netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

właśnie mamy 24-tą rocznicę ślubu w Wielkanoc...

99 odpowiedzi10 810 wyświetleńzałożony przez grejs, 25.04.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » właśnie mamy 24-tą rocznicę ślubu w Wielkanoc...

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 100 z 100 ]

66 Ostatnio edytowany przez grejs (2011-05-02 06:30:26)

Odp: właśnie mamy 24-tą rocznicę ślubu w Wielkanoc...

Make napisałaś:"Tak grejs płaczemy.Ja tak płaczę codziennie,nie o takim życiu marzyłam.Myślałam,że się zestarzejemy razem,a tutaj co mnie spotkało ? Rozpacz i niesamowity ból od najbliższej osoby.Nie umiem się pozbierać i żyć dalej jest mi bardzo ciężko.Po 35 latach dowiedzieć się o podwójnym życiu męża,że nie byłam jedyna,o jego zdradach,romansach zauroczeniach.Czy ja kiedyś się uśmiechnę i oderwie od tych koszmarnych myśli ? od tego widoku jak inne go masowały albo z innymi się kochał ?Czuje wstręt i obrzydzenie.seksualnych."

Płaczemy - jak długo jeszcze będziemy płakały? Dołujemy się przez to , czy przynosi nam to ulgę?
Mnie nie, zdecydowanie  nie, czuję się jeszcze gorzej zdołowana , oczy spuchnięte. W pracy często słyszę...a co TY płakałaś? Odpowiadam , ze nie , to chyba jakieś uczulenie. Czyli wyglądam okropnie (i ON to widzi i ma w d...ie , że płaczę - kolejny argument , że jemu nie zależy).

Ból , bo tracimy pełną rodzinę - dla mnie straszne i widzę , że dla Ciebie tez. Ok, wracamy do siebie , mamy z powrotem pełną rodzinę i co? Będzie jak wcześniej? Potrafisz? Chcesz? Warto? Musisz sobie odpowiedzieć
i ja muszę sobie odpowiedzieć...

Ty po 35 latach , ja po 24 latach rozstajemy się i co z tego...czytasz ból dziewczyn , po zdradzie męża w stażu małżeńskim rocznym , dwuletnim , trzyletnim ...  czy jest mniejszy? NIE! Nie ważne ile lat byliśmy . Wiem , powiesz , ale chcieliśmy się razem zestarzeć...tak , ale zauważ czy chcieliśmy , czy MY chciałyśmy, a ONI chcieli , NIE! Bo , gdyby chcieli , to byliby teraz obok nas!

Myślisz , że przestanie zdradzać , masować i  jeszcze nie wiadomo co... a jeżeli nie , to co?
Wyprowadził się , czyli chciał...a Ty  nie żałuj go , że sam i samotny i jeszcze co...tylko się ciesz!!!

Czujesz wstręt i obrzydzenie...to czego Ci żal?

  Czekamy na piękną pogodę , słońce i zaraz nam się polepszy. Nie możesz na troszkę pojechać do córki? Masz z nią dobry kontakt?  Trzymaj się , dasz radę !  smile

67

Odp: właśnie mamy 24-tą rocznicę ślubu w Wielkanoc...

grejs piszesz....

Płaczemy - jak długo jeszcze będziemy płakały? Dołujemy się przez to , czy przynosi nam to ulgę?
Mnie nie, zdecydowanie  nie, czuję się jeszcze gorzej zdołowana ....

Tak wiem,zdaje sobie z tego sprawę,ze się dołujemy jeszcze więcej,ale na razie ja nie umiem sobie z tym poradzić,może po terapii będzie lepiej,liczę na to.Dużo mi dało opisanie tutaj,otrzymałam tutaj wsparcie,od osób,które mnie rozumieją,a to już jest takie małe coś, że ktoś wie,co przeżywam.

następnie piszesz......

.......Ból , bo tracimy pełną rodzinę - dla mnie straszne i widzę , że dla Ciebie tez. Ok, wracamy do siebie , mamy z powrotem pełną rodzinę i co? Będzie jak wcześniej? Potrafisz? Chcesz? Warto? Musisz sobie odpowiedzieć
i ja muszę sobie odpowiedzieć...

Tak,dla mnie to też jest straszne,cały czas nie chce mi się wierzyć,że to mnie spotkało.Obecnie,żal mi tych lat,cierpię,czuje się zraniona,nie mam marzeń na przyszłość.Żyje z godziny na godzinę,nie mam planów,nie wiem co dalej.Przyszłość widzę czarno.Mam mętlik w głowie.W tej chwili to jest taka wegetacja.

Tak grejs to prawda,że nie wiadomo,czy przestanie,czy dalej bedzie to robił,zdradzal,masował,zakochiwal sie.A jeszcze jedna sprawa,jeszcze mial pelno swoich anonsów na portalach randkowych,że szuka młodej dziewczyny która tak jak on uwielbia seks,ze ja zasponsoruje,zapewni jej warunki mieszkaniowe.Załączone były jego nagie zdjęcia.Dla mnie SZOK jak to zobaczyłam.

Grejs - odnośnie wyprowadzki,to ON nie chciał,jemu było wygodnie,wyprane,ugotowane,posprzątane,a on myślał o koleżance 20 lat młodszej,puszczał  melodie wyrażające jak ja kocha,jak cierpi,a ja musiałam tego słuchać,a on ranił mnie dalej.Potem jak miał wyjazd wiadomo gdzie lądował odstresować się --- na masażu erotycznym.Gdy wchodziłam do pokoju,pośpiesznie zamykał strony erotyczne.

Dlatego to JA POWIEDZIAŁAM,żeby się WYPROWADZIŁ ,bo dłużej nie mogłam tego znieść.

Grejs - ja nie żałuje GO ,ze jest sam i samotny.Tylko stwierdzam fakt.Ma na co zasłużył.Ja jestem SAMA,ale mam córke i jej rodzine,mam moje siostry,teściowa.

Tak z córka,mam bardzo dobry kontakt,dzieki niej jestem i żyje.Na poczatku mialam rózne mysli.To córka mi daje siłe i wnuczek.Dużo u niej przebywałam zaraz jak sie o tym wszystkim dowiedziałam.Mieszkałam tam,po 2-3 tygodnie,przyjeżdzałam,do siebie na 1-2 tygodnie i znowu do niej.Teraz też za dwa dni 5 maja jade tam na tydzień.Mam duze wsparcie od niej i wiem,że moge na nia liczyc.

Ty tez sie trzymaj kochana,będę czytać co u ciebie nowego.Pozdrawiam serdecznie.

68

Odp: właśnie mamy 24-tą rocznicę ślubu w Wielkanoc...

Myślę Make , że jesteśmy w podobnym miejscu swojego naprawiania siebie , chociaż , może ja już jeden malutki kroczek dalej.Zaczynam rozumieć powolutku , że to co się dzieje w naszym życiu ,to nie moja wina. Mieszkamy razem i bardzo ciężko nie przeżywać  jak ON sobie na luziku chodzi po domu i podśpiewuje pod nosem.Wiem , że muszę być silna i iść do przodu...ale jak się nie chce , bo wszystko mam w d..pie. Siedzę zamknięta w pokoju i wychodzę z niego jak wiem , że nie ma go w pobliżu. Dalej  edukuję się  na tym portalu i naprawdę pomaga. Święta i ten długi majowy weekend mnie wykończył nudą tym bardziej , że pogoda nie sprzyjała. Przeszczęśliwa jestem , że jutro idę do pracy i wyjdę z domu do ludzi. To jest między innymi część zdrowienia. Musisz znaleźć sobie zajęcie , w domu można zwariować. Próbuj!

69

Odp: właśnie mamy 24-tą rocznicę ślubu w Wielkanoc...

Właśnie zaczynam wprowadzać krótkie komunikaty do jeszcze "naszego" życia i już jest jakby inaczej. Po edukacji portalowej ,tak jakbym się trochę wyciszyła i nie mam tyle złości  w sobie       i mniej płaczę .  Ciekawe czy jestem na dobrej drodze?

70

Odp: właśnie mamy 24-tą rocznicę ślubu w Wielkanoc...
grejs napisał/a:

Ciekawe czy jestem na dobrej drodze?

po tej portalowej edukacji na pewno jesteś na lepszej drodze niż byłaś, a to że mniej płaczesz i że jest inaczej, jest na to dowodem
i powiem Ci, że i w Twoich wypowiedziach jest inaczej, na początku było tylko ciagle ON i ON, teraz więcej piszesz o sobie i o to chodzi co TY robisz dla siebie, jak TY się czujesz, co TY zamierzasz, co TY postanawiasz zrobić ze SWOIM życiem - nie pomysl, że się wymądrzam pisząc w ten sposób - sa to nauki płynące z tego forum, ktore i ja staram się sobie przyswoi - myślę, że obie jesteśmy na dobrej drodze

pozdrawiam smile

71

Odp: właśnie mamy 24-tą rocznicę ślubu w Wielkanoc...

Dzięki! To prawda jestem na dobrej drodze, ale muszę się pilnować. Często przychodzi  mi do głowy , a co On teraz sobie myśli, ale szybko przestawiam się i mówię do siebie KOBIETO, PRZECIEŻ ON JUŻ MNIE  OBCHODZI!!!  I pomaga...naprawdę pomaga!

72

Odp: właśnie mamy 24-tą rocznicę ślubu w Wielkanoc...

Grejs jak sie czujesz ??? Co u Ciebie ??? Odezwij się.

Pozdrawiam serdecznie.

73

Odp: właśnie mamy 24-tą rocznicę ślubu w Wielkanoc...

Siedzę na forum i ciągle czytam . Widzę co u WAS się dzieje.Są u mnie postępy , bo złapałam lekki dystans do swojego małżeństwa i przestawiłam sobie w głowie , że nie ważne co ON myśli.Uważam , że to dużo. Staram się robić większość rzeczy pod siebie. Pilnuję się , żeby zacząć szanować siebie i zaczynam siebie poznawać na nowo. Zawsze myślałam , że mam wielu przyjaciół , niestety myliłam się zostałam sama jak palec ze swoimi problemami. Myślę  , że tutaj jest wiele bratnich duszy. Muszę dlatego zacząć też uczyć się żyć sama.Zmarnowałam cały rok na płacz i smutek , muszę nadrobić zaległości.Mam nadzieję , że dam radę !  smile

74

Odp: właśnie mamy 24-tą rocznicę ślubu w Wielkanoc...

Czytając wpisy na forum zastanawiam się czy, aż tak bardzo różni się  zdrada męża z inną kobietą od zdrady z telewizorem, z wędkowaniem, z pracą?
Czy latami wlacznie telewizora zaraz po wejściu do domu i wyłącznie późno w nocy , to nie zdrada, oczywiście on "odpoczywa" i nie wskazane wtedy się odzywać , pytać , rozmawiać , a weekendy wszystkie na rybach?

Piszesz, że 24 lata małżeństwa były dobre , masz szczęście. Ja byłam i jestem "zdradzana" właściwie przez całe moje 22 lata.
Pozdrawiam

75

Odp: właśnie mamy 24-tą rocznicę ślubu w Wielkanoc...

Jestem tez w takiej samej sytuacji zmarnowałam rok i nadal nie wiem co dalej mam problem z zaakceptowaniem tego co sie dzieje wokół mnie chyba jestem beznadziejnym przypadkiem hahah (chociaż coraz rzadziej już płacze):)

76

Odp: właśnie mamy 24-tą rocznicę ślubu w Wielkanoc...
moniquette napisał/a:

Czytając wpisy na forum zastanawiam się czy, aż tak bardzo różni się  zdrada męża z inną kobietą od zdrady z telewizorem, z wędkowaniem, z pracą?
Czy latami wlacznie telewizora zaraz po wejściu do domu i wyłącznie późno w nocy , to nie zdrada, oczywiście on "odpoczywa" i nie wskazane wtedy się odzywać , pytać , rozmawiać , a weekendy wszystkie na rybach?

Piszesz, że 24 lata małżeństwa były dobre , masz szczęście. Ja byłam i jestem "zdradzana" właściwie przez całe moje 22 lata.
Pozdrawiam

Rewelacyjne, super...
Bardzo trafne...zdrada czym różni się telewizor, wędka, bar ...od kobiety. Nigdy nie myślałam w tej kategorii, ale Moniquette masz całkowitą rację. Zdałam sobie sprawę, że przez 20 lat też byłam zdradzana...a teraz J. chce wszystko naprawiać, jak dla mnie stanowczo za późno.

77 Ostatnio edytowany przez grejs (2011-05-22 09:45:36)

Odp: właśnie mamy 24-tą rocznicę ślubu w Wielkanoc...
moniquette napisał/a:

Czytając wpisy na forum zastanawiam się czy, aż tak bardzo różni się  zdrada męża z inną kobietą od zdrady z telewizorem, z wędkowaniem, z pracą?
Czy latami wlacznie telewizora zaraz po wejściu do domu i wyłącznie późno w nocy , to nie zdrada, oczywiście on "odpoczywa" i nie wskazane wtedy się odzywać , pytać , rozmawiać , a weekendy wszystkie na rybach?

Piszesz, że 24 lata małżeństwa były dobre , masz szczęście. Ja byłam i jestem "zdradzana" właściwie przez całe moje 22 lata.
Pozdrawiam

Jeżeli tutaj się ,znalazłaś to już coś nie tak. Czegoś Tobie brakuje.Czego?

W moim małżeństwie były zdrady i na tym się skupiałam. Nie wiem czy teraz są (dzisiaj mam to gdzieś!). Jeszcze miesiąc temu chciałabym to udawadniać. Dzisiaj już nie.

Kilka miesięcy temu kiedy milczeliśmy tylko służbowo nas sytuacja zmusiła otwieraliśmy do siebie usta.
Cierpiałam z tego powodu strasznie. Próbowałam prowokować do rozmowy różnie prośbą , zaczepianiem , płaczem , złością...NIC...
Czarna dziura. Kochałam i nadal kocham, więc o co chodzi. Pytałam  mojego M. co mam w sobie zmienić o co chodzi" Odpowiedź była zawsze taka:
- Dla mnie OK, nic nie musisz w sobie zmieniać
No to do jasnej CH...y o co chodzi?
Do dzisiaj  nie wiem. Dlatego tak ciężko !!!
Zawsze mówiłam co mi leży na sercu , co chciałabym od niego , od naszego małżeństwa. Niestety jak do ściany.
Czarna dziura. Co przechyliło szalę?
Po kilku miesiącach ciszy nie wytrzymałam i po prostu podpowiedziałam M. żeby mnie wreszcie przeprosił i wszystko będzie jak dawniej (oczywiście było to długo , wylewnie , nie jednym zdaniem , ale sens właśnie taki)
Na to mój (jeszcze mój) M:
- Ok, jak bardzo Ci zależy to mogę Ciebie przeprosić

I to właśnie dało mi do poważnego zastanowienia się nad moim życiem małżeńskim.
Zrozumiałam w jednej sekundzie (wreszcie moja mózgownica zadziałała), że przecież to tylko mnie zależy , przecież wymuszam na moim M. przeprosiny , a On nawet nie interesuje się na czym mi zależy. Ja dla niego jestem ok nigdy nic mi nie zarzuca, On chce po prostu żeby było tak jak było (czyli alfa i omega  obsługuję M.).
A ja gdzie tu jestem?  Mnie nie ma w jego życiu (tym poza domem).
Dlatego od jakiegoś czasu zrozumiałam , że tak naprawdę jak piszesz moniquette czy to ważne ,czy mnie zdradza z kobietą , telewizorem , rybami , hazardem  ...i czymś tam jeszcze, to daje do myślenia. Po co jesteśmy w tym miejscu i z tą konkretną osobą.
Dzisiaj wiem , że jestem nieszczęśliwa , samotna , opuszczona i muszę coś z tym zrobić ,  po prostu dalej nie dam rady tak żyć.Jemu pasuje , mnie NIE. A, te moje piękne lata małżeństwa? Mam teraz wielkie wątpliwości , czy były takie piękne (chyba w mojej głowie) .Byłam tak zarobiona , że nic nie widziałam i nic nie słyszałam. Myślę nawet , że dla niego też nie były piękne , cały czas musiał udawać... Tylko po co?
Finał taki , że nie wiemy sami jak to sensownie  zakończyć.
Najważniejsze , że wreszcie zdałam sobie z tego sprawę.

78

Odp: właśnie mamy 24-tą rocznicę ślubu w Wielkanoc...

Grejs,
zrobiłaś krok milowy w zrozumieniu Twojego związku. Na pewno nie jesteś sama ani opuszczona, masz nas. Skoro teraz już stwierdzasz, że nie ma Cię w jego życiu to może sama powinnaś jego również wyrzucić ze swego życia. Po co stwarzać pozory razem ale osobno, dla kogo...?
Czytając Twojego posta, wyobraziłam sobie siebie - sytuacja różni się tylko tym, że razem nie pracujemy i związek 20 lat i jest to dokładnie tak jak opisałaś. Nie zdawałam sobie sprawy, ale właśnie forum pozwala na spojrzenie na własne życie i przeżycia oczami innych. Sądzę, że czasami same nie zdajemy sobie sprawy przez co przechodzimy i czy to jest normalne czy też.

79

Odp: właśnie mamy 24-tą rocznicę ślubu w Wielkanoc...
Betinka napisał/a:

Grejs,
zrobiłaś krok milowy w zrozumieniu Twojego związku. Na pewno nie jesteś sama ani opuszczona, masz nas. Skoro teraz już stwierdzasz, że nie ma Cię w jego życiu to może sama powinnaś jego również wyrzucić ze swego życia. Po co stwarzać pozory razem ale osobno, dla kogo...?
Czytając Twojego posta, wyobraziłam sobie siebie - sytuacja różni się tylko tym, że razem nie pracujemy i związek 20 lat i jest to dokładnie tak jak opisałaś. Nie zdawałam sobie sprawy, ale właśnie forum pozwala na spojrzenie na własne życie i przeżycia oczami innych. Sądzę, że czasami same nie zdajemy sobie sprawy przez co przechodzimy i czy to jest normalne czy też.

O tak ! Nikt z mojego otoczenia nie potrafi mi pomóc. Długo ukrywane przeze mnie kłopoty małżeńskie spowodowały , że każdy myśli , że za chwilkę będzie jak wcześniej. Nasze udawanie (właściwie moje udawanie ) to spowodowało. Zawsze go broniłam , stałam murem , oczy wydrapałabym ,gdyby ktoś powiedział na niego złe słowo (odwrotnie to nie działało) 
DLATEGO NIKT Z NASZEGO OTOCZENIA NIE WIERZY , ŻE TO KONIEC.
Tak wiem , że następny ruch to muszę się usamodzielnić. Odciąć się od niego, szczególnie  zawodowo    i już poczyniłam pierwsze kroki , ale tutaj potrzebny jest czas.
Ciężko , ale myślę , że jestem na dobrej drodze.

80

Odp: właśnie mamy 24-tą rocznicę ślubu w Wielkanoc...

Chyba trzeba znaleźć pewną równowagę miedzy oczekiwaniami bliskości i możliwością zaspokojenia jej w relacji z mężem, a realizacją samej siebie w innych dziedzinach życia. Ja wiem ,ze bliskosci nie znajdę z mężem , bo on po prostu nie ma naturalnej potrzeby otwierania się, interesowania tak prawdziwie innymi ludżmi ..w tym żona , dzieci , bliskie przyjaźnie.
Ale ...jest w małżeństwie i pewne obowiązki go dotyczą , dbanie o dom , o rozwój dzieci ...chyba nigdy nie zabrał dzieci na jakaś wycieczkę , nie rozmawia nigdy z dziećmi , o sobie nie wspominam , przeciez to wymaga pewnego intelektualnego wysiłku. A pan maż jest tak egoistycznie wygodny.

Paradox inne dziewczyny narzekają na zdrady , a ja cicho marzę ,ze  w końcu jakaś właściwa dla Niego kobietka zabierze go sobie ,  będzie mu gotować , prać . chodzić z nim do łóżka ...( będę miała "niezbity " powód do rozstania )
  I będa sobie żyli długo i szcześliwie smile ...

81

Odp: właśnie mamy 24-tą rocznicę ślubu w Wielkanoc...
grejs napisał/a:

O tak ! Nikt z mojego otoczenia nie potrafi mi pomóc. Długo ukrywane przeze mnie kłopoty małżeńskie spowodowały , że każdy myśli , że za chwilkę będzie jak wcześniej. Nasze udawanie (właściwie moje udawanie ) to spowodowało. Zawsze go broniłam , stałam murem , oczy wydrapałabym ,gdyby ktoś powiedział na niego złe słowo (odwrotnie to nie działało) 
DLATEGO NIKT Z NASZEGO OTOCZENIA NIE WIERZY , ŻE TO KONIEC.
Tak wiem , że następny ruch to muszę się usamodzielnić. Odciąć się od niego, szczególnie  zawodowo    i już poczyniłam pierwsze kroki , ale tutaj potrzebny jest czas.
Ciężko , ale myślę , że jestem na dobrej drodze.

Mam dokładnie tak samo, udawanie, udawanie i jeszcze raz udawanie...Gdy przestałam udawać to J. nie wierzył, że tak mogę. Złożyłam pozew i teraz czekam.

Grejs dasz radę jesteś na bardzo dobrej drodze.

82

Odp: właśnie mamy 24-tą rocznicę ślubu w Wielkanoc...

moniquette I Betinka CHYBA MAMY PODOBNE PROBLEMY. 
Coraz więcej sytuacji robi się klarownych ( na szczęście ). Przypominam sobie sytuacje , które kiedyś dla mnie były codzienne , a teraz jestem w szoku , że nie widziałam i nie słyszałam sygnałów od NIEGO.
Np. Jakiś czas temu po ciągłych prowokacjach żeby porozmawiał ze mną zdenerwowałam się             i powiedziałam , że w końcu złożę pozew o rozwód , bo już dłużej nie zniosę tej obojętności!
Wiecie co mi odpowiedział:
- Dużo mówisz i jesteś ciągle nieskuteczna !
Odwrócił się na piecie i wyszedł z domu
A ja, zostałam z buzią otwartą , popłakałam  i dalej musiałam żyć.
Dzisiaj podchodzę do tych słów inaczej . Z buntem jak mógł!
Zaczynam być skuteczna w swoich działaniach (tak jak chciał) i ciągle muszę zgadywać, czy o to jemu chodzi? Widocznie tak , bo  nie reaguje i dalej nie chce rozmawiać.
Jest jak dziecko nie będę rozmawiał ,nie.. bo nie ...zabieram swoje zabawki i idę do innej piaskownicy.
Nic, bardziej mnie nie denerwuje jak brak kontaktu. Powiedz człowieku co chcesz!
Kontakt z dziećmi - żaden! Jak chcą coś od tatusia  obojętnie spacer , wyjazd , podwiezienie gdzieś tam , rzecz ... zawsze jest problem!   Jednak są sytuacje , że ja nie mogę dać czy zrobić, musi to być Tata to w końcu wyegzekwują , ale  jak nie zależy im to odpuszczają , ale żeby sam z siebie coś zaproponował zorganizował , dał  - ZAPOMNIJ! Czyli jako TATA też się nie sprawdził...niestety
Smutno!

83

Odp: właśnie mamy 24-tą rocznicę ślubu w Wielkanoc...

grejs
przechodziłam w swoim małżeństwie podobne huśtawki , krzyczałam ..o co Ci chodzi , co jest nie tak ? ...to nie dawało efektu , jakieś odburknięcie , "nie bo Nie " albo nawet "spierdalaj " ..Wiem jedno już nie wypowiem żadnego słowa , którego nie spełnię , już nie bedzie straszenai rozwodem , wyprowadzeniem , jeśli postanowię ,ze sam prowadzi dla siebie ...dom , zakupy , to choćby koniec świata , to MUSZĘ w Tym wytrwać , TO Dzieci :0
teraz od ok 6 miesiecy jest inaczej , to ja się zamknęłam , robię konieczne minimum , ubietram się ładnie , nie płaczę , nie upominam się , dzieciom robię zakupy , nie gotuję dla niego , jak coś zostanie z obiadu to sobie bierze. Teraz on pyta , ja tylko odpowiadam "tak " lub "nie" ....wystarczy!! Wiem ,ze sobie poradzę bez niego.
czasem mam ochotę ..o cos zapytać , coś ustalić , ale wiem ,ze i tak nie uzyskam dobrego rozwiązania , wiec po co ?
Muszę wychować dzieci i na tym się skupiam ...
czasem potrzeba bliskosci jest ogromna , aż wyciska łazy z oczu ...ale ....

Swoją sytuację opisuję tutaj:

http://www.netkobiety.pl/t25584.html

84

Odp: właśnie mamy 24-tą rocznicę ślubu w Wielkanoc...
grejs napisał/a:

moniquette I Betinka CHYBA MAMY PODOBNE PROBLEMY. 
Coraz więcej sytuacji robi się klarownych ( na szczęście ). Przypominam sobie sytuacje , które kiedyś dla mnie były codzienne , a teraz jestem w szoku , że nie widziałam i nie słyszałam sygnałów od NIEGO.
Np. Jakiś czas temu po ciągłych prowokacjach żeby porozmawiał ze mną zdenerwowałam się             i powiedziałam , że w końcu złożę pozew o rozwód , bo już dłużej nie zniosę tej obojętności!
Wiecie co mi odpowiedział:
- Dużo mówisz i jesteś ciągle nieskuteczna !
Odwrócił się na piecie i wyszedł z domu
A ja, zostałam z buzią otwartą , popłakałam  i dalej musiałam żyć.
Dzisiaj podchodzę do tych słów inaczej . Z buntem jak mógł!
Zaczynam być skuteczna w swoich działaniach (tak jak chciał) i ciągle muszę zgadywać, czy o to jemu chodzi? Widocznie tak , bo  nie reaguje i dalej nie chce rozmawiać.
Jest jak dziecko nie będę rozmawiał ,nie.. bo nie ...zabieram swoje zabawki i idę do innej piaskownicy.
Nic, bardziej mnie nie denerwuje jak brak kontaktu. Powiedz człowieku co chcesz!
Kontakt z dziećmi - żaden! Jak chcą coś od tatusia  obojętnie spacer , wyjazd , podwiezienie gdzieś tam , rzecz ... zawsze jest problem!   Jednak są sytuacje , że ja nie mogę dać czy zrobić, musi to być Tata to w końcu wyegzekwują , ale  jak nie zależy im to odpuszczają , ale żeby sam z siebie coś zaproponował zorganizował , dał  - ZAPOMNIJ! Czyli jako TATA też się nie sprawdził...niestety
Smutno!

moniquette napisał/a:

przechodziłam w swoim małżeństwie podobne huśtawki , krzyczałam ..o co Ci chodzi , co jest nie tak ? ...to nie dawało efektu , jakieś odburknięcie , "nie bo Nie " albo nawet "spierdalaj " ..Wiem jedno już nie wypowiem żadnego słowa , którego nie spełnię , już nie bedzie straszenai rozwodem , wyprowadzeniem , jeśli postanowię ,ze sam prowadzi dla siebie ...dom , zakupy , to choćby koniec świata , to MUSZĘ w Tym wytrwać , TO Dzieci :0
teraz od ok 6 miesiecy jest inaczej , to ja się zamknęłam , robię konieczne minimum , ubietram się ładnie , nie płaczę , nie upominam się , dzieciom robię zakupy , nie gotuję dla niego , jak coś zostanie z obiadu to sobie bierze. Teraz on pyta , ja tylko odpowiadam "tak " lub "nie" ....wystarczy!! Wiem ,ze sobie poradzę bez niego.
czasem mam ochotę ..o cos zapytać , coś ustalić , ale wiem ,ze i tak nie uzyskam dobrego rozwiązania , wiec po co ?
Muszę wychować dzieci i na tym się skupiam ...
czasem potrzeba bliskosci jest ogromna , aż wyciska łazy z oczu ...ale ....

Dokładnie czytając Wasze posty czuję się jak w klubie. Dokładnie te same lub prawie te same przeżycia. Jestem troszkę dalej od Was - złożyłam pozew i czekam.
Życzę Wam wiele wytrwałości i siły w walce o siebie i dobro Waszych dzieci.

85

Odp: właśnie mamy 24-tą rocznicę ślubu w Wielkanoc...

Dzieci  widzą co się dzieje.Dzieci właściwie to już dorosłe osoby , wiedzą co chcą . Chcą żebym nie płakała , żeby było spokojnie i żebym była szczęśliwa . Jestem za to im ogromnie wdzięczna, za ich miłość do mnie i za poparcie w moich działaniach. Wszystkie ruchy z nimi konsultuję , wiedzą o wszystkim co chcę zrobić. Jak jest ich akceptacja idę dalej. Mój plan to samodzielność zawodowa. Jak to  się uda , następnym krokiem będzie pozew. Piszę to z pełną świadomością i odpowiedzialnością. Nigdy nie byłam tak pewna swoich planów tak jak dzisiaj.
Dobrze wiedzieć , że gdzieś jesteście i przeżywacie podobne sytuacje. Napisałyście o swoich przeżyciach...muszę poszukać.
  Pozdrawiam WAS bardzo ciepło smile

86

Odp: właśnie mamy 24-tą rocznicę ślubu w Wielkanoc...
grejs napisał/a:

Dzieci  widzą co się dzieje.Dzieci właściwie to już dorosłe osoby , wiedzą co chcą . Chcą żebym nie płakała , żeby było spokojnie i żebym była szczęśliwa . Jestem za to im ogromnie wdzięczna, za ich miłość do mnie i za poparcie w moich działaniach. Wszystkie ruchy z nimi konsultuję , wiedzą o wszystkim co chcę zrobić. Jak jest ich akceptacja idę dalej. Mój plan to samodzielność zawodowa. Jak to  się uda , następnym krokiem będzie pozew. Piszę to z pełną świadomością i odpowiedzialnością. Nigdy nie byłam tak pewna swoich planów tak jak dzisiaj.
Dobrze wiedzieć , że gdzieś jesteście i przeżywacie podobne sytuacje. Napisałyście o swoich przeżyciach...muszę poszukać.
  Pozdrawiam WAS bardzo ciepło smile

Moje dzieci też wiedzą, co się dzieje. Jedno pełnoletnie, drugie za rok. Właściwie to one najbardziej mi uświadomiły , jak w domu jest źle, gdy zapytały: "Mamo, a dlaczego Ty jesteś z tatą. Was więcej dzieli niż łączy. Zrobisz jak będziesz chciała, ale o nas się nie martw. Postaramy Ci się pomóc jak będziemy mogli".
Wiedzą, że pozew złożony, że babcia, czyli moja teściowa rozpacza, ale prę do przodu. Troszkę mi łatwiej niż Tobie Grej, bo pracuję, co prawda mała kasa, ale jest.

87

Odp: właśnie mamy 24-tą rocznicę ślubu w Wielkanoc...
grejs napisał/a:

Siedzę na forum i ciągle czytam . Widzę co u WAS się dzieje.Są u mnie postępy , bo złapałam lekki dystans do swojego małżeństwa i przestawiłam sobie w głowie , że nie ważne co ON myśli.Uważam , że to dużo. Staram się robić większość rzeczy pod siebie. Pilnuję się , żeby zacząć szanować siebie i zaczynam siebie poznawać na nowo. Zawsze myślałam , że mam wielu przyjaciół , niestety myliłam się zostałam sama jak palec ze swoimi problemami. Myślę  , że tutaj jest wiele bratnich duszy. Muszę dlatego zacząć też uczyć się żyć sama.Zmarnowałam cały rok na płacz i smutek , muszę nadrobić zaległości.Mam nadzieję , że dam radę !  smile

Grejs -widzę,że jesteś silna DASZ RADE !!!!!!!!! Ja trzymam kciuki za Ciebie.

Pozdrawiam serdecznie.

88

Odp: właśnie mamy 24-tą rocznicę ślubu w Wielkanoc...
Betinka napisał/a:
grejs napisał/a:

Dzieci  widzą co się dzieje.Dzieci właściwie to już dorosłe osoby , wiedzą co chcą . Chcą żebym nie płakała , żeby było spokojnie i żebym była szczęśliwa . Jestem za to im ogromnie wdzięczna, za ich miłość do mnie i za poparcie w moich działaniach. Wszystkie ruchy z nimi konsultuję , wiedzą o wszystkim co chcę zrobić. Jak jest ich akceptacja idę dalej. Mój plan to samodzielność zawodowa. Jak to  się uda , następnym krokiem będzie pozew. Piszę to z pełną świadomością i odpowiedzialnością. Nigdy nie byłam tak pewna swoich planów tak jak dzisiaj.
Dobrze wiedzieć , że gdzieś jesteście i przeżywacie podobne sytuacje. Napisałyście o swoich przeżyciach...muszę poszukać.
  Pozdrawiam WAS bardzo ciepło smile

Moje dzieci też wiedzą, co się dzieje. Jedno pełnoletnie, drugie za rok. Właściwie to one najbardziej mi uświadomiły , jak w domu jest źle, gdy zapytały: "Mamo, a dlaczego Ty jesteś z tatą. Was więcej dzieli niż łączy. Zrobisz jak będziesz chciała, ale o nas się nie martw. Postaramy Ci się pomóc jak będziemy mogli".
Wiedzą, że pozew złożony, że babcia, czyli moja teściowa rozpacza, ale prę do przodu. Troszkę mi łatwiej niż Tobie Grej, bo pracuję, co prawda mała kasa, ale jest.

Brawo dziewczyny! Ehh.. te nasze dzieciaki - jak dobrze, że je mamy.

89 Ostatnio edytowany przez make (2011-05-22 19:01:14)

Odp: właśnie mamy 24-tą rocznicę ślubu w Wielkanoc...

Piszesz Grejs ......... Zawsze myślałam , że mam wielu przyjaciół , niestety myliłam się zostałam sama jak palec ze swoimi problemami. Myślę  , że tutaj jest wiele bratnich duszy. Muszę dlatego zacząć też uczyć się żyć sama.......

Ja też jestem sama w czterech ścianach na dodatek,nie pracuje.
Grejs nawet nie wiesz jak jesteś mi bliska,jak bardzo Cie rozumiem.Nie wiem w jakim rejonie mieszkasz,ja w wielkopolsce.Czuje,że jak bysmy sie spotkały,mialybysmy sobie duzo do powiedzenia ,tak wiele mamy wspólnego.

Pozdrawiam Cie serdecznie.

90

Odp: właśnie mamy 24-tą rocznicę ślubu w Wielkanoc...

Make,  możesz napisać do mnie na emaila. Jak u Ciebie ? Mieszkasz dalej sama? Wiem , że bez zajęcia jest strasznie trudno, czas sie wlecze i czujemy sie niepotrzebne. Musisz mieć zajęcie. Rozejrzyj się...Możesz napisać do mnie na emaila

Betinka co się stało u Ciebie? Nie widzę tutaj postu
Dziewczyny nadajemy na tych samych falach - te same problemy.
Cały czas czekam żeby mój M. przemówił, ciekawe kiedy to nastąpi? Czy WASI rozmawiaja z WAMI?

91

Odp: właśnie mamy 24-tą rocznicę ślubu w Wielkanoc...
grejs napisał/a:

Betinka co się stało u Ciebie? Nie widzę tutaj postu
Dziewczyny nadajemy na tych samych falach - te same problemy.
Cały czas czekam żeby mój M. przemówił, ciekawe kiedy to nastąpi? Czy WASI rozmawiaja z WAMI?

O mojej sytuacji pisałam w wątku "Mój wymarzony rozwód" oraz co nieco w "Grupa wsparcia..."
Serdeczne pozdrowienia dla wszystkich, którzy zajrzą na ten wątek.
Dziewczyny damy radę.

92 Ostatnio edytowany przez Betinka (2011-05-24 12:25:02)

Odp: właśnie mamy 24-tą rocznicę ślubu w Wielkanoc...

Grejs,
co u Ciebie?

93

Odp: właśnie mamy 24-tą rocznicę ślubu w Wielkanoc...

U mnie na razie wyczekiwanie , badanie jeden drugiego , cisza. Nadal się nie odzywamy, ogólna beznadziejna  NUDA . Na szczęście mam trochę zajęcia , więc nie myślę o tym.
Tutaj jestem na bieżąco , czytam i szykuję się do działań. Nic na wariata , spokojnie mam czas, Wyciszam się.  smile

94

Odp: właśnie mamy 24-tą rocznicę ślubu w Wielkanoc...

Grejs. Jutro ma być słoneczny dzień:))

95

Odp: właśnie mamy 24-tą rocznicę ślubu w Wielkanoc...

Dzisiaj był ok...ale jutro ma padać...równowaga !

96

Odp: właśnie mamy 24-tą rocznicę ślubu w Wielkanoc...

Co u ciebie grejs?

97

Odp: właśnie mamy 24-tą rocznicę ślubu w Wielkanoc...

Kochana. leczę się tutaj. Moje klimaty to:
Grupa Wsparcia dla KOBIET kochających za bardzo przez bez serca
Tam piszę i zdrowieję!
Jestem w trakcie pisania pozwu i zbierania załączników.
Marnie mi to idzie , chyba celowo troszeczkę się ociągam.
Jestem zawodowo cały czas od M. uzależniona i on  wykorzystuje to na maksa!
Wczoraj mi powiedział żebym w końcu do pracy poszła...no właśnie w ten sposób mnie poniża !
Przemilczałam
A co ja robię. Pracuję na jego historię kredytową (ma już bardzo mocną dzięki moim czynnościom).

Dziewczyny nigdy , ale to nigdy nie uzależniajcie się finansowo od swoich mężów!
Samodzielność finansowa sprawia, że wszystkie nasze ruchy są łatwiejsze i płynniejsze. Nie tylko mam na uwadze rozwód, myślę ogólnie.
Szacunek...u nas tego już nie ma. Zanika wszystko powoli i umiera śmiercią naturalną. Nie ma już odwrotu jestem już tego świadoma. Nie chciałbym żeby moje życie z M. skończyło się na wariata z kłótniami , wyzwiskami.
To nie moje klimaty!
Dążę do rozstania  małymi kroczkami.Widzę, że on jeszcze nie wierzy, myśli , że przyjdę na kolanach (zresztą są to jego słowa do naszej córki)i będę błagać,
ale ja  już wiem, że NIE.
Świadomie i z rozwagą zakończam nasze małżeństwo.
Przyzwyczajam moje córki , moją rodzinę, moich znajomych , moich kolegów i koleżanki z pracy.
Tak świadomie wszystkich przyzwyczajam, bo ja już z tym się uporałam.
Czasami jeszcze sobie popłaczę za kierownicą, w łóżku , kinie i gdzie popadnie, ale to już są łzy przeszłości i mojej wyobraźni.
Skończyło się po prostu...

98

Odp: właśnie mamy 24-tą rocznicę ślubu w Wielkanoc...
grejs napisał/a:

(...)
Dziewczyny nigdy , ale to nigdy nie uzależniajcie się finansowo od swoich mężów!
Samodzielność finansowa sprawia, że wszystkie nasze ruchy są łatwiejsze i płynniejsze. Nie tylko mam na uwadze rozwód, myślę ogólnie.
Szacunek...u nas tego już nie ma. Zanika wszystko powoli i umiera śmiercią naturalną. Nie ma już odwrotu jestem już tego świadoma. Nie chciałbym żeby moje życie z M. skończyło się na wariata z kłótniami , wyzwiskami.
To nie moje klimaty!
Dążę do rozstania  małymi kroczkami.Widzę, że on jeszcze nie wierzy, myśli , że przyjdę na kolanach (zresztą są to jego słowa do naszej córki)i będę błagać,
ale ja  już wiem, że NIE.
Świadomie i z rozwagą zakończam nasze małżeństwo.
Przyzwyczajam moje córki , moją rodzinę, moich znajomych , moich kolegów i koleżanki z pracy.
Tak świadomie wszystkich przyzwyczajam, bo ja już z tym się uporałam.
Czasami jeszcze sobie popłaczę za kierownicą, w łóżku , kinie i gdzie popadnie, ale to już są łzy przeszłości i mojej wyobraźni.
Skończyło się po prostu...

Grejs 3maj się cieplutko. Skoro już nic więcej nie możesz zrobić dla  WAS, to rób tak, żeby TOBIE było dobrze. W swoim tempie, jak potrzebujesz powolutku, to powolutku.

99

Odp: właśnie mamy 24-tą rocznicę ślubu w Wielkanoc...

wszystkiego najlepszego grejs!

Posty [ 66 do 100 z 100 ]

Strony Poprzednia 1 2

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » właśnie mamy 24-tą rocznicę ślubu w Wielkanoc...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026