netkobietyWszystkie działy
Psychologia

Śmierć męża - jak sobie poradzić?

31 427 odpowiedzi3 633 444 wyświetleniazałożony przez gruba, 20.11.2008

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Strony Poprzednia 1 … 7 8 9 10 11 … 484 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 521 do 585 z 31 428 ]

521

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Witajcie .Sama nie wiem co mam pisać mam znowu okropny dzień chce mi się płakać ,powstrzymuję się żeby dzieci nie widziały.

522

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

agnieszka12 bardzo dobrze Cię rozumiem ,ja staram się czekać do wieczora,czasem jest to trudne. Gdy moje córki widzą,że płaczę od razu mnie przytulają. Wtedy to dopiero nie mogę się powstrzymać.
Pozdrawiam.

523

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Pierdaczek bardzo Ci współczuję. jak pomyślę. że w taki dzień musiało to się stać, Nikt nie jest winien. że to się stało. Tak miał zapisane Twój Mąż i spełniła się wola boża. Nigdy nie wiemy kiedy będzie ten dzień i nie można gdybać i kogokolwiek winić. tak już jest i nic nie zrobimy, Raz jest trochę lepiej a raz znowu nas dołuje ale musimy jakoś przetrwać a jak długo tego nikt nie wie. Trzymajcie się,

524

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Dziękuję Wam dziewczyny za zachętę do pisania. Pewnie macie rację że to pomaga.
Witaj pierdaczek. Przypominam sobie czytając Twój post te chwile kiedy któreś z nas , ja albo mąż , wychodziło z domu po sporze. Bardzo się kochaliśmy , ale też sprzeczki, czasami ostre bywały.
A po nich nieracjonalne zachowania.Ale mojemu mężowi pisana była inna śmierć. A co dla mnie ? tego jeszcze nie wiem. Ale pewnie to też już gdzieś zapisane. Czas po śmierci bliskiej osoby to KOSZMAR . Ja też obwiniałam siebie innych o wiele rzeczy. Aż przyśnił mi się mąż. Niezadowolony ze mnie. Od razu zrozumiałam o co ma pretensje. Zmieniłam swoje nastawienie do bliskich.Teraz wiem że tylko dzięki nim i dzięki osobom na forum jakoś popycham dzień za dniem. Etap obwiniania siebie i innych pewnie musisz przejść ale rzeczywiście uważaj żeby nie zgubić największej wartości jaką jest Wasza miłość . Bo ona jest.
Jeśli Ci nasi zmarli gdzieś są to Twój mąż pewnie też czuje się winny. Nie ma innej drogi niż wybaczenie . Jemu sobie dzieciom. Może i jest inna droga, ale ona prowadzi do piekła na ziemii. Przytulam Cię mocno.
I Was wszystkie. Ja zostałam sama . Dzieci mają ferie. Wyjechały. Mogę płakać bez obawy że je zasmucam.I płaczę. I "rozmawiam" z mężem. I dziękuję że jesteście.

525 Ostatnio edytowany przez Lidzia30 (2011-02-02 00:43:32)

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Witajcie dziewczyny.
Takie to smutne że do naszego grona dochodzą kolejne osoby. Bardzo Wam współczuję. Te pierwsze miesiące są chyba najgorsze, człowiek ma w sobie taką straszną złość, nie panuje nad emocjami i szuka winnych. To nie jest dobra droga bo niczego nie zmieni na lepsze, a naprawdę trudno jest to udźwignąć gdy dodatkowo zamiast wspierać się na wzajem rodzina się kłóci. Jesteście sobie wszyscy nawzajem potrzebni, każdy kogoś stracił my męża, dzieci ojca, teścia, każdy cierpi. A cierpienia tego nie można porównywać.
Ja ostatnio chodzę i płaczę, czuję dosłownie ciężar na piersi, tak jakby moje cierpienie zamieniło się w fizyczny ból.  Dziś pewna życzliwa osoba powiedziała mi że nie mogę płakać, bo jeśli płaczę to jemu jest tam źle, bo czuje mój ból. Więc staram się dziś nie płakać, ale to takie trudne. Jest mi tak źle że mam ochotę głośno wołać o pomoc, niech ktoś mi wreszcie pomoże i zabierze to cierpienie.

526

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Witajcie kobietki.Lidziu30 nikt ci tego cierpienia nie weźmie ale spróbuj go przełożyć na inne powiedzenie "co mnie nie zabije to mnie wzmocni".Ale wołać o pomoc możesz jeśli tylko masz życzliwe osoby w swoim otoczeniu.Pamiętam że też miałam taki etap w życiu i wszystko mnie bolało ale uwierz mi to przejdzie i potem będziesz czuła już spokój.Tęsknić będziesz też ale inaczej.
Ja dzisiaj fatalnie się czuję fizycznie chyba łapie mnie jakieś choróbsko i właśnie zastanawiam się czy pojechać do pracy czy zadzwonić że jestem chora.

Pierdaczek witaj w naszym gronie.pamiętaj o jednym- złość i obwinianie niczego nie rozwiązuje a wręcz odwrotnie!!!Szukanie winnych w tej sytuacji nic nie da a was niepotrzebnie skłóci jeszcze bardziej.a jestem pewna że i córka i zięć też obwiniają się za tę sytuację.Tak po prostu musiało być!!!To był dorosły facet którego nie można było prowadzić za rękę. A winni tak naprawdę to jesteście wszyscy po trochu.Od śmierci twojego męża minął już ponad miesiąc i część emocji już opadła dlatego uważam że powinniście wszyscy spotkać się i spokojnie  porozmawiać  bo każdy z was dźwiga swój krzyż cierpienia i żalu.
pamiętaj że życie toczy się dalej czy tego chcemy czy nie ale życie w złości jest jeszcze trudniejsze gdyż ona nas zżera od środka i nie pozwala na wiele aż w końcu nas wykończy.a z racji twojego wieku masz jeszcze sporo lat przed sobą.Może mąż przyśni ci się kiedyś i przeprosi cię za tamtą chwilę i wtedy będzie ci łatwiej.

Trzymajcie się kobietki pa.

527

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Witajcie kobietki!Tak sobie czasami myślę dlaczego to my kobiety mamy opłakiwać mężów? Może dlatego że to oni silna płeć a jak jednocześnie bardzo słaba psychicznie. I niewielu z nich jest w stanie udźwignąć taki ciężar? Może w tym jest jakiś plan Boży?A co do sporów małżeńskich to przecież normalne! Dwie różne osobowości żyjąc ze sobą, próbują argumentów i wychodzi kłótnia. Później któreś zostaje a któreś trzaska drzwiami. Ktoś kiedyś powiedział(już nie pamiętam kto)że im większa miłość, tym większe emocje.Tylko w związkach gdzie panuje chłód emocjonalny i brak miłości nie ma kłótni!Ja też wiele gorzkich słów powiedziałam mojemu mężowi których nie mogę sobie wybaczyć.Nie zapomnę chyba do śmierci rozmowy telefonicznej 20minut przed utratą przytomności mojego męża, która była początkiem wydarzeń które doprowadziły do śmierci!Wróciłam wtedy z miasta z zakupami i zdzwoniłam do męża żeby się pochwalić zakupami dla niego i powiedziałam,,kochanie Ty jesteś taki straszny zdechlak że jakby Cię dopadło zdychanie to możesz już swobodnie leżeć w szpitalu bo kupiłam Ci zarąbistą piżamkę i kapciuchy,,. I 20minut później zabrało go pogotowie,później nie zrobiono mu tomografu głowy a tylko badania krwi,później stwierdzono niedokrwistość,przetoczono krew i pękł tętniak o którym nikt nie wiedział.Wiecie? Jak często myślę że może głupią gadką coś wykrakałam,a może jego duszy ciało już tak ciążyło,że potraktowała to jako pozwolenie odejścia z tego świata?Tak strasznie mnie męczą wyrzuty sumienia a mój mąż już nie przyjdzie i nigdy się już nie dowiem czy mi wybaczył?Często słyszymy slogany w typie,,śpieszmy się kochać ludzi bo tak szybko odchodzą,,ale niewielu myśli jak życie szybko mija i o tym że każdy z nas ma zapisany inny termin śmierci w księdze życia.Pozostaje mi mieć nadzieję że kiedy nadejdzie mój czas, to się spotkamy i mi powie to na co czekam.............?

528

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Dziekuje wam dziewczyny!nie moge sie oderwac od czytania waszych postow. Narazie nie czuje ulgi ,ciagle jedna mysl ,nie musialo sie to zadarzyc gdybym nie kazala mu wyjsc, gdyby corka go zawolala, gdybym odebrala telefon jak dzwonil, a ja nie zdarzylam, dzwonil napewno po to abym przyjechala po niego, a ja bylam zajeta kolacja i nie zdarzylam odebrac tego tel.kochalam go ponad wszystko ,a teraz pustka zal tesknota ogromna,moje cialo krzyczy, lzy leca ,a ja i tak sama, boje sie wszystkiego, wszystko mi przeszkadza, jedna mysl tylko, chce go spowrotem a wiem ze to niemozliwe, nie wiem czy sie pozbieram czy dam rade zyc inaczej, nie umiem ,nie chce i nie potrafie. dziekuje ze piszecie do mnie, caluje was.

529

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Dziekuje wam dziewczyny!nie moge sie oderwac od czytania waszych postow. Narazie nie czuje ulgi ,ciagle jedna mysl ,nie musialo sie to zadarzyc gdybym nie kazala mu wyjsc, gdyby corka go zawolala, gdybym odebrala telefon jak dzwonil, a ja nie zdarzylam, dzwonil napewno po to abym przyjechala po niego, a ja bylam zajeta kolacja i nie zdarzylam odebrac tego tel.kochalam go ponad wszystko ,a teraz pustka zal tesknota ogromna,moje cialo krzyczy, lzy leca ,a ja i tak sama, boje sie wszystkiego, wszystko mi przeszkadza, jedna mysl tylko, chce go spowrotem a wiem ze to niemozliwe, nie wiem czy sie pozbieram czy dam rade zyc inaczej, nie umiem ,nie chce i nie potrafie. dziekuje ze piszecie do mnie, caluje was.

530

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Moje drogie! Ja wciąż wyję z bólu i rozpaczy jak zranione zwierzę! Każdej z nas wydaję się że mogła coś zrobić  i to co się zdarzyło nie miało by miejsca. Nieprawda pierdaczek!Przeczytaj książkę,,Kołowrót życia,,! Może zrozumiesz że na pewne rzeczy nie mamy wpływu i nic nie pomoże że będziemy się obwiniać. Z tej książki dowiesz się min. że zanim się urodzimy mamy z góry zaplanowane życie i czas śmierci.Całuski!!!!

531

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Witajcie dziewczyny.
Powiedzcie dlaczego ludzie są tacy bezduszni?Dzisiaj koleżanka z pracy pytała się czy chodzę na cmentarz codziennie,oczywiście że tak przecież to jest oczywiste, ona stwierdziła że nie powinnam bo  tam wieje.
Nigdy nie myślałam że zostanę sama czuję się taka bezradna i samotna chociaż mam dzieci,ale z nimi nie można porozmawiać o wszystkim ,rodzina też przestała dzwonić to jak pójdę sobie na grób męża mogę się wyżalić.
Ja też czasami analizuję co mogłam zrobić żeby uchronić męża przed wypadkiem,czy w chwili śmierci pomyślał o nas .Nie wiem co się ostatnio dzieje ze mną, mam chyba złe dni a było już trochę lepiej ,nawet pomyślałam że zrobię prawo jazdy a teraz siedzę i płaczę ,tak bardzo tęsknię.....

532

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Witajcie Agnieszka12 ludzie po prostu nie rozumieją że chodzenie na cmentarz daje nam wytchnienie.Ja też chodzę codziennie bo to tak jakbym wracając z pracy nie przywitała się z nim.A prawda jest taka że jak jest mi źle to mogę się wyżalić i nikt tej naszej rozmowy nie słyszy.Wiem co przeżywasz , i wiem jak i ty że dzieci chociaż kochane to czasami nas irytują.to że rodzina się odsunęła to akurat mnie nie dziwi.Uznali bowiem że czas upłyną że powinnaś już stanąć na nogi.A to dopiero się zaczyna!!!W każdym razie nie przejmuj się i pisz do nas na forum. A prawo jazdy zrób bo na pewno ci się przyda a w każdym razie znacznie ułatwi życie.No i będziesz miała zajęcie.

533

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Witaj Agnieszko. Mam podobny staż maŁżeństwa z Piotrem jak Wy. Sama jestem od 5 miesięcy.
Z tym że rodzina nie chce sŁuchać to prawda. U mnie najbardziej nie wytrzymuje Ojciec.
Dlatego że sam ze śmiercią Piotra sobie nie radzi a mnie bardzo kocha i chciaŁby żebym już byŁa pogodzona i nie cierpiaŁa. Kruszy się grupa osób które są w stanie sŁuchać.Ale muszę mówić. Choćby tutaj. MUSZĘ. Kocham Piotra. Cierpię. Życie jest strasznie trudne. Ale damy radę.PŁacząc , cierpiąc, Łowiąc promyki nadziei i drobiny zrozumienia. Damy radę.

534

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Agnieszka! To nie ludzie są bezduszni ,to cały świat jest bezduszny!Ludzie często nas wdowy traktują ,tak jak te starsze babcie które chodzą co dzień do kościoła.Czekajcie! Jak oni je nazywają?,,Moherowe berety,,.Nikt się nie zastanowi że może one idą przez samotność? Może tylko tam czują się bezpiecznie?Tak jest z nami!Jak nie pójść na cmentarz jak serce samo się rwie?.Ja osobiście całe życie radziłam się męża we wszystkim i tak mi pozostało.Ale głupoty wam opowiadam!!!!!!!!!!Po prostu tylko na cmentarzu dotykając ziemi którą jest przykryty wierzę że wtedy jestem blisko niego.Zawsze się do niego przytulałam jak mi było źle. Teraz też to robię przytulając się do grobu,tyle że sprawdzam wcześniej czy nikt mnie nie widzi.Same wiecie i zapewne każda z Was tego doświadczyła,że nie zrozumie ten kto tego nie przeżył !

535 Ostatnio edytowany przez Noelle (2011-02-25 15:46:54)

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

podziwiam dziewczyny.., macie jakas pomoc? rodzina? ktos kto zajmie sie np dziecmi w tym czasie?

jolu.. rozumiem.. ja sie przytulalam do jego koszulki (ale on zyl)  nie bede p..ć głupot w stylu "czas goi rany" uciekam z tego tematu bo weszlam przypadkiem a nie pomoge chocbym rękę odcięla.. trzymam za Was kciuki i wspierajcie sie bo to wazne  az mi wstyd za moje problemy..

536

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Dzisiaj mialam naprawde cierzki dzien, lzy same plyna a twarz sie wykrzywia z bolu, ukrywam juz lzy, bo nie chce aby kazdy to widzial, od pogrzebu jest ze mna ciocia meza, ale czsem na chwile gdzies odejde sama polece do sklepu i wtedy zaczyna sie koszmar, tak boli ze serce malo z piersi nie wyskoczy a w gardle slodko sie robi ale tak duszaco-straszne,strasznie boli. Mieszkamy w Szkocji od 5lat, maz mial dobra prace,jestesmy tu cala rodzina ale z mezem mieszkalismy sami, we wtorek lece do polski na miesiac,i juz wiem ze nie wytrzymam bo tak jak piszecie na cmentarzu jestem codziennie i na miejscu wypadku tez pale swieczke codziennie,nie wyobrazam sobie nie isc,nawet ciocia mowi Gosia nie chodz codziennie ,po co ty tam chodzisz ,a ja musze i nie wiem jak to bedzie kiedy wyjade, pewnie po kilku dniach wroce, kochalam i kocham meza calym sercem i wiem ze on mnie kochal, bylismy do konca bardzo blisko.ciesze sie ze jestescie, pozdrawiam bardzo goraco.

537

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

witam kilka dni temu zmarł mój mąż . Nie wiem jak mam dalej żyć bez niego . Mam 31 lat i troje dzieci najmłodszy synek ma cztery miesiące . Kiedy patrzę na niego, kiedy się z nim bawię stają mi łzy w oczach bo wiem jak bardzo Janusz chciał mieć syna . O raku dowiedzieliśmy się kiedy byłam w ósmym miesiącu ciąży. Taka radość jednego dnia dowiedzieliśmy się że to będzie synek ,a drugiego dnia taki ból rak jelita grubego z przerzutami do wątroby i obydwu płuc.

538

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Beatko. My nie "wiemy" my "czujemy" jaki masz ból. Nie wiem jak udaje się przeżyć te pierwsze dni i tygodnie. Jest jakas siŁa. Trudno. Szczególnie gdy przed odejściem naszych kochanych mobilizowaliśmy się żeby ich wspierać.  Chwila po chwili, minuta po minucie.  W okropnym bólu ... czas mija. A my potrzebujemy siŁy podwójnie żeby prowadzić w pojedynkę to co kiedyś robiliśmy we dwoje. Pisz tutaj. Zadawaj pytania. Każde. Dziewczyny mądrze tu radzą w różnych sprawach. Pytaj o co tylko chcesz. I nie bój się pŁakać...pŁacz gdy tylko możesz.
Przytulam Cie mocno. Mocno. Mocno.

539

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Witaj pierdaczku , witaj Beatko w tym naszym smutnym gronie.Wiem że na umieranie żaden czas nie jest dobry ale jak Bóg zabiera do Siebie takie młode osoby jak Twój mąż Beatko to jest jeszcze bardziej niewytłumaczlne,to jest okropne.Zreszto wśród naszego grona są jeszcze młodsze wdowy(to określnie jeszcze do mnie nie dociera).Nie rozumiem dlaczego Bóg daje nam te kochane osoby i nagle tak szybko zabiera,chociaż ja wśród was widzę że jestem weteranką w styczniu skończyłam 57 lat ,mąż mial 60 kiedy odszedł z tego świata.Mąż tak bardzo pragnął doczekać wnucząt,niestety nie spełniło się Jego marzenie.Dlatego że tak póżno nasze drogi się zeszły,wychodząc za mąż miałam 30 lat a moje kochanie 34,ale i małżeństwo i śmierć to pewnie wszystko Boże sprawka tylko z tym drugim jest nam się tak trudno pogodzić.Niby wszyscy wiemy że to musi nastąpić ale zdaje nam się że to jeszcze nie teraz że to jeszcze nas nie dotyczy.Ja też miałam nadzieję że Bóg nie zabierze mi Go tak nagle,wiedziałam że jest żle ale widząc jego pragnienie życia ,myślałam że Bóg się nad nami zlituje, że daruje Mu jeszcze chociaż te dwa lub trzy lata bo tylko tyle chciał wyżebrać życia tu na ziemi od Niego.Niestety nie mieliśmy tej łaski.Chociaż 14 lutego minie 5 miesięcy, mnie cały czas wydaje się jakby to było wczaraj , dla mnie czas stanął w miejscu,mam Go stale przed oczami ,wszędzie widzę Jego nie dokąńczoną robotę (a tyle tego pozaczynał)Bo ostatnio żeby nie myśleć o chorobie mósiał mieć stale zajęcie.Nie umiem bez Niego żyć,ja też do tej pory obwiniam siebie że za mało walczyliśmy o męża ale na wszystko już niestety jest za póżno.Pozdrawiam Was wsaystkie trzymajcie się jakoś chociaż wiem że to trudne i życzę dużo siły i wiary że może kiedyś jeszcze i dla nas zaświeci słoneczko.

540

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

witam wszystkie panie i nieststy witam też nowe koleżanki, które dołączyły do tego grona. Jesteście bardzo wczesnie po ich odejściu, ja szczerze Wam powiem, że nie pamiętam dużo z tego okresu, cały czas byłam na lekach i ktoś non stop był ze mna, mama, kuzynka, siostra, teściowa itp.
Jest dokładnie tak jak pisze Ala, niby wiemy, że to nastąpi kiedyś ale myślimy, że mamy całe życie moja druga połówka miałaby teraz 26 lat. Mieliśmy tyle planów, wspólnych marzeń. Ksiądź na pogrzebie ładnie mówił, że Pan Bóg zszedł na Ziemie do swego ogrody i zerwał najpiękniejszego kwiata, bo nie tylko źli, starsi ludzie są Bogu potrzebni, ale Ci których sobie upodobał. Mineło juz ponad pół roku, ja się czuje jakbym była ciągle w tym samym miejscu. Nie pamiętam życia przed tym i nie wyobrażam sobie życia dalej. Myślę, że w naszej sytuacji trzeba na razie żyć z dnia na dzień, cieszyć się z każdej małej rzeczy tak jak pisała Kasia, musimy zaufać Bogu, że to ma sens, a los sam przyniesie rozwiązanie.
Pozdrawiam Was i ściskam, trzymajcie się.

541

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Witajcie kobietki witaj Beato.Dalsze życie bez męża nie jest łatwe ale możliwe.Mój mąż tak jak i twój też zmarł na raka ( rak płuc z przerzutami do cun.)Walczył 8 miesięcy i przegrał.Ja tak jak i ty zostałam z córką.To że mamy dzieci pomaga trochę bo mobilizuje do tego aby wstać i żyć dalej.Choć czasami wolałoby się być samemu.Dobrze że trafiłaś na nasze forum bo pisząc na nim postaramy ci się choć troszkę a może i dużo pomóc.My doskonale wiemy co naprawdę czujesz i jak bardzo jest ci źle.Pisz o swoich emocjach o tym czego nie rozumiesz z czym nie dajesz sobie rady.Napisz w jakim wieku masz swoje dzieci i jak zareagowały na śmierć ojca.Jak podeszła do tego twoja rodzina i czy masz bliskich koło siebie.
niektóre z nas odczuły niechęć ze strony swoich rodzin i takie zobojętnienie po jakimś czasie ale i z tym dajemy sobie radę.
Alicjo nie jesteś weteranką tylko miałaś to szczęście że mogłaś dłużej niż niektóre z nas nacieszyć się swoim mężem.Ale żałobę przeżywasz jak każda z nas też masz dobre lub złe dni.

Lilli ja z pierwszych dni pamiętam więcej niż bym chciała bo jak pisałam wcześniej miałam trochę "mocnych"przeżyć!!!Dla mnie pierwsze dni to były niekończące się kłopoty w domu.I zanim uświadomiłam sobie że Maciej nie żyje i jestem sama to musiałam zmierzyć się jeszcze ze śmiercią lokatora którego znalazłam a który nie żył już od tygodnia.To mną wstrząsnęło na tyle mocno że nie miałam czasu na cackanie się ze sobą tylko musiałam działać.Bo niczego nie dało się odłożyć na potem.Ale tak jak pisałam wcześniej -co nas nie zabije to nas wzmocni!!!.

Tego się trzymajmy i cieszmy się z drobiazgów bo one dadzą nam siłę na następne dni.I w końcu po pochmurnych dniach i dla nas zaświeci słońce.

542

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Witajcie dziewczyny!
Jakie to przykre ze jest nas coraz wiecej.Wyglada to tak jakby Pan Bóg zabierał tylko mężczyzn.
Kasiu masz racje że my weteranki miałyśmy szczęście nacieszyś się jeszcze wspólnym zyciem wychować dzieci i tych wspomnień już nikt nam nie zabierze.
Dzisiaj zorientowałąm sie że powinnam poraz kolejny zrobić porzadek z jego rzeczami i wiecie co znowu coś tam musiałam odłożyć.Ciężko sie rozstać nawet z jego rzeczami.

543

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Witam was dziewczyny,czytam kazdy wasz post po kilka razy, chce zrozumiec dobrze kazde wasze slowo.Rozumiem dobrze co przezywacie, bo pewnie kazda z nas przezywa podobnie.Mysle sobie ze smierc tragiczna jest najgorsza jaka moze dotknac osobe najblizsza ktora zostaje na tym swiecie,kazda jest okropna i boli strasznie ale to kiedy przychodzi do domu zamiast meza policja i informuje cie o jego smierci to zwala cie z nog na podloge i dlugo nie mozesz sie podniesc, a jeszcze w takich chwilach roznie bywa, bo nie zawsze jest pieknie i jest miedzy ludzmi zgoda, tak wlasnie bylo u mnie, dlatego nie wiem jak to przezyc, i jak sobie pomoc, ciagle ta mysl ,gdybym nie kazala mu wyjsc ,zyl by dzisiaj, nie wiem jak dam sobie rade.

544

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Kochane "siostry-wdowy", stroskane codziennością i brakiem Jego dedykuję Wam ten utwór, ku pokrzepieniu serc

http://www.youtube.com/watch?v=wT_ObQMS … re=related

545

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Dziekuje ci bardzo Jolu, napewno przeczytam ta ksiazke, szukam wszedzie odpowiedzi, moze tam ja znajde, dziekuje.

546

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Pierdaczku, myślę, że nie da się przygotować na śmierć, nawet gdy ktos jest chory. Jedyny plus jaki w tym widzę to ostatnia rozmowa wtedy można przeprosić, powiedzieć jak bardzo się kocha tą drugą osobę. Myślę, że właśnie tego nam brakuje tej ostatniej rozmowy. Ja też mam dużo wyrzutów sumienia, ostatnio się dużo kłóciliśmy mielismy dużo stresów, czasem myslę, że ja to sprowokowałam, że gdybym była lepsza bylibyśmy razem. Tęsknota mnie wykańcza, ale też dopiero teraz rozumiem, niektóre słowa, które do mnie mówił. Zawsze jak gdzieś jedźił w delegację lub była dłuższa rozłąka to mówił, że nie pojedzie jeżeli mi nie przejdzie, nie mozna wyjechać pokłóconym, a ja jeszcze bardziej w zaparte. Myślę, że oni teraz wiedzą najlepiej jak się czujemy i jaką miłością ich darzymy. Im też jest smutno, że nie mogą nam powiedzieć kilka słów, choć napewno w jakiś sposób chca je nam przekazac. NIe obwiniaj się, myślę, że takie sytuację mają na celu nauczyć nas wybaczania sobie, Im i innym ludziom. To jest dla nas duży sprawdzian, musimy wytrzymać aby gdy się spotkamy byli z nas dumni. Ostatnio mój kolega powiedział mi, że Piotr nie chce abym się smuciła On chce abym była szczęśliwa. Życzę nam tego, choć będzie cieżko.
Pozdrawiam i trzymam za nas kciuki.

547 Ostatnio edytowany przez martlak27 (2011-02-03 21:32:33)

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Witaj beatawdowa, ja również mam ,31lat oraz trójkę dzieci. Najmłodszy jest syn który ma również 4miesiące. Miał zaledwie 5tygodni gdy zmarł mój mąż. Mąż miał czerniaka z przerzutami do wątroby i śledziony.Przez pierwszy miesiąc po śmierci męża bardzo chciałam do niego dołączyć,dzięki dzieciom nadal jestem. To dla nich teraz żyję. żeby nie myśleć cały czas coś robię. Zapisałam się na prawo jazdy,zabrałam się za malowanie pokoju,za porządki,czytam dużo książek a przy trójce jest też trochę roboty. Jak przychodzi wieczór to padam ze zmęczenia a rano znów od nowa. Nie planuję nic,po prostu żyję z dnia na dzień. Staram się nie płakać przy dzieciach ale są takie dni,że od rana płaczę. Wiem jednak,że On jest przy nas,że się nami opiekuje. Dużo z nim rozmawiam.
Mnie też bardzo pomaga to forum. Zaczęłam cieszyć się z drobiazgów jak radziła Kasia.

548

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Witajcie! Kiedyś pamiętam w każdej modlitwie,prosiłam Boga jeśli nadejdzie czas na śmierć,to żeby mnie obdarzył tą łaską.Byłam przekonana że gdyby zdarzyło się tak że mąż umrze pierwszy, to moje serce rozpadnie się na tysiące kawałków i nie będzie komu się zająć dziećmi!Teraz mimo że oczy nie wysychają mi, to żyję, a serce choć pokiereszowane nie rozpadło się.Tak myślę sobie że chyba Bóg wie co czyni zostawiając nas kobiety na ziemi,abyśmy może dokończyły to co zaczęli nasi mężowie.Nie do wiary ale obecność na tym forum daje mi siłę do walki o przyszłość moich dzieci!Jutro mija miesiąc od pogrzebu!Jutro będzie msza za duszę mojego męża! Rodzina jak zawsze zawodzi, mimo że w poniedziałek córka ma osiemnastkę i płacze że nie tylko tata nie spróbuje tortu ale też nikt z rodziny!Ja muszę w połowie lutego wyjechać za granicę do pracy bo inaczej zde....emy z głodu.Nie wiem czy przeżyję to wszystko, ale muszę spróbować!!! Trzymajcie się kochane siostry w bólu!

549

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Witajcie kobietki.Coś cisza na naszym forum.Macie gorszy dzień czy jak?Ja leżę przeziębiona i moja córcia się mną opiekuje.Nie mogłam pójść dzisiaj na cmentarz do Maćka ale mam nadzieję że on to zrozumie.Ale mam fajny pomysł na walentynki dla niego i myślę że będzie super.A wystarczyła tylko wyprzedaż zniczy  w savii.Udało mi się kupić bardzo tanio znicze w kolorze czerwonym i zamierzam zrobić z nich serce na Maćka pomniku.I we walentynki wszystkie zapalić.Myślę że to dobry pomysł.

Jolu powiedz córce ze tata będzie z nią na jej osiemnastce tylko w trochę innym wymiarze.I może tortu nie spróbuje ale będzie go podziwiał z góry a może w prezencie jej się przyśni?Powiedz córce ze jak zobaczy ptaszka za oknem to będzie on i jak poczuje podmuch wiatru to też będzie on.Jej tata będzie już zawsze z nią wszędzie i zawsze będzie się nią opiekował choćby miała i 50 lat a nie tylko 18.
Jolu być może wyjazd do pracy pomoże ci choć trochę bo zajęta praca nie będziesz miała czasu myśleć o tym co się stało choć i to nie jest tak do końca.Ale na pewno zmiana miejsca może ci pomoże?Tylko pamiętaj żeby nie zawalić przez pracę spraw związanych z domem bo jednak dzieci zostaną same i to będzie dla nich podwójnie ciężkie.Nie ma już taty który je dopilnował a żałoba może pokazać ich inne oblicze.Mogą wpadać w złość  agresję lub w alkohol.Także jeśli masz kogo poprosić o pomoc to nie wahaj się tego zrobić!!!
Zawsze możesz poprosić o to ojców chrzestnych bo to oni zobowiązali się do pomocy w ich wychowaniu nawet jeśli są już pełnoletni!!!

550

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Też byłam zdziwiona że nikt nie zaglądał.Mam dzisiaj okropny dzien i wieczór. Po prostu sobie płacze z samotności.Brakuje mi go i prosze żeby mnie zabrał.Okropna pustka wszyscy chyba zapomnieli już dawno tak sie ze mna nie dziaało.

551

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

kasia77 masz bardzo ciekawy pomysł na walentynki,też się zastanawiałam co można by było zrobić. Może jeszcze mnie coś natchnie. Dziś faktycznie jest troszkę gorszy dzień,przynajmniej u mnie. Tak bardzo mi Go brakuje,brakuje mi naszych wspólnych rozmów.Tak bardzo chciałabym się móc do niego przytulić i znów poczuć się bezpiecznie. Chciałabym żeby się mi przyśnił tej nocy.

552

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Ja wogole nie moge spac,klade sie o 2 czasem 3 w nocy,wtedy kiedy czuje ze juz zasypiam,budze sie ok 7.Jestem wykonczona psychicznie ,dzisiaj bylam u lekarza dal mi leki uspokajajace ale powiedzial ze mam brac jak juz nie daje ray,wzielam dzisiaj polowke tabletki ale nic nie pomoglo,boli tak jak bolalo, caly czas te same pytania w glowie kolowrotek dlaczego,gdybym zrobila inaczej byl by dzis ze mna, nie wiek czy kiedys sobie poradze ,tesknie strasznie,bol i zal nie daje mi odpoczac,jestem zla na caly swiat,kobietom ktore ida ze swoimi partnerami zazdroszcze i denerwuja mnie ze sa razem a nigdy taka nie bylam ,cieszylam sie szczesciem innych, nie radze sobie ,caly czas jest ze mna ciocia meza, ale do wtorku we wtorek wyjezdzam do polski, i boje sie kazdego dnia,a o powrocie nawet nie mysle,bo jak wroce bede juz sama, a boje sie bardzo,nie wiem jak sobie pomoc jak zyc dalej z takimi wyrzutami ,i jak zniose samotnosc, Jurek byl najwazniejszy w moim zyciu, a ostatni czas byl taki niedobry jak nigdy wczesniej ,tak bardzo go kochalam ,a bylam zla nie rozumialam jak do mnie mowil ostatnie dni ,chyba nie chcialam rozumiec albo cos przeszkadzalo ,tylko co ,tak jak by cos niewidzialnego , nie rozumiem naszego zachowania ostatniego dnia,przecierz tak bardzo sie kochalismy, nie rozumiem.

553

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Witajcie kobietki.Witaj pierdaczek.uczucia które opisujesz są normalne na tym etapie żałoby.Każda z nas miała taki etap ale dobrze że piszesz że wyrzucasz to z siebie.Pamiętaj o jednym to nie ty jesteś winna tej sytuacji TAK MUSIAŁO BYĆ.Obwinianie nic ci nie da a wręcz pogorszy całą sprawę.Pomyśl że twój mąż tam gdzieś na górze też się obwinia?i nie może przez twój żal "odejść w spokoju?"Moja rada to idź do  niego na grób i powiedz głośno że mu wybaczasz że żałujesz tego co się stało ale nie masz do niego żalu!!!Powiedz mu że zawsze będziesz go kochać że zawsze będzie ważny w twoim życiu.ja też miałam czas że obwiniałam się o to ze może coś zaniedbałam że może powinnam była  coś jeszcze zrobić.Teraz wiem że żadne gdybanie nic nie da a zrujnuje mnie samą.Lepiej abym teraz żyjąc pomagała innym swoją wiedzą i w ten sposób odkupiła swoje winy i zaniedbania.

Milen09 nie wszyscy o tobie zapomnieli bo my na forum na pewno nie.Ale rodzina i znajomi po pewnym czasie uznają że jest już dobrze .Ale oni nie wiedzą ile nas kosztuje codzienny uśmiech i spokojna rozmowa .O tym wiemy tylko my.Także popłacz sobie jeśli przyniesie ci to ulgę ale potem powiedz sobie - jestem twarda i tak łatwo się nie poddam!!!

554

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

O nie nie Mileon. Nie zapomnieli. Twoja obecność tutaj pomaga innym. Mi.Jak ? Uzmysłowiła mi że miłość nie ma czasu. Owszem bardzo brakuje mi Piotra i myślę sobie gdybym tak mogła jeszcze rok jeszcze dwa...i Twoja tęsknota uzmysławia mi...że nigdy dość . Nigdy. Że ...staram się spojrzeć na sprawę tak...że to wielkie szczęście że wogóle go poznałam.Ze każda chwila to był dar.
Teraz akurat u mnie trochę lepiej, bo czytam o duszach czyśćcowych. Jak to pomaga ? Daje nadzieję że On jest. Że nie wszystko kończy się ze śmiercią. Że jeszcze mamy szansę być razem. Mam ku czemu zmierzać. A i jekieś niezaŁatwione sprawy z Nim mogę pozałatwiać , rozmawiająć. Zamawiając za Niego Mszę np na Walentynki i w rocznicę poznania i w...i w... .
Pierdaczek . Czy byłaś u psychiatry ? Najlepiej takiego co to trochę miał do czynienia z osobami w żałobie ?
Bez urazy dla lekarzy( trochę mam z nimi wspólnego) nie każdy potrafi ordynować leki wpływające na psychikę.
Sama mając do nich łatwy dostęp i małą wiedzę na ich temat zażywałam od czasu do czasu i...chwile kiedy przestawały działać były jeszcze gorsze niż te kiedy je brałam. Jak najbardziej warto się wspierać , ale mądrze.
Pozdrawiam Was dziewczynki kochane. Strasznie trudne to zadanie iść bez Naszych Ukochanych. Ale....po pierwsze pewnie jednak z Nami są , tylko inaczej, po drugie, zmierzamy w tym samym kierunku.Spotkamy się gdy przyjdzie czas i wypełnimy co mamy do zrobienia tu na Ziemii.
Oj żebym ja zawsze miała w sobie te myśli ...! Jak mi uciekną będę tu pisać że mi żle i szaro i bez sensu i wtedy pomożecie , prawda?

555

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

oczywiście, zawsze możesz na nas liczyć smile
Może właśnie dlatego zostałyśmy aby wspierać sie wzajemnie.

556

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Pomożemy proy0311.
Obecnie kończę czytać "Umarli mówią do nas",mam do Was pytanie,jakie książki czytacie,które polecicie.

557

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Witajcie. Ostatnio tylko czytam a nic nie piszę nie wiem dlaczego... dużo myśli miałam i nie potrafiłam przelać tego tutaj - jednym słowem było strasznie!!! Na szczęście trochę lepiej teraz chociaż nie do końca strasznie rozdrażniona chodzę...;-(
martlak27
Ja czytałam "O śmierci, Antychryście i o Końcu Świata" Andrzeja J. Sarwa i tego samego autora 'Życie przed narodzeniem i po śmierci" oraz "Wędrówka dusz" - chociaż tej ostatniej do końca nie przeczytałam bo trochę mnie znudziła

Na pewno pomożemy bo tylko tu na forum najbardziej się rozumiemy.

558

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Witajcie
Nie wiem czy to ta pogoda ma taki wpływ na nas. ale mi też jest okropnie. też mi go strasznie brakuje, tak bardzo chciałabym żeby mnie chociaż przytulił i powiedział. że wszystko będzie dobrze. że jakoś dam rade. ale tu nic mogę liczyć tylko na siebie. ciągle patrzę na jego zdjęci i przypominam sobie jak to było cudownie jak byliśmy. też się posprzeczaliśmy ale on był i wiedziałam że zawsze mi pomoże i wesprze, a teraz już jestem tylko sama i sama i o wszystko muszę się sama martwić. ale i to nie jest najważniejsze. mogłabym to wszystko robić ale żebym wiedziała że wróci. ale takiej szansy już nie ma, nie mogę pogodzić się z faktem , że to już nie wróci nigdy,Pozdrawiam

559

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Witajcie! wiem że na Was moge liczyć.Już dawno nie miałam takich złych dni kiedy nie ma siły dosłownie sie podnieśc.Ja nie moge nawet ostatnio czytac nie moge sie skupić.Mam właśnie taką świadomość że powinnam mu pozwolić odejść w spokoju tak jak mówisz Kasiu.Mam zamówioną mszę na rocznicę ale to jeszcze troche czasu.Chyba jednak zamówię jeszcze jedna wczesniej to dobry pomysł.

560

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Nie mogę się pogodzić z tak ogromną stratą,kochał motory tak bardzo jak mnie,
był wspaniałym człowiekiem,lubianym,miał mnóstwo kochających przyjaciół,
miał mnie a ja miałam jego,miłość jakiej nikt nie zna i nikt nie przeżył,taka
czysta i prawdziwa.
Miał 25lat zginął na drodze,na swojej drugiej miłości w drodze do pracy.
Jak mam dalej żyć kiedy nic juz nie ma sensu,mam obsesję na jego punkcie,
oglądam ciągle jego filmy zdjęcia dotykam jego ubrań,rzeczy,nie moge normalnie
funkcjonować nic i nikt nie jest w stanie mi pomóc,nawet tabletki.
Może ktoś wie,kiedy przestanie tak boleć?kiedy skończy sie trauma?kiedy znów go
zobaczę i dotknę?
Był taki przystojny,taki uśmiechnięty,radosny i lubiany przez wszystkich.IDEAŁ.
Nigdy się nie zakocham,nigdy!!!
Panowie i Panie dobra rada dla tych co podzielaja tę pasję;zrezygnujcie z tej miłości na rzecz tej prawdziwej,
bo zamiast dawać radość dajecie tak niesamowity ból i cierpienie,w dniu śmierci takiego/takiej motocyklisty
pozbawiacie życia najbliższych,brakuje tchu i powietrza,zastanówcie się nad tym głębiej zanim wyjedziecie
na drogę.

561

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

motoserce każdej z nas jest trudno pogodzić się ze stratą swojej połówki,każda z nas cierpi,tęskni. Nie wiem czy kiedykolwiek przestanie boleć,możemy co najwyżej nauczyć się na nowo żyć. Jest to bardzo trudne. Są chwile kiedy jest dobrze,czasem jednak nadchodzą te gorsze dni,kiedy nie można powstrzymać płaczu,wszystko przypomina że jego już nie ma. Jedno jest pewne,kiedyś po drugiej stronie się spotkamy i wtedy będziemy na zawsze razem. Już nic nas nie rozdzieli.
Gdy będzie Ci smutno to pisz,tutaj postaramy Ci pomóc.

562

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

MOtOSERCE to co przeżywasz jest normalne ja spałam i śpię w jego rzeczach te które nosił w dniu śmierci zapakowałam w specjalne worki żeby zapach jego nie znikł ciągle je wyciągam i wącham żeby przez chwile go znów poczuć z cmentarza przywlekłam do domu jego wieńce które dla NIEGO KUPIŁAM W DNIU POGRZEBU I ZAWIESIŁAM JE NA ŚCIANIE KOŁO NASZYCH ZDJĘĆ wiem wariactwo ale oni chcieli je wyrzucić ja nie potrafiłam ukryłam nawet pościel na której go położyli po śmierci i nie potrafię spać pod naszą kołdrą gdyż ciągle tam go czuje a wtedy ból rozrywa mi serce a minęło już osiem miesięcy w szafach i szufladach wszędzie są jego rzeczy tak jak je zostawił ten ból nigdy nie przejdzie dopóki żyjemy wiem te słowa są okrutne ale prawdziwe ja też nikogo nigdy nie pokocham dlatego wiem co czujesz a najbardziej wyprowadza mnie to jak MÓWIĄ JESTEŚ MŁODA CAŁE ŻYCIE PRZED TOBĄ CO ONI PIEPRZĄ NIE MAJA POJĘCIA CO NAS ŁĄCZYŁO leki pomagają dopiero po kilku miesiącach idź do psychiatry najlepiej takiego który już prowadził takie przypadki jak my nie idź do psychologa bo to debile nic nie rozumieją

563

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Witajcie kobietki! Nie było mnie trochę na forum bo grypa męczy nas wszystkich. Kasiu skarbie jak napisałam że rodzina zawodzi to miałam na myśli wszystkich z moją matką i rodzicami chrzestnymi dzieci na czele!Ja nie mogę sobie pozwolić w tej sytuacji aby dzieciom moim brakowało chleba, ale jednocześnie strach o dzieci,kiedy wyjadę odbiera mi rozum jednocześnie.Mimo że mam wręcz ogromną rodzinę,to zawsze jedynie mogłam liczyć na pozornie obcych ludzi. To nie matka ale koleżanki które kiedyś  poznałam w drodze  dzwoniły i dzwonią nadal dopytując się jak sobie radzę.To nie siostry i brat dają mi oparcie na co dzień i deklarują zaglądanie do dzieci.Taką pomoc teraz najczęściej oferują mi ludzie z którymi do tej pory moje kontakty ograniczały się do zwrotów grzecznościowych.Pierdaczek ty mieszkasz w Szkocji a do niedawna moje najstarsze dzieci mieszkały (w Aberdin)tam.To piękny kraj!                                                                                                                                                                                            Kasiu w pracy to ja dopiero będę  miała czas na myślenie!Teraz w domu muszę zadbać o dzieci,mogę wyjść.A tam zrobię co do mnie należy i już tylko myślenie i dzwonienie do domu! Do nie tak dawna moim całym światem i rodziną był mój ukochany mąż i dzieci! Teraz muszę sobie radzić sama i liczyć na to że mimo że moje kochanie zniknęło mi z oczu , to będzie mi pomagać opiekując się nami. A co do chrzestnych rodziców to tak czasami sobie myślę,czy to nie jest tak że ludzie zaniosą dziecko do kościoła,wyrecytują formułkę i na tym koniec.Później kontakt chrzestnych ogranicza się do obecności na pierwszej komunii no i może na weselu.Chrzestny mojej córki a jednocześnie kuzyn mojego męża nawet nie pojawił się na pogrzebie i nigdy później!Moje drogie!!! Ja muszę radzić sobie sama!!!!

564

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Byłam u psychiatry dostałam antydepresanty,psychotropy,to już 17miesięcy ale dla mnie jakby wczoraj;-( nie radzę sobie wogóle,jego rzeczy dotykam kilka razy dziennie,zdjęcia,filmy a najgorsze jest to,że coraz bardziej boli.

565

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Witajcie!
Ja straciłam swojego Ukochanego w samą Wigilię, nagle dostał rozległego zawału serca i umarł. Miał zaledwie 39 lat.  Zostałam sama z naszym 15 m-cznym synkiem. Byliśmy razem 4 lata, mieliśmy tyle marzeń i planów i nagle wszystko prysło, nie ma już nic, wielka pustka i dziura w sercu na resztę życia.  Ból i cierpienie straszne, z każdym dniem coraz większy. Tak długo czekałam na tą miłość, a gdy przyszła dziękowałam Bogu, że warto było czekać. Potem wymarzone dziecko - pełnia szczęścia. On tak bardzo na nie czekał i tak strasznie je kochał.  Serce pęka mi z bólu jak pomyślę,  że mój synuś jest jeszcze taki malutki i za jakiś czas nie będzie pamiętał ojca, tej  wielkiej miłości jaką go darzył.
W jednym roku straciłam pracę, potem zdrowie podupadło , ale nic się nie liczyło -  mieliśmy przecież siebie, naszą wielką miłość.  A potem cios w samo serce... Nie wiem jak dalej  żyć, z każdym dniem dopada mnie coraz większy kryzys. Wiem, że ten ból i cierpienie pozostanie we mnie do końca życia, muszę tylko nauczyć się żyć z tą traumą i oswoić ten ból, przywyknąć do niego, ale to jest takie trudne. Chciałabym się położyć obok niego, przytulić się  i zasnąć z nim na wieki. Wiem, że nie mogę tak myśleć i że muszę dalej żyć dla naszego synka. Kocham go nad życie i  muszę być silna dla niego. Ale tak strasznie tęsknię. Każdego ranka budzę się z lękiem i nie wiem skąd brać siły, jak się z tego podnieść.

566

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Boję się daty jego urodzin,znów wpisy znajomych;Adasiu dziś twoje kolejne urodziny tak nam ciebie brak itp.;-( zawsze je czytam,nie wiem po co? czy ja się sama zadręczam?czy wpędzam się w chorobę?czy powinnam już go pożegnać?

567

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Witajcie kobietki.Grypa mnie wprawdzie zmogła i położyła do łóżka ale postaram się napisać parę słów.Przede wszystkim witam nowe koleżanki.
Motoserce to już zawsze będzie boleć choć powinno coraz mniej z upływem czasu.Z tego co zrozumiałam to twój mąż zmarł 17 miesięcy temu.Myślę że po tym czasie powinnaś pozwolić mu odejść bo i jemu nie jest łatwo patrzeć na twoje cierpienie na twoją rozpacz na twoje łzy...Spróbuj przekuć jego śmierć na coś co przyniesie coś dobrego!!!zaangażuj się w jakąś akcję związaną  z motorami zbyt szybko jeżdżącymi po naszych KIEPSKICH drogach.zacznij ostrzegać ludzi przed nadmierną prędkością opowiedz im jak bardzo cierpi sie po śmierci kogoś kto zginą na motorze.Na pewno są w Polsce jakieś kluby i stowarzyszenia osób którym ktos zginą na motocyklu.To zajmie ci czas a jego śmierć nie pójdzie na darmo!!!Bo zadręczanie nic ci nie da a już z tego co piszesz wpędziło cię w chorobę.Zresztą tak jak pisałam wcześniej alkohol i tabletki pomagają na baaaaardzo krótką metę a po jakimś czasie działaja odwrotnie to już lepsze 100 razy jest to forum bo tu są ludzie którzy znają temat od podszewki!!!
Sylwinka131 to co przeżyłaś to jest tragedia ale pamiętaj że masz synka. Jesteś jak większość z nas samotną matką. Musisz teraz spróbować się podnieść ale to nie będzie łatwe. Pisz do nas na forum w każdej wolnej chwili o wszystkim co cię boli i spróbuj wyrzucić całą  swoją rozpacz zobaczysz że to pomaga. No i zajmij się sprawami prawnymi bo z tego co piszesz to jesteś bez pracy a masz szansę na rentę rodzinną po mężu jeśli on legalnie pracował. Mi lekarz maćka z opieki paliatywnej powiedział kiedyś że najgorsze są trzeci i czwarty miesiąc po śmierci męża bo wtedy mija szok a przychodzi brutalne życie i miał rację.

Jola bo to jest jak z tym powiedzeniem że" prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie".ja jeśli chodzi o chrzestnego Agaty to po prostu pojechałam do niego i przypomniałam mu jakie są jego obowiązki wobec chrześniaczki i co przysięgał przed ołtarzem!!!i powiedziałam że nie chodzi tu o pomoc finansową tylko o pomoc duchową!!!

Dobra kobietki idę się położyć bo ledwo  siedzę ale w razie pytań to jestem do dyspozycji.Kasia.

568

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Jest mi przykro.Śmierć najbliżeszj osoby to najgorsze co może być.Niszczy całe zycie.Nie jest tak jak było przedtem.Ale myślę że dasz radę.Czas leczy rany.Wierzę w ciebie że ci się uda>*

569

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Motoserce...przede wszystkim mocno Cię przytulam. Mój mąż też był zapalonym podróżnikiem motocyklistą. Dokładnie rok temu planował wyjazd na Ukrainę i szykował swój motocykl. Właściwie to już wszystko miał przy nim zrobione. Nie zdążył się jednak nim przejechać.....Paradoksalnie zginął w wypadku samochodowym.

motoserce napisał/a:

Panowie i Panie dobra rada dla tych co podzielaja tę pasję;zrezygnujcie z tej miłości na rzecz tej prawdziwej,
bo zamiast dawać radość dajecie tak niesamowity ból i cierpienie,w dniu śmierci takiego/takiej motocyklisty
pozbawiacie życia najbliższych,brakuje tchu i powietrza,zastanówcie się nad tym głębiej zanim wyjedziecie
na drogę.

Nigdy nie prosiłam go o to, aby porzucił tę pasję, nigdy nie zabraniałam mu tego, bo wiedziałam, że to jest nieodłączny element jego życia. Zresztą świetnie to rozumiałam (i rozumiem do tej pory), bo ta pasja nas ze sobą połączyła. Na początku naszej znajomości zaznaczył, abym nigdy Go nie prosiła o rezygnację z podróży motocyklowych-i tak też było. Ale tak jak mówię, było mi łatwiej, bo i ja jestem czynną motocyklistką i doskonale rozumiałam Jego uczucia. Mam swój motocykl i jeżdżę, wierząc, że w ten sposób wypełniam Jego testament. Wiele osób myślało, że po Jego śmierci sprzedam swój motocykl-ale ja wiem, że On by tego nie chciał. To właśnie na motocyklu/w samochodzie będąc w podróży czuję się znacznie bliżej niego. Nawet chodzenie na cmentarz tak bardzo mnie do Niego nie przybliża, jak właśnie wyjechanie gdzieś przed siebie. Czuję, że On jest wtedy ze mną... .
Nie potrafiłabym z tego zrezygnować, właśnie dlatego, że On tak bardzo to kochał.

570

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Witajcie moje drogie,z tego co czytam to napewno nasze rozmowy pomagaja ale ja jeszcze tego nie czuje,trzymam laptopa na kolanach i czekam na nowe wpisy i caly czas mam nadzieje ze przeczytam cos co da mi odpowiedzi,narazie kazdy dzien jest taki sam a moze i kazdy gorszy, wczoraj wylam z bolu, nie moge sie z tym pogodzic, wyrzuty sumienia mnie niszcza, teraz widze to co powinnam widziec wczesniej ,albo widzialam a nie chcialam widziec, dzis oddala bym wszystko gdyby mogla chodzby minuta wrocic a ja w ciagu niej zrobila bym inaczej, Jurek to byla milosc mojego zycia,a ja nie widzialam ze on sobie nie radzi i jeszcze bylam zla na niego, straszne ,nie umiem tego wszystkiego opisac, on byl bardzo nerwowy a ja sie nie dawalam, w ciagu ostatnich tygodni duzo mniej pracowal i tak mialo byc przez kilka miesiecy i teraz mysle ze to byl powod jego zachowania ,odbijalo sie to na nas, wczesniej przez 5lat pobytu na obczyznie pracowal prawie codziennie a teraz nie wiedzial co ma ze soba zrobic, a ja czulam sie obrazona ze on czasem pokrzyczal, nie zniose tego ,wyrzuty sumienia mnie zjadaja ,a serce peka z zalu, tak mnie prosil bysmy wyjechali na sw, a ja nakombinowalam bo jak swieta ,wigilia bez dzieci ,dzieci sa dorosle ,mogly spedzic je same ,a my cieszyc sie wyjazdem i soba ,odpoczac ,jestem glupia, teraz to wiem, jak mam sobie pomoc jak mam sie podniesc ,jak mam wybaczyc sobie i rodzinie, probuje ,i nie potrafie.Tesknie coraz mocniej,strasznie.

571 Ostatnio edytowany przez DrugaJa (2011-02-06 12:30:30)

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Pierdaczku...zbyt mało czasu upłynęło, aby znaleźć lekarstwo na ból. Zwyczajnie musisz wypłakać swój żal. Płacz i nie wstydź się tego, staraj się to wszystko z siebie wyrzucać, nawet tu-pisząc co Ci na sercu leży. Pamiętaj, że jesteśmy Tu z Tobą i doskonale rozumiemy Twój ból. Każda z nas to przeżywa, każda inaczej, a jednak podobnie. Zauważyłam jednak, że im więcej masz czasu na myślenie i rozpamiętywanie-tym więcej będzie myśli ściągających Cię w dół.
Jestem od Ciebie "starsza" tym bólem. Ten etap mam już za sobą.
Teraz jestem w etapie ,w którym "nie szarpię się z rzeczami, na które nie mam już wpływu-staram się skupić na tym co jeszcze mogę zrobić", choć bywają takie chwile, które rozsypują mnie w momencie na milion kawałków. Ale tak już chyba będzie....

572

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Pierdaczku, ja pamiętam jak miałam taki zły dzień: myślałam, że to koniec, że już Go nie ma, że już nie istnieje. Pamiętam, że zamknełam się w łazience, padłam na kolana i zaczełam się modlić, że muszą mi pomóc bo ja już nie wytrzymuje, bez pomocy nie dam rady modliłam sie do mojego ulubionego świętego o. Pio. Przyszedł spokój, ukojenie na jakiś czas. Myślę, że najważniejsze jest to, żebyśmy sobie zdały sprawę, że obojętnie jaką wiare kto wyznaje, jest życie po śmierci i Oni nadal żyją. Chcą abyśmy wiedziały, że mimo wszystko nadal nas kochają, pomimo kłótni, przecież też wiedzą jak ciężkie jest życie, Oni też popełniali błędy, tak jak my, musimy sobie zadać pytanie: Czy gdybyśmy to my zgineły, czy chciałaybyśmy aby Oni tak cierpieli, czy może aby się uśmiechali i byli szczęśliwi. Wydaje mi się, że oni właśnie tego chcą, a gdy my cierpimy oddalamy się od nich, zatapiamy się w alkohol, tabletki, nienawidzimy ludzi obok nas, jesteśmy złe na cały świat i zabijamy się od środka, a to nic dobrego nie wróży. Nasza Kasia jest takim słoneczkiem, jej posty rozjaśniają nasze chmurne niebo. Myślę, że jej propozycję są trafne. Musimy pomoagać innym tak jak tylko możemy, a każdy dobry uczynek będzie zbliżać nas będzie do naszych ukochanym i odkupimy swoje winy, wtedy przebaczenie samo przyjdzie.
Dziewczyny odwagi!!

573

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Witajcie kobietki.

lilii bardzo dziękuję za miłe słowa.Jeśli tylko mogę wam pomóc to zawsze zrobię to z przyjemnością.Po prostu nie chcę aby śmierć Macieja i to co teraz przeżywam było na darmo.Ja też jak wiele z was mam ciężkie momenty  i są o mnie też sytuacje kiedy mam ochotę trzasnąć drzwiami i powiedzieć "dajcie mi wszyscy święty spokój".Tylko co to tak naprawdę da?Dlatego ja wolę pracować  działać robić cokolwiek byle tylko nie sięgnąć po leki czy alkohol.I wiem że Maciej widząc jak sobie radzę mam nadzieję że jest ze mnie dumny i może spokojnie "spoczywać w pokoju".Że nie czuje wyrzutów sumienia że mnie zostawił z wieloma kłopotami bo wie że sobie poradzę.Ta śmierć to był solidny kopniak od losu choć niby miałam czas żeby się do niej przygotować.O jeżeli to jest w ogóle możliwe.Wiem że nie zmarnowaliśmy tego krótkiego czasu który był nam dany.

PAMIĘTAJCIE KOBIETY MY NAPRAWDĘ JESTEŚMY BAAARDZO SILNE I DAMY RADĘ!!!!

I tak jak pisała Lilii powinnyśmy pomagać komu tylko możemy choćby dobrym słowem bo każdy nasz uczynek będzie zapisany do "góry" i rozliczony!!!I to my kobiety musimy wychować nasze dzieci na naprawdę wartościowych ludzi.A przede wszystkim zaszczepić w nich szacunek dla zmarłych aby po naszej śmierci miał kto nam zapalić świeczkę na naszym grobie.I pamiętajcie że Bóg daje nam tylko tyle cierpienia ile jesteśmy w stanie udźwignąć!!!

574

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

witajcie dziewczyny!
Dzisiaj rozmawiałam z kobietą której mąż nie żyje 40 lat, ale ona już nie tęskni nawet bardzo rzadko chodzi na cmentarz .Ja nie chcę być jak ta kobieta ,wolę tęsknić niż zapomnieć !
A jeśli chodzi o pomoc innym to ja właśnie rozmyślam o kimś komu jest bardzo trudno i chcę jakoś pomóc tylko jeszcze nie wiem jak .
Pozdrawiam i mocno ściskam

575

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Witajcie dziewczyny!Dziś chyba mam jak na razie najgorszy dzień, mimo że od śmierci męża minęło 36dni 18 godzin i 25 minut.Nic już mnie nie interesuje. Nawet dziennik w telewizji, co kiedyś było rytuałem(wspólne oglądanie)dla nas.Wybaczcie ale nawet nie wiem co miałabym wam napisać? Może tylko to że życie jest jedną wielką beznadzieją. Trzymajcie się zdrowo!!!

576

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Jola życie nie jest beznadziejne!!!!Tylko dziś masz słabsze momenty ale one miną uwierz mi.Mnie telewizja do dziś nie ciągnie oglądam tylko "m jak miłość i barwy szczęścia" a i to jak mam czas.Jutro zaświeci słońce i poczujesz się lepiej!!!

577

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Kasiu ty naprawdę jesteś naszym aniołem tu na ziemi mimo że cierpisz jak my wszystkie! Powiedz z kąt czerpiesz siłę?Ja niby wiem że powinnam dać mu odejść, niby już się godzę z tym, już się modlę wskazując mu drogę do Boga.Modląc się mówię mu że nie mam żalu że odszedł,a za godzinę lub dwie padam na kolana i głośno krzyczę,,Panie Boże dlaczego,,!Mówisz że życie nie jest beznadziejne?Może masz rację. Ja tego nie wiem.Ja zawsze jak każda kobieta przegląda się w zwierciadle, tak ja przeglądałam się w oczach mojego męża.W których widziałam zachwyt nad moim wnętrzem.To mi zawsze dawało siłę do walki o przyszłość!Teraz?Teraz siedzę i patrzę tępo w dal albo płaczę i to wszystko na co mnie stać!!!!

578

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Jolu ja nauczyłam się czerpać siły z drobiazgów!!!To mi daje siłę!!!W każdej sytuacji staram się znaleźć jakieś pozytywne cechy.Nawet śmierć Macieja choć to był trudny moment tłumaczyłam tym że już nie cierpi że już nic go nie boli...Jolu jeśli tak jak piszesz zawsze przeglądałaś się w oczach męża jak w lustrze to jeśli ci tego brakuje to wyjmij z albumu jego zdjęcie na którym się uśmiecha i  przeglądaj się w nim.Zresztą on jest teraz obok ciebie i myślisz że podobasz mu się taka zapłakana!!! On też cierpi widząc ciebie w tym stanie.Jego dusza nie może znaleźć spokoju.Ubierz się ładnie umaluj i powiedz głośno "kochanie i jak może być?"

Zawsze w każdej sytuacji można znaleźć coś pozytywnego tylko tego trzeba się nauczyć.Ja nawet teraz kiedy jestem chora i każdego dnia tracę finansowo to staram się znaleźć coś pozytywnego bo w końcu pieniądze to nie wszystko.Choćby i to że leżąc w łóżku mam wreszcie czas aby poczytać gazetę i posłuchać naszej ulubionej muzyki.Że znalazłam w końcu czas na to aby zagrać z córką w karty....itp.itd.Nawet jak kilka dni temu dostałam pierwszy w życiu mandat za przekroczenie prędkości to jak go odebrałam to spojrzałam w niebo i powiedziałam "no i w końcu dosadnie dałeś mi do zrozumienia że powinnam jeździć wolniej"I wiem że Maciej w ten sposób dał mi do zrozumienia że powinnam się kontrolować.A też mogła bym mieć do niego pretensje o to że postawił tego policjanta na mojej drodze.

Jolu ja wiem że w momencie jak pozwoliłam mu w końcu odejść to wtedy poczułam spokój i  ulgę.Co nie znaczy że przestałam tęsknić.Miłość i tęsknota będą we mnie zawsze!!!

579

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

To nie do wiary że są tacy ludzie jak Ty Kasiu!!!!Tak mądrze piszesz,tyle w tym uduchowienia ,tyle mądrości!Tylko jak się tego wszystkiego nauczyć, jak się nie umie żyć bez niego?Może czasu mi trzeba?Tyle że czuję jakby przez skórę że mój,,Misiek,, nie zazna spokoju, jak ja nie przestanę rozpaczać!Czuję że muszę się z tej rozpaczy wyzwolić, ale ta niemoc mnie rozwala psychicznie!Ta niemoc to łzy i rozpacz,to takie głupie jak u małego dziecka niezdecydowanie.Pretensji do niego nie mam, tyle że często mówię gdzieś obok siebie,,widzisz kochanie jaką beksę masz?,,mógłbyś w końcu mnie kopnąć porządnie w tyłek żebym się opamiętała i dała Ci spokojnie tam żyć,,i takie tam bzdury.Niby czuję że tylko modlitwą mogę mu pomóc(nie rozpaczą), a nie mogę się uwolnić z tego marazmu !!!!!!

580 Ostatnio edytowany przez kasia77 (2011-02-06 23:55:52)

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

No i zaczynasz pisać do rzeczy!!!!Jolu każdy z nas potrzebuje czasu jeden więcej drugi mniej.Ja w dużej mierze staram się na wszystko patrzeć przez pryzmat siebie samej.Czy ja bym chciała aby Maciej tak płakał i tęsknił za mną czy chciałabym aby  nie potrafił ułożyć sobie życia na nowo? Na pewno nie!!!Ten marazm minie jeśli nie dziś to może jutro a może pojutrze...Ale kiedyś na pewno i dla ciebie zaświeci słońce i ptaszki zaćwierkają...A w pewnym momencie dojrzejesz do decyzji że trzeba na nowo ułożyć sobie życie bo samotność jest najgorsza na świecie...A na starość trzeba mieć do kogo otworzyć usta i mieć kogoś kto poda szklankę wody ....Ale to za jakiś czas jeszcze nie teraz.Żyć bez niego się nauczysz bo życie jest brutalne i prędzej czy później powie ci stop- weź się  do roboty.I dopiero zobaczysz ile jesteś w stanie się nauczyć!!!

CZASEM ODEJŚCIE JEST NAJWYŻSZĄ FORMĄ OKAZANIA MIŁOŚCI I SZACUNKU DO DRUGIEGO CZŁOWIEKA.

581

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Jola6319, zbyt mało czasu u Ciebie upłyneło daj sobie trochę czasu, nikt nie wymaga abyś wstała z łóżka i zaczeła nowe życie. Taki czas przyjdzie sam. Teraz najważniejsze jest abyś spróbowała sobie powiedzieć, że "kochanie tak bardzo Cię kocham i właśnie dlatego, że wiem, że jesteś tam bardzo szczęśliwy pozwalam Ci odejść, ale opiekuj się mną i czekaj tam na mnie". Ja tak zrobiłam, choć w szafie i tak wiszą rzeczy Piotra, staram się jak mogę, powoli porządkuje swoje życie. Wiem napewno, że nie chcę aby dodatkowo On cierpiał. Ja mam nadzieję z Waszą pomocą dam radę i kiedyś się wszyscy spotkamy i będziemy wiedzieć dlaczego. Jola narazie musisz brać dzień jakim jest, nie planuj przyszłości może Twój mąż jeszcze Cię zaskoczy.

582

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Witam Was,ja dzis sie az trzese,snil mi sie Jurek, snil mi sie tez wczoraj ale wczoraj nie pamietalam jak ,tylko wiedzialam ze niedobrze, i bardzo zalowalam ze nie pamietam, i przysnil sie znowu, tez nie wiem dokladnie co ale napewno krzyczal na mnie ,bardzo krzyczal i teraz przypominam sobie ze wczoraj tez krzyczal,ale tak niedokladnie, dzis wiem napewno ze krzyczal i ja tez ,to tak jak by tego ostatniego dnia ,ale niczego nie jestem na 100procent pewna o co tylko to. placze i pytam co robie nie tak, bylam wczoraj na mszy, mialam ksiedza w domu po kolendzie, byla rodzina ,bylam na cmentarzu ,zrobilam tam pozadki, polozylam nowe kwiaty, pilnuje zeby swieczki nie pogasly na miejscu wypadku i na cmentarzu,modle sie codziennie ,kilka razy dziennie, moze on mnie jednak obwinia.tak bardzo go kochalam ,i kocham nadal, tesknie, rozpacz tesknota zal bol mnie dobija, wczoraj wieczorem jak bym byla troszke spokojniejsza i taki sen.nie wiem co on chce mi przekazac, to jest taki krutki okres a przysnil mi sie trzci raz, pierwszym razem klucil sie z moja mama ktura od 7lat niezyje a pozniej niosl ja na rekach jak umierala ,co za sny skad one sie biora ,dlaczego tak.

583

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Moje Kochane! Dzięki za te słowa! Chciałabym Wam powiedzieć że miotam się tak dlatego że mam świadomość ciężaru jaki Staszek musi dźwigać, widząc moje łzy.Jednocześnie żal po jego utracie jest tak ogromny i wydaję się że już nic dobrego mnie nie może spotkać w życiu!Wiem że muszę się otrząsnąć z rozpaczy bardzo szybko aby dać mu tam szansę na spokojne życie.Kochane dziewczyny ja nie mogę dawać sobie czasu bo zauważyłam że im więcej czasu od jego śmierci, tym bardziej rozpaczam. Muszę coś z tym zrobić!Może mi modlitwa z prośbą o mój spokój wewnętrzny pomoże?Ubrania mojego męża oddałam już po pogrzebie do czerwonego krzyża w nadziei że ktoś może z tego skorzysta ale nie wiem jakim cudem zostały na wieszaku jego jensy robocze,powieszone jak to tylko on miał w zwyczaju za szlówkę.Kiedyś bym go okrzyczała za to, a teraz nawet nie chcę ich z tego miejsca zabierać.Od momentu poznania się, to ja nim tu na ziemi opiekowałam się i nie mam pewności czy jemu tam jest dobrze.To ja byłam tą ,,heksse ,,przed którą okoliczne ,,menty,, chowały jak szczury po kątach.Byłam mocna bo miałam jego! Byłam mocna jego siłą! Wystarczyło że był!Teraz byle co jest mnie w stanie powalić na łopatki!Może to też ma jakiś wpływ że nie mogę się wygrzebać z zapalenia płuc?Jak zmarł mąż to ganiając za sprawami urzędowymi nie czułam nic! Ani zimna ani ciepła i  latałam często byle jak ubrana a teraz mam!Mam zbyt dużo czasu na myślenie!!!!!!!!

584

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Jola kazdy przechodzi załobe indywidualnie ja sie miotam już dziewięć miesięcy a Ty w tak krótkim okresie chcesz sie uporać z jego odejsciem.Teraz też czuję w głowie zamęt i mam wrazenie jak to napisała kiedyś Kasia rozpadłam sie na tysiac kawałków a były juz lepsze dni kiedy cieszyłam sie z drobiazgów.Nieraz z wielkim wysiłkiem robi się rzeczy które są konieczne.Wczoraj popłakałam sobie na cmentarzu i przepraszałąm go że nie mogę pozwolić mu jeszcze odejsc.

585

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Witajcie .
Pierdaczek twój mąż krzyczał na ciebie żebyś przestała się w końcu zadręczać i pozwoliła mu odejść!!!on ciebie nie obwinia bo nie miał wpływu na to kiedy umrzeć to była decyzja Boga nie jego!!! Może zostawił jakąś niedokończoną sprawę na ziemi która była dla niego ważna? Może chce w ten sposób uczulić cię na coś?Wątpię aby przychodził do ciebie z pretensjami o to że zmarł!!!Usiądź i spokojnie się zastanów.Ja miałam podobną sytuację Maciej śnił mi się strasznie smutny i w pierwszej chwili nie wiedziałam o co mu chodzi.Dopiero jak zaczęłam załatwiać sprawy spadkowe które dla niego były bardzo ważne to przyśnił mi się uśmiechnięty.Może macie jakiś kredyt niespłacony lub inne zobowiązanie finansowe o którym ty nawet nie wiesz a on próbuje ci o tym powiedzieć?Śniła ci się też zmarła mama może to jest jakoś połączone?

Jolu ja ubrania Macieja dałam radę spakować i wynieść z domu dopiero dwa miesiące po jego śmierci.pakowałam je bez jakichkolwiek emocji ale są rzeczy które sobie zostawiłam.To że jesteś chora to bardzo dobrze!!! Bo zapomniałaś że teraz musisz być odpowiedzialna za dwóch.Pamiętaj że teraz ty odpowiadasz za całą twoją rodzinę i musisz dbać przede wszystkim o siebie!!!Pomyślałaś co by było gdybyś teraz mocniej zachorowała?co przeżywały by twoje dzieci?PAMIĘTAJ  że one mają już tylko MAMĘ!!!musisz dbać o siebie żebyś mogła być dla nich wsparciem.Wiem to z własnego doświadczenia jak moja córcia boi się o mnie jak tylko ja źle się poczuję to już się pyta czy nie umrę jak tatuś?Bo wie że dla taty nie było lekarstwa.Twoje dzieci mogą czuć to samo!!!.

Milen to prawda ze każda z nas inaczej przechodzi żałobę ale wiem że im prędzej pozwolisz mężowi odejść tym szybciej się z tym uporasz.Nie masz o nim zapomnieć  masz pozwolić mu odpocząć i żyć niebiańskim życiem i dać czas na to aby mógł przyszykować ci tam niebiańskie przyjęcie jak przyjdzie twój czas.A to może potrwać!!!Pozwól pogadać mu wreszcie ze znajomymi którzy są po drugiej stronie, z rodziną.Wtedy i ty poczujesz spokój którego potrzebujesz.Chciałabyś aby tobie ktoś głowę non stop zawracał?!

Posty [ 521 do 585 z 31 428 ]

Strony Poprzednia 1 … 7 8 9 10 11 … 484 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026