Jestem po tej rozmowie i mam jeszcze większy mętlik w głowie niż to było do tej pory. Jeszcze nawet emocje nie ochłonęły. Jak razem usiedliśmy i tylko zaczęłam, że chce wyjaśnić tamto wydarzenie, Paweł się roześmiał i zapytał czy może chce powtórkę, że tak pytam. Popatrzyłam na Jarka, nic się nie odezwał, tylko spuścił głowę w dół. Nerwy mi puściły od razu, jeden mnie zaczął obrażać a drugi chował w tym momencie głowę w piasek, powiedziałam im co o tym wszystkim myślę, a na kolejną reakcję Pawła śmiechem rzuciłam hasło: Ciekawe czy być tak rechotał gdybym Ci powiedziała, że jestem z wami w ciąży.. Nie chciałam w ten sposób tego robić, ale zwyczajnie nie wytrzymałam.
Paweł powiedział, że nie wie w co ja gram ale się nie da wrobić, w żadne dziecko, że robię sobie z nich dwóch zwyczajne jaja, że on już nie chce mieć ze mną nic wspólnego, jest wolnym człowiekiem i się wyprowadza. Trochę zabolało ale właściwie mogłam się tego po nim spodziewać znając jego podejście do kobiet, do związków, dla niego życie to póki co jest zabawa a nie odpowiedzialność. Zupełnie natomiast mnie zaskoczyło a nawet wręcz zszokowało zachowanie Jarka. Jak wcześniej nie wydusił z siebie słowa, tak nagle stanął w mojej obronie, rzucił się na Pawła, zaczął się z nim szarpać i wyrzucił za drzwi, a potem mnie samą zaczął za niego i za siebie samego przepraszać. Zapytał czy to co powiedziałam o ciąży to prawa czy po prostu chciałam im dopiec. Jak potwierdziłam, że prawda to ku mojemu zdziwieniu on mi uwierzył. Mówił, że miał wyrzuty sumienia, że popęd przesłonił mu wszystko i zainicjował ten trójkąt, że wcześniej nigdy czegoś takiego nie robił i już nie zrobi. Powiedział, że od tamtego czasu tak się głupio czuje, że zaczął mnie unikać, mimo tego, że za mną.. tęsknił. Mało tego powiedział, że nigdy właściwie nie byłam mu obojętna, inaczej by ze mną nie sypiał, ale cały czas udawał obojętnego bo czekał na cokolwiek z mojej strony, nie chciał wyjść na głupka, że on za mną lata a ja nic do niego nie mam. Potem kiedy widział mnie ciągle z Michałem podejrzewał, że ja z nim chce się związać dlatego w ogóle się wycofał i nawet nie nawiązywał rozmowy. Jeśli chodzi o ciążę nie ukrywał, że sytuacja jest nienormalna i nie wie jak to się mogło stać, wiedział, że się zabezpieczam. Najbardziej istotne jest jednak to, że Jarek stwierdził, że jest na 99% pewny, że to on jest ojcem, bo według niego Paweł nie miał ze mną stosunku do końca. Dziwił się, że i ja tego nie pamiętam (chyba przez wstyd po prostu starałam się wymazać to całe zajście z pamięci) Zapytał co chce dalej z tym zrobić? Nie ukrywałam, przed nim, że myślę o wyjeździe za granicę, że chce się związać z Michałem, że w ogóle nie spodziewałam się po nim takiej reakcji, bo prawda jest taka, że zawsze sprawiał wrażenie osoby na wszystko obojętnej. Powiedział, że ja sama też się nigdy przed nim nie otworzyłam dlatego on też nie chciał tego robić. Co do mojego wyjazdu odrzekł, że nie może mi zabronić nigdzie wyjechać ale też ja nie mogę zniknąć z dzieckiem, które może być jego. Powiedział, że w ogóle nie myślał o ojcostwie i trudno mu nawet to pojąć, że nim może być. Ale chciałby to dziecko poznać. Powiedział też, że postara się jak najszybciej wyprowadzić, bo rozumie, że w tej sytuacji to jest nieuniknione i żałuje, że to się wszystko tak potoczyło.
Po tej rozmowie z Jarkiem, jakieś dwie godziny temu wrócił Paweł. Przyszedł do mnie, żeby powiedzieć że się z samego rana wynosi, żebym oddała mu kasę, bo zapłacił za cały maj i na koniec dodał, że on żadnym tatusiem nie będzie bo nigdy ?nie kończy w środku?.
Chyba jednak nie mogę brać tych słów na poważnie, są przecież przypadki, że facet który nie kończy w środku i tak może zapłodnić kobietę, bo w tym płynie wydzielanym przed wytryskiem znajdują się plemniki. W dodatku on był pod wpływem alkoholu więc nawet nie wiem czy to możliwe że zdążył się wycofać. Nie mniej jednak nie będę ukrywać że chciałabym żeby tak było. Prawdę poznam dopiero jak dziecko się urodzi. Niby jest możliwość zrobienia testu na ojcostwo już podczas ciąży ale słyszałam, że jest to metoda inwazyjna, a ja nie mogę narażać dziecka, tylko dlatego żeby się uspokoić.
Nie wiem co mam myśleć o tym wszystkim co mi powiedział Jarek. Nie wiedziałam, że tak się zachowa, on nawet się zapytał czy ma mi w czymś pomóc i jak się czuje. Jeśli mam być szczera to naprawdę wolałabym żeby zachował się tak jak Paweł, bo wtedy mogłabym próbować ułożyć sobie życie z Michałem i stworzyć z nim dom dla dziecka. Teraz sytuacja wygląda tak, że jeśli to Jarek jest ojcem i będzie chciał uczestniczyć w życiu dziecka, do czego zresztą ma prawo to nie wiem czy Michał będzie w stanie to zaakceptować. Wychodzi na to, że najtrudniejsza rozmowa czeka mnie właśnie z Michałem. Jeszcze niedawno myślałam, że moje życie będzie łatwiejsze, teraz widzę że komplikuje się coraz bardziej i tak naprawdę to ja sama jestem sobie winna. Chciałabym tylko tego, żeby moje dziecko było szczęśliwe.