Witaj Anusiu, dziękuję i stawiam już napój z bąbelkami, tak na ochłodę umysłu.

Anusiu, nie jedna z nas powinna brać leki, a nie bierze, bo uważa, że jest zdrowa.
A ci, co dostają leki antydepresyjne, uważają się za zdrowych, gdy tylko zaczynają w miarę normalnie funkcjonować w środowisku.
To jest tak jak z naszą urodą.
Nie wierzymy nikomu, że coś jest z nią nie tak, dopóki nie przeglądniemy się dokładnie w lustrze, a i tak, każda z nas, zobaczy w odbiciu lustrzanym to, co jej się "uwidzi", a nie to, co widzą inni.
U nas nie można nikogo siłą zmusić do leczenia, wiem coś o tym, gdy mój mąż dostał dawno, dawno temu nakaz sądowy na leczenie "przymusowe" p/alkoholowe, to pierwsze pytanie, zadane mu przez lekarza brzmiało: "Czy chce się pan dobrowolnie leczyć?"
Mąż odpowiedział, że nie musi się leczyć, bo nie jest alkoholikiem, wie, kiedy przestać, więc pan, który miał mu pomóc, odpowiedział, że nie widzi potrzeby zamykania go w zakładzie leczniczym, bo to jest miejsce dla tych, co chcą sobie pomóc, a nie mają silnej woli.
Mąż wrócił cały szczęśliwy do domu i stwierdził, że żadne sądy nie są w stanie zmusić go do abstynencji, gdy on tego nie chce.
Dwa lata po tej nieszczęsnej wypowiedzi już Go nie było, poszedł do Abrahama na odwyk.
Skasował go samochód, miał ponad 3 promile alkoholu we krwi.