Cześć. Jestem Ewelina i mam 24 (zaraz już 25 lat), mój chłopak 26. Jesteśmy ze sobą prawie rok czasu, myśle bardzo poważnie o nim i tym związku, ale to co dzieje się między nami chyba nie jest do końca normalne. Opisze:
Ja jestem dziewczyna wrażliwa, spokojna ale mam swoje zdanie, nigdy nie oczekiwałam od mojego Łukasza podporządkowania albo nigdy nie myślałam aby nim rządzić. To raczej on momentami chyba by chciał mnie wrzucić pod pantofel
. Dodam, ze mimo 26 lat Łukasz nigdy wcześniej nie był w związku twierdząc ze nie spotkał tej jedynej i nie kazda mu pasowała, a kontaktów z kobietami miał mnóstwo. Układa nam się dość dobrze ale jego strach przed tym pantoflarzem jest tak silny ze on się boi zrobić dla mnie coś dobrego, nie wiem skąd mu się to wzięło. Zatarła się już chyba granica między tym co facet powinien robić w związku dla kobiety z miłości a nadskakiwaniem. Gdyby miał wcześniej nieudany związek to bym zrozumiała. Wczoraj leżymy na kanapie i zaczęliśmy całować się namiętnie, mówię do niego „wiesz co ja bym z Tobą kotku zrobiła?”
w pewnym momencie On mnie odpycha i z agresja w głosie mówi „No ja się nie dam zrobić pantoflarzem”
Problem jest tez z komplementami, „nie będę Ci słodził bo co za dużo to niezdrowo”, jeżeli coś zrobi zle to boi się mnie przeprosić. Jak dzwonię do niego to potrafi nie odebrać, mimo ze słyszy telefon i odbiera za drugim razem. Pierwszy boi się tez okazać uczucie, dopiero jak ja mówię ze kocham to on dodaje „ja ciebie tez”. Rozmawiałam z nim na ten temat, mówi ze ma znajomego ze kiedy dziewczyna do niego dzwoni to on staje na równe nogi i on nigdy nie chciałby taki być. Dodał, ze nie miał nikogo wcześniej bo on jest w związku normalny, nie staje na rzęsach tylko jest zwykłym facetem ze wsi(mieszkamy poza miastem 5 km). Ciagle mu tłumacze ze nie oczekuje aby mi się podporządkował ale okazanie uczuć albo przeproszenie za coś to nie jest pantoflarz. W dodatku podałam przykład ze inni faceci potrafią kupić nawet biżuterię kobiecie, podać śniadanie do łóżka, wziąć ja na ręce na środku ulicy, gdzie jest mnóstwo ludzi. Ja już nawet nie oczekuje takich rzeczy.
Czy może ktoś mi napisać jak żyć z taka osoba? Ja mam mocny charakter ale nigdy nie oczekiwałam czegoś ponad.
Dodam, ze on jest raczej taka sztywna osobą, tzn umie żartować i się śmiać ale przy mnie. Na początku otworzył się, jednak o uczuciach rzadko mówi.