Solaris napisał/a:
Nie wiem, dlaczego tak masz.
A ja wiem. U mnie w związku musi być ogień. Podobają mi się różne kobiety, ale ciągnie mnie tylko do tych o specyficznym sposobie bycia i charakterze podobnym do mojego. Wiążę się również tylko z tymi, które pociągają u facetów podobne cechy. I to wychodzi bardzo szybko, bo ja sam do tego dążę i celowo prowokuję różne sytuacje obserwując ich reakcje. Dlatego większość moich znajomości na przykład z portali, kończy się po tygodniu w porywach do miesiąca, bo nie każda się nadaje dla mnie i nie dla każdej ja się nadaję. A skoro jesteśmy w temacie randkowych portali, to taka krótka anegdota na niedzielny wieczór...
Lata temu, na sympatii właśnie, wpadła mi w oko taka jedna, do której od razu coś tam napisałem, a ona mnie zlała sikiem prostym, więc następnego dnia już o tym zapomniałem. Jakieś może dwa miesiące później znajomi mnie zaprosili do siebie na grilla. Było nas tam chyba z piętnaście osób, wszyscy w parach, tylko ja sam jak debil, ale miałem to w dupie, bo też dopiero co się rozstałem z taką jedną... koleżanką. No i siedzimy, pijemy, gadamy, grill się kopci, dzieciaki latają, pełna kulturka, żadnej patoli. Nagle jeden koleś się pyta czy może wpaść jego szefowa z pracy, bo ma dzisiaj imieniny, bo gdzieś tam była na jakiejś randce z kimś tam i wyszło gównianie, no i nie ma co ze sobą zrobić w sobotę, a godzina jeszcze młoda. Szefowa z pracy, no to już jednym okiem wyobraźni ją widzę i wiem co będzie dalej, smęcenie o robocie, podlizywanie i włażenie w dupę, ale w sumie nie moja szefowa, nie moja impreza, niech sobie wpada, wisi mi to kalafiorem.
Po około godzinie dojechała ta szefowa i nawet tego nie zauważyłem, bo już byłem lekko napoczęty, a zobaczyłem ją dopiero wtedy jak mi podstawiła pod ryj miskę z ogórkami, które obrała i się mnie pyta czy tyle wystarczy, na co jak to ja parsknąłem tylko śmiechem odpowiadając - a kogo to obchodzi - uznając to za świetny żart swoją drogą
- Zawsze tak rozmawiasz z kobietami?
- Staram się zawsze, ale wychodzi różnie.
- To chyba jakaś bardzo cię skrzywdziła czy już się urodziłeś takim chamem?
- Ojojoj, mocne słowa jak na kogoś, kto nawet się nie przedstawił.
- Nie zasłużyłeś.
- Obejdzie się. Idź może zobacz czy tam gdzieś cię nie ma, co? Mogłabyś?
I tak sobie miło gawędziliśmy przez kilka godzin na różne tematy, przekrzykując pozostałych, którzy próbowali nas godzić, uspokajać, zmieniać temat albo zająć któreś czymś innym, żebyśmy tylko się pozamykali. Zrobiła się noc i zaczął padać deszcz, więc ci co się jeszcze ostali zadzwonili po taksówki i schowaliśmy się w szklarni.
- Jak tam? Uspokoiłaś się już?
- Nie mam ochoty z tobą rozmawiać.
- To nie rozmawiaj.
- To nie zaczynaj.
- Chodź, siadaj na kolana, zamarzniesz tam w tym kącie.
- Nie rozśmieszaj mnie.
- No przestań, poważnie mówię, jesteś cała mokra, a i tak już nigdy się nie zobaczymy...
- O jaka wielka kurwa szkoda!
- Próbuję tylko być dżentelmenem. Chodź siadaj, nie gryzę.
- Daj mi spokój. Gdzie ta zasrana taksówka, ile można czekać.
- Jest sobota w nocy...
- Mógłbyś już się do mnie nie odzywać? Proszę.
- Znasz takie słowo? Dobra już nic nie mówię.
Następnego dnia siedzę sobie w domu i odpalam kompa, żeby zerknąć na moje aukcje wystawione na allegro czy coś się ruszyło od wczoraj. Wchodzę na swoją skrzynkę mailową i widzę jakieś nowe wiadomości między innymi z sympatia.pl czyli norma, zawsze po sobocie spędzonej w domu przed telewizorem budzą się śpiące królewny. Otwieram pierwszą - nudy. Drugą - nudy. Kolejną - nudy. Następną - co robisz gburze? Patrzę na profil i oczom własnym nie wierzę. Laska z którą cały wieczór się żarłem jak pies z kotem okazała się tą samą laską, do której dwa miesiące wcześniej napisałem i mnie obsrała.
- A co, stęskniłaś się?
- A nie wiem w sumie. Tak sobie pomyślałam, że napiszę.
- No tak, przecież jesteś kobietą i musisz mieć ostatnie słowo. No to dajesz młoda.
- Młoda ha ha! Proszę cię. Ale dziękuję, to miłe z twojej strony.
- Nie dopowiadaj sobie, tak mi się wymsknęło, bo jestem jeszcze pijany.
- Słuchaj przystojny kawalerze, miałam wczoraj kijowy dzień, okej?
- Jeszcze kilka godzin temu byłem napakowanym łysym karkiem z dyskoteki. Przez noc wyprzystojniałem?
- Łysym i wytatuowanym, nie przekręcaj moich słów.
- No i teraz zaczynasz gadać jak człowiek.
- Ty jak człowiek mógłbyś mnie zaprosić na randkę czy mam podanie wysłać w PDF
- Jeszcze ci mało po wczorajszym?
- Tak. Mało. Przyjedziesz po mnie czy nie jesteś w stanie?
- Dzisiaj?
- A kiedy? Jestem od ciebie starsza o trzy miesiące i nie mam czasu na pierdoły.
- Daj mi dwie godziny na dojście.
- Dwie godziny? To co ty masz zamiar całego pornhuba obejrzeć do końca?
- Na dojście do siebie.
- Dwie godziny. Na łączach.
- Bajo
Pojechaliśmy tylko na spacer po plaży, a skończyło się na tym, że przesiedzieliśmy tam cały dzień i pół nocy gadając, aż znowu nas deszcz przepędził. Rok później została moją żoną, urodziła mi synka i żyliśmy sobie spokojnie przez ponad osiem lat. Gdyby nie mój upór i bycie debilem, pewnie do dzisiaj bylibyśmy razem. I też mieliśmy psa
Zapytałem ją kiedyś już po latach, dlaczego ja
- Przecież nawet mi nie odpisałaś na pierwszą wiadomość
- Paliłeś papierosy i miałeś to zaznaczone w profilu
- Dalej palę
- Bo jesteś durny
- A impreza na której się poznaliśmy, żadne z nas się wtedy nie popisało
- I właśnie chyba dlatego. Kłóciłam się, bo mnie wkurwiałeś jak wcześniej chyba nikt, ale podobało mi się to, że jesteś sobą, że nie liżesz mi dupy jak każdy, no i to że jesteś zajebiście inteligentnym facetem, a do tego przezabawnym i uroczym jak robisz te swoje groźne miny, zgrywasz twardziela i prężysz muskuły, a wiewiórce byś krzywdy nie zrobił.
- Bo wiewiórkę trudno złapać
- No no, pogadaj sobie jeszcze. Drzewa z korzeniami w całym lesie byś powyrywał, żeby ją dopaść. Od kiedy noszę twoje nazwisko dowiedziałam się co nieco na twój temat, nawet nie wiesz ilu mamy wspólnych znajomych, ale na imprezie byłeś cały czas opanowany i spokojny, a moja babcia zawsze mi mówiła, że prawdziwą naturę mężczyzny poznasz po tym jak się zachowuje, kiedy jest zdenerwowany i kiedy jest pijany.
Podsumowując, to że kobieta podoba mi się fizycznie, samo w sobie nie robi na mnie większego wrażenia, po prostu mój mózg rejestruje dane: ładne cycki/fajna dupa/całkiem niezła z ryja i tyle, przynajmniej na początku. Ale żeby coś więcej się zadziało, to ja muszę najpierw wiedzieć jaka ona jest, a swój typ mam jasno określony i sprecyzowany, dlatego wybieram zawsze podobne do mnie i do siebie pod pewnymi względami, a pozostałym prędzej czy później dziękuję. Nie sądzę, żebym to akurat mógł jeszcze zmienić, więc nie mam też raczej złudzeń, że z następną będę miał inaczej niż do tej pory miałem, dlatego póki co odkładam związki na półkę i skupiam się na samym sobie. Treningi, dieta, sen, relaks, odpoczynek, muzyka, nadrabianie zaległości w hobby, o którym już praktycznie zapomniałem, a kiedyś całe moje życie wokół niego się kręciło i takie tam różne rzeczy, na które albo nie miałem dość czasu, albo nie miałem odpowiednich warunków, albo byłem rozproszony jakimiś innymi gównami, które nie powinny mnie nawet obchodzić. Nie potrwa to długo, bo znam siebie najlepiej i najlepiej wiem ile czasu mogę być sam, a po jakim czasie już zaczyna mnie nosić, ale to jeszcze... Jeszcze 