chce miec conajmniej dwojke
gdybym miala odpowiednie warunki, to moglabym miec nawet teraz, juz od dawna o tym mysle i mysle, ze mentalnie do tego dojrzalam
chcialabym miec 1 dziecko najpozniej do 25 - 26 roku zycia, poniewaz mam zespol policystycznych jajnikow i potem moge miec juz wielki problem zajsc w ciaze np po 30 - stce, wiec wole tak, ale oczywiscie wiele tez zalezy od warunkow materialnych, aczkolwiek w ostatecznosci, gdybym miala juz grubo ponad 20 stke i nie bedzie jak np kupic czy wynajac mieszkania to moge zgodzic sie na mieszkanie z rodzicami jakis czas i z dzieckiem, a potem znalezc cos innego![]()
nie jestem wygodnicka i wiem, ze daloby sie rade, bo ja moja mama i moja siostra przez 7 lat mego zycia meiszkalismy w jednym pokoju i bylo ok, wiec mowie nie lcize na wiele . najwazniejsze zebysmy ja i moj kochany mieli stabilna prace, reszta tak bardzo sie nie liczy, bo wiem, ze wtedy damy rade
a luksusow i wielkiego domu nie potrzebyje do szczescia, takze mysle, ze moje plany sie spelnia tak wlasnie jak bede miec ok 25 lat ![]()
66 2011-04-05 20:30:28 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2011-04-05 20:32:01)
Podobne tematy
a ja nie chcę w ogóle i też mi z tą myślą wspaniale ![]()
Ja tez zolzowato nie chce dzieci
I czuje sie z tym wspaniale ![]()
A ja mam dwójkę wspaniałych dzieci ![]()
Są największym szczęściem w moim życiu ![]()
mam 35 lat i nie planuję macierzyństwa.Nigdy nie lubiłam zbytnio dzieci a mój instynkt macierzyński nie istnieje.Poza tym niepewność dzisiejszych czasów tj. praca, mieszkanie,partner , brak pomocy ze strony państwa przemawia na nie.Współczuję rodzicom, którzy maja cięzko chore dzieci a nie stac ich na leczenie. Takich historii jest mnóstwo.
Ja chciałabym synka i córeczkę. Po jednej dzidzi na głowę.
Nie chciałam dopóki nie okazało się,że jestem w ciąży.Wcześniej jakoś nie przepadałam za dziećmi.Teraz również nie szaleję na widok dziecka- kocham po prostu wyłącznie swoje:)
Po siedmiu latach wychowywania stwierdzam,że marzy mi się jeszcze jedna córeczka,Myślę o adopcji.Moja córka też marzy.
A- i stać mnie:)
Nie chciałam dopóki nie okazało się,że jestem w ciąży.Wcześniej jakoś nie przepadałam za dziećmi.Teraz również nie szaleję na widok dziecka- kocham po prostu wyłącznie swoje:)
Po siedmiu latach wychowywania stwierdzam,że marzy mi się jeszcze jedna córeczka,Myślę o adopcji.Moja córka też marzy.
A- i stać mnie:)
wow! dla mnie adopcja jest najwyższą formą rodzicielstwa.
Dzieci to piekny dar jaki kiedykolwiek mozemy dostac od zycia. Ja bardzo chce miec dziecko a moze nawet dwoje dzieci? Kto wie.
Jak do tej pory mój instynkt macierzyński jeszcze śpi.....No i do tego chyba trzeba dwojga ![]()
Mój instynkt odezwał się po raz pierwszy wiele lat temu, gdy opiekowałam się małymi dziećmi.
Walnęło mnie wtedy równo. Chcę mieć bejbusa, powiedziałam sobie.
Na szczęście kubeł zimnej wody spadł na mnie szybko, tzn. sama go na siebie wylałam podsumowując, że jestem dopiero w trakcie studiów, z nowym partnerem, bez stałej pracy i decyzja nie byłaby rozsądna.
Szybko wbiłam sobie do głowy i do tej pory to w niej siedzi, że to nie może być działanie z przypływu chwili, czy jakaś zachcianka, to musi być przemyślana, świadoma decyzja i to decyzja DWOJGA dorosłych ludzi.
Instynkt teraz trochę śpi, trochę się przebudza. Leniwy jakiś taki się zrobił ![]()
Natomiast obydwoje z męże chcemy mieć dzieci i powoli zaczynamy to przyszłe życie na nowych zasadach sobie organizować.
77 2012-05-07 15:04:12 Ostatnio edytowany przez gosia1287987 (2012-05-07 15:07:07)
Ja mam dwoje szkrabów i sa dla mnie całym światem,najwiekszym cude jaki może istnieć,jaki Bóg może dać Kobiecie Nowe Życie:-) Jak zdrowie pozwoli to jeszcze jeden szkrabek się przyda:-)
Nie, nigdy nie chciałam i nie lubiłam dzieci.
Unikam odwiedzania znajomych z małymi dziećmi. Nie znoszę wrzasku, jedzenia rozpaćkanego po całym stole i wokół, nie lubię czytać bajek i bawić się klockami.
I nigdy tej decyzji nie załowalam.
I nie uważam, że to egoizm. Uwazam że nie muszę się dostosowywać do źle pojetych oczekiwań otoczenia. Uważam że egoizm to np mieć dzieci kiedy się wie że ma się dużą szansę przekazać im wadę genetyczną albo mieć ich pięcioro gdy się zarabia 1500 zł.
I nie zgadzam się z tymi złowieszczymi hasłami o niżu demograficznym. No i co, że będzie nas jakies 2-3 mln mniej za 20 lat? To bezrobocie spadnie. System emerytalny się nie zawali bo bezrobotni ZUSu nie płacą.
Dziecko to przede wszystkim miłość. A miłość nie pyta o stan konta. Wydaje mi się, że majątek lub też jego brak nie powinien mieć znaczącego wpływu na posiadanie czy też nie dzieci. Przede wszystkim należy szczerze chcieć i być świadomym odpowiedzialności, ale również wyrzeczeń i utraconych chwil, bo przecież nie tylko zyskujemy te jakże bezcenne uśmiechy dziecka, ale tracimy w pewnym sensie siebie, swoją wolność, zmieniają nam się priorytety... Zatracamy się w miłości do dziecka. I bardzo dobrze, zatracić się powinnyśmy.
Mimo wszystko ja nie chcę mieć dziecka. Nie czuję tego.
Atakama, miłośc nie zywi ani grzeje. Ani czynszu się nią nie zapłaci. Co po miłości kiedy zaraz po gimnazjum dziecko będzie musiało na zmywak na obczyznę jechać bo więcej wykształcenia nie bedziesz mu w stanie zapewnić? Miłość miłościa a i tak skazane będzie na poniewierkę.
jakie znaczenie ma wysokość zarobków jeśli rozważamy posiadanie dziecka,dla mnie żadne bo :
- kiedy urodziło mi się pierwsze dziecko 11 lat temu,mieliśmy na utrzymanie naszej trójki ponad 3 tysiace wtedy to sporo,teraz zresztą też
-po 3 latach przez pół roku nie mieliśmy dochodu ze w/g na brak pracy,ale mieliśmy odłożone pieniądze i było na życie
- kiedy zaszłam,przyznam wpadłam 2 lata temu z 2 dzieckiem ,mieliśmy do dyspozycji tylko wypłatę tzw.najniższą krajową,przeżyliśmy
-dzisiaj mamy czasami 4 tysiące,czasami 8 a jeszcze niekiedy i 12 tyś,nie szastamy,odkładamy ale to nie znaczy że odmawiamy sobie wszystkiego,
po co to piszę?
otóż nie można sugerować się tym czy stać mnie na dziecko czy nie,czasy są takie że jednego dnia mamy, pracę drugiego już nie
ale to nie znaczy że z tego powodu mamy nie mieć dzieci
inna kwestią jest to że nie którzy wcale niechcą mieć dzieci nie z powodów finansowych
Moja mama w ramach wyrabiania sobie zasług w niebie pomagała kiedyś pewnej rodzinie. Dzieci tam jest chyba 10cioro. Mama nigdy nie pracowała no bo jak, tata może kilka miesięcy w zyciu. Mieszkali w okropnych warunkach i jedli głownie pizze z serem z tesco, a dzieci po kolei szły do jakiejś zawodówki i potem do roboty... I musiałoby któreśznich być naprawdę geniuszem żeby się z tego wyrwać.
Czy to nie był z ich strony czysty egoizm robić kolejne? Naprawdę, antykoncepcja wyszłaby taniej niż kolejne dziecko.
No to na pewno. Ja miałam kiedyś taką znajomą rodzine... była tam 4 dzieci i ta starsza dwójka autentycznie miała żal do rodziców, że ich tyle narobili, bo po prostu mama powiedziała gdy doszło do decyzji o edukacji po maturze: "Przykro mi, ale musicie sobie na studia zarobić, możecie iść do pracy a na studia zaocznie bo mnie nie stać, macie jeszcze młodsze rodzeństwo".
niektórzy nie powinni uprawiać seksu albo po trzecim dziecku mieć podwiązywane jajniki,sama w dalszej rodzinie mam takich co mają 9cioro dzieci,jak to sie mówi co rok był prorok a 2 razy wyszło tak że i w styczniu i grudniu się rodziły dzieci,najgorsze jest to że żadnych wniosków z tego nie wyciągnęli bo już najstarsze córki w wieku 16 lat zaczęły też rodzić dzieci i tak chyba już ze 4 z nich mają,ta najstarsza z nich teraz w grudniu urodzi 3 dziecko a ma dopiero chyba z 21 lat jak dla mnie to patologia chociaż przyznam że zbytnio biedy nie klepią
u mnie na 2 się kończy,co nie znaczy że się wyrzekam bo jak się przytrafi to trudno,ale na pewno już 3 nie planuję
Biedy nie klepią, bo żyją na garnuszku państwa.
Unikam odwiedzania znajomych z małymi dziećmi. Nie znoszę wrzasku, jedzenia rozpaćkanego po całym stole i wokół,
Ja mam tak od zawsze.
Przy moich mi to jednak nie przeszkadzało ![]()
Mam dwójkę, żałuję, że nie troje lub więcej.
Ja lubię dzieci, ale nie chcę mieć swoich.
Ja lubię dzieci, ale nie chcę mieć swoich.
O, to niespotykane ![]()
Ja mam jedno dziecko i więcej nie chce mieć .
90 2012-12-13 19:51:50 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2012-12-13 19:56:33)
jakie znaczenie ma wysokość zarobków jeśli rozważamy posiadanie dziecka,dla mnie żadne bo :
- kiedy urodziło mi się pierwsze dziecko 11 lat temu,mieliśmy na utrzymanie naszej trójki ponad 3 tysiace wtedy to sporo,teraz zresztą też
-po 3 latach przez pół roku nie mieliśmy dochodu ze w/g na brak pracy,ale mieliśmy odłożone pieniądze i było na życie
- kiedy zaszłam,przyznam wpadłam 2 lata temu z 2 dzieckiem ,mieliśmy do dyspozycji tylko wypłatę tzw.najniższą krajową,przeżyliśmy
-dzisiaj mamy czasami 4 tysiące,czasami 8 a jeszcze niekiedy i 12 tyś,nie szastamy,odkładamy ale to nie znaczy że odmawiamy sobie wszystkiego,
po co to piszę?
otóż nie można sugerować się tym czy stać mnie na dziecko czy nie,czasy są takie że jednego dnia mamy, pracę drugiego już nie
ale to nie znaczy że z tego powodu mamy nie mieć dzieci
inna kwestią jest to że nie którzy wcale niechcą mieć dzieci nie z powodów finansowych
To też prawda. Ludziom, którzy piszą o zabezpieczeniu zapewne chodzi po prostu o pracę, taką, gdzie mniej więcej wiem, że coś tam zapracuję, a nie że np dwoje ludzi na zasiłku, gdzie sami dla siebie na chleb nie mają, bo wtedy to wiadomo, że nędza. Wiadomo, że nie chodzi o luksusy. Tak jak piszesz za te 3 tysiące na troje ludzi da się wyżyć, zjeść normalnie itp, choć wiadomo, że fajniej zarabiać więcej, by móc sobie pozwolić na więcej. No, ale nie zawsze się da, dlatego dobre i to
No, ale większość pewnie ma na myśli skrajne przypadki np 600-700 zł na troje- sześcioro ludzi, wtedy wiadomo, że to nędza. Kto chce, to pracę znajdzie, nawet za te 1500 zł i dzieci wyżywi. Wiadomo, że dzieci nie są tylko dla bogaczy. Po prostu dla ludzi odpowiedzialnych.
Mi się marzy magiczna trójeczka
Najchętniej dwóch chłopców i jedna dziewczynka. ![]()
Pierwsze dziecko chciałabym urodzić w wieku 24 lat. Jak się ułoży życie - czas pokaże.
Nigdy nie chcialam miec dzieci,nigdy,nie wyobrazalam siebie w ciązy ,pozniej uzeranie sie z okropnym rozdartym niemowlakiem a jeszcze gorszym histerycznym wnerwiającym dwu latkiem w fazie niemilosiernego buntu i tak jeszcze kilka lat w zwyz.Wiedzialam ze zadna ze stron nie byla by przy sobie szczesliwa.Nie jestem osobą tolerancyjną i cierpliwą do takich cyrkow i absurbujacych niemowlakow czy kilkulatkow
Mieszka z nami cora meza, i przez ten czas utwierdzilam sie wprzekonaniu ze dobrą decyzje podjelam nie mając wlasnych dzieci,.Ona jest juz w takim wieku ze wiekszosci da sie dojsc do porozumienia i isc na kompromisy,choc nie zawsze,lecz dzieci tak do 4-5 lat roztrajają mnie nerwowo na kazdymn kroku,że az nie ma sie czym chwalić
Ja pragnę mieć dzieciaczki i to nawet już- natychmiast!!!
:):) czwóreczkę to co najmniej- jak Bóg pozwoli na więcej- to oczywiście- z wielką miłością przyjmę je, ach!!:):) Tylko jeszcze trzeba żeby małżonek mój przyszły, który zapewne w niedługim czasie zjawi się na mej drodze, też był takim optymistą co do dzieciaczków=D. Ale mówię Wam- sama mam tylko jedną siostrę i jest mi z tego powodu mega smutno, ale i tak się cieszę, że Ona jest:):)bo jako jedynaczka to bym sfiksowała, no mówię Wam! a tak bardzo chciałabym mieć dużą rodzinkę, kochającą się, kurcze, zazdroszczę ludziom, którzy mają dużo rodzeństwa:)
Nigdy nie chciałam i nie mam. Nie lubię dzieci i unikam np. spotkań jeśli wiem, że znajomi przyjdą ze swoimi. Zresztą to jest tak, że ludzie dobierają się na zasadzie podobieństw więc wśród moich znajomych dominują też bezdzietni a dzietni nie narzucają mi się ze swoimi pociechami.
Oj bardzo bym chciala miec dzieci,ale niestety nie jest mi to dane, chyba ze adopcja...
Chce jedno, tylko niewiem kiedy bedzie ten odpowiedni czas:/
Ja tam by chciał mieć 2 dzieciaków. Muszę przekazać swoje geny.
Zrobiłbym światu krzywdę, gdyby nie pojawił się mały Remi, albo mała Remka ![]()
Ktoś musi kontynuować moje poglądy na netkobiety.pl
Zdecydowanie chcę mieć;)
Bardzo. Jedno dziecko w zupełności wystarczy. Na więcej mnie nie stać, na razie.
Zdecydowanie chcę mieć;)
To nie szukaj wśród nowoczesnych, otwartych, ceniących swobodę kobiet, bo jak widać po Forum - właśnie one nie chcą ![]()
Chce mieć, jedno. Ale czas leci, zegar biologiczny tyka a nic się nie kroi. ![]()
Bardzo Samotny napisał/a:Zdecydowanie chcę mieć;)
To nie szukaj wśród nowoczesnych, otwartych, ceniących swobodę kobiet, bo jak widać po Forum - właśnie one nie chcą
Oj, Remi, Remi ![]()
Znów generalizujesz i upraszczasz.
Nie wiem czy jestem nowoczesna, bo to zależy od definicji "nowoczesności".
Natomiast na pewno jestem otwarta, niezależna i cenię swobodę. Chyba, że różnimy się też co do definicji tych pojęć.
Dzieci mam.
Remi napisał/a:Bardzo Samotny napisał/a:Zdecydowanie chcę mieć;)
To nie szukaj wśród nowoczesnych, otwartych, ceniących swobodę kobiet, bo jak widać po Forum - właśnie one nie chcą
Oj, Remi, Remi
Znów generalizujesz i upraszczasz.
Nie wiem czy jestem nowoczesna, bo to zależy od definicji "nowoczesności".
Natomiast na pewno jestem otwarta, niezależna i cenię swobodę. Chyba, że różnimy się też co do definicji tych pojęć.
Dzieci mam.
Ale Ty jesteś wyjątkowa.
Zresztą poczytaj opinie wypowiedzi kobiet w tym temacie - ile nie chce i nie lubi i jak nowoczesne poglądy mają
O tych poglądach czytać można codziennie.
luc napisał/a:Remi napisał/a:To nie szukaj wśród nowoczesnych, otwartych, ceniących swobodę kobiet, bo jak widać po Forum - właśnie one nie chcą
Oj, Remi, Remi
Znów generalizujesz i upraszczasz.
Nie wiem czy jestem nowoczesna, bo to zależy od definicji "nowoczesności".
Natomiast na pewno jestem otwarta, niezależna i cenię swobodę. Chyba, że różnimy się też co do definicji tych pojęć.
Dzieci mam.Ale Ty jesteś wyjątkowa.
Zresztą poczytaj opinie wypowiedzi kobiet w tym temacie - ile nie chce i nie lubi i jak nowoczesne poglądy mająO tych poglądach czytać można codziennie.
Zabrzmiało miło, ale tak nie jest ![]()
Moich spostrzeżeń nie odnoszę do tego forum, bo nie we wszystko wierzę.
Moje spostrzeżenia odnoszę do środowiska, w którym żyję. W większości są w nim niezależne i ceniące swobodę kobiety, posiadające jednocześnie monogamiczne związki i dzieci.
Oczywiście są też single,odmiennej orientacji seksualnej, nawet transseksualna, kobiety zamężne lecz bezdzietne (mam na myśli te z wyboru bezdzietne), zdradzające etc., ale jest ich zdecydowana mniejszość. Powiedziałabym nawet, że to wyjątki. Dlatego pisałam o generalizacji.
Ja mam 3 i jestem happy mummy ![]()
Gadanie, ze trzeba najpierw uskladac wor pieniedzy wkladam miedzy bajki. Jest praca, super maz, sa i pieniadze. Zadne me dziecie glodu nie cierpi, nie jest zaniedbane czy niechciane. Kochamy sie i to jest dla mnie szczescie. Mojemu zyciu sens nadaja moi bliscy. A ktoz moze byc blizszy niz maz i dzieci?
W koncu mam z kim isc na basen, pojezdzic konno czy poszalec na stoku ![]()
O trójeczka,ja też bym chciał mieć tyle;)
107 2012-12-30 22:06:49 Ostatnio edytowany przez busiu (2012-12-30 22:07:21)
Nigdy nie chciałam mieć własnych dzieci, i na razie nie ulega to zmianie- zdecydowanie nie chcę rodzić. Za to bardzo podoba mi się pomysł adopcji i myślę, że mogłabym go rozważyć, gdyby obudziły się we mnie jakieś macierzyńskie instynkty.
108 2013-01-03 15:29:47 Ostatnio edytowany przez allegra90 (2013-01-03 15:30:38)
Oczywiście, że bym chciała, za parę lat
Chociaż dwójkę, a ostatnio myślę, że może i więcej. Tyle, że mężczyźni (a już na pewno Mój) są bardziej oporni na posiadanie większej liczby dzieci ;P
Wyjątek stanowi 2 moich kolegów (kumpli zresztą), którzy chcą koniecznie pięcioro (razem to już prawie na drużynę piłkarską im się uzbiera
)
Nic dziwnego- przy dzisiejszych zarobkach i ciągłym zagrożeniu bezrobocia nikt rozsądny nie decydował by się na dzieci. Moja koleżanka bardzo by chciała mieć dziecko, ma 34 lata, ale wie, widzi po siostrach ile dziecko kosztuje, jej groziła utrata pracy i cóż... straciła ją. Zatem gdyby teraz zostali z budową i 1 pensją, która waha się z miesiąca na miesiąc, byłoby niewesoło.
Catwoman tylko jakby wszyscy tak myśleli to nikt na dziecko by się nie zdecydował.
Oczywiście decyzja o dziecku gdy oboje nie mają pracy, mieszkania etc. może być uznana za nieprzemyślaną.
Ale zagrożenie utratą pracy? To do emerytury można się nie zdecydować.
Koszty utrzymania i wychowania? Oczywiście, że są, czasem nawet bardzo duże. Ale jeżeli ktoś chce mieć dzieci, to ta kwestia nie jest przeszkodą. Ograniczeniem tak, ale nie przeszkodą.
Allegra mężczyźni to są czasem dziwni w tej kwestii (i chyba nie tylko w tej) ![]()
Mój mąż nie chciał początkowo drugiego dziecka, a niedawno powiedział mi, że szkoda, że nie zdecydowaliśmy się na trzecie. TERAZ!Teraz to ja już więcej dzieci nie chcę.
Za to bardzo podoba mi się pomysł adopcji i myślę, że mogłabym go rozważyć, gdyby obudziły się we mnie jakieś macierzyńskie instynkty.
Co do adopcji, to nie to takie proste, bo trzeba spełniać określone warunki, żeby móc zaadoptować dziecko. Z tego co wiem, to w niektórych ośrodkach adopcyjnych konieczne jest złożenie zaświadczenia lekarskiego o niemożności posiadania dzieci (np. z powodu bezpłodności).
Catwoman tylko jakby wszyscy tak myśleli to nikt na dziecko by się nie zdecydował.
Oczywiście decyzja o dziecku gdy oboje nie mają pracy, mieszkania etc. może być uznana za nieprzemyślaną.
Ale zagrożenie utratą pracy? To do emerytury można się nie zdecydować.
Koszty utrzymania i wychowania? Oczywiście, że są, czasem nawet bardzo duże. Ale jeżeli ktoś chce mieć dzieci, to ta kwestia nie jest przeszkodą. Ograniczeniem tak, ale nie przeszkodą.Allegra mężczyźni to są czasem dziwni w tej kwestii (i chyba nie tylko w tej)
Mój mąż nie chciał początkowo drugiego dziecka, a niedawno powiedział mi, że szkoda, że nie zdecydowaliśmy się na trzecie. TERAZ!Teraz to ja już więcej dzieci nie chcę.
Zgadzam się. Gdy oboje nie mają pracy czy ma tylko jedną ale bardzo słabo płatną itp, to rozumiem, ale zagrożenie utraty pracy w tych czasach ma każdy i ja nie zamierzam z tego względu za parę lat zmieniać swoich planów. Podstawowe warunki mogą być, ale nie mówię o żadnych luksusach, bo wtedy faktycznie można nigdy się nie zdecydować. Ja jestem osobą, która chętnie, by sobie nawet coś odebrała, a dziecku dała, więc nawet jeśli miałabym sytuację "dziecko tak, ale wtedy dla siebie będę miała niewiele", to i tak bym się zdecydowała, takie mam priorytety.
Zawsze mnie zastanawiały te ludzie zapędy kamikaze
![]()
Jezu dzieci się muszą rodzić czy są pieniądze czy nie,gdyby nasi rodzice myśleli jak współcześni to połowy a może nawet lepiej by tu nie było
A nie sądzisz, ze byłoby lepiej? Na świecie byłoby mniej ludzi = brak przeludnienia.
Jezu dzieci się muszą rodzić czy są pieniądze czy nie,gdyby nasi rodzice myśleli jak współcześni to połowy a może nawet lepiej by tu nie było
Dokładnie! Ludzie rodzili się w trakcie wojnie, tuż po niej, w czasie stanu wojennego... Zwykle jak ktoś nie chce (a może) mieć dzieci, chce po prostu żyć wygodnie i beztrosko,tyle.
Catwoman, odczuwasz jakoś te przeludnienie? Kto w ogóle narzuca ilu ma być ludzi? ;p
Tak, odczuwam; wokół nas non stop budują się nowe domy, gdzie kiedyś były piękne, dzikie pola pełne drzew owocowych. Ci rusz przyjeżdżają ludzie z miasta pragnący się rozmnażać w wiejskim spokoju i narzucać swoje prawa tubylcom.
Świat się urbanizuje ze względu na ilość ludzi. Podobnie bezrobocie rośnie i kolejki do lekarza.
Jezu dzieci się muszą rodzić czy są pieniądze czy nie,gdyby nasi rodzice myśleli jak współcześni to połowy a może nawet lepiej by tu nie było
Ja mam moim bardzo za złe że tak nie pomysleli.
No i gdyby było mniej ludzi, byłoby mniej bezrobocia...
Tak, odczuwam; wokół nas non stop budują się nowe domy, gdzie kiedyś były piękne, dzikie pola pełne drzew owocowych. Ci rusz przyjeżdżają ludzie z miasta pragnący się rozmnażać w wiejskim spokoju i narzucać swoje prawa tubylcom.
Świat się urbanizuje ze względu na ilość ludzi. Podobnie bezrobocie rośnie i kolejki do lekarza.
Ci ludzie skądś się przeprowadzili, więc gdzieś ich ubyło
Z tego co się orientuje tendencja jest taka, że ludzie się przenoszą z wsi do miast. Rosnące bezrobocie wynika ze stanu naszej gospodarki, a kolejki do lekarza z niewydolnego systemu zdrowotnego i mniej zdrowego trybu życia. Konkretnie w Polsce będzie gorzej właśnie dlatego, że się ludzie nie chcą rozmnażać i nam system emerytalny w końcu się rypnie.
Ale może już nie spamujmy ![]()
Bardzo Samotny napisał/a:Jezu dzieci się muszą rodzić czy są pieniądze czy nie,gdyby nasi rodzice myśleli jak współcześni to połowy a może nawet lepiej by tu nie było
Ja mam moim bardzo za złe że tak nie pomysleli.
No i gdyby było mniej ludzi, byłoby mniej bezrobocia...
W Chinach jest bardzo dużo ludzi a bezrobocia wielkiego nie ma;)
allegra czy Ty wierzysz w to że gdyby ludzie zaczeli się masowo w Polsce rozmnażać (choć twierdzę, że już to robią) nasz kraj zacząłby być mlekiem i miodem płynący?
To nie tak działa; gdy kobiety będą masowo rodziły dzieci, nie pójdą do pracy, zatem faceci musieliby utrzymywać całe rodziny = dużo zarabiać. Ludzie mający wiele dzieci ZWYKLE są mniej zamożni, zatem nie stać ich np. na wczasy, na "zostawianie" pieniędzy w źródłach dużego dochodu, zatem gospodarka się wcale nie napędza.
W Chinach jest bardzo dużo ludzi a bezrobocia wielkiego nie ma;)
a chciałbyś by twoje dzieci rypały od 6 r.ż w fabrykach za dolara dziennie?
Żyjemy w cywilizowanym kraju w którym dzieci nie pracują,te czasy o których mówisz minęły około 80 lat temu;)
W Polsce tak, w Chinach nie. gdyby było tylu ludzi w Polsce co w Chinach, kto by na te dzieci zarobił?
allegra czy Ty wierzysz w to że gdyby ludzie zaczeli się masowo w Polsce rozmnażać (choć twierdzę, że już to robią) nasz kraj zacząłby być mlekiem i miodem płynący?
To nie tak działa; gdy kobiety będą masowo rodziły dzieci, nie pójdą do pracy, zatem faceci musieliby utrzymywać całe rodziny = dużo zarabiać. Ludzie mający wiele dzieci ZWYKLE są mniej zamożni, zatem nie stać ich np. na wczasy, na "zostawianie" pieniędzy w źródłach dużego dochodu, zatem gospodarka się wcale nie napędza.
Nie działa to wprost oczywiście, ale w dużym skrócie i uproszczeniu: więcej ludzi -> większa konsumpcja -> rozwój gospodarczy
większa konsumpcja ->większe wpływy do budżetu z podatków, z tego część idzie na inwestycje, też napędza się gospodarka. Największe potęgi gospodarcze mają całkiem sporo ludności, prawda? Ale najważniejsze jest to, że społeczeństwo się starzeje i jak na razie nie ma wielkich perspektyw na to, że będzie kto miał pracować na nasze emerytury.
W Polsce jak i Europie liczba ludzi maleje... Im większy rozwój ludzkiej świadomości i kobiecej emancypacji to rośnie liczba rozwodów i społeczeństwo się kurczy... Taka prawda.
Poza tym jakoś nie wierzę, by normalna kobieta, pomijam te co nie mogą mieć i feministki, nie chciała mieć męża, dziecka i rodziny. Są wyjątki ale to tylko wyjątki jak Maria godna pożałowania Czubaszek ![]()
W Polsce tak, w Chinach nie. gdyby było tylu ludzi w Polsce co w Chinach, kto by na te dzieci zarobił?
Przecież te dzieci rosną
Dziećmi są do 18 r.ż. a osobami w wieku produkcyjnym między 18 a 67, czyli trochę dłużej ![]()
Ja sądzę, że ludzie zarządzający naszym krajem są tak głupi i chciwi, że non stop brakowałoby pieniędzy nawet gdyby wszyscy w Polsce pracowali i odprowadzali podatki. Tu panuje zasada: Ratuj się kto może.
W Polsce jak i Europie liczba ludzi maleje... Im większy rozwój ludzkiej świadomości i kobiecej emancypacji to rośnie liczba rozwodów i społeczeństwo się kurczy... Taka prawda.
Poza tym jakoś nie wierzę, by normalna kobieta, pomijam te co nie mogą mieć i feministki, nie chciała mieć męża, dziecka i rodziny. Są wyjątki ale to tylko wyjątki jak Maria godna pożałowania Czubaszek
Czyli jestem nienormalna na to wychodzi. I dobrze- nigdy nie twierdziłam, ze jestem ![]()
Nie działa to wprost oczywiście, ale w dużym skrócie i uproszczeniu: więcej ludzi -> większa konsumpcja -> rozwój gospodarczy
większa konsumpcja ->większe wpływy do budżetu z podatków, z tego część idzie na inwestycje, też napędza się gospodarka. Największe potęgi gospodarcze mają całkiem sporo ludności, prawda? Ale najważniejsze jest to, że społeczeństwo się starzeje i jak na razie nie ma wielkich perspektyw na to, że będzie kto miał pracować na nasze emerytury.
Jak się to ma do krajów takich, jak Szwecja, Holandia, Norwegia czy Dania?