skoro jego i tak nic nie interesuje, skoro jest tak zajęty, to już prawie 10 dni i martwa cisza...
Przecierpię bo bardzo teraz cierpię i wciąż myślę, ale męczyła mnie również ta huśtawka jego nastrojów, raz kocha i chce już być ze mną, raz nic, nie wiem co myśleć, nie będzie się mną bawił...
Żeby zacząć związek powinien najpierw zastanowić się nad sobą i nad tym czego chce....
Koniec. Tyle:-(
Nie wspomnę już o tym, że spać razem nie można, bo jak to przecież? i nigdy nie mogłam spać z chłopakiem, bo dla nich to zawsze było za krótko. Bylam z facetem dwa lata i spalismy osobno, i teraz jestem w prawie rocznym zwiazku i również spimy osobno, ale tylko u mnie, bo u niego robimy co chcemy. Nie rozumiem i nie ogarniam. Smieje się, że dopiero po ślubie będę mogła spać z facetem w domu moich rodziców.
Nie śmiej się!
Tak dopiero po slubie moja droga, w domu Twoich rodzicow, bo to Twoim rodzice, ludzie którzy cię wychowali i którzy powinni być dla Ciebie autorytetem, dopóki jesteś pod ich dachem, to szanuj ich zasady. Oni nie sypiali przed slubem i tego samego oczekują od ciebie, to co wy tam wyprawiacie jak oni nie patrzą to wasza sprawa
Ja mam 28 lat, mój facet 32 i też jak do mnie przyjeżdża to razem nie spimy i na odwrót
Mało z tego rodzice uważają że to nie jest w porządku, że bedziemy mieszkac na kocią łapę! Ja ich rozumiem, nie kłocę sie, tylko szanuję zasady, dopóki masz rodziców - jesteś dzieckiem..
Oliwka.. przeczytałam wszystkie Twoje posty, ponieważ kilka razy zauwazyłam juz w Twoich wypowiedziach jak bardzo się męczysz i jak Ci źle.. postanowiłam dodac parę słów od siebie.
Sytuacja Twoja moim zdaniem nie wygląda ciekawie, niestety będę szczera i powiem wprost, że moim zdaniem ta znajomośc nie ma sensu
1. Poznałaś chłopaka, który po 15 dniach wyjechał - tak naprawdę nie poznałaś go dobrze, gdy był na miejscu i teraz też masz małe szanse aby go dalej poznawać, bo kontakt macie znikomy..
2. Widujecie się co dwa miesiące - katastrofa, dla nowej znajomości, zrozumiałabym to, gdyby takie rzadkie spotkania dotyczyły związku z dłuzszym stażem, ale nie na starcie, na starcie to trudne, gdy znajomość się rozwija..
3. Rozmowa dwa razy w tygodniu.. 10 dni i brak kontaktu -- szok! dziewczyno, rozmowa to podstawa związku, tym bardziej na odległość! trzeba rozmawiać ze sobą codziennie o wszystkim, o dupie marynie, jest mnóstwo tematów, ja z moim chłopakiem cały dzień mam kontakt, sms, telefon, codziennie wieczorem skypea, a jak nie skypea, to mamy pakiety tanie wykupione i gadamy przez telefon
4. Brak planów na przyszłośc.. brak jakiegoś punktu zaczepienia, że np za parę miesiecy, on wróci na stałe, albo, ze ciebie ściągnie do siebie.. piszesz, że on nie wie co zrobi... moim zdaniem nie mysli w ogóle o Tobie, nie bierze Twojej osoby pod uwagę, nie ma wobec Ciebie planów..
5. To Ty się z nim więcej kontaktujesz, po Twojej stronie jest inicjatywa, Ty chcesz, Ty tęsknisz - ty zawsze robisz pierwszy krok.. Ty czekasz, Ty myślisz, dopiero później on
6. Ma czas dla ludzi tam... z kimś się spotyka, spędza czas, moze on ma tam dziewczynę, a Ciebie zwodzi.. piszesz ze sam nie wie czego chce
7. Ostatni, najważniejszy punkt - męczysz się, straszliwie, bardzo.. wykańczasz się, podejrzewam, że nawet gdyby kontakt był częstszy, to byłoby Ci źle, chcesz mieć faceta blisko siebie.. Po co Ci to ? po co marnować nerwy i zdrowie, nie lepiej z niego się wyleczyć i poznać kogoś na miejcu, zwłaszcza, że jemu nie zależy na Tobie ? bo nie zależy
Skoro podjęłaś taką decyzję, że to koniec, to teraz bądź konsekwentna. Wszystko minie, cały Twój smutek.
Kyaa, chociaż tyle dobrze, że jego mama jest w porządku i Cię wspiera:) teraz jak do niego pojedziesz pewnie też będzie ok, bedziecie może mogli razem spać:)
Kaja, ale to jest śmieszne po prostu!! Mój brat co tydzien przyprowadzał inne panienki na noc do domu w wieku 20 lat i sypiał z nimi. Problemu nie było. Drugi brat w moim wieku się ożenił i również afer nie było. A ja cholera nie mogę spać z chłopakiem, bo przeciez spanie = seks = ciąża. To jest chore. Czy ja potrzebuje spac wnocy z chlopakiem, zeby się seksic i robic dzieci? równie dobrze moge robic to w dzien czy poza domem. Nie ogarniam tego. Dobrze wie, ze biore tabletki anty, wiec zabezpieczona jestem. Sama moja mama wpadla majac 19 lat. I najlepsze jest to, ze ona tez wie, że spimy razem u chłopaka i tez problemu nie robi, aprzeciez mieszkamy już razem z facetem. No ale co ja się będę kłocic. Powiedziala, ze bede spala z nim, jak z nim bede dłużej. Ha ha ha mam się smiać czy płąkać?
jak bylam 2 lata z facetem tez bylo to dla niej za krotko. Nie mam kurde 17 lat tylko 23, ale Tobie to ja juz wspolczuje naprawde. Nie wyobrazam sobie tego, aby byc w takim wieku i nie moc spac z facetem. Paranoja jakaś.
Oliwka, masz racje, daj sobie z nim spokoj. Wiem, że łatwo się mówi, ale uwierz mi, ze pocierpisz pocierpisz i przejdzie Ci, Tylko nie daj się zbajerowac przez niego, bo bedzie tak samo., Tydzien bedzie ok, a potem znów cisza, To jest bez sensu. Znajdziesz chłopaka bliżej i nie bedziesz sie prosic o glupiego sms czy telefon:/
Kaja83 - dziękuję Ci za te wszystkie słowa, wiesz szczególnie za szczerość. Bo mam szacunek do osób, które potrafią powiedzieć coś wprost, jak jest naprawdę, nie owijając w bawełnę. Bardzo mi tym pomogłaś, bo czasami samemu ciężko zdać sobie sprawę z tego jak wygląda sytuacja, czasem można siebie oszukiwać i starać się to jakoś tłumaczyć, potrzebne jest spojrzenie z boku, jakaś bezstronna opinia.
Jest mi faktycznie bardzo ciężko, ale zadecydowałam, że to koniec, z mojej strony nie będzie już żadnego kontaktu, nie będę się poniżać, wydaje mi się, że zasługiwałam na odrobinę zainteresowania, zwłaszcza, że nigdy go nie naciskałam. Uważam, że miałam prawo czuć się nieswojo, czuć się skołowana tym jego milczeniem...A faktycznie jedna wiadomość typu hej, co u Ciebie, albo jak minął dzień nic nie kosztuje.
Muszę uzmysłowić sobie, że po prostu nic to dla niego nie znaczy, więc dlaczego ja mam się tym przejmować...kimś kto nie ma dla mnie czasu...
Myślałam, że te męczarnie mi przejdą i odetchnę po podjęciu takiej decyzji i odcięciu się, jednak tak nie jest. Ale nic nie przychodzi od razu, chyba muszę trochę przecierpieć. Wiem, że nie będę szukać teraz nikogo, ale moim marzeniem na chwilę obecną jest obudzić się któregoś dnia i poczuć spokój w głowie i w sercu i poczuć, że nie ma już tej blokady we mnie, móc odetchnąć i poczuć się prawdziwą sobą, taką jak byłam przed całym tym "zamieszaniem"....
Mika tak jego mama jest naprawde fajna z tego co mi opowiadał z tego co sama słyszałam ale przekonam sie na 100% jak pojade:)
Kaja troche mnie to rozbawilo oni nie spali przed slubem a skad to wiesz??:)kazdy ma innych rodzicow:) dokładnie Mika moge to i w lesie zrobic:)jakmoj chłopak przyjechał do mnie 1 raz to moja kuzynke wzieli zeby nas pilnowała jak moi pojechali do pracy a taka jest prawda ze ja moge do miasta isc i to tez zrobic(co nie mowie ze tak robie tylko przykład daje) wiec troche to głupie nawet moj wujek tak powiedział i sie z nich smiał bo to prawda:):)
Oliwka dobrze zrobiłas kto wie moze za jakis czas znajdziesz o wiele lepszego faceta i bedziesz sie cieszyc ze swojeje decyzji:)
Kaja troche mnie to rozbawilo oni nie spali przed slubem a skad to wiesz??:)kazdy ma innych rodzicow:) ..... wiec troche to głupie nawet moj wujek tak powiedział i sie z nich smiał bo to prawda:):)
śmiać Ci chce .. ale jaki to śmiech ? nie jest to głupie moja droga, uszanuj zdanie rodziców, dopóki mieszkasz pod ich dachem, jak sama piszesz jest mnóstwo okazji na mieście, żeby uprawiać sex z chłopakiem, więc pod dachem rodziców, tego nie rób, oni moze wolą nie wiedzieć, .. nie wiem czy Twoi rodzice sypiali ze sobą, przed ślubem, nawet jesli tak, to na pewno nie chcieliby żebyś ty robiła to samo.. to sa rodzice, nie kolezanki, koledzy, tylko Twoi rodzice
zresztą kiedyś sama bedziesz matką, zobaczymy jakie bedzie Twoje stanowisko..
ale chyba nie trzymamy się tematu, Oliwka potrzebuje naszego wsparcia teraz .. Oliwka jak się trzymasz? jak nastrój ? mam nadzieję, ze nie wymiękasz ..
Drogie Kobietki, sama jestem też w takim związku Ja w Bydgoszczy, On pod Poznaniem, narazie to początek, ale czuje w kościach i sercu że damy radę. Dla chcącego nic trudnego ![]()
Dodam coś od siebie. Polska - Tajwan. 9000km. Związek 2 lata. Pomieszkiwanie w obu krajach po kilka miesięcy. Nauka chińskiego i polskiego. Wynik: Rozstanie z powodu zdrady partnerki, i Jej ukrywanego homoseksualizmu. Wniosek: Nigdy więcej miłości na odległość. Pozdrawiam ![]()
368 2011-07-08 15:18:57 Ostatnio edytowany przez Kaja83 (2011-07-08 15:20:15)
Związek na odległość nie ma szans na przetrwanie na dłuższą metę, musi być bliska perspektywa wspólnej przyszłości... jakiś plan na przyszłość... niedaleką. Inaczej jest jak dwie osoby mieszkają w Polsce...inaczej jak jedna z nich w zupełnie innym kraju, ja osobiście nie związałabym się z kimś kto jest obcokrajowcem ... ze względu na różnice kulturowe i odległość...bo wiem, ze nie mogłabym tej osoby widywać tak czesto jakbym chciała. Moim zdaniem związek na odległość na sens, jak najbardziej jesli:
- ta odległość jest do pokonania, czyli jak chcę bądź musze jechac to wsiadam w samochód, pociąg i mnie zawozi, nie jadę na miejsce dzień i noc .. i kolejny dzień
tylko w miarę znośnie .. o tak, żeby można było obrócić w weekend
- jeśli obie osoby chcą i robią wszystko, aby widywać się często .. co najmniej co dwa tygodnie na kilka dni
- jesli partnerzy nie mają za dużo obowiązków .. i tu niestety gorzej mają młodzi ludzie, bo oprócz pracy, często w weekendy mają jeszcze naukę, więc fajnie jest mieć np elastyczną pracę .. home office np.
- jesli są.. no coż nie ukrywajmy finanse, bo podroze oprócz tego, że kształcą, to jeszcze kosztują
W Twoim przypadku inna orientacja partnerki z pewnością, nie jest wynikiem odległości, mogła cię zdradzić równie dobrze z mężczyzną. Być może tłumiła to w sobie, a Ciebie jak najbradziej traktowała poważnie, albo nie miala o tym pojęcia do czasu..
Już wczesniej pisałam że jesli pary widują się co miesiąc, dwa , albo rzadziej to niestety ale moim zdaniem nadzieja, że coś takiego przetrwa jest niewielka.
Witaj. Ja też mam chłopaka(w zasadzie już byłego od paru dni)we Wrocławiu,a mieszkam w Inowrocławiu. Po swoim doświadczeniu powiem Ci tyle,że w związku na odległość trzeba dokładać starań,by wszystko szło dobrze. kłamstwo,zazdrość i podejrzenia wszystko psują,zatrzymują uczucia,przychodzi niepewnosć,aż w końcu koniec. Znoszę to rozstanie ciężko,choć nadzieja i wiara mnie nie opuszcza. Nie mogę tylko uwierzyć,jak tak pieknie i fajnie spedzone chwile mogą odejsc w niepamięć. Jak chcesz pogadać,to 17203410. Pozdro;)
Kaja dzięki, staram się trzymać, nie ukrywam, że nie daję rady. Obwiniam się za to wszystko, ze to się w ogóle zaczęło żałuję, myślę o nim, wiem, że nie powinnam, .... On pisał ostatnio, ale zacisnęłam zęby, widziałam jego zdjęcia z jakąś dziewczyną, niby nic, ale jakoś mnie to ścisnęło, chyba zwariuję, zawsze mam to samo, mam już dość wszystkiego, dlaczego nigdy mi się nie udaje - może problem jest właśnie we mnie. A on pisze nawet smsy ostatnio czy coś sie stało, czy u mnie w porządku bo się nie odzywam i że tęskni i sie nie może doczekać jak się zobaczymy. Jakoś jak jest z innymi to mu się tak nie tęskniło, zdziwi sie jak będzie musiał sobie noclegu szukać, bo u mnie go nie znajdzie, nie mogę pozwolić się tak traktować.
A może to ja przesadzam i jest ok, tylko wymyślam....?
Nic już nie wiem, nic, ale jestem twarda i nie będę się odzywać nadal......
371 2011-07-11 09:20:47 Ostatnio edytowany przez Kaja83 (2011-07-11 09:22:10)
Kaja dzięki, staram się trzymać, nie ukrywam, że nie daję rady. Obwiniam się za to wszystko, ze to się w ogóle zaczęło żałuję, myślę o nim, wiem, że nie powinnam, .... On pisał ostatnio, ale zacisnęłam zęby, widziałam jego zdjęcia z jakąś dziewczyną, niby nic, ale jakoś mnie to ścisnęło, chyba zwariuję, zawsze mam to samo, mam już dość wszystkiego, dlaczego nigdy mi się nie udaje - może problem jest właśnie we mnie. A on pisze nawet smsy ostatnio czy coś sie stało, czy u mnie w porządku bo się nie odzywam i że tęskni i sie nie może doczekać jak się zobaczymy. Jakoś jak jest z innymi to mu się tak nie tęskniło, zdziwi sie jak będzie musiał sobie noclegu szukać, bo u mnie go nie znajdzie, nie mogę pozwolić się tak traktować.
A może to ja przesadzam i jest ok, tylko wymyślam....?
Nic już nie wiem, nic, ale jestem twarda i nie będę się odzywać nadal......
nie dajesz rady - owszem, masz prawo nie dawać rady.. zakochałaś się, uwierzyłaś, chciałabyś aby było inaczej, cierpisz, to boli jak cholera, wiem to, ale ten ból mija i da sie go przeżyć, jak przetrzymasz,
to z korzyścią dla siebie, bo będziesz silniejsza i nie pozwolisz się zranić już nigdy więcej!
obwiniasz się i żałujesz - niepotrzebnie, w życiu niczego nie można żałować, każda sytuacja życiowa, czegoś nas uczy, ty nauczyłas się tego, ze sposób w jaki on cię traktuje jest zły!
on pisze, ty nie odpisujesz, itp - od kiedy to zrywa się z kimś znajomość, nie dając znaku życia ??!! z dnia na dzień urywając kontakt, powinnaś napisac maila, bo inaczej nie możesz, kontakt jest słaby dzięki temu, ze on takim go uczynił, więc jedyne wyjście to np mail z wyjaśnieniem, ze kończysz waszą znajomość i to jest twoja ostateczna decyzja i prosisz aby ją uszanował! bez wyrzutów, lania łez i pisania mu jaki to on jest zły i jak cię traktuje..
nie poniżaj się przed nim, nie powinno się tak kończyć związków..., no ale wy nie pogadacie prosto
w oczy
czemu Ci się nie udaje, czy problem jest w Tobie - tak jest w Tobie, pozwalasz sobie na takie traktowanie, pozwalasz sobie na brak szacunku z jego strony, sama wychodziłaś z inicjatywą, starałaś się bardziej niż on,
on nie starał się wcale, bo wiedział, ze ty i tak napiszesz, zadzwonisz, wiedział, ze ma Cie w garści, że jesteś
w nim zakochana i że i tak bedziesz czekała jak pies na jego sms i właśnie dlatego cię lekcewazył i czyniłby to dalej!
nocleg.. śmiem zaryzykować i stwierdzić, że być moze właśnie o to mu chodziło, żeby mieć u Ciebie spanie jak przyjedzie i to był jedyny powód, dla którego sztucznie podtrzymywał kontakt
przesadzasz ? nie, z pewnością nie, nie łam się i bądź konsekwentna
wiem, ze jestem ostra w swoich opiniach wobec Ciebie, ale ja po prostu nie chce Cię oszukiwać i dawać nadziei, z Twoich postów wynika jasno i klarownie że związek .. ja w ogóle nie nazwałabym tego związkiem, nie ma szans
bol minie, jak tylko bedziesz chciała zapomnieć i dasz sobie szansę na szczęście u boku porządnego mężczyzny!
nigdy się związki na odległość nie udają
Jak sie dziewczyny trzymacie? dajecie radę? jakie plany na wakacje?:)
Ja dzis przyjechalam w końcu do domku, ale w niedziele wracam znów do chłopaka, bo od pon zaczynam pracę - niania do półrocznego bobasa:) cieszę się, bo w koncu będe miała jakieś zajęcie i pieniązki wpadną do kieszeni, choć pewnie bedzie ich niewiele hehe
doskonale wiem o czym mówicie... choc teraz widujemy się nieco częściej bo wakacje, czuje że każdy dzień bez niego jest jak nieskończoność ;/ ciagle płaczę, bo czasami sobie z tym wszystkim nie umiem poradzić, ale kocham go z całego serca i nigdy nie zrezygnuje z naszego związku.
trzyba zapiąc pasy i wytrzymać. Zyc nadzieją, że nadejdzie dzień, w którym już się bedzie na zawsze razem
dla miłości można przetrwać, a raczej trzeba
o to swietnie Mika ja juz w domu wrociłam od mojego wraz z nim było cudnie!!:P