Mniszkówna napisał/a:Po pierwsze nie uważam opieki naprzemiennej jako szczyt marzeń, ale nie dyskredytuję jej na starcie.
Głównymi krytykami takiego rozwiązania są Ci, którzy nie mają pojęcia o co chodzi, bo jedyne ich doświadczenie to jakiś znajomy czy znajoma, albo tacy czy takie, które chciałyby dzieci wyłącznie dla siebie.
Bogata lista wypisana powyżej, wskazująca na wady tego rozwiązania, jako calosci, jest tylko opinią i niczym więcej, w dodatku błędną.
Badania niczego takiego nie potwierdzają, wręcz przeciwnie.
Wady, które występują w tym rozwiązaniu nie są związane z błędem samego rozwiązania, tylko z przypadkami ludzi którzy się nie nadają do opieki nad dziećmi, albo nie umieją przejść nad niechęcią do ex.
Tyle, że te wady miałyby miejsce też w innych rozwiązaniach dot opieki, bo dotyczą pierdolniętych dorosłych.
Zalet tego rozwiązania jest wiele, wystarczy poszukać. Są badania i publikacje, które wyraźnie je pokazują- piszę o perspektywie dziecka, a nie korzyściach dorosłych.
Wady są tylko I wyłącznie kontekstowe, o czym pisałem powyżej. Nie znalazłem żadnych publikacji, które by wskazywały że to rozwiązanie szkodzi dzieciom, jeśli nie brać pod uwagę negatywnych kontekstów, ktorę są wyjątkiem a nie stałą, a założyć że rodzice są normalni i zaangażowani.
Opinia gpt w zakresie wad. Zalet sobie sami poszukajcie;)
;
Krótko i jasno: nie — nie ma wiarygodnych badań wskazujących, że opieka naprzemienna (shared/joint physical custody) jest jednoznacznie szkodliwa dla dzieci „bez względu na okoliczności”.
Dostępne prace naukowe i przeglądy pokazują raczej efekt zależny od kontekstu — w pewnych warunkach (np. przemoc, wysoki konflikt między rodzicami, skrajna niestabilność domów, bardzo mały wiek dziecka) model ten może być szkodliwy lub nie przynosić korzyści; ale nie istnieje dowód mówiący, że sam mechanizm naprzemiennego zamieszkiwania szkodzi zawsze i wszystkim dzieciom.
Najważniejsze punkty poparte literaturą:
1. Brak dowodów na uniwersalną szkodliwość — metaanalizy i przeglądy systematyczne ogólnie nie znajdują efektu „zawsze negatywnego”; w wielu analizach dzieci w opiece naprzemiennej radziły sobie równie dobrze lub lepiej niż w opiece wyłącznej, pod warunkiem sprzyjających okoliczności.
2. Efekt zależny od kontekstu (kluczowy wniosek) — korzyści lub szkody silnie zależą od: poziomu konfliktu między rodzicami, obecności przemocy/zaniedbania, stabilności gospodarstw domowych, wieku i indywidualnych potrzeb dziecka oraz jakości współpracy rodziców. W warunkach wysokiego konfliktu lub przemocy model naprzemienny może być niekorzystny.
3. Dowody wskazujące na ryzyko w konkretnych sytuacjach — istnieją prace pokazujące negatywne skutki tam, gdzie występuje przemoc domowa, stalking, groźby lub gdzie przeprowadzki między domami są ekstremalnie częste i destabilizujące. To nie są dowody „uniwersalnej” szkody, lecz silne wskazania do odmowy opieki naprzemiennej w takich sytuacjach.
4. Różnorodność wyników i ograniczenia metodologiczne — wiele badań to badania obserwacyjne z ryzykiem doboru próby i zmiennych zakłócających; stąd wnioski są zróżnicowane i ostrożne. Przeglądy systematyczne zwracają uwagę na heterogeniczność badań.
5. Konsensus ekspercki — ostrożne rekomendacje — grupy eksperckie (np. konsensus naukowców w raporcie Warshaka/APA i inne przeglądy) nie mówią, że shared custody jest zawsze zła; raczej rekomendują ją w «normalnych» warunkach i odradzają w warunkach przemocy, rażącego braku współpracy czy przy bardzo małych dzieciach (dokładne zalecenia różnią się między autorami).
---
Powtarzam: nie ma wiarygodnych badań mówiących „opieka naprzemienna szkodzi dzieciom zawsze i bez względu na okoliczności” — są za to solidne dowody, że skutki zależą od kontekstu.
Czyli jak innych systemach (dop. RWMG)