W jakim wieku planujecie założyć rodzinę i mieć dzieci? Dlaczego taki wiek jest wg was/dla was najodpowiedniejszy na to? Do tych co już założyli, ile mięliście lat jak weszliście w związek małżeński (możecie też podać wiek partnera) i urodziło wam się pierwsze dziecko? Jak to się ma do wieku, w którym sobie wcześniej planowaliście to zrobić? Jeśli np. planowaliście ślub w wieku 25lat a wyszło w wieku 20 albo 30 to z jakich przyczyn tak się stało?
1 2014-05-07 15:27:05 Ostatnio edytowany przez Black_dragon (2014-05-07 16:18:36)
Podobne tematy
Ślub chcialabym wziąć za 4 lata i wtedy założyć rodzinę, bo będę po szkole ale z drugiej strony wolałabym poczekać chyba jeszcze rok czy dwa od tego momentu żeby mieć trochę odłożonych pieniędzy.
Slub przed 25 rokiem zycia jest jak wyjscie z imprezy przed 22 ![]()
Ja myśle tak koło 3 dych, rodzina, dzieci i te sprawy. Na razie chce korzystać z życia. Życie na poważniej później. Ale co będzie to nie wiadomo nigdy. Życie wszystko zweryfikuje.
Wyszłam za mąż mając 23 lata, mąż miał 29. Zaraz potem na świat przyszedł nasz syn.
Uważam, że to idealny czas. Oboje tego chcieliśmy.
6 2014-05-07 16:35:01 Ostatnio edytowany przez mysterious_chocolate (2014-05-07 16:37:10)
Bardzo często plany nijak się mają do rzeczywistości, więc póki co niczego z góry nie zakładam, nie planuję bo różnie wychodzi i nie wszystko zależy w 100% od nas. Jednak pomarzyć zawsze można, i gdyby to miałoby zależeć ode mnie to chciałabym wyjść za mąż i mieć pierwsze dziecko ok.25-26 roku życia
Myślę, że to najlepszy czas na pierwsze dziecko, zazwyczaj w tym wieku ma się już pracę(choć wiadomo, że różnie bywa) poza tym chciałabym być młodą mamusią.
Z jednej strony na pewno wiąże się to z wieloma wyrzeczeniami, nie tak łatwo pójść na imprezę o ile w ogóle jest to możliwe(chociaż mnie nigdy nie ciągnęło do spędzania wolnego czasu w ten sposób więc może nie byłoby to dla mnie takie straszne
) z drugiej strony nie chcę czekać aż się zestarzeję i miną mi najlepsze lata na urodzenie dziecka.
Zostało mi jeszcze kilka lat więc może nie wszystko stracone i się uda do tej 26
Zwłaszcza, że włączył się już mój instynkt macierzyński ![]()
A gdyby zdarzyło się wcześniej, lub później...myślę, że tak czy siak byłabym szczęśliwa z dzidzi ![]()
U mnie to najpierw mieszkanie,potem dziecko (25) a potem slub (26) a zakładac nic nie zakładałam.Brałam na klatę co mi zycie ofiarowało:)
Koło 50-tki w sumie.
Ja nie planowalam,pierwsze dziecko przed 20 urodzilam,moj partner mial wtedy 25 lat
Mielismy dobra sytuacje mieszkaniowa i finansową wiec nie bylo problemu
Dziecko problemem nie bylo,bo od zawsze zajmowalam sie cudzymi dziecmi
Drugie dziecko urodzilam w wieku 29 lat
A slub no coz moze kiedys nadejdzie dzien kiedy go weźmiemy ![]()
Ogolnie nic nie planuje,bo plany swoje a życie swoje
Ślub i dziecko... Kiedyś, na ten moment cieszę się że mam super narzeczonego i 2 świetnych pasierbów.
No jeśli chodzi o rodzinę to prawda jest taka, że kobiety goni czas i tak do 40stki maks mają czas na dzieci.
Niekoniecznie, przy dzisiejszym rozwoju medycyny...
Niekoniecznie, przy dzisiejszym rozwoju medycyny...
Pisałem o naturalnych kwestiach. In vitro to inna sprawa i sporo kosztuje, to coś dla bogatych.
Mama koleżanki wpadła w wieku 48 lat. Dzieciak zdrowy jak dąb. Więc różnie bywa.
15 2014-05-07 20:00:06 Ostatnio edytowany przez Ola_la (2014-05-07 20:01:23)
po skończeniu studiow licencjackich planowany slub, potem zaszłam w ciaze , urodziłam majac 23 lata, a drugie dziecko jak miałam 27lat,
Mama koleżanki wpadła w wieku 48 lat. Dzieciak zdrowy jak dąb. Więc różnie bywa.
A to wtedy miała pierwsze dziecko? Znajomego żona wpadła mając 41 lat, ale to było kolejne dziecko, wtedy też inaczej. A temat o zakładaniu rodziny, czyli 1 dziecku raczej.
Lily89 napisał/a:Mama koleżanki wpadła w wieku 48 lat. Dzieciak zdrowy jak dąb. Więc różnie bywa.
A to wtedy miała pierwsze dziecko? Znajomego żona wpadła mając 41 lat, ale to było kolejne dziecko, wtedy też inaczej. A temat o zakładaniu rodziny, czyli 1 dziecku raczej.
Współpracownica mojej matki wpadła chyba w wieku 43-44 lat, po odstawieniu pigułek - była przekonana, że ma tak małe szanse na dziecko, że może uprawiać seks bez zabezpieczenia. No i masz ![]()
Remi napisał/a:Lily89 napisał/a:Mama koleżanki wpadła w wieku 48 lat. Dzieciak zdrowy jak dąb. Więc różnie bywa.
A to wtedy miała pierwsze dziecko? Znajomego żona wpadła mając 41 lat, ale to było kolejne dziecko, wtedy też inaczej. A temat o zakładaniu rodziny, czyli 1 dziecku raczej.
Współpracownica mojej matki wpadła chyba w wieku 43-44 lat, po odstawieniu pigułek - była przekonana, że ma tak małe szanse na dziecko, że może uprawiać seks bez zabezpieczenia. No i masz
To jeszcze zdąży odchować przed emeryturą
W sumie dziwne, miała okres, a myślała, że nie może zajść w ciążę.
Ciężko jest określić kiedy się na takie coś zdecydować. Jeden chce mieć rodzinę w wieku 20 lat, drugi 30 a trzeci nigdy. Ja mam 30 lat i w ogóle o tym nie myślę. Spotykałem się z wieloma kobietami i żadna nie była warta tego, żeby się zaangażować i założyć z nią rodzinę. Po drugie nie mam własnego mieszkania a to jest podstawa. Kto myśli inaczej, to gratuluję. Moim zdaniem, żeby założyć rodzinę to trzeba mieć zapewniony dobry grunt materialny czyli właśnie to mieszkanie, jakieś oszczędności które pozwolą na przeżycie powiedzmy roku na wypadek utraty pracy no i jakąś w miarę dobrą pracę. Nie ogarniam takich ludzi, co mają dziecko i im rodzice pomagają finansowo (co samo w sobie nie jest złe) bo nie mają pracy albo by nie byli w stanie z tej obecnej utrzymać dziecka. To jest wielka nieodpowiedzialność. Ktoś tu podał argument, że chciałaby być młodą mamą. Bardzo mądre podejście
Egoizm w czystej postaci. Taka jest prawda, że większość ludzi nie jest kompletnie gotowa na posiadanie rodziny i dominuje podejście "jakoś to będzie". No i z reguły jest byle jak i niesamodzielność.
20 2014-05-07 23:06:07 Ostatnio edytowany przez mysterious_chocolate (2014-05-07 23:07:09)
Ciężko jest określić kiedy się na takie coś zdecydować. Jeden chce mieć rodzinę w wieku 20 lat, drugi 30 a trzeci nigdy. Ja mam 30 lat i w ogóle o tym nie myślę. Spotykałem się z wieloma kobietami i żadna nie była warta tego, żeby się zaangażować i założyć z nią rodzinę. Po drugie nie mam własnego mieszkania a to jest podstawa. Kto myśli inaczej, to gratuluję. Moim zdaniem, żeby założyć rodzinę to trzeba mieć zapewniony dobry grunt materialny czyli właśnie to mieszkanie, jakieś oszczędności które pozwolą na przeżycie powiedzmy roku na wypadek utraty pracy no i jakąś w miarę dobrą pracę. Nie ogarniam takich ludzi, co mają dziecko i im rodzice pomagają finansowo (co samo w sobie nie jest złe) bo nie mają pracy albo by nie byli w stanie z tej obecnej utrzymać dziecka. To jest wielka nieodpowiedzialność. Ktoś tu podał argument, że chciałaby być młodą mamą. Bardzo mądre podejście
Egoizm w czystej postaci. Taka jest prawda, że większość ludzi nie jest kompletnie gotowa na posiadanie rodziny i dominuje podejście "jakoś to będzie". No i z reguły jest byle jak i niesamodzielność.
Proszę o nie wytykanie mi egoizmu. Chcę być młodą mamą ale z założeniem, że jesteśmy w stanie zapewnić swojemu dziecku dobry byt. Nie napisałam tego wcześniej, bo myślałam, że to jest oczywiste ![]()
Tomasinho napisał/a:Ciężko jest określić kiedy się na takie coś zdecydować. Jeden chce mieć rodzinę w wieku 20 lat, drugi 30 a trzeci nigdy. Ja mam 30 lat i w ogóle o tym nie myślę. Spotykałem się z wieloma kobietami i żadna nie była warta tego, żeby się zaangażować i założyć z nią rodzinę. Po drugie nie mam własnego mieszkania a to jest podstawa. Kto myśli inaczej, to gratuluję. Moim zdaniem, żeby założyć rodzinę to trzeba mieć zapewniony dobry grunt materialny czyli właśnie to mieszkanie, jakieś oszczędności które pozwolą na przeżycie powiedzmy roku na wypadek utraty pracy no i jakąś w miarę dobrą pracę. Nie ogarniam takich ludzi, co mają dziecko i im rodzice pomagają finansowo (co samo w sobie nie jest złe) bo nie mają pracy albo by nie byli w stanie z tej obecnej utrzymać dziecka. To jest wielka nieodpowiedzialność. Ktoś tu podał argument, że chciałaby być młodą mamą. Bardzo mądre podejście
Egoizm w czystej postaci. Taka jest prawda, że większość ludzi nie jest kompletnie gotowa na posiadanie rodziny i dominuje podejście "jakoś to będzie". No i z reguły jest byle jak i niesamodzielność.
Proszę o nie wytykanie mi egoizmu. Chcę być młodą mamą ale z założeniem, że jesteśmy w stanie zapewnić swojemu dziecku dobry byt. Nie napisałam tego wcześniej, bo myślałam, że to jest oczywiste
Spoko. Cofam oskarżenie o egoizm
Nasunęło mi się to po ostatnio przeczytanym artykule zachęcającym do posiadania dzieci i plusów takiego stanu rzeczy. Jednym z nich było to, że młody tata na spacerze z dzieckiem podoba się kobietom (świetny argument). I inne tego typu żenujące argumenty. Ile choćby na tym forum jest nieszczęśliwych kobiet, które pewnie bardzo chciały mieć dzieci a później mężowie się od nich odwracają nie chcąc nawet z nimi sypiać. Ja mam inną "filozofię" (już widzę obelgi lecące na mnie
. Wolę używać życia, podróżować i coś z tego mieć a nie nieustannie martwić się i stresować co tu do gara włożyć i jak zapewnić dziecku GODNĄ przyszłość. Na takie pytania każdy powinien odpowiedzieć sobie sam, bo każdy jest inny i ma inną sytuację.
slub wzielam rok temu, czyli majac 26 lat (maz 24), przyznam sie ze myslalam iz nastapi to pozniej
dzieci nie planujemy
Tegan- na razie czy wcale (nie planujecie dzieci)?
wcale
Niczego nie planowałam. Zakochałam się z wzajemnością, zresztą bardzo mocno. Ówczesny chłopak mi się oświadczył, a że nie miałam wątpliwości, że to "ten", to za rok wzięliśmy ślub. Miałam niecałe 23 lata, mąż ponad 26. Półtora roku później na świat przyszedł nasz syn.
Patrząc na wszystko z perspektywy czasu uważam, że ten wiek miał dobre i złe strony. Dobre, bo młody człowiek jest bardzo elastyczny, skłonny do ustępstw, nie ma wielkich oczekiwań ani wymagań, a przy tym jest nieco szalony, spontaniczny, niemal wszystko przyjmuje naturalnie i z dobrodziejstwem inwentarza - przynajmniej my tacy byliśmy. Złe, bo chyba jednak odrobinę brakowało nam mądrości życiowej, choć rozsądku czy odpowiedzialności na pewno nie.
Ja planowałam wziąć ślub w wieku 26 lat, a tymczasem przyszłego męża ani widu ani słychu. Także z tymi planami to ostrożnie ![]()
27 2014-05-08 08:27:48 Ostatnio edytowany przez mysterious_chocolate (2014-05-08 08:30:28)
mysterious_chocolate napisał/a:Tomasinho napisał/a:Ciężko jest określić kiedy się na takie coś zdecydować. Jeden chce mieć rodzinę w wieku 20 lat, drugi 30 a trzeci nigdy. Ja mam 30 lat i w ogóle o tym nie myślę. Spotykałem się z wieloma kobietami i żadna nie była warta tego, żeby się zaangażować i założyć z nią rodzinę. Po drugie nie mam własnego mieszkania a to jest podstawa. Kto myśli inaczej, to gratuluję. Moim zdaniem, żeby założyć rodzinę to trzeba mieć zapewniony dobry grunt materialny czyli właśnie to mieszkanie, jakieś oszczędności które pozwolą na przeżycie powiedzmy roku na wypadek utraty pracy no i jakąś w miarę dobrą pracę. Nie ogarniam takich ludzi, co mają dziecko i im rodzice pomagają finansowo (co samo w sobie nie jest złe) bo nie mają pracy albo by nie byli w stanie z tej obecnej utrzymać dziecka. To jest wielka nieodpowiedzialność. Ktoś tu podał argument, że chciałaby być młodą mamą. Bardzo mądre podejście
Egoizm w czystej postaci. Taka jest prawda, że większość ludzi nie jest kompletnie gotowa na posiadanie rodziny i dominuje podejście "jakoś to będzie". No i z reguły jest byle jak i niesamodzielność.
Proszę o nie wytykanie mi egoizmu. Chcę być młodą mamą ale z założeniem, że jesteśmy w stanie zapewnić swojemu dziecku dobry byt. Nie napisałam tego wcześniej, bo myślałam, że to jest oczywiste
Spoko. Cofam oskarżenie o egoizm
Nasunęło mi się to po ostatnio przeczytanym artykule zachęcającym do posiadania dzieci i plusów takiego stanu rzeczy. Jednym z nich było to, że młody tata na spacerze z dzieckiem podoba się kobietom (świetny argument). I inne tego typu żenujące argumenty. Ile choćby na tym forum jest nieszczęśliwych kobiet, które pewnie bardzo chciały mieć dzieci a później mężowie się od nich odwracają nie chcąc nawet z nimi sypiać. Ja mam inną "filozofię" (już widzę obelgi lecące na mnie
. Wolę używać życia, podróżować i coś z tego mieć a nie nieustannie martwić się i stresować co tu do gara włożyć i jak zapewnić dziecku GODNĄ przyszłość. Na takie pytania każdy powinien odpowiedzieć sobie sam, bo każdy jest inny i ma inną sytuację.
Nie uważam by decydowanie się na dziecko, bo ''to dobrze wygląda'' było dobrym pomysłem. Ja chcę mieć dziecko, ponieważ pragnę stworzyć rodzinę i być matką odkąd pamiętam a nie ''bo tak''. A jeśli ktoś nie chce mieć dzieci? Jego wybór, co kto lubi jak kto woli.
Dlaczego obelgi? To Twoja sprawa jakich wyborów w życiu dokonujesz i innym nic do tego
Mimo wszystko życzę Ci by udało Ci się osiągnąć stabilizację i spotkać odpowiednią osobę ![]()
W moim przypadku zostaje adopcja , sam ze sobą dziecka przecież nie mogę mieć.
Ja wyszłam za mąż mając 28 lat, a pierwsze dziecko urodziłam jak miałam 30.
Ze wszystkim czekaliśmy aż będziemy mieli stabilną sytuację pracową i mieszkaniową, żeby tylko u rodziców na garnuszku nie siedzieć.
Dzieci w ogóle nie planuję, chociaż nie wykluczam, że coś mi się odmieni. Teraz absolutnie nie, bo pomijając, że nie chcę, to zwyczajnie nie jestem gotowa, sama za bardzo pod pewnymi względami czuję się jak małolata, żeby kogoś wychowywać.
Co do ślubu - nigdy nie planowałam wieku, bo przy żadnym partnerze nie zakładałam, że to na pewno ten jedyny, jakoś... za dużo realizmu (sceptycyzmu?), żeby uznać, że będziemy razem już zawsze (a przynajmniej bardzo długo).
Ja planowałam wziąć ślub w wieku 26 lat, a tymczasem przyszłego męża ani widu ani słychu. Także z tymi planami to ostrożnie
Ja planuję do 30stki, mam jeszcze czas,ale póki co się nie zapowiada:P
ja tak kiedyś chciałam w wieku 25 lat wyjść za mąż (kiedy były takie myśli, byłam zaręczona), pierwsze dziecko 28 a drugie 30-31. A póki co mam 29 i nic ... Cóż zycie. Ale ja zawsze sobie powtarzam, że dziecko zawsze łatwo zrobić gorzej wychować. Teraz jestem z cudownym facetem, przeprowadził sie do mnie, a mieszkał 400 km ode mnie. Mam nadzieję, ze to ten jedyny. Póki co mogę sobie życzyć, aby moje dzieci miały jego charakter, a co życie pokaże.... zobaczymy. Na razie szuka pracy, także jeśli znajdzie to wtedy możemy pomyśleć o wszystkim ![]()
Ja mysle, że około trzy dychy to dobry wiek, by podejmować zyciowe decyzje. Przed to za wczesnie, a poźniej juz wchodzą w gre zyciowe przyzwyczajenia.
Filip to mówisz jest jeszcze dla mnie nadzieja hehehe ![]()
Ja myslalam, ze do ok25roku zycia chcialabym byc matka, to, ze nie bylo z kim to swoja droga. Od stycznia zaczelam szkole, 3letnia, wiec chcialabym najpierw ukonczyc szkole, pozniej moze slub, I po roku dwoch od slubu bym chciala miec dziecko. Takze przed30stka nie planuje ![]()
W jakim wieku planujecie założyć rodzinę i mieć dzieci? Dlaczego taki wiek jest wg was/dla was najodpowiedniejszy na to? Do tych co już założyli, ile mięliście lat jak weszliście w związek małżeński (możecie też podać wiek partnera) i urodziło wam się pierwsze dziecko? Jak to się ma do wieku, w którym sobie wcześniej planowaliście to zrobić? Jeśli np. planowaliście ślub w wieku 25lat a wyszło w wieku 20 albo 30 to z jakich przyczyn tak się stało?
Ja założyłam rodzinę po 40 tce i niczego nie żałuję.
37 2014-05-08 10:44:13 Ostatnio edytowany przez samotny32 (2014-05-08 10:45:01)
Ja mysle, że około trzy dychy to dobry wiek, by podejmować zyciowe decyzje. Przed to za wczesnie, a poźniej juz wchodzą w gre zyciowe przyzwyczajenia.
Co ma powiedzieć najbardziej prorodzinny polityk w Polsce 60-letni singiel Jarosław Kaczyński ?
adamajkis napisał/a:Ja mysle, że około trzy dychy to dobry wiek, by podejmować zyciowe decyzje. Przed to za wczesnie, a poźniej juz wchodzą w gre zyciowe przyzwyczajenia.
Co ma powiedzieć najbardziej prorodzinny polityk w Polsce 60-letni singiel Jarosław Kaczyński ?
Czy to ważne? To jego sprawa, nie nasza
Nie planuję, mam małe szanse.
40 2014-05-08 14:36:02 Ostatnio edytowany przez adamajkis (2014-05-08 14:36:46)
adamajkis napisał/a:Ja mysle, że około trzy dychy to dobry wiek, by podejmować zyciowe decyzje. Przed to za wczesnie, a poźniej juz wchodzą w gre zyciowe przyzwyczajenia.
Co ma powiedzieć najbardziej prorodzinny polityk w Polsce 60-letni singiel Jarosław Kaczyński ?
Too late.
On poświęcił sie ojczyźnie. ![]()
Przypomniał mi sie dowcip z zycia wziety. Po slubie podczas wesela znajomych, mój kolega przypomniał kazanie księdza i podział na grupy:
1. duchowieństwo - oni oddali się Bogu
2. tacy jak Kaczyński - oddali sie ojczyźnie
3. małzonkowie - oddali się wychowywaniu dzieci
A kolega gdy spotrzegł, że do żadnej grupy nie pasuje, zaliczył siebie do grypy pasozytniczej. Był już po kilku głębszych. Cos ewidentnie chłopa gryzło. ![]()
Partnera już mam miałam zdaje się 19 lat jak zamieszkaliśmy razem. Byłam w ciąży, poroniłam, kiedy zdecyduje się na kolejną? Wtedy kiedy będę czuła że jestem w stanie ją donosić, więc może za rok, a może za 5, a może nigdy.
Ja wzięłam ślub w wieku 23 lat, dziecko urodziłam mając 25. To był dobry wybór, chciałam mieć pierwsze dziecko przed 25 rokiem życia, ale nie było to dla mnie granica, że muszę wszystko zrobić żeby przed sie udało. TO nie o to chodzi. Życie weryfikuje potem gotowość na pewne kroki. My gotowi byliśmy, a że tak sie złożyło, że pokryło się z wcześniejszymi nie tyle planami co marzeniami to już inna kwestia.
W jakim wieku planujecie założyć rodzinę i mieć dzieci? Dlaczego taki wiek jest wg was/dla was najodpowiedniejszy na to? Do tych co już założyli, ile mięliście lat jak weszliście w związek małżeński (możecie też podać wiek partnera) i urodziło wam się pierwsze dziecko? Jak to się ma do wieku, w którym sobie wcześniej planowaliście to zrobić? Jeśli np. planowaliście ślub w wieku 25lat a wyszło w wieku 20 albo 30 to z jakich przyczyn tak się stało?
Z chłopakiem planujemy dziecko tak za 2 lata, ja będę miała 24 lata z hakiem, no 24 i pół, a on 29 lat. Czemu tak? Czujemy się psychicznie gotowi, on ma pracę, ja szukam, ale niedługo na pewno coś się wyklaruje, a wtedy finansowo też da się radę, kokosów pewnie nie będzie, ale na podstawy starczy itp i o dziecko będziemy mogli się starać. Dążymy do tego i wtedy raczej będziemy mogli się postarać. Na pewno u nas ma też wpływ, że mam zaburzenia hormonalne- zespół policystycznych jajników, co oznacza, że tak do ok 25 roku życia mam szansę na ciążę, ale tak po 25 te szanse u mnie byłyby sporo mniejsze, jestem mniej płodna od statystycznej kobiety i płodność już po 25 roku życia u mnie dużo spadnie. Zwłaszcza, że mam zwykle okres co 3 miesiące, więc zespół policystycznych jajników, który nie jest lekki i tym bardziej lepiej tu nie zwlekać dłużej.
Jeszcze nie mieszkamy razem, ale jak i ja znajdę pracę, to będzie to kwestia czasu
Tak że tak planujemy. Ślub też planujemy, ale niekoniecznie przed dzieckiem, dla nas ta kolejność nie jest taka ważna. Zwłaszcza, że chyba tylko cywilny, bo niby ja wierzę w Boga, on mniej, ale tak całkiem nie to też nie, ale za to z wieloma kwestiami nie zgadzamy się z Kk i według KK grzeszymy, więc ślub w kościele byłby raczej hipokryzją. Z jednej strony bardzo bym chciała, ale z drugiej skoro nie przestrzegamy zasad KK i nie zgadzamy się z wieloma, to pewnie bez sensu. No, ale cywilny to na pewno, ślub czy cywilny czy kościelny to nieważne, ogólnie ślub jest ważny dla mnie, więc bycie konbuiną zawsze to nie, chociaż cywilny kiedyś musi dla mnie być ![]()
Oczywiście, nigdy nie możemy mieć pewności, że uda nam się tak jak zaplanowaliśmy, ale ogólnie za 2 lata planujemy, uważamy, że lepiej tutaj jak zaplanujemy cokolwiek i będziemy starać się do tego dążyć, bo mamy cel i pewnie się uda, skoro się staramy
Nic na siłę, ale dążymy do tego i staramy się, by za 2 lata już starać się o dziecko jak wyżej pisałam ![]()
Tomasinho, zgadzam się z mysterious_chocolate, że jakie obelgi? Każdy ma prawo do swoich wyborów, ważne, by żyć w zgodzie z sobą. No więc nie wiem za co niby ktoś by miał Cię krytykować
To przecież normalne, że ludzie są różni, ważne, by się realizować samemu, czuć dobrze, po prostu masz inne oczekiwania, nie myślisz o założeniu rodziny i masz prawo, tak samo jak ktoś inny ma prawo zakładać rodzinę. Moim zdaniem to wątek informacyjny, nie ma co tutaj oceniać, dlatego np dywagacje co jest lepsze też są kiepskie, tak jak Twoje ocenianie wcześniej młodych matek, bo jak sam widzisz jest różnie, bo młoda mama to np nie zawsze mama na zasiłku, bez pracy itp. Jest różnie ![]()
44 2014-05-08 18:26:17 Ostatnio edytowany przez mysterious_chocolate (2014-05-08 18:27:15)
Co do młodych matek to też różnie bywa. Jedna zachodzi w ciążę z najmniej do tego odpowiednim kandydatem lub/i sama jest niedojrzała do roli matki nie wspominając, że i tak rodziny ledwo wiążą koniec z końcem, a inna może już być w stałym związku tak by chociaż jedna ze stron zarabiała czy coś i już sytuacja wygląda inaczej, dwa zupełnie inne przypadki.
Osobiście uważam, że nie ma sensu z tym czekać(jeśli chce się mieć dzieci) na nie wiadomo kiedy w sytuacji, gdy są już widoki na przyszłość. Ciągłe odkładanie na później też nie jest dobre. Można podawać przykłady kobiet, które rodziły po 48 roku życia, ale to są rzadkie przypadki mimo wszystko.
Wiesz truskaweczko z tym ślubem kościelnym to nie koniecznie hipokryzja
Tzn. z jednej strony może tak, ale popatrz - gdyby ślub sakramentalny mogli brać jedynie Ci co nie mają żadnej winy, nie byłoby ślubów kościelnych i myślę, że to nie byłoby dobre. Nie znajdziesz człowieka, który nie grzeszy wg nauki Kościoła, każdy ma coś tam za uszami
Ja też się nie zgadzam w wielu kwestiach z KK i nie jestem idealna, mimo to chcę zawrzeć małżeństwo pobłogosławione przez Boga. Nie uważam, by było w tym coś złego. Ale to już tak swoją drogą ![]()
ojej kiedy to bylo jestem po rozwodzie z mezem mam z nim 2 synow wyszlam za maz w wieku 23 lat kwiecien a w styczniu urodzil nam sie 1 syn potem po 3 latach drugi syn i rozwod Obnecnie jestem z partnerem mamy corke urodzilam mala w wieku 30 lat chcemy wziac slub cywilny za miesiac ![]()
Co do młodych matek to też różnie bywa. Jedna zachodzi w ciążę z najmniej do tego odpowiednim kandydatem lub/i sama jest niedojrzała do roli matki nie wspominając, że i tak rodziny ledwo wiążą koniec z końcem, a inna może już być w stałym związku tak by chociaż jedna ze stron zarabiała czy coś i już sytuacja wygląda inaczej, dwa zupełnie inne przypadki.
Osobiście uważam, że nie ma sensu z tym czekać(jeśli chce się mieć dzieci) na nie wiadomo kiedy w sytuacji, gdy są już widoki na przyszłość. Ciągłe odkładanie na później też nie jest dobre. Można podawać przykłady kobiet, które rodziły po 48 roku życia, ale to są rzadkie przypadki mimo wszystko.Wiesz truskaweczko z tym ślubem kościelnym to nie koniecznie hipokryzja
Tzn. z jednej strony może tak, ale popatrz - gdyby ślub sakramentalny mogli brać jedynie Ci co nie mają żadnej winy, nie byłoby ślubów kościelnych i myślę, że to nie byłoby dobre. Nie znajdziesz człowieka, który nie grzeszy wg nauki Kościoła, każdy ma coś tam za uszami
Ja też się nie zgadzam w wielu kwestiach z KK i nie jestem idealna, mimo to chcę zawrzeć małżeństwo pobłogosławione przez Boga. Nie uważam, by było w tym coś złego. Ale to już tak swoją drogą
Ok rozumiem. W sumie masz sporo racji, zastanowimy się raczej jeszcze nad ślubem kościelnym. Ogólnie jak piszemy sobie w kafejce, to wydaje mi się, że Ty jednak więcej zgadzasz się z KK- chociażby seks przedmałżeński, ale nie tylko wiadomo, no ale ok, pomyślę o tym.
47 2014-05-08 20:00:17 Ostatnio edytowany przez mysterious_chocolate (2014-05-08 20:00:50)
mysterious_chocolate napisał/a:Co do młodych matek to też różnie bywa. Jedna zachodzi w ciążę z najmniej do tego odpowiednim kandydatem lub/i sama jest niedojrzała do roli matki nie wspominając, że i tak rodziny ledwo wiążą koniec z końcem, a inna może już być w stałym związku tak by chociaż jedna ze stron zarabiała czy coś i już sytuacja wygląda inaczej, dwa zupełnie inne przypadki.
Osobiście uważam, że nie ma sensu z tym czekać(jeśli chce się mieć dzieci) na nie wiadomo kiedy w sytuacji, gdy są już widoki na przyszłość. Ciągłe odkładanie na później też nie jest dobre. Można podawać przykłady kobiet, które rodziły po 48 roku życia, ale to są rzadkie przypadki mimo wszystko.Wiesz truskaweczko z tym ślubem kościelnym to nie koniecznie hipokryzja
Tzn. z jednej strony może tak, ale popatrz - gdyby ślub sakramentalny mogli brać jedynie Ci co nie mają żadnej winy, nie byłoby ślubów kościelnych i myślę, że to nie byłoby dobre. Nie znajdziesz człowieka, który nie grzeszy wg nauki Kościoła, każdy ma coś tam za uszami
Ja też się nie zgadzam w wielu kwestiach z KK i nie jestem idealna, mimo to chcę zawrzeć małżeństwo pobłogosławione przez Boga. Nie uważam, by było w tym coś złego. Ale to już tak swoją drogą
Ok rozumiem. W sumie masz sporo racji, zastanowimy się raczej jeszcze nad ślubem kościelnym. Ogólnie jak piszemy sobie w kafejce, to wydaje mi się, że Ty jednak więcej zgadzasz się z KK- chociażby seks przedmałżeński, ale nie tylko wiadomo, no ale ok, pomyślę o tym.
To zależy, mam troszkę inne zdanie co do mieszkania przed ślubem ale nie tylko kwestie związków między-ludzkich. To, co mówią o medycynie chińskiej i naturalnej, pewnych symbolach i kultach pogańskich. Nie mogę powiedzieć, że myślę tak samo jak KK, bardziej staram się patrzeć na to co mówi Biblia.
Ja Cię nie przekonuję i nie namawiam, to musi być decyzja Twoja i Twojego ukochanego
Po prostu uważam, że ślub to nie jest coś dla idealnych, wręcz przeciwnie. Nawet miłość nie jest idealna, ale szczera(a przynajmniej z założenia powinna taka być
) i po to jest ta przysięga przed Bogiem, by razem zwalczać słabości. To jest mniej więcej to co siedzi mi w głowie ![]()
To taka mała dygresja ![]()
Wiesz truskaweczko z tym ślubem kościelnym to nie koniecznie hipokryzja
Tzn. z jednej strony może tak, ale popatrz - gdyby ślub sakramentalny mogli brać jedynie Ci co nie mają żadnej winy, nie byłoby ślubów kościelnych i myślę, że to nie byłoby dobre. Nie znajdziesz człowieka, który nie grzeszy wg nauki Kościoła, każdy ma coś tam za uszami
Ja też się nie zgadzam w wielu kwestiach z KK i nie jestem idealna, mimo to chcę zawrzeć małżeństwo pobłogosławione przez Boga. Nie uważam, by było w tym coś złego. Ale to już tak swoją drogą
A ja patrząc na swoje koleżanki dochodzę do wniosku, że obecnie śluby kościelne mają w sobie sporo hipokryzji. Dużo z nich nie mówię, że wszystkie, deklarują się od wierzących niepraktykujących po niewierzące ale jak przychodzi wziąć ślub to każda przykładną katoliczkę zgrywa i żeby poparadować po kościele w białej sukni. Sama jestem nie wierząca i deklaruję, że ślubu kościelnego nie wezmę, to jest sakrament a nie "ładna uroczystość" i nie jest on przeznaczony dla mnie. Obecnie trwa o to batalia z rodziną moją jak i rodziną partnera, myślę, że gdyby nie to już dawno mielibyśmy wyznaczoną datę ślubu.
Odnośnie dziecka nie planuję, nie wykluczam posiadania w przyszłości, na razie nie czuję takiej potrzeby. A decydując się na dziecko chciałabym chcieć je mieć.
Ja wyszlam pierwszy raz za maz w wieku 21.lat.
Drugi raz (i zdecydowanie ostatni) wyszlam za maz w wieku 28 lat a moj wtedy mial nieskonczone 41. Co do dzieci mialy byc ale nie ma....
Nam się nie spieszy, ja mam 24 lata, mój partner 26 i jeszcze oboje nie chcemy mieć dzieci. Oboje mamy ochotę jeszcze trochę skorzystać z życia na takim poziomie, na jakim bylibyśmy uważani za nieodpowiedzialnych rodziców. Ponadto ja dopiero znalazłam pracę, za chwilę bronię swoją pracę magisterską i czuję, że nie mogłabym dać temu dziecku tyle uwagi, ile trzeba. Myślę, że tak bliżej mojej 30 będziemy myśleć o powiększeniu rodziny, póki co będziemy spełniać swoje inne marzenia i pracować w ramach swoich pasji z innymi ludźmi. Może to głupie, ale trochę przerażałaby mnie wizja tego, że to co przeżyłam dotychczas to wszystko. I to nie chodzi o wartościowanie życia przed i z dzieckiem, ale chodzi o to, że oboje z partnerem mamy ogromną konieczność poczucia wolności i spełnienia wielu mniej lub bardziej głupich marzeń. Jesteśmy ciekawi życia i świata... To chyba jest to słynne: chcemy się wyszaleć (choć nie biegamy co tydzień na imprezy, nie w tym rzecz). Chciałabym móc powiedzieć dziecku kiedyś: dopóki się nie urodziłeś, korzystaliśmy z życia we 2 jak wariaci, a kiedy się już urodziłeś, zaczęliśmy korzystać na maksa z trójkę, w miarę twoich i naszych możliwości. A może i 4 czy 5 - kto wie!
Jeśli chodzi o formalizację związku to chcemy wziąć skromny ślub cywilny, raczej na jakimś wyjeździe, z naprawdę najbliższymi osobami, niż standardowy ślub i do tego wielkie wesele...
mysterious_chocolate napisał/a:Wiesz truskaweczko z tym ślubem kościelnym to nie koniecznie hipokryzja
Tzn. z jednej strony może tak, ale popatrz - gdyby ślub sakramentalny mogli brać jedynie Ci co nie mają żadnej winy, nie byłoby ślubów kościelnych i myślę, że to nie byłoby dobre. Nie znajdziesz człowieka, który nie grzeszy wg nauki Kościoła, każdy ma coś tam za uszami
Ja też się nie zgadzam w wielu kwestiach z KK i nie jestem idealna, mimo to chcę zawrzeć małżeństwo pobłogosławione przez Boga. Nie uważam, by było w tym coś złego. Ale to już tak swoją drogą
A ja patrząc na swoje koleżanki dochodzę do wniosku, że obecnie śluby kościelne mają w sobie sporo hipokryzji. Dużo z nich nie mówię, że wszystkie, deklarują się od wierzących niepraktykujących po niewierzące ale jak przychodzi wziąć ślub to każda przykładną katoliczkę zgrywa i żeby poparadować po kościele w białej sukni. Sama jestem nie wierząca i deklaruję, że ślubu kościelnego nie wezmę, to jest sakrament a nie "ładna uroczystość" i nie jest on przeznaczony dla mnie. Obecnie trwa o to batalia z rodziną moją jak i rodziną partnera, myślę, że gdyby nie to już dawno mielibyśmy wyznaczoną datę ślubu.
Odnośnie dziecka nie planuję, nie wykluczam posiadania w przyszłości, na razie nie czuję takiej potrzeby. A decydując się na dziecko chciałabym chcieć je mieć.
Ja trochę inaczej, agnik bo w Boga wierzę, ale nie zgadzam się z wieloma z KK, więc mimo wiary w Boga to katoliczką nie mogę się nazwać. Może powinnam do jakiegoś kościoła wstąpić, gdzie też się wierzy w Boga, ale nie ma takich reguł typu brak seksu przed ślubem i takich, bo Ty bardziej pasowało do moich poglądów, ale sama nie wiem czy taki jest, chyba ciężko. Nie jest powiedziane czy wierzę w Boga np dlatego, że jak wielu z nas byłam wychowywana w duchu katolickim, tzn nie tak bardzo przez rodziców, bo np dla nich wiara nie była taka ważna, ale ogólnie. Miałam czas, że chodziłam na spotkanie różańcowe, które prowadziła taka siostra zakonna i chodziłam tam parę ładnych lat i bardzo mi się to podobało. Z tym, że nawet wtedy czując więź z Bogiem czułam, że czekanie z seksem do ślubu nie jest dla mnie i że nie będę z nim czekała. Oczywiście wiedziałam, że wtedy niby będę grzeszyć, że jeśli tak jak mówi KK Bóg jest temu przeciwny, to że grzeszę, a w końcu wierzyłam i wierzę w Boga ogólnie, ale i tak wiedziałam, że to nie dla mnie. No czyli taki dysonas, bo ok, generalnie wierzę, jest dla mnie jakby oczywistością, że on jest, jakby wiecie, takie poczucie, że jest i już, a z drugiej strony to po prostu mam poglądy takie ogólnie, że nie potrafię i nie chcę zaakceptować tych reguł, bo to nie byłabym ja. Dlatego współżyję przed ślubem, stosuję antykoncepcję i inne, chcemy też trochę pomieszkać przed ślubem. Nie chcę po prostu robić nic wbrew sobie, więc ja postępuje tak jak mówią mi moje poglądy, a że to jest często sprzeczne z KK, to trudno, a że to może jest sprzeczne z wolą Boga, w którego wierzę, to niby przykre. Jednak wierząc, że Bóg jest, to wcale wtedy nie chcę zbawienia, jeśli konieczne jest ku temu przestrzegać zasad KK, ja nie mam zamiaru robić coś wbrew sobie, by trafić do nieba. Wolę być sobą, szczęśliwa i nawet tego nie dostąpić, ale żyć według tego co jest zgodne z moimi poglądami. Ech, rozpisałam się nieźle, nie o tym temat, ale chciałam to dobrze wytłumaczyć.
No właśnie mysterious_chocolate, ja właśnie np uważam, że seks przed ślubem jest ok tak jak wiesz, mieszkanie przed ślubem dla mnie też ok, tylko nie przeciągałabym zbyt długo, bo wiadomo, chcę ślubu jak pisałam,chociaż cywilny, więc mieszkanie w nieskończoność. Jesteśmy już 5 i pół roku razem i nie zaręczeni, ale tu co innego niż mieszkać tyle czasu i brak dla mnie, po prostu tutaj nie widzę problemu, bo nie mieszkamy razem, a wolimy zaręczyny, jak i tu się usamodzielnimy trochę- czyli jak zamieszkamy razem i tyle. A więź nasza myślę jest bardzo dobra, układa nam się, więc jestem bardzo zadowolona z naszego związku. OK rozumiem i na pewno to przemyślimy, dlatego i wcześniej pisałam, że to jeszcze mimo wszystko kwestia do przemyślenia
Oczywiście chciałam ślubu kościelnego, jak Ci pisałam, ale z drugiej strony właśnie potem kiedyś pomyślałam jak to pisało wiele osób, że to hipokryzja i że skoro nie chcę przestrzegać tych zasad i nie przestrzegam, to może lepiej nie, bo chociaż nie powiem, na pewno byłoby to piękne i dostojne wydarzenie. Podobno jednak są jeszcze śluby humanistyczne, które są jakąś alternatywą, jak cywilny za mało dostojny, a kościelny wydaje się hipokryzją np. Muszę się o tym dowiedzieć więcej, ale też przemyślę jeszcze to co napisałaś oczywiście.
Z mojego doświadczenia wynika, że panie po 30stce bardzo szybko chcą mieć dziecko, a te przed 30stką, to zdecydowanie mniej. Kwestia wyszalenia się? Dość zabawna, bo jak ktoś nie ma charakteru i zwyczaju bawić się, to i szaleć nie będzie nigdy. Taka zasłona więc dymna w sumie.
Z mojego doświadczenia wynika, że panie po 30stce bardzo szybko chcą mieć dziecko, a te przed 30stką, to zdecydowanie mniej. Kwestia wyszalenia się? Dość zabawna, bo jak ktoś nie ma charakteru i zwyczaju bawić się, to i szaleć nie będzie nigdy. Taka zasłona więc dymna w sumie.
Ja nie spotkałabym się z podejściem, by ktoś się chciał 'wyszaleć', jeśli tego nie robił
No chyba, że szaleństwo to dla kogoś właśnie jest dyskoteka i niemożność zostawienia dziecka z dziadkami. Jeśli chodzi natomiast o magiczną granicę 30 lat to sądzę, że jest w tym raczej mniej lub bardziej chłodna kalkulacja pt. stać bądź nie stać mnie na dziecko. Akurat teraz od kilku dni pojawiały się w Gazecie Wyborczej reportaże pt. 'ile kosztuje dziecko', choć nie można brać tych wszystkich przykładów jako wyznacznik kosztów, to jednak daje to pewne pojęcie, jak dużym obciążeniem finansowym jest dla młodych rodziców utrzymanie i wychowanie dziecka. Tym bardziej, że teraz tyle osób bierze kredyty hipoteczne, a jeszcze niektórzy mają dziwne pomysły i np. biorą kredyt na wesele...
zone bym chcial miec kiedys ale dzieici nie
truskaweczko absolutnie nie miałam na myśli Ciebie pisząc o tym, że widzę hipokryzję. Odnoszę się bardziej do ludzi z mojego otoczenia, wiem co robią na co dzień a co dzieje się gdy przychodzi do ślubu. Nie chodzi mi też o osoby, które wierzą ale wybierają sobie zasady, których przestrzegają, najbardziej drażnią mnie ludzie, którzy biorą kościelny bo to ładna uroczystość. Chociaż młodzi to młodzi, jest jeszcze rodzina, która często na hasło "cywilny" dostaje szału, ale to materiał na osobny temat, robimy tu mały off-top ![]()
Kiedyś planowałam tak - ślub 27, pierwsze dziecko do 30-tki, ale jak to jest w tym kawale "chcesz rozśmieszyć Boga? opowiedz mu o swoich planach", związek się rozpadł więc i plany musiałam zmienić. Dziś żyje tym co los przynosi, chociaż pewnie w okolicach 35 zacznę się martwić, a przynajmniej w kwestii dziecka, jeśli nadal nie będę go posiadała, bo chociaż nie wiem jak mi się życie dalej poukłada, to jednego jestem pewna - z dziecka nie zrezygnuje.
Gdy bylam mlodsza uważałam ze do 25 roku życia będę mężatką i miala jedno dziecko. Mam 25 lat, od 4 lat i 9 msc jestem w zwiazku od roku zareczeni, dziecka brak. Wiec jak widać plany swoje a życie pląta figle. Teraz uwazam co da Bóg tak będzie.
truskaweczko absolutnie nie miałam na myśli Ciebie pisząc o tym, że widzę hipokryzję. Odnoszę się bardziej do ludzi z mojego otoczenia, wiem co robią na co dzień a co dzieje się gdy przychodzi do ślubu. Nie chodzi mi też o osoby, które wierzą ale wybierają sobie zasady, których przestrzegają, najbardziej drażnią mnie ludzie, którzy biorą kościelny bo to ładna uroczystość. Chociaż młodzi to młodzi, jest jeszcze rodzina, która często na hasło "cywilny" dostaje szału, ale to materiał na osobny temat, robimy tu mały off-top
Rozumiem, jasne, że tak, masz rację
Zgadza się, dlatego tej dyskusji koniec
![]()
Wyszłam za mąż w wieku 20 lat. Nie planowałam tego wcześniej. Po prostu zakochałam się i ślub był oczywisty.
Dziecko? Do niedawna nie chciałam, ale ostatnio poczułam, że chciałabym dac mojemu mężowi dziecko i staramy się.
Ja planuję niebawem po tym jak znajdę dziewczynę która będzie ze mną chciała załozyć rodzinę. Czyli pewnie koło 40-tki.
Moim zdaniem zalezy to bowiem najbardziej od tego kto jakie ma powodzenie a nie od swobodnego wyboru.
A ja jak poznałam swojego faceta to od razu wiedziałam ze to ten na całe zycie, po 8 mies mi się oświadczyl, po roku miał być slub ja 20lat on 22 ale się nie dogadaliśmy po prostu on duże wesele chciał a ja male przyjecie, w miedzy czasie zaszłam w ciąże urodziłam synka majac 21 lat a slubu nadal nie ma nikt nie chce odpuscic ja mama teraz 24 a on 26 i chyba tak zostanie konkubentem:-P i mysle ze urodzenie dziecka w wieku 21 lat to był dla mnie idealny czas wiedzalam ze mam dość sily by sprostać porodowi i mysle ze im później tym gorzej rodzic ale w moim przypadku bo nie mowie za wszystkich ja akurat jestem chora od kiedy pamiętam i słaba bardzo a mój 20sto godzinny poród mnie bardzo osłabil minely 3 lata ponad a ja nadal nie czuje się najlepiej ale to zależy od człowieka. ale ita uważam ze nie ma co zwlekać z zakładaniem rodziny:-)
wcale
Naprawde nie chcesz miec nigdy dziecka ? i twoj maz tez jestes pewna ze nie zmienisz zdania za kilka lat ? Jakie sa tego powody nie lubisz dzieci czy jak tak c ciekawoisci pytam bo nie spotkalem kogos takiego. Zawszektos ze nie teraz ale kiedys tam tak.
Mam 23lata, mój facet 25lat. Ja dzieci na razie nie chcę mieć. Jestem za młoda, nie wyobrażam sobie poświęcać całego dnia dzieciątku, wystarczają mi wypady z siostrzenicą na plac zabaw- 3 godziny i padam z nóg. Dziecko, to duża odpowiedzialność, to pełno wyrzeczeń, poświęceń, a ja sama czuję się jeszcze dzieckiem. Sama dla siebie potrzebuję mnóstwo czasu, a poza tym czuję, że jeszcze się nie wyszalałam. Lubię dzieci, ale nie na tyle, by przebywac z nimi codziennie, przez 24 godziny. O nieee. Ogólnie chcę założyć rodzinę, mieć potomstwo, mój facet też, ale lekko po trzydziestce- 32-33lata. Wtedy myslę, że będę na to gotowa, moje podejście sie zmieni, dojrzeję. Teraz gdyby się dzieciątko przytrafiło na pewno sprostałabym zadaniu, ale nie byłabym z tego powodu na początku zadowolona. Takie niespodzianki wolę zaplanowane ![]()
W wieku 16 lat marzyłam sobie, że wyjdę za mąż mając 20 lat, w wieku 20 lat zamarzyło mi się, że 23 to idealny wiek na założenie rodziny, a mając 23, że 26... Teraz mam prawie 25 lat i byłoby dobrze, gdyby do tej trzydziechy udało się coś w końcu dopiąć ![]()
Tegan napisał/a:wcale
Naprawde nie chcesz miec nigdy dziecka ? i twoj maz tez jestes pewna ze nie zmienisz zdania za kilka lat ? Jakie sa tego powody nie lubisz dzieci czy jak tak c ciekawoisci pytam bo nie spotkalem kogos takiego. Zawszektos ze nie teraz ale kiedys tam tak.
Ja także myślę, że nie chcę mieć nigdy dzieci. Do tej pory ani przez chwilę nie poczułam, że mam taką potrzebę, nawet kiedy byłam w stałym, wieloletnim związku. Po prostu nie sądzę, by było to dla mnie - nie chcę musieć rezygnować z jakichkolwiek marzeń i wygodnego życia, nie chcę codziennie testować swojej cierpliwości i wytrzymałości, nie chcę tych wszystkich wyrzeczeń, które się wiążą z byciem rodzicem. Oczywiście mam otwartą głowę, więc nie wykluczam, że może kiedyś jeszcze mi się dziecka zachce - ale myślę, że to i tak byłaby kwestia czystego instynktu, bo mam taki charakter, który z macierzyństwem ani trochę nie współgra.