jak bym czytała o swoim charakterze Mika^^ nie chce nic peszyc sle tak juz raczej zostanie juz sie nie smieni a ty powinnas miec zakodowane ze on sobie tylko zaruje:)moj np jak sie kłocimy chciałabym aby zadzwonił wytłumaczył zakonczył kłotnie ale tak nie jest ja to musze robic i coz trzea sie z tym pogodzic choc jest mi przykro czasem:)kazdy ma swoje wady a ja go bardzo kocham i staram sie to zaakceptowac^^
Podobne tematy
Kyaa,oj chciałabym to zaakcpetowac i staram się, ale cieżko mi to idzie:) on komentuje często mój wygląd np " wez pomaluj się tak" ," wez idz zmien fryzurę", "jakbyś założyła stringi do tych spodni to byłoby idealnie" i mnóstwo innych tesktów, które niekoniecznie są miłe. To są takie te łagodniejsze komentarze, bo niektore to są wrecz chamskie i powiedzialabym nawet, ze w pewnych sytuacjach czuję jak jak ostatnia dzi*wka, dosłownie
niestety ja biore to do siebie i nie umiem tego zmienic, bo sie po prstu nie da, zeby on to jeszcze mowil w zartach, z usmiechem na twarzy i innym tonem... a on to poważnie mówi, a potem gada, że to na żarty
tak to jest ok, nie klocimy sie itp ale przez to, ze on niekiedy powie jakiś tekst to się wszystko zaczyna. Niekiedy jest tez tak, ze sama mam gorszy dzien, chodze smutna, zamulona i nic mi ie nie chce, a on z tego tez problem robi. Ciagle mi mowi, ze mam chodzic usmiechnieta, ze co ja chce od siebie, ze dobrze wygladam. A na drugi dzien mowi, ze wygladam tak i tak. Czasami już go nie rozumiem i nie wiem o co mu chodzi, choc siebie też nie zawsze ogarniam:)
To wez mu powiedz wiesz jak by załozył te buty nie wygladał bys gejowsko czemu tez mu nie pokazesz co?a pokaz mu jak sie czujesz wymyslaj kombinuj jak sie wkurzy to dobrze i nie przestawaj nie pozwol sobie i mu pokaz:P:Pa co on sobie nie mysli^^ hihihihi czasem tez trzeba wrednym byc i tez traktuj to jak na zarty a moze sie zmieni jak nie no to coz dogaduj mu nadal:P
A robię tal niekiedy, ale on sie z tego smieje. Tylko, że ja bym mu nawet nie umiala powiedziec takich tesktow, mi by to przez gardlo nie przeszlo
przyzwyczailam się już do tego, ale to jest bardzo przykre, jak wlasmy chlopak mowi takie słowa
on wie, ze jestem zakompleksiona i chyba chce to wykorzystac, mimo iż gada, ze nie mam sie czym przjemowac, ze wygladam normalnie i nie musze nic zmieniac. Tak, a przy najblizszej okazji pojedzie komentarzem na temat mojego wygladu i wez tu zrozum faceta:) te kłotnie już są tak częste, ze wytrzymac tego niekiedy nie idzie. Fakt, szybko sie godzimy, ale tak tez byc nie moze, ze prawie co spotkanie to klotnia, klotnia i jeden dzien normalnosci po pogodzeniu sie
nie wiem, gadalismy i stwierdzilismy, ze ja musze zmienic swoja upartosc i fochy a on te teskty i zobaczymy co z tego wyjdzie:) jeszcze teraz on ma remont w domu , ktory twac bedzie jeszcz przez 1.5 roku i kompletnie nie ma dla mnie czasu. Nie mam pretensji o to do niego, bo rozumiem, ze musi pracowac, ale kurde smutno mi z tego powodu, ze nie napisze nawet glupiego sms, a kiedy wieczorem już nie robi, to albo idzie na piwo z kolegami, albo gada z bratem, albo idzie spac i tyle go mam
i on to tez odbiera, jako wyrzuty i od razu klotnia, bo ja nie rozumiem tego. Tylko, ze on tez nie potrafi postawic sie w mojej sytuacji.
najgorsza ty:P:P hihi kurcze no niezle:)ja powiem ci ze tam mam bardzo czesto kłotnie i to o głupoty naprawde az czasem sie smiac chce jak jakies małe dzieci co to innych problemow nie maja ale coz czasem mnie to z rownowagi wyprowadza wiem ze tez nie jestem swieta ale no jestem uparta i to strasznie ale czasem tez mogł by sie postarac bardzo mnie to boli jak zawsze ja musze dzwonic i konczyc kłotnie a on tylko czeka(przynajmniej tak wyglada to)ale coz takiego kocham go^^
A powiedz mi na tym avatarze to Ty?/:)
Kurcze nie wiem gadałas z nim juz i porozumieliscie sie tylko czeac aby było lepiej:)co do remontu ma pewnie duzo pracy co go nie tłumaczy aby sms nie napisac napewno przykro sie robi ale wiesz faceci sa jak małe dzieci choc by sie im tłumaczyło tysiac razy oni to samo;)
O tak, żębys wiedziala, ze klotnie zazwyczaj są o pierdoly hehe i o przyszlość też, bo ja jestem kobietą tylko i jak zwykle wybiegam w przyszlosc i chcialabym już snuc plany, mowic mu o swoich marzeniach a on sie tylko smieje i mowi, ze na wszystko przyjdzie pora
fakt niekiedy problemem, tez jest brak problemow i my kobiety lubimy stwarzac napieciowe sytuacje
przynajmniej ja jestem do tego zdolna przez moja upartość, ale widzę, ze nie ja jedna:) a to pocieszajace naprawde, bo niekiedy to ta upartosc zle mi wychodzi, ale nie umiem inaczej:)
Oj, nie na avku to nie ja, taka piekna to ja nie jestem hehe spodobalo mi się to zdj, więc je wkleilam
jakby byla tu jakas forumowa obnażalnia, to może i bym sie pokazala:)
Wiesz, rozmawialismy już tak po kazdej klotni i zawsze bylo mowione, ze to ostatni raz, przepraszanie etc ale wiadomo, kilka dni ok i potem znow to samo, Męczące już to jest, ale teraz naprawde trzeba to zmienicm, bo widze, ze do niczego dobrego to nie doprowadzi, Powiedzialam mu, ze jesli on zmieni swoje zachowanie w stosunku do mnie, przestanie mowic te teksty to i ja przestane pokazywac swoja upartosc, fochy i przestane myslec osobie jako o kims najgorszym. Mowil, ze bedzie sie staral. Zobaczymy ![]()
Najgorsze jest wlasnie to, ze klotni zwykle w zwiazkach są z byle powodu, niekiedy glupoty, ktora czasami doprowadza do powaznych klotni ![]()
oh nom pierdołki najwazniejsze:P:P hihi a ja znowu moge spokojnie mowic o planach i nawet on sam o tym mowi wiec co do tego jest w porzadku:)ale poprostu czasem az we mnie kipi jak sie zdenerwuje a uparciuch ze mnie podobno straszny biedak sie ze mna musi meczyc:P:P
Ah mysląłm ze Ty zawsze sie nad tym zastanawiałam hihihi^^
i zawsze to samo dokładnie kilka dni i znowu znam to bardzo dobrze i tez nie mam zielonego pojecia:)ale wkoncu miałam tego dosc tych kłotni i postanowilismy ze oboje sie postaramy narazie neizle idzie choc kłotnie sa ale juz o wiele rzadziej:)mam nadzieje ze wam sie rowniez uda:):)
nom zawsze sie zastanawiam ciekawe co bedzie jak przyjdzie naprawde powazna kłotnia az ciarki mam:P:P
Oj, to jestes taka sama jak ja uparta widzę:) bo ja to strasznie, jak cos powiem to koniec, oczywiscie umiem pojsc na kompromis, ale zazwyczaj jak cos postanowie, to juz zdania nie zmienie
ale trzeba z tym walczyc, i podobnie jak u Was, przeprowadzialismy dzisiaj powazna rozmowe, chyba najwieksza w naszym zwiazku (:P) i stwierdzilismy, ze nie mozemy tego wszystkiego stracic, bo sie kochamy dlatego ja musze zmienic to i to, a on tamto
i mam nadzieje, ze tych klotni bedzie mniej tak jak u Was, choc wiadomo klotnie sa nieuniknone:) nawet gorszy dzien sprawia, że jestesmy bardziej zdenerwowani i szybciej dochodzi do konfliktow:)
Oj to ja jestem na tym avku
choć chciałaby, tak wygladac, nie powiem hehe
Nom jestem ale czasem odpuszczam nie mozna przesadzac:P:Po to dobrze mam andzieje ze bedzie wszystko w pozadku:P:P
hihihi nie przesadzaj nie mozesz miec tak niskiej samooceny;)
Niestety mam
ale jestem w trakcie naprawy tego, by podnieść swoja samoocene, ale co mi sie udaje, to facet powie teskt, ktory jest dla mnie gwozdziem do trumny i wszystko od poczatku. Cóż
i tak już jest troche lpeiej niz to bylo kilka miesiecy temu, wiec nie jest ze mna jeszcze tak zle hehe a faceci tez sa niekiedy uparci i do nich niestety trzeba mowic prosto z mostu, bio domyslni zbytnio tez nie sa:)
To sie nie przejmuj:)napewno nie masz czym byc zaniepokojona pozatym gada sobie gada ale popatrz jest z Toba?jest to znaczy ze sie mu podobasz:P:P
hahah faceci jak dzieci do nich tak zawsze:P:P
Niby tak, ale w glowie mam tysiac mysli:) wiem, ze mnie kocha, ale jednak przychodza niekiedy takie momenty, kiedy mam watpiliwosci co do tego np kiedy mowi te swoje glupie teksty. A o kompleksach staram sie nie myslec, ale to jest silniejsze ode mnie zwlaszcza kiedy musze spojrzec w lustro ;P ale walcze z tym i moze uda mi sie wyjsc na prosta:)
To czego tak u siebie nie lubisz??:P
hej dziewczyny
ale sie rozpisalyscie
ale zgadzam sie...faceci sa jak dzieci...moj tez ma specyficzne poczucie humoru ktore z jednej strony mnie wkurza a z drugiej za to go kocham
co do brania wszystkiego do siebie to niestety tez tak mam...i nie umiem sie z tego wyleczyc ![]()
Kyaa, wszystkiego
no dobra, lubie tylko rzesy i oczy, ale już bez brwi i tych dolkow
naprawde mam mnostwo kompleksow - figura i ogolnie caly wyglad ![]()
lui79, o to tez mnie pocieszylas, bo ja tez nie umiem z tym sobie poradzic, choc staram swie, probuje:) kazde najgorsze slowo, negatywny komentarz od razu koduje sobie w glowie i przy najblizszych okazjach wypominam, ehh masakra:/
witaj lui:):) hihi widze ze kazdy facet taki sam hihihi:P:P
to zle nie powinnas miec wybij sobie je młotkiem (kuracje nalezy powtarzac 3 razy dziennie)i nie przejmuj sie kocha Cie taka jaka jestes
:Pa ze faceci sa troche tepi no coz to taka maja:)
no dokladnie
a jak qba pyta czy wszystko ok to odpowiadam ze tak...a jak jestesmy razem,cos sobie wypijemy to ja wtedy do niego-"a pamietasz jak wtedy powiedziales to i to...?" a jego szlag trafia ze zamiast mowic odrazu to ja zaczynam temat iles tyg po...a w tym czasie oczywiscie mam mega dola no bo skoro cos tam powiedzial to juz mnie pewnie nie kocha...przyznaje sie do swojej glupoty ![]()
Kyaa, domyslam sie, ze skoro ze mna jest, to mnie kocha:) ale ja majac te komplkesy nie wierze w komplementy i wrecz nie lubie ich!! jak ktos, zwlaszcza on, powie mi cos milego, to mnie trafia doslownie, bo wydaje mi sie, ze mowi to tak o od siebie tylko po to, zeby nie bylo. On ma wysoka samoocene, uwaza sie za pieknego itp i dlatego nie potrafi zrozumiec tego, ze ja jestem zakompleksiona. Tylko zacznijmy od tego, ze wiekszosc kompleksow zaczela sie od tego, jak on zaczal mowil ze jestem gruba, mam tluszcz, sadlo, oponki - niby w zartach, ale bez przesady
to jak ja mam myslec o sobie?:(
lui79, idealnie to ujęlas!! mam identycznie
też nie wypomnę od razu tylko po jakims czasie, kiedy to przetrawie, a jego tez trafia i klotnia gotowa., Najgorsze jest to, ze w wiekszosci przypadkow wychodzi ze to moja wina, bo ja to zaczelam, a nie patrzy sie n to, ze kiedys zrobil mi przykrosc takimi i takimi slowami. Mysli, ze slowo przepraszam powiedziane na odwal się mnie zadowola i sprawia, ze bede posluszna jak baranek i powiem " tak, misiu, wiem, przeprasza, nie powinnam do tegoi wracac, to moja wina"? o takich slow nigdy nie uslyszy
jestem okropna, wredna ale taka ma natura zlosnika:) szybko sie denerwuje, dlugo mnie trzyma, ale potrafie tez sie opaniwac, choc niekiedy z rownowagi mnie wyprowadzja jego teksty wrr ![]()
rozumiem oj dziewczynki ja od moje słowa zadnego złego słowa nie usłyszłam wrecz on mnie idealizuje:P:P naprawde przykro mi Mika ze musisz cos takiego przechodzic bo go kochasz a on tak do cieie co gosza nie rozumie tego przykro az sie mi zrobiło:(
no ja mam troche inny charakter moj facet raczej tez....2 strzelce
on sie dosc szybko irytuje ale i szybko mu przechodzi mi tez
w zwiazku z czym my sie jeszcze nigdy tak porzadnie nie poklocilismy ![]()
a w ogole to wiecie co dziewczyny?odkad tu z wami gadam to jakos mi lepiej...do tej pory bylam sama z moja tesknota a tu spotkalam was
z podobnymi problemami....;)
Kyaa, kwestia przyzywczajenia:) chyba rzeczywiscie cos ze mna jest nie tak, bo kazdy facet mowil mi jakies teskty, wiec to ja jestem jakas nienormalna
komplementy mi prawi, ale to raz na ruski rok zreszta i w tak w nie nie wierze i tak:)
Lui, no dośc powaznie to tez tak sie jeszcze nie poklocilismy, bo szybko sie godzimy hehe tez mamy odmienne charaktery, on bardziej spokojny, opanowany, mniej gadatliwy, a ja gadula, uparta, szczera:) jemu tez nawet szybko przechodzi, latwo sie go udobrucha hehe ale z kolei mnie dlugo trzyma, dlugo pamietam i nie umiem zapomniec, a nawet jak zapomne, to przy nadazajacej sie okazji powraca i wypominam:/
no pamietliwa to i ja jestem...ale raczej nie wypominam,chyba ze w zartach ![]()
Oj, to nie jestes jeszcze taka zla jak ja hehe bo ja to pamieć mam dobra i długotrwala, niestety tylko do takich rzeczy
normalna nauka w ogole nie cche mi wchodzic do glowy, nie potrafie sie skupic na niczym innym ze wzgledu na swoj obecny stan psychiczny
ale nikt nie powiedzial, ze w zyciu bedzie latwo
no niestety...ale kiedys w koncu musimy byc szczesliwe ![]()
i oby tak bylo, trzeba do tego dażyc
szkoda tylko, ze nie zawsze jest to takie proste, a ja przez moje cholerne kompleksy, zwlaszcza dotyczace figury (!!!) sama sbie to utrudniam i z tym nie umiem sobie poradzic. Na leczenie w moim przypadku chyba juz za pozno hehe
no skoro bierzesz wszystko do siebie to "zarty" twojego faceta ci napewno nie pomoga
ale sprobuj go troche olewac...w sensie zeby nie zwracac uwagi na to co mowi...raz,drugi...dziesiaty po prostu zmienic temat...moze to poskutkuje...;)
lui wyobraz sobie ze mi tez lepiej moje znajome ta byłe juz chłoapkow tutaj blizutko buziaczki codziennie a ja co misiacami czekac a tak widze ze sama nie jestem:):)
eh ja naprawde nie wiem co bym zrobiła jak by mi tak mowił moze bym cały czas płakała:P:Pmoze to by mi cos dało ale naprawde nie wiem
lui, starałam się olewać i niekiedy mi się to udawalo, ale jak ja to slysze prawie za kazdym razem, to jest juz mi naprawde przykro tym bardziej, ze wczesniej obeicywal, ze juz nie bedzie
jak on potrafil powiedzial, ze jak widzi, jak mu robie masaz, to mu sie rzygac chce, to co
rzeczyiscie robilam to juz tak na odczepnego, bo zmeczona bylam, ale mialam prawo bo calodnionej robocie z lopata, taczką i ziemią. Ale już nawet nie chodzi o niego, tylko o to, ze ja mam tak niska samoocene i wrecz brzydze sie siebie, ale to juz inny temat ![]()
kurcze
rozumiem ze go kochasz ale chyba nie powinnas z nim byc...przepraszam ze to pisze ale ten czlowiek cie doluje...pisalas ze on sie uwaza za super goscia...moze to tylko pozory?moze on wytykajac ci twoje (niekoniecznie prawdziwe) niedoskonalosci utwierdza siebie w przekonaniu jaki to on boski jest?
Nie, raczej nie. On uwaza, ze ja nie mam czym sie przejmowac, ze jestem piekna, super, idealna i w ogole. A potem mówi te swoje teksty, teraz już akurat nie wspomina nic o tym, ze jestem gruba, bo schudlam troche przez te jego gadanie, choc i tak uwazam sie za grubą i to bardzo. Kocham go, przepraszal mnie za to co mowil, blagal o wybaczenie, a ja oczywisce mu wybaczylam, choc pamietam to i nie zapomne tego tak szybko. On co do swojej osoby nie ma zastrzeżen, uważa się za normalnego, przystojnego faceta, nie ma problemów takich jak ja dlatego ciężko mu mnie zrozumieć
i zmienia temat, gdy tylko wspomne coś o małym biuście, diecie czy coś. Ciągle mowi ze przesadzam ![]()
A jak daleko mieszkacie od swoich facetow? i jak czesto sie widujecie?:)
w takim razie musisz byc dziewczyno silna :* a my mieszkamy ok 250km od siebie i widujemy sie dosc czesto,biorac pod uwage kolezanki...bo przewaznie co 2-3 tyg czasem4 ale dla mnie to i tak za rzadko...:(
Jakoś sobie radzę
i dziekuje za wsparcie:*
Oj to dalej niż ja:/ my mieszkamy tak ok 80km od siebie ale tez widujemy sie tak co 2 tyg przewaznie, czesciej sie nie da, bo praca, studia:/ dla mnie tez to za malo, ale idzie sie przyzwyczaic do tego, Najgorsze jest to, ze nie mozemy nawet tak pisac, bo on jak nie praca, to remont w domu i nie ma dla mnie czasu ![]()
no my kontakt tel raczej mamy,wczesniej kupil sobie specjalnie heyah zeby moc ze mna za darmo gadac no a teraz go wzielam do sieci rodzinnej
no ale o spotkania ciezko bo on zazwyczaj sb ma pracujace...przez ostatni rok mieszkal sam wiec jak nie mogl przyjechac to my jezdzilysmy do niego ale jutro wraca jego siostra u ktorej mieszkal i niestety pozostaja tylko jego przyjazdy...:(
a ja własnie miałam rozmwe na skype:)hihihi jak dobrze pojdzie to zobaczymy sie za 2 tygodnie jzu sie doczekac nie moge:)ja juz ide lulu bo zmeczona jestem dobranoc wam i słodkich snow;****
super!!! dobranoc ![]()
czyli sytuacja też nieciekawa:/ ale początki są najgorsze, potem już jakos sie czlowiek przyzwyczaja, co nie? ja jestem juz w 3 zwiazku na odleglosc, ale ten najbardziej odczuwam, bo najabrdziej mi zalezy. My tez mamy kontakt telefiniczmy tylko, ale nie tak czesto jakbym chciala, ale i z tym musze sie pogodzic:) wlasnie dobrze, ze sa te roznego rodzaju promocje w sieciach, to chociaz w ten sposob mozna utrzymywac staly kontakt:) ja z kolei do mojego tylko jezdze, on do mnie nie bo ma remont i musi ciagle tam robic, a ja przy okazji cos pomagam, i tak bedzie przez najablzisze 1.5 roku a potem wprowadzam do niego o studiach ![]()
fajnie ze macie juz takie plany
ja nie wiem jak to u nas bedzie...niestety nie bardzo mamy gdzie u niego mieszkac chyba ze wynajac cos ale znowu tyle kasy tracic...tutaj tez mieszkam u mamy w kawalerce razem z moja corka,tez ciasno...tam on ma prace tutaj nie wiadomo jak by bylo...i narazie tkwimy w takim zawieszeniu...:(
ok ja tez uciekam,dobranoc ![]()
To ja też nie zazdroszcze, naprawde:/ najgorsza jest ta tęsknota za drugą osobą. Ma się niekiedy takie dni, ze chcialoby się przytulic chociazby, a nie ma jak, bo odleglość ... Miejmy nadzieje, ze wszystko sie ulozy u Was i spokjnie bedziecie mogli niedlugo ze sobą zamieszkac, bo przeciez wiecznie tak nie bedzie:) może już niedługo bedzie taka okazja?:)
hej
no ja tez mam taka nadzieje
chociaz patrzac realnie to w najblizszym czasie raczej nic sie nie zmieni...a momenty zalamania mam bardzo czesto...ostatni,taki dosc powazny bo zakonczony rozmowa ze to nie ma sensu mialam tydzien temu...
Mika09.. przeczytałam Twoje posty na tym wątku.. powiem szczerze, że jestem zaniepokojona związkiem w którym jesteś, tym bardziej, że jest to związek na odległość.
Czytam tak sobie, po kilka razy i próbuję ogarnąć to co piszesz, podsumowując: mieszkacie od siebie jakiś tam kawałek, jak dla mnie odległość nie jest duża, moze dlatego, ze mnie i mojego chłopaka dzieli większa. Piszesz, ze często się kłócicie, to Cię bardzo męczy i staje się nie do zniesienia. Twój partner rani Cię słowami, które Cię bolą , sprawiają Ci przykrość, poniżają, bo prawda jest taka, że nie dość, ze masz niską samooocenę to jeszcze jego słowa wpływają na ciebie destrukcyjnie, przyznajesz, że ci z tym źle.. Ale z drugiej strony tlumaczysz go i mówisz, że rozumiesz, albo przemilczysz temat.. w jego ocenie raz jesteś gruba, a raz jest okej, dla mnie to jest forma znęcania się nad partnerem.. psychiczna. Piszesz, że Tobie na tym związku zalezy najbardziej ze wszystkich ... i chłopak to wie i wykorzystuje..
Najpierw Ci ubliża, potem przeprasza, a ponieważ ty kochasz go bardzo...., to zapominasz, ale tak naprawdę nie zapominasz, bo wyżalasz się na forum pisząc o tym, nawet jeśli w jednym zdaniu napiszesz jak cię rani, a w następnym, że przeprosił i że kocha.. to mojej uwadze nie umknie fakt, ze niestety ale w głębi serca Cię to boli i moim zdaniem nic tego nie zmieni. Chłopak ma mało czasu dla Ciebie , jest zapracowany bo ma remont i bardzo trudno jest mu znaleźć czas na napisanie sms, ale na rozmowy z bratem czy piwo, ten czas ma .. a Ty tęsknisz, czekasz na kontakt, w końcu robisz mu jazdy.. i znowu kłótnia, kolejna .. i krąg się zamyka.
Nie wiem, czemu żadna z dziewczyn nie czyta tego co piszesz tak naprawdę... chciałabym abyś zaczęła patrzeć oczami, a nie sercem..
Nie wiem co bedzie jak się wyprowadzisz do niego... moim zdaniem nie będzie dobrze.
Pozdrawiam, mam nadzieje, ze mój post nie wzbudzi negatywnych emocji, a da Ci trochę przemyśleń
lui a nie mozecie wynajac jakiegos mieszkania wspolnie koło jego pracy np??:)
Kaja83, ja o tym dużo myślalam i po dłuższym zastanowieniu stwierdziam, ze to ze mna jest coś nie tak i powinnam się leczyć. I to nie jest zadne usprawiedliwianie faceta. Tak na dobrą sprawę, to głownie wszystko zaczyna sie ode mnie, bo to ja sie czepiam o to, ze on nie ma czasu, ja mu wypominam to co mi mowil. To, że kiedys tam powiedzial takie slowa, to ponoc były na zarty. Jak jest naprawde, to on tylko jeden wie, ale widze, ze sie stara tylko przez moja niską samoocene, przez moje cholerne kompleksy sama stwarzam problemy
ostatnio jestem wporst nie do zniesienia, nie wiem co się ze mną dzieje. Nic mnie nie cieszy, ciagle placze, nie umiem sie na niczym skupic, czepiam sie, wyzywam siebie od najgorszych, po prstu siebie nienawidze.... Powiedzialm mu o tym i staral sie mnie jakos zrozumiec, pomoc mi ale on nigdy nie byl i nie bedzie w mojej sytuacji, wiec nie wie co czuje i nie bardzo wie, jak pomoc. Oczywiscie twirdzi, ze problemu nie ma, ze jestem normalna fajna dziewczyna, niczego mi nie brakuje. Tak, tylko ze ja dla siebie jestem ta najgorsza, mam przed sobą cale dziecinstwo, ojca alkoholika i przez to moja samoocena jest jaka jest.
Jeśli chodzi o sam zwiazek, to na poczaku bylo ok, a potem jak zaczelam sie bardzo otwierac, i on zaczal dosrzegac moje myslenie o samej sobie, to zaczely sie klotnie, ze wymyslam, ze przesadza, ze co ja od siebie chce. Potem tak ni stad ni zowad powiedzial kilka razy, ze jestem taka siaka, czy owaka, ale od razu przepraszal i mowil, ze juz wiecej nie bedzie. Jak sie widzimy to jest tak nawet ok, ale jak juz sie nie widzimy, to ta tesknota sprawia, ze w sms zaczynam sie czepiac, fochowac
a ostatnio to już jest porazka ze mną, tak jak ja mysle o sobie, to chyba malo osob jest w takiej sytuacji naprawde. Brzydze sie siebie, swojego ciala
on tego nie wie, bo tego mu jeszcze nie pisalam, ale pewnie niedlugo to nastapi. Powinnam isc sie chyba leczyc do psychiatry o ile nie jest za pozno tylko, ze ja nie chce
dusze wszystko w sobie i to mnie niszczy.
a ja widze to tak nie zgadzam sie do konca z Kaja:)
Moze Mika Twoj facet chce zwalczyc u ciebie ta niska samoocene i dlatego tak ci mwoi wiem ze to zły sposob ale moze kto wie czasem faceci maja głupie pomysły nastepna rzecz on przesadza z tym niedowartosciowaniem Ciebie jako Twoj chłopak powinien mowic ci miłe rzeczy i prawic komplementy z drugiej strony to Ty nie powinnas myslec tak zle o soebie stanac przed lustrem powiedziec jestem zdrowa mam 2 rece i nogi widze słysze wszystko co mi potrzeba moge uciac sobie reke ze nie ejstes brzydka i przesadzsz z ta nieatrakcyjnoscia trzeba zaakceptowac siebie i nie mowic ze sie nei da trzeba z tym walczyc;) Twoj chłopak napewno to w tedy doceni i moze nie ebdzie dogryzał:)Po kolejne juz sie dogadaliscie ze postaracie sie oboje wiec juz jest krok jest lepiej:)
po kolejne nie moza skreslac Kaja zwiazku bo facet taki jest moze i jest nie fair ale no nie bije nie naduzywa alkoholu wiec wydaje mi sie e to mzona zmienic ale wymaga to intensywnej pracy obojga partnerow^^
On chce zwlaczyc moją samoocene właśnie i dlatego mówi mi niekeidy te komplementy, czesciej niż te swoje głupie teskty i zarty. Ja widzę, ze on chce, abym ja o sobie myslala jak o normalnej, fajnej dziewczynie, a nie o kimś najgprszym. Tylko jak ja mam to zrobić? nie umiem. probowalam, ale na dluzsza mete, to się nie udaje. Wiesz, kilka razy staralam się juz z tegp wyjść, stanac przed lustrem i zrobic tak jak napsialas, jednak nie umiem. Kilkanascie razy (!!) dziennie ogladam się w lustrze, widze jaka jestem gruba, brzydka i od razu rycze. To jest już chore. Nie jestem normalna. Nienawidze siebie, brzydze sie swojego ciała i nie umiem uwierzyc w to co mysla i mowia o mnie inni. Ciagle jestem skupiona wokol swoich kompleksow. Wiem, ze sa osoby, ktore maja o wiele gorsza sytuacje ode mnie, ale nie umiem ich poronywnac do siebie i pocieszac sie tym, ze inni maja gotrzej, bo wiecznie mysle o tym jak wygladam
to mnie przerasta, popadam chyba w jakas depresje, obsesje.
a moze poprosic warto juz o pomoc jak tak zle jest jak mowisz??
Nie chce iśc do psychologa. Już kiedyś chodziłam i nic nie pomogło
nie mam też pieniedzy na to by zafundować sobie taką terapię. Na razie radze, a raczej probuje sobie sama radzić z tym wszystkm
znajomi mają swoje problemy, nie chce ich obarczas swoimi, z rodzina nie mam prawie w ogole kontaktow, wiec nie mają nawet zielonego pojęcia co się ze mną dzieje. Wykańczam się już psychicznie. Sesja tuż tuż, a ja nie umiem nawet zabrać się za naukę, skupić się na niej, bo w głowie ciągle mam kompleksy, dzieciństwo, niską samoocene:(
Zapisałam się na forum depresyjnym, może tam ktoś coś pomoże.
o jejku Mika naprawde jak bym Ci jakos dziewczyno pomoc mogła to bym to zrobiła......moze wiecej kontaktow z ludzmi??
Wiesz, ja mam bardzo duzo znajomych i wsrod nich jestem towarzyska, zabawna, i w ogole wszystko naj naj naj. Tylko dla samej siebie jestem tą najgorszą. Nie mam problemow z nawiazywaniem nowych znajomosci tylko mam problem ze sobą. Udaje przed innym, a tym samym przed sobą, ze jest ok, a przychodzi co do czego to placze itp oczywiscie wtedy, kiedy jestem sama, kiedy nikt tego nie widzi i caly ten horror sie zaczyna:( niekiedy nie umiem tego nie pokazywac i domyslaja sie, ze cos jest nie tak, ale nie lubie gadac o swoich problemach, tlumie je w sobie i potem tak jest. No ale poradze sobie jakos z tym:)
Dziekuje dziewczyny za wsparcie:)
hej dziewczyny
ja dzis sie chyba tylko przywitam bo cos znow mam kiepski nastroj...(z dobrym wytrzymalam 1.5 tyg
)...a odpowiadajac na pyt...niby moglibysmy cos wynajac tylko z jednej wyplaty troche ciezko a zanim znajde prace to tez raczej potrwa...do tego co zrobie z kama?zadnego przedszkola dla niej teraz nie znajde wiec nawet nie mialabym jak isc do tej pracy...(tak na marginesie swoja byle jaka dzis stracilam i musze czegos szukac ale tu przynajmniej mala ma przedszkole do lipca...potem musze z nia siedziec ale to tez juz inna historia)...i to chyba tyle...a co was?
lui79, widze, ze wytrzymujesz tyle ile ja - az 1.5 tyg
może kiedyś dojdziemy do miesiaca chociazby z dobrym humorem
faktycznie, skoro corka chodzi do przedszkola, to trzeba to jakos przetrwac, ewentualnie od wrzesnia Ty mozesz poszukac pracy tam u niego, i od razu dziecku przedszkole:) tutaj masz na miejscu jeszcze mame, a tamw sumie mialabys faceta, ale najgorsze bylyby poczatki, zeby sie odnależć w tym wszystkim, a wiadomo, ze łatwe to nie jest. Mała też nie może mieć takiej huśtawki i zmieniac co chwile otoczenia, miejsca zamieszkania, bo dziecko stabilnosci potrzebuje:)
Ja już pisałam co u mnie
popadam w depresje chyba i naprawde musze coś ze soba zrobić. Zlapałam kontakt z jedną dziewczyną w podbnej sytuacji i bedziemy razem wpsolnymi silami probowac z tego się jakos wykaraskac
zaczniemy od poprawienia czegos w wygladzie, a to moze sprawi, ze zaczniemy inaczej siebie spostrzegac ![]()
no to trzymam kciuki ![]()
oh rozumiem masakra to kiepsko....
a ja co mam zmienne nastroje raz fajnie a raz zle co to ma byc??:\
zwiazek na odleglosc...:P
Kyaa, to ta tęsknota tak działa. Chciałaby się mieć chłopaka pry sobie, móc go przytulic i pocałować, a nie ma jak i to nas gubi, sprawia, ze mamy kiepskie nastroje. A kiedy nie myslimy o tym, ze nasza ukochana osoba jest tak daleko od nas i nijak nie może być przy nas tu i teraz, to wtedy nastroj jest raczej dobry. Dopiero, kiedy zczynami rozpamiętywać, wspominać, myslec, to wszystko wraca
ja tak mam prawie codziennie, masakra i najgorsze są wieczory, kiedy to nie mam juz zajec, klade sie do lozka, puszczam mp3 i się zaczynaa ![]()
hej
dokladnie,ta tesknota jest straszna...z tym ze ja to chyba nie przestaje o nim myslec,nawet w pracy myslalam...cos chyba ze mna nie tak...
Wszystko z Tobą w porządku. Po prostu jestes zakochana, tak jak my tutaj wszystkie:) ja też non stop mysle o nim, czy jestem na uczelni czy w domu, czy na miescie, obojętnie gdzie, ciągle mam go przed oczami! nawet skupic na nauce sie nie moge, a tutaj sesja sie zbliza:/
Wiecie, trzeba woierzyc w to, ze przyjdzie taki czas, moze juz niedlugo, że w koncu bedziemy mogly zamieszkac z facetami i bedziemy szczesaliwe;)
Ja od dzisiaj zaczynam swoja kuracje psychiczna, bo nie mogę tak dłużej życ
trzymam kciuki za nas ![]()
oh jak ja zdam ature dostane sie do Katowic to juz bedzie ok a jak nie to nie wiem;(
mam nadzieje ze bedzie dobrze wszystko powodzenia^^
Kyaa, badz dobrej mysli! mature na pewno zdasz, choc wiem, ze byla trudna w tym roku:/ i trzeba myslec o tym, ze sie jednaj dostanie na te studia i tego z calego serduszka Ci zycze:)
Lui też na pewno będzie miala okazje, by przeprowadzic sie do swojego faceta i tam zaczac nowe, wpsolne zycie:)
Wszystko sie ułozy tylko czasu trzeba:)
wiesz Mika ja sie tam tylko matmy boje a tak to mysle ze bedzie ok:):)
Dokładnie, na wszystko przyjdzie pora tylko trzeba trochę czasu i cierpliwości ![]()
Oj matmy to ja bym nie zdała, bo jestem humanistka i nigdy nie bylam dobra z tych scisłych przedmiotów
na szczescie, kiedy ja pisalam mature, to matmy jeszcze nie bylo obowiazkowej, i chwała Bogu, bo bym na 100% nie zdala:)
hej
no ja tez z matmy noga
ale trzymam kciuki za kolezanke ![]()
no ja własnie tez humanistka polski poszedł mi dobrze ale matma klapa nie wiem co bedzie;\ tak bym chciala zdac:)
a co tam u was moje drogie??:)