Gojka, a odpowiedz mi, dlaczego nagminnie nie robisz odstępu między zdaniami i po przecinku?
Twoje wypowiedzi się zlewają, źle mi się je czyta.
Podobne tematy
Żyworódko- czy Ty przypadkiem mnie już o to nie pytałaś? I czy przypadkiem nie udzieliłam Ci odpowiedzi?
Otóż- mam problem z klawiaturą,która nie zawsze reaguje na polecenia.Poza tym uczę się dopiero Windowsa -chyba 8 i mam problem z powiększeniem liter.
Do tego moja wada wzroku się ujawniła bo ostatnio w pracy siedzę po osiem godzin przed kompem.
A jaką Ty masz wadę wzroku,że Ci się wszystko zlewa?
A dziś na forum znalazłam "synonim" czasownika wywabić.Wiecie jaki? Wybawić:)
No to logiczne przecież... wywabiać to wybawiać od plam
![]()
Nic mnie tak nie wkurza jak "wziąść"...
395 2014-09-22 15:46:03 Ostatnio edytowany przez żyworódka (2014-09-22 15:49:38)
żyworódka napisał/a:Gojka, a odpowiedz mi, dlaczego nagminnie nie robisz odstępu między zdaniami i po przecinku?
Twoje wypowiedzi się zlewają, źle mi się je czyta.Żyworódko- czy Ty przypadkiem mnie już o to nie pytałaś? I czy przypadkiem nie udzieliłam Ci odpowiedzi?
Otóż- mam problem z klawiaturą,która nie zawsze reaguje na polecenia.Poza tym uczę się dopiero Windowsa -chyba 8 i mam problem z powiększeniem liter.
Do tego moja wada wzroku się ujawniła bo ostatnio w pracy siedzę po osiem godzin przed kompem.A jaką Ty masz wadę wzroku,że Ci się wszystko zlewa?
Nie ironizuj i nie rób sobie kpinek.
To co robisz, to olewanie/ nie przyjmowanie uwag pod swoim adresem i to słusznych.
Twoja klawiatura nie reaguje na polecenia, których nie wydajesz, jak zresztą u każdego.
Do wcześniejszych Twoich postów nie sięgałam, ale w tych nawet sprzed kilku miesięcy, jest to u Ciebie nagminne.
Ponoć pracowałaś/pracujesz w szkolnictwie, zwracasz uwagę innym udzielając się w tym wątku, a sama......no, powiedz jaki sama dajesz przykład.
Owszem, już wcześniej pisałam Ci w tym temacie i o ile dobrze pamiętam, to Twoja odpowiedź brzmiała, że nie jestem moderatorką.
Ale zauważ, że ten oto wątek jest tematycznie związany z moimi do Ciebie uwagami.
Z mojej strony temat uważam za wyczerpany.
A g... jest związany. Czy ja nie piszę po polsku ? Czy gdzieś w słowniku języka polskiego jest mowa o tym,że nierobienie spacji jest błędem? Jeśli zostanie to uznane jako błąd ortograficzny,składniowy
czy interpunkcyjny to wtedy przeproszę wszystkich , których błędy tu cytowałam.
Piszesz,że męczysz się przy czytaniu moich postów a z manią męczennicy ciągle ich szukasz.
397 2014-09-22 17:09:14 Ostatnio edytowany przez paulina20 (2014-09-22 17:09:44)
Nie ironizuj i nie rób sobie kpinek.
To co robisz, to olewanie/ nie przyjmowanie uwag pod swoim adresem i to słusznych.
Twoja klawiatura nie reaguje na polecenia, których nie wydajesz, jak zresztą u każdego.
Do wcześniejszych Twoich postów nie sięgałam, ale w tych nawet sprzed kilku miesięcy, jest to u Ciebie nagminne.
Ponoć pracowałaś/pracujesz w szkolnictwie, zwracasz uwagę innym udzielając się w tym wątku, a sama......no, powiedz jaki sama dajesz przykład.
Owszem, już wcześniej pisałam Ci w tym temacie i o ile dobrze pamiętam, to Twoja odpowiedź brzmiała, że nie jestem moderatorką.
Ale zauważ, że ten oto wątek jest tematycznie związany z moimi do Ciebie uwagami.
Z mojej strony temat uważam za wyczerpany.
Pomyśleć, jakie było święte oburzenie, jak kiedyś w neutralny sposób zwróciłam ci w tym temacie uwagę na błąd językowy..
(Dla ciekawskich http://www.netkobiety.pl/viewtopic.php?pid=725470#p725470)
398 2014-09-22 19:45:30 Ostatnio edytowany przez gojka102 (2014-09-22 19:56:09)
No cóż Paulino- Żyworódce można, innym- nie:)
Dobre jest to : "Jeżeli wypowiedź pisana jest bez błędów ortograficznych, w miarę czytelnie (interpunkcja, polskie znaki) i nie chaotycznie, to nie odważyłabym się kogokolwiek krytykować za jego styl wypowiedzi." ![]()
Co do synonimów przymiotnika kuriozalny- znam jeszcze parę, bardziej pasujących:absurdalny,bezrozumny,bezsensowny,bzdurny,groteskowy,karykaturalny,niedorzeczny,
niepojęty.
Aha- to nieszczęsne nieprzyjmowanie jako rzeczownik odczasownikowy piszemy ŁĄCZNIE.
Jak widać fakt,że byłaś najlepszą w szkole przeszedł do.... historii ![]()
A nie mówiłem? Baby to się nawet o ortografię mogłyby pozabijać ![]()
400 2014-09-22 20:17:01 Ostatnio edytowany przez paulina20 (2014-09-22 20:29:19)
Podwójne standardy, Gojka, ot co. ![]()
A nie mówiłem? Baby to się nawet o ortografię mogłyby pozabijać
Nie rozumiem, po co tu rozróżnienie płci ![]()
Nic mnie tak nie wkurza jak "wziąść"...
Dodałbym od siebie takie wkurzające perełki jak: "godzina czasu", "końcem roku", "padnięta sarna".
A ja dalej twierdzę, że jeżeli ktoś pisze ciekawie i z sensem, a jeszcze z poczuciem humoru na dodatek, to jestem w stanie wtedy wiele wybaczyć.
Poprawna pisownia poprawną pisownią, ale jak ktoś ma do powiedzenia niewiele, to żeby mówił i pisał według żelaznych reguł, i bez żadnych potknięć, to mimo wszystko będzie to pustosłowie.
![]()
Iceni i chociaż z innymi twoimi wypowiedziami nie zawsze się zgadzam tym razem TAK TAK TAK,
bo przecież język jest przede wszystkim po to, żeby przekazać myśl
Iceni i chociaż z innymi twoimi wypowiedziami nie zawsze się zgadzam tym razem TAK TAK TAK,
bo przecież język jest przede wszystkim po to, żeby przekazać myśl
a nie moze tej mysli jakos ladnie przekazac? Sa bledy i bledy. Kazdemu zdarzy sie pomylic z z kropka z rz w jakims malo uzywanym slowie czy cos tam lacznie napisac czy poprzestawiac litery w wyrazie przez szybkie pisanie. To jest zrozumiale, ale mnie osobiscie raza takie gnioty jezykowe wynikajace z calkowitej ignorancji gramatyki jezyka ojczystego.
Dawanie taryfy ulgowej dla pisowni zaowocuje tym, ze niedlugo trzeba bedzie deszyfrowac niektore posty.
405 2014-09-23 11:05:03 Ostatnio edytowany przez Iceni (2014-09-23 11:08:36)
in_ka napisał/a:Iceni i chociaż z innymi twoimi wypowiedziami nie zawsze się zgadzam tym razem TAK TAK TAK,
bo przecież język jest przede wszystkim po to, żeby przekazać myśla nie moze tej mysli jakos ladnie przekazac? Sa bledy i bledy. Kazdemu zdarzy sie pomylic z z kropka z rz w jakims malo uzywanym slowie czy cos tam lacznie napisac czy poprzestawiac litery w wyrazie przez szybkie pisanie. To jest zrozumiale, ale mnie osobiscie raza takie gnioty jezykowe wynikajace z calkowitej ignorancji gramatyki jezyka ojczystego.
Dawanie taryfy ulgowej dla pisowni zaowocuje tym, ze niedlugo trzeba bedzie deszyfrowac niektore posty.
Nie każdy języka uczy sie łatwo. Jedni mają zdolności do pięknego wysławiania się, inni do matematyki, a jeszcze innym obie te sprawy przychodzą z łatwością.
Nie każdy z nas musi być polonistą. Owszem, dobrze jest znać gramatykę i ortografię ale nie jest to najważniejsza wiedza jaką człowiek musi posiadać.
Mnie TEŻ pewne rzeczy rażą - na przykład nagminne pisanie "tą" zamiast 'tę" albo "te" zamiast "to" - bo to zwykła niechlujność jest, ale trudno - jak pisze mądrze, to mu wybacze, bo wazniejsza jest treść niż forma - przynajmniej dla mnie.
Tak samo jak nie ma to dla mnie znaczenia jakie kuriozalne błędy robi mój lekarz czy hydraulik póki w swoim zawodzie są doskonali ![]()
Pięknej polszczyzny wymagam od korektorów w qydawnictwach - to jest wlasnie sytuacja kiedy forma bierze gore nad trescia - kazdy korektor w wydawnictwie ma zasady jezyka w malym palcu, potrafi pisac poprawnie gramatycznie i stylistycznie - a mimo to żaden z nich nie potrafi napisać WŁASNEJ powieści.
A ludzie, którzy piszą genialne powieści robią mnóstwo byków ale mimo to to ONI nazywani są twórcami, a nie ludzie w wydawnictwie od czarnej roboty ![]()
Bo pisanie ciekawe to sztuka, a pisanie poprawne to rzemiosło ![]()
Zasłyszane nie dalej jak wczoraj: 'wszystko wyjdzie w proszku'. ![]()
Zasłyszane nie dalej jak wczoraj: 'wszystko wyjdzie w proszku'.
Metyl cudne!
Ale może to cytat był albo powiedziane żartobliwie? U nas w domu na przykład na tej zasadzie mówi się " lotnik" na pilota od tivi ![]()
No właśnie, to padło w rozmowie telefonicznej i było powiedziane całkiem serio. Aż musiałem się powstrzymywać by nie parsknąć śmiechem. ![]()
409 2014-09-30 11:35:44 Ostatnio edytowany przez vinnga (2014-09-30 12:06:32)
Post niezwiązany z tematem wątku
Błędy błędami, wszędzie ludzie je popełniają, więc to mnie nie dziwi. Tutaj moją uwagę przykuły dwa zjawiska:
- używanie enterów na zasadzie parków narodowych - gdzie się kliknie, tam będzie, żadnej ludzkiej ingerencji
- pisanie od cholery słów w poście wielką literą.
Pierwsze - nie rozumiem celu. Proza graficznie jak wiersz? Po co? Głębi słowom to dodaje? Autor kreuje się na osobę jakąś, nie wiem, uduchowioną, z bogatym życiem wewnętrznym? No serio, niech mi ktoś wytłumaczy sens postów typu:
Nie rozumiem go.
Mówił, że kocha, a odszedł... Odszedł
do innej.
Został strach.
Byliśmy razem 3 lata. 3 lata poniżał, bił,
ale był dobry.
Albo bywał. Mówił,
że nie zostawi...
Co zrobić?
Prosić? Czekać? Nie
wiem...
Najlepiej jeszcze dodać odpowiednio dużo wielokropków, żeby czytelnik podświadomie w odpowiednich momentach (czyt. im częściej, tym lepiej) mógł zawieszać głos. #Niedopowiedzenia tak bardzo. Nie wiem, może ja głupia jestem, nie znam zasad, jak mi ktoś przedstawi sens takich zabiegów, to chętnie przeproszę publicznie, ale na razie te posty kojarzą mi się z rodzoną w wielkich bólach poezją z tomiku "Grafoman Tysiąclecia".
Drugie - tutaj chyba rozumiem cel. Podkreślić jakieś ważniejsze części postów, część to robi podkreśleniem, część wybolduje, część kliknie w caps lock. Luz. Tylko wydaje mi się, że jeśli coś ma zwracać uwagę, to musi być wyjątkowe, więc nadużywanie danej opcji mija się z celem. EWENTUALNIE można TAK pisać, jeśli tylko SIĘ CHCE zwrócić uwagę na CAŁY POST, a nie na co WAŻNIEJSZE TREŚCI, w sensie, żeby post WYBIJAŁ się spośród INNYCH i nie przeszedł NIEZAUWAŻONY, ale co tam W NIM napisane, to już WSZYSTKO JEDNO.
411 2014-09-30 15:16:42 Ostatnio edytowany przez Summerka (2014-09-30 17:51:03)
Zauważyłam ten znak czasów czyli pisanie wielkimi literami wybranych liter i całych wyrazów. Pisanie Syn zamiast syn przestało mnie już dziwić, bo się przyzwyczaiłam. Nie chodzi tu wcale o Syna Bożego. Jak wytłumaczyć? Trzeba zapytać tych, którzy piszą w ten sposób. Spostrzegłam też u niektórych tendencję odwrotną. Nawet początek zdania pisany z małej litery. Dobrze, że w ogóle są jakieś znaki interpunkcyjne. Pisze się dziś więcej i bardziej niestarannie niż kiedyś w nadziei, że odbiorca i tak odczyta i zrozumie, w czym rzecz.
O, Summerka, jeszcze o jednym mi przypomniałaś - pisanie wielką literą zaimków. Ja rozumiem, że "Ciebie", "Tobie", "Twój" itd. to forma grzecznościowa i wszystko w porządku, ale skąd mania na "Mój", "Ja", "My", "Nas"? Mania... megalomania? ![]()
413 2014-09-30 17:58:08 Ostatnio edytowany przez Summerka (2014-09-30 18:09:00)
A może to wirus taki, jak ILOVEYOU?;) Jednym słowem poplątanie dużych i małych liter.
Cóż... mnie również rażą błędy ortograficzne, interpunkcyjne itd.
Nie omieszkam także napisać komuś wprost, żeby wrócił się do podstawówki/gimnazjum, a później zabierał się do pisania na forach lub gdziekolwiek indziej.
Czemu niektórzy tak lubią kaleczyć język ojczysty?
Nie podejrzewałam, że znajdę na tym forum taki temat. Nareszcie mam się gdzie wyżyć;)
Chciałabym wrócić do problemu dysfunkcji - dysleksji.
Na poprawną pisownię ma wpływ dysortografia i nie trudno ją rozpoznać u osób nawet bardzo starannych. Przytoczone wcześniej wyrazy: skąd- z kont, chodź - choć, móc - muc (lichy koń, którego mi nie słusznie podkreśla edytor), czy nawet niechlubna dyslekcja, zamiast dysleksja, to bardzo częste błędy osób z dysfunkcją poprawnego pisania.
Często czytam opinię, nawet w poważnych artykułach, że niepoprawne pisanie jest wynikiem lenistwa.
Cóż to za problem, skoro edytor podkreśla błędy?
Otóż ogromny, bo w języku polskim jedno słowo ma kilka znaczeń, a różni się tylko zapisem. Z kontekstu zdania nie trudno się domyślić o jakie hasło chodzi, więc nie widzę problemu dla odbiorcy, no, chyba że estetyczny. Osoby z dysortografią (te które mają świadomość swojej dysfunkcji) zazwyczaj doskonale znają zasady pisowni, ale nie potrafią ich zastosować w praktyce. Można pisać setny raz ten sam wyraz i powtarzać w głowie zasadę jego pisowni, a i tak popełni się błąd. Sprawdzanie każdego słowa w słowniku zajmuje dużo czasu i nie oszukujmy się, wyklucza "dysdelikwenta" z dyskusji, bo zgubi wątek, zanim cokolwiek napisze.
Chciałabym, jeszcze, odnieść się do wspomnianej dysleksji. Jej niechlubni posiadacze mają problem ze zrozumieniem czytanego tekstu. Powinni czytać dwa razy lub na głos. Usłyszenie czytanych słów, pozwala na ich szybsze zrozumienie i tym samym skraca czas odbioru. Dyslektycy często mają również dysortografię, jednak nie jest to regułą. Jedno nie wynika z drugiego.
Mam taki apel do osób bez dysfunkcji w posługiwaniu się językiem pisanym, aby pamiętały, że są ludzie, którym poprawna pisownia sprawia dużo kłopotu, lecz mimo to się starają. Uważam, że osoby wkładające dużo wysiłku w poprawną pisownie mają większe prawo oczekiwać od "zdrowych" przynajmniej minimum staranności. Dyskusja na forum bez wątpienia jest formą rozmowy i tak jak w relacjach bezpośrednich staramy się zachować jakiś poziom rozmowy, tak również tu powinniśmy zadbać o formę przekazu. Sposób naszej wypowiedzi świadczy o naszej kulturze osobistej.
I jeszcze jedno. Dysleksja i dysortografia nie są chorobami. Nie ma na nie lekarstwa. Można zrozumieć swoją inność i nauczyć się z nią żyć, ale nie ma ani proszku, ani zabiegu na jej wyeliminowanie.
Ktoś kto popełnia błędy ortograficzne i językowe w pisowni, które nie wynikają z niechlujstwa, jest rozmówcą, nie złym.
Chciałabym, jeszcze, odnieść się do wspomnianej dysleksji.
Dysleksja i dysortografia nie są chorobami. Nie ma na nie lekarstwa.
Dysleksja dotyczy około 10-15 procent osób. Zatem pozostałe 85-90 procent nie ma takich zaburzeń. Jednakowoż odsetek osób piszących z błędami jest wyższy niż te 10-15%.
Wniosek?
417 2014-10-01 06:40:19 Ostatnio edytowany przez gojka102 (2014-10-01 06:41:10)
Chciałabym, jeszcze, odnieść się do wspomnianej dysleksji.
Dysleksja i dysortografia nie są chorobami. Nie ma na nie lekarstwa.
Lekarstwo jest.Nazywa się PRACA:)
Sama jestem dyslektykiem i dys wszelkiego rodzaju:)
Ale pracowałam i pracuję nad tym. Jako uczennica po prostu siadałam i przepisywałam teksty najeżone ortograficznymi pułapkami. Mama nie odpuściła mi aż nie przepisałam dany tekst 8-10 razy. I to mi dużo pomogło.
Z zasadami ortografii miałam problem choć wykułam je na pamięć. Ale zastosowanie było ponad moje możliwości. Sposobem na to było po prostu nauczenie się jak się dany wyraz pisze. Jak znałam pisownię danego słowa to potrafiłam zastosować zasady ![]()
Do tej pory mam jeszcze czasem problemy z przestawianiem liter ale z ortografią raczej żadnych.
Dlatego uważam,że wszelkie dys- są po prostu wymówką dla leni i nieuków.
Również uważam, że niechlujnej pisowni nie usprawiedliwia żadne "dys"...
Czytając posta napisanego bez zachowania zasad stylistyki, interpunkcji i ortografii czuję się tak, jakby ktoś rozmawiał ze mną trzymając ręce w kieszeniach, żując gumę i plując mi pod nogi mając mnie generalnie w d....
Dla "dys" mam jeszcze jedną radę - najeżdżając na wyraz podkreślony wężykiem i przyciskając prawy przycisk myszy wyświetlają nam się poprawne propozycje pisowni danego wyrazu. Prawie wszystkich wyrazów...
W telefonach i tabletach na pewno też znajdziecie taką funkcję.
Rażąca ortografia i interpunkcja również mnie denerwuje.
Ostatnio wśród znajomych zauważyłam dziwną przypadłość a mianowicie , spolszczanie angielski słów lub mieszanka polsko - angielska w jednym zdaniu np .
Odezwę sie jak zaczekuje sie w hotelu ( z ang. check -in )
muszę sie wyczekowac z hotelu ( check out)
mam free dzień
Spotkaliście sie z takimi sytuacjami ??
420 2014-10-01 12:08:10 Ostatnio edytowany przez Iceni (2014-10-01 12:08:59)
ewka3 napisał/a:Chciałabym, jeszcze, odnieść się do wspomnianej dysleksji.
Dysleksja i dysortografia nie są chorobami. Nie ma na nie lekarstwa.Lekarstwo jest.Nazywa się PRACA:)
Sama jestem dyslektykiem i dys wszelkiego rodzaju:)
Ale pracowałam i pracuję nad tym. Jako uczennica po prostu siadałam i przepisywałam teksty najeżone ortograficznymi pułapkami. Mama nie odpuściła mi aż nie przepisałam dany tekst 8-10 razy. I to mi dużo pomogło.
Z zasadami ortografii miałam problem choć wykułam je na pamięć. Ale zastosowanie było ponad moje możliwości. Sposobem na to było po prostu nauczenie się jak się dany wyraz pisze. Jak znałam pisownię danego słowa to potrafiłam zastosować zasady
Do tej pory mam jeszcze czasem problemy z przestawianiem liter ale z ortografią raczej żadnych.
Dlatego uważam,że wszelkie dys- są po prostu wymówką dla leni i nieuków.
A gdyby twoja mama nie poświęciła ci tyle uwagi i swe braki zaczęłabyś naprawiać w wieku późno nastoletnim lub wręcz dorosłym - czułabyś się bardziej jak leń, czy jak nieuk?
Niestety przez to, że wiele osób traktuje te wszystkie dys- po macoszemu wielu rodziców nie wie, że ich dziecko ma jakąś dysfunkcję, a co za tym idzie nie dopilnowywują dzieci w tej kwestii.
Wiele rodzicow wrecz uważa,że w ogole zadne dysfunkcje nie istnieja, a jest to jedynie wymowka leniwych dzieci.
Polonista nie musi umiec piec chleba, piekarz nie musi pisac bezbledna polszczyzną.
Niestety przez to, że wiele osób traktuje te wszystkie dys- po macoszemu wielu rodziców nie wie, że ich dziecko ma jakąś dysfunkcję, a co za tym idzie nie dopilnowywują dzieci w tej kwestii.
Wiele rodzicow wrecz uważa,że w ogole zadne dysfunkcje nie istnieja, a jest to jedynie wymowka leniwych dzieci.
Niestety przez to, że nadużywa się wszelakich dys- osoby z rzeczywistymi zaburzeniami mogą na tym tracić.
Nie uważam, że takie dysfunkcje nie istnieją. Uważam, że się nadużywa.
Mam własne doświadczenia w tym zakresie z moimi dziećmi. Psychologowie na siłę chcieli wcisnąć nam zaświadczenia o dysleksji (zwłaszcza przy synu) i byli wręcz oburzeni (tak, oburzeni), że się na to nie zgadzamy. Jeszcze się dowiedzieliśmy jakimi złymi rodzicami jesteśmy, nie chcąc ułatwić dzieciom życia ![]()
Tak, w większości jest to wymówka dla leniwych.
Polonista nie musi umiec piec chleba, piekarz nie musi pisac bezbledna polszczyzną.
Pieczenie chleba jest zawodem, a pisanie poprawną polszczyzną - wręcz obowiązkiem ![]()
Polonista nie musi umieć upiec chleba, ale może umieć.
Piekarz musi umieć piec, ale powinien umieć pisać/mówić przynajmniej poprawną (niekoniecznie całkiem bezbłędną) polszczyzną.
Równie dobrze można powiedzieć, że matematyk/fizyk/chemik etc. nie musi poprawnie używać polskiego języka.
422 2014-10-01 12:46:45 Ostatnio edytowany przez Iceni (2014-10-01 12:54:29)
Nie musi.
Einstein byl uwazany przez nauczycieli za opóźnionego ze względu na swoje dysfunkcje.
Serio powinien zamiast poświęcić się matematyce i fizyce to slęczeć nad zeszytem przepisując w kółko trudne wyrazy?
______
Mnie drażni jak na przyklad na takim onecie trudno jest znaleźć artykuł bez chociaż jednego błędu czy literówki - bo kogo jak kogo, ale największy portal informacyjny w Polsce stać jest na zatrudnienie kilku dobrych korektorów tekstów.
Ale to, że jakiś tam Jan Kowalski robi błędy nie robi na mnie żadnego wrażenia. I żadna to dla mnie duma, że ktos w koncu nauczy się pisac poprawnie. Dla mnie taka osoba tylko zmarnowala mnostwo czasu by stac sie przeciętną w tej dziedzinie, zamiast poswiecic ten czas na cos, w czym jest naprawde dobry.
423 2014-10-01 12:54:05 Ostatnio edytowany przez luc (2014-10-01 12:54:38)
Einstein był dyslektykiem (być może, bo nie jest to pewne), natomiast ja mam na myśli osoby bez żadnych dysfunkcji, za to z funkcją: leniwe ![]()
Osoby leniwe, to osoby leniwe. Jeżeli ktoś z lenistwa nie dba o swój język to też w zasadzie jego sprawa. Nie czytam po prostu kogoś takiego i tyle. Chyba, że muszę. Wtedy się czuję jak pasażer w zatłoczonym autobusie. Po prostu próbuję wytrwać do konca.
425 2014-10-01 13:08:00 Ostatnio edytowany przez luc (2014-10-01 13:09:43)
Mnie drażni jak na przyklad na takim onecie trudno jest znaleźć artykuł bez chociaż jednego błędu czy literówki - bo kogo jak kogo, ale największy portal informacyjny w Polsce stać jest na zatrudnienie kilku dobrych korektorów tekstów.
Prawda. Mnie rażą również wypowiedzi osób publicznych.
Ale to, że jakiś tam Jan Kowalski robi błędy nie robi na mnie żadnego wrażenia. I żadna to dla mnie duma, że ktos w koncu nauczy się pisac poprawnie. Dla mnie taka osoba tylko zmarnowala mnostwo czasu by stac sie przeciętną w tej dziedzinie, zamiast poswiecic ten czas na cos, w czym jest naprawde dobry.
Na mnie również nie robi wrażenia "Jan Kowalski" robiący błędy. Dopóki się z nim nie stykam ![]()
Jakoś wytrwam, ale się męczę.
Wcale nie trzeba na to dużo czasu i marnowania energii. Chyba że za takie uznamy czytanie książek
To jest najlepsza droga do nauki poprawnej polszczyzny.
Iceni, ale nie każdy "dys" jest Einsteinem....
Napisałaś również:
"Polonista nie musi umieć piec chleba, piekarz nie musi pisać bezbłędną polszczyzną."
Polonista nie uczy się w szkole piec chleba. Piekarz uczy się w szkole języka polskiego przez co najmniej dziewięć lat. To chyba dosyć czasu, żeby sobie przyswoić chociaż podstawy....
Gdyby sobie nie przyswoił podstaw to by szkoly nie skonczył.
Innymi słowy - wszystkie osoby, które skończyły szkołę podstawową potrafią posługiwać się językiem polskim podstawowym.
I ten piekarz też.
Innymi słowy - wszystkie osoby, które skończyły szkołę podstawową potrafią posługiwać się językiem polskim podstawowym.
Właśnie chodzi o to, że niestety, nie wszystkie.
A najbardziej przerażające jest to, gdy nie potrafią pisać poprawnie osoby które oświadczają w postach, że skończyły liceum lub studia...
429 2014-10-01 14:50:26 Ostatnio edytowany przez gojka102 (2014-10-01 14:51:30)
No właśnie,nauka pisania wałkowana jest przez cała podstawówkę,gimnazjum i liceum. I taki absolwent ma prawo pisać z bykami.
Ale do lekarza, który po sześciu latach studiów ma taką wiedzę mało kto byłby odważny żeby się wybrać.
A kto chciałby żeby jego dziecko miało nauczyciela,tóry nie ma pojęcia o tym czego uczy?
Iceni napisał/a:Mnie drażni jak na przyklad na takim onecie trudno jest znaleźć artykuł bez chociaż jednego błędu czy literówki - bo kogo jak kogo, ale największy portal informacyjny w Polsce stać jest na zatrudnienie kilku dobrych korektorów tekstów.
Prawda. Mnie rażą również wypowiedzi osób publicznych.
Iceni napisał/a:Ale to, że jakiś tam Jan Kowalski robi błędy nie robi na mnie żadnego wrażenia. I żadna to dla mnie duma, że ktos w koncu nauczy się pisac poprawnie. Dla mnie taka osoba tylko zmarnowala mnostwo czasu by stac sie przeciętną w tej dziedzinie, zamiast poswiecic ten czas na cos, w czym jest naprawde dobry.
Na mnie również nie robi wrażenia "Jan Kowalski" robiący błędy. Dopóki się z nim nie stykam
Jakoś wytrwam, ale się męczę.Wcale nie trzeba na to dużo czasu i marnowania energii. Chyba że za takie uznamy czytanie książek
![]()
To jest najlepsza droga do nauki poprawnej polszczyzny.
Po pierwsze o ilości spędzonego czasu przy pracy nad dysfunkcją decyduje jej poziom, a wiemy, że bywa różny.
Po drugie skąd wiesz ile potrzeba czasu lub przeczytanych książek?
Kolejna sprawa, to ludzie świadomi swojej dysortografii starają się pisać poprawnie. Dla nich również pisanie na forum jest ćwiczeniem. Zapewniam Cię, że ktoś, kto pracuje nad swoją pisownią, będzie się starał pisać poprawnie zawsze i krzywdzącym jest nazywanie go leniem.
Leniem będzie ten, który notorycznie popełnia błędy i czy ma dysfunkcje, czy nie, pisownie ma w poważaniu.
ewka3 napisał/a:Chciałabym, jeszcze, odnieść się do wspomnianej dysleksji.
Dysleksja i dysortografia nie są chorobami. Nie ma na nie lekarstwa.Lekarstwo jest.Nazywa się PRACA:)
Sama jestem dyslektykiem i dys wszelkiego rodzaju:)
Ale pracowałam i pracuję nad tym. Jako uczennica po prostu siadałam i przepisywałam teksty najeżone ortograficznymi pułapkami. Mama nie odpuściła mi aż nie przepisałam dany tekst 8-10 razy. I to mi dużo pomogło.
Z zasadami ortografii miałam problem choć wykułam je na pamięć. Ale zastosowanie było ponad moje możliwości. Sposobem na to było po prostu nauczenie się jak się dany wyraz pisze. Jak znałam pisownię danego słowa to potrafiłam zastosować zasady
Do tej pory mam jeszcze czasem problemy z przestawianiem liter ale z ortografią raczej żadnych.
Dlatego uważam,że wszelkie dys- są po prostu wymówką dla leni i nieuków.
Cześć, jestem leń.
Przeczytałam masę książek. Niektóre po części przepisałam. Grzecznościowo poprawiam pracę zaprzyjaźnionych studentów i uczniów szkół średnich, a wciąż popełniam błędy.
Walczę ze swoją dysortografią od kilku lat, ale możesz mi mówić leń, bo skoro się nie wyleczyłam, to nim jestem.
Ewka3 - widać nie tylko z ortografią masz problem ![]()
Leniami nazwałam osoby bez zaburzeń, które jednak nie potrafią się posługiwać poprawną polszczyzną.
Ewka3 - widać nie tylko z ortografią masz problem
Leniami nazwałam osoby bez zaburzeń, które jednak nie potrafią się posługiwać poprawną polszczyzną.
Zrozumiałam. Jednak nikt nie podpisuje się "dyslektyk" na forum i nie wiadomo z jakich przyczyn popełnia błędy.
Wciąż podkreślam, że ludzie świadomi swojego problemu starają się go nie pokazywać. To nic przyjemnego odstawać od normy.
Uważam również, że jak ktoś chce wytłumaczyć swoje lenistwo, to bez przypadłości załatwi sobie zaświadczenie. A jak ktoś chce pracować, to będzie to robił z opinią, czy bez.
Założę się, że połowa osób dysfunkcyjnych nie przyznaje się do swojej przypadłości. Nie ma się czym chwalić;)
Uważam również, że badania powinno się robić, żeby jak najszybciej zareagować i podpowiedzieć dyslektykowi, jak ma sobie radzić.
Jednak nikt nie podpisuje się "dyslektyk" na forum i nie wiadomo z jakich przyczyn popełnia błędy.
Prawda. Niemniej jednak już wczoraj pisałam, że na dysleksję cierpi ponoć około 10-15 procent osób.
Błędy są zauważalne u większej liczby.
434 2014-10-01 18:16:19 Ostatnio edytowany przez Iceni (2014-10-01 18:21:15)
Oczywiście, że błędy są zauważalne u większej liczby.
Nie wszyscy mają wyższe, humanistyczne wykształcenie.
Czy osoba po zawodówce, która nie kontynuowała nauki ma sobie założyć papierową torbę na głowę ze wstydu?
Moja matka skończyła tylko podstawówkę, urodziła się na wsi i wtedy to była norma - i teraz co? Ja mam ją uznać za osobę leniwą bo robi błędy? A może głupią, bo sobie przez 70 lat ortografii nie mogla przyswoić?
A jakiż jest to wstyd dla kucharza, że ma trudności z napisaniem "przekształcenie"?
Od kiedy to dostęp do internetu mają tylko osoby z mgr przed nazwiskiem?
Czy dla 15-latka to taki wstyd, że robi błędy?
To dziwne, bo nawet na maturze można zrobić błąd i to chyba nawet nie jeden i nadal tę maturę zdać dobrze.
Jak się komuś nie podobają błędy to niech szuka stron dla wybranych, których poziom językowy nie razi ich oczu i nie mieszają się z "pospólstwem", co to "skąd" nawet poprawnie nie potrafi...
435 2014-10-01 18:36:13 Ostatnio edytowany przez luc (2014-10-01 18:37:10)
Strasznie się zaperzyłaś Iceni ![]()
Cóż, dla mnie to wstyd, dla kogoś innego nie musi być.
Znam ludzi bez wyższego wykształcenia, którzy jednak nie kaleczą języka polskiego.
Zresztą na forum jest trochę osób bez wyższego (może nawet bez średniego) wykształcenia, a jednak starają się pisać poprawnie.
Przyznam, że razi mnie jeszcze bardziej gdy ktoś deklaruje swoje wyższe wykształcenie, a z polszczyzną ma duży problem.
Może nie wynikało to wprost z moich wypowiedzi, ale chodziło o młode pokolenie. Pokolenie osób dużo starszych i starych, to osobne zagadnienie związane z dostępnością do nauki.
Jak się komuś nie podobają błędy to niech szuka stron dla wybranych, których poziom językowy nie razi ich oczu i nie mieszają się z "pospólstwem", co to "skąd" nawet poprawnie nie potrafi...
Zupełnie nie odbieram tego jako Twojej próby zniechęcenia mnie do tego forum, ani innych docinków pod moim adresem ![]()
Oczywiście, że błędy są zauważalne u większej liczby.
Nie wszyscy mają wyższe, humanistyczne wykształcenie.Czy osoba po zawodówce, która nie kontynuowała nauki ma sobie założyć papierową torbę na głowę ze wstydu?
Moja matka skończyła tylko podstawówkę, urodziła się na wsi i wtedy to była norma - i teraz co? Ja mam ją uznać za osobę leniwą bo robi błędy? A może głupią, bo sobie przez 70 lat ortografii nie mogla przyswoić?
A jakiż jest to wstyd dla kucharza, że ma trudności z napisaniem "przekształcenie"?
Od kiedy to dostęp do internetu mają tylko osoby z mgr przed nazwiskiem?
Czy dla 15-latka to taki wstyd, że robi błędy?
To dziwne, bo nawet na maturze można zrobić błąd i to chyba nawet nie jeden i nadal tę maturę zdać dobrze.
Jak się komuś nie podobają błędy to niech szuka stron dla wybranych, których poziom językowy nie razi ich oczu i nie mieszają się z "pospólstwem", co to "skąd" nawet poprawnie nie potrafi...
Osoba,która ukończyła zawodówkę musiała wcześniej skończyć podstawówkę- taką samą dla każdego: dla tego co idzie do liceum i dla tego co idzie do zawodówki.
Od 1999 roku działa gimnazjum,które także jest obowiązkowe tam dalej tłucze się zasady ortografii i interpunkcji.
Czy dla 15 latka to wstyd,że robi błędy zależy tylko od niego.Znam takie 15 latki,którym wstyd mimo,że mają orzeczenie o dysleksji.I coś z tym robią- pracują nad poprawną pisownią.
To mnie najbardziej osłabia:jak ktoś komuś zwróci uwagę na pisownię a ten od razu od yntelygentnych wyzywa,wmawia wywyższanie się i takie tam.
Iceni- co do magistra- przecież na studiach nie uczą ortografii ![]()
437 2014-10-01 18:48:19 Ostatnio edytowany przez Iceni (2014-10-01 18:56:25)
Tak, zaperzyłam się, bo dla mnie to jest takie trochę traktowanie innych z góry.
Ortografia nie jest najważniejszą wiedzą w życiu.
______
Widzisz gojko, akurat dyktanda to były jedyne sprawdziany, ktore potrafiłam napisać na szóstkę. Zawsze sobie podnosiłam średnią właśnie dyktandami. Byłam w nich bardzo dobra.
Ale co z tego? Czy jestem dzięki temu mądrzejsza? Jestem w jakiś sposób lepsza od tych, którzy pisać nie potrafią? Czy ten fakt ma jakiekolwiek znaczenie w moim życiu? Nie, żadnego..
Tak, zaperzyłam się, bo dla mnie to jest takie trochę traktowanie innych z góry.
Ale takim nie jest ![]()
Natomiast trudno się od konkretnej oceny (ale nie traktowania z góry
) powstrzymać. Choćby w myślach.
Ortografia nie jest najważniejszą wiedzą w życiu.
Nie jest najważniejsza, ale jest ważna.
Zresztą ortografia, to tylko jedna ze składowych poprawnej polszczyzny.
Czy ten fakt ma jakiekolwiek znaczenie w moim życiu? Nie, żadnego..
W Twoim nie ma.
______
Widzisz gojko, akurat dyktanda to były jedyne sprawdziany, ktore potrafiłam napisać na szóstkę. Zawsze sobie podnosiłam średnią właśnie dyktandami. Byłam w nich bardzo dobra.Ale co z tego? Czy jestem dzięki temu mądrzejsza? Jestem w jakiś sposób lepsza od tych, którzy pisać nie potrafią? Czy ten fakt ma jakiekolwiek znaczenie w moim życiu? Nie, żadnego..
Nie jesteś ani lepsza ani mądrzejsza.Ale ja też za lepszą czy mądrzejszą się nie uważam.Może jedynie za mniej leniwą w większości wypadków.
Dla mnie ten fakt miał duże znaczenie w moim życiu.
Praca nad poprawnym pisaniem była dla mnie cięższa niż ciągnięcie dwóch szkół aż do matury.
440 2014-10-01 21:00:18 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2014-10-01 21:07:56)
Rażąca ortografia i interpunkcja również mnie denerwuje.
Ostatnio wśród znajomych zauważyłam dziwną przypadłość a mianowicie , spolszczanie angielski słów lub mieszanka polsko - angielska w jednym zdaniu np .Odezwę sie jak zaczekuje sie w hotelu ( z ang. check -in )
muszę sie wyczekowac z hotelu ( check out)
mam free dzieńSpotkaliście sie z takimi sytuacjami ??
No mnie też to razi, od razu słychać i widać jakie to sztuczne. "Zaczekuje" chyba najgorsze, ale dziwoląg ![]()
Edit: Moim zdaniem nie jest wstydem jeszcze robić błędy w ortografii np. Mogą się zdarzyć każdemu, jednak jeśli jest ich bardzo dużo ,to wtedy gorzej, a skoro zwykle to się podkreśla, to jeśli ktoś chce coś z tym zrobić, to zrobi. Jednak bardziej razi mnie pisanie bez żadnej interpunkcji, bo ile to sytuacji, że ktoś pisze tekst i prawie nie ma kropki lub przecinka albo i nie ma wcale. Nie muszą być postawione przecinki dobrze nawet, bo ja sama wiem, że nie zawsze jest to łatwe wiedzieć, gdzie dokładnie postawić i ja też się na pewno w tym mylę, chodzi tylko o to, by te przecinki były, nie muszą być wstawione dobrze, ale by jednak były, by tekst nie był jednym ciągiem, który wtedy ciężko zrozumieć. Nie chodzi o pisanie bezbłędne, bo wiadomo, że to może być trudne, ale chociaż w miarę ok, pewne podstawy, żeby zrobić przecinki, kropki itp. Nie chodzi o bezbłędność, więc jakieś tam ogólne błędy mnie nie rażą, zwykle. No ale jak błąd na błędzie, tekst pisany jednym ciągiem, bez żadnej poprawności to już gorzej. A podstawy to jasne, każdy może przyswoić, chociaż właśnie w tym pewnym zakresie, nikt tu od nikogo bezbłędności nie wymaga.
Tak, zaperzyłam się, bo dla mnie to jest takie trochę traktowanie innych z góry.
Ortografia nie jest najważniejszą wiedzą w życiu.
______
Widzisz gojko, akurat dyktanda to były jedyne sprawdziany, ktore potrafiłam napisać na szóstkę. Zawsze sobie podnosiłam średnią właśnie dyktandami. Byłam w nich bardzo dobra.Ale co z tego? Czy jestem dzięki temu mądrzejsza? Jestem w jakiś sposób lepsza od tych, którzy pisać nie potrafią? Czy ten fakt ma jakiekolwiek znaczenie w moim życiu? Nie, żadnego..
Iceni chodzi o coś innego. Język polski jest naszą rodzimą mową. W związku z powyższym powinniśmy go szanować. Tak samo jak hymn narodowy, flagę i godło państwowe. Robienie błędów ortograficznych stanowi dla mnie brak szacunku. Podobnie sprawa się ma z pojawianiem w polskim rozmaitych germanizmów, rusycyzmów, anglikanizmów etc. Chorwaci poszli inną drogą
Oczyszczają swój język ze wszelkich serbskich naleciałości. Tworzone są propozycje całkowicie nowych słów.
truskaweczka19, wybacz mi uwagę, ale akurat Twoje posty bardzo ciężko się czyta. Budujesz zazwyczaj za długie zdania bez jakiegokolwiek składu. Nadużywasz przecinków, natomiast oszczędzasz na kropkach.
Przeczytaj zdanie, które napisałaś:
"Nie muszą być postawione przecinki dobrze nawet, bo ja sama wiem, że nie zawsze jest to łatwe wiedzieć, gdzie dokładnie postawić i ja też się na pewno w tym mylę, chodzi tylko o to, by te przecinki były, nie muszą być wstawione dobrze, ale by jednak były, by tekst nie był jednym ciągiem, który wtedy ciężko zrozumieć. "
Po co po dwa, trzy razy w jednym zdaniu powtarzasz to samo wyrażenie? I to nie jest odosobniony przypadek.
Prawdę mówiąc czytając jakiś wątek Twoje posty omijam. Choć niewątpliwie masz coś ciekawego do powiedzenia. Jednak stylistyka wypowiedzi skutecznie mnie zniechęca do czytania.
truskaweczka19, wybacz mi uwagę,
Właśnie w przypadku Truskaweczki, to ja mam odwrotne uczucia.
Mimo pewnych niedociągnięć w jej postach, ja je czytam z przyjemnością. W tym przypadku treść góruje nad formą ![]()
Oczywiście, że błędy są zauważalne u większej liczby.
Nie wszyscy mają wyższe, humanistyczne wykształcenie.
Iceni, uważasz, że do poprawnego pisania konieczne jest ukończenie wyższej uczelni? Na kierunku humanistycznym do tego?
Ja widzę po "dzieciach" z mojej rodziny (kuzynki, brat), że bezbłędnie piszą ci, którzy czytają książki. I to od razu, nie w gimnazjum, liceum. Praktycznie od kiedy tylko się nauczą czytać i pisać. Np. ja i moje najbliższe kuzynki pochłaniamy książki i żadna z nas nie ma problemów z pisownią. Mój brat z kolei do nich nie zagląda, o ile nie musi, więc ortografia i interpunkcja nie jest już dla niego tak łatwa. Chodzi mi tylko o to, że wykształcenie jako takie umiejętności poprawnego pisania nie zapewnia. Przecież mam znajomych na studiach i widzę, jak niektórzy piszą. Jak się pochłania książki, to się w końcu pewne rzeczy zapamięta mimowolnie i później się pisze bez zastanowienia, po prostu wszystko się "opatrzy".
że bezbłędnie piszą ci, którzy czytają książki. Praktycznie od kiedy tylko się nauczą czytać i pisać.
Dokładnie to samo pisałam wcześniej. Zależność jest bardzo prosta.
Na wszelki wypadek dodam uprzedzająco - z wyłączeniem osób rzeczywiście zmagających się z zaburzeniami "dys" ![]()
446 2014-10-02 00:26:46 Ostatnio edytowany przez Iceni (2014-10-02 00:32:34)
Iceni napisał/a:Oczywiście, że błędy są zauważalne u większej liczby.
Nie wszyscy mają wyższe, humanistyczne wykształcenie.Iceni, uważasz, że do poprawnego pisania konieczne jest ukończenie wyższej uczelni? Na kierunku humanistycznym do tego? :D
Ja widzę po "dzieciach" z mojej rodziny (kuzynki, brat), że bezbłędnie piszą ci, którzy czytają książki. I to od razu, nie w gimnazjum, liceum. Praktycznie od kiedy tylko się nauczą czytać i pisać. Np. ja i moje najbliższe kuzynki pochłaniamy książki i żadna z nas nie ma problemów z pisownią. Mój brat z kolei do nich nie zagląda, o ile nie musi, więc ortografia i interpunkcja nie jest już dla niego tak łatwa. Chodzi mi tylko o to, że wykształcenie jako takie umiejętności poprawnego pisania nie zapewnia. Przecież mam znajomych na studiach i widzę, jak niektórzy piszą. Jak się pochłania książki, to się w końcu pewne rzeczy zapamięta mimowolnie i później się pisze bez zastanowienia, po prostu wszystko się "opatrzy".
Eileen, a ile jest w tym wątku osób bez wyższego wykształcenia, którzy tutaj aktywnie bronią perfekcyjnej polszczyzny? To raz, a dwa to owszem, pisałam o wyższym wykształceniu humanistycznym - taka osoba według mnie powinna posługiwać się poprawną polszczyzną. Tak samo jak pisałam, że fizyk czy matematyk nie musi.
Więc nie, nie trzeba mieć wyższego wykształcenia by pisać poprawnie, ale chyba oczywistym jest, że wraz z wykształceniem pewne umiejętności rosną. Dziecko w podstawówce ma prawo roboć więcej błędów od tego w gimnazjum, a gimnazjalista b?dzie pisał gorzej od osoby po liceum.
Nadal uważam, że poswięcanie czasu na naukę poprawnego pisania w stopniu wykraczającym poza swe naturalne umiejętności i potrzeby za stratę czasu. Jeżeli mój hydraulik będzie pisał "róra" ale świetnie wykonywał swoją robotę to jak pisze pozostanie jego sprawą. Może równie dobrze pisać mi wiadomości dwunastozgłoskowcem. Jak mnie mój lekarz będzie badał z powodu "bulu", ok, prawdopodobnie od tego nie umrę. I naprawdę wolę, żeby nadal pisał z blędami i mnie dobrze leczył niż wieczorami studiował słownik zamiast literatury medycznej.
Problem dla mnie się zacznie dopiero kiedy z językiem będzie miał nauczyciel mojego dziecka. Kiedy kupię powieść wydrukowaną z masą błędów. Kiedy na głównej stronie portalu informacyjnego na pierwszy rzut oka dostrzegę przynajmniej kilka błędów.
Jak pisze jakaś tam pani Jadzia zupełnie mnie nie interesuje tak samo jak nie interesuje mnie czy zmienia codziennie majtki lub czy wie co to jest półprzewodnik.
Tak samo jak pisałam, że fizyk czy matematyk nie musi.
Ale powinien i ci, których znam to potrafią. Na szczęście.
hydraulik będzie pisał "róra" ale świetnie wykonywał swoją robotę to jak pisze pozostanie jego sprawą. Może równie dobrze pisać mi wiadomości dwunastozgłoskowcem. Jak mnie mój lekarz będzie badał z powodu "bulu", ok, prawdopodobnie od tego nie umrę. I naprawdę wolę, żeby nadal pisał z blędami i mnie dobrze leczył niż wieczorami studiował słownik zamiast literatury medycznej.
Moje zaufanie do hydraulika jako fachowca w takiej sytuacji nie zmaleje. W przypadku lekarza - owszem.
Znaczy chirurg z dysortografią to kiepski chirurg?
449 2014-10-02 02:21:38 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2014-10-02 02:38:06)
truskaweczka19, wybacz mi uwagę, ale akurat Twoje posty bardzo ciężko się czyta. Budujesz za zazwyczaj za długie zdania bez jakiegokolwiek składu. Nadużywasz przecinków, natomiast oszczędzasz na kropkach.
Przeczytaj zdanie, które napisałaś:
"Nie muszą być postawione przecinki dobrze nawet, bo ja sama wiem, że nie zawsze jest to łatwe wiedzieć, gdzie dokładnie postawić i ja też się na pewno w tym mylę, chodzi tylko o to, by te przecinki były, nie muszą być wstawione dobrze, ale by jednak były, by tekst nie był jednym ciągiem, który wtedy ciężko zrozumieć. "
Po co po dwa, trzy razy w jednym zdaniu powtarzasz to samo wyrażenie? I to nie jest odosobniony przypadek.
Prawdę mówiąc czytając jakiś wątek Twoje posty omijam. Choć niewątpliwie masz coś ciekawego do powiedzenia. Jednak stylistyka wypowiedzi skutecznie mnie zniechęca do czytania.
Wiem, facet na studiach też mi mówił o moim stylu czy nauczyciele czasem i staram się nad tym pracować. Nie zawsze buduję takie długie zdania, czasem mi się udaje lepiej. No, ale tu przesadziłam, fakt. Staram się więcej pisać, ćwiczyć, a potem patrzeć jak to brzmi, w miarę możliwości poprawić, ale wychodzi różnie. Czasem też się powtórzę, no jakoś nie wiem czemu, ale teraz zwrócę na to wszystko więcej uwagi
Pewnie będę wtedy pisać dłużej posta, a niby nie zawsze na to jest czas, ale warto. Dzięki za uwagę
No i mówię Ci, sama nie wiem czemu mam z tym problem. Z ortografią zawsze super, same 5, więc tu błędów nie robię, ale stylistyka u mnie często gorsza. Mam sporo pracy pod tym kątem. Masz rację, muszę skracać te zdania i to zrobię. W tym poście już staram się pisać krótsze i chyba jest lepiej
Przecinki myślałam, że stawiam w miarę dobrze, ale fakt jest ich za dużo, bo zdania za długie. Popracuję nad tym ![]()
luc, no, jakie miłe słowa, dzięki
Staram się tu na forum doradzać jak mogę i lubię tu pisać
Lubię komplementy i sama też się za głupią nie uważam, więc no ja mam nadzieję, że da się mnie lubić hehe
![]()
To prawda, czytanie książek wiele daje. Ja czytam dużo, lubię, może i większość thrillery, jakieś dramaty obyczajowe, ogólnie obyczajowe, kryminały, ale to też sporo daje. Mi może bardziej pod względem ortografii bardziej, bo stylistyka u mnie gorsza, fakt, ale na pewno coś daje
Nie mam mimo czytania dużo poetyckiego języka, aż tak to nie, ale jednak na pewno coś mi do głowy dzięki temu wskoczyło
Bardzo lubię czytać.
Co więcej, ja z moim gorszym stylem byłam na licencjackich studiach - kulturoznawstwo, czyli humanistyczne. No, ale to mnie interesuje, to chciałam. No, ale w pisaniu prac miałam ciężej, długo zamieniałam zdania np w pracach czy licencjacie, by było akceptowalne, wiele mi wykładowca skreślał. Męczyłam się mozolnie trochę przy licencjacie z powodu stylistyki i poprawiania ciągłego zdań
No, ale trudno, trzeba. A na ścisłe studia, to wiedziałam, że nie pójdę, bo z takich przedmiotów jestem noga,.Znam tyle co podstawy, ale nigdy to nie było moje zainteresowanie ani nie szło mi dobrze.
A i wiem, że to może brzmieć jako hipokryzja, że mam średnią stylistykę, a piszę w tym wątku o poprawności. No, ale jakby co chodziło mi o takie podstawy właśnie o to, by przecinki były jakiekolwiek, a niektórzy wcale nie piszą. Ja chociaż to piszę hehe i ortografia dobra, ale nad resztą jak pisałam będę pracować na pewno
No i chodziło mi o rażące błędy ortograficzne, chociaż fakt, to dla mnie jest lepsze jak zupełny brak przecinków itp. Poza tym ja też rozumiem, że ktoś może być dyslektykiem i może mieć z tym problem duży tak jak ja od zawsze mam gorszą stylistykę i powiem Wam, że ja nawet nie wiem czemu. Pozostaje nad tym pracować.
450 2014-10-02 06:25:42 Ostatnio edytowany przez Eileen (2014-10-02 06:32:09)
Eileen napisał/a:Iceni napisał/a:Oczywiście, że błędy są zauważalne u większej liczby.
Nie wszyscy mają wyższe, humanistyczne wykształcenie.Iceni, uważasz, że do poprawnego pisania konieczne jest ukończenie wyższej uczelni? Na kierunku humanistycznym do tego?
![]()
Ja widzę po "dzieciach" z mojej rodziny (kuzynki, brat), że bezbłędnie piszą ci, którzy czytają książki. I to od razu, nie w gimnazjum, liceum. Praktycznie od kiedy tylko się nauczą czytać i pisać. Np. ja i moje najbliższe kuzynki pochłaniamy książki i żadna z nas nie ma problemów z pisownią. Mój brat z kolei do nich nie zagląda, o ile nie musi, więc ortografia i interpunkcja nie jest już dla niego tak łatwa. Chodzi mi tylko o to, że wykształcenie jako takie umiejętności poprawnego pisania nie zapewnia. Przecież mam znajomych na studiach i widzę, jak niektórzy piszą. Jak się pochłania książki, to się w końcu pewne rzeczy zapamięta mimowolnie i później się pisze bez zastanowienia, po prostu wszystko się "opatrzy".
Eileen, a ile jest w tym wątku osób bez wyższego wykształcenia, którzy tutaj aktywnie bronią perfekcyjnej polszczyzny? To raz, a dwa to owszem, pisałam o wyższym wykształceniu humanistycznym - taka osoba według mnie powinna posługiwać się poprawną polszczyzną. Tak samo jak pisałam, że fizyk czy matematyk nie musi.
Więc nie, nie trzeba mieć wyższego wykształcenia by pisać poprawnie, ale chyba oczywistym jest, że wraz z wykształceniem pewne umiejętności rosną. Dziecko w podstawówce ma prawo roboć więcej błędów od tego w gimnazjum, a gimnazjalista b?dzie pisał gorzej od osoby po liceum.
Nadal uważam, że poswięcanie czasu na naukę poprawnego pisania w stopniu wykraczającym poza swe naturalne umiejętności i potrzeby za stratę czasu. Jeżeli mój hydraulik będzie pisał "róra" ale świetnie wykonywał swoją robotę to jak pisze pozostanie jego sprawą. Może równie dobrze pisać mi wiadomości dwunastozgłoskowcem. Jak mnie mój lekarz będzie badał z powodu "bulu", ok, prawdopodobnie od tego nie umrę. I naprawdę wolę, żeby nadal pisał z blędami i mnie dobrze leczył niż wieczorami studiował słownik zamiast literatury medycznej.
Problem dla mnie się zacznie dopiero kiedy z językiem będzie miał nauczyciel mojego dziecka. Kiedy kupię powieść wydrukowaną z masą błędów. Kiedy na głównej stronie portalu informacyjnego na pierwszy rzut oka dostrzegę przynajmniej kilka błędów.
Jak pisze jakaś tam pani Jadzia zupełnie mnie nie interesuje tak samo jak nie interesuje mnie czy zmienia codziennie majtki lub czy wie co to jest półprzewodnik.
Iceni, okej, rozumiem, tamto po prostu zabrzmiało, jakby wyłącznie studia wyższe dawały możliwość poprawnego pisania.
Co do reszty, to się nie zgodzę. Tzn. owszem, znajomość pisowni nie wpływa na umiejętności zawodowe, więc w większości przypadków można być świetnym-kimś-tam, pisząc "głópji". Tyle że dla mnie pisownia jest czymś podstawowym po prostu, żadną tajemną wiedzą, której osoby z wyższym wykształceniem wymagają od maluczkich, bo mają jakieś chore fanaberie. Nie wymagam, żeby mi lekarz wymienił wymienił ilość zestrojów w budowie limeryku czy żeby w ogóle wiedział, co to ten zestrój, ale żeby pisać umiał - wymagam. No, może nie wymagam, ale jak nie potrafi pisać, to budzi to jakiś taki niesmak. Wiadomo, sporadyczny błąd jak się znajdzie, to katastrofy nie ma, mówię o sytuacji nagminnej lub o słowach, które często się przewijają - jednorazowy "korzuch" jeszcze zniosę, ale np. "ktury" już nie.
Dla mnie poprawne pisanie to taka sama podstawa, jak dodawanie, odejmowanie, mnożenie, dzielenie. Jak ktoś się rąbnie przy mnożeniu 11 x 12 w pamięci - zdarza się, ale przy 2 + 2? W liceum miałam polonistkę, która zrobiła kartkówkę i po lekcji poprosiła mnie, żebym jej wypisała graniczne liczby punktów do danej oceny. Dostałam tabelkę z procentami i przyporządkowanymi ocenami, co ważne, to były to przedziały typu 90% - 100%, 80% - 89% itd. Co w tym dziwnego? Może polonistka nie musiała umieć liczyć? Ale... na tej kartkówce było do zdobycia 10 punktów. Moja mama skwitowała: "to już wiesz, dlaczego matura z matematyki jest obowiązkowa". No i niby to, że polonistka nie wiedziała, że 9/10 punktów to 90%, nie umniejsza jej znajomości polskiego, ale dla mnie to po prostu oznaka braku podstawowej wiedzy (żeby nie rzec - głupoty). Taka sama, jak pisanie "ktury" czy "wykrztałcenie".
[edit] Żeby nie było, że jakąś fanatyczką-polonistką jestem - nie ukończyłam jeszcze studiów, uczę się na kierunku ścisłym.
Nawet ci z wyższym humanistycznym wykształceniem mogą popełniać błędy. Sztuka polega na tym, żeby je sprawdzić i poprawić. W wiadomościach pewnej informacyjnej strony internetowej ukazała się informacja o dziewczynkach znalezionych w lesie. Podano do publicznej wiadomości, że do ich śmierci przyczyniły się osoby trzecie. Potem się okazało, że był to błąd. Miało być, że do ich śmierci nie przyczyniły się osoby trzecie.
Ponadto nie wyobrażam sobie lekarza, który wystawia receptę, pisząc na niej nazwę lekarstwa z jakimkolwiek błędem.
Hydraulik nie ma za dużo do pisania. Jeśli wystawi rachunek, na którym napisze wymiana "róry" zamiast rury, nikt się tym nie przejmie, najwyżej uśmiechnie.
Eileen- u mnie może niesmaku nie wzbudza lekarz piszący z bykami. Ale na pewno jest mało wiarygodny. Jak zresztą każdy fachowiec. Oczywiście jeśli mam z nim do czynienia częściej to wiadomo, że biorę pod uwagę fachowość.
no niewiem czy masz racje z tym pisaniem,,,,po polsku,,, ale raczej nie wiem ze robie STRASZNE bledy w gramatyce ale jestem bardzo dumna ze po 43 latach znowu pisze czytam po polsku wiem ze powinnam przestawic moj komp ale nato nie mam czasu napewno sa ludzie i z dyplomen co maja problemy nie tylko z pisaniem ale i wymowa gramatyczna i mieszkaja w polsce nigdy nie byli za granica nie wkladaj wszystkich w jeden worek pozdrawiam
Iceni, ale jak hydraulik przychodzi mi wymieniać rury, to nie zastanawiam się czy umie pisać poprawnie, bo nie wymieniam się z nim listami. Faktury też nie potrzebuję.
Ale ludzie wchodząc na forum i posługując się formą pisemną, przedstawiają tym samym swoją osobę. I to tak samo determinuje ocenę jak ubiór, wygląd itp. Nie wiem jak wygląda osoba po drugiej stronie, ale gdy pisze niechlujnie, z błędami to od razu mam obraz (akurat w moim przypadku
) takiej blond panienki z długimi tipsami i kurzym móżdżku. Przyjmuję do wiadomości, że są takie osoby na świecie ale nie chcę budować z nimi jakiś bliższych relacji. I tak samo jak śmierdzący żulik pod sklepem budzą mój niesmak. Ewentualnie pobudzają złośliwość.
Znaczy chirurg z dysortografią to kiepski chirurg?
Czy ja napisałam, że kiepski? ![]()
Napisałam, że moje zaufanie maleje.
Mogę rozwinąć dla lepszego zrozumienia.
Pomijając kwestie wszelkich dys- (moje zdanie już na ten temat wyraziłam), to np. lekarz niepotrafiący się poprawnie wysłowić oznacza dla mnie brak wykształcenia ogólnego (napisałabym nawet dosadniej
) etc., a to często przekłada się na fachowość. Siłą rzeczy, moje zaufanie maleje.
Oczywiście - w przypadku lekarza podstawowym kryterium jest fachowość, ale jak napisałam wyżej, widzę pewną korelację.