netkobietyWszystkie działy
Psychologia

Śmierć męża - jak sobie poradzić?

31 427 odpowiedzi3 633 450 wyświetleńzałożony przez gruba, 20.11.2008

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Strony Poprzednia 1 … 8 9 10 11 12 … 484 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 586 do 650 z 31 428 ]

586

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Moje kochane przyjaciółki w bólu!Może i dobrym jest pochorować trochę, lecz nie wtedy,kiedy specjalnie szuka się zajęcia,żeby tylko nie myśleć.Nawet wtedy kiedy mam mnóstwo do zrobienia,zachowuję się jak automat.Robię coś bezmyślnie, albo łapię się na tym że nie pamiętam co to miało być.Chyba coś się dzieje nie dobrego ze mną bo czuję od kilku godzin obok siebie, coś lub kogoś, kogo nie widać. Nawet teraz kiedy piszę do Was też czuję że ktoś koło mnie jest! Nie boję się! Czuję w tych chwilach taki błogi spokój i delikatny chłód.Myślę że jeśli się nie mylę co do tego kto to jest,i będą to częste odwiedziny to mam szansę na spokój wewnętrzny. Pomoże mi to też żeby dać mu odejść! Napiszcie proszę czy miałyście takie doświadczenia czy po prostu mi odbija????

587

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Kasiu on chyba mi wybaczy wie że własnie nie pozałatwiałam do konca spraw a juz niewiele mi czasu zostało.Dzisiaj tak sama sobie postanowiłam że powinnam sie pozbierać i zrobić mu taki prezent na rocznice śmierci.Chciałabym wszystkie swoje mysli spisac w formie listu i przekazac jemu.
Obiecuję sobie duzo wraz z nadejsciem wiosny bedę musiała zająć sie przede wszystkim działką więc nie bedzie dużo czasu jak teraz.
Wiesz że ja dzisiaj  sobie skojarzyłam że jak kupiłam coś nowego stanęłam w lustrze i tez zadałam pytanie czy jemu sie podoba.
Pozdrawiam Was!

588

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Jolu ja również mam uczucie ,że On jest obok mnie. Jestem wtedy dużo spokojniejsza,czasem gdy mam jakiś problem to do głowy przychodzą mi różne ciekawe myśli. Czasem jestem bardzo zaskoczona,że potrafię coś zrobić,czego nie robiłam jeszcze ani razu. Na przykład ostatnio zepsuł mi się komputer,wyobraźcie sobie,że sama go naprawiłam.Zawsze robił to mój mąż. Też zadawałam sobie pytanie czy czasem nie zwariowałam,ale mnie jest łatwiej znosić ten ból myśląc,że on jest obok. Nawet dzieciom powtarzam,że tatuś jest cały czas obok nas,że gdy tylko będą miały jakieś zmartwienie lub kłopot mogą Go poprosić o pomoc. Ja też czasem mam wrażenie,że im dłużej Go nie ma tym bardziej boli.
Kasiu podziwiam Cię,jesteś naprawdę wspaniała kobietą,twoje posty,rady pomagają mi w codziennym życiu. Zaczęłam cieszyć się z drobiazgów,częściej się uśmiecham,nawet dzieci są spokojniejsze. Lecz przychodzą takie dni....Lepiej nie myśleć,nie wspominać o nich. Wiem,że jeszcze to trochę potrwa zanim nauczę się żyć bez niego. Najgorsze jest to ,że wiem co czeka moje dzieci,ja również wychowywałam się bez ojca.
Mając 20 lat urodziłam córeczkę,jej ojciec zostawił nas gdy byłam 3miesiącu ciąży. Na "szczęście: nie zdążyliśmy wziąć ślubu. Było mi ciężko ale jakoś dałam radę. Dopiero gdy mała miała cztery latka poznałam Pawła. Ja nie chciałam się z nikim wiązać,jednak On był taki uparty,nie poddał się. Każdego dnia,na każdym kroku czułam jego miłość nie tylko do mnie,również do mojej córki.Jego nie można było nie kochać. Nawet gdy pojawiła się na świecie nasza córka, On zawsze traktował je jednakowo. Był dla mnie oparciem,przyjacielem,właśnie tego mi teraz jest najbardziej brak.Naszych rozmów. Gdy dowiedziałam się,że znowu jestem w ciąży od razu poszłam na zwolnienie lekarskie. Mówiliśmy sobie,że żadne pieniądze nie są warte tego by dla nich ryzykować zdrowie dziecka. Wcześniej już raz poroniłam,później nasza córka urodziła się przed czasem ważyła zaledwie 1650g wtedy nie dawali jej szans na przeżycie. Dopiero po roku czasu mi to powiedział,nie chciał mnie martwić. Nawet na dwie godziny przed śmiercią to On mnie pocieszał. Mieliśmy się razem zestarzeć...
Dziękuję Bogu,że dane mi było zaznać tej miłości,tego szczęścia. Wiem,że teraz jest mu lepiej,że nie cierpi. Najtrudniej było patrzeć na to jak bardzo cierpiał i nikt nie był w stanie mu pomóc.Ostatnio często powracają wspomnienia z ostatniego dnia wspólnego życia.To jego spojrzenie......

589

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Kochane dziewczyny, o 4 musze wstac bo o 5 juz jade na lotnisko a jeszcze nie spie, czuje sie zmeczona ale zasnac nie moge, codziennie chodze spac ok 3 i napewno dlatego tak jest ,przestawilam sie albo nie wiem co. Cos mi mowi ze powinnam zostac tutaj w domu,ale tez mysle ze powinnam sie oddalic na pewien czas z tego miejsca, poniewaz nie daje rady i tez nie wiem czy wytrzymam z dala od domu ,od Jurka od jego zapachu jaki jeszcze sie utrzymuje.Ale sprobuje zobacze najwyrzej wroce. Bardzo cierpie,bardzo tesknie ,czuje jak serce mi peka z zalu i tego ze cos moglam zrobic, on byl taki wesoly ,zawsze usmiechniety,wysportowany ,dbal o siebie jak malo kto i dbal o mnie a teraz samotnosc jego zdjecia i straszna tesknota, same wiecie kochane ze trudno to uczucie ubrac w slowa, kochalam i kocham najmocniej na swiecie. pozdrawiam was goraco.

590

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Witajcie Pierdaczku mam nadzieję że szczęśliwie doleciałaś do celu(lot samolotem to moje ukryte marzenie) i ciekawe czy będąc w chmurach pomyślałaś jak blisko swego męża byłaś?

A ja jutro wreszcie wracam do pracy!!!Niby kilka dni a już miałam dość!!!Byłam dziś na cmentarzu posprzątać bo ze względu na chorobę nie wychodziłam z domu.I wstępnie przygotowałam jego pomnik na walentynki bo potem może już nie być warunków atmosferycznych.
Trzymajcie się kobietki pa.

591

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Witajcie! pierdaczku dotarłaś szczęśliwie do naszego kraju?Nie mogę się doczekać twoich opowieści z góry? bo to przecież tak blisko wszystkiego co kochałyśmy a teraz straciłyśmy z oczu.Zemną dziś trochę lepiej a to przez wczorajsze doświadczenia.Sama widzę że potrzeba mi czucia tych obecności, bo po nich jestem spokojna. Nie wiem na jak długo?Ale czuję takie wyciszenie jakiego nie czułam mnóstwo czasu.Czytam,,kołowrót życia,, i z tej książki się dowiaduję np.że dusza ma wolną wolę czy chce zostać na ziemi czy chce odejść(oczywiście te tylko które nie były faszerowane podczas życia środkami znieczulającymi,alkoholem,narkotykami).W tej książce jest tyle na temat życia pozagrobowego i tego co się dzieje z duszami po życiu ziemskim,że niejednokrotnie obala to w dużej części wiedzę na te tematy zwykłego człowieka.Do tej pory wyszły na rynek 2 tomy o tym samym tytule.Autorem jest jak na razie jedyna świecka egzorcystka w naszym kraju i parapsycholog .Dobrze..! Dobrze...! Już nie będę Wam smęcić na temat tej książki.Wracam do lektury a Wam życzę spokojnej i bez łez nocy!!!!

592

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Kasiu skarbie! Jedno pytanko do Ciebie! Czy masz wiedzę na temat,ile musi od pogrzebu upłynąć czasu aby mężowi postawić pomnik???

593

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Witajcie.
Jolu pomnik teoretycznie możesz postawić już dwa tygodnie po pogrzebie choć słyszałam że i jak ktoś się uprze to wcześniej.Teraz zimą to raczej nikt ci go nie postawi chyba że na twoją odpowiedzialność ( bo nie będą trzymać spoiny).Ja Maciejowi pomnik postawiłam po ponad dwóch miesiącach.Bo oni i tak ziemię ubijali maszyną jak do układania pozbruku( wierz mi straszne przeżycie choć to jest konieczne)jeśli ci zależy na czasie to ja teraz wybrałabym pomnik i tylko umówiła bym  się na montaż na wiosnę np. na święta.
u nas ceny wahają  się od 1800 w górę.

594

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Dzięki Kasiu za informację!!!!Ja mieszkam w Sudetach a tu są drogie. Słyszałam że najlepiej się wybrać do Strzegomia(dolnośląskie),bo tam jest najtańszy kamień a montują praktycznie na terenie całego kraju.Z tego co pisałaś że ubijali ziemię to ja myślę że będę musiała czekać dużo dłużej,dlatego że nie widziałam nigdy aby ubijano ziemię pod pomnik. Przeważnie każą czekać ok rok aż się ziemia sama uleży albo stawiają po ok pół roku na bardzo głębokich fundamentach.Tak czy tak trzeba czekać bo dopiero od 1marca zaczynają pracę firmy kamieniarskie.Dzięki jeszcze raz za wszystko!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!1

595

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Jolu u nas ubijanie ziemi to standard.Nie jest to miły widok dla bliskiej zmarłego ale mus to mus.Mój pomnik najpierw ubili i dołożyli ziemię potem zrobili wylewkę betonową na to poszły podkłady betonowe (belki betonowe zbrojone )i dopiero na to pomnik.Ja akurat mieszkam pod Poznaniem i robią w ten sposób.A ziemię ubijają po to aby pomnik stał stabilnie.Firm montujących na terenie całego kraju jest na pewno więcej.

596

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Witaj Kasiu! A mi głupiej jeszcze wczoraj wydawało się że już największe problemy mam za sobą!!!Dziś dostałam pismo ze szkoły syna w którym szkoła a konkretnie pani pedagog, odgraża się że jak wyjadę do pracy za granicę to oni natychmiast w tym momencie składają wniosek do sądu rodzinnego o odebranie mi władzy rodzicielskiej i naznaczenie nowego opiekuna prawnego bądź rodziny zastępczej.Jak to jest tego nie rozumiem! Niby nasza konstytucja gwarantuje na że państwo ma nam zapewnić warunki do godziwego życia, ale państwo nie zapewnia nic.Jednym słowem nasze państwo łamie podstawowe prawa człowieka a w tym rodziny to jest wszystko ok.A jak matka dzieci jest zmuszona wyjechać z kraju do pracy aby ratować swoją rodzinę przed głodem, to wtedy jest już naganne łamanie prawa?Kasiu ja mieszkam nie daleko Szklarskiej Poręby a tu w pośredniaku tylko od nowego roku rejestrują od 80 do 100 nowych bezrobotnych dziennie.Na dodatek jestem przed 50-ką a mając tyle lat jestem i nie tylko ja dyskryminowana jako kandydatka do potencjalnej pracy.A co do tego co słyszę jak u Was przygotowują miejsce pod pomnik to coś mi się wydaje że ja chyba muszę czekać i czekać aż ziemia sama się uleży!!!!!

597

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Witaj Jolu.może nie musisz czekać aż ziemia się uleży tylko spróbować poszukać innej firmy stawiającej pomniki.U nas robią tak dlatego żeby pomnik nie przechylał się i nie rozwalał się po zimie.Najprawdopodobniej mają już jakieś niemiłe doświadczenia w tej kategorii.A lepiej postawić raz a porządnie niż poprawiać tym bardziej że dostałam 15 letnią gwarancję na montaż i dożywotnią na kamień.

Co do tego pisma to można powiedzieć że jesteś ugotowana!!!bo z tego co piszesz to możesz pomarzyć o wyjeździe!!!Ja na twoim miejscu od razu poszłabym do opieki społecznej z pismem o zasiłek dla was.Zresztą jeśli masz przyznany zasiłek rodzinny na dzieci to należy ci się dodatek z tytułu samotnego wychowywania dziecka a to jest 170 zł.miesięcznie.A jeśli nie masz rodzinnego to składaj wniosek do urzędu gminy o niego!!! A masz przyznaną jakąś rentę po mężu?Bo jeśli jest w trakcie załatwiania to ze względu na wiek możesz i ty dostać na stałe dożywotnio (jeśli do ukończenia 50 lat brakuje ci 5 lub mniej lat)Wtedy będziesz miała chociaż ubezpieczenie.

Przyjeżdżaj do wielkopolski tu pracy jest do oporu!!!


Pozdrawiam inne Panie i odezwijcie się w końcu pa.

598

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Moje drogie Panie, ja ostatnio dużo rozmyślałam nad tym dlaczego akurat to ja zostałam na tym śiwecie, nie chce przetrwać życia aby później dowiedzieć się, że mogłam więcej zrobić, nie chce czuć się niepotrzebna i aby śmierć Piotra nic nie wniosła. Muszę się Wam przyznać bo jestem z siebie dość dumna, że zapisałam się na kurs wolontariusza medycznego w hospicjum, bo kto bardziej zrozumie stratę najbliższej osoby jak nie właśnie my. Od marca zaczynam, jestem pozytywnie nastawiona i dzis jakos lepiej mija mi dzien, choc moje autko mi nawala i w walentynki wybieram sie do serwisu (bo przeciez dzien bez dodatkowych niemiłych atrakcji dniem straconym hmm).

Jolu, strasznie mi przykro, że znalazłaś się w takiej sytuacji, poproś męża aby Ci pomógł, może przeprowadzka to nie jest głupi pomysł, zaczniesz wszystko od nowa. zastanów się.

Trzymajcie się cieplutko

599

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

http://duszekjpii.bloog.pl/id,1405906,t … caid=6bc0f

polecam

600 Ostatnio edytowany przez martlak27 (2011-02-09 23:34:18)

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Ja osobiście nie widziałam,żeby ubijali ziemię pod pomnik. Zobaczę jak to będzie gdy będą stawiać pomnik mojemu mężowi. Wybrałam pomnik,wpłaciłam zaliczkę a na wiosnę będą go stawiać.
U nas w okolicach Bielska i Żywca ceny wahają się od 3000-9000zł.

Lili bardzo ciekawy artykuł. Jednak nasze cierpienie ma sens.

601

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Kochane dziewczyny!Kasiu papiery o rentę rodzinną złożone, ale to tylko formalność bo nam się nić nie należy! Staszek nie miał w ostatnim 10-cio leciu 5-ciu lat pracy na legalnie przepracowanych. Tak ZUS sobie wymyślił że interesuje ich do nabycia renty te ostatnie 10-lat,a później resztę lat się dolicza do podstawy.A co do przeprowadzki to miałam już ofertę przeprowadzki do Niemiec tyle że dzieci się boją zmian i przerwy w nauce zawodu jedna i szkoły druga,synowi jest obojętnie.Jak widzicie nie mogę się ruszyć nawet , aby pozałatwiać formalności. Myślicie że tylko mnie pozbawią praw jak pojadę do pracy? Myślę że też będą mnie podglądać czy w ogóle czasami nie pojechałam ,,na schadzkę.....ha....ha...,, a co dopiero jak bym chciała załatwić coś związane z przeprowadzką?Tak czy tak jutro jadę sobie do szkoły porozmawiać z tą panią, bo inaczej mnie rozniesie napięcie. Trzymajcie się ciepło!!!!! Do jutra na forum!!!!

602

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Nie dość,że nam jest ciężko to jeszcze zawsze znajdą się "życzliwi". Jolu trzymaj się.

603

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Witajcie! Nie mogę spać tak mnie nosi a i kaszel pogrypowy mnie próbuje udusić!Dziś mam w planie jechać do szkoły i wypożyczyć sobie panią pedagog w obecności pani dyrektor szkoły. W syna klasie jest chłopiec którym od 3lat opiekuje się starszy brat bo matka jeździ do pracy za granicę i nikt nic nie mówi mimo że chłopiec od kilku lat systematycznie nie dostaje promocji do następnej klasy i ma kuratora.Ja tylko potrzebuję zarobić na utrzymanie moich dzieci!Nikogo nie obchodzi za co przeżyję,za co kupię książki dzieciom,za co opłacę rachunki,nie mówiąc już o wyżywieniu rodziny.Bez tego wszystkiego jest mi wystarczająco ciężko,tak jak Wam wszystkim.Nikt nie pomyślał że do podjęcia takiej decyzji zmusił mnie okrutny los i wcale nie jest mi łatwo nawet tylko ze względów emocjonalnych wyjeżdżać !Tak nie dawno straciłam miłość swojego życia a teraz muszę się szybko pozbierać i mimo że serce krwawi to muszę myśleć o dzieciach(nie tylko żeby je przytulić i być z nimi bo tym ich nie nakarmię) i tym żeby z chwilą śmierci ukochanego taty nie stały się automatycznie żebrakami.Jak to mówi dziś młodzież  ,,idzie się przekręcić,, przez te durne przepisy które są tylko zauważalne jednostronnie tzn.wtedy kiedy urzędasy mają szansę nam,, dołożyć,,Zapomina się tylko kiedy chodzi o Nasze prawa takie jak KONSTYTUCYJNE prawo do godnego życia które w myśl KONSTYTUCJI państwo Polskie ma obowiązek nam zapewnić!Napiszę jak poszła mi rozmowa po południu! Na razie trzymajcie się zdrowo!

604

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Jola trzymam za ciebie kciuki i nie daj się.

605

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Jola- z tą rentą rodzinna to jest prawda nie należy się jeżeli mąż nie pracował 5 lat składkowych w ostatnich 10 latach, nam też nie należy się renta po Mężu zabrakło nam 3 miesięcy chociaż przedtem pracował. przepisy są okrutne. Co do tej drugiej sprawy jestem wkurzona, bo jak można coż takiego napisać matce, która przed chwilą straciła męża i ojca swoich dzieci, i walczy o utrzymanie swoich dzieci, Myślę, że ta pani pedagog czy kto to jest to jakaś młoda siksa po studiach , która nie ma pojęcia o normalnym życiu i doświadczeniach. nauczyła się rgułek w szkole i teraz to wprowadza w życie,Walcz o swoje i się nie daj. może starsza córka może być opiekunem albo ktoś z otoczenia któremu ufasz, To jest już skandal co się u nas wyrabia,Trzymaj się i pozdrawiam Was wszystkieł

606

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Cześć dziewczyny, miałam taki okropny tydzień że nawet tu nie zaględałam, a jak dziś czytam wasze posty to krew mnie zalewa. To tak jakby wszystko sprzysięgło się przeciw nam.
Bardzo ci współczuję Jolu bo czeka cię naprawdę ciężka przeprawa, a ludzie nie rozumieją naszego bólu i nic ich nie obchodzi to, że nie mamy co dać dzieciom jeść albo, że komornik wejdzie nam na mieszkanie za niezapłacone rachunki, widzą tylko czubek własnego nosa.
To przykre że doszukują się problemów tam gdzie ich nie ma zamiast rozwiązywać te które są.
Moja znajoma też wyjechała za granice bo po śmierci partnera niedawała rady utrzymać się w naszym kochanym kraju został tu jej syn nieletni i pełnoletnia córka i nikt nie robił problemów choć rodzeństwo nie mieszkało mawet razem.
Jakby mało było bólu to problemy dnia codziennego jeszcze się mnożą.

607

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Kochane, czytam Wasze posty i tylko one dają mi otuchę, wiem że tylko Wy rozumiecie mój ból i cierpienie.
Znajomi po pogrzebie mówili, że zawsze mogę na nich liczyć, ale teraz nawet nikt nie zadzwoni, nie zapyta jak się czuje, co przeżywam. Każdy żyje swoim życiem, nie ma czasu nawet wpaść pogadać. Siedzę sama w domu z synkiem i czuję, że wariuje. Rodzina też unika tematu, a mi się chce na nich krzyczeć, czy nie wiedzą jak cierpię! Nie chce słyszeć - będzie dobrze, dasz radę, jesteś młoda masz dopiero 36 lat jeszcze ułożysz sobie życie.
Jakie życie, straciłam kogoś, kogo tak strasznie kochałam, kto był dla mnie wszystkim, z kim miałam się zestarzeć , wychować naszego synka. Kogoś, kto mnie wspierał i dzielił radość jak on rośnie i się rozwija, a teraz nie na już nic jest wielka pustka.
Mój Andrzejek zmarł nagle w Wigilię, nie minęły jeszcze dwa miesiące, a ja popadam w coraz większy kryzys. Mam 16 miesięcznego synka, i wiem że powinnam być silna dla niego, ale nie daje rady. Co chwilę łzy zbierają mi się do oczu i płyną, płyną strumieniami. Czuje się tak strasznie  samotna, tak bardzo brakuje mi mojego Misia. Jego ciepła uśmiechu, codziennych telefonów z pracy. On tak bardzo nas kochał i codziennie nam to powtarzał. Boże, ten ból jest nie do zniesienia, czuje że każdego dnia umieram po trochu. Ale przecież nie mogę, mam mojego syneczka, kocham go bardzo, ale jak sobie uświadamiam co stracił, to jeszcze bardziej chce mi się wyć z bólu. Na każde jego słowo tata, gdy mu się przypomni i gdy staje w oknie i wypatruje kiedy wróci z pracy, serce mi pęka.  Jest jeszcze taki malutki , a pamięta i tęskni, czuje to.   Niedługo Walentynki, obiecałam sobie, że nie włączę telewizora, ani radia nie wiem jak przeżyje ten dzień...

608

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Witaj sylwinka131 Nasza terapia polega na tym przede wszystkim aby nie tylko czytać nasze posty (choć to też) ale przede wszystkim PISAĆ.Pisać jak najwięcej i wyrzucać z siebie wszystko to co nas dręczy.Nie możesz kumulować w sobie złych emocji bo one cię zabiją.A masz synka do wychowania!!!Kto mu opowie jakim dzielnym i kochanym człowiekiem był jego tata?Kto wpoi mu ważne wartości i szacunek dla zmarłych?Musisz dać sobie radę i dasz bo jesteś silna!!!!Tak jak pisałam wcześniej trzeci i czwarty miesiąc jest tym "kryzysowym"Wtedy najbardziej brak najbliższych nam osób.Ale musimy znaleźć też czas dla siebie aby w pewnym momencie powiedzieć "żegnaj kochanie ja dołączę do ciebie później"To nie jest łatwe ale dopiero wtedy odczujesz ulgę i spłynie na ciebie spokój.Tęsknić będziesz dalej i będą jeszcze momenty kiedy łezka spłynie  z twojego oka ale będziesz spokojna i wyciszona.
Co do znajomych to klasyczna reakcja. Każda z nas przeżywała takie "odrzucenie" i totalny brak zainteresowania ale to w pewnym sensie norma.A to dlatego ze ktoś kto nie jest w naszej sytuacji to tego nie zrozumie.

ZROZUMIE KTO STRACIŁ.

Te słowa oddają wszystko.Z drugiej strony zawsze można odezwać się do przyjaciół ale ja unikałam tego rozwiązania od momentu gdy napisałam do szwagierki 'dlaczego on' a ona odpisała mi 'złego diabli nie biorą".Od tego momentu radzę sobie sama!!!
Pamiętaj szukaj siły  w drobiazgach a staniesz na nogi.A walentynki potraktuj jak każde inne święto- będzie i minie. A potem będzie kolejny dzień do przeżycia.Staraj się nie myśleć o nim emocjonalnie i z dystansem a będzie łatwiej.

Pozdrawiam i trzymaj się pa.W razie czego pisz!!!

609

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Witaj Sylwio to prawda masz teraz najgorszy okres do przejścia ale musisz bo nie ma innego wyjścia. niech
Cię wspiera miłość do Twojego synusia,co do znajomych i rodziny to Kasia ma rację, oni nie rozumieją tego co my czujemy.Mi koleżanka na moje pytanie "dlaczego" odpowiedziała a "dlaczego nie on? a miałby ktoś inny?" zamurowało mnie jak to usłyszałam i straciłam do niej serce.

610

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Witaj Sylwio,prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie i tutaj się to sprawdza. Czasem od całkiem obcych ludzi otrzymasz cieplejsze wsparcie. Mnie również denerwuje  jak mówią,że będzie dobrze,że jeszcze sobie życie ułożę,nawet teściowa powiedziała tydzień po pogrzebie ,że mogę sobie jeszcze ułożyć życie z kim innym. Nikt tego nie rozumie,że ja nie chcę,nigdy nie przestanę kochać męża. Nadal noszę obrączkę na palcu,On swoją również ma przy sobie. Mam dzieci i dzięki nim się uśmiecham.

611

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Dziewczyny jakie to jest okrutne ze nie możemy liczyć naprawde na bliskich.Cieszę się że Was znalazłam bo chyba bym zwariowała.To ze nikt sie nie odzywa przerabiam od wielu miesiecy.Chyba że już spotkamy sie przypadkowo twarza w twarz głupie tłumaczenia ze maja tyle spraw do załatwienia no i ewentualnie wtedy zaproszenie.Oczywiscie nie ide bo rozmowa z takimi ludzmi nie ma sensu nie wierze w szczerość i zrozumienie.Jak można tyle czasu rozpaczać? Nie życze nikomu żle ale......
Jadę na kilka dni na wycieczke z pracy nie wiem czy to mi coś pomoze?
Brak mi będzie  po prostu Was!!!
Pozdrawiam

612

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

MILEN09 miłej podróży,opowiedz później jak było.

613

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Milen jedź  i baw się dobrze a my będziemy trzymać za ciebie kciuki i ci zazdrościć!!! Na pewno pomoże bo chociaż zmienisz klimat i otoczenie.

Co do pocieszeń od znajomych to ja tak naprawdę to musiałam bardzo mocno ograniczyć wizyty z pomocą zwłaszcza męską bo już dochodziły do mnie głosy że"ledwo pochowała męża a już bierze się za innych facetów".Także nawet z pracami typowo męskimi musiałam dać sobie radę sama.No ale "życzliwych " nie brakuje.

Jola a co u ciebie? Bo z niepokoju jem i jem a miałam się odchudzać!!!Odezwij się.

614

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Witajcie kochane dziewczyny!Ja rozmowę dzisiejszą z panią pedagog mam za sobą, w której nie patyczkowałam się z kobietą i wygarnęłam jej co myślę o jej zabawie w Pana Boga, który tylko ma prawo do decydowania kto umrze z głodu a kto przeżyje!Smutna Marysiu ty we wszystkim masz rację , bo jak byś zgadła wszystko co do pani pedagog z tą tylko różnicą, że ta pani jeszcze studiuje!Jutro jeszcze mam następną rundę walki w szkole ale żeby nie wiadomo co to nie odpuszczę!!!! Sylwio skarbie! Wiem że cierpisz ogromnie i tylko My jesteśmy w stanie Cię zrozumieć jak bardzo!Każda z nas przechodzi lub przechodziła przez to co Ty teraz!Skarbie musisz zrozumieć że często brak zrozumienia ze strony rodziny spowodowany jest tym że w naszej kulturze Śmierć jest czymś strasznym i ludzie nawet Ci wierzący żyją w lęku przed śmiercią.Niewielu chce zgłębiać wiedzę na temat życia jako ciało astralne.Zawsze było tak, że to co niezrozumiałe przerażało ludzi, i wielu ludzi podchodzi do spraw śmierci w ten sposób, że jeśli się nie rozmawia na dany temat, ta nie ma tematu a tym samym problemu!Uważa się nas wdowy że żyjemy w kręgu śmierci nie pozwalając odejść swym mężom w stronę światłości Boskiej. To wszystko napawa strachem, więc ludzie boją się być z nami, nawet ci którzy wcześniej deklarowali swoją pomoc.Mój mąż zmarł w sylwestra więc wszystko jest jeszcze świeże i jak wcześniej rodzina odwróciła się ode mnie a zostali tylko przyjaciele,tak teraz ani jedni ani drudzy.Może myślą że z rozpaczy powinnam się otrzepać jak kaczka z wody i po sprawie?Nie wiem, nie oceniam!Dziewczyny mamy siebie nawzajem i pisząc na tym forum, nawzajem sobie pomagamy!!!!!!!!!!!!!

615

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Kasiu!!!!!!!!!! Nie opychaj się, bo będziesz taka jak ja!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!ha................ha................!

616

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Dzieki  odezwę sie jak wrócę w poniedziałek wieczorem. Pierwsze co zrobie to zajrze na forum.Będę o Was myślała. Tam gdzie jade do Zakopanego byliśmy razem z dziećmi na wakacjach,będą na pewno wspomnienia.Syn z synowa bedą u mnie mieszkali i bedą się opiekowac moim kotem który już teraz wyczuwa ze mnie nie będzie.
Tęsknię za nim ale chciałabym poczuc taki wewnetrzny spokój że jemu jest dobrze i mnie.Samotność jest jednak straszna obojetnie w jakim wieku.
Jolu współczuję Ci życzę żebys załatwiła wszystkie sprawy pomyślnie.
Będę tesknić za Wami wszystkimi pozdrawiam!

617

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Smutna Marysiu! Jeśli jest prawdą że Wam brakło 3 miesiące do 5-iu lat to możesz się jeszcze starać o rentę tak zwaną w sytuacji wyjątkowej.Składa się o nią do prezesa ZUS z pośrednictwem swojego oddziału, a przyznaje ją premier.Ma się szansę na taką rentę rodzinną  tylko wtedy jak brakuje nie więcej niż 3 miesiące.Tylko tyle warunków trzeba spełnić że lepiej abyś sobie w google odszukała temat RENTA SPECJALNA i sprawdziła czy spełniacie warunki!  Uważam że powinnaś spróbować!!!!!!!!!!!!!! Nie masz nic do stracenia a tylko to że nie spróbowałaś!!!

618

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Mileno jedż i zregeneruj się,Pozdrawiam

619

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Kochane wiem, że wszystkie macie racje i Wasze słowa podnoszą mnie na duchu. ZROZUMIE KTO STRACIŁ.
Wiem, że muszę być silna, bo mam dla kogo żyć. Rozum przyjmuje to do siebie, ale serce nie chce!
Powiesiłam sobie w pokoju duże zdjęcie męża i też z nim rozmawiam. Wykrzyczałam mu cały swój ból, złość i żal, że mnie tak zostawił, że nie pozwolił sobie pomóc. Wiedział jak go kochałam i potrzebowałam. Krótko zanim umarł narzekał, że ciężko mu się oddycha, że coś go kuje w piersiach. Wystraszyłam się i chciałam dzwonić na pogotowie, ale mi nie pozwolił. Nakrzyczał na mnie, że przez to jeszcze bardziej się zdenerwuje i będzie go więcej boleć. A ja go prosiłam, mówiłam, że jak go bardzo boli to niech powie, żeby pomyślał o nas. Powiedział, że to od stresów ( miał po nowym roku zmienić pracę ), potem zrobiło mu niedobrze i stwierdził, że to chyba grypa żołądkowa, a za chwilę padł na tapczan i już go nie było. Przyjechało pogotowie 30 minut go reanimowali, ale już nic się nie dało zrobić,  zawał był tak rozległy. To mnie strasznie męczy, zaczynam nienawidzieć siebie za to, że go posłuchałam i nie zadzwoniłam wcześniej.

620

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Jola dziękuję za radę. we wolne sprawdzę dokładnie te dni. przeliczę  i poszukam w google,

Dzisiaj mam urodziny, pierwsze od 34 lat jak nie złoży mi życzeń. zaraz rano muszę jechać do Niego i ja mu zapalę znicz. Może w nocy mi się przyśni, też bardzo chcę z nim pogadać. ale mało mi się śni. bardzo mało, Oj ciężki dzień dzisiaj będzie

621

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

MArysiu,
WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO, POKOJU DUCHA I OWAGI, ABYŚ ZACZEŁA ZNÓW MARZYĆ I ABY TWOJE MARZENIA SIE SPEŁNIŁY
Nie martw się masz nas

622

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Jolu,
Rzeczywiście pani pedagog trochę się nie popisała, być może dlatego, że jest za młoda zbyt idealistycznie podchodzi do zycia, a być może też ma swoją historie, ja mam przyjaciółkę która dziś ma 40 lat. Jej mama wyjechala gdy miala 16 lat i to był praktycznie koniec. Tzn. mają ze sobą kontakt rodzice wrócili do kraju, ale nie było szczególnie jej, kiedy ona jej tak potrzebowała i nie może jej do dnia dzisiejszego wybaczyć.
Wiem, że jest Ci ciężko, Twoja sytuacja jest ekstremalna, ale proszę Cię chociaż rozważ jak wyjedziesz aby po pewnych czasie zabrać ze sobą dzieci.
Pozdrawiam  Cię cieplutko i trzymam kciuki aby wszystko ułożyło się pomyślnie

623

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Witajcie kochane.Marysiu z akazji urodzin życzę Ci dużo zdrowia , siły , mimo wszystko uśmiechu na twarzy , i przetłrwania tych ciężkich chwil jakie są przed nami.Błogosławieństwa Bożego no i wszystkiego naj naj najlepszego.Pozdrawiam Was wszystkie cieplutko.

624

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Marysiu,życzę Ci zdrowia,siły i spełnienia marzeń.
A jeśli chodzi o bliskich i znajomych to macie rację prawie wszyscy się odsunęli ,została tylko siostra ale i ona zmienia temat jak chcę coś powiedzieć o mężu .Smutne jest życie bez ukochanej osoby .Muszę kończyć bo zbieram się do pracy .
trzymajcie się cieplutko

625

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Marysiu życzę Ci dużo dobrego,uśmiechu na twarzy oraz aby każdy kolejny dzień przyniósł Ci coś o czym warto będzie pamiętać.

626

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Witaj Marysiu!!!!!!!!!!!! Skarbie wszystkiego najlepszego a szczególnie tego Ci życzę aby dobry Bóg obdarzył Cię łaską spokoju wewnętrznego i możliwością wybaczania sobie i innym. Pamiętaj że to pomaga! Kiedyś za radą innych poprosiłam go o coś takiego i teraz żyję pogodzona ze śmiercią mojego męża. To nie znaczy że zapomniałam!!!!!! Kocham go nadal, brakuje mi go bardzo, ale wyrazem największej miłości jest dać komuś odejść!!!!!!!!Teraz myślę o nim z ogromną miłością która na pewno dociera do niego!!!!!

627

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Witajcie

Marysiu droga a ja  ci życzę zdrowia i pracy!!!Zdrowia abyś mogła iść przez życie wesoło i szczęśliwie i mimo wszystko ułożyła sobie jakoś je a pracy bo jak będziesz pracować to zarobisz na spełnianie marzeń no i będziesz miała zajęcie co w naszym przypadku jest bardzo ważne!!!A jak będziesz mieć te dwie rzeczy to reszta sama przyjdzie.

Kolejny rok  mija, lecz marzenia zostają...
Niech one się Tobie wszystkie po spełniają. I w Dniu Urodzin, niech los się odmieni,a ogród życia się zazieleni.


                                               Kasia.

628

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Witajcie! W szkole załatwiłam wszystko polubownie i mogę spokojnie jechać do pracy. Lilii! Na miłość Boską, ja jadę do pracy tylko na 6 tygodni!!!!!!Jak bym miała inne wyjście, to nie ruszyłabym tyłka z domu. Po Twojej dygresji poczułam się jak zbrodniarka, która tylko marzy aby zwiać od dzieci?????Tak naprawdę, to ta sytuacja z wyjazdem, rozwala mnie psychicznie i proszę mi nie ,,dowalać,,.Mimo że pod czas długiej negocjacji, ograniczyłam czas pracy do minimum to i tak boję się tego wyjazdu.A co do dzieci, to nie wielu ludzi wyrasta z nich, którzy by nie mieli pretensji do swoich rodziców. Moja najstarsza córka, dziś 25 letnia kobieta kiedyś mi wykrzyczała w złości, że jak bym, kiedy chodziła do szkoły i nie chciała się uczyć, dała jej w ,,pysk,, to dziś by miała porządne wykształcenie.Mojej znajomej syn do dziś zarzuca, że nie może się odnaleźć w dzisiejszym świecie przez to, że go za dobrze wychowała.Nie ma ludzi bez wad!!!! Tylko w tym jest problem że często dostrzegamy błędy innych, i winimy innych za swoje frustracje, a zupełnie nie dostrzegamy tego, że my też posiadamy wady i popełniamy błędy!!!!!!!!! Jak to kiedyś nasze babcie mawiały? ,,widzi cudze pod lasem a swojego pod nosem nie jest w stanie dojrzeć,,

629

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Witajcie.
Jolu Lilli nie to chyba miała na myśli że chcesz porzucić dzieci tylko martwiła się czy one po śmierci ich taty dadzą sobie radę psychicznie?Wiadomo że nie masz wyjścia no i że za granicą jednak zarobisz zdecydowanie więcej.Tylko czasami trzeba umieć wybrać tzw. mniejsze zło.Ja też wybrałam pracę na czarno a nie legalna na etacie bo nie mam tak naprawdę z kim zostawić Agaty.A wiem że jest w wieku w którym jeden moment może zaważyć na całym jej życiu!!!Dlatego znalazłam inny sposób dorabiania sobie do pensji aby nam żyło się choć troszkę lepiej.No a w tej chwili pracuję jako pomoc domowa i piorę sprzątam prasuję i gotuję u bogatych ludzi ale nie mam innej opcji.Choć czasami to  aż mnie cholera bierze jak mam do nich iść...no ale żadna praca nie hańbi a pieniądze nie śmierdzą.
Także Jolu jeśli jesteś pewna że one sobie poradzą to jedź ale miej czujne oko i słuch i dokładnie analizuj każde słowo z rozmowy z nimi żeby czegoś nie przegapić.A córce powiedz że na dobre wykształcenie jest zawsze pora i że zawsze może skończyć jakąś szkołę bez względu na wiek.Ja choć mam prawie 34 lata też myślę o zrobieniu średniej i maturze.A ona jest młodsza ode mnie o 9 lat więc jej będzie łatwiej.
trzymaj się Jolu i pa pa.

630

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Moje kochane. bardzo. bardzo mocno dziękuję za życzenia, czytając je leciały mi łzy, ale po raz pierwszy od wielu miesięcy były to łzy wzruszenia a nie bólu i żalu,dziękuje Wam!!!

631

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Jolu, przepraszam jeżeli poczułaś się urażona, ale źle mnie zrozumiałaś, zresztą Kasia już wyjaśniła o co mi chodziło.
Nikt na tym forum nie jest przeciwko Tobie, ale bardziej obiektywnie patrzy na sytuację i wskazuje inne punkty widzenia.
Życzę aby wszystko się jakoś poukładało.

632

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Kochane dziewczyny!Mój problem polega na tym że w tych okolicach, gdzie mieszkam, niema zupełnie żadnych ofert dla kobiet w moim wieku. Jak przytrafi się jakaś oferta pracy to zazwyczaj sprzątanie i trzeba mieć grupę inwalidzką.Dla kobiet są jeszcze zawody typowo hotelarskie tyle że wymagają młodego wieku i wykształcenia kierunkowego.Kasiu wiesz doskonale że w zaufaniu do dzieci bywa tak że nie można młodemu człowiekowi zaufać do końca.Co z tego że mojej starszej córce ufam?Jak nie mogę ufać młodszym dzieciom bo są nieobliczalne.Często mam wrażenie że sytuacja ze śmiercią męża nic nie zmieniła w ich zachowaniu.Kasiu to nie jest łatwe ale ja muszę spróbować i zobaczyć co będzie się działo.Kasiu ja jestem nie wiele młodsza od Marysi bo mam 48 lat.Tu nawet to nie daje mi żadnych szans to że władam językiem niemieckim swobodnie.Wyjścia puki co to nie mam żadnego! Kasiu jeszcze kilka słów na temat wykształcenia.Moja córce już raczej marudzenie na temat wykształcenia przeszło ale mam serdeczną koleżankę która mając40 lat zaczęła studia.Teraz robi drugi fakultet.Fakt dziewczyna kiedyś się zraziła do mężczyzn i jest sama.Ja jestem opiekunką starszych ludzi więc wykonujemy podobne zawody.Uwierz mi że gdybym miała inne wyjście to w tej sytuacji zostałabym w Polsce.Pozdrowienia!!!!!

633

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Lilii skarbie ja mam,,nóż,, na gardle i często nie jestem w stanie racjonalnie myśleć. Ta sprawa z tym że muszę wyjechać przytłacza mnie i chyba mi już odbija!!! WYBACZCIE MI  DZIEWCZYNY!!!!!!!!

634

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Jolu= nie odbija Ci. nasze nieracjonalne zachowania. przejawy złości. chaotyczne myślenie. wylewanie złosći na innych- to wszystko też jest objawem żałoby, My poprostu jesteśmy emocjonalnie bardzo słabe i dlatego zachowujemy się tak jak się zachowujemy. ale żeby odzyskać jako taką równowagę psychiczną to potrzeba duuużo czasu.Dlatego nie musimy Ci nic wybaczać. bo nic złego nie robisz. Ty potrzebujesz tylko zrozumienia i serca a to tylko my Ci damy bo tak samo czujemy i tak samo się zachowujemy, Trzymajmy się razem to będziemy silne i damy radę!!!

635

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Marysiu! Wiem doskonale o tym że trzeba czasu na wszystko,tyle że mnie jakieś takie dziwne, podświadome, przeświadczenie męczy i wciąż podpowiada że tego czasu nie mam.Nie wiem o co chodzi ale już więcej, nie mogę lekceważyć tych podpowiedzi.Takie samo odczucie miałam dłuższy czas przed śmiercią mojego męża. Tyle że wtedy było tak jakby coś mi mówiło,,on Cię zostawi,,   ,,walcz o niego,,Wtedy wyśmiałam te przeczucia bo nigdy nie spotkałam tak wiernego i pełnego miłości człowieka.Rozumiałam to zbyt dosłownie !Teraz rozumiesz że często myślę że mi odbija???

636

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Jolu ja nie mam prawa krytykować twoich decyzji chcę tylko w miarę obiektywnie uczulić cię na pewne sprawy abyś będąc za granicą mogła na nie zwrócić uwagę.nieraz wystarczy inny ton głosu drugiej osoby aby wiedzieć że coś się dzieje i trzeba zareagować.Tylko śmierć ojca ma bardzo duży wpływ na osobowość dziecka i ja to zauważyłam na swojej córce.Ona tez na początku była spokojna wręcz wyciszona ale później był bardzo ciężki okres buntu złości i agresji.Nie mogłam wręcz dać sobie z nią rady i dlatego poprosiłam o pomoc szkolnego psychologa i pedagoga którzy byli wprowadzeni w sytuację.To miało miejsce ok.3-4 miesiące po śmierci Maćka Agata ma 10 lat więc to były tylko takie objawy.A twoje dzieci są starsze i boję się u nich reakcji typu alkohol narkotyki itp.A te rzeczy to rozdają wszędzie w Polsce nie tylko u nas w Wielkopolsce.Jolu ja pracuję w prywatnym domu jak o gosposia i u nas takich ofert pracy jest bardzo dużo nawet z zamieszkaniem dla samotnych osób.praca jak każda byle wykonywać ją uczciwie!!!

Także Jolu próbuj ale trzymaj rękę na pulsie.

637

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Jolu tobie nie odbija ja bym nazwała to INTUICJĄ!!!!

638

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Ja dziś w nocy zrobiłam filmik dla mojego ukochanego

http://www.youtube.com/watch?v=bduTmU3fdpA

639

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?
Katiusza1 napisał/a:

Ja dziś w nocy zrobiłam filmik dla mojego ukochanego

http://www.youtube.com/watch?v=bduTmU3fdpA

Mężczyzna w kwiecie wieku.okaz zdrowia a jednak....

640

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Katiusza1 film piękny i widać w waszych oczach szczęście....Nie podoba mi się tylko jedno - To nie jest wiek na umieranie!!!!!

Trzymaj się.Pa.

641

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Dziękuję kobietki :*
Ja teraz robię wszystko bardzo impulsywnie , po prostu to o czym pomyślę , to i robię , przynajmniej mam zawsze jakieś zajęcie

Musimy wierzyć że wszystko ma jakiś cel . Pozdrawiam Kasia

642

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Witam ciepło wszystkie Panie połączone w bólu po stracie męża! Jestem jedną z Was. Moje cierpienie trwa już prawie 8 lat, rocznica będzie 27 kwietnia. Jakoś życie toczy się dalej...Tylko nie ma w nim poczucia szczęścia i spełnienia pomimo wysiłków i starań. Spędziłam z moim ukochanym mężem 19 lat ( w małżeństwie 16) i byliśmy prawie nierozłączni - wspólna praca, to samo grono przyjaciół, razem spędzany wolny czas i dwie wspaniałe córeczki. I nagle tragedia, mój świat się zawalił. Uczucia, jakie przeżywałam znacie z własnych doświadczeń. Ja schudłam w ciągu pierwszych 5 dni 7kg, nawaliło mi serce - wynik stresu - bez relanium nie mogłam spać ani myśleć, później pół roku antydepresanty. Świat widziałam z boku, nie czułam własnego istnienia. Żyłam dla córek, jak automat wykonywałam codzienne obowiązki. Na szczęście miałam ogromne wsparcie moich rodziców i ukojenie w modlitwie. Piszecie, że trzeba pozwolić mężowi odejść. Tak podpowiada rozum, ale podświadomość robi swoje. Tak szczerze mówiąc, dokonałem tego dopiero po pięciu latach z jego pomocą. Moim drugim "życiem" były sny, w których był ON i mogłam z nim rozmawiać, przytulać się, a nawet krzyczeć na niego w złości. To właśnie pewnego dnia we śnie powiedział mi, że mam nie czekać, bo już nie wróci. Obudziłam się z płaczem. Od tego momentu coś się zmieniło, stałam się silniejsza.
Moim największym smutkiem w tej chwili jest moja młodsza córka, ma teraz 16 lat, widzę jakie piętno na jej psychice odcisnęła śmierć taty. Starałam się, były rozmowy z psychologiem zaraz po śmierci, niestety córka nie nawiązywała żadnego kontaktu z psychologiem, odpuściłam więc. Nie chciałam niczego na siłę robić i z pewnością to był błąd. Przede mną też się zamknęła emocjonalnie, nie chciała się nawet przytulać...Znienawidziła ludzi i świat. Po kilku latach poprosiłam o pomoc psychologa szkolnego, chodziła więc na zajęcia przez dwa lata, ale efekty nie były duże, chociaż zmalała jej złość w stosunku do mnie. Kocham ją bezgranicznie, ale obawiam się o jej dorosłe życie, w szczególności emocjonalne. Jest inteligentna, utalentowana, ale nie ma dla niej autorytetów, potrafi słowami ranić ludzi, brak jej empatii. Wesprzyjcie mnie dziewczyny, bo tracę wiarę w moje wychowanie i bardzo mnie boli, że w jej spojrzeniu nie ma radości,  a w jej sercu poczucia szczęścia. Jak to zmienić????
Pozdrawiam . Teresa

643

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Witaj Teresko w naszym gronie!!!!!!Ogromnie mi przykro że życie Cię tak nadal doświadcza mimo tylu lat od śmierci Twojego męża.Twoja córka przeżywa traumę nadal mimo upływu czasu. Nic w tym dziwnego! Przecież nadal kocha ojca i tęskni z nim!Problem polega na tym że córka nie jest w stanie pogodzić się ze śmiercią taty i złością (że już nie podejdzie do niego,nie przytuli się,nie porozmawia z nim) próbuje przykryć strach, że jak kogoś pokocha to umiera.Skarbie Toja córcia nie akceptuje śmierci jako jakiegoś etapu w rozwoju duchowym na tym świecie.Może Twoja córka widząc Twoją rozpacz i to że dopiero tak niedawno pozwoliłaś odejść swojemu mężowi, widzi że Ty też postrzegasz śmierć jako coś strasznego.Na pewno jest straszny ból, rozpacz i tęsknota za tym kimś że już go nie zobaczymy. Ale czy śmierć jest czymś strasznym?To ona uwalnia nas od schorowanego i niedoskonałego ciała.To ona uwalnia nas od bólu i cierpienia.Ale nic się nie kończy!!!!!!!!!!Problem w tym że prawie wszyscy młodzi ludzie traktują śmierć jako koniec wszystkiego, i nie dziw się później że nie jest w stanie pomóc psycholog.Taki młody człowiek po takiej traumie traci nadzieję i myśli sobie że nic nie jest warte(zakocha się to ukochany umrze,będzie kształcić się i pracować aby coś osiągnąć i też umrze) wysiłku.Teresko tak sobie myślę że teraz żeby córce pomóc to ty też musisz zmienić swój pogląd na śmierć i może byś podrzuciła sobie i córce takie książki jak ,,Kołowrót życia,, i ,,Umarli mówią do nas,,.Tam znajdziecie obie wiele wytłumaczeń w kwestii śmierci.Ja straciłam mojego męża w sylwestra ale mimo bólu i tęsknoty za ukochanym , staram się tłumaczyć moim dzieciom(mam ich 3-kę), że tata po prostu tylko znikł nam z oczu ale nadal  żyje w innym wymiarze ,opiekuje się nami wszystkimi i kiedyś kiedy nadejdzie czas wszyscy go spotkamy.A ja? Mimo że tęsknię za nim to kiedyś kiedy stał przy mnie jak pisałam na tym forum powiedziałam:KOCHANIE MOJE , MOJA MIŁOŚCI, TAK BARDZO CIĘ KOCHAM I PRAGNĘ TWOJEGO SZCZĘŚCIA ŻE POZWALAM CI ODEJŚĆ I PAMIĘTAJ ŻE ŚWIATŁOŚĆ BOGA ŚWIECI W TOBIE.

644

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Bardzo dziękuję Jolu za słowa wsparcia! To miło poczuć, że są osoby, które naprawdę rozumieją sytuację i potrafią to wyrazić słowami. Sama nie mam jasności, jaki jest mój pogląd na śmierć, choć jestem wierząca i głęboko wierzę w istnienie po śmierci. Tylko że doczesne życie stało się po tej stracie takie trudne... tęsknota taka ogromna... brakuje nam szeroko rozumianego poczucia bezpieczeństwa. Bardzo się staram, żeby córkom pokazać, że trzeba mieć cel i dążyć do niego, że cieszyć się można drobnostkami, myślę pozytywnie, a pomimo tego ból w sercu nadal tkwi. Posłucham Twojej rady i przeczytam książki, które polecasz. Mam nadzieję, że pomogą mnie, a przede wszystkim córce (lubi czytać, to długo namawiać nie muszę). Do tej pory jakoś odrzucałam myśli o czytaniu na temat śmierci, chyba nie chciałam dokładać sobie bólu. Ale teraz myślę, że to dobry pomysł, przeczytam. Jeszcze raz dziękuję. Płakałam pół godziny po przeczytaniu Twoich słów, lepiej się już czuję. Pozdrawiam serdecznie!

645

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Witajcie dziewczyny, czytam wasze posty od kilku dni i bardzo się cieszę, że znalazłam to forum.Naprawdę pomagacie. Jestem wdową ( co za kretyńskie słowo) od 16 listopada czyli 3-ci miesiąc. Jak przeczytałam , ze z waszych doświadczeń to jest czas kryzysowy, zrozumiałam dlaczego jest mi teraz gorzej, dużo bardziej źle niż na początku.Mój mąż zachorował w czerwcu ( drugi , po 5 latach spokoju, rzut raka), tym razem nie do pokonania: niezliczone konsultacje, radioterapia paliatywna i coraz gorzej. wierzcie mi, dziewczyny, że pomimo tego co mówili lekarze nie wierzyłam im, że sie nie da ani wyleczyc ani zaleczyć. Myślałam: jeszcze go nie znacie, 5 lat temu mówiliscie to samo i co? dał radę, wyzdrowiał, pomimo 4 operacji, śmierci klinicznej itp.Przeciez ma dopiero 43 lata, jest silny itp. , pewnie te z was, które przeszły piekło raka wiedzą doskonale o czym piszę, dlugo bym jeszcze mogła. Ja mam teraz 42 lata i czuję się, wy wiecie jak. Beznadziejnie : co dzień to samo : klucha w gardle, łzy w oczach i takie ciągłe uczucie cięzaru, ktorego w zaden sposob nie mogę, nie umiem z siebie zdjąć. Mamy super córkę ( 20 lat), studiuje, pacuje, ma chlopaka, swoje życie, wspiera mnie ale ja nie uwieszę się na swoim dziecku. Poza tym ona straciła tatę, to inna strata niż moja, nie mniejsza ale inna. Ja straciłam moją miłość od 17-go roku życia,  mój sens istnienia, pisze tu i wyję i dobrze, o to chodzi, bo tak naprawdę to mało płakałam, ciągle boję się całkowicie rozkleić, bo zawsze jak płakałam to w jego ramionacch, on byl moim lekiem na całe zło, on potrafił mnie uspokoić, on mnie przytulał... Niedawno usłyszałam jak taki gośc w TV opowiadal, że jak umarla jego zona to poszedł do lasu itak płakał i krzyczał, ze póxniej 3 dni nie mógł mówic , tak zachrypł : jak ja mu zazdroszczę, nie wiem jak mam zdjąć z siebie ten ciężar.... W dodatku on mi się snił tylko raz, nie wiem dlaczego mi się nie śni, męczy mnie to okropnie. Moja przyjaciółka mówi, ze pewnie dlatego, zebym nie tęskniła jeszcze bardziej, ze znał mnie tak dobrze jak nikt i wie lepiej . Wiecie jak to się mysli : może jest na mnie o cos zły itp.Nie biorę teraz zadnych leków, 2 m-ce bralam na uspokojenie i przeciwlękowe, bo jak siedzialam w szpitalu przy nim, kiedy wiedziałam , ze jest w agonii to lekarze sami mi zaczęli dawać, pomimo tego,ze byłam bardzo przy nim spokojna i nie płakałam. Nawet jak nasza córka przyjechała i dostała jakiegoś szoku na widok taty w agonii ( morfina , tlen itp.) to nawet nie umiałam jej przytulic, tylko wyciagnęłam ja na korytarz i chociaż drżałam to spokojnie jej wytłumaczyłam , że : tata slyszy, wie , że ona jest i ma przy tacie nie płakać, może  powiedzieć co chce bo , teraz, bo PÓŹNIEJ juz nie będzie . ona wpadła w taki stan, pomijajac całąsytuację dlatego, ze 2 godz. wcześniej dzzwonila do mnie do szpitala i wtedy On byl jeszcze w dobrym stanie ; chcial jeść, pic , dał mi się ogolić, umyć, a potem jak zaczęła się agonia i ja do niej dzwoniłam , to ona odkurzała i nie słyszal telefonu a jak odebrała to powiedziałam tylko : przyjeżdżaj, jest b.źle. ona się nie spodziewała , że to już . To była niedziela a w poniedziałek mieli mu zrobić operację przedłużającą życie.Ja jednak czułam, że to nie bedzie mozliwe a wszyscy wokól trzymali sie tej mysli o operacji jak koła ratunkowego. Już z soboty na niedzielę nie moglam usnąć, rano bezgłośnie ryczałam i krzyczałam, modliłam się do kogo tylko mogłam o CUD. I nic. Cudów nnie ma. I mojego Tomka też. Ale  przynajmniej wiem jak to jest być kochaną, I to przez wiele, wiele lat. Wiem jak to czuć się milion% kobietą w jego oczach, wiem jak to jest kiedy ma się wsparcie, wiem jak to jest być uwielbianą , wiem jak to jest być czyjąś jedyna miłością, kobietą czyjegos życia, wiem jak to jest być przyjaciółką, seksowną babką, wiem jak to jest czuć czyjąś miłośc na co dzień itp. I za to wszystko DZIĘKUJĘ MU. Pomimo tego, że to ja sie Nim, tu , w naszym życiu opiekowałam w sensie bytowym , to On dawał mi do tego siłę, chęci, był moim kołem napędowym i ratunkowym. I wiem co mówię, bo rok przed jego śmiercia pochowałam oboje moich rodziców. I teraz , na pytanie lekarza jak sobie poradziął wtedy bez tabletek, powiedziałam : On był moim najlepszym antydepresantem, on mnie trzymal za rekę, płakał ze mna i przytulał. A kiedy ważyły się losy mojej mamy po 2 udarze ( ośrodek opiekunczy) i widział, ze ja nie daję rady sie z tym pogodzić , powiedział : ty pracujesz, wynjmimy pilęgniarkę i damy radę w domu. Ja na to : i co, będziesz mojej mamie zmieniał pampersy ? a on : tak , naucze się, pzrecież to twoja mama, ty byś zrobiła to samo. No i powiedzcie same,jak takiego faceta nie kochać? A potem , po śmierci mamy (  6 tyg. po moim tacie) , wymyślił kilkudniowy wyjazd w rodzinne strony mojego taty, bo , jak powiedział, : tam wszyscy cię kochają, poczujesz się silniejsza.I tak było. Dziewczyny, mam oczy już zapuchnięte od płaczu, ale tego potrzebowałam. dodam jeszcze , ze przy tym wszystkim normalnie pracuję, kończę prawko ( bo Mu obiecałam) i na pozór jestem silna . Tak mnie zawsze wszyscy postrzegali. Ale nie jestem silna, jestem słabiutka emocjonalnie jak nigdy wcześniej.Dziewczyny, pomózcie, jak sprawić, żeby odzyskać grunt pod nogami. Tomeczku wróć.......Bez Ciebie nie ma mnie....To głupota, ja wiem ale tak czuję.

646

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Kochane! Jaki to nasze życie ma sens, skoro wszystko jest takie kruche i ulotne. Dlaczego jest takie okrutne, że w jednej chwili zabiera nam to, co tak bardzo kochamy i skazuje na takie cierpienie.
Ja od 57 dni zmagam się z każdym dniem, każdego dnia budzę się z większym lękiem i bólem. Tylko synek trzyma mnie przy życiu. Budzę się,  spoglądam na jego piękną niewinną buźkę i wiem, że muszę wstać, muszę być silna dla niego, bo teraz ma już tylko mnie, że tak bardzo potrzebuje mojej miłości. Ale każdy dzień jest walką z samą sobą, wiem ile wysiłku mnie to kosztuje. Boję się, że tak już będzie zawsze.
Czytam Wasze posty i uświadamiam sobie, że obojętnie ile czasu by nie upłynęło to ten ból i cierpienie JEST I BĘDZIE, nigdy nie mija, odciska swoje piętno na resztę życia. Czyni nas kalekami. Bo czymże jest życie bez miłości, z której nas okradziono. Jakie puste i samotne... To jest takie przerażające! Ale jeśli naprawdę się kogoś kochało i kocha ( bo miłość jest nieśmiertelna ), to nie da się zapomnieć, nie tęsknić i nie cierpieć. Więc jak żyć dalej?!
Wiem, że mamy jeszcze miłość dzieci. One trzymają nas przy życiu i dają siłę, aby przetrwać, ale to one bardziej potrzebują nas, naszej miłości i wsparcia. To nie to samo...  To dla nich udajemy twarde i sline, choć w środku czujemy, że część nas umarła na zawsze.

Katiusza1, filmik wspaniały. Płakałam jak go oglądała. Ja wywołałam sobie wszystkie zdjęcia, jakie miałam, gdy byliśmy jeszcze razem, ale nie mam na razie siły poukładać ich w albumie. To tak boli, wszystkie wspomnienia wracają. 

Obecnie nie pracuję, jestem do kwietnia na zasiłku dla bezrobotnych i wszyscy mówią, że najlepszym lekarstwem byłaby dla mnie teraz praca. Przeglądam oferty pracy, ale nie jest łatwo. Poza tym  jestem w takim dołku psychicznym, że nie wyobrażam sobie chodzić na te wszystkie rozmowy kwalifikacyjne. Gdziekolwiek idę, zaraz chce mi się ryczeć. I serce mi się kraje jak pomyślę, że będę musiała oddać mojego maluszka do żłobka. Nie wiem, jak on to emocjonalnie zniesie po tym wszystkim. Złożyłam też wniosek o rentę rodzinną i modlę się, żeby mi ją przyznali. Mąż pracował u prywaciarzy, a tam z ubezpieczeniem bywało różnie.

Kochane trzymajcie się cieplutko !
Całym sercem łączę się z cierpieniem każdej z Was, bo wiem co ono znaczy
ZROZUMIE KTO STRACIŁ

647

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Witajcie
Witaj Teresa i Ania, kochane dobrze.że piszecie na tym forum. to bardzo pomaga. trzeba wyrzucać z siebie ten ból, każda z nas czuje to samo. każda tęskni i kocha. zrozumiałam jedno. że już nigdy nie będę w pełni szczęśliwa. że zawsze już będzie w sercu miejsce dla Niego. że zawsze będzie tam tęsknota, Ale nie mamy innego wyjścia musimy żyć dalej i mieć tylko nadzieję.że może kiedyś będziemy razem, Powiem szczerze. że mam trochę wątpliwości z tym życiem po śmierci. bo jak tam będzie z tymi co mieli dwie żony czy mężów. ja byłabym zazdrosna. POZDRAWIAM

648

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Marysiu tam już nie ma znaczenia czy miało się jedną żonę czy dwie. Tam miłość jest bezgraniczna.

649

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Witajcie dziewczyny. Rzadko tu piszę bo...jestem strasznym smutasem...rozpamiętywaczką...raczej wątpliwości ...wydumania...niż serdeczne zrozumienie życia na Ziemii. Uciekam w dziwny świat...ale kiedy Was czytam...czuję się jakbym byŁa z Wami w Waszym domu na herbatce...a tam tyle ciepŁa...mimo strasznego bólu.
Witajcie Wszystkie. Spóżnione ale gorące życzenia dla Ciebie Marysiu.
Aniu...ja też mam 42 lata. PoznaŁam Piotra jak miaŁam 24. Też byŁam z nim w szpitalu. Też mam 20 letnią córkę ( ale chyba nie jestem dobrą mama).
Kiedy czytam co piszesz...to jakbym czytaŁa ...swoje wspomnienia...sama od 26 sierpnia.

Ja też byŁabym zazdrosna .
Mam nadzieję że nigdy już nikogo ani nikt na tym świecie...chyba wolę ból samotności...choć to ból. Gdzieś tam wyczytaŁam...że jest się z tym z którym miaŁo sie większą więż duchową.
To też nie chcę. Lepiej żeby ten od mniejszej więzi znalazŁ swoją prawdziwą poŁówkę.

Pozdrawiam serdecznie.

650

Odp: Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Ja też ostatnio się zastanawiałam jak to jest jak ktoś miał dwie żony. Mój Andrzej był rozwodnikiem, ale zawsze mi mówił, że dopiero jak spotkał mnie to czuł, że żyje. Mówił, że jestem kobietą jego życia, to ze mną miał dziecko, które kochał nad życie. Ja wiem, że przez resztę życia będę tęsknić i czekać, aż się znowu spotkamy. Chce wierzyć, że on tam czeka właśnie na mnie.
Nigdy nie byłabym w stanie pokochać kogoś znowu tak bardzo.

Posty [ 586 do 650 z 31 428 ]

Strony Poprzednia 1 … 8 9 10 11 12 … 484 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Śmierć męża - jak sobie poradzić?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026