NIE WYSŁAŁAM LISTU. RZECZYWIŚCIE PO CO? SZKODA MI JEJ I SZKODA MI MĘŻA. W DOMU SPOKÓJ NAWET SIELANKA ALE W MOIM SERCU PUSTO. ZACZYNAM NOWE ŻYCIE ALE JESTEM SAMA WEWNĘTRZNIE. ROBIĘ, RZECZY KTÓRE ZAPRZECZAJĄ MNIE SAMEJ. JESTEM INNA. MAM WRAŻENIE ŻE STAŁAM SIĘ ZIMNĄ SUKĄ. ECH. TAKIM JEST ŁATWIEJ. A WPAJAŁAM DZIECIOM TAKIE FAJNE WARTOŚCI. PODOBNO MY KOBIETY CHCEMY WIERZYĆ I ŻYĆ W BAJCE A BAJEK NIE MA. LUDZIE SA PODLI ZAWISTNI. TYM Z DOBRYM SERCEM TRUDNO SIĘ ODNALEŹĆ W REALNYM ŚWIECIE. PODOBNO MOGĄ PRZETRWAĆ TYLKO NAJSILNIEJSZE OSOBNIKI. WALKA NIE ZAWSZE JEST FER. NAJWAŻNIEJSZE ŻE SIĘ TRZYMAM I NIE CZUJE TEGO WEWNĘTRZNEGO KOSZMARU. DZIĘKUJE WAM ZA WSPARCIE. TO NAPRAWDĘ DUŻO. OGROM SERCA. MORZE ŁEZ CHCE ZAMIENIĆ W SZAMPANA I JESZCZE NIE WIEM Z KIM GO WYPIJE.
Podobne tematy
Beata
Trzymaj sie, czas dziala na Twoja korzysc. W moim przypadku dopiero po roku przyszla taka samoistna, spontaniczna mysl, ze moze jednak kiedys bede mogla mu wybaczyc? Az sie rozplakalam. Myslalam, ze moje serce zamarzlo na zawsze, ze nie ma w nigdy w nim nie bedzie nawet dziesiatej czesci mojej milosci. Dlugo trwala, zanim pojawila sie podobna spontaniczna mysl tego typu. Dzis jes latwiej, moge latwo wylaczyc myslenie o tym, moge mowic mezowi, ze go kocham, czasem nawet moge to poczuc na ulamek sekundy. Ale masz racje, wewnatrz jestem sama, zawsze przygotowana do drogi, on jest poza moim zyciem, jest tylko gosciem, z ktorego odejsciem musze sie liczyc, zeby nie zwariowac, zeby nie zalamc sie. Dzis buduje swoje szczescie na mnie samej, a on jest tylko dodatkiem. Kiedys, jak sie przytulalam do niego, slyszalam jak nasze serca bija jednym rytmem. Dzis slysze bicie dwoch serc. Staram sie byc szczesliwa, dac mu szanse, wierzyc i ufac, ale nic nie moge poradzic na ironiczny smiech w mojej glowie, kiedy moj maz mowi: tak bardzo cie kocham. Juz nie jest tak, ze nie wyobrazam sobie zycia bez niego, za to czasto wlasnie takie zycie sobie wyobrazam. Mam jedynie nadzieje, ze to co mowi, to prawda, ze do konca zycia bedzie pokutowal i pamietal, co zrobil, ze bedzie mi to wynagradzal i mnie kochal. Dzien, w ktorym zapomnie, bedzie poczatkiem naszego konca. Mam tez nadzieje, ze kiedys minie dostatecznie duzo czasu, aby wszystkie glosy w mojej glowie ucichly, obrazy z niej odeszly i bym mogla poczuc zbawienna moc wybaczenia.
Trzymaj sie, dasz rade
68 2011-01-17 14:12:15 Ostatnio edytowany przez DORIS2727 (2011-01-17 14:14:29)
Tak, czas działa na Twoją korzysć, rany się zagoją...chodz o nich nie zapomnisz nigdy...
ale wiesz jeżeli tylko obydwoje będziecie chcieli iść dalszą drogą...wynik waszych starań moze Cię zaskoczyć...
To nie prawda , ze wszystko co piękne, niewinne i dobre już się skończyło..
To być może nie bedzie za rok , czy dwa...ale jeżeli bedziecie codziennie próbować...dojdziesz do celu...
Wasze serca Beato IAga nie zamarzły...są być może otoczone murem...ale on moze kiedyś runąć...i tam dostaną się promienie słońca...
Ja w to wierzę ....
69 2011-02-02 13:50:16 Ostatnio edytowany przez ona32 (2011-02-02 17:05:44)
trzymaj się
W NIEDZIELĘ MAM NAGRYWAĆ REPORTAŻ DLA POLSKIEGO RADIA O UCZUCIACH PO ZDRADZIE. CHCIAŁABYM MÓWIĆ WASZYMI SŁOWAMI DODAJCIE COŚ CO CHCECIE WYKRZYCZEĆ. DAM ZNAĆ KIEDY EMISJA. TRZYMAJCIE ZA MNIE KCIUKI
tzymam kciuki ,daj zanc w jakiej stacji i kiedy,chętnie posłucham.
pozdrawiam
A więc trak dzisiaj pierwszy rok nowego roku. Mam noworoczne postanowienia.
1. Chcę aby moja córeczka była szczęśliwa, uśmiechała się a nie płakała
2. Chcę się śmiać z nią i wygłupiać
3. Chce być szczęśliwa, pogodna i uśmiechnięta
4. Chce czuć motylki w brzuch ładnie wyglądać i cieszyć się życiem
5. Chce czuć się dobrze ze sobą, swoim mężem, z rodziną
Aby to osiągnąć muszę spróbować bo nie jestem wstanie tego dokonać z innym facetem. Wiem to z doświadczania.
Zaczynam się w duchu śmiać z tej mojej "przyjaciółki". Mam tylko jeden problem muszę wybaczyć całkowicie a z tym jest trudniej. Nawet jest mi jej szkoda. Sama w nocy sama w dzień albo z następnym ale na ile ? MI jako kobiecie potrzebna jest stabilizacja, pewność dnia następnego. Chyba mi się uda a słowa mojego męża, że tą moją przyjaciółkę" najbardziej wkurzy fakt że jesteśmy razem, że tworzymy rodzinę dodaje mi sił. Może to jest ta moja zemsta. To ze mną jest i stara się jak nigdy do tej pory. To mnie pieści i całuje i nosi na rękach ( tamta za ciężka nie uniósł by). Mam świadomość, że się zmieniłam ale to jest korzystna zmiana. Pożegnałam szampańsko ten stary rok i otwieram nowy rozdział. Jestem szczęśliwa dzisiaj więc myślę że cały rok taki będzie. Mam poczucie wartości, kobiecości i nie chce przyjaźnić się z osobami pokroju przyjaciółki mojego męża. Po prostu nie ta klasa ludzi. A może ją jakość pocieszyć? Hahaha dziewczyny damy radę nie ważne ile masz lat ważne co czujesz ważne co chcesz osiągnąć. Wszystkim, życzę dużo szczęścia i zdradzonym i kochankom bo zarówno jedne jak i drugie mają złamane serca. Faceci nie są odpowiedzialni za nas a powinni być. Jeszcze raz pozdrawiam
też pozwolę sobie wrzucić słówko.
Motylki w brzuchu - swoją szosa, wyjątkowo infantylne i potwornie oklepane określenie - nie trwają długo, Beato. "Motylkowanie" wywołują pierwsze emocje, kopniak endorfin, hormony i powiązane z nimi szaleństwo serca czy umysłu. Uczucie miłe, owszem, ale mija.
Mija - i powinno, o ile związek ma przetrwać i być naprawdę udaną relacją, zamienić się w stałą, czułą radość z tego, że się jest z ukochaną osobą. Nie mam tu na myśli, że po udanym "upolowaniu" obiektu uczuć należy spocząć na laurach i olać kwestie wyglądu, zachowania i wzajemnego uwodzenia się na co dzień, bo to akurat rozłoży każdy związek. Ale między błahym trzepotem w żołądku a prawdziwą, stałą, udaną relacją są mile morskie odległości do pokonania. To jest codzienne budowanie wspólnoty uczuć, i jeśli obie strony faktycznie chcą to robić i czują się ze sobą znakomicie, to żadna "przyjaciółka" tego nie naruszy.
Twoje słowa - "Chyba mi się uda a słowa mojego męża, że tą moją przyjaciółkę najbardziej wkurzy fakt że jesteśmy razem, że tworzymy rodzinę dodaje mi sił. Może to jest ta moja zemsta" - to kolejny zgrzyt w tej symfonii zemsty. Z czego się cieszysz? Twój mąż skrzywdził najpierw Ciebie, potem w ramach wybielania własnego wizerunku napluł na głowę tamtej kobiecie (pomijam jej zachowanie pt udawanie "tylko koleżanki", bo w rzeczy samej nieładne - co najmniej), a ty się teraz cieszysz, że tak o tamtej mówi? skąd pewność, że za miesiąc, pół roku, nie będzie się śmiał z tamtą czy z kolejną, ale tym razem z Ciebie? kto raz coś skiepścił w takich sprawach, raczej będzie się powtarzał..
Poza tym - odpłacanie taką samą monetą, nawet jeśli tylko werbalne, to sprowadzanie samej siebie dokładnie do takiego samego poziomu, na jakim pełza ten okropny wiarołomca. Postawiłaś znak równości między Tobą a mężem w kwestii wierności: oboje poszliście do łóżka z kimś innym, więc szale jakby się zrównują. Nie wiem, czy faktycznie zrobiłaś cokolwiek łóżkowego z innym facetem, ale to się właśnie do tego sprowadza.. Smakuje taka zemsta? chyba dość kwaśno..
ale to Twoje życie, Twoje pole, co na nim zasiejesz, to i zbierzesz..
73 2011-02-08 14:36:31 Ostatnio edytowany przez Hatrun (2011-02-08 14:59:31)
Wybacz mężowi w końcu zdrada choć boli jest powszechnym występkiem a jak wiesz Twój mąż był lekko manipulowany.
jeśli tak poważna rzecz, jak zdrada, jest "powszechnym występkiem", to proszę o spluwę - zastrzelę się sama, szybko i czysto, bo żyć w takim świecie to koszmar. To jakaś paranoja!..
Mąż był manipulowany????
Kobiety, na litość Piekieł, czy to faceci Wam robią tę mannę z mózgu???
czym go niby "manipulowano"? joystickiem? kursorem w komputerze? To za kogo Wy wychodzicie za mąż - za ludzi z pełną zdolnością do oceniania i decydowania o własnym życiu i wyborach, czy za bezwolne manekiny, którym trzeba wetknąć w dziób łyżkę z kaszą i pogłaskać po gardle, żeby przełknęli????
ja też kiedyś się dowiedziałam, że mój ex mi się oświadczył, bo to taki słaby i podatny na manipulacje facet ![]()
podziwiam ja bym zdrady nie wybaczyla, trzymam kciuki
Odwaga w Tobie jest niezwykła. Twoja walka o to co najważniejsze da nadzieję innym. Walcz i zwyciężaj. Powodzenia
Staram się być silna ale to naprawdę trudne. ŻYCIE POKARZE CO Z TEGO BĘDZIE. ZAPRASZAM NA AUDYCJĘ TO MA BYĆ HISTORIA TRUDNEJ MIŁOŚCI W POLSKIM RADIO LUBLIN PROGRAM 3 W WALENTYNKI O GODZINIE 22. MOŻNA SŁUCHAĆ PRZEZ INTERNET. DZIĘKUJE WAM ZA POMOC. TRZYMAJCIE ZA MNIE KCIUKI PA
I jeszcze tak na dodatek w dniu dzisiejszym dowiedziałam się, że mój mąż spędził walentynki z tamtą. Przypomnę, że była to niedziela i bardzo rzadko ze względu na jego pracę była możliwość spędzenia czasu ze mną i z dzieckiem. Powiedział, ze jedzie do pracy a okazało się, że do niej. Czuję wstyd przed tą kobietą za to ze był z nią niż z nami po prostu się wstydzę, teraz tak nas kocha, jakie to puste słowa. Myśl o rozstaniu dojrzewa jak dobre wino. Muszę nauczyć się żyć sama. Muszę wsiąść się w garść. Muszę najpierw pokochać siebie znaleźć własną drogę. Tak bardzo mi jest trudno wszystko już nie jest takie same, moje wartości legły w gruzach. WSTYD ZA NIEGO
I jeszcze tak na dodatek w dniu dzisiejszym dowiedziałam się, że mój mąż spędził walentynki z tamtą. WSTYD ZA NIEGO
Nawet nie próbuj wstydzić się za niego! To jego grzeszki - nie twoje. Niech się każdy wstydzi sam za siebie. On TEŻ jest dorosły i niech ma te swoje konsekwencje - nie zdejmuj mu ich z karku!
I jeszcze tak na dodatek w dniu dzisiejszym dowiedziałam się, że mój mąż spędził walentynki z tamtą. Przypomnę, że była to niedziela i bardzo rzadko ze względu na jego pracę była możliwość spędzenia czasu ze mną i z dzieckiem. Powiedział, ze jedzie do pracy a okazało się, że do niej. Czuję wstyd przed tą kobietą za to ze był z nią niż z nami po prostu się wstydzę, teraz tak nas kocha, jakie to puste słowa. Myśl o rozstaniu dojrzewa jak dobre wino. Muszę nauczyć się żyć sama. Muszę wsiąść się w garść. Muszę najpierw pokochać siebie znaleźć własną drogę. Tak bardzo mi jest trudno wszystko już nie jest takie same, moje wartości legły w gruzach. WSTYD ZA NIEGO
Tak wielki ból bije z twoich słów...tak boli t o co sie stało...
ale stało się ..niestety czasu nie da się cofnąć...
Podziwiam Cię..bo ..jestes SILNA!!!! tak jesteś..chodz sama jeszcze o Tym nie wiesz...
cieżko mi pisac jakieś kiepskie slogany...o wybaczeniu i miłości...
bo to ty jesteś w takiej sytuacji...i naprawdę...kiedyś dla ciebie słońce zaświeci...
Zostaw go, odejdź i żyj albo wegetuj. Choć osobiście proponuję żyć.
http://www.radio.lublin.pl/index.php?si … p;id=88468 pod tym adresem jest reportaż o mnie
Trochę to bez sensu wszystko, w sensie pisanie takiego listu. Przecież nikt tego faceta na siłe nie ciągnął ! gdyby nie chciał to by nie poszedł do innej, dlaczego obwiniana jest tylko ta druga. Poza tym jesli mezczyzna idzie do drugiej kobiety to znaczy w małezenstwie dzieje sie cos nie tak, i nie jest to na pewno wina tylko jego (bo zawsze wine ponoszą obie strony). Oczywiscie nie usprawiedliwia go znalezienie takiego rozwiązania, ale czy żona zastanowi się co ona może robi nie tak ze mąz od niej ucieka? Proponowalabym po prostu wszystkim żonom nie spoczywać na laurach kiedy już tylko wyjdą za mąż za swojego ukochanego ![]()
Trochę to bez sensu wszystko, w sensie pisanie takiego listu. Przecież nikt tego faceta na siłe nie ciągnął ! gdyby nie chciał to by nie poszedł do innej, dlaczego obwiniana jest tylko ta druga. Poza tym jesli mezczyzna idzie do drugiej kobiety to znaczy w małezenstwie dzieje sie cos nie tak, i nie jest to na pewno wina tylko jego (bo zawsze wine ponoszą obie strony). Oczywiscie nie usprawiedliwia go znalezienie takiego rozwiązania, ale czy żona zastanowi się co ona może robi nie tak ze mąz od niej ucieka? Proponowalabym po prostu wszystkim żonom nie spoczywać na laurach kiedy już tylko wyjdą za mąż za swojego ukochanego
A ja proponuje żeby to mężowie nie spoczywali na laurach....
Niestety Mała nie dokońca masz racje...czasami kobieta daje bardzo wiele a pomimo tego facet szuka...szuka...
co zrobiłam źle. Otóż wydałam pieniądze i zamówiłam kuchnie do nowego domu. Pieniądze były moje ale on uważa że można było spożytkować je inaczej np. kupić dla niego nowy samochód. Uważam, że facet powinien umieć sam zarabiać a nie ciągle wyciągać rękę kup mi to kup mi tamto. Ale ja kupowałam bo było mnie stać. Gdy przyszedł kryzys finansowy trzeba było szukać pocieszenia. Ja też czułam się źle. Ale mówiłam poczekajmy damy radę a nie polazłam szukać faceta do pocieszenia. Też mi brakowało wsparcia to ja przecież stałam się darmozjadem. Powiem wam szczerze, że nie powinnam z nim byś nawet minuty ale ta mała córeczka więcej ma rozumu niż mój dorosły mąż. Przy jakiej kol wiek kłótni prosi o to abyśmy mieli rodzinę. Powtarza kocham Cię mamo i kocham cię tato. Prosi nie chce aby tatuś się wyprowadzał. Więc serce mi się łamie. Jestem niekonsekwentna. To mała 3,5 latka pyta mnie zawsze czy tatuś z nami mieszka nawet gdy on jest w pracy i pyta czy wróci. Czy na pewno wróci...Widzę, że się zmienił ale to dla mnie już obcy człowiek Ale dla niej to jedna z najważniejszych osób w życiu. Naprawdę czuje się jak w więzieniu. Zostałam skazana na dożywocie? A może jakoś sobie z tym poradzę. Jeszcze nie wiem. Ale myślę że czas pokarzę. Może poznam kogoś dla którego oszaleje tylko co z dzieckiem co jej powiem. Jestem silna i wiem, że z tym krzyżem zajdę daleko.
Beatka, wysłuchałam reportaż i rozumiem Cię, to wstrząsające jacy są faceci i jak kłamią do bólu, miałam podobnie i dlatego rozumiem, podziwiam Cię, jesteś silną i mądrą kobietą i wierzę że cokolwiek postanowisz dasz radę.
Beato - z ciekawości weszłam na ten wątek aby dowiedziec sie co u Ciebie , .
Powiwm szczerze - myslałam ze jakos - takos ulozy sie bo tak to wygladalo na poczatku po liście ??
Wiem ze masz serce rozdarte - może poczekaj jeszcze ??? a może corci wytlumacz stosownie do jej wieku ze zawsze bedzie Wasza coreczka i ze ja kochacie ale narazie bedziecie mieszka.c osobno ,ze tatu.s bedzie ja odwiedzał itp .
Znam z autopsjii pare małżeństw ktorym po rozstaniu bardzo poprawiły sie relacje - .
Zycze rozsądnego wyboru .
Pozdrawiam
87 2011-02-22 00:17:52 Ostatnio edytowany przez narin82 (2011-02-22 00:20:39)
Beatko ....wiem co czujesz gdyż ja przezyłam 5 moze 6 kochanek mojego meza ....odeszłam...i bardzo tego załuje...bo nie potrafie zapomniec o nim i nie potrafie przestac kochac!!!!pomimo bólu jaki mi zadał...moje mysli wciaz krążą w okół niego....a tesknota dzieci (8 i 5 lat)nie do opisania....nie ma dnia by moje córeczki nie płakały za nim....gdybym mogła cofnac czas to wróciła bym do niego....ale sie juz nie da-zamienił mnie na lepszy model....chciałbym miec w sobie tyle siły co ty....
Witaj. Przeczytalam mniej wiecej watek. Pamietaj, ze zawsze winne sa obie strony, nie tylko ta kochanka, lecz tez Twoj maz. Oboje zrobili cos okrutnego. Pisalas tez chyba, ze spedzili razem walentynki. Ja wiem, ze nie moglabym byc niczyja kochanka i nawet uczucie do faceta nie moze byc nigdy usprawiedliwieniem, ze rozbija sie rodzine. Dla mnie facet zajety, nawet jesli mial dziewczyne, a nie zone zawsze byl oznakowany jako 'nietykalny' i nigdy takiego nie podrywalam i nie wyobrazam sobie czegos takiego. "Nie czyn drugiemu co Tobie niemile". Najgorsze jest to, ze wiele kobiet, ktore weszly w romans z zajetym facetem mysla, ze one nie sa niczemu winne, ze sa ofiarami, ale to nieprawda. Jezeli cierpia, to tylko przez swoja glupote i zasluguja na to - moim zdaniem. Nigdy nie bede pochwalac takiego okropnego zachowania, kompletnego braku zasad. Gdyby daly sobie spokoj slyszac, ze facet zonaty, to nie byloby sprawy, ja od razu, gdy poznwalam kogos i mowil, ze ma dziewczyne, to od razu traktowalam go wylacznie jako kolege i wiem, ze nic wiecej by nie zaszlo. Mysle, ze kazda kobieta powinna miec takie myslenie. Poza tym nie chcialabym faceta z odzysku, faceta, ktory moglby zrobic mi to samo co swojej partnerce, dlatego na sam podryw ze strony zajetych chlopakow zawsze reagowalam odtraceniem ich, bo nie chcialabym takiego faceta, dla mnie nie jest nic wart. Powiedzcie mi, tylko czemu tak malo dziewczyn ma taki charakter jak ja ? Czy nie latwiej byloby kierowac sie taki mysleniem jak ja ? Co o tym kobietki mysliscie ? Czy mysliscie, ze jest w Was cos tak wspanialego, ze mozecie czuc sie lepsze od zony Waszego kochanka? Nie. Jestescie puste i jestescie zazwyczaj tylko odskocznia.
Wybaczcie mi taki przepelniony emocjami tekst, sama nie jestem mezatka, tylko mloda panienka, w zwiazku, lecz po prostu nie rozumiem kobiet, ktore tak postepuja i facetow rowniez. Nie uwazam moich opinni za cos zlego, dziwna bym byla, gdybym przyklaskiwala takim zachowaniom. Nie wolno temu przyklaskiwac, bo takie zachowania zawsze kogos rania, dlatego tez dziwia mnie czasem tematy, gdzie dziewczyna pisze, ze przespala sie z zonatym i nie dostaje slow krytyki, a moim zdaniem - naleza jej sie. Nie wolno patrzyc ze spokojem jak ktos kogos rani, warto powiedziec jak bardzo zle ten ktos postepuje, wtedy pokazujemy, Ze mamy w sobie dobro, wrazliwosc i zasady mornalne.
Autorko, szkoda czasu na tego faceta, nawet dla dobra dziecka, powinas rozstac sie z nim i zaczac zyc na nowo, zwlaszcza, ze sama widzisz, ze Wasz zwiazek to fikcja i tylko cierpisz. Wiem, ze ciezko na pewno odejsc od kogos z kim bylo sie tyle lat, ale wierze, ze w koncu zrozumiesz, ze tak bedzie dla Ciebie najlepiej. Nie ludz sie, ze Twoj maz zmieni sie jak za dotknieciem czarodziejskiej rozdzki.
Gdybym mogła, wiele bym od Ciebie wzięła. Przeczytałam list. Jest dobry. Ale część o tym, że to facet się stara i to on powinien latać kolo Ciebie. To mi wiele daje. Może jeszcze długo potrzebuje, żeby do tego dojrzeć. Ale Ciebie podziwiam
byle tak dalej.
Hej dziewczyny !
Dzisiaj mija rok odkąd się dowiedziałam, że mój związek to fikcja a mój facet to świnia. Jest już dużo łatwiej ale inaczej. Staram się wygłuszyć w sobie nienawiść i złość ale z tym nie jest najlepiej. Co się zmieniło - a więc nie wstaje rano do dziecka tylko mąż wstaje. Mąż bawi się z dzieckiem i robi sobie kanapki, ja dostaję rano kawę. Planujemy razem wakacje i zajmujemy się planami aranżacji ogrodu. Wychodzimy do restauracji na obiadki i chodzimy do kina. Można by powiedzieć sielanka. Ale tak naprawdę to ten rok był trudny trudno nam się rozmawia, szukamy tematów. Jestem silniejsza ale wolałabym być słaba mieć faceta, który będzie mnie kochał i się mną opiekował. Ech ale same wiecie, że życie to nie bajka. Mam tysiące marzeń i tysiące planów. Zrealizuje je wszystkie. Jestem babką z klasą, dobrze wyglądam zadbana elegancka i zdałam sobie sprawę, że mogę żyć sama. Wcale do szczęścia nie potrzebny mi facet. Jak coś się zacznie źle działać powiemy sobie do widzenia. Ostatnio zaczęłam się więcej uśmiechać a wspomnienia tamtej sytuacji zaczynają mnie śmieszyć. Może więc nam się uda. Chyba przeszłam wszystkie etapy złości, teraz tylko fajne życie dla siebie. Przecież nie zostało nam tak dużo czasu. Robię głęboki oddech zbliżającą się wiosną, szykuje dzisiaj fajna kolację dla dwojga i upojny sex. Kocham życie i chce żyć. Pozdrawiam was a jeszcze fajny makijaż i uśmiech na twarzy !!!!
Moze i ja tego doczekam...
Tak swoja drogą.. Czy Maż który zdradził i przyznał sie do winny.. nie zasłużył na to by nim manipulować?
Maż mnie zdradził w zeszłym roku pisałam wam wtedy moja historię... Co prawda nie odważyłam sie na rozwód. tylko na separacje... A On przez ten czas jak mu przebaczałam (niby) uważa mnie za mądrą wspaniałą silną kobietę... Która jest najlepsza na swiecie.. I doszegł że tamta jest głupia.. Choc mieszkam u rodziców.. to jest na kazde moje skinienie..
i ciagle słysze prosze wróc.. bez ciebie nie umiem żyć.. i te jego spojrzenie.. Gdy tak patrze na niego... to mnie po prostu cieszy... ze on cierpi.. moze nie tak jak ja ale cierpi.
Moje motto to: nigdy nie zapominać o tym co było jak ktoś mnie zdradził..
Może i jestem wredna..
Amis napisał/a:Wybacz mężowi w końcu zdrada choć boli jest powszechnym występkiem a jak wiesz Twój mąż był lekko manipulowany.
jeśli tak poważna rzecz, jak zdrada, jest "powszechnym występkiem", to proszę o spluwę - zastrzelę się sama, szybko i czysto, bo żyć w takim świecie to koszmar. To jakaś paranoja!..
Mąż był manipulowany????
Kobiety, na litość Piekieł, czy to faceci Wam robią tę mannę z mózgu???
czym go niby "manipulowano"? joystickiem? kursorem w komputerze? To za kogo Wy wychodzicie za mąż - za ludzi z pełną zdolnością do oceniania i decydowania o własnym życiu i wyborach, czy za bezwolne manekiny, którym trzeba wetknąć w dziób łyżkę z kaszą i pogłaskać po gardle, żeby przełknęli????
ja też kiedyś się dowiedziałam, że mój ex mi się oświadczył, bo to taki słaby i podatny na manipulacje facet
Zgadzam sie ,ze kazdy ma swój rozum i wole ale niestety życia jest jakie jest a zdrady są i pewnie będą -przyczyny sa różne ,skutki zawsze opłakane ale trzeba żyć dalej .
Tyle małżeństw ,czasem watro wybaczyć choć to trudne ,czasem niemożliwe.
Pozdrawiam Cię beatko i życzę uśmiechu i by czarne chmury nie wisiały więcej nad tobą.
Kasiu jak długo zamierzasz tkwić w separacjii?? - to jest to samo co rozwód tylko ze nie mozna zawierać związku małzęńskiego .
Oboje macie związane ręce .
Przemyśl to -
Beatko - od jakiegos czasu podczytuję ten wątek - istotnie jestes silną kobietą ale jak widze do szczęścia do duzo Ci brakuje .
Postawiłąś na rodzine , zapominając o sobie .Al;e takie jesteśmy - my kobiety .
.
I jeszcze wam powiem - jak dorastałam to moja Babcia i Mama upominaly mnie - "pamietaj nie buduje sie swojego szczęścia na cudzych łzach>
To przekazałam synowi a teraz wpajam i wnucce 19 letniej panience .
nie wiem jak długo..
nie myslałam o tym czy załoze drugi związek... Doszłam do wniosku że separacja bedzie dobrym rozwiazaniem dla mnie
Choć według nie go to powinnam wrócić by rozwiazać nasze problemy.. Ale oczym ja mam gadać z człowiekiem co tylko mu seks w głowie... nie dzieci ich potrzeby.?? Kiedyś przeczytałam ze chłop klóry lubi seks i zdradza z tego powodu nigdy sie nie zmiania, a jak probuje sie zmienić to jest to krótko trwałe i pozniej wszystko wraca na stary tor.
Dlaczego Separacja.. Bo już jak wspomniałam niemyslałam o drugim związku (choć gdyby był jakiś książę na białym koniu)
niemieszkamy razem od lutego. i prawdzie powiedziawszy niechce tego zmieniać. a On dziewczyny zasługuje na rozwód??? Człowiek co mnie tak zranił.. robił to na oczach starszego dziecka.. i na dodatek nie wie czy sie zmieni?? Ja mu tej satysfakcji nie dam i rozwodu teraz ode mnie nie dostanie!
Pierw bedzie załował ze bedzie mnie tak traktował. Może i jest mściwa i wredna ale tyle co ja przeszłam.. to na to zasługuje..
a Separacji mi wystarczy. Jak sie znajdzie wspomniany ksiazę na białym koniu to wtedy wezmę rozwód. ![]()
Jak sie znajdzie wspomniany ksiazę na białym koniu to wtedy wezmę rozwód
a wtedy on Tobie nie da rozwodu .
Chyba wiesz ze uzaleznienie od seksu leczy sie każde inne uzaleznienie .????
Na poprawę to raczej Ty nie licz , tylko na to abys bardziej zobojetniała i uwolniła sie od ojca Twoich dzieci .
Jak sie znajdzie wspomniany ksiazę na białym koniu to wtedy wezmę rozwód
a wtedy on Tobie nie da rozwodu .
Chyba wiesz ze uzaleznienie od seksu leczy sie każde inne uzaleznienie .????
Na poprawę to raczej Ty nie licz , tylko na to abys bardziej zobojetniała i uwolniła sie od ojca Twoich dzieci .
Tym, księciem to ja akurat żartowałam.. wiem że tacy sie nie zdarzają.. tak jak nie wierze że maż sie zmieni...
Wiem zę takie uzależnienie sie leczy ale On nie chce sie leczyc. twierdzi ze sam dam rade..
Ja juz z obojetniałam.. wisi mi to co On zrobi.. dla mnie może nie istniec byle żebym miala z czego dzieci utrzymac..
a do rozwodu musze jeszcze duzo przemyslen mieć za sobą... tak jak do separacji..
Może i ja dodam coś od siebie...
Przeczytałam wątek i zauważyłam jak jesteśmy różnymi kobietami od siebie. również przeżyłam zdradę (nie była aż tak okropna jak Wasza: byliśmy ze sobą jakieś 2 miesiące i wtedy mój ówczesny chłopak spędził 3 dni ze swoją ex, z którą był prawie 7 lat... Wiem z czego to się wzięło, przyzwyczajenie do niej... Dzięki tej zdradzie przekonał się,ze ona to już rozdział zamknięty, a dzięki mojej walce o niego udowodniłam mu jak bardzo jest dla mnie ważny. Wygrałam starcie o przecudownego człowieka! Dziś jest moim mężem, mamy dwójkę dzieci, a na wspomnienie jego zdrady w jego oczach pojawiają się łzy, bo nie może sobie wybaczyć jak bardzo mnie wtedy skrzywdził) Każda zdrada boli, każda jest inna od siebie i bierze się z innych przyczyn. Dlatego jedna kobieta wybaczy i buduje szczęście z delikwentem, inna zaś wybaczy choć nie do końca, kolejna zaś będzie się mścić na winowajcy. I każda z nas ma rację! Każda na swój sposób radzi sobie z tym doświadczeniem i każdy sposób jest dobry. Jednej daje satysfakcję, inna zmienia się wewnętrznie i zewnętrznie.
Sposób na poradzenie sobie ze zdradą? Zastanowić się co ona wniosła do związku, co zmieniła, skąd się wzięła. W moim przypadku była buteleczką szczęścia, bo teraz mam wspaniałego męża, dba o mnie i dzieci i od tamtego momentu nie spojrzał na żadną inna!
a żeby cały czas za mną szalał dbam o wygląd, zawsze wysłucham i pocieszę. Uśmiechnięta żona= brak szans dla kochanki. Wiem co mówię!
pozdrawiam Cię Beato i wszystkie inne zdradzone!
99 2011-03-07 17:09:19 Ostatnio edytowany przez Cassie (2011-03-07 17:09:47)
Witam serdecznie. Beatko bardzo wzruszył mnie Twój list. Za pół roku wychodzę za mąż. I kiedy tak czytam te wszystkie posty to zastanawiam się czy to w ogóle ma sens. Dwoje ludzi kocha się, biorą ślub a tu nagle.. zdrada? A gdzie ta miłość? Gdzie tych dwojga tak kochających siebie ludzi?
A tak swoją drogą to nie potrafiłabym dalej żyć z facetem, który mnie zdradził. Tak uważam. Znając siebie starałabym się zniszczyć tą kobietę..
Życzę dużo siły kochane !
Witaj BEATA 1169...Gratuluje że wyszłaś prawie na prostą ..chociaż życie pokaże.Jesteś młodą i piękną kobietą ..i szczęśliwą ....Rozumię Twoją sytuację sama przeżyłam podobną zdradę.Jestem teraz silna i myślę bardziej rozsądnie i bez emocji.Mieszkam dalej z mężem , dbam o siebie.Pamiętaj myśl sercem i nigdy nie prowokuj.Zawsze wina leży po obu stronach...pozdrawiam
Dziewczyny nie ma reguły na zdradę. Możesz być piękna wyrozumiała kochająca. Pojawia się kobieta, która opowiada że jest najwspanialszy, że jeszcze takiego nie spotkała, ze nie wie co by bez niego zrobiła, że jest jest smutno, że tęskni itp.... bzdety. Niczego od niego nie wymaga chce z nim "tylko rozmawiać". Pozwala a nawet zachęca do picia wódki ( ja zawsze byłam przeciwna chodzi o ilość) dla mądrej osoby wszystko jest do spożycia nawet alkohol. Ciągle o sobie przypomina opowiada jaka jest wspaniała mówi że lepiej gotuje lepiej sprząta. Więc facet zaczyna cie porównywać. Zaczyna się zastanawiać może rzeczywiście tamta jest fajniejsza. A w związku jak w życiu pojawiają się problemy najpierw finansowe potem zaczyna być zimno w domu a potem w sypialni. Starasz się ale tamta trzyma rękę na pulsie i nie tylko. Czaruje coraz bardziej i odciąga. Żona jest wtedy na straconej pozycji bo wymaga oprócz kochania. Wynieś śmieci pobaw się chwile z dzieckiem nie pij tyle ..... On jest dla ciebie nie miły ty też przestajesz się starać. Szlak cię trafia, o co mu chodzi. Starasz się a tu nic nie pomaga. Chcesz mieć rodzinę nie tylko dla siebie ale i dla dziecka. I tu popełniamy błąd. Niepotrzebnie się starałam. Niepotrzebnie mi tak zależało. Najlepiej pokazać, że ci nie zależy. Niech też myśli co się dzieje. Ja przeszłam wszystkie etapy złości mój największy problem to ponownie otworzyć się na niego, nie potrafię czerpać przyjemności z sexu, nie bardzo umiem z nim rozmawiać. Dzisiaj dostałam od męża laurkę na dzień kobiet prezent i uroczystości mają być popołudniu. Przygotuję kolację na pewno będzie miło. Wymyślam sposoby na wspólne zabawy z dzieckiem aby słyszeć beztroski śmiech córki. Mam miliony planów. Zmieniłam się pod tym względem, że nie mam już poczucia że muszę być z nim. Mogę być sama i mogę być szczęśliwa. Do łóżka mogę sobie znaleźć kogoś zawsze. Ale mnie to nie kręci. Mam zasady i swoja dumę jestem silna ale marzę o zemście i nic z tym na razie nie mogę zrobić. Chciałabym tamtej kobiecie napluć w jej parszywą kłamliwą gębę. My kobiety jesteśmy bardziej mściwe od facetów. Życze wam dzisiaj wszystkiego naj. Spełnienia marzeń i wspaniałych facetów.
Zawsze wina leży po obu stronach...
dlaczego używasz określenia "wina"?? to nie jest kwestia winy, tylko przyczyny - niby mała różnica semantyczna, ale jednak. Bo czy można uznać, że np dziewczyna, która ma małe dziecko, a mimo to pracuje zawodowo, do tego zajmuje się domem (czyli de facto drugi etat), nie ma ochoty wieczorem na nic, poza padnięciem na twarz do łóżka, ale na pewno nie na wymyślny sex z użyciem odlotowej bielizny, bitej śmietany i blatu kuchennego stołu - czy ona jest "winna" tego, że jej mąż/partner pójdzie w tango z inną? to nie jest przewinienie, wykroczenie, tylko kwestia niedomówień między partnerami, a więc efekt, przyczyna, a nie "zbrodnia" ![]()
Gorzej jak to jest typ kobiety który mysli wciąż co facet w rosporku.. Mój mąz nigdy nie był zwolennikiem wódki Ona tak..
Ich zblizyło to to ze ja niemiałam czasu dla niego że wciąż pracowałam Choć pieniedzy mielismy pod dostatkiem to miedzy miedzy nami sie robiło zle.. ja miałam pretensje że Wojtkowi leków nie podał..
że Miłosza nie przypilnował.. ze psom nie dał jeść.. że naczynia na mnie czekają by pozmywać.. itd..
A ona perfidna żmija to wykorzystała..
bo Pawel jest z tych co musza sie wygadać wyżalić.. i Ona tez sie jemu wyżalała.
Wkoncu każdą wolną chwile z nią spedzał.. kiedy tylko mnie nie było... i sie stało..
Gdy sie wyprowadzałam nie myślałam o tym czy wróce.. czy sie rozstaniemy czy bedzie rozwód..
Nie myslałam Oniej , bo wiem ze dla niego jest ona niczym... zwykłym towarem..
Wie że by popełnił bład zostawiając mnie dla niej.. Bo jesteśmy przeciwnosciami.. Ja sobie swietnie ze wszystkim daje rade.. czasami mam jakies małe problemy ale zawsze wychodzę na prosto.. Dla mnie licza sie dzieci.. ich zdrowie.. wychowanie.. moje dzieci nigdy nie zostawały same nigdy im sie krzywda nie działa. a tam tak.. Zwsze Ona przychodzila bo ktorejs córce coś sie stało..
To jest typ .. kótra umie na mącić i wszedzie. Potrafila przchodzic do mnie u mi beszczelnie opowiadają c jak jej to dobrze było z Pawłem jak Ona by to życie poswiecila na niego.. Co gorsze ostatnio powiedziala ze jest znim w ciazy.. Niebyła u lekarza nawet testów nikt nie widział.. moze sobie uroiła. wyjasni sie latem.
Wyprowadzila sie do matki.. a może ją mąż wyzucił.. ?? tak ze koszmar jej minął.. ale ból i rozterki z tym zwiazane zostaly..
Bo kto to wie co bedzi w przyszłosci.. czy znowu ta zmija mącić ?? Bo pewna jestem że Paweł do niej nie wróci..
Jestem osobą wyrozumiałą, która musi wszystko przemyśleć..
Zdolną nawet poswiecić swoje życie.. By tylko moje dzieci mialy szczescie..
Dla niech tata był wzorem... to ze czego zapomnial to dla nich nie było wazne.. Tesknią za nim..
Niesztuka Odejść
sztuką jest wybaczać..
Beatko gdybyś sie tak nie starała to by mąz nie wiedział jaki skarb w postaci ciebie.
i doszedł by do innej. Na wszystko potrzeba czasu...
104 2011-03-08 12:16:36 Ostatnio edytowany przez Tisha (2011-03-08 12:24:06)
"Nie sztuką odejść"?
Taaaak, sztuką jest zostać w związku z facetem, który Cię nie szanuje, któremu nie ufasz i męczyć się z morderczymi wspomnieniami do końca życia, pozwolić dzieciom by widziały jaka mamusia jest nieszczęśliwa, nie to co bezbolesne odejście i ułożenie sobie zdrowego życia od nowa. Po co iść na łatwiznę jak można umęczać siebie i dzieciaki.
Dodam jeszcze, że co do wybaczenia się zgodzę - jest to sztuka, ale wybaczaj mądrze. Podam przykład, który przeczytałam w jakimś artykule:
Pożyczasz komuś pieniądze, ktoś nie oddaje i nie odzywa się do Ciebie. Spotykasz go na ulicy - wybaczyłeś, więc normalnie podchodzisz, rozmawiasz. Za jakiś czas ta sama osoba znów prosi Cię o pożyczkę, odmawiasz jej, argumentując, że juz raz w tej kwestii Cię zawiodła, owszem wybaczyłeś jej i nie masz żalu, niemniej jednak nie udzielisz jej więcej pożyczki.
Przykład banalny, ale obrazujący.
Dlatego proponuję wybaczyć i odejść.
W ostatnim moim poście dodałam, że to jak zachowa się kobieta po zdradzie zależy od wielu czynników: jej charakter, dzieciństwo itp. Dlatego jedne odchodzą, inne jakoś dają radę z tym facetem po zdradzie, a jeszcze inne są z nim, ale się przy tym bardzo męczą psychicznie. Wiem jakie potrafią być "te drugie". Dzwonią, piszą, mącą w głowie. Słowem nie odpuszczają. Facet ma swój rozum, świadomość podejmowania decyzji, ale ma cechy, które zawsze w nim będą: instynkt łowcy, kochają komplementy, chcą być samcem alfa... Gdy w domu żona wydaje tylko polecenia, narzeka i się zaniedbuje w facecie budzą się pierwotne instynkty. I nie ważne czy ona jest brzydsza, biedniejsza czy jest alkoholiczką itp. facet poleci za nią jeśli ona poświęci mu trochę uwagi i zrobi z niego super macho.
Etapy złości miną, ale żal zostanie już na zawsze. Wiem co mówię. Zawsze pamięcią będziemy wracać. U mnie zdrada pojawiła się 4 lata temu, a do dziś podczas kłótni potrafię mu to wypomnieć.
Kobiety są mściwe? Tak są, bo facet to idzie i od razu tamtemu w zęby da, a my nie... my knujemy, obmyślamy, planujemy jakieś zemsty. Rezultat? przeważnie nici z naszych planów...
Niedawno też przeżywałam jakieś załamanie w małżeństwie. Przyczyny? Dwójka małych dzieci, studia, dom i nikogo do pomocy. Zaczęłam się zaniedbywać. W sypialni co raz zimniej choć ja miałam ochotę cały czas taką samą. Metoda ratunkowa? Włoski blond ( bo taki u mnie maż kocha najbardziej), solarium, dieta i ćwiczenia (= parę cm w obwodach mniej),nie ustawiam dni już pod niego tylko pod siebie i dzieci. No i te studia...
kopalnia zazdrości dla męża. Wynik? Szaleje za mną jak kiedyś, seks parę razy, nie w roku, lecz w tygodniu
i ta lawina komplementów każdego dnia... dodam tylko,ze ciuszki też zmieniłam na bardziej sexi . to działa!
Gdyby każdy miał wybaczać i odchodzić bo tak łatwiej.. lub jak tylko sie dowiedzą o zdradzie to by odeszły
to ile było by rozwodów..
ja to rozumiem że nie kazda kobieta jest skłona do poświeceń dla dobra dzieci... ja najwidoczniej tak..
U mnie jest tak.. moje dzieci nie widzą mnie że mama jest smutna przez tate... nigdy nawet nie słyszały że coś może jest miedzy nami nie tak. Nigdy Paweł ich nie bił
Gdyby Paweł ich zle traktował.. czy mnie poniżał przy nich to bym napewno odeszła.. ale tak nie jest... Dlatego nie składam sprawy o rozwód.. tylkoo separacje
Większość z Was umie podać przyczyny zdrady. Wyciągnęłyście jakieś wnioski i pewnie na przyszłość już więcej nie doprowadzicie do tego. Zastanawia mnie tylko jedno. Dlaczego faktycznie tak tłumaczymy tych naszych mężów. W żadnym poście nie zauważyłam choćby jednego złego słowa pod ich adresem. Widać jak kobieca psychika działa w takich momentach, jak skrupulatnie uniewinnia, ustawia wersję wygodną dla zaakceptowania. Zawsze nienawidzimy tej drugiej ( ja też, bo po cholerę bierze się za zajętego?)
Nie zastanawiałyście się nigdy nad tym? Dlaczego tak gładko, podświadomie obwiniamy tylko ją? A on staje się ofiarą podstępu?
pewnie teraz wywołam gorącą dyskusję, ale może dzięki temu zrozumiem dlaczego tak robimy. Pewnie padnie dużo odp, że dla dzieci, ale co z tymi, co dzieci nie mają, a jednak wybaczają?
Moim zdaniem tylko głęboka, prawdziwa miłość jest w stanie wybaczyć. Ile z Was jest w stanie powiedzieć pewnym głosem: TAK, KOCHAM GO! ?
Gdyby każdy miał wybaczać i odchodzić bo tak łatwiej.. lub jak tylko sie dowiedzą o zdradzie to by odeszły
to ile było by rozwodów..
ja to rozumiem że nie kazda kobieta jest skłona do poświeceń dla dobra dzieci... ja najwidoczniej tak..
U mnie jest tak.. moje dzieci nie widzą mnie że mama jest smutna przez tate... nigdy nawet nie słyszały że coś może jest miedzy nami nie tak. Nigdy Paweł ich nie bił
Gdyby Paweł ich zle traktował.. czy mnie poniżał przy nich to bym napewno odeszła.. ale tak nie jest... Dlatego nie składam sprawy o rozwód.. tylkoo separacje
Ja odeszłam od narzeczonego po zdradzie, kilka lat razem, wspólne mieszkanie, ślub w toku. Fakt - nie miałam dzieci.
Niemniej jednak moja mama została przy ojcu, wychodząc z założenia, że to dla "dobra dzieci", żeby "miały ojca". Mała byłam, ale czułam, że jest źle, że nie ma między nimi miłości, że coś jest nie tak. Nie rozumiałam tego i to mnie dobijało. Potem było gorzej, dorastałam widziałam i wiedziałam więcej i żałuję, szczerze żałuję, że matka nie odeszła od niego. Dlatego z autopsji wiem, że to co kobiety uważają za "dobro dzieci" niekoniecznie nim jest, a wręcz przeciwnie.
A co do zwiększającej sie w takiej sytuacji liczby rozwodów to uważam, że zadziałałoby to tylko na plus. Nie od razu, ale jakby tak się działo, że po każdym takim świństwie jak zdrada kobieta by się rozwodziła to może w końcu ślub miałby sens, a przysięga małżeńska by coś znaczyła. Bo z tego co widzę to teraz można ją o kant d*** potłuc. Ślubujesz wierność i co? Puste słowa. Bierzesz ślub i sobie odpuszczasz bo już nie ma o co sie starać, przecież już po ślubie więc można sobie olać. Niestety dużo ludzi świadomie bądź nie wychodzi z takiego założenia. A gdyby skrzywdzeni partnerzy potrafili się postawić i byłoby to na porządku dziennym to wtedy ludzie bardziej by się starali bo wiedzieliby, że jak nie będą sie starać to walizy za drzwi i do widzenia. Coś na zasadzie - złamałes przysięgę wierności: zdradziłeś - to moja mnie już nie obowiązuje i Cię opuszczam, mimo, że ślubowałem/am, że nie opuszczę aż do śmierci. Niestety to wizja utopijna w dzisiejszych czasach. Kiedyś ludzie mieli większy szacunek do instytucji małżeństwa. Moi dziadkowie - 55lat po ślubie i co? Żadne nie zdradziło drugiego. Więc nikt mi nie powie, że zachowanie wierności i wzajemnego szacunku jest niemożliwe.
Moim zdaniem tylko głęboka, prawdziwa miłość jest w stanie wybaczyć. Ile z Was jest w stanie powiedzieć pewnym głosem: TAK, KOCHAM GO! ?
A moim zdaniem gdy jest głęboka i prawdziwa miłość to nie ma potrzby wybaczać bo do zdrady nie dochodzi. Jeśli zaś taka miłość istnieje tylko u jednego z partnerów to tym bardziej nie widzę powodu wybaczenia zdrady, w kontekście zostania przy zdradzającym partnerze, bo i po co trwać przy kimś kto nie odwzajemnia naszego uczucia?
Kasia-Domańska mam do Ciebie pytanie... Zastanawiałaś się nad tym, co da Ci ta separacja?
Po Twoich postach widać, że kochasz męża, masz mimo wszystko szacunek do niego,że nie robił scen przy dzieciach. A jak dzieci dowiedzą się o separacji? Czuje,że masz w sobie tak wielkie pokłady wybaczenia, wiesz dlaczego zdradził, że dałabyś radę i bez tej separacji... Chyba jesteś taka jak ja- mimo zdrady, widzisz jego dobre strony... U mnie zdrada sprawiła,że jesteśmy sobie bliżsi i bardziej szczęśliwi. Mimo że dzieci wtedy nie mieliśmy... Zastanów się nad tą separacją. Czy ma sens? Czy coś zmieni? Czy Ty poczujesz się przez to lepiej?
Nie znam Was, ale po postach wnioskuję, że macie jeszcze szansę na szczęśliwy związek. A może terapia małżeńska?
Niemniej jednak moja mama została przy ojcu, wychodząc z założenia, że to dla "dobra dzieci", żeby "miały ojca". Mała byłam, ale czułam, że jest źle, że nie ma między nimi miłości, że coś jest nie tak. Nie rozumiałam tego i to mnie dobijało. Potem było gorzej, dorastałam widziałam i wiedziałam więcej i żałuję, szczerze żałuję, że matka nie odeszła od niego. Dlatego z autopsji wiem, że to co kobiety uważają za "dobro dzieci" niekoniecznie nim jest, a wręcz przeciwnie.
Widzisz tu ujawnia się to, co wcześniej napisałam o przyczynach zachowania kobiet po zdradzie. U Ciebie to dzieciństwo miało wpływ na Twoją decyzję o rozstaniu.
A co do mojej teorii o miłości: widzisz w moim przypadku to ja pierwsza kochałam miłością głęboką, prawdziwą i nie żałuję, że nie odeszłam, bo w moim J. ta miłość dojrzewała z czasem, aż dojrzała i zrównała się z moją, teraz tworzymy super związek, w którym miłości, szacunku i szczęścia nie brakuje.
To stwierdzenie: TAK, KOCHAM GO! To do kobiet, które zostały z partnerem po zdradzie, a nękają je różne myśli. Jeżeli nie możemy jednoznacznie powiedzieć tego zdania, to po co dalej ciągnąć związek na siłę... A facet, który po zdradzie chce być jednak z żoną, narzeczoną czy po prostu se swoją dziewczyną to chyba też się czegoś nauczył, coś przemyślał. Inaczej zostałby z tamtą... Pierwszy raz można wybaczyć, inna sytuacja jest wtedy, gdy zdrada popełniana jest po raz drugi. Tu mowy o wybaczeniu już nie ma!
A może jest na forum jakiś Pan, który zdradził? Opisałby nam swój punkt widzenia. Bez szykan na swoją osobę z naszej strony. Po prostu chciałabym zrozumieć fenomen tego zjawiska. Interesuje mnie wymiana poglądów, odpowiedzi na różne nurtujące nas pytania. A może jakaś Pani, która dopuściła się zdrady? Proponuję kulturalną dyskusję na ten temat.
Tisha napisał/a:Niemniej jednak moja mama została przy ojcu, wychodząc z założenia, że to dla "dobra dzieci", żeby "miały ojca". Mała byłam, ale czułam, że jest źle, że nie ma między nimi miłości, że coś jest nie tak. Nie rozumiałam tego i to mnie dobijało. Potem było gorzej, dorastałam widziałam i wiedziałam więcej i żałuję, szczerze żałuję, że matka nie odeszła od niego. Dlatego z autopsji wiem, że to co kobiety uważają za "dobro dzieci" niekoniecznie nim jest, a wręcz przeciwnie.
Widzisz tu ujawnia się to, co wcześniej napisałam o przyczynach zachowania kobiet po zdradzie. U Ciebie to dzieciństwo miało wpływ na Twoją decyzję o rozstaniu.
A co do mojej teorii o miłości: widzisz w moim przypadku to ja pierwsza kochałam miłością głęboką, prawdziwą i nie żałuję, że nie odeszłam, bo w moim J. ta miłość dojrzewała z czasem, aż dojrzała i zrównała się z moją, teraz tworzymy super związek, w którym miłości, szacunku i szczęścia nie brakuje.
To stwierdzenie: TAK, KOCHAM GO! To do kobiet, które zostały z partnerem po zdradzie, a nękają je różne myśli. Jeżeli nie możemy jednoznacznie powiedzieć tego zdania, to po co dalej ciągnąć związek na siłę... A facet, który po zdradzie chce być jednak z żoną, narzeczoną czy po prostu se swoją dziewczyną to chyba też się czegoś nauczył, coś przemyślał. Inaczej zostałby z tamtą... Pierwszy raz można wybaczyć, inna sytuacja jest wtedy, gdy zdrada popełniana jest po raz drugi. Tu mowy o wybaczeniu już nie ma!
Nie wiem czy dzieciństwo czy szacunek do samej siebie, którego zabrakło mojej matce, ale wiem juz z autopsji dlaczego nie ma sensu trwać w czymś takim. To moje zdanie, jeśli Ty zaś wybaczyłaś i jest Ci z tym dobrze to daj Ci Boże zdrowie. Ja wiem, że można stworzyć wspaniały związek bez zdrady, gdzie ludzie się szanują - widzę to na przykładzie dziadków i do takiego związku dążę. Zdrada jest dla mnie niewybaczalna. A moje posty odnoszę głównie do kobiet, które myślą, że zostaną dla dobra dzieci mimo, że same czują się jak śmieć. Po prostu chce przestrzec przed tym, że takie zachowanie może wyrządzić dzieciom dużo większą krzywdę. Facet, który ma żonę i dzieci sypiając z inną babą nie zdradza tylko żony, ale całą rodzinę.
Kasia-Domańska mam do Ciebie pytanie... Zastanawiałaś się nad tym, co da Ci ta separacja?
Po Twoich postach widać, że kochasz męża, masz mimo wszystko szacunek do niego,że nie robił scen przy dzieciach. A jak dzieci dowiedzą się o separacji? Czuje,że masz w sobie tak wielkie pokłady wybaczenia, wiesz dlaczego zdradził, że dałabyś radę i bez tej separacji... Chyba jesteś taka jak ja- mimo zdrady, widzisz jego dobre strony... U mnie zdrada sprawiła,że jesteśmy sobie bliżsi i bardziej szczęśliwi. Mimo że dzieci wtedy nie mieliśmy... Zastanów się nad tą separacją. Czy ma sens? Czy coś zmieni? Czy Ty poczujesz się przez to lepiej?
Nie znam Was, ale po postach wnioskuję, że macie jeszcze szansę na szczęśliwy związek. A może terapia małżeńska?
co mi da separacja.. hmn.. gdy skladałam wniosek do sądu myslałam o tym że separcja bedzie dla niego swego rodzaju karą i zabezpieczeniem że moze jednak razem nie bedziemy że jednak coc bedzie nie tak... Nikt pewności przecież niema..
Pewnie i mam duże pokłady wybaczenia. I tak jak napisałaś widzę po czesci dobre strony... wierze pocześci że Pawla nauczyła dużo ta zdrada.. i to że sie wyprowadziłam...
wierze że sie zmienił.. bo to widać. ale boje sie tylko nie wiem czego..
a na terapie mnie nie stać.
długo przemyślałam dlaczego mąż mnie zdradził.. Rozmawialiśmy bardzo długo... Pewnie gdyby nie te rozmowy niebyło by szansy nawet odbudowanie tego co runeło... i pewnie bym dzisiaj tak spokojnie z wami nie rozmawiala.
Paweł chciał z mną rozmawiac.. dla niego wciaz jestem przyjaciółką która moze pogadać... nawet na te najtrudniejsze rozmowy.. Niekazdy facet mówi wprost o tym że zdradził ze zle sie ztego powodu czuje.. że jest coś nie tak..
U mnie oberwało sie i kochance... i to tak konkretnie... dostała takie wiązanki ze huhu..
i Pawłowi.. nie raz.. i zapamieta On to na całe życie..
A moje posty odnoszę głównie do kobiet, które myślą, że zostaną dla dobra dzieci mimo, że same czują się jak śmieć. Po prostu chce przestrzec przed tym, że takie zachowanie może wyrządzić dzieciom dużo większą krzywdę. Facet, który ma żonę i dzieci sypiając z inną babą nie zdradza tylko żony, ale całą rodzinę.
z tym to już trochę przesadziłaś to że napisałam że skłonna bym by do powrotu dla dobra dzieci to nie znaczy że czuje sie jak śmieć czy tez inaczej..
Ja Cie rozumiem co przeszłas w dziecinstwie... ale napewno twojej mamie by sie nie spodobało to co napisałas..
U mnie z kolei jest tak że moi rodzice sa w sepracji.. Ojciec prowadził.. i prowadzi hulaszczy tryb życia.. długi i te sprawy.. ma taki charakter ze nawet moja mama nigdy by sie od niego nie dowiedziała że zdradzał ..czy cos podobnego..
Choc było nie kiedy cieżko to nigdy niemiałam za złe mamie że nie odeszła od niego... to była jej wyłączna decyzja..
i nie ucierpiało potym względem moje dzieciństwo.. i życie..
A moje posty odnoszę głównie do kobiet, które myślą, że zostaną dla dobra dzieci mimo, że same czują się jak śmieć. Po prostu chce przestrzec przed tym, że takie zachowanie może wyrządzić dzieciom dużo większą krzywdę. Facet, który ma żonę i dzieci sypiając z inną babą nie zdradza tylko żony, ale całą rodzinę.
i tu się z Tobą zgodzę w 100% ! dlatego taka kobieta, która jest z facetem dla dzieci powinna zadać sobie to pytanie czy kocha. Wiem, że bycie z kimś tylko dla dzieci tak naprawdę je tylko krzywdzi. Mój ojciec to pijak, żul jakich pełno w parkach na ławkach, a moja mama z nim jest cały czas niby,że dla nas. A nam byłoby dużo lepiej bez niego, bez tych awantur, widoku i smrodu żula... Dlatego też nie popieram zostawania z kimś dla dzieci. tylko,że tu jest inny przykład, ale równie obrzydliwy.
Kasiu- jeśli mogę się tak do Ciebie zwracać- separacja to kara dla męża- tak napisałaś... A dla Ciebie? Widać,że go kochasz, że już mu wybaczyłaś, ale ta duma nie pozwala... Mój też przyznał się,że żałuje, rozmawialiśmy, rozmawialiśmy i co? dziś jest pięknie... jak czytam Twój post widzę w nim mojego J., ale wiem,że to Twoje życie, bylebyś nigdy nie żałowała tej decyzji, separacja jest odwracalna, ale pokazuje mu,że już jakoś Twoje uczucie się do niego zmieniło, może zacząć wątpić... Jeżeli go naprawdę kochasz i zależy Ci na nim, to nie wiem czy nie watro by było obrać mojej techniki- pokazać, że tak ja ja nikt go nie pokocha,że z żadną inna nie będzie mu tak dobrze. Mój uwierzył, zobaczył i żadna inna nie ma szans, a w razie czego wiem co robić, jakby coś zaczęło dziać się źle.
Niektóre związki watro ratować, bo owocują na przyszłość, a po tym wybaczeniu facet dojrzewa i staje się innym, lepszym człowiekiem...
facet dojrzewa...
wiem, głupio brzmi , ale czasami tak jest hehe
Tisha napisał/a:A moje posty odnoszę głównie do kobiet, które myślą, że zostaną dla dobra dzieci mimo, że same czują się jak śmieć. Po prostu chce przestrzec przed tym, że takie zachowanie może wyrządzić dzieciom dużo większą krzywdę. Facet, który ma żonę i dzieci sypiając z inną babą nie zdradza tylko żony, ale całą rodzinę.
z tym to już trochę przesadziłaś to że napisałam że skłonna bym by do powrotu dla dobra dzieci to nie znaczy że czuje sie jak śmieć czy tez inaczej..
Ja Cie rozumiem co przeszłas w dziecinstwie... ale napewno twojej mamie by sie nie spodobało to co napisałas..
U mnie z kolei jest tak że moi rodzice sa w sepracji.. Ojciec prowadził.. i prowadzi hulaszczy tryb życia.. długi i te sprawy.. ma taki charakter ze nawet moja mama nigdy by sie od niego nie dowiedziała że zdradzał ..czy cos podobnego..
Choc było nie kiedy cieżko to nigdy niemiałam za złe mamie że nie odeszła od niego... to była jej wyłączna decyzja..
i nie ucierpiało potym względem moje dzieciństwo.. i życie..
Nie napisałam, że czujesz sie jak śmieć tylko, że kieruję posty do takich osób - takich, które nie odejdą tylko dlatego, że tłumaczą się dobrem dzieci.
pumcia lubie czytac twoje posty.
Paweł niema żalu do mnie chce tej separacji.. zresztą jeszcze nie przyszła decyzja kiedy bedzie ta rozprawa.. czekam..
a Paweł chce odbudowywac zwiazek dla dobra dzieci.. tworzyc zwiazek partnerski by dzieci nie odczuwały brak zadnego znas.
i wierze w głebi serca jeszcze nam sie uda... tylko ja potrzebuje czasu... na to by odbudować zwiazek i zaufanie.
120 2011-03-08 16:17:16 Ostatnio edytowany przez Noelle (2011-03-08 17:30:01)
pumcia lubie czytac twoje posty.
![]()
Paweł niema żalu do mnie chce tej separacji.. zresztą jeszcze nie przyszła decyzja kiedy bedzie ta rozprawa.. czekam..
a Paweł chce odbudowywac zwiazek dla dobra dzieci.. tworzyc zwiazek partnerski by dzieci nie odczuwały brak zadnego znas.
i wierze w głebi serca jeszcze nam sie uda... tylko ja potrzebuje czasu... na to by odbudować zwiazek i zaufanie.
bardzo mi miło
czasu potrzeba duuużo... to fakt! ja do dziś nie umiem w 100% zaufać, zawsze się będę bać, ale jest tak wiele innych czynników, które pozwalają mi cieszyć się jego obecnością, że to gwarantowane zaufanie nie ma już tyle znaczenia. A jak jest z Twoim Pawłem? mówi Ci coś miłego? chce przytulić? Jakaś łezka pojawia się w jego oku? Widać,że obydwoje chcecie spróbować, a to już wiele znaczy! i uwierz mi, widać, że Ci nadal na nim zależy
Ja widzę dla Was wielkie szanse na powodzenie! Tylko ta separacja jakoś mi tu nie pasuje... Tak jak byście robili to dla zasady, bo niby mówicie: separacja, a w sercu... Wiecie już tylko Wy... Ale mi się wzięło na ratowanie waszego związku ![]()
aaaaa i doczytałam, ze twój Paweł robi to dla dobra dzieci... o.k. jest to ważne. a w stosunku do Ciebie? jaki jest? Chce budować lepszą przyszłość żebyście razem dobrze się czuli? Czy tylko o te dzieci mu chodzi?
Trafiłam na forum na wątek kochanek żonatych mężczyzn, myślę, że warto przeczytać, ale dla kobiet o słabych nerwach nie polecam smile zbadajmy temat z każdej strony. Podaję tytuł:
ZWIAZEK Z ZONATYM MEZCZYZNA O 12 LAT STARSZYM-SZANSA NA ZWIAZEK?
zaprosiłam też owe Panie do dyskusji na naszym wątku, ciekawe czy któraś się odważy...
W przypadku zagoszczenia takiej osóbki proszę Was o odrobinę tolerancji, poznajmy jej punkt widzenia.
Każda z nas przecież wie,że one to tylko zabawki... smile
Nie pisz posta pod postem. Używaj opcji "edytuj". Moderatorka Noelle
Dziwczyny - czytam te Wasze smuteczki przelane na klawiaturę - tule Was bardzo mocno .Jesteście mlode , zycie przed wami a juz taki bagaż przykrych doświuadczeń dzwigacie na swoich barkach .
nie zgadzam siue ze musi byc powód jakis aby mąz dopuścil sie zdrady .
Nieraz jest to znudzenie dobrocią innym razem , nadmierna troskliwośc /zaglaskac na smiemierc tez mozna /, - męczyzna jest prymitywny w swoich przewidywaniach , działa pod wpływem emocjii - my natomiast rozmyślamy za i przeciw , często rezygnujemy w imie rodziny .
Facet otrzepie sie i wraca na lono rodziny pewny ze jego skok nie wyda sie a my przezywamy bo najczęściej zdradzamy gdy jesteśmy zaangazowane uczuciowo .
Druga sprawa - pretensjei żal p;owinno sie miec do partnera ze zdradził , bo to on slubował nam milośc i posluszeństwo oraz ze nas nie opuści az do smierci .
Kochanka ?? nic nam nie obiecywała , owszem przyczyniła sie do zdrady ale on nie powinien ulegać .
Pozdrawiam wszystkie panie .Dzien Kobiet to nasz dzień.Kochajmy i dajmy się kochać.Nie oczekujmy za dużo od panów ,rozmawiajmy i wyjasniajmy na bieżąco nie jasne sytuacje.Podstawa związku to zaufanie niewiem czy nam przyjdzie łatwo.Ja wybaczyłam mężowi , to On się osmieszył i straćił w oczach dzieci i rodziny.Nigdy tego nie naprawi chociaż bardzo tego chce.Najbardziej cieszy mnie to że mam czyste sumienie i niech tak zostanie, napawa mnie duma że zawsze byłam wierna mężowi.A że tak postąpił to Jego sumienie iniech Go gryzie.
Pumcia
Odkąd sie wyprowadziłam do rodziców to było tak najpierw wielka złość nic sie nie odzywał.. a ja go obwiniałam za to co zrobił za to że zniszczył nasz zwiazek.. że ta zmija do niego przychodzi.. że nie daje mi pieniedzy na dzieci..
Kiedy On przyjężdzał taki smutny i wogole... to mi serce pekało... no i w koncu napisałam mu by sie wziął w garść dla dzieci..
Pewnnie gdyby nie ich tesknota bym sie wogole do niego niezblizyła..
Czy chce mnie przytulać?? tak.. tylko ja wtedy stoje jak przysłowiowy słup soli aż mnie paraliżuje nie wiem co zrobić..
czas pokaże co to bedzie ![]()
Z tego co widze i z tego co mi mówił.. to nie tylko robi to dla dzieci.. ale dla mnie.. bo to ja jestem tą osobą która motywuje do działania.. wogóle do wszystkiego...
chyba nie potrzebnie wysłałam ten pozew... ![]()
124 2011-03-09 10:43:10 Ostatnio edytowany przez niu7nia (2011-03-09 10:58:21)
Kasiu- nie żałuj ze wysłałas pozew bo zawsze moizesz napisac do sąu ze wycofujesz .
Nie ma teraz rozpraw pojednawczych ale na pierwszym posiedzeniu
sąd pyta zainteresowane strony procesu czy podtrzymują swoje stanowiska zawarte w pismach .
Na tymże posiedzeniu sąd dop;uszcza dowody w sprawie o ile wymaga tego sposób rozwiązania małzęństwa np. w celu udowodnienia winy .
Najmniej bolesny rozwód to bez orzekania o winie albo tez z winy obojga .,
Nie ma wtedy "prania brudów "Sąd daje tez czas na ustosunkowanie sie strony przeciwnej do Twoich zarzutów zawartych w pozwie .
Kasiu ???A jak dlugo trwa tzw. "rozkład małzęństwa " to ważne ..
Wiesz przez .... rozkład pożycia małżeńskiego rozumie sie brak więzi duchowej , fizycznej i gospodarczjej .
/duchowa to sfera uczuc , fizyczna - ostatnie współzycie, gosp. to gospodarowanie wspólnymi finansami i współne posiłki/
Glowa do góry -musisz byc przekonana o swojej cdeczyjii - sąd wyczuwa wahania i proponuje negocjacje u specjalistów z dziedziny prawa i psychologii
Jak masz jakieś wątpliuwoiściu to pytaj - w miarę mogę Ci pomóc.
125 2011-03-09 11:33:25 Ostatnio edytowany przez Kasia-Domańska (2011-03-09 11:33:58)
jakieś 1.5roku..
''rozkład pożycia małżeńskiego rozumie sie brak więzi duchowej , fizycznej i gospodarczjej .
/duchowa to sfera uczuc , fizyczna - ostatnie współzycie, gosp. to gospodarowanie wspólnymi finansami i współne posiłki/'' co nas tylko łączyło to to że mamy dzieci, odkąd pracuje to niema wspolnych finansów.. jest( było) wspólne wynajmowane gospodarstwo) Co do Separacji coś mi podpowiada że jednak dobrze zrobiłam..
Odkad sie wyprowadziłam zaczeło sie dziać.. Paweł stwierdził że tęskni.. ze dopiero teraz poczuł że nas stracił.. a dzieci też zanim tęsknią. i to bardzo... a ja jak na takim rozdrożu..
i tak jak to kochanka może zniszczyć życie.. że człowiek ma pustkę.. nie wie co napisać.. nie wie co powiedziec.
Oj najchetniej tej żmiji bym cos zrobiła..
Ja to mam życie .. ehh...
jakieś 1.5roku..
''rozkład pożycia małżeńskiego rozumie sie brak więzi duchowej , fizycznej i gospodarczjej .
/duchowa to sfera uczuc , fizyczna - ostatnie współzycie, gosp. to gospodarowanie wspólnymi finansami i współne posiłki/'' co nas tylko łączyło to to że mamy dzieci, odkąd pracuje to niema wspolnych finansów.. jest( było) wspólne wynajmowane gospodarstwo) Co do Separacji coś mi podpowiada że jednak dobrze zrobiłam..
Odkad sie wyprowadziłam zaczeło sie dziać.. Paweł stwierdził że tęskni.. ze dopiero teraz poczuł że nas stracił.. a dzieci też zanim tęsknią. i to bardzo... a ja jak na takim rozdrożu..i tak jak to kochanka może zniszczyć życie.. że człowiek ma pustkę.. nie wie co napisać.. nie wie co powiedziec.
Oj najchetniej tej żmiji bym cos zrobiła..Ja to mam życie .. ehh...
Kasiu nie Ty jedna i niestety nie ostatnia... Widzisz, sama się teraz zawahałaś
że chyba niepotrzebnie wysłałaś pozew... Coś w Tobie pęka... Ile osób się tu wypowiada, tyle jest różnych rad, spojrzeń na sprawę. Wiadomo, że to Twoja decyzja jest ostateczna i musisz poważnie się zastanowić. Przeanalizuj wszystkie za i przeciw, ile on jeszcze dla Ciebie znaczy, a Ty dla niego. Mi po zdradzie się ułożyło i dlatego w pewnych sytuacjach jestem za wybaczeniem, za drugą szansą z czystą kartą. Ale to też zależy od tego jaki facet jest, jak się zachowuje, czy czegoś go to nauczyło. A przede wszystkim najważniejsza jesteś Ty, żebyś nie skrzywdziła sama siebie pozwalając mu odejść... życzę powodzenia mimo wszystko, bo macie baaaardzo duże szanse na powodzenie! ja będę trzymać kciuki!
dzieki ![]()
![]()
bede pisać o wszystkim co u mnie
jakbym pisała od samego poczatku to by z tego sie utworzyła jakas ksiażka lub film.
dzieki
bede pisać o wszystkim co u mnie![]()
jakbym pisała od samego poczatku to by z tego sie utworzyła jakas ksiażka lub film.
Może to wcale nie głupi pomysł
z tragedii można by jeszcze biznesik ukręcić- żart mało śmieszny, wiem
ale na jakieś naprawcze, wspólne wakacje dałoby się zarobić
opisuj, opisuj- koniecznie! Ja mam nadzieje,że będą to już wpisy tylko co raz piękniejszych i szczęśliwych chwil z mężem... Głowa do góry!
WITAM .CZY KTÓRAŚ Z WAS DOŚWIADCZYŁA RYWALIZACJI WYRAFINOWANEJ PANI BENITY Z KATOWIC GISZOWCA. BEZPRUDERYJNA SAMOTNA KTÓRA POTRAFI UWIEŚĆ ŻONATEGO MĘŻCZYZNĘ W OKA MGNIENIU .BEZ SKRUPUŁÓW ROZBIJA MAŁŻEŃSTWO SZUKAJĄC SWEGO SZCZĘŚCIA WIEM ZE NIE JESTEM PIERWSZA I OSTATNIA WIĘC PISZCIE DROGIE PANIE SWOJE DOŚWIADCZENIA ZWIĄZANE Z TA OSOBĄ. POZDRAWIAM .
ja jej nieznam...