Fabia
jakies postepy? zaciekawiła mnie Twoja historia... ciekawa jestem co dalej z tego wynikło
1 366 2012-07-13 18:06:53
Podobne tematy
1 367 2012-07-13 18:38:13
Panienka Fabia od ponad roku nie odzywała się w wątku pisałam do niej,że reaktywowałam jej wątek ale na razie brak odzewu ![]()
1 368 2012-07-14 13:42:27
Witajcie Moje Kochane Dziewczyny ![]()
Dziś postanowiłam tu napisać. Najpierw jednak musiałam przeczytać co ja tu ostatnio bazgrałam i jak sie sprawy mają u Was.
Więc rok temu w maju się odezwał. Byliśmy od czerwca do września zeszłego roku znów razem. Byłam tam kilka razy, on był tu. Było inaczej, fajniej, były plany na przyszłosć....ale jak przyszło co do czego - rozpieprzyło się z jeszcze większym hukiem, niż za pierwszym razem. Nie będę rozwijać wątku, bo dla mnie to już spraw zamknięta. SzaraMyszka wiesz o czym mówie ![]()
Zostało mi to tym straszne załamanie, strasznie złamane serce. Okazał się człowiekiem psychopatą ? Z niezłym zachwaniem emocjonalny? Chorobliwie pieprzniętym na umyśle? Itp. Takich rzeczy jak na zakończenie przeczytała, nie życzę nikomu.
Jakoś się z tego wyleczyłam. On po kilku miesiącach miał już tam laskę, chyba dalej ze sobą są. Ale gdzieś w lutym marcu tego roku, zaś coś do mnie pisał. Wykorzystałam okazję i inteligentnie wyrzuciłam z siebie wszystko, co mi leżało na sercu. Wszystko to, co przy "mailowym" rozstaniu nie powiedziałam, bo honor po jego "odpieprz się" na odczepne - nie pozwalał mi odpisać na jego chore wiadomości. Ale wyrzuciłam z siebie wszystko. W nastepnym mailu przeprosił, przyznał, że jest idiotą, a ja taka fajna....więc coś jeszcze mu tam popisałam, o tym co o tym wszystkim myśle. i więcej już nie mieliśmy kontaktu....
Nie miałam od tamtego czasu nikogo, obecnie też z nikim się nie spotykam. Raczej jestem Kobietą przed 30, a nie Kobietą po 20;) więc muszę być już odpowiedzialna, a nie rzucać się w wir chorej miłości. Toksyczny związek - taki był....Póki co dobrze mi, ale przydalaby się jakaś bratnia dusza. Ale nie jestem zdesperowana. W ostatnim roku dałam kosza może ze 2 facetom, ale wtedy wogóle nie byłam gotowa na nową relację - leczyłam sie z Psychopaty. Uwierzcie mi - to bardzo niebezpieczne. Kiedyś nawet myślałam o tym, aby iść do psychologa....przez NIEGO.
Pozdrawiam :*
1 369 2012-07-14 14:31:59
Fabia to się porobiło ale bardzo się cieszę,że wyszłaś na prostą
to jest najważniejsze. A on hmmm jaki on przecież to temat zamknięty
Ja także całkowicie wyleczyłam się z exa było trudno ale w końcu się udało sporadyczny kontakt z nim mam ale tylko esemesy żadnych spotkań zresztą ostatnio go widziałam w kwietniu
Nie tęsknie nie myślę jestem szczęśliwa teraz.
1 370 2012-07-17 22:53:51
Witajcie Moje Kochane Dziewczyny
Dziś postanowiłam tu napisać. Najpierw jednak musiałam przeczytać co ja tu ostatnio bazgrałam i jak sie sprawy mają u Was.
Więc rok temu w maju się odezwał. Byliśmy od czerwca do września zeszłego roku znów razem. Byłam tam kilka razy, on był tu. Było inaczej, fajniej, były plany na przyszłosć....ale jak przyszło co do czego - rozpieprzyło się z jeszcze większym hukiem, niż za pierwszym razem. Nie będę rozwijać wątku, bo dla mnie to już spraw zamknięta. SzaraMyszka wiesz o czym mówieZostało mi to tym straszne załamanie, strasznie złamane serce. Okazał się człowiekiem psychopatą ? Z niezłym zachwaniem emocjonalny? Chorobliwie pieprzniętym na umyśle? Itp. Takich rzeczy jak na zakończenie przeczytała, nie życzę nikomu.
Jakoś się z tego wyleczyłam. On po kilku miesiącach miał już tam laskę, chyba dalej ze sobą są. Ale gdzieś w lutym marcu tego roku, zaś coś do mnie pisał. Wykorzystałam okazję i inteligentnie wyrzuciłam z siebie wszystko, co mi leżało na sercu. Wszystko to, co przy "mailowym" rozstaniu nie powiedziałam, bo honor po jego "odpieprz się" na odczepne - nie pozwalał mi odpisać na jego chore wiadomości. Ale wyrzuciłam z siebie wszystko. W nastepnym mailu przeprosił, przyznał, że jest idiotą, a ja taka fajna....więc coś jeszcze mu tam popisałam, o tym co o tym wszystkim myśle. i więcej już nie mieliśmy kontaktu....
Nie miałam od tamtego czasu nikogo, obecnie też z nikim się nie spotykam. Raczej jestem Kobietą przed 30, a nie Kobietą po 20;) więc muszę być już odpowiedzialna, a nie rzucać się w wir chorej miłości. Toksyczny związek - taki był....Póki co dobrze mi, ale przydalaby się jakaś bratnia dusza. Ale nie jestem zdesperowana. W ostatnim roku dałam kosza może ze 2 facetom, ale wtedy wogóle nie byłam gotowa na nową relację - leczyłam sie z Psychopaty. Uwierzcie mi - to bardzo niebezpieczne. Kiedyś nawet myślałam o tym, aby iść do psychologa....przez NIEGO.
Pozdrawiam :*
Wiesz, nie chcialabym Ci robic wyrzutow ani poczucia winy. Czytalam Twoje wypowiedzi i czy to nie jest tak,ze stalas sie dla niego zbyt pewna poprzez ciagle zapewnianie co do swoich uczuc, szczegolnie na poczatku? Mezczyzni to zdobywcy i trzeba dac im mozliwosc zdobywania siebie. Nie tylko na poczatku relacji, ale takze i w jej trakcie. To jest niczym nieustanna zabawa w kotka i myszke, jak sie dajesz zlapac to kotka lapie nuda i traci motywacje i stymulacje do dalszego dzialania. Jestes "zawsze" wiec ma cie na wyciagniecie reki, wiec w razie czego (skoro jestes zawsze) moze sobie szukac kogos na miejscu,jakiejs alternatywy. Jak mu wyjdzie z ta osoba to sie pozegna.
Osobiscie uwazam,ze jezeli mezczyzna potrzebuje czasu, przerwy TO TRZEBA mu to dac,bez zbednych akcji emocjonalnych , pisania, dopytywania sie o co chodzi. PO prostu trzeba mu go dac i czekac cierpliwie. Jezeli bedziemy nadkakiwaly to go tylko niepotrzebnie rozdraznimy. Zazwyczaj w takich momentach, gdy kobiety lamentuja zapewniaja o swoich uczuciach faceci traca motywacje. Czasami musza zlapac dystans,zatesknic by wrocic z fajna energia.
Czesto padaly tutaj stwierdzenia, ze "praca byla wazniejsza". A moim zdnaiem takie postawy tez wynikaja z braku zrozumienia drugiej plci. Dla mezczyzny praca czy hobby sa czyms waznym. Mezczyzni nie sa kobietami, nie stawiaja na piedestale uczuc czy milosci. Dla nich licza sie takze inne czynniki a realizowanie sie na plaszczyznie zawodowej jest jedna z najwazniejszych.
Osobiscie uwazam,ze rozpad wiekszosci zwiazkow wynika z braku zrozumienia. Facet sie wycofuje na akis czas ,kobieta zaczyna lamentowac i wariowac. Faceta to drazni i demotywue, jednoczesnie reakcje emocjonalne daja mu pewnosc co do usidlenia takiej osoby,wiec wie ze niezaleznie od tego co zrobi to i tak ta osoba bedzie.
1 371 2012-07-19 18:03:00
Fabia napisał/a:Witajcie Moje Kochane Dziewczyny
Dziś postanowiłam tu napisać. Najpierw jednak musiałam przeczytać co ja tu ostatnio bazgrałam i jak sie sprawy mają u Was.
Więc rok temu w maju się odezwał. Byliśmy od czerwca do września zeszłego roku znów razem. Byłam tam kilka razy, on był tu. Było inaczej, fajniej, były plany na przyszłosć....ale jak przyszło co do czego - rozpieprzyło się z jeszcze większym hukiem, niż za pierwszym razem. Nie będę rozwijać wątku, bo dla mnie to już spraw zamknięta. SzaraMyszka wiesz o czym mówieZostało mi to tym straszne załamanie, strasznie złamane serce. Okazał się człowiekiem psychopatą ? Z niezłym zachwaniem emocjonalny? Chorobliwie pieprzniętym na umyśle? Itp. Takich rzeczy jak na zakończenie przeczytała, nie życzę nikomu.
Jakoś się z tego wyleczyłam. On po kilku miesiącach miał już tam laskę, chyba dalej ze sobą są. Ale gdzieś w lutym marcu tego roku, zaś coś do mnie pisał. Wykorzystałam okazję i inteligentnie wyrzuciłam z siebie wszystko, co mi leżało na sercu. Wszystko to, co przy "mailowym" rozstaniu nie powiedziałam, bo honor po jego "odpieprz się" na odczepne - nie pozwalał mi odpisać na jego chore wiadomości. Ale wyrzuciłam z siebie wszystko. W nastepnym mailu przeprosił, przyznał, że jest idiotą, a ja taka fajna....więc coś jeszcze mu tam popisałam, o tym co o tym wszystkim myśle. i więcej już nie mieliśmy kontaktu....
Nie miałam od tamtego czasu nikogo, obecnie też z nikim się nie spotykam. Raczej jestem Kobietą przed 30, a nie Kobietą po 20;) więc muszę być już odpowiedzialna, a nie rzucać się w wir chorej miłości. Toksyczny związek - taki był....Póki co dobrze mi, ale przydalaby się jakaś bratnia dusza. Ale nie jestem zdesperowana. W ostatnim roku dałam kosza może ze 2 facetom, ale wtedy wogóle nie byłam gotowa na nową relację - leczyłam sie z Psychopaty. Uwierzcie mi - to bardzo niebezpieczne. Kiedyś nawet myślałam o tym, aby iść do psychologa....przez NIEGO.
Pozdrawiam :*
Wiesz, nie chcialabym Ci robic wyrzutow ani poczucia winy. Czytalam Twoje wypowiedzi i czy to nie jest tak,ze stalas sie dla niego zbyt pewna poprzez ciagle zapewnianie co do swoich uczuc, szczegolnie na poczatku? Mezczyzni to zdobywcy i trzeba dac im mozliwosc zdobywania siebie. Nie tylko na poczatku relacji, ale takze i w jej trakcie. To jest niczym nieustanna zabawa w kotka i myszke, jak sie dajesz zlapac to kotka lapie nuda i traci motywacje i stymulacje do dalszego dzialania. Jestes "zawsze" wiec ma cie na wyciagniecie reki, wiec w razie czego (skoro jestes zawsze) moze sobie szukac kogos na miejscu,jakiejs alternatywy. Jak mu wyjdzie z ta osoba to sie pozegna.
Osobiscie uwazam,ze jezeli mezczyzna potrzebuje czasu, przerwy TO TRZEBA mu to dac,bez zbednych akcji emocjonalnych , pisania, dopytywania sie o co chodzi. PO prostu trzeba mu go dac i czekac cierpliwie. Jezeli bedziemy nadkakiwaly to go tylko niepotrzebnie rozdraznimy. Zazwyczaj w takich momentach, gdy kobiety lamentuja zapewniaja o swoich uczuciach faceci traca motywacje. Czasami musza zlapac dystans,zatesknic by wrocic z fajna energia.
Czesto padaly tutaj stwierdzenia, ze "praca byla wazniejsza". A moim zdnaiem takie postawy tez wynikaja z braku zrozumienia drugiej plci. Dla mezczyzny praca czy hobby sa czyms waznym. Mezczyzni nie sa kobietami, nie stawiaja na piedestale uczuc czy milosci. Dla nich licza sie takze inne czynniki a realizowanie sie na plaszczyznie zawodowej jest jedna z najwazniejszych.
Osobiscie uwazam,ze rozpad wiekszosci zwiazkow wynika z braku zrozumienia. Facet sie wycofuje na akis czas ,kobieta zaczyna lamentowac i wariowac. Faceta to drazni i demotywue, jednoczesnie reakcje emocjonalne daja mu pewnosc co do usidlenia takiej osoby,wiec wie ze niezaleznie od tego co zrobi to i tak ta osoba bedzie.
Zgadza się, coś w tym jest... Mam bardzo podobną sytuację... z tym że my juz się znamy od 10 lat, byliśmy razem za czasów liceum i teraz poraz kolejny szaleńczo się w sobie zakochaliśmy...jednak dziela nas na dzień dzisiejszy tysiące kilometrów...wcześniej ja nie byłam pewna a teraz on poprosił byśmy zwolnili tempo, bo on na dzień dzisiejszy nie może tworzyć poważnego związku, bo by nie dbał o mnie tak jak by chciał, ale czekamy na siebie oboje. On twierdzi ze to przeznaczenie, ale ja wlasnie zakonczylam 5 letni zwiazek, on 6cio letni kilka miesiecy temu, on pracuje duzo i do tego otwiera nowy biznes, ale jest przekonany, że jest to przeznaczenie i za kazdym razem kiedy pisze mu ze mi przez to źle on dzwoni do mnie, a ja od razu sie uspokajam... Dzwoni i pisze...co prawda juz nie tak jak ostatnio, no ale w koncu mielismy zwolnic tempo...on chce stworzyc zwiazek juz taki do końca życia...by się razem zestarzeć, ale teraz to by się nie sprawdziło dlatego przełożył plan w czasie o jakiś czas... ja sie właśnie powstrzymuję i nie piszę pierwsza... no dobra dziś napisałam takiego mega emocjonalnego, wiec pewnie zadzwoni wieczorem by o tym pogadac, ale twierdzi, ze uwielbia ze mna o tym rozmawiać, bo widzi przynajmniej jakie jest uczucie między nami i że potrafimy rozmawiać o wszystkim... Jestem głupia czy on jest po prostu dojrzalszy ode mnie???
Tak czy siak ja nastawiam się teraz na danie mu tlenu...
Czy postepuje właściwie nie wiem, ale wiem, że gdyby było cos nie tak powiedzial by mi szczerze... rozmawiamy dosłownie o wszystkim...
Pozdr
1 372 2012-09-02 11:14:33 Ostatnio edytowany przez Fabia (2012-09-02 11:21:16)
czesć Dziewczyny, te znające historię od początku i te, którym tyle czytać się nie chciało
ja, autorka tej pokreconej i długiej historii - jest ciąg dalszy tej historii. czy ten człowiek nie potrafi zniknąć z mojego życia?
1 373 2012-09-02 12:29:04
Fabia opowiadaj! Jestem strasznie ciekawa.
1 374 2012-09-02 12:47:32
Fabia opowiadaj! Jestem strasznie ciekawa.
czekoladka tydzien temu w piatek dostalam maila z pytaniem co slychac.ze dzwonil na skype ale nie odbieralam.ze kiedys pusil mi trz smsa ale nie odpisala.wymienilismy kilka normalnych milych wiadomosci.dowiedzialam sie ze czesto mnie wspomina i w koncu musial sie odezwac.nie skomentowalam.nie nawiazuje do przeszlosci.jestem taka niedostepna hehe.on czesto pisze np a pamietasz to i tamto? iii pisze do mnie codziennie dlugie maile.czujesz? o tym jak by chcial do pl wrocic itp.po co mi to pisze? swoje zdjecia mi wysyla a ja go nie prosze o to.aleee jest cos co ja wiem a on nie wie ze ja wiem.on ma tam dziewczyne.zagraniczna...nie powiedzial mi dotychczas o niej!!! skad wiem ze ma? w necie mozna rozne rzeczy znalezc ale to nie istotne.zagadywalam zeby go podejsc jak mu sie tam ulozylo a on ani slowa o jakiejs lasce.
od roku sie nie widzielismy....co o tym mam myslec? jeszczd nie wiem.
1 375 2012-09-02 13:56:21
czekoladka7 napisał/a:Fabia opowiadaj! Jestem strasznie ciekawa.
czekoladka tydzien temu w piatek dostalam maila z pytaniem co slychac.ze dzwonil na skype ale nie odbieralam.ze kiedys pusil mi trz smsa ale nie odpisala.wymienilismy kilka normalnych milych wiadomosci.dowiedzialam sie ze czesto mnie wspomina i w koncu musial sie odezwac.nie skomentowalam.nie nawiazuje do przeszlosci.jestem taka niedostepna hehe.on czesto pisze np a pamietasz to i tamto? iii pisze do mnie codziennie dlugie maile.czujesz? o tym jak by chcial do pl wrocic itp.po co mi to pisze? swoje zdjecia mi wysyla a ja go nie prosze o to.aleee jest cos co ja wiem a on nie wie ze ja wiem.on ma tam dziewczyne.zagraniczna...nie powiedzial mi dotychczas o niej!!! skad wiem ze ma? w necie mozna rozne rzeczy znalezc ale to nie istotne.zagadywalam zeby go podejsc jak mu sie tam ulozylo a on ani slowa o jakiejs lasce.
od roku sie nie widzielismy....co o tym mam myslec? jeszczd nie wiem.
Może bada grunt czy go przyjmiesz z powrotem, przy okazji trzyma swoją obecną dziewczynę na "zasadzie koła zapasowego"?.
Jeśli tak jest to wyjatkowo nieuczciwy z niego typ.
1 376 2012-09-02 14:08:18
tez o tym pomyslalam.to swiadczy tylko o nim...kolega raczej po codziennym pisaniu powiedzialby ze ma dziewczyne bo to normalne.zreszta czy zwykly kolega pisze codziennie dlugie maile :-P
1 377 2012-09-02 14:17:13
Fabia chyba mu się stęskniło
i wiesz tak przez przypadek zapomniał wspomnieć,że ma dziewczynę
Oczywiście teraz się śmieje. Faceci to są jednak podli ;/ A Ty jak się na to wszystko zapatrujesz?
1 378 2012-09-02 14:27:59
a pupa tam... ja uważam że jakby na serio kochał i mu zależało to pisałby/dzwonił codziennie i nie przeszkadzałoby mu że ona mu pisze że tęskni, wręcz przeciwnie. Ja ze swoim mieszkam a czesto z pracy piszemy ze sobą sms od tak, żeby sobie dzien umilić czy przerwę w pracy. Wydaje mi się że ten facet podejrzewa że może tam zostać na stałe i juz sobie chce furtke do wolności żrobić a nie. Przepraszam, może mam dziwne poglądy na miłość ale dla mnie tutaj grubo coś jest nie tak.
1 379 2012-09-02 14:32:50
a pupa tam... ja uważam że jakby na serio kochał i mu zależało to pisałby/dzwonił codziennie i nie przeszkadzałoby mu że ona mu pisze że tęskni, wręcz przeciwnie. Ja ze swoim mieszkam a czesto z pracy piszemy ze sobą sms od tak, żeby sobie dzien umilić czy przerwę w pracy. Wydaje mi się że ten facet podejrzewa że może tam zostać na stałe i juz sobie chce furtke do wolności żrobić a nie. Przepraszam, może mam dziwne poglądy na miłość ale dla mnie tutaj grubo coś jest nie tak.
tegan to co piszesz to racja.ale ten watek skonczyl sie juz rok temu.teraz odnowilam watek bo po roku sie odezwal i...
czekoladka sama nie wiem.narazie bawi mnie to i zzera ciekawosc.jak sam nie wyda sie z pretektem odnowienia kontaktu sama spytam prosto z mostu czemu go odnowil i czy sie nie boi sie ze cos odzyje.
1 380 2012-09-02 14:41:33
Fabia ja Ci powiem,że jak odcięłam się totalnie od mojego to tez przypomniał sobie o mnie i pisał codziennie. Też się zastanawiałam co jest? Jak ja chciałam Ty nie chciałeś a teraz co zamiana ról? Po dosyć długim czasie wyszło,że chciał wrócić ale nie wiedział jak ma to powiedzieć. Tylko,że ja już byłam w związku
A ten Twój no kurczę nie wiem w co pogrywa. Może mu się z jego nie układa czy coś. ;/
Tegan ja akurat mam inne spojrzenie na związek i mi tyle kontaktu nie potrzeba
a były Fabii kreci coś. Jakoś nie wierzę w nagłe nawrócenie ![]()
1 381 2012-09-02 14:58:28
czekoladka a sadzisz ze co on kreci ? :>
ja jakby miala faceta to bym mu powiedziala.ale nie mam.a jakby go ukrywala to chyba dlatego zeby wybadac bylego czy sa szanse na .... powrot?
1 382 2012-09-02 15:01:54
Ja obstawiam tak na jakieś 90%,że on chce wrócić
i tak sobie bada i się kręci wokół Ciebie
Chce zobaczyć jak tam sobie życie układasz,czy masz kogoś na oku,czy tęsknisz za nim i czy go wspominasz:P Dopóki Ty za nim latałaś jego to nie ruszało ale jak poukładałaś sobie życie po swojemu to on sobie przypomniał,że Ty jesteś i w ogóle radzisz sobie bez niego!
1 383 2012-09-02 15:22:02
no tak, teraz doczytałam, faceci są dziwni, ja na początku strasznie marudziłam na swojego, nawet tutaj na forum, ale jakos sie wszystko poukładało i doceniam to co mam, bo jak widze co tu dziewczyny piszą to mi się aż włos jezy na głowie, ja po prostu wychodze z założenia że facet jak jest na coś zdecydowany, chce tego i mu zalezy to się stara, nie ma innej opcji, nie są potrzebne "czasy na przemyślenia" ani nie jest problemem codzienny kontakt - nawet przy znacznej odległości
1 384 2012-09-02 15:27:04
Tegan z tą różnicą,że ktoś może nie odczuwa potrzeby pisania codziennie. I takie coś jest normalne. Problem zaczyna się w sytuacji gdzie jedna strona potrzebuje tego kontaktu codziennie a druga tego nie potrzebuje ![]()
1 385 2012-09-02 15:31:38
Każdy ma inne potrzeby, Ja osobiście sobie nie wyobrażam nie mieć kontaktu z osobą z którą jestem przez dłuższy czas. Cieszę się że trafiłam na faceta który podobnie myśli. Ważne tak jak piszesz, żeby mieć podobne potrzeby, ale jakby mi facet napisał "nie pisz do mnie codziennie bo chcę zatęsknić" to po prostu bym uznała że mamy widocznie inne potrzeby i taki związek nie za bardzo ma sens
1 386 2012-09-02 15:40:03
Ja jestem z swoim prawie 9 miesięcy. Kontakt różny raz na 2-3 dni
Nie uważam,żeby przez to mnie mniej kochał czy coś
Wszystko zależy od tego jakie się ma podejście. ![]()
1 387 2012-09-02 18:59:41
czekoladka coś w tym jest co napisałaś
ja z nim normalnie rozmawiam, dawno pozbyłam się złych emocji. a moze byc zdziwiony tym, że nie naciskam, nie pytam dlaczego sobie o mnie przypomniał itp. bo nie czekałam na to, więc nie jestem podjarana....
1 388 2012-09-02 19:21:19
Jestem strasznie ciekawa jak to się dalej u Ciebie potoczy ![]()
1 389 2012-09-03 12:08:40
Fabia, przeczytałam Twój wątek, co prawda nie cały bo przed komputerem musiałabym spędzić chyba cały dzień, ale w miarę możliwości będę próbowała to nadrobić, widzę pewne podobieństwa miedzy mną a moim byłym?
Nasz związek też był związkiem na odległość co prawda nas dzieliło ponad 300 km i w gruncie rzeczy w kilka godzin moglibyśmy być u siebie, ale jednak to odległość, nie dalej jak tydzień temu, mój facet powiedział mi, że tego nie wytrzyma, że ta tęsknota tylko zniszczy nas i to co między nami i, że powinniśmy dać sobie spokój teraz a nie jak to będzie poważniejsze i jeszcze bardziej będziemy cierpieć, ja poczułam się w tym momencie jakbym dostała cegłą w głowę owszem tęskniłam za nim, były gorszę i lepsze dni, ale żeby od razu to kończyć, najgorsze jest to, że on powtarza, że mnie kocha i tu nie o uczucia chodzi tylko o odległość! Od samego początku naszej znajomości panicznie się bał tego, że mnie skrzywdzi, to prawda, że nie widywaliśmy się codziennie, że tęskniłam, ale świadomość, że jest była wielkim komfortem i dawała mi poczucie bezpieczeństwa. Teraz on się nie odzywa i chyba ten milczący telefon jest najgorszy, nie chce do niego pisać i go przytłaczać, ale też nie chce żeby to się tak skończyło, jak myślicie co powinnam zrobić?
1 390 2012-09-03 15:45:34
Fabia, przeczytałam Twój wątek, co prawda nie cały bo przed komputerem musiałabym spędzić chyba cały dzień, ale w miarę możliwości będę próbowała to nadrobić, widzę pewne podobieństwa miedzy mną a moim byłym?
Nasz związek też był związkiem na odległość co prawda nas dzieliło ponad 300 km i w gruncie rzeczy w kilka godzin moglibyśmy być u siebie, ale jednak to odległość, nie dalej jak tydzień temu, mój facet powiedział mi, że tego nie wytrzyma, że ta tęsknota tylko zniszczy nas i to co między nami i, że powinniśmy dać sobie spokój teraz a nie jak to będzie poważniejsze i jeszcze bardziej będziemy cierpieć, ja poczułam się w tym momencie jakbym dostała cegłą w głowę owszem tęskniłam za nim, były gorszę i lepsze dni, ale żeby od razu to kończyć, najgorsze jest to, że on powtarza, że mnie kocha i tu nie o uczucia chodzi tylko o odległość! Od samego początku naszej znajomości panicznie się bał tego, że mnie skrzywdzi, to prawda, że nie widywaliśmy się codziennie, że tęskniłam, ale świadomość, że jest była wielkim komfortem i dawała mi poczucie bezpieczeństwa. Teraz on się nie odzywa i chyba ten milczący telefon jest najgorszy, nie chce do niego pisać i go przytłaczać, ale też nie chce żeby to się tak skończyło, jak myślicie co powinnam zrobić?
Myślę,że musisz uszanować jego decyzję i dać temu czas.
Jeśli to była prawdziwa miłość ,on tak łatwo z Ciebie nie zrezygnuje. Odezwie się w końcu sam.
Z jakichś powodów podjął właśnie taką decyzję.
1 391 2012-09-03 18:44:08 Ostatnio edytowany przez babieniedogodzisz (2012-09-03 19:05:48)
Dałam mu czas, od kilku dni się do niego nie odzywam, nie powiem nie jest to łatwe bo niemiłosiernie korci mnie żeby to zrobić no i tęsknie, ale no cóż jeśli do mnie wróci chce mieć pewność, że przemyślał to i nie zrobił tego pod wpływem jakiejś presji czy z powodu wyrzutów sumienia bądź litości. Ciężko mi to zrozumie bo widziałam z jaką czułością i miłością do mnie podchodził, jak o mnie dbał i jak tęsknił, jak byliśmy razem to w zasadzie cały czas mnie przytulał szeptał, że kocha po prostu widziałam miłość w jego oczach! W zasadzie nie było dnia żebyśmy nie mieli kontaktu a teraz jest cisza ta przygnębiająca cholerna cisza..
Mam też dylemat, bo nie chce się poddawać i nie chce za pół roku zastanawiać się co by było gdyby dlatego jak myślicie dobrym pomysłem było by po prostu bez zapowiedzi do niego pojechać i porozmawiać?
Nie chce go błagać żeby do mnie wrócił tylko chce z nim normalnie bez wyrzutów porozmawiać a teraz powiedzmy przez tydzień dać mu spokój żeby sam ze sobą to przegryzł.
Z jednej strony wiem, że cierpi i tęskni, ale z drugiej strony wiem, że będzie starał się nie odzywać żeby mnie nie dręczyć i nie powodować większego cierpienia.
1 392 2012-09-03 19:29:36
dziewczyny szacunek za czytanie początków tego wątku
ja już do tego nie wracam, ani razi nie chciałam czytać tego jeszcze raz. bo to streszczenie historii dwoch ludzi, którzy ze sobą byli, się rozstali, znów zeszli, się rozstali...i gdy już nic nie miało ich łączyć - on po roku się odzywa....
aaaa ja tam już dawno zrozumiałam,że facetowi nie powinno się codziennie truć. trzeba wrzucic na luz, gdy jest nas "za duzo" - ich to męczy...
1 393 2012-09-03 20:04:14
dziewczyny szacunek za czytanie początków tego wątku
ja już do tego nie wracam, ani razi nie chciałam czytać tego jeszcze raz. bo to streszczenie historii dwoch ludzi, którzy ze sobą byli, się rozstali, znów zeszli, się rozstali...i gdy już nic nie miało ich łączyć - on po roku się odzywa....
aaaa ja tam już dawno zrozumiałam,że facetowi nie powinno się codziennie truć. trzeba wrzucic na luz, gdy jest nas "za duzo" - ich to męczy...
Fabia dokładnie co za dużo to nie zdrowo ![]()
1 394 2012-09-03 20:23:11
Wiesz mój R, lubił nasz kontakt i nie było mowy żebyśmy codziennie się nie kontaktowali to on zawsze rano pisał mi smsa na dzień dobry i ogólnie jak nie odzywałam się kilka godzin to się pytał " co jego księżniczka robi, że nie ma czasu" wiadomo były też dni gdy tylko wymieniliśmy się 2 smsami i porozmawialiśmy wieczorem, ale było to raczej gdy oboje nie mieliśmy czasu na więcej, nie wiem naprawdę nie wiem mam taki sam mętlik w głowie jak Ty na początku, jak byliśmy razem i mi nie odpisywał to było to zupełnie co innego niż teraz gdy po prostu nie piszę.
Ja właśnie takiej huśtawki się boje, nie chce żyć w strachu, że za pół roku my znowu się rozstaniemy..
( jeżeli w ogóle się zejdziemy)
1 395 2012-09-04 07:36:27
Ja właśnie takiej huśtawki się boje, nie chce żyć w strachu, że za pół roku my znowu się rozstaniemy..
( jeżeli w ogóle się zejdziemy)
Nikt nie wie co będzie za pół roku. Po takim czasie to Ty możesz zmienić zdanie i nie chcieć z nim być....Nie ma sensu aż tak w przyszłość wybiegać i zadręczać się myślami,ponieważ to bezsensowne zajęcie.
1 396 2012-09-04 10:29:40
a u mnie od soboty cisza
dziewczyna, praca i inne zajęcia - zrozumiałe ha ha ha, tylko sprawa na głowie.ciekawe czy jeszcze się odezwie.
1 397 2012-09-04 10:32:34
Dżinebhra,
Źle mnie zrozumiałaś, nie mam zamiaru czekać na niego pół roku i się zadręczać, chodziło mi raczej o to, że jeżeli teraz w krótkim czasie byśmy się zeszli to nie chciałabym żyć w takim strachu, że się rozstaniemy.
Myślę nawet, że po pół roku to faktycznie nie chciała bym do tego wracać, nie jestem masochistka jeżeli będę widziała, że on ewidentnie nie chce "nas" to nie będę się tam pchała, ale teraz po prostu nie chce się poddać tylko zawalczyć myślę nawet, że jeśli teraz tego nie zrobię to po prostu później będzie mi ciężej zapomnieć bo będą się kołowały myśli pt." co by było gdyby; może byli byśmy razem "
1 398 2012-09-04 16:06:33
Dżinebhra,
Źle mnie zrozumiałaś, nie mam zamiaru czekać na niego pół roku i się zadręczać, chodziło mi raczej o to, że jeżeli teraz w krótkim czasie byśmy się zeszli to nie chciałabym żyć w takim strachu, że się rozstaniemy.
Myślę nawet, że po pół roku to faktycznie nie chciała bym do tego wracać, nie jestem masochistka jeżeli będę widziała, że on ewidentnie nie chce "nas" to nie będę się tam pchała, ale teraz po prostu nie chce się poddać tylko zawalczyć myślę nawet, że jeśli teraz tego nie zrobię to po prostu później będzie mi ciężej zapomnieć bo będą się kołowały myśli pt." co by było gdyby; może byli byśmy razem "
Zrozumiałam Cię bardzo dobrze. Bezsensu jest się zadręczać i antycypować problemy.
Na razie się nie zeszliście. A jeśli zedcydujecie się zejść to wtedy najlepiej to zrobić z "podejściem" bezstresowym. Analizy i tak nic nie dają.
1 399 2012-09-05 01:42:12 Ostatnio edytowany przez babieniedogodzisz (2012-09-05 09:41:33)
Żeby tak bezstresowo dało się podejść do spraw związanych z miłością to nie było by połowy tematów na tym forum.
A tak całkiem poważnie staram się nie analizować, ale co tu dużo ukrywać taka już nasza kobieca natura.
Jednak z godziny na godzinę dopada mnie zwątpienie, do tej pory wierzyłam w jego zapewnienia i miłość ba nawet widziałam ją na każdym kroku, ale teraz tak siedzę i się zastanawiam czy gdyby naprawdę tak mnie kochał czy dał by radę tak po prostu się nie odzywać i odpowiedz sama mi się nasuwa : nie
Z jednej strony tłumaczę sobie to tak, że nie chce robić mi mętliku w głowie i dlatego sam powstrzymuję się przez kontaktem jeszcze podczas naszej ostatniej rozmowy powiedział mi, że tęskni i, że cały czas myśli i nie śpi po nocach.
A z drugiej strony rozum puka się w głowę i mówi, że gdyby kochał to by nie wytrzymał i się odezwał.
Przepraszam, że Was tak męczę moimi wypocinami, ale buzuje się we mnie za dużo, z jednej strony jestem na siebie wściekła, że mu uwierzyłam i w zasadzie bezgranicznie zaufałam z drugiej cały czas kiełkuje nadzieja, że się odezwie i będzie żałował rozstania i tak raz jestem wściekła potem myślę, że nawet dobrze się stało a na koniec mam ochotę pojechać do niego i po prostu się przytulić.
--------------
Dziś dopadł mnie jakiś dół, kryzys mam tak wielką ochotę do niego napisać, że nie wiem czy dzisiaj dam radę się powstrzymać. Nie wspominam nawet o łzach, które z dużą intensywnością wypływają mi z oczu, totalny dół..
1 400 2012-09-05 10:06:46
Wyłącz tel schowaj go gdzieś w szafce i wyjdź z domu
wiem łatwo się mówi ale patrzeniem w telefon i rozmyślaniem nie przyspieszysz tego aby się odezwał
znam to uczucie i wiem jak to jest ale nie ma eis po co samemu dołować. jak ma się odezwać to się odezwie uwierz w najmniej spodziewanym momencie
Ja Ci radzę nie pisz,nie dzwoń,nie jedź do niego. Uszanuj jego decyzję,bo jak zaczniesz się narzucać to będzie jeszcze gorzej no i nie poniżaj się. On nie musi wiedzieć,że nie umiesz wytrzymać. ja Ci powiem,że jak mój chłopak jest w Polsce to nie piszemy do siebie codziennie
jakoś nie mamy takiej potrzeby
wiem zaraz powiesz ale często się widzimy a Wy macie do siebie kawałek. Tylko,że ja sie od początku przyzwyczaiłam do tego,że on nie pisze codziennie. I dla mnie 1-2 dni nie robią tragedii
a jak był na wakacjach w maju to pisał w ogóle co 4-5 dni i wszystko było do wytrzymania
także nie ma co płakać i myśleć tylko zając się tym na co nie mieliśmy czasu ![]()
1 401 2012-09-05 11:02:32 Ostatnio edytowany przez babieniedogodzisz (2012-09-05 11:23:12)
Przez te kilka dni, było całkiem dobrze, dziś dopadł mnie taki jakiś kryzys połączony z wściekłością, to on o mnie zabiegał, ja nie chciałam tego związku a gdy w końcu zaryzykowałam i całkowicie się otworzyłam to on wbija mi sztylet w sam środek serca.
Ja nie miałam potrzeby pisania do niego codziennie mówiąc szczerze na początku to mnie nawet wkurzało, że ten telefon mi brzęczy, to on mnie przyzwyczaił do takiego częstego kontaktu no i teraz gdy ten telefon milczy jest mi ciężko.Gdybym miała pewność, że on się odezwie to by było inaczej, ale tej cholernej pewności nie mam i nawet coraz bardziej zaczynam w to wątpi bo skoro wytrzymał tyle to co za problem wytrzymać więcej.
Nie chce mu się narzucać dlatego właśnie nie piszę, nie dzwonie, ale z drugiej strony nie chce też tak do końca odpuścić i nie walczyć, nie wydaje mi się żeby człowiek mógł być aż tak dobrym aktorem.
Wszystkie jego deklaracje były dobrowolne, do żadnego wyznania go nie namawiałam, ba początkowo nawet myślałam, że wywiąże się z tego przyjaźń a nie miłość i nawet hamowałam jego zapędy jednak gdy mówił,że kocha to po prostu czułam, że on naprawdę czuje to co mówi, każdy kto go poznawał mówił, że jest zakochany po uszy i wpatrzony we mnie jak w obrazek, dlatego tym bardziej nie rozumiem tego, że po prostu postanowił to skończyć biorąc pod uwagę fakt, że gdy mnie zostawiał mówił, że kocha i wręcz płakał mi do słuchawki gdy mówiłam, że to wierutne kłamstwo i, że mnie wykorzystał. Raz myślę, że on siedzi tam i tęskni zadręczając się tym, że mnie skrzywdził a raz, że pozbył się problemu i jest zadowolony.
Gdyby mi powiedział, że nie kocha, że to była pomyłka, zauroczenie i teraz wszystko z niego zeszło to było by mi łatwiej odpuścić bo skoro nie kocha to nie mam o co walczyć, ale on zapiera się, że kocha! Dlatego tak do końca nie mogę tego zostawić.
Użyłam słowa wykorzystał, więc różnie można to zrozumieć, jednak sprostuje, nie poszliśmy ze sobą do łóżka owszem pieszczoty były, ale seksu nie więc nie mogę wziąć pod uwagę tego, że poszliśmy do łóżka zaliczył i koniec.
1 402 2012-09-05 11:22:09
Powiem Ci tak mój ex zostawił mnie twierdząc,że mnie kocha ale nie może ze mną być,bo mnie rani ( wyjechał na stałe pracować za granicę). Płakałam,pisałam,dzwoniłam,prosiłam o spotkania gdy był w Polsce. On odpisywał,pisał sam,przyjeżdżał do mnie praktycznie zachowywaliśmy się tak jakbyśmy byli parą. Ba nawet na wspólnych wakacjach byliśmy. Ta nasza relacja trwała prawie rok. ja sobie przez ten rok czekałam,cieszyłam się,że on się odzywa itp. Cały czas miałam nadzieję,że w końcu będziemy razem. W końcu mówił,że kocha i,że jestem ważna.
Wyniszczyłam siebie doszczętnie tym czekaniem. Po prawie roku dowiedziałam się,że gdy on się ze mną spotykał itp chciał wrócić do swojej byłej a ja byłam takim kołem zapasowym. Wtedy zerwałam kontakt całkowicie. Wypłakałam z siebie wszystko i powoli to mijało. Związałam się potem, z moim obecnym chłopakiem. Niedługo miną 2 lata po tym jak mnie zostawił. Ja stanęłam na nogi. Jestem w szczęśliwym związku. A on wraca na stałe do Polski,bo skończyła mu się umowa. Czasami się odezwie. Nawet był epizod,że chciał wrócić ale ja już nie miałam w swoim życiu miejsca dla niego.
1 403 2012-09-05 13:18:53
To co napisałaś daje mi do myślenia, jednak Twój chłopak wyjechała a mój od początku był tam i wiedział, że w początkowym okresie ten związek będzie tak wyglądał ja jestem ze Szczecina on z Legnicy to co napiszę pewnie będzie bardzo naiwne, ale no cóż.
Rafała poznałam gdy w zasadzie rozpadał się jego 6 letni związek, on ma już swoje lata więc myślał, że ta kobieta będzie tą już do końca, planowali nawet ślub, niestety życie zadecydowało inaczej a raczej ona, on cierpiał niewyobrażalnie mocno więc poznałam go bardziej od tej emocjonalnej strony, to wrażliwy,ciepły i bardzo emocjonalny człowiek czasami nawet za bardzo wiem to bo takich rzeczy po prostu nie jest się w stanie udawać z resztą rzadko który mężczyzna będzie płakał kobiecie do słuchawki.
Długo zbierał się po tym związku a ja mu w miarę możliwości pomagałam, niczego nie oczekując w zamian, nie liczyłam na wdzięczność czy nagrodę, po prostu chciałam żeby stanął na nogi i on to wiedział.
Było kilka takich sytuacji, że nasz kontakt słabł, ale zawsze wracał to początkowej pozycji.
Potem nasze wiadomości stały się bardziej osobiste i temat ex powoli wygasał aż w końcu nie był poruszany prawie wcale. Mi nie przeszkadzało, że on jest tam dla mnie był w moim telefonie i tyle ta świadomość, że jest była miła, ale nic poza tym z resztą w trakcie trwania naszej znajomości miałam nawet epizod z pewnym mężczyzną o czym on wiedział bo pisałam mu o nim. Dopiero po czasie nasza znajomość zaczęła kiełkować ku relacji damsko-męskiej początkowo odganiałam to od siebie żartowałam z tego, jednak on powoli i sukcesywnie próbował mnie wprowadzać na ten tor, no i mu się udało.
Ktoś może powiedzieć, że to wdzięczność, bardzo długo czekał z wyznaniem mi swoich uczuć bo jak twierdził, nie chciał się pomylić chciał mieć pewność, że serce nie płata mu figla.
Nie wydaje mi się, żeby człowiek o takim usposobieniu i o takim charakterze i który dodatkowo został mocno skrzywdzony mógł drugiej osobie zrobić coś takiego.
W moim mniemaniu to raczej strach przez skrzywdzenie, sam powiedział, że jest tchórzem i boi się ryzyka.
Napisałaś, że powinnam dać mu spokój, nie pisać nie dzwonić, a co jeśli czeka na mój odzew, a sam boi się tego zrobić bo wie, że mnie skrzywdził, sama mu powiedziałam, że nie chce zrywać kontaktu a teraz sama się nie odzywam.
Jeśli nie spróbuje to się nie dowiem nie chce żyć z walącym mi po głowie pytaniem co by było gdyby.
Wiem, że to może wydawać się naiwne przecież mnóstwo kobiet było pewnych swoich facetów a potem klapki z oczu spadały im prosto na stopy. Jednak raz też tak zrobiłam, darowałam sobie odpuściłam i do dzisiaj gdy mam taki bardziej nostalgiczny dzień zastanawiam się co by było gdyby..
Wywnętrzam się tak tutaj bo średnio mam z kim pogadać, przyjaciółka też niedawno rozstała się z facetem no i takie wzajemne dołowanie do niczego nas nie zaprowadzi.
Siostra z kolei od początku była do tego sceptycznie nastawiona bo on daleko mieszka bo jeszcze przyjdzie mi do głowy żeby wyjechać, typowa egoistka a to, że po prostu byłam szczęśliwa się nie liczy.
1 404 2012-09-05 13:27:33
Moja koleżanka była w związku na odległość 4 lata i udało im się on przyjeżdżał co 2 tygodnie (pracował w Niemczech) teraz mieszkają już razem. Mieli wzloty i upadki jak w każdym związku
związek na odległość jest trudny ale jest możliwy. Ja jednak obstawiam nadal przy swoim zdaniu,że ja bym się nie odzywała. Poczekałabym na jego ruch. Jednak zrobisz tak jak będziesz uważać. Ja się na swoich błędach wiele nauczyłam ![]()
1 405 2012-09-05 13:49:54 Ostatnio edytowany przez babieniedogodzisz (2012-09-05 13:56:44)
Biorąc pod uwagę fakt, że mieszkamy tak daleko to i tak spotykalibyśmy się dosyć często, ani ze strony moich rodziców ani jego nie ma problemu żebyśmy wzajemnie nocowali u siebie podczas weekendów. ![]()
Wiem dlaczego piszesz, że powinnam poczekać aż sam się odezwie, jednak najgorsze jest to, że to całe rozstanie miało miejsce przez telefon, podejrzewam, że gdybyśmy mieli możliwość porozmawiać wprost inaczej by to wyglądało, tak czy owak jeszcze będę czekać, ale jeżeli zdecyduje się na rozmowę to na pewno nie będzie to przez telefon tylko po prostu pojadę.
Edit,
Nie jestem desperatką, która chce go zadręczać, tylko na początku intensywnie do niego pisałam gdy walnął mnie w głowę tą nowiną, potem starałam się być bardzo powściągliwa i muszę przyznać, że sama jestem zdziwiona, że jestem aż tak wytrwała.
1 406 2012-09-05 19:08:27
nas dzieliło prawie 2000 km. dalej dzieli. nie będę się tu powtarzać, bo wątek cały jest opisany. ale wiem, że lepiej schować telefon głęboko na dnie torebki, niż czekac. oni czasu nie liczą. nie liczą odstępów między kontaktem. jak potrzebują - odezwą się.
moja relacja trwała najpierw pół roku, póżniej 3 miesiące przerwy, zero kontaktu. później znowu pół roku. i znów rozstanie. tym razem na rok. on tam znalazł jakąś dziewczynę, ale co? no odezwał się. przyszła koza do woza. jak to mówią. wczoraj znów wymiana długiego maila. znów coś tam wspominał. nasz wypad w góry. zero słowa o dziewczynie. nie flirtuję z nim. powiedział, że ma mi wiele do powiedzenia. a to co dopiero zdążył od kilku dni pisać to cząstka. sama nie wiem o co tu chodzi. niestety, zaczynam o nim myśleć i łapię się na tym, że nie umiem doczekać się maila od niego ;/ ja pieprzę! przecież on ma dziewczynę!
1 407 2012-09-05 19:13:32
Fabia no to się robi coraz ciekawiej choć wiem,że dla Ciebie ta sytuacja nie jest komfortowa ;/ Ciekawe co on ma Ci takiego do powiedzenia ehhh czemu to wszystko jest czasami takie trudne.
1 408 2012-09-05 19:26:46
czekoladka a wiesz co jest najlepsze? ze my po roku ciszy mamy tyle tematow do obgadania zs nagadac sie nie umiemy...tak samo bylo gdy sie poznalismy.co mam ja takiego czego mu brakuje, ze ciagle przeplata sie przez moje zycie? co go popycha do odswiezenia kontaktu? przeciez jest daleko.moglby sobie darowac.
1 409 2012-09-05 19:30:30
Fabia uwierz,że jakbym wiedziała to bym Ci powiedziała ![]()
1 410 2012-09-05 19:32:57
ze mna jest cos nie tak.sama dorabiam sobie do tego teorie a on po prostu po kumpelsku sie odezwal ;-)
1 411 2012-09-05 19:44:09
To ja też opowiem historię która miała miejsce 3 dni temu
Otóż z niedzieli na poniedziałek w nocy jakiś numer chyba dzwonił lub puszczał strzale. Połączenie zauważyłam dopiero rano jak wstałam. No i co oczywiście pisze "kto Ty" esemes doszedł ale odpowiedzi brak. Wieczorem już całkiem zapomniałam o tym incydencie ale koło 20 dostaje esemesa o treści " cześć wybacz,że nie odpisałem rano ale nie miałem nic na koncie. z Tej strony X (nazwijmy go tak) " myślę sobie jaki X bo o tym imieniu znam co najmniej 5 chłopaków. Dostaje w esemesie nazwisko. Z nóg mnie ścięło. 3 lata temu spotykałam się z nim przez miesiąc. Żaden poważny związek. Zostawił mnie z dnia na dzień i sobie wyjechał za granicę. I on do mnie z tekstem,że on cały czas o mnie myśli,że nadal mnie kocha i że pisze,bo chciałby zapytać czy może bym nam dała szanse. Czujesz to Fabia
Nie widziałam go rok na oczy bo w tamtym roku w tym samym okresie też pytał czy może coś by mogło być między nami i w tym roku ta sama akcja! Napisałam grzecznie,że mam chłopaka i żeby nawet nie myślał,że zostawię swój obecny związek dla niego. Odpisał,że rozumie i cisza ![]()
1 412 2012-09-05 21:38:33
To ja też opowiem historię która miała miejsce 3 dni temu
Otóż z niedzieli na poniedziałek w nocy jakiś numer chyba dzwonił lub puszczał strzale. Połączenie zauważyłam dopiero rano jak wstałam. No i co oczywiście pisze "kto Ty" esemes doszedł ale odpowiedzi brak. Wieczorem już całkiem zapomniałam o tym incydencie ale koło 20 dostaje esemesa o treści " cześć wybacz,że nie odpisałem rano ale nie miałem nic na koncie. z Tej strony X (nazwijmy go tak) " myślę sobie jaki X bo o tym imieniu znam co najmniej 5 chłopaków. Dostaje w esemesie nazwisko. Z nóg mnie ścięło. 3 lata temu spotykałam się z nim przez miesiąc. Żaden poważny związek. Zostawił mnie z dnia na dzień i sobie wyjechał za granicę. I on do mnie z tekstem,że on cały czas o mnie myśli,że nadal mnie kocha i że pisze,bo chciałby zapytać czy może bym nam dała szanse. Czujesz to Fabia
Nie widziałam go rok na oczy bo w tamtym roku w tym samym okresie też pytał czy może coś by mogło być między nami i w tym roku ta sama akcja! Napisałam grzecznie,że mam chłopaka i żeby nawet nie myślał,że zostawię swój obecny związek dla niego. Odpisał,że rozumie i cisza
padłam ze śmiechu
wszystkiego się już można po facetach spodziewać ![]()
1 413 2012-09-06 01:31:50
Oj, można można ![]()
Czekoladka mnie spotkała podobna historia, jutro to opiszę bo to też dosyć zabawne.
Fabia
Ciekawy egzemplarz faceta Ci się trafił nie ma co, masz zamiar to dalej kontynuować?
Powiem szczerze podziwiam Cię trochę mnie taka huśtawka by chyba zabiła, ale tego faceta ewidentnie coś do Ciebie ciągnie.
1 414 2012-09-06 08:09:58
babieniedogodzisz - tak, specyficzny egzemplarz. to wciąga. ale ja już bym raczej nie chciała takiego związku na odległość. zawsze chciałam mieć z nim kontakt, a jak teraz mam to budza się sentymenty i inne stwory z przeszłości. narazie jestem bardzo ciekawa czy zgadłam mniej więcej jego intencje. jestem ciekawa co mi tam jeszcze ma do powiedzenia.............nigdy nie mów nigdy - nigdy nie powiem, że bym z nim nie chciała być, bo nie wiadomo co by było gdyby był tu. narazie nie wciąga mnie to po uszy. a moze sie mylę co do niego i nic w tym nie ma:)
1 415 2012-09-06 09:31:04 Ostatnio edytowany przez babieniedogodzisz (2012-09-06 14:29:56)
A ja znowu czekam, chociaż wiem, że nie powinnam, Rafał się odezwał odpisałam mu i teraz dalej jest ta cholerna cisza! Po prostu kocham tego faceta całym sercem, wiem jakie błędy popełniłam do tej pory i wyciągnęłam z nich wnioski. Przed chwilą telefon zabrzęczał i z nadzieją poderwałam się z krzesła a to zwykły sms od sieci. Oszaleje z tymi myślami, wiem co napiszecie wyjdź gdzieś do ludzi zajmij się czymś, ale ja wychodzę a i tak jest to samo..
-------
Edit,
Ja chyba oszalałam przez ostatnie 20 minut leżałam i dosłownie ryczałam wniebogłosy, ulga jest chwilowa, nie wiem co ja sobie wyobrażam przecież to koniec nie jesteśmy razem, a ja cały czas mam nadzieje, ale coraz częściej dopuszczam myśli, że to definitywny koniec i to co wtedy się zwala na mnie jest niewyobrażalne jakoś sobie radziłam, ale teraz gdy się odezwał i teraz znowu milczy to po prostu nie umiem łzy cisną mi się do oczu a ja ich nawet nie powstrzymuje, zawsze myślałam, że jestem silną kobietą, ale teraz czuję się taka słaba, bardzo słaba.
Nie wyobrażam sobie tego żeby jakiś inny mężczyzna mnie dotykał czy całował, nie wyobrażam sobie nie móc do niego napisać, nie wyobrażam sobie nie słyszeć jego głosu, śmiechu, nie czuć jego zapachu to wszystko mnie przeraża, że nie będę mogła do niego napisać gdy np wykładowca na uczelni mnie wkurzy czy od tak po prostu napisać, nie chce innego faceta.
Raz jestem pewna, że tak jadę do niego i się rozmówię bez zapowiedzi, potem zmieniam zdanie i zastanawiam się po co mam jechać. Najgorsze jest to, że cała ta sytuacja rozegrała się przez telefon, nie mieliśmy możliwości konfrontacji.
Chce do niego jechać bo chce walczyć nie chce się poddawać, ale zaraz potem zadaje sobie pytanie po co?
Byłam sama było dobrze wiedziałam, ze nikogo nie ma i już a teraz gdy on był i zniknął mam wrażenie jakby nie umiała radzić sobie z najprostszymi rzeczami, brakuje mi kogoś u mojego boku, mimo, że on był daleko ta świadomość dawała niewyobrażalnie dużą siłę.
Nie jestem jakąś mega atrakcyjną kobietą, ale mężczyźni do mnie ciągną i nie było by problemu żeby znalazł się jakiś " pocieszyciel". Tylko jakoś metoda klin klinem mi nie odpowiada nie chce skrzywdzić jakiegoś faceta bo wiem, że nawet jeśli trochę się podleczę po Rafale to nie chce wchodzić w żaden związek przynajmniej nie na razie.
1 416 2012-09-06 14:23:12
A ja znowu czekam, chociaż wiem, że nie powinnam, Rafał się odezwał odpisałam mu i teraz dalej jest ta cholerna cisza! Po prostu kocham tego faceta całym sercem, wiem jakie błędy popełniłam do tej pory i wyciągnęłam z nich wnioski. Przed chwilą telefon zabrzęczał i z nadzieją poderwałam się z krzesła a to zwykły sms od sieci. Oszaleje z tymi myślami, wiem co napiszecie wyjdź gdzieś do ludzi zajmij się czymś, ale ja wychodzę a i tak jest to samo..
-------
Edit,
Ja chyba oszalałam przez ostatnie 20 minut leżałam i dosłownie ryczałam wniebogłosy, ulga jest chwilowa, nie wiem co ja sobie wyobrażam przecież to koniec nie jesteśmy razem, a ja cały czas mam nadzieje, ale coraz częściej dopuszczam myśli, że to definitywny koniec i to co wtedy się zwala na mnie jest niewyobrażalne jakoś sobie radziłam, ale teraz gdy się odezwał i teraz znowu milczy to po prostu nie umiem łzy cisną mi się do oczu a ja ich nawet nie powstrzymuje, zawsze myślałam, że jestem silną kobietą, ale teraz czuję się taka słaba, bardzo słaba.
Nie wyobrażam sobie tego żeby jakiś inny mężczyzna mnie dotykał czy całował, nie wyobrażam sobie nie móc do niego napisać, nie wyobrażam sobie nie słyszeć jego głosu, śmiechu, nie czuć jego zapachu to wszystko mnie przeraża, że nie będę mogła do niego napisać gdy np wykładowca na uczelni mnie wkurzy czy od tak po prostu napisać, nie chce innego faceta.Raz jestem pewna, że tak jadę do niego i się rozmówię bez zapowiedzi, potem zmieniam zdanie i zastanawiam się po co mam jechać. Najgorsze jest to, że cała ta sytuacja rozegrała się przez telefon, nie mieliśmy możliwości konfrontacji.
Chce do niego jechać bo chce walczyć nie chce się poddawać, ale zaraz potem zadaje sobie pytanie po co?
Byłam sama było dobrze wiedziałam, ze nikogo nie ma i już a teraz gdy on był i zniknął mam wrażenie jakby nie umiała radzić sobie z najprostszymi rzeczami, brakuje mi kogoś u mojego boku, mimo, że on był daleko ta świadomość dawała niewyobrażalnie dużą siłę.
Nie jestem jakąś mega atrakcyjną kobietą, ale mężczyźni do mnie ciągną i nie było by problemu żeby znalazł się jakiś " pocieszyciel". Tylko jakoś metoda klin klinem mi nie odpowiada nie chce skrzywdzić jakiegoś faceta bo wiem, że nawet jeśli trochę się podleczę po Rafale to nie chce wchodzić w żaden związek przynajmniej nie na razie.
to co piszesz w EDIT - to jest chyba normalne, ja też moge się pod czymś takim podpisać, to samo przezywałam...tak się chyba przeżywa takie rozstanie
choc teraz wydaje Ci się że tak będzie zawsze - minie. poza tym nie warto czekac niecierpliwie, lepiej pozwolić losu iść wlasnym torem - życie często jest przewrotne i mile nas zaskakuje
najczęściej wtedy, gdy na coś nie czekamy
więc głowa do góry
1 417 2012-09-06 14:46:20 Ostatnio edytowany przez babieniedogodzisz (2012-09-06 15:08:53)
Najgorsze jest to, że ja to wszystko wiem, i już nie raz to samo mówiłam innym nawet Rafałowi.. A teraz sama jestem w takie sytuacji.
Staram się nie czekać mówię, że nie czekam a podświadomie i tak czekam. Z jednej strony chciałabym, żeby napisał mi smsa, że to był największy błąd, że przeprasza kocha i żałuje, albo najlepiej żeby przyjechał i to wszystko powiedział a z drugiej już sama nie wiem.
Gdyby mnie kochał tak jak się zarzeka to przecież pragnął by kontaktu ze mną i nie skazywał by się dobrowolnie na taką "torturę" a jednak to zrobił czyli wniosek jest taki, że pomylił się co do uczucia i piszę do mnie tylko dlatego bo źle czuję się z tym, że mnie skrzywdził i są to tylko wyrzuty sumienia.
I chyba wolałabym żeby do mnie nie pisał wcale bo to w pewnym sensie rozbudza we nie nadzieje a potem znowu muszę zwalać sobie na głowę tą straszną prawdę, jednak jeszcze nie mam siły na to żeby mu to napisać, chyba muszę przejść przez ten etap " karmienia się nadzieją" żebym potem mogła spokojnie pogodzić się z prawdą.
Piszę to wszystko a w głowie cały czas huczą mi jego słowa, że jestem wyjątkowa, że nigdy nie spotkał takiej kobiety, że my mieliśmy się poznać, że to nie mógł być przypadek, że my się poznaliśmy przecież prawdopodobieństwo, że się poznamy było równe niemal 0.
Nie wierze, że to koniec po tych wszystkich słowach i czynach, dobrze, że jest to forum bo inaczej to bym chyba się zadręczyła.
Mam ochotę do niego napisać, ale jak tak siedzę i myślę to nie wiem co bym mogła napisać i wiem, że to bez sensu nie chce go zadręczać czy powodować większych wyrzutów sumienia bo to będzie powodowało błędne koło, ja będę się żaliła powodując wyrzuty sumienia on będzie do mnie pisał z powodu wyrzutów sumienia ja będę sobie robiła nadzieje na coś czego nie ma i tak w kółko.
No cóż tutaj to przychodzi mi do głowy tylko jedno powiedzenie " Jak ktoś ma miękkie serce to musi mieć twardą du*e"
Już nie raz przejechałam się na moim miękkim sercu i chęci pomocy a mimo to niczego mnie to nie uczy, chyba jestem nienormalna.
1 418 2012-09-06 19:39:03
Ex mi dzisiaj pisze,że w sobotę wraca do kraju na stałe i czy się z tego cieszę. Odpisałam,że mi to obojętne już to on się wkurzył,że się nie cieszę. Dziewczyny ręce mi opadły.
1 419 2012-09-06 19:46:19
Ex mi dzisiaj pisze,że w sobotę wraca do kraju na stałe i czy się z tego cieszę. Odpisałam,że mi to obojętne już to on się wkurzył,że się nie cieszę. Dziewczyny ręce mi opadły.
hahahaha, wszystkie się cieszymy
mój dziś mi na gg zostawił wiadomośc, ale mnie nie było
pisał do ściany ![]()
1 420 2012-09-06 20:46:42
Czasami się zastanawiam czy on taki głupi sam z siebie czy ktoś mu za to płaci ;P poważnie. No z czego ja się mam cieszyć? nie bardzo rozumiem
a może to coś ze mną nie tak
może powinnam mu tort na przywitanie upiec ![]()
1 421 2012-09-07 08:19:09 Ostatnio edytowany przez babieniedogodzisz (2012-09-07 09:16:25)
Hej dziewczyny, wczoraj porozmawiałam z moim, rozmowa nie należała do najłatwiejszych, ale przynajmniej wiem o co chodzi, jedno jest pewne, nie będziemy razem, na razie jest mi jeszcze ciężko, ale jest lepiej niż wczoraj, mam w sobie trochę tego żalu, ale to normalne nie przejdzie mi jak ręką odjął. W tym wszystkim jest też dużo mojej winy a raczej naszej wspólnej, nie myśleliśmy co będzie potem tylko żyliśmy chwilą, tu i teraz jest super to super, żyliśmy od spotkania do spotkania w ogóle racjonalnie nie myśląc no i to musiało tak się skończyć. Wszystko poszło za szybko, teraz to wiem. Dobrze jest mieć przy sobie tą drugą osobę, ale no właśnie, nie można na niej budować swojego świata i uzależniać od niej swojej przyszłości, a ja to zrobiłam skoro jest on to już zostanie do końca życia będzie cudownym moim wymarzonym mężem, dlaczego gdy kogoś poznajemy to zakładamy, że będzie już tak do końca? Myślałam o przyszłości tej odległej za 10 lat a nie pomyślałam o tej najbliższej za miesiąc pól roku
to duży błąd.
Boli, boli nie powiem, że nie i zapewne minie trochę czasu zanim będę mogła z czystym sumieniem napisać i powiedzieć, jest ok. Na myśl, o innym związku o innym mężczyźnie buduje się we mnie lęk a co jeśli i on mnie zostawi? Tylko wiem, że tak nie mogę myśleć bo do końca życia będę funkcjonowała w poczuciu strachu i zamknę się na szczęśliwe życie z innym mężczyzną.
Zazdroszczę innym szczęśliwych związków, tego, że mają siebie druga osobę dającą im poczucie bezpieczeństwa, i gdy w końcu pojawił się mężczyzna to uchwyciłam się go jak tonący brzytwy wyobrażając sobie, że to już ten do końca życia i, szczęśliwa, że też mam kogoś. Sama do końca nie wierzę w to co piszę, ale no cóż trzeba obiektywnie spojrzeć na swoje poczynania i wyciągać z nich wnioski inaczej będziemy tkwić w miejscu krzywdząc się jeszcze bardziej i powielając swoje błędy.
Wiecie co dziewczyny, najlepsze jest w tym wszystkim to, że nawet mnie nie korci żeby do niego pisać. Telefon leży, ja nie czekam na wiadomość i nawet sama nie piszę dziwne..
Im dłużej o tym myślę to dochodzi do mnie, że ta cała sytuacja to wynik tego, że chyba nie chciałam odbiegać od reszty, 90% moich znajomych jest sparowana tylko nie liczni nie mają pary w tym ja. Gdy laski mówiły czym wkurzył je ich facet ja milkłam bo co miałam powiedzieć?
Gdy były organizowane jakieś wypady, mi było głupio jechać czy iść razem wśród samych par bo czułam się tam jak 5 koło u wozu.
Podczas rodzinnych uroczystości, tez ciągle sama, pojawiali się w moim życiu mężczyźni, ale też bardzo szybko z niego znikali, mimo, że jestem jeszcze młoda i w moim życiu może się jeszcze dużo zmienić czasami boję się, że zostanę sama już tak do końca.. ![]()
1 422 2012-09-07 09:22:30
Doskonale wiem o czym mówisz,bo sama przez to przechodziłam jakiś czas temu. Było ciężko cholernie ciężko. Raz było super a za kilka dni łapałam doła ale z biegiem czasu zauważyłam,że tych dołujących dni jest coraz mniej aż w końcu zauważyłam,że już w ogóle o nim nie myślę.
Na początku od rozstania nie wyobrażałam sobie,że mogłabym sie z kimś innym związać. No bo jak? Przecież to on miał być tym jedynym na całe życie a jednak zostawił. W sumie podporządkowałam swoje życie do niego. Też chyba wtedy na siłę szukałam chłopaka. Wszystkie koleżanki miały kogoś a ja nie chciałam też odstawać. Tylko,że ja zostałam sama a one nadal kogoś miały.Wtedy postanowiłam ,że nie będę się przejmować tym,że jestem sama. Zaczęłam myśleć co ma być to będzie. Długo trwało zanim otworzyłam się na obecny związek. Ale udało się. Teraz nawet się cieszę,że poprzedni związek to przeszłość ![]()
1 423 2012-09-07 09:39:03
ja też to wszystko doskonale rozumiem ![]()
a życie lubi płatać figle. ja od sierpnia zeszłego roku, gdy się rozstaliśmy chyba przez blisko 7 miesięcy dochodziłam do siebie. na początku też na siłę szukałam chłopaka. nic z tego. ciągle myslałam i porownywałam wszyskich z ex. w koncu byłam sama. i dalej jestem. jak ktos jest sam to nie znaczy ze jest gorszy. to nie znaczy ze juz nigdy nikogo nie pozna, kto go pokocha.
teraz gdy jestem sama i od kilku dni na rownych nogach tez ex sie odzywa....i co? takie cos potrafi namieszac w zyciu, i sentymenty wracaja. zreszta co ma byc to bedzie....trzymaj sie i pewnie jeszcze nie raz zapłaczesz, ale usmiech wroci ![]()
1 424 2012-09-07 12:51:09
Najgorsza jest właśnie ta samotność, rozmawiam z kumpelą a ona wyciąga telefon bo dzwoni albo pisze jej facet, przecież nie tak dawno ja sama tak robiłam a teraz już nic nie ma. Właśnie takich mały odruchów mi brakuje.
Rafał to wspaniały człowiek, po prostu racjonalnie spojrzał na coś czego ja nie chciałam widzieć, sama miałam wątpliwości co do tego związku, mimo to weszłam w to, po co ? Żeby w końcu mieć faceta i móc powiedzieć tak mam! Nie zastanowiłam się dobrze, że on jest tak daleko ważne, że w końcu jest ten facet.Tak siebie w tym momencie odbieram to było głupie i przez to cierpię bo przyzwyczaiłam się do niego i już wysnułam, że to ten idealny. Podobało i podoba mi się w nim wiele rzeczy, że jest rodziny, ciepły, wrażliwy, odpowiedzialny, czuły, dawał mi poczucie bezpieczeństwa, wsparcie, długo szukałam takiego mężczyzny, on tez mówił, że mam wszystkie te cechy, których on szukał u kobiet, potrafiliśmy wypracować kompromis a nie bez sensu kłócić się i czekać aż jedno ulegnie. Ciężko o takiego faceta, wydawać by się mogło, że dobraliśmy się wprost idealnie.
On niezbyt dobrze czuję się z tym, że zranił mnie kończąc ten związek, ale wiedział, że tak trzeba bo później skrzywdzimy się jeszcze bardziej i, że mimo zapewnień nie poradzimy sobie w takim związku oboje.
Kurcze, chyba takie sytuacje są najgorsze kiedy rozstajemy się nie dlatego bo się nie dopasowaliśmy czy ktoś przestał kochać, tylko dlatego, że tak trzeba okoliczności nas do tego zmuszają. Mam dziwne wrażenie, że za parę lat spotkamy się i będziemy mieli większe pole manewru niż teraz i po prostu będziemy razem. Wiem, że to głupie podejście, ale mam żal do losu, życia, że nie dał mi samej spróbować tylko tak ze mnie zakpił stawiając go na mojej drodze i jednocześnie zabierając. Bo jakie było prawdopodobieństwo, że my się poznamy ? W zasadzie zerowe.
1 425 2012-09-07 13:04:21
Ja Ci powiem,że okoliczności nie mają tu nic do rzeczy. Na forum są dziewczyny które są w związku na odległość widzą się z swoimi co 3 miesiące albo i dłużej na 1-2 tygodnie i dają rade. W Twoim chłopaku od dłuższego czasu musiała ta decyzja kiełkować. Nie zostawia się tylko dlatego,że teraz jest się na odległość. Przecież za jakiś czas moglibyście zamieszkać. Tylko związek na odległość to próba,której nie każdy potrafi podołać. Widocznie Twojego chłopaka to przerosło.
Ja osobiście wiem,że nie dla mnie związek na odległość na dłuższą metę. Jednorazowy wyjazd na kilka miesięcy do pracy ok jest do przyjęcia jak dla mnie ale jakbym miała być dłuższy czas w takim związku to bym podziękowała raczej.
1 426 2012-09-07 13:46:01
Sam mi powiedział, że przerosło go to i, że nie da rady, ja po namyślę stwierdzam, że też bym nie wytrzymała takiego związku, teraz to było co innego taka fascynacja człowiek nie myśli rozsądnie tylko rzuca się w ten wir, potem przychodzi moment na refleksje, tęsknota by nas zabiła zniszczyła wszystko. Po prostu takimi ludźmi jesteśmy, że związek na odległość jest nie dla nas oboje potrzebujemy bliskości. Masz racje, że osobno byli byśmy tylko przez jakiś czas, tylko to nie trwało by miesiąc czy dwa tylko dłużej, co finalnie spowodowało by, że zanim byśmy w końcu byli razem to wszystko by szlak trafił.
Przez okres trwania naszej znajomości, różne rzeczy mnie wkurzały i powodowały wątpliwości, np. był chory źle się czuł a ja nawet nie mogłam podać mu głupiej herbaty, takich momentów było więcej, i one powodowały frustracje co finalnie kończyło się spięciem gdy takich momentów zebrało się kilka. W końcu frustracja skończyła by się takim hukiem, że chyba nie było by co zbierać tylko nasze poszarpane i poranione serca.
Piszesz, że sama nie mogłabyś być w takim związku na dłuższą metę więc pewnie rozumiesz co mam na myśli.
1 427 2012-09-07 14:00:45
Ja wiem,że potrzebuję faceta na miejscu. Żebym wiedziała,że on jest,że w każdej chwili możemy się spotkać pogadać. Tak jak mówię jednorazowy wyjazd ok ale na dłuższą metę kategoryczne nie.
1 428 2012-09-07 15:11:29
Właśnie o tym mówię, że my oboje potrzebujemy takiej bliskości i mimo, że dobrze nam było ze sobą to tak trzeba było zrobić, bo tęsknota by nas zniszczyła, szczerze mówiąc nie ma tutaj dobrego wyjścia, gdybyśmy zostali razem to by nas to skrzywdziło a rozstając się też nie czujemy się dobrze. O to mi chodziło mówiąc, że los nas trochę skrzywdził. ![]()
1 429 2012-09-07 19:20:04 Ostatnio edytowany przez cudawianki_ (2012-09-07 19:23:11)
Witam dziewczyny.
moja historia jest bardzo podobna do babieniedogodzisz.Widzę wiele wspólnych cech.
Moja znajomość rozpoczęła się w necie, mieliśmy okazję spotkać się w realu.
On twierdził że bardzo mu się spodobałam, wręcz kontakt był intensywniejszy.Ja starałam się nie rozkręcać w tej znajomości.
Nas dzieli spora odległość, dwa różne kraje, dodatkowo różnica wieku.
Jednak na początku nie było dla niego problemu.
Nagle po kilku dniach ciszy, postanowił zakończyć tą znajomość.
Doszedł do wniosku że nie da rady, odległość go męczy, mimo że czuje coś wyjątkowego.
Nie mogłam w to uwierzyć.Nadal jest mi z tym ciężko.
Najgorsza jest ta cisza, bolesna cisza.
Nie potrafię zrozumieć jak ktoś, kto zabiegał o kontakt, codziennie -tak nagle to wszystko przekreślił.Próbowałam z nim porozmawiać, jednak zero jego reakcji.
Kompletnie nie znałam go z tej strony, zawsze odpisywał, teraz od momentu kiedy napisał że lepiej to zakończyć, urwał kontakt.
Miałam nadzieję że może po kilku dniach przemyśli, odezwie się, jednak on milczy.
Mam wrażenie że po nim to totalnie spłynęło.Gdyby mu zależało to próbowałby znaleźć jakiś kompromis, znaleźć jakieś rozwiązanie.Sam podjął decyzje, nie pytając jak ja to przyjmę.
Rozsądek podpowiada żeby zapomnieć, od razu zamknąć ten rozdział.
Jednak czuję ogromny żal, że sam tak zadecydował.
1 430 2012-09-07 19:55:17
cudawianki_
Wiem doskonale co czujesz, mój były wie dobrze jak mnie skrzywdził i ciężko mu z tym, jednak to była jego decyzja, póki co jest ciężko, siedzę w domu ryczę albo nic nie robię, wiem, że powinnam wychodzić, ale nie mam na to siły po prostu nie mam ![]()
Jednak między nami jest taka różnica, że my spotkaliśmy się nie raz, i doszło miedzy nami do pewnych zbliżeń, mój na szczęście się odzywa nie zostawia mnie z tym tak zupełnie samą kiedyś pewnie zapomnę, ale mam żal, że to wszystko się tak kończy i, że nie mam możliwości sprawdzić czy faktycznie między nami było by nadal tak jak było do tej pory, czyli dobrze i myślę, że przez to dodatkowo będzie mi ciężej zapomnieć bo tak naprawdę nie wiem jak by się to skończyło a póki co on jest wszystkim tym czego szukałam w mężczyźnie.
Jesteśmy tu razem i mamy podobne przeżycia więc razem możemy się wspierać, nie wiem jak Tobie, ale mi bardzo pomaga pisanie na forum.