Zrozumiec...he...też bym chciala zrozumiec...facetow...he
Wolanie Marku...żebys ja kochal tak jak na to zasluguje...wolanie żebys jej nie zostawial...wolanie żebys poczul co tracisz...tak zeby zabolalo...dokopala co?chcialeś kopa to go masz!
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » SWIAT MI SIE ZAWALIŁ...POMOCY
Strony Poprzednia 1 2
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Zrozumiec...he...też bym chciala zrozumiec...facetow...he
Wolanie Marku...żebys ja kochal tak jak na to zasluguje...wolanie żebys jej nie zostawial...wolanie żebys poczul co tracisz...tak zeby zabolalo...dokopala co?chcialeś kopa to go masz!
Podobne tematy
Ona chyba wie co Cie "kręci"...adrenalinka...zdobywanie...i kopniak co jakis czas...ha ha ha
Będzie dobrze Marku.
"Ona chyba wie co Cie "kręci"...adrenalinka...zdobywanie...i kopniak co jakis czas...ha ha ha" - to ciekawe .Związek,miłość - co na zasadzie sportu .
O tym to Jej powiedzialem ostatnio,ze jak cos bede robil nie tak , to ma mi przywalic.
Chodzi o zdobywanie na codzien...Poprostu nie chce zeby byla szara myszka, ktora boi sie ochrzanic mnie.
A tamten kop, to faktycznie, wyleczyl mnie jak najlepszy doktor...
jak dla mnie to ten "kop" był zbyt mocny... Ale to moje zdanie. Ja tam nie rozumiem, jak takim zachowaniem można zmusić do większego kochania? Można otworzyć oczy, to fakt... Ale przecież zdrada niszczy miłość od środka, a nie ją wzmaga...
W pierwszej chwili napewno jest ciezko, swiat sie wali na glowe, depresja, mysli samobojcze, utrata poczucia bezpieczenstwa, zaufania... Prawdziwy koszmar. Ale zycie toczy sie dalej. Nie mamy juz wplywu na to, co sie stalo, ale mamy wplyw na to, co mozemy jeszcze zrobic, dac sobie na wzajem. Czas mija, emocje opdaja, wspomnienia odchodz w coraz glebsze zakatki naszego umyslu. Zdrada moze pomoc uzmyslowic sobie i zdrajcy i zdradzonemu wiele rzeczy. Zwlaszcza, kiedy maja za soba kilka lub kilkanascie lat dobrego zwiazku.
Na poczatku , to miala byc zmiana partnera, zostawienie mnie.
Wielkie zauroczenie, fascynacja kims nowym i gdy bylo za pozno, wrocil rozum...
co ja robie...
Kopem, mozemy nazwac to co sie stalo, dopiero teraz.
To co sie stalo bylo tajemnica, napewno nie chciala w ten sposob wplynac na mnie...
Gdybym dowiedzial sie zaraz po tym, to powiedzial bym dowidzenia...
Na pewno nigdy tego nie zapomne...
Nie zapomniesz, ale z czasem przestanie to miec dla Ciebie znaczenie, jak smak pierwszego lizaka, pierwszy pocalunek, pierwsze zblizenie z dziewczyna. Roznica tylko bedzie taka, ze jedne bedziesz wspominal z rozrzewnieniem, a te przykre z refleksja nad swoja glupota i ulomnoscia ludzka, i z wdziecznoscia ze ostatecznie byla to cena za Twoje szczescie, jesli, oczywiscie, dasz mu szanse. Dlugo bedzie szarpac bebechami, wiem cos o tym, ale z czasem... po prostu skupisz sie na tym co jest, a nie co bylo.
Sprawa jest bardzo swieza. Mi zajelo poltora roku jako takie staniecie na nogi. A w przypadku mojego meza to nawet nie bylo porzadanie, nawet sama nie wiem, czy to byla zdrada. Musisz sie przygotowac na jeszcze wiele miesiecy, kiedy bedziesz w glowie mial niechcianego lokatora, ale to minie, i jesli wasz zwiazek jest taki dobry, to warto poswiecic ten czas i poczekac. Jesli tego nie zrobisz, jesli sie poddasz, za dwa, trzy lata, kiedy juz minie bol i zlosc, pozostanie tylko zal, ze juz nie jestescie razem.
I masz do tego prawo. Wybaczyles, ale nigdy nie zapomnisz, bowiem umysl to nie komputer, aby sobie cos "deletnac". Musi minac czas. Tylko on zatrze bol w pamieci
Wolanie o pomoc?? hmm... a czy wczesniej mowila, ze cos jest nie tak, prosila z zmiane jakich zachowan, robila awanture o cos o co Twoim zdaniem "sie czepiala"??
Pozdr.
"Wolanie o pomoc?? hmm... a czy wczesniej mowila, ze cos jest nie tak, prosila z zmiane jakich zachowan, robila awanture o cos o co Twoim zdaniem "sie czepiala"??"
Tak, na poczatku, naszej znajomosci, gdy zauroczenie zaczelo zmieniac sie w monotonie, prosila...a ja stawalem sie coraz gorszy.
Po jakims czasie Ona zamknela sie i dusila te moje akcje zlosci w sobie, przestala sie odzywac a ja myslalem ,ze juz jej to nie przeszkadza, ze mnie takiego akceptuje. Myslalem ,ze moge pozwolic sobie na wszystko...
Pozniej doszlo do tego to, ze nie widziala mojej milosci do niej, ze nie dalem pierscionka przez tyle lat, ze nie chcialem U niej zanocowac (mieszkala z rodzicami ), ze swieta spedzamy razem, ze sylwester zawsze w domu... myslala ,ze wszystko robie z przyzwyczajenia, tak tez troche bylo...Mnie tez nie rozumiala...mego wolania...stad tez i te moje jazdy.
Nigdy sie nie poklocilismy, ja swoja zlosc i te niezrozumienie wyladowywalem na wygadywanie zalu do calego swiata, Ona odbierala to, za kazdym razem jako do Niej...i tak to sie przez cztery lata nakrecalo...i stalo sie...
Myslala ,ze sie zmienie jak zamieszka u mnie...nic sie nie zmienilo...do czasu, az przezczytalem smsy...
Wniknalem w jej umysl ,zobaczylem siebie z jej perspektywy...Nie mam z tym trudnosci, latwo przychodzi mi wcielanie sie w innych, widzenie jak cierpia...
Przypomnialem sobie wiekszosc tych sytuacji gdy ja krzywdzilem i wiele razy zaplakalem, zobaczylem co czula...
Nienawidzilem siebie za to jaki bylem i nastapila we mnie metamorfoza...az Ona nie moze uwierzyc...stalem sie taki o jakim marzyla zebym byl od zawsze...Wiem tez ,ze na ta przemiane mialo zrozumienie siebie w lozku...To o czym od zawsze bedac z nia marzylem...Ona tez o tym marzyla... Tylko dwie pierdoly nie potrafily najzwyczajniej porozmawiac, bylo to takie banalne...
mialo byc ze swieta NIE spedzamy razem, nawet te ostatnie ,ja u siebie Ona u siebie...
Przed tym Jej wyjazdem ,przypominam sobie , ze pokazywala mi fotki na naszej klasie, zebym sobie pooglada...mi jakos nie chcialo sie zaglebiac.Nie interesowalo mnie to...
Byly juz tam podpisy tego chlopaka...zostawiala na wierzchu telefon z smsami od niego...
chciala zebym zauwazyl...zebym powstrzymal... zebym zrobil sie zazdrosny...zebym zawalczyl...
takie mam wrazenie jak to sobie przypominam.
AGa bardzo dojrzale podeszla do problemu zdrady,zaufaj jej slowom...mlodośc rządzi się swoimi prawami,nie twierdze że zlymi bo w mlodości wszystko jest takie jasne,oczywiste,ale gdy bedziesz w wieku dojrzalym a teraz ja odtrącisz to możesz żalowac do końca zycia...
Własnie dwie pierdoly,a ile to takich pierdol po świecie chodzi...az zal...zeby to ludzie nie mogli dojśc do porozumienia.tylko czekaja aż ta druga osoba sie domysli o co nam chodzi,co takim i takim zachowaniem chce ci przekazac.Sami sobie komplikujemy życie a poźniej to rozterki,problemy,żal...
Moje wady poznaliscie, o zaletach, ciezko mi samemu cos powiedziec, to Ona wie o nich najlepiej.
Skoro byla ze mna tyle czasu ,z takim wariatem, to musialo tych zalet troche byc, aby przycmily wady.
Moze w moich slowach kocham nie bylo przekonania, moze nie bylo widac na zewnatrz tego co czuje,
ale powinna moje prawdziwe uczucie poznac po jednej rzeczy, po tym, jak sie do niej tulilem i przytulalem gdy bylismy sami.
Mysle, ze w niepowtarzalny sposob. To bylo moje prawdziwe kocham cie...
Zal mi najbardziej tego, ze tak szybko mnie skreslila...w ciagu jednego dnia...
Czy Wy kobiety naprawde tak szybko ulegacie komus, kto bajeruje i sle setki komplementow?
Tak latwo Wam zapomniec o starym modelu?
Ja osobiście o "starym modelu" nigdy nie zapomnialam,ale to inna bajka...
Ja zostałam zdradzona kilka dni temu podobnie jak Ty przeczytałam smsa,zrobiło mi się gorąco serce mało mi nie wyskoczyło. Jest za wcześnie,nie wiem co postanowie,ale wiele ta zdrada mi uświadomiła.Wina często leży po środku,poszukaj jakiejś korzyści w tej zdradzie jak mozna to tak w ogóle nazwać,wiele rzeczy dopracowaliście w waszym związku i życiu erotycznym,zgadzam się co do stwierdzenia,że zdrada wyzwala namiętność może to dziwne,ale tak jest,popracuj nad soba,nie myśl o tym ona została z Tobą,tamto to była chwila,niestety zgadzam się,że trochę ją do tego popchnąłeś.Rozumiem Twoją impulsywność,bo sama taka jestem to ciężka cecha,jednak ochłoń z tego powoli,zacznij cieszyć się tym co jest teraz.
Wiesz Marek, nie powinna była Cię zdradzać. To nie jest rozwiązanie problemów.
Ale...
Sam piszesz, że miałeś ze sobą sam problemy już wcześniej. Czujesz przez skórę, że gdzieś tam może tkwić przyczyna Twoich obecnych cierpień.
Ja trochę odwrócę Twoją uwagę od zdrady i spróbuję wskazać na czym powinieneś się skupić:
Już kiedyś czułeś, że coś Cię uwiera i nic z tym nie robiłeś. To trwało bardzo długo. Nie byłeś dla swojej kobiety dobry, ale nie byłeś też dobry dla samego siebie. Kryzys w waszym związku jest pewną konsekwencją tego jak postępowałeś z innymi i przede wszystkim z samym sobą.
Byłeś ciągle niezadowolony, ciągle czułeś że szklanka jest do połowy pusta a nie potrafiłeś dostrzec tego co masz i widzieć w tym szczęście. Bo prawdziwe szczęście składa się z drobnych, mało istotnych rzeczy, które umiemy ocenić pozytywnie. Niestety coś w Tobie było takiego, że skupiałeś się na ciemnej stronie wielu spraw. Z doświadczenia wiem, że to nie mija samo jeśli sobie z tego nie zdamy sprawy i nie zaczniemy ciężko pracować nad swoim nastawieniem do ludzi i swojego postrzegania świata. Zdrada jest przełomem. Myślę, że zobaczyłeś siebie takiego jakim jesteś i masz obecnie poczucie winy.
Tylko Twoje poczucie winy nie dotyczy tego, że kobieta Cię zdradziła z Twojej winy, tylko tego co niszczycielskiego nosisz w sobie. Powinieneś nauczyć się odróżniać to od siebie - dla siebie samego i dla Twoich związków, a w szczególności dla tego związku, jeśli będziecie dalej razem.
To jest kluczowe, gdyż Ty wciąż to robisz - to co kiedyś. Kiedyś zaszczuwałeś ją swoim niezadowoleniem. Teraz masz inny pretekst (notabene patrząc na to logicznie bardzo uzasadniony) - zdrada. Jeżeli nie zrozumiesz swoich ciągot do widzenia czarnych stron tego co masz i dołowania siebie i innych z tego powodu, to zniszczysz to co dzięki zdradzie możesz zacząć zmieniać - samego siebie i to, co Cię dobrego otacza - bliskie związki.
To są często nieświadome instynkty i odruchy przeżywania świata i relacji z ludźmi, dlatego warto zwrócić się do psychologa, który pomoże zrozumieć i przebrnąć przez swoje ciemne strony i poszukać jasnej strony swojej osobowości, która zawsze wspiera związki, a nie nieświadomie je niszczy, co myślę, że w Waszym przypadku miało miejsce.
Twoja kobieta wcześniej cierpiała, teraz też cierpi. Zrób to dla Was. Dla niej i dla siebie.
Wiem o czym mówię, bo sama to przeszłam. Pisz a pomogę, jeśli będę umiała.
Dobra, będę tym złym co wsadza patyk w mrowisko! Skoro kliknąłem subsrybuj ten wątek, to jeszcze coś dodam od siebie bo wątek dalej się ciągnie. Marek, szczerze, naprawdę chciałbym ci pomóc. Ale nie potrafię. Przejrzałem jeszcze raz twoje posty, tym razem bardziej uważnie i martwi mnie najbardziej Twoje podejście do tego wszystkiego. Rozumiem, że w jakiś sposób twoje życie przewraca się teraz do góry nogami, no ale wydaje mi się, że wpadłeś w jakąś obsesję na tym punkcie. Oskarżasz się, poniżasz i pokazujesz jakim to 'palantem' byłeś. Sorry, za dosadne określenie. Chodź osobiście dalej się z tym nie zgadzam. Prawda jest taka, że nie zrobiłeś nic złego. Przecież Twoja partnerka, to nie bezwolna osoba. Mogła odejść, zareagować, rzucić cię i coś tam jeszcze innego. Do cholery jasnej. Przecież to nie dziecko!!! Ma 30 lat!!! To dorosła kobieta, rozumiem że miłość, lub przywiązanie zaślepia, no ale nie bądźmy śmieszni. A tak posunęła się do zdrady, a ciebie wykorzystała jako koło ratunkowe. Przestań wreszcie to wszystko analizować, roztrząsać każde jej słowo i zachowanie. Sprawa prosta - wybaczasz i jesteś z nią, albo nie i każde idzie w swoim kierunku. Tutaj nie ma się nad czym zastanawiać. Chodź uważam, że budowanie związku po czymś takim jest jak dla mnie nienormalne! Za dużo lat, i za dużo goryczy. Raz, że bałbym się takiej kobiety, a dwa że bałbym się samego siebie po tej zdradzie.
Idela ma rację w jednej kwestii. Ta dziewczyna żyje w ustawicznym poczuciu winy w stosunku do Ciebie. Czy aby tego naprawdę chcesz?A tak piszesz tu o wszystkim, wyżalasz się od czasu do czasu i tak naprawdę nie szukasz ratunku, dialogu a raczej potwierdzenia swojego toku myślenia.
Pozdrawiam
mksudol - dokladnie tak jest jak napisales... ;-)
Opisywalem to wszystko z jej punktu widzenia...tak, zeby latwiej bylo mi wybaczyc.Zebym mogl Ja usprawiedliwic.
Pocieszam sie tez tym, ze wtedy nie bylo miedzy nami za fajnie, ale to i tak Jej nie usprawiedliwia.
Wcale taki zly nie bylem, a to co naprawde do Niej czulem nosilem gleboko w sercu.Na co dzien jestem strasznie wesoly i raczej znajomi zabiegaja o moje towarzystwo ,bo wiedza, ze ze mna bedzie wesolo...Zdazalo mi sie potrzymac Ja za reke, jesli krytykowalem to w zartach, swoje jazdy robilem moze z raz, dwa na miesiac itp...ale ona to brala gleboko do serca i coraz bardziej watpila w moja milosc.
Uwazam tez tak jak Ty, ze jak cos sie nie podoba to ludzie powinni sie rozstac( choc ja nie potrafilem tego powiedziec bo czasami tez watpilem... ) ale taki numer jaki mial miejsce, nie miesci mi sie w glowie, ale to nie moj problem...Ja bym tego nie zrobil.
Kiedys bylem z jedna dziewczyna przez rok, daleko mieszkalismy i widywalismy sie raz na miesiac. To dziwne ale nigdy sie nie pocalowalismy ??? W tym czasie bylem na imprezie bez niej , kolezanka siostry zaciagala mnie za reke do pokoju...
odmowilem, powiedzialem ,ze nie moge ,bo jestem z kims...Plakala cala impreze i byla w szoku...Nie kazdy facet zdradza...
Wszystko co moglem omowilem z NIa i wyjasnilem, wpoilem co wolno a co nie , co wypada a co nie...Nie wracamy do tego.
Wybaczylem juz wczesniej, bo chce z Nia byc. Potrzebowalem sie Wam poprostu wyzalic. Przezylem to poteznie, leczylem alkoholem, ale jakos szybko mi przeszlo,Pocierpialem ok. miesiac, odbilem od dna i jest juz ok. Nawet nie mysle juz o tym,tylko na przod, o szczesciu jakie nas czeka...
Ona jest mimo tego co zrobila tak wrazliwa i delikatna osoba,ze nie potrafie jej skrzywdzic.
Nie opisalem tez wielu rzeczy o ktorych publicznie nie moge pisac...
Zycze wszystkim, aby wasze zwiazki, wygladaly tak, jak nasz teraz...mam nadzieje ,ze tak bedzie zawsze.
Gdyby sprawa zdrady i wybaczania byla taka prosta, nie byloby tego forum. Wybaczenie zdrady to bardzo dlugotrwaly i zlozony proces, w ktorym musza wziac udzial obie strony. Odejscie jest proste i impulsywne. Odruch samoobronny. Ale kiedys przychodzi dzien, ze czlowiek jest gowtowy wybaczyc, zapomniec, zresetowac mozg. Zostawic wazne dane, usunac smieci. Nie postawic system od nowa. Ale wtedy moze, a najczesciej juz nie ma szans na odbudowanie zwiazku, bo partner jest juz z kims zwiazany. Alatego ten najtrudniejszy czas powinno spedzic sie razem, niezaleznie od poniesionych wysilkow. Bo dopiero z dystansu czasuuuu i to bardzo dlugiego, mozna ocenic, co zostalo z uczuc, i oddzielic pozytywne od negatywnych. Wybaczenie to nie slowo, to uczucie.
MARKU życze szczęśliwego życia we dwoje bez "zakretów"!
Napisałam mega długą odpowiedz . Cytując i czepiając się prawie każdej Twojej wypowiedzi. Jadąc po Tobie okropnie.
Skasowałam. Wiesz dlaczego?? Bo jeśli wybaczyłeś powinieneś odciąć się od tego co było i zacząć żyć na nowo. Inaczej, lepiej nie powielać złych zachowań. Nie usprawiedliwiam Twojej dziewczyny ale każda z nas chce czuć się kochana nie tylko jak jesteśmy sam na sam z partnerem. Zdrada otwiera nam oczy na pewne ważne rzeczy których wcześniej nie zauważamy. Powiedz mi czy zauważył byś jaką krzywdę wyrządzałeś swojej dziewczynie gdybyś nie dowiedział się o jej zdradzie? Ona celowo zostawiła ten telefon byś zobaczył. To było według niej być albo nie być dla waszego związku, który z innych przyczyn chylił się ku upadkowi. Ze zdradą w tle da się żyć, pozostaje jednak kwestia wybaczenia. Czy warto?? Na to pytanie musisz odpowiedzieć sam sobie. Ja wybaczyłam, nie żałuję. Czy kiedyś będę? Nie wiem. Nie myślę o tym, po prostu żyje dalej. Najważniejsze jest to by jakoś funkcjonować nie rozpamiętywać tego bo to do niczego dobrego nie prowadzi.
I powiem Ci jedno- świat się nie zawalił, zmierza codziennie dalej ... i z dnia na dzień jest lepiej.
Oj szkoda, moze go jeszcze gdzies masz?jesli tak, to wyslij na e-mail... Bardzo cenie Wasze wszystkie uwagi.
Chce wiedziec jak najwiecej o potrzebach kobiety...
Wczesniej nie zdawalem sobie sprawy ,ze swoim zachowaniem, tak bardzo Ja ranilem.
Wiekszosc swoich postow, opisywalem z Jej punktu widzenia, po to, aby poznac Wasze zdanie...Zdanie kobiet.
Zeby zrozumiec dlaczego tak zrobila. Gdy wyslala mi ostatnio dlugi list, w ktorym opisala nasz zwiazek od poczatku,
co czula i jak cierpiala przez te lata ,to az mnie zatkalo...Jak byscie to przeczytaly,to kazda z Was spadla by z krzesla...
Wiem ,ze strasznie by mi sie od Was dostalo...ale tez z wielu moich zachowan sie usprawiedliwilem...
Ona tez duzo zrozumiala, dlaczego bylem taki...
Wiadomo tez,ze o wszystkim nie moge tu napisac...Zreszta bylo by tego zbyt wiele do czytania.
"Powiedz mi czy zauważył byś jaką krzywdę wyrządzałeś swojej dziewczynie gdybyś nie dowiedział się o jej zdradzie?"
Pewnie nigdy bym nie zauwazyl...ostatnio rozstanie wisialo na wlosku...no i z niezrozumialej przyczyny siegnalem po Jej telefon...
"Ona celowo zostawiła ten telefon byś zobaczył."
Tak jak pisalem wyzej, takich znakow byla cala masa, najwiecej przed tamtym wyjazdem...
Ona byla przeswiadczona ,ze mi na Niej nie zalezy, ze nie obchodzi dokad jedzie. Nie rozumiala ,ze o nic nie jestem nigdy zazdrosny... Jest to jedna z wielu spraw ktore omowilismy ostatnio. Ja jej poprostu bezgranicznie jej ufalem...chyba to dobrze o mnie swiadczy? Dlatego te smsy byly tak dlugo w Jej telefonie, dlatego jakis upominek od niego lezal u mnie w domu (wiedzialem ze od jakiegos kolegi ktorego poznala bedac wtedy u ciotki ),Ona tez mu cos wyslala, byly jednoznaczne wpisy na naszej klasie...O wszystkim wiedzialem.Ona zyla w przekonaniu, ze mnie to wszystko guzik obchodzi i specjalnie to pokazywala...a ja poprostu tak cholernie ufalem...i o nic nie pytalem.
Kiedys spotykalem sie z pewna dziewczyna, bylem zazdrosny jesli jakis facet sie na Nia spojrzal itp. Mowilem ,ze zaraz mu dowale,w zartach...to byl glowny powod rozstania, moja zazdrosc... Dlatego nie chcialem aby sie to powtorzylo...
"Bo jeśli wybaczyłeś powinieneś odciąć się od tego co było i zacząć żyć na nowo."
Duzo czasu zajelo mi ZROZUMIENIE tego co sie stalo,wybaczylem bardzo szybko, bo bylo wiele okolicznosci lagodzacych takich jak nasze znudzenie soba wtedy, to ze wydarzylo sie to dwa lata temu, to ,ze 1,5roku mieszkamy ze soba i bylo calkiem fajnie,bez najmniejszej kłotni...i mimo wszystko masa pieknych wspolnych chwil razem przez te lata.
DLACZGO NIE WIERZYCIE ,ZE WYBACZYLEM? I TWIERDZICIE ,ZE NA TO POTRZEBA DUZO CZASU:
Boga wyobrazam sobie zupelnie inaczej niz wiekszosc ludzi. Dla mnie to dobro i milosc.Widze go na codzien we wszystkich zywych istotach.To moj stosunek do ludzi, zwierzat i przyrody...We wszystkim co zywe widze jego czastke...
Nie odwroce sie gdy widze ,ze ktos potrzebuje pomocy...rozmawiam ze zwierzetami i drzewami, naprawde czuje ,ze i one maja dusze... i wlasnie dlatego tak latwo bylo mi wybaczyc...zrobilem to juz drugiego dnia gdy sie dowiedzialem...Gorzej bylo ze zrozumieniem. Kazdy moze popelnic blad, kazdy moze sie wahac i miec chwile zwatpienia...Wybaczyc ,to znaczy bardzo kochac.
Ze trzy tygodnie temu spedzilismy ok. dziesiec najwspanialych dni razem, nawet nie wiedzialem ,ze moze tak byc...
Wlasnie wtedy poczulem to naprawde gleboko i powiedzialem szczerze kocham cie.
Niestety ona sie rozchorowala i te dwa ostatnie tygodnie jest u rodzicow. Przez ten czas zrozumialem tez znaczenie slowa tesknota...
Dotykalem i wachalem Jej rzeczy, tulilem do Jej poduszki...Wczesniej nie rozumialem, gdy po odwiedzinach u Niej, nastepnego dnia mowila, tesknie...
Dzis po Nia jade i bedziemy nareszcie razem...Chce byc dla Niej najlepszym facetem pod kazdym wzgledem, wynagrodze Jej te niewykorzystane w pełni lata...Chce Ja na kazdym kroku uszczesliwiac.
"Chce wiedziec jak najwiecej o potrzebach kobiety..." i tak mówi facet który chce kochać kobietę.
mksudol - ma rację .Osoby dojrzałe nie zdradzają .Ale czasem trzeba popełnić błąd aby coś zmienić...
Wiesz co? Myślę, że Wam się uda bo oboje tego bardzo chcecie i się bardzo kochacie. Tego bardzo szczerze Wam życzę
Strony Poprzednia 1 2
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » SWIAT MI SIE ZAWALIŁ...POMOCY
Warto przeczytać w tym dziale
Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności
© www.netkobiety.pl 2007-2026