Raczej muszę ciągle brać tabletki. Kiedy przestanę je brać nadal wszystko wróci do normy, a tego naparwdę nie chce. Dzięki tabletka okres nie jest horrorem ![]()
Sądzę, że nawet gdybym nie miała problemów z okresem i tak brałabym tabletki, czy używała prezerwatyw, gdyż jestem jak to nazywają kobietą XXI w. i nie chce mieć dzieci. Więc wole dmuchać na zimne i się zabezpieczać.
196 2012-06-16 16:44:53 Ostatnio edytowany przez Saya (2012-06-16 16:45:13)
Podobne tematy
Ale kobiety XXI wieku nie wierzą w magię stosunku przerywanego
.....zwłaszcza biorąc pigułki ![]()
Stosunek przerywany to jest ostatnia glupota pod sloncem.. przeciez nigdy tak na serio nie ma pewnosci czy facet akurat w tym momencie wyjdzie i czy bedzie sie kontrolowal na tyle aby panowac nad sytuacja.
Tabletki mysle ze sa ok no i na dodatek reguluja okres, wiec w niektorych przypadkach sa wskazane;)
199 2012-06-16 16:48:17 Ostatnio edytowany przez Saya (2012-06-16 16:49:21)
Ale ja powiedziałam, że skoro tak się boisz by stosować to i to. Albo jak mówisz tabletki oraz gumkę ^^
Catwoman No cóż może jestem, aż tak INNA, że w to wierzę xD Każdy ma inne podejście ![]()
Saya..no niby tez tak mozna, ale ja w sumie nie znam nikogo z moich kolezanek, ktora stosowalaby tabletki i uzywalaby jeszcze na dodatek gumki. Nie mowiac juz o "nie konczeniu" przy tabletkach
Wiadomo..jak czlowiek ma schizy to wszystkie rzeczy przychodza mu do glowy, tak jak mi teraz, ale potem jakos chyba na cale szczescie czlowiek troche opamietuje sie i w sumie wystarcza chyba same tabletki
mam nadzieje, ze i ja sie szczesliwie ockne!!!;)
....zwłaszcza że w ciązę wcale się tak łatwo nie zachodzi. Nie mówiąc już że [jesli ktoś nie bierze hormonów] tylko tydzien w miesiącu tak naprawdę jest "podejrzany" ![]()
Catwoman pięknie powiedziałaś: "przede wszystkim uznaj że nie masz na wszystko absolutnego wpływu- i to jest piękne:)
I odrzuć tą manię kontrolowania- to cię zniszczy psychicznie a kompletnie niczego nie zmieni" - to jest to z czym borykam się całe swoje życie.
Dlaczego - bo pochodzę z bardzo małego miasta, zawsze musiałam o wszystko walczyć by w życiu cokolwiek mieć, a rywalizację by skończyć szkołę, liceum, potem studia miałam na porządku dziennym. Nigdy nie mogłam zawalić. Wiem - dla niektórych jest wytłumaczenie, "jestem tylko człowiekiem i mam prawo się mylić, popełniać błędy" ale w moim przypadku by to nie przeszło. Jeden błąd i wylatujesz. Dlatego dziś jestem dumna z tego co mam. I uczę się nie kontrolować tak życia. Fakt psychicznie niszczy taka sytuacja ale uwierz Catwoman wiele zmieniła w moim życiu na plus, znaczy się wiele udało mi się osiągnąć.
Strach - mam nadzieję ze niedługo przyjdzie @ Na 100 % jestem już umówiona u gina, wiec dobiorę sobie odpowiednią anty dla siebie bym nie musiała takich schiz przechodzić za kilka miesięcy znowu.
Hej wszystkim! Piszę tutaj pierwszy raz, więc mam nadzieję, że mnie zrozumiecie... Wczoraj zostałam upomniana od moderatorki, że zakładam wątek, który już istnieje, więc już się poprawiam
Od kilku miesięcy jestem z chłopakiem i przedwczoraj troszkę poszaleliśmy z pieszczotami, mam na myśli to, że najpierw robiliśmy sobie dobrze "ręcznie"- jakkolwiek to brzmi tongue i w trakcie tego ja pocierałam jego członkiem w okolicę troszkę poniżej brzucha, ale do pochwy nie dostawał ani ud czy coś. Potem zdecydowaliśmy, że założy gumkę i dalej już pieściliśmy się w gumce, przed założeniem gumki chłopak dokładnie obczyścił swojego członka. Później już ocierał nim w gumce o moje narządy rodne. Gumka się na początku delikatnie zsuwała tylko u podstawy członka, ale bardzo szybko to poprawił chłopak. Do wytrysku nie doszło. Czy mam się martwić ciążą niechcianą? Dodam, że z moich wyliczeń wygląda na to, że miałam dni niepłodne, a mam dość regularny okres. Proszę o pomoc, wiem, że może moje obawy są głupie,ale liczę na poważne odp. Pozdrawiam
skoro wiesz, że Twoje obawy są głupie, to po co o nich piszesz?
W ciąże nie zachodzi się tak łatwo:) nie masz o co sie martwić tym bardziej ze nie doszło do wytrysku.
206 2012-07-05 21:18:03 Ostatnio edytowany przez aggy (2012-07-05 22:29:29)
wlasnie przeczytalam sobie ten watek i tak sobie pomyslalam o sobie.
tez balam sie zajsc w ciaze ale wiedzialam ze dla mojego faceta to priorytet bo przeciez dla mnie zmienil prace, cale zycie i chcialby oprocz zony miec dziecko. bo sam jest jak palec a latka leca. a ja panicznie myslalam o tym, ze jak tylko sie odbezpiecze to zajde albo bede miala schiza na tym punkcie podczas sexu. ale mimo tego dojrzalam do momentu kiedy powiedzialam sobie czas dzialac.
zrezygnowalam z antykoncepcji bez jego wiedzy - on byl tak mocno napalony, ze balam sie, ze bedzie mial w stosunku do mnie zbyt duze oczekiwania. w pierwszy cykl owulacji bez trzymanki (antykoncepcji jak ja to mowie) strasznie bylam wydygana. potwornie sobie wmowilam ze to napewno teraz ze zajde w ciaze ze bedzie katastrofa. ze strachu upilam sie zeby nie myslec ze to bedzie ten wieczor potem poranek i te kolejne dni. taki jakis dziwny schiz mialam na temat macierzynstwa i bycia w ciazy.
dwa tygodnie pozniej zrobilam test. plakalam cale 2 godziny w samolocie jak wracalam do domu. zabralam meza do parku (nota bene w parku sie poznalismy) pokazalam test. zobaczylam lzy szczescia w jego oczach niedowierzanie, zabralam do lekarza, zrobilismy testy i tez potwierdzilo moje obawy. OBAWY. jak sobie pomysle jaka glupia bylam, ze tak bardzo balam sie zajsc w ciaze. Myslalam, ze jak inne pary bedziemy pare miesiecy moze nawet lat starac sie o dziecko. A tu bum. 2 tygodnie i maly alien rosnie w srodku.
I tak minelo 7 miesiecy. Teraz mam kolejnego stracha boje sie porodu. Chyba bardziej boje sie porodu niz tej ciazy. Moj maz kompletnie tego nie rozumie, twierdzi, ze jestesmy do tego zrodzone i mam sie nie przejmowac. oczywiscie wspomaga mnie jak moze ale widze, ze nie rozumie tego co ja czuje. mozna mnie tu nazwac niedojrzala, nieodpowiedzialna ale czuje sie mimo wszystko szczesliwa
ot tak mi sie przypomnialo
________________________________________
Wieczne Miasto BG
Podziwiam Cie ze sie zdecydowałaś. Ja panicznie boje sie zajść w ciąże,boje się że nie dam rady,że nigdy nie będzie odpowiedniego momentu na dzidziusia:/więc jak zajde w ciąże to przez wpadke bo takto chyba nigdy sama nie podejme takiej decyzji że tak,jestem gotowa...
wlasnie przeczytalam sobie ten watek i tak sobie pomyslalam o sobie.
tez balam sie zajsc w ciaze ale wiedzialam ze dla mojego faceta to priorytet bo przeciez dla mnie zmienil prace, cale zycie i chcialby oprocz zony miec dziecko. bo sam jest jak palec a latka leca. a ja panicznie myslalam o tym, ze jak tylko sie odbezpiecze to zajde albo bede miala schiza na tym punkcie podczas sexu. ale mimo tego dojrzalam do momentu kiedy powiedzialam sobie czas dzialac.
zrezygnowalam z antykoncepcji bez jego wiedzy - on byl tak mocno napalony, ze balam sie, ze bedzie mial w stosunku do mnie zbyt duze oczekiwania. w pierwszy cykl owulacji bez trzymanki (antykoncepcji jak ja to mowie) strasznie bylam wydygana. potwornie sobie wmowilam ze to napewno teraz ze zajde w ciaze ze bedzie katastrofa. ze strachu upilam sie zeby nie myslec ze to bedzie ten wieczor potem poranek i te kolejne dni. taki jakis dziwny schiz mialam na temat macierzynstwa i bycia w ciazy.
dwa tygodnie pozniej zrobilam test. plakalam cale 2 godziny w samolocie jak wracalam do domu. zabralam meza do parku (nota bene w parku sie poznalismy) pokazalam test. zobaczylam lzy szczescia w jego oczach niedowierzanie, zabralam do lekarza, zrobilismy testy i tez potwierdzilo moje obawy. OBAWY. jak sobie pomysle jaka glupia bylam, ze tak bardzo balam sie zajsc w ciaze. Myslalam, ze jak inne pary bedziemy pare miesiecy moze nawet lat starac sie o dziecko. A tu bum. 2 tygodnie i maly alien rosnie w srodku.
I tam minelo 7 miesiecy. Teraz mam kolejnego stracha boje sie produ. Chyba bardziej boje sie porodu niz tej ciazy. Moj maz kompletnie tego nie rozumie, twierdzi, ze jestesmy do tego zrodzone i mam sie nie przejmowac. oczywiscie wspomaga mnie jak moze ale widze, ze nie rozumie tego co ja czuje. mozna mnie tu nazwac niedojrzala, nieodpowiedzialna ale czuje sie mimo wszystko szczesliwa
![]()
ot tak mi sie przypomnialoja sie bałam bardziej drugiej ciąży i porodu,bo wiedziałam jak to jest,powiem szczerze gdybym nie wpadła to dzisiaj drugiego dziecka bym pewnie nie miała:)ale ciaża przebiegła w2 miarę spokojnie,a poród lżejszy od pierwszego:)
________________________________________
Wieczne Miasto BG
aggy, ja Ci się w ogóle nie dziwię. Chciałabym kiedyś mieć dziecko, ale jak na razie myśl o tym mnie przeraża. A poród to już w ogóle jakaś masakra. Jednego tylko jestem pewna- za cholerę nie zdecyduję się na naturalny, tylko i wyłącznie cesarka xD
wszystkiego dobrego życzę i zdrowego dzidziusia ![]()
red-dlaczego wchodzi w gre tylko cesarka?
jakoś tak wolę dać sobie naciąć brzuch niż krocze. No i nie uwierzę, że wszystko tam wraca do pierwotnej postaci sprzed porodu i wole mieć bliznę niż rozklapiochę xD Wiem, że trochę dziecinne podejście, ale nie wyobrażam sobie po prostu pozwolić rozwalić cipkę, to straszne. A jak jeszcze widzę w tv laski, które się męczą po kilkanaście godzin zanim osiągną odpowiednie rozwarcie, to już w ogóle dramat. A czasem i tak kończy się na tym, że w końcu lekarze decydują się na cesarkę, bo dalsze oczekiwanie może zagrozić życiu dziecka itp. Po co ryzykować i się męczyć?;p
Red ja cie rozumiem. Ja mam dokladnie to samo w glowie. I mezowi tlumacze, ze nie dam sie tam pociac zeby mi potem zwisalo to i tamto. I wcale nie uwazam tego za dziecinne ze ty sie tym przejmujesz. Ja lubie byc atrakcyjna we wszystkich miejscach mojego ciala. Ostatnio uslyszlam od poloznej, ze rozstepow nie da sie uniknac tak samo jak zwisajacych cyckow. Tak dolujacych rad to ja nie chce. Jestem w 8 miesiacu a nie mam ani jednego rozstepu bo bardzo dbam o siebie. O cycki zadbam po urodzeniu jak bede karmic, zeby wrocily do normy.
Ja mam tylko nadzieje, ze w mojej klinice tam gdzie bede rodzic lekarz rzeczywiscie zrobi dla mnie wszystko (bo mu przeciez place) i ze zdecyduje sie na cesarke (szybko i mniej bolesnie). Inna sprawa pozniej.....trzeba uwazac zeby wszystko sie odpowiednio zagoilo i bedzie dobrze.
BTW Red sex w ciazy jest niesamowity dla obu partnerow. Spodoba ci sie
_______________________________
Wieczne Miasto BG
A też miałbyście takie "schizy" będąc seksującymi się nastolatkami? i też miałyście wyobrażenia, że od seksu oralnego zajdziecie w ciążę, jak tu nieraz na forum się pisze? ![]()
214 2012-07-06 11:49:52 Ostatnio edytowany przez aggy (2012-07-06 11:50:49)
ja po pierwszym sexie oralnym uslyszalam od chlopaka, ze albo myjemy zeby albo konczymy zabawe bo jak "to" sie tam przeniesie to zaciazymy a tego oboje nie chcielibysmy. bylam wtedy w szoku jakiego mam odpowiedzialnego faceta. i to stwierdzenie jakos zostalo mi w pamieci. po wytrysku zadnej minetki i mietolenia bo mozna zajsc w ciaze. a potem jakos tak bylam wiecznie na antykoncepcji to mi to zwisalo i nie uwazalam. poza tym mnie sex oralny bardzo kreci i wole minetke po facecie niz zanim on dojdzie
ja sie czasem zastanawiam czy jest coraz gorzej z ta edukacja sexualna nastolatek czy ja poprostu madrzejsza bylam? no i ta antykoncepcja niby jest w PL ale jakby jej nie bylo.......nie rozumiem
___________________________
Wieczne Miasto BG
to znaczy ja uważam tak: kto CHCE, ten się DOWIE. Mnie nie edukowano to był temat tabu dla mojej matki, a jednak idąc do lekarza znałam skład pigułek antykoncepcyjnych, wiedziałam jak działa prezerwatywa i co zrobić gdy pęknie.
No ta nasza Polska edukacja nastolatków jest straszna. Ja naszczeście niemiałam i niemam takich schiz związanych z ciąża:) czasem jest to śmieszne i przykre co te nastolatki mogą sobie ubzdurać typu 'czy jak chlopak dotknie członkiem moich okolic intymnych to czy zajde w ciąże' straszna jest ta niewiedza tych nastolatek,ale z drugiej strony co się dziwić jak w szkole takowej edukacji nie ma,a rodzice często unikają takich rozmów z dziećmi
Bo rodzice też wychowani w purytańskim tabu:)chociaz.....Purytanie więcej radości z seksu zapewne mieli niż dzisiejsi polscy rodzice nastolatków:D
Red ja cie rozumiem. Ja mam dokladnie to samo w glowie. I mezowi tlumacze, ze nie dam sie tam pociac zeby mi potem zwisalo to i tamto. I wcale nie uwazam tego za dziecinne ze ty sie tym przejmujesz. Ja lubie byc atrakcyjna we wszystkich miejscach mojego ciala. Ostatnio uslyszlam od poloznej, ze rozstepow nie da sie uniknac tak samo jak zwisajacych cyckow. Tak dolujacych rad to ja nie chce. Jestem w 8 miesiacu a nie mam ani jednego rozstepu bo bardzo dbam o siebie. O cycki zadbam po urodzeniu jak bede karmic, zeby wrocily do normy.
Ja mam tylko nadzieje, ze w mojej klinice tam gdzie bede rodzic lekarz rzeczywiscie zrobi dla mnie wszystko (bo mu przeciez place) i ze zdecyduje sie na cesarke (szybko i mniej bolesnie). Inna sprawa pozniej.....trzeba uwazac zeby wszystko sie odpowiednio zagoilo i bedzie dobrze.
BTW Red sex w ciazy jest niesamowity dla obu partnerow. Spodoba ci sie
Pocieszyłaś mnie tym, że to wcale nie jest dziecinne podejście, bo w sumie rzadko się spotykam z takim zdaniem. Jak kiedyś powiedziałam o tym mojej mamie jakoś tak przy okazji jakiegoś tematu ciąż, to stwierdziła, że przesadzam i w końcu tak zostałyśmy stworze i tamtędy się od zawsze wychodziło... A ja się po prostu panicznie boje cokolwiek tam nacinać i mieć później luźną pochwę. Bo ona na bank nie będzie już taka ciasna jak wcześniej. I nie raz już słyszałam narzekania facetów, że ich żony po porodzie są tak luźnie, że trzeba się nieźle namachać, albo w tyłek załadować, żeby wrażenia były jak dawniej i bardzo bym nie chciała, żeby mój facet też tak kiedyś narzekał. Nie dość, że sama bym się okropnie czuła, to i on by był niezadowolony. A naprawdę dużą wagę przykładam do tego, żeby mój mężczyzna był w pełni zaspokojony.
A że seks w ciąży jest świetny, to też już słyszałam. I podobno kobieta jeszcze bardziej napalona. też tak miałaś?:)
A co do tych dziwnych schiz, że przez loda się w ciążę zajdzie itp. W sumie nikt mnie aż tak szczegółowo nie uświadamiał, ale jakoś wiedziałam co i jak. A jeśli miałam jakieś wątpliwości, to pytałam mamę. Sama tak ogólnie mi wytłumaczyła o co chodzi, bez większych szczegółów i wnikania w inne aspekty seksu jak oral czy anal, ale jeśli zapytałam, nigdy mi nie odmówiła odpowiedzi.
Takie stwierdzenie nie jest dziecinne:) i w pewnym stopniu prawdziwe ze napewno nie jest tak samo jak przed ciążą. Znam przypadki np. Nie trzymania moczu i tak zwanego luzu w cipce. Przy drugim porodzie kolerzanki mąż jej stwierdził że jak bedą jej zaszywać cipke po porodzie to niech dadzą o jeden szew wiecej żeby była ciaśniejsza bo po pierwszym porodzie zrobiła sie luźna ![]()
z kolei moją koleżankę źle zszyli i rok po porodzie ma komplikacje, musi się poddać zabiegowi chirurgicznemu.
uu to nie dobrze:/ oby teraz jej tam wszystko dobrze zrobili
o matko
po takich historiach tylko coraz bardziej się utwierdzam w moim przekonaniu...
Włącze się trochę do rozmowy mimo że możecie uznać że jako facet nie powinienem się wypowiadać na temat ciąży. Mamy z żoną już dwóch synów i niedługo bo za ok 2miesiące będziemy mieli trzecie dziecko (tym razem wszystko wskazuje że będzie to dziewczynka). Oba wcześniejsze porody były przez "cesarkę" i żona dość szybko ( ok tygodnia) dochodziła do siebie.Cesarskie cięcie jest zdecydowanie lepszym rozwiązaniem dla kobiety z "obawami" niż poród naturalny. A Wasze "obawy" o to że po naturalnym porodzie pochwa nie dojdzie do stanu z przed porodu mają sens i niejednokrotnie tak właśnie jest. Co prawda można przez ćwiczenia mięśni Kegla to poprawić ale mimo to czasem podczas naturalnych porodów trzeba kobietę nacinać a potem często tworzą się zrosty które mogą powodować ból czy dyskomfort. Zdecydowanie polecałbym jeśli macie wybór ( można też dopłacić i wybrać tę opcje) aby poród przez cesarskie cięcie. I kobieta i dziecko zdecydowanie szybciej dochodzą do formy i nie odczówają "trudów" porodu. Pierwszy poród mojej żony trwał dosłownie 5minut ( potem oczywiście była szyta itd) i dziecko nie musiało przeżywać traumy przeciskania się przez wąskie drogi rodne a żona nie czuła ogromnego bólu jeki temu towarzyszy. Poród było 6 rano a Ona już ok 17 wstała z łózka.Oczywiście że Ją bolało przez kilka dni ale i tak doszła do formy zadziwiająco szybko( dużo szybciej niż koleżanka rodząca naturalnie 4dni wcześniej która jeszcze prawie przez miesiąc nie mogła normalnie usiąść). Blizna po operacji ( jeśli lekarz jest fachowcem) goi się dość szybko i po kilku latach staje sie prawie niewidoczna. Nasze trzecie dziecko też urodzi się przez "cesarkę" i to my sami zaplanujemy date zabiegu jaka najbardziej nam odpowiada i przygotujemy się do tego bez paraliżującego strachu czy poród nie zacznie się kiedy np będziemy w "lesie". To następny plus takiego porodu że możemy sami wyznaczyc datę porodu ( kiedy dziecko jest już odpowiednio duże) a nie czekać do samego końca. Bez problemu tydzień czy nawet dwa przed planowaną datą można to zrobić. A wiadomo że ostatnie tygodnie i to czekanie jest najgorsze.
Tak więc z naszego doświadczenia mogę powiedzieć że "cesarka" jest dużo lepsza i mniej traumatyczna od naturalnego porodu.
A że seks w ciąży jest świetny, to też już słyszałam. I podobno kobieta jeszcze bardziej napalona. też tak miałaś?:)
w pierwszych paru miesiacach troche sie balismy, zeby nic sie tam nie wydarzylo bo meza rozmiar jest ze tak powiem niestandardowo duzy. potem przyszla fala moich hormonalnych szalenstw i chociaz zawsze mialam duze libido to potrafilam zadzwonic do meza w polowie dnia oklamac go ze zle sie czuje i musi przyjechac do domu a tak naprawde mialam chec na bzykanko. niewiele sie to zmienilo ale juz meza nie sciagam z pracy na szybki numerek. umiem sie powstrzymac choc latwo nie jest.
niedawno troche sie wystraszylam bo mialam silny orgazm i moj synek podskoczyl we mnie i serio nie moglam sie potem jeszcze raz kochac tego samego dnia. Maz musial mnie troche uspokoic i jakos poszlo nastepnego dnia.
Kwestia rozciaganych wagin. Chodzimy z mezem na zajecia do szkoly rodzenia. Nie zeby rodzic naturalnie ale, zeby zdobyc wieksza wiedze na ten temat. Jakies cwiczenia i rady zawsze sa mile widziane zwlaszcza od poloznej czy lekarza. Niestety ostatnio polozna wyskoczyla z roznymi radami typu cwiczenia miesni Kegla - wszystko pieknie, ja cwicze joge wiec takie cwiczenia nie sa dla mnie jakas nowoscia. Ale jak uslyszalam, zeby zaczac rozciagac miesnie pochwy wkladajac do niej dlon. Wtedy bedzie latwiejszy porod. Jak to uslyszalam to o malo co nie spadlam z krzesla. Dlon??? WTF??? Dzieki wole nie.
co do tego co Przemo powiedzial o cesarce. Ja mam dokladnie tak samo. Za 2 mce umowiona prywatna klinike wybor dnia porodu i oczywiscie cesarskie ciecie na zamowienie. I nigdy przenigdy nie bede sie meczyc i zdychac w bolu na krzesle czy stole. Niestety z powodu wczesniejszego urazu kregoslupa nie moge liczyc na zadne znieczulenie zewnatrzoponowe - ktore i tak nie zawsze moze byc podane.
_________________________________________
Wieczne Miasto BG
Co do sexu w ciąży to nie ma tak że każda kobieta "przy nadzieji" jest napalona kotką a jej orgazmy są jak "eksplozje granatu". Moja żona np praktycznie zupełnie straciła ochotę na sex. Przy pierwszej ciąży jeszcze" jakoś to wyglądało"to znaczy- kilka razy się kochaliśmy ale bez rewelacji. Przy drugim dziecku juz ani razu ( nawet nie chciała rozmawiać o sexie) przez całą ciąże i kilka miesięcy po. Teraz też ani razu od samego początku ciąży. Nie ma ochoty i tyle. Siłą zmuszać jej nie będe ale przyznam że jej postawa mnie "z lekka" denerwuje. Facet kobiety w ciąży musi mieć czasem anielską cierpliwość...
rozmowa chyba zeszła na trochę inne tory;)
ALE z tego co tu Przemo77 piszesz, JEST SIĘ O CO SCHIZOWAĆ
:D .........................
Co do sexu w ciąży to nie ma tak że każda kobieta "przy nadzieji" jest napalona kotką a jej orgazmy są jak "eksplozje granatu". Moja żona np praktycznie zupełnie straciła ochotę na sex. Przy pierwszej ciąży jeszcze" jakoś to wyglądało"to znaczy- kilka razy się kochaliśmy ale bez rewelacji. Przy drugim dziecku juz ani razu ( nawet nie chciała rozmawiać o sexie) przez całą ciąże i kilka miesięcy po. Teraz też ani razu od samego początku ciąży. Nie ma ochoty i tyle. Siłą zmuszać jej nie będe ale przyznam że jej postawa mnie "z lekka" denerwuje. Facet kobiety w ciąży musi mieć czasem anielską cierpliwość...
serio jak mi maz zamarudzi ze dzisiaj tylko loda robie to mu ciebie zacytuje jak maja inni z kobietami w ciazy!
Przemo77 napisał/a:Co do sexu w ciąży to nie ma tak że każda kobieta "przy nadzieji" jest napalona kotką a jej orgazmy są jak "eksplozje granatu". Moja żona np praktycznie zupełnie straciła ochotę na sex. Przy pierwszej ciąży jeszcze" jakoś to wyglądało"to znaczy- kilka razy się kochaliśmy ale bez rewelacji. Przy drugim dziecku juz ani razu ( nawet nie chciała rozmawiać o sexie) przez całą ciąże i kilka miesięcy po. Teraz też ani razu od samego początku ciąży. Nie ma ochoty i tyle. Siłą zmuszać jej nie będe ale przyznam że jej postawa mnie "z lekka" denerwuje. Facet kobiety w ciąży musi mieć czasem anielską cierpliwość...
serio jak mi maz zamarudzi ze dzisiaj tylko loda robie to mu ciebie zacytuje jak maja inni z kobietami w ciazy!
aggy- no niestety ale te wariacje hormonalne przebiegają w różnych kierunkach. Twój facet jest szczęściarzem że Ty akurat masz ochotę na sex. Z rozmów z kobietami w ciąży (większość to koleżanki żony ) wnioskuje że jest tak pół na pół to znaczy część ma nawet większe potrzeby i ochotę na figle z partnerem a część zupełnie nie ma na to ochoty. Natomiast nie przypominam sobie żeby któraś dziewczyna powiedziała że u niej ciąża nic nie zmieniła. Ciekawostka.
Może przenieście się do działu CIĄŻY
.....
Może przenieście się do działu CIĄŻY
.....
Cat ale moze wlasnie z tego watku moga wynikac schizy.......no bo czytajac Przemo i dowiadujac sie o innych kobietach, ktore nie lubia sexu w czasie ciazy mozna miec takiego schiza..........nie zajde w ciaze bo potem libido mi spadnie do zera. Albo nie zrobie jej dziecka bo nie da mi potem
schiz schizowi nierowny ![]()
__________________________________
Wieczne Miasto BG
Ale jak tu wpadnie znowu rozhisteryzowana nastolatka bo jej sie okres 2 dni spóźnia i przeczyta o tym co dopiero w ciąży się dzieje lub podczas porodu to nerwica murowana do menopauzy ![]()
Cześć.Też miałam ten problem...za kazdym razem panika...stres podczas seksu...i co z tym idzie brak satysfakcji...niszczyło to życie seksuale moje i chłopaka...co za tym idzie nasz zwiazek. Porozmawialam ,otwarcie i sczerze z chłopakiem....obdarzyłam go duzym zaufaniem,nigdy nie robi cos co mogłoby narazić mnie na jakiekolwiek wątpliwości....zabezpieczamy się prezerwatywami...i dzieki zaufaniunasze ,życie seksualne jest poprostu rewelacyjne....a obawy,stres i panika odeszły
pozdrawiam
No proszę! wzór do nasladowania ! ![]()
234 2012-09-13 13:50:35 Ostatnio edytowany przez kottteczka (2012-09-13 13:55:18)
.
mam pytanko
Zaczęłam brać tabletki antykoncepcyjne w połowie cyklu bo nie przeczytałam dokładnie ulotki (szykował mi się wyjazd z chłopakiem i chciałam bez gumek, 3 dni wzielam podwojna porcje nawet) i myślałam że jestem zabezpieczona normalnie mimo to, gdy się skapłam odstawiłam je. Po 5 dniach od ostawienia tabletek dostałam normalnie okres i zaczelam nowe opakowanie tabletek antykoncepcyjnych tak jak powinnam. Uprawiałam seks 6 dnia stosowania tabletek, czy bylam w pelni zabezpieczona?
Nie powielaj postów. Już jeden taki wkleiłaś do innego wątku.
przepraszam.
Tez tal mialam do czasu, przeszlo po prostu zrozumialam co nieco.xD Otoz dni plodne, itd. Zajsc w ciaze wcale nie jest tak latwo jak nam sie zdaje, nie ma paniki. Jesli okres spozni sie tydz, wtedy mozemy miec obawy. Czemu nie nalezy zwracac uwagi na objawy z dzien tydz nawet miesiac po stosunku? Bo objawy ciazy wystepuja pozniej od kilu do kilkunastu tygodni po zaplodnieniu. Kolejna sprawa okres w czasie ciazy, to nie do konca okres jest to plamienie niezyt bezpieczne a wyglada podobnie, ale rozni sie troche kolorem, intensywnoscia, myli nas to, ze najczesciej wystepuja w czasie przyblizonym do okresu.
Witam, Chcialabym dowiedziec sie czy istnieje prawdopodobienstwo ze jestem w ciazy. Mianowicie od trzech miiesiecy dostaje okrs zawsze 19dnia miesiaca.Koncem listopada zachorowalam na oskrzela,bralam dwa silne antybiotyki, i na podczas brania lekow pojawilo sie dziwne plamienie, cos jak miesiaczka ale bylo jej malo i trwala krocej niz zwykle 4dni(dwa tygodnie po miesiączce), stosunek odbylam 8grudnia moj chlopak nie skonczyl we mne,byla prezerwatywa , dzis 22 a ja nie mam okresu, nie wiem co mam myslec, czy spoznia sie od lekow czyy mam traktowac to plamienie jako okres? dzis pojawil sie bialy sluz, prosze o odpowiedz, i o logiczne odpowiedzi
nikt nie moze odpowiedziec?
zrób sobie test, będziesz wiedzieć.
A skąd może ktoś wiedzieć czy jesteś w ciąży? Myślałam, ze w dobie testów ciazowych dostępnych wszędzie ludzie takich pytań nie żądają. Przestaną uprawiać sex, a będziesz miała 100% pewności
Witam, Chcialabym dowiedziec sie czy istnieje prawdopodobienstwo ze jestem w ciazy. Mianowicie od trzech miiesiecy dostaje okrs zawsze 19dnia miesiaca.Koncem listopada zachorowalam na oskrzela,bralam dwa silne antybiotyki, i na podczas brania lekow pojawilo sie dziwne plamienie, cos jak miesiaczka ale bylo jej malo i trwala krocej niz zwykle 4dni(dwa tygodnie po miesiączce), stosunek odbylam 8grudnia moj chlopak nie skonczyl we mne,byla prezerwatywa , dzis 22 a ja nie mam okresu, nie wiem co mam myslec, czy spoznia sie od lekow czyy mam traktowac to plamienie jako okres? dzis pojawil sie bialy sluz, prosze o odpowiedz, i o logiczne odpowiedzi
Wolisz żeby wywrózyła Ci z fusów czy postawiła pasjansa?
Witam, Chcialabym dowiedziec sie czy istnieje prawdopodobienstwo ze jestem w ciazy. Mianowicie od trzech miiesiecy dostaje okrs zawsze 19dnia miesiaca.Koncem listopada zachorowalam na oskrzela,bralam dwa silne antybiotyki, i na podczas brania lekow pojawilo sie dziwne plamienie, cos jak miesiaczka ale bylo jej malo i trwala krocej niz zwykle 4dni(dwa tygodnie po miesiączce), stosunek odbylam 8grudnia moj chlopak nie skonczyl we mne,byla prezerwatywa , dzis 22 a ja nie mam okresu, nie wiem co mam myslec, czy spoznia sie od lekow czyy mam traktowac to plamienie jako okres? dzis pojawil sie bialy sluz, prosze o odpowiedz, i o logiczne odpowiedzi
Skoro nie skończył w Tobie i w dodatku z prezerwatywą to jak możesz być w ciąży? Odpowiedz sama sobie na to pytanie:)
Drogie Panie, jak się przestawić? Sposób myślenia nas obojga? ![]()
Moja partnerka od zeszłej środy stosuje doustną antykoncepcję. Wzięła tabletkę od razu, gdy zauważyła delikatne krwawienie, po kilku godzinach dostała okres "pełną gębą". Nie piła alkoholu, nie chorowała, nie brała żadnych innych lekarstw, tabletkę przyjmowała codziennie o tej samej godzinie. Dziś pierwsze raz spróbowaliśmy kochać się bez prezerwatywy. Wrażenia super dla nas obojga, ale w połowie przerwaliśmy, by założyć prezerwatywę, bo nie mogliśmy się wyluzować w 100%. Główny problem był taki, że prezerwatywa = kontrola, od razu widać, że coś jest nie tak
A tutaj? Chyba dobrze ma te pigułki dobranie, gdyż absolutnie żadnych objawów jej przyjmowania i się zastanawia, czy ochrona w ogóle działa
Teraz pytanie - jak się przestawić psychicznie, by czerpać pełną przyjemność z seksu bez prezerwatywy? I głupie kolejne pytanie - czy to, co dziś wyrabialiśmy było absolutnie bezpieczne?
Oboje wiemy, że pigułka wzięta 1 dnia cyklu daje skuteczną anty od razu... Ale jednak niepokój pozostaje ![]()
Serdeczne pozdrowienia!
Oj , ja nie mam pojęcia jak się przestawić. Ja totalnie nie ufam tabletkom i nigdy ich nie brałam i brać nie zamierzam.
Może zostańcie przy gumach, jak tak się boicie?
246 2013-06-10 16:49:47 Ostatnio edytowany przez asmo (2013-06-10 16:56:00)
Dziękuję za odpowiedź
Osobiście nie miałbym z jednej strony nic przeciwko. Z tym, że środki antykoncepcyjne bierze też w celu łagodzenia obfitych i bolesnych miesiączek, PMS oraz tego typu pochodnych. Wysłałem ją do ginekologa na cytologię i kontrolę stanu zdrowia, a wyszła mi z gabinetu z receptą na pigułki
A z drugiej - skoro już i tak bierze tego typu środek, to czemu rezygnować z dodatkowych przyjemności i wydawać też pieniądze na podwójne zabezpieczenie...
Miałbym jeszcze jakieś argumenty, czy wątpliwości (a może i pewność działania anty), gdyby miała jakiekolwiek skutki uboczne ich stosowania
Ponoć pierwsze opakowanie najgorsze, a ani ją głowa nie boli, ani piersi, ani mdłości nie ma, ochota na seks na jeszcze wyższym poziomie niż wcześniej, ani huśtawek nastrojów, ani depresji, totalnie zero negatywów. Na razie ![]()
Z jednej strony człowiek jest zwykle negatywnie nastawiony do zmian, ze względu na przyzwyczajenia i właśnie poczucie bezpieczeństwa oraz kontroli, a z drugiej, wiem, że jej to może pomóc, a nam w pewien sposób poszerzyć wachlarz doznań i umożliwić częstsze stosunki
Tylko właśnie trzeba przełamać w nas ten opór wobec zmian.
Ja nie mówię, że to źle , że ona bierze.
Ja nie ufam w sensie mam nieregularny tryb życia, ciągle o czymś zapominam, spożywam alkohol. A w dodatku ja tabletek połykać nie umiem.
I po prostu guma wzbudza większe zaufanie.
Mi też było dziwnie bez prezerwatywy po operacji, ale w sumie jak powtarzałam sobie, że nic się nie stanie to w końcu to do mnie dotarło.
248 2013-06-10 17:07:37 Ostatnio edytowany przez asmo (2013-06-10 17:08:27)
No tak, hormony i zapominalstwo nie idzie w parze. Anty powinna być dobrana właśnie do osobistych preferencji i do stylu życia, wieku i 100 innych czynników
My zawsze dbaliśmy o idealne wręcz stosowanie antykoncepcji, nauczyłem tego swoją dziewczynę. Więc akurat w tym względzie jej ufam, bo jest obowiązkowa, dba o staranne stosowanie, a jak czegoś nie jest pewna, to dzwoni do mnie, lub do lekarza
Zastosowaliśmy więc metodę "pójścia na żywioł" i powtarzania sobie, że to DZIAŁA, bo wszystko jest idealnie zastosowane, a tabletki super dobrane.
Ja miałam taka sama metode. Ja mam jajowody podwiązane, więc myślę, że to podobna sprawa. Mówiłam 'operacja byla wykonana prawidlowo'
Asmo na początku to normalne, że ma się jakiś taki strach przed pójściem na całość bez gumki skoro kiedyś była ona jedynym i dość pewnym a właściwie tak jak piszesz widocznym zabezpieczeniem. Ja stosowałam anty przez jakieś 5 lat i zapewniam Cię, że radość z takiego seksu na który możesz sobie pozwolić zawsze i wszędzie z czasem "zabije" u Was ten strach.Na pewno za jakieś 2 cykle kiedy Twoja kobieta będzie widziała, że wszystko jest ok dostaje miesiączki regularnie to uspokoi się i w ogóle zapomni jak smakował seks z prezerwatywą:)Fajnie, że ją wspierasz, to na pewno bardzo jej pomaga.A co do jakichś nieprzyjemnych skutków stosowania anty to mit wg mnie osobiście. Ja nigdy nie miałam żadnych problemów więc powinniście się cieszyć, że gin dobrał odpowiednie tabletki. Powodzonka i bujnego życia seksualnego bez zachamowań;)
Co do skutków ubocznych - kiedyś, ze 3 lata temu, stosowała krótko pigułki Yasmin na zapalenie jajników i była to po prostu makabra
Tak więc, skutki uboczne jak najbardziej istnieją. Mam nadzieję, że przestawienie się w pełni na nową formę antykoncepcji pójdzie nam w miarę szybko. Na razie jest taka obawa, że może jednak jeszcze nie zdążyły zadziałać, choć to totalna bzdura, to jednak, jak minie to 7 pierwszych dni, to planujemy się przemóc i pójść na całość. Wiem, że to totalna bzdura, bo skuteczność będzie taka sama dziś, 6 dnia, jak i 8, czy 18 ![]()
Oczywiście, że skutki uboczne istnieją. Ja pisałam o swoim przypadku, że mnie na szczęście ominęły i , że skoro ich nie ma to skuteczność nie jest pewna. Skuteczność jest taka sama niezależnie od odczuwanych skutków ubocznych a skoro ich nie ma to można się tylko cieszyć:)
Witam, mam pytanie. Jak myślicie czy możliwe jest, abym zaszla w ciaze, jezeli sex uprawialam 21.05, a miesiączke dostałam 29.05 ? Martwie się troche, bo opóźnila sie ona o 2 dni.
Okres = 99,99999999% brak ciąży.
Wracając do moich wcześniejszych wypowiedzi. Czy jest jakakolwiek, najmniejsza nawet opcja, że tak zażywane tabletki nie dawały dziś i w najbliższym czasie ochrony przed ciążą?
Wydaje mi się,że chroni od razu ---> ulotka
aaale sama zaczęłam brać tabletki właśnie po ostatniej miesiączce . Strach jest mniejszy, jednak ja nie potrafię wyluzować się do końca i wydaje mi się, że żądna dziewczyna która nie chce zajść nie będzie w pełni rozluźniona. Ja dodatkowo nakręcam się, że mogłam zajść wcześniej i jak widzisz nawet fakt, że dostałam miesiączkę mnie nie uspokaja. ![]()
Witam:) Bardzo proszę o obiektywną ocenę mojej sytuacji, bardzo się stresuję, pomimo niewielkich szans na ciążę:( Najprawdopodobniej byłam już może dwa dni po dniach płodnych (tak wynika z moich obliczeń). Z chłopakiem uprawialiśmy wtedy seks bez zabezpieczenia dosłownie przez kilka chwil, tzn. wykonał we mnie może kilkanaście ruchów po czym wyszedł i nie doszło do wytrysku, twierdzi również że do wytrysku na pewno się nie zbliżał. Rzadko też u niego pojawia się płyn preejakulacyjny i tylko tuż przed wytryskiem. Od tego czasu minęło 10dni, dwa dni temu powinnam dostać miesiączki a ona się nie pojawia, pomimo że miesiączki u mnie są zawsze regularne. Wczoraj, tzn. 9dni po stosunku wykonałam test ciążowy (taki, który może wykryć 6-dniową ciążę), który wyszedł negatywnie. Jeśli na pewno w czasie stosunku byłam tuż po dniach płodnych lub w ich końcówce, to taki test można uznać za wiarygodny? Natomiast test krwi po jakim czasie polecałybyście mi wykonać? Pozdrawiam i bardzo proszę o odpowiedzi!
Z doświadczeń kobiet, które były w ciąży, testy domowe mogą NIE wykryć nawet kilkutygodniowej ciąży, dlatego, jeśli chcesz mieć 100% pewność, zrób test z krwi, który wykrywa ciążę już kilka dni (no, coś z 6-8) po zapłodnieniu.
Dziękuję za odpowiedź, w takim razie w najbliższym czasie oddam krew do badań. Catwoman, jak uważasz, raczej w moim przypadku małe jest prawdopodobieństwo ciąży? Wiem, że dowiem się wszystkiego pewnie już za parę dni, ale chciałabym chociaż trochę opanować zdenerwowanie;) Czytam artykuły i przeglądam fora od dwóch dni i tylko dopadł mnie większy strach:( szkoda, że myślenie włączyło mi się po fakcie:/
Przecież sama wiesz, że na ciążę niewielkie masz szanse
Jak z regularnością Twoich miesiączek?
No wieeeem;) tylko właśnie ten brak miesiączki mnie niepokoi, mam bardzo regularną, praktycznie nigdy mi się nie spóźnia, a jak do jutra nie dostanę to będzie trzeci dzień spóźnienia. I już mam powód, żeby się zamartwiać. No i zawsze mogło mojemu chłopakowi akurat wydzielić się trochę tego płynu preejakulacyjnego i gotowe. Ale obiecuję, że nie będę już zaśmiecać tematu moimi niepokojami;)