Śmierć męża - jak sobie poradzić? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 548 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 111 do 165 z 30,117 ]

111

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Erynie jak też miałam poronienie. 1 ciąża, strasznie to przeżylam. będąc w drugiej ciąży tak bardzo się bałam utraty  ze też zachowywałam się dziwnie. moja 3 ciąża to też poronienie, i to był drugi strzał. pamiętam do dzisiaj jak płakałam . też nie mogłam tego zrozumieć,Na szczęście mam dzieci i strasznie je kocham,A te które straciłam są teraz razem ze swoim Tatą.To sobie pomyślałam jak mi umarł. przez te wszystkie lata zawsze myślałam o nich.
Tak ludzie obok nas nie rozumieją. nie wiedzą co to znaczy kogoś bliskiego stracić. myślą pogrzeb. troche popłakać i żyć dalej i dlaczego tak dziwnie się zachowujesz. jeszcze mają pretensje,,, ale nie zrozumiesz całkowicie jak nie stracisz, Nie wszyscy są tacy. Ja też bardzo boję się świąt.Boję się tego mojego pustego życia. myślę że nigdy nie pogodzę się ze śmiercia. tak myślę,,, POZDRAWIAM

Zobacz podobne tematy :

112

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

No właśnie ja też strasznie boję się świąt.Myślałam żeby nawet może gdzieś wyjechać.Żeby nie być tu gdzie On powinien być.Nie wiem ,nie wiem,nie wiem jak my to przeżyjemy.Ja naprawdę nie wiem jak mam żyć,jest mi strasznie ciężko.

113

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Tak mówiono mi że L4 to nie jest wyjście.Musiałam jednak bo naprawdę żle się czuję.Jestem zbyt obciążona obowiązkami w pracy i nie dałam rady.Wiem że koleżanka denerwuje się ale i tak nie zrobi za mnie wszystkiego.Jak wracam zawsze muszę nadrabiać zaległości.Zdrowie chyba jednak wazniejsze, mąż też nie chciał iść na zwolnienie i co się stało? Jeżeli zobaczę że dwa tygodnie mi nie pomogą wrócę do pracy żeby dalej walczyć.
Już dzisiaj zrobiłam sobie trochę porządków tak pomalutku...Znalazłam dwie ciekawe książki które zamierzam przeczytać.
Ale czeka nas straszny czas, ja po drodze mam jeszcze imieniny kiedy dostawałam piękne róże...No i święta, masz rację Alicjo że chyba najlepiej byłoby wyjechać gdzieś daleko od tego miejsca osób z czym wszystko teraz się kojarzy.Też nie wyobrażam sobie tych dni najchętniej zamknełabym sie w domu sama nic nie robiła.Denerwuje mnie jak patrze na dekoracje świąteczne.
Pozdrawiam Was wszystkie!

114

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

...15lat temu pochowałam męża-zostałam sama w wieku 20lat z 3miesięczną córką-całą winę zwaliłam na Boga,że mi go zabrał....miał dopiero 27lat...Ale życie toczy się dalej-założyłam nową rodzinę-niestety koszmarnie trafiłam.... Nie ma dnia żebym nie myślała o tym co straciłam,o tym jak wyglądałoby moje życie gdyby on żył...Czasem myślę,że on widzi wszystko z góry i jest zły ,że zgotowałam sobie i córce taki los... Tak chciałabym żeby cofnął się czas.....:(

115

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Nie rozumiem dlaczego los niektórych ludzi tak bardzo doświadcza. od czego to zależy. jaki jest w tym sens, Niektórym życie idzie jak po maśle. chociaż nie zawsze są dobrymi ludżmi. zastanawiam się jaki to wszystko ma sens.
Ostatnio mam bardzo zły nastrój. powiedziałabym .ze wręcz depresyjny. Nie wiem czy czas tu coś pomoże. ja ciągle nie mogę się pogodzić z tym , że już nie mam męża. ciągle myślę o tym co było i jakie mieliśmy plany. marzenia...
Nie wyobrażam sobie mojego życia bez niego.Pozdrawiam Was.

116

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Ja też się boję. W tej chwili Świąt, bo nie mam powodu do świętowania. Chciałabym na ten czas uciec gdzieś daleko, zaszyć się gdzieś głęboko i nie mysleć. Ale podświadomie jednak czuję, że ta obawa przed Świętami to nic innego jak obawa wogóle o przyszłość.
Strasznie boję się samotności, co prawda mam dwójkę ślicznych, wspaniałych dzieci, ale same wiecie o jaką samotność mi chodzi...;(
Całe swoje życie powtarzałam, że nie ma nic gorszego na świecie niż samotność, nawet śmierć jest w pewnym sensie wybawieniem od tego stanu. No i proszę....muszę sobie teraz z tym radzić. Raczej kiepsko mi to wychodzi.
Tęsknię za Nim bardzo...

Przepraszam, że zamiast pocieszać, dołuję. Ale chyba mam gorsze chwile.
Trzymajmy się, mimo wszystko trzeba żyć dalej..............

117

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Witajcie kobietki.Ja też się bardzo boję Świąt ale musimy przeżyć je z podniesionym czołem.To na pewno nie będzie łatwy okres dla nas ale Damy radę.Ja też myślałam o wyjeździe  ale z córką wolałabym nie jechać gdyż mała mnie na razie bardzo irytuje a tam musiałabym znosić jej humory.No a w Święta zawsze mogę podrzucić ją do dziadków.Co do samotności to chyba nikt jej nie lubi ale ja zawsze staram się ją jakoś "okiełznać".

DrugaJa   nikogo na tym forum nie dołujesz bo my i tak jesteśmy zdołowane.Po prostu znalazłaś miejsce gdzie możesz tak jak i my powiedzieć co ci leży na wątrobie a my zrozumiemy cię jak nikt inny...Ale wiem z autopsji że to pomaga.

Monika 45 pamiętaj o jednej ważnej sprawie że to my decydujemy jak będzie wyglądało nasze życie i z kim przez nie przejdziemy.Jeśli jest ci źle z osobą z którą teraz jesteś to zawsze możesz to zmienić.Pamiętaj że  życie jest na to za krótkie aby je bezsensownie tracić i być z kimś kto nas nie szanuje.A wierz mi dasz sobie radę bo jesteś silna.

Z drugiej strony my też idealizujemy swoich zmarłych mężów wybaczając im wszystko złe co nam zrobili (bo nie wierzę że byli ideałami) bo sama tak robię.

Trzymajcie się pa.

Zrozumie kto stracił.

CZASEM ODEJŚCIE JEST NAJWYŻSZĄ FORMĄ OKAZANIA MIŁOŚCI I SZACUNKU DO DRUGIEGO CZŁOWIEKA.

118 Ostatnio edytowany przez JoannaB (2010-11-18 01:25:26)

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Tak bardzo Ci współczuje, wiem jaki ból Cie ogarnia i że nic nie jest w stanie go złagodzić .Ale niestety życie toczy się dalej.Pozdrawiam serdecznie.Trzymaj się masz jeszcze syna dla którego musisz żyć.

119

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Z drugiej strony my też idealizujemy swoich zmarłych mężów wybaczając im wszystko złe co nam zrobili (bo nie wierzę że byli ideałami) bo sama tak robię.


Swieta prawda....
Amen.....

120

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Oni nie byli anołami i my też nie jesteśmy.Nikt nie jest idealny.Zapomina sie o tych złych chwilach więcej pamieta sie o tych dobrych.Nie byli chyba łotrami z którymi nie dało się żyć. Niektóre przecież przezyłyscie wspólnie wiele lat.A zyć z drugim człowiekiem to sztuka, zrozumieć go wybaczać.Człowiek całe życie się uczy na własnych błędach i zawsze wydaje się że coś jest nie tak że mogło być lepiej.
Nie byli chyba tacy żli skoro trudno nam się pogodzić z ich odejsciem.Bez nich zawalił nam się cały świat nawet nie pomaga obecność dzieci.

121

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?
MILEN09 napisał/a:

Oni nie byli anołami i my też nie jesteśmy.Nikt nie jest idealny.Zapomina sie o tych złych chwilach więcej pamieta sie o tych dobrych.Nie byli chyba łotrami z którymi nie dało się żyć. Niektóre przecież przezyłyscie wspólnie wiele lat.A zyć z drugim człowiekiem to sztuka, zrozumieć go wybaczać.Człowiek całe życie się uczy na własnych błędach i zawsze wydaje się że coś jest nie tak że mogło być lepiej.
Nie byli chyba tacy żli skoro trudno nam się pogodzić z ich odejsciem.Bez nich zawalił nam się cały świat nawet nie pomaga obecność dzieci.

Ale nikt nie mowi, ze byli zli, ale prawda jest ze po smierci idealizujemy wszystkich, bo wlasnie wybaczamy i nie mapietamy tych gorszych spraw.....

122

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Nie ma ludzi idealnych. ani Oni a My tacy nie byliśmy. Każde zdrowe małżeństwo musi mieć nieraz ciche dni, jakby było tak wszystko idealne znaczyłoby to.ze brak uczucia w tym związku. że jesteśmy sobie obojętni. znacie przysłowie '' kto się czubi ten się lubi'' , Ja z moim mężem byłam prawie 31 lat. były różne problemy i zmartwienia. ale każdy dzień wspominam jako dar od Boga. że go miałam wspólnie z Mężem, To zrozumiałe. że pamiętamy tylko to co dobre. w sercu jak się kocha. zostają tylko miłe wspomnienia.
Okropne są te listopadowe ponure dni. szare i smutne. takie jak moje życie. trzymajcie się dziewczyny.

123 Ostatnio edytowany przez Lidzia30 (2010-11-20 00:24:42)

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Witam. Dziesięć miesięcy temu zmarł mój ukochany mąż, zmarł niezaznając w pełni szczęścia jakie daje rodzicielstwo bo nasz smyk miał zaledwie dwa miesiące. Tak bardzo na niego czekaliśmy a gdy wkońcu się narodził Bóg zabrał mu tatusia. Choć dni mijają szybko ja niepotrafię tego zrozumieć, ogarnąć i myślę że nigdy się z tym nie pogodzę. Życie okazało się dla Nas wyjątkowo okrutne. Staciłam osobę którą kochałam ponad wszystko, nie ma dnia bym o nim nie myślała, bym nietęskniła. Tylko ta maleńka kruszyna trzyma mnie jeszcze w śród żywych. Nie pomagają wizyty u psychologa, niepomagają leki, czas mija a ja wpadam w coraz to większą "czarną dziurę', myślę że niezasługuje na to by żyć to mnie Bóg powinien zabrać a nie jego... Naprawdę się staram odzyskać równowagę, wiem że muszę stworzyć mojemu maleństwu bezpieczny pełen miłości dom ale jak to zrobić? Łzy same płyną i nie mam wpływu na to kiedy i gdzie. W dzień jakoś sobie jeszcze radzę, bo wiem że muszę. Wbrew pozorom nawet najbliżsi nie zawsze potrafią zrozumieć nasze cierpienie, ale gdy zostaję sama to wszystko ze mnie opada a najgorsze są noce. Kiepsko sypiam a jak już zasne zapłakana wstaję z potfornym bólem głowy patrzę w lustro i udaję ze nic się nie stało. Jeśli uda mi się wmówić sobie że to był tylko straszny sen to może jakoś dotrfam do wiczora tęskniąc ale nierozklejając się aż do momentu kiedy zdam sobie sprawę że on dziś znowu nie wróci i muszę położyć się spać sama. I tak każdego dnia walka, złudna nadzieja wielki ból, nieustające pytanie dlaczego On, My, dlaczego właśnie teraz gdy powinniśmy być tacy szczęśliwi? Wiem że takich histori jak moja są setki ale nawet myśl że ktoś rozumie mój ból, bo sam go doświdcza potęguje tylko cierpienie, Bo jak pogodzić się z faktem że choć się staramy, dbamy o ludzi których kochamy i doceniamy to co mamy w jednej sekundzie to tracimy?

124

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Lidzia ja straciłam Męża 5 miesięcy temu,Też za nim bardzo tęsknię,Nir mogę odnależć swojego miejsca w tej sytuacji,Jak narazie to to żyj bo muszę,bez planów.Czekam chyba na cud, co będzie dalej.Jestem taka ograniczona..Jest mi bardzo ciężko.Pa

125

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Lidziu Ty musisz żyć dla swojego synka.Wiem że się powtarzam.Mnie też wszyscy wkoło to samo mówią,że muszę to zrobić dla swoich synów.U mnie jest to świeża rana bo dopiero ponad 2 miesiące.Ja też cały czas myślę że Bóg powinien mnie zabrać wpierw.Nawet jak wiedziałam że z mężem jest żle to Boga prosiłam o taką zamianę.Dlatego że uważam że mąż lepiej poradziłby sobie.Masz swojego małego skarba.Przecież jest to cząstka męża.Musisz się z tym pogodzić.A On tam z góry napewno bardzo się ucieszy.Będzie Mu lżej.Mój mąż pragnął doczekać się takiego małego wnusia ,niestety nie było to mu dane.Mnie też jest bardzo ciężko nawet jeszcze Boga proszę o to żeby nam go oddał.Ale my naprawdę chyba musimy się jakoś z tego otrząchnąć.Tylko jak...?

126

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Mamy każda swoje życie a ból każda z nas taki sam . Ja po 3 miesiącach od śmierci mojego męża w tygodniu chodzę z podniesioną głową i uśmiechem na ustach a przychodzi sobota niedziela to rozklejam się i co tydzień muszę się napić czegoś mocniejszego bo nie wiem czy na kolejny tydzień starczy mi sił . Nigdy nie lubiłam alkoholu a teraz .... bez tego ani rusz... Pozdrawiam

127

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?
Katiusza1 napisał/a:

Mamy każda swoje życie a ból każda z nas taki sam . Ja po 3 miesiącach od śmierci mojego męża w tygodniu chodzę z podniesioną głową i uśmiechem na ustach a przychodzi sobota niedziela to rozklejam się i co tydzień muszę się napić czegoś mocniejszego bo nie wiem czy na kolejny tydzień starczy mi sił . Nigdy nie lubiłam alkoholu a teraz .... bez tego ani rusz... Pozdrawiam

ja tak mam z papieroskami... popalam sobie choc lata temu rzucilam palenia. Teraz jak popalam to mamwrzaenie, ze moj maz jest obok mnie tak jak wtedy kiedy palilismy razem. Przeszkadza mi dym i zapach, ale to silniejsze ode mnie.   U mnie byl moment niedawno, w ponad rok po Jego smierci... ale teraz juz jest dobrze.... to znaczy lepiej.

128

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Witajcie dziewczyny.Trwoga mnie ogarnęła gdy przeczytałam wasze wpisy.Dlaczego wy uciekacie w nałogi!!!!!!!!!!!!!!!Papieroski alkohol leki.Mój Maciej zmarł dokładnie 5 miesięcy  temu.Wiem że nie chciałby widzieć mnie z butelką w ręku lub papierosem bo to nie jest żadne rozwiązanie.wręcz przeciwnie wstałby z grobu i solidnie mnie opieprzył.To nie jest żadne rozwiązanie a wręcz przeciwnie bo w którymś momencie stracicie nad tym kontrolę i stoczycie się.A tego na pewno oni by nie chcieli!!!!!!!!!!Musimy im pokazać że jesteśmy silne że dajemy radę.

Lidziu ogromnie ci współczuję.Ale pomyśl też o swoim synku on bardzo potrzebuje mamy bo taty już nie ma.Pomyśl jak ty byś się czuła gdybyś straciła tatę i miała mamę która chodzi stale zapłakana smutna....Pomyśl sobie że ptaszek który siedzi na drzewie to twój mąż że wiatr który cię owiewa to jego ramiona że słońce które świeci to jego uśmiech dla ciebie...
Pamiętaj on zawsze będzie obok ciebie i będzie otaczał cię swoją pomocą i opiekował się wami.


Trzymajcie się dziewczyny pa.

Zrozumie kto stracił.

CZASEM ODEJŚCIE JEST NAJWYŻSZĄ FORMĄ OKAZANIA MIŁOŚCI I SZACUNKU DO DRUGIEGO CZŁOWIEKA.

129

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Kasiu jak Ty to pięknie ujęłaś. dzięki Ci za to.

130

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Bo ja w to wierzę z całego serca i to pozwala mi żyć dalej i nawet się uśmiechać.Choć jak pierwszy raz zalogowałam się tutaj to też myślałam o najgorszym.Ale wiem że Maciej chciałby abym była dzielna i żebym dawała sobie radę.I wasi mężowie też by to chcieli jestem tego pewna.
A z czasem każda z nas ułoży sobie jakoś życie bo ono czy chcemy tego czy nie toczy się dalej...choć nie jest łatwe.A teraz zajmijcie się tym na co wcześniej nie miałyście czasu : aerobik pójście na basen odchudzanie się czy też nauka czegoś nowego.Wierzcie mi dziewczyny że ja naprawdę dostałam w życiu parę niezłych kopniaków i staram się nie załamywać.
Chociażby w momencie gdy zmarł Maciej.Pozałatwiałam właściwie sama wszystkie sprawy związane z pogrzebem a na "deser" na następny dzień znalazłam nieżyjącego od tygodnia lokatora będącego już w stanie rozkładu (to był czerwiec i fala pierwszych upałów).
No i oczywiście jak w takim przypadku była policja prokurator straż pożarna pogotowie.
Myślałam że się nie podniosę ale jakoś dałam radę głównie dzięki temu forum...
Także pamiętajcie o jednym-nasi mężowie są ZAWSZE z nami choćby w taki sposób jak opisałam wcześniej.

Zrozumie kto stracił.

CZASEM ODEJŚCIE JEST NAJWYŻSZĄ FORMĄ OKAZANIA MIŁOŚCI I SZACUNKU DO DRUGIEGO CZŁOWIEKA.

131

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Witajcie. Doskonale  rozumiem Wasze uczucia. Czas mija a ja mam wrażenie że dla mnie się zatrzymal w chwili gdy dotarło do mnie że straciłam wszystko. Tego się nie da opisać słowami ani ogarnąć. Staram się normalnie funkcjonować a każda cząstka mnie krzyczy. Nigdy nie zrozumiem dlaczego, jak Bóg mógł na to pozwolić, nigdy nie pogodzę się z jego odejściem. Ja też nieustannie dostaję "dobre rady" i nauczyłam się je przyjmować bo wiem że w większości kierowane są z dobroci serca, choć zazwyczaj zamiast uśmiechu wywołują łzy. Ale teksty jesteś młoda jeszcze sobie kogoś znajdziesz, ułożysz życie i zapomnisz doprowadzają mnie do furii. zdaje sobie sprawę że oni nie rozumieją mojego bólu, nie są w stanie ogarnąć miłości jaka Nas łączyła. Nie można tak po prostu wymazać z pamięci dziesięciu najcudowniejszych lat w życiu i zacząć od nowa. Ja wiem że mój mąż był moją jedyną miłością i że odtąd będzie w moim życiu tylko pustka i cierpienie. Są tacy którzy się dziwią, przecież mineło już tyle czasu, powinnaś się troche otrząsnąć zacząć normalnie żyć i myśleć o przyszłości masz w końcu dziecko ale ja nie potrafię mija dzień za dniem a ja czuję coraz większy ból, moja rozpacz tylko się pogłębia. Mój synek śpi a ja zastanawiam się jak dotrwać do świtu, najgorsze są noce. Mowią że czas leczy rany ale ja już wiem że to nieprawda, jedyne na co licze to to że z biegiem lat nauczę się żyć z tą stratą i kontrolować swój ból na tyle by zapewnić swojemu dziecku w miare normalne warunki do rozwoju. Mój syn co całe moje życie, tylko dla niego walczę z sobą o każdy dzień nadal mam obawy czy któregoś dnia tej walki nie przegram. Zaniosła bym na jego grob wszystki kwiaty i znicze, mam dosłownie obsesje jeśli chodzi o dbanie o pomnik a jednak każdego dnia na Niego czekam ciągle mam nadzieje że wróci, że to nieprawda. Wiem to zupełnie sprzeczne ale tak właśnie jest.

132 Ostatnio edytowany przez Smutna Marysia (2010-11-22 07:42:30)

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Ja też mam obsesje jeśli chodzi o miejsce gdzie spoczywa mój mąż. ciągle myslę i kombinuję co mu tam postawić. zapalić.Też nie mogę się pogodzić z myślą. że on już nie wróci. zachowuję się tak jakby on miał wrócić. nie dopuszczam do siebie myśli. że to już koniec, Dzisiaj o 12,20  5 miesięcy mija,Zaraz do niego jadę ze zniczami i różą. muszę tam być jeszcze przed pracą, Na wieczór pojadę z synem. To nic, że pada. nie interesuje mnie to. Tak mi dzisiaj ciężko...

22 czerwca niby tak krótko a tak długo...

133

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

mój Mąż przysnił mi sie równo miesiąc po śmierci, jejciu był taki ładny i uśmiechnięty, a ja się dziwiłam co robi w domu przeciez powinien leżeć w szpitali a on sie tylko uśmiechał szczęśliwy. Wiem, że jest mu tam dobrze już nic go nie boli jest szczęśliwy. Ja codzieńnie zapalam świeczkę przy jego zdjęciu, nie chodze na cmentarz tam go nie ma. Dom to był jego azyl tu był najszczęśliwszy smile. Płaczę codziennie sa chwile ze nie potrafie i nawet przy synku łezki lecą. Ale w życiu nie pozwoliłabym sobie na nałogi i inne głupoty, mam dziecko i to dla niego musze być dzielna i czysta. Tak, że dziewczyny nie dajcie sie bo alkohol i inne używki w niczym wam nie pomogą

134

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Dla mnie dzisiejszy dzień to również rocznica, dziś mineło 10 miesięcy. Te kilka dni przed tą datą i po są zawsze najtrudniejsze. Wspomienia i ból wracają ze zdwojoną sił. Myślenie, pisanie, czytanie przychodzi mi z trudem, nawet leki nie są w stanie mnie wyciszyć. Depresja tak ja również ją mam, choć bardzo się staram być silna. Mnie też nie przeszkadza zła pogoda, tym bardziej muszę tam być dla Niego , dla siebie. Ide nie z myślą że on tam jest, ale że jest tam coś cennego ważnego dla niego o co powinnam dbać. Czuję się wtedy spokojniejsz, pogadam sobie i popłaczę ale przez tę godzinke czy dwie czuję że robię coś pożytecznego.

135

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Ja jestem na zwolnieniu już tydzień.Poszłam bo też miałam problem z myśleniem, koncentracja.Bałam się brania leków odkładałam to. Muszę jednak powiedzieć że trochę mi pomogły.Robię sobie porządki przeczytałam również książkę.Staram się walczyć by przeżyć kazdy kolejny dzien.
Ja cały czas mam wrazenie że mąż czuwa nade mną.Muszę powiedzież że nawet moja córka która raczej sceptycznie traktuje wiarę ostatnio mówiła mi że jak potrzebowała pomocy miała wrażenie że był przy niej.Wierzę że coś w tym jest. Sama jednak świadomość że tam jest im dobrze nie pomaga  tu w życiu na ziemi.Dla nas to poprostu koszmar.

136

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Zgadzam się z Tobą to koszmar ale każdego dnia powtarzam sobie że to ja mam szczęście, bo dane mi jest patrzeć jak rośnie moje maleństwo, które było spełnieniem naszej miłości. I choć czuję ogromny ból gdy parzę na roześmianą buzię naszego szkraba, bo mam świadomość że to nie tak miało być widzę również roześmianą buzię mężą. Znam na pamięć każdy jego gest wiem co by zrobił, powiedział i jak bardzo byłby szczęśliwy. Wiem też że gdyby mógł nigdy by nas nie zostawił.

137

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

TAK BARDZO WAM WSPÓŁCZUJĘ...liwia28,andja 74,katiusza1,Lidzia30,Andja74,dadzia,alicjakurowska54,kasia77,mileno9,monika45,erynie:smutnamarysia.Nie potrafię wyobrazić sobie przez co przechodzicie.Jesli kogoś pominełam-przepraszam:Czytając,tylko łzy lecą!Ja również straciłam bliska sercu osobę-w pazdzierniku.co prawda to babcia,ale dla mnie ten ból i smutek jest też wielki...z,którym nie moge sobie poradzić...:(...                                               SŁOWA:"namiastka tego w całym cierpieniu.."pożegnałaś się z mężem-ON o tym wie i na pewno patrzy z góry i chroni Cię.Mi dane było też pożegnac się z babcią,jednak w sposób(opiekowania się nią)1 mc.w najgorszym czasie dla NIEJ-ale tak na zawsze nie...-niestety, bo w święta miała być!jednak odeszła i nie byłam wtedy przy niej(nie było mnie w polsce...:(...cyt:"nie umiem się cieszyć z dnia......jeśli nie mam z kim ta radością się podzielić..."wierz mi...mimo,że ja mam bliską osobę...również nie umiem,WCIĄŻ TKWIE W ROZPACZY-O CZYMKOLWIEK BYM NIE MYŚLAŁA=MYŚLĘ O BABCI.CZĘSTO Babcia mi się śNi...RAZ ŻLE RAZ DOBRZE.OSTATNIO,ŻE "ODŻYŁA"!UŚMIECHAŁA SIĘ I TAŃCZYŁA!MYŚLĘ,ŻE TO DOBRY ZNAK.TAK JAK I DLA CIEBIE SMUTNAMARYSIA!lecz:PO PRZEBUDZEIU BY CZUĆ!?...NIE WE ŚNIE?JAK TO MOZLIWE?CO,JA BYM DAŁA BY MOJĄ BABCIE POCZUĆ,PRZYTULIĆ,UCAŁOWAĆ I WYPOWIEDZIEĆ TE "BRAKUJĄCE ZA JEJ ŻYCIA"SŁOWA....                                                                                                              erynje:przykro mi podwójnie,ja też poroniłam,lecz wierzę!że teraz mój-NASZ-ANIOŁEK-jest z moją BABCIĄ I JEST IM DOBRZE TAM RAZEM.                                                                                   WSZYSTKICH POZDRAWIAM I ŁĄCZĘ SIĘ W BÓLU....Z NADZIEJĄ,ŻE SPOTKAMY"TAM"TYCH KTÓRYCH KOCHAMY!

138

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Dobrze zrobiłaś Mileno9 z tym L4, Takie kilka dni wyłączenia się z tego kieratu codzienności dobrze robi.Ja niestety nie mogę sobie na to pozwolić,Mówią. że nie powinniśmy zamykać się w domu. że powinniśmy być między ludżmi. ale kilka dni odpoczynku bycia samej dobrze robi,Czuję się taka zmęczona. zestresowana. marzę o tym spokoju. który straciłam. chciałabym obudzić się i poczuć się tak jak wtedy gdy byliśmy razem. tak spokojnie i bezpiecznie.

139

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Marysiu! chciałabym być dłużej na zwolnieniu tak szybko mija czas. Muszę jednak wrócić żeby pracowac w naszym wieku niestety nie można sobie pozwolić na taki luksus.Wiem tylko jedno że nie chcę brać leków na uspokojenie.Odbierają one możliwośc przeżywania tego jak być powinno.Nawet niech to bedzie najgorszy ból ale będę sobą.Nie wiem ile wytrzymam znowu w pracy jak sobie poradze.

140

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Witam wszystkie Panie.Mi też serce pęka ,dzisiaj jest 20 dni jak zmarł mój najukochańszy mąż Bartuś.Byliśmy 5 dni po ślubie ,rano mieliśmy jechać w podróż poślubną do Kołobrzegu a jego serce nie wytrzymało i stanęło...nie wiem jak żyć,bo wszystko straciło dla mnie sens...nie mamy dzieci...jestem załamana:(

141

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Iskierko, wiemy co czujesz,Zaglądaj tu na to forum. wyżal się. wszystkie przechodzimy to samo. każda z nas to zrozumie.Takie wyrzucenie z siebie bólu pomaga trochę. Przytulam Cię mocno.

142

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Mi dzisiaj mija 92 dzień. Zarejestrowałam się tutaj iskierko żeby się do Ciebie odezwać.Przed śmiercią męża nigdy nie korzystalam z forum żadnego. Co chciałabym Ci powiedzieć ? Że nie pamiętam jak minęły pierwsze dni ...ale minęły...że strasznie boli caly czas ale ...powoli ...chwila po chwili...czas jest sprzymierzeńcem. I rzeczywiście pisanie pomaga...człowiek widzi że nie sam cierpi...choć to nie zmniejsza cierpienia ale pozwala chwilom mijać. Jest takie forum Żałoba strata osierocenie.Tam też można spotkać ludzi którzy stawiają sobie te same pytania co my. I jeszcze jedno Mlode wdowy. Sekunda za sekunda...Dbaj o siebie...Przytulam Ciebie i ja .
I Wam wszystkim tutaj piszącym dziękuję za Wasze wpisy. Uczę się życ z tym bólem.

27.03.2015   Start

143

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

iskiero czuje Twój ból tak mi przykro. jestes na poczatku tej trudnej drogi....ale tak jak mówiły moje porzedniczki zagladaj tu. jesli masz potrzebe krzyczec to rób to tutaj..mi pomaga to że tu zagladam, że czytam o uczuciach innych a jednoczęnie jakbym czytała to co sama przeżywam....jesteśmy rózne, róznie przeżywamy strate ukochnanej osoby ale łaczy naś jedno bol oraz potrzeba zrozumienia i akceptacji. trzymaj sie cieplutko kobietko

,,Vivo sin vivir en mí....Muero porque no muero.''

144

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?
iskierka78 napisał/a:

Witam wszystkie Panie.Mi też serce pęka ,dzisiaj jest 20 dni jak zmarł mój najukochańszy mąż Bartuś.Byliśmy 5 dni po ślubie ,rano mieliśmy jechać w podróż poślubną do Kołobrzegu a jego serce nie wytrzymało i stanęło...nie wiem jak żyć,bo wszystko straciło dla mnie sens...nie mamy dzieci...jestem załamana:(

bardzo, bardzo mi przykro... u mnie mija 14 miesiecy od smierci meza... sa dni gdzie jest dobrze... wiekszosc z nich juz taka jest, le czasami to wysiada mi psychika.

145

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Dziękuję Wam za miłe słowa wsparcia, wszystkie nawzajem musimy sobie pomóc przejść ten ciężki okres.Wspaniale,że jest to forum.Dzisiaj jest 3 tygodnie strasznie przeżyłam tę dzisiejszą noc...serce mi pęka,na szczęście mam wielu wspaniałych ludzi wokół,którzy okazali się przyjaciółmi w tym najgorszym okresie i nie zostawili mnie samej.Mam dopiero 32 lata,Bartek miał 36....życie to koszmar,kto by pomyślał,że takie figle może nam spłatać.Trzymajcie się też dzielnie dziewczynki,również mocno Was ściskam i przytulam.Będę tu zaglądać często:)

146

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?
iskierka78 napisał/a:

Dziękuję Wam za miłe słowa wsparcia, wszystkie nawzajem musimy sobie pomóc przejść ten ciężki okres.Wspaniale,że jest to forum.Dzisiaj jest 3 tygodnie strasznie przeżyłam tę dzisiejszą noc...serce mi pęka,na szczęście mam wielu wspaniałych ludzi wokół,którzy okazali się przyjaciółmi w tym najgorszym okresie i nie zostawili mnie samej.Mam dopiero 32 lata,Bartek miał 36....życie to koszmar,kto by pomyślał,że takie figle może nam spłatać.Trzymajcie się też dzielnie dziewczynki,również mocno Was ściskam i przytulam.Będę tu zaglądać często:)

ja mam 36, moja corka 7, wiec pewnie Taty az tak dobrze nie bedzie pamietac. Trzymaj sie!

147

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Oj dziewczyny jestem przerazona jak czytam o tylu młodych wdowach. Bardzo Wam współczuje nawet nie żdążyłyście się nacieszyć wspólnym życiem patrzeć razem jak rosną dzieci.To nie jest sprawiedliwe.
Ja też na początku szukałam rozpaczliwie pomocy i zrozumienia na forum.Zaglądam tu czesto ale są dni że nie chce mi się nawet włączyć komputera. Zwolnienie się kończy a ja mam wrazenie że wróciłam do punktu wyjścia.
Trzymajcie się pozdrawiam!

148

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Ostatnie dni są coraz gorsze.Mamy duży dom, prawie wszędzie gdzie spojrze są ślady mojego Mężą on bardzo dużo robił sam. Jest też dużo pracy której nie skończył. Kiedyś bardzo kochałam nasz dom. ogród. chciałam żeby był ciepły i taki rodzinny. żeby był oazą spokoju dla mojej rodziny.Dzisiaj wszystko straciło sens, dom wydaje sie taki zimny. pusty. mam wrażenie jakby to już nie był ten dom, Nie mogę się pogodzić z tym. że już nigdy mój Mąż tu nie będzie. że nie naprawi mi czegoś tam.. Tak bardzo chcieliśmy wygrać walkę z tą chorobą. mało tego myśleliśmy że nam się uda. Teraz wspominam po kolei wszystkie te dni nadziei. wiary. złudzeń i tej beznadziejnej walki. Ale walczylibyśmy jeszcze jeszcze. dopóki człowiek żyje jest nadzieja , potem już nie ma nic. koniec, teraz tylko czekam...Nie ma godziny. żebym nie myślała o moim Mężu,tak bardzo za nim tęsknię.

149

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Witam !
Jak czytam to co pisze Marysia, to jakbym sama pisała o swoim nieszczęściu, ja również przez moje małżeństwo marzyłam o domku z ogródkiem i mąż spełnił to marzenie, wszystko na co spojrzę w domu, okna drzwi podłogi kafelki, zamontował sam cały dom oprócz murów ,dachu i tynków to jego dzieło. Tak też powiedział mój syn, mamo kontynuuj to dzieło, tata by tego chciał. Mój mąż nie dbał o swoje zdrowie mimo, że prosiłam groziłam rozwodem, nie chciał nigdy iść do lekarza uważał że mężczyźni są niezniszczalni, że jeszcze nie czas, że jego nie dopadnie choroba, a jednak i teraz jak mi go brakuje to boję się, żebym nie zarzucała sobie że to moja wina, że chciałam dom - trzeba było korzystać z życia wyjeżdżać jak najwięcej i odpoczywać. Chcieliśmy naszemu synowi dać lepszy start w dorosłe życie i co ? Syn założył własną rodzinę, wyprowadził się a ja zostałam w tym domu sama, teraz gdy męża nie ma to powiem Wam że oddałabym wszystko łącznie z domem i marzeniami, żeby tylko mój mąż wrócił do mnie i żebym jeszcze mogła jemu pomóc i powiedzieć jak bardzo go kochałam i nie było nic ważniejszego w moim życiu jak on i jego miłość do mnie i lata naszego małżeństwa. Najgorsze z czym muszę żyć to właśnie to że nic ale to już nic nie mogę zrobić, nie mogę cofnąć czasu i dlatego tak mi strasznie źle i nic nie cieszy. Brak sensu, dbania o dom, bo nie ma dla kogo, dbania o ogród, bo nie ma dla kogo, nic mi się nie chce a najgorsze, że boję się że mój ukochany dom z ogródkiem może się stać czymś przeklętym, z którego będę uciekała, z którego nie będę czerpała chęci do życia. Nasz dom i ogród to jak zawsze mówiłam mężowi moje miejsce na ziemi, a teraz brak sensu i perspektyw a przede wszystkim bez męża, dobija mnie i dołuje tak strasznie, że nie chce mi się żyć. Czas wbrew powiedzeniu nie leczy moich ran, ale jest mi coraz ciężej, gorzej i otoczenie mnie denerwuje, a najbardziej starsze osoby, chore i ledwo chodzące, ale żyją a mój ukochany mąż nie, a jeszcze tyle życia miał przed sobą dla mnie, dla wnuka, dla siebie bo całe życie ciężko pracował i zasłużył, żeby cieszyć się życiem i domem, ale odszedł - moja koleżanka powiedziała że Bóg potrzebował takiego pracowitego człowieka u siebie, a ja sobie poradzę bo mój mąż dbał o mnie i nauczył mnie żyć, był bardzo zaradnym człowiekiem. Nie godzę się i nigdy nie pogodzę, że odszedł tak strasznie mi go brakuje, że nie potrafię znaleźć sensu bo nie mam dla kogo . Pozdrawiam i dzięki, że jest takie miejsce w którym można się wyżalić i napisać jak również znaleźć zrozumienie.

150 Ostatnio edytowany przez lila2403 (2010-11-29 22:47:06)

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Witaj akrim13 ! Przeczytałam to co czujesz po śmierci swojego męża  i ja  mam podobne odczucia . Mój mąż zmarł miesiąc temu.Zmarł nagle po 30-latach małżenstwa. Mamy jedną córkę jeszcze studentkę .Córka studiuje w innym mieście a ja zostałam w domu sama !!!!!!!!! Nie wiem jak mam sobie ze wszystkim poradzić ! W jednej chwili zawlił mi się cały dotychczasowy świat !Zawsze wydawało mi się ,że jestem silną kobietą a teraz widzę z dnia na dzień jestem coraz mniej odporna psychicznie ! Nie wiem jak mam sobie poradzić ! Mąż był zawsze moją "podporą " i choć w naszym życiu  różnie było, to  wiem jedno - oddałabym wszystko żeby tylko mój mąż wrócił do mnie i żebym jeszcze mogła  MU powiedzieć jak bardzo go kocham i nie było nic ważniejszego w moim życiu jak on i jego miłość do mnie i że tylko on był MIŁOŚCIĄ MOJEGO ŻYCIA !!!!!!!!!!!!  Wielu spraw nie da się już ani załatwić ani zmienić a ja będe musiała z tym żyć ! Bo  wiem ,że muszę żyć dla córki i muszę jej pomóc bo już nikt jej nie  pomoże! Chce mi się krzyczeć , wyć z bólu.Nic mnie nie cieszy ,nie mobilizuje do działania !. Od jego odejścia nic nie robię ( oprócz pracy zawodowej )nie sprzątam , nie gotuję - bo i po co i dla kogo ? Bardzo mi brakuje mojego kochanego męża ! Mam straszne wyrzuty sumienia ! Nic i nikt nie jest w stanie ich załguszyć ! Nie mogę znieść samotności !Tęsknię za nim !Bardzo mi go brakuje !Nie pogodzę się z tym ,że odszedł tak szybko ! Jest mi tym bardziej ciężko, że cała rodzina mojego męża odwróciła się ode mnie winiąc mnie za  Jego śmierć  ! A to ja zostałam sama !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! ze wszystkimi niezałatwionymi sprawami  i problemami !
Nic nie ma sensu !!!!!!!!!!!!!!!!!!!

151

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Nie przejmuj się tym. że rodzina męża się  odwróciła od ciebie. może to tylko chwilowe. może w ten sposób reagują na jego odejście. szukając winnego, Ja też całe  5 miesięcy zastanawiam się dlaczego nas to spotkało. Za 3 tygodnie święta a ja nawet nie wiem jak zabrać się za porządki. nic nie robię oprócz codziennych spraw, Synowie przyjadą na święta i wiem że muszę dla nich się postarać.Nie wiem jak dam radę ale muszę.Moje myśli cały czas są przy moim mężu., nie wyobrażam sobie swiąt bez niego, codziennie płaczę i tęsknię.Nawet mój syn mówi. że teraz te święta to juz nie będą takie jak z Tatą, To już teraz boli a im bliżej świąt tym gorzej.Mój Mąż też był jedynym mężczyzną mojego życia. jedyną miłością.bardzo go kocham. codziennie czekam. żeby się przyśnił. niestety bardzo mało się śni, Tak dawno już go nie widziałam.Czy my się jeszcze kiedyś spotkamy..... tak bardzo chcę w to wierzyć. już tylko ta wiara została . jak tego nie będzie to już nie pozostanie nic,

152

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Witajcie kobietki.Lila2403 bardzo ci współczuję bo sama wiem jak to jest zostać samą.Mam wprawdzie córkę która ma 10 lat ale to marne pocieszenie.Zastanawiam się co takiego zrobiłaś że rodzina męża odwróciła się od ciebie.Może to jest tylko takie wrażenie może nie wiedzą jak ci pomóc i dlatego ochłodziły się kontakty między wami?To akurat wiem z autopsji bo przeszłam to samo.Tylko jak później rozmawiałam z nimi to sami przyznali że nie wiedzieli jak ze mną rozmawiać.I czy w ogóle chcę na ten temat rozmawiać.
Piszesz że zostałas z masą kłopotów.To trudna sytuacja ale pamiętaj że jeśli mąż miał jakieś długi a ty nie chcesz ich spłacać to masz tylko 6 miesięcy od jego śmierci na ewentualne odrzucenie spadku w przeciwnym razie będziesz musiała je spłacać!!!!!!!!!!Sprawdziłam to dokładnie i wiem że firmy windykacyjne korzystaja z tego bo rzadko kto o tym myśli zaraz po śmierci kogoś bliskiego a potem jest za późno.

A co do świąt to nie myślcie o nich jako o dniu kiedy zabraknie kogoś bliskiego.Oni i tak będą z nami w naszych sercach i nic tego nie zmieni.Ja w każdym bądź razie zamierzam tak jak zwykle podzielić się z moim mężem opłatkiem choćbym miała go położyć na jego grobie.A w prezencie dostanie nowego aniołka który będzie nad nim czuwał.

a porządki zajmą choć trochę nasze myśli i potraktujmy je jako sprzątanie nie świąteczne ale zimowe i wykurzmy przy okazji choć trochę smutku z naszych serc.Pamiętajcie że za chwilę zacznie się nowy rok a w niego powinnyśmy wejść z nadzieją na dalsze życie.

Trzymajcie się ciepło w te zimne dni.Kasia.

Zrozumie kto stracił.

CZASEM ODEJŚCIE JEST NAJWYŻSZĄ FORMĄ OKAZANIA MIŁOŚCI I SZACUNKU DO DRUGIEGO CZŁOWIEKA.

153 Ostatnio edytowany przez DrugaJa (2010-11-30 19:41:05)

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Kasiu, dziękuję smile W głębi serca myślę podobnie, ale na wierzch wypełza ze mnie złość i niechęć do świąt i nawet reklamy świąteczne mnie drażnią.
Wolałabym przespać te święta, ale skoro już będą to postaram się przejść przez nie bez emocji. Tylko ze względu na dzieci.
I niech ten stary rok skończy się jak najszybciej. Mimo wszystko patrzę w przyszłość z optymizmem.

154

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Witaj DrugaJa ja też staram się mimo wszystko patrzeć w przyszłość z optymizmem.Wiem ze to dalsze życie będzie inne ale to nie znaczy że gorsze.Zresztą mój Maciej prosił mnie o to abym mu obiecała że ułożę sobie jeszcze z kimś życie żebym nie była samotna bo samotność jest straszna!!Wówczas byłam na niego strasznie zła  zresztą powiedziałam mu to ale teraz wiem że on powiedział to dla mojego dobra.

Co do świąt to na reklamy i inne gadżety patrzę raczej bez emocji i nawet oglądam niektóre rzeczy ale staram się traktować jako element tradycji niż robienie mi na złość.Doszłam do wniosku że złość nic mi nie daje a wręcz szkodzi mnie samej i mojemu zdrowiu.Dlatego aby rozładować złe emocje właśnie sprzątam piorę gotuję itp.Na przykład zaczęłam stosować dietę żeby w końcu schudnąć i przynajmniej chwilami nie myślę o tym że jestem sama.
A ten rok i tak się kiedyś skończy i za parę lat na pewno każda z nas ułoży sobie życie i pozostanie w nas to co najcenniejsze - wspomnienia.

Tego nikt nam nie zabierze!!!!!!!!!!!!!!!

Zrozumie kto stracił.

CZASEM ODEJŚCIE JEST NAJWYŻSZĄ FORMĄ OKAZANIA MIŁOŚCI I SZACUNKU DO DRUGIEGO CZŁOWIEKA.

155

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?
kasia77 napisał/a:

Pamiętajcie że za chwilę zacznie się nowy rok a w niego powinnyśmy wejść z nadzieją na dalsze życie.

Trzymajcie się ciepło w te zimne dni.Kasia.

Swietnie to ujelas....

156

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Witam drogie Panie,zazdroszczę Wam że zaczynacie patrzeć w przyszłość z optymizmem.Ze mną niestety jest coraz gorzej,nie mogę sobie poradzić.A świąt bardzo się boję.Zawsze z mężem robiliśmy zakupy przed świętami.Teraz widząc już tą przedświąteczną gorączkę nawet na zakupach nie mogę powstrzymać się od łez.Synom nawet powiedziałam że w tym roku nie chcę prezentów pod choinką i oni też nie będą mieli.Nie wiem czy nie robię żle? Ja nigdy chyba nie pogodzę się ze śmiercią mojego Kochanego Męża.Niby jestem,a jakby mnie nie było,niby żyję,a jakbym nie żyła.Razem z Jego odejściem wszystko się skończyło.Dalej nienawidzę całego świata.Też tak jak Któraś z Was pisała mam pretensję że żyją tacy ludzie po 90 ce.Tylko ja wiem jek mój Mąż pragnął żyć.Do swojej bratowj dwa dni przed śmiercią powiedział że chciałby tak chociaż pożyć jeszcze ze trzy lata.Więc nie miał chyba tak bardzo wygórowanych marzeń.Dlaczego Bóg nam to zrobił?????????.No dobra już kończę bo się tak rozkleiłam że przez łzy nie widzę liter na klawiaturze.Pozdrawiam.

157

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Witam. wydaje się mi.że im dłuższy staż małżeński tym gorzej znosimy tą żałobę.Mamy więcej wspomnień. więcej wspólnych nawyków.Też robiliśmy wspólnie z Mężem zakupy, teraz tego nie ma.Były takie dania na Wigilię, które właściwie robiłam tylko dla niego a teraz....Kiedyś zawsze już na adwent zaczęłam stroić dom. żeby atmosfera świąteczna już nabierała sił, dzisiaj nic, pusto.Co do prezentów droga Alicjo myślę, że chociaż małe, symboliczne ale powinny być, chociaż wiem.że będzie bardzo ciężko.Myślę, że dla dzieci trzeba chociaż trochę się postarać, im też jest ciężko, mają teraz tylko nas i chociaż to synowie ale też im boli brak ojca.Dlatego musimy w miarę swoich sił postarać się i stworzyć te rodzinne święta.Przecież nadal mamy rodzinę tyle, że nie całą.Mój najmłodszy syn mi mówił, że zawsze cieszyli się na święta, że w naszym domu była zawsze wspaniała afmosfera, że pachniało potrawami,że był rodzinny klimat, a jak teraz będzie jak nie ma Taty?Też się boją.Ja muszę postarać się dla nich, żeby było nam wszystkim lżej.Do Kochanego Męża i Taty pojedziemy wszyscy zaraz po wigilii z opłatkiem.Będzie bardzo trudno, ale musimy dać radę... dla dzieci, które też kochamy i dla Męża, którego też kochamy.POZDRAWIAM

158

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Na prezentach napiszę, że to od Mamy i Taty!!!

159

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Dzięki Marysiu za radę.Ale jak tak synom powiedziałam to chyba już nie będę zmieniała zdania.Chociaż jak mi się wydaje ,to oni jeżeli chodzi o prezenty pewnie mnie nie posłuchają.No i ja pewnie tak samo.Zycie jest teraz straszne.Sama już nie wiem po co teraz to wszystko.

160

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Witam! wiecie co czytam ale nie moge zebrać nawet myśli żeby cos napisać.totalna pustka w głowie. O prezentach myślałam bo sa dzieci jest wnusia i trzeba się zmobilizowac.Gorzej z przygotowaniem czegoś raczej liczę na synową u której mam spędzić wigilie.Nie myślę nawet o choince chyba nie chcę tego.
Optymizmu raczej zero żyję z dnia na dzień dzisiaj też myślałam z niedowierzaniem że go nie ma i to już siedem miesięcy.
Alicjo zmień zdanie zrób dzieciom prezenty sataraja się być z nami chociaz one przeżywają to może trochę inaczej albo nam tak sie wydaje.
Wierzę w cuda dzisiaj musiałam jechać w taką pogodę pociągiem autobusami i wiecie co nie miałam praktycznie żadnego opóżnienia dziwny zbieg okoliczności?

161 Ostatnio edytowany przez iskierka78 (2010-12-02 22:56:41)

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

...Nie zostałaś sama......jest nas tu wiele i wszystkie powinnyśmy się wspierać.....Ciebie mąż zostawił po 30 latach... a mnie po pięciu dniach,w dniu PODRÓŻY POŚLUBNEJ!!!Nie mamy dzieci i mieć już nie będziemy ale żyć trzeba!!!Jesteś potrzebna córce ,rodzinie i w pracy a mąż nie chciałby widzieć Cię zadręczającą się tymi myślami.Nie możemy mieć tylko CZARNYCH MYŚLI...ja na szczęście mam jeszcze cudownych Rodziców i lekarzy,którzy mnie wspierają.Wszystkie musimy mocno wierzyć żeby żyć.WIARA CZYNI CUDA:)Ściskam Was mocno i przytulam...musimy wierzyć ,że będzie lepiej:)Tak samo mocno kochamy swoich mężów,kiedyś pewnie dołączymy do nich|:)
To jest do lila 2403:|)

162

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Witajcie kochane.

Alicjokurowska ja rozumiem że jest ci bardzo ciężko myśleć o prezentach i twoi bliscy zdają sobie sprawę z tego ale oni podświadomie chcą mieć choć namiastkę świąt.Pamiętaj ze im też jest ciężko bo to w końcu był też ich tato dziadek brat czy syn.Na prezenty zazwyczaj najbardziej czekają dzieci bo to dla nich przede wszystkim jest ważne w święta.Kup im chociaż po drobiazgu choćby po bombonierce.Tu liczy się pamięć a nie wartość prezentu.

Smutna Marysiu masz rację co do prezentów. Ja też tak jak i ty przed wigilią pójdę do Maćka podzielić się z nim opłatkiem i może zaniosę mu pozytywkę z kolędami bo on bardzo lubił muzykę.Mam też już kupioną dla niego malutką choinkę z szyszek którą udekorujemy z córką i mu zaniesiemy.No i w prezencie dostanie od nas po aniołku.

Dziewczyny pomyślcie jakie my w pewnym sensie mamy szczęście dlatego że mamy swojego "anioła" który się nami opiekuje praktycznie zawsze.Pomaga on załatwić ważne sprawy zdążyć na pociąg czy autobus.

milen09 ja też miałam już kilkanaście takich zbiegów okoliczności.Ostatni w środę kiedy bardzo zależało mi na tym aby załatwić mszę w pierwszą rocznicę śmierci Maćka.Tego dnia wszystko szło mi pod górkę tzn.z pracy wyszłam później po drodze korek i non stop czerwone światło na drodze do domu.Ale zdążyłam i udało mi się załatwić.Wierzę że Maciej mi w tym pomógł bo wiedział że mi na tym bardzo zależało.


Pamiętajcie  jak czegoś nie możecie zrobić poproście  swoich mężów o pomoc a zobaczycie że będzie wam lżej!!!!!!!!!!1

Pozdrawiam was Kasia.

Zrozumie kto stracił.

CZASEM ODEJŚCIE JEST NAJWYŻSZĄ FORMĄ OKAZANIA MIŁOŚCI I SZACUNKU DO DRUGIEGO CZŁOWIEKA.

163

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Witajcie Kobietki
Ja ostatnio jestem jakoś taka wyciszona. też dużo proszę o pomoc mojego Męża. Ostatnio syn miał jakieś ważne sprawy do załatwienia, jak zadzwonił, że wszystko jest ok to zaraz mu odpowiedziała''  Tata Ci to załatwił"" 
Synowie już myślą o choince. zawsze mieliśmy żywą i to do sufitu, powiedzieli. że wszystko musi być takie samo jakby Tata był. Zawsze mieliśmy jedno dodatkowe nakrycie, w tym roku będzie to dla Męża. Wiem. że będzie bardzo ciężko, ale muszę się postarać dla Męża i dzieci, myślę, że On mi w tym też pomoże.
Trzymajcie się kochane.

164

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Witajcie. Czytam Wasze słowa i zastanawiam się skąd Wy czerpiecie siły na tak pozytywne myślenie. Ja nie mam chyba tyle wiary że kiedyś musi być lepiej. Mój mąż uwielbiał święta, cieszył się na nie jak dziecko. Dekorowanie domu, drzewek przed domem, ubieranie choinki, nie mogł się tego doczekać. Zawsze śmiałam się z niego bo każdego roku dokupywał nowe lampki choinkiwe. Zawsze razem zrobiliśmy zakupy , wybieraliśmy prezenty dla bliskich.
Dzisiaj myśle tylko o tym że gdy rok temu leżałam po porodzie on przyjechał do mnie z upominkiem i byliśmy tacy szczęśliwi. Święta mnie przerażają, nie wiem jak przez nie przebrnę, właśnie dlatego ze on je tak kochał. Ja już postanowiła że w tym roku nie będzie u mnie świąt, choinki. Myślę tylko o nim. Przygotowałam za to dla niego piękne stroiki świąteczne jeden z mikołajem i świecą, drugi z aniołem i zaniosę Mu razem z opłatkiem.
Święta już nigdy nie będą miały dla mnie takiego znaczenia jak wcześniej. Wiem że z czasem gdy nasz syn podrośnie, być może już za rok będę musiała się lepiej postarać, bo tego pragnąły mój mąż, ale jesze nie w tym roku, jeszcze nie.
Pozdrawiam Was wszystkie. Życzę dużo siły i optymizmu.

165

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Masz rację Lidzia.że szczególnie Swięta Bożego Narodzenia nie będą już miały takiego znaczenia jak zawsze. są to święta rodzinne a ja już nie mam pełnej rodziny. Zawsze byliśmy razem na święta. były wspólne zakupy. plany co upiec, ugotować. jakie prezenty kupić, Mąż zawsze miał za zadanie kupić i oprawić choinke. kiedyś ja z nim jechałam. ale jak dzieci podrastały, to oni jechali z Tatą, ile było radości... To wyczekiwanie na tą pierwszą gwiazdkę. wszyscy zachowywaliśmy się jak małe dzieci. ale to były cudowne święta. ale były...Teraz już takich świąt nie będzie nigdy. zawsze będzie smutek i pustka w sercu i wspomnienia.Chciałabym. żeby już było po świętach.
Tak mi trudno pogodzić się z tą myślą. że coś już skończyło się, że on już nie wróci.Nieraz wydaje się mi. że to niemożliwe. że już go nie ma i nigdy nie będzie. nie mogę z tym się pogodzić. mam takie uczucie jakbym ciągle na niego czekała, zaczynam wypatrywać osób podobnych do niego.. Dlaczego nas to spotkało. nigdy nie dostanę na to odpowiedzi. Ja też ciągle myślę o Mężu. nie ma godziny. żebym o nim nie myślała, Może się przyśni chociaż. codziennie o to proszę. ale bardzo rzadko się śni, już dawno się mi nie śnił.
Pozdrawiam Was kochane.

Posty [ 111 do 165 z 30,117 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 548 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018