Ten ostatni kryzys bardziej mnie zmusił do przemyśleń, może dlatego, że po każdym innym po kilku dniach zostawialiśmy nie wyjaśnione kwestie ?własnemu biegowi?, a tym razem podło za dużo raniących słów, prawdziwych, co nie zmienia, że bolały jak cholera. Właśnie te ?słowa? sprawiły, że zaczęłam szukać odpowiedzi na pytanie DLACZEGO? JAK TO SIĘ STAŁO? JAK MOGLIŚMY DO TEGO DOPUŚCIĆ?
I tak dzień po dniu szukałam odpowiedzi, sięgnęłam do wspólnych naszych chwil, do początku znajomości, później małżeństwa. I znalazłam odpowiedź: MIĘDZY NAMI NIGDY NIE BYŁO MIŁOŚCI! tylko coś na kształt zauroczenie, które jak wiadomo ulatuje jak mydlana bańka, jak tylko spotka się oko w oko z prawdziwym życiem, jego radościami ale i problemami, których nie wiem dlaczego zawsze jest więcej niż tych przyjemnych chwil ?.no cóż życie? ![]()
Wychodząc za Ciebie, dzisiaj nie jestem pewna, czy kierowało mną wtedy uczucie, czy chęć ?wyrwania ?się z domu, miałam wizję bezpiecznego życia, to wystarczyło, poza tym co 19 lata może widzieć na temat miłość? nie miałam możliwości ?zobaczyć? jak wygląda prawdziwy związek, to co miałam w domu niestety za wzór nie posłużyło i wtedy pojęcia nie miałam co i jak powinnam robić by stworzyć ciepły, rodzinny dom. Może gdybym spotkała innego mężczyznę , który podjął by się razem ze mną budowania naszego gniazda, pokazał jak powinna wyglądać rodzina, albo lepiej sami wymyślilibyśmy swój scenariusz szczęśliwej rodziny ?.ach rozmarzyłam ?ale spotkałam Ciebie, który miał w głowie poukładany plan na idealny związek, miał wizję jaka powinna być jego żona, matka jego dzieci, tylko nie umiał się z tym podzielić? tak ja wiem, mieliśmy wiele rozmów czego oczekujesz, CZEGO TY OCZEKUJESZ, czy choć raz mnie zapytałeś jak ja to widzę? Nie wiem jak to się stało, ale od samego początku wzbudzałeś we mnie poczucie winy, pamiętam jak byliśmy w Zakopanym, na pozór zakochani ?i pamiętam do dziś: siedzimy w jakiejś tawernie, domku, nie ważne, palił się kominek i piliśmy grzane wino, romantyczna sceneria, prawda?, ale rozmowa między mężczyzną i kobietą wcale nie była romantyczna, nie pamiętam o czym była ?.ale pamiętam jak ta sama kobieta później skulona pod prysznicem płakała i powtarzała, tak on ma RACJĘ, ja MUSZĘ się zmienić, to pieprzone poczucie winy towarzyszyło mi przez całe nasze małżeństwo, co złe MOJA wina, zakochał się w innej MOJA wina, wylało się mleko MOJA wina. Ale wiesz co, nie mam o to do Ciebie żalu tu zawiniło moje niskie poczucie winy, na które nie miałeś żadnego wpływu, ale mogłeś to zmienić, niestety później je wykorzystałeś do ociągnięcia swoich celów i nie pomogłeś mi się poczuć wartościową kobietą, ba ja nawet przy Tobie nie czułam się w ogóle kobietą,? nigdy nie poczułam się przez Ciebie doceniona, nawet jak urodziłam Twoje dzieci nie usłyszałam: kochanie dzielnie się spisałaś, jestem z ciebie dumny!
Oprócz poczucia winy czułam strach przed Tobą, oj nie przesadzam, naprawdę często się bałam Twojej reakcji, jak coś zrobiłam np. wydałam za dużo pieniędzy (przeglądanie konta to dla mnie był ogromnym stresem, fakt zbyt oszczędna to ja nie byłam, ale winę przypisuję biedzie, w przeciwieństwie do Ciebie czasami jadłam suchy chleb, oby, ale zostawmy to, choć na pewno miało to na mnie ogromny wpływ), czy jeżeli coś sobie kupiłam to wracałam do domu z sercem na ręku, a nie daj Boże nie zdążyłam posprzątać w domu, choć starałam się wbrew temu co o tym sądzisz nie dopuszczać do tego! Czy Ty wiesz, że ja przed Twoimi przyjściem z pracy dopiero sprzątałam? Nie dlatego, że nie miałam czasu, ale bałam się, że do tego czasu dzieci zdążą nabrudzić, ganiałam zbierając zabawki a i tak kurczę potrafiłeś zrobić mi awanturę o głupią zabawkę pod stałem, ale nie zauważyłeś pomytych podłóg, no tak to normalne, że się myje podłogi co tutaj doceniać? Ja wiem Twoja mama perfekcyjna Pani domu, ale czy szczęśliwa, pytanie retoryczne to jej sumienie? ja w każdym bądź razie nie byłam z Tobą szczęśliwa?. ![]()
Zarzucałeś mi, że w domu nie mam mojej ręki, bo jej nie mogło być, gdyż o wszystkim decydowałeś sam. Pamiętam jak mówiłeś, że powinnam urządzić kuchnie to kobiety królestwo, czyli z automatu przydzieliłeś moje miejsce , pewnie temu zaprzeczysz, że jesteś za równouprawnieniem to jak wytłumaczysz, atak na mnie kiedy nie umyłam garnka? Wracając do urządzania naszego gniazdka przyznaje się, że nie miałam ?gotowej wizji? , ale miałam kila pomysłów, niestety odmienny od Twoich i tak z rok na rok straciłam zapał?. straciłam poczucie, a przepraszam, nie zdążyła się zżyć z naszym mieszkaniem. Nie rozpaczałam z tego powodu, nie każdy musi być we wszystkim dobry, uznałam, że masz lepszy gust i urządzanie zostawiłam Tobie i myślałam, że sprawia to Tobie radość, ja byłam, a właściwie wydawało mi się, że jestem dobra w innych rzeczach np., ogólnej logistyce, miałam wrażenie, że ogarniam to wszystko, a jeszcze jak poszłam na studia to oohoho byłam dumna z siebie, że ze wszystkim sobie radzę: z domem, pracą zawodową, dziećmi ba i nawet stypendium dostałam, no ale szybko ustawiłeś mnie do pionu? to za mało, abyś mnie pokochał, zawsze ciut ciut za mało, aby zasłużyć na Twoją miłość? Nie wiem dlaczego, ale zawsze miałam poczucie, że ja muszę sobie zasłużyć na miłość, na dobre słowo od Ciebie, uznanie, uśmiech,?.
Ale miało być o mnie, a więc ( nie powinnam tak zaczynać zdania, to nie gramatycznie) a więc zastanawiałam się, kiedy poczułam, że owe zauroczenie ( bo, że miłości nie było to wyjaśniłam na początku) mija? Pierwszy raz to było, kiedy mieszkaliśmy U Krzyśka i powiedziałeś mi, że zmuszasz się do seksu ze mną, SZOK, ale dlaczego ja już wtedy nie zostawiłam Ciebie??? Jak, że jestem osobą, trudno to przyznać, ale jak już przelewam tu swoją szczerość to trzeba iść dalej, która siebie NIE SZANUJĘ (zajęło mi 16 lat odkrycie, że pozwałam sobie, na nie szacunek!) popłakałam sobie i jakoś zapomniałam?.
Drugi raz ,czułam, że ?coś? ze mnie ulatuje, po awanturze o nierozmrożoną rybę, pamiętam, że to wydarzyło się w piątek, który nie pamiętam, ale czas postny, więc mięso nie wskazane, ja byłam w ciąży z naszym synem, no już wysoko bo przed świętami Wielkanocnymi. A zauroczenie całkowicie minęło, kiedy byłam w ciąży z córką ( wniosek nasuwa się jeden, po jaką cholerę zachodziłam w te ciąże?) dzisiaj w głowie mi się nie mieści, że można tak traktować kobietę w ciąży, która nosi Twoje dziecko i którą podobno się kocha? (no może naiwna byłam, o z całą pewnością NAIWNA byłam, bo wierzyłam w każde słowo kocham nigdy nie pomyślałam, że można komuś powiedzieć: kocham cię, aby poprawić komuś humor! (tak ja Ty to zrobiłeś rok temu w wakacje pamiętasz? Czy tak chciałeś się wytłumaczyć z nie fortunie wypowiedzianych słów, bo już kilka miesięcy później kochałeś inną?) do tego służą czekoladki, czy ja dostałam od Ciebie czekoladki? Bo o kwitki upominałam się w każdą rocznicę i urodziny i nie wierzę, że tak trudno zapamiętać 2 daty!)
Wracając do tzw. stanu, podobno, błogosławionego, gdybyś zobaczył jak inny facet tak traktuje ciężarną kobietę to pewnie w mordę byś jemu przywalił, szkoda, że przez chwilę nie byłam facetem?.. czy wiesz, że nabawiłam się w ciąży nerwicy żołądka i po każdej awanturze miałam podniesione ciśnienie, a myślisz, dlaczego nasza córka taka nerwowa, Boże ile ja łez wtedy wylałam, jak bałam się zgrzytu klucza w zamku, jak udawałam, że śpię, żeby nie widzieć Twojego wściekłego, wzroku, ale i tak to nie przeszkodził Tobie z hukiem zwalić wszystkie zabawki na podłogę które Twój wtedy malutki synek poukładał na stole dla TATUSIA! Jak ja donosiłam tą ciążę ? To był cud, to musiał być cud! O nie mój miły tego się nie zapomina, to się bunkruje w zakamarkach pamięci i nie pozwala wyjść, bo wtedy nie umiałabym z Tobą żyć, a przecież byłam i za żadne skarby nie chciałam odejść, nawet po największym świństwie jaki można zrobić drugiej osobie, czyli po zdradzie, ja nadal chciałam być, zabij mnie, ale nie wiem dlaczego??? ;(
O tym, że Ciebie nie kocham, uświadomiłam sobie teraz, wtedy nie chciałam takiej myśli dopuścić do głosu? a dlaczego sądzę, że z mojej strony również nie było uczucia? A po tym, że oboje byliśmy nastawieni na branie. Ja czekałam na to co Ty jesteś w stanie zrobić, by urozmaicić nasze życie, a Ty czekałeś na mój ruch i na tym czekaniu spędziliśmy sobie tak 16 lat. Nigdy nie było między nami tej magicznej więzi, która pozwoliła by nam wspólnie Cieszyć się ze wspólnego spaceru nad jeziorem, cieszyć się wspólnym porankiem, pustaka, nic, zero. Przecież mogliśmy wspólnie pograć w kary, nauczyć gry w szachy , pograć w skrable ,pójść na kurs tańca ( czy wiesz, że zawsze o tym marzyłam i że uwielbiam tańczyć?) przeczytać ciekawą książkę i wymienić się poglądami., pójść na film, o teatrze i inny rozrywkach nie wspomnę, czy Ty wiesz, że mieszkam tutaj tyle lat, a nie znam miasta i okolic, a żal ściska, że tyle niedziel zmarnowaliśmy przed telewizorem i tu nie chodziło o pieniądze, nam się NIE CHCIAŁO RAZEM BYĆ!!! Jedynie raz mieliśmy wspólną pasję, nie wiem czy pamiętasz? Rowery. To był świetnie spędzony wspólnie czas, chyba fajnie nam wtedy było razem? Nie chcę znać odpowiedzi na to pytanie, niech pozostanie jedyną przyjemnością w naszym pogmatwanym związku.
Największym zaniechanie w naszym związku to brak KOMUNIKACJI, nie potrafiliśmy ze sobą rozmawiać, kiedy słyszę o parach które przegadały ze sobą nie jedną noc , to wtedy się zastanawiam, co z nami było nie tak. Znowu czepiam się Ciebie, ale z mojego punktu wiedzenia Ty nie chciałeś, a może nie potrafiłeś ze mną rozmawiać, według Ciebie mam w sobie coś takiego, że moja osoba, moje rozmowy wzbudzają w Tobie agresję, sam przyznałeś, że jak tylko ze mną rozmawiasz to krzyczysz, w takim bądź razie jakim cudem zostałam Twoja żoną, czym się kierowałeś przy wyborze? Namiętność? Odpada, po tym co mi na początku małżeństwa powiedziałeś, to raczej nie byłeś zachwycony moim wyglądem, to tym bardziej jeszcze większe zdziwienie dlaczego jestem Twoją żoną? Nigdy nie poczułam, że jesteś moim przyjacielem i pewnie ja nie dałam Tobie odczuć, że masz przyjaciela we mnie, nie wspierałam Ciebie, nie dopingowałam, nie chwaliłam, bo byłam egoistką i chciałam coś za coś. Poza tym ja Ciebie nie znam, paradoksalnie znam Ciebie z Twojej korespondencji z Kasią, to że jesteś romantyczny - ZDZIWIENIE, to , że masz poczucie humoru - SZOK, potrafi uwodzić kobietę - ŻAL ?
Ja nie potrafiłam się przed Toba otworzyć, gdyż pary razy się sparzyłam, niestety zdarzało się, że to co powiedziałam z serca obróciła się przeciwko mnie, smutne, czasami chciałam się tylko wygadać i przytulić a zamiast wsparcia dostawałam 100 rad?. Często nawet nie chciałeś mnie słuchać, no cóż nie była interesującą rozmówczynią (Twoje słowa). Jesteśmy ze sobą 16 lat, ale czy potrafisz powiedzieć co lubię, co mnie śmieszy, co mnie wzrusza, a co wkurza, czego się boję o czym marzę??? Bez obaw ja też nie wiem tego o Tobie i To oddaje świadectwo naszego związku?.
Do dzisiaj oskarżałam Ciebie o zmarnowane życie, ale obydwoje odpowiadamy za to, że nie potrafiliśmy utrzymać rodziny, szkoda, że dzieci są tego świadkami, ale fajnie, że SĄ i myślę, że od nas zależy czy wychowamy ich na szczęśliwych ludzi, choć rodzice mieszkają osobno, to muszą mieć PEWNOŚĆ, że je kochamy. Dość kłótni o pierdoły, kto zawinił i dlaczego, to już za nami, wyciągnijmy wnioski na przyszłość, może się przydadzą.
Ale chce, żebyś wiedział, że mam mały żal do Ciebie ( nie byłaby sobą, gdyby nie było ale
), chodzi o Magdę, nie mam pretensji, że się zakochałeś, każdy potrzebuje uczucia, ja go Tobie nie dałam, ale uczciwie byłoby, gdybyś przyszedł i sam mi o tym powiedział! Myślę, że po tylu wspólnych latach, po tym jak urodziłam Twoje dzieci należała mi się szczerość, pomimo, że nie było między nami miłości, nie powinieneś mnie oszukiwać przez tyle lat! A tym bardziej brać ze mną ślubu kościelnego, przecież od cywilnego minęło 9 lat i już wtedy wiedziałeś, że mnie nie kochasz! To tchórzostwo z Twojej strony i egoizm, a Twoje słowa, że ja Ciebie do tego ślubu zmusiłam przekracza wszelkie granice przyzwoitość!, czy Tobie broń do głowy przystawiłam? Zagroziłam, że odejdę, ha to by było nawet Tobie na rękę.
Wiesz, że bardzo mi zależało na tym ślubie i marzyłam o białej sukni, a Tobie szkoda było kasy nawet na wypożyczenie? i tu kolejny dowód, nie kochał, więc jakie to ma znaczenie w czym pójdę?. Bo ja mam takie przekonanie, że jak się kogoś kocha to chce się spełniać marzenia drugiej osobie, sprawiać przyjemność drobnostkami no i najważniejsze jest się bardziej tolerancyjnym, tak sobie wyobrażam miłość?.
Gdybyś tak postąpił, nie musiałabym przeżywać tej drugiej zdrady, ja wiem, że dla Ciebie to żadna zdrada, ale wierz mi, może kiedyś kogoś pokochasz i pewnego razu ta jedyna powie: kocham innego, poczujesz nie tylko, że serce Tobie ?pękło? ale również poczujesz się że, ktoś na kogo liczyłeś Ciebie zdradził i wtedy poznasz znaczenie słowa zdrada emocjonalna.
Ale się napisałam, i ten list jest kolejnym dowodem, że nie potrafimy ze sobą rozmawiać, nie potrafiłam by tak na spokojnie Tobie o tym opowiedzieć, bo skończyło by to się kłótnią i moimi łzami?
Nie wiem dlaczego, ale jak pomyślę, że za jakiś czas poznasz inną to już czuję żal, to pewnie z powodu tego cholernego przyzwyczajenia, trudno zasypiać koło kogoś i wiedząc, że nie można się już przytulić ?
Ja przez jakiś czas spotykałam się z pewnym chłopakiem początkowo chciałam wywołać w Tobie zazdrość ale szybko się przekonałam, że na Ciebie to nie działa, że mówiłeś prawdę o tym wypaleniu, a za żadne skarby nie chciałam tej myśli dopuścić do siebie, ale z czasem się przekonałam, że nie jestem jeszcze gotowa, aby stworzyć nowy związek.
Teraz jest czas aby w końcu poznać SIEBIE, chcę wiedzieć jak jestem, czy faktycznie tak jak Ty opisałeś, a jeżeli tak, czy chcę z ? taką sobą? żyć, czy lepiej się zmienić i muszę odpowiedzieć sobie na wiele innych pytań, a najważniejsze chcę odbudować SWOJĄ WIARĘ w siebie..
PS. Mam prośbę, już niczego nie zmienisz, więc już nie krzycz tak, bo powodujesz , że już nie możemy się doczekać kiedy się wyprowadzisz?