He, nasza Babcia dziś świętuje - pisz Babciu, pisz 
Cwietki dla Cię 

KTO TEGO NIE ZAZNAŁ NIECH ŻAŁUJE
~Kaszub.
13 lip, 07:38
Jestem facetem po pięćdziesiątce. Z moją żoną jestem po ślubie 33 lata. Zawsze byłem wierny mojej małżonce, nawet wtedy gdy miałem bardzo duże powodzenie u kobiet. Pracowałem w zakładzie, gdzie olbrzymią większość stanowiły kobiety w moim wieku. Mogłem wybierać od ślicznych blądynek po śliczne brunetki. Panie były bardzo chętne. Czytam w tym blogu jak to panie nadają na mężczyzn. Ale przecież oni zdradzają z kobietami. Żonami innych mężczyzn. Jeżeli w małżeństwie czegoś brakuje to wczesniej, czy później dojdzie do zdrady. Ja bardzo długo trzymałem się w "celibacie" zdrady. Mimo, że po pewnym czasie zauważyłem, że dla mojej żony najważniejsze było tylko nasze finanse. Starałem się być zawsze bardzo miły w stosunku do swojej żony. Pracowałem bardzo ciężko, ale w domu powstała atmosfera mojego biura. Czyli przychodzi się do domu, wita z żoną normalnym dzień dobry. Parę zdawkowych zdań o pogodzie, polityce i już brakuje mojej żonie tematów. Jako ze nigdy nie była dobrą kucharką to posiłki jakie robiła były niezwykle prymitywne, skromne. W łóżku miała wzloty i potworne upadki. Chyba przeczytałem wszystkie podręczniki z seksuologii, żeby tylko pomóc naszemu związkowi. Starałem się być bardzo miły. Nigdy nie preferowałem seksu na zasadzie - masz mi dać, bo mi się chce. Niestety moja żona traktowała seks jak typową pańszczyznę. Byle było krótko, szybko. Powiecie, że należało porozmawiać. Próbowałem i nie chciała podjąć tematu.Robiłem to kilka razy. Teraz już dałem sobie spokój. Dlaczego dałem sobie spokój ? Bo znalazłem cudowną kobietę. Potrafimy ze sobą gadać godzinami. Potrafimy kochać się ze sobą godzinami. Napiszecie, że to w moim wieku niemożliwe. Możliwe, bo nie chodzi tylko o sam akt końcowy seksu. Aby do niego doszło można godzinami się pieścić. A tego nigdy nie miałem w moim ślubnym łóżku. Na forach, blogach czytam jak to żony wyzywają na mężów, którzy zdradzili. A ja mam pytanie - drogie Panie coście zrobiły w swoim domu aby do zdrady nie doszło ? Zdaję sobie sprawę, że są mężowie "łowcy", którzy zdradzają dla zasady "zaliczenia" kolejnej kobiety. Ale jest także setki tysięcy małżeństw, w których żony postanowiły nie dawać z siebie energii. W takim domu brakuje ducha szalonej miłości, pożądania partnera-męża. Wtedy wcześniej, czy później na drodze takiego "zapomnianego" przez żonę męża znajdzie się kobieta, która da: ciepło, prwadziwą miłość, pożądanie. A wtedy ta ślubna z paierka będzie wyła jakiż to jej ślubny jest bydlak. Bo przecież ślubował, przysięgał i zdradził. A, czy drogie żony, nie jest Waszą zdradą jeżeli w domu nie potraficie utrzymać ciepłej, MIŁOSNEJ ATMOSFERY???? Wystarczy Wam wypłata męża, mąż już się nie liczy. Mnie jest także bardzo głupio ze zdradą. Niestety nie ma szans na rozwód z moje i kochanki strony. Za duży mamy bagaż życiowy. Czyli trwam w ślubnym małżeństwie, w którym wszystko już dawno się wypaliło. Pozdrawiam Kaszub.
http://blog.onet.pl/forum_serwis.html#forum:MSwzMTAsMTA3LDk2NDY2NDI4LDIzODQ3NDI4OCwxMTkwNjU1MiwwLGZvcnVtMDAxLmpz