milly a on wie ze Ty znasz jego hasła ? dziwne nie jestescie razem a on ich nie pozmieniał ?
nie ogarne psychiki facetów.
na fb niestety nie dało sie tak od razu usunąc konta jak na nk wiec tylko zmieniłam hasło
a nk poszłoooo ...
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Forum Kobiet » ZWIĄZEK NA ODLEGŁOŚĆ, MIŁOŚĆ PRZEZ INTERNET » Poprosił o czas, by zatęsknić...
Strony Poprzednia 1 … 19 20 21 22 23 … 26 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
milly a on wie ze Ty znasz jego hasła ? dziwne nie jestescie razem a on ich nie pozmieniał ?
nie ogarne psychiki facetów.
na fb niestety nie dało sie tak od razu usunąc konta jak na nk wiec tylko zmieniłam hasło
a nk poszłoooo ...
Podobne tematy
Kasandra sam mi je podał ;D
;(((
szara co jest?
mialam duuuzo gorszy dzien... Zjazd... zaliczenie...
Spotkalam sie z tym kolega Krzyskiem, w sobote spedzialm z nim troszke czasu, chyba mu sie podobalo bo w niedziele pryjechal do wawki tylko po ro by odprowadzic mnie na pociag.... To wszystko utwierdzilo mnie w przekonaniu ze NIE jestem gotowa na zwiazek ani na zadnego INNEGO faceta niz moj byly. Kocham go nadal;/ jutro minal 2 miesiace odkad powiedzial ze chce przyjazni, a ja nadal nie zmienilam swoich uczuc... Ba, nawet mam z nim regularny kontakt, wrecz piszemy codziennie. Wiem ze nadal jestem dla niego wazna jako kobieta, nie jako kolezanka. Da sie to wyczuc w tym co pisze chociaz bardzo starannie dobiera slowa, tak zebym nic nie zauwazyla i nie poczula. O tym ze mam sie spotkac z kumplam tym ktory na mni leci wiedzial. Napisalam mu zeby mial nadzieje ze trafi mnie strzala amora to bedzie mial spokoj. Potem pytal w eskach kilka razy czy trafila mnie strzala amora i niepytany informowal ze sie strasznie zle czuje, ze chyba bedzie chory itp itd. A bylam wtedy w trakcie spotkania z tym kumplem. Jak pisalam z bylym na gg juzpo spotkaniu z Krzyskiem, poinformowalam go ze dostalam nawet trzy wiechcie (ja tak mowie na kwoaty, nie lubie ich dostawac), byly wiedzial zawsze co to znaczy a mimo to zapytal. Jak mu napisalam ze chodzi o kwiaty wyburzyl sie zebym pisala normalnie a nie staropolszczyzna. Mimo ze wczensiej pisal normalnie i nawet zartowalismy. Jak go zapytalam czy chcialby zebym sie zakochala i dala mu spokoj, odpisal ze nie odpowie na to pytanie, a tak pisze jak "nie chce robic mi nadzieji". 1 kwietnia zazartowalam ze do niego jade, byl wrecz przerazony i kazal mi wracac. W niedziele nawiazalam do tej sytuacji i zapytalam czego sie boji. Ze z liscia dostanie? Odpowiedizal ze tego sie akurat nie boi... Jakos to wszystko mnie przeraza i dobija. Niby na codzien wszystko jest ok, mam wiecej checi do zycia niz np miesiac temu, ale ciezko mi sie z tego otrzasnac....
Co do pracy, dostalam ja i to chyba jakos zmusza mnie do zmotywowania sie do dzialania. Robie sobie plan rzeczy do zrobienia na dany dzien i jakos leci...
Eh ja tak samo nie chce , żadnego innego . Dziś spotkałam byłego ale się na mnie gapił..
Też znalazłam sobie prace wiec super, jako kelnerka zaczynam od 1 maja mam 8 zł za godzine , w niedziele 16 zl za godzine.
Co do dzisiejszego spotkania z byłym , w sumie było to tak , że pojechałam do domu szefowej od razu zobaczyłam , że dwa domki dalej mieszka jego kolega i pomyslałam , że by było smiesznie jakby on tam był. wsiadłam już do auta odjeżdzam a tam on ... i patrzy się na mnie .. ja na niego..
zdałam sobie wtedy sprawe , że jego oczy . usta , i cały on już do mnie nie 'nalezy'.
mam mega doła.
milly.. super robota;p Pewnie jeszcze+napiwki;p A w takim miejscu moze jakiegos milego chlopaka poznasz
U mnie w sumie robota malo platna i nikt ciekawy sie nie kreci;/ A byly snil mi sie nawet;/ Kurcze, jak mi go brak;/
Szara no jeszcze mi zwróca za dojazdy i mam tam obiad;D super robota .
no ja dziś z exem pisalam napisal , że mnie widział
ja mam wrazenie ze sie "uwsteczniam"... wyc mi sie chce dzis caly dzien. Zle mi zle mi zle;/ Ja nie pisalalm z moim kilka dni. Bo jak wchodzilam na gg to juz go nie bylo i tylko odpisywalam mu na to co mi napisal. A jak on byl to mnienie bylo wiec tylko mi odpisywal... Brakuje mi go laseczki;/
Szara wiem co czujesz , niestety trzeba żyć . Ja mam dni gdy czuje się dobrze już bez niego , a są takie kiedy strasznie mi go brakuje .
Ale ciesze się , że znalazłam tą prace , w czerwcu wyjazd na 2 tyg do Szwecji , później praca w wakacje więc dam rade pewnie nawet nie będę miała czasu o nim myśleć.
Ja tak samo. W pracy. Na uczelnie... nie mysle o nim. DOpeiro przychodza takie chwile slabosci jak jestem sama w domu. Rano albo wieczorem w lozku. Boli mnie to z epewnie niedlugo tak jak niedawno mnie, bedzie tylil inna i tak szalal na jej punkcie jak szalal na moim...
Ja też się tego boje , że zaraz sobie kogoś znajdzie , a ja zostane sama ..
Szykuje sie i dzis jade do Wawki na zjazd;/ A potem 3 weekendy wolne;/ Wczoraj jak pisalam z bylym to zapytalam czy swietuje, zapytal czemu, to mu odpowiedzialam ze dw amiesiace jest wolny. On mi na to ze to nie jest powod do swietowania, ale skoro "tak to widze to pewnie sama wlasnie otwieram szampana
"... ech... A ja po prostu chcialabym zeby wrocil ![]()
Szara musimy sie pogodzić z tym , że oni nie wrócą..
Ja już się naprawde z tym pogodziłam skoro nasze spotkanie nic nie zmieniło to nic już nie zmieni.
Jutro u mnie mija 6 tyg od rozstania.
Widze , że nasz wątek umiera śmiercią naturalną , mam nadzieje dziewczynki , że wszytsko u was dobrze i , że za jakiś czas każda z nas będzie tu sie mogła pochwalić tym co się u każdej z nas zmieniło . pozdrawiam was
Hej,
ja moglabym wprowadzic tu swiezy powiew, bo jestem na etapie Was sprzed kilku miesiecy, gdy ten watek sie rodzil, ale chyba nie ma sensu.. poprosilam Was w mailach o jakis kontakt do siebie i z niecierpliwoscia czekam az odpiszecie ![]()
Ja nic nie dostałam może dlatego , że mam innego maila niż podałam tutaj
hej;-) dzisiaj u mnie mija 2 miesiące od momentu kiedy sie rozstaliśmy / ostatni raz widzieliśmy / i rozmawialiśmy... to przykre że 2 ludzi na pozór tak sobie bliskich potrafią z dnia na dzień stac się dla siebie zupełnie obcymi osobami ... ja chyba przez jakiś czas 20 każdego miesiąca pomyśle sobie o nim ... co by było gdybyśmy spotkali się w innych okolicznościach lub gdybym ja w momencie poznania się nie oddawałabym mu się cala tylko byla nie dostępna ... moze teraz było by inaczej ?
czasami wchodze na jego fb , ostatnio nawet widzialam jego rozmowe na czacie z jego ex pisali o jakimś koncercie czy bedzie na nim ona bo on idzie ze swoimi znajomymi. z rozmowy wynikało że kiedyś już gdzies byli razem ... wiec spotykaja się a jak byliśmy razem mówił na nią 'dziw,,,' 'szmat..." i cytuje " gdybym do niej wrócił byłbym skonczonym idiota i sam bym sie pogrążył po tym co na nia mówiłem i myslałem" wiec skoro powrócili do kontaktów koleżenskich pododawali sie do znajomych wiec ... samo jednoznacznie wynika jakim beznadziejnym przypadkiem się okazał...
są dni że o nim nie mysle , są momenty kiedy wspominam chwile kiedy było MI dobrze bo teraz zastanawiam się czy on był szczesliwy czy udawał żeby zająć pustke po ex.... czuje się wykorzystana ... że ktoś moim kosztem próbował wyleczyć swoje rany po poprzedniej
nie mamy kontaktu w ogóle ... tylko ten głupi sms 12 marca w dniu moich urodzin ' pamiętałem ... '
usunełam go ze znajomych na fb nie chce widziec postów jakie dodaje nie chce mieć takiej osoby w znajomych chce wymazac go z pamięci że istniał ... boje się że wróci do byłej , ale ja juz nie mam na to zadnego wpływu ...
Kasandra widzisz u mnie mineło 6 tyg a mój były już sobie jakąś znalazł jego cudowne opisy w stylu 'słodziak ;*' najchetniej bym do niego napisała , że jest prostakiem i chamem ale po co.
Będę udawać , że to po mnie spłyneło i jest mi to obojetne czy kogoś ma czy nie .
milly od kad wiesz o tym ?masz jakies podejrzenia kto to moze byc ??
ja dzisiaj jechałam z Mackiem nad wodę mojej mamy autem , Maciek prowadził auto ... a nigdy nikomu na to nie pozwalałam bo moja mama ma fiola na punkcie służbowego samochodu ;p jechaliśmy taka prostą drogą boczną i akurat moj ex jechał !!!!! minelismy sie samochodami . wiem że ktoś siedział obok ale nie mam pojęcia kot to . Maciek mówi ze jakis chłopak chyba;/ ciekawa jestem czy on się zorietował że to ja i że jade z jakims facetem .gdybym tak chciała trafić to by mi się nie udało . nawet nie wiedziałam że przyjechał do rodziny do mnie do miasta ... ale ze az taki przypadek ;/
nienawidze tego człowieka !!!!!
nie wiem czy wam mówiłam ale jade koniec maja z Mackiem nad morze na kilka dni ... wiec zapowiada się fajnie ;-) chciałabym żeby mnie mój ex juz zupełnie nie ruszał żeby byl mi totalnie obojętny .. i chciałabym go nie widywać! ;-/
kasandra nie wiem kto to nawet nie mam pojecia ale podejrzewałam , żę tak będzie , pozatym jego opis.. ;/ żeby od tej swojej 'słodkiej' zatwardzenia nie dostał ... zabolało mnie to ale bardziej zdenerwowało...
Ja mam codziennie morze ;p , ale bym chciała pojechać z kimś w góry ale u mnie nie ma nikogo.
Hej dziewczęta!
Cały ten wątek przewałkowałam od początku do konca. Juz po przeczytaniu pierwszego posta Fabii wiedziałam jak będzie wyglądał ten ostatni. Nie mylilam się w swoich rokowaniach. Przykre, ale prawdziwe. Przez chwile się zastanawialam, czy aby czasem przypadkiem nie mialysmy styczności z tym samym facetem. Niestety Ty piszesz, że on jest informatykiem (nie wiem czy dobrze pamiętam:P), dla mojego ex bardziej podniecające były samoloty (rzecz jasna bardziej od mojej osoby)-dobrze, ze nie mogl uprawiac z nimi seksu. Nieważne.
Zmierzam do tego, że całe 3 lata żyłam na takiej karuzeli uczuc jak Ty. Zawsze zastanawialam się czy są na swiecie tacy sami faceci jak pan F, ale jak widać są. Twoja historia to wypisz wymaluj moja. Pamiętam te chwile, kiedy tak bardzo chcial odpoczywać, dawac sobie czas na chwilę przerwy, gdzie ja kompletnie nie rozumialam na czym polega ten pieprzony czas. Czas to moga sobie dawac ludzie, ktorzy rzygaja swoim widokiem, a nie ci, ktorzy są od siebie tysiące kilometrów. I dokladnie pamietam te same momenty, o ktorych pisalas, gdzie meczyly go codzienne smsy, "bo przeciez skoro nic sie u mnie nie dzieje, to co mam Ci pisać, że zjadlem na obiad schabowego?'. U Twojego byla praca, a u mojego nauka- wieczne zakuwanie, zeby dostać się na swój wymarzony pilotaż. Zawsze staralm sie go wspierać, nie truć mu dupy, znosic kazde jego humorki, uwielbialam sluchac i patrzec, jak się spelnia, jaka radosc i satysfacje daje mu to, co robi. Jednak podobnie jak Tobie brakowalo mi tej zwyklej czulosci, obecnosci. A gdy tylko o nią prosiłam, to albo omijał temat szerokim łukiem, albo w gruncie rzeczy się wsciekal, że znowu sobie stwarzam problemy, że chyba nie musi mi co piec minut powtarzac, co takiego do mnie czuje. I tez po kazdym "odpocznijmy od siebie" (u mnie bylo ich znacznie wiecej, tak wiem, jestem glupia) na nastepny dzien pisał, po prostu chcial wszystko wiedzieć. Czasami zastanawialam sie czy on, aby przypadkiem jest w pelni zdrowy na umysle, bo dla mnie odpoczywanie od siebie wiąże się z totalnym brakiem kontaktu, nie natomiast szukaniem go następnego ranka. I tak się te schematy powielaly. A, że moja bezgraniczna milosc (a raczej wyobrazenie o nim) z kazdym kopnięciem w dupe, jakby rosła (dlaczego tak jest-nie wiem?), to cieszylam się jak głupia (troche jak Ty, nie obraz się), że jednak o mnie pamieta, że mimo wszystko nie moze beze mnie zyc, bo przeciez na drugi dzien się do mnie odzywa. I też slyszalam, że to nie to, że sie wypalilo, że nie teskni, że nie jest zazdrosny-choc byl jak cholera o byle kogo. Też nigdy nie mial czasu się spotkać, a jak się widywaliśmy to podobnie jak u Ciebie, bylo wspaniale. Bylo wspaniale wtedy, a potem zachowywal sie jakby te chwile nie istnialy. I zazwyczaj po 3 tygodniach od spotkania przychodzil kryzys, wtedy zaczynaly sie schodki na zasadzie-nie wiem co czuje. Ale ciagle byl obecny w moim zyciu. Przełom nastapil w tamte wakacje, w lipcu. Po prostu ze mna zerwał. Zabawne, bo zostawiał mnie, a plakal przy tym jak małe dziecko. I wiesz co mi powiedzial podczas zrywania? Że 'dawal mi znaki', myslal, ze sobie odpuszcze, ze pragnie mojego szczescia, a on nie jest w stanie mi go zapewnić, bo ja potrzebuje czulosci i bliskosci, a bedac na odleglosc nie jest mi w stanie tego dac i powinnam znalezc sobie kogos na miejscu i czuje się w ten sposob jakby mnie oszukiwał, bo to, ze tak pisze nie wyplywa z glebi jego serca, a raczej pisze to po to, żebym byla zaspokojona emocjonalnie (tak aporpos, moze jest jakas taka strona z takimi gotowymi tekscikami i oni sobie to po prostu kopiuja? ;-D). Generalnie nasza historia trwala 5 lat, nie starczylo by nocy, żeby to wszystko opisać. Moj pierwszy chlopak, ja jego pierwsza dziewczyna. Nigdy nie potrafilismy sie rozstac na stale. On coś na podobienstwo Twojego ex, musi czuc przestrzen, nie lubi byc do czegos zmuszany, jak ma humorek to napisze 10 smsow, a jak nie ma ochoty, albo nauke /projekt/ prace, czy co tam jeszcze, to wbija. Wiesz, ile razy, tak ja Ty bilam sie po glowie czyms ciezkim, zeby tylko pierwsza nie napisac? Zeby to on zatesknił? I co mi to dało? To, że 17 lipca mnie zostawił. Z poczatku bylo bardzo ciezko, ale wtedy wlasnie powiedzialam sobie, ze koniec z tym,koniec z plaszczeniem się, robieiem z siebie idiotki, upadlaniem sie w imie "milosci". Nie powiem, bylo momentami tragicznie, bo rece az mnie swiezbily, zeby cos napisać i to wlasnie w tych momentach co piszesz, jakies wesole statusiki na fb, jakby rozstanie ze mną bylo najlepsza decyzja, jaka mogl w zyciu dokonac. Czasami az przygryzalam wargi, bo zlosc ze smutkiem mieszala się do oblednego stopnia. Nie pilam nawet tak duzo, zeby tylko czasem po pijaku, w przyplywie swoich debilnych smuteczkow nie odwalic jakiegos kretynskiego smsa. Jak naprawde juz nie moglam wytrzymac, to pisalam do przyjaciolek, one mnie sprowadzaly na ziemie. I dalam rade, z dniem rostania powiedzialam mu, ze nie chce z nim kontatu, ze jak mnie zostawia, to konczymy wszystko. Dotrzymalam slowa, przede wszystkim sobie. Przeczuwalam tylko, ze wchodzi na mojego fb, choc hasla mu nie podawalam, jednak znal moje poprzednie z nk, wiec pokojarzyl fakty, ze to pewnie takie same. Cos mi podpowiadalo w srodku, ze wchodzi. Mialam racje, raz przede mna przeczytal powiadomienie, wtedy juz nie mialam watpliwosci. Jestem troche zlosliwa, a wlasciwie bardziej żądna zemsty ode mnie byla moja kumpela, ktora specjalnie napisala do mnie wiadomosc, że wojtek bardzo sie ucieszyl, ze mogl mnie slyszec itd. Nie mielismy ze soba dokladnie 3 miesiace kontaktu, choc co noc mi sie snilo, ze wraca, ze blaga o wybaczenie. Budzilam sie nieraz zalana lzami, nieraz bylam szczesliwa, a rano znowu szara rzeczywistosc. Kiedys upilam się winem i napisalam mu smsa, nie pamietam dokladnie co, bo bylam na tyle sprytna po pijaku, ze go od razu skasowalam, bo wiedzialam, ze rano bede zalowac i się sama za siebie wstydzić.
Wiem tylko, ze napisalam mu jakieś wypociny, takie troszke jakbym byla niespełnionym literatem, cos na zasadzie, że był moją dopaminą, moim neuroprzekaznikiem wedrujacym pomiedzy blonami synaps (tak wiem, gorzej juz sie nie moglam pograzyc:P) na koncu dopisek 'dobranoc, nie odpisuj' Czlowiek po pijaku jednak czaaaaaasami myśli
No i to byl jeden jedyny sms. Zaczynalam powoli na nowo zyc, choc nie chcialam sie z nikim umawiać, pomimo ze poznalam kilku symatycznych kolsi, jednak nie bylam na to gotowa i wszystkich skutecznie zbywalam
Az pewnego dnia wchodze na swojego skejpa i patrze wiadomosc od niego, napisana pare dni wczesniej. Oczy mi wyszly na wierzch, po pierwsze-jak moglam tego nie widziec, po drugie-NAPISAL!!! Pytanie co slychać, po tym jak mu nie odpisalam, napisal jakas glupote w stylu 'aha duzo sie dowiedzialem;p' nie minelo kilka dni po tym jak w ogole sie zorientowalam, ze napisał,a tu godzina 5 rano telefon. Znowu oczy wyszly mi na wierzch- on. Dzwoni w środku nocy (no dobra dla niektorych juz wczesnego rana:P) i pya 'co slychac' powiedzialam mu, zeby mnie nie budzil bo nie mam ochoty odpowiadac na tak glupie pytania i że ma nie dzwonic, bo spie. Napisal smsa po tym jak rzucilam sluchawka, ze ok , ze myslal ze pogadamy jak kumple, ale ze sie mylil, ze przeprasza, ze rozumie i ze juz nie przeszkadza. Nie odpisalam. O 11 znowu sms, ze cos tam znowu przeprasza. Znowu sie zaczal kontakt, on oszalal. Pisal,dzwonil, zdziczał- wtedy dopiero wiedzialam, jak sie zachowuje facet ktoremu zalezy. Że to co bylo wczesniej, to tak naprawde bylo jedno wielkie G... że sama sobie wmawialam, ze jest bosko, bo chcialam zeby tak bylo. Spotkalismy się.. raz, drugi, trzeci, milosc kwitla. Ja tez w sumie troche glupia, ze w ogole weszlam do tej rzeki drugi raz (milionowy ze tak powiem) ale nic mnie obchodzilo, bo on byl. Plakal, jak mowilam,ze i tak nic z tego nie bedzie, pytal czy z nim wyjade po studiach za granice, mowil,ze strasznie tesknil,ze mu mnie brakowalo i ze jak widzial na fb jak sie swietnie bawie to go trafial szlag i nie mogl ze swoja zazdroscia wyrobic. Takie tam.. Ale, ze nie chce powrotow, cche zebysmy byli przyjaciolmi bo znowu sie boi, ze nie bedzie mogl mi dac tego, czego pragne. Ale tym razem to byl zupelnie inny facet. No i teraz do dnia dziejszego jestemy tymi przyjaciolmi, choc jak spiewa Nosowska, nie mam ochoty na zabawe w przyjazn. Szczerze to mi sie juz to znudzilo. Teraz jest troche jak dawniej, nie gadamy czasem 2 dni, ale tym razem juz mi to nie przeszkadza. Juz go nie kocham, dlatego. Mam go troche w tylku, choc sentyment pozostal. Potrafie mu powiedzieć, ze jest skonczonym dupkiem, ze mam go gdzieś, zeby nie pisał i sie nie odzywał, jak nie mam na to ochoty. Potrafie mu powiedzieć, ze na nic nie zasluguje, bo jest np chamem. Nie licze sie ze slowami, bo stracilam do niego szacunek przez to, ze tyle lat przez niego cierpialam i myslalam, ze tak ma wygladać milosc. Ale milosc, drogie dziewczeta, to nie łzy, bo przeciez nie jestemy jakimis pieprzonymi werterami, milosc nie moze byc toksyczna, milosc musi uskrzydlać. Wiadomo, ze nie ma sielanki, ze sa problemy, że milosc to nie jakas cholera utopia, ale nie mozna tez tylko przez faceta tracic sól, chudnąć, wygladac jak straszydlo z podpuchnietymi oczami. Na chwile obecna jest mi wszystko jedno, czy bedzie w moim zyciu czy nie. Czuje, ze umiem zyc sama, ze dobrze mi samej i że nie potrzebuje zadnego faceta
Od wczoraj wypisuje do mnie jeden chlopak i chce zebysmy poszli na kawe, ale chyba jego tez mam gdzieś
Teraz przyszla po prostu pora na moja mlodosc. A Ty Droga Zalozycielko tego wątku daj sobie czas. Doskonale rozumiem Twoje stany emocjonalne. Nigdy nie umialam wytlumaczyc innym osobom, ktore nie zyly w zwiazku na odlegloc, na czym polega rozstanie. Bo przeciez i tak nigdy tak naprawde na stale siebie fizycznie nie mielismy. I sama, jak pisalas, nie odczuwasz tyle braku jego osoby fizycznie, co braku jego istnienia w sensie pisania, codziennych rozmow i kontaktu. Doskonale wiem o czym piszesz. Ale mowie Ci jako koleżanka, ktora juz przerobila ten typ faceta- on i tak do Ciebie napisze. Za miesiac, dwa, no dobra nawet cztery, ale napisze. I tak jak moj ex-jego idealne odwzorowanie, bedzie Cie na nowo adorował, bedzie szukal kontaktu. Wiem, ze pewnie cieszy Cie to, co teraz pisze. Mnie takie informacje okrtnie podnosily na duchu, nawet szukalam po internecie podobnych historii, zeby wiedzieć, czy jeszcze za mna zateskni i co? zatesknil! ale zatesknil znowu na swoich zasadach, co prawda ja znowu się dalam podpiac pod te jego zasady, ale z kazda chwila czulam juz tylko co raz mniej. A teraz moge otwarcie wykrzyczec calemu swiatu, ze go nie kocham i nie chce. On ciagle chce mnie zatrzymac przy sobie na zasadzie etykietki przyjazni -"przyjaciele tez sa sobie wierni i sie nie zdradzaja;]", ale mi sie nie chce. Jest po prostu chrzanionym psem ogrodnika, sam od konca mnie nie chce i nie chce, zeby ktokolwiek inny mial mnie. Jak się sprawy u mnie potoczą to nie wiem, ale wiem, że skoro pierwszy Twoj post byl kopią mojgo zwiazku, post o waszym rozstaniu byl kopia mojego zwiazku, to i post o jego naglym olsnieniu i naglym przyplywie uczuc do Ciebie, tez bedzie dokladna kopia mojego już nieistniejacego zwiazku, a obecnej zdychajacej przyjazni.
Nie wiem, czy ktos dotrwal do konca, ale i tak nie chce mi sie spać, a warto dzielić się swoimi przezyciami.
Dobranocek Kobietki ![]()
Justyna
Ja dotrwałam do końca ;-) masz dużo racji w tym co piszesz , ja tez czytając posty tutaj zastanawiam się czy mamy do czynienia z tymi samymi osobami ;-). zadziwiające jest jacy oni są podobni w tych swoim regułkach co do braku sensu dalszego bycia razem ...
Zawsze byłam zdania że był facet po jakimś czasie się obudzi i napisze że znowu zacznie mu w jakiś sposob zależeć i zacznie zabiegać. przeważnie efekt końcowy jest taki że historia się powtarza ... tak jak to było u mnie
nie rozumiem facetów jesli mi z 1 nie wyjdzie to nie pisze do niego po kilku miesiacach roku czy kilku latach ze teskniłam , jak można tesknić tyle czasu i sie nie odzywać a w przypływie emocji uswiadomić sobie co straciliśmy? u mnie konczy się jeden rozdział przechodzę do nastepnego nie cofam sie ....
Justyna zmieniłaś hasła ? bo widzisz u mnie sytuacja jest odwrotna to ja mam jego hasła bo skojarzyłam sobie że może być takie samo jak to , które podawał mi do poczty. i na moje nie szczęście on go nie zmienił . wiec pozmieniałam je na inne a on je zmienił na to samo ;/ nie rozumiem tego człowieka!
Ja bym już nie wróciła do mojego byłego .. Miał na to czas , bo myślałąm , że po rozstaniu coś się zmieni , że przemyśli . Ale on zaczoł nowy etap w życiu i ja również zamierzam taki zacząć.
Nie chcę się cofać i patrzeć za siebie , tylko przed siebie .
A jak mój ex sobie o mnie kiedyś przypomni , to już jedynie zostaną mu wspomnienia , tak jak mi zostały .
na początku nie zmieniłam, bo w sumie to chcialam go troszke drazniżnić ;-) Dopiero pozniej po tych wszystkich spotkaniach na nowo itd, gdzie znowu sie na nim zawiodlam, postanowilam zmienić. I zmienilam. On byl akurat wtedy w Anglii i dostalam powiadomienie na fb, że ktoś w Wielkiej Brytanii, w tychh i tych okolicach probowal sie zalogowac na moje konto (nawet nie wiedzialam, ze cos takiego na fb jest). No, ale mu się nie udalo, bo hasło już bylo zmienione..
Ja jego haslo tez znalam i tez go poprosilam, zeby zmienił, bo wiedzialam, ze tak czy siak bede wchodzić, nawet jak sobie obiecam, że nie wejdę. A wiedzialam, jak denerwują mnie jego statusy itd. No i on tez zmienił, ale nie zablokował tablicy i tak czy siak ciągle właziłam, zeby go podejrzeć (oznaka obłędu?:P) no, ale i tak nie wszystkie informacje byly dla mnie dostępne, oczywiscie sie wsciekalam, jak widzialam, ze wlasnie oznajmil swiatu wszem i wobec, że wychodzi na impreze! agggrrr!
To chyba normalne, że tak się zachowujemy.. Nie mamy przecież innego sposobu na "sprawdzanie" co się w ich zyciu dzieje, bo przecież ich nie ma. Oczywiscie, najlepiej nie ogladać się za siebie, bo mozna przywalić w jakiś słup, ale.. Rzeczywistosc bywa czasem zupelna odwrotnoscia naszych postanowień. Jezu, jak dobrze, ze sie uwolnilam od tego uczucia, Wam Dziewczynki tez tego serdecznie zycze. Choc z poczatku bylo mi dziwnie go nie kochać, jednak przyzwyczajona bylam, że ten klamot w postaci Pana F. przyssał mi się do serca.
Nie wiem, jakbym zareagowala, gdybym wiedziala, ze kogos sobie znalazł. Ale jakos nie chce mi się o tym myśleć. Będzie co ma być.
Miłego dnia NetKobietki.
*
Kasandra, moze on po prostu cche zebys wchodzila i kontrolowala jego zycie, wiedziala, co sie u niego dzieje, zebys w ten sposob o nim nie zapomniala? Może chce mieć jakas alternatywe. Wiesz faceci to wbrew pozorom bardzo proste stworzonka. To nam sie wydaje, że oni kręcą, komplikują, a tak naprawdę to my jestesmy tak skomplikowane, że z prostego zachowania zrobimy totalną zawiłość.
Wg mnie o to mu chodzi. Po tym jak moj byly na nowo zaczal do mnie wypisywać, rowniez poprosilam go, zeby zmienil haslo, bo pewna osoba, która znala to haslo, a z ktora nie mialam juz najlepszych relacji wypisywala do mnie od niego z profilu wiadomosci, zeby niby w jego imieniu mi dopiec i mnie psychicznie zniszczyć (doskonale wiedzac, jaki to dla mnie czuly punkt). Tylko nie wiedziala, ze w tej samej minucie co dstalam od niego rzekomą obrazliwa wiadomosc na fb, on w tym czasie pisał mi czułe smski. ;]
Zmierzam w kazdym razie do tego, ze jak go poprposilam o zmiane hasla z racji tego, że mialam dość tej zakichanej kretynki, ktora za tym stała, to on mnie popropsil, zebym to ja zmienila na jakie chce. Po co? Po to, żebym dalej znala jego haslo, zebym sobie mogla wchodzic i patrzec co robi. Żebym czasem nie przestala śledzić jego zycia.
nasza historia jest naprawde pokręcona ![]()
dla nie to oni sa totalnie niezrównoważeni psychicznie , i skomplikowani . Jak nic nie czuje do kogos to koncze ten zwiazek i nie wracam po jakims czasie zeby to odświeżyc bo juz nigdy takie odgrzane uczucia nie bedzie smakowało i zawsze pozostanie w sercu żal o to co się wydarzyło .
może to i dobrze że takie coś mi się przydarzyło ? teraz wiem że nie mogłabym być z kimś na odległość , że zwiazek z facetem , ktory świeżo co zakonczyl swoj kilku letni zwiazek pcha się w nowe relacje z nową dziewczyna nie ma prawa bytu ... a poza tym nie wiem jak wy ale ja lubie kiedy facet jest bardziej za mna a ja za nim w granicach zdrowego rozsądku ... bo inaczej nie potrafie normalnie funkcjonować cale moje szczeście uzależniam od faceta .
teraz obecnie jestem z facetem , który wiem że kocha mnie całym sobą ze jestem tą jedyną. lubie kazdy gest słowo spojrzenie bo jest przepełnione uczuciem do mnie i jestem jego pewna że chociażby pojechał na 2 koniec świata bedzie o mnie myślał . a ja ? ja jestem za nim ale to nie jest to co z moim poprzednim, miałam obsesje ... nie wiem czy dobrze to interpretuje ale w chwili obecnej jest mi dobrze.
wniosek jest 1 , dla nas wszystkich żeby w przyszłości nie wracać do swoim ex nawet jeśli bedą tego chcieli a my w duchu równiez bedziemy miały ochote ... musimy zacisnąć zeby i wycofać się ... po co po jakims czasie znowu to przechodzić ?
justyna macie jeszcze jakiś kontakt ze sobą , bo pisalaś ze on chce się przyjaźnic ( zupełnie popaprany układ dla mnie )?
milly - ważne że jesteś silna i nie chcesz za wszelką cene go odzyskać ...
Kasandra bo ja wiem , że nie ma po co .. Nie chce znowu za jakiś czas przez niego płakać jak ktoś inny może mi dać wiecej
nawet, jakby wyjechal to by tesknil, pewnie. Ale z czasem to i tak by sie zepsulo. Ja po prostu nie wierze w zwiazki na odleglosc. Moja przyjaciolka miala faceta,ktory dzwonil do niej i pisal co 5 minut mimo, ze byl w Anglii. Czasem jej zazdroscilam, ze moj Filip taki nie byl, a jak sie skonczylo? Że ktoregos dnia zaczal rozmowe od tego, ze ja bardzo kocha, ale ich zwiazek nie ma sensu, bo odleglosc,bo cos tam. Nie wiem, z tego co widze to chyba faceci maja z tym jakiś wiekszy problem niż my- babki.
Mamy taki wiesz.. Ja sie nie odzywam nigdy pierwsza, bo nie mam takiej potrzeby. Raczej on stara się dowiadywać co u mnie. Ale wszystko bez jakichś wiekszych emocji ![]()
bo nam wystarcza wieź emocjonalna a im brakuje wiezi fizycznej ;/ tej 'codziennosci' i uczestniczeniu w ich zyciu kazdego dnia . my cieszymy się ze dzwonia do nas że relacjonuja nam co robili a oni po czasie traktuja to jako przykry obowiazek z ktorego musza się wywiazać ...
ja tez nie jestem w stanie byc w zwiazku na odległość, zawsze zadrosciłam ludziom ktorzy mieli siebie na codzien , 2 kroki od siebie , w kazdej chwili mogli zmienic plany i sie zobaczyc ja zawsze miałam faceta na odległosc i nie wiedziałam jak to jest ...
Hej dziewczynki. Leze chora w lozku wiec postanowilam cos "naskrobac". U mnie z bylym nastapilo dziwne ocieplenie stosunkow. Aktualnie jestesmy umowieni na spotkanie, a co najsmieszniejsze, zadne z nas nie wie co to spotkanie nam przyniesie. On nie jest w stanie mi powiedziec co do mnie czuje, a ja? W sumie troche przycichlo uczucie do niego, ale nie zniknelo. Mamy razem skoczyc do jakiegos klubu, pogadac i zobaczyc w ktora stone rozwinie sie sytuacja. On nic nie mowi. Czy bedziemy razem? Czy zostaniemy przyjaciolmi? A ja? W sumie nie chce wiedziec. Czas pokaze.
On sam ostatnio szuka kontaktu. Pierwszy pisze. Na moje sms odpisuje od razu. Sam szuka kontaktu. Dzis rozmawialismy przez telefon prawie 2 godziny, a ja nie moige powiedziec ze czuje wielka radosc... jedynie bezgraniczna pustke, totalny chaos i zagubienie sie w tej calej sytuacji
Cześć dziewczynki nie było mnie trochę. U mnie w sumie dobrze nawet bardzo z byłym kontakt mam ale moje nastawienie do niego zmieniło się diametralnie po kolejnym zawodzie doszłam do wniosku dość dlaczego mam płakać ciągle i być na jego zawołanie koniec z tym...jakiś czas temu pisałam wam o tym że poznałam pewnego chłopaka taka z niego trochę ofiara losu ale ogólnie jest ok od tygodnia sobie tak intensywnie piszemy tzn on zaczął
w poniedziałek byliśmy na zakupach on zaproponował następnie wziął mnie na kawke i ciastko potem pojechaliśmy do niego szczerze pierwszy raz tak dobrze gadało mi się z innym chłopakiem niż mój były naprawdę miło spędziłam dzień.
Mój były jak zwykle napierw powiedział że wpadnie dzisiaj do mnie żeby dzisiaj z kolei napisać że on jednak nie wie czy wpadnie pfff prosić się go nie będę wiecie nawet mi się płakać nie chciało tylko czułam złość że się tak bawi moim czasem. Nawet są momenty gdy się nie ciesze że on w ogóle pisze.
Teraz ja sie troszkę nie odzywałam . Nudne świeta .. W sumie to troche przeleżane w domu .
Do tego jeden spacer z pewnym panem masakryczny ..
Ja nie wiem czy ja kogoś znajde , jak patrze na tych ludzi to załamać się idzie ..
Nikt nie jest idealny , ale bez przesady;/.
hej hej hej
wskoczyłam tu z ciekawości i natknęłam się na dłuuugi post w moim kierunku - jotka - dziekuje, dziekuje, dziekuje...oczywiście przeczytałam do konca, tak samo jak Ty przeczytałaś nasz cały wątek, w tym moją historię. tak, rzeczywiście mogłabym Twoje słowa wsadzić w moje usta...bardzo duże podobieństwo.
a jak jest u mnie teraz? nie mamy kontaktu. 22 kwietnia minął miesiąc od rozstania, wczoraj miesiac od ostatniej wiadomosci. aaaa no i pozniej po dwoch dniach jeszcze napisaam mu smsa ze tesknie i mysle - na co on juz nie odpisal. i tak jest do dzis, nie mamy kontaktu. 7 maja beda 2 miesiace odkad sie ostatni raz widzielismy ![]()
zyje, ale bywa mi źle. źle mi bo...liczyłam, że sie odezwie, że to bedzie znaczyc ze az takim zerem dla niego nie bylam. nie po to aby wrocic, ale tak po kumpelsku, bog wie po co, ale liczylam...sama sie nie odezwalam przez tyle tygodni. i nie odezwe. nie chce robic z siebie idiotki. w sumie i tak wiem co u niego slychac i co robi, wszystko z fb mozna wyczytac (i tak mu nikt jego fotek, statusow i linkow nie komentuje, oprocz rodzinki). i wchodze co dzien na jego profil. i szukam o nim informacji.
nie sadze zeby sie odezwal, podjal dobra decyzje, jak dorosli ludzie - kazdy poszedl swoja droga. tylko ze ja o nim mysle. ale umiem bez niego zyc. choc chcialabym kontaktu. i tak trudno mi uwierzyc, ze jeszcze niedawno był całym moim swiatem, a teraz nie mam do niego zadnego praca, a on tak łatwo wszystko zamknął!?
nie mam nikogo, on tez nie ma, z nikim sie nie spotyka. na swieta nie przylecial do PL, tylko na jakas samotna wyprawe do innego kraju sie wybral. jak moglam liczyc ze za mna zateskni (bedac ze mna, jak i teraz - juz nie bedac) skoro nawet go do rodziny tu nie ciagnie?!
jednego mu zazdroszcze, ze ma co robic, ze potrafi sobie zorganizowac czas, i nie mysli o mnie...ja tak nie potrafie, czasem mi łezki płyna.
czasem ogladam nasze zdjecia, i mysle o tym, ze ja tylko o nim mysle, mysle o tym ile dla mnie znaczyl, mysle o tym ile dla niego znioslam, ile dla niego zrobilam - i czuje sie wykorzystana, czuje ze on nie byl tak zaangazowany jak ja. ale po chwili przypominam sobie te wszystkie rzeczy ktore zrobil dla mnie (jednak jakies robil - jeszcze przed koncem 2010 roku) i wiem ze musial mnie kochac. nie wiem, moze jednak o mnie mysli, moze jednak ta "cisza" to tez dla jego dobra?!
witajcie ![]()
przebrnęłam przez wszystkie posty, uff...
ja rozstałam się z moim byłym w lipcu 2010, mamy prawie maj... Również związek na odległość. Ja go kocham, on mnie podobno też, ale.. ale moja historia jest skomplikowana, baaaaaaaaaaardzo skomplikowana...
pozdrawiam was :*
nitka, podzwiam przebrniecier przez to wszystko;p Opisz nam jesli masz chec swoja historie. W sumie czytajac nasze"wypociny" mozna by ksiazke napisac;p
Co u mnie? Po dlugim czasie super kontaktu z bylym znow nie mozemy sie dogadac. Wydaje mi sie momentami ze on ma cos z glowa. Znow ma taki okres ze najchetniej by tylko lezal i gapil sie w sufit. Mamy zaplanowane spotkanie itp ale nie mam pojecia czego sie moge spodziewac... po sobie i po nim. Jak gadalismy przez telefon zapytalam go skad ta zmiana. Do tej pory mowil "NIE". Nie spotkamy sie, nie czuje do CIebie nic, nie bedziemy nigdy razem. A teraz? "Nie wiem co sie stanie jak sie spotkamy, co czuje? Nie wiem, nie umiem odpowiedziec na to pytanie itp itd". Mam takie wrazenie ze zauwazyl ze sie nie staram o to bo ktos sie pojawil obok mnie, chociaz moge sie mylic.
Milego dnia kobietki ;*
Szara, z chęcią opiszę moją historię, ale nie wiem, czy ktoś będzie w stanie ją przeczytać, jest naprawdę na maksa pogmatwana. Ale postaram się wieczorem zebrać myśli, wrócić tu i spróbować streścić, jak się da, prawie 2 lata tej dziwnej relacji.
A u mnie w sumie już nic ..
Były ma inną , a ja sobie zostałam taka sama .
Fakt radze sobie już lepiej , sama rozglądam się za innymi i powoli staje się szczęśliwsza;)
Dziś rano we mnie był jakiś niepokój i dostałam sms od jego kuzynki ze Ł jest w szpitalu..
Przykro mi , nie zamierzam go odwiedzic;]
musialam tutaj wejsc zeby napisac wam co mnie przed chwila poruszylo ! jestem taka wsciekla na niego i z 2 strony jest mi strasznie przykro ze za to jak sie staralam dla niego on mnie tak potraktowal !!!!!!!!!!!
weszlam na jego fb i na dole wyswietlila mi sie rozmowa od jego ex,. z ktora w tym momencie co ja bylam na jego koncie on z nia gadal wiec wiadomosci widzialam na bierzaco ... pisala ze nie chce z nim byc ze to bez sensu ze to w jaki sposob ja potrakotowal po rozstaniu na to wplynelo i ze go juz nie chce . ze on zachowuje sie jak mieczak i jej sie rzygac juz chce i ze jak chce z nia gada to niech zachowuje sie jak facet z jajami a nie jak mieczak ! a on zamiast sie postaic to pisal jej ze to nie tak , ze mu zalezy i ze kieruje sie sercem i zeby ona tez to zrobila a nie sluchala innych . a ona ze nie chce z nim byc i ze moga byc rzyjaciolmi , i nieodwroci sie tylko pomoze mu tak jak ta idiotka ' i tu moje imie' ....................
a i pisala o tym ze ze mna nie chcial spac bo bylam dziewica a do niej przychodzil na seks ( oszukiwal mnie przez ten caly czas !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!) a nagle teraz cos do niej czuje ...
nie umiem tego sobie racjonalnie w glowie ulozyc nie porafie...
jest mi tak strasznie przykro ze powiedzial jej o tym ze nie spalam z zadnym , ze rozmawiali na moj temat, ze pozwolil jej powiedziec na mnie 'idiotka' i ze po tym co dla niego zrobilam jak sie poswiecalam on tak sie zachowal . do tego ciagle mam w glowie jego slowa jak oczernia swoja ex , jak mowi mi ze nie chce ze mna chodzic za reke bo czuje sie 'mieczakiem' a to przy niej nim byl , bo to ona ciagle go poniżała ja natomiast bylam dla niego oparciem w kazdej trudnej sytuacji dbalam o niego ani razu nie obrazilam go ... i jak mi sie odwdziecza??? nie warto byc dla niektorych ludzi dobrymi bo dostaje sie tylko po dupie od zycia. ona traktuje go gorzej jak smiecia i on za nia lata . gdybym teraz go zobaczyla na ulicy nie podalabym mu reki stracil w moich oczach wszystko , i dobrze ze jest nieszczesliwy czuje chociaz czesc tego co ja znosilm przy nim od 7 miesiecy , i to ze karmil mnie przez ten caly czas zludnym szczesciem .... jest pozbawiony moralnosci i zasad ...
Kasandra tacy są faceci moj ex mi opowiadał o swojej ex tez niemiłe rzeczy.. ciekawe co teraz mowi na mój temat ;/ //
Hej dziewczny , dawno tu nikt nie wchodził w sumie ja też nie .
U mnie się trochę zmieniło. I to na lepsze .
Mój były już mnie nie obchodzi , nie patrze już na jego opisy , nie patrze kogo dodał do kumpli itp. Jest mi to naprawde obojętne.
Myśle , że nareszcie przejrzałam na oczy . Stać mnie na kogoś lepszego , kto mnie doceni jako człowieka , a nie jako jakieś coś bez uczuć itp. Każda z nas jest piękna na swój sposób i nie można zadręczać sie tym , że może np nie podobałam mu się .. Widziały gały co brały od początku więc uważam , że to nie był akurat problem. Problem był w tym , że on widocznie nie jest gotowy na związek dojrzały . Może on lubi niepewność . Dlatego do siebie nie pasowaliśmy. I powiem wam jedno , nie czuje już do niego nic , kompletnie. Wyleczyłam się z niego i jestem szczęśliwa;)
U mnie dziewczyny się też wiele zmieniło. Zerwałam całkowicie kontakt z swoim byłym usunęłam go z listy znajomych na gg na nk na fb zapytacie pewnie o powód. Osnio był na weekend wpadł do mnie i zaprosił mnie na zabawe myślałam że będzie fajnie i w ogóle na początku było drętwo gdy tak gadaliśmy on nagle wyskoczył z tekstem że na youtube jest filmik jak on był na striptizie w klubie i go tam widać byłam pewna że to było przed tym zanim zaczeliśmy chodzic ale w domu nie dało mi to spokoju i postanowiłam to poszukać...znalazła...patrze i mnie z nóg ścieło...był na tym striptizie dzień po moich urodzinach!!!!gdy jeszcze chodziliśmy razem!!! i ja nic o tym kompletnie nie wiedzialam ![]()
Czekoladka mnie po facetach już nic nie zdziwi eh;/
Milly mnie już też nie on się odezwał na gg wywiązała się rozmowa i co się dowiedziałam że koledzy mu nieraz mówili że ma mnie zostawić jak zapytałam czemu wtedy tego nie zrobił odpisął "nie wiem" to zapytałam co byłeś ze mną z litości to napisał że nie bo mnie kochał i zależału mu na mnie...szkoda że tak późno o takich rzeczach się dowiedziałam.
a mój dziś rano kliknął lubie to na fb w mojego najnowszego posta...co mam zrobic?:) chyba nic.przeciez nie napisze do niego "ooo fajnie ze klikles" albo "co slychac?". tak jakby czekala ha ha. stały czytelnik ;]
Fabia poczekaj na jego ruch nie ma co samemu nic zaczynać.
Dzisiaj w nocy śnił mi się mój były, ale zazwyczaj jak mi się śni to jako obcy człowiek .
W sumie tez tak czuje , że jest obcy , że wcześniej udawał kogoś kim naprawde nie był.
Ciesze się , że to wszystko już się kończy . Jutro minie 9 tyg od naszego rozstania i powiem wam , że nie czekam już nawet jako koleżanka na jakiegoś sms ' co tam?'.
Pokazał mi całym swoim zachowaniem jakim można być niedojrzałym dupkiem.
A ja już zaczełam prace , w sumie to ciężko tam jest troszke bo dużo do roboty od nalewaków do piwa po lody i od pizzy do zup , ryb itp.
Ale dam rade;)
Przynajmniej mam jakieś zajęcie i wiem , że robie coś dla siebie , a nie siedze na tyłku. No i najważniejsze to swoje pieniążki
wiesz co? mi tez sie dzis snil, peirwszy raz od daaawna. ale całą noc, i o ile pamietam, to bylismy razem, haha.
a co do tego jego klikniecia: tak, masz racje, nic nie zrobilam, zignorowalam. nie sadze aby teraz cos napisal, bo "nie dalam mu zadnego znaku" - sam moze sie "bac". a moze w przyszlym tygodniu z zaskoczenia to ja klikne w cos u niego? i jesli napisze cos do mnie to odpisze, a jesli nie - wale to, nie szukam kontaktu, jako kumpela nawet. jak sadzicie?
Fabia, nic nie rób. Poczekaj na jego ruch, a najlepiej to nie czekaj i zajmij się sobą (hipokrytka ze mnie, udzielam rad, a sama ciągnę dziwną relację od prawie 2 lat- oboje nie możemy o sobie zapomnieć, choć ja powinnam go nienawidzić ;/).
opiszę moją historię, obiecuję, ale najszybciej w przyszłym tygodniu.
odezwał się, wczoraj.
odezwał się, wczoraj.
... i co? opowiadaj ![]()
kilka dni temu kliknął mi na tm fb, ja nie zareagowałam, cisza, wczoraj dał mi sygnał długi na tel! napisałam esa czy to pomyłka czy cos chce?
napisał:"nic, zateskniło mi sie"
nie zareagowalam. napisal do mnie wiadomosc na fb ze wspominal sobie i co u mnie slychac. odpisalam sucho co wspominal, poza tym dodalam ze u mnie wszystko ok, duzo by opowiadac, a co u niego?
no i walnal mi referacik, co u niego, takie tam. potem dodal ze 2 tygodnie temu zaczal wspominac, jak fajnie bylo gdy cos tam cos tam, itd, itp, gdy razem spedzalismy czas tamtaramtam. i ze mu sie stesknilo, i pewnie mnie to mało interesuje juz. ale musial mnie jakos zaczepic, bo juz nie umial wytrzymac.
odpisalam grzecznie na tematy byle jakie, a na koniec dodalam za czym to mu sie tak zatesknilo? odpisal: jak to za czym - a raczej za kim? za Toba!!!
i jeszcze tam popisal na jakies tematy haha.
napisalam mu ze az mnie kusi spytac co ma z tego wynikac, z tego tesknienia. odpisal mi dzis, ze tak napisal, bo wspominal i ze mu sie stesknilo
kur.wa mac o co loto?
ja narazie nic na temat moich uczuc nie napisalam. o co mu moze chodzi? tylko o pisanie sobie ze mna?? :> a przy rozstaniu napisal przeciez ze lepiej bedzie jak zerwiemy kontakt, bo jeszcze narobimy sobie nadzieji
ech, widzę, że oni wszyscy są tacy sami. Niby koniec, ale nie chcą odpuścić do końca, nie zapominają i nie pozwalają o sobie zapomnieć. Nadal nie pisz pierwsza, odpisuj neutralnie, zdawkowo (brawo za to, Fabia!!!), staraj się omijać "newralgiczne" tematy. Nie daj się sprowokować, nie pisz, że też tęsknisz, myślisz, kochasz... NIE TY PIERWSZA!!!
On już wymiękł- sam się odezwał. Jesteś górą!! ![]()
nitka dzieki ale az taka twarda nie potrafie dlugo byc
napisze tylko tyle ze ja tez kiedys tesknilam, ale jego to niewiele interesowalo, ze tesknilam i wspominalam, ale zacisnelam zeby i nie odezwalam sie. wszystko w czasie przeszlym.
boje sie tylko, ze on po prostu chce sobie TYLKO popisac, podzwonic moze ;] i tak jestem w szoku ze przy takiej odleglosci i takim okresie czasu, mozna w koncu napisac TESKNIE. a juz sie z tym ponad 2tygodnie nosił jak widac.
wiem, że nie jest łatwo. uwierz, znam to z autopsji. Zrób, tak jak napisałaś, czyli używaj tylko form czasu przeszłego
Daj sobie czas, nie ekscytuj się
, nie nadinterpretuj faktów- lepiej się pozytywnie zaskoczyć, no nie?
co ma być to będzie ![]()
U mnie też tak było.. zainteresowanie z jego strony , telefony , smsy , lekki flircik , a później bummm ! koniec snu i mój Ł ma dziewczyne ..
Przeczytałam kilka książek o zachowaniach facetów,nie przyszło mi nigdy na myśl,że oni są tak krzywdzeni psychicznie!W jednej pisało,że jak nie odzywa się ukochany jeden lub dwa dni,znaczy że to ukryty komplement he he...On tak kocha kobietę,że boi się że to ma wypisane na czole.Mam podobny problem.Jestem w związku na odległość.Spotykamy się ponad rok co dwa tygodnie,dziennie piszemy z jednakowym zaangażowaniem.Jednak zauważyłam,że jak za często zapewniam mu że go kocham,odpisuje że też,pisze również sam że kocha.Ale jest niekiedy tak,że przez pół dnia milczy,lub kilka razy zdarzyło się że wieczorem nic nie napisał.Wtedy myślałam zawsze że to koniec,wariowałam.Po przeczytaniu książki,chyba już ostatniej,zaczęłam go testować.Zrobiłam to pierwszy raz przedwczoraj.Wyobraźcie sobie że do wieczora,pierwszy raz od ponad rok unie odezwałam się.Zaczął szaleć,pisał jeden sms za drugim.Zrobiłam to ,bo od 5 dni nie napisał że mnie ,mimo moich zapewnień.No i o 18ej zapytał w smsie,,Co się stało mojej kochanej,czy ona mnie jeszcze kocha,, , ,,Kochana tęsknię,co robisz,, .W końcu odpisałam,,Jadę do Ciebie,,Zaczął dzwonić,że nie może się doczekać,kiedy będę itp.Zrobiło mi się miło ale i głupio,że uwierzył.Powiedziałam że nie jadę,tylko tak palnęłam.To już drugi dzień po zdarzeniu,a on ciągle pisze że tęskni i b.kocha.Znowu za dwa tyg.coś podobnego zrobię.Bardo tęsknię za nim,ale jak często piszę o tym,on odpowiada czymś innym,że życy mi dobrej nocki itp.Ale taki test się przydał.To było tylko kilka godzin.
Przecież faceci mają naturę zdobywcy,więc niech zdobywają,dajmy im to!Tylko znowu nie przesadzajmy.Ważne też jest,żeby nigdy nie byli pewni,kiedy nas zobaczą.Jak umawiamy się i on jedzie do mnie,to widzę że jest szczęśliwy..Ale najszczęśliwszy był,jak zaskoczyłam go że jadę do niego.
hej dziewczyny ja wróciłam z nad morza ;-) postanowiłam że coś tutaj napisze .
całe 5 dni razem ... troche się tego obawiałam bo w sumie to pierwsze nasze takie dłuższe przebywanie razem . Pogoda niestety nie dopisała tylko 1 dnia było ciepło pozostałe max 15 stopni ;/. pełno emerytów i ogólnie nad morzem nie działo się NIC ;P . Całe dnie tylko chodziliśmy na plaże na spacer i coś zjeść na miasto. Taka rutyna ... ale mimo wszystko czułam się przy nim dobrze . Bezpiecznie i że mogę na niego liczyć. 1 wieczoru rozbolał mnie brzuch i poszedł po tabletki do sklepu pomimo że zapewniałam go że nic mi nie będzie. Robil mi sniadania , przytulał kiedy zasypiałam ;-) i w końcu doszło do czegoś miedzy nami . Jest moim 1 facetem wiec na pewno zapamietam to ;-) rozczulił mnie faktem że przez caly czas pytał czy dobrze się czuje czy nie jest mi źle .
Było miło , na pewno bardzo ten wyjazd nas do siebie zbliżył ciesze się z tego bardzo . Coraz mniej mysle o exie boli mnie to w głebi serca , bo zranił mnie bardzo ale staram się wyprzeć te myśli jak bardzo byłam naiwna.
co u was?:*
kasandra huhu;D to widzę , że was dużo do siebie zbliżyło;)
w głebi ciesze się , że to on bo wydaje się super chłopakiem i zobaczysz będziesz przy nim szczęśliwa.
Co u mnie hmm . Szkoła ostatnie dni do wystawiania ocen , niedługo praktyka na promie. Później wakacyjna praca . Co do faceta w moim życiu nie ma żadnego , uważam , że nie mam teraz czasu na facetów , musze zająć się troche sobą.
Postanowiłam reaktywować wątek ponad rok nikt nie pisał może są tu jeszcze dziewczyny które udzielały się w tym wątku jestem ciekawa jak potoczyły się Wasze losy ![]()
Ja mam wspaniałego chłopaka , mieszkamy razem . Pracujemy;) . Wspólnie chodzimy na zakupy , mamy wspólne plany i jest wspaniale;;).
Dobrze się nam układa .
Milly to super,że się ułożyło
U mnie też w końcu zaświeciło słońce
od 7 miesięcy jestem w szczęśliwym związku. z Ł znamy się 4 lata,chodziliśmy do jednej klasy w technikum
zaprosił mnie na studniówkę i tak się potem potoczyło ![]()
A ja tam znow od przeszlo miesiaca jestem sama i.. tym razem jest mi dobrze;D Facet tak dal mi w kosc ze mam dosc tego rodu na jakis czas. Poza tym patrzac na sferę związkowa i relacji damsko-męskich sporo sie ich przewinęło, w tym dwa związki dość krótkie jak na mnie;D
Gdzieś tam czeka na mnie księciunio! a jak! ;D
Strony Poprzednia 1 … 19 20 21 22 23 … 26 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Forum Kobiet » ZWIĄZEK NA ODLEGŁOŚĆ, MIŁOŚĆ PRZEZ INTERNET » Poprosił o czas, by zatęsknić...
Warto przeczytać w tym dziale
Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności
© www.netkobiety.pl 2007-2026