netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Aplikacje randkowe

521 odpowiedzi20 276 wyświetleńzałożony przez Mniszkówna, 21.11.2025

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 … 9 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 131 do 195 z 522 ]

131

Odp: Aplikacje randkowe
Wujek Czesiek napisał/a:

.... Każda rozmowa kończyła się argumentem nie do zbicia - ale to ty wszedłeś do rodziny i to ty masz się dostosować - nawet jeśli nie chodziło wcale o dziecko, tylko na przykład o psa, który śpi z nami w łóżku, co mnie wkurwia i obrzydza, więc go gonię, a ona woła z powrotem, chociaż rozmawialiśmy na ten temat wielokrotnie, że pies ma zakaz wstępu do sypialni i nie istnieje ani jeden powód, aby o tym dyskutować.
A jak nie pies, to znowu kot, który jest królem i władcą całego domu, łazi po stołach, gdzie stoi mój kubek z kawą albo talerz z obiadem i wszędzie we wszystkim są jego kłaki, więc też go gonię, bo nie będę chyba jadł na stojąco we własnym pieprzonym domu, za który płacę i tego jebanego pchlarza najlepiej to bym wypchał albo spalił w piecu. Tylko że nie mam pieca...
Oczywiście każdy machnie ręką, bo co to są za problemy, żeby robić z tego zagadnienie, ale dla mnie akurat są. Dom jest przede wszystkim dla ludzi, a nie dla piesków i kotków, tym bardziej w sytuacji, kiedy to ja za ten dom płacę, a piesek i kotek mieszkają za darmo, żrą za darmo, robią tylko syf i są do niczego niepotrzebne. Ale nie, to tak nie działa - kotek tutaj był przed tobą i też będzie z nami spał, a ty masz gówno do gadania, nie podoba się, to wracaj do siebie - i taki mamy klimat.

Czesiek, im dłużej ciebie czytam tym większe odnoszę wrażenie, że ty taki trochę wojak Szwejk jesteś big_smile  Dobroduszny, rubaszny, z sercem na dłoni, ale te sploty tej popieprzonej rzeczywistości dopadają cię jakoś częsciej niż statystycznie wydawałoby się, że może ci się to trafić big_smile 

Gdzie się nie obrócisz, tam same przeszkody, jak w jakiejś tragikomedii.

W następnym odcinku co nam zameldujesz posłusznie? big_smile big_smile big_smile

132

Odp: Aplikacje randkowe
Wujek Czesiek napisał/a:
Ela210 napisał/a:

przecież w związku na poważnie zawsze będą jakieś poważne dylematy do rozwiązania- nie tylko dziecko jest takim.
nie w dzieciach problem tylko w waszej postawie i nie chodzi o to, że jestescie niewartosciowi, ale coś robicie nie tak w komunikacji z nimi. Nie tak jak trzeba ustawiacie waszą pozycję.

tak sobie uświadomiłam, jak byłam 2 lata temu na Sympatii, z żadnym mężczyzną nie rozmawiałam o dzieciach przed spotkaniem na zywo

Jak ja byłem na sympatii, a spędziłem tam łącznie chyba 15 lat z przerwami krótszymi bądź dłuższymi, to przed spotkaniem na żywo z każdą kobietą rozmawiałem o tym, że jeśli mam wejść w związek z kimkolwiek, to tylko po to, żeby mieć lepiej, nie gorzej. Wszystkie "kiwały głową" ze zrozumieniem, jednocześnie zapewniając mnie o tym, że one też i że to i że śmo... dopiero po jakimś czasie się okazywało, że owszem zrozumiały, ale tylko tą część, która dotyczyła ich samych, a więc to one mają mieć lepiej, a ja jestem od tego, żeby to sprawić, najlepiej w ogóle nie poruszając żadnych kwestii dotyczących tego, czego ja mógłbym chcieć lub na przykład nie chcieć. Każda rozmowa kończyła się argumentem nie do zbicia - ale to ty wszedłeś do rodziny i to ty masz się dostosować - nawet jeśli nie chodziło wcale o dziecko, tylko na przykład o psa, który śpi z nami w łóżku, co mnie wkurwia i obrzydza, więc go gonię, a ona woła z powrotem, chociaż rozmawialiśmy na ten temat wielokrotnie, że pies ma zakaz wstępu do sypialni i nie istnieje ani jeden powód, aby o tym dyskutować.
A jak nie pies, to znowu kot, który jest królem i władcą całego domu, łazi po stołach, gdzie stoi mój kubek z kawą albo talerz z obiadem i wszędzie we wszystkim są jego kłaki, więc też go gonię, bo nie będę chyba jadł na stojąco we własnym pieprzonym domu, za który płacę i tego jebanego pchlarza najlepiej to bym wypchał albo spalił w piecu. Tylko że nie mam pieca...
Oczywiście każdy machnie ręką, bo co to są za problemy, żeby robić z tego zagadnienie, ale dla mnie akurat są. Dom jest przede wszystkim dla ludzi, a nie dla piesków i kotków, tym bardziej w sytuacji, kiedy to ja za ten dom płacę, a piesek i kotek mieszkają za darmo, żrą za darmo, robią tylko syf i są do niczego niepotrzebne. Ale nie, to tak nie działa - kotek tutaj był przed tobą i też będzie z nami spał, a ty masz gówno do gadania, nie podoba się, to wracaj do siebie - i taki mamy klimat.

Tja. Psiecko i kociecko, dziwnym trafem jest to głównie przypadłość kobiet.

133

Odp: Aplikacje randkowe
Salomonka napisał/a:

W następnym odcinku co nam zameldujesz posłusznie? big_smile big_smile big_smile

Na kolejny odcinek trochę sobie wszyscy poczekają big_smile
Im dłużej siedzę sam, tym bardziej zaczynam doceniać święty spokój. Laska od której wynajmuję chatę przyszła dzisiaj spisać liczniki na klatce i napisała mi o tym w esemesie nie wiem właściwie po co. No i słyszę przez drzwi jak tam kurwuje, bo akurat trwa remont całej klatki schodowej i skrzynki z licznikami są pozaklejane folią i taśmą, a wszystko jest upierdolone tak że masakra, no i żeby tam się do tych liczników dostać, to trzeba się usyfić, a że ona mała jak pchła, to nawet nie ma jak tam sięgnąć, no więc idę tam do niej...

- O, a ty w domu? Patrzę ciemno w oknach, to myślałam, że już gdzieś balujesz, sobota, andrzejki
- Tak samo baluję jak i ty. Gdzie tam, siedzę przy kompie i tworzę, dlatego ciemno
- A no tak, komponujesz, mhm... Zrobię tylko zdjęcie jak zerwiesz tu to gówno i coś mi puścisz swojego
- Jasne. Nie ma takiej możliwości
- No weź, to chociaż herbaty mi zrób, zmarzłam że nie wiem
- Mogłaś trochę wcześniej dać znać, że wpadniesz, mam syf na chacie i trochę nie wypada
- Przestań. Żartowałam. Nie to nie!
- Nie że nie, ale dzisiaj jest akurat słaby moment
- Naprawdę żartowałam, nawet nie mam czasu na pogaduchy, dobra coś tam widać, dzięki za pomoc
- Uważaj, nie dotykaj ścian, bo cała się up... dobra, zmykaj już, ja tu ogarnę

Oczywiście, że ostatnie o czym myślałem jak tam stałem, to porozrzucane szmaty w pokoju, niepościelone łóżko w sypialni i kubek po kawie w zlewie. Nie chodziło wcale o syf, tylko o to, że w ogóle nie mam ochoty na żadne spotkania z kimkolwiek, a zwłaszcza w takich "dwuznacznych" okolicznościach, gdzie w sobotę wieczorem jesteśmy sami u mnie w mieszkaniu, to proszenie się o kłopoty, których ja nie chcę mieć ani teraz, ani w dającej się przewidzieć przyszłości. Poza tym mam akurat przypływ weny i nie chcę się rozpraszać. Życie samemu nie jest wcale takie chujowe jak człowiek ma zajęcie, a ja mam ich pełno różnych i na wszystko wiecznie zbyt mało czasu. Nawet do sklepu nie chciało mi się dzisiaj z domu wychodzić, żeby iść po chleb i jajka na rano, a ta mi tu jakieś herbaty jeszcze wymyśla, no pogięło ją chyba smile

134 Ostatnio edytowany przez blueangel (2025-11-30 01:03:33)

Odp: Aplikacje randkowe

i gdzie ta dwuznaczna sytuacja? ty zdajesz sb sprawe, ze ona serio chciala tylko sie napic herbaty i chwilke pogadac? cos jak wpasc do koLezanki na kawe? nie rozumiem, dlaczego wy wszystko interpretujecie jako flirt/zaproszenie do seksu i ze jak ktos jest mily to na was leci. masakra.

135

Odp: Aplikacje randkowe
blueangel napisał/a:

i gdzie ta dwuznaczna sytuacja? ty zdajesz sb sprawe, ze ona serio chciala tylko sie napic herbaty i chwilke pogadac? cos jak wpasc do koLezanki na kawe? nie rozumiem, dlaczego wy wszystko interpretujecie jako flirt/zaproszenie do seksu i ze jak ktos jest mily to na was leci. masakra.

Miłe są dla mnie kasjerki w biedrze i panie na mięsnym oraz dziewczyny z biura czy koleżanki z którymi pracuję, ale jakoś żadna nigdzie mnie nie zaprasza, ani same też nie proponują, żeby wbić do mnie na chatę. Nie wiem dlaczego, może dlatego, że wciąż noszę ślubną obrączkę, a może istnieje jakiś inny powód smile
Gdybyś była moją partnerką i dowiedziałbym się o tym, że podczas mojej nieobecności gościłaś innego pana w sobotę wieczorem na kawce, to w tej samej sekundzie przestałabyś nią być, jeszcze zanim zdążyłabyś nabrać powietrza, żeby cokolwiek powiedzieć. Dwuznaczna sytuacja, jak sama nazwa wskazuje, polega na tym, że jest dwuznaczna. Nie wiem czego ona chciała i nie odczuwam wewnętrznej potrzeby posiadania tej wiedzy. Podobnie byłoby w przypadku, gdybym o czymś takim się dowiedział od mojej żony czy dziewczyny.

136

Odp: Aplikacje randkowe
blueangel napisał/a:

nie rozumiem, dlaczego wy wszystko interpretujecie jako flirt/zaproszenie do seksu i ze jak ktos jest mily to na was leci. masakra.

Bo niemała część facetów spotyka się z jakąkolwiek życzliwością kobiet w ich stronę tylko w takiej sytuacji. Kawa/herbata/cokolwiek pojawia się tylko jak czegoś chcą - seksu lub przysługi.

137

Odp: Aplikacje randkowe
Wujek Czesiek napisał/a:
Ela210 napisał/a:

przecież w związku na poważnie zawsze będą jakieś poważne dylematy do rozwiązania- nie tylko dziecko jest takim.
nie w dzieciach problem tylko w waszej postawie i nie chodzi o to, że jestescie niewartosciowi, ale coś robicie nie tak w komunikacji z nimi. Nie tak jak trzeba ustawiacie waszą pozycję.

tak sobie uświadomiłam, jak byłam 2 lata temu na Sympatii, z żadnym mężczyzną nie rozmawiałam o dzieciach przed spotkaniem na zywo

Jak ja byłem na sympatii, a spędziłem tam łącznie chyba 15 lat z przerwami krótszymi bądź dłuższymi, to przed spotkaniem na żywo z każdą kobietą rozmawiałem o tym, że jeśli mam wejść w związek z kimkolwiek, to tylko po to, żeby mieć lepiej, nie gorzej. Wszystkie "kiwały głową" ze zrozumieniem, jednocześnie zapewniając mnie o tym, że one też i że to i że śmo... dopiero po jakimś czasie się okazywało, że owszem zrozumiały, ale tylko tą część, która dotyczyła ich samych, a więc to one mają mieć lepiej, a ja jestem od tego, żeby to sprawić, najlepiej w ogóle nie poruszając żadnych kwestii dotyczących tego, czego ja mógłbym chcieć lub na przykład nie chcieć. Każda rozmowa kończyła się argumentem nie do zbicia - ale to ty wszedłeś do rodziny i to ty masz się dostosować - nawet jeśli nie chodziło wcale o dziecko, tylko na przykład o psa, który śpi z nami w łóżku, co mnie wkurwia i obrzydza, więc go gonię, a ona woła z powrotem, chociaż rozmawialiśmy na ten temat wielokrotnie, że pies ma zakaz wstępu do sypialni i nie istnieje ani jeden powód, aby o tym dyskutować.
A jak nie pies, to znowu kot, który jest królem i władcą całego domu, łazi po stołach, gdzie stoi mój kubek z kawą albo talerz z obiadem i wszędzie we wszystkim są jego kłaki, więc też go gonię, bo nie będę chyba jadł na stojąco we własnym pieprzonym domu, za który płacę i tego jebanego pchlarza najlepiej to bym wypchał albo spalił w piecu. Tylko że nie mam pieca...
Oczywiście każdy machnie ręką, bo co to są za problemy, żeby robić z tego zagadnienie, ale dla mnie akurat są. Dom jest przede wszystkim dla ludzi, a nie dla piesków i kotków, tym bardziej w sytuacji, kiedy to ja za ten dom płacę, a piesek i kotek mieszkają za darmo, żrą za darmo, robią tylko syf i są do niczego niepotrzebne. Ale nie, to tak nie działa - kotek tutaj był przed tobą i też będzie z nami spał, a ty masz gówno do gadania, nie podoba się, to wracaj do siebie - i taki mamy klimat.

No to o czym piszesz świadczy o tym, że wybierasz specyficzne kobiety. Mam pytanie, komunikujesz się wprost?
tyle tu na forum było wątków na temat psów , że po tym jak dowiedziałam się że mój mężczyzna , wtedy potencjalny kandydat ma zwierzę, to chyba już 3 pytanie do niego to było pytanie czy zwierzę śpi w łóżku z nim.
gdyby odpowiedż była na tak, albo czasami- to nie byłoby dalszych rozmów.
Na marginesie: zwierzę mnie uwielbia, do sypialni może wchodzić po głaski, ale na łóżko nie i zwierzę to rozumie smile

to co łaczy historie o których opowiadasz to brak szacunku do Ciebie jako mężczyzny- być może wybierasz kobiety które napatrzyły się na taki wzór w domu i cięzko to wyplenić. hipoteża do sprawdzenia.

138 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2025-11-30 12:16:37)

Odp: Aplikacje randkowe
blueangel napisał/a:

i gdzie ta dwuznaczna sytuacja? ty zdajesz sb sprawe, ze ona serio chciala tylko sie napic herbaty i chwilke pogadac? cos jak wpasc do koLezanki na kawe? nie rozumiem, dlaczego wy wszystko interpretujecie jako flirt/zaproszenie do seksu i ze jak ktos jest mily to na was leci. masakra.

big_smile jednak obstawiam jego wersję big_smile  To nie dobra znajoma, tylko landlordka. I pewnie nia ma lat 20 parę, tylko trochę wiecej.

PS obraczkę noszą faceci, którzy chcą zwabić babki na seks.. Wujek Czesiek, Ty cwana gapo smile

139

Odp: Aplikacje randkowe
blueangel napisał/a:

i gdzie ta dwuznaczna sytuacja? ty zdajesz sb sprawe, ze ona serio chciala tylko sie napic herbaty i chwilke pogadac? cos jak wpasc do koLezanki na kawe? nie rozumiem, dlaczego wy wszystko interpretujecie jako flirt/zaproszenie do seksu i ze jak ktos jest mily to na was leci. masakra.

Z księżyca spadłaś? smile

140

Odp: Aplikacje randkowe
assassin napisał/a:

Tja. Psiecko i kociecko, dziwnym trafem jest to głównie przypadłość kobiet.

A zdziwiłbyś się, nie głównie smile
Co moim zdaniem jest akurat plusem u mężczyzny.

141

Odp: Aplikacje randkowe
Wujek Czesiek napisał/a:
Salomonka napisał/a:

W następnym odcinku co nam zameldujesz posłusznie? big_smile big_smile big_smile

Na kolejny odcinek trochę sobie wszyscy poczekają big_smile
Im dłużej siedzę sam, tym bardziej zaczynam doceniać święty spokój. Laska od której wynajmuję chatę przyszła dzisiaj spisać liczniki na klatce i napisała mi o tym w esemesie nie wiem właściwie po co. No i słyszę przez drzwi jak tam kurwuje, bo akurat trwa remont całej klatki schodowej i skrzynki z licznikami są pozaklejane folią i taśmą, a wszystko jest upierdolone tak że masakra, no i żeby tam się do tych liczników dostać, to trzeba się usyfić, a że ona mała jak pchła, to nawet nie ma jak tam sięgnąć, no więc idę tam do niej...

- O, a ty w domu? Patrzę ciemno w oknach, to myślałam, że już gdzieś balujesz, sobota, andrzejki
- Tak samo baluję jak i ty. Gdzie tam, siedzę przy kompie i tworzę, dlatego ciemno
- A no tak, komponujesz, mhm... Zrobię tylko zdjęcie jak zerwiesz tu to gówno i coś mi puścisz swojego
- Jasne. Nie ma takiej możliwości
- No weź, to chociaż herbaty mi zrób, zmarzłam że nie wiem
- Mogłaś trochę wcześniej dać znać, że wpadniesz, mam syf na chacie i trochę nie wypada
- Przestań. Żartowałam. Nie to nie!
- Nie że nie, ale dzisiaj jest akurat słaby moment
- Naprawdę żartowałam, nawet nie mam czasu na pogaduchy, dobra coś tam widać, dzięki za pomoc
- Uważaj, nie dotykaj ścian, bo cała się up... dobra, zmykaj już, ja tu ogarnę

Oczywiście, że ostatnie o czym myślałem jak tam stałem, to porozrzucane szmaty w pokoju, niepościelone łóżko w sypialni i kubek po kawie w zlewie. Nie chodziło wcale o syf, tylko o to, że w ogóle nie mam ochoty na żadne spotkania z kimkolwiek, a zwłaszcza w takich "dwuznacznych" okolicznościach, gdzie w sobotę wieczorem jesteśmy sami u mnie w mieszkaniu, to proszenie się o kłopoty, których ja nie chcę mieć ani teraz, ani w dającej się przewidzieć przyszłości. Poza tym mam akurat przypływ weny i nie chcę się rozpraszać. Życie samemu nie jest wcale takie chujowe jak człowiek ma zajęcie, a ja mam ich pełno różnych i na wszystko wiecznie zbyt mało czasu. Nawet do sklepu nie chciało mi się dzisiaj z domu wychodzić, żeby iść po chleb i jajka na rano, a ta mi tu jakieś herbaty jeszcze wymyśla, no pogięło ją chyba smile

Podoba Ci się ona? Bo z tego w jaki sposób opisujesz sytuacje tak wynika.

Jakby Ci się nie podobała, to byś tu o niej nam nie pisał tylko od razu o niej zapomniał.
Albo i zrobiłbyś jej tej herbaty czy kawy ot tak po koleżeńsku, po sąsiedzku, bez podtekstów. I też byś o tym tu nie wspominał, bo po co.

142

Odp: Aplikacje randkowe
złoto napisał/a:
Wujek Czesiek napisał/a:
Salomonka napisał/a:

W następnym odcinku co nam zameldujesz posłusznie? big_smile big_smile big_smile

Na kolejny odcinek trochę sobie wszyscy poczekają big_smile
Im dłużej siedzę sam, tym bardziej zaczynam doceniać święty spokój. Laska od której wynajmuję chatę przyszła dzisiaj spisać liczniki na klatce i napisała mi o tym w esemesie nie wiem właściwie po co. No i słyszę przez drzwi jak tam kurwuje, bo akurat trwa remont całej klatki schodowej i skrzynki z licznikami są pozaklejane folią i taśmą, a wszystko jest upierdolone tak że masakra, no i żeby tam się do tych liczników dostać, to trzeba się usyfić, a że ona mała jak pchła, to nawet nie ma jak tam sięgnąć, no więc idę tam do niej...

- O, a ty w domu? Patrzę ciemno w oknach, to myślałam, że już gdzieś balujesz, sobota, andrzejki
- Tak samo baluję jak i ty. Gdzie tam, siedzę przy kompie i tworzę, dlatego ciemno
- A no tak, komponujesz, mhm... Zrobię tylko zdjęcie jak zerwiesz tu to gówno i coś mi puścisz swojego
- Jasne. Nie ma takiej możliwości
- No weź, to chociaż herbaty mi zrób, zmarzłam że nie wiem
- Mogłaś trochę wcześniej dać znać, że wpadniesz, mam syf na chacie i trochę nie wypada
- Przestań. Żartowałam. Nie to nie!
- Nie że nie, ale dzisiaj jest akurat słaby moment
- Naprawdę żartowałam, nawet nie mam czasu na pogaduchy, dobra coś tam widać, dzięki za pomoc
- Uważaj, nie dotykaj ścian, bo cała się up... dobra, zmykaj już, ja tu ogarnę

Oczywiście, że ostatnie o czym myślałem jak tam stałem, to porozrzucane szmaty w pokoju, niepościelone łóżko w sypialni i kubek po kawie w zlewie. Nie chodziło wcale o syf, tylko o to, że w ogóle nie mam ochoty na żadne spotkania z kimkolwiek, a zwłaszcza w takich "dwuznacznych" okolicznościach, gdzie w sobotę wieczorem jesteśmy sami u mnie w mieszkaniu, to proszenie się o kłopoty, których ja nie chcę mieć ani teraz, ani w dającej się przewidzieć przyszłości. Poza tym mam akurat przypływ weny i nie chcę się rozpraszać. Życie samemu nie jest wcale takie chujowe jak człowiek ma zajęcie, a ja mam ich pełno różnych i na wszystko wiecznie zbyt mało czasu. Nawet do sklepu nie chciało mi się dzisiaj z domu wychodzić, żeby iść po chleb i jajka na rano, a ta mi tu jakieś herbaty jeszcze wymyśla, no pogięło ją chyba smile

Podoba Ci się ona? Bo z tego w jaki sposób opisujesz sytuacje tak wynika.

Jakby Ci się nie podobała, to byś tu o niej nam nie pisał tylko od razu o niej zapomniał.
Albo i zrobiłbyś jej tej herbaty czy kawy ot tak po koleżeńsku, po sąsiedzku, bez podtekstów. I też byś o tym tu nie wspominał, bo po co.

Kurde jakby nie ten bałagan w chacie...

143 Ostatnio edytowany przez Kaszpir007 (2025-11-30 14:21:11)

Odp: Aplikacje randkowe

Niestety Czesiu ma rację, jeśli chodzi o trzymanie psów czy kotów w mieszkaniach big_smile
Miałem kota i psa przez wiele lat – kota około 12.
Trafił do nas od znajomej, która „ratuje” zwierzęta.
Był dziki, nie umiał walczyć o jedzenie i nie miał szans na przetrwanie.
Nie potrafił miauczeć, do końca pozostał pół-dziki.
Żył na zewnątrz, przychodził tylko po jedzenie i czasem na pogłaskanie.
Pamiętam, jak wracałem samochodem, a on biegł na powitanie i czekał, aż wysiądę, po czym odprowadzał mnie kawałek big_smile
Gdy pojawiał się ktoś obcy, znikał aż do ich wyjścia.
Niestety kiedyś coś go rozszarpało, ale biedak czekał na mnie po pracy, by się pożegnać…
Psa miałem dużego, takiego, którego mrozy -20°C nie ruszały – leżał w śniegu zadowolony i nie chciał wejść do domu big_smile
Kota trzymałem chwilę w domu, ale sierść była wszędzie – w jedzeniu, w kawie – tragedia.
Sprzątałem kilka razy dziennie, a i tak pełno jej było wszędzie.
Miał własny pokój z kuwetą zamykaną i filtrem, a mimo to zapach roznosił się po całym domu.
Patrząc na mieszkania właścicieli psów i kotów, widzę brud i bałagan.
A ci, co pozwalają spać zwierzętom w łóżku czy je całują?
Obrzydzenie bierze, myśląc o pasożytach i chorobach.
Tak naprawdę ani kot nie są zwierzętami domowymi – od zawsze miały konkretne zadania i były użytkowe.
Mój pies w założeniach pilnował zwierząt w gospodarstwie (owiec, baranów itd.).
Teraz jednak często zastępują ludziom partnera lub dziecko.

144

Odp: Aplikacje randkowe
Bert44 napisał/a:
złoto napisał/a:
Wujek Czesiek napisał/a:

Na kolejny odcinek trochę sobie wszyscy poczekają big_smile
Im dłużej siedzę sam, tym bardziej zaczynam doceniać święty spokój. Laska od której wynajmuję chatę przyszła dzisiaj spisać liczniki na klatce i napisała mi o tym w esemesie nie wiem właściwie po co. No i słyszę przez drzwi jak tam kurwuje, bo akurat trwa remont całej klatki schodowej i skrzynki z licznikami są pozaklejane folią i taśmą, a wszystko jest upierdolone tak że masakra, no i żeby tam się do tych liczników dostać, to trzeba się usyfić, a że ona mała jak pchła, to nawet nie ma jak tam sięgnąć, no więc idę tam do niej...

- O, a ty w domu? Patrzę ciemno w oknach, to myślałam, że już gdzieś balujesz, sobota, andrzejki
- Tak samo baluję jak i ty. Gdzie tam, siedzę przy kompie i tworzę, dlatego ciemno
- A no tak, komponujesz, mhm... Zrobię tylko zdjęcie jak zerwiesz tu to gówno i coś mi puścisz swojego
- Jasne. Nie ma takiej możliwości
- No weź, to chociaż herbaty mi zrób, zmarzłam że nie wiem
- Mogłaś trochę wcześniej dać znać, że wpadniesz, mam syf na chacie i trochę nie wypada
- Przestań. Żartowałam. Nie to nie!
- Nie że nie, ale dzisiaj jest akurat słaby moment
- Naprawdę żartowałam, nawet nie mam czasu na pogaduchy, dobra coś tam widać, dzięki za pomoc
- Uważaj, nie dotykaj ścian, bo cała się up... dobra, zmykaj już, ja tu ogarnę

Oczywiście, że ostatnie o czym myślałem jak tam stałem, to porozrzucane szmaty w pokoju, niepościelone łóżko w sypialni i kubek po kawie w zlewie. Nie chodziło wcale o syf, tylko o to, że w ogóle nie mam ochoty na żadne spotkania z kimkolwiek, a zwłaszcza w takich "dwuznacznych" okolicznościach, gdzie w sobotę wieczorem jesteśmy sami u mnie w mieszkaniu, to proszenie się o kłopoty, których ja nie chcę mieć ani teraz, ani w dającej się przewidzieć przyszłości. Poza tym mam akurat przypływ weny i nie chcę się rozpraszać. Życie samemu nie jest wcale takie chujowe jak człowiek ma zajęcie, a ja mam ich pełno różnych i na wszystko wiecznie zbyt mało czasu. Nawet do sklepu nie chciało mi się dzisiaj z domu wychodzić, żeby iść po chleb i jajka na rano, a ta mi tu jakieś herbaty jeszcze wymyśla, no pogięło ją chyba smile

Podoba Ci się ona? Bo z tego w jaki sposób opisujesz sytuacje tak wynika.

Jakby Ci się nie podobała, to byś tu o niej nam nie pisał tylko od razu o niej zapomniał.
Albo i zrobiłbyś jej tej herbaty czy kawy ot tak po koleżeńsku, po sąsiedzku, bez podtekstów. I też byś o tym tu nie wspominał, bo po co.

Kurde jakby nie ten bałagan w chacie...

Nauka na przyszłość-posprzatać, bo nie znacie dnia ani godziny. smile

145 Ostatnio edytowany przez złoto (2025-11-30 15:02:51)

Odp: Aplikacje randkowe
Kaszpir007 napisał/a:

Niestety Czesiu ma rację, jeśli chodzi o trzymanie psów czy kotów w mieszkaniach big_smile
Miałem kota i psa przez wiele lat – kota około 12.
Trafił do nas od znajomej, która „ratuje” zwierzęta.
Był dziki, nie umiał walczyć o jedzenie i nie miał szans na przetrwanie.
Nie potrafił miauczeć, do końca pozostał pół-dziki.
Żył na zewnątrz, przychodził tylko po jedzenie i czasem na pogłaskanie.
Pamiętam, jak wracałem samochodem, a on biegł na powitanie i czekał, aż wysiądę, po czym odprowadzał mnie kawałek big_smile
Gdy pojawiał się ktoś obcy, znikał aż do ich wyjścia.
Niestety kiedyś coś go rozszarpało, ale biedak czekał na mnie po pracy, by się pożegnać…
Psa miałem dużego, takiego, którego mrozy -20°C nie ruszały – leżał w śniegu zadowolony i nie chciał wejść do domu big_smile
Kota trzymałem chwilę w domu, ale sierść była wszędzie – w jedzeniu, w kawie – tragedia.
Sprzątałem kilka razy dziennie, a i tak pełno jej było wszędzie.
Miał własny pokój z kuwetą zamykaną i filtrem, a mimo to zapach roznosił się po całym domu.
Patrząc na mieszkania właścicieli psów i kotów, widzę brud i bałagan.
A ci, co pozwalają spać zwierzętom w łóżku czy je całują?
Obrzydzenie bierze, myśląc o pasożytach i chorobach.
Tak naprawdę ani kot nie są zwierzętami domowymi – od zawsze miały konkretne zadania i były użytkowe.
Mój pies w założeniach pilnował zwierząt w gospodarstwie (owiec, baranów itd.).
Teraz jednak często zastępują ludziom partnera lub dziecko.

Sugerujesz, że meżczyzna z psem, czy kotem w domu-że wziął sobie zwierzaka zamiast żony czy dziecka?  Nie szłabym tak daleko w taką interpretacje. Uważałabym, że po prostu lubi zwierzęta-jak pisałam, dla mnie to plus. Właściwie to jeden z plusów.

Niektórzy nawet wykorzystują swoje psy na spacerze do podrywów. Do obcej kobiety nijak czasem zagadać, ale jak Ty masz psa, ona ma psa i spotykacie sie w parku na spacerze, znajomość przychodzi naturalnie.

A psy i koty są udomowione. Barany chyba też trochę,  choć  do mieszkania to one się nie nadają. smile

146

Odp: Aplikacje randkowe
złoto napisał/a:
Bert44 napisał/a:
złoto napisał/a:

Podoba Ci się ona? Bo z tego w jaki sposób opisujesz sytuacje tak wynika.

Jakby Ci się nie podobała, to byś tu o niej nam nie pisał tylko od razu o niej zapomniał.
Albo i zrobiłbyś jej tej herbaty czy kawy ot tak po koleżeńsku, po sąsiedzku, bez podtekstów. I też byś o tym tu nie wspominał, bo po co.

Kurde jakby nie ten bałagan w chacie...

Nauka na przyszłość-posprzatać, bo nie znacie dnia ani godziny. smile

No. Uczę teraz dzieciaki tego. Moze sie przyda jak u Czeska kiedyś?
- Moze wpaść do mnie Zośka?
- Do tego burdelu? Nie ma mowy smile

147 Ostatnio edytowany przez Kaszpir007 (2025-11-30 15:25:17)

Odp: Aplikacje randkowe
złoto napisał/a:

Sugerujesz, że meżczyzna z psem, czy kotem w domu-że wziął sobie zwierzaka zamiast żony czy dziecka?  Nie szłabym tak daleko w taką interpretacje. Uważałabym, że po prostu lubi zwierzęta-jak pisałam, dla mnie to plus. Właściwie to jeden z plusów.

Niektórzy nawet wykorzystują swoje psy na spacerze do podrywów. Do obcej kobiety nijak czasem zagadać, ale jak Ty masz psa, ona ma psa i spotykacie sie w parku na spacerze, znajomość przychodzi naturalnie.

A psy i koty są udomowione. Barany chyba też trochę,  choć  do mieszkania to one się nie nadają. smile

A co? Może nie?

Są pary, które mają pieska zamiast dziecka.
Znam kobiety, dla których ich piesek to prawdziwy „dzidziuś”.
Pamiętam panią, która miała całą garderobę dla swojego pupila – od strojów na wybieg w psim parku, po wizyty w psim SPA i u fryzjera z wyższej półki. Firmy prześcigają się w produkcji odzieży i gadżetów dla psów i kotów, bo popyt jest ogromny.
Wspólne zdjęcia z wyjazdów, spanie wspólne w jednym łóżku, całowanie ...

U mnie kot był zupełnie inny – łowił myszy, wygrzewał się na słońcu, polował, chodził własnymi ścieżkami, wpadał tylko coś przekąsić i dać się pogłaskać (o ile miał humor).
Kiedyś koty pilnowały, żeby mysz się w domu nie panoszyła, a psy broniły, ciągnęły zaprzęgi albo pilnowały stada innych zwierząt.
Niedawno pojawiły się „genetyczne maskotki” – psy kanapowe dla ludzi szukających w nich substytutu dziecka albo partnera.
Dopasowane do chowu klatkowego (czytaj małego mieszkania).

Problem w tym, że każdy pies źle znosi samotność – po kilku godzinach samopas psychika mu siada.
Trzymanie psa w mieszkaniu to jak kara więzienia – wystarczy posłuchać, jak u mojej mamy w bloku pies sąsiada wyje od rana do wieczora, rzuca się na drzwi i drapie, byle wyjść.
To jak trzymanie kury w klatce – patologia w czystej postaci.
Ale większość ludzi ma gdzieś dobro zwierzęcia, liczy się tylko ich własny komfort i dobre samopoczucie. big_smile

148

Odp: Aplikacje randkowe
Kaszpir007 napisał/a:
złoto napisał/a:

Sugerujesz, że meżczyzna z psem, czy kotem w domu-że wziął sobie zwierzaka zamiast żony czy dziecka?  Nie szłabym tak daleko w taką interpretacje. Uważałabym, że po prostu lubi zwierzęta-jak pisałam, dla mnie to plus. Właściwie to jeden z plusów.

Niektórzy nawet wykorzystują swoje psy na spacerze do podrywów. Do obcej kobiety nijak czasem zagadać, ale jak Ty masz psa, ona ma psa i spotykacie sie w parku na spacerze, znajomość przychodzi naturalnie.

A psy i koty są udomowione. Barany chyba też trochę,  choć  do mieszkania to one się nie nadają. smile

A co? Może nie?

Są pary, które mają pieska zamiast dziecka.
Znam kobiety, dla których ich piesek to prawdziwy „dzidziuś”.
Pamiętam panią, która miała całą garderobę dla swojego pupila – od strojów na wybieg w psim parku, po wizyty w psim SPA i u fryzjera z wyższej półki. Firmy prześcigają się w produkcji odzieży i gadżetów dla psów i kotów, bo popyt jest ogromny.
Wspólne zdjęcia z wyjazdów, spanie wspólne w jednym łóżku, całowanie ...

U mnie kot był zupełnie inny – łowił myszy, wygrzewał się na słońcu, polował, chodził własnymi ścieżkami, wpadał tylko coś przekąsić i dać się pogłaskać (o ile miał humor).
Kiedyś koty pilnowały, żeby mysz się w domu nie panoszyła, a psy broniły, ciągnęły zaprzęgi albo pilnowały stada innych zwierząt.
Niedawno pojawiły się „genetyczne maskotki” – psy kanapowe dla ludzi szukających w nich substytutu dziecka albo partnera.
Dopasowane do chowu klatkowego (czytaj małego mieszkania).

Problem w tym, że każdy pies źle znosi samotność – po kilku godzinach samopas psychika mu siada.
Trzymanie psa w mieszkaniu to jak kara więzienia – wystarczy posłuchać, jak u mojej mamy w bloku pies sąsiada wyje od rana do wieczora, rzuca się na drzwi i drapie, byle wyjść.
To jak trzymanie kury w klatce – patologia w czystej postaci.
Ale większość ludzi ma gdzieś dobro zwierzęcia, liczy się tylko ich własny komfort i dobre samopoczucie. big_smile

W blokach, w mieszkaniach nie ma myszy. A jednak ludzie maja koty.

Myślę też, że lepiej dla psa siedzieć 8 godzin w ciepłym mieszkaniu na swoim materacyku, oprócz tego mieć regularne, pełnowartościowe posiłki, opiekę weterynaryjną a potem spacery, zabawe i kontakt z człowiekiem, niż siedzieć przez ten czas w schronisku, a wiemy przecież, jakie tam są warunki. I ten wszechobecny halas 24./24. Inna kwestia, to że nie każde schronisko ma wolontariat.

Co do gromerów, spania psów w łóżkach, ubierania je w psie ubranka - nic mi do tego, dopóki pies nie jest bity, głodzony, nie ma szczepień, nie chodzi do weterynarza, albo jest oddawany do schroniska gdy się znudzi. Krzywda się psu nie dzieje - nie mam pytań.

Są też zwierzaki na wsiach typu psy na łańcuchach, koty bez opieki weterynaryjnej, nie odrobaczane, nie szczepione, nie wysterylizowane, co rok nowy miot szczeniaków i kociaków - ale ich "właściciele" to są ludzie takie typowe buraki ze wsi, na szczęście teraz świadomość ludzi wzrosła i wiedzą, ze pies nie naje się chlebem moczonym w garczku z wodą i że kota tez trzeba zaszczepić u weterynarza i leczyć jak zachoruje na przykład na koci katar czy cos takiego.


Dla Ciebie Kaszpir rada - od razu szukaj pani bez zwierząt, nie bardzo rozumiem czemu Cię tak bardzo rusza która ma kota czy psa i czy go ubiera czy nie, skoro to nie jest Twoja grupa docelowa?

149 Ostatnio edytowany przez blueangel (2025-11-30 16:43:02)

Odp: Aplikacje randkowe
Bert44 napisał/a:
blueangel napisał/a:

i gdzie ta dwuznaczna sytuacja? ty zdajesz sb sprawe, ze ona serio chciala tylko sie napic herbaty i chwilke pogadac? cos jak wpasc do koLezanki na kawe? nie rozumiem, dlaczego wy wszystko interpretujecie jako flirt/zaproszenie do seksu i ze jak ktos jest mily to na was leci. masakra.

Z księżyca spadłaś? smile


bo taktuje as jak ludzi, a wg cb sie nie powinno was tak traktowac?


poza tym z tego, co zrozumialam to JEJ mieszkanie, ktore mu wynajmuje, wiec herbata/rozmowa, zreszta jej obojetnie co moglo byc pretekstem, byle zeby rzucic okiem,w jakim stanie jest mieszkanie, czy cos nie zepsute itd bo ludzie/wynajmujacy sa rozni i pewnie nie przyszlo jej do glowy, ze w 21 wiekuw cywilizowanym kraju moze stac sie ofiara molestowania, bo typ sb ubzdural, ze wprasza sie na seks. ja serio nie wpadlabym nawet na taki pomysl.

150

Odp: Aplikacje randkowe
blueangel napisał/a:

bo taktuje as jak ludzi, a wg cb sie nie powinno was tak traktowac?


Chodzi o to, że spotkania 1:1 na kawkę i bycie miłą się prawie nie zdarzają. To spokojnie w 80-90% przypadków ma jakiś ukryty motyw.

151 Ostatnio edytowany przez blueangel (2025-11-30 16:51:57)

Odp: Aplikacje randkowe
Jack Sparrow napisał/a:
blueangel napisał/a:

bo taktuje as jak ludzi, a wg cb sie nie powinno was tak traktowac?


Chodzi o to, że spotkania 1:1 na kawkę i bycie miłą się prawie nie zdarzają. To spokojnie w 80-90% przypadków ma jakiś ukryty motyw.


a dziwisz sie, ze kobiety nie sa mile, skoro sobie nadinterpretujecie, w zwiazku z czym kobiety maja zle doswiadczenia i potem wola byc na dystans? jedyny wniosek z tego, ze was nie mozna traktowac jak ludzi tylko podludzi, bo usmiech albo zwykla herbata ze zwyklym znajomym, ktorego sie jakis czas juz zna i normalnie gada, a nawet wynajmuje mu chate  to moze byc zaproszenie do seksu. masakra. az strach porozmawiac, jak mu sie tam mieszka, bo tym bardziej pokaze, ze jej sie podoba i nie ma innej opcji na zblizenie, wiec z desperacji naciska przeciez na niego.oczywiscie ironia.

152

Odp: Aplikacje randkowe
złoto napisał/a:

Podoba Ci się ona?

Podoba, po co miałbym kłamać. Po prostu dla mnie na ten moment, to nie jest odpowiedni czas na sprawdzanie co będzie dalej.

A w kwestii zwierząt, to ja tam nic nie mam na przeciwko ani wizawi, tylko no kur... kurde są jakieś granice wszystkiego.

Przykład

Wracam z pracy. Parkuję pod blokiem, moja siedzi na ławce przed klatką, a pies sobie lata i zajmuje się sobą. Podchodzę, siadam obok, zaczynamy gadać o pierdołach "jak minął dzień" i takie tam zwyczajne duperele. Trwa to jakieś pół godziny, bo jest upał zylion stopni, a w mieszkaniu jeszcze więcej, tak że nigdzie nam się nie spieszy. Po powrocie do domu kundel pierwsze co, to wskakuje na nasze łóżko, bo "ktoś nie zamknął drzwi od sypialni.

- Poszedł mi stąd śmierdzielu. Już do siebie na miejsce, bo jak wezmę laczka...
- Nie mów tak do niej!
- A to niby dlaczego? Łóżko jest dla ludzi, nie dla psa. Sto razy o tym mówiłem, a pies nie jest ważniejszy ode mnie i ma...
- Dla mnie jest!
- Słucham? Możesz powtórzyć? Bo chyba się przesłyszałem. Co powiedziałaś?
- Powiedziałam, że masz tak do niej nie mówić. Skończyłam.
- Ale ja nie skończyłem. Pół godziny biegał po gównach i szczynach innych psów, a potem się w nich tarzał i teraz będzie się wycierał w pościel, pod którą ja mam spać? Dobrze ty się czujesz czy masz udar od tego słońca. Zabieraj tego parszywca z sypialni, zanim coś mnie tu trafi. Ma swój kojec, to wynocha do siebie.
- Posłuchaj no księciuniu! Ten pies spał ze mną zawsze, zanim ty się pojawiłeś! Nie pasuje, to sam wynocha!

Inny przykład, inna pani, inna sytuacja

- To kiedy dokładnie ty lecisz do tego Londynu, bo jak mam cię zawieźć na lotnisko i odebrać, to chcę sobie wszystko zaplanować
- Nic się nie zmieniło, wszystko normalnie tak jak ustalaliśmy, dzieci idą do babci, więc masz luz, tylko kot zostaje z tobą
- A po co on mi tutaj, żeby gówna po nim zbierać? Nie mam nawet zamiaru, to nie jest mój kot i nic takiego z tobą nie ustalałem
- Chryste człowieku stanie ci się co? To po co robisz zagadnienie?
- Weź przestań, bo na samą myśl mam odruch wymiotny
- To co mam z nim zrobić? Zabrać ze sobą do samolotu? Niepoważny jesteś czy spowolniony?
- Tak. Najlepiej teraz się pokłóćmy, bo za długo był spokój.
- To nie zaczynaj, proste
- Już zacząłem. Kupiłem okleinę na szafki, którą chciałaś i farby na ściany, które sobie wybrałaś. Tak że mam co robić i chcę się z tym ogarnąć w czasie, kiedy was wszystkich tu nie będzie. Proste? Ostatnie czego potrzebuję, to ten pchlarz, który będzie mi tu łaził po wszystkim i zostawiał wszędzie kłaki. Proste.
- Dobrze, to co proponujesz, jakie widzisz rozwiązanie?
- Normalne. Kot jest twojej córki, tak? To niech go sobie weźmie do babci na te kilka dni i problem rozwiązany.
- Problemy to tylko ty tutaj stwarzasz. Nie chcesz, nie sprzątaj, siedź sobie w smrodzie, a kot zostaje w domu.
- Ale ja wcale nie muszę ani tu siedzieć, ani tu niczego robić. A już na pewno nie muszę zbierać odchodów po twoim kocie.
- No to nie siedź i nie rób!

Jeszcze inny przykład, jeszcze inna pani, jeszcze inna sytuacja

- Wszystko mamy?
- Tak.
- Telefony, fajki, warcaby, lód w lodówce? Dzisiaj mają być 34 stopnie, to chyba tam zejdziesz na tej plaży mój ty byczku
- Dam radę bejbe. Nie w takim szambie człowiek pływał jak to mówią w legii cudzoziemskiej. No dobra, to idę po auto
- Na spokojnie, pójdę jeszcze z kundlem, żeby się wyszczała przed wycieczką
- Przed jaką wycieczką? Chyba nie bierzemy ze sobą psa na plażę, tylko jego tam brakuje, żeby łaził ludziom po kocach i cały dzień tylko będziesz się na niego darła. Niech sobie siedzi w domu, nie przesadzaj, nie musi wszędzie z nami łazić i zawracać dupę, bo cała nasza uwaga jest skupiona na nim.
- Już? Skończyłeś? To idź po ten samochód, zanieś rzeczy i nie pierdol, bo czas ucieka.
- Czekaj, bo właśnie wpadłem na lepszy pomysł. Masz tu kluczyki od samochodu, weź toboły i zanieś do auta, potem wrócisz na górę po psa i sobie sama z nim pojedziesz, a ja zostanę w domu i pozajmuję się sobą dla odmiany. No co tak stoisz? Czas ucieka.
- Dobrze. W takim razie jak wrócę, to żeby ciebie tutaj już nie było. Proszę zabrać swoje rzeczy...
- Ależ oczywiście, nie widzę żadnego problemu, poza jednym malutkim... na plecy wszystkiego nie wezmę, a ty zabierasz mój samochód
- Sram na twój samochód, poradzę sobie.
- Nie wiem na co jeszcze czekasz.

Trzy różne kobiety, które nawet nie wiedzą o swoim istnieniu smile

153 Ostatnio edytowany przez blueangel (2025-11-30 16:59:29)

Odp: Aplikacje randkowe

Czesiek to po co za azdym razem wiazesz sie z kobieta z psem/kotem? wez sb taka bez zwierzecia, ewentualnie z chomikiem/ rybkami. skoro za kazdym razem to samo - cos nie wyciagasz wnioskow i nie uczysz sie na bledach, skoro za kazdym razem ci to nie lezy to nastepna i tak znowu z lokatorem. i znowu klotnie i narzekanie na to samo. 3 razy. to za ktorym razem to zmienisz? 20? ja juz za drugim dalaym sobie spokoj, jesli mi to az tak przeszkadzalo i nie chcialabym znowu.

154

Odp: Aplikacje randkowe
blueangel napisał/a:
Jack Sparrow napisał/a:
blueangel napisał/a:

bo taktuje as jak ludzi, a wg cb sie nie powinno was tak traktowac?


Chodzi o to, że spotkania 1:1 na kawkę i bycie miłą się prawie nie zdarzają. To spokojnie w 80-90% przypadków ma jakiś ukryty motyw.


a dziwisz sie, ze kobiety nie sa mile, skoro sobie nadinterpretujecie, w zwiazku z czym kobiety maja zle doswiadczenia i potem wola byc na dystans? jedyny wniosek z tego, ze was nie mozna traktowac jak ludzi tylko podludzi, bo usmiech albo zwykla herbata ze zwyklym znajomym, ktorego sie jakis czas juz zna i normalnie gada, a nawet wynajmuje mu chate  to moze byc zaproszenie do seksu. masakra.

Możliwe jest wszystko choc kawka z obcym u niego na chacie to jednak rzadkość

Troche dziwi mnie to co 2 razy powtórzyłas o traktowaniu "jak czlowieka"

Znaczy jeśli chodzi naprawdę o kawę to facet jest człowiekiem a jak babka chce sie z nim przespać to facet jest....np. wiewiórką czy np.bobrem?

155

Odp: Aplikacje randkowe
blueangel napisał/a:

a dziwisz sie, ze kobiety nie sa mile, skoro sobie nadinterpretujecie, w zwiazku z czym kobiety maja zle doswiadczenia i potem wola byc na dystans?

Jest akurat odwrotnie. I to wynika ze statystyk (zarówno mityczne 80:20, jak i tego ilu facetów tak naprawdę przekazuje swoje geny dalej).


Ja jestem akurat sapio/demiseksualny i takiego zachowania ze strony kobiet doświadczałem i doświadczam regularnie. Szczególnie często pojawiają się sugestie seksualne w zamian za korzyść zawodową. Czytaj: czy jak jakaś mi obciągnie albo da się poruchać, to czy załatwię jej np udział w szkoleniu za darmo albo czy dam kontakt do dyrektora x albo prezesa y.


To jak ze słynną akcją "me too". Gdyby nie fakt, że taki Gillette jest częścią jednego z największych koncernów świata, to poszliby z torbami, bo jak ich faceci zbojkotowali to zaliczyli 8 bilionów wtopy tylko w jednym roku.

156

Odp: Aplikacje randkowe

Mam warzenie, że nie takie było pytanie ale cóż.

Co do osobnika o nicku Kaszpir007 mam nadzieję, że ten pan nie wejdzie już nigdy w żaden związek, po pierwsze oderwanie od rzeczywistości związkowej, rodzicielskiej tu już Czesław opisał, więc nie ma co powtarzać to jeszcze społeczno gospodarczej i skrajny egoizm
Jego 19 letnie dziecko ma paczkę znajomych, jak się domyślam jest w kasie maturalnej i mieszka z matką natomiast 18 letnie dziecko partnerki ma mieć prace kupić sobie mieszkanie jak wiadomo każdy za pierwszą wypłatę kupi sobie mieszkanie, być na tyle samodzielnym że pewnie jeszcze Kaszpirikowi fundnąć Turcję czy inny Egipt z Itaki.

Dorosłe dziecko czyli w klasie maturalnej to bardzo dorosłe nie powiem. Po pierwsze dorosły to nie jest pojęcie zamienne do pełnoletniego, osoba pełnoletnia czyli mająca 18 lat ma pełną zdolność do czynności prawnych, jednak w naszym społeczeństwie do raczej nie jest samodzielna. Na tylu ile znam 18 latków żaden się w 100% samodzielnie nie utrzymuje, bo nie są zawodnikami La Ligi czy Serie A zejdźmy na ziemię.

Jeśli ktoś do mnie napisałbym że ma dorosłe dzieci bo są w klasie maturalne to uznałabym go za odklejonego.

Nie każda kobieta ma psiecko, to że ktoś tak trafił to nie oznacza to za standard paradoksalnie więcej adopcji ze schroniska dla zwierząt dokonują mężczyźni przynajmniej w tym z którym ja w jakimś drobnym zakresie współpracuję.

157

Odp: Aplikacje randkowe
Mniszkówna napisał/a:

Mam warzenie, że nie takie było pytanie ale cóż.

Co do osobnika o nicku Kaszpir007 mam nadzieję, że ten pan nie wejdzie już nigdy w żaden związek, po pierwsze oderwanie od rzeczywistości związkowej, rodzicielskiej tu już Czesław opisał, więc nie ma co powtarzać to jeszcze społeczno gospodarczej i skrajny egoizm
Jego 19 letnie dziecko ma paczkę znajomych, jak się domyślam jest w kasie maturalnej i mieszka z matką natomiast 18 letnie dziecko partnerki ma mieć prace kupić sobie mieszkanie jak wiadomo każdy za pierwszą wypłatę kupi sobie mieszkanie, być na tyle samodzielnym że pewnie jeszcze Kaszpirikowi fundnąć Turcję czy inny Egipt z Itaki.

Dorosłe dziecko czyli w klasie maturalnej to bardzo dorosłe nie powiem. Po pierwsze dorosły to nie jest pojęcie zamienne do pełnoletniego, osoba pełnoletnia czyli mająca 18 lat ma pełną zdolność do czynności prawnych, jednak w naszym społeczeństwie do raczej nie jest samodzielna. Na tylu ile znam 18 latków żaden się w 100% samodzielnie nie utrzymuje, bo nie są zawodnikami La Ligi czy Serie A zejdźmy na ziemię.

Jeśli ktoś do mnie napisałbym że ma dorosłe dzieci bo są w klasie maturalne to uznałabym go za odklejonego.

Nie każda kobieta ma psiecko, to że ktoś tak trafił to nie oznacza to za standard paradoksalnie więcej adopcji ze schroniska dla zwierząt dokonują mężczyźni przynajmniej w tym z którym ja w jakimś drobnym zakresie współpracuję.

Ale masz problem, kobieto big_smile
To przecież oczywiste, że dorosłość nie równa się samodzielność – niektórzy nawet po trzydziestce wciąż mieszkają z rodzicami.
Ale fakt faktem, takie „dorosłe” dzieci nie wymagają już takiej „opieki” jak ich młodsze wersje – same dojeżdżają do szkoły, same ogarniają wiele spraw, a pomoc rodziców jest ograniczona do minimum.
Poza kobietami z dziećmi są też takie, które ich nie mają, więc problem znika big_smile
Naprawdę nie rozumiem tego oburzenia.
Znam kobiety, które miały pełnoletnie, samodzielne dzieci mieszkające osobno – da się!
I wcale nie każdy od razu kupuje dom czy mieszkanie.

Patrząc na to, jakie obecnie poznaję kobiety, szczerze mówiąc, coraz mniej mam ochotę szukać.
Widząc, jakie „asy” się trafiają, często dochodzę do wniosku, że samotność wcale nie jest taka zła — bo zawsze można wpaść w koszmar i wtedy marzyć o… samotności i odrobinie normalności big_smile

158 Ostatnio edytowany przez Solaris (2025-11-30 18:07:31)

Odp: Aplikacje randkowe
Wujek Czesiek napisał/a:
złoto napisał/a:

Podoba Ci się ona?

Podoba, po co miałbym kłamać. Po prostu dla mnie na ten moment, to nie jest odpowiedni czas na sprawdzanie co będzie dalej.

A w kwestii zwierząt, to ja tam nic nie mam na przeciwko ani wizawi, tylko no kur... kurde są jakieś granice wszystkiego.

Przykład

Wracam z pracy. Parkuję pod blokiem, moja siedzi na ławce przed klatką, a pies sobie lata i zajmuje się sobą. Podchodzę, siadam obok, zaczynamy gadać o pierdołach "jak minął dzień" i takie tam zwyczajne duperele. Trwa to jakieś pół godziny, bo jest upał zylion stopni, a w mieszkaniu jeszcze więcej, tak że nigdzie nam się nie spieszy. Po powrocie do domu kundel pierwsze co, to wskakuje na nasze łóżko, bo "ktoś nie zamknął drzwi od sypialni.

- Poszedł mi stąd śmierdzielu. Już do siebie na miejsce, bo jak wezmę laczka...
- Nie mów tak do niej!
- A to niby dlaczego? Łóżko jest dla ludzi, nie dla psa. Sto razy o tym mówiłem, a pies nie jest ważniejszy ode mnie i ma...
- Dla mnie jest!
- Słucham? Możesz powtórzyć? Bo chyba się przesłyszałem. Co powiedziałaś?
- Powiedziałam, że masz tak do niej nie mówić. Skończyłam.
- Ale ja nie skończyłem. Pół godziny biegał po gównach i szczynach innych psów, a potem się w nich tarzał i teraz będzie się wycierał w pościel, pod którą ja mam spać? Dobrze ty się czujesz czy masz udar od tego słońca. Zabieraj tego parszywca z sypialni, zanim coś mnie tu trafi. Ma swój kojec, to wynocha do siebie.
- Posłuchaj no księciuniu! Ten pies spał ze mną zawsze, zanim ty się pojawiłeś! Nie pasuje, to sam wynocha!

Inny przykład, inna pani, inna sytuacja

- To kiedy dokładnie ty lecisz do tego Londynu, bo jak mam cię zawieźć na lotnisko i odebrać, to chcę sobie wszystko zaplanować
- Nic się nie zmieniło, wszystko normalnie tak jak ustalaliśmy, dzieci idą do babci, więc masz luz, tylko kot zostaje z tobą
- A po co on mi tutaj, żeby gówna po nim zbierać? Nie mam nawet zamiaru, to nie jest mój kot i nic takiego z tobą nie ustalałem
- Chryste człowieku stanie ci się co? To po co robisz zagadnienie?
- Weź przestań, bo na samą myśl mam odruch wymiotny
- To co mam z nim zrobić? Zabrać ze sobą do samolotu? Niepoważny jesteś czy spowolniony?
- Tak. Najlepiej teraz się pokłóćmy, bo za długo był spokój.
- To nie zaczynaj, proste
- Już zacząłem. Kupiłem okleinę na szafki, którą chciałaś i farby na ściany, które sobie wybrałaś. Tak że mam co robić i chcę się z tym ogarnąć w czasie, kiedy was wszystkich tu nie będzie. Proste? Ostatnie czego potrzebuję, to ten pchlarz, który będzie mi tu łaził po wszystkim i zostawiał wszędzie kłaki. Proste.
- Dobrze, to co proponujesz, jakie widzisz rozwiązanie?
- Normalne. Kot jest twojej córki, tak? To niech go sobie weźmie do babci na te kilka dni i problem rozwiązany.
- Problemy to tylko ty tutaj stwarzasz. Nie chcesz, nie sprzątaj, siedź sobie w smrodzie, a kot zostaje w domu.
- Ale ja wcale nie muszę ani tu siedzieć, ani tu niczego robić. A już na pewno nie muszę zbierać odchodów po twoim kocie.
- No to nie siedź i nie rób!

Jeszcze inny przykład, jeszcze inna pani, jeszcze inna sytuacja

- Wszystko mamy?
- Tak.
- Telefony, fajki, warcaby, lód w lodówce? Dzisiaj mają być 34 stopnie, to chyba tam zejdziesz na tej plaży mój ty byczku
- Dam radę bejbe. Nie w takim szambie człowiek pływał jak to mówią w legii cudzoziemskiej. No dobra, to idę po auto
- Na spokojnie, pójdę jeszcze z kundlem, żeby się wyszczała przed wycieczką
- Przed jaką wycieczką? Chyba nie bierzemy ze sobą psa na plażę, tylko jego tam brakuje, żeby łaził ludziom po kocach i cały dzień tylko będziesz się na niego darła. Niech sobie siedzi w domu, nie przesadzaj, nie musi wszędzie z nami łazić i zawracać dupę, bo cała nasza uwaga jest skupiona na nim.
- Już? Skończyłeś? To idź po ten samochód, zanieś rzeczy i nie pierdol, bo czas ucieka.
- Czekaj, bo właśnie wpadłem na lepszy pomysł. Masz tu kluczyki od samochodu, weź toboły i zanieś do auta, potem wrócisz na górę po psa i sobie sama z nim pojedziesz, a ja zostanę w domu i pozajmuję się sobą dla odmiany. No co tak stoisz? Czas ucieka.
- Dobrze. W takim razie jak wrócę, to żeby ciebie tutaj już nie było. Proszę zabrać swoje rzeczy...
- Ależ oczywiście, nie widzę żadnego problemu, poza jednym malutkim... na plecy wszystkiego nie wezmę, a ty zabierasz mój samochód
- Sram na twój samochód, poradzę sobie.
- Nie wiem na co jeszcze czekasz.

Trzy różne kobiety, które nawet nie wiedzą o swoim istnieniu smile

Fatalne te wasze rozmowy, takie gimbazowe pyskówki niemal. Tak nie rozmawiają ludzie sobie bliscy tylko jacyś sublokatorzy, którzy chcą przeforsować swoje racje i nic więcej ich nie obchodzi. Ty Czesiek też trochę jak słoń w składzie porcelany;) do tematu podchodzisz to i potem te Twoje baby się odpalają w ten sam sposób i pyskówka już leci pełną gębą, nikomu nie zależy na rozwiązaniu problemu, tylko, żeby nie dać się zagonić do narożnika w pyskowaniu:). Dlatego potem już lecą teksty typu "Nie pasuje, to sam wynocha" a w najgorszym przypadku "...jak wrócę, to żeby ciebie tutaj już nie było..." Okropne:(

Nie wyobrażam sobie w ten sposób rozmawiać ze swoim facetem, nawet w kłótni. Jak bym mu tak powiedziała to chyba byłby to mój ostatni raz. Tak samo on, gdyby w ten sposób do mnie mówił, to bym mu podziękowała:) Sam przykład tych waszych rozmów świadczy o tym, ze w Twoich związkach to szacunku nie było a bez tego trudno żyć zgodnie razem i potem właśnie wychodzą takie kwiatki, ze coś ustalacie wspólnie a ktoś ma to głęboko w d...
Nie wiem, dlaczego tak masz. Albo nie wymagasz szacunku od początku, przymykając oko na drobne przejawy jego braku, albo też nie szanujesz innych. I stąd Twoje relacje są jakie są. Teraz to rzeczywiście pobądź sam i nie pakuj się w żaden układ bo wpadniesz z deszczu pod rynnę:)

159

Odp: Aplikacje randkowe
Ela210 napisał/a:
Wujek Czesiek napisał/a:
Ela210 napisał/a:

przecież w związku na poważnie zawsze będą jakieś poważne dylematy do rozwiązania- nie tylko dziecko jest takim.
nie w dzieciach problem tylko w waszej postawie i nie chodzi o to, że jestescie niewartosciowi, ale coś robicie nie tak w komunikacji z nimi. Nie tak jak trzeba ustawiacie waszą pozycję.

tak sobie uświadomiłam, jak byłam 2 lata temu na Sympatii, z żadnym mężczyzną nie rozmawiałam o dzieciach przed spotkaniem na zywo

Jak ja byłem na sympatii, a spędziłem tam łącznie chyba 15 lat z przerwami krótszymi bądź dłuższymi, to przed spotkaniem na żywo z każdą kobietą rozmawiałem o tym, że jeśli mam wejść w związek z kimkolwiek, to tylko po to, żeby mieć lepiej, nie gorzej. Wszystkie "kiwały głową" ze zrozumieniem, jednocześnie zapewniając mnie o tym, że one też i że to i że śmo... dopiero po jakimś czasie się okazywało, że owszem zrozumiały, ale tylko tą część, która dotyczyła ich samych, a więc to one mają mieć lepiej, a ja jestem od tego, żeby to sprawić, najlepiej w ogóle nie poruszając żadnych kwestii dotyczących tego, czego ja mógłbym chcieć lub na przykład nie chcieć. Każda rozmowa kończyła się argumentem nie do zbicia - ale to ty wszedłeś do rodziny i to ty masz się dostosować - nawet jeśli nie chodziło wcale o dziecko, tylko na przykład o psa, który śpi z nami w łóżku, co mnie wkurwia i obrzydza, więc go gonię, a ona woła z powrotem, chociaż rozmawialiśmy na ten temat wielokrotnie, że pies ma zakaz wstępu do sypialni i nie istnieje ani jeden powód, aby o tym dyskutować.
A jak nie pies, to znowu kot, który jest królem i władcą całego domu, łazi po stołach, gdzie stoi mój kubek z kawą albo talerz z obiadem i wszędzie we wszystkim są jego kłaki, więc też go gonię, bo nie będę chyba jadł na stojąco we własnym pieprzonym domu, za który płacę i tego jebanego pchlarza najlepiej to bym wypchał albo spalił w piecu. Tylko że nie mam pieca...
Oczywiście każdy machnie ręką, bo co to są za problemy, żeby robić z tego zagadnienie, ale dla mnie akurat są. Dom jest przede wszystkim dla ludzi, a nie dla piesków i kotków, tym bardziej w sytuacji, kiedy to ja za ten dom płacę, a piesek i kotek mieszkają za darmo, żrą za darmo, robią tylko syf i są do niczego niepotrzebne. Ale nie, to tak nie działa - kotek tutaj był przed tobą i też będzie z nami spał, a ty masz gówno do gadania, nie podoba się, to wracaj do siebie - i taki mamy klimat.

No to o czym piszesz świadczy o tym, że wybierasz specyficzne kobiety. Mam pytanie, komunikujesz się wprost?
tyle tu na forum było wątków na temat psów , że po tym jak dowiedziałam się że mój mężczyzna , wtedy potencjalny kandydat ma zwierzę, to chyba już 3 pytanie do niego to było pytanie czy zwierzę śpi w łóżku z nim.
gdyby odpowiedż była na tak, albo czasami- to nie byłoby dalszych rozmów.
Na marginesie: zwierzę mnie uwielbia, do sypialni może wchodzić po głaski, ale na łóżko nie i zwierzę to rozumie smile

to co łaczy historie o których opowiadasz to brak szacunku do Ciebie jako mężczyzny- być może wybierasz kobiety które napatrzyły się na taki wzór w domu i cięzko to wyplenić. hipoteża do sprawdzenia.

Też tak mi się wydaje. Wybiera ewidentnie ten sam typ:) Czesiek ma jakiś rys masochistyczny;)

160 Ostatnio edytowany przez złoto (2025-11-30 18:16:29)

Odp: Aplikacje randkowe
Wujek Czesiek napisał/a:
złoto napisał/a:

Podoba Ci się ona?

Podoba, po co miałbym kłamać. Po prostu dla mnie na ten moment, to nie jest odpowiedni czas na sprawdzanie co będzie dalej.

A w kwestii zwierząt, to ja tam nic nie mam na przeciwko ani wizawi, tylko no kur... kurde są jakieś granice wszystkiego.

Przykład

Wracam z pracy. Parkuję pod blokiem, moja siedzi na ławce przed klatką, a pies sobie lata i zajmuje się sobą. Podchodzę, siadam obok, zaczynamy gadać o pierdołach "jak minął dzień" i takie tam zwyczajne duperele. Trwa to jakieś pół godziny, bo jest upał zylion stopni, a w mieszkaniu jeszcze więcej, tak że nigdzie nam się nie spieszy. Po powrocie do domu kundel pierwsze co, to wskakuje na nasze łóżko, bo "ktoś nie zamknął drzwi od sypialni.

- Poszedł mi stąd śmierdzielu. Już do siebie na miejsce, bo jak wezmę laczka...
- Nie mów tak do niej!
- A to niby dlaczego? Łóżko jest dla ludzi, nie dla psa. Sto razy o tym mówiłem, a pies nie jest ważniejszy ode mnie i ma...
- Dla mnie jest!
- Słucham? Możesz powtórzyć? Bo chyba się przesłyszałem. Co powiedziałaś?
- Powiedziałam, że masz tak do niej nie mówić. Skończyłam.
- Ale ja nie skończyłem. Pół godziny biegał po gównach i szczynach innych psów, a potem się w nich tarzał i teraz będzie się wycierał w pościel, pod którą ja mam spać? Dobrze ty się czujesz czy masz udar od tego słońca. Zabieraj tego parszywca z sypialni, zanim coś mnie tu trafi. Ma swój kojec, to wynocha do siebie.
- Posłuchaj no księciuniu! Ten pies spał ze mną zawsze, zanim ty się pojawiłeś! Nie pasuje, to sam wynocha!

Inny przykład, inna pani, inna sytuacja

- To kiedy dokładnie ty lecisz do tego Londynu, bo jak mam cię zawieźć na lotnisko i odebrać, to chcę sobie wszystko zaplanować
- Nic się nie zmieniło, wszystko normalnie tak jak ustalaliśmy, dzieci idą do babci, więc masz luz, tylko kot zostaje z tobą
- A po co on mi tutaj, żeby gówna po nim zbierać? Nie mam nawet zamiaru, to nie jest mój kot i nic takiego z tobą nie ustalałem
- Chryste człowieku stanie ci się co? To po co robisz zagadnienie?
- Weź przestań, bo na samą myśl mam odruch wymiotny
- To co mam z nim zrobić? Zabrać ze sobą do samolotu? Niepoważny jesteś czy spowolniony?
- Tak. Najlepiej teraz się pokłóćmy, bo za długo był spokój.
- To nie zaczynaj, proste
- Już zacząłem. Kupiłem okleinę na szafki, którą chciałaś i farby na ściany, które sobie wybrałaś. Tak że mam co robić i chcę się z tym ogarnąć w czasie, kiedy was wszystkich tu nie będzie. Proste? Ostatnie czego potrzebuję, to ten pchlarz, który będzie mi tu łaził po wszystkim i zostawiał wszędzie kłaki. Proste.
- Dobrze, to co proponujesz, jakie widzisz rozwiązanie?
- Normalne. Kot jest twojej córki, tak? To niech go sobie weźmie do babci na te kilka dni i problem rozwiązany.
- Problemy to tylko ty tutaj stwarzasz. Nie chcesz, nie sprzątaj, siedź sobie w smrodzie, a kot zostaje w domu.
- Ale ja wcale nie muszę ani tu siedzieć, ani tu niczego robić. A już na pewno nie muszę zbierać odchodów po twoim kocie.
- No to nie siedź i nie rób!

Jeszcze inny przykład, jeszcze inna pani, jeszcze inna sytuacja

- Wszystko mamy?
- Tak.
- Telefony, fajki, warcaby, lód w lodówce? Dzisiaj mają być 34 stopnie, to chyba tam zejdziesz na tej plaży mój ty byczku
- Dam radę bejbe. Nie w takim szambie człowiek pływał jak to mówią w legii cudzoziemskiej. No dobra, to idę po auto
- Na spokojnie, pójdę jeszcze z kundlem, żeby się wyszczała przed wycieczką
- Przed jaką wycieczką? Chyba nie bierzemy ze sobą psa na plażę, tylko jego tam brakuje, żeby łaził ludziom po kocach i cały dzień tylko będziesz się na niego darła. Niech sobie siedzi w domu, nie przesadzaj, nie musi wszędzie z nami łazić i zawracać dupę, bo cała nasza uwaga jest skupiona na nim.
- Już? Skończyłeś? To idź po ten samochód, zanieś rzeczy i nie pierdol, bo czas ucieka.
- Czekaj, bo właśnie wpadłem na lepszy pomysł. Masz tu kluczyki od samochodu, weź toboły i zanieś do auta, potem wrócisz na górę po psa i sobie sama z nim pojedziesz, a ja zostanę w domu i pozajmuję się sobą dla odmiany. No co tak stoisz? Czas ucieka.
- Dobrze. W takim razie jak wrócę, to żeby ciebie tutaj już nie było. Proszę zabrać swoje rzeczy...
- Ależ oczywiście, nie widzę żadnego problemu, poza jednym malutkim... na plecy wszystkiego nie wezmę, a ty zabierasz mój samochód
- Sram na twój samochód, poradzę sobie.
- Nie wiem na co jeszcze czekasz.

Trzy różne kobiety, które nawet nie wiedzą o swoim istnieniu smile

Po co zawracasz gitarę kobietom ze zwierzakami w domu? Przecież jest pełno kobiet bez zwierząt?

I  tak myślałam, ze tamta kobieta Ci się podoba. Ale jesteś żónaty, więc na razie wszystkie  okołołóżkowe sprawy z inną masz zabronione.

161

Odp: Aplikacje randkowe
złoto napisał/a:

Po co zawracasz gitarę kobietom ze zwierzakami w domu? Przecież jest pełno kobiet bez zwierząt?

Bo jak komuś zależy to zasady można przeorganizować bez krzywdy dla zwierząt, tak, żeby wszyscy byli zadowoleni?:)
To nie zwierzaki są problemem, tylko podejście do nich:)
Jak pies czy kot ważniejszy od człowieka to rzeczywiście lepiej łączyć się w parę z kimś, kto ma podobne podejście:)

162

Odp: Aplikacje randkowe
Kaszpir007 napisał/a:
Mniszkówna napisał/a:

Mam warzenie, że nie takie było pytanie ale cóż.

Co do osobnika o nicku Kaszpir007 mam nadzieję, że ten pan nie wejdzie już nigdy w żaden związek, po pierwsze oderwanie od rzeczywistości związkowej, rodzicielskiej tu już Czesław opisał, więc nie ma co powtarzać to jeszcze społeczno gospodarczej i skrajny egoizm
Jego 19 letnie dziecko ma paczkę znajomych, jak się domyślam jest w kasie maturalnej i mieszka z matką natomiast 18 letnie dziecko partnerki ma mieć prace kupić sobie mieszkanie jak wiadomo każdy za pierwszą wypłatę kupi sobie mieszkanie, być na tyle samodzielnym że pewnie jeszcze Kaszpirikowi fundnąć Turcję czy inny Egipt z Itaki.

Dorosłe dziecko czyli w klasie maturalnej to bardzo dorosłe nie powiem. Po pierwsze dorosły to nie jest pojęcie zamienne do pełnoletniego, osoba pełnoletnia czyli mająca 18 lat ma pełną zdolność do czynności prawnych, jednak w naszym społeczeństwie do raczej nie jest samodzielna. Na tylu ile znam 18 latków żaden się w 100% samodzielnie nie utrzymuje, bo nie są zawodnikami La Ligi czy Serie A zejdźmy na ziemię.

Jeśli ktoś do mnie napisałbym że ma dorosłe dzieci bo są w klasie maturalne to uznałabym go za odklejonego.

Nie każda kobieta ma psiecko, to że ktoś tak trafił to nie oznacza to za standard paradoksalnie więcej adopcji ze schroniska dla zwierząt dokonują mężczyźni przynajmniej w tym z którym ja w jakimś drobnym zakresie współpracuję.

Ale masz problem, kobieto big_smile
To przecież oczywiste, że dorosłość nie równa się samodzielność – niektórzy nawet po trzydziestce wciąż mieszkają z rodzicami.
Ale fakt faktem, takie „dorosłe” dzieci nie wymagają już takiej „opieki” jak ich młodsze wersje – same dojeżdżają do szkoły, same ogarniają wiele spraw, a pomoc rodziców jest ograniczona do minimum.
Poza kobietami z dziećmi są też takie, które ich nie mają, więc problem znika big_smile
Naprawdę nie rozumiem tego oburzenia.
Znam kobiety, które miały pełnoletnie, samodzielne dzieci mieszkające osobno – da się!
I wcale nie każdy od razu kupuje dom czy mieszkanie.

Patrząc na to, jakie obecnie poznaję kobiety, szczerze mówiąc, coraz mniej mam ochotę szukać.
Widząc, jakie „asy” się trafiają, często dochodzę do wniosku, że samotność wcale nie jest taka zła — bo zawsze można wpaść w koszmar i wtedy marzyć o… samotności i odrobinie normalności big_smile

Ale w takiej sytuacji, jeśli spotkają się dwie „pokrewne dusze”, to nie lepiej mieszkać osobno, do czasu aż dziecko partnerki będzie mogło zamieszkać samodzielnie w mieszkaniu mamy, która wtedy przeprowadzi się do partnera?
A jeśli ty nie chcesz wyjść na cm ze swojej strefy komfortu, to faktycznie możesz przestać myśleć o związku, a na pewno lepsza by była dla ciebie kobieta mająca dziecko w wieku zbliżonym do twoich dzieci niż nie mająca dzieci.

163

Odp: Aplikacje randkowe
Solaris napisał/a:
złoto napisał/a:

Po co zawracasz gitarę kobietom ze zwierzakami w domu? Przecież jest pełno kobiet bez zwierząt?

Bo jak komuś zależy to zasady można przeorganizować bez krzywdy dla zwierząt, tak, żeby wszyscy byli zadowoleni?:)
To nie zwierzaki są problemem, tylko podejście do nich:)
Jak pies czy kot ważniejszy od człowieka to rzeczywiście lepiej łączyć się w parę z kimś, kto ma podobne podejście:)

Nadal więc jest w tym wypadku bez sensu spotykanie się z kimś, kto ma w mieszkaniu zwierzęta.
Chyba, że ktoś lubi sobie ponarzekać.
Ale jest plus, gdyby nie narzekanie, to nie byłoby tych wpisów na forum, a wieczory teraz długie, ileż można czytać?

164

Odp: Aplikacje randkowe
wieka napisał/a:

Ale w takiej sytuacji, jeśli spotkają się dwie „pokrewne dusze”, to nie lepiej mieszkać osobno, do czasu aż dziecko partnerki będzie mogło zamieszkać samodzielnie w mieszkaniu mamy, która wtedy przeprowadzi się do partnera?
A jeśli ty nie chcesz wyjść na cm ze swojej strefy komfortu, to faktycznie możesz przestać myśleć o związku, a na pewno lepsza by była dla ciebie kobieta mająca dziecko w wieku zbliżonym do twoich dzieci niż nie mająca dzieci.

Kaszpir chyba pisał o kimś, kto ewentualnie miałby malutkie dzieci, a nie takie już duże 15 czy 19letnie.
Nie wiem, czy zgodziłby się  na zamieszkanie z takimi dziećmi. Chyba, że już mi się myli z Czesiem big_smile

165 Ostatnio edytowany przez Kaszpir007 (2025-11-30 20:31:05)

Odp: Aplikacje randkowe
wieka napisał/a:

Ale w takiej sytuacji, jeśli spotkają się dwie „pokrewne dusze”, to nie lepiej mieszkać osobno, do czasu aż dziecko partnerki będzie mogło zamieszkać samodzielnie w mieszkaniu mamy, która wtedy przeprowadzi się do partnera?
A jeśli ty nie chcesz wyjść na cm ze swojej strefy komfortu, to faktycznie możesz przestać myśleć o związku, a na pewno lepsza by była dla ciebie kobieta mająca dziecko w wieku zbliżonym do twoich dzieci niż nie mająca dzieci.

Jak już wspominałem, nie wyobrażam sobie mieszkania pod jednym dachem z dzieckiem innego mężczyzny, gdyż taka sytuacja jest dla mnie nieakceptowalna.
Jedynym wyjątkiem jest bardzo małe dziecko, którego ojciec jest nieobecny – wtedy mógłbym je wychować i mieć wpływ na jego rozwój.
Jeśli kobieta ma pełnoletnie dziecko i własne mieszkanie, dorosły potomek może mieszkać u niej.
Oczywiste jest że najpierw należy się dobrze poznać, a dopiero później zamieszkać razem.
Wszystko można realizować stopniowo, mając świadomość, że celem jest wspólne zamieszkanie, a choć wymaga to czasu, jeśli wiadomo, że wkrótce do tego dojdzie, nie stanowi to dla mnie problemu.

166

Odp: Aplikacje randkowe
Kaszpir007 napisał/a:
wieka napisał/a:

Ale w takiej sytuacji, jeśli spotkają się dwie „pokrewne dusze”, to nie lepiej mieszkać osobno, do czasu aż dziecko partnerki będzie mogło zamieszkać samodzielnie w mieszkaniu mamy, która wtedy przeprowadzi się do partnera?
A jeśli ty nie chcesz wyjść na cm ze swojej strefy komfortu, to faktycznie możesz przestać myśleć o związku, a na pewno lepsza by była dla ciebie kobieta mająca dziecko w wieku zbliżonym do twoich dzieci niż nie mająca dzieci.

Jak już wspominałem, nie wyobrażam sobie mieszkania pod jednym dachem z dzieckiem innego mężczyzny, gdyż taka sytuacja jest dla mnie nieakceptowalna.
Jedynym wyjątkiem jest bardzo małe dziecko, którego ojciec jest nieobecny – wtedy mógłbym je wychować i mieć wpływ na jego rozwój.
Jeśli kobieta ma pełnoletnie dziecko i własne mieszkanie, dorosły potomek może mieszkać u niej.
Oczywiste jest że najpierw należy się dobrze poznać, a dopiero później zamieszkać razem.
Wszystko można realizować stopniowo, mając świadomość, że celem jest wspólne zamieszkanie, a choć wymaga to czasu, jeśli wiadomo, że wkrótce do tego dojdzie, nie stanowi to dla mnie problemu.

Jak małe dziecko to raczej przedział 30-40 lat, 40 parolatki mają już albo dorosłe dzieci albo takie typu koniec szkoły podstawowej.

167 Ostatnio edytowany przez blueangel (2025-11-30 21:07:11)

Odp: Aplikacje randkowe
złoto napisał/a:

Jak małe dziecko to raczej przedział 30-40 lat, 40 parolatki mają już albo dorosłe dzieci albo takie typu koniec szkoły podstawowej.


zgadzam sie. najczesciej wlasnie dorosle / ew. nastolatki.

168

Odp: Aplikacje randkowe
blueangel napisał/a:
złoto napisał/a:

Jak małe dziecko to raczej przedział 30-40 lat, 40 parolatki mają już albo dorosłe dzieci albo takie typu koniec szkoły podstawowej.


zgadzam sie. najczesciej wlasnie dorosle / ew. nastolatki.

Kaszpir nie miałby nic przeciwko 30-łatce, jeśli by miała małe dziecko, a ojciec nieznany. Tylko taka nie zagrzała by przy nim za długo miejsca.

169 Ostatnio edytowany przez blueangel (2025-11-30 21:22:44)

Odp: Aplikacje randkowe
wieka napisał/a:
blueangel napisał/a:
złoto napisał/a:

Jak małe dziecko to raczej przedział 30-40 lat, 40 parolatki mają już albo dorosłe dzieci albo takie typu koniec szkoły podstawowej.


zgadzam sie. najczesciej wlasnie dorosle / ew. nastolatki.

Kaszpir nie miałby nic przeciwko 30-łatce, jeśli by miała małe dziecko, a ojciec nieznany. Tylko taka nie zagrzała by przy nim za długo miejsca.


wierze, ze nie mialby nic przeciw, ale 30latka nie pojdzie za 50latkiem. musialaby miec jakies problemy, np finansowe lub musialaby jej grozic bezdomnosc czy inny noz na gardle. sorry za szczerosc, ale takie sa realia. dlatego juz raz w jedna sie wkopal, te w ciazy czy cos to bylo. tak samo jak zaden 30latek nie zwiaze sie na powaznie z 50latka. swoja droga kto by sie wpakowal w kobiete w ciazy jak on. xD no chyba ze sie znali od lat, ale nie nieznajoma kobiete w ciazy jak on. no co moglo pojsc nie tak xD

170

Odp: Aplikacje randkowe
złoto napisał/a:

Po co zawracasz gitarę kobietom ze zwierzakami w domu? Przecież jest pełno kobiet bez zwierząt?

I  tak myślałam, ze tamta kobieta Ci się podoba. Ale jesteś żónaty, więc na razie wszystkie  okołołóżkowe sprawy z inną masz zabronione.

Po co zawracam gitarę... nie pamiętam już dokładnie czy w tym czy w jakimś innym wątku wspominałem o tym, że najdłużej byłem związany z moją pierwszą dziewczyną i późniejszą żoną? To tylko tak dla przypomnienia. Ta dziewczyna miała psa już kiedy się poznaliśmy. Przez cały okres naszego małżeństwa mieszkał z nami jakiś pies, a pod koniec nawet dwa jednocześnie i w sumie mieliśmy ich pięć sztuk na przestrzeni 20 lat trwania naszego związku. Plus ten jej pierwszy, to razem sześć. I nigdy w życiu nie doszło nawet do wymiany zdań na temat któregokolwiek z tych psów, że nie wspomnę o jakiejkolwiek kłótni. Pies miał zawsze swoje miejsce i tam siedział albo siedział z nami w salonie. Nigdy żaden z nami nie spał i jakoś też żaden nie musiał włazić na nasze łóżko w ciągu dnia. Nie dlatego, że ktoś mu zabraniał, tylko po prostu miał to w dupie chyba albo nie wiem. Dlatego poznając kobiety później, nawet do głowy mi nie przyszło, że jakiś jej pies może być jakimś problemem. Pies to pies, a ludzie to ludzie, dla mnie to jest sprawa jasna i oczywista. Ale dla nich niekoniecznie. Mało rzeczy tak mnie w życiu wkurwia jak na przykład branie wszędzie ze sobą kundla, który jest upierdliwy i męczący, kręci się pod nogami będąc na smyczy, albo ucieka jak jest spuszczony. I non stop tylko wrzaski. Jednej myśli człowiek nie może wypowiedzieć ciągiem bez przerywania, bo zawsze ten kundel musi coś odpierdolić, a ta się na niego ciągle drze. Dlatego po którymś takim razie jak nie mogliśmy wejść na wieżę widokową gdzieś tam, bo oczywiście był z nami piesek, wkurwiłem się już tak, że jej zapowiedziałem, to ostatni raz jak ten burek z nami wsiadł do samochodu. Chcesz z nim sobie jeździć, to proszę bardzo jeździć sobie własnym autem i beze mnie, bo dla mnie to żadna atrakcja ani przyjemność spędzać czas z twoim psem i co sześć metrów się zatrzymywać, bo piesek musi trawkę powąchać albo jakieś gówno zeżreć. W dupie mam takie wycieczki i jak już mówiłem, to był ostatni raz.
No i przez jakiś czas był spokój, ale oczywiście widziałem jak później już próbuje mnie brać pod chuj i znowu się powoli zaczyna z pieskiem tu, z pieskiem tam, a to może dzisiaj nad morze... ni chuja.   

A tamta kobieta? To że jeszcze jestem żonaty raczej mnie nie powstrzyma, zresztą podejrzewam, że i moja jeszcze żona czasu też nie marnuje na siedzenie przed laptopem wieczorami i przewijanie naszych wspólnych zdjęć, których mamy pierdyliony w telefonach i na dyskach. Akurat wcale nie o to chodzi. Bardziej chyba o to, że jestem wyczerpany moim ostatnim związkiem, jak i już znużony relacjami z kobietami ogólnie. Zwyczajnie sobie nie wyobrażam zaczynania wszystkiego trzysetny raz od początku, gadania któryś raz o tym samym, udawania że mnie interesuje w jakie gry lubi grać jej syn (raz była u mnie z nim i zobaczył playstation pod telewizorem) całego tego szajsu, który facet musi odwalać, żeby po miesiącu albo trzech... Lubię to mieszkanie, ma zajebistą akustykę i jakąś taką fajną energię, uwielbiam w nim przebywać i naprawdę nie chcę już nic zmieniać, przynajmniej nie na tą chwilę. Tę. Jak mam się zaraz wyprowadzać i szukać czegoś innego, to wolę jednak utrzymywać znajomość na jasnych dla obu stron zasadach, a co z tego wyniknie w przyszłości czas pokaże. Dzisiaj znów napisała, że gdzieś tam wysyła ten odczyt z licznika i za parę dni poda mi kwotę do zapłaty za energię. No przecież ja o tym wiem, bo rozmawialiśmy o tym dwa miesiące temu jak się wprowadzałem. Po co mi wysyła takie głupie wiadomości i to w niedzielę na dodatek? Moim zdaniem tylko po to, żebym coś jej odpisał (choć mogę się mylić, ale chyba trochę za stary jestem na takie pomyłki) dlatego wyłączyłem telefon, wsiadłem na rower i zrobiłem sobie w lesie takie kardio, że na cały tydzień mam to już z głowy. No chyba że jutro rano nie wstanę z łóżka, bo były dwa stopnie na dworze big_smile

171

Odp: Aplikacje randkowe
blueangel napisał/a:
wieka napisał/a:
blueangel napisał/a:

zgadzam sie. najczesciej wlasnie dorosle / ew. nastolatki.

Kaszpir nie miałby nic przeciwko 30-łatce, jeśli by miała małe dziecko, a ojciec nieznany. Tylko taka nie zagrzała by przy nim za długo miejsca.


wierze, ze nie mialby nic przeciw, ale 30latka nie pojdzie za 50latkiem. musialaby miec jakies problemy, np finansowe lub musialaby jej grozic bezdomnosc czy inny noz na gardle. sorry za szczerosc, ale takie sa realia. dlatego juz raz w jedna sie wkopal, te w ciazy czy cos to bylo. tak samo jak zaden 30latek nie zwiaze sie na powaznie z 50latka. swoja droga kto by sie wpakowal w kobiete w ciazy jak on. xD no chyba ze sie znali od lat, ale nie nieznajoma kobiete w ciazy jak on. no co moglo pojsc nie tak xD

Blue.

Kobieta z dzieckiem to dla mnie ostateczność. Wiem, że dla sporej grupy kobiet wynajem mieszkania to duże obciążenie budżetu – nie każdy ma własne lokum, a koszty są ogromne.
Dla części z nich perspektywa mieszkania w komfortowych warunkach bez opłat za najem, także z dzieckiem, może być atrakcyjna.
Wielu ludzi, których poznałem, pracowało w najgorzej opłacanych zawodach i musiało brać nadgodziny, by się utrzymać.

Nie zamierzam jednak być sponsorem ani szoferem – kobieta, by zamieszkać ze mną, musi być mobilna. Bez samochodu da się żyć, ale byłoby to mocno niewygodne.

Na portalu jest duża konkurencja, a sądzę, kobiety, które mnie interesują (zwykłe „szare myszki”), raczej tam nie zaglądają i nie mają konta.
Liczą, że kiedyś kogoś spotkają na żywo i czekają...

Jak wspomniałem – szukam, ale w cuda już nie wierzę i nie przejmuję się tym przesadnie.
Jeśli będzie mi dane poznać kogoś fajnego – świetnie, jeśli nie – trudno.

Szkoda, że poprzednia relacja się nie udała. Trochę żałuję, że ją zakończyłem, ale czułem, że jestem tylko czasoumilaczem. Czas spędzony razem był dla mnie dobry, lecz wiedziałem, że to się nie rozwinie i pozostanie takie, jak na początku. Dlatego nie wierzę, że ktoś, kto chce luźnej relacji, nagle zmieni zdanie.

172

Odp: Aplikacje randkowe
Kaszpir007 napisał/a:
blueangel napisał/a:
wieka napisał/a:

Kaszpir nie miałby nic przeciwko 30-łatce, jeśli by miała małe dziecko, a ojciec nieznany. Tylko taka nie zagrzała by przy nim za długo miejsca.


wierze, ze nie mialby nic przeciw, ale 30latka nie pojdzie za 50latkiem. musialaby miec jakies problemy, np finansowe lub musialaby jej grozic bezdomnosc czy inny noz na gardle. sorry za szczerosc, ale takie sa realia. dlatego juz raz w jedna sie wkopal, te w ciazy czy cos to bylo. tak samo jak zaden 30latek nie zwiaze sie na powaznie z 50latka. swoja droga kto by sie wpakowal w kobiete w ciazy jak on. xD no chyba ze sie znali od lat, ale nie nieznajoma kobiete w ciazy jak on. no co moglo pojsc nie tak xD

Blue.

Kobieta z dzieckiem to dla mnie ostateczność. Wiem, że dla sporej grupy kobiet wynajem mieszkania to duże obciążenie budżetu – nie każdy ma własne lokum, a koszty są ogromne.
Dla części z nich perspektywa mieszkania w komfortowych warunkach bez opłat za najem, także z dzieckiem, może być atrakcyjna.
Wielu ludzi, których poznałem, pracowało w najgorzej opłacanych zawodach i musiało brać nadgodziny, by się utrzymać.

Nie zamierzam jednak być sponsorem ani szoferem – kobieta, by zamieszkać ze mną, musi być mobilna. Bez samochodu da się żyć, ale byłoby to mocno niewygodne.

Na portalu jest duża konkurencja, a sądzę, kobiety, które mnie interesują (zwykłe „szare myszki”), raczej tam nie zaglądają i nie mają konta.
Liczą, że kiedyś kogoś spotkają na żywo i czekają...

Jak wspomniałem – szukam, ale w cuda już nie wierzę i nie przejmuję się tym przesadnie.
Jeśli będzie mi dane poznać kogoś fajnego – świetnie, jeśli nie – trudno.

Szkoda, że poprzednia relacja się nie udała. Trochę żałuję, że ją zakończyłem, ale czułem, że jestem tylko czasoumilaczem. Czas spędzony razem był dla mnie dobry, lecz wiedziałem, że to się nie rozwinie i pozostanie takie, jak na początku. Dlatego nie wierzę, że ktoś, kto chce luźnej relacji, nagle zmieni zdanie.

I się na tym zafiksowałeś, a nie na reguły.

173 Ostatnio edytowany przez blueangel (2025-11-30 22:44:55)

Odp: Aplikacje randkowe
Kaszpir007 napisał/a:
blueangel napisał/a:
wieka napisał/a:

Kaszpir nie miałby nic przeciwko 30-łatce, jeśli by miała małe dziecko, a ojciec nieznany. Tylko taka nie zagrzała by przy nim za długo miejsca.


wierze, ze nie mialby nic przeciw, ale 30latka nie pojdzie za 50latkiem. musialaby miec jakies problemy, np finansowe lub musialaby jej grozic bezdomnosc czy inny noz na gardle. sorry za szczerosc, ale takie sa realia. dlatego juz raz w jedna sie wkopal, te w ciazy czy cos to bylo. tak samo jak zaden 30latek nie zwiaze sie na powaznie z 50latka. swoja droga kto by sie wpakowal w kobiete w ciazy jak on. xD no chyba ze sie znali od lat, ale nie nieznajoma kobiete w ciazy jak on. no co moglo pojsc nie tak xD

Blue.

Kobieta z dzieckiem to dla mnie ostateczność. Wiem, że dla sporej grupy kobiet wynajem mieszkania to duże obciążenie budżetu – nie każdy ma własne lokum, a koszty są ogromne.
Dla części z nich perspektywa mieszkania w komfortowych warunkach bez opłat za najem, także z dzieckiem, może być atrakcyjna.
Wielu ludzi, których poznałem, pracowało w najgorzej opłacanych zawodach i musiało brać nadgodziny, by się utrzymać.

Nie zamierzam jednak być sponsorem ani szoferem – kobieta, by zamieszkać ze mną, musi być mobilna. Bez samochodu da się żyć, ale byłoby to mocno niewygodne.

Na portalu jest duża konkurencja, a sądzę, kobiety, które mnie interesują (zwykłe „szare myszki”), raczej tam nie zaglądają i nie mają konta.
Liczą, że kiedyś kogoś spotkają na żywo i czekają...

Jak wspomniałem – szukam, ale w cuda już nie wierzę i nie przejmuję się tym przesadnie.
Jeśli będzie mi dane poznać kogoś fajnego – świetnie, jeśli nie – trudno.

Szkoda, że poprzednia relacja się nie udała. Trochę żałuję, że ją zakończyłem, ale czułem, że jestem tylko czasoumilaczem. Czas spędzony razem był dla mnie dobry, lecz wiedziałem, że to się nie rozwinie i pozostanie takie, jak na początku. Dlatego nie wierzę, że ktoś, kto chce luźnej relacji, nagle zmieni zdanie.


to mnie zaskoczyles, ze tam ich nie ma. dla szarych myszek to jedyna opcja, bo one nie wychodza, wiec nie maja innej mozliwosci, zeby kogos poznac.


z jednej strony to dobrze, ze wiesz, czego szukasz, ale z drugiej strony widze, ze masz cala liste punktow do odhaczenia, bedac tak malo elastycznym bedzie ciezko taka wymarzona spotkac. i konkretny wiek, i dzieci w konkretnym wieku, i taki, a nie inny majatek, i mobilna, i musi nie chcec slubu, ale lubic zycie/mieszkanie poza miastem, i pewnie cala lista cech charakteru, do tego dochodza inne rzeczy, ktore sobie zalozyles, ale tu nie wspomniales, do tego takie ogolne, ktore mysle kazdy ma jak bez ciezkich nalogow, i musi sie podobac, i ty musisz sie spodobac jej , no i jeszcze musi kliknac. troche jak wygrana w totka sie szykuje. tez ciezko trafic.

174 Ostatnio edytowany przez blueangel (2025-11-30 22:56:29)

Odp: Aplikacje randkowe

Czesiek to poprostu odczytaj i nic nie odpisuj. w koncu o nic nie pytala. tu tez jeszcze sytuacja niejasna, bo o tym zapowiedzeniu platnosci to moze byc tak, ze chciala cie poinformowac. sa tacy ludzie, ktorzy potrafia zadzwonic i zawracac 4 litery tlumaczac takie oczywistosci jak ona z tym licznikiem. jesli jutro (nie wytrzyma i) znowu sie odezwie czyli 3 dzien z rzedu to okej, przyznam ci racje, ze szuka kontaktu. a ta herbatka mogla byc, bo jej sie podobasz xD

175

Odp: Aplikacje randkowe

Relacja bezdzietnej kobiety 45+ z kimś kto ma dzieci nawet te pełnoletnie to proszenie się o guza.

Po pierwsze dlaczego taka kobieta ma tolerować święta z jego dziećmi.


Co do guza, to tak ...

Moja babcia miała siostrę ciotka zmarła bardzo młodo do tego była młodsza od babci, miała 1 dziecko kuzynkę mojej mamy ale ona jest sporo od mamy młodsza. Jak już wpomaniałam jej mama zmarła kiedy jej córka czyli kuzynka mojej mamy była w podstawówce.
Po śmierci żony wuj miał partnerkę nie wiem czy przed tą ostatnią były jakieś kobiety, nie wiem, bo to nie moja sprawa, ale ta ostatnia nie była jakaś tam nałożnicą tylko normalnie ja ją spotykałam głownie na cmentarzu czy jak odwiedzałam babcię, przeróżne. Babcia mieszka w małej miejscowości, a oni mieszkali obok, więc jeżdżąc na rowerze czy spacerując po lesie   ją spotykałam.

Tą panią to ja kojarzę z wujem od liceum. Wuj zmarł 3 lata temu. I juz na pogrzebie moja szanowna ciotka powiedziała do niej żeby się uczciwie dogadały ile będzie jej płaciła za możliwość mieszkania w tym domu, żeby było śmieszniej a raczej bardziej żałośnie to nie był rodzinny dom ciotki tylko dom kupiony przez wuja juz jako wdowca, szeregowce postawione przez dewelopera. (jej rodzinny to dość duże mieszkanie w kamienicy) Powiedziała to zanim poznała testament, nie wiedziała ze jest gdyż szanowna córka mieszka od 20 lat w Niemczech

Podsumowując ileż to kobiet w wieku 70+ zostaje w takiej sytuacji czy miała swoje mieszanie czy nie fakt, że w wieku 70 lat miałaby się przeprowadzić, taki los często spotyka kobiety które związały się z wdowcem czy rozwodnikiem. Ta pani nie miała własnych dzieci więc na czują pomoc czy wsparcie miałaby liczyć, zatem w mojej ocenie związek bezdzietnej z kimś mającym dzieci w wieku 50+ to proszenie się o problem i to duży.

Ta historia za która mi pośrednio wstyd bo to moja rodzina, ale osobiście znam takich przypadków dziesiątki.

176

Odp: Aplikacje randkowe
Solaris napisał/a:


Nie wiem, dlaczego tak masz.

A ja wiem. U mnie w związku musi być ogień. Podobają mi się różne kobiety, ale ciągnie mnie tylko do tych o specyficznym sposobie bycia i charakterze podobnym do mojego. Wiążę się również tylko z tymi, które pociągają u facetów podobne cechy. I to wychodzi bardzo szybko, bo ja sam do tego dążę i celowo prowokuję różne sytuacje obserwując ich reakcje. Dlatego większość moich znajomości na przykład z portali, kończy się po tygodniu w porywach do miesiąca, bo nie każda się nadaje dla mnie i nie dla każdej ja się nadaję. A skoro jesteśmy w temacie randkowych portali, to taka krótka anegdota na niedzielny wieczór...

Lata temu, na sympatii właśnie, wpadła mi w oko taka jedna, do której od razu coś tam napisałem, a ona mnie zlała sikiem prostym, więc następnego dnia już o tym zapomniałem. Jakieś może dwa miesiące później znajomi mnie zaprosili do siebie na grilla. Było nas tam chyba z piętnaście osób, wszyscy w parach, tylko ja sam jak debil, ale miałem to w dupie, bo też dopiero co się rozstałem z taką jedną... koleżanką. No i siedzimy, pijemy, gadamy, grill się kopci, dzieciaki latają, pełna kulturka, żadnej patoli. Nagle jeden koleś się pyta czy może wpaść jego szefowa z pracy, bo ma dzisiaj imieniny, bo gdzieś tam była na jakiejś randce z kimś tam i wyszło gównianie, no i nie ma co ze sobą zrobić w sobotę, a godzina jeszcze młoda. Szefowa z pracy, no to już jednym okiem wyobraźni ją widzę i wiem co będzie dalej, smęcenie o robocie, podlizywanie i włażenie w dupę, ale w sumie nie moja szefowa, nie moja impreza, niech sobie wpada, wisi mi to kalafiorem.
Po około godzinie dojechała ta szefowa i nawet tego nie zauważyłem, bo już byłem lekko napoczęty, a zobaczyłem ją dopiero wtedy jak mi podstawiła pod ryj miskę z ogórkami, które obrała i się mnie pyta czy tyle wystarczy, na co jak to ja parsknąłem tylko śmiechem odpowiadając - a kogo to obchodzi - uznając to za świetny żart swoją drogą smile

- Zawsze tak rozmawiasz z kobietami?
- Staram się zawsze, ale wychodzi różnie.
- To chyba jakaś bardzo cię skrzywdziła czy już się urodziłeś takim chamem?
- Ojojoj, mocne słowa jak na kogoś, kto nawet się nie przedstawił.
- Nie zasłużyłeś.
- Obejdzie się. Idź może zobacz czy tam gdzieś cię nie ma, co? Mogłabyś?

I tak sobie miło gawędziliśmy przez kilka godzin na różne tematy, przekrzykując pozostałych, którzy próbowali nas godzić, uspokajać, zmieniać temat albo zająć któreś czymś innym, żebyśmy tylko się pozamykali. Zrobiła się noc i zaczął padać deszcz, więc ci co się jeszcze ostali zadzwonili po taksówki i schowaliśmy się w szklarni.

- Jak tam? Uspokoiłaś się już?
- Nie mam ochoty z tobą rozmawiać.
- To nie rozmawiaj.
- To nie zaczynaj.
- Chodź, siadaj na kolana, zamarzniesz tam w tym kącie.
- Nie rozśmieszaj mnie.
- No przestań, poważnie mówię, jesteś cała mokra, a i tak już nigdy się nie zobaczymy...
- O jaka wielka kurwa szkoda!
- Próbuję tylko być dżentelmenem. Chodź siadaj, nie gryzę.
- Daj mi spokój. Gdzie ta zasrana taksówka, ile można czekać.
- Jest sobota w nocy...
- Mógłbyś już się do mnie nie odzywać? Proszę.
- Znasz takie słowo? Dobra już nic nie mówię.

Następnego dnia siedzę sobie w domu i odpalam kompa, żeby zerknąć na moje aukcje wystawione na allegro czy coś się ruszyło od wczoraj. Wchodzę na swoją skrzynkę mailową i widzę jakieś nowe wiadomości między innymi z sympatia.pl czyli norma, zawsze po sobocie spędzonej w domu przed telewizorem budzą się śpiące królewny. Otwieram pierwszą - nudy. Drugą - nudy. Kolejną - nudy. Następną - co robisz gburze? Patrzę na profil i oczom własnym nie wierzę. Laska z którą cały wieczór się żarłem jak pies z kotem okazała się tą samą laską, do której dwa miesiące wcześniej napisałem i mnie obsrała.

- A co, stęskniłaś się?
- A nie wiem w sumie. Tak sobie pomyślałam, że napiszę.
- No tak, przecież jesteś kobietą i musisz mieć ostatnie słowo. No to dajesz młoda.
- Młoda ha ha! Proszę cię. Ale dziękuję, to miłe z twojej strony.
- Nie dopowiadaj sobie, tak mi się wymsknęło, bo jestem jeszcze pijany.
- Słuchaj przystojny kawalerze, miałam wczoraj kijowy dzień, okej?
- Jeszcze kilka godzin temu byłem napakowanym łysym karkiem z dyskoteki. Przez noc wyprzystojniałem?
- Łysym i wytatuowanym, nie przekręcaj moich słów.
- No i teraz zaczynasz gadać jak człowiek.
- Ty jak człowiek mógłbyś mnie zaprosić na randkę czy mam podanie wysłać w PDF
- Jeszcze ci mało po wczorajszym?
- Tak. Mało. Przyjedziesz po mnie czy nie jesteś w stanie?
- Dzisiaj?
- A kiedy? Jestem od ciebie starsza o trzy miesiące i nie mam czasu na pierdoły.
- Daj mi dwie godziny na dojście.
- Dwie godziny? To co ty masz zamiar całego pornhuba obejrzeć do końca?
- Na dojście do siebie.
- Dwie godziny. Na łączach.
- Bajo

Pojechaliśmy tylko na spacer po plaży, a skończyło się na tym, że przesiedzieliśmy tam cały dzień i pół nocy gadając, aż znowu nas deszcz przepędził. Rok później została moją żoną, urodziła mi synka i żyliśmy sobie spokojnie przez ponad osiem lat. Gdyby nie mój upór i bycie debilem, pewnie do dzisiaj bylibyśmy razem. I też mieliśmy psa smile Zapytałem ją kiedyś już po latach, dlaczego ja

- Przecież nawet mi nie odpisałaś na pierwszą wiadomość
- Paliłeś papierosy i miałeś to zaznaczone w profilu
- Dalej palę
- Bo jesteś durny
- A impreza na której się poznaliśmy, żadne z nas się wtedy nie popisało
- I właśnie chyba dlatego. Kłóciłam się, bo mnie wkurwiałeś jak wcześniej chyba nikt, ale podobało mi się to, że jesteś sobą, że nie liżesz mi dupy jak każdy, no i to że jesteś zajebiście inteligentnym facetem, a do tego przezabawnym i uroczym jak robisz te swoje groźne miny, zgrywasz twardziela i prężysz muskuły, a wiewiórce byś krzywdy nie zrobił.
- Bo wiewiórkę trudno złapać
- No no, pogadaj sobie jeszcze. Drzewa z korzeniami w całym lesie byś powyrywał, żeby ją dopaść. Od kiedy noszę twoje nazwisko dowiedziałam się co nieco na twój temat, nawet nie wiesz ilu mamy wspólnych znajomych, ale na imprezie byłeś cały czas opanowany i spokojny, a moja babcia zawsze mi mówiła, że prawdziwą naturę mężczyzny poznasz po tym jak się zachowuje, kiedy jest zdenerwowany i kiedy jest pijany.

Podsumowując, to że kobieta podoba mi się fizycznie, samo w sobie nie robi na mnie większego wrażenia, po prostu mój mózg rejestruje dane: ładne cycki/fajna dupa/całkiem niezła z ryja i tyle, przynajmniej na początku. Ale żeby coś więcej się zadziało, to ja muszę najpierw wiedzieć jaka ona jest, a swój typ mam jasno określony i sprecyzowany, dlatego wybieram zawsze podobne do mnie i do siebie pod pewnymi względami, a pozostałym prędzej czy później dziękuję. Nie sądzę, żebym to akurat mógł jeszcze zmienić, więc nie mam też raczej złudzeń, że z następną będę miał inaczej niż do tej pory miałem, dlatego póki co odkładam związki na półkę i skupiam się na samym sobie. Treningi, dieta, sen, relaks, odpoczynek, muzyka, nadrabianie zaległości w hobby, o którym już praktycznie zapomniałem, a kiedyś całe moje życie wokół niego się kręciło i takie tam różne rzeczy, na które albo nie miałem dość czasu, albo nie miałem odpowiednich warunków, albo byłem rozproszony jakimiś innymi gównami, które nie powinny mnie nawet obchodzić. Nie potrwa to długo, bo znam siebie najlepiej i najlepiej wiem ile czasu mogę być sam, a po jakim czasie już zaczyna mnie nosić, ale to jeszcze... Jeszcze smile

177

Odp: Aplikacje randkowe
Wujek Czesiek napisał/a:
Solaris napisał/a:


Nie wiem, dlaczego tak masz.

A ja wiem. U mnie w związku musi być ogień. Podobają mi się różne kobiety, ale ciągnie mnie tylko do tych o specyficznym sposobie bycia i charakterze podobnym do mojego. Wiążę się również tylko z tymi, które pociągają u facetów podobne cechy. I to wychodzi bardzo szybko, bo ja sam do tego dążę i celowo prowokuję różne sytuacje obserwując ich reakcje. Dlatego większość moich znajomości na przykład z portali, kończy się po tygodniu w porywach do miesiąca, bo nie każda się nadaje dla mnie i nie dla każdej ja się nadaję. A skoro jesteśmy w temacie randkowych portali, to taka krótka anegdota na niedzielny wieczór...

Lata temu, na sympatii właśnie, wpadła mi w oko taka jedna, do której od razu coś tam napisałem, a ona mnie zlała sikiem prostym, więc następnego dnia już o tym zapomniałem. Jakieś może dwa miesiące później znajomi mnie zaprosili do siebie na grilla. Było nas tam chyba z piętnaście osób, wszyscy w parach, tylko ja sam jak debil, ale miałem to w dupie, bo też dopiero co się rozstałem z taką jedną... koleżanką. No i siedzimy, pijemy, gadamy, grill się kopci, dzieciaki latają, pełna kulturka, żadnej patoli. Nagle jeden koleś się pyta czy może wpaść jego szefowa z pracy, bo ma dzisiaj imieniny, bo gdzieś tam była na jakiejś randce z kimś tam i wyszło gównianie, no i nie ma co ze sobą zrobić w sobotę, a godzina jeszcze młoda. Szefowa z pracy, no to już jednym okiem wyobraźni ją widzę i wiem co będzie dalej, smęcenie o robocie, podlizywanie i włażenie w dupę, ale w sumie nie moja szefowa, nie moja impreza, niech sobie wpada, wisi mi to kalafiorem.
Po około godzinie dojechała ta szefowa i nawet tego nie zauważyłem, bo już byłem lekko napoczęty, a zobaczyłem ją dopiero wtedy jak mi podstawiła pod ryj miskę z ogórkami, które obrała i się mnie pyta czy tyle wystarczy, na co jak to ja parsknąłem tylko śmiechem odpowiadając - a kogo to obchodzi - uznając to za świetny żart swoją drogą smile

- Zawsze tak rozmawiasz z kobietami?
- Staram się zawsze, ale wychodzi różnie.
- To chyba jakaś bardzo cię skrzywdziła czy już się urodziłeś takim chamem?
- Ojojoj, mocne słowa jak na kogoś, kto nawet się nie przedstawił.
- Nie zasłużyłeś.
- Obejdzie się. Idź może zobacz czy tam gdzieś cię nie ma, co? Mogłabyś?

I tak sobie miło gawędziliśmy przez kilka godzin na różne tematy, przekrzykując pozostałych, którzy próbowali nas godzić, uspokajać, zmieniać temat albo zająć któreś czymś innym, żebyśmy tylko się pozamykali. Zrobiła się noc i zaczął padać deszcz, więc ci co się jeszcze ostali zadzwonili po taksówki i schowaliśmy się w szklarni.

- Jak tam? Uspokoiłaś się już?
- Nie mam ochoty z tobą rozmawiać.
- To nie rozmawiaj.
- To nie zaczynaj.
- Chodź, siadaj na kolana, zamarzniesz tam w tym kącie.
- Nie rozśmieszaj mnie.
- No przestań, poważnie mówię, jesteś cała mokra, a i tak już nigdy się nie zobaczymy...
- O jaka wielka kurwa szkoda!
- Próbuję tylko być dżentelmenem. Chodź siadaj, nie gryzę.
- Daj mi spokój. Gdzie ta zasrana taksówka, ile można czekać.
- Jest sobota w nocy...
- Mógłbyś już się do mnie nie odzywać? Proszę.
- Znasz takie słowo? Dobra już nic nie mówię.

Następnego dnia siedzę sobie w domu i odpalam kompa, żeby zerknąć na moje aukcje wystawione na allegro czy coś się ruszyło od wczoraj. Wchodzę na swoją skrzynkę mailową i widzę jakieś nowe wiadomości między innymi z sympatia.pl czyli norma, zawsze po sobocie spędzonej w domu przed telewizorem budzą się śpiące królewny. Otwieram pierwszą - nudy. Drugą - nudy. Kolejną - nudy. Następną - co robisz gburze? Patrzę na profil i oczom własnym nie wierzę. Laska z którą cały wieczór się żarłem jak pies z kotem okazała się tą samą laską, do której dwa miesiące wcześniej napisałem i mnie obsrała.

- A co, stęskniłaś się?
- A nie wiem w sumie. Tak sobie pomyślałam, że napiszę.
- No tak, przecież jesteś kobietą i musisz mieć ostatnie słowo. No to dajesz młoda.
- Młoda ha ha! Proszę cię. Ale dziękuję, to miłe z twojej strony.
- Nie dopowiadaj sobie, tak mi się wymsknęło, bo jestem jeszcze pijany.
- Słuchaj przystojny kawalerze, miałam wczoraj kijowy dzień, okej?
- Jeszcze kilka godzin temu byłem napakowanym łysym karkiem z dyskoteki. Przez noc wyprzystojniałem?
- Łysym i wytatuowanym, nie przekręcaj moich słów.
- No i teraz zaczynasz gadać jak człowiek.
- Ty jak człowiek mógłbyś mnie zaprosić na randkę czy mam podanie wysłać w PDF
- Jeszcze ci mało po wczorajszym?
- Tak. Mało. Przyjedziesz po mnie czy nie jesteś w stanie?
- Dzisiaj?
- A kiedy? Jestem od ciebie starsza o trzy miesiące i nie mam czasu na pierdoły.
- Daj mi dwie godziny na dojście.
- Dwie godziny? To co ty masz zamiar całego pornhuba obejrzeć do końca?
- Na dojście do siebie.
- Dwie godziny. Na łączach.
- Bajo

Pojechaliśmy tylko na spacer po plaży, a skończyło się na tym, że przesiedzieliśmy tam cały dzień i pół nocy gadając, aż znowu nas deszcz przepędził. Rok później została moją żoną, urodziła mi synka i żyliśmy sobie spokojnie przez ponad osiem lat. Gdyby nie mój upór i bycie debilem, pewnie do dzisiaj bylibyśmy razem. I też mieliśmy psa smile Zapytałem ją kiedyś już po latach, dlaczego ja

- Przecież nawet mi nie odpisałaś na pierwszą wiadomość
- Paliłeś papierosy i miałeś to zaznaczone w profilu
- Dalej palę
- Bo jesteś durny
- A impreza na której się poznaliśmy, żadne z nas się wtedy nie popisało
- I właśnie chyba dlatego. Kłóciłam się, bo mnie wkurwiałeś jak wcześniej chyba nikt, ale podobało mi się to, że jesteś sobą, że nie liżesz mi dupy jak każdy, no i to że jesteś zajebiście inteligentnym facetem, a do tego przezabawnym i uroczym jak robisz te swoje groźne miny, zgrywasz twardziela i prężysz muskuły, a wiewiórce byś krzywdy nie zrobił.
- Bo wiewiórkę trudno złapać
- No no, pogadaj sobie jeszcze. Drzewa z korzeniami w całym lesie byś powyrywał, żeby ją dopaść. Od kiedy noszę twoje nazwisko dowiedziałam się co nieco na twój temat, nawet nie wiesz ilu mamy wspólnych znajomych, ale na imprezie byłeś cały czas opanowany i spokojny, a moja babcia zawsze mi mówiła, że prawdziwą naturę mężczyzny poznasz po tym jak się zachowuje, kiedy jest zdenerwowany i kiedy jest pijany.

Podsumowując, to że kobieta podoba mi się fizycznie, samo w sobie nie robi na mnie większego wrażenia, po prostu mój mózg rejestruje dane: ładne cycki/fajna dupa/całkiem niezła z ryja i tyle, przynajmniej na początku. Ale żeby coś więcej się zadziało, to ja muszę najpierw wiedzieć jaka ona jest, a swój typ mam jasno określony i sprecyzowany, dlatego wybieram zawsze podobne do mnie i do siebie pod pewnymi względami, a pozostałym prędzej czy później dziękuję. Nie sądzę, żebym to akurat mógł jeszcze zmienić, więc nie mam też raczej złudzeń, że z następną będę miał inaczej niż do tej pory miałem, dlatego póki co odkładam związki na półkę i skupiam się na samym sobie. Treningi, dieta, sen, relaks, odpoczynek, muzyka, nadrabianie zaległości w hobby, o którym już praktycznie zapomniałem, a kiedyś całe moje życie wokół niego się kręciło i takie tam różne rzeczy, na które albo nie miałem dość czasu, albo nie miałem odpowiednich warunków, albo byłem rozproszony jakimiś innymi gównami, które nie powinny mnie nawet obchodzić. Nie potrwa to długo, bo znam siebie najlepiej i najlepiej wiem ile czasu mogę być sam, a po jakim czasie już zaczyna mnie nosić, ale to jeszcze... Jeszcze smile

No ok, nie tylko Ty lubisz ogień, w wielu związkach jest, ale ogień nie musi oznaczać brak szacunku a jakoś te Twoje panie z opisów wcześniejszych nie bardzo przejmowały się Tobą, skoro zupełnie w tyłku miały to, co wcześniej ustaliliście i robiły co chciały potrafiąc Ci rzucić, ze jak nie pasi to fora ze dwora. Gdzie tu ogień? Chyba, że ogniem nazywasz jawne lekceważenie, pyskówki i ciągle pokazywanie drugiej stronie, gdzie jej miejsce?;) 

W sumie ludzie potrafią tak żyć ze sobą na przemian się kłócąc i godząc. Nawet rzeczy wtedy potrafią fruwać w powietrzu, od talerzy po wazony;) i walizki już czyjeś spakowane nawet stoją...a za chwilę spijają sobie z dzióbków:))
Jedni by się psychicznie wykończyli w takiej relacji, inni czują się jak ryba w wodzie, może Ty należysz do tej drugiej grupy i po prostu musi się ciągle coś dziać, tarcia, spiny, kłótnie itp. żebyś czuł, że żyjesz:)
Ty Czesiek wydajesz się być w porządku gościem dla tych swoich kobit, jasno i konkretnie określasz co akceptujesz, czego nie, jesteś przejrzysty i szczery, mimo tego huku jaki robisz, poczciwiec z Ciebie, gotowy znieść więcej niż deklarujesz;) Szkoda, że to jednostronne jest. Twoja Kasia wykorzystywała to nie przejmując się zbytnio Twoimi uczuciami.
Ja jednak czuję, że wy się zejdziecie:)) Kasia na razie daje na przeczekanie, żeby Ci rura zmiękła:) a potem zatrzepocze rzęsami, zmarszczy noska, naopowiada Ci bajek i rozpłyniesz się jak sok na budyniu:)))
Rób aktualizację jak coś, bo wszyscy ciekawi jak się to skończy:))

178

Odp: Aplikacje randkowe

Ja widzę, że na tym temacie się Czesio rozkręcił a sam przecież mial problemy z Bartusiem,który już dawno dzieckiem nie jest  big_smile

179

Odp: Aplikacje randkowe
Wujek Czesiek napisał/a:
Solaris napisał/a:


Nie wiem, dlaczego tak masz.

A ja wiem. U mnie w związku musi być ogień. Podobają mi się różne kobiety, ale ciągnie mnie tylko do tych o specyficznym sposobie bycia i charakterze podobnym do mojego. Wiążę się również tylko z tymi, które pociągają u facetów podobne cechy. I to wychodzi bardzo szybko, bo ja sam do tego dążę i celowo prowokuję różne sytuacje obserwując ich reakcje. Dlatego większość moich znajomości na przykład z portali, kończy się po tygodniu w porywach do miesiąca, bo nie każda się nadaje dla mnie i nie dla każdej ja się nadaję. A skoro jesteśmy w temacie randkowych portali, to taka krótka anegdota na niedzielny wieczór...

Lata temu, na sympatii właśnie, wpadła mi w oko taka jedna, do której od razu coś tam napisałem, a ona mnie zlała sikiem prostym, więc następnego dnia już o tym zapomniałem. Jakieś może dwa miesiące później znajomi mnie zaprosili do siebie na grilla. Było nas tam chyba z piętnaście osób, wszyscy w parach, tylko ja sam jak debil, ale miałem to w dupie, bo też dopiero co się rozstałem z taką jedną... koleżanką. No i siedzimy, pijemy, gadamy, grill się kopci, dzieciaki latają, pełna kulturka, żadnej patoli. Nagle jeden koleś się pyta czy może wpaść jego szefowa z pracy, bo ma dzisiaj imieniny, bo gdzieś tam była na jakiejś randce z kimś tam i wyszło gównianie, no i nie ma co ze sobą zrobić w sobotę, a godzina jeszcze młoda. Szefowa z pracy, no to już jednym okiem wyobraźni ją widzę i wiem co będzie dalej, smęcenie o robocie, podlizywanie i włażenie w dupę, ale w sumie nie moja szefowa, nie moja impreza, niech sobie wpada, wisi mi to kalafiorem.
Po około godzinie dojechała ta szefowa i nawet tego nie zauważyłem, bo już byłem lekko napoczęty, a zobaczyłem ją dopiero wtedy jak mi podstawiła pod ryj miskę z ogórkami, które obrała i się mnie pyta czy tyle wystarczy, na co jak to ja parsknąłem tylko śmiechem odpowiadając - a kogo to obchodzi - uznając to za świetny żart swoją drogą smile

- Zawsze tak rozmawiasz z kobietami?
- Staram się zawsze, ale wychodzi różnie.
- To chyba jakaś bardzo cię skrzywdziła czy już się urodziłeś takim chamem?
- Ojojoj, mocne słowa jak na kogoś, kto nawet się nie przedstawił.
- Nie zasłużyłeś.
- Obejdzie się. Idź może zobacz czy tam gdzieś cię nie ma, co? Mogłabyś?

I tak sobie miło gawędziliśmy przez kilka godzin na różne tematy, przekrzykując pozostałych, którzy próbowali nas godzić, uspokajać, zmieniać temat albo zająć któreś czymś innym, żebyśmy tylko się pozamykali. Zrobiła się noc i zaczął padać deszcz, więc ci co się jeszcze ostali zadzwonili po taksówki i schowaliśmy się w szklarni.

- Jak tam? Uspokoiłaś się już?
- Nie mam ochoty z tobą rozmawiać.
- To nie rozmawiaj.
- To nie zaczynaj.
- Chodź, siadaj na kolana, zamarzniesz tam w tym kącie.
- Nie rozśmieszaj mnie.
- No przestań, poważnie mówię, jesteś cała mokra, a i tak już nigdy się nie zobaczymy...
- O jaka wielka kurwa szkoda!
- Próbuję tylko być dżentelmenem. Chodź siadaj, nie gryzę.
- Daj mi spokój. Gdzie ta zasrana taksówka, ile można czekać.
- Jest sobota w nocy...
- Mógłbyś już się do mnie nie odzywać? Proszę.
- Znasz takie słowo? Dobra już nic nie mówię.

Następnego dnia siedzę sobie w domu i odpalam kompa, żeby zerknąć na moje aukcje wystawione na allegro czy coś się ruszyło od wczoraj. Wchodzę na swoją skrzynkę mailową i widzę jakieś nowe wiadomości między innymi z sympatia.pl czyli norma, zawsze po sobocie spędzonej w domu przed telewizorem budzą się śpiące królewny. Otwieram pierwszą - nudy. Drugą - nudy. Kolejną - nudy. Następną - co robisz gburze? Patrzę na profil i oczom własnym nie wierzę. Laska z którą cały wieczór się żarłem jak pies z kotem okazała się tą samą laską, do której dwa miesiące wcześniej napisałem i mnie obsrała.

- A co, stęskniłaś się?
- A nie wiem w sumie. Tak sobie pomyślałam, że napiszę.
- No tak, przecież jesteś kobietą i musisz mieć ostatnie słowo. No to dajesz młoda.
- Młoda ha ha! Proszę cię. Ale dziękuję, to miłe z twojej strony.
- Nie dopowiadaj sobie, tak mi się wymsknęło, bo jestem jeszcze pijany.
- Słuchaj przystojny kawalerze, miałam wczoraj kijowy dzień, okej?
- Jeszcze kilka godzin temu byłem napakowanym łysym karkiem z dyskoteki. Przez noc wyprzystojniałem?
- Łysym i wytatuowanym, nie przekręcaj moich słów.
- No i teraz zaczynasz gadać jak człowiek.
- Ty jak człowiek mógłbyś mnie zaprosić na randkę czy mam podanie wysłać w PDF
- Jeszcze ci mało po wczorajszym?
- Tak. Mało. Przyjedziesz po mnie czy nie jesteś w stanie?
- Dzisiaj?
- A kiedy? Jestem od ciebie starsza o trzy miesiące i nie mam czasu na pierdoły.
- Daj mi dwie godziny na dojście.
- Dwie godziny? To co ty masz zamiar całego pornhuba obejrzeć do końca?
- Na dojście do siebie.
- Dwie godziny. Na łączach.
- Bajo

Pojechaliśmy tylko na spacer po plaży, a skończyło się na tym, że przesiedzieliśmy tam cały dzień i pół nocy gadając, aż znowu nas deszcz przepędził. Rok później została moją żoną, urodziła mi synka i żyliśmy sobie spokojnie przez ponad osiem lat. Gdyby nie mój upór i bycie debilem, pewnie do dzisiaj bylibyśmy razem. I też mieliśmy psa smile Zapytałem ją kiedyś już po latach, dlaczego ja

- Przecież nawet mi nie odpisałaś na pierwszą wiadomość
- Paliłeś papierosy i miałeś to zaznaczone w profilu
- Dalej palę
- Bo jesteś durny
- A impreza na której się poznaliśmy, żadne z nas się wtedy nie popisało
- I właśnie chyba dlatego. Kłóciłam się, bo mnie wkurwiałeś jak wcześniej chyba nikt, ale podobało mi się to, że jesteś sobą, że nie liżesz mi dupy jak każdy, no i to że jesteś zajebiście inteligentnym facetem, a do tego przezabawnym i uroczym jak robisz te swoje groźne miny, zgrywasz twardziela i prężysz muskuły, a wiewiórce byś krzywdy nie zrobił.
- Bo wiewiórkę trudno złapać
- No no, pogadaj sobie jeszcze. Drzewa z korzeniami w całym lesie byś powyrywał, żeby ją dopaść. Od kiedy noszę twoje nazwisko dowiedziałam się co nieco na twój temat, nawet nie wiesz ilu mamy wspólnych znajomych, ale na imprezie byłeś cały czas opanowany i spokojny, a moja babcia zawsze mi mówiła, że prawdziwą naturę mężczyzny poznasz po tym jak się zachowuje, kiedy jest zdenerwowany i kiedy jest pijany.

Podsumowując, to że kobieta podoba mi się fizycznie, samo w sobie nie robi na mnie większego wrażenia, po prostu mój mózg rejestruje dane: ładne cycki/fajna dupa/całkiem niezła z ryja i tyle, przynajmniej na początku. Ale żeby coś więcej się zadziało, to ja muszę najpierw wiedzieć jaka ona jest, a swój typ mam jasno określony i sprecyzowany, dlatego wybieram zawsze podobne do mnie i do siebie pod pewnymi względami, a pozostałym prędzej czy później dziękuję. Nie sądzę, żebym to akurat mógł jeszcze zmienić, więc nie mam też raczej złudzeń, że z następną będę miał inaczej niż do tej pory miałem, dlatego póki co odkładam związki na półkę i skupiam się na samym sobie. Treningi, dieta, sen, relaks, odpoczynek, muzyka, nadrabianie zaległości w hobby, o którym już praktycznie zapomniałem, a kiedyś całe moje życie wokół niego się kręciło i takie tam różne rzeczy, na które albo nie miałem dość czasu, albo nie miałem odpowiednich warunków, albo byłem rozproszony jakimiś innymi gównami, które nie powinny mnie nawet obchodzić. Nie potrwa to długo, bo znam siebie najlepiej i najlepiej wiem ile czasu mogę być sam, a po jakim czasie już zaczyna mnie nosić, ale to jeszcze... Jeszcze smile


Jak masz tyle wolnego czasu weź się za pisanie książki, serio spoko się to czyta, zarobilbys na historiach miłosnych przemyśleniach itp

A mam pytanie, czy ty każda swoją kobietę kochasz tak samo? W sensie nie ma limitu na miłość? Pytam z ciekawości nie ze złośliwości. Chyba trochę tych kobiet kochałeś albo właśnie może masz tak że kochałeś maksymalnie jedna dwie a reszta to mocne uczucie ale już raczej nie miłość a kompatybilność osobowościowa?
Czy może każda kolejna jest lepsza od poprzedniej, bo często też tak jest, że się startuje z kiepskich związków a potem jest super wow.

180

Odp: Aplikacje randkowe
Wujek Czesiek napisał/a:
złoto napisał/a:

Czyli co, życie pustelnika? Tak samemu? Czujesz się na siłach?

Nie wiem na jakim etapie mojej historii się zatrzymałeś i gdzie przestałeś czytać, bo nawet mnie to nudzi szczerze mówiąc, ale wspominałem o tym wielokrotnie, że mam już ponad 50 lat na karku z czego większość przeżyłem w związkach. I małżeńskich i nie małżeńskich. Najdłużej bo od podstawówki byłem związany z moją pierwszą żoną, więc siłą rzeczy był to taki etap mojego życia, w którym z powodów oczywistych nie poznawałem innych kobiet i się z nimi nie wiązałem. Kiedy nasze małżeństwo dobiegło końca, byłem już grubo po 30-tce i dopiero wtedy odkryłem bezkresne oceany możliwości w postaci internetu oraz portali randkowych. Tak przynajmniej mi się wydawało, dopóki się w tym nie zanurzyłem, żeby po latach eksploracji nieznanych dotąd terenów i zbierania kolejnych doświadczeń móc stwierdzić, że to żaden ocean możliwości, a jedynie brudna i płytka sadzawka, gdzie pod metrem mętnej wody jest już tylko muł i wodorosty, gdzie tylko ryje się zmieniają, ale syf i smród jest zawsze ten sam, a niesmak w ustach utrzymuje się po dziś dzień i jeśli będę musiał tam jeszcze wrócić, to bardziej w ramach eksperymentu poznawczego czy po kilku latach coś się zmieniło, choćby zdjęcia profilowe osób, które wiecznie tam przesiadują, a nie z nadzieją że znajdę tam jeszcze swoją królową.
I nie chodzi o to, że jestem obrażony na płeć przeciwną, bo nie jestem. Gdzieś tak do połowy piątej klasy jeszcze uczęszczałem w miarę regularnie do szkoły i chodziłem na lekcje biologii, która już na tym etapie dość przystępnie i klarownie tłumaczy z czym się wiąże wchodzenie w relacje, gdzie są już jakieś dzieci z poprzednich związków, wystarczyło bardziej uważać i zakodować pewne rzeczy, a nie wygłupiać się z kolegami w ostatnich ławkach i olewać sikiem prostym co tam nauczycielka mamrocze smile
Ale, ale, my tu sobie gadu gadu, a nadal nie widzę odpowiedzi na moje pytanie. Dla przypomnienia:
Wymień proszę trzy główne zalety wiązania się z kobietą, która ma już własne dzieci. W ostateczności możesz podać jedną, byle przekonującą. Proszę, czas start...

To czysta biologia. Niechęć do inwestowania zasobób w cudze geny. To tak w skrócie. Jeszcze tylko komentarz do Twoich postów o portalach randkowych: samo sedno. Mam bardzo podobne odczucia, chociaż jestem kobietą i starszą od autorki. Twoje podsumowanie: mistrzostwo świata :-)

181

Odp: Aplikacje randkowe
Karmaniewraca napisał/a:

A mam pytanie, czy ty każda swoją kobietę kochasz tak samo?

Nie.
Gdybym miał to do czegoś porównać bez rozwlekania się jak zwykle na dwie trzecie strony, to dobrym przykładem może być muzyka. Mój regał na płyty pomieści tysiąc CD ale stoi na nim chyba z dwieście płyt, może więcej, które już się tam nie zmieściły, plus do tego dwie szuflady CD-R ów bez pudełek, które od kogoś tam kiedyś przegrałem. Dzisiaj już nie zbieram tak jak kiedyś, bo po pierwsze wszystko jest w necie, po drugie mnie mam już na to miejsca, a po trzecie nic mnie tak nie wkurwia przy przeprowadzkach i do nich nie zniechęca, jak noszenie i przewożenie tych jebanych płyt. Między innymi dlatego zawsze tak długo się z tym ociągam smile
Każdy z nas tutaj lubi posłuchać muzyki, każdy ma jakichś swoich ulubionych wykonawców od zawsze i każdy ma różne fazy na innych wykonawców czy tylko konkretne utwory z repertuaru, bo cała reszta nadaje się jedynie do śmietnika. No i ja mam tak samo. Mniej więcej, bo mogę słuchać nagrań, których specjalnie nie lubię, ale za to cenię samo wykonanie. Czy chodzi o wokal, czy o brzmienie instrumentów, czy o technikę gry muzyków, czy o samą jakość dźwięku np. album True Blue pani Madonny, której nie znoszę od zawsze i pod względem artystycznym to jest dla mnie dno totalne, ale ta konkretna płyta jest jedną z najlepiej nagranych w całej historii muzyki rozrywkowej na świecie i tylko z tego jednego powodu często do niej wracam, nie dlatego że jest moją ulubioną, bo nie jest.
Generalnie lubię ciężką muzę i tego słucham najwięcej, ale nie bez przerwy na okrągło, a rozrzut mam dość szeroki. Na przykład jednego roku zimą byłem na trzech koncertach w filharmonii. Możdżera, muzyki filmowej i Rammstein symfonicznie, a latem pojechałem na Guano Apes, tydzień później byłem na J.M. Jarre, a we wrześniu na Kombi (to z jednym i na końcu) i jak spojrzysz na mój regał z płytami, to tam jest tak samo. Od A jak ABBA czy Ace of Base po V jak Vivaldi czy Vangelis i Z jak Zeppelin, a pomiędzy wszystko inne poukładane alfabetycznie i tak Metallica stoi obok Michaela Jacksona i Mozarta, Black Sabath obok BoneyM i Bethovena, a Dr.Alban obok Depeche Mode i Dream Theater. Tylko Yello stoi sam, bo nie mam już nic innego na Y big_smile 
Ale w tym całym bałaganie są też wykonawcy, których cenię za wiele różnych rzeczy i słuchać mogę w nieskończoność, chociaż okres ich muzycznej kariery przypadał na lata 70-90 zeszłego stulecia, a ja mogę zagrać na klawiszach każdą jedną nutę dowolnej ich piosenki czy z pamięci nabić rytm na perkusji, bo robię to i to akurat przypadkiem. I to nawet nie są jakieś tam legendy czy wielkie światowe gwiazdy, ale no po prostu ich muzyka mnie chwyta odkąd pamiętam, a że jestem starszy od węgla, to już mamy ustalone smile
No i dokładnie tak samo mam z kobietami. Jedne mi się podobają fizycznie, inne mnie fascynują swoją osobowością, jeszcze inne mnie ciekawią swoim umysłem, a całkiem inne łączą wszystkie te cechy w jeden organizm i jeszcze w gratisie dorzucają do tego na przykład spierdolone poczucie humoru całkiem przypadkiem identyczne jak moje własne. W tych ostatnich zakochuję się naprawdę i do samego końca, mojego lub jej. Co prawda nie zdarza się to często, ale się zdarzyło parę razy. Może ze trzy...
Tak, wiem bardzo dobrze jakie pytanie chodzi Ci teraz po głowie i tak, jest jedną z tych trzech wink

182

Odp: Aplikacje randkowe

Może coś teraz o aplikacjach randkowych? Ktoś coś poleca? Tradycyjnie Tinder to dno pod dnem? A może powstał jakiś nowy?
Opowieści Czesia bardzo długie i zawiłe, acz coraz mniej w nie wierzę, że to cała prawda. Pewnie podkoloryzowane.
Bartus już pracuje, czy nadal się leni?

183

Odp: Aplikacje randkowe
złoto napisał/a:

Może coś teraz o aplikacjach randkowych? Ktoś coś poleca? Tradycyjnie Tinder to dno pod dnem? A może powstał jakiś nowy?
Opowieści Czesia bardzo długie i zawiłe, acz coraz mniej w nie wierzę, że to cała prawda. Pewnie podkoloryzowane.
Bartus już pracuje, czy nadal się leni?

Bartus siedzi w lodowka i wyjada Czesia jedzenie za ciezko zarobione pieniądze

184

Odp: Aplikacje randkowe
Julia life in UK napisał/a:
złoto napisał/a:

Może coś teraz o aplikacjach randkowych? Ktoś coś poleca? Tradycyjnie Tinder to dno pod dnem? A może powstał jakiś nowy?
Opowieści Czesia bardzo długie i zawiłe, acz coraz mniej w nie wierzę, że to cała prawda. Pewnie podkoloryzowane.
Bartus już pracuje, czy nadal się leni?

Bartus siedzi w lodowka i wyjada Czesia jedzenie za ciezko zarobione pieniądze

Pewno już wszystko zjadł.:D

185

Odp: Aplikacje randkowe
Julia life in UK napisał/a:

Bartus siedzi w lodowka i wyjada Czesia jedzenie za ciezko zarobione pieniądze

Julka, prawie się udusiłam herbatą jak to przeczytałam big_smile big_smile big_smile

W przetłumaczeniu brzmi to tak:

Bartuś siedzi w lodówce i za ciężko zarobione pieniądze wyjada jedzenie Czesia big_smile big_smile big_smile

Fajnie brzmi, ubawiłam się big_smile

186

Odp: Aplikacje randkowe

Od 19:43 / 03-10-2025  nie padło ani jedno słowo w żadnym kierunku, więc nie wiem.
Z tego co widziałem na FB to jakiś czas temu Kasia zmieniła mieszkanie i chodzi do pracy, przynajmniej na jej nowych zdjęciach nie zauważyłem, żeby robiła coś innego, więc... tyle w temacie.

A jeśli chodzi o portale randkowe, to zasadniczo nie ma pomiędzy nimi żadnej różnicy, bo jak człowiek przejrzy wszystkie, okazuje się, że wszędzie siedzą te same osoby. I każda z nich myśli, że dzięki temu zwiększa swoje szanse na poznanie kogoś innego niż gdzie indziej smile

187

Odp: Aplikacje randkowe

Portale randkowe?
Jeśli jesteś kobietą, to każdy działa jak sklep z darmowymi próbkami – dostajesz mnóstwo wiadomości i par, choć większość to niechciane zdjęcia lub propozycje rodem z kina dla dorosłych.
Normalni mężczyźni znikają stamtąd szybciej niż kawa z kubka, bo szkoda im zdrowia i nerwów, a poczucie własnej wartości dostaje solidny łomot.
Zostają tylko najtwardsi albo kompletnie odlotowi.
Po latach wciąż te same twarze – jak w serialu bez końca.
Normalna kobieta, która szuka związku, znika po kilku dniach, a jeśli siedzi tam latami, to raczej kiepski znak.
Nowi użytkownicy często okazują się „nowi” tylko z nazwy, a rozmowy gasną szybciej niż świeczka na wietrze.
Kobieta znajdzie faceta bez problemu, bo panów jest tam na pęczki.
Normalny facet? Szanse jak w totolotku – ale czasem ktoś jednak trafi szóstkę big_smile

188

Odp: Aplikacje randkowe

Zabrnęliśmy jako społeczeństwo w ślepy zaułek..

Portale randkowe to czyste targowisko czy raczej supermarket, gdzie można przebierać w ludziach, jak w ulęgałkach, po czym odrzucać jednego czy drugiego, jak tylko pojawi się tam jakaś rysa czy tzw. "red flag" bez przyjrzenia się temu z bliska i poznania przyczyny danego zjawiska. Jednocześnie na opcję poznawania innych osób w realu ludzie tłumaczą się brakiem czasu czy niechęcią bądź lękiem przed podjęciem rozmowy z obcym człowiekiem..

189

Odp: Aplikacje randkowe
bagienni_k napisał/a:

Zabrnęliśmy jako społeczeństwo w ślepy zaułek..

Portale randkowe to czyste targowisko czy raczej supermarket, gdzie można przebierać w ludziach, jak w ulęgałkach, po czym odrzucać jednego czy drugiego, jak tylko pojawi się tam jakaś rysa czy tzw. "red flag" bez przyjrzenia się temu z bliska i poznania przyczyny danego zjawiska. Jednocześnie na opcję poznawania innych osób w realu ludzie tłumaczą się brakiem czasu czy niechęcią bądź lękiem przed podjęciem rozmowy z obcym człowiekiem..

Nie do końca. 

Kiedy jesteś młody, otaczasz się młodymi znajomymi i znasz ich sytuację. Wtedy łatwo kogoś poznać, bo wszyscy szukają mniej więcej tego samego. 
Ale przychodzi moment, że twoi znajomi są już w parach, a dla nich singiel to problem i piąte koło u wozu.
Ludzie w związkach wolą spotykać się z innymi parami, a samotny człowiek wygląda przy nich jak błąd w systemie. 
Gdzie więc single mają kogoś spotkać?
Zaczepiać każdą kobietę na ulicy pytając, czy jest wolna?
Po trzech dniach taki delikwent skończyłby na komisariacie z zarzutem napaści. 
Całe to gadanie o „spotkaniu na żywo” to jak bajki o tym, że zagrasz raz w totolotka i od razu wygrasz.
Efekt? Kraj pełen singli i samotnych, którzy wcale tego nie chcieli. 
Państwo mogłoby coś z tym zrobić – mamy Mobywatela, wystarczyłoby dodać tam status singla i preferencje, a autoryzacja zlikwidowałaby patologie.
Można by zrobić darmową, państwową stronę randkową z logowaniem przez Mobywatela i reklamować ją na całą Polskę. 
Ale zamiast tego wolą rzucać 500+ (które nie działa), potem 800+ (też nie działa) i myślą, że jak dorzucą jeszcze, to nagle zadziała. Szaleńcy i idioci. 
Tak samo ze służbą zdrowia – latami pompowali pieniądze do NFZ, podnosili pensje lekarzy i pielęgniarek, aż ci odlecieli w kosmos z wynagrodzeniami, a na leczenie kasy brak.
Teraz chcą dosypać więcej i… znów będzie to samo.

190

Odp: Aplikacje randkowe

Po pierwsze ja na żadnym portalu nie straciłam pewności siebie bo ona wynika ze mnie a nie z potrzeby dowartościowania nią się. Ci którzy tracą to niestety mieli wysokie mniemanie o sobie i zetknęli się z rzeczywistością, bo jak to ja nie jest tak super, jak jestem.

Żaden z tych których poznałam nie był jakiś dziwny, wczoraj w stanie tak chodzę do Sauny IR i czytam książki tongue czytałam książkę E. Wojdyłło i tam pada takie mądre stuwiedzenie, że my nastawiamy się jaki ten ktoś ma być jakie ma mieć cechy, wręcz parametry jak dla samochodu.

Dalej MRandka absolutnie, żeby publiczne pieniądze marnować bo dla osób 50+ trudno jest kogoś poznać, a jaki profit społeczny jest z tego? Co więcej jeśli ktoś umawia się wyłącznie na seksu to będzie problem a jak jest jeszcze aspekt finansowy to już bardzo duży problem.

Tak sobie o Panu pomyślałam, że skoro Pan Kaszpir szuka bezdomnej tak pisze osoby mającej trudności z mieszkaniem, to czy nie lepiej się udać jako wolontariuszu do schroniska dla osób w kryzysie? Jeśli ta grupa jest grupą docelową to o ile prościej.

191

Odp: Aplikacje randkowe

Kaszpir a po co aż tak daleko się zapędzać? Czy trzeba od razu uciekać się do wytykania błędów w zarządzaniu służbą zdrowia czy dyskusji nad sensem przyznawania funduszy socjalnych?

Chodziło mi zwyczajnie o to, że ciężko jest uwierzyć, iż ludzie nikogo w realu nie widują, podczas rozmaitych okazji, aby nawiązać (jakąkolwiek) znajomość..
Poza pracą, gdzie wchodzenie w bliższe relacje bywa ryzykowne(choć pewnie skala ryzyka zależy od branży czy stanowiska), nikt już z nikim się nie widuje w ramach uczestnictwa w tym czy innym wydarzeniu? Czy ludzie się już nie poznają przez znajomych, przyjaciół czy w grupach zainteresowań?
Wszystko się ogranicza już w całości do szklanego ekraniku smartfona?

Chyba jednak nie do końca...

192

Odp: Aplikacje randkowe
Mniszkówna napisał/a:

Po pierwsze ja na żadnym portalu nie straciłam pewności siebie bo ona wynika...

Po pierwsze jestes kobieta wiec ten problem Cie nie dotyczy.

193

Odp: Aplikacje randkowe

bagienni_k bo ludzie szukają konkretu czyli ma być taka i tu i teraz jak Viaplay.
Przykład moja koleżanka ma 49 lat, poznała przez Tinedra faceta, z nim nie wyszło, ale dzięki niemu poznała kogoś z kim wyszło. Ten z Tindera był członkiem grupy biegowej a później i w tej grupie 15 chłopa (wiem kolokwialnie)


Poznając kogoś przez aplikację jeśli masz coś w głowie masz dostęp tez do jego znajomych rodziny.

Moja koleżanka poznała w pracy mnie a później poznała mojego brata dzięki któremu poznała jego wspólnika który jest teraz jej mężem.

Ja bym się nei obraziła zupełnie gdyby ktoś poznał mnie ale nie szło a dzięki temu poznał 5 moich koleżanek, co w tym złego Tak właśnie się tworzy sieć kontaktów

194 Ostatnio edytowany przez Wujek Czesiek (2025-12-03 20:39:27)

Odp: Aplikacje randkowe

Poznać można każdego wszędzie, to jest tylko kwestia przypadku i zbiegu okoliczności, a nie jakiegoś szukania.
Nastawianie się na cokolwiek, to jak zmuszanie się do pierdnięcia, najczęściej gówno z tego wychodzi.

Pamiętam jak kiedyś kuzyn mnie namawiał na wyjazd do Irlandii, żeby zarobić. No i wszystko ładnie pięknie, tylko że ja wtedy znałem może ze trzy słowa po angielsku z czego dwa to "fuck" i "you" no więc poszliśmy najpierw się zapisać na ten angielski. Historia kończy się tak, że do tej Irlandii kuzyn poleciał sam, a ja zostałem i ... związałem się z naszą nauczycielką. Taka anegdota.

Pamiętam jak kiedyś spotykałem się z dziewczyną, po którą jeździłem do pracy i za każdym razem przywoziłem jej różę, którą kupowałem w jednej i tej samej kwiaciarni jadąc po trasie. Historia kończy się tak, że w końcu przestałem się spotykać z tą dziewczyną i ... zacząłem spotykać się z inną, u której kupowałem te róże. Taka sytuacja.

Pamiętam jak kiedyś robiłem zakupy w tak zwanym "samie" i tam była taka jedna kasjerka z którą zawsze cisnęliśmy bekę jak przychodziła moja kolej do płacenia. No i któregoś razu niechcący się spotkaliśmy w takim małym sklepiku mięsnym obok tego "samu" który działu mięsnego akurat nie posiadał. Stoimy w kolejce, pieprzymy jakieś głupoty jak zawsze i nagle babka co stoi za ladą się pyta:

- Państwo razem, tak?
- Nie, nie.
- Ale pracujemy nad tym.

I oczywiście wszyscy w śmiech, my, ta babka i ci co to słyszeli, a po wyjściu na zewnątrz:

- No proszę pana... Pracujemy nad tym?
- A co ma pani jakieś apropo?
- Ależ skądże.
- No i gitara.

Tak więc moim zdaniem samo poznawanie "na żywo" jest tak samo łatwe jak sikanie w krzakach, a przy okazji eliminuje do zera efekt zaskoczenia, kiedy na umówione spotkanie z portalu przychodzi ... osoba, która być może i jest na zdjęciu profilowym, tyle że było ono wykonane 14 lat temu big_smile
Problem polega bardziej na tym, że "na żywo" pewne rzeczy są dużo bardziej widoczne niż na ekranie telefonu czy komputera i nie chodzi mi o wygląd (chociaż też oczywiście) ale ogólnie o nastawienie. Inaczej człowiek się zachowuje, kiedy ma na wszystko wyjebane i jest po prostu sobą, a inaczej zachowuje się w sytuacji, kiedy chce na kimś zrobić dobre wrażenie.
Inaczej np. faceci zachowują się np. w pubie czy jakimś innym lokalu, gdzie przyszli napić się wódeczki, posiedzieć i pogadać sobie w męskim towarzystwie, a inaczej ci sami faceci będą się zachowywać w tym samym pubie czy jakimś innym lokalu, gdzie przyszli głównie po to, żeby coś wyrwać, a cała reszta to jest tylko przedstawienie, scenografia i statyści.
Inaczej faceci się zachowują w stosunku do np. koleżanek w pracy, partnerek kolegów czy jakichś tam innych swoich znajomych albo sąsiadek, a całkiem inaczej ci sami faceci się zachowują w stosunku do obcych kobiet, o których myślą w kontekście relacji romantycznej czy choćby nawet tylko seksualnej. I bardzo często ci faceci są przekonani, że robią wszystko dobrze, zgodnie ze sztuką i w ogóle, a w rzeczywistości bardzo często jest zupełnie na odwrót, tylko nikt im jeszcze o tym nie powiedział, więc dalej robią to samo, ewentualnie wprowadzają jakieś "chytre" modyfikacje, które w założeniu mają poprawić efektywność i wyniki, a wychodzi jak zwykle albo jeszcze gorzej. Bo po nich widać. Widać wszystko od razu. Widać który jest naprężony, widać który jest potrzebujący, widać który jest zdesperowany, widać który jest zwykłym pajacem, a który chce tylko poruchać. Tak samo widać, który ma to wszystko głęboko w dupie i wtedy jest najłatwiej kogoś poznać.

195

Odp: Aplikacje randkowe

Przyznam, że podczas lektury pierwszej strony tego wątku, nasunęło mi się pytanie o to, jak często w dyskusjach manifestuje się swoista solidarność jajników. Obserwując dynamikę interakcji, dostrzegam, że czasami oceniacie się nawzajem z krytycyzmem, a innym razem z nadmierną pobłażliwością, co nie zawsze jest proporcjonalne do kontekstu sytuacji.

Chciałbym rozwiać kilka mitów, które wyłaniają się w tej dyskusji. Mam 40+, nie posiadam dzieci, ale pragnąłbym je mieć. Nie jestem osobą, która spędza czas na imprezach, ani nie interesują mnie przelotne romanse. Powód mojej obecnej sytuacji jest prosty i dojrzały: potrzebowałem czasu, aby osiągnąć stabilność życiową. Ukończyłem edukację, rozwinąłem własną firmę i zbudowałem dom. No cóż w naszym kraju tyle to trwa jak się zaczyna od zera. Dopiero teraz czuję, że mogę poświęcić odpowiednią ilość czasu i uwagi przyszłej partnerce oraz ewentualnemu dziecku, na co zasługują.

Analizując temat doboru partnerów, zauważam, że każdy z nas ma swoje wymagania. Dlaczego więc dziwimy się, że inni również stawiają swoje oczekiwania? Warto zastanowić się, jak można twierdzić, że posiadanie dziecka przez kobietę nie wpływa na nowego partnera. Jest to podobne do sytuacji, w której sprzątamy po cudzej imprezie. Kobieta, która ma dziecko, musi dzielić swój czas na opiekę, co może prowadzić do zaniedbania partnera. Emocjonalne więzi, które tworzą się między matką a dzieckiem, nie muszą być automatycznie odczuwane przez nowego partnera.

W kontekście relacji, życie z partnerką, która ma dziecko, może przypominać złożony trójkąt, gdzie co weekend pojawi się jeszcze biologiczny ojciec w zestawie. Jeśli mężczyzna jest osobą emocjonalną, będzie chciał aktywnie uczestniczyć w wychowywaniu i opiece nad dzieckiem. Co przyczyni się do jego utraty pewności siebie z tytułu braku praw, braku możliwości chociażby decydowania o edukacji. Może usłyszeć od Ciebie, ojca biologicznego czy samego dziecka, aby spadał. Traktowanie dziecka jako "powietrze" jest dla mnie nie do przyjęcia. Stwierdzenie, że "posiadam dziecko, a ty nie musisz się nim zajmować" wydaje mi się mało poważne.

Mówi się, że dzisiaj ludzie mają nierealistyczne oczekiwania. Czy autorka tego wątku nie czyni tego samego? Współpraca w związku wymaga wzajemnych ustępstw. Jeśli potencjalny partner pyta o możliwość założenia rodziny, a odpowiedzią jest kategoryczne "nie", to według mnie jest to postawa egoistyczna. Nie potrafię zrozumieć, dlaczego dojrzały mężczyzna miałby się w to angażować, chyba że sam nie ma możliwości posiadania dzieci i uważa, że już na nic w życiu lepszego go nie stać.

Na koniec, chciałbym zwrócić uwagę na wygodę, o której wspomina autorka. Wszyscy pragną komfortu w życiu, ale czyż nie jest egoistyczne stawiać swoje potrzeby ponad oczekiwania partnera? Moje osobiste pragnienie swobody i niezależności nie powinno ograniczać możliwości tworzenia wspólnego życia z osobą, która ma dziecko. Wydaje mi się, że zrozumienie i współpraca powinny być fundamentami każdej relacji.

Posty [ 131 do 195 z 522 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 … 9 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026