netkobietyWszystkie działy
Psychologia

Śmierć męża - jak sobie poradzić?

31 427 odpowiedzi3 633 455 wyświetleńzałożony przez gruba, 20.11.2008

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Strony Poprzednia 1 … 11 12 13 14 15 … 484 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 781 do 845 z 31 428 ]

781

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Cześć dziewczyny,
nie wiem jak u was ale u mnie jest piękna pogoda maluszek zasnął mi podczas wyprawy saneczkowej więc mam czas by coś napisać. U mnie po ostatnich gorszych dniach przyszły chyba te troche lepsze. Nawiązując do waszych zmagań z jazdami to u mnie było bardzo podobnie. Dawno temu zrobiłam prawko ale jakoś tak mało jeździłam bo moj mąż uwielbiał prowadzić i zawsze mnie woził, gdy odszedł przez jakiś czas nie jeździłam. Ale pewnego dnia stwierdziłam że już czas, że skoro muszę sama sobie radzić to dam rade. Nie wiem może dlatego że on tak kochał to auto, jazdę to czuję że nic złego nam się w nim stać nie może. I to właśnie podczas jazdy czuję spokój i jego obecność. Mówią że energia człowieka zostaje w tych miejscach które były mu najbliższe i chyba coś w tym jest. Ale oczywiście nieobyło się już bez małych wpadek, wcześniej by mnie one strasznie zdenerwowały i zniechęciły ale nie teraz. Na razie nie robię wielkich wypadów ale już śmielej jedę do większego miasta w razie awari dzwonię do znajomych po pomoc w końcu jak sami mówią po to są. Tak że trochę wiary w siebie i w drogę ja już zastanawiam się czy nie wybrać się latem nad morze z synkie tak jak planowaliśmy z mężem.
Co do samochodu Roma to ja mam tak samo że nie chcę go sprzedać choć jest dla mnie za duży i zbyt drogi w utrzymaniu.

782

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Witajcie
Przez ostatnie dni czułam się jakoś tak trochę spokojniej, ale dzisiaj przypadkiem szukając dokumentów natknęłam się na testament Mojego Męża. który napisał 7 dni przed odejściem i patrząc na jego pismo. na to co czuł jak go pisał wrócił ból. płacz  i tęsknota,Cały ten koszmar wrócił.Tak mi go brakuje. myślę że już nigdy nie będę taka sama jak 2 lata temu zanim to wszystko się zaczęło, chciałabym.Mu jeszcze tyle powiedzieć, teraz żałuję że nie zdążyłam, że może za mało prosiłam Boga o wyzdrowienie, bardzo mi go brakuje, cały czas jest w moich myślach, jak siedzę to myślę że On jest obok, jak idę- to on obok. Nie potrafię pogodzić się z tym że Go już ie ma. Trzymajcie się.Pa.

783

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Marysiu nadal możesz Jemu to powiedzieć,On jest przy Tobie. Ten koszmar będzie jeszcze nie raz wracać by odświeżyć rany. Dlatego musimy mieć dużo siły aby to przetrwać. Oni nam w tym pomogą. Teraz są szczęśliwi i my także musimy się postarać. Kocham mojego Pawełka i nic tego nie zmieni,my jeszcze jesteśmy na tym świecie pewnie mamy jeszcze coś do zrobienia. Oni się nami opiekują,podpowiadają nam w trudnych sytuacjach. Czy się pogodzimy to nie wiem, na pewno musimy na nowo uczyć żyć. Już nigdy nie będziemy takie same jak przedtem,ich śmierć na zawsze odcisnęła na nas swoje piętno.

Nasz samochód też jest trochę za duży ale On bardzo lubił nim jeździć. Tam czuć jego obecność.

784

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Trzymaj się Marysiu, wiem to nie jest łatwe i to prawda jeszcze długo najdrobniejsze szczegóły będą kaleczyć naszą duszę, ale wierzę że z biegiem lat nauczymy się panować nad wspomieniami i emocjami tak byśmy myśląc o naszych mężach czuły tylko miłość, czułość. I choć zawsze będzie już nam towarzyszyć tęsknota, to może nie będzie to, aż tak bolesne uczucie.
Ten testamen jest tylko dowodem na to jak bardzo cię kochał jak chciał uporządkować wszystkie sprawy byś miała jak najmniej problemów gdy odejdzie. Myślę że nie musiałaś mu nic mówić on wiedział, znał cię i za wszystko kochał. A jeśli nawet było coś czego niezdążyliście sobie wyjaśnić to teraz już jest dla niego wszystko jasne, przecież jest tam gdzie są odpowiedzi na wszystkie pytania, gdzie słyszy się niewypowiedziane słowa a króluje tylko miłość i prawda. Dzięki tej miłości na zawsze będziecie razem on by chciał by ta miłość, te wspólnie spędzone chwile dały ci siły na najbliższe lata.

785

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

dzisiaj miałam bardzo podobne doświadczenie z charakterem pisma...to nie był ważny dokument. ale znalazł się w mojej szufladzie w pracy
W potoku łez...podarłam. Czy chcę zapomnieć... nie. Ale nie mam siły trafiać przypadkiem...nieprzygotowana. Bardzo Wam wierzę...że Oni są. Dziekuje. Pozdrawiam. W potoku...

786

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Kochane czytam Wasze posty codziennie, tak pięknie piszecie, że dają mi one siłę by dalej jakoś żyć. Tak bardzo chcę wierzyć, że to prawda, że Oni są tam szczęśliwi, czuwają nad nami z góry, opiekują się nami i naszymi dziećmi. U mnie wszystko jest jeszcze takie świeże, niedawno minęły dwa m-ce, a ja sobie z tym wszystkim coraz mniej radzę. Na każdym kroku uświadamiam sobie, że JUŻ NIGDY...
Nic już nigdy nie będzie takie samo, słońce świeci już dla mnie inaczej, powietrze jest takie ciężkie, że każdy oddech boli.  Gdy widzę na ulicy ludzi wesołych, uśmiechniętych, pełnych życia  serce boli jeszcze bardziej. Najchętniej schowałabym się przed całym światem i nie wychodziła z domu.
Czuję się tak jak by ktoś zgasił mi światło i kazał żyć w ciemności. Na razie poruszam się po omacku, stale upadam, ale podnoszę się bo jest jeszcze mała iskiereczka, która się tli. Tą iskiereczką jest mój synek, który mi przypomina o naszej miłości, jest cząstką nas i dla niego muszę mieć siły żyć. Muszę nauczyć się żyć w tej ciemności i Wy dodajecie mi tej otuchy.

787

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Witam Was Kochane!Od 3 tygodni jestem w Gdansku, Jestem u siostry u kolezanki i u tesciowej,mialam wracac 5narca ale boje sie sama wracac do pustego domu, siostra zgodzila sie ze mna jechac ,za co jestem jej wdzieczna bo ma tu rodzine ,a jednak widzi w jakim jestem stanie i jedzie ze mna na dwa miesiace,w polsce czuje sie troche lepiej ale jak pomysle o powrocie to przeszywa mnie ogromny lek, a wracac musze,moze dlatego tutaj czuje sie lepiej ,bo do polski przylatywalam dwa, trzy razy do roku ale zawsze sama, Jurk nigdy nie chcial,ja lecialam na kilka dni i szybko wracalam do niego,i teraz tak sobie wyobazam ze on tam jest, pomimo to ze wiem ze tak nie jest, dziewczynki dziwnie to brzmi ale ulatwia mi to zycie.Boje sie powrotu ,jak otworze drzwi i zastane pusty zimny dom,jego otwarta szfe i wszedzie jego ciuchy, co z tym zrobic, nie chce pozbywac sie tego wszystkiego a za razem wiem ze musze i ze tak bedzie lepiej, boje sie wszystkiego,pamietacie jak pisalam ze snil mi sie jak na mnie krzyczy, pisalyscie ze przysni mi sie dobrze i tak sie stalo, snil mi sie bardzo dobrze,bylismy przytuleni ,calowalismy sie z taka wielka miloscia ,ta milosc byla ogromna ,pamietam jego szczesliwe oczy, i mocne ramiona,z tym uczuciem obudzilam sie ,bylo piekne, cudowne nie umiem tego opisac. Kocham go bardzo bardzo mocno, i tesnie coraz mocniej ,24lutego minely dwa miesiace.kochane moje nk,Malgorzata Dudek Ledzianowska.

788

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Sylwinko ty dopiero rozpoczynasz swoją drogę wszystko jest takie świeże. Wiem to strasznie boli i jeszcze pewnie przyjdą dni gdy ten ból dosłownie będzie zwalał cię z nóg ale zawsze myśl wtedy o waszej miłości o tym maleńkim skarbie obok ciebie dla którego jesteś całym światem. Nie możesz się poddawać. A zawsze kiedy masz ochotę płakać i krzyczeć zrób to tu na forum, poczujesz ulgę gdy głośno wypowiesz własne myśli i nazwiesz emocje.

789

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Witajcie! U mnie będzie 5 marca 3 miesiące... Czuję , że kocham mojego Janusza coraz mocniej, coraz bardziej sie w Nim zakochuję, tak jak na początku naszej MIŁOŚCI. NIe ma minuty żebym o NIm nie myslała, strasznie nie tęskniła. Proszę Go , żeby wrócił, przytulił. Cały czas myślę, że to sie nie wydarzyło naprawdę, że otworzy drzwi... Piszę do Niego sms, maile i nic!
Mój rozum wie co sie stało, ale serce nie chce przyjąć tego do wiadomości. Wącham Jego niewyprany sweter, wodę po goleniu - w każdym pokoju mam jego duże zdjęcie...

790

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Kochana dla nas wszystkich jest to jak koszmarny sen z którego chciały byśmy się obudzić. Ja też mimo wszysktko czakam na cud. Gdy dzwoni telefon to mam nadzieję że to on, podobnie gdy nadjeżdża samochód. Już parę razy zdawało mi się że widzę go gdzieś na ulicy i gotowa byłam za nim pobiec. Daj sobie czas na żałobę to nie minie szybko ale z dnia na dzień może będzie lepiej, na razie mineło niewiele czasu a chyba ten najgorszy jest jeszcze przed tobą. Pozdrawiam cieplutko i życzę dużo siły. Pisz do nas jak najwięcej.

791

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Dzięki Lidzia za słowa otuchy. Mój Janusz 21 marca ma urodziny - dla mnie wiosna to będzie koszmar. Kilka dni temu brałam tabletki przepisane mi przez psychologa - i nic nie czułam, zupełnie nic.  A ja chcę o Nim myśleć, mimo że jest to strasznie trudne. Chyba przestanę brać te tabletki.

792

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Witajcie dziewczyny!
roma ja tez uwazam że tabletki nie pomagają ja biore tylko sporadycznie.wole jak nawet bardzo boli.... a boli chociaz już prawie 10 miesiecy.Ja jeszcze teraz kiedy jest mi zle chciałam poczuć jego zapach w rzeczach które pozostały.Trudno jest życ uwazam że nawet wczesniej miewałam lepsze dni wszystko sprawia trudnosci.
Marysiu trzymaj sie nie zdażyłas mu wszystkiego powiedzieć ...mój mąż zmarł nagle wiem tylko że mnie kochał i ja jego też wiedza na pewno o tym.
Jak sobie radzicie w pracy?

793 Ostatnio edytowany przez kasia77 (2011-03-03 22:33:02)

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Witajcie kobietki.

Dzięki za życzenia bardzo miłe  ale jednak to jest się o rok starszą!!!

Roma leki działają na krótką metę podobnie jak alkohol.To jest chyba rozwiązanie najgorsze z możliwych.Lepiej pisać do bólu na forum bo wtedy wyrzucisz z siebie cały żal złość i lęki...A od nas zawsze otrzymasz wsparcie lepsze niż u jednego psychologa.

Sylwinka twój synek to nie jest mała iskiereczka tylko solidny promień twojego życia!!!Powtarzaj to sobie do znudzenia.On też potrzebuje uśmiechniętej i wesołej mamy która osłodzi mu jego życie i choc troszkę zastąpi tatę.

Widzę też że pojawił się wątek samochodów.To dobrze dziewczyny że jeździcie a niektóre robią prawko.Samochód jednak bardzo ułatwia życie a i jest się bardziej samodzielnym a to w naszym przypadku ważne.Ja też prawko zrobiłam kilka lat temu i leżało w szufladzie a po śmierci Maćka wsiadłam i jeżdżę.

Co do ubrań to ja zostawiłam sobie tylko te ulubione Macieja rzeczy no i jego kapelusz który leży na widocznym miejscu w pokoju.Zresztą to są tylko ubrania rzeczy które teraz są a za chwilę ich nie będzie.Ja po prostu posegregowałam je i te dobre oddałam dla dobrych ludzi a zużyte wyrzuciłam.Dla mnie osobiście najważniejsze są wspomnienia a tych nikt i  nic mi nie odbierze!!!To zawsze będzie moje....

Milen w pracy to ja nawet nie mam ostatnio  czasu myśleć o niczym a do domu wracam wykończona ale uważam że to dobrze.Czasami takie ekstra tempo też jest potrzebne!!!


Trzymajcie się pa.

794

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Ja również ulubione ubrania zostawiłam sobie,resztę oddałam potrzebującym. Nawet wszystkie jego lekarstwa oddałam do hospicjum. W ten sposób może komuś pomogłam.
Kasiu masz rację wspomnień nam nikt nie odbierze.

795 Ostatnio edytowany przez Smutna Marysia (2011-03-04 10:59:13)

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Witajcie
Ostatnio to mam znowu doły.
W pracy to u mnie różnie bywa, zauważyłam, że to zależy od tych moich dni ciężkich.W zasadzie to od momentu kiedy dowiedzieliśmy się o chorobie, to już nie jestem taka przedsiębiorcza jak przedtem.Pracuję bo muszę, ale nie wysilam się, zresztą mój umysł jest jakiś otępiały, cały czas myślę o emeryturze, odliczam czas. zresztą z każdym dniem jestem bliżej mojego Męża.
i to mi chyba daje nadzieję.
Co do tabletek to Kasia ma całkowitą rację, ja biorę sporadycznie, jak nie mogę spać, a rano muszę przecież iść do pracy i jakoś funkcjonować, boję się od nich uzależnić, bo wiem, że potem jest jeszcze gorzej, a i tak musimy przez to przejść.
Sylwinko rozumiem Cię doskonale, wiem jak się czujesz, opisałaś to idealnie,  czuję się podobnie, ale pamiętaj masz syneczka, on nie ma TATY ale ma Ciebie i tylko na Ciebie liczy i z każdym dniem kocha Cię mocniej i tylko Ty mu przekażesz miłość od Taty.

796

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Witajcie! Juz nie pamietam kiedy tak żle sie czułam a wszystko zwiazane z praca tak jak bym przeczuwała zaczynając ten temat. Kasiu piszesz zeby pisac do bólu na forum wiec pisze.Lubiłam swoja prace wywiazywałam sie bardzo dobrze.Tylko zawsze było tak ze nikt mnie nie zastąpił. Kazdy unikał jak mógł zeby nauczyć sie programu komputerowego.Jak wracałam zaległości rosły a pracy jest dwa razy wiecej niz było.Na poczatku żałoby szefowa opieprzałą mnie ze nie powinnam chodzić na zwolnienie bo praca mi pomoże.Zgłaszałam kilka razy że mam duzo pracy i prosze o pomoc. Dostałąm na kilka dni dzis dowiedziałąm sie że ta osoba ma mi już nie pomagać / notabene od kuzynki szefowej nie od niej samej/.
Byłam tak zdenerwowana ze nie chciałm dzisiaj rozmowy bo górę wzięły emocje.Czuję jakby mobing nie wiem co bedzie dalej.Także nie zawsze praca jest wybawieniem może do poniedziałku sie uspokoje narazie siedze i płacze.

797 Ostatnio edytowany przez roma63 (2011-03-04 18:49:28)

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Świeci słońce, coraz cieplej, wiosna coraz bliżej - w zeszłym roku z utęsknieniem na nią czekałam. A teraz... Ja już należę do świata umarłych i chyba tak zostanie na zawsze, bo mojego ukochanego NIE MA. Co z tego, że gdzieś TAM jest - mnie i dzieciom jest potrzebny TU. Znam tylu ludzi, którzy żyją tak jak by Boga nie było i ... żyją, maja szczęśliwe rodziny, dzieci szczęśliwe dzieciństwo, dobrze im się powodzi. I na nic mi się zdają tłumaczenia teologów, że Bóg im daję szansę się poprawić. Czyli, żeby być szczęśliwym, długo żyć, trzeba grzeszyc na potęgę? Mi jest bardzo trudno się  pogodzić z moją strata, bo tyle Bogu poświęciłam, starałam się żyć wg. pprzykazań, pielgrzymki , modlitwy itd, itp. Dlaczego nasza rodzina ma tak strasznie cierpieć? Myślę, że wiele osób zadaje sobie tego rodzaju pytania. Ja teoretycznie mam w głowie cała naukę o wierze, wieczności - ale konfrontacja z prawdziwym życiem jest okrutna. To ja i dzieci musimy przeżyć kolejny weekend bez Niego, Urodziny, Dzień Kobiet,  "radosne" Święta Wielkonocne, to my nie cieszymy  się na wakacje. To mnie nikt nie przytuli, nie pocieszy, nie pocałuje - i tak już będzie ZAWSZE!!!

W pracy fatalnie - dyrekcja wymaga, żebym była tak samo zaangażowana w pracy jak przed śmiercią Janusza - a pracowałam na potęgę, zostawałam do późna w szkole, robiłam z pasją dużo rzeczy, zamiast poświecać ten czas mężowi i dzieciom. Naprawde tak trudno im zrozumieć, że jestem teraz sama do wszystkiego (duży dom, co chwilę sie coś psuje, z dziećmi do lekarza, sym ma maturę, moje zdrowie się sypie, mam starych, schorowanych rodziców koło 80-siątki). Nie wiem co będzie dalej, bo ja nie mam czasu, po prostu doba ma 24 godziny i nic wiecej. Jak mówie , że muszę z dzieckiem do lekarza i  nie mogę zostać, to robią takie miny jakby mnie chcieli wyrzucić z pracy.  Mileno też myślę, że to mobbing Zresztą mówi sie, że wdowę każdy wykorzysta. Mam  już serdecznie  dość takiego życia - przyjdę do domu i nie mam sie komu wyżalić, wypłakać, odstresować. Mam straszny żal do wszystkich i do wszystkiego, że to co mnie spotkało jest nieodwracalne, nie można tego naprawić, jest ostateczne, nie można się targować. Chciałabym, żeby jak najszybciej był koniec świata i wszystko by się dla wszystkich skończyło.

798

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Ja jestem przerażona że po 10 miesiacach żałoby jestem w takim stanie.W pracy właśnie też wracałam po urlopie czy zwolnieniu i byłam w stanie wszystko nadrobić.Teraz nie docenia sie takich ludzi uczciwych i nie walczacych o swoje.Nie czuję wsparcia znikąd kolezanki w pracy tez uważają że przecież muszę żyć one też maja problemy brak pieniedzy.Zastraszenie sprawia że nikt sie nie odezwie nie obroni bo przecież może stracić pracę.
roma chyba dzisiaj jesteśmy razem!

799

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Witajcie kobietki.

Słuchajcie dziewczyny - nie wolno wam się poddawać!!!musicie walczyć o swoje.Wiem łatwo się mówi ale to prawda.Ja też zauważyłam że mam mniej sił tak jakbym była ciągle mocno zmęczona ale zwalam to na przesilenie wiosenne.Myślę że za jakiś czas przejdzie no i męczy mnie alergia ale już łykam leki i powinno się poprawić.Może spróbujcie łykać jakiś magnez albo inne witaminy.
Milen spróbuj pogadać z szefową że nie dajesz rady i nie jest to twoja wina.Wytłumacz jej na spokojnie o co ci chodzi - może zrozumie.

Ja mam o tyle lepszą sytuację że to ja decyduję w jakich godzinach i ile będę pracować ale żeby to zrozumieć też musiało upłynąć trochę czasu i parę razy musiałam dostać po tyłku.I albo to  mojej szefowej odpowiada albo niech sobie szuka kogoś innego.

Także dziewczyny walczcie o swoje i się nie dajcie.

800 Ostatnio edytowany przez proy0311 (2011-03-04 20:48:01)

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

26 lutego minęło 6 miesięcy. i jestem 68.Nic nie chce być lepiej. bywało różnie. górka dołek. Teraz rzeczywiści chyba z powodu przychodzącej wiosny która zwykle niosła nadzieje i wzmagała miłośc ...a teraz...owszem miłość wzmaga i razem z nią tęsknotę. Pamiętam każdy szczegół zamykam oczy i czuje jak dotykam...i nic z tego. A dzieci... Roma ...jak jeszcze to wszystko świeże...każdy przeżyty dzień...to sukces...
Mileno....ja też jak myślę że po 10 miesiącach jest tak ciężko... pewnie tak jest...pewnie nawet po wielu latach....
Ja 8 marca jadę na rekolekcje...totalna cisza . co ja tam znajdę czy coś tam znajdę. też mam do Pana żal...wielki...a z drugiej strony dlaczego niby nie ja ? przecież tylu ludzi cierpi...miałam szczęście ..skończyło się...Jeśli nie wątpiłam w niego gdy dotykało innych...żeby można było wiedzieć na pewno ...że On jest...prawdę mówiąc zawsze szukałam...nigdy nie wiedziałam z pewnością...bzdurzę bzdurzę bzdurzę ...ale mówicie że można pisać...a ja właśnie nie mogę wytrzymać...Dziewczyny...
Dzieci Joli...mam nadzieje że nie topią smutków w zatracaniu się...czy od myślenia o nich jakos bedzie im lepiej...co z silą modlitwy... nie wiem nic

801

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Dobrze że jesteście bo nie wiem co bym zrobiła.Przyznaję bez bicia że rzeczywiście nie mam takiej koncentracji na pracy jak było kiedys może mojej winy niech bedzie 30% a reszta to jest rzeczywistość nie do wytłumaczenia.Powiem Wam tylko tyle że nienawidzę nieuczciwosci i chyba na tym polu polegnę.
Wiem że muszę zachować spokój i po prostu uciec na zwolnienie nie chcę żeby ktoś przeprowadzał na mnie eksperymenty ile wytrzymam.
Jakaś zla passa nawet moje dorosłe dzieci odczuwają jakiś kryzys.Czy to nigdy nie skończy sie?

802

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Niedawno byłam zamówić mszę za męża a ksiądz nawet nie miał czasu porozmawiać zemną ,mam wielki żal z tego powodu.
A jeśli chodzi o pracę to już nikt nie pamięta że niedawno straciłam męża i wymagają czasem zbyt wiele.Nawet koleżanki z pracy zrobiły awanturę bo powiedziałam że w lipcu chcę parę dni urlopu bo planuję z dziećmi pojechać na wczasy .
Bo przecież we wrześniu miałam urlop jak chowałam męża, tylko powiedzcie co to za urlop.Nawet mówią żebym poszukała sobie kogoś...

803

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Widzę, że jeśli chodzi o pracę, to wszystkie mamy pod górkę  - czy tak juz będzie zawsze? Mileno też czuje, że przeprowadzają na mnie eksperymenty ile wytrzymam. Tylko, że ja nie mogę iść na zwolnienia, bo bardzo dużo tracę - a mam troje uczących sie dzieci i skromną rentę. Z drugiej strony nie wiem jak długo tak wytrzymam. A jeśli chodzi o koleżanki z pracy... szkoda gadać. Dwie z nich potrafiły zrobić (w tajemnicy przed wszystkimi nawet dyrekcją) przedstawienie na koniec semestru (2 tygodnie po śmierci Janusza) - córka chodzi do mojego gimnazjum i była wzorowa. To przedstawienie, gdzie byli zaproszeni rodzice najlepszych uczniów - było poświęcone ... śmierci - slajdy z trumnami, zabitymi, cierpieniem itd. piosenki o śmierci, młodzież ubrana na czarno. Moja córka zaczęła na głos płakać, ja o mało co nie zemdlałam, szybko wyszłyśmy. Przez całą noc nie mogłam jej i siebie uspokoić. Wprawdzie dostały reprymendę od  dyrekcji, ale teraz sa na mnie śmiertelnie obrażone, mimo ,że ja  nic dyrekcji nie mówiłam. Jak można być tak mało inteligentnym albo perfidnym, mogły mi powiedzieć, żebyśmy po rozdaniu dyplomów wyszły. To jest tylko jedna z bardzo przykrych rzeczy, które mnie prawie codziennie w szkole spotykają. Ja nigdy nie byłam konfliktowa, dobrze żyłam ze wszystkimi  - nie mam pojęcia dlaczego po tak strasznej tragedii  wszyscy nagle mi dokuczają.

804 Ostatnio edytowany przez Smutna Marysia (2011-03-05 10:57:52)

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Moje drogie
Ja prowadzę działalność gospodarczą, więc nie mam przełożonych, szefów, sama za siebie odpowiadam, ma to dobre i złe strony, ale to co Was spotyka jest bardzo przykre i niesprawiedliwe.Ludzie jednak nie są tak wspaniali jakbyśmy myślały, w dzisiejszych czasach widać każdy walczy o siebie a bliżniego ma gdzieś.Ja myślę, że to prawda z tym powiedzeniem, że zrozumie kto stracił.Im się wydaje, że pochować, trochę popłakać i dalej, nie zastanawiają się nad tym, że po odejściu kogoś bliskiego my jesteśmy zagubione, zestresowane, nawet nie zdają sobie sprawy jakie procesy emocjonalne w nas zachodzą. Może nie wszyscy są tacy, ale są.Ja chociaż minęło już 8 miesięcy nadal poruszam się jak w tunelu bez światełka, czekam na jakiś promyk nadziei od Niego.Nie wiem, ale jak widać te ostatnie dni nie są specjalnie dobre dla nas.
Agnieszko z tym gadaniem 'poszukaj sobie kogoś' nie przejmuj się, ja wpuszczam i wypuszczam drugim uchem, ten kto to mówi już teraz nic nie rozumie.

805

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Jestem w strasznym stanie psychicznym ale nie wiem jeszcze czy pójde na zwolnienie.Jest taka sytuacja że najlepiej jak bym poszła i tam nie wróciła tylko co z praca przecież muszę z czegoś żyć.W moim wieku to niestety juz problem.
Przerastają nas codzienne problemy a my teraz powinnysmy miec spokój zero stresu.Od wczoraj płaczę
roma jak czytałam Twojego posta też ale się rozpadłam.

806

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Mileno wiem, że czujesz się strasznie zagubiona, zestresowana i bezbronna.Rozumiem Twoje obawy związanie z wiekiem.Kochana proszę Cię trzymaj się, miejmy nadzieję, że wszystko skończy się dobrze.Mnie też najmniejszy afront wyprowadza  z równowagi i wtedy zawsze maszeruję do Męża naskarżyć i pożalić się.Pamiętaj, że Oni nam pomogą.

807

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

tak , nie ma wyjścia...musimy byc silne. Stałyśmy sie wrażliwsze...straciłyśmy poczucie bezpieczeństwa...ale niestety mam świadomość że jeśli rozłożę się na łopatki świat niekoniecznie mnie podniesie. Same musimy siebie nawzajem podnosić. Naprawdę mało kto rozumie...Ale co do pań w szkole...koszmar...Przecież one spotykaja sie z dziećmi...dzieci przychodzą ze swoimi problemami...jeśli te kobiety wykazują sie podobną empatią w stosunku do nich....ROZPACZ czarna najczarniejsza...
Dacie radę. Mileno ...Roma... a może i my troche smutku gdzieś zgubimy Smutna Marysiu.
Mileno ...sen spokój...Ty przede wszystkim bądż dla siebie dobra. I żadnych nerwowych ruchów...Masz jeszcze chwilke dla siebie...spraw sobie jakąś przyjemność...dziś teraz ...nie myśl o tym co pózniej...przez chwilę...

808 Ostatnio edytowany przez roma63 (2011-03-05 19:00:36)

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Cały dzień czytam maile od mojego Janusza (zapisane mam w poczcie od dwóch lat). Znalazłam z zeszłego roku... życzenia na Dzień Kobiet dla mnie i dla córki i zaproszenie do restauracji na obiad. Wtedy to było takie normalne, a dzisiaj urasta do najwspanialszego marzenia, które juz nigdy się nie spełni. Tak strasznie żal. Wiem, że trzeba sie trzymać, "żyć" dalej, ale skąd brać siły. Wiem, że dzieci - w zasadzie wszystko cokolwiek robię, robię dla nich. Ale jak przyjdzie wieczór, weekend... Dużo mnie w życie spotkało trudnych sytuacji, ale zawsze był ten KTOŚ, kto wspierał, pocieszał, pomagał - a teraz kiedy sytuacja jest tragiczna i mnie przerasta - Jego nie ma. Możecie sobie wyobrazić,że gdy w szpitalu po kilkugodzinnej reanimacji Janusza o godz. 5.45 lekarz powiedział, że to koniec  - pierwszą rzeczą którą chciałam zrobić - to zadzwonic do Niego i powiedzieć MU co się strasznego stało.
Dziękuję proy za wsparcie i słowa zrozumienia.

"Mój Ojcze, potrzebuję Cię teraz. Potrzebuję Cię jako Ocja, którym mówisz, że jesteś. Tego, który patrzy na mnie ze szczególną troską. Tego, który mnie chroni, nie spuszcza ze mnie oka. Spójrz na mnie teraz, właśnie w tym momencie. Jestem w potrzebie. Abba, Ojcze, Mój Tatusiu, który nigdy nie zawodzisz, nie widzisz tego?. Oczywiscie, że widzisz. Przyjdź i pomóż mi. Bez Ciebie nie dam rady. Jesteś Ojcem, którego potrzebuję. Powiedziałeś, że zebrałeś moje łzy niczym w naczyniu, że nie przeoczysz ani jednej z nich. Proszę, oto kilkaset następnych. Zobacz je, policz, pomysl o moim bólu i nie lekceważ go. Mój Boże pragnę ufać Ci jako Ojcu, którego potrzebuję. Bądź większy niż mój ból, łaskawszy niż moje cierpienie."
Fragment ksiażki E.Underwooda " Kiedy Bóg łamie Ci serce"

809

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Dzięki dziewczyny za wsparcie! Będę zmuszona chyba wziąć tabletki zeby się spokojnie wyspać i wyciszyć do poniedziałku.Przede wszystkim zachować spokój i poprosić siły wyższe o pomoc.
roma ja kiedyś tez tak miałam byłam na pielgrzymce w Częstochowie i też przez moment pomyślałam że jak wróce to mu opowiem jak było.
Pozdrawiam!

810 Ostatnio edytowany przez sylwinka131 (2011-03-06 00:57:36)

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Dziękuję Ci Roma za tą modlitwę chyba jej potrzebowałam. Mam coraz gorsze dni i nie wiem już w co mam jeszcze wierzyć. Jednego dnia modlę się do Boga i proszę go o siły, a następnego krzyczę, że go nie ma, bo przecież gdyby był, to nie byłby aż taki okrutny, nie skazywałby mnie/NAS na takie cierpienia. Ale co pozostaje jak nie WIARA, gdzie szukać jakiegoś punktu zaczepienia, żeby jakoś przetrwać ten koszmar. 
Tak jak Ty czuję, że z każdym dniem kocham mojego Andrzejka coraz bardziej, czuje jak ta miłość wzrasta i tak bardzo boli, że go już przy mnie nie ma. Serce mi krwawi, że nie mogę się do niego przytulić i poczuć się taka spokojna i bezpieczna, a tak bardzo go teraz potrzebuję. Znowu budzę się lękiem i boję się o przyszłość, nie wiem jak dam radę żyć z takim ciężarem.
Jestem sama z malutkim dzieckiem, na dodatek bez pracy. Za chwilę skończy mi się zasiłek, renty na synka też jeszcze nie otrzymałam, bo ZUS stale robi jakieś problemy. Ofert pracy dla mnie jak na lekarstwo, wszystko to zaczyna mnie przerastać, wszystko we mnie pęka w środku, chce mi się wyć, krzyczeć, jakie to  wszystko w tym życiu jest  beznadziejne, ile się człowiek musi naszarpać, na denerwować - tylko po jaki kij...

811

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Witam, mija 10 miesiecy od śmierci mojego męża i mimo, ze jak mówią czas leczy rany, wcale to nie prawda. Jak czytałam, któraś z dziewczyn pisała, że im dalej tym gorzej i tak jest w moim przypadku. Myślałam, że jak rzucę się w wir życia codziennego, obowiązków, ..... w biegu do szkoły, przedszkola zawożą dzieci, pędem do pracy i z powrotem, bo moje dzieci wychodzą ostatnie ze szkoły i przedszkola, w natłoku zajęć starałam się nie myśleć o bólu i pustce w moim sercu po śmierci męża. Zaczynam wychodzić z czerni, mając żałobę w sercu  i żal do świata, może nawet Boga, że straciłam miłość mojego życia, mojego przyjaciela i mimo, że pod koniec jego życia nie układało nam się najlepiej to w moim sercu pozostanie największą i jedyną miłością. Jest mi żle i cholernie smutno i nie potrafię się użalać nad sobą i uzewnętrzniać, ale pare osób powiedziało mi, że mimo że o TYM nie mówię to mam minę męczennicy i ludzie boją się ze mną rozmawiać. Prawda jest taka, że jak ktoś nie stracił bliskiej osoby to tego nie rozumie.......    Dobrze, że mam dwóch synków, którzy dają sens i cel mojemu zyciu bo inaczej byłoby ze mną żle.
Pozdrawiam i do usłyszenia, bo już piszą te słowa wpadam w melancholijny nastrój i nie mogę powstrzymać łez...

812

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Sylwinko! Zus napewno Ci w końcu wypłaci, co Ci sie należy. Ja musiałam tam kilkanaśnie razy dzwonić, rozmawiać z róznymi ważniakami. Zresztą nie tylko w Zus-ie. Z każdym ubezpieczeniem mam straszne kłopoty. Wyobraźcie sobie, że jest taki przepis w szpitalu mówiący o tym, iz pacjent tmusi podpisać zgodę na dostęp do danych medycznych rodzinie. Mojego Janusza przywieziono nieprzytomnego i nic siłą rzeczy nie podpisał. I ja nie mam PRAWA nawet zobaczyć dodumentacji Jego choroby, a co dopiero dostac jakichś odpisów. A w ubezpieczalni nie wystarczy sam AKT Zgonu, chcą jeszcze inne dokumenty i od tego uzależniają wypłatę odszkodowania. Ile ja sie nadzwoniłam, napisałam, naprosiłam i nic, nie przeskocze tego. Pisałam nawet do Prezesa GUS - i też nic nie mógł zrobić. Paranoja - w szpitalu powiedzieli, że każdy powinien przez notariusza miec taki dokument zgody na udostepnienie dok. medycznych. Dlatego ja jak najszybciej musze zrobic taki dokumrnt dla dzieci - bo jak juz wiem z autopsji nikt nie zna dnia ani godziny.

Niedawno śnił mi sie w nocy mój Janusz. Rzadko mi się śni, ale wtedy minęło 30 Mszy gregorianek, które za Niego zamówiłam w Krakowie w klasztorze. I wiecie co - śnił mi się taki radosny, szczęsliwy,  pływał w jakiś morzu (woda oczyszcza - symbol chtrzu), że nabrałam przekonaniu, że juz jest w niebie.

813

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Dziewczyny drogie - przytulam was do serca . mojego  ktore juz ponad 10 lat jest samotne ,
Luidzie są podli , nikcxzemni . ciekawe ze w momentach w których powinni byc łagodni i pom ocni  to wtedy  sczerza kły i ostrzą. pazurki 
Gdy po straciue męża /umarł na moich rekach / bardzo cierpiałam  poiza najbliższą rodziną nikt ze znajomych  nie potrafił ???> nie  chciał ze mna nawiązać  kontaktu , nikt nie pocieszał , nie odwiedzał .
Zostałam . podwójnie sama
Teraz po 10 latach jestem wyciszona, pogodzona z losem , i nadal  singlem .

814

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Witaj mazianka! u mnie właśnie za tydzień minie 10 miesiecy a ja czuje sie jak wrak.Mam wrazenie że miałam juz lepsze dni.Wydaje mi sie że nie potrafie nic załatwić czy zrobic.Też jak patrze na swoje odbicie w lustrze widze tylko bezgraniczny smutek.Nie cieszy mnie nawet słońce zapowiadajace wiosne bo wiem ze jego nie ma obok mnie.
Współczuję Wam dziewczyny jeśli macie problemy z załatwieniem ZUS czy ze szpitalem,może zmieniły sie jakieś przepisy bo ja nie miałam zadnych komplikacji.Szpital wydał mi niezbędne dokumenty do ubezpieczenia.
roma dzieki za modlitwe.

815

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Witajcie kochane.Wiecie że czytam Wasze posty i płaczę,chciałam coś napisać,ale mogę się podpisać tylko pod Waszymi postami.Jakie my wszystkie  mamy  podobne odczucia , taki sam ból,te same wątpliwości.Ja ostatnio też nie mogę dać sobie rady.Cała niedziela przepłakana.Nawet syn który miał jechać do szkoły jutro,pojechal dzisiaj.Teraz moi synowie pojechali do kościola,a ja można powiedzieć od niepamiętnych czasów nie poszłam na mszę św niedzielną.Roma mam do Ciebie pytanie ile kosztowała Cię Gregorianka bo u nas ksiądz chce aż 1800 zl

816

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Alicjo! Ja załatwiałam poprzez Klasztor w moim mieście, tam zajmuje sie tym jedna z sióstr. Potem zostało to wysłane do Klasztoru w Krakowie. Jak zapytałam o cenę - to siostra powiedziała, że tyle co wszędzie -30 zł za jedną Mszę - czyli 30x30 zł = 900 zł. Ja nie wiem skąd Twój ksiądz wziął taką kwotę! Przecież 900 zł to już jest strasznie dużo. Może popytaj gdzie indziej.

817

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Witajcie dziewczyny. witaj mazianka
Dla mnie też nie była to udana niedziela. nawet pokłóciłam się z synem. mam wrażenie jakby on już był zmęczony tymi moimi nastrojami, jest mi przykro. Tak jak mówi Proy musimy być silne. Trzymajcie się

818

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Chyba każda z nas teraz gorsze dni. Ja od piątku nie mogę się pozbierać,cały czas mam ochotę płakać. W dodatku dopadła mnie grypa.Staram się tylko wytrzymać do wieczora,w piątek płakałam razem z córkami. Trzyletnia córka miała wysoką gorączkę i bardzo płakała za tatą. Cały czas mam przed oczami nasze wspólne chwile. Coś minęło bezpowrotnie. Z czasem wcale nie jest lżej. Być może tych gorszych dni jest mniej,lecz gdy nadchodzą to są dużo cięższe.
Trzymajcie się dziewczyny.

Kasiu śliczne fotki,widać,że u Ciebie zaczyna się wiosna.

819

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Roma bo u nas za mszę wypominkową w zwykłym dniu ksiądz bieże 60 zł a w niedzielę nawet 100 zl.Sama już płaciłam tyle.W innej parafii chce 1500 zł za Gregoriankę.Widzę że u Was jeszcze księża nie ciągną z ludzi tyle co tutaj.I to w niedzielę jak zamówiłam to nie była msza tylko za męża ale aż w    trzech intencjach .Chciałabym zamówić ale to strasznie dużo pieniędzy.

820

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Alicjo,  to może przez jakiś klasztor, moja mama często daje tak na Msze. Klasztor w Raciborzu nazywa się Annuntiata nr tel. 324155051. Ja naprawdę zamawiając te Msze poczułam, że już tylko tak mogę okazać  Januszowi moją miłość. Oczywiście Msze w mojej parafii, modlitwy na cmentarzu, z dziećmi.
Wczoraj moi dwaj synowie powiedzieli, że nie wierzą w Boga, szczególnie ten starszy - gdzie był Bóg gdy umierał ich ojciec, zdrowy nic mu nie dolegało, zmarł nagle, w momencie, gdy wszystko zaczęło nam się układać.Ja sama mam straszne problemy z wiarą, ale jestem przerażona ich stanowczością. Jest to dla mnie okropny ból - jeszcze dodatkowo, jakby wszystkiego było mało. Ja już nie mam zupełnie siły. Chciałabym zniknąć.

821

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Roma jesteś dzielna...ja dzieci zaczęam zauważać znacznie póżniej...Nauka życia bez...jest koszmarnie trudna...nigdy się nie kończy... I rzeczywiście gdy już przychodzą trudne chwile...mimo że rzadziej...uderzają z siŁą...straszną.
Dzieci...wprowadzenie religii na grunt przedmiotu...na korytarz...koszmar...ale ktoś im to zafundowaŁ.
Już nie mogą pójść i zgŁębiać sakrum...zrobiŁo się ...masz 5 to Pan Bóg Cię lubi.
Jak  masz 2 to Pan Bóg Cię nie lubi i ty lubić go nie musisz...i wtedy to już możesz mu wtykać... Jak masz 4 to jestes gorszy od tego co ma 6 to Pan Bóg kocha Cię tak troche...Koszmar...ten kto to wymysliŁ pewnie będzie się w piekle smażyŁ...
PoniosŁo mnie...
Nie bój się...dla Twoich dzieci teraz to Ty jesteś wyznacznikiem...i nic na siŁę ...sama wiesz jak dzieci wyczuwają faŁsz. Jeśli będziesz mimo wątpliwości szukać dla siebie...Nie przejmuj się ich deklaracjami...pozwól im na nie...Wiem co czujesz. Moja domowa  mŁodzież... To olbrzymie wyzwanie dla wiary ...sama czujesz...

822

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Mam zuperłnie inny pogląd i osąd  bezwzględnych księzy biorących  wygórowane kwoty za msze .
Dla mnir to podlośc wykorzystywać sytuacje skolowanej i cierpi.ącej  po stracie duszy ktora zrobi absolutnie wszystko aby  tej osobie po drugiej stronie tęczy bylo lżej .
Nie dajcie sie  zwiariowac . macie dzieci ?? , wydatki ??   czy ksiąz niemóglby odprawic mszy za symboliczna zlotówke ?? albo za bóg zapłać ???  i wykazać milosierdzie ??
To ja wdowa , z niskim  uposaeniem emerytalnym woże dwie sasiadki do lekarzy, przychodni k aptek  calkowicie    za darmo - wiem ze im cięzko .Poczęstruja herbatką i to nie zawsze  ale bardzo sie cieszę ze mogę im pomóc
.
MODLITWA W INTERNECIE 

Pozdrawiam cię Gościu, który tu trafiasz
i polecam się także twojej modlitwie

http://www.modlitwa.alleluja.pl/
moze któras z was skorzysta ??   
Mnie także ktos  podpowiedziual tą stroinkę .

823 Ostatnio edytowany przez Smutna Marysia (2011-03-07 12:26:47)

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Niu7nia napisała-Nie dajcie sie  zwiariowac . macie dzieci ?? , wydatki ??   czy ksiąz niemóglby odprawic mszy za symboliczna zlotówke ?? albo za bóg zapłać ???  i wykazać milosierdzie ?? Racja, kiedyś byli tacy księża...

824

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Ja jeszcze w sprawie tej mszy.Roma zadzwoiłam pod ten nr.co Podałś to tam jakaś siostra dała mi nr.do innej siostry z Polanicy Zdroju ,ta siostra natomiast powiedziała że zadzwoni do mnie ksiądz,no i zaraz zadzwonil.przedstawił się że jest z parafii pod wezw.Mat.Boż Częstochowskiej w Wilamowie(gdzieś na Mazurach)No i też powiedział że dają ludzie 1000 lub 900zł i może się odprawiać w kwietniu.Tylko chodzi mi o to czy tu nie ma jakiegoś oszustwa.Bo teraz to różnie na świecie jest.Nawet jest strona w internecie tej parafii tylko nie mogę się daczytać jacy tam są księża(chodzi o nazwisko)bo ten podał mi swoje.Cz y mama Twoja wie napewno że to wszystko jest w porządku że te nasze pieniądze nie będo darowane jakimś wyłudzaczom?

825

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Moja mama wysyła na Msze drobne kwoty. Ja na te Msze Gregoriańskie zaniosłam osobiście pieniadze do klasztoru i dałam siostrze, która zajęła sie tym dalej. Potem dzwonił do mnie rektor Tawarzystwa Salezjańskiego z pytaniem od kiedy chciałabym aby Msze były odprawiane. Właśnie dzisiaj dostałam piękny list od rektora potwierdzający ten fakt. Dla mnie to było wszystko uczciwe, bo osobiście zanosiłam ofiarę. Nie wiem jak Ty chcesz to zrobic, może poprzez klasztor w Twoim mieście, zeby też mieć pewność.

826

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

No właśnie nie wiem co mam zrobić.U nas przez kościół w naszym mieście czegoś takiego bym nie załatwiła.Przecież to byłaby konkurencja.Tam niby już wpisał mnie ten ksiądz na kwiecień i pieniądze mam wysłać na konto ale trochę się wacham,powiedział że przyśle mi pocztą jakieś powiadomienie.Chyba narazie wstrzymam się z wysłaniem pieniążków.

827

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Witam Was! Przeżyłam jakoś dzisiejszy dzien w pracy.Coś mi podpowiedziało żebym zostawiła moja sprawe w spokoju.Pracowałąm jak nalezało zobaczymy co bedzie dalej.Byłam pierwszy raz u psychiatry powinnam brać tabletki jednak systematycznie a nie sporadycznie.Jesli nie bedę nadawać sie do pracy moge w każdej chwili przyjść po zwolnienie.Mobbing w firmie jednak jest ja nie chcę z tym walczyć bo nie mam na to siły.
roma pomogła chyba Twoja MODLITWA!

828

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Witajcie
Cieszę się Mileno9. że jakoś  Ci się poukładało. strata kogoś bliskiego rujnuje jednak nam wszystkim zdrowie , nie przypuszczałam. że to aż takie trudne, ale co możemy zrobić. nic... chyba tylko modlić się, ale nieraz i to nie wystarcza...

829

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Mam wrazenie ze każde napisane slowo otuchy jest beznadziejne w obliczu takiej tragedii jaka Was kobietki spotkała.
Moge tylko współczuc straty ukochanej osoby.Moze pozostaje wierzyc ze każde zdarzenie w naszym życiu ma jakiś sens i cel,ktorego my nie znamy...Jesli ktoś jest wierzący łatwiej jest nam zrozumiec i podeprzec się wlasnie swoją wiarą.Swiadomośc ze robimy dla bliskich osób ktore odeszły coś dobrego,coś co jest dla nich bezcenne(modlitwa) tez w jakis sposób podtrzmuje nas na duchu.Uwierzmy że są Aniołami ktore patrza na nas z Góry,i pomagaja swoja duchowa obecnością.Zycie toczy się dalej dla nas i trzeba wierzyc że nasze ukochane osoby życzyłyby sobie naszego szcześcia a nie rozpaczy...
Pozdrawiam cieplutko

830

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Alicjo, może rzeczywiście poczekaj z wysyłaniem pieniędzy, aż otrzymasz jakieś potwierdzenie. Ja jednak, mimo wszystko mam zaufanie, że są uczciwi ludzie.
Mileno, cieszę sie, że Twoje problemy trochę przycichły i że modlitwa zacytowana przeze mnie Ci pomogła. Ja byłam wczoraj znowu u psychologa, której powiedziałam, że leki przepisane przez psychiatrę nie działają. Ona mi odpowiedziała, że one są po to żebym nie spadła całkiem w dół, z którego mnie później ciężko będzie wyciągnąc, żeby mi sie chciało wstawać, jeść, chodzić do pracy. Te leki wcale nie przytłumiają bólu i rozpaczy - dalej jak płakałam, tak płaczę, tęsknię, kocham ... Dalej uważam, że życie bez Niego jest całkowicie bez sensu, ile mogę tak wegetować, nie chce mi się tak żyć. Boże, czemuś mnie opuścił?!

831

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Roma nie wolno Ci mówić że Bóg Cię opuścił.Jako katechetka musisz dawać nam przykład,musisz być silna.W niedzielę syn który pojechał po naszej kłutni ,napisał mi zaraz smsa (mamo mimo że nie ma taty nie poddamy się damy radę musimy jakoś żyć).Wiem że musimy ,każda z nas to w głębi duszy wie,tylko tak trudno się z tym zgodzić.Ale musimy to jakoś przetrwać.Chociaż też nie wiem czy mi się to uda .Też ze mną jest coraz gorzej.Narazie kończę bo dzwoniła siostra zaraz do mnie przyjedzie.Pa.

832

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Roma Twoja modlitwa, to jak balsam na duszę, wydrukowałam ją i noszę przy sobie, dziękuje...

833 Ostatnio edytowany przez roma63 (2011-03-08 11:38:21)

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Ja to wszystko wiem, ale nawet sam Jezus wypowiedział te słowa do Swego Ojca! Bóg wie, co ja czuję, więc to co powiem czy pomyślę jest mu znane. Gdzieś w jakiejś książce przyczytałam, że jelli człowiek w głębi sercu ma pretensje do Boga, a na zewnątrz mówi co innego , to jest to obłudne. Bóg wie o Twoim bólu. Wie co chcesz Mu powiedzieć, zanim zdążysz otworzyć usta. Zanim się urodziłaś, Bóg wiedział, co będziesz dzisiaj czuła, chociaż tak bardzo pragniesz ukryć to przed światem. Nie jest ani zaskoczony, ani zgorszony Twoimi wątpliwościami i lękiem. Bóg nie odrzucił Cie od źródła Swojej miłości, ale przygotowuje Cię na lekcje wiary. Jeśli znajdziesz  w sobie siłę, by zbliżyć się do Niego jeszcze jeden raz...

Kolejny cytat z ksiażki o zupełnie innym spojrzeniu na wiarę Eda Underwooda "Kiedy Bóg łamie Ci serce" - wyd. katolickie Św. Pawła

"Ojcze, jeśli to prawda, że jesteś blisko złamanych na duchu, potrzebuję Cię teraz. Wiesz jak się czuję, nie mogę tego ukrywać. Nie wiem, czy dam radę dalej iść i zastanawiam się, czy to wogóle Cię obchodzi. Nie chciałabym o tym mówić, ale zaczynam wątpić w Twoją miłość. Chciałabym wierzyć, że jestem Twoim dzieckiem, ale zupełnie nim się nie czuję. Proszę, pokaż mi w czym zbłądziłam w moim myśleniu, w czym się mylę.
Najgłębszym pragnieniem mojego serca jest poznać Twoją miłość i poczuć Twoją moc. Brakuje mi Twojego wsparcia i troski. Dodaj mi otuchy, być może to moja ostatnia szansa, by wrócić do Ciebie i poczuć Twoją bliskość, tak jak doświadczałam jej przed całą tą tragedią. Błagam Cię, uzdrów moje złamane serce i daj mi nadzieję.  W imię Jezusa. Amen"

"Jeśli potrafisz zdobyć sie na te słowa, jesteś blisko tego, by stać się szczególnym dzieckiem Boga. Niewielu chrześcijan może doświadczyć tak głębokiej radości i niezachwianej pewności, którą Bóg pragnie Cie obdarować. On przygotował Cię na wyjątkowe łaski, dane tylko tym, którzy cierpią. Na pewno odpowie na Twoje modlitwy, biorąc Cię za rekę i prowadząc w kierunku, w którym gorąco pragniesz i potrzebujesz iść"

Pozdrawiam szczególnie serdeczne z okazji Dnia Kobiet - roma

834

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

MOJE DROGIE,

WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO Z OKAZJI NASZEGO DNIA
POZDRAWIAM

835 Ostatnio edytowany przez roma63 (2011-03-08 21:25:03)

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Znalazłam dzisiaj dwa wiersze: (może są Wam znane, a może nie)

Zmiana nie rozstanie

Jeśli mnie przyjdzie odejść pierwszemu,
Nie daj zachmurzyć się Twemu niebu,
I myśl uparcie, bez chwili wątpienia:
To tylko zmiana, a nie rozstanie.
Bo tak jak śmierć jest częścią życia
Zmarły wciąż żyje pośród żywych.
I wszystkie zdobycze wspólnej podróży,
Chwile zachwytu, doznane olśnienia,
Nagromadzone skarby intymności,
Rzeczy, które wzbudzały w nas śmiech, płacz lub śpiew,
Śnieg błyszczący w słońcu i pierwszy powiew wiosny,
Bezgłośny język spojrzenia, dotknięcia,
Wzajemna wiedza,
Każde darowanie i przyjęcie,
Nie są to kwiaty, które więdną,
Ani też drzewa, co walą się lub próchnieją,
Ani kamienie.
Bo i te w końcu ulegną wichrom i ulewom.
A dumny szczyt zamieni się w piasek.
Czym byliśmy ? jesteśmy.
Co mieliśmy ? posiadamy.
Jest wspólna przeszłość, niezniszczalna teraz.
Kiedy więc idziesz lasem, po którymśmy kroczyli,
Lub próżno szukasz nad rzeką mego obok cienia,
Albo zatrzymujesz się na szczycie w miejscu,
Skąd zwykliśmy rozglądać się po łąkach,
Czy też na widok czegoś bezwiednie szukasz mojej ręki,
A gdy jej nie ma , czujesz jak rośnie w Tobie smutek ?
Poczekaj, przymknij oczy, odetchnij,
Wsłuchaj się w moje kroki w Twoim sercu,
Wcale nie odszedłem, ja dalej idę z Tobą.

(Fragment książki N. Evansa ?Serce w ogniu?



Odtąd ? dotąd

?Każdy z nas ma swój początek i każdy wróci do Boga,
Jakże przejmujące są dwie daty w życiu człowieka:
Data jego urodzin i data jego śmierci.
Odtąd ? dotąd.
Zapisane są na pomnikach, na najbiedniejszych grobach.
W księgach urzędowych z okrągłą pieczęcią.
Urodził się ? umarł.
Odtąd ? dotąd.
Spotykamy różne liczby, ale one głoszą naszą całkowitą zależność od Boga.
Bóg powołał nas do życia i Bóg nas odwoła.
Dał człowiekowi określony czas,
Czas, który znaczy tyle co miłość,
O tyle bowiem moje życie ma sens, o ile kocham innych ludzi.
Bóg każdemu dał mniej lub więcej czasu.
Bóg nie liczy czasu, ale go waży.
Narzekamy na życie, że jest trudne.
Ale ileż dobrego można uczynić nawet w krótkim życiu,
Ileż ludzi pokochać,
W ilu cierpieniach dojrzewać,
Ile nauczyć się od innych,
Ile ludziom zwdzięczać.
Tylko wciąż żal, że to,co się kończy jest takie krótkie.
Pomiędzy datą urodzin a datą śmierci.

Ks. Jan Twardowski

836

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Roma bardzo piękne. Powiedz,jakie książki byś poleciła,aby przeczytać. Potrzebuję większej wiary,która doda mi sił do dalszego życia.

837

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Witaj Martlak, myślę, że w obecnej sytuacji chyba najbardziej "Kiedy Bóg łamie Ci serce" Eda Underwooda" i "Po tamtej stronie, tajemnice życia po śmierci"o. Livio Fanzaga - kupiłam w naszej księgarni, ale w sieci też można zamówić.
Jak się trzymałyście wczoraj, w Dniu Kobiet? Ja cały dzień nie mogłam patrzeć na mężczyzn z kwiatami, ale jakoś się nie rozkleiłam. I wiecie , co się wydarzyło? Jak już spałam ok. 22.00 zadzwonił domofon, że jest przesyłka do sąsiadki, której nie było chyba  w domu i czy mogę odebrać. Z niechecią z szlafroku otrworzyłam i... posłaniec mi dał ogromny bukiet  pięknych kwiatów i poprosił, żebym to jak najszybciej rano dała sąsiadce. Wtedy się tak rozryczałam, że jeszcze teraz cały czas mam łzy w oczach. Czy to był jakiś znak, że ja już naprawdę do końca życia będę ta gorsza,  samotna, że szczęście już mnie nie dotyczy, że nie mam już prawa myśleć o niczym dobrym, że teraz już należę do świata umarłych? Jak mogło się takie coś wydarzyć, właśnie wczoraj, kiedy ten dzień był przeze mnie pierwszy raz przeżywany bez mojego mężczyzny (nigdy wcześniej nic podobnego sie nie wydarzyło)?

838

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

U mnie dzisiaj mija 10 miesięcy. Jest źle... i nigdy nie będzie już tak jak miało być...  nie przytuli i nie pocałuje....
Znalazłam taki wiersz:
?Bolesne przemijanie?

Dzień po dniu upływa,
Tydzień za tygodniem:
Miesiące mijają,
Wszystkie są podobne.

Gdzie w tym wszystkim sens,
Gdzie życia logika?
Bez Ciebie kochanie
Pomału zanikam...

Znów kolejny dzień
W bezsensie przeminął.
Patrzę na Twe zdjęcie:
Łzy z mych oczu płyną...

Smutek i tęsknota:
Pustka mnie otacza...
Ciebie tutaj nie ma!
Umieram z rozpaczy...

W dwoistości uczuć:
Miłość-zniechęcenie...
W serce żal wlewają
Bólem i cierpieniem...

Nad Twym grobem stoję
I mówię do Ciebie...
Przeminąłeś, znikłeś...
Jesteś gdzieś, tam w niebie...
Wszystkie czujemy to samo. Ostatnio przeczytałam "Życie po drugiej stronie" i trochę mi pomogło. Wiem że sie kiedyś spotkamy......kiedy przyjdzie mój czas...

839

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Dziewczyny przesyłam Wam pewną opowiastkę, która mi czasem pomoga, może Wam też pomoże.

Ślady na piasku.
Sen miałem wczoraj. Sen, jeden z niewielu, jakie ma pamięć zachować zezwoli.
Plaża ogromna, dziewicza się ściele, a na niej Jezus, kroczy powoli.
Ujrzał mnie nagle. Przywołał do siebie.

840

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

coś mi nie wyszło przesyłam jeszcze raz

Ślady na piasku.
Sen miałem wczoraj. Sen, jeden z niewielu, jakie ma pamięć zachować zezwoli.
Plaża ogromna, dziewicza się ściele, a na niej Jezus, kroczy powoli.
Ujrzał mnie nagle. Przywołał do siebie. Więc szliśmy brzegiem, wśród ciszy i blasku.
Pogoda cudna - ni chmurki na niebie, tylko za nami dwa ślady na piasku.
Nagle sie niebo całunem nakrywa. Jak na ekranie, widzę życie moje.
Scena po scenie szybko się rozgrywa, przywodząc przeszłe radości i znoje.
My wciąż idziemy równym, wolnym krokiem, niebiański ekran wciąż me życie toczy,
chronologicznie, każdy rok za rokiem. To się uśmiechne, to znów przymknę oczy.
Nagle niechcący do tyłu spojrzałem: raz ślad się urwał, to znów podwójny,
lecz się Jezusa zapytać nie śmiałem. Na niebie właśnie nadszedł okres wojny.
Te przerwy w śladach spokoju nie dały! Patrzyłem w niebo obojętnym okiem,
myśląc dlaczego ślady się zrywały? A szliśmy przecież stale równym krokiem.
Wreszcie ciekawość wzieła mnie w okowy.
Spytałem: "Panie! Czemu nasze ślady raz są podwójne - pojedyńcze znowu,
bo wytłumaczyć tego nie dam rady?"
"Synu - Pan rzeknie - gdy jesteś w swym życiu w niebezpieczeństwie, albo też w udręce,
ja czuwam stale, a czuwam w ukryciu i w tych momentach biorę cię na ręce..."

841

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

No właśnie dziewczyny ja mam uczucie ze moje modlitwy zostały wysłuchane.Nie stało się od razu cudownie i zostałam uleczona ale zginęła może chociaz jedna troska.W pracy nie jest najlepsza atmosfera ale doszłam do wniosku że musze jeszcze pracować.Dostałam nawet niezłą propozycje i pomoc tylko teraz znowu sie boje żebym dałą rade.Nasze zdrowie psychiczne jednak zostało strasznie zrujnowane.
Przy wczorajszym dniu tez myslałam że nie dostane już czerwonych róż.....

842

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Witajcie dziewczyny ,dawno nic nie pisałam i chociaż zaglądam tu codziennie brakowało mi słów a w głowie mam mętlik.
Myślałam że te gorsze dni już minęły a tu siedzę i płaczę tak bardzo mi żle dzisiaj .Może dlatego że nie mam z kim porozmawiać o takich zwykłych sprawach .Powinnam być zadowolona bo w poniedziałek zaczynam naukę jazdy samochodem ,Mariuszek napewno jest dumny ze mnie tylko nie ma jak mi tego powiedzieć.Jak ja bardzo tęsknię przypominam sobie jak mnie przytula i mówi że mnie bardzo kocha.Muszę się jakoś uspokoić bo zaraz dzieci wrócą ze szkoły i nie mogą zobaczyć mnie w takim stanie a jeszcze muszę iść do pracy jak ja dzisiaj dam radę sama niewiem

843

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Witajcie, Agnieszko - straszne są te huśtawki nastrojów, człowiek nigdy nie wie z jakim nastrojem się obudzi. Zobaczysz, że te jazdy dadzą Ci wytchnienie od złych myśli. Ja po wielu dniach paskudnych mam dzisiaj trochę lepiej - za sprawą snu. Już pisałam ,że w ostatim dniu odprawianej Gregorianki śnił mi sie mój Janusz szczęśliwy, pływał w morzu. A dzisiaj znowu mi się śnił (wczoraj była Msza za Jego duszę) na przepięknej łące, pełnej białych cudownych kwiatów (nie umiałam ich rozpoznać, ale były podobne do orchidei). Biegaliśmy po tej łące i ja Go nie potrafiłam dogonić, ale odczułam taki błogi spokój, takie szczęście, chciałam tam zostać. Niestety wtedy się obudziłam. Ale ten sen sprawił, że dzisiaj byłam trochę mniej zachmurzona. Trzymajcie się - Roma

844

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Witajcie kobietki.

Widzę że niektórym z was poprawia się nastrój.To dobrze!!!Tylko u mnie znów bardzo ciężki tydzień  i dóóóóóóóóóóóóóóóóół jak diabli.Najpierw urodziny potem dzień kobiet a jeszcze dzień później moje imieniny.I ogólnie cisza w eterze tylko kilka telefonów od najbliższych.A do tego kiepskie samopoczucie spowodowane nerwami i lękiem o mamę( niska hemoglobina i istnieje podejrzenie białaczki)Przyznaję że poległam na całej linii.....jedyny dobry moment to ten kiedy już myśląc że nikt nie pamięta o dniu kobiet godzina 8 wieczór przychodzi szwagier z kwiatkiem w ręce.....A tak to nerwy zżerają mnie do tego stopnia że jestem na środkach uspakajających bo tylko one pomagają mi oddychać ( mam silne duszności i wyglądam jak cień człowieka uczucie ryby wyjętej z wody)Wręcz walczę o każdy oddech.A nie mogę brać tych leków za dużo bo do pracy jeżdżę samochodem!!!!


Podziwiam was za tą wiarę w Boga ja już chyba nie potrafię się modlić i chyba przestałam wierzyć w jej sens.....A samotność mnie wręcz dobija!!!!

Przepraszam że nie pocieszam was jak zawsze ale moje pokłady pocieszania i wiary w jutro chyba się wyczerpały... albo rzeczywiście mam podły czas.W każdym razie trzymajcie się mocno i pozdrawiam wszystkie.pa Kasia.

845

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Kasiu nie musisz przepraszać,to prawda,że zawsze to Ty nas pocieszałaś. Jednak każda z nas ma momenty,kiedy wątpi w sens wiary,boi się o przyszłość. Ale co nam pozostało? Musimy wierzyć,musimy zaufać Bogu ,że to nasze cierpienie ma sens. Nie możemy się jeszcze bardziej zadręczać. Kasiu dla dzieci musimy dźwigać ten krzyż,kto wie może już do końca naszych dni. Ja nie pogodziłam się jeszcze ze śmiercią męża,lecz pogodziłam się z tym,że będę już sama. W obliczu choroby zawsze jesteśmy bezsilni,musimy się modlić o zdrowie. Powinniśmy mieć nadzieję,że modlitwy zostaną wysłuchane. W naszej wierze jest siła. Nawet mój mąż powiedział tydzień przed śmiercią(po spowiedzi),że czuje się lżej,wierzył,że wszystko się teraz ułoży. Fizycznie było gorzej ale duchowo był szczęśliwy,nawet wyszedł z domu na spacer. Kasiu trzymaj się,dzisiaj to ja się za Ciebie pomodlę,aby Bóg dał Ci siły przetrzymać trudne chwile. Pozdrawiam

Posty [ 781 do 845 z 31 428 ]

Strony Poprzednia 1 … 11 12 13 14 15 … 484 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026