A wiesz, Heathcliff, ostatecznie przecinek przed ,,jak" wyrzuciłam, bo jakoś źle mi to w tym miejscu ,,wyglądało"
. Rzecz w tym, że ostatnio bardzo dużo piszę i mam tak przeładowany umysł, że zaczyna płatać figle, więc zastanawiam się nad tak głupimi rzeczami, że aż mnie to męczy - powinny być po prostu zupełnie oczywiste
.
Podobne tematy
Perełka prawdziwa:
"Na sama mysl,ze onanizujac sie sam Bóg na mnie patrzy... brrr aż mną telepie!"
Godna wskrzeszenia wątku, prawda? ![]()
A mnie nie rażą błędy tak bardzo. Szanuję ludzi z dysleksją i współczuję im, bo życie to oni mają utrudnione. Dysleksja jest zaburzeniem, nie można jej wyleczyć. Dyslektyk może jedynie wyuczyć się pewnych zasad ortograficznych, ale błędy zawsze będą mu się zdarzać. Takie jest moje zdanie. Znam paru dyslektyków i wiem jak ciężko maja. Wypowiedź powinna byc przede wszystkim zrozumiała i czytelna.
Nie wiem, czy dysleksji nie ma wcale, czy jest zjawiskiem marginalnym, ale trzeciego wyjścia nie ma. Na pewno dysleksja nie tłumaczy tych wszystkich ludzi, którzy zasad nigdy nie chcieli się nauczyć, który po upomnieniu nie sprawdzą poprawnej wersji w słownikach, którzy nie czytają. W efekcie Bóg się onanizuje i telepie dziewczętami. To znaczy, że tekst jest zrozumiały i czytelny? A chcesz, żeby Twój lekarz pisał i czytał na podobnym poziomie "zrozumienia i czytelności"? Nauczyciele Twoich dzieci? Urzędnicy zajmujący się Twoimi sprawami? Prawnicy? Policjanci? Wojskowi?
Perełka prawdziwa:
"Na sama mysl,ze onanizujac sie sam Bóg na mnie patrzy... brrr aż mną telepie!"
Godna wskrzeszenia wątku, prawda?
Umarłam
![]()
(...) Na pewno dysleksja nie tłumaczy tych wszystkich ludzi, którzy zasad nigdy nie chcieli się nauczyć, który po upomnieniu nie sprawdzą poprawnej wersji w słownikach, którzy nie czytają.(...)
KTÓRZY, nie który!
Ale wiadomo, że nie każdy może być lekarzem/prawnikiem/urzędnikiem/nauczycielem.. do tego typu zawodów konieczne jest ukończenie studiów. Co do policjantów, to moim zdaniem ważniejsze żeby sprawdzał się w swej pracy i jak dla mnie, jeśli podnosi poziom wykrywalności przestępstw to pisać poprawnie nie musi, bo nie taka jego funkcja. Ignorancję należy tępić, tu się zgodzę. Ale nie zaprzeczysz chyba, że ludzie różnią się od siebie poziomem wykształcenia, inteligencją itp. a to forum jest dla wszystkich, również dla tych słabiej wykształconych. Nie dyskryminujmy ich. A gdy ktoś ma naprawdę problem i chce sie tu wypłakać, to wiadomo, nie zawsze myśli o stronie językowej.
heathcliff napisał/a:(...) Na pewno dysleksja nie tłumaczy tych wszystkich ludzi, którzy zasad nigdy nie chcieli się nauczyć, który po upomnieniu nie sprawdzą poprawnej wersji w słownikach, którzy nie czytają.(...)
KTÓRZY, nie który!
Jasne, że którzy ![]()
NĄSTOP
Przyznam, że musiałam chwilę pomyśleć, co to może być ![]()
Ale wiadomo, że nie każdy może być lekarzem/prawnikiem/urzędnikiem/nauczycielem.. do tego typu zawodów konieczne jest ukończenie studiów. Co do policjantów, to moim zdaniem ważniejsze żeby sprawdzał się w swej pracy i jak dla mnie, jeśli podnosi poziom wykrywalności przestępstw to pisać poprawnie nie musi, bo nie taka jego funkcja. Ignorancję należy tępić, tu się zgodzę. Ale nie zaprzeczysz chyba, że ludzie różnią się od siebie poziomem wykształcenia, inteligencją itp. a to forum jest dla wszystkich, również dla tych słabiej wykształconych. Nie dyskryminujmy ich. A gdy ktoś ma naprawdę problem i chce sie tu wypłakać, to wiadomo, nie zawsze myśli o stronie językowej.
Chciałabyś czytać takie posty?
dzis nie gadalam z nim, poszlam do sklepu po pudelko, i racalam on stal z kolegami ja poszlam sobei dalej bez slowa druga strona ulicy, on za mna szedl jakos bo otwieralam drzwi do domu to wszel w furtke, i zapytal sie mnie czemu nie poczekalam? ja mowie po co? mialam przyjsc i stanac i powiedziec czesc? a on- tak! pffffffff mowie, a co nie pochwalilesm sie kolegom ze mnie zosatwiles? a on czym tu sie chwalic, mowie ze trzabylo im powiedziec a nie, co udajesz ze wszystko jst ok..strasznie mnie wulgaryzm, mowi trzabylo poczekac bym wziol to pudlo od ciebie, ja mu na to ze ciezsze zakupy nieraz dzwigam...sie pyta co tak zione ogniem, niech spada na drzewo pozer
Lyah88 napisał/a:Ale wiadomo, że nie każdy może być lekarzem/prawnikiem/urzędnikiem/nauczycielem.. do tego typu zawodów konieczne jest ukończenie studiów. Co do policjantów, to moim zdaniem ważniejsze żeby sprawdzał się w swej pracy i jak dla mnie, jeśli podnosi poziom wykrywalności przestępstw to pisać poprawnie nie musi, bo nie taka jego funkcja. Ignorancję należy tępić, tu się zgodzę. Ale nie zaprzeczysz chyba, że ludzie różnią się od siebie poziomem wykształcenia, inteligencją itp. a to forum jest dla wszystkich, również dla tych słabiej wykształconych. Nie dyskryminujmy ich. A gdy ktoś ma naprawdę problem i chce sie tu wypłakać, to wiadomo, nie zawsze myśli o stronie językowej.
Chciałabyś czytać takie posty?
dzis nie gadalam z nim, poszlam do sklepu po pudelko, i racalam on stal z kolegami ja poszlam sobei dalej bez slowa druga strona ulicy, on za mna szedl jakos bo otwieralam drzwi do domu to wszel w furtke, i zapytal sie mnie czemu nie poczekalam? ja mowie po co? mialam przyjsc i stanac i powiedziec czesc? a on- tak! pffffffff mowie, a co nie pochwalilesm sie kolegom ze mnie zosatwiles? a on czym tu sie chwalic, mowie ze trzabylo im powiedziec a nie, co udajesz ze wszystko jst ok..strasznie mnie wulgaryzm, mowi trzabylo poczekac bym wziol to pudlo od ciebie, ja mu na to ze ciezsze zakupy nieraz dzwigam...sie pyta co tak zione ogniem, niech spada na drzewo pozer
Witam
Przyszłam tutaj bo na poprzednim forum od byków się roiło,mało tego użytkowniczki piszące "co raz" albo "nie kiedy"poprawiały użytkowniczki piszące "w cionży","skond".Uważały,że ich byki nie są tak rażące hehe.
Fajnie,że ktoś tutaj czuwa nad poprawnością.Warto do tej ortograficznej dodać stylistyczną i semantyczną.
Zanim trafiłam na to poprzednie forum byłam przekonana,że dorosłe osoby poprawnie władają ojczystym językiem( tak,tak widywałam nieraz kartki u fryzjera"poszłem do lekarza" albo szyldy "rechabilitacja") stąd też nie wiedziałam jak bardzo doceniać trzeba tych piszących poprawnie.
Według mnie osoba pisząca mądrze ale niepoprawnie naraża się niepotrzebnie na wyśmianie no i wystawia sobie niezbyt pochlebne świadectwo.
Mam dobrego znajomego,który od zawsze robił błędy ortograficzne.Pracował nad tym,robi teraz habilitację i tylko nieliczni tacy jak ja,znający go od wielu wielu lat wiedzą,że jest dyslektykiem.Bo zawsze używa programów poprawiajacych byki,a gdy pisze odręcznie- słownika.
tak,tak widywałam nieraz kartki u fryzjera"poszłem do lekarza" albo szyldy "rechabilitacja") stąd też nie wiedziałam jak bardzo doceniać trzeba tych piszących poprawnie.
Przypomniało mi się - kiedyś w osiedlowym sklepie monopolowym zauważyłam kartkę przy kasie, właściciel/sprzedawca chciał zażartować i napisał wierszyk: "kredyt umarł, kryzys żyje, kto niepłaci ten niepije". Nie mogłam się powstrzymać i pozwoliłam sobie na dość głośną uwagę (skierowaną do mojego faceta, z którym tam byłam) dotyczącą pisowni "nie" z czasownikami, sprzedawczyni spojrzała na mnie z lekkim burakiem na twarzy, no i od tamtej pory kartka wisi już z poprawnym zapisem ![]()
Mam dobrego znajomego,który od zawsze robił błędy ortograficzne.Pracował nad tym,robi teraz habilitację i tylko nieliczni tacy jak ja,znający go od wielu wielu lat wiedzą,że jest dyslektykiem.Bo zawsze używa programów poprawiajacych byki,a gdy pisze odręcznie- słownika.
Ja też mam koleżankę, która w podstawówce pisała fatalnie - potrafiła w jednym zdaniu zrobić maksymalną ilość błędów, jaką dało się w nim zrobić. Jej mama postanowiła się za nią wziąć, sadzała codziennie po szkole i kazała pisać, ćwiczyły tak przez kilka miesięcy (albo nawet lat? nie wiem) regularnie - i teraz śladu po dysortografii mojej koleżanki nie widać. A też była oficjalnie zdiagnozowana przez specjalistę i miała papierek. Można? Można.
Perełka dnia: Bydkoszcz
.
I uwierzcie - w tym przypadku to nie jest literówka, bo nazwa została powtórzona kilka razy i zawsze z tą samą pisownią. Tragedia! ![]()
Można? Można.
Powiem więcej - trzeba!
"Papierek" nie zwalnia z dbałości o pisownię - on zobowiązuje do wytężonej pracy.
Dlatego śmieszą mnie, a nawet wnerwiają, wyjaśnienia ludzi stawiających niewyobrażalne byki, że ich powodem jest dys...
Masz dys..., to się staraj...
Kto ma słaby wzrok, kupuje sobie okulary.
Kulawy sprawia sobie laskę, a dysortografik kładzie na biurku słownik ortograficzny oraz korzysta z edytora tekstu.
Jeszcze gorzej, gdy dochodzi zwykłe niechlujstwo - brak podstawowych znaków interpunkcyjnych, co powoduje, że zdanie jest niezrozumiale i bełkotliwe. Takich postów po prostu nie czytam - bo co się mam męczyć i zastanawiać, "co autor miał na myśli".
Chciałabym prosić Was o pomoc i ocenę językową.
W rozporządzeniu MEN napisano:
"Oceny są jawne dla ucznia i jego rodziców (prawnych opiekunów)."
Jak rozumiecie zwrot -rodziców(prawnych opiekunów) z punktu widzenia pisowni i interpunkcji.
PS. Sprawa dotyczy pełnoletniej osoby, zdolnej do czynności prawnych.
Wydaje mi się, że pisownia jest prawidłowa, można ewentualnie zamienić kolejność słów i zamiast ,,prawnych opiekunów" napisać ,,opiekunów prawnych". Poza tym rozumiem, że określenie ,,opiekunowie prawni" występuje w tym przypadku zamiennie za ,,rodziców", czyli że oceny są jawne dla rodziców, a jeśli uczeń ich nie ma, to dla innych niż rodzice opiekunów prawnych. Zatem użycie nawiasu wydaje się właściwe, gdyż w tym przypadku zawartość nawiasu uzupełnia wcześniejszą informację i tym samym nawias niejako zastępuje słowa ,,ewentualnie" albo ,,lub", czyli ujmując to całościowo: ,,ewentualnie prawnych opiekunów" albo ,,lub prawnych opiekunów" - tu już zależy od interpretacji.
Poza tym rozumiem, że określenie ,,opiekunowie prawni" występuje w tym przypadku zamiennie za ,,rodziców", czyli że oceny są jawne dla rodziców, a jeśli uczeń ich nie ma, to dla innych opiekunów prawnych. Zatem użycie nawiasu wydaje się właściwe, gdyż w tym przypadku zawartość nawiasu uzupełnia wcześniejszą informację i tym samym nawias niejako zastępuje słowa ,,ewentualnie" albo ,,lub", czyli ujmując to całościowo: ,,ewentualnie prawnych opiekunów" albo ,,lub prawnych opiekunów" - tu już zależy to od interpretacji.
Chodziło mi o to, czy to jest uzupełnienie-rodzice czyli /którzy są opiekunami prawnymi, czy zamiennik-rodzice lub opiekunowie.
Ponieważ jeśli chodzi o ucznia (człowieka pełnoletniego), nie można mówić o opiekunach prawnych, a władza rodzicielska skończyła się wraz z uzyskaniem pełnoletności.
Tak, teraz rozumiem i prawdę mówiąc zastanawiałam się czy nie o to pytasz, ale w takim przypadku, moim zdaniem, możemy mówić raczej o błędzie merytorycznym, nie językowym, a skoro pytałaś o ocenę językową, to pod tym kątem starałam się temat rozpracować
.
W taki razie teraz będzie od tej drugiej strony
.
De facto rodzice, o ile nie zostaną im odebrane prawa rodzicielskie, z automatu są przecież opiekunami prawnymi, zatem sformułowanie ,,rodzice (prawni opiekunowie)" w moim pojęciu stosowane jest zamiennie, przy czym ,,rodzice" są tu częścią wspólną zbioru - bowiem rodzice zwykle są opiekunami prawnymi, niemniej nie wszyscy opiekunowie są rodzicami.
Ponieważ jeśli chodzi o ucznia (człowieka pełnoletniego), nie można mówić o opiekunach prawnych, a władza rodzicielska skończyła się wraz z uzyskaniem pełnoletności.
Dokładnie tak, bo zakładając, że mówimy o osobie pełnoletniej, zdolnej do czynności prawnych, to przytoczone sformułowanie w ogóle jest merytorycznie błędne, a roztrząsanie kto oprócz ucznia ma wgląd w jego oceny jest z punktu widzenia prawa nieuzasadnione, bo wraz z otrzymaniem dowodu osobistego, to wyłącznie on sam za siebie odpowiada i jeśli wyrazi sprzeciw, to nikt
.
279 2012-03-07 23:54:19 Ostatnio edytowany przez RoBaCeK78 (2012-03-07 23:58:23)
to i ja się przyłączę.
moja mama pracowała na poczcie. i raz dostali list zaadresowany na Uć. opowiadała później w domu, że zastanawiali się dobrą chwilę zanim doszli do wniosku, że mowa tu o Łodzi
ja to mam manię poprawiania innych, jeśli tylko usłyszę w wymowie jakiś błąd, to od razu poprawiam, bez względu na to, kim jest ta osoba
czy Pani ze sklepu, czy ktoś wyżej postawiony.
a razi mnie ogromnie wziąść zamiast wziąć
możemy mówić raczej o błędzie merytorycznym, nie językowym,
Zastanawiałam się jaka role pełni nawias w tym zdaniu
ponieważ biegła nie jestem to pytam lepszych.
Przeczytałam w necie burzliwą dyskusje i pomyślałam, że problem może leżeć po stronie pisowni.
Na koniec tej historii dodam, że w tym rozporządzeniu jest wiele takich haczyków. Interpretacja MEN jest jeszcze bardziej komiczna, GIODO broni stanowiska ministerstwa, w sądach zapadają wyroki sprzeczne z rozporządzeniem, które popiera RPO. A stanowisko KO jest takie, by każda szkoła robiła jak chce. ![]()
Nie zawsze dziecko wychowywane jest przez rodziców. Czasami ma ono opiekunów prawnych. Tak się zdarza, gdy rodzice mają odebrane prawa rodzicielskie.
Na koniec tej historii dodam, że w tym rozporządzeniu jest wiele takich haczyków. Interpretacja MEN jest jeszcze bardziej komiczna, GIODO broni stanowiska ministerstwa, w sądach zapadają wyroki sprzeczne z rozporządzeniem, które popiera RPO. A stanowisko KO jest takie, by każda szkoła robiła jak chce.
oto Polska właśnie ![]()
Przyznam,że nie mogę zrozumieć jak to się dzieje,że ludzie kończący szkołę podstawową w ojczystym języku nie potrafią się biegle(bez błędów) porozumiewać.Może gdyby się dało to jakoś wytłumaczyć doszlibyśmy do sedna problemu...
Ja nigdy nie poprawiam ludzi mówiących niepoprawnie niezależnie czy są Polakami czy obcokrajowcami bo uważam,że to brak kultury.
284 2012-03-08 20:34:20 Ostatnio edytowany przez dayzi (2012-03-08 20:46:56)
Nie zawsze dziecko wychowywane jest przez rodziców. Czasami ma ono opiekunów prawnych. Tak się zdarza, gdy rodzice mają odebrane prawa rodzicielskie.
Zdrowe pełnoletnie dziecko nie ma ani opiekunów prawnych ani rodziców posiadających prawa rodzicielskie.
Dlatego dla mnie taki zapis to zagadka ![]()
Rodzice(opiekunowie prawni)-jeśli przyjąć, że chodzi o rodziców jako przedstawicieli ustawowych i inne osoby będące opiekunami prawnymi, to jest słuszne z każdego punktu widzenia i nie dotyczy uczniów pełnoletnich.
Jednak jeśli zapis w nawiasie jest zwrotem zastępczym typu "wstaw co ci wygodnie" to jest zastanawiające dlaczego nie wstawiono np. przecinka. Co nie zmienia faktu, że to błąd merytoryczny.
Zapis dotyczy pełnoletnich uczniów w szkole dla młodzieży( np. 20latek w Technikum), nie dotyczy uczniów szkół dla dorosłych(np.18latek w jakiejkolwiek szkole ponadpodstawowej).
Dopisuje, bo przeczytałam post poniżej ![]()
Bardzo Ci dziękuje Olinko, że zerknęłaś. Każdy widzi co innego, dla mnie to ważne. Nie chciałam na początku opisywać całej sprawy, bo zależało mi by osoba czytająca oceniła "surowy" zapis, nie znając szerszego kontekstu.
Przeczytałam w necie burzliwą dyskusje i pomyślałam, że problem może leżeć po stronie pisowni.
Na koniec tej historii dodam, że w tym rozporządzeniu jest wiele takich haczyków. Interpretacja MEN jest jeszcze bardziej komiczna, GIODO broni stanowiska ministerstwa, w sądach zapadają wyroki sprzeczne z rozporządzeniem, które popiera RPO. A stanowisko KO jest takie, by każda szkoła robiła jak chce.
Oj, widzę, że to jest jeszcze głębszy problem. Dayzi, nie jestem znawcą języka, absolutnie nie czuję się zatem kompetentna, aby kogokolwiek w tym zakresie pouczać, moja odpowiedź była intuicyjna, więc bierz na nią, proszę, poprawkę
.
Ja nigdy nie poprawiam ludzi mówiących niepoprawnie niezależnie czy są Polakami czy obcokrajowcami bo uważam,że to brak kultury.
ale z drugiej strony błędne mówienie jest obrazą dla języka ojczystego
Super temat - istny ...kij w mrowisko ![]()
Niniejszym także dołączę (dołoncze?) się do rozmowy...
Fakt, często natrafiam tutaj na wątki (wontki?) pisane jak z ckm-u (ciężki karabin maszynowy), będące istnym słowotokiem pozbawionym kropek, przecinków i - w efekcie - tworzącym jedno zdanie ...wyjątkowo złożone (złorzone?). Owszem, irytuje mnie i męczy czytanie takiego tekstu okraszonego suto (zazwyczaj) totalnymi błędami (błendami?). Ale - jak dla mnie - to istne wyzwanie. Może mam zacięcie masochistyczne, ale to najnormalniej mnie fascynuje. Wiem, że robię także błędy, nadużywam (nałóg?) wielokropków, piszę (mówię też czasami) prawie jak mistrz Yoda Z "Gwiezdnych Wojen"
.
Cóż, nie każdemu jest dany ten szczególny, wychwalany przez J. Słowackiego kunszt... Nie mniej jednak staram się poprzez gąszcz słów, "między wierszami" wyłowić/przetłumaczyć sens wypowiedzi i zrozumieć przekaz. Fakt, bywa to niekiedy wyzwaniem, ale - jak wspomniałem - lubię to po prostu... I jakoś daleko mi do wyszydzania poziomu wpisu.
Zasugerowałbym troszkę inne spojrzenie na ten problem. Może i dotyczy to tylko nielicznych wpisów, ale - niekiedy - pisze osoba będąca na skraju załamania nerwowego, u progu życiowej katastrofy... I w takiej sytuacji byłoby (chyba) to ...usprawiedliwieniem? Sam już miałem w życiu prawdziwe kataklizmy i - ręczę - nie miałem wówczas głowy do przestrzegania czegokolwiek
Ot, byłem "ponad to".
Innym tematem są wulgaryzmy...
Jestem przeciwnikiem ich nadużywania, bo to swoiste chwasty, ale... Właśnie: ale. Niekiedy zawarcie w wypowiedzi słowa "doniosłego" okrasza treść i nadaje jej wyrazistości, soczystości. W sensownej, "z głową" pisanej wypowiedzi taki smaczek to istna perełka, takie wyrażenie emocji (zazwyczaj negatywnych) w pigułce. Oczywiście nie mam na myśli pisania ...samymi pigułkami:). Ale niekiedy wypada dosadnie coś ująć - taki zwrot bywa przydatny.
Pozdrawiam serdecznie ![]()
ad
Ja ostatnio znalazłam na stronie TVN-u artykuł z błędami ortograficznymi. Dla mnie to porażka i kompromitacja. Oczywiście wiem i rozumiem, że takie serwisy często mają po prostu praktykantów, przez których łatwo o takie niedociągnięcia, bo nie sposób cały czas patrzeć im na ręce, ale jednak szanujący się serwis informacyjny nie powinien sobie pozwalać na takie błędy, jakie tam widziałam: napisane było "przedsiembiorstwo" i "szczeguły"...
Napisałam im komentarz, ale oczywiście go nie opublikowali - poprawili tylko po cichutku błędy.
Anemone,sądzę,że wiele osób to zapewnoe skomentowało.I pewnie niekoniecznie pod wpływem Twojej wypowiedzi poprawiono błędy.Gdyby te wszystkie komentarze poblikowali,pewnie zabrakłoby miejsca:)
Cytaty z mojego ulubionego forum:"choroba sfizofremiczna":) i poprawienie przez inną użytkowniczkę:"przede wszystkim sCHizofremia "
I jeszcze z tegoż forum- topik pod nazwą"strasz miejska":)
289 2012-09-27 14:43:44 Ostatnio edytowany przez Bubuś (2012-09-27 14:44:39)
to i ja się przyłączę.
moja mama pracowała na poczcie. i raz dostali list zaadresowany na Uć. opowiadała później w domu, że zastanawiali się dobrą chwilę zanim doszli do wniosku, że mowa tu o Łodzi
Raz dostałam paczkę, na której było napisane wielkimi, drukowanymi literami Krakóf ![]()
Innym razem, w małym sklepiku, na przecenie były stroje kompielowe .
Nie mam problemów z ortografią, a ostatnio na liście zakupów napisałam rysz . W sklepie nie mogłam opanować śmiechu ![]()
Owszem, razi.
Myśl, że nie każdy jest mistrzem ortografii, często mi pomaga.
Pozdrawiam.
Potrafię wybaczyć błędy ortograficzne, stylistyczne, brak interpunkcji czy wielkich liter, jednej rzeczy absolutnie nie mogę przeżyć - "byłam z mojom mamom". Gdy to widzę albo słyszę
. Należy mi się nagroda Nobla za opanowanie się i nie poprawienie mojego rozmówcy.
Ja ostatnio najbardziej jeżę się na
- dziecią
- na prawdę
- dla czego
a może coś się zmieniło w ciągu ostatniego czasu w języku polskim?
Niech mnie ktoś oświeci ....
DysLEKCJA to jest LEKCJA ,zeby byc bardziej wyrozumiałym I NIE PODNOSIC WŁASNEGO EGO przez poprawianie innych:)
i w ten sposób każdy retard się usprawiedliwia, bez poprawiania nie byłoby postępu.
A mnie ostatnio męczy mówienie i pisanie "jakiś" zamiast jakichś.
By ułatwić.
Szukam jakichś rajstop. Widzę jakiś taki dziwny kolor.
Odświeżam temat, bo przed chwilą nie umiałam wyjść z podziwu dla kreatywności autora wyrazu o wdzięcznej pisowni ,,krudszy". Analogicznie zapewne byłby też ,,krudki"
zamiast ,,krótki".
296 2012-11-29 02:49:16 Ostatnio edytowany przez Jaga Baba07 (2012-11-29 09:50:33)
Strasznie mnie irytują błędy ortograficzne, o interpunkcyjnych nie wspomnę, ponieważ wiele moich znajomych nie zna zasad interpunkcji i potrafię to wybaczyć, ale "byków" zdzierżyć nie jestem w stanie.
Zastanawiałam się, czy ludzie (zwłaszcza młodzi), nie wiedzą, że poprawna pisownia istnieje i ułatwia życie tym, którzy z ortografią nigdy problemów nie mieli?
W trakcie pisania postów słowa, w których jest błąd, są podkreślone na czerwono. Może niektórzy łaskawie mogliby zwrócić na ten niuans swą uwagę. Rozumiem, że czasem emocje zaćmiewają umysł, ale na litość Boską- chyba nie do tego stopnia, żeby kalać język ojczysty.
Zwrócę też uwagę na słowo "skąd". Nie piszemy "z kąd" lub co gorsza- "z kond", tylko "SKĄD".
A mnie nigdy nie przestanie zadziwiać uporczywe pisanie "nie" z czasownikami łącznie (albo, co gorsza, raz tak, a raz tak - jakby to w ogóle nie miało żadnego znaczenia, a piszący nie widział różnicy). Pamiętam do dziś (tak, naprawdę to pamiętam), jak w pierwszej klasie podstawówki nauczycielka wbijała nam do głowy, że czasownik to część mowy, którą z partykułą "nie" ZAWSZE piszemy rozłącznie. Zastanawia mnie, jak osoba, która tego nie przyswoiła, ukończyła choćby podstawówkę? To chyba świadczy o poziomie naszej edukacji... Szkoły wypuszczają ludzi, którzy nie umieją się wysłowić, bo na klasówkach i maturze przedstawili stosowny papierek stwierdzający dysleksję (która nawet nota bene nie ma nic wspólnego z niepoprawnym pisaniem, a oznacza problemy z czytaniem. Natomiast dysortografia to najczęściej problemy z lenistwem
).
Wychowawczyni córki rozdała dzieciom kartki z informacją o wycieczce do fabryki BĄBEK:).Kilka razy powtórzyła ten błąd w informacji.Normalnie miałam ochotę się rozpłakać.Córka ma siedem lat,uczy się zasad ortografii ale jak się ich na litośc boską nauczy od takiej osoby?
Sądzicie,że powinnam zwrócić na to uwagę nauczycielce?
To chyba świadczy o poziomie naszej edukacji... Szkoły wypuszczają ludzi, którzy nie umieją się wysłowić, bo na klasówkach i maturze przedstawili stosowny papierek stwierdzający dysleksję (która nawet nota bene nie ma nic wspólnego z niepoprawnym pisaniem, a oznacza problemy z czytaniem. Natomiast dysortografia to najczęściej problemy z lenistwem
).
Taka moda dzisiaj nastała.
Jeżeli popełniasz błędy ortograficzne, nie uznają Cię za osobę, która się nie uczy, tylko za osobę z dysfunkcją, którą trzeba traktować na specjalnych warunkach.
W szkole trafiałam zawsze na polonistki, których denerwowało to, że ktoś zasłania się dysleksją. Często się zdarzało, że "dyslektycy" tłumaczyli się tym "zaburzeniem". Oburzali się wręcz, że dostali niską ocenę za błędy ortograficzne. Były to osoby, o których nie można było rzec, że są pilnymi uczniami, oceny z każdego przedmiotu odzwierciedlały ich poziom wiedzy.
Na szczęście dostałam się do liceum, gdzie wymagana była odpowiednia średnia i w mojej klasie nie było osoby, która dostając się przedstawiała papierek o dysleksji, choć pamiętam, że nasza wychowawczyni, która nas uczyła języka polskiego wysłała mojego kolegę do poradni, ponieważ chłopak ten (inteligentny i na pewno nie ortograficzny oszust) popełniał liczne błędy nie wynikające z jego niewiedzy. Wiem, że do poradni się nie udał, tylko zaczął pracować nad tym. Ulgi nie było.
Wychowawczyni córki rozdała dzieciom kartki z informacją o wycieczce do fabryki BĄBEK:).Kilka razy powtórzyła ten błąd w informacji.Normalnie miałam ochotę się rozpłakać.Córka ma siedem lat,uczy się zasad ortografii ale jak się ich na litośc boską nauczy od takiej osoby?
Sądzicie,że powinnam zwrócić na to uwagę nauczycielce?
Moim zdaniem powinnaś - szczególnie, że, o ile dobrze pamiętam, Twoja córka chodzi do szkoły prywatnej. Jeśli miałabym płacić za edukację mojego dziecka, to chciałabym mieć pewność, że jest to edukacja na wysokim poziomie.
W szkole trafiałam zawsze na polonistki, których denerwowało to, że ktoś zasłania się dysleksją. Często się zdarzało, że "dyslektycy" tłumaczyli się tym "zaburzeniem". Oburzali się wręcz, że dostali niską ocenę za błędy ortograficzne. Były to osoby, o których nie można było rzec, że są pilnymi uczniami, oceny z każdego przedmiotu odzwierciedlały ich poziom wiedzy.
Na szczęście dostałam się do liceum, gdzie wymagana była odpowiednia średnia i w mojej klasie nie było osoby, która dostając się przedstawiała papierek o dysleksji, choć pamiętam, że nasza wychowawczyni, która nas uczyła języka polskiego wysłała mojego kolegę do poradni, ponieważ chłopak ten (inteligentny i na pewno nie ortograficzny oszust) popełniał liczne błędy nie wynikające z jego niewiedzy. Wiem, że do poradni się nie udał, tylko zaczął pracować nad tym. Ulgi nie było.
Jak już chyba kiedyś tu wspominałam, znam osoby ze stwierdzoną dysortografią, które "wyleczyły się" z niej poprzez ciężką pracę pod okiem rodziców. I uważam, że to właśnie obowiązek rodziców, by takie dziecko (takie, które ma problemy z ortografią i interpunkcją) posadzić przy biurku na godzinę czy pół dziennie i kazać ćwiczyć pisownię. Definicja dysortografii brzmi mniej więcej tak, że jest to nieumiejętność poprawnego pisania pomimo znajomości zasad poprawnej pisowni. A prawda jest tak, że od większości dzieci ze stwierdzoną przez "specjalistę" dysortografią, gdy je zapytasz np. kiedy piszemy "ó" bądź na co wymienia się "ż", usłyszysz w odpowiedzi: "yyyy..."
301 2012-11-29 11:39:35 Ostatnio edytowany przez Jaga Baba07 (2012-11-29 11:40:31)
Wychowawczyni córki rozdała dzieciom kartki z informacją o wycieczce do fabryki BĄBEK:).Kilka razy powtórzyła ten błąd w informacji.Normalnie miałam ochotę się rozpłakać.Córka ma siedem lat,uczy się zasad ortografii ale jak się ich na litośc boską nauczy od takiej osoby?
Sądzicie,że powinnam zwrócić na to uwagę nauczycielce?
Ja wspominałam w wątku o dwulatku, który nie mówi o koleżance z pracy mamy, która uzywa formy "wezła" zamiast "wzięła". Jest to nauczycielka, która nie jest świeżo po studiach, ponieważ dochodzi do pięćdziesiątki...
Zwróć uwagę tej pani, ponieważ co niektóre dzieci mogą powielać jej błędy i znowu wyrośnie nam kolejne pokolenie osób, które będą mieli dysortografię.
Swoją drogą- nauczyciel, który popełnia błędy??
To tak, jak prawnik, który nie zna wykładni.
Ja uczę polskiego w szkole podstawowej i chyba spaliłabym się ze wstydu, gdyby zrobiła jakiś błąd. Piłuję dzieci jak mogę, bo widzę, że rośnie nam pokolenie analfabetów. Prawda jest taka, że Polacy nie sięgają po książki i stąd problemy z ortografią. Są audiobooki, nie mówię, że złe, ale w ten sposób dziecko nie "opatrzy się" z wyrazem.
Przyczepiłabym się jeszcze do używania polskich znaków. Na forach internetowych czy portalach społecznościowych coraz częściej się o tym zapomina. Chyba prof. Bralczyk powiedział kiedyś, że jest zasadnicza różnica między "robić komuś łaskę" a "robic komus laske" ![]()
"Moim zdaniem powinnaś - szczególnie, że, o ile dobrze pamiętam, Twoja córka chodzi do szkoły prywatnej. Jeśli miałabym płacić za edukację mojego dziecka, to chciałabym mieć pewność, że jest to edukacja na wysokim poziomie."
No,ba tylko jak mam to zrobić? Nie chcę,żeby moja uwaga potraktowana była jako "czepianie się" tylko jako realna troska o poziom kształcenia mego dziecka.
Mam plan,żeby zabrać córkę z tej szkoły po końcu roku bo przyznam,że niewiele w niej mi się podoba.Oczywiście kluczowa będzie decyzja córki- czy chce zostać czy może zdecyduje się pójść do szkoły i klasy gdzie chodzi jej przyjaciółka z przedszkola.
No i w związku z tym nie wiem co zrobić: zostawić to jak jest czy zwrócić pani uwagę,żeby się więcej przykładała...
Co do błędów robionych przez nauczycieli- ostatnio moja przyjaciółka pokazała mi kartkę od mamy jej małej pacjentki,która przyszła z dziadkiem:nie pamiętam dokładnie treści ale były tam takie perełki jak OBIAT i z DZIATKIEM:)Mama dziewuszki jest polonistką w uznanym liceum,ma sto tysięcy kursów i podyplomówek.
Ja ostatnio najbardziej jeżę się na
- dziecią
- na prawdę
- dla czego
Do tego dołożę przeczytane przed chwilą: ,,z resztą nie ważne". Brrrr...
W szkole podstawowej miałam w klasie dziewczynę, która była prawdziwą półanalfabetką, w wypracowaniu potrafiła robić błędy typu ,,iósz" (już). Akurat tę drastyczną perełkę nauczycielka - choć w sumie nie powinna - napisała na tablicy, potem poprosiła mnie, żebym przez jakiś czas z tą dziewczyną po lekcjach pracowała - robiła jej dyktanda, kazała czytać, uczyła zasad poprawnej pisowni. Pracowałam, ale efektów nie było. Kiedy jednak pewnego dnia koleżanka przyniosła z domu kartkę, na której na górze napisane było ,,zaśfiatczenie", a na moją uwagę, że w wyrazie są błędy i mi byłoby wstyd dać taką kartkę wychowawczyni, stwierdziła, że skoro napisała to jej mama, to widocznie jest dobrze - wówczas zrozumiałam skąd czerpie wzorce.
Wyłapałam w sieci perełkę...Chciałabym wierzyć, że to tylko literówka:
PODSZEBNA OPIEKUNKA
Bubuś, to już musiałyby być dwie literówki
, więc prawdopodobieństwo drastycznie spada.
Wypowiadałam się już na podobny temat, ale powtórzę. Mnie też razi kaleczenie polskiego języka. Nieprzestrzeganie ortografii, interpunkcji, gramatyki, pisanie skrótami naprawdę mnie irytuje. Zawsze poprawiam kogoś, jeżeli popełni błąd i zdaję sobie z tego sprawę, że może to być denerwujące, ale przynajmniej nie jestem obojętna i nie przyczyniam się do kaleczenia języka.
Od paru lat widzę coraz więcej błędów ortograficznych w czasopismach i książkach (!). Mam przypuszczenie graniczące z pewnością, że to wina tych leniuchów śmierdzących, uważających, że "to tylko net, tu nie trzeba się wysilać". Tylko że w sieci wszystko zostaje, a człowiek, który zawsze pięknie pisał, czyta taki bełkot i głupieje.
Od paru lat widzę coraz więcej błędów ortograficznych w czasopismach i książkach (!)
Niestety wydawnictwa oszczędzają na korekcie. Albo nie zlecają jej wcale, albo niedouczonym studentom za grosze, albo robią tylko jedną przed składem. No i mamy, jak mamy...
Dla mnie błędy, w tym interpunkcyjne, w książkach, prasie, ale także w serwisach internetowych, są absolutnie niedopuszczalne. Nie tylko mnie to zwyczajnie razi, ale też ogarnia przerażenie na myśl, że czyta to młodzież i przyjmuje za pewnik. Kiedyś człowiek uczył się poprawnej gramatyki, ortografii i interpunkcji dużo czytając, a dziś...
Dla mnie błędy, w tym interpunkcyjne, w książkach, prasie, ale także w serwisach internetowych, są absolutnie niedopuszczalne. Nie tylko mnie to zwyczajnie razi, ale też ogarnia przerażenie na myśl, że czyta to młodzież i przyjmuje za pewnik. Kiedyś człowiek uczył się poprawnej gramatyki, ortografii i interpunkcji dużo czytając, a dziś...
No właśnie, nic dodać, nic ująć ![]()
Mnie bardzo irytuje akurat tutaj na forum jak ktoś używa skrótów typu CB, WGL, BD co to ma być ?. Szczerze to nie zawsze nawet wiem co one oznaczają. Najczęściej to młodzi ludzie tak piszą tylko zastanawia mnie dlaczego tak robią. Rozumiem, że jak piszą sms to szybciej i więcej się zmieści , ale tutaj to chyba wypadało by użyć troszkę umysłu i się wysilić.
Dussia, ale umówmy się, że obecnie sms też nie kosztuje już 2zł, bo z tamtych czasów faktycznie każdy znak się oszczędzało (choć i tak przynajmniej moi znajomi pisali poprawnie). Ale obecni nastolatkowie to nie mają szans nawet pamiętać tego czasu, więc skąd takie idiotyczne zwyczaje?
Mnie bardzo irytuje akurat tutaj na forum jak ktoś używa skrótów typu CB, WGL, BD co to ma być ?.
Bo chcą pisać szybko. Błędy ortograficzne też dlatego robią, bo piszą szybko ![]()
Błędy ortograficzne też dlatego robią, bo piszą szybko
Albo są zdenerwowani, roztrzęsieni, nie potrafią się skupić, każdy powód jest równie dobry
.
Minęło trochę czasu od napisania poprzedniego posta, dlatego ten piszę w odrębnym okienku.
Nie umiałam sobie odmówić wklejenia tej perełki:
,,Ja uwielbiam tuż z Astora takie granatowe opakowanie, jest podkręcający i pogrubia, rewelacja, nie skleja i rzęsy są lekkie."
Takich perełek jest na forum mnóstwo. Każdy robi błędy i każdemu zdarzy się zrobić niespodziewany błąd w słowie, które niby zna... Ale jak strasznie mnie drażni uporczywe powtarzanie ciągle tych samych błędów lub stawianie znaków interpunkcyjnych gdzie popadnie! Oj, powinien być program, który blokuje dodanie postu z błędami ![]()
Pytanie na forum dla mam: "Czy mogę być w cionży?" ![]()
Pytanie na forum dla mam: "Czy mogę być w cionży?"
gojka, podobnych "perelek" na tym forum jest tyle, ze czlowiek czuje sie tu jak u wybrzeza Chin.
To jest zwyczajnie przerazajace jak teraz ucza jezyka polskiego w szkolach.
320 2014-05-22 13:09:32 Ostatnio edytowany przez Wielbiciel Lidiji Bacic (2014-05-22 13:10:10)
gojka102 napisał/a:Pytanie na forum dla mam: "Czy mogę być w cionży?"
gojka, podobnych "perelek" na tym forum jest tyle, ze czlowiek czuje sie tu jak u wybrzeza Chin.
To jest zwyczajnie przerazajace jak teraz ucza jezyka polskiego w szkolach.
Akurat w przypadku ortografii wystarczą dobry słownik i chęci. Tylko tyle i aż tyle.
Syn szwagierki od piątego roku życia (dziś ma ponad 20 lat więcej) mieszka za granicą, doskonale mówi po polsku, ale gorzej jest z pisaniem - nie ma ze słowem pisanym kontaktu ani też, jak twierdzi, nie potrzebuje. Mój syn czasem kontaktuje się z nim poprzez komunikatory, stwierdzając niejednokrotnie, że często gęsto musi się domyślać, co też kuzyn napisał
. Zatrważające jest to, że my jesteśmy w Polsce, na forum wypowiadają się osoby na co dzień posługujące się naszym językiem, przez wiele lat uczące się go w szkole, a jednak wcale nierzadko i ja patrzę osłupiała, zastanawiając się co też autor/ka chciał/a przekazać. Straszne! ![]()
Mówiąc szczerze w necie nawet nie potrzeba słownika, skoro chyba każda przeglądarka ma go wbudowany. Wystarczy zwracać uwagę na czerwony wężyk, kiedy napiszemy o tej cionży.
Dla mnie to szczyt lenistwa sypać błędami w takim przypadku.
Ortografia to jedna rzecz, ale dla mnie razace sa tez jakies nowe twory jezykowe. Jak czytam, ze "cos jest na rzeczy" albo ktos "strzelil focha", to krew sie we mnie burzy. Taka podworkowa nowomowa powstaje.
Za moich zamierzchlych czasow mowilo sie, ze "cos sie dzieje, cos jest nie w porzadku albo nie do konca jasne..zrozumiale itp." i "ktos sie obrazil".
Ale skoro juz i gwiazdy ekranu lansuja wykony artystow i bawia sie zajefajnie, to coz przy tym zwykli szaraczkowie.
Ortografia to jedna rzecz, ale dla mnie razace sa tez jakies nowe twory jezykowe. Jak czytam, ze "cos jest na rzeczy" albo ktos "strzelil focha", to krew sie we mnie burzy. Taka podworkowa nowomowa powstaje.
Za moich zamierzchlych czasow mowilo sie, ze "cos sie dzieje, cos jest nie w porzadku albo nie do konca jasne..zrozumiale itp." i "ktos sie obrazil".
Ale skoro juz i gwiazdy ekranu lansuja wykony artystow i bawia sie zajefajnie, to coz przy tym zwykli szaraczkowie.
Akurat to, że język ewoluuje jest rzeczą naturalną i ja nie widzę powodu żeby ten proces wstrzymywać dopóki mieści się to w granicach norm językowych.
Każde pokolenie tworzy swój własny słownik i z naszym pokoleniem nie było inaczej.
Poza tym takie "strzelić focha" opisuje konkretne zachowanie i każdy wie o co chodzi a "obrazić się" to może też babcia jak ją starą alzheimerówą nazwiesz a z fochem to nie będzie miało nic wspólnego
Ortografia to jedna rzecz, ale dla mnie razace sa tez jakies nowe twory jezykowe. Jak czytam, ze "cos jest na rzeczy" albo ktos "strzelil focha", to krew sie we mnie burzy. Taka podworkowa nowomowa powstaje.
Za moich zamierzchlych czasow mowilo sie, ze "cos sie dzieje, cos jest nie w porzadku albo nie do konca jasne..zrozumiale itp." i "ktos sie obrazil".
Ale skoro juz i gwiazdy ekranu lansuja wykony artystow i bawia sie zajefajnie, to coz przy tym zwykli szaraczkowie.
Ale to fajne jest, taka ,,potoczna mowa" pisana, mozna uslyszec jak mowia ludzie z roznych zakatkow polski i nie tylko.
Takie rozbudowane zdania pasuja do ksiazek, a nie do swobodnej dyskusji na forum.
Vian, nie kazdy moze wlaczyc polska przegladarke, moja dziala w innym jezyku ![]()