netkobietyWszystkie działy
Psychologia

Śmierć męża - jak sobie poradzić?

31 427 odpowiedzi3 633 456 wyświetleńzałożony przez gruba, 20.11.2008

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Strony Poprzednia 1 … 10 11 12 13 14 … 484 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 716 do 780 z 31 428 ]

716

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Dziewczyny czy wy możecie oglądać te filmiki na youtube? Ja wysiadam po kilkunastu sekundach...., boli wtedy podwójnie : i za mnie i za was a ryczę potem .... , Dlaczego : przepraszam, chciałam obejrzeć ale nie mogłam dokończyć. Myślałam, że jestem już troche silniejsza ale to jest tak , ze w jednej chwili tak, jestem a za kilka godzin, chwil dół jak ocean. Np. dzisiaj jechałam do pracy i łzy mi leciały cała drogę . Powiedzcie mi jak to jest z tymi waszymi znajomymi: czy tak od razu się odsunęli czy dopiero po kilku miesiącach, bo jeżeli o mnie chodzi o na razie nie mogę narzekać, z tym, ze często ja sama inicjuję spotkania, bo są takie dni , szczególnie weekendy, ze bez ludzi to nie wiem co bym zrobiła.

717

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Trudno powiedzieć,większość odsunęła się zaraz po pogrzebie. Wiem,że to dlatego iż nie wiedzą jak ze mną rozmawiać. Obecnie mam dwie przyjaciółki,które mimo wszystko są ze mną. Przynajmniej raz na tydzień dzwonią i od czasu do czasu wpadają na kawkę. Nie chcę się im narzucać,bo mają również swoje rodziny i obowiązki. Jednak gdy przyjdzie weekend mogę polegać na Was,wiem,że nie jestem sama. Codziennie,gdy poczuję się samotna,zapomniana wchodzę na forum i czytam,dodaje mi to sił.

718

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Witajcie Sylwinka my mieszkamy raptem 20 km. od siebie.To prawda że 3 i 4 miesiąc są najgorsze bo wtedy dociera do nas z całą świadomością co się stało i jest też już mniej załatwiania wszystkich spraw papierkowych.Mija też szok związany ze śmiercią męża ale może ty przejdziesz to łagodniej.Zawsze trzeba mieć nadzieję...Mi o tych kryzysowych miesiącach powiedział lekarz z opieki paliatywnej ( super lekarz widać że z powołania )Zresztą ten sam który "przeprowadzał " na drugą stronę Macieja tatę.Zresztą w razie czego mieszkamy na tyle blisko ze służę pomocą....i odrobiną doświadczenia...Wiem ze to boli ale ten ból kiedyś zelżeje i będzie ci łatwiej.

Mi jutro mija 8 miesięcy jak jestem bez Maćka....mam już kupioną różę którą zaniosę mu po powrocie z pracy.Będzie kolejny ciężki dzień ale muszę go jakoś przetrwać.zresztą nosi mnie już od soboty i nie daję sobie rady sama ze sobą to z emocji jeżdżę po sklepach i tracę pieniądze.Ale widzę że ten system nie pomaga przynajmniej mnie.A jeszcze w tym tygodniu były by imieniny i urodziny Macieja 24 lutego....Skończyłby 55 lat....

Kończę bo zaczynam się rozklejać Pozdrawiam pa.

719

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Witajcie.Ja wlasnie przyjechalam z różańca bo umarł mojej sąsiadki tata,i nie mam teraz czasu oglądać Was tylko przyjęłam zaproszenia.Jutro to zrobię .I napewno opiszę swoje wrażenia.Pozdrawiam .

720

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Kasiu, trzymaj sie kochana, jestem z Tobą, minie ten dzień i poczujesz się troszkę lepiej.Mocne uściśki.

721

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Kasiu trzymaj się,jesteśmy z Tobą.

722

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Dzięki dziewczyny tylko jak się trzymać jak cały tydzień zapowiada się do niczego.Tylko same chwile rozdrapujące ranę....

Ale na szczęście jutro do pracy i chociaż nie będzie czasu myśleć....Najwyżej dołożę sobie obowiązków żeby paść na wyro i zasnąć a nie kłaść się spać!!!

723

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Na pewno znajdzie się jedna maleńka chwila,jeden maleńki drobiazg z którego można będzie się cieszyć. Ktoś ostatnio pisał,że należy cieszyć się z drobiazgów. Może to będzie uśmiech dziecka,trochę słońca na niebie,ptaszek ładnie zaśpiewa,chwila na forum......

724

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Piękny filmek Kasiu smile I na pewno jak swoje zrobimy na tym świecie to znów spotkamy się z naszymi ukochanymi smile

Druga Kasia na pewno da rade , trzymam kciuki smile

A znajomi moi ciągle na 5 , nie mam na co narzekać , co wekend gdzieś ktoś mnie zaprasza , dzwonią raz w tygodniu przynajmniej , na pewno jest ciężko czasem jak mam zły dzień ale wtedy zaglądam tu do Was i lżej się robi że mogę do tego komputera popłakać troszkę .

Pozdrawiam Kasia

725

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Czytam Wasze wpisy od prawie 10 m-cy ale dopiero teraz postanowiłam napisać. Zostałam wdową 9 maja ub r. Mój mąż zginął na motorze ponieważ pewna kobieta wymusiła pierszeństwo. Muszę zaznaczyć że jechał wolno i wszyscy znajomi znający się trochę na rzeczy mówili że gdyby jechał dużo szybciej to jest duże prawdopodobieństwo że by przeżył. A On oczywiście próbował ratować siebie i motor. Zostałam z 8-letnim synem który 1 maja pójdzie do I komunii.
Tak jak i Wam wszystkim jest mi bardzo ciężko i cały czas sa takie dni że nie mam ochoty dalej żyć. Tylko myśl o synu mi pomaga, choć nie zawsze. Juz nie boję się śmierci bo wiem że mój mąż tam na mnie czeka. Dwa tygodnie przed wypadkiem mój mąż stwierdził że osiągnął wszystko o czym marzył a teraz tylko żyć i cieszyć się życiem.Zginął w wieku 37 lat. Wybudował dla nas dom, wszystko w nim zrobił sam. Pomyślałam że powinnam go sprzedać ale teraz wiem że to mój azyl. W nim czuję się bezpiecznie i czekam w nim na niego. Mam wrażenie że wyjechał w daleką podróż i niedługo wróci. Mój syn mi to powtarzał w pierwszych dniach po wypadku. Cały czas spoglądam przez okno bo myślę że wróci.

Wszystkim nam jest bardzo ciężko i to prawda że zrozumie tylko ten kto stracił. Wspierajmy się nawzajem bo to bardzo pomaga. Jesteście jak stare dobre przyjaciółki, które zawsze wysłuchają, zrozumieją i pomogą.

726

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Witaj Aniu,jesteśmy z Tobą,dobrze Cię rozumiemy. Każda z nas przeżywa to samo.Ja czerpię siłę od dzieci,z ich uśmiechniętych twarzyczek,staram się aby zrobić im jakąś niespodziankę. Żeby ten uśmiech był cały czas,one też mocno to przeżyły. Dziękuję Bogu,że mogłam Go poznać,że byliśmy tacy szczęśliwi,że mamy wspaniałe dzieci. Czasem nadchodzą te gorsze dni,nie mogę powstrzymać łez,wtedy płaczemy wszyscy. Bardzo pomaga to forum,tutaj jest zrozumienie,oparcie,dobre słowo.
Gdy będziesz miała ochotę to pisz. Jesteśmy z Tobą.

727 Ostatnio edytowany przez Lidzia30 (2011-02-21 13:32:49)

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Cześć dziewczyny.
Kasiu dasz rade, bo kto jak nie Ty? To w tobie jest najwięcej siły energii i wiary w lepsze jutro z nas wszystkich. Ściskam Cię mocno. Ja jestem w trakcie najgorszego tygodnia mimeły moje urodziny wczoraj urodziny męża i piękna msza w kościele ledwo wytrzymałam żeby się podczas niej nie rozpłakać, te dni w miesiącu gdy po raz kolejny przeżywam jak to się wszystko zaczeło a  22 minie rok i miesiąc jak odszedł od nas. Jest ciężko dokładając do tego pozostałe problemy jakich mi życie nie oszczędza ale co tam Wy dajecie radę to i ja dam smile
Moje maleńkie szczęście zaczyna chodzić i strasznie broi, dobiera mi się do komputera i nie mogę pisac. Czuję jednocześnie dume i wielki smutek, bo mąż tak czekał na te chwile, taki był ciekawy jak to będzie gdy własnie w taki okres wejdzie jego ukochany synek. I choć mały jest niby taki maleńki już widzę jak brakuje mu ojca, z jakim zainteresowaniem przypatruje się mężczyznom i jak zabiega o ich uwagę a zwłaszcza o uwagę dziadka. Niestety taty nikt mu nie zastąpi.
Co do znajomych to ja nawet rozumiem tych którzy się nie odzywają. Żyjemy teraz tak jakby w dwóch różnych światach,na dwóch różnych etapach, brakuje wspólnych tematów a o cierpieniu nikt nie chce rozmawiać oni z kolei też nie chcą mi mówić jak są szczęśliwi jak imprezują i świetnie się bawią, bo choć ja cieszę się ich szczęściem to jakoś pewnie czują że to trochę nie wporządku, że im się układa żyją jak gdyby nigdy nic, a ja płaczę po nocach.

728

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Lidzia 30 masz rację. Mój syn ma 8 lat i też widzę jak reaguje na innych mężczyzn, jak brakuje mu ojca. Do mojego brata lgnie bardzo choć wcześniej tak nie było. Może dlatego że gdy płakał że jako jedyny nie ma ojca i czuł się gorszy od rówieśników powiedziałam że ma wujka-chrzestnego który jest teraz jego opiekunem i może się do niego zwrócić w każdej trudnej sytuacji a on go wysłucha i mu pomoże. Ja czasami próbuje zastąpić mu ojca ale w pewnych sytuacjach po prostu się nie da. Psycholog mi powiedziała że ja mam być po prostu matką bo ojca nigdy nie zastąpię i mam nie próbować. Choć minęło 9,5 miesiąca nie potrafię się z tym pogodzić. Mieliśmy jako struszkowie chodzić na spacery trzymając się za ręce, śmialiśmy sie jak to będzie gdy syn zacznie sprowadzać dziewczyny.... a teraz zostałam ze wszystkim sama. Gdy się poznaliśmy miałam 16 lat i zostalismy parą. Od temtej chwili bylismy razem przez 18 lat, zawsze byliśmy razem a ja nie znałam życia w pojedynkę. Nie potrafię zakceptować tej sytuacji a dodatkowo boję się że może się coś stać mojemu synkowi. Chciała bym aby na ile to jest możliwe był szczęśliwym człowiekiem.

729

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Witajcie dziewczyny.Witaj Aniu ,szkoda że nie odzywałaś się do nas napewno byłoby Ci lżej gdybyś wcześniej wylewała swój ból na tym forum,a jest tu wiele mądrych pań które umieją podtrzymać człowieka na duchu.A ekspertem nr 1 od pocieszania jast Kasia ,chociaż ostatnio to ją dopadł wisielczy humor.Kasiu Tobie nie wolno się załamywać,bo kto nas będzie wspierał.Trzymaj się Jesteś silna,ten tydzień szybko minie ,jestesmy z Tobą i znów będziesz tryskać optymizmem.A to serce na pomniku męża to rewelka ,widać że masz pomysły
     A teraz trochę do wszystkich pań które widziałam na NK.;Smutna Marysiu ten Twój najmłodszy syn to chyba straszny figlarz, wesołek , pięknie razem wyglądacie.
                                                                                  Mileno które to Twoje wnusie ?,te panie na ławeczce , pierwsza to pewnie Ty?
                                                                                  Proy311.Sliczne wnusie ,no i to zdjęcie z mężem w górach rewelacja.
                                                                                  Martlak27.Piękna ta Twoja rodzinka ,śliczne dzieciaki , no i Paweł taki młody.
                                                                                  Dlaczego.Oczywiście na  filmiku płakalam.Ładnie na zdjęciu z synkiem wyglądacie,ale jego wygłupy przebijają wszystko.Bardzo śmieszne
                                                                                  minki.
                                                                                  Katiusza.Film oglądałam wcześniej.Piękny .młody ,przystojny mężczyzna,też łzy leciały mi ciurkiem podczas oglądania.Ty oczywiście też
                                                                                  jesteś ładna tworzyliście piękną parę.
                                                                                  Agnieszko koniecznie daj jakieś zdjęcie.
                                                                                  Sylwinko nie wiem która Ty jesteś bo z Poznania wyskoczyło kilka Sylwi Kamińskich
                                                                                  Ania 300 i Gosiach szukając was wyskakuje że nie ma takich w NK.
           Ale się rozpisałam ale chociaż przez jakiś czas mam zajęcie i na chwilę zapominam o tej przykrej rzeczywistości.Pozdrawiam Was kochaniutkie.

730

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Hej dziewczyny alicjo zdjęcie na pewno dam ale właśnie wybieram się do pracy i nie mam zbyt wiele czasu .
Aniu witam Ciebie w naszym gronie, bardzo dobrze ciebie rozumiemy i wszystkie jesteśmy z Tobą.
Ja dzisiaj mam lepszy dzień może dlatego że śnił mi się mąż .
Całuję was mocno i pozdrawiam a teraz biegnę do pracy

731 Ostatnio edytowany przez Lidzia30 (2011-02-21 15:04:57)

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Aniu to chyba naturalne że dzieci szukają akceptacji i męskiego wzorca ja właśnie boję się tego okresu gdy mój synek będzie w wieku szkolnym to dopiero za kilka lat ale jak pomyślę o takich sytuacjach z jakimi ty się borykasz to nie wiem jak małemu wytłumaczę że nie jest gorsz tylko dlatego że tatusi aniołki zabrały za wcześnie. Myślę że to dobrze że masz brata to nie to samo ale jak mały ma z kim pogadac o męskich sprawach, pokopac w piłkę no i sama wiesz poczuć się po prostu bezpiecznie gdy wgramoli się na kolana. Tak taty to ani my ani nikt im nie zastąpi ale potrzebują wsparcia i męskiego wzorca zwłaszcza gdy dorastają.
Ala ma rację szkoda że nie pisałas wcześniej. Ja wiem jak to ciężko dusić wszystko w sobie. Ja gdy tylko się przeprowadziłam uporządkowałam co sie dało założyłam internet i znalazłam to forum trochę jakby przypadkiem. Zaczełam pisać czasami nawet na to brakuje sił ale naprawdę pomaga jak człowiek tak sobie pogada. Wiem że ciężko jest nauczyć się żyć samemu choć tak naprawdę nie jesteś sama bo on jest przy tobie choć nie fizycznie. Została miłość zawsze będzie trwać w tobie, po tylu latach znacie się tak dobrze że gdy tylko zatęsknisz masz jakieś wątpliwości pomyśl o nim a napewno wiesz co by ci powiedział.

732

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Witajcie kobietki.

Dzięki za słowa wsparcia naprawdę mi pomogły!!!!Większość dnia już minęła więc z resztą jakoś dam sobie radę.Byłam już oczywiście na cmentarzu  razem z pieskiem i córcią zaniosłyśmy tradycyjnie już różę zapaliliśmy znicze.Trochę pomarudziłam mu nad głową ponarzekałam.A za chwilę wieczór i spanko.

Witaj Anno76 w naszym skromnym gronie.Tak jak pisały poprzedniczki szkoda że nie odezwałaś się do nas wcześniej.Mam tylko nadzieje że brałaś sobie do serca nasze rady i wcielałaś je w życie.Piszesz że niedługo masz komunię to i w związku z tym sporo pracy.Ale to dobrze bo nie masz czasu na myślenie a ono jest najgorsze...Tylko szlag mnie zaczyna trafiać jak czytam wiek w którym umierają!!!Czy Bóg ma dosyć towarzystwa staruszków i potrzebuje młodej krwi dla siebie?
Aniu domu ja bym nie sprzedała bo tam zawsze będziesz czuła jego obecność i zawsze będziesz miała wspomnienia...Choć te pójdą za tobą obojętnie gdzie zamieszkasz.Dobrze że włączyłaś w pomoc w wychowaniu ojca chrzestnego w końcu od tego on jest ja zrobiłam tak samo.I widzę ile radości i jakie ma to znaczenie dla Agaty.Aniu ojca nie da się zastąpić ale możesz zaszczepić w twoim synu pamięć i szacunek dla niego i przekazać mu to że jego tata byłby z niego dumny.

Lidziu piszesz że twoje  dzieciątko zaczyna chodzić więc miej oczy dokoła głowy bo praca przy nim dopiero da ci w kość!!!Ale masz dzięki temu zajęcie .

Alicjo nie wiem czy jestem ekspertem od pocieszania ale spróbuję nim choć trochę być.Ja po prostu pisze to co dyktuje mi serce....choć rozum nie zawsze się z tym zgadza.Ale nie ma sprawy zawsze służę pomocą.

733

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Mojej siostry mąż nagle  umarł rok  temu.Wiem co to za ból.Pozostała młodą 37 letnią wdówką z synem.Do dziś ciężko jej się otrząsnąć z tej tragedii.Wszędzie w mieszkaniu fotografie jej  męża w ramkach.Ja wiem,że czas goi rany,ale ileż to cierpienia i łez.
Współczuję wszystkim,którzy utracili najbliższych.JESTEM Z WAMI.

734 Ostatnio edytowany przez gosiah (2011-02-21 20:02:34)

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Kasiu wiem co dziś przeżywasz dziś mija dokładnie dziewięć miesięcy gdy ktoś lub coś zabrało mój sens istnienia , już możecie znaleźć mnie w nk miałam ZAZNACZONE ŻEBY NIE POKAZYWAĆ MOJEGO PROFILU WIEC JUŻ TO ZMIENIŁAM. jeszcze dzisiaj w ten straszny dzień dowiedziałam się że muszę szukać nowego pracownika mam sklep po śmierci Pawła nie musiałam się nim tak zajmować aż do dzisiaj nowa ekspedientka to problem trzeba ją wszystkiego nauczyć być z nią a ja nie mam sił nie wiem jak mam to zrobić w takich sytuacjach zawsze pomagał mi Paweł kurcze jak się sypie to wszystko moje dane jeszcze raz Małgorzata Herman Gliwice.

735

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Gosiah dasz sobie radę ,widzisz żebym mieszkała bliżej to bym się zatrudniła u ciebie.Uczę się szybko i pracuję jeszcze szybciej...Moja szefowa zawsze się dziwi jakim cudem się wyrabiam.Najgorsze że pracuję na godziny a powinnam na akord bo wtedy lepiej bym na tym wychodziła!!!A tak między Bogiem a prawda to ten dzień nie był taki najgorszy myślałam że będzie gorzej.Gosiu potraktuj to jako wyzwanie i pokazanie Pawłowi ze jesteś silna i dajesz radę.Wtedy i on będzie z ciebie dumny i spokojny że sobie poradzisz!!!!Niech wie że jego żona to twarda babka!!!!

Zamyślona39 powiedz siostrze że jest takie forum i niech się do nas dołączy a my podniesiemy ją na duchu i postawimy na nogi.To FORUM pomaga w 100 %.

736

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Witajcie dziewczyny. witaj Anna 76
Chcę coś napisać ale nie bardzo wiem co, wiem tylko. że dzięki Wam wszystkim nie czuję się taka samotna w tym bólu, bardzo się cieszę. że kiedyś znalazłam to forum i zaczęłam pisać. dziękuję Wam wszystkim. Musimy mieć nadzieję, że i dla nas kiedyś zaświeci słoneczko.Każda z nas co miesiąc ma ten okropny dzień. ja mam jutro - 8 miesięcy. a ja jeszcze jakbym nie była tego w pełni świadoma, tak trudno się pogodzić, zmienić plany. marzenia...Trzymajcie się kochane!

737

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Witam Was wszystkie!
Zaczynamy już odliczać kolejne miesiące  a ja pamietam jak sie tu pojawiłam.Mija tak nieubłaganie dzień za dniem......Marysiu chyba nie ma planów raczej sa jakieś małe pomysły żeby mieć kontrolę nad swoim zyciem które toczy sie gdzieś obok.
Dziewczyny moje nk Barbara Rozmarynowska Sochaczew, szkoda że tak daleko mieszkacie.Moja wnusia jest na pojedynczych zdjeciach oraz z mamą nad morzem, synem na wydmach z dziadkiem a ja jestem na tym zdjeciu z zegarem.
Pozdrawiam!

738

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Witajcie kobietki.

Tak jak myślałam ten dzień jest jednak do d....Właśnie dowiedziałam się od szwagierki (Maćka siostry) że nie należę do rodziny!!!A to wszystko dlatego że napisałam do niej smsa że jej chrzestny a Maćka wujek, brat jej mamy jest poważnie chory i nie wiadomo czy przeżyje.Napisała mi cytuję"nie wiem co chcesz i czego oczekujesz?Mam uwierzyć że to Twoja rodzina?" Czyli wynika z tego że po śmierci Macieja już nie należę do rodziny!!! Może rzeczywiście tak jest?Może po pogrzebie powinnam spakować swoje rzeczy i do widzenia?A ja jak głupia daję znać żeby potem nie było że nic nie wiedziała....A co najlepsze to syn tego wujka dzwonił właśnie do mnie że on zachorował...

Może rzeczywiście powinnam "wypisać " się z tej rodziny?

739

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

POczytałam  Wasze posty i widze ze powolutku  jakos zycie zaczyna sie Wam ukladać - no może nie wszystkim  .
  8 -9 m-cy to jeszcze nie jest tak duzo aby  zacząc życ normalnym rytmem .
Cierpliwości a powol.i bedzie cortaz lepiej .
Dobrze ze tu na tym ątku wspieracie sie nawzajem - zawsze razniej i jest przed kim żale wylac .
Zaczęłam  11 rok  zycia  jako singiel -  .Trudno skoro tak mialo byc .
Pozdrawiam was

740 Ostatnio edytowany przez Lidzia30 (2011-02-22 13:38:47)

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Niestety Kasiu czasami tak to już jest że dla rodziny naszych mężów stajemy się niewygodnym członkiem. Wspomieniem jego życia, albo uważają nas za kogoś kto tylko znalazł sposób żeby się wzbogacić. Mają gdzieś nasze cierpienie i problemy, najlepiej żeby nas i dzieci wogóle nie było. A jeśli w grę wchodzą jakiekolwiek piniądze to nie ma sentynentów.
Najłatwiej byłoby się wypisać zapomnieć o ich fochach i zacząć wszystko od nowa ale się nie da bo masz córkę i chociaż ze względu na nią będziesz się starać utrzymywać jako taki kontakt z rodziną męża, ona niczemu nie zawiniła i trudno jej pogodzić się ze stratą taty a co dopiero gdyby nagle odcieła się od całej rodziny, poczuła by się zupełnie odrzucona.
Życzę ci dużo siły i opanowania.

741

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

katiusza napisz proszę kto jest wykonawcą piosenki na filmiku /piękna piosenka .
I po dobrych dniach, siedzę i płaczę, wybieram się na cmentarz zaraz się wyżalę mojemu kochanemu i co z tego jak i tak nie odpowie......Szef w pracy wysyła mnie na urlop , ale jak mam iść w takiej sytuacji przecież wiem co będzie się działo ze mną .
bardzo szkoda że mieszkamy tak daleko od siebie ,ale chociaż możemy sobie popisać i to daje troszkę ukojenie.

742

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Agnieszko12 - Dżem -Do kołyski

743

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Ale cisza na forum.
Obecnie czytam "Powiedzcie im,że śmierć nie istnieje" i muszę przyznać,że ta książka jest ciekawsza od książki "Umarli mówią do nas" tego samego autora.

744

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Jutro już 5 miesięcy jak nie mam kochanego męża a wydaje się jakby to było wczoraj.
Cały czas mam przed oczami jak leżał w karetce już nie żywy a ja musiałam sprawdzić czy to napewno On.
Jak ja bardzo tęsknię.....
Od tylu miesięcy idąc do pracy zakładam maskę że niby jest wszystko ok ,ale nie jest ból który noszę w sercu pozostał .
Muszę się wam pochwalić od wtorku zaczynam kurs jazdy ,mam nadzieje że wszystko pójdzie dobrze bo to prawojazdy jest mi potrzebne .

745

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Witajcie
Agnieszko, bardzo dobrze, że zdecydowałaś się na ten kurs. Po pierwsze będziesz miała jakieś inne zajęcie i myśli trochę zaprzątnięte czymś innym, a po drugie prawo jazdy w dzisiejszych czasach jest niezbędne, a dasz radę.
Co chwilę jedna z nas pisze, że przychodzi ta data i wtedy jakbyśmy wracały do tego dnia, więcej tęsknimy.u mnie minęło 8 miesięcy i nadal tęskię, wypłakuję i nie mogę pogodzić się, że go nie ma.
POZDRAWIAM

746

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Powinnam milczeć. Nie daję rady. Dzisiaj mam ochotę zwariować z tęsknoty. Oszaleć. O kurcze jak to piszę uzmysłowiłam sobie dlaczego. Zapomniałam o mojej codziennej Koronce do Miłosierdzia w godzinie śmierci !!! zaraz to zrobię . Ale może nie tylko dlatego Cała noc dzisiaj śniłam że jesteśmy znowu razem. Lubie i nie lubię takie sny...po nich jest znowu znacznie trudniej. Nie mam gdzie nie mam komu mówić . Świat idzie dalej a ja znowu zastanawiam się jak ja dożyję do końca moich dni...
Pozdrawiam Was  kobietki...

747

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Witajcie! A ja myslę że zwariuje z bezradności.Niby coś tam załatwiam ale ciągle nie jestem pewna co mam zrobic czy robię dobrze czy dam rade.We dwoje było łatwiej podjąć jakieś decyzje.
W pracy tez Agnieszko czuję sie jakbym miała maske wszystko idzie tak trudno że mam ochotę wszystko zostawić i odejść.Niby funkcjonujemy ale wszystko jest jednak nie tak jak powinno być.Nie wiem czy uporam sie do rocznicy ze swoją psychika chyba nie będzie tak że minie rok i wszystko bedzie inaczej lepiej.Nic nawet ostatnio nie czytam.
Pozdrawiam Was!

748

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Witajcie kobietki kochane.

Trudny psychicznie tydzień już za mną!!!Przeleciał nie wiadomo kiedy ale tak jak pisałam dowaliłam sobie roboty na maksa i ledwo żyję a jeszcze jutro mam 7 godzin pracy a wieczorem robię za taksówkę tzn. odwożę siostrę ze szwagrem i kuzynostwo  na zabawę karnawałową.

Aga i bardzo dobrze że robisz prawo jazdy bo samochodem jest jednak szybciej.Ja prawko zrobiłam kilka lat temu i do zeszłego lata leżało odłogiem a teraz to śmigam że hej.No i zawsze można robić za taksówkę (ha ha ha )

Marta masz rację że w ciągu tygodnia cisza a na weekend od razu zaczyna się ruch.Ja nie czytam żadnej z tych książek które wymieniacie bo boję się że zamiast mnie podnieść na duchu to mnie zdołują.Wolę gazety albo krzyżówki.

Milen nie martw się dasz radę z tymi decyzjami wiem że nie jest łatwe ale poradzisz sobie.Ja w pracy nie  mam czasu ostatnio na nic nawet żeby spokojnie pomyśleć może następny tydzień będzie łatwiejszy i będzie czas podumać.

A jak wam się podobało zdjęcie Maćka w roli szeryfa? Nie chce mi się uwierzyć że nie dożył  55 urodzin a zawsze bał się że będzie musiał żyć do 80 bo jego rodzina jest długowieczna!!!A najgorsze że ja chciałam tradycyjnie upiec jego ulubioną karpatkę i dopiero w ostatniej chwili się opamiętałam.

Nic kobietki trzymajcie się idę pomału spać.

749

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Fajnie że się odezwałyście najgorsze wekendy chociaz chwila a czuje że odzyskuje siły dzieki Wam!
Kasiu zdjecie super Twój Maciek "był" w moim wieku. Mój Wojtuś mówił że bedzie żył 103 lata i gdzie jest?
tak oszukac!
Nie wiem naprawde skad ja biorę siły na codzienne życie chyba dzięki wnusi to mój najwiekszy skarb zaczyna mówic nie schodzi mi z rąk może pozwoli mi żyć na nowym zyciem.

750

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Kasiu zdjęcie super. Twój Maciek to ten sam rocznik i miesiąc co ja.
Mileno9 ja też tak pracuję nie na pełnych obrotach, też mam kłopoty z podjęciem jakiejkolwiek decyzji. zawsze się waham, boję się.że żle coś zrobię, odkładam na potem..Twoja wnusia teraz zastąpi Ci Twojego Męża, małe dzieci są takie szczere i kochane. szkoda.że jeszcze nie mam wnuków. myślę, że ona Ci osłodzi to smutne życie.
Ja czuję się bardzo samotna i zagubiona. może to brak słońca, niech się już ta zima wreszcie skończy i będzie trochę radośniej,

751

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Mnie czytanie uspokaja,bardzo lubię czytać. Teraz,gdy nie muszę iść do pracy to czytam jeszcze więcej. Czytam nie tylko o życiu po śmierci,czytam to co mi wpadnie w ręce. Zapisałam się nawet do biblioteki publicznej.

Agnieszka ja również zapisałam się na prawko,można powiedzieć,że jestem w połowie. Testy wykułam a gdy mam jazdy to staram się nie denerwować. Najczęściej pomyślę sobie o mężu i ogarnia mnie spokój,wiem,że jest przy mnie. Bardzo mi to pomaga.

Ta zima mogłaby się wreszcie skończyć. Marysia ma rację,brakuje słońca.

Kasiu ciekawe zdjęcie,może opowiesz jakąś ciekawą historię związaną z tym zdjęciem?

752

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Czekamy na pierwsze promienie słonca może one coś zmienia w naszym zyciu.13 marca minie dziesięć miesiecy chyba mu zaniose czerwoną róże jedną jedyna. Tyle dni bez niego przezyłamnie wierze?

753

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Ciężko w to uwierzyć,że ich już nie ma. Dla mnie czas jakby się zatrzymał a świat niby dalej się kręci.

754

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Chyba pójdę juz spać nie mogę sie odzwyczaic żeby rozebrać łożko tylko dla siebie.Jest druga poduszka to takie nienormalne 10 miesiecy a zawsze sie staram zeby jak najlepiej ja ułożyc tak jak lubił.Dobrze że mam Was dziewczyny!

755

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Dzisiaj robiłam porządki z męża ubraniami ale tylko roboczymi, reszta leży w szafie tak jak zostawił.Reszta może kiedy indziej jak nadejdzie czas.Trudne jest myśleć że Go już niema .

756 Ostatnio edytowany przez Smutna Marysia (2011-02-26 15:56:51)

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Ja nadal mam Męża rzeczy w szafie, co jakiś czas jak przeglądam staram się  chociaż jedną rzecz zlikwidować. ie mam sumienia, czy odwagi tak wszystko wyrzucić, tak głęboko w sercu zawsze myślę, że może byłoby mu przykro, że tak go już wykreślam, wiem że do idiotyczne co teraz piszę ale tak myślę, Cokolwiek robię to zawsze myślę co On by na to powiedział, czy byłby zadowolony, staram się dbać o siebie, bo zawsze lubił mnie taką i chciał tego.Nie wiem czy jest tam ze mie zadowoloy, mógłby chociaż się mi przyśnic i porozmawiać tak od serca, tak mi tego brakuje ,przeraża mnie jak sobie pomyślę że ileś tam lat mam tu jeszcze być bez niego, za wcześie mnie tu zostawił.No to się rozpisałam, ale nieraz trzeba chyba wyrzucić z siebie te emocje, bo ta gorycz którą każda z as osi w środku to mimo wszelkich starań nas zatruwa.Idę na cmetarz, mam tam z 3 km, ale pójdę pieszo, żeby trochę ochłonąć, dzisiaj jest tak ładnie na dworze, że aż zachęca mnie do spaceru - samotnego....
Mileo9 ie dziwię Ci się, że co wieczór układasz poduszkę dla Męża, jak zachowuję się bardzo podobnie,

757

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

- A jeśli pewnego dnia będę musiał odejść.? - spytał Krzyś, ściskając Misiową łapkę. - Co wtedy.? - Nic wielkiego. - zapewnił go Puchatek. - Posiedzę tu sobie i na Ciebie poczekam. Kiedy się kogoś kocha, to ten drugi ktoś nigdy nie znika

Łączę się w bólu wraz z wszystkimi, którzy stracili bliską osobę. Niewyobrażalny ból i przymus życia może sparaliżować nawet najtwardsze istnienie. Jednakże myśl, że On cały czas jest z nami łagodzi tęsknotę. Pomaga w tym wiara. Pomaga też zrozumienie pojęcia "śmierci".

Pozdrawiam
Edyta Krutak

758

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Witajcie kobietki.

Marta przykro mi ale z tym zdjęciem nie wiąże się żadna ciekawa przygoda ot zwykła wizyta u Maćka wujka pod Sierakowem wlkp.A to że Maciej uwielbiał kapelusze to widać i na innych zdjęciach.Zresztą jego ulubiony ma włożony do trumny tak jak i ulubione papierosy.

A tak to pracowity tydzień się kończy i pracowity dzień.Teraz muszę się wykąpać i położyć spać gdyż o 4.00 muszę jechać odebrać siostrę i kuzynostwo z zabawy karnawałowej.

Trzymajcie się pa.

759

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Ale cisza na tym forum, ja dzisiaj znowu byłam spacerkiem na cmentarzu, tak wspaniale świeciło słoneczko, że było aż miło. Jutro znowu do pracy, szkoda, bo ja pracuję do 18tej i tak mało mam ruchu na świeżym powietrzu,Pozdrawiam

760

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Witajcie kobietki.

Marysiu cisza na forum to chyba oznaka że wiosna tuż tuż i dziewczyny zamiast przed komputerem to spacerują.Ale to dobrze!!!!To prawda że pogoda dopisuje  zawsze jak świeci słońce to aż chce się żyć.Ja wprawdzie nie byłam na spacerze tylko pojechałam do centrum handlowego na zakupy bo musiałam odreagować po pracowitej sobocie ale też trochę odpoczęłam.A jak to frajda - jazda samochodem i rajd po sklepach.Mój Mój Maciej tego nie cierpiał ale teraz doceniam uroki posiadania prawa jazdy!!!

Mi też nie chce się iść jutro do pracy ale za coś trzeba żyć.Ale nie ma co narzekać za 5 dni znowuż weekend więc nie jest tak źle.

Trzymajcie się pa.

761

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Witajcie ,masz Marysiu rację, ostatnio coś dziewczyny  nie są wylewne.Muszę Wam powiedzieć że dzisiejsza ewangelia czytana na Mszy Św . trochę przytłumiła u mnie żal do Boga którą mialam do tej pory.Może też jest mi dzisiaj  trochę lżej dlatego ze, śnilo mi się moje kochanie.Bo wczorajszy dzień był okropny.Cały przepłakany.Wiecie co że głupota ludzka nie zna granic, otóż dzisiaj odwiedził mnie kuzyn męża z wiadomością że ma dla mnie fajnego wdowca.Wiecie co normalnie mnie zatkało ,ale gdy zobaczył łzy w moich oczach zaczął mnie mocno przepraszać.Niestety mam do niego stsaszny żal.No ale cóż ludzie chyba nieraz nie zastanawiają się nad tym że komuś mogą zrobixć WIELKĄ PRZYKROŚC.

762

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Witaj Alu kuzyn raczej nie miał raczej nic złego na myśli.Po prostu nie pomyślał że to może za wcześnie dla ciebie że jeszcze nie dojrzałaś do decyzji o tym żeby kogoś znaleźć.Alu nie pielęgnuj tego żalu w sobie.Spójrz na to zdarzenie trochę inaczej- jest na świecie ktoś kto myśli o mnie  może nieudolnie ale myśli.Ja już chyba wolała bym to niż awanturę której byłam świadkiem w domu  u teściowej którą urządziła jej własna córka.Mnie jest tylko przykro ze żadna z sióstr Maćka nie pomyślała o tym że ich brat miał urodziny i imieniny i nie zapaliła choćby symbolicznego znicza na jego grobie.Ale jak ja to mówię "Pan Bóg nierychliwy  ale sprawiedliwy"!!!I je też za to jak traktują matkę dosięgnie ręka boska.
A jeśli nie chcą mnie znać to już ich problem!!!!Ja sobie dam radę.

Co do dalszego życia to powoli przymierzam się do myśli aby jednak zgodnie z wolą Maćka nie być dalej samą do końca swoich dni.Nie będę szukać kogoś na siłę ale jak trafi się ktoś kto uszanuje moja miłość i pamięć o Macieju i będzie miał dobry kontakt z Agata to chyba zaryzykuję....Bo samotność jest jednak straszna.Co z tego że się fajnie ubierzesz jak nie ma kto tego docenić.

Mam nadzieję że mnie za te słowa nie zlinczujecie ale mam dość.zresztą zawsze ludzie mówili że "dwójeczka to liczba Boża".

Trzymajcie się pa.

763

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Minął kolejny przepłakany weekend bez Niego. Większość czasu spędzam w oknie i czekam. Brakuje jego uśmiechu, żartów i zabawy z synem. Wszystko jest nie tak jak powinno.
A do tego wszystkiego za 2 m-ce I komunia mojego syna, na tydzień przed rocznicą. Wiem że nie dam rady bo każdej niedzieli podczas zbiórek dzieci I-komunijnych nie mogę opanować łez w kościele. Boję się tego dnia bo jeżeli syn zauważy moje łzy będzie smutny a to powinien być dla niego szczęśliwy i ważny dzień.
Każda niedziela to dla mnie tortury bo Zbyszek zginął w niedzielę o godz. 17-tej. Byliśmy tego dnia na mszy a później na przejażdżce rowerowej z synem i na placu zabaw. I nagle koniec....
Tęsknię i czekam każdej nocy że może mi się przyśni , da jakiś znak.

764

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Witajcie kochane kobietki.Kasiu bardzo dobrze że chociaż w Tobie jest tyle optymizmu.Kochanie Ty jestes młodą kobietą .Tak po prawdzie to Mogłabyś być moją córką ,ja w tym wieku co Ty teraz jesteś (bo miałam 31lat) urodziłam pierwsze dziecko.Dlatego się nie dziwię że myslisz inaczej o dalszym zyciu.Napewno masz prawo ułożyć je  sobie od nowa , nie zapominając o Macieju,Jego będziesz cały czas miała w sercu.Ja byłam z mężem 26 lat,to też chyba wpływa na większy ból.Dobra Kasiu póżniej nzpiszę Ci jeszcza coś więcej bo jeszcze to nie wszystko co chciałam Ci powiedzieć ,ale wzywa mnie zwykła codzienność muszę coś pilnie załatwić.Odezwę się póżnym wieczorem.Pa.

765

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Alicjo nie miej żalu do kuzyna Męża, on chciał dobrze, tylko nie rozumie tego co my czujemy, co jest w nas w środku a rozumiemy tylko my, te które to samo przeżywają.
Kasiu, to co pisze Alicja to prawda,masz prawo do ułożenia sob ie nowego życia, a wybór znając Ciebie będzie trafny.
Aniu, pamiętaj musisz starać się być silna dla Twojego syna, on bardzo potrzebuje Ciebie, to będzie bardzo trudny dzień dla Was.
PA.

766

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Witam! Od prawie 3 miesięcy czytam codziennie Wasze posty. 5 grudnia 2010 r. o 5.45  zmarł nagle mój ukochany - moja jedyna, pierwsza miłość. Osierocił 3 dzieci- dwóch synów i córeczkę. Nie umiem obudzic się z tego koszmaru, nie umiem przyjąć do wiadomości realności Jego śmierci. Do tego wszystkiego jestem katechetką w Gimnazjum, teoretycznie wiem, że śmierć to nie jest koniec, że każdy człowiek ma wieczną perspektywę - ale co z tego jak ból, tęsknota, rozpacz są nie do wytrzymania. Byliśmy barszo szczęsliwym małżeństwem, rozumieliśmy sie bez słów, kochaliśmy z dziećmi chodzić po górach. Mam wiele zdjęć i filmów z naszych wypraw (fotografia i film to była do tej pory moja pasja - teraz nie potrafie wziąć aparatu czy kamery do ręki). W zeszłym tygodniu zaczęłam  wszystko oglądać - i przypłaciłam  to zdrowiem (mam od pewnego czasu problemy z nadciśnieniem). Czuję teraz, sie tak jak na początku naszej miłości - coraz bardziej w Nim zakochana. Wszystko mi się w Nim podoba, kazdy gest, słowo, przypominam sobie wszystkie chwile z Nim spędzone  (byliśmy małżeństwem 21 cudownych, wspaniałych lat. Był mądry, dowcipny, dusza towarzystwa, zawsze mnie pocieszał, ale i potrafił zasugerować abym postawiła w sytuacji człowieka zktórym miałam jakiś konflikt. Był dobrym człowiekiem - wszyscy Go tak wspominają. Ja wiem, że na pewnym etapie żałoby (a przeczytałam w internecie już chyba wszystkie stony na ten temat) następuje gloryfikacja zmarłego, ale ON był taki naprawdę. Nie ma minuty, żebym o NIm nie myślała i strasznie nie tęstkniła. Dochodzi do tego, że to dzieci mnie pocieszają - a nie na odwrót... W pracy oczekują, że juz sie mam usmiechać, a ja nie potrafie grać. Znajomi też doszli do tego samego wniosku. Rodzina męża zaczyna powoli mieć do mnie pretensje, że mogłam coś zrobić, że mogłam Go uratować, że mogłam mieć przeczucia... Jak to boli! Jedynie moja rodzina, mama i siostry bardzo mi pomagają (siostry mieszkaja daleko, ale codziennie dzwonią  i mają cierpliwość po raz tysięczny wysłuchiwać tych samych żalów). Ja nie potrafie być wdową( co za okrutne słowo - zawiera w sobie całą gorycz egzystencji). Mój Janusz był dla mnie sensem istnienia. Mam dzieci, w których płynie Jego krew, sa podobne do Niego - i tylko dlatego codziennie wstaję, robię zakupy, śniadania, obiady... Ale one niedługo pójdą w świat, a ja zostanę całkiem sama. Nie ma żadnego światełka w tunelu, żadnego celu, nie ma nic. Kiedyś święta, weekendy,urodziny czy wakacje były dla nas wyczekiwane, bo razem cudownie spędzaliśmy czas - a teraz są najkoszmarniejszymi dniami. I nigdy już się to nie zmieni.

767

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

ROMA bardzo dobrze, że tu piszesz, wiem co czujesz, staraj się jak najwięcej tu pisać,z doświadczenia Ci powie, że tyle pomocy co dostaniesz tu na tym forum,nie da Ci żaden psycholog, tutaj jest po prostu terapia grupowa.U mnie minęło już 8 m-cy i są dni ,że już tak nie dusi mnie w gardle, nadal jest ciężko, ale mam to forum i jak mnie przydusi to piszę.Ja jeszcze do dzisiaj nie mogę siebie nazwać tym słowem, którym określa się kobiety po stracie Męża.Pozdrawiam

768

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Dziekuję za odpowiedź. Rzeczywiście to forum jest stworzone dla osób o bardzo podobnej sytuacji osobistej i dlatego tak bliskie mi są wszystkie Wasze myśli i wypowiedzi. Gdzie indziej nikt mnie nie rozumie - ale ja też przed śmiercia mojego męża nie byłam w stanie zrozumieć innych kobiet, którym się to przydarzyło

769 Ostatnio edytowany przez Lidzia30 (2011-02-28 13:44:43)

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Jakoś trudno mi zebrać myśli by coś napisać. Czytam wasze słowa i dostrzegam nutkę optymizmu, pogodzenia z losem. Brawo Kasiu, chociaż w tobie jest tyle siły i odwagi by dalej żyć pełnią życia. To z pewnością słuszna decyzja bo życie jest kruche i ulotne niepowinniśmy go marnować. Nie da sie cofnąć czasu, miłość, pamięć, szacunek na zawsze pozostanie w sercu ale życie nieubłaganie gna do przodu, stawia nowe problemy, Które w samotności trudno jest przezwyciężać.
Dla mnie jest jeszcze zawcześnie, nie wiem czy kiedykolwiek zacznę myśleć o sobie jak o osobie samotnej ja nadal jestem żoną i nadal jak idiotka czekam każedego dnia że stanie w drzwiach i złoszczę się że na tak długo zostawił mnie samą. Wiem że to nienormalne ale to jest gdzieś głęboko we mnie.
Mi też ostatnio ktoś zadał pytanie czy nie szukam sobie chłopaka bo przecież żałoba się skończyła a dziecko potrzebuje ojca. Tylko że dla mnie żałoba nadal trwa, niepotrafię założyć ubrania w innym kolorze niż czarny, niepotrafię słuchać muzyki i prowadzić normalnych towarzyskich rozmów z ludźmi, bawić się i śmiać. Coś we mnie umarło razem z nim na zawsze.

770

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Witajcie dziewczyny!Po kilku złych dniach miałam nareszcie lepszy tak jakby ktoś czuwał nade mna jakby ktoś kierował moimi myslami.A tak znowu byłam zła na niego ze mnie zostawił.
Lidzia ja tez stwierdziłam że nie będę potrafiła się ubrać inaczej niż na czarno- szaro zupełnie zapomniałam jak to jest.Wczoraj tez w towarzystwie osoby której uwazałam ze moge zaufac czułam sie dziwnie jakby gdzieś obok.To jest prawda że nikt niestety do końca nie rozumie co dzieje sie z nami.
Też tak do końca nie nazywam sie wdową.Samotność jest jednak nieciekawa może bardziej rozwinęłysmy sie duchowo ale to nie jest to czuje sie podczas przebywania z osobą ukochana.Nie ma z kim dzielić ani radości ani smutków.

771

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Wróciłam przed chwilą od psychologa do którego skierowała mnie internistka - strasznie skoczyło mi ciśnienie i nie  można było go opanować lekami. Doszła więc do wniosku, że to od stresu. Czekałam na wizytę miesiąc. Przez calutką godzinę ryczałam jak bóbr, wszystko jej musiałam opowiadać. Na koniec zapytała co najbardziej lubiliśmy z mężem robić. Odpowiedziałam, że chodzic po górach, szczególnie na Babią Górę w Zawoji.  Zaproponowała, żebyśmy z dziećmi napisali każdy osobno list do Niego i ... poszli sami na szczyt Babiej, zostawili tam listy, pożegnali się z Nim i pozwolili Mu odejść. Nie wiem czy będę potrafiła to zrobić, ale ten pomysł zakiełkował we mnie, mam w końcu cel. Pozdrawiam - Roma (jestem tu zupełnie nowa, ale tak jak napisałam, czytam Was nieustannie i wszystkie Wasze wypowiedzi są mi bardzo bliskie).

772

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

A ja znowu mam pod górkę ,gdy myślałam że będzie lepiej a tu masz babo placek.
Zawiozłam rozliczenie do urzędu skarbowego a tu dostąłam jeszcze jeden pit męża i muszę jakoś to odkręcić.Jestem taka zła że czekali na ostatnią chwilę z tym pitem .Jak już pisałam miałam się zapisać na kurs jazdy ,ale nie mogę zrobić badań bo lekarz narazie nie przyjmuje.I znowu wszystko stoi w miejscu a byłam taka zadowolona z tego że jutro się zapiszę, nawet poprosiłam kolegę aby mnie zawiózł bo to jest w innej miejscowości.Dzisiaj była piękna pogoda ale jakoś mnie nie cieszy bardziej przypomina Mariuszka ,jak robi porządki na podwórku. Było go zawsze wszędzie pełno i wszystko potrafił  załatwić a teraz zostałam sama i wszystko na mojej głowie.

773

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Agnieszko zapytaj się. czy możesz zapisać się bez badań. badania dostarczysz póżniej, z tego co wiem to u as tak praktykują, wiem, że nawet lekarz przychodzi na kurs i tam wszystko załatwiają.
Roma- może to co zaproponowała psycholog ma sens i należałoby tak zrobić.
Mileno masz rację samotność jest straszna, ja też łapię się nieraz a tym,że mam wrażenie jakby to był sen co teraz się dzieje i czekam żeby się obudzić i dalej będziemy całą rodziną, Wydaje się mi to takie nierealne. że już go ie ma

774

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Witajcie dziewczyny.
Anno niedziela jest chyba dla każdej z nas dniem najcięższym. W ciągu tygodnia jest tyle do zrobienia. Pamiętaj ,że mąż jest przy Was i opiekuje się Wami.
Witaj Roma,pomysł z listami jest bardzo ciekawy,może faktycznie pomoże. W pewnym momencie musimy pozwolić naszym mężom odejść,pomału uczyć się żyć bez nich. Jest to bardzo trudne,ale potem jest troszkę lepiej. Mnie bardzo pomogły książki o życiu po śmierci. Jestem teraz spokojniejsza, gdyż wiem,że On jest tam szczęśliwy,że jest przy nas,opiekuje się nami. Każda moja myśl dociera do niego. Wiem,że moja modlitwa może mu pomóc. Kiedyś tam się spotkamy i wtedy nas nic nie rozdzieli. Teraz mamy jeszcze coś do zrobienia na ziemi.
Lidziu każda z nas musi się pogodzić z tym co się stało,każda z nas w swoim czasie. Nie możemy się poddawać,musimy dalej żyć,choćby dla dzieci. Ja już zawsze będę żoną,nie potrafię o sobie pomyśleć,że jestem sama. Nawet bardzo polubiłam czarny kolor,postanowiłam sobie,że zrobię wszystko,aby dzieci były szczęśliwe,częściej się uśmiechały. A jak tego dokonać gdy mama cały czas płacze?
Mileno wszystkie radości i smutki możesz dzielić z nami. Nie jesteś sama,zresztą żadna z nas nie jest sama,mamy siebie i to forum,także nk.
Agnieszko musisz się dopytać u nas też można donieść badania później. Ja jestem w "połowie" kursu. Jazda bardzo mnie cieszy.Dzieci nie mogą się doczekać,aż w końcu będę miała prawo jazdy.
Kasiu bardzo się cieszę ,że chcesz sobie ułożyć w ten sposób życie. Życzę powodzenia,abyś spotkała kogoś takiego.
Dzisiaj w mojej firmie ogłosili upadłość,właśnie skończył mi się urlop macierzyński i obecnie miałam wybrać zaległy urlop,by później iść na urlop wychowawczy. Ciekawe co będzie dalej, nie martwię się,gdyż wiem,że Paweł się nami opiekuje. Musi być dobrze.

775

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Witajcie kobietki witaj Roma63 cieszymy się że do nas dołączyłaś szkoda tylko że w takich okolicznościach.

Aga tak jak radzą dziewczyny dopytaj dokładnie, raczej nie będą robić problemów z tymi badaniami.

Marta cieszy mnie twoje dobre samopoczucie i podziwiam cię że nie boisz się o swój los.Ale gwoli pewności podpytaj się choć trochę w kadrach jaka jest twoja sytuacja teraz bo może będziesz musiała jednak coś sobie załatwić.

Roma z tymi listami to moim zdaniem świetna sprawa!!!To pozwoli ci wyrzucić z siebie trochę żalu tęsknoty i złości(bo to uczucie też się w pewnym momencie pojawia).Potem powinnaś poczuć ulgę i zrobi ci się smutno (tak było w moim przypadku) ale później będzie ci łatwiej.Ja nie mam odczucia że w pewnym momencie gloryfikuje się bliskie osoby ale może tak jest ja w każdym bądź razie zawsze mówię że Maciej nie miał łatwego charakteru ale BYŁ a teraz go nie ma.Ale wiedziałam że mogę na niego w każdej chwili liczyć !!!!
Nie martw się ludźmi z pracy rodziną i znajomymi bo ZROZUMIE KTO STRACIŁ.Trudno śmiać się na prawo i lewo jak serce pęka na milion kawałków.Ale przyjdzie czas że się poskleja i trochę zabliźni ale blizny jednak pozostaną.ale pomyśl że dzięki temu doświadczeniu będziesz mogła lepiej wytłumaczyć młodzieży sens życia i śmierci.A jeśli pomoże to choć jednej osobie to śmierć twojego męża nie pójdzie na marne...

Marysiu samotność nie jest łatwa ale zawsze może okazać się tylko pewnym etapem w naszym życiu i później pomoże docenić obecność drugiej osoby w naszym otoczeniu.

Milen i Lidziu a ja mimo że chodzę cały czas ubrana tylko na czarno nawet w pracy to jednak powoli rozglądam się za innymi kolorami.Wiem że nasi mężowie nie chcieli by aby ich kobietki ginęły w tłumie tylko żeby wyróżniały się bo chcieli by być z nas dumni!!!

Alu Maciej jak go poznałam miał 40 lat jak rodziłam Agatę miał 44 lata był po rozwodzie a jednak ułożył sobie życie na nowo bo mu się taka 19-latka wpakowała w życie z buciorami.Także wiek nie ma tu nic do rzeczy!!!!Kwestia tylko innego spojrzenia na świat.

Aniu komunia to ważny dzień dla każdego dziecka!!!!I jest ono przejęte uroczystością a zwłaszcza prezentami przynajmniej większość z nich.To że w kościele popłyną ci łzy to akurat nie tylko tobie i zawsze możesz powiedzieć że się wzruszyłaś.Ja też chociaż miałam po dziurki w nosie tych przygotowań komunijnych to łezka mi poleciała.A męża poproś aby w prezencie dla twojego syna przyśnił mu się w nocy.

Nic trzymajcie się pa.

A propos jak wam się podoba mój nowy opis na forum- wreszcie trafny?!

776

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Jak dobrze ze jesteście dziewczyny, zawsze ktoś pocieszy powie coś pozytywnego co daje nadzieję. I naprawdę czuć wiosnę na forum bo tego potymizmu jakby więcej. Mi dziś dzień zapowiadał się nieciekawie, a tymczasem miałam niespodziewanych gości i całe popołudnie spędziłam bardzo miło i pierwszy raz nie miałam uczucia, że niepowinnam się uśmiechać a wręcz przeciwnie jak tylko wyszli pomyślałam że to zasługa mojego męża,że dziś inaczej spędziłam dzień.
Co do ubrań to ja próbowałam chociaż w domu założyć coś jaśniejszego ale tak się z tym źle czułam że musiałam to zdjąć. Widocznie dla mnie jest jeszcze za wcześnie,może z biegiem lat to samo przyjdzie.
Roma myślę że warto próbować wszystkiego, by utulić swój ból zwłaszcza gdy ma się dzieci,które cię potzebują.
Agnieszko nie martw się zeznaniem pewnie wystarczy zrobić korektę. I dopytaj o te badania. Mój mąż był instruktorem i wiem że zazwyczaj badania organizuje ośrodek szkolenia kierowców. Ale dobrze że masz zapał napewno będziesz dobrym kierowcą. Rozumiem twoją nieporadność dla mnie teraz też to co wcześniej było najzwyklejszą rzeczą na świecie teraz staje się górą wręcz nie do zdobycia. Przy nim po prostu chciało się żyć, był mtorem który napędzał każdy dzień.
Pozdrawiam Was wszystkie.

777 Ostatnio edytowany przez roma63 (2011-03-01 20:32:04)

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Witajcie: Bardzo dziękuję Smutnej Marysi, Kasi, Martlak, Lidzi za nawiązanie do moich postów. Muszę się przyznać, że sprawiło mi to ogromną radość, miód na zbolałe serce - dawno nikogo nie obchodziło co ja czuję, o czym myślę. Wszyscy  (oprócz mojej rodziny) do tej pory się odsuwają, nie chcą rozmawić, boją się. Wiem, że to wynika po części z tego, że nie wiedzą jak się zachować. Nie mam do nich o to pretensji, ale czuję się "trędowata". Dzisiaj jechałam pierwszy  raz  moim (naszym) autem z córka do ortodonty - po 20 latach przerwy - wtedy zrobiłm prawo jazdy. Zaraz na początku po otrzymania prawka  miałam niewielki incydent drogowy, nic sie nikomu nie stało, ale miałam przeogromny uraz. Zawsze wszędzie jeździł mój mąż. I teraz po wykupieniu 10 jazd ze wspaniałą instruktorka - zaczęłam trochę jeździć. Na razie wszyscy w moim mieście przeżyli. Nawet udało mi sie wjechać do bardzo wąskiego garażu - 5 cm luzu z każdej strony bramy. Auto kupiliśmy w zeszłym roku w sierpniu, nasze wymarzone,bardzo duże, tak że nawet tak doświadczony kierowca jak mój mąż miał kłopoty z wjazdem. Za auto muszę  w tym roku w sierpniu zapłacić drugą ogromną ratę (kredyt 50/50) i to mi spędza sen z powiek. Nie mogę nic z nim zrobić, sprzedać dopóki go nie spłacę. Zresztą nie chcę, nie mogę go sprzedać - tyle przepięknych wspomnień, dzieci tez nie chcą. Mam nadzieję, że jakoś mi sie uda. Pozdrawiam Was wszystkie, siostrzane dusze.
Pozwólcie, że zacytuję co z Biblii (Mądrość Syracha) - długo  po śmierci Janusza nie potrafiłam otworzyć Biblii.

"A dusze sprawiedliwych są w ręku Bogu,
i nie dosięgnie ich męka.
Zdało sie oczom głupich , że pomarli,
zejście ich poczytano za nieszczęście
i odejście od nas za unicestwienie,
a oni trwają w pokoju.
Choć nawet w ludzkim rozumieniu doznali kaźni,
nadzieja ich pełna jest nieśmiertelności"
                     Księga  Mądrości 3, 1-4

778

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Witajcie
Roma. skoro wjechałaś do tak wąskiego garażu to gratulacje, pamiętaj ''ćwiczenie czyni mistrza'', ja też wolałam zawsze jeżdzić z Mężem jako pasażer iż jako kierowca, niestety teraz muszę sobie sama radzić, Ciekawe co tam u Agnieszki, czy zdecydowała się na ten kurs?Bardzo mądry i podnoszący a duchu cytat!!
Kasia 77 ten opis a forum idealnie do Ciebie pasuje!!!
Ja jak na razie to też nie widzę siebie w innym kolorze niż czarny, nie chodzi tutaj o jakiś przymus, nigdy nie uważałam, że osoba w żałobie musi chodzić jakiś określony okres na czarno, uważam że to wypływa ze środka, że to jest jakaś wewnętrzna  indywidualna potrzeba.

779

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Dziękuje dziewczyny za słowa otuchy.Na szczęście już wszystko się udało i za tydzień mam naukę .Dzieci już wybierają samochód ha,ha.Już nie mogę się doczekać .A w poniedziałek jadę do urzędu skarbowego .Jednak to prawda że nasi mężowie pomagają i czuwają nad nami .

780

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Hej! Agnieszko, zobaczysz, że jazdy dadzą Ci radość. Moje wykupione jazdy pozwoliły mi poczuć, że jest jeszcze coś innego niż tylko czarna rozpacz. Na początku nie chciałam, uważałam, że nie potrafie, nie mogę, ale coś lub KTOŚ mnie do tego pchało. W końcu doszło do tego, że nie mogłam się doczekać na kolejne. Na pewno nie będę mistrzem kierownicy  i nie wypuszczę sie gdzieś dalej, ale do mamy umiem dojechać, do supermarketu (oczywiście bardzo wcześnie rano w sobote, jak parking jest pusty).Dlatego Agnieszko życzę Ci powodzenia i zdania za pierwszym, no może drugim razem. Moi synowie też zaczęli robić kursy - zafundowała im moja siostra (jak to dobrze, że jest - codziennie do mnie dzwoni i wysłuchuje po raz setny tego samego). Pozdrawiam - Marysiu, tego cytatu nigdy przedtem nie czytałam (a studiowałam 5 lat Pismo św.) nagle na tych właśnie słowach mi się otworzyło).

Posty [ 716 do 780 z 31 428 ]

Strony Poprzednia 1 … 10 11 12 13 14 … 484 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026