złoto napisał/a:Język, nie tylko jeśli chodzi o sprawy rodzinne, związkowe - bardzo się zmienił.
Chyba chodzi o to, że zmieniła się postawa i co za tym, normy. Język to odzwierciedla.
Stygmatyzacja społeczna to też powoli relikt epoki.
złoto napisał/a:Przed wojną i po, był to "absztyfikant". Kto teraz tak mówi?
Ja!
Choć przyznać się muszę ze wstydem, żem onych oszczymurami nazywał kiedy się zaczęli schodzić do mojej małej siostrzyczki, gdy zakwitać poczęła.
Ścigałem ode dwora aż się kurzyło!
złoto napisał/a:Tak samo jak 50 czy jeszcze 100 lat temu, nie istniało słowo "ruchacz".
Istniały inne, opisujące to zaszczytne, szanowane i starozytne miano.
Bawidamek, amant, a pisząc równie dosadnie i wprost- jebaka.
Ciekawostka. W językach starożytnych gdy pisano o tym że mężczyzna poznał kobietę, lub odwrotnie, chodziło o współżycie.
Poznać się, było traktowane o wiele poważniej i dogłębniej;) niż teraz.
Teraz, da się współżyć regularnie i wcale nie poznać. Dawniej, jak mówi Intuicja, współżycie było ukoronowaniem poznawania.
Muqin napisał/a:Język to twór żywy 
O tak! Szczególnie gdy zetknie się z drugim, gibkość ćwicząc!
złoto napisał/a:"absztyfikant"
"ruchacz"
"kurtyzana"
Waćpanna myśli pohamuj! Na manowce wiodą!!