netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Aplikacje randkowe

521 odpowiedzi20 281 wyświetleńzałożony przez Mniszkówna, 21.11.2025

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony Poprzednia 1 … 6 7 8 9 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 456 do 520 z 522 ]

456

Odp: Aplikacje randkowe
Nowe_otwarcie napisał/a:

Kobiety też za KILKA kilo nadwagi chyba nikt nie odpalił wink

Oczywiście, że tak się dzieje. Tak samo odrzucane są kobiety o bardzo wysokim wzroście i już tu wrzucałem linka do filmiku z eksperymentem społecznym na ten temat z mega atrakcyjną, ale też i bardzo wysoką kobietą. To faceci nawet nie mieli odwagi powiedzieć, że nic z tego nie będzie tylko szli przestawić samochód albo do toalety i nigdy nie wracali.

Odrzuca się za wzrost, wagę, kolor włosów, barwę głosu - tu można wstawić cokolwiek. Jak ktoś fizycznie nie jest w typie, to nie jest w typie i koniec. Tu nie ma z czym polemizować i zaklinać rzeczywistość, że jest inaczej.

To, że nie odrzucałeś żadnej babki tobą zainteresowanej to jest oczywiste po tego typu wpisach. Tak samo Mniszkówna aka Minnie, bo połowa jej wpisów jest na temat "nie mogę sobie nikogo znaleźć" albo inne "nikt na poziomie mnie nie chce". Albo masz standardy i masz zainteresowanie przeciwną płcią, aby pozwolić sobie na wybór, albo nie. Jak nie masz zainteresowania to chodzisz na ustępstwa i nagle 5cm wzrostu mniej to nie problem, tak samo jak size+. Ale to już jest obniżanie poprzeczki z braku alternatyw.

457 Ostatnio edytowany przez Nowe_otwarcie (2025-12-10 14:55:16)

Odp: Aplikacje randkowe
Jack Sparrow napisał/a:

To, że nie odrzucałeś żadnej babki tobą zainteresowanej to jest oczywiste po tego typu wpisach. 5cm wzrostu mniej to nie problem, tak samo jak size+. Ale to już jest obniżanie poprzeczki z braku alternatyw.

Niestety, konto na eDarling już wykasowane, więc nie mam za bardzo jak ci pokazać że (jak zwykle) trafiłeś kulą w płot; na Sympatię nie zaglądałem od lat, może konto jeszcze istnieje (jak nie wykasowali automatycznie), ale stanowisz marny powód by mnie zmobilizować do ponownych odwiedzin.
A przemilczany plus size właśnie okazał się powodem tego, że odpuściłem sobie tworzenie czegoś z fajną, zaradną i 10 lat młodszą kobitką. Bo ten plus size wpłynął na brak chemii.

458

Odp: Aplikacje randkowe

Z tym, ża nigdzie nie napisałam, że mam jakiś problem jedynie była ciekawa opinii całkowicie obcych ludzi z innej bajki niż moja.

459

Odp: Aplikacje randkowe
Nowe_otwarcie napisał/a:

Niestety, konto na eDarling już wykasowane


LOL

xD

460

Odp: Aplikacje randkowe
Jack Sparrow napisał/a:
Nowe_otwarcie napisał/a:

Niestety, konto na eDarling już wykasowane


LOL

xD

I z czego się jarzysz przygłupie? Po rozwodzie, ze względu na brak "źródeł kobiet" wynikających z życia towarzyskiego miałem dostęp jedynie do portalowej wersji randkowania. Nawet dobry wędkarz niczego nie złapie gdy w jeziorze nie ma ryb.

Z drugiej strony portal to bardziej relaksująca forma, bo nie trzeba się domyślać czy widoczna kobieta jest wolna i czy ma ochotę na coś; nie ma ryzyka, że się trafi na taką, która właśnie zaczęła szczęśliwy związek albo np. jest szczęśliwą mężatką. W zasadzie bez ryzyka.

461

Odp: Aplikacje randkowe
Nowe_otwarcie napisał/a:

Po rozwodzie, ze względu na brak "źródeł kobiet" wynikających z życia towarzyskiego miałem dostęp jedynie do portalowej wersji randkowania.


Ja nie wiem jak bardzo wyalienowanym i aspołecznym odludkiem trzeba być, aby nie znać kobiet w realnym życiu i nie mieć znajomych, którzy chcieliby ci pomóc i cię wyswatać.

Z drugiej strony portal to bardziej relaksująca forma

Aaaa....a więc interakcja z kobietą jest dla ciebie stresująca. Wszystko jest już jasne.

xD

462

Odp: Aplikacje randkowe
Mniszkówna napisał/a:

Z tym, ża nigdzie nie napisałam, że mam jakiś problem ...

Masz problem chociażby taki, że panowie mijają się z prawdą w mniej lub bardziej kluczowych kwestiach.
Za moich czasów na portalach czyli z cyklu "kiedyś to było" kobiety zapytane wprost lub naokoło o liczbę byłych partnerów w 100/100 przypadków podawały liczbę 3 lub mniej. Zupełnie przez przypadek niektórym wyleciało z głowy, że miały akurat spokojny tydzień, tylko że ja pytałem o całe ich życie. Kto przy zdrowych zmysłach uwierzy, że atrakcyjna laska w wieku lat 30-40, nie będąc nigdy w żadnym stałym związku dłuższym niż maks. trzy lata, miała w całym swoim życiu trzech facetów? Nikt w to nie uwierzy, bo to są zwykłe bujdy na resorach dla naiwnych leszczy, którzy w dupie byli i gówno widzieli.
Faceci w pewnych sprawach kłamią i zmyślają albo przemilczają, ale kobiety robią dokładnie to samo i nie mówię o rzeczach widocznych gołym okiem jak wiek, waga czy poprawki chirurgiczne, tylko mówię o rzeczach, które można przemilczeć lub skłamać, bo nie istnieje ryzyko, że to się od razu wyda, a co będzie później... będzie co będzie, zawsze można przecież się wytłumaczyć, że wyleciało mi z głowy albo jak mi to jedna kiedyś powiedziała - myślałam że pytasz o moje związki, bo przelotnych miłostek, romansów i różnych przygód, to ja nawet nie liczę - przyłapana na kłamstwie.
Mężczyzna zakochuje się oczami, a kobieta uszami. Dlatego laski się malują, a faceci kłamią. Taki lajf wink

463

Odp: Aplikacje randkowe
Jack Sparrow napisał/a:

Ja nie wiem jak bardzo wyalienowanym i aspołecznym odludkiem trzeba być, aby nie znać kobiet w realnym życiu i nie mieć znajomych, którzy chcieliby ci pomóc i cię wyswatać.

Nie mam po prostu takich potrzeb. Mam jednego kumpla (kuzyn mojej ex), ale mieszka na drugim końcu Polski (w tym roku kontakt wyłacznie telefoniczny, w poprzednich latach widywaliśmy się tak dwa razy w roku). Do tego 4 kolegów w podstawówki (kontakt odnowiliśmy w ostatnich latach), z którymi ze 3 razy w roku skaczemy na bilard. Z ogólniaka nie mam kontaktu z nikim i nawet się zastanawiam czy w ogóle iść w przyszłym roku na 30-lecie matury (wiem o organizacji tego zdarzenia tylko dlatego, że ktoś z nich usiłował mnie złapać na fejsie); z podstawówki do której chodziłem do 11-go roku życia nie mam kontaktu z nikim, podobnie z nikim ze studiów. Z poprzednich miejsc pracy też z nikim Po prostu mi te kontakty jakoś... same wygasają, nie czuję jakiejś chęci ich podtrzymywania, dbania o nie. Nie zależy mi na tym.  Reszta spotkań to ze znajomymi czy rodziną partnerki. Tyle wszystkiego. Wystarczy mi, czasem aż nadto.

Jack Sparrow napisał/a:

Aaaa....a więc interakcja z kobietą jest dla ciebie stresująca. Wszystko jest już jasne.

xD

Przywykłem, że jak zwykle wycinasz sobie z tekstu tylko to co ci pasuje wink
Nie interakcja tylko domyślanie się czy jest zajęta , czy się nie wkopię na skałę.
Umówienie się przez portal i potem spotkanie 1:1. wtedy wszystko idzie świetnie, rozmowa się normalnie rozwija; zupełnie czym innym jest wyciągnięcie przykładowo obcej babki z towarzystwa na imprezie w obcym miejscu (na przykład z kilkuosobowej mieszanej grupki).
Zresztą jeśli chodzi o spotkania towarzyskie, to jest to typowy schemat introwertyka: nienawidzę kilkudziesięciosobowych imprez w głośnych miejscach, ale spotkanie w formacie 2 +2 , w kameralnej atmosferze, gdzie można spokojnie porozmawiać bez przekrzykiwaia innych, to idealny format (dlatego zawsze na spotkaniach firmowych czułem się jak ryba na piasku i jak nie było możliwości siedzieć w obrębie naszej sekcji - liczącej w sumie 4 osoby - to trochę posiedziałem w towarzystwie, ale gdy tylko mogłem to wychodziłem z sali by pobyć sam, posiedzieć na telefonie, pogadać z kimś przez telefon.

464

Odp: Aplikacje randkowe
Wujek Czesiek napisał/a:
Mniszkówna napisał/a:

Z tym, ża nigdzie nie napisałam, że mam jakiś problem ...

Masz problem chociażby taki, że panowie mijają się z prawdą w mniej lub bardziej kluczowych kwestiach.
Za moich czasów na portalach czyli z cyklu "kiedyś to było" kobiety zapytane wprost lub naokoło o liczbę byłych partnerów w 100/100 przypadków podawały liczbę 3 lub mniej. Zupełnie przez przypadek niektórym wyleciało z głowy, że miały akurat spokojny tydzień, tylko że ja pytałem o całe ich życie. Kto przy zdrowych zmysłach uwierzy, że atrakcyjna laska w wieku lat 30-40, nie będąc nigdy w żadnym stałym związku dłuższym niż maks. trzy lata, miała w całym swoim życiu trzech facetów? Nikt w to nie uwierzy, bo to są zwykłe bujdy na resorach dla naiwnych leszczy, którzy w dupie byli i gówno widzieli.
Faceci w pewnych sprawach kłamią i zmyślają albo przemilczają, ale kobiety robią dokładnie to samo i nie mówię o rzeczach widocznych gołym okiem jak wiek, waga czy poprawki chirurgiczne, tylko mówię o rzeczach, które można przemilczeć lub skłamać, bo nie istnieje ryzyko, że to się od razu wyda, a co będzie później... będzie co będzie, zawsze można przecież się wytłumaczyć, że wyleciało mi z głowy albo jak mi to jedna kiedyś powiedziała - myślałam że pytasz o moje związki, bo przelotnych miłostek, romansów i różnych przygód, to ja nawet nie liczę - przyłapana na kłamstwie.
Mężczyzna zakochuje się oczami, a kobieta uszami. Dlatego laski się malują, a faceci kłamią. Taki lajf wink

Czesiu jednak potrafisz napisać coś zajebistego! lol

465

Odp: Aplikacje randkowe
Wujek Czesiek napisał/a:

Za moich czasów na portalach czyli z cyklu "kiedyś to było" kobiety zapytane wprost lub naokoło o liczbę byłych partnerów w 100/100 przypadków podawały liczbę 3 lub mniej.


A kto normalny pyta o liczbę?

466

Odp: Aplikacje randkowe
Nowe_otwarcie napisał/a:

Nie mam po prostu takich potrzeb.

A prawie w każdym wątku się wymądrzasz jakim to pożądanym samcem jesteś.


Mam jednego kumpla (kuzyn mojej ex), ale mieszka na drugim końcu Polski (w tym roku kontakt wyłacznie telefoniczny, w poprzednich latach widywaliśmy się tak dwa razy w roku

Jeśli po twoim rozstaniu praktycznie przestaliście się widywać to on nigdy twoim kumplem nie był.


Do tego 4 kolegów w podstawówki (kontakt odnowiliśmy w ostatnich latach), z którymi ze 3 razy w roku skaczemy na bilard.

Czapki z głów. 3 spotkania w roku po kilku dekadach wzajemnego nieistnienia.


Z ogólniaka nie mam kontaktu z nikim

z podstawówki do której chodziłem do 11-go roku życia nie mam kontaktu z nikim, podobnie z nikim ze studiów.

Z poprzednich miejsc pracy też z nikim Po prostu mi te kontakty jakoś... same wygasają, nie czuję jakiejś chęci ich podtrzymywania, dbania o nie. Nie zależy mi na tym


Jak pisałem - jesteś aspołecznym odludkiem, a próbujesz zabierać głos w dyskusjach na temat związków, relacji międzyludzkich, partnerstwie i relacjach romantycznych.


Nie interakcja tylko domyślanie się czy jest zajęta , czy się nie wkopię na skałę.

Robiłem sobie podśmiechujki. Nie treść tu jest u ciebie sednem problemu, a forma i użyte słownictwo. Na portalach kłamców obojga płci nie brakuje. Nawet na tym forum nie brakuje tematów "mój partner ma konto na portalu randkowym". Ktoś tu nawet statystyki wrzucał według których jakaś połowa (jak dobrze pamiętam) ludzi na apkach/portalach jest w związkach.


Umówienie się przez portal i potem spotkanie 1:1. wtedy wszystko idzie świetnie

Gdyby tak było, to nie tworzyłbyś tu kolejnych wątków z przekazem "idzie mnie chujowo z kobietami, jestem załamany".

467

Odp: Aplikacje randkowe
Jack Sparrow napisał/a:
Wujek Czesiek napisał/a:

Za moich czasów na portalach czyli z cyklu "kiedyś to było" kobiety zapytane wprost lub naokoło o liczbę byłych partnerów w 100/100 przypadków podawały liczbę 3 lub mniej.


A kto normalny pyta o liczbę?

Pewne rzeczy czasem warto ustalić wcześniej, żeby kiedyś przy zwykłym niedzielnym śniadaniu nie usłyszeć - fajnie by było chodzić razem na siłownię, ale ja do twojej nie pójdę, bo przynajmniej trzech moich byłych tam chodzi - no chyba, że ktoś ma mocny żołądek i nie zrzyga się od razu przy stole, tylko wytrzyma do kibla...

468

Odp: Aplikacje randkowe

I na jaką odpowiedź liczysz przy takim pytaniu? Szczerą? Ty uważasz, że babka 40-50 letnia to ma żyć w celibacie, żeby tylko nie nadwyrężyć ego jakiegoś małego siurka poznanego chwilę wcześniej przez internet?

Średni wiek inicjacji to coś w przedziale 15-20 lat. Nawet mając aż jednego partnera w roku to ci wychodzą niemałe liczby. Oczekiwanie od dorosłej osoby w średnim wieku przebiegu jednocyfrowego jest absurdem. Tak samo jak wchodzenie w związek z osobą, o której nie wie się absolutnie nic do tego stopnia, że nawet nie ma się wspólnych znajomych.

469

Odp: Aplikacje randkowe
Jack Sparrow napisał/a:

A prawie w każdym wątku się wymądrzasz jakim to pożądanym samcem jesteś.

ZNAJOMOŚCI mi nie są potrzebne downie, a nie relacje z kobietami.


Jack Sparrow napisał/a:

Jeśli po twoim rozstaniu praktycznie przestaliście się widywać to on nigdy twoim kumplem nie był.

Znowu wyciągnąłeś to co ci pasowało. Dobrych ileś spotkań na żywo od tego czasu było. Gdy odeszła, to głównie on mnie podtrzymywał na duchu. Co ciekawe, ze mną ma kontakt, z nią nie. Na bank się w wakacje spotkamy; ostatnio jest trudniej, bo moja firma zatrudniła gościa z jego stron, więc odpadł mi jego rejon kraju.

Jack Sparrow napisał/a:

Czapki z głów. 3 spotkania w roku po kilku dekadach wzajemnego nieistnienia.

Ja mówiłem, więcej mi nie potrzeba; gdyby mi zależało, to bym coś zorganizował poza tym.



Jack Sparrow napisał/a:

Jak pisałem - jesteś aspołecznym odludkiem, a próbujesz zabierać głos w dyskusjach na temat związków, relacji międzyludzkich, partnerstwie i relacjach romantycznych.

Wiesz, nie chcę być złośliwy, ale (licząc do rozwodu) kosza w życiu dostałem JEDNEGO; na pewno lepszy bilans win/loss niż u ciebie wink



Jack Sparrow napisał/a:

Gdyby tak było, to nie tworzyłbyś tu kolejnych wątków z przekazem "idzie mnie chujowo z kobietami, jestem załamany".

Mam tendencje do wyolbrzymiania własnych niepowodzeń, ileś osób już mi to mówiło. Podobnie było np. z wysyłaniem CV: w życiu wysłałem chyba z 10 (góra 12) i jak się popatrzy ile dostałem zaproszeń na rozmowę i ile propozycji, to jest lepiej niż u wielu którzy twierdzą że jest u nich dobrze. Inna sprawa że pamiętam jak się spalałem psychicznie negocjując jednocześnie z trzema (to było tuż przed przyklepaniem obecnej roboty, a przypomnę że warunki w niej w pierwszych latach były ok.).

470

Odp: Aplikacje randkowe

Właściwie Czesiek odpowiedział na moje pytanie tak mężczyźni kłamią na potęgę.
Co do mnie to ja prawdę mówiąc wolę iść na tenisa niż im odpisywać.
A jeśli nie jest zaintesowanym kawą np. we wtorek o 12 to nie spotkamy się, bo w innych terminach to ja wolę robić inne rzeczy.

471

Odp: Aplikacje randkowe
Mniszkówna napisał/a:

Właściwie Czesiek odpowiedział na moje pytanie tak mężczyźni kłamią na potęgę.
Co do mnie to ja prawdę mówiąc wolę iść na tenisa niż im odpisywać.
A jeśli nie jest zaintesowanym kawą np. we wtorek o 12 to nie spotkamy się, bo w innych terminach to ja wolę robić inne rzeczy.

Polecam pierwszy odcinek popularnego serialu Dr House; zerknij zwłaszcza na tytuł  wink
WSZYSCY w pewnych okolicznościach albo kłamią albo nie dopowiadają albo przemilczają.

472 Ostatnio edytowany przez Jack Sparrow (2025-12-11 12:11:38)

Odp: Aplikacje randkowe
Nowe_otwarcie napisał/a:

ZNAJOMOŚCI mi nie są potrzebne downie, a nie relacje z kobietami.

LOL. Bo człowiek wcale nie jest istota społeczną. Nic a nic.


Znowu wyciągnąłeś to co ci pasowało.

Tia, oczywiście. Może następnym razem po prostu przeczytaj na głos kilka razy swoje słowa zanim je opublikujesz?


Ja mówiłem, więcej mi nie potrzeba; gdyby mi zależało, to bym coś zorganizował poza tym.

Miszczu - przyjaźń i koleżeństwo opierają się na wzajemności. To, że ty nie jesteś zainteresowany to tylko jedna strona medalu. Istotniejsze jest to, ze nikt nie chce utrzymywać kontaktu z tobą.


Wiesz, nie chcę być złośliwy, ale (licząc do rozwodu) kosza w życiu dostałem JEDNEGO; na pewno lepszy bilans win/loss niż u ciebie wink


BUAHAHAHAHAHAHAAA xD


Podobnie było np. z wysyłaniem CV: w życiu wysłałem chyba z 10 (góra 12) i jak się popatrzy ile dostałem zaproszeń na rozmowę i ile propozycji, to jest lepiej niż u wielu którzy twierdzą że jest u nich dobrze.

Sam się chwaliłeś, że zatrudniono cię ze względu na twojego ojca. A potem też coś pisałeś o byciu na bezrobociu przez rok o ile dobrze kojarzę.


Inna sprawa że pamiętam jak się spalałem psychicznie negocjując jednocześnie z trzema

To jest ten sam mechanizm co twoje "tylko raz dostałem kosza". Nie próbujesz, spinasz się, boisz się porażki, a ostatecznie finiszujesz jako ostatni i próbujesz robić z siebie nie wiadomo kogo.

473 Ostatnio edytowany przez Nowe_otwarcie (2025-12-11 12:45:11)

Odp: Aplikacje randkowe
Jack Sparrow napisał/a:
Nowe_otwarcie napisał/a:

ZNAJOMOŚCI mi nie są potrzebne downie, a nie relacje z kobietami.

LOL. Bo człowiek wcale nie jest istota społeczną. Nic a nic.


Znowu wyciągnąłeś to co ci pasowało.

Tia, oczywiście. Może następnym razem po prostu przeczytaj na głos kilka razy swoje słowa zanim je opublikujesz?


Ja mówiłem, więcej mi nie potrzeba; gdyby mi zależało, to bym coś zorganizował poza tym.

Miszczu - przyjaźń i koleżeństwo opierają się na wzajemności. To, że ty nie jesteś zainteresowany to tylko jedna strona medalu. Istotniejsze jest to, ze nikt nie chce utrzymywać kontaktu z tobą.



Wiesz, nie chcę być złośliwy, ale (licząc do rozwodu) kosza w życiu dostałem JEDNEGO; na pewno lepszy bilans win/loss niż u ciebie wink


BUAHAHAHAHAHAHAAA xD


Podobnie było np. z wysyłaniem CV: w życiu wysłałem chyba z 10 (góra 12) i jak się popatrzy ile dostałem zaproszeń na rozmowę i ile propozycji, to jest lepiej niż u wielu którzy twierdzą że jest u nich dobrze.

Sam się chwaliłeś, że zatrudniono cię ze względu na twojego ojca. A potem też coś pisałeś o byciu na bezrobociu przez rok o ile dobrze kojarzę.


Inna sprawa że pamiętam jak się spalałem psychicznie negocjując jednocześnie z trzema

To jest ten sam mechanizm co twoje "tylko raz dostałem kosza". Nie próbujesz, spinasz się, boisz się porażki, a ostatecznie finiszujesz jako ostatni i próbujesz robić z siebie nie wiadomo kogo.

Ponieważ mam w tej chwili przy sobie tylko telefon, więc w formie uproszcznej, odniesienie do każdego fragmentu:

1. Jestem istotą UMIARKOWANIE społeczną, ten kontakt jest mi potrzebny, ale nie w takim stopniu jak innym. Nie chciałbym rzeczywistości postapokaliptycznej  jak ta przedstawiona w "Jestem legendą", ale też i nie potrzebuję takiego kontaktu (zwłaszcza na stopień kolezenskiej) jak inni.

2. Tak głąbie i dlatego niedawno sam z siebie zadzwonił z lekką półżartobliwą pretensją że się nie odzywam .

3. Te wszystkie spotkania były inicjowane przez pozostałych. Dwóch z nich to goście często i na długo wyjeżdżający za granicę ((jeden z nich to szef na kilka krajów międzynarodowego koncernu spożywczego), ciężko zgrać terminy dogodne dla wszystkich i dlatego tak rzadko. Gdy był ograniczony ze mną kontakt na komunikatorze, to oni dzwonili i upewniali się że będę. Więc znów pudło.

4. Zabolało kurduplu? Doskonale wiesz ze tak jest i stąd  ta reakcja.

5. Mówię o latach 2010-11, kiedy nawet ojciec niczego nie był w stanie załatwić.  Zrobiłem potrzebny certyfikat na początku 2011 i już na wiosnę zaczęły się odpowiedzi (m.in. na kierunek norweski, na majstra, tylko że aplikowałem na inne stanowisko i wolałem poczekać na bardziej pasujące oferty, które pojawiły się jeszcze wiosną. I.nim się wiosna skończyła, to już pracowałem w tym nowym miejscu. Jak gdzie indziej na forum ktoś pisał że wysłał chyba setkę CV, to sobie uświadomiłem że mnie już wysłanie 20 bez odpowiedzi mocno lub totalnie podcieloby skrzydła. Tak więc w sumie miałem statystyki, które mnie dołowały, a inni pisali w stylu:  co ty pierdolisz, 5-6 odpowiedzi pozytywnych i zaproszeń na 10-12 wysłanych CV to świetny rezultat, a nie powód do użalania się nad sobą. Ważnymi razie jak w grudniu moja ex zajrzała mi przez ramię gdy robiłem przelew i zobaczyła wielkość mojej pensji, to jej pełna zaskoczenia I częściowego oburzenia reakcja była dla mnie bardzo przyjemna.

6. No, jakoś za każdym razem gdy się nie spinałem, to zdecydowanie nie przybiegalem ostatni, więc jak widać możliwości są.

474 Ostatnio edytowany przez Jack Sparrow (2025-12-11 13:00:17)

Odp: Aplikacje randkowe
Nowe_otwarcie napisał/a:

Jestem istotą UMIARKOWANIE społeczną,

LOL, nie. Jesteś aspołeczny. I nie ma w tym nic złego, ale ty próbujesz zabierać głos w dyskusjach o relacja z pozycji specjalisty.


Tak głąbie i dlatego niedawno sam z siebie zadzwonił z lekką półżartobliwą pretensją że się nie odzywam

Tia, zadzwonił akurat niedawno....


to oni dzwonili i upewniali się że będę.

Lol. jak wyżej.


4. Zabolało kurduplu? Doskonale wiesz ze tak jest i stąd  ta reakcja.

A co mnie miało zaboleć i dlaczego? Bo nie wiem do czego ma to być nawiązanie.


Mówię o latach 2010-11, kiedy nawet ojciec niczego nie był w stanie załatwić.  Zrobiłem potrzebny certyfikat na początku 2011 i już na wiosnę zaczęły się odpowiedzi

Tym czasem, z wcześniejszych postów:

(w czasie kryzysu rozpoczętego w 2008 zaliczyłem ponadroczne bezrobocie; nie ukrywam, że to też wpłynęło ujemnie na moją pewność siebie i poczucie własnej wartości

Już wcześniej (powiedzmy w ciągu ostatnich 3 lat) zaczęło mnie ogarniać coś, co może być wypaleniem zawodowym. Jest to na pewno skutkiem tego, że wraz z upływem czasu realnie zarabiam coraz mniej (de facto kwotowo tyle co 7-8 lat temu, tyle że w tym czasie złotówka straciła na wartości... 30%? 40%?)

W tym czasie nie zdołałem wywalczyć realnej podwyżki, żona zaczęła mną gardzić (bo sama zaczęła zarabiać więcej), małżeństwo się posypało, w zasadzie zostałem totalnie sam (bez żony, przyjaciół, rodziny) i w zasadzie goły (mój cały majątek to odziedziczone mieszkanie i oszczędności wielkości niewiele większej niż jedna pensja, w dodatku wciąż topnieją)

już "od góry" dojechałem do średniej; jak na pracę wyjazdową dla gościa po 40-ce raczej nie ma się czym chwalić), ale problem polega na tym że jedynie wiem że potrzebuję więcej kasy; nie mam kompletnie żadnego pomysłu na to jak zmienić obecny stan rzeczy (na czele z tym jakie kursy i nowe kwalifikacje, oczywiście dostępne dla mnie finansowo; celowo to akcentuję, bo jest jeden istotny kurs za 4,5 tys. euro, na który pracodawca nie chce mnie skierować, a ja takiej kasy sam nie wytrzepię), dosłownie nie wiem co robić, gdzie się udać po poradę. Co gorsza, nie mam dosłownie nikogo od kogo mógłbym pożyczyć jakąś kasę (zwłaszcza przy ryzyku że mógłbym przez dłuższy czas mieć problem z oddaniem)

jak jeszcze wliczę świadczenia niematerialne (możliwość korzystania z auta służbowego, pakiet medyczny i sportowy, kwestia delegacji gdzie mam diety, a przy moim życiu hotel jest nienajgorszą opcją... w zasadzie główna komplikacja to niemożność korzystania z NFZ czy umówienia się gdzieś na konkretny termin), to sumarycznie wyjdzie te 7200 brutto (czyli pięć sto kilkadziesiąt na rękę).

Czy mam doświadczenie i czy jestem dobry w tym co robię? I tak i nie. Doświadczenia w zasadzie mam kilkanaście lat (wszedłem w to zaraz po studiach, aczkolwiek studia skończyłem z lekkim poślizgiem), ale... niektórzy być może z tych kilkunastu lat wynieśli więcej niż ja. W sumie środowisko jest dość małe, ludzie ogólnie jakoś nawet pobieżnie się znają i nie wiem czy spadłem innym z radarów dlatego że nie jestem towarzyski (umiejętność nawiązywania znajomości i kontaktów gruuuuubo poniżej przeciętnej, wręcz znikoma) czy dlatego że nie warto o mnie zabiegać.Po prostu nie wiem; z tego samego powodu ciężko mi też o informacje na jakie stawki miałbym szanse przy zmianie


Napisz to jeszcze raz jak to nie potrzebujesz ludzi wokół siebie i jakim to jesteś rozchwytywanym pracownikiem.

475

Odp: Aplikacje randkowe
Mniszkówna napisał/a:

A jeśli nie jest zaintesowanym kawą np. we wtorek o 12 to nie spotkamy się, bo w innych terminach to ja wolę robić inne rzeczy.

Serio tak rozmawiasz? No ja nawet jakbym mial calutki wtorek wolny to po takim tekście nie byłby juz wolny

476 Ostatnio edytowany przez Julia life in UK (2025-12-11 18:05:39)

Odp: Aplikacje randkowe
Bert44 napisał/a:
Mniszkówna napisał/a:

A jeśli nie jest zaintesowanym kawą np. we wtorek o 12 to nie spotkamy się, bo w innych terminach to ja wolę robić inne rzeczy.

Serio tak rozmawiasz? No ja nawet jakbym mial calutki wtorek wolny to po takim tekście nie byłby juz wolny

Ale co w tym zlego? Ludzie tez maja swoje plany,a niektorzy lubia miec uporządkowany plan dnia,wiec informuje innych kiedy ma czas na spotkanie, a kiedy bedzie zajeta w ciagu dnia.

477 Ostatnio edytowany przez Bert44 (2025-12-11 18:35:49)

Odp: Aplikacje randkowe
Julia life in UK napisał/a:
Bert44 napisał/a:
Mniszkówna napisał/a:

A jeśli nie jest zaintesowanym kawą np. we wtorek o 12 to nie spotkamy się, bo w innych terminach to ja wolę robić inne rzeczy.

Serio tak rozmawiasz? No ja nawet jakbym mial calutki wtorek wolny to po takim tekście nie byłby juz wolny

Ale co w tym zlego? Ludzie tez maja swoje plany,a niektorzy lubia miec uporządkowany plan dnia,wiec informuje innych kiedy ma czas na spotkanie, a kiedy bedzie zajeta w ciagu dnia.

Julka żartujesz czy powaznie?

Jak powaznie to przeczytaj jeszcze raz zdanie o wtorku bo mi sie nie chce tego  na czynniki rozkładać

478

Odp: Aplikacje randkowe
Bert44 napisał/a:
Mniszkówna napisał/a:

A jeśli nie jest zaintesowanym kawą np. we wtorek o 12 to nie spotkamy się, bo w innych terminach to ja wolę robić inne rzeczy.

Serio tak rozmawiasz? No ja nawet jakbym mial calutki wtorek wolny to po takim tekście nie byłby juz wolny

big_smile
Boisz się kobiet dominujących big_smile

479

Odp: Aplikacje randkowe

Jak pisze normalnie
On umówimy się na kawę
Ja ok, kiedy Ci pasuje? Może być we wtorek o 12?


Jak napiszę że nie może to napiszę ok środa 13?

Co w tym złego ??

480

Odp: Aplikacje randkowe
Mniszkówna napisał/a:

Jak pisze normalnie
On umówimy się na kawę
Ja ok, kiedy Ci pasuje? Może być we wtorek o 12?


Jak napiszę że nie może to napiszę ok środa 13?

Co w tym złego ??

To już lepiej brzmi.

481

Odp: Aplikacje randkowe
wieka napisał/a:
Bert44 napisał/a:
Mniszkówna napisał/a:

A jeśli nie jest zaintesowanym kawą np. we wtorek o 12 to nie spotkamy się, bo w innych terminach to ja wolę robić inne rzeczy.

Serio tak rozmawiasz? No ja nawet jakbym mial calutki wtorek wolny to po takim tekście nie byłby juz wolny

big_smile
Boisz się kobiet dominujących big_smile

No pewnie ze wole uległe smile

482 Ostatnio edytowany przez Bert44 (2025-12-11 18:56:29)

Odp: Aplikacje randkowe
Mniszkówna napisał/a:

Jak pisze normalnie
On umówimy się na kawę
Ja ok, kiedy Ci pasuje? Może być we wtorek o 12?


Jak napiszę że nie może to napiszę ok środa 13?

Co w tym złego ??

W tym nic.

A w tym juz tak: "jesli nie jestes zainteresowy kawą we wtorek o 12 to nie spotkamy się, bo w innych terminach to ja wolę robić inne rzeczy"

483

Odp: Aplikacje randkowe
Jack Sparrow napisał/a:

I na jaką odpowiedź liczysz przy takim pytaniu? Szczerą? Ty uważasz, że babka 40-50 letnia to ma żyć w celibacie, żeby tylko nie nadwyrężyć ego jakiegoś małego siurka poznanego chwilę wcześniej przez internet?

Liczę na odpowiedź - przez ostatnie 20 lat dorosłego życia byłam dyskotekowym szlauchem i pojemnikiem do opróżniania jąder dla jakiejś połowy tindera - to wtedy wiem na czym stoję i ewentualnie mogę dopytać, którą połowę ma na myśli, mniejszą czy większą. Albo mogę po prostu wstać i wyjść, bo na przykład nie należę do zrzeszenia amatorów zlizywania po kilometrach kutasów, które przede mną się przewinęły, choć oczywiście rozumiem, że inni w tym względzie mogą mieć inaczej.
W to już nie wnikam. 
Pytanie autorki było proste - dlaczego faceci kłamią na portalach - więc odpowiedź jest równie prosta - kłamią dokładnie z tych samych powodów co kobiety.
W myśl zasady, która mówi, że pierwsze wrażenie można zrobić tylko raz, każdy chce wypaść jak najlepiej, a później albo się wyda albo nie wyda, martwić będziemy się później. Czasami to mogą być jakieś pierdoły z przeszłości, bez żadnego znaczenia w przyszłości np. ja byłem kiedyś skazany i odsiadywałem wyrok, ale już dawno nie ma nigdzie po tym żadnego śladu, więc nie każdy musi o tym wiedzieć, bo do czego ta wiedza może być komuś przydatna? A czasami to mogą nie być pierdoły i np. kiedyś przez całe miasto gonił mnie jakiś kretyn samochodem, aż dojechaliśmy na parking pod moją pracą, więc wyjąłem ze schowka moją magiczną różdżkę (szturmową pałkę teleskopową, którą wożę specjalnie na takie okazje) wysiadam i pytam grzecznie

- No i kurwa czego
- Teraz sobie porozmawiamy
- Na przykład na jaki temat
- Na temat mojej kobiety i tego co was łączy
- Słuchaj facet, nie wiem co ty do mnie w ogóle pierdolisz i spieszę się do roboty
- Zaczekaj. Mam jej telefon. Proszę bardzo. Tu są wasze wiadomości. Wszystko przeczytałem.
- Pokaż to... No tak... Ale jak... Przecież ty miałeś być w Hiszpanii, a ona od trzech lat nie utrzymuje z tobą kontaktu...
- W dupie miałem być. Przyjechałem jak tylko do mnie doszło co się tutaj dzieje, mam dobrych sąsiadów

Od słowa do słowa ustaliliśmy na tym parkingu, że obu nas okłamywała jednocześnie. Na koniec podaliśmy sobie rękę i dałem mu słowo, że już nigdy do niej się nie odezwę, a on niech sobie z nią wyjaśnia, ja nie chcę mieć z tym nic wspólnego. Słowa oczywiście dotrzymałem i już nawet się nie interesowałem jak to wszystko tam się zakończyło, a ze trzy miesiące później wychodzę rano z chaty i na moim lusterku od strony kierowcy wisi papierowa torba, a w tej torbie... Nowiuteńki komplet moich ulubionych pałeczek do gry na perkusji, pudełko czekoladek Merci oraz papierowe serce z napisanym odręcznie "przepraszam byczku" bo tak do mnie mówiła ta laska. I to nie jakaś gówniara z nasranym we łbie, tylko babka o rok starsza ode mnie. Poważna pani urzędnik w ważnym urzędzie, matka dorosłej studiującej córki i jak się okazało ciągle żona swojego jeszcze męża, który haruje jak wół za granicą na dom w którym ona sama mieszka i przyjmuje panów poznawanych na sympatii opowiadając im wzruszającą historię swojego życia w której chyba tylko imiona głównych bohaterów są prawdziwe.

484 Ostatnio edytowany przez Nowe_otwarcie (2025-12-12 07:29:07)

Odp: Aplikacje randkowe
Jack Sparrow napisał/a:

LOL, nie. Jesteś aspołeczny. I nie ma w tym nic złego, ale ty próbujesz zabierać głos w dyskusjach o relacja z pozycji specjalisty.

Częściowo. Na przykład praca online w trybie stałym by mnie wykończyła, bo w pewnym stopniu potrzebuję kontaktu z ludźmi i dźwięku ludzkiego głosu. Bezludna wyspa i zadupia też nie są dla mnie, właśnie dlatego nie przyjąłem w 2018 propozycji wyjazdu do Norwegii (bo było to miasteczko wielkości Bolesławca oddalone kilka godzin drogi od najbliższego dużego miasta).

Jack Sparrow napisał/a:

Tia, zadzwonił akurat niedawno....

Trzy tygodnie temu to relatywnie niedawno; kontaktujemy się kilka razy w roku. Jak otrzebowałem, to kontaktowaliśmy się znacznie częściej.

Jack Sparrow napisał/a:

Lol. jak wyżej.

Rozjebał mi się prywatny telefon, w którym miałem Messengera i Whatsappa. Przez brak czasu i głowy do tego naprawę nieco odłożyłem, najprościej było "wprowadzić się" z kartą do służbowego Samsunga (ale nie chciałem tam instalować komunikatorów, bo to co na nich piszę to moja prywatna sprawa i firmie nic do tego). Nie było więc ze mną kontaktu, to kolega zadzwonił na mój numer i mówi, że nie ma ze mną kontaktu przez messengera i czy będę na planowanym spotkaniu. Mogliby się przecież nie przejmować i spotkać beze mnie.

Jack Sparrow napisał/a:

A co mnie miało zaboleć i dlaczego? Bo nie wiem do czego ma to być nawiązanie.

I charakterystyczny nerwowy śmiech oczywiście nic nie znaczył wink


Jack Sparrow napisał/a:

Tym czasem, z wcześniejszych postów:

(w czasie kryzysu rozpoczętego w 2008 zaliczyłem ponadroczne bezrobocie; nie ukrywam, że to też wpłynęło ujemnie na moją pewność siebie i poczucie własnej wartości

Już wcześniej (powiedzmy w ciągu ostatnich 3 lat) zaczęło mnie ogarniać coś, co może być wypaleniem zawodowym. Jest to na pewno skutkiem tego, że wraz z upływem czasu realnie zarabiam coraz mniej (de facto kwotowo tyle co 7-8 lat temu, tyle że w tym czasie złotówka straciła na wartości... 30%? 40%?)

W tym czasie nie zdołałem wywalczyć realnej podwyżki, żona zaczęła mną gardzić (bo sama zaczęła zarabiać więcej), małżeństwo się posypało, w zasadzie zostałem totalnie sam (bez żony, przyjaciół, rodziny) i w zasadzie goły (mój cały majątek to odziedziczone mieszkanie i oszczędności wielkości niewiele większej niż jedna pensja, w dodatku wciąż topnieją)

już "od góry" dojechałem do średniej; jak na pracę wyjazdową dla gościa po 40-ce raczej nie ma się czym chwalić), ale problem polega na tym że jedynie wiem że potrzebuję więcej kasy; nie mam kompletnie żadnego pomysłu na to jak zmienić obecny stan rzeczy (na czele z tym jakie kursy i nowe kwalifikacje, oczywiście dostępne dla mnie finansowo; celowo to akcentuję, bo jest jeden istotny kurs za 4,5 tys. euro, na który pracodawca nie chce mnie skierować, a ja takiej kasy sam nie wytrzepię), dosłownie nie wiem co robić, gdzie się udać po poradę. Co gorsza, nie mam dosłownie nikogo od kogo mógłbym pożyczyć jakąś kasę (zwłaszcza przy ryzyku że mógłbym przez dłuższy czas mieć problem z oddaniem)

jak jeszcze wliczę świadczenia niematerialne (możliwość korzystania z auta służbowego, pakiet medyczny i sportowy, kwestia delegacji gdzie mam diety, a przy moim życiu hotel jest nienajgorszą opcją... w zasadzie główna komplikacja to niemożność korzystania z NFZ czy umówienia się gdzieś na konkretny termin), to sumarycznie wyjdzie te 7200 brutto (czyli pięć sto kilkadziesiąt na rękę).

Czy mam doświadczenie i czy jestem dobry w tym co robię? I tak i nie. Doświadczenia w zasadzie mam kilkanaście lat (wszedłem w to zaraz po studiach, aczkolwiek studia skończyłem z lekkim poślizgiem), ale... niektórzy być może z tych kilkunastu lat wynieśli więcej niż ja. W sumie środowisko jest dość małe, ludzie ogólnie jakoś nawet pobieżnie się znają i nie wiem czy spadłem innym z radarów dlatego że nie jestem towarzyski (umiejętność nawiązywania znajomości i kontaktów gruuuuubo poniżej przeciętnej, wręcz znikoma) czy dlatego że nie warto o mnie zabiegać.Po prostu nie wiem; z tego samego powodu ciężko mi też o informacje na jakie stawki miałbym szanse przy zmianie


Napisz to jeszcze raz jak to nie potrzebujesz ludzi wokół siebie i jakim to jesteś rozchwytywanym pracownikiem.

Ponownie robisz to co jest dla ciebie wygodne: mieszasz czasy i wycinasz co ci pasuje.
W 2008, gdy przyszedł ogólnoświatowy kryzys (sam wiesz że były masowe zwolnienia i duży wzrost bezrobocia, a moja branża jest zależna od inwestycji), to miałem kwalifikacje i doświadczenie niższe niż dziś (wtedy miałem 4 lata doświadczenia, dziś 20 i dwa liczące się mimo wszystko w branży certyfikaty). I ten kryzys trwał w 2010, który spędziłem na bezrobociu.
W 2011, gdy już miałem jeden ze wspomnianych certyfikatów, zacząłem dostawać oferty (w tym do pracy zagranicznej), wybrałem ofertę umożliwiającą mi pozostanie w kraju (córka miała wtedy niecałe 6 lat). Praca zapewniła mi dobre zarobki, uznanie w oczach mojej ówczesnej żony i spokój. I ten stan trwał spokojnie do 2016, od którego inwestycje wyhamowały i rozpoczęło się powolne ekonomiczne "gotowanie żaby". Wyjazd z 2018 odrzuciłem także z tego powodu, że żona powiedziała że jak wyjadę, to z nas nie będzie co zbierać. W 2020 ona odeszła i zaczął się covid, rynek znów się pogorszył i naprawdę nie odżył do dziś: obecnie w całej branży, także u mocniejszych graczy, nie jest najlepiej (redukcje zatrudnienia i zarobków).

I teraz w 2021 (gdy tu się zarejestrowałem) nałożyły się dwie rzeczy: powrót na rynek matrymonialny po 20 latach i rozważanie powrotu na rynek pracy (czyli zmianę pracy) po (wtedy) 10 latach (dziś nastu). W obu wypadkach nie byłem tak dawno "w ruchu" , że nie byłem świadomy swojej aktualnej wartości. Z konieczności zacząłem od rynku matrymonialnego i (wbrew tutejszemu gnojeniu) po założeniu portalu okazało się że jednak klęski nie ma. Ale co do tego tak na dobrą sprawę upewniłem się dopiero na początku 2022. W tym roku właściwie dopiero założyłem konto na LinkedIn (choć do końca nie mogę tej cholery opanować, bo miało się wyświatlać jedynie rekruterom że jestem gotowy do pracy, a chyba i ta opcja szwankuje). Jest to bardziej forma bierna w moim wykonaniu (nie potrafię się zmusić do zamieszczania tam jakichkolwiek postów), ale kilka wiadomości z propozycją pracy przyszło (mimo że nie robiłem kompletnie nic w formie czynnej; w przypadku części z nich o odrzuceniu zdecydowała lokalizacja (rozważam jedynie pracę albo tu gdzie mieszkam albo hybrydową, na tej zasadzie jak teraz czyli że auto służbowe i wracam na weekend do domu), w przypadku części nie odpowiadało mi stanowisko i przewidywane na nim zarobki. Najlepszym wariantem i najłatwiejszym byłoby pozostanie tu gdzie jestem z większą kasą, ale praktycznie ginie we mnie nadzieja że w tej firmie będzie lepiej. Dlatego pewnie na wiosnę wejdę w tryb czynny szukania. Na razie głównym problemem jest brak dostępu do rekrutera zajmującego się stricte moją branżą; tego kontaktu mi tak faktycznie może nieco brakuje.
Od 2022 ośmieliłem się też by mocniej zabiegać o większą kasę, w rezultacie samej podstawy (bez dodatków) mam dziś o tauzena więcej niż wyżej podano wszystkiego, pensja brutto w zasadzie w żadnym miesiącu nie jest poniżej 10k (w sumie będę musiał dokładnie policzyć ile podatek za ten rok wyjdzie, bo może nie być takiego fajnego zwrotu jak w maju).

Natomiast jeśli chodzi o utrzymywanie kontaktów zawodowych, to właściwie... może i rozum podpowiada, że lepiej je mieć, ale moje wnętrze nie czuje tego ciągu do ich zawiązywania i utrzymywania.

485

Odp: Aplikacje randkowe
Wujek Czesiek napisał/a:

Liczę na odpowiedź

To jesteś debil. Równie dobrze mógłbyś pytać o to ile palców jej wchodzi. Takie samo sprawiałbyś wrażenie. I ty się dziwisz, czemu tak pod dupie od babek w swoim życiu zebrałeś.

486

Odp: Aplikacje randkowe
Nowe_otwarcie napisał/a:

Częściowo. Na

LOL


Trzy tygodnie temu to relatywnie niedawno; kontaktujemy się kilka razy w roku.

LOL. Jeszcze większy. Okazjonalny kontakt kilka razy w roku to nie koleżeństwo ani tym bardziej przyjaźń. Ja częściej rozmawiam i spotykam się z sąsiadami. A nawet nie wpadają w kategorią "znajomi".


Rozjebał mi się prywatny telefon,

Czyli: na nowy telefon mnie nie stać i nie ogarniam, że whats upa czy meska można mieć na lapku.


I charakterystyczny nerwowy śmiech oczywiście nic nie znaczył wink

Nie debilu, nie mam pojęcia do czego nawiązujesz. To jest jasne tylko w twojej głowie.


Ponownie robisz to co jest dla ciebie wygodne: mieszasz czasy i wycinasz co ci pasuje.

Nie debilu. Nie możesz po prostu twierdzić jednocześnie, że jesteś pożądanym pracownikiem i cenionym specjalistą, kiedy pisałeś o podsumowaniu swojego życia zawodowego w stylu "jestem wypalonym biedakiem z palcem w dupie i nikt mnie nie lubi". Nawet podawałeś tu swoje zarobki. Zastanawiam się tylko po co?  Moja ex (wykształcenie jak ty inżynierskie, tylko ona skończyła studia planowo, a za bystra to nie była) pracując w spółdzielni mieszkaniowej na podstawowym stanowisku zarabiała podobnie. A to pierwsza praca po studiach. Ja zarabiając jako sprzedawca (nie zawsze, ale tam gdzie wynagrodzenie było zależne od prowizji) też zarabiałem podobnie lub więcej. Mam też paru znajomych w budowlance i wliczając w to nawet zwykłego operatora koparko-ładowarki to oni zarabiają podobnie lub więcej. Ty już masz bliżej emerytury jak dalej i to jest szalenie dziwne, że zarabiasz tak mało. Choć niby jesteś takim cenionym i pożądanym specjalistą.


Natomiast jeśli chodzi o utrzymywanie kontaktów zawodowych, to właściwie... może i rozum podpowiada, że lepiej je mieć, ale moje wnętrze nie czuje tego ciągu do ich zawiązywania i utrzymywania.

To nie jest tak, że nie czujesz ciągu. Gdyby tak było, to byś na to nie narzekał. Po prostu nie potrafisz. W temacie relacji międzyludzkich to wyglądasz tak:

Obrazek dodany przez użytkowniczkę

487

Odp: Aplikacje randkowe
Jack Sparrow napisał/a:
Wujek Czesiek napisał/a:

Liczę na odpowiedź

To jesteś debil. Równie dobrze mógłbyś pytać o to ile palców jej wchodzi.

To akurat łatwo sprawdzić, więc nie ma potrzeby zadawania zbędnych pytań.
Tylko co na ten temat może wiedzieć ktoś, dla kogo jedyny kontakt z kobietami, to oglądanie porno i przesiadywanie przez całą dobę na babskim forum...

488

Odp: Aplikacje randkowe

Czesiu, niestety, ale prawda jest taka, że jeśli kobieta ma duży przebieg, a zależy jej na zdaniu mężczyzny, to w większości przypadków skłamie. Podobnie jak nie przyzna się do tego, że innym partnerom pozwalała w łóżku na więcej.

489

Odp: Aplikacje randkowe
Mrs.Happiness napisał/a:

Czesiu, niestety, ale prawda jest taka, że jeśli kobieta ma duży przebieg, a zależy jej na zdaniu mężczyzny, to w większości przypadków skłamie. Podobnie jak nie przyzna się do tego, że innym partnerom pozwalała w łóżku na więcej.

Wiem kochaniutka, ja to wszystko wiem i doskonale rozumiem, dlatego nie zadaję sobie już naiwnych pytań "dlaczego kobiety kłamią na portalach" bo mam pełną świadomość tego, że kłamstwo nie ma płci i robią to wszyscy smile Przebieg kobiety sam w sobie nie jest problemem, a tylko posłużył jako przykład na to, że nie jesteście ani takie święte i niewinne, ani tak szczere i prawdomówne, jak by to mogło sugerować zadane gdzieś tam wyżej pytanie dlaczego faceci na portalach to czy owo ukrywają lub zwyczajnie kłamią.
Dokładnie z tego samego powodu, dla których żaden wyczynowy sportowiec, nawet złapany za rękę w szatni ze strzykawką wbitą w dupę, nigdy się nie przyzna do tego, że przez większość zawodowej kariery jedzie na towarze, a swoje wyniki zawdzięcza w dużej mierze sterydom, bez których nie miałby czego szukać na profesjonalnym poziomie, gdzie biorą wszyscy bez wyjątku i wszyscy bez wyjątku doskonale o tym wiedzą, a także wszyscy bez wyjątku posiadają wiedzę na temat tego jak to robić mądrze, aby podczas kontroli antydopingowej uniknąć nieprzyjemności, które będą skutkowały nie tylko wykluczeniem z zawodów i dyskwalifikacją na lata, ale również procesami sądowymi ze sponsorami, odejściem żony i skończeniem jako bezdomny żul na sportowej emeryturze, którą też mu zabiorą...

490

Odp: Aplikacje randkowe
Wujek Czesiek napisał/a:

Przebieg kobiety sam w sobie nie jest problemem, a tylko posłużył jako przykład na to, że nie jesteście ani takie święte i niewinne, ani tak szczere i prawdomówne, jak by to mogło sugerować zadane gdzieś tam wyżej pytanie dlaczego faceci na portalach to czy owo ukrywają lub zwyczajnie kłamią.

Tylko, że nikt tu nie sugerował, że kobiety są święte. To było na zasadzie "tak kłamiemy......ale wy też kłamiecie". Twoja opowiastka dowodzi jedynie temu, że nie masz obycia z ludźmi, w szczególności z kobietami. Twoje pytania, przykłady rozmów są infantylne i wsiowe. Taka bieda wersja bravo w wydaniu podstarzałego blokerska. Od czasu do czasu wpadasz jak śliwka w kompot, bo ci oczy pizdą zarastają i budzisz się z ręką w nocniku, jak kolejna panna urządza ci z życia jesień średniowiecza. A potem grasz obrażonego na babski ród.

Przykład ze sportem najlepiej temu dowodzi.

491

Odp: Aplikacje randkowe
Jack Sparrow napisał/a:

LOL

Jakie ty masz spierdolone kryteria że wszystko poniżej maksymalnych wartości skali to dla ciebie odchył...


Jack Sparrow napisał/a:

LOL. Jeszcze większy. Okazjonalny kontakt kilka razy w roku to nie koleżeństwo ani tym bardziej przyjaźń. Ja częściej rozmawiam i spotykam się z sąsiadami. A nawet nie wpadają w kategorią "znajomi".

Tu już pokazałeś totalne spierdolenie, czyli pozory idące w ilość, a nie w jakość.
Kilka razy w tygodniu to ja się witam z dozorczynią. Kumpel to nie ten, którego widuję kilka razy w tygodniu, tylko ten, z którym można się wzajemnie sobie zwierzyć ze swoich problemów bez obawy bycia wyśmianym/zgnojonym i z pewnością otrzymania wsparcia bądź rady.



Jack Sparrow napisał/a:

Czyli: na nowy telefon mnie nie stać i nie ogarniam, że whats upa czy meska można mieć na lapku.

Gdybym musiał, to bym kupił bo mam tyle rezerwy na koncie; natomiast raz że mam inne cele do jej wykorzystania, a dwa że nie warto, bo co dwa lata mogę odkupić służbową S-kę, kupowaną jako najaktualniejsza (czyli niedługo przechwycę S24).
A messka mam na kompie, tylko że rzadko przez kompa w ogóle wchodzę na facebooka; OGÓLNIE rzadko wchodzę na fejsa.

Jack Sparrow napisał/a:

Nie debilu, nie mam pojęcia do czego nawiązujesz. To jest jasne tylko w twojej głowie.

Twoje pierdolone kompleksy z młodości. Nikt tutaj nie wkłada tyle zachodu co ty w próby zgnojenia mnie (inni się pod względem ich natężenia nawet do ciebie nie umywają), więc gołym okiem widać że są tylko dwie możliwości (które mogą się łączyć, co też jest bardzo prawdopodobne):
- precyzyjnie trafiłem kopem w twoje młodzieńcze traumy i kompleksy (a to praktycznie widać regularnie);
- twoje traumy i kompleksy, mimo przywdzianego płaszczyka zasobów, są wciąż tak silne, że (w połączeniu z twoją mściwą, podlaską naturą) wywołują takie ataki




Jack Sparrow napisał/a:

Nie debilu. Nie możesz po prostu twierdzić jednocześnie, że jesteś pożądanym pracownikiem i cenionym specjalistą, kiedy pisałeś o podsumowaniu swojego życia zawodowego w stylu "jestem wypalonym biedakiem z palcem w dupie i nikt mnie nie lubi". Nawet podawałeś tu swoje zarobki. Zastanawiam się tylko po co?  Moja ex (wykształcenie jak ty inżynierskie, tylko ona skończyła studia planowo, a za bystra to nie była) pracując w spółdzielni mieszkaniowej na podstawowym stanowisku zarabiała podobnie. A to pierwsza praca po studiach. Ja zarabiając jako sprzedawca (nie zawsze, ale tam gdzie wynagrodzenie było zależne od prowizji) też zarabiałem podobnie lub więcej. Mam też paru znajomych w budowlance i wliczając w to nawet zwykłego operatora koparko-ładowarki to oni zarabiają podobnie lub więcej. Ty już masz bliżej emerytury jak dalej i to jest szalenie dziwne, że zarabiasz tak mało. Choć niby jesteś takim cenionym i pożądanym specjalistą.

W towim pustym łbie coś tak zaklikało, że jak słyszych "politechnika" to widzisz tylko te najbardziej oblegane i najbardziej kasowe kierunki i wydziały jak elektronika, elektrotechnika, informatyka itd. A poza tymi gdzie jest po kilkunastu kandydatów na jedno miejsce są też takie, gdzie (za moich czasów) był konkurs świadectw zamiast egzaminów (a dziś niższe progi), ale pracownicy po tych kierunkach też są potrzebni, choć nie mają perspektyw na takie kokosy jak ci z powyżej wymienionych.

Jack Sparrow napisał/a:

To nie jest tak, że nie czujesz ciągu. Gdyby tak było, to byś na to nie narzekał. Po prostu nie potrafisz. W temacie relacji międzyludzkich to wyglądasz tak:

Nie czuję ciągu. Inaczej jest gdy mi się chce o coś dbać, gdy czuję że jest to dla mnie ważniejsze, że to coś bez czego nie będę w stanie się obejść, a inaczej gdy cały mój organizm mi mówi że bez tego spokojnie mogę żyć. Kwestia naturalnie odczuwanych priorytetów. Tak samo nie byłbym się w stanie zmusić do aktywnego podtrzymywania kontaktów towarzyskich z kimś, kogo uważam za chuja i kto mnie mierzi. Muszę czuć niewymuszoną potrzebę takich kontaktów.

492

Odp: Aplikacje randkowe
Nowe_otwarcie napisał/a:

Jakie ty masz spierdolone kryteria że wszystko poniżej maksymalnych wartości skali to dla ciebie odchył...

Lol - nie. Po prostu jak ktoś jest z jej dołu, a próbuje grać super atrakcyjnego, doświadczonego i sieje mądrościami z dupy to jest gawędziarzem-teoretykiem. Którego słowa mają się nijak do praktyki.


Tu już pokazałeś totalne spierdolenie, czyli pozory idące w ilość, a nie w jakość.

A kto tu pisał, że nie ma znajomych w branży, że nie ma od kogo uzyskać porady, że nie ma od kogo pożyczyć pieniędzy?


Gdybym musiał, to bym kupił bo mam tyle rezerwy na koncie

Nie tak dawno temu pisałeś, że nie masz nic. A teraz zarabiając przeciętnie, po rozwodzie i z alimentami już cię nagle stać?


dwa że nie warto, bo co dwa lata mogę odkupić służbową S-kę

WOW, możesz odkupić dwuletni smartfon? Serio? No co za zaradność życiowa i sukces zawodowy. Nic tylko iść w twoje ślady.


Nikt tutaj nie wkłada tyle zachodu co ty w próby zgnojenia mnie

Sam się gnoisz. Ja cię jedynie cytuję i punktuję twoje debilizmy jako gawędziarza-teoretyka. W każdym wątku który się pojawia, jak ktoś ma inną opinię od ciebie to odbierasz to personalnie. I zaczynasz podkreślać swoje.....w sumie nie wiem jak to nazwać......w twojej głowie sukcesy, choć obiektywnie żadnymi osiągnięciami nie są. Bo byłeś uważany za przystojnego na studiach (choć ilość partnerek temu przeczy jak i wiek pierwszych doświadczeń seksualno-romantycznych), bo uważasz się za pożądanego pracownika, choć zarabiasz przeciętnie w robocie bez perspektyw, a i nawet same studia szły ci tak chujowo, ze zaliczyłeś niemały poślizg. Ciebie nawet przerosły negocjacje zarobkowe z potencjalnym pracodawcą, a twoja świadomość branży jest taka, że nawet nie wiesz ile się w niej zarabia, o czym sam pisałeś. I przy tym wszystkim, przy całej twojej nieporadności życiowej, ekonomicznej, wyalienowaniu społecznym i podatności na presję i stres cały czas zabierasz głos w dyskusji z pozycji eksperta, który z niejednego pieca chleb jadł. To zwyczajnie nie idzie w parze.


W towim pustym łbie coś tak zaklikało, że jak słyszych "politechnika" to widzisz tylko te najbardziej oblegane i najbardziej kasowe kierunki i wydziały jak elektronika, elektrotechnika, informatyka itd. A poza tymi gdzie jest po kilkunastu kandydatów na jedno miejsce są też takie, gdzie (za moich czasów) był konkurs świadectw zamiast egzaminów (a dziś niższe progi), ale pracownicy po tych kierunkach też są potrzebni, choć nie mają perspektyw na takie kokosy jak ci z powyżej wymienionych.

Czyli wybrałeś chujowo, co jest ci wypominane przez wszystkich i tutaj i z twojego otoczenia (kobiety, w tym twoja była żona). I do kogo masz pretensje, że utknąłeś w czymś nieperspektywicznym tylko dla tego, że wybrałeś pracę ze względu na pozycję swojego ojca, który cię wprowadził do branży? Sam nie potrafiłeś wybrać, nie potrafiłeś się rozwinąć i być samodzielnym tylko poszedłeś po najmniejszej linii oporu - "bo tatuś załatwi". 

Nie czuję ciągu.

Gdyby tak było, to nie narzekałbyś na brak znajomych, kolegów i przyjaciół w kolejnych swoich tematach.

493 Ostatnio edytowany przez Nowe_otwarcie (2025-12-13 14:48:29)

Odp: Aplikacje randkowe
Jack Sparrow napisał/a:

Lol - nie. Po prostu jak ktoś jest z jej dołu, a próbuje grać super atrakcyjnego, doświadczonego i sieje mądrościami z dupy to jest gawędziarzem-teoretykiem. Którego słowa mają się nijak do praktyki.

U jej dołu to jest piwniczak napieprzający non stop w gry w swojej norze, który boi się cokolwiek załatwić w urzędzie czy wyjść do sklepu.

Jack Sparrow napisał/a:

A kto tu pisał, że nie ma znajomych w branży, że nie ma od kogo uzyskać porady, że nie ma od kogo pożyczyć pieniędzy?

No to właśnie W BRANŻY. Którzy poza uzyskaniem tych informacji nie byliby mi w życiu kompletnie do niczego potrzebni.
A kumpla bym nawet nie prosił o pożyczkę, bo sam jest na minusie ze względu na kończenie domu.

Jack Sparrow napisał/a:

Nie tak dawno temu pisałeś, że nie masz nic. A teraz zarabiając przeciętnie, po rozwodzie i z alimentami już cię nagle stać?

Zwroty podatku, kilka lepszych miesięcy i... w sumie staram się cały czas trzymać na koncie tę rezerwę kilku koła na czarną godzinę. Gdybym nie miał dostępu do innego telefonu, to bym kupił, bo to wyższa konieczność.

Jack Sparrow napisał/a:

WOW, możesz odkupić dwuletni smartfon? Serio? No co za zaradność życiowa i sukces zawodowy. Nic tylko iść w twoje ślady.

Bo nie warto. Nie mam tak małego fiuta jak ty że musieć się dowartościowywać posiadaniem najnowszego modelu gdy ten dwuletni ma wszystko czego potrzebuję. Notabene dalej używam przejętej cztery lata temu S20-ki i świetnie się spisuje, robi lepsze zdjęcia niż aktualny służbowy S24, lekka poręczna...


Jack Sparrow napisał/a:

Sam się gnoisz. Ja cię jedynie cytuję i punktuję twoje debilizmy jako gawędziarza-teoretyka. W każdym wątku który się pojawia, jak ktoś ma inną opinię od ciebie to odbierasz to personalnie. I zaczynasz podkreślać swoje.....w sumie nie wiem jak to nazwać......w twojej głowie sukcesy, choć obiektywnie żadnymi osiągnięciami nie są. Bo byłeś uważany za przystojnego na studiach (choć ilość partnerek temu przeczy jak i wiek pierwszych doświadczeń seksualno-romantycznych), bo uważasz się za pożądanego pracownika, choć zarabiasz przeciętnie w robocie bez perspektyw, a i nawet same studia szły ci tak chujowo, ze zaliczyłeś niemały poślizg. Ciebie nawet przerosły negocjacje zarobkowe z potencjalnym pracodawcą, a twoja świadomość branży jest taka, że nawet nie wiesz ile się w niej zarabia, o czym sam pisałeś. I przy tym wszystkim, przy całej twojej nieporadności życiowej, ekonomicznej, wyalienowaniu społecznym i podatności na presję i stres cały czas zabierasz głos w dyskusji z pozycji eksperta, który z niejednego pieca chleb jadł. To zwyczajnie nie idzie w parze.

Mhm, jasne. Nie przekonasz do tej wersji chyba nikogo poza najbardziej mi niechętnymi użytkowniczkami.
Ilość partnerek (co wiele razy tłumaczyłem) wynika z nieracjonalnych zahamowań (też nieraz bałem się także zacząć/zrobić wielu rzeczy, które - gdy już je zrobiłem - okazało się że poszły mi co najmniej nieźle; ale to że się boisz, to nie znaczy że pójdzie ci chujowo czy brak ci możliwości by to z powodzeniem zrobić).

Negocjacje zarobkowe: od momentu gdy się na nie odważyłem na jesieni 2022 do lata 2024 wyciągnąłem całkiem dużo; gdybym się odważył zacząć wcześniej, to pewnie dziś byłoby lepiej.

Brak świadomości zarobków wynika tylko z braku znajomości zawodowych i tego że nie są to jawne dane (my mamy nawet wpisany w umowy zakaz dyskutowania o zarobkach).
Nieporadny życiowo to jest ten, kto nie ma gdzie mieszkać, nie ma roboty ani żadnej bliskiej osoby.
Nieporadny ekonomicznie: j.w., raczej nie ten kto ma powyżej ŚK.
Wyalienowany społecznie to jest wymieniony kilka linijek wyżej piwniczak.
Podatność na stres i presję też się zdarza, tylko taki spierdox jak ty może kogoś o to obwiniać.
Daruj więc sobie te pociski, bo stajesz się bardziej zabawny niż wkurzający wink



Jack Sparrow napisał/a:

Czyli wybrałeś chujowo, co jest ci wypominane przez wszystkich i tutaj i z twojego otoczenia (kobiety, w tym twoja była żona). I do kogo masz pretensje, że utknąłeś w czymś nieperspektywicznym tylko dla tego, że wybrałeś pracę ze względu na pozycję swojego ojca, który cię wprowadził do branży? Sam nie potrafiłeś wybrać, nie potrafiłeś się rozwinąć i być samodzielnym tylko poszedłeś po najmniejszej linii oporu - "bo tatuś załatwi". 
.

Wybrałem zawód, który mnie ciekawił i mi się podobał, który dawał mi perspektywy wystarczających pieniędzy i szacunku bez konieczności urabiania sobie rąk po łokcie. Docelowa perspektywa powiedzmy 4-4,5k na rękę według stawek z 2004 (czyli że do takiej stawki dojadę w wieku powiedzmy 40 lat, oczywiście przy zachowaniu jej wartości) całkowicie mi wystarczała. Nigdy nie celowałem w zawód, który miałby mi dać miliony, urlopy na Malediwach, rolls-royce'a itp. Nie miałem w tym momencie takich kompleksów (przez kobiety czy co innego) żebym miał ciśnienie na bycie najlepszym w branży czy w całym mieście.

Jack Sparrow napisał/a:

Gdyby tak było, to nie narzekałbyś na brak znajomych, kolegów i przyjaciół w kolejnych swoich tematach.

Narzekałem jedynie na brak kontaktów zawodowych i to tylko w opisanym wyżej kontekście; gdy mam kobietę, to kompletnie nie odczuwam braku znajomych/kolegów/przyjaciół (jak pamiętasz byłem sam gdy się tu rejestrowałem).

494

Odp: Aplikacje randkowe
Jack Sparrow napisał/a:

nie masz obycia z ludźmi, w szczególności z kobietami.

Mocne słowa jak na kogoś, kto dopiero co w sąsiednim wątku jedną z nich nazwał głupią pizdą.

495

Odp: Aplikacje randkowe
Wujek Czesiek napisał/a:
Jack Sparrow napisał/a:

nie masz obycia z ludźmi, w szczególności z kobietami.

Mocne słowa jak na kogoś, kto dopiero co w sąsiednim wątku jedną z nich nazwał głupią pizdą.


Kobieta też człowiek, a nie mityczny jednorożec.

496 Ostatnio edytowany przez Jack Sparrow (2025-12-14 11:46:40)

Odp: Aplikacje randkowe
Nowe_otwarcie napisał/a:

U jej dołu to jest piwniczak napieprzający non stop w gry w swojej norze, który boi się cokolwiek załatwić w urzędzie czy wyjść do sklepu.

Przypomnę, że wybrałeś portale, bo rozmowa z kobietą na żywo była dla ciebie za bardzo stresująca i nie miałeś żadnych kobiet (ani znajomych, którzy by cię z kimś poznali) w swoim bezpośrednim otoczeniu.


I to dla mnie kończy temat, bo twoje otoczenie już wyceniło twoją rzeczywistą wartość i doświadczenie.

497 Ostatnio edytowany przez Nowe_otwarcie (2025-12-14 11:53:09)

Odp: Aplikacje randkowe
Jack Sparrow napisał/a:
Nowe_otwarcie napisał/a:

U jej dołu to jest piwniczak napieprzający non stop w gry w swojej norze, który boi się cokolwiek załatwić w urzędzie czy wyjść do sklepu.

Przypomnę, że wybrałeś portale, bo rozmowa z kobietą na żywo była dla ciebie za bardzo stresująca i nie miałeś żadnych w swoim bezpośrednim otoczeniu.


I to dla mnie kończy temat.

lol

Co za debil...

Nie "rozmowa z kobietą na żywo" tylko poruszanie na żywo tematów wrażliwych; tematów, w przypadku których samo ich poruszenie tyleż budzi podejrzenia u pytanej strony, co powoduje spalenie pytającego w oczach pytanej gdy założy ona że jego obawy choć w minimalnym stopniu mogą być słuszne (nie wspomnę, że może ona się podzielić informacją o rozmowie z kimś, z kim nie powinna).

I kolejny argument "przeciw": osoba posiadające jakiekolwiek pozytywne uczucia wobec mnie nie powie mi prosto w oczy wszystkiego, co by mogła sądzić o całkowicie obcym jej i obojętnym facecie; nie powie tego też taka, która będzie się obawiała konsekwencji złego przyjęcia jej słów.

Innymi słowy: kobiety na żywo dzielą się na takie, z którymi głupotą jest poruszyć ten temat i takie, które nie powiedzą pełnej prawdy.

498 Ostatnio edytowany przez Jack Sparrow (2025-12-14 12:12:05)

Odp: Aplikacje randkowe
Nowe_otwarcie napisał/a:

Nie "rozmowa z kobietą na żywo" tylko poruszanie na żywo tematów wrażliwych

Czyli wszystkiego związanego z seksem, budowaniem relacji, emocjami itp. Co generalnie można podsumować słowami, których użyłem: wybrałeś portale, bo rozmowa na żywo z kobietą jest dla ciebie zbyt stresująca. Boisz się ryzyka i przegranej do tego stopnia, że nawet nie podejmujesz się działania IRL. Bo już na wstępie musisz wiedzieć, że babka koniecznie musi chcieć tego samego co ty. I wolisz tracić czas na portalu niż zapytać wprost. Bo to ciebie przerasta. Bo nie miałbyś siły usłyszeć "nie" prosto w twarz. Nie potrafiłbyś na wesoło poflirtować z kobietą i później ją gdzieś zaprosić. Kompletnie nie rozumiesz, że to co najlepsze w relacjach seksualnych/romantycznych to droga. Nie cel. Bez tego elementu poznawania i zdobywania nie da się budować napięcia. A bez tego nie ma szczęśliwego finału. Jest udawanie i racjonalizacja.


I kolejny argument "przeciw": osoba posiadające jakiekolwiek pozytywne uczucia wobec mnie nie powie mi prosto w oczy wszystkiego, co by mogła sądzić o całkowicie obcym jej i obojętnym facecie; nie powie tego też taka, która będzie się obawiała konsekwencji złego przyjęcia jej słów.

O Jezusiu....

Tak się postępuje tylko z dwoma typami ludzi:

- pojebani
- agresywnymi

Bo nie wiadomo jak zareagują na coś, co im się może potencjalnie nie spodobać.


Innymi słowy: kobiety na żywo dzielą się na takie, z którymi głupotą jest poruszyć ten temat i takie, które nie powiedzą pełnej prawdy.

I to jest przykład pierdolenia teoretyka z przerostem ego, które jest tak delikatne, że nie jest w stanie nawet znieść cienia krytyki/odmowy/innego światopoglądu. Posiadanie innego zdania, możliwość odmowy to są normalne zjawiska w interakcjach międzyludzkich. Z kobietami również. BA - to często te różnice są źródłem iskrzenia. To często inne spojrzenia potrafią zachwycić. To inne systemy wartości potrafią ubogacać. Ta pomijana przez ciebie ze strachu inność jest źródłem fascynacji.

Kobiety się nie dzielą. To ty je tak dzielisz. I to ty na tym tracisz, że nie potrafisz z nimi rozmawiać szczerze. Bo przez to jesteś tak właśnie traktowany - jak trędowaty, z którym nie warto rozmawiać na wrażliwe tematy - trzeba milczeć, kłamać lub przytakiwać.

499

Odp: Aplikacje randkowe
Jack Sparrow napisał/a:

Czyli wszystkiego związanego z seksem, budowaniem relacji, emocjami itp. Co generalnie można podsumować słowami, których użyłem: wybrałeś portale, bo rozmowa na żywo z kobietą jest dla ciebie zbyt stresująca. Boisz się ryzyka i przegranej do tego stopnia, że nawet nie podejmujesz się działania IRL. Bo już na wstępie musisz wiedzieć, że babka koniecznie musi chcieć tego samego co ty. I wolisz tracić czas na portalu niż zapytać wprost. Bo to ciebie przerasta. Bo nie miałbyś siły usłyszeć "nie" prosto w twarz. Nie potrafiłbyś na wesoło poflirtować z kobietą i później ją gdzieś zaprosić. Kompletnie nie rozumiesz, że to co najlepsze w relacjach seksualnych/romantycznych to droga. Nie cel. Bez tego elementu poznawania i zdobywania nie da się budować napięcia. A bez tego nie ma szczęśliwego finału. Jest udawanie i racjonalizacja.
.

Właśnie udowodniłeś, że walisz schematami, że kompletnie mnie nie znasz. Tak samo jak w twoich zdolnościach ogarniania nie mieści się to, że można zupełnie nie odczuwać pociągu do budowania relacji koleżeńskich/przyjacielskich (męsko-męskich, ale także damsko-męskich o tymże niepełnym charakterze), a jednocześnie czuć pociąg i zaangażowanie do budowania relacji damsko-męskich. Właśnie pokazujesz to, co zarzucasz innym: masz w dupie inne style myślenia, postrzegania świata i poglądy; jeśli tylko różnią się od twoich, to mieszasz je z gównem.
Jak najbardziej potrafiłem poflirtować z kobietą i gdzieś ją zaprosić, blokada następowała dopiero w decydującym momencie gdy  wystarczyło wręcz dosłownie wyciągnąć rękę i chwycić "cel" (jak nieraz w kinie czy w pubie). Niestety, nie miałem starszego brata który by poradził że jak dziewczyna łatwo godzi się dać zaprosić do kina (a nie na film), to już jest dobrze, a jak jeszcze pogładzi się swoją ręką jej rękę i ona odwzajemni ruch, to na 100% mnie chce. A że po uświadomieniu sobie tego faktu nie było już pudła... wink
Tobie można powtarzać, a ty i tak to konsekwentnie wypierasz bo ci się to nie zgadza z założoną tezą: można się bać czegoś zrobić i wcale nie oznacza to że jak się już odważysz, to pójdzie chujowo i boisz się bo nie masz do tego zdolności. No gówno prawda.
I nie: raz że wtedy grupa dziewczyn, którą w ogóle rozpatrywałem, nie podrywała sama (to nie były ani qrvishony ani desperatki żeby same wyrywać, więc w ich wypadku możesz sobie w dupę wsadzić swoje teorię że jak kobieta chce. No nie, sama nie przejmie inicjatywy, co najwyżej ułatwi, ale też nie tak żeby odkryć całkiem karty.

Jack Sparrow napisał/a:

O Jezusiu....

Tak się postępuje tylko z dwoma typami ludzi:

- pojebani
- agresywnymi

Bo nie wiadomo jak zareagują na coś, co im się może potencjalnie nie spodobać.
.

Fajna teoryjka, taka bezpieczna żeby ugotować przeciwnika któremu się ją usiłuje sprzedać; taka w stylu: "Masz dwie drogi, w lewo i w prawo; w jedną stronę masz przepaść, z drugą wyjście; tłum leci na prawo. Pójdę w lewo, to napiszesz że tam jest przepaść i źle; pójdę w prawo, to wymyślisz że idę jak owca za tłumem i też źle. Czyli żeby na chama gotować tego kogo nie lubisz na zasadzie że ma tylko dwa wyjścia: albo jest chujem albo idiotą.
Czy ci się podoba czy nie, to jest wiele takich które mają innego rodzaju obiekcje.
.

Jack Sparrow napisał/a:

I to jest przykład pierdolenia teoretyka z przerostem ego, które jest tak delikatne, że nie jest w stanie nawet znieść cienia krytyki/odmowy/innego światopoglądu. Posiadanie innego zdania, możliwość odmowy to są normalne zjawiska w interakcjach międzyludzkich. Z kobietami również. BA - to często te różnice są źródłem iskrzenia. To często inne spojrzenia potrafią zachwycić. To inne systemy wartości potrafią ubogacać. Ta pomijana przez ciebie ze strachu inność jest źródłem fascynacji.

Kobiety się nie dzielą. To ty je tak dzielisz. I to ty na tym tracisz, że nie potrafisz z nimi rozmawiać szczerze. Bo przez to jesteś tak właśnie traktowany - jak trędowaty, z którym nie warto rozmawiać na wrażliwe tematy - trzeba milczeć, kłamać lub przytakiwać.

No właśnie pokazujesz pierdolenie teoretyka, bo sam na takie trafiłałem, które zawsze (w każdej sytuacji) kazały mi widzieć szklankę do połowy pełną, bo akurat mnie lubiły. Paradoksalnie, bardziej treściwą prawdę (pomocną) dostałem kiedyś od gościa, którego śmiało kwalifikowałem jako swojego wroga (i to z wzajemnością: autentycznie się nie znosiliśmy, ale nie dlatego co wtedy powiedział; ba, akurat tamtą rzecz dobrze mu wspominam, nawet z pewną wdzięcznością. Po studiach tylko raz o nim czytałem (syn lokalnego komendanta policji, zwinęli go za jakiś szwindel).

500

Odp: Aplikacje randkowe

wiesz dlaczego NO wzbudzasz taką agresję u niektórych Panów?
otóż przyznajesz się otwarcie do swoich słabości, a mimo to masz powodzenie u kobiet.
A dla JS to melodia dalekiej przeszłości i mocny widać stres, że chcąc. zachować obecny zwiażek to może sobie powspominać tylko o ilosci partnerek na babskim forum, jakby to był miernik czegokolwiek. Mój obecny partner miał ich wiele, i uważa to za porazkę, nie powód do chwały. Związki się rozpadały, a to nigdy nie jest nic fajnego, a za każdym razem bolało to mocniej, niezaleznie od przyczyny.

501

Odp: Aplikacje randkowe
Ela210 napisał/a:

wiesz dlaczego NO wzbudzasz taką agresję u niektórych Panów?
otóż przyznajesz się otwarcie do swoich słabości, a mimo to masz powodzenie u kobiet.
A dla JS to melodia dalekiej przeszłości i mocny widać stres, że chcąc. zachować obecny zwiażek to może sobie powspominać tylko o ilosci partnerek na babskim forum, jakby to był miernik czegokolwiek. Mój obecny partner miał ich wiele, i uważa to za porazkę, nie powód do chwały. Związki się rozpadały, a to nigdy nie jest nic fajnego, a za każdym razem bolało to mocniej, niezaleznie od przyczyny.

Taki mały offtop. Czy wy swoim połówkom duzo opowiadacie o swoich poprzednich związkach, wyskokach itp?

Moja w zasadzie nie wie nic. Wie o jednej z ktora sie krotko spotykałem i jednej co była we mnie zakochana ale nie spotykaliśmy sie. I to nie ode mnie wie

502

Odp: Aplikacje randkowe
Bert44 napisał/a:
Ela210 napisał/a:

wiesz dlaczego NO wzbudzasz taką agresję u niektórych Panów?
otóż przyznajesz się otwarcie do swoich słabości, a mimo to masz powodzenie u kobiet.
A dla JS to melodia dalekiej przeszłości i mocny widać stres, że chcąc. zachować obecny zwiażek to może sobie powspominać tylko o ilosci partnerek na babskim forum, jakby to był miernik czegokolwiek. Mój obecny partner miał ich wiele, i uważa to za porazkę, nie powód do chwały. Związki się rozpadały, a to nigdy nie jest nic fajnego, a za każdym razem bolało to mocniej, niezaleznie od przyczyny.

Taki mały offtop. Czy wy swoim połówkom duzo opowiadacie o swoich poprzednich związkach, wyskokach itp?

Moja w zasadzie nie wie nic. Wie o jednej z ktora sie krotko spotykałem i jednej co była we mnie zakochana ale nie spotykaliśmy sie. I to nie ode mnie wie

I dobrze, bo ta wiedza nie jest jej do niczego potrzebna. Faceci są ciekawsi w tym temacie big_smile
Ale jak we wszystkim, zdania będą  podzielone.

503 Ostatnio edytowany przez AquariusMist (2025-12-14 18:26:10)

Odp: Aplikacje randkowe
Ela210 napisał/a:

wiesz dlaczego NO wzbudzasz taką agresję u niektórych Panów?
otóż przyznajesz się otwarcie do swoich słabości, a mimo to masz powodzenie u kobiet.
A dla JS to melodia dalekiej przeszłości i mocny widać stres, że chcąc. zachować obecny zwiażek to może sobie powspominać tylko o ilosci partnerek na babskim forum, jakby to był miernik czegokolwiek. Mój obecny partner miał ich wiele, i uważa to za porazkę, nie powód do chwały. Związki się rozpadały, a to nigdy nie jest nic fajnego, a za każdym razem bolało to mocniej, niezaleznie od przyczyny.

Swoją drogą, jakie to niemęskie takie szukanie poklasku przez faceta na damskim forum poprzez chwalenie się długością prącia jak to czyni Jacuś. Tańce godowe?

504

Odp: Aplikacje randkowe
Bert44 napisał/a:
Ela210 napisał/a:

wiesz dlaczego NO wzbudzasz taką agresję u niektórych Panów?
otóż przyznajesz się otwarcie do swoich słabości, a mimo to masz powodzenie u kobiet.
A dla JS to melodia dalekiej przeszłości i mocny widać stres, że chcąc. zachować obecny zwiażek to może sobie powspominać tylko o ilosci partnerek na babskim forum, jakby to był miernik czegokolwiek. Mój obecny partner miał ich wiele, i uważa to za porazkę, nie powód do chwały. Związki się rozpadały, a to nigdy nie jest nic fajnego, a za każdym razem bolało to mocniej, niezaleznie od przyczyny.

Taki mały offtop. Czy wy swoim połówkom duzo opowiadacie o swoich poprzednich związkach, wyskokach itp?

Moja w zasadzie nie wie nic. Wie o jednej z ktora sie krotko spotykałem i jednej co była we mnie zakochana ale nie spotykaliśmy sie. I to nie ode mnie wie

nie opowiadają sami z siebie nigdy big_smile trochę wyciągnięte z niego, bo o byłych żonach wypadało, długoletnie partnerki wyszło w trakcie znajomości. Czemu nie opowiadasz? big_smile

505

Odp: Aplikacje randkowe
Ela210 napisał/a:
Bert44 napisał/a:
Ela210 napisał/a:

wiesz dlaczego NO wzbudzasz taką agresję u niektórych Panów?
otóż przyznajesz się otwarcie do swoich słabości, a mimo to masz powodzenie u kobiet.
A dla JS to melodia dalekiej przeszłości i mocny widać stres, że chcąc. zachować obecny zwiażek to może sobie powspominać tylko o ilosci partnerek na babskim forum, jakby to był miernik czegokolwiek. Mój obecny partner miał ich wiele, i uważa to za porazkę, nie powód do chwały. Związki się rozpadały, a to nigdy nie jest nic fajnego, a za każdym razem bolało to mocniej, niezaleznie od przyczyny.

Taki mały offtop. Czy wy swoim połówkom duzo opowiadacie o swoich poprzednich związkach, wyskokach itp?

Moja w zasadzie nie wie nic. Wie o jednej z ktora sie krotko spotykałem i jednej co była we mnie zakochana ale nie spotykaliśmy sie. I to nie ode mnie wie

nie opowiadają sami z siebie nigdy big_smile trochę wyciągnięte z niego, bo o byłych żonach wypadało, długoletnie partnerki wyszło w trakcie znajomości. Czemu nie opowiadasz? big_smile

Nawet nie wiem.  Jakos tak uważam ze to bylo między mna a jakaś dziewczyna i tak powinno zostać (nie dotyczy rozmów z kumplami smile). Chyba żartuję

506

Odp: Aplikacje randkowe
Bert44 napisał/a:
Ela210 napisał/a:
Bert44 napisał/a:

Taki mały offtop. Czy wy swoim połówkom duzo opowiadacie o swoich poprzednich związkach, wyskokach itp?

Moja w zasadzie nie wie nic. Wie o jednej z ktora sie krotko spotykałem i jednej co była we mnie zakochana ale nie spotykaliśmy sie. I to nie ode mnie wie

nie opowiadają sami z siebie nigdy big_smile trochę wyciągnięte z niego, bo o byłych żonach wypadało, długoletnie partnerki wyszło w trakcie znajomości. Czemu nie opowiadasz? big_smile

Nawet nie wiem.  Jakos tak uważam ze to bylo między mna a jakaś dziewczyna i tak powinno zostać (nie dotyczy rozmów z kumplami smile). Chyba żartuję

Relacje nas w pewien sposób kształtują, jednak nie wiem czy chciałabym wiedzieć o tym co było kiedyś z kimś innym, wolę zamknąć przeszłość bo pojawiają się niepotrzebne domysły czy wątpliwości.

507

Odp: Aplikacje randkowe
Ela210 napisał/a:

wiesz dlaczego NO wzbudzasz taką agresję u niektórych Panów?
otóż przyznajesz się otwarcie do swoich słabości, a mimo to masz powodzenie u kobiet.


Nope, nawet nie blisko. Bo poza nim samym to nikogo nie obchodzi kto ma jakie powodzenie. Wyłuszczyłem to wcześniej, ale widać słowo pisane jest za trudne do zrozumienia więc powtórzę. N_o jest aspołecznym odludkiem z licznymi problemami prywatnymi i zawodowymi, a kreuje się na znawcę ludzkich zachowań i potrzeb oraz rozchwytywanego rodzynka - tak na drodze prywatnej, jak i zawodowej. Nie da się jednocześnie twierdzić, że miało i ma się powodzenie oraz marudzić na jego brak. Nie da się twierdzić, że jest się pożądanym pracownikiem z licznymi ofertami i jednocześnie nie mieć znajomych w branży. O to chodzi. O ten dysonans. To są skrajności, których nie da się pogodzić.


Bert44 napisał/a:

Taki mały offtop. Czy wy swoim połówkom duzo opowiadacie o swoich poprzednich związkach, wyskokach itp?

Ze swoją żoną zaczynaliśmy od kilkuletniej przyjaźni więc oboje znamy doskonale swoją przeszłość. Poza tym są takie tematy, które czasem wymagają wyjaśnienia. Bo niektóre postawy i zachowania wynikają z doświadczeń, a nie z uprzedzeń czy niechęci. Bo jak cię coś wkurwia bardziej niż obiektywnie powinno to czasem warto poświęcić kilka słow, aby wyjaśnić dlaczego tak jest. Dzięki temu można nad tym popracować i z czasem to zmienić. Wzajemna świadomość przeszłości daje też poczucie bezpieczeństwa. Wiemy kim jesteśmy, wiemy kim jesteśmy dla siebie. I wiemy, że jesteśmy ze sobą, bo każde z nas taką decyzję podejmuje. A nie z braku alternatyw czy ze strachu przed samotnością.

508

Odp: Aplikacje randkowe
Jack Sparrow napisał/a:

Nope, nawet nie blisko. Bo poza nim samym to nikogo nie obchodzi kto ma jakie powodzenie. Wyłuszczyłem to wcześniej, ale widać słowo pisane jest za trudne do zrozumienia więc powtórzę. N_o jest aspołecznym odludkiem z licznymi problemami prywatnymi i zawodowymi, a kreuje się na znawcę ludzkich zachowań i potrzeb oraz rozchwytywanego rodzynka - tak na drodze prywatnej, jak i zawodowej. Nie da się jednocześnie twierdzić, że miało i ma się powodzenie oraz marudzić na jego brak. Nie da się twierdzić, że jest się pożądanym pracownikiem z licznymi ofertami i jednocześnie nie mieć znajomych w branży. O to chodzi. O ten dysonans. To są skrajności, których nie da się pogodzić.

Dwie z tych ofert były z zakładów, z którymi miałem wcześniej kontakt zawodowy. Ale nie wiem czy należy ten fakt wiązać.
A jak ktoś spada po długim okresie zawieszonej aktywności, to może nie mieć pewności czy dalej jest dobrze. Ale spoko: w stosunku do  dnia gdy się tu zarejestrowałem to w obu dziedzinach zarówno jest lepiej jak i sam nabrałem pewności że nie jest tak źle jak uważałem w pierwszych postach.


Jack Sparrow napisał/a:

Ze swoją żoną zaczynaliśmy od kilkuletniej przyjaźni więc oboje znamy doskonale swoją przeszłość. Poza tym są takie tematy, które czasem wymagają wyjaśnienia. Bo niektóre postawy i zachowania wynikają z doświadczeń, a nie z uprzedzeń czy niechęci. Bo jak cię coś wkurwia bardziej niż obiektywnie powinno to czasem warto poświęcić kilka słow, aby wyjaśnić dlaczego tak jest. Dzięki temu można nad tym popracować i z czasem to zmienić. Wzajemna świadomość przeszłości daje też poczucie bezpieczeństwa. Wiemy kim jesteśmy, wiemy kim jesteśmy dla siebie. I wiemy, że jesteśmy ze sobą, bo każde z nas taką decyzję podejmuje. A nie z braku alternatyw czy ze strachu przed samotnością.

Aaaaaahahahahahah! Dorabiaj sobie ideologię! Gołym okiem widać żeście się postanowili właśnie z braku laku wziąć nawzajem! lol
I wszystko już jasne hipokryto!
Cała twoja filozofia: NO tak robi, to robi tak z braku laku; Jack tak robi, to jest to "przemyślana i logiczna decyzja"  big_smile
Padłem.

509

Odp: Aplikacje randkowe
Nowe_otwarcie napisał/a:

Dwie z tych ofert były z zakładów

Przestań się tak ciągle tłumaczyć. Absolutnie każdy człowiek ma w swoim zawodowym życiu jakieś oferty od czasu do czasu. To jest całkowicie normalna sprawa. I nijak to nie świadczy o jakiejś szczególnej atrakcyjności na rynku pracy.


I wszystko już jasne hipokryto!

Może zerknij do słownika i przeczytaj definicję tego słowa, bo nie użyłeś go prawidłowo.

510

Odp: Aplikacje randkowe
Jack Sparrow napisał/a:

Przestań się tak ciągle tłumaczyć. Absolutnie każdy człowiek ma w swoim zawodowym życiu jakieś oferty od czasu do czasu. To jest całkowicie normalna sprawa. I nijak to nie świadczy o jakiejś szczególnej atrakcyjności na rynku pracy.

Oczywiście. Zwłaszcza gdy jak ja przyjmuje w 100% pasywną postawę na LinkedIn. Oryginalne ogłoszenia na te stanowiska też widziałem wink

Jack Sparrow napisał/a:

Może zerknij do słownika i przeczytaj definicję tego słowa, bo nie użyłeś go prawidłowo.

No to popatrzmy:

Hipokryta to osoba, która głosi pewne zasady moralne, wartości lub przekonania, ale sama ich nie przestrzega, działając w sprzeczności z tym, co mówi. Charakteryzuje się dwulicowością, obłudą i fałszem, często udając kogoś lepszego, by zyskać akceptację lub osiągnąć korzyści, podczas gdy w rzeczywistości postępuje egoistycznie lub nieuczciwie.

No przecież to cały ty big_smile

511

Odp: Aplikacje randkowe
Nowe_otwarcie napisał/a:

Oczywiście.

Tak - oczywiście. A im bardziej specyficzna praca tym takich ofert powinno być więcej. Bo tak jest taniej i szybciej niż szukanie z przypadku (dawanie ofert i przeprowadzanie procesu rekrutacyjnego oraz późniejsza weryfikacja). Jest to też jeden z elementów podkradania pracowników o specyficznych kompetencjach konkurencji, co często blokuje daną firmę na tygodnie lub miesiące.


No przecież to cały ty big_smile


I niby w którym miejscu?

Na żonę wybrałem kobietę, z którą latami się przyjaźniłem. Nie planowaliśmy związku (ani ze sobą, ani wogóle), po prostu w pewnym momencie coś zaiskrzyło między nami. Oboje mamy doświadczenie na tym polu. Oboje rozmawiamy również o sprawach, które określiłeś mianem "wrażliwych". Żadne z nas nigdy nie musiało korzystać z portalu i oboje mamy z czego wybierać i wybraliśmy siebie. Co z tego wpada w kategorię "hipokryzja" ? Co tu się kłóci z tym, co pisałem wcześniej?

512

Odp: Aplikacje randkowe
Jack Sparrow napisał/a:

Tak - oczywiście. A im bardziej specyficzna praca tym takich ofert powinno być więcej. Bo tak jest taniej i szybciej niż szukanie z przypadku (dawanie ofert i przeprowadzanie procesu rekrutacyjnego oraz późniejsza weryfikacja). Jest to też jeden z elementów podkradania pracowników o specyficznych kompetencjach konkurencji, co często blokuje daną firmę na tygodnie lub miesiące.

Akurat podkradanie konkurencji ( i pewne inne rzeczy dotyczące konkurencji) są tu od dekad źle widziane wink
Już nie wspominając że kilka lat temu weszły zakazy konkurencji w umowach.

Jack Sparrow napisał/a:

I niby w którym miejscu?

Na żonę wybrałem kobietę, z którą latami się przyjaźniłem. Nie planowaliśmy związku (ani ze sobą, ani wogóle), po prostu w pewnym momencie coś zaiskrzyło między nami. Oboje mamy doświadczenie na tym polu. Oboje rozmawiamy również o sprawach, które określiłeś mianem "wrażliwych". Żadne z nas nigdy nie musiało korzystać z portalu i oboje mamy z czego wybierać i wybraliśmy siebie. Co z tego wpada w kategorię "hipokryzja" ? Co tu się kłóci z tym, co pisałem wcześniej?

Ooooooczywiścieeee! Klasyczna bajka opowiadana w takich wypadkach. Bardziej prawdopodobne brzmienie: " Słuchaj, znamy się i lubimy od lat, ty się przez ten czas z nikim nie spiknęłaś, ja też, to może spróbujemy razem? Czyli klasyczne spiknięcie się dwóch niechcianych przez nikogo na akceptowalnym poziomie osób.
Oboje mamy z czego wybierać... no taaaak. Wierzę, że mieliście opcje dla totalnych desperatów i już woleliście siebie nawzajem z braku laku. Tylko hipokryzją wali że zarzucasz mi coś, co tak naprawdę sam zrobiłeś.

513

Odp: Aplikacje randkowe
Nowe_otwarcie napisał/a:

Już nie wspominając że kilka lat temu weszły zakazy konkurencji w umowach.

Które notorycznie się łamie. To tylko kwestia kasy. Już sam fakt, że są lojalki świadczy o tym, że jednak tak się działo i dzieje. Niemniej jednak to kompletnie nie w tym rzecz. Normalnym zjawiskiem na rynku pracy jest, że jak się ma tych 50 lat na karku i jakieś 20-30 lat doświadczenia w branży to się od czasu do czasu propozycje ma. Absolutnie dziwnym by było ich nie mieć. Zwłaszcza przy specyficznych, unikalnych kompetencjach.


Ooooooczywiścieeee!

Czy wierzysz czy nie to mnie akurat jebie. Na ile jest to prawdziwe nie ma absolutnie żadnego znaczenia wobec pytania gdzie tu widzisz element hipokryzji.

514

Odp: Aplikacje randkowe
Jack Sparrow napisał/a:

Które notorycznie się łamie. To tylko kwestia kasy. Już sam fakt, że są lojalki świadczy o tym, że jednak tak się działo i dzieje. Niemniej jednak to kompletnie nie w tym rzecz. Normalnym zjawiskiem na rynku pracy jest, że jak się ma tych 50 lat na karku i jakieś 20-30 lat doświadczenia w branży to się od czasu do czasu propozycje ma. Absolutnie dziwnym by było ich nie mieć. Zwłaszcza przy specyficznych, unikalnych kompetencjach.

Czego nie zrozumiałeś w zdaniu, które (w swoim stylu) cwaniacko pominąłeś, udając że go nie widzisz?
To nie "kultura" korpo; to środowisko jest na tyle małe, że tu się nie robi gwałtownych odejść w formie wybuchu, bo można się spalić. Bardzo źle jest widziane np. takie coś, że mój odpowiednik z konkurencji ocenia dla klienta moją robotę i na odwrót. Tak samo gościa można wyciągnąć z firmy w zasadzie tylko po cichu, jak się się go osobiście nieźle zna (czyli bliski, BARDZO nieoficjalny kontakt, z którym w moim przypadku jest pewien problem. Ofert nie ma tyle żeby firma mająca na mnie lojalkę (i to z decyzją czy ją uruchomić do dwóch tygodni przed ustaniem okresu zatrudnienia) nie miała swobody storpedowania mi okazji przejścia. A nie mam odłożonych środków na tyle by przetrwać bez roboty okres tego średniego podawanego przez różne źródła czasu na znalezienie nowej roboty czyli przez 9 miesięcy (z tym co mam, to z zaciśniętym pasem może bym kwartał przetrwał, bo w spółdzielni mieszkaniowej mam w sumie nadpłatę czynszu równą 3-miesięcznej jego kwocie).
Jak wspomniałem, dwa... w sumie więcej, nawet większość to były oferty z firm i miejsc, z którymi miałem styczność i gdzie mnie w jakimś stopniu poznali. Ale to, że tam bywałem, to nie znaczy że wygodnie mi tam pracować na stałe.

Też coś nie do końca działa w profilu, bo ustawiłem tak żeby to że jestem gotowy do pracy widzieli jedynie rekruterzy; natomiast kontrolowane sprawdzenie przez znajomą rekruterkę nie zadziałało, bo jakoś tego nie widziała. Muszę sprawdzić. Nie chciałem dawać "widoczne dla wszystkich" żeby za bardzo się w firmie nie rozniosło że szukam (bez mega ciśnienia, ale szukam) czegoś innego.

Jack Sparrow napisał/a:

Czy wierzysz czy nie to mnie akurat jebie. Na ile jest to prawdziwe nie ma absolutnie żadnego znaczenia wobec pytania gdzie tu widzisz element hipokryzji.

Taaaak, na pewno jebie.
Jedziesz i gnoisz innych, po czym wciskasz bajeczkę, z której aż bije to że zrobiłeś dokładnie to samo za co gnoisz innych i dorabiasz do tego ideologię, naiwnie myśląc że ktoś w tę bajkę uwierzy. big_smile

515

Odp: Aplikacje randkowe
Nowe_otwarcie napisał/a:

Tak samo gościa można wyciągnąć z firmy w zasadzie tylko po cichu, jak się się go osobiście nieźle zna

Czyli można.



Jedziesz i gnoisz innych,

Pewnie. Po prostu dalej nie jesteś w stanie wskazać co tam jest hipokryzją, bo nie spełnia to definicji.

516 Ostatnio edytowany przez Nowe_otwarcie (2025-12-16 13:17:06)

Odp: Aplikacje randkowe
Jack Sparrow napisał/a:

Czyli można.
,

Można, co w moim przypadku jest utrudnione przez brak tego bezpośredniego kontaktu oraz (co by wynikało ze sprawdzenia przez w/w znajomą rekruterkę) niewyświetlający się tym wszystkim co powinien komunikat, że jestem gotowy do zmiany barw. Czyli przyznałeś w tym momencie, że przyczyną braku tego kontaktu jest brak moich kontaktów zawodowych (czyli że tacy powiedzmy Krzysiek, Robert i Mariiusz z firm konkurencyjnych A, B i C nie są moimi kolegami, nie mają mojego numeru i nie mogą zadzwonić z gadka w stylu "Miejsce się zwalnia, wskakujesz?") , a nie rzekome bycie chujowym specjalistą wink

Jack Sparrow napisał/a:

Pewnie. Po prostu dalej nie jesteś w stanie wskazać co tam jest hipokryzją, bo nie spełnia to definicji.

Jebiesz innych zarzucając im kompleksy, a jakie sam masz z młodości na punkcie gównianego wzrostu i chujowej postury, to widać po wielu twoich postach. Jebiesz innych za związki z rozsądku i brak standardów przy wyborze partnera, tymczasem sam zapodałeś wręcz wzorcową bajkę sprzedawaną przez dwoje ludzi, którzy po iluś latach bezowocnego czekania na zainteresowanie ze strony obiektów z grupy docelowej związały się ze sobą żeby nie być same w dalszej części życia. Bo w dorobioną przez ciebie bajkę nawet największy naiwniak tu nie uwierzy.
Dalej już chyba nie trzeba wymieniać, zresztą będziesz o tym na pewno przypominać na bieżąco. lol

517 Ostatnio edytowany przez Jack Sparrow (2025-12-16 14:41:47)

Odp: Aplikacje randkowe
Nowe_otwarcie napisał/a:
Jack Sparrow napisał/a:

Czyli można.
,

Można

A to kończy temat.


Jebiesz innych zarzucając im kompleksy, a jakie sam masz z młodości na punkcie gównianego wzrostu i chujowej postury, to widać po wielu twoich postach. Jebiesz innych za związki z rozsądku i brak standardów przy wyborze partnera, tymczasem sam zapodałeś wręcz wzorcową bajkę sprzedawaną przez dwoje ludzi, którzy po iluś latach bezowocnego czekania na zainteresowanie ze strony obiektów z grupy docelowej związały się ze sobą żeby nie być same w dalszej części życia.

Miałoby to sens, gdyby nie kilka rzeczy:

1) nigdy nie narzekałem na swój wzrost
2) nigdy nie narzekałem na swoją posturę, bo właśnie zawsze byłem i jestem wysportowany
3) nigdy nie narzekałem na brak włosów na głowie, bo nawet jak je miałem to się goliłem max na 1mm lub kompletnie na łyso
4) nigdy nie narzekałem na brak zainteresowania ze strony kobiet
5) nigdy nie narzekałem na moją żonę
6) nigdy nie narzekałem na zarobki czy mój poziom ekonomiczny


Ty natomiast założyłeś tu kilka tematów, w których narzekałeś na swoje braki, niespełnienie, brak zainteresowania i znajomych. A jednocześnie próbujesz tutaj grać doświadczonego kolesia z sukcesami, co z niejednego pieca chleb jadł. No to nie idzie w parze. Tego nie da się pogodzić. To jest właśnie ta zasadnicza różnica.

518

Odp: Aplikacje randkowe
Jack Sparrow napisał/a:
Nowe_otwarcie napisał/a:
Jack Sparrow napisał/a:

Czyli można.
,

Można

A to kończy temat.


Jebiesz innych zarzucając im kompleksy, a jakie sam masz z młodości na punkcie gównianego wzrostu i chujowej postury, to widać po wielu twoich postach. Jebiesz innych za związki z rozsądku i brak standardów przy wyborze partnera, tymczasem sam zapodałeś wręcz wzorcową bajkę sprzedawaną przez dwoje ludzi, którzy po iluś latach bezowocnego czekania na zainteresowanie ze strony obiektów z grupy docelowej związały się ze sobą żeby nie być same w dalszej części życia.

Miałoby to sens, gdyby nie kilka rzeczy:

1) nigdy nie narzekałem na swój wzrost
2) nigdy nie narzekałem na swoją posturę, bo właśnie zawsze byłem i jestem wysportowany
3) nigdy nie narzekałem na brak włosów na głowie, bo nawet jak je miałem to się goliłem max na 1mm lub kompletnie na łyso
4) nigdy nie narzekałem na brak zainteresowania ze strony kobiet
5) nigdy nie narzekałem na moją żonę
6) nigdy nie narzekałem na zarobki czy mój poziom ekonomiczny


Ty natomiast założyłeś tu kilka tematów, w których narzekałeś na swoje braki, niespełnienie, brak zainteresowania i znajomych. A jednocześnie próbujesz tutaj grać doświadczonego kolesia z sukcesami, co z niejednego pieca chleb jadł. No to nie idzie w parze. Tego nie da się pogodzić. To jest właśnie ta zasadnicza różnica.

Krasnal, różnica między nami polega na tym, że ty jesteś gorliwym wyznawcą filozofii przedstawionej w pamiętnej scenie w pociągu w "Młodych wilkach", ja - nie. Ja miałem słabsze momenty i (korzystając z anonimowości forum) pozwoliłem sobie na na chwilę słabości, ty zaś nawet na anonimowym forum dalej udajesz przed wszystkimi. Problem w tym, że czasem się wysypiesz i wtedy twoje dawne kompleksy są widoczne jak pstrąg w Morskim Oku, a zarówno reakcje na uderzanie w tamte kompleksy jak i bajki takie jak ta ostatnia (o twoim i twojej żony zejściu się) tylko potwierdzają jakim wielkim picem są historyjki o twojej wspaniałości, jakie usiłujesz nam tu sprzedawać.

519 Ostatnio edytowany przez Jack Sparrow (2025-12-16 17:04:17)

Odp: Aplikacje randkowe
Nowe_otwarcie napisał/a:

Ja miałem słabsze momenty

Z tego co o sobie opowiadałeś to całe twoje życie jest słabszym momentem. Przygody z kobietami zacząłeś dopiero na studiach, które skądinąd skończyłeś ze sporym opóźnieniem. Miałeś i masz problemy z niską samooceną i wiarą w siebie oraz swoje możliwości. Z pracy i zarobków jesteś niezadowolony, czujesz się nieudolny ekonomicznie, bo zarabiasz sumarycznie przeciętnie jak podawałeś tu kwoty i okoliczności i podkreślałeś więcej niż raz, że pieniądz to nigdy nie była twoja mocna strona. Kobiety i życie towarzyskie to również temat, który leży, bo jesteś aspołeczny i wycofany. Relacje w jakich byłeś były sumarycznie płytkie i odbywały się twoim kosztem lub były poniżej twoich własnych oczekiwań. Co nie tylko ja to wyłapałem tylko absolutnie wszyscy.

Ogólnie to rozkoszny jesteś. Wypij sobie jakąś meliskę, bo jeszcze ci żyłka pójdzie i skończysz jako warzywo na wózku albo na cmentarzu. Wątpię, aby ktokolwiek zauważył twoją nieobecność irl, ale z kogo ja wtedy będę gnił na forum?

520

Odp: Aplikacje randkowe
Jack Sparrow napisał/a:
Nowe_otwarcie napisał/a:

Ja miałem słabsze momenty

Z tego co o sobie opowiadałeś to całe twoje życie jest słabszym momentem. Przygody z kobietami zacząłeś dopiero na studiach, które skądinąd skończyłeś ze sporym opóźnieniem. Miałeś i masz problemy z niską samooceną i wiarą w siebie oraz swoje możliwości. Z pracy i zarobków jesteś niezadowolony, czujesz się nieudolny ekonomicznie, bo zarabiasz sumarycznie przeciętnie jak podawałeś tu kwoty i okoliczności i podkreślałeś więcej niż raz, że pieniądz to nigdy nie była twoja mocna strona. Kobiety i życie towarzyskie to również temat, który leży, bo jesteś aspołeczny i wycofany. Relacje w jakich byłeś były sumarycznie płytkie i odbywały się twoim kosztem lub były poniżej twoich własnych oczekiwań. Co nie tylko ja to wyłapałem tylko absolutnie wszyscy.

Ogólnie to rozkoszny jesteś. Wypij sobie jakąś meliskę, bo jeszcze ci żyłka pójdzie i skończysz jako warzywo na wózku albo na cmentarzu. Wątpię, aby ktokolwiek zauważył twoją nieobecność irl, ale z kogo ja wtedy będę gnił na forum?

lol
Ta reakcja najlepiej dowodzi, że dupa zabolała (pewnie całkiem mocno po wypunktowaniu bajeczki o powodach spiknięcia się z obecną żoną).

Posty [ 456 do 520 z 522 ]

Strony Poprzednia 1 … 6 7 8 9 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026