netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Aplikacje randkowe

521 odpowiedzi20 275 wyświetleńzałożony przez Mniszkówna, 21.11.2025

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony Poprzednia 1 2 3 4 … 9 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 130 z 522 ]

66 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2025-11-26 21:13:17)

Odp: Aplikacje randkowe
Mrs.Happiness napisał/a:
Ela210 napisał/a:

wpuszczasz męzczyznę do swojego życia- to dajesz mu pole by tym męzczyzną był: żeby jego męskie spojrzenie się liczyło w tym układzie, tak jakby był ojcem dziecka, inaczej nie zawracaj mu głowy kobieto.

Zakładając, że dziecko ma ojca. Co, jeśli ojczym i biologiczny tata nie zgadzają się w jakiejś kwestii?

jesli nie zgadzają się w kwestiach organizacji domu i zasad tam panujących, to kobieta powinna stanąć po stronie nowego partnera- no chyba że to jakiś przemocowiec.
natomiast w sprawach leczenia np, wyboru szkoły to już chyba rodzice biologiczni mają dużo do powiedzenia

67

Odp: Aplikacje randkowe
Mrs.Happiness napisał/a:
Ela210 napisał/a:

wpuszczasz męzczyznę do swojego życia- to dajesz mu pole by tym męzczyzną był: żeby jego męskie spojrzenie się liczyło w tym układzie, tak jakby był ojcem dziecka, inaczej nie zawracaj mu głowy kobieto.

Zakładając, że dziecko ma ojca. Co, jeśli ojczym i biologiczny tata nie zgadzają się w jakiejś kwestii?

Chyba nie chodzi tu o jakieś istotne kwestie, które mogą poróżnić, tylko takie codzienne, gdy mieszka się razem, żeby ten ojczym miał jakiś głos, choćby taki, ze mówi zwykłe - marsz do spania, bo już późno i rano nie wstaniesz do szkoły, na co dzieciak mu odpowiada - nie jesteś moim ojcem, wiec nie mów mi kiedy mam iść spać. Czy - posprzątaj po sobie, bo chlew robisz - i ta sama odpowiedź dziecka.
W takiej sytuacji można oszaleć. Dlatego ojczym to ktoś z kim dziecko musi się liczyć.

68

Odp: Aplikacje randkowe
Ela210 napisał/a:

jesli nie zgadzają się w kwestiach organizacji domu i zasad tam panujących, to kobieta powinna stanąć po stronie nowego partnera- no chyba że to jakiś przemocowiec.
natomiast w sprawach leczenia np, wyboru szkoły to już chyba rodzice biologiczni mają dużo do powiedzenia

Raczej dziecko ma najwięcej do powiedzenia. Chyba, ze to 7latek idący do pierwszej klasy.
Inne sprawy - zdrowotne, czy dotyczące zajęć pozalekcyjnych, czy spraw typu: mamo chce sobie zrobić kolczyk w języku - o tym też decydują biologiczni rodzice (przy założeniu, że obydwoje opiekują się dzieckiem, chociaż mieszkają razem), "Nowy  rodzic" może jedynie zadecydować, czy dziś ugotuje pomidorówkę czy szczawiówkę, Nawet na wywiadówkę nie może pójść.

w analogicznej sytuacji - druga kobieta, choćby była drugą żoną, na prawach matki nie jest i nie będzie, To jej partner i ex żona będą decydowali o kluczowych kwestiach życia ich dziecka, a nie nowa partnerka.

69 Ostatnio edytowany przez Solaris (2025-11-26 21:28:58)

Odp: Aplikacje randkowe
złoto napisał/a:
Ela210 napisał/a:

jesli nie zgadzają się w kwestiach organizacji domu i zasad tam panujących, to kobieta powinna stanąć po stronie nowego partnera- no chyba że to jakiś przemocowiec.
natomiast w sprawach leczenia np, wyboru szkoły to już chyba rodzice biologiczni mają dużo do powiedzenia

Raczej dziecko ma najwięcej do powiedzenia. Chyba, ze to 7latek idący do pierwszej klasy.
Inne sprawy - zdrowotne, czy dotyczące zajęć pozalekcyjnych, czy spraw typu: mamo chce sobie zrobić kolczyk w języku - o tym też decydują biologiczni rodzice (przy założeniu, że obydwoje opiekują się dzieckiem, chociaż mieszkają razem), "Nowy  rodzic" może jedynie zadecydować, czy dziś ugotuje pomidorówkę czy szczawiówkę, Nawet na wywiadówkę nie może pójść.

w analogicznej sytuacji - druga kobieta, choćby była drugą żoną, na prawach matki nie jest i nie będzie, To jej partner i ex żona będą decydowali o kluczowych kwestiach życia ich dziecka, a nie nowa partnerka.

Przecież Ela napisała, ze w większych kwestiach decydują rodzice, ale to nie znaczy, że ojczym czy macocha jest sprowadzona do roli takiej, ze może jedynie decydować jaka zupę ugotować, no bez przesady. W takiej "rodzinie" nie da się normalnie funkcjonować. I ja nie wiem czy ktokolwiek by chciał. Bierzesz sobie kobietę z dzieckiem to z automatu stajesz się w jakimś stopniu i opiekunem tego dziecka, skoro razem mieszkacie, i jesteś za nie odpowiedzialny.
Ja przynajmniej nie wyobrażam sobie inaczej.
Gdy ja biorę sobie faceta z dzieckiem to też staram się być odpowiedzialna za to dziecko, jeśli z nim mieszkam. Inaczej się nie da. I ono musi mnie szanować. A przynajmniej słuchać się mnie a nie traktować jako kogoś, kto nie ma w niczym prawa głosu.

70

Odp: Aplikacje randkowe
Ela210 napisał/a:

jesli nie zgadzają się w kwestiach organizacji domu i zasad tam panujących, to kobieta powinna stanąć po stronie nowego partnera- no chyba że to jakiś przemocowiec.
natomiast w sprawach leczenia np, wyboru szkoły to już chyba rodzice biologiczni mają dużo do powiedzenia

Opcji potencjalnych konfliktów jest mnóstwo, dlatego ciężko mówić o prawach ojca, gdy inny mężczyzna finalnie ingeruje w podejmowane decyzje.
Co innego, gdy biologiczny tata nie żyje, albo ma inne priorytety niż wychowywanie dzieci, a co innego, gdy bierze czynny udział w ich życiu.
Dlatego tu trzeba delikatnego podejścia i sporo dobrej woli każdej ze stron, by cała ta skomplikowana machina działała bezawaryjnie.
Żeby była jasność, kibicuję takim rodzinom, bo dzieci to nie wyrok, tylko fajnie, jakby było w tym więcej świadomości.

71

Odp: Aplikacje randkowe
złoto napisał/a:
Wujek Czesiek napisał/a:

Wymień proszę trzy główne zalety wiązania się z kobietą, która ma już własne dzieci. W ostateczności możesz podać jedną, byle przekonującą. Proszę, czas start...

Uczucie z jej strony, wsparcie, seks (tylko trzy cechy, to mała możliwość ruchów).

I jako bonus (dla niektórych) - jeśli ma już swoje dzieci, nie będzie parła na powiększenie rodziny. Odnoszę się do tego, ze masz już przekroczoną 50ke, wiec mężczyźni w tym wieku (uogólniając) nie pra do tego, by wstawać po nocach bujając noworodka z kolką, a zamiast przewijania dziecka, nieustannych pobudek, chorób wieku przedszkolnego i buntu 2 latka wola spokój i ...święty spokój.

W przypadku kobiety bezdzietnej (ale i dużo młodszej) byłby nacisk na szybki ślub, albo szybką ciążę, aby jeszcze zdążyć przed przysłowiową 40ką.

Etam smile

A mi się podobało nie tak dawno.

Szybko rozszyfrowałem co powodowało kolkę u małego (złe karmienie) i znalazłem szybki sposób aby małego uśpić.
Zdajmowałem koszulę i kładłem go na mojej klatce piersiowej blisko serca.
Szybko się uspokajał i zasypiał.

Mina kobiety bezcenna big_smile

Osobiście mogę zainwestować czas na wychowanie obcego dziecka. Nie jest to problem.
Ale muszę widzieć że ma to sens.

72

Odp: Aplikacje randkowe
Solaris napisał/a:

Chyba nie chodzi tu o jakieś istotne kwestie, które mogą poróżnić, tylko takie codzienne, gdy mieszka się razem, żeby ten ojczym miał jakiś głos, choćby taki, ze mówi zwykłe - marsz do spania, bo już późno i rano nie wstaniesz do szkoły, na co dzieciak mu odpowiada - nie jesteś moim ojcem, wiec nie mów mi kiedy mam iść spać. Czy - posprzątaj po sobie, bo chlew robisz - i ta sama odpowiedź dziecka.
W takiej sytuacji można oszaleć. Dlatego ojczym to ktoś z kim dziecko musi się liczyć.

Oczywiście, że ojczym powinien być respektowany, skoro mieszkają pod jednym dachem, ale to nie znaczy, że powinien wejść w rolę ojca. Jeśli już, to dodatkowego członka rodziny.

73 Ostatnio edytowany przez Wujek Czesiek (2025-11-26 22:55:18)

Odp: Aplikacje randkowe
złoto napisał/a:
Wujek Czesiek napisał/a:

Wymień proszę trzy główne zalety wiązania się z kobietą, która ma już własne dzieci. W ostateczności możesz podać jedną, byle przekonującą. Proszę, czas start...

Uczucie z jej strony, wsparcie, seks (tylko trzy cechy, to mała możliwość ruchów).

I jako bonus (dla niektórych) - jeśli ma już swoje dzieci, nie będzie parła na powiększenie rodziny. Odnoszę się do tego, ze masz już przekroczoną 50ke, wiec mężczyźni w tym wieku (uogólniając) nie pra do tego, by wstawać po nocach bujając noworodka z kolką, a zamiast przewijania dziecka, nieustannych pobudek, chorób wieku przedszkolnego i buntu 2 latka wola spokój i ...święty spokój.

W przypadku kobiety bezdzietnej (ale i dużo młodszej) byłby nacisk na szybki ślub, albo szybką ciążę, aby jeszcze zdążyć przed przysłowiową 40ką.

Kluczysz i wywijasz figury retoryczne udając, bardzo słabo zresztą, że nie zrozumiałeś pytania smile Podobnie jak pozostali, poza Kaszpirem, który jakieś doświadczenia już zebrał i zaczyna kumać z czym to się je takie czułości i wsparcia, a najwięcej to seksu, buhahaha big_smile Weź bo normalnie nie wytrzymie. Seks jest tylko na początku, kiedy jesteś poddawany indoktrynacji, a etap nazywany w podręcznikach "przywiązanie dupą" jest jednym z podstawowych elementów szkolenia kandydatów na nowych nibybtatusiów, bo oczywiście panie będą nas zapewniać, że wchodząc do rodziny przejmujesz jakieś prawa, bla bla bla... a jakie konkretnie to są prawa dowiadujesz się dopiero wtedy, gdy próbujesz egzekwować najprostsze rzeczy, takie jak "odnieś swój talerz po jedzeniu" czy "proszę iść już do spania" i nagle w tym właśnie momencie do ciebie dociera jedna, ale za to zajebiście ważna informacja, a mianowicie gdzie się znajduje twoje miejsce. Tam zaraz obok kociej kuwety, tylko nie hałasuj, bo nasz kotek jest wrażliwy, a to ty wszedłeś do naszej rodziny i to ty masz się dostosować, bo kotek był tu przed tobą... I z takich właśnie gówien składa się w przeważającej części życie z mamą i jej dzieckiem. Codziennie to samo bez końca. Zero intymności, zero wolnego czasu tylko dla siebie, żeby gdziekolwiek wyjść, a tym bardziej wyjechać tylko we dwoje, zero odpoczynku od ciągłego jęczenia "maaaamoooo..." bo coś tam, zero praktycznie wszystkiego z czym może się kojarzyć facetowi fajny związek. A teraz uważaj, bo mam dla Ciebie niespodziankę. Związanie się z kobietą bez dzieci eliminuje skutecznie większość z tych niedogodności, a oprócz tego o jakieś trzy tysiące procent wzrasta szansa na regularny seks, po Pani jest wypoczęta i w dobrym humorze oraz ma dużo wolnego czasu na figle, bo nie musi się zajmować niczym innym poza Tobą. Fajnie? No ba. Pewnie że fajnie, tylko jak to z siebie na początku wydusić, co nie? Normalnie. Po to człowiek ma otwór gębowy i wykształcił aparat mowy, żeby takie rzeczy komunikować. Najlepiej od razu na samym początku. Tylko że większość w tym ci mityczni "inni" wolą udawać idiotów i opowiadać sobie samym bajki o tym, że coś tam "myślą" bo z prostych matematycznych obliczeń i kalkulacji im wychodzi rachunek prawdopodobieństwa spotkania atrakcyjnej kobiety bez dzieci i nawiązania z nią satysfakcjonującej relacji czyli takiej relacji z której będą mogli czerpać więcej przyjemności i korzyści, niż mieć dodatkowych obowiązków i więcej problemów oraz całe mnóstwo innych upierdliwości, których nigdy by nie mieli pozostając singlami.     

Po pierwsze nie wymieniłeś ani jednej zalety bycia w związku z kobietą, która posiada już dziecko.
Wymieniłeś jedynie zalety bycia w związku i to niekoniecznie z kobietą. A mi chodziło o różnice, jakiekolwiek, najlepiej na plus, przy wyborze akurat mamusi z własnym dzieciątkiem na stanie, spośród innych kobiet (lub mężczyzn jak kto woli) które dzieci nie mają w ogóle bądź nie mają ich na utrzymaniu, bo są już dorosłe i samodzielne, mieszkają gdzie indziej, prowadzą własne życie, nie siedzą wam na łbie bez przerwy i nie zawracają dupy swoją obecnością, że o innych kosztach np. finansowych nie wspomnę. Tego mi zabrakło w twojej wypowiedzi, ale oczywiście doceniam starania. Trójka z plusem.

Może teraz ktoś inny na ochotnika?

P.S.
Jeśli kobieta w wieku lat 30-40 nie ma jeszcze dzieci, to najczęściej oznacza tylko tyle, że z jakiegoś powodu mieć ich nie chce, a nie to, że całe swoje dorosłe życie czekała na Ciebie, aby to z Tobą je mieć.
Jeśli kobieta w wieku lat obojętnie ilu własne dzieci już posiada, to wcale nie oznacza, że nie będzie chciała mieć kolejnego z Tobą, choćby jako gwarancji, że jej nie spierdolisz jak już się skończy wersja demo.
A kiedy kobieta mówi, że wchodząc do rodziny przejmujesz prawa i obowiązki, to w rzeczywistości wysyła do twojego mózgu przekaz podprogowy, że ta słynna w całej galaktyce kobieca intuicja kiedyś ją zawiodła i teraz to Ty (lub ktoś inny, to akurat jest najmniej istotne) masz ponosić koszty błędów jej przeszłości i to będzie twoim priorytetem oraz nadrzędnym i zawsze najważniejszym obowiązkiem. A jakie są twoje prawa? Jak już wspominałem gdzieś tam wyżej, przekonasz się o tym we właściwym czasie. Jak chcesz to wiedzieć szybciej, spróbuj tylko burknąć na bombelka i w sekundę masz odpowiedź na wszystkie nurtujące pytania w tym zakresie. Spróbuj nie burknąć, to w trzy sekundy wlezie Ci na łeb i nasra, a mamusia tylko wzruszy ramionami - och daj spokój, nawet nie zaczynaj, to przecież dziecko - na koniec pytanie kłiz zagadka, co z tym wtedy zrobisz?

74

Odp: Aplikacje randkowe
Mrs.Happiness napisał/a:
Solaris napisał/a:

Chyba nie chodzi tu o jakieś istotne kwestie, które mogą poróżnić, tylko takie codzienne, gdy mieszka się razem, żeby ten ojczym miał jakiś głos, choćby taki, ze mówi zwykłe - marsz do spania, bo już późno i rano nie wstaniesz do szkoły, na co dzieciak mu odpowiada - nie jesteś moim ojcem, wiec nie mów mi kiedy mam iść spać. Czy - posprzątaj po sobie, bo chlew robisz - i ta sama odpowiedź dziecka.
W takiej sytuacji można oszaleć. Dlatego ojczym to ktoś z kim dziecko musi się liczyć.

Oczywiście, że ojczym powinien być respektowany, skoro mieszkają pod jednym dachem, ale to nie znaczy, że powinien wejść w rolę ojca. Jeśli już, to dodatkowego członka rodziny.

Przecież nikt nie pisze, że ma wejść w role ojca. Ojciec jest jeden:) Ma się po prostu liczyć ze zdaniem ojczyma i od tego jest matka, żeby tak było. Jak matki nie ma, to ojczym decyduje w domu i kropka.

75

Odp: Aplikacje randkowe

Trzy zalety związania się z dzieciatą kobietą, mimo wszystko trochę jednak zależy, dla kogo. Uzupełnisz, Czesiu?
1. czy pan własne dzieci mieć chce?
2. dzieciata to duży rozstrzał, od 0 do ...zawsze, ale inaczej przy maluchu, inaczej przy nastolatku czy dziecku dorosłym. czyli te dziatki w jakim wieku?

76

Odp: Aplikacje randkowe
Solaris napisał/a:

Przecież nikt nie pisze, że ma wejść w role ojca. Ojciec jest jeden:) Ma się po prostu liczyć ze zdaniem ojczyma i od tego jest matka, żeby tak było. Jak matki nie ma, to ojczym decyduje w domu i kropka.

Ela pisała, cytuję: tak jakby był ojcem dziecka, stąd moja reakcja.

77 Ostatnio edytowany przez Solaris (2025-11-26 22:06:24)

Odp: Aplikacje randkowe
Mrs.Happiness napisał/a:
Solaris napisał/a:

Przecież nikt nie pisze, że ma wejść w role ojca. Ojciec jest jeden:) Ma się po prostu liczyć ze zdaniem ojczyma i od tego jest matka, żeby tak było. Jak matki nie ma, to ojczym decyduje w domu i kropka.

Ela pisała, cytuję: tak jakby był ojcem dziecka, stąd moja reakcja.

Aha. Ja trochę inaczej te "tak jakby" zrozumiałam:) Bardziej jako rolę. Bo skoro sprawuje opiekę, zawozi do przedszkola, szkoły, gdzieś tam, gotuje, pomaga w lekcjach itp. itd. to spełnia w dużej części rolę ojca, ktorego na co dzień nie ma.  I nie jest to żadna ujma dla biologicznego ojca.
Ja bym bardzo się cieszyła, gdyby przykładowo moje dziecko mieszkało z ojcem i jego żona była dla mojego dziecka jak matka. Ciepła, dobra, troskliwa i opiekuńcza. To przecież niczego mi nie odbiera.
A będąc z facetem z dzieckiem, starałabym się być taka dla jego dziecka. Uważam, że rodzina na tym polega. I nieważne czyje dzieci. Wszystkie staramy się traktować tak samo, bez podzialu twoje/moje.
Jeśli ktoś tego nie rozumie to chyba nie powinien wiązać się z kimś, kto ma dziecko/dzieci.
Bo jak ktoś powiedzial - bierzemy czlowieka ze wszystkim a nie tylko jakiś wycinek, ktory nam odpowiada;)

78 Ostatnio edytowany przez Mrs.Happiness (2025-11-26 23:08:27)

Odp: Aplikacje randkowe
Solaris napisał/a:

Aha. Ja trochę inaczej te "tak jakby" zrozumiałam:) Bardziej jako rolę. Bo skoro sprawuje opiekę, zawozi do przedszkola, szkoły, gdzieś tam, gotuje, pomaga w lekcjach itp. itd. to spełnia w dużej części rolę ojca, ktorego na co dzień nie ma.  I nie jest to żadna ujma dla biologicznego ojca.

Jak już pisałam, moim zdaniem sytuacja jest skomplikowana i wymaga odpowiedniego podejścia.
Bo nawet jeśli nowy partner chętnie bierze na siebie ojcowskie obowiązki, to oficjalnie nim nie jest.
W związku z tym powinno być jasne, w jakich sytuacjach może ingerować, a kiedy powinien się wycofać bez rozniecania konfliktów, czy obrażania się, że to nie on podejmuje decyzje.
Tym bardziej, że zwykle ojczym czy macocha znikają z życia dziecka w momencie ewentualnego rozstania.
Wtedy szybko z rodziny robi się "do bramy i się nie znamy".
Dlatego mnie strasznie wpieniają kobiety, które co chwilę przyprowadzają do domu kolejnych "wujków".

Solaris napisał/a:

Ja bym bardzo się cieszyła, gdyby przykładowo moje dziecko mieszkało z ojcem i jego żona była dla mojego dziecka jak matka. Ciepła, dobra, troskliwa i opiekuńcza. To przecież niczego mi nie odbiera.

Jakby nowa partnerka nie próbowała forsować metod wychowawczych, którym byłabym całkowicie przeciwna, to też bym się cieszyła, że mają dobry kontakt i nie starała się tych relacji w żaden sposób sabotować.

A przynajmniej tak mi się wydaje, bo nigdy w takiej sytuacji nie byłam.

79

Odp: Aplikacje randkowe
Solaris napisał/a:

Przecież Ela napisała, ze w większych kwestiach decydują rodzice, ale to nie znaczy, że ojczym czy macocha jest sprowadzona do roli takiej, ze może jedynie decydować jaka zupę ugotować, no bez przesady. W takiej "rodzinie" nie da się normalnie funkcjonować. I ja nie wiem czy ktokolwiek by chciał. Bierzesz sobie kobietę z dzieckiem to z automatu stajesz się w jakimś stopniu i opiekunem tego dziecka, skoro razem mieszkacie, i jesteś za nie odpowiedzialny.
Ja przynajmniej nie wyobrażam sobie inaczej.
Gdy ja biorę sobie faceta z dzieckiem to też staram się być odpowiedzialna za to dziecko, jeśli z nim mieszkam. Inaczej się nie da. I ono musi mnie szanować. A przynajmniej słuchać się mnie a nie traktować jako kogoś, kto nie ma w niczym prawa głosu.

Czyli o czym co dotyczy dziecka możesz zadecydować?

80

Odp: Aplikacje randkowe
Kaszpir007 napisał/a:

Szybko rozszyfrowałem co powodowało kolkę u małego (złe karmienie) i znalazłem szybki sposób aby małego uśpić.
Zdajmowałem koszulę i kładłem go na mojej klatce piersiowej blisko serca.
Szybko się uspokajał i zasypiał.

Mina kobiety bezcenna big_smile

.

Jak długo to trwało, to znaczy  przez jakiś czas opiekowałeś się tym dzieckiem i co to dokładnie było? Bo jak rozumiem piszesz o przeszłości, czyli już nie jesteście razem?

81

Odp: Aplikacje randkowe
Wujek Czesiek napisał/a:


Masz dwie siostry bliźniaczki, obie są identyczne pod każdym możliwym względem, więc nie wydziwiaj i nie szukaj na siłę, tylko przyjmij na chwilę, że tak jest. Jedyne co je obie różni, to jedna ma dziecko, a druga nie ma. Którą wybierasz i z jakiego powodu. Proste pytanie i proszę o równie prostą odpowiedź, może być z krótkim uzasadnieniem, dlaczego akurat tą bez dziecka

Wiadomo, że w tak postawionym pytaniu zdecydowana większość wybierze tę bez dziecka. Ja też bym wybrała faceta bez, gdyby byli identyko:)
Ale nie ma dwóch identycznych pod każdym względem kobiet/mężczyzn. Dlatego ludzie wybierają kogoś z dzieckiem w pakiecie, bo akurat ta konkretna kobieta czy ten konkretny mężczyzna jest tym, czego szukają, pożądają, pragną... i tyle. A dziecko jest "kosztem", na który się godzą.

82

Odp: Aplikacje randkowe
Wujek Czesiek napisał/a:
złoto napisał/a:
Wujek Czesiek napisał/a:

Wymień proszę trzy główne zalety wiązania się z kobietą, która ma już własne dzieci. W ostateczności możesz podać jedną, byle przekonującą. Proszę, czas start...

Uczucie z jej strony, wsparcie, seks (tylko trzy cechy, to mała możliwość ruchów).

I jako bonus (dla niektórych) - jeśli ma już swoje dzieci, nie będzie parła na powiększenie rodziny. Odnoszę się do tego, ze masz już przekroczoną 50ke, wiec mężczyźni w tym wieku (uogólniając) nie pra do tego, by wstawać po nocach bujając noworodka z kolką, a zamiast przewijania dziecka, nieustannych pobudek, chorób wieku przedszkolnego i buntu 2 latka wola spokój i ...święty spokój.

W przypadku kobiety bezdzietnej (ale i dużo młodszej) byłby nacisk na szybki ślub, albo szybką ciążę, aby jeszcze zdążyć przed przysłowiową 40ką.

Kluczysz i wywijasz figury retoryczne udając, bardzo słabo zresztą, że nie zrozumiałeś pytania smile Podobnie jak pozostali, poza Kaszpirem, który jakieś doświadczenia już zebrał i zaczyna kumać z czym to się je takie czułości i wsparcia, a najwięcej to seksu, buhahaha big_smile Weź bo normalnie nie wytrzymie. Seks jest tylko na początku, kiedy jesteś poddawany indoktrynacji, a etap nazywany w podręcznikach "przywiązanie dupą" jest jednym z podstawowych elementów szkolenia kandydatów na nowych nibybtatusiów, bo oczywiście panie będą nas zapewniać, że wchodząc do rodziny przejmujesz jakieś prawa, bla bla bla... a jakie konkretnie to są prawa dowiadujesz się dopiero wtedy, gdy próbujesz egzekwować najprostsze rzeczy, takie jak "odnieś swój talerz po jedzeniu" czy "proszę iść już do spania" i nagle w tym właśnie momencie do ciebie dociera jedna, ale za to zajebiście ważna informacja, a mianowicie gdzie się znajduje twoje miejsce. Tam zaraz obok kociej kuwety, tylko nie hałasuj, bo nasz kotek jest wrażliwy, a to ty wszedłeś do naszej rodziny i to ty masz się dostosować, bo kotek był tu przed tobą... I z takich właśnie gówien składa się w przeważającej części życie z mamą i jej dzieckiem. Codziennie to samo bez końca. Zero intymności, zero wolnego czasu tylko dla siebie, żeby gdziekolwiek wyjść, a tym bardziej wyjechać tylko we dwoje, zero odpoczynku od ciągłego jęczenia "maaaamoooo..." bo coś tam, zero praktycznie wszystkiego z czym może się kojarzyć facetowi fajny związek. A teraz uważaj, bo mam dla Ciebie niespodziankę. Związanie się z kobietą bez dzieci eliminuje skutecznie większość z tych niedogodności, a oprócz tego o jakieś trzy tysiące procent wzrasta szansa na regularny seks, po Pani jest wypoczęta i w dobrym humorze oraz ma dużo wolnego czasu na figle, bo nie musi się zajmować niczym innym poza Tobą. Fajnie? No ba. Pewnie że fajnie, tylko jak to z siebie na początku wydusić, co nie? Normalnie. Po to człowiek ma otwór gębowy i wykształcił aparat mowy, żeby takie rzeczy komunikować. Najlepiej od razu na samym początku. Tylko że większość w tym ci mityczni "inni" wolą udawać idiotów i opowiadać sobie samym bajki o tym, że coś tam "myślą" bo z prostych matematycznych obliczeń i kalkulacji im wychodzi rachunek prawdopodobieństwa spotkania atrakcyjnej kobiety bez dzieci i nawiązania z nią satysfakcjonującej relacji czyli takiej relacji z której będą mogli czerpać więcej przyjemności i korzyści, niż mieć dodatkowych obowiązków i więcej problemów oraz całe mnóstwo innych upierdliwości, których nigdy by nie mieli pozostając singlami.     

Po pierwsze nie wymieniłeś ani jednej zalety bycia w związku z kobietą, która posiada już dziecko.
Wymieniłeś jedynie zalety bycia w związku i to niekoniecznie z kobietą. A mi chodziło o różnice, jakiekolwiek, najlepiej na plus, przy wyborze akurat mamusi z własnym dzieciątkiem na stanie, spośród innych kobiet (lub mężczyzn jak kto woli) które dzieci nie mają w ogóle bądź nie mają ich na utrzymaniu, bo są już dorosłe i samodzielne, mieszkają gdzie indziej, prowadzą własne życie, nie siedzą wam na łbie bez przerwy i nie zawracają dupy swoją obecnością, że o innych kosztach np. finansowych nie wspomnę. Tego mi zabrakło w twojej wypowiedzi, ale oczywiście doceniam starania. Trójka z plusem.

Może teraz ktoś inny na ochotnika?

P.S.
Jeśli kobieta w wieku lat 30-40 nie ma jeszcze dzieci, to najczęściej oznacza tylko tyle, że z jakiegoś powodu mieć ich nie chce, a nie to, że całe swoje dorosłe życie czekała na Ciebie, aby to z Tobą je mieć.
Jeśli kobieta w wieku lat obojętnie ilu własne dzieci już posiada, to wcale nie oznacza, że nie będzie chciała mieć kolejnego z Tobą, choćby jako gwarancji, że jej nie spierdolisz jak już się skończy wersja demo.
A kiedy kobieta mówi, że wchodząc do rodziny przejmujesz prawa i obowiązki, to w rzeczywistości wysyła do twojego mózgu przekaz podprogowy, że ta słynna w całej galaktyce kobieca intuicja kiedyś ją zawiodła i teraz to Ty (lub ktoś inny, to akurat jest najmniej istotne) masz ponosić koszty błędów jej przeszłości i to będzie twoim priorytetem oraz nadrzędnym i zawsze najważniejszym obowiązkiem. A jakie są twoje prawa? Jak już wspominałem gdzieś tam wyżej, przekonasz się o tym we właściwym czasie. Jak chcesz to wiedzieć szybciej, spróbuj tylko burknąć na bombelka i w sekundę masz odpowiedź na wszystkie nurtujące pytania w tym zakresie. Spróbuj nie burknąć, to w trzy sekundy wlezie Ci na łeb i nasra, a mamusia tylko wzruszy ramionami - och daj spokój, nawet nie zaczynaj, to przecież dziecko - na koniec pytanie kłiz zagadka, co z tym wtedy zrobisz?

Ale to nie do mnie takie ściany tekstu, bo nie czytam takich długich elaboratów. big_smile I to jeszcze w nocy.
Dobra, tym razem przeczytałam.
Nasuwa mi się konkluzja, jak 50 latek, o takim doświadczeniu jak piszesz, co rusz pakuje się w relacje, z których każda następna jest gorsza i bardziej męcząca niż poprzednia (aby nie napisać "do dupy", czy jeszcze bardziej "do dupy"). To jest aż statystycznie niemożliwe. Jeszcze by było zrozumiałe, jakbyś miał 20 lat i to była twój a druga dziewczyna.

Generalnie, to co Cię przyciąga do takiego typu kobiet, bo muszą mieć coś w sobie takiego, co Cię wabi? Każda dosłownie kobieta miała coś za uszami i to tak solidnie, sam pisałeś, więc fascynujące jest, że za każdym razem lecisz do takiej jak ćma do miodu. Do światła. Im bardziej pokręcona, tym lepiej. A jeszcze potem piszesz, że wiedziałeś że się to tak skończy.

Albo masz bujną wyobraźnię i nieco tutaj ubarwiasz opowieści.
To jest forum, więc na serio to też nie biorę wszystkiego, co tu jest napisane

Ale będę podczytywać dalej, tylko please, nie takie długie teksty. smile

83 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2025-11-27 00:35:44)

Odp: Aplikacje randkowe

ależ dobrze Solaris zrozumialaś,
dokładnie jest tak- układ domowy to kobieca energia, męska energia i człowiek typu dziecko.
jeśli jest jeszcze męska energia czyli ojciec dochodzacy- załózmy że żywy i w miarę sensowny- to układ w którym on miałby największy wpływ na sprawy domu nie jest normalny.
na decyzje związane ze zdrowiem, edukacją- tak, ale nie na funkcjonowanie w rodzinie, bo On już tej rodziny nie tworzy.
Tworzy natomiast relacje ze swoim dzieckiem- to sprawa tej dwójki i relację trójkową, jeśli ma nową partnerkę.
To jest fizyka i chemia w zakresie związków cząsteczkowych. Chyba że to wiązania walencyjne, z zasady nietrwałe.

wujek Czesiek- polecam Ci posłuchanie na YT Marcina Wąsika- rozkłada relacje damsko męskie na czynniki pierwsze i robi to doskonale.

84

Odp: Aplikacje randkowe
złoto napisał/a:
Solaris napisał/a:

Przecież Ela napisała, ze w większych kwestiach decydują rodzice, ale to nie znaczy, że ojczym czy macocha jest sprowadzona do roli takiej, ze może jedynie decydować jaka zupę ugotować, no bez przesady. W takiej "rodzinie" nie da się normalnie funkcjonować. I ja nie wiem czy ktokolwiek by chciał. Bierzesz sobie kobietę z dzieckiem to z automatu stajesz się w jakimś stopniu i opiekunem tego dziecka, skoro razem mieszkacie, i jesteś za nie odpowiedzialny.
Ja przynajmniej nie wyobrażam sobie inaczej.
Gdy ja biorę sobie faceta z dzieckiem to też staram się być odpowiedzialna za to dziecko, jeśli z nim mieszkam. Inaczej się nie da. I ono musi mnie szanować. A przynajmniej słuchać się mnie a nie traktować jako kogoś, kto nie ma w niczym prawa głosu.

Czyli o czym co dotyczy dziecka możesz zadecydować?

O wszystkim co dotyczy codzienności i zwyczajnych rzeczy, które się na nią składają, gdy mieszkamy pod jednym dachem. Nawet dzieci na koloniach musza się dostosować do zasad i tyle. Nad czym tu się rozwodzić?  W zależności od wieku, decyduję o której idzie spać, co na siebie założy (jak mu przyjdzie chęć założyć sandały w zimie) gdzie idziemy na spacer, o obowiązkach domowych, o tym, o której ma wrócić do domu itp. Oczywiście decyduję w porozumieniu z jego ojcem, z którym tworzę rodzinę i wychowuję jego dziecko, bo zawsze to jest team i granie do jednej bramki a nie każdy swoje. Bo nie da się żyć razem i nie wychowywać, tylko stać z boku zupełnie nie biorąc udziału. To nie rodzina tylko jakiś układ, związek itp. Są dorośli, jest dziecko, taka kolejność.

85

Odp: Aplikacje randkowe
Solaris napisał/a:
Wujek Czesiek napisał/a:


Masz dwie siostry bliźniaczki, obie są identyczne pod każdym możliwym względem, więc nie wydziwiaj i nie szukaj na siłę, tylko przyjmij na chwilę, że tak jest. Jedyne co je obie różni, to jedna ma dziecko, a druga nie ma. Którą wybierasz i z jakiego powodu. Proste pytanie i proszę o równie prostą odpowiedź, może być z krótkim uzasadnieniem, dlaczego akurat tą bez dziecka

Wiadomo, że w tak postawionym pytaniu zdecydowana większość wybierze tę bez dziecka. Ja też bym wybrała faceta bez, gdyby byli identyko:)
Ale nie ma dwóch identycznych pod każdym względem kobiet/mężczyzn. Dlatego ludzie wybierają kogoś z dzieckiem w pakiecie, bo akurat ta konkretna kobieta czy ten konkretny mężczyzna jest tym, czego szukają, pożądają, pragną... i tyle. A dziecko jest "kosztem", na który się godzą.

I to jest prawidłowa odpowiedź. Dziękuję, pięć. Byłaby szóstka z wyróżnieniem, gdybyś jeszcze przy okazji wspomniała z jakich powodów się na to decydują (najczęściej jedynym powodem jest świadomość rynku i konkurencji, najlepszy towar i dobra luksusowe nie są dla każdego) ale jak to w życiu, nie można mieć wszystkiego smile

86 Ostatnio edytowany przez Wujek Czesiek (2025-11-27 07:30:50)

Odp: Aplikacje randkowe
złoto napisał/a:

będę podczytywać dalej, tylko please, nie takie długie teksty. smile

Dobrze, tym razem krócej, bo w masie słów chyba Ci umyka przekaz, który brzmi mniej więcej:

Odpowiadanie na wszystkie pytania w kółko jednym i tym samym wyświechtanym tekstem "no ale Czesio przecież ty sam..." wyszło już na tym forum z mody, choć pewnie długo nie wyjdzie z użycia, bo przy braku jakichkolwiek innych argumentów, najłatwiej sięgnąć po ten i ja to rozumiem.
Nie rozumiem natomiast uporczywego uchylania się od odpowiedzi na bardzo proste pytania związane z treścią wątku w którym aktualnie się znajdujemy. Czy to w tym konkretnym czy w jakimś innym czy w którymś jeszcze innym.
Przykład motoryzacyjny wskazany przez Kaszpira obrazuje idealnie wszystko to o czym tutaj rozmawiamy. Większość populacji w naszym kraju kupuje wypierdziane stare klamoty po przejściach i nie da się z tym faktem dyskutować, bo wystarczy zerknąć w statystyki polskich wydziałów komunikacji z dowolnego regionu jak i całego kraju. Ta sama większość populacji lubi sobie opowiadać, a nawet żyć w przeświadczeniu, że "coś myśli" dlatego zamiast nowego Porsche GT3 czy wypasionego Range Rovera za półtora bańki, oni "wolą sobie wybrać" używaną skodę złachaną przez jakiegoś imbecyla, który ją ujeżdżał jako auto firmowe albo dopierdolonego na maksa mercedesa, który przez dwanaście lat jeździł na taksówce, argumentując to tym, że jacyś "inni" też tak rzekomo "myślą" i wszyscy są szczęśliwi poklepując się po pleckach, że dokonali jedynie słusznego wyboru. Tymczasem jak jest naprawdę, wie każdy pół debil, co potrafi zliczyć do trzech na palcach i nie potrzeba snuć na ten temat pseudofilozoficznych wywodów. Ale zawsze, żeby chwilowo poczuć się lepiej, można odbić piłeczkę - a ty Czesio czym sam jeździsz, bo chyba opierasz te swoje wynurzenia na własnych doświadczeniach, co jest tym bardziej zastanawiające, że posiadając taką wiedzę z zakresu motoryzacji, wciąż wybierasz stare klamoty i projektujesz na "innych" swoje debilne przekonania zamiast poluzować gumę i dopuścić do tej swojej ciasnej łepetyny, że "inni myślą inaczej" - a niech sobie myślą. Ja mówię o tym co robią i dlaczego to robią, a nie o tym co być może ktoś tam "inny" sobie myśli.

P.S.
Zanim zaczniecie się kolejno odpalać i uruchamiać, króciutkie sprostowanie, bo naprawdę nie chcę już przedłużać...
Przykłady na to, że ktoś się związał z kimś, nie są żadnym dowodem na nic, a już na pewno na to, co ten ktoś sobie myśli.
Czy ja choć słowem wspomniałem o tym, że nikt się nie wiąże z samotnymi matkami albo że ja sam tego nie robię? Nie. Ja
tylko wspomniałem o powodach, dla których większość facetów, o ile nie wszyscy "wybierający" takie rozwiązanie, decydują się na ten krok.
Zresztą to samo dotyczy kobiet i działa identycznie w drugą stronę, tylko że powody mogą mieć akurat inne i zwykle mają.

87 Ostatnio edytowany przez Kaszpir007 (2025-11-27 09:10:40)

Odp: Aplikacje randkowe

Myślę, że chodzi o konflikt interesów big_smile

Nowy partner wchodząc w związek z kobietą z dzieckiem, jeśli dziecko ma żyjącego ojca, nie przejmuje jego roli, więc oczekiwanie, że będzie robił to, co ojciec, mimo że nim nie jest, jest po prostu dziwne.
Rozumiem sytuację, gdy dziecko nie ma ojca, bo straciło go w wypadku czy z innego powodu – wtedy naturalne jest, że nowy partner wchodzi w buty ojca i zastępuje go dziecku.
To całkowicie normalne.
Podobnie jak w przypadku adopcji – wiemy, że to nie nasze biologiczne dziecko, ale przyjmujemy rolę ojca, a biologiczny ojciec nie pojawia się w jego życiu.

Nowy partner ma zaakceptować fakt, że kobieta ma dziecko, i tyle.
Nigdzie nie jest powiedziane, że ma inwestować swój czas i pieniądze w wychowanie czy rozwój dziecka, które nie jest jego.
Od tego jest matka i biologiczny ojciec.
Jeśli ojciec dziecka nie jest aktywny, kobieta musi przejąć jego obowiązki.

Nowy partner, czyli wujek dziecka, może zająć się nim czy spędzić z nim czas, jeśli ma na to ochotę, ale to jego dobra wola.
Nie musi ponosić żadnych kosztów związanych z dzieckiem, bo to zadanie RODZICÓW.

Problem w tym, że często tak to nie działa – samotne matki szukają w nowym partnerze kogoś, kto będzie ojcem dziecka, a jednocześnie nie będzie się wtrącał w wychowanie, bo „to nie jego dziecko”.
To ogromny konflikt interesów.

Dlatego takie związki są trudne.
Nowy partner może być co najwyżej ulubionym wujkiem i pełnić taką rolę wobec dziecka partnerki.
Często też takie rodziny decydują się na „wspólne” dziecko, aby obie strony czuły, że mają coś razem.

Z mojego doświadczenia, mógłbym wejść w związek z kobietą z małym dzieckiem, ale tylko pod warunkiem, że ojciec dziecka nie interesuje się nim, bo nie ma nic gorszego niż życie w trójkącie.

Czesiu.

Na portalach randkowych przeciętnie wyglądający mężczyzna ma bardzo mało par i naprawdę musi poświęcić sporo czasu, aby zdobyć jakiekolwiek dopasowania i szansę.
Większość par to „puste” – bez żadnej odpowiedzi lub z osobami, które szybko usuwają dopasowanie.
Sam szukam, ale wiem, czego chcę i czego nie, dlatego uważam, że jest to trudne.

88

Odp: Aplikacje randkowe

Nei mam aż tyle czasu na szczegółowe opisywanie, ale to niczym Wartburg wytykający Skodzie wysoką emisję CO2.

Nie wiem ile lat ma Kaszpir007 i mało mnie to interesuje, ale Czesiek 50+, obaj przyznali się do posiadania dzieci z byłą i każdy z nich mówi, że związek z kobietą z dzieckiem to tragedia. Rozumiem, iż każdy z Was ma dziecko z uliczną cichodajką a Wy jesteście tymi patologicznymi ojcami o których piszecie.
Czy Wasze były ułożyły sobie życie i to Was boli?

Takie teksty to może głosić bezdzietny kawaler, a nie ktoś kto ma dzieci, to same zdanie można powiedzieć o mamie ważych dzieci, że zrobiła sobie dziecko z byle kim i teraz szuka odpowiedzialnego.

Podsumowując w ocenie Panów dojrzałych panów mężczyzna posiadający dzieci to rarytas a kobieta to bagno, no koń by się uśmiał.

Model rzeczywistego wychowania dzieci to okres może do 12 czasem 15 roku życia. Moje dziecko ma swoich znajomych, swoje zainteresowania.

W zakresie pełnoletności dzieci dobry żart. Wszystkie wesele moich znajomych które były przed 30 sfinansowali rodzice. Dalej mieszkania znaczny udział rodziców, głownie ojców. Studia zagraniczne to samo wkład rodziców. Argument, że dzieci po 18 to już samopas to jakiś suchar.

Wiele dzieci pełnoletnich moich wpspiółpracowników mieszka w z rodzicami, z ich znajomych (tych dzieci) to Ci którzy przyjechali do stolicy na studia czy w związku z pracą owszem sami, ale większość po skończeniu magicznych 18 lat się nie wyprowadza.
Powiem więcej w pracy mam stażystów, praktykantów i znakomita większość mieszka z rodzicami.

Co do opieki naprzemiennej są przeróżne sytuacje, ale nie znam przypadku nie mówię że nie ma, aby ona funkcjonowała wiele lat, najcześciej jest to kilka lat po rozstaniu rodziców i to jeszcze w stuacji kiedy rozstali się jak dzieci były w wieku szkolnym. Nie jest mi znany przypadek kiedy rozstali się jak dziecko było w wieku przedszkolnym a kilku latach przyjęli model opieki naprzemiennej. Odwrotnie, kiedy dziecko miało lat 12 i powiedzmy do 16 była naprzemienna a poźniej sami z niej rezygnują, tak jest dość często.

Forsowanie jej na siłę jasne że jest częste przykład rodzic 1 mieszka na Rembertowie rodzic 2 Bemowo w ocenie rodzica 1 dziecko może mieć opiekę naprzemienną bo to drobna niedogodność związana z dojazdem do szkoły dla 9 latka, bardzo drobna.

Jednak znam przypadek dziewczyny która dojeżdżała do Piaseczna do ojca co drugi tydzień, ale tam było akurat tak, ze miała bardzo dogodny dojazd Koleją, więc się dało z tym że to była 15 latka.

Wracając do roli ojczyma, moje dziecko przyjaźni się o ile tak można to nazwać z moim wspólnikiem. Czasem pytam z kim grasz w szachy online i mam odpowiedź z Tomkiem. Ja nie przepadam za tą grą, ojciec mojego dziecka ledwo zna zasady, a mój wspólnik bardzo lubi, bo jako dziecko grał z dziadkiem. Warto spojrzeć na to, że ten trzecie rodzic czasem się go tak nazywa czyli ojczym czy macocha powinien pełnić rolę bardziej przyjaciela. Jeśli zakładamy odgórnie rolę nakazów i zakazów to szansa na powodzenie jest bliskie zera.

89

Odp: Aplikacje randkowe

Dlatego mężczyźni z dziećmi i kobiety z dziećmi powinni łączyć się w pary, bo oni są dla siebie targetem. Wiedza z czym to się je, mają podobne problemy i priorytety.
Sytuację gdy kobieta bezdzietnawiąże się z dzieciatym jest tylko wtedy (no dobra nie tylko) ale najczęściej gdy nie chce mieć swoich dzieci i wie,że taki już pewnie nie będzie chciał mieć więcej dzieci.
I w drugą stronę, znam gościa który szukał dzieciatej bo sam nie chciał mieć swoich dzieci i całego majdanu z tym związanego i dzieciątka kobieta kojarzyła mu się z tym że już więcej ich chcieć nie będzie. Ten facet jest teraz z bezdzietna i oboje dzieci nie chce więc na koniec i tak wyszło jak powinno wyjść

90 Ostatnio edytowany przez Kaszpir007 (2025-11-27 13:37:31)

Odp: Aplikacje randkowe

Czytaj uważnie, bo mam wrażenie, że ktoś tu próbuje odwracać kota ogonem – i to chyba pod nowym nickiem „Minnie”, bo styl wypowiedzi podejrzanie znajomy.
Mam dorosłe dzieci, które wciąż mówią do mnie tato i są najlepszym, co mnie w życiu spotkało.
Nie żałuję ani złotówki, ani minuty, choć jedyne, czego mi szkoda, to że kiedyś, w czasach dorabiania się, było za mało wolnego, by z nimi posiedzieć.
Mówię o własnych dzieciach.
Jeśli chodzi o dziecko partnerki, z którą planowałbym przyszłość, muszę widzieć w tym sens – jeśli patrzy normalnie na macierzyństwo, wychowanie i związek, czemu nie.
Niestety na razie takiej nieudało mi się spotkać, mimo że 3 razy próbowałem z kobieta z dzieckiem (dziećmi).
Problem w tym, że w pewnym wieku ludzie mają już majątek, dom czy mieszkanie i nie palą się, by je opuszczać.
Dlatego uważam, że szansa na bliskość i obecność w takim związku jest raczej jak wygrana w totka – chyba że trafimy na kogoś bez dorobku i majątku, wtedy to dla tej osoby może być to bardzo korzystne.

Uważam, że często nasz majątek bywa naszą największą wadą, ponieważ potrafi nas mocno ograniczać.
Dwie osoby bez niczego są znacznie bardziej elastyczne.
Dla mnie związek to wspólne mieszkanie, spędzanie czasu razem, obecność i możliwość liczenia na drugą osobę – wspólne śniadania, kolacje i codzienne chwile.
To naturalna bliskość, która powinna być w każdym normalnym związku.
Spotykanie się od czasu do czasu, prowadzenie oddzielnych żyć i zasypianie w samotności, podobnie jak jedzenie posiłków w pojedynkę, trudno nazwać prawdziwym związkiem.
Z mojego doświadczenia ponowne wejście w normalną relację, a nie w coś, co tylko ją udaje, jest niezwykle trudne.

91

Odp: Aplikacje randkowe
Kaszpir007 napisał/a:

Czytaj uważnie, bo mam wrażenie, że ktoś tu próbuje odwracać kota ogonem – i to chyba pod nowym nickiem „Minnie”, bo styl wypowiedzi podejrzanie znajomy.

Nie tylko ty masz takie podejrzenia.

92

Odp: Aplikacje randkowe

Innymi słowy. Kaszpir - dla ciebie dziecko musi być swoje.
Są też mężczyźni, którzy tego nie mają czyli tacy co to "dziecko jest dziecko". Inni od ciebie znaczy. Są ludzie, co mogą zostać doskonałymi rodzicami adopcyjnymi i tacy, co nie mogą i nie powinni.  Są mężczyźni co są w stanie i chcą być znakomitymi ojczymami i tacy, co powinni się od tego trzymać jak najdalej, bo dla nich różnica miedzy "swoje" a "cudze" jest radykalna i nie do przejścia. Ty się na ojczyma nie nadajesz. Ok, ale nie twierdź, że wszyscy są tacy jak ty, bo nie są. Ty ich tak samo nie zrozumiesz, jak oni ciebie.

93 Ostatnio edytowany przez Kaszpir007 (2025-11-27 15:42:47)

Odp: Aplikacje randkowe
Muqin napisał/a:

Innymi słowy. Kaszpir - dla ciebie dziecko musi być swoje.
Są też mężczyźni, którzy tego nie mają czyli tacy co to "dziecko jest dziecko". Inni od ciebie znaczy. Są ludzie, co mogą zostać doskonałymi rodzicami adopcyjnymi i tacy, co nie mogą i nie powinni.  Są mężczyźni co są w stanie i chcą być znakomitymi ojczymami i tacy, co powinni się od tego trzymać jak najdalej, bo dla nich różnica miedzy "swoje" a "cudze" jest radykalna i nie do przejścia. Ty się na ojczyma nie nadajesz. Ok, ale nie twierdź, że wszyscy są tacy jak ty, bo nie są. Ty ich tak samo nie zrozumiesz, jak oni ciebie.

Głupoty piszesz.

Byłem (próbowałem) być w związku z kobietami z dzieckiem (dziećmi) i problemem były nie dzieci a matki tych dzieci.
Tyle że były to osoby gdzie ojciec dziecka powiedzmy nie był obecny w życiu dzieci.

Nie miałem żadnego problemu z tym i zajmowałem się nimi jak by były moimi dziećmi.
Ale sądzę ,że jednak pewne różnice będą, ale to jest kwestia ustaleń pomiędzy partnerami.

Dlatego nie skreślam kobiety z dzieckiem. Skreślam te w których nie widzę miejsca i szansy na normalny związek.

94

Odp: Aplikacje randkowe

Głupotą jest to, że nie wszyscy mężczyźni są Twoimi klonami? Serio?

95

Odp: Aplikacje randkowe
Mniszkówna napisał/a:

Nei mam aż tyle czasu na szczegółowe opisywanie, ale to niczym Wartburg wytykający Skodzie wysoką emisję CO2.

Nie wiem ile lat ma Kaszpir007 i mało mnie to interesuje, ale Czesiek 50+, obaj przyznali się do posiadania dzieci z byłą i każdy z nich mówi, że związek z kobietą z dzieckiem to tragedia. Rozumiem, iż każdy z Was ma dziecko z uliczną cichodajką a Wy jesteście tymi patologicznymi ojcami o których piszecie.

Nie próbuj się licytować, kto potrafi być bardziej chamski i nieprzyjemny, bo bardzo szybko może się zrobić jeszcze mniej sympatycznie smile

Podstawowa różnica w konfrontacji facet z dzieckiem vs. laska z dzieckiem polega na tym, że wiążąc się z ojcem posiadającym własne dziecko, nie bierzesz sobie na łeb dodatkowych problemów i obowiązków, bo jego dziecko zwykle mieszka ze swoją mamą. Więc ani nie przebywasz z tym dzieckiem non stop, ani się nim nie zajmujesz non stop, ani na nie nie wydajesz non stop, ani nic innego właściwie Cię nie interesuje, bo widujesz tego dzieciaka tylko na chwilę i to jest cały twój koszt bycia w związku z jego ojcem albo nie widujesz dzieciaka wcale i wtedy jesteś w związku bezkosztowym. Co jest marzeniem każdej, ale i tak się żadna nie przyzna, bo nie.

Sytuacja mężczyzny, który się wiąże z kobietą posiadającą dziecko, to nawet nie jest porównanie wartburga i skody, tylko jak postawić obok siebie Chiński Mur i koślawy płotek u babci Wiesi na działce, twierdząc że w sumie jeden chuj, bo przecież i to ogrodzenie i to ogrodzenie. No tak, jedno i drugie pełni teoretycznie taką samą funkcję, odgradza. Tylko jedno budowały tysiące ludzi przez setki lat, a drugie dziadek postawił w jedno popołudnie i nawet się przy tym nie spocił. Jest różnica? Chyba nie trzeba posiadać inżynierskiego wykształcenia, żeby gołym okiem ją dostrzec?

Usilne starania niektórych aby pomijać wymownym milczeniem niewygodne kwestie i przenoszenie ciężaru dyskusji na całkowicie pomijalne duperele jak np. mieszające eks, które się wtrącają (jakoś nigdy nie miałem takiego przypadku, więc odkładam ten argument na półkę z dupy wziętych historyjek i bajek dla naiwnych matołów) to nic innego jak wyszukiwanie problemów zastępczych, które jeśli nawet występują, to raczej sporadycznie i zasłanianie się eksami swoich przyszłych facetów, których nawet jeszcze nie znacie, a już wiecie co będzie, to nic innego jak zwykłe pierdolenie, którego zadaniem jest tylko i wyłącznie maskowanie waszej niechęci do cudzych bachorów oraz zwykłej babskiej zazdrości o ich matki, które były kiedyś kimś ważnym w życiu waszych przyszłych facetów, a kto wie czy nadal nie są i tu was wszystkie boli najbardziej smile

96

Odp: Aplikacje randkowe

Czesiek, bez obrazy ale teraz to ty zaczynasz "pierdolić" bez związku. To, że ty i jakiś podobny tobie gość ma uraz do cudzych "bachorów", to nie znaczy że wszyscy tak mają i nie ma na świecie facetów, którzy wychowali cudze dziecko jak swoje. Mój chrześniak ma dziś... Cholerka, ile on ma lat? Chyba już 22!. big_smile  jest takim dzieckiem. Jego matka, a moja przyjaciólka, prawie siostra, bo znamy się od dzieciństawa, byłyśmy w jednym domu dziecka, wyszła za mąż gdy chlopiec maił 5 lat. Gdy mial 7, przyjaciólka urodziła drugie dziecko z tego związku. Facet, czyli ojczym wychował oboje nie robiąc żadnej różnicy między dziećmi. Ba! Jak prawdziwy ojciec dziecka nie płacił alimentów, to ten ojczym sam prosił moją przyjaciólkę, żeby przestala się tym denerwować i przestała szukać sprawnego komornika, bo jego stać na to aby jego dzieci nie żebrały o pieniądze.

Dziś mój chrześniak uważa swojego ojczyma za ojca, liczy się z jego zdaniem, szanuje go i kocha, bo sam mi o tym mówił. Prawdziwego ojca nie chce znać i nawet nie chce o nim słyszeć.

To tylko taki przykład, pierwszy lepszy z brzegu, który dobrze znam.

Druga sprawa...

Skąd wziąłeś ten pogląd, że każda kobieta czuje zazdrość o swoją poprzedniczkę? To w ogole jakaś psychodrama ci się włączyla. O ile zrozumiałabym sytuację, gdy babka "odbiła" faceta jakiejś kobiecie i teraz trzęsie gaciami, że ją spotka to samo po jakimś czasie, pójdzie w odstawkę, bo jak facet zrobił to raz, może rozbić i drugi. Może nawet wrócić do tej poprzedniej, jak mu motylki w brzuchu wyzdychają i zda sobie sprawę, że zamienił stryjek siekierkę na kijek. Ale gdzie tu porównanie z kimś, kto rozwiódł się jakiś czas temu, przed poznaniem obecnej partnerki, wyluzował wszelkie kontakty z byłą, nawet jeśli były z tego związku nazwane przez
ciebie "bachory"?

Naprawdę coraz więcej takich rodzin, gdzie są dzieci twoje/moje/nasze i naprawdę nic się nie dzieje, żyją ci ludzie normalnie i nie trafiają do rubryki kryminalnej. To, że tobie wydaje się to niemożliwe, nie znaczy że nie istnieje. Fakt, te rodziny żyją spokojnie, nie piszą o swoich problemach gdzie się da, gdzie można o nich przeczytać, bo tych problemów po prostu nie mają, więc pewnie stąd spaczony pogląd twój i tobie podobnych.

Moim zdaniem wszystko zależy od tego, jakim się jest czlowiekiem. To tak jak z adopcją dziecka; dla jednych to normalna sprawa i potrafią wychować adoptowane dziecko, często mając już własne, a dla innych jest nie do pojęcia, by taki obcy "bachor" po domu mu się plątał.

97

Odp: Aplikacje randkowe
Muqin napisał/a:

Głupotą jest to, że nie wszyscy mężczyźni są Twoimi klonami? Serio?

Nie. Głupotą jest stawianie znaku równości pomiędzy mężczyznami "co są w stanie" i mężczyznami "co chcą".
Bardzo prawdopodobnym jest to, że jesteś w stanie przeżyć na samych żołędziach i wodzie z kałuży,
ale już znacznie mniej prawdopodobne jest to, że tego właśnie chcesz i o takim życiu marzysz.
Prawda czy fałsz? A może kolejna głupota? Tak jak wszystko tutaj jest głupotą, co nie chce potwierdzać idiotycznie naiwnej i naciąganej do granic absurdu tezy, że istnieją na świecie faceci, którym absolutnie nie przeszkadza stała obecność w ich życiowej przestrzeni cudzych dzieci, a nawet w głębi duszy tego właśnie pragną. I żeby było zabawniej, to nie pojawił się jak dotąd chyba ani jeden w tym czy w jakimkolwiek innym wątku, który by te bzdurne złote myśli potwierdził, ale to i tak w zasadzie nie przeszkadza w niczym, żeby je powtórzyć jeszcze z dwa tysiące razy, aż w końcu staną się prawdą... No więc nie, nie staną się.

Akceptowanie warunków dowolnej umowy z myślą przede wszystkim o własnej korzyści, którą dzięki tej umowie można osiągnąć, zwłaszcza w sytuacji braku lepszych ofert, owszem jest powszechnie znanym zjawiskiem, które nikogo nie dziwi. Dlatego większość ludzi na przykład nienawidzi swojej pracy, ale do niej chodzi z uśmiechem witając przełożonych. Dlatego większość ludzi na przykład nienawidzi swoich teściów, ale do nich chodzi z uśmiechem witając się czule od progu. Dlatego większość ludzi robi różne inne rzeczy, których robić wcale nie chce, ale jednak je robi, bo? Bo w zamian mają z tego coś dla siebie. Coś za coś, zwykły interes, żadne tam chcenie z dorobioną na kolanie ideologią o byciu dobrym samarytaninem.

98 Ostatnio edytowany przez Muqin (2025-11-27 19:46:44)

Odp: Aplikacje randkowe
Wujek Czesiek napisał/a:

Podstawowa różnica w konfrontacji facet z dzieckiem vs. laska z dzieckiem polega na tym, że wiążąc się z ojcem posiadającym własne dziecko, nie bierzesz sobie na łeb dodatkowych problemów i obowiązków, bo jego dziecko zwykle mieszka ze swoją mamą. Więc ani nie przebywasz z tym dzieckiem non stop, ani się nim nie zajmujesz non stop, ani na nie nie wydajesz non stop, ani nic innego właściwie Cię nie interesuje, bo widujesz tego dzieciaka tylko na chwilę i to jest cały twój koszt bycia w związku z jego ojcem albo nie widujesz dzieciaka wcale i wtedy jesteś w związku bezkosztowym. Co jest marzeniem każdej, ale i tak się żadna nie przyzna, bo nie.

Zapomniałeś o tym, że jeśli ojciec z dzieckiem nie mieszka, kobieta wiążąc się z nim dostaje w pakiecie wszystko to, co się wiąże z jego utrzymywaniem relacji z dzieckiem mieszkającym gdzie indziej czyli to, że taki tatuś jakąś część swojego czasu wolnego od pracy zawodowej i snu poświęca dziecku - ileś godzin w miesiącu plus ileś urlopu plus atrakcje dodatkowe czyli udział w życiu dziecka. Jeśli dziecko sport uprawia to tatuś ogląda zawody, jeśli dziecko w akademii występuje tatuś jak wyżej, na wywiadówki też tacy ojcowie potrafią chodzić. Przydzielony statystycznie co drugi weekend gdzieś cię odbywa, czyli spora szansa na przymusowego gościa w domu w postaci dziecka partnera, dwa weekendy w miesiącu to nie jest chwila, zamiast sobie wypocząć dom na głowie staje, bo ten jego dzieciak mianowicie fizycznie obecny jest. . Niektórzy zwyrodniali ojcowie nie mieszkający z dzieckiem potrafią nawet takie dziecko wozić na zajęcia dodatkowe i odwozić z nich, dobrowolnie, z własnej inicjatywy. No jeszcze w tle ta opiekująca się na stałe dzieckiem mamusia może zachorować...i nagle masz w domu cudzego bachora, zestresowanego bo mamusia w szpitalu...
Nic cię nie interesuje związanego z dzieciakiem partnera...a jak dzieciak chory i partner w stresie? A jak dzieciak ma kłopoty w szkole i to partnera obchodzi ?
Zakładasz, Czesiu, że jak ojciec z dzieckiem nie mieszka to jedyne co robi to przelewa alimenty na konto matki?  No są tacy, ale na wielkie szczęście nie wszyscy.

Jak się nie ma chęci na cudze dzieci we własnym życiu i związku to się nie wiąże z kimś dzieciatym, w obie strony. Nie jest to specjalnie odkrywcze.


Nie stawiam znaku równości między mężczyznami, co "są w stanie" i tymi, co "chcą", Kaszpir. Ty to zrobiłeś.
Ci, co są w stanie uznają sytuację za mało komfortową, ale mającą więcej plusów niż minusów. Ci, co chcą - po prostu w sytuację wchodzą. Nie wierzysz w istnienie tych, co zwyczajnie chcą? No cóż, jest to kwestia wiary, z wiarą zaś nie rozmawia się używając racjonalnej argumentacji, bo jest wiarą.
Nie poznałeś żadnego takiego, co chce, tak po prostu chce? To bywa. Zresztą nawet gdybyś poznał i tak wiara uczyni cię wstępnie  impregnowanym, nie uwierzysz... smile

99

Odp: Aplikacje randkowe
Salomonka napisał/a:

Czesiek, bez obrazy ale teraz to ty zaczynasz "pierdolić" bez związku. To, że ty i jakiś podobny tobie gość ma uraz do cudzych "bachorów", to nie znaczy że wszyscy tak mają i nie ma na świecie facetów, którzy wychowali cudze dziecko jak swoje.

No wychowali, a co mieli zrobić, do studni je wrzucić? Przecież ja sam nie wykluczam związania się jeszcze w przyszłości z matką jakiegoś dziecka, bo nie jestem ani Bradem Pittem ani też nie jestem aż tak pierdolnięty, żeby nie zdawać sobie sprawy z pewnych rzeczy i zjawisk w otaczającej mnie rzeczywistości. Jeśli babka będzie na tyle fajna, iż uznam, że warto się poświęcić, to pewnie tak zrobię. Tylko że ja nie o tym teraz mówię. Mówię o tym, że musiałoby mi naprawdę konkretnie odjebać w czajnik, żeby kolejny raz zaryzykować i że będąc szczerym sam ze sobą, bo z wami tutaj ani z nikim innym nie muszę, wolałbym tego uniknąć, a zamiast tego związać się z laską, której dzieci mają już powiedzmy 30 lat i nie będą dla mnie obciążeniem, którego w tej chwili nie posiadam i posiadać w przyszłości nie chcę. Nie chcę, co nie jest tożsame z wykluczam całkowicie taką opcję, niezależnie od tego kogo jeszcze w życiu spotkam. Nie, nie wykluczam, ale wolałbym uniknąć.

100

Odp: Aplikacje randkowe
Wujek Czesiek napisał/a:

Podstawowa różnica w konfrontacji facet z dzieckiem vs. laska z dzieckiem polega na tym, że wiążąc się z ojcem posiadającym własne dziecko, nie bierzesz sobie na łeb dodatkowych problemów i obowiązków, bo jego dziecko zwykle mieszka ze swoją mamą. Więc ani nie przebywasz z tym dzieckiem non stop, ani się nim nie zajmujesz non stop, ani na nie nie wydajesz non stop, ani nic innego właściwie Cię nie interesuje, bo widujesz tego dzieciaka tylko na chwilę i to jest cały twój koszt bycia w związku z jego ojcem albo nie widujesz dzieciaka wcale i wtedy jesteś w związku bezkosztowym. Co jest marzeniem każdej, ale i tak się żadna nie przyzna, bo nie.

W życiu nie związałabym się z mężczyzną, który widuje swoje dziecko dwa razy w miesiącu przez kilka godzin, a poza tym kładzie lachę na jego wychowanie, zrzucając pozostałe obowiązki na matkę, bo przecież on, bohater, płaci alimenty.
Trzeba mieć ćwierć mózgu, by się z tego cieszyć.
Obrzydliwe jest sugerowanie, że matka Twojego syna jest na rynku matrymonialnym towarem gorszego sortu.
Weź czasem pomyśl, zanim coś napiszesz, bo niektórych myśli nie warto wypowiadać na głos.
Szkoda mi kobiet, które trafiają na takich mężczyzn, co najpierw spłodzą dziecko, a potem się cieszą, że nie muszą poświęcać mu zbyt wiele uwagi i dlatego im będzie łatwiej znaleźć kogoś do nowego związku.
Bo "nie mają bagażu" i związek z nimi jest "bezkosztowy".

Wujek Czesiek napisał/a:

Usilne starania niektórych aby pomijać wymownym milczeniem niewygodne kwestie i przenoszenie ciężaru dyskusji na całkowicie pomijalne duperele jak np. mieszające eks, które się wtrącają (jakoś nigdy nie miałem takiego przypadku, więc odkładam ten argument na półkę z dupy wziętych historyjek i bajek dla naiwnych matołów)

A mi nigdy nikt nie kazał spać w garażu, więc może też to sobie zmyśliłeś?

Wujek Czesiek napisał/a:

to nic innego jak wyszukiwanie problemów zastępczych, które jeśli nawet występują, to raczej sporadycznie i zasłanianie się eksami swoich przyszłych facetów, których nawet jeszcze nie znacie, a już wiecie co będzie, to nic innego jak zwykłe pierdolenie, którego zadaniem jest tylko i wyłącznie maskowanie waszej niechęci do cudzych bachorów oraz zwykłej babskiej zazdrości o ich matki, które były kiedyś kimś ważnym w życiu waszych przyszłych facetów, a kto wie czy nadal nie są i tu was wszystkie boli najbardziej smile

Powiedział ten, który cudze dzieci bez przerwy nazywa bachorami.

101

Odp: Aplikacje randkowe
Wujek Czesiek napisał/a:

No wychowali, a co mieli zrobić, do studni je wrzucić? .

E tam, zaraz do studni. Można było przecież nie wiązać się z babą?

Wiesz co, tak sobie myślę żebyś czasem nie wylał dziecka z kąpielą (nomen omen). Zrazileś się Bartusiem, odbija ci się czkawką nawet mgliste wspomnienie o nim i teraz nawet jak spotkasz fajną babkę ale z dzieckiem, to  obejdziesz ją okrągłą bocznicą.

Wszystko rozbija się o to, że ty nie rozpoznajesz "fajnej babki", tylko wyrywasz zawsze to, co powinno zostać tam gdzie bylo. Dziecko nie ma z tym nic wspolnego i choćbyś nie wiem jak zaprzeczał, to taka jest prawda niestety.

102

Odp: Aplikacje randkowe
Mrs.Happiness napisał/a:

W życiu nie związałabym się z mężczyzną, który widuje swoje dziecko dwa razy w miesiącu przez kilka godzin, a poza tym kładzie lachę na jego wychowanie, zrzucając pozostałe obowiązki na matkę, bo przecież on, bohater, płaci alimenty.
Trzeba mieć ćwierć mózgu, by się z tego cieszyć.
Obrzydliwe jest sugerowanie, że matka Twojego syna jest na rynku matrymonialnym towarem gorszego sortu.

Matka mojego syna jest akurat jedną z lepszych partii, jeśli już tak strasznie Cię niepokoi jej samopoczucie wynikające z tego co jej były mąż osiem lat po rozwodzie może sugerować na jakimś internetowym forum. Jest wziętym fotografem sesyjnym i marką znaną w całym kraju, a oprócz tego wciąż bardzo atrakcyjną kobietą, jak zresztą wszystkie moje żony, więc na twoim miejscu byłbym raczej spokojny o jej stan psychiczny i ewentualne nastroje. No a poza tym od lat w szczęśliwym związku, więc nie masz najmniejszych powodów do obaw, a tym bardziej współczucia.   
To ile ćwierci mózgu trzeba mieć, aby być w stanie sobie wyobrazić, że istnieją na świecie mężczyźni, którzy widują swoje dziecko dwa razy w miesiącu, bo jest już ono dorosłe i żyje własnym życiem, nierzadko będąc już samemu rodzicem, więc siłą rzeczy czasu wolnego na spędzanie go z ojcem ma jakby mniej niż kiedy było małe?

103

Odp: Aplikacje randkowe
Wujek Czesiek napisał/a:

Matka mojego syna jest akurat jedną z lepszych partii, jeśli już tak strasznie Cię niepokoi jej samopoczucie wynikające z tego co jej były mąż osiem lat po rozwodzie może sugerować na jakimś internetowym forum. Jest wziętym fotografem sesyjnym i marką znaną w całym kraju, a oprócz tego wciąż bardzo atrakcyjną kobietą, jak zresztą wszystkie moje żony, więc na twoim miejscu byłbym raczej spokojny o jej stan psychiczny i ewentualne nastroje. No a poza tym od lat w szczęśliwym związku, więc nie masz najmniejszych powodów do obaw, a tym bardziej współczucia.

Ale jak to? Jakiś facet ją chciał? Z dzieckiem? Niemożliwe.

Wujek Czesiek napisał/a:

To ile ćwierci mózgu trzeba mieć, aby być w stanie sobie wyobrazić, że istnieją na świecie mężczyźni, którzy widują swoje dziecko dwa razy w miesiącu, bo jest już ono dorosłe i żyje własnym życiem, nierzadko będąc już samemu rodzicem, więc siłą rzeczy czasu wolnego na spędzanie go z ojcem ma jakby mniej niż kiedy było małe?

Jeśli dziecko jest dorosłe, to matka również ma dużo wolnego czasu.
Dyskusja była chyba głównie na temat mniejszych dzieci.

104

Odp: Aplikacje randkowe
Muqin napisał/a:

Zakładasz, Czesiu, że jak ojciec z dzieckiem nie mieszka to jedyne co robi to przelewa alimenty na konto matki?

Alimenty też nie są bez znaczenia, bo, jakby nie patrzeć, co miesiąc konkretna suma odpływa z konta. Jak dzieci jest więcej, to może być na tyle wysoka, że stanie się wyraźnie odczuwalna w domowym budżecie. Plus mogą one utrudniać wzięcie ewentualnego kredytu na wspólne lokum, bo obniżają zdolność kredytową.
Także to by było na tyle w kwestii „braku kosztów”.

105 Ostatnio edytowany przez Wujek Czesiek (2025-11-27 21:17:25)

Odp: Aplikacje randkowe
Salomonka napisał/a:

Wiesz co, tak sobie myślę żebyś czasem nie wylał dziecka z kąpielą (nomen omen). Zrazileś się Bartusiem, odbija ci się czkawką nawet mgliste wspomnienie o nim i teraz nawet jak spotkasz fajną babkę ale z dzieckiem, to  obejdziesz ją okrągłą bocznicą.

Wszystko rozbija się o to, że ty nie rozpoznajesz "fajnej babki", tylko wyrywasz zawsze to, co powinno zostać tam gdzie bylo. Dziecko nie ma z tym nic wspolnego i choćbyś nie wiem jak zaprzeczał, to taka jest prawda niestety.

Ależ ja nie odmawiam nikomu prawa do myślenia sobie co tylko chce smile
Gdzieś już przy jakiejś okazji wspomniałem, że na tle innych moich perypetii życiowych i doświadczeń z dziećmi moich partnerek, Bartuś był jedynie krótkim epizodem, który niestety potwierdza tylko regułę - najgorsze miejsce na ziemi w jakim tylko może się znaleźć facet, to wejść pomiędzy matkę a jej dziecko - a tego nie unikniesz nigdy, jeśli dziecko nadal z matką mieszka i z każdej konfrontacji wyjdziesz jako ten który przegrał, bo albo odpuścisz dla świętego spokoju, albo skończysz tak jak Czesio, obsrany od góry do dołu i po miesiącu przez wszystkich zapomniany, jakby go nigdy nie było.
A zaczyna się zawsze od pozornych błahostek...

- Zapnij Jasiu swój pas proszę, bo chcemy już ruszać.
- Nie.
- Co znaczy nie? Wszyscy są zapięci oprócz ciebie, niech ci siostra pomoże jak sam nie dasz rady.
- Nie!
- Zareagujesz jakoś czy będziesz udawać zajętą czymś ważniejszym w telefonie? Powiedz mu coś...
- A dlaczego ja, kto tu jest facetem, ja czy ty?
- Ale to twój syn, nie mój. Mój siedzi zapięty jak widzisz.
- No to idź i sam go zapnij, nie bądź już takim nieporadnym ptysiem...
- Słucham? Przed nami ponad tysiąc kilometrów jazdy, ale możecie jechać pekaesem jak mam się z wami użerać.
- Zapnij pasy dziecko, bo widzisz, że wujek się denerwuje...
- Nieeeee!
- Dobra, wszyscy wysiadka. Już, wypad z wozu, koniec wycieczki.
- No ale tato, dlaczego, no weź.
- Pojedziemy sobie sami w góry synek. Niektórzy wolą zostać w domu na ferie, to raz raz, bo nie ma czasu, do widzenia.

W końcu mamusia Jasia ruszyła swoją dupę i poszła go zapiąć. No i jedziemy. Zaraz na wylocie z miasta zjechałem zatankować się do pełna i pytam wszystkich czy ktoś coś chce ze stacji, bo ja sobie wezmę jakiegoś hot doga na zapchanie. Nie. Nikt nic nie chce. No to nie. Ujechaliśmy może z dwadzieścia kilometrów...

- Hot doga.
- Co?
- Chcę hot doga.
- Pytałem przed chwilą.
- Przed chwilą nie chciałem, a teraz chcę. Hot doga!
- Nie.
- Tak! Hot doga! Chcę hot doga!
- Dobra weź mu zjedź po tego hot doga, bo się nie zamknie.
- Nie.
- No przestań, zwolnij i zjedź na orlen ja mu kupię.
- Nie.
- Dziecko chce zjeść hot doga, zjedź proszę na stację. Co z tobą?
- Nie zjadę. Mamy pół godziny spóźnienia przez jego marudzenie w domu i pasy.
- Przecież nadrobisz w trasie, masz ponad dwieście koni pod nogą, nie rób zagadnienia...
- Nigdzie nie zjeżdżam i koniec dyskusji. Najbliższy zjazd będzie za godzinę na siku.
- Ale z ciebie podły gnój, wiesz?
- Mogę jeszcze zawrócić. Pół godziny w tą czy w tą, żadna strata, nadrobię w trasie jak was wszystkich wysadzę.
- Postaraj się najlepiej już nic nie mówić. Chcę poczytać. 
- Po ciemku?
- Nie zapalisz mi lampki?
- Nie zapalę, bo sam nie będę nic widział przez szybę.
- Och biedactwo. No tak, przecież ty najważniejszy...
- Posłuchaj...
- Nie, nie chcę. Skup się na drodze.

Pojechaliśmy na 10 dni w trakcie których ona spała z dziećmi w osobnym apartamencie, bo wzięliśmy dwa, jeden dla nas, drugi dla trójki naszych dzieci. Podczas tak zwanych czynności wynikających z faktu, że jesteśmy na feriach zimowych w górach, wyglądało to tak jakby ona tam przyjechała ze swoimi dziećmi, a ja pełniłem rolę prywatnego szofera, których ich tam tylko przywiózł, pozostając do dalszej dyspozycji na czas, który już mieliśmy z góry opłacony w hotelu. Gdyby nie to, że był tam ze mną mój syn, pierdolnąłbym wszystko w pizdu łącznie z pieniędzmi, które zapłaciłem i wróciłbym do domu już drugiego dnia po przyjeździe, bo pierwszego byłem wykończony i nie miałem siły nawet na kłótnie. Fajny wyjazd? No kurwa, najlepszy.

I takich sytuacji nawet w myślach nie dopuszczam, a to była dopiero zapowiedź tego, co mnie czeka po powrocie do domu. I nie, akurat tej również nie znalazłem w rynsztoku. Pani magister farmacji, kierownik apteki...

P.S.
Żeby być uczciwym i sprawiedliwym, muszę w tym miejscu dodać, że Jasiu był młodszym dzieckiem Pani magister, a oprócz Jasia była jeszcze Asia, starsza córka Pani magister. I z tą córką miałem o dziwo zajebistą relację, czym sam byłem zaskoczony. Aczkolwiek niezbyt długo to trwało, bo kiedy z czasem już się zaczynała rozkręcać konkretna jazda na chacie o dosłownie wszystko, to i od tej córki mogłem czasem usłyszeć - a co mi będzie gadał jakiś robol z budowy - tak że no tego...

106 Ostatnio edytowany przez Salomonka (2025-11-27 22:33:29)

Odp: Aplikacje randkowe
Wujek Czesiek napisał/a:
Salomonka napisał/a:

Wiesz co, tak sobie myślę żebyś czasem nie wylał dziecka z kąpielą (nomen omen). Zrazileś się Bartusiem, odbija ci się czkawką nawet mgliste wspomnienie o nim i teraz nawet jak spotkasz fajną babkę ale z dzieckiem, to  obejdziesz ją okrągłą bocznicą.

Wszystko rozbija się o to, że ty nie rozpoznajesz "fajnej babki", tylko wyrywasz zawsze to, co powinno zostać tam gdzie bylo. Dziecko nie ma z tym nic wspolnego i choćbyś nie wiem jak zaprzeczał, to taka jest prawda niestety.

Ależ ja nie odmawiam nikomu prawa do myślenia sobie co tylko chce smile
Gdzieś już przy jakiejś okazji wspomniałem, że na tle innych moich perypetii życiowych i doświadczeń z dziećmi moich partnerek, Bartuś był jedynie krótkim epizodem, który niestety potwierdza tylko regułę - najgorsze miejsce na ziemi w jakim tylko może się znaleźć facet, to wejść pomiędzy matkę a jej dziecko - a tego nie unikniesz nigdy, jeśli dziecko nadal z matką mieszka i z każdej konfrontacji wyjdziesz jako ten który przegrał, bo albo odpuścisz dla świętego spokoju, albo skończysz tak jak Czesio, obsrany od góry do dołu i po miesiącu przez wszystkich zapomniany, jakby go nigdy nie było.
A zaczyna się zawsze od pozornych błahostek...

- Zapnij Jasiu swój pas proszę, bo chcemy już ruszać.
- Nie.
- Co znaczy nie? Wszyscy są zapięci oprócz ciebie, niech ci siostra pomoże jak sam nie dasz rady.
- Nie!
- Zareagujesz jakoś czy będziesz udawać zajętą czymś ważniejszym w telefonie? Powiedz mu coś...
- A dlaczego ja, kto tu jest facetem, ja czy ty?
- Ale to twój syn, nie mój. Mój siedzi zapięty jak widzisz.
- No to idź i sam go zapnij, nie bądź już takim nieporadnym ptysiem...
- Słucham? Przed nami ponad tysiąc kilometrów jazdy, ale możecie jechać pekaesem jak mam się z wami użerać.
- Zapnij pasy dziecko, bo widzisz, że wujek się denerwuje...
- Nieeeee!
- Dobra, wszyscy wysiadka. Już, wypad z wozu, koniec wycieczki.
- No ale tato, dlaczego, no weź.
- Pojedziemy sobie sami w góry synek. Niektórzy wolą zostać w domu na ferie, to raz raz, bo nie ma czasu, do widzenia.

W końcu mamusia Jasia ruszyła swoją dupę i poszła go zapiąć. No i jedziemy. Zaraz na wylocie z miasta zjechałem zatankować się do pełna i pytam wszystkich czy ktoś coś chce ze stacji, bo ja sobie wezmę jakiegoś hot doga na zapchanie. Nie. Nikt nic nie chce. No to nie. Ujechaliśmy może z dwadzieścia kilometrów...

- Hot doga.
- Co?
- Chcę hot doga.
- Pytałem przed chwilą.
- Przed chwilą nie chciałem, a teraz chcę. Hot doga!
- Nie.
- Tak! Hot doga! Chcę hot doga!
- Dobra weź mu zjedź po tego hot doga, bo się nie zamknie.
- Nie.
- No przestań, zwolnij i zjedź na orlen ja mu kupię.
- Nie.
- Dziecko chce zjeść hot doga, zjedź proszę na stację. Co z tobą?
- Nie zjadę. Mamy pół godziny spóźnienia przez jego marudzenie w domu i pasy.
- Przecież nadrobisz w trasie, masz ponad dwieście koni pod nogą, nie rób zagadnienia...
- Nigdzie nie zjeżdżam i koniec dyskusji. Najbliższy zjazd będzie za godzinę na siku.
- Ale z ciebie podły gnój, wiesz?
- Mogę jeszcze zawrócić. Pół godziny w tą czy w tą, żadna strata, nadrobię w trasie jak was wszystkich wysadzę.
- Postaraj się najlepiej już nic nie mówić. Chcę poczytać. 
- Po ciemku?
- Nie zapalisz mi lampki?
- Nie zapalę, bo sam nie będę nic widział przez szybę.
- Och biedactwo. No tak, przecież ty najważniejszy...
- Posłuchaj...
- Nie, nie chcę. Skup się na drodze.

Pojechaliśmy na 10 dni w trakcie których ona spała z dziećmi w osobnym apartamencie, bo wzięliśmy dwa, jeden dla nas, drugi dla trójki naszych dzieci. Podczas tak zwanych czynności wynikających z faktu, że jesteśmy na feriach zimowych w górach, wyglądało to tak jakby ona tam przyjechała ze swoimi dziećmi, a ja pełniłem rolę prywatnego szofera, których ich tam tylko przywiózł, pozostając do dalszej dyspozycji na czas, który już mieliśmy z góry opłacony w hotelu. Gdyby nie to, że był tam ze mną mój syn, pierdolnąłbym wszystko w pizdu łącznie z pieniędzmi, które zapłaciłem i wróciłbym do domu już drugiego dnia po przyjeździe, bo pierwszego byłem wykończony i nie miałem siły nawet na kłótnie. Fajny wyjazd? No kurwa, najlepszy.

I takich sytuacji nawet w myślach nie dopuszczam, a to była dopiero zapowiedź tego, co mnie czeka po powrocie do domu. I nie, akurat tej również nie znalazłem w rynsztoku. Pani magister farmacji, kierownik apteki...

P.S.
Żeby być uczciwym i sprawiedliwym, muszę w tym miejscu dodać, że Jasiu był młodszym dzieckiem Pani magister, a oprócz Jasia była jeszcze Asia, starsza córka Pani magister. I z tą córką miałem o dziwo zajebistą relację, czym sam byłem zaskoczony. Aczkolwiek niezbyt długo to trwało, bo kiedy z czasem już się zaczynała rozkręcać konkretna jazda na chacie o dosłownie wszystko, to i od tej córki mogłem czasem usłyszeć - a co mi będzie gadał jakiś robol z budowy - tak że no tego...

Tyle się naklikałeś Czesiu i co nam tu naopowiadaleś?

Chyba tylko tyle, że zarówno ty, jak i twoja partnerka kierownik apteki nigdy nie powinniście się spotkać.

A jeśli już się spotkaliście, to powinniście od siebie wiać po pierwszym takim epizodzie.
Nie zrobiliście tego?

Szkoda.

Co zwycięzyło? Że była kierownikiem apteki?

To masz co wspominać.

107

Odp: Aplikacje randkowe
Salomonka napisał/a:

Tyle się naklikałeś Czesiu i co nam tu naopowiadaleś?

Chyba tylko tyle, że zarówno ty, jak i twoja partnerka kierownik apteki nigdy nie powinniście się spotkać.

Tyle samo z tego wynika, ile wynika z pojedynczych anegdot zaczynających się zawsze od "a jeden znajomy mojego znajomego poznał babkę z dzieckiem" które mają dowodzić tego, że chcenie poświęcenia reszty swojego życia na coś, co jest tylko mniejszym złem i jedyną dostępną aktualnie opcją, a nie żadnym wyborem, powinno być naturalnym odruchem każdego normalnego mężczyzny, a jeśli tak nie jest, to oznacza tylko tyle, że mężczyzna nie jest normalny, ponieważ każdy inny czytaj normalny, tego właśnie chce, a wiemy to stąd, że czyjś tam znajomy jakiegoś tam innego znajomego tak właśnie zrobił i żyje szczęśliwie...

Funkcjonować w zastanym układzie na warunkach, które narzuca nam ktoś inny (np. pracodawca) aby czerpać z tego korzyści (np. otrzymywać wynagrodzenie za pracę) które wielu INNYCH również może czerpać, tyle że na nieporównywalnie lepszych warunkach (np. pracując gdzieś indziej dla kogoś innego i zarabiać dwa albo trzy razy razy więcej) dla jednego może oznaczać szczęśliwe życie, a dla INNEGO może oznaczać wegetację. I kiedy ten pierwszy ma dość jebania nadgodzin za uścisk dłoni prezesa i poświęcania czasu wolnego na zajmowanie się sprawami służbowymi w gratisie, to składa wypowiedzenie i szuka innej roboty, tak? Czy dalej sobie wmawia, że jest jak jest, ale nie ma co grymasić, bo na koncie się zgadza, więc w sumie jest git?

I co mu wtedy powiesz? Że nie powinien podpisywać umowy o pracę, wiedząc że tak będzie? A skąd miał to wiedzieć? Na rozmowie kwalifikacyjnej nikt mu o tym nie powiedział. A dokładnie to usłyszał coś wręcz całkiem przeciwnego - oczywiście firma dba o swoich pracowników i docenia zaangażowanie, premie, podwyżki, płatne urlopy okolicznościowe, mamy tutaj cały pakiet dodatków, z których nasi ludzie mogą korzystać, bo my nie jesteśmy jak inne zakłady, gdzie człowiek jest tylko trybem w maszynie i masą, tutaj każdego traktujemy indywidualnie i zależy nam na zadowoleniu naszych pracowników - a w rzeczywistości okazuje się po czasie, że wszystko to co Ci obiecywali jest już nieaktualne, bo ... wpisz sobie dowolny powód, a na końcu nie zapomnij dodać, że trzeba było się zatrudnić w innej firmie smile

108

Odp: Aplikacje randkowe

Wczoraj sparowało mnie na Tinderze z panią lat 46.
Klasyka – w profilu prawie nic, więc zaczęliśmy rozmowę.
Okazało się, że rozwódka z dzieckiem lub dziećmi, szuka związku.
Super, szukamy tego samego!
Niestety nie zdążyłem zapytać o wiek potomstwa, bo gdy tylko po jej pytaniu potwierdziłem, że mam dzieci (mam to wpisane w profilu smile), nagle… para zniknęła.
Czyli, jak widać, nawet dla niektórych  rozwódek z dzieckiem posiadanie dzieci – nawet dorosłych, mieszkających osobno – to mission impossible.
A że widuję swoje córki raz w tygodniu, bo mają swoje życie i paczkę znajomych, to już inna historia.
Tak samo jak fakt, że rzadko wpadają do mnie, bo wolą miasto i związane z tym atrakcje niż naturę pod nosem.

Co do dzieci – mój target to ogarnięta kobieta z maluszkiem i nieaktywnym ojcem w tle albo z dorosłym dzieckiem mieszkającym osobno.
Nie wyobrażam sobie mieszkać ze starszym dzieckiem, które ma dobry kontakt z tatą, i żyć w trójkącie emocjonalnym z bonusowymi urodzinami w pakiecie.
Mieszkanie z obcym dzieckiem bez wpływu na jego wychowanie, które widzi we mnie wroga numer jeden, to proszenie się o kłopoty.
W najlepszym wypadku będę konkurentem taty, w najgorszym – ofiarą nastoletniej kreatywności w stylu „oskarżmy go o coś i po sprawie”.
A wiadomo, nastolatki potrafią być bezlitosne.

Ale jeśli trafiłbym na samodzielną kobietę z małym dzieckiem, która ogarnia życie i obowiązki – czemu nie? Mógłbym być ojczymem i to dziecko wychować.

109 Ostatnio edytowany przez blueangel (2025-11-28 12:12:44)

Odp: Aplikacje randkowe
Kaszpir007 napisał/a:

Wczoraj sparowało mnie na Tinderze z panią lat 46.
Klasyka – w profilu prawie nic, więc zaczęliśmy rozmowę.
Okazało się, że rozwódka z dzieckiem lub dziećmi, szuka związku.
Super, szukamy tego samego!
Niestety nie zdążyłem zapytać o wiek potomstwa, bo gdy tylko po jej pytaniu potwierdziłem, że mam dzieci (mam to wpisane w profilu smile), nagle… para zniknęła.
Czyli, jak widać, nawet dla niektórych  rozwódek z dzieckiem posiadanie dzieci – nawet dorosłych, mieszkających osobno – to mission impossible.
A że widuję swoje córki raz w tygodniu, bo mają swoje życie i paczkę znajomych, to już inna historia.
Tak samo jak fakt, że rzadko wpadają do mnie, bo wolą miasto i związane z tym atrakcje niż naturę pod nosem.

Co do dzieci – mój target to ogarnięta kobieta z maluszkiem i nieaktywnym ojcem w tle albo z dorosłym dzieckiem mieszkającym osobno.
Nie wyobrażam sobie mieszkać ze starszym dzieckiem, które ma dobry kontakt z tatą, i żyć w trójkącie emocjonalnym z bonusowymi urodzinami w pakiecie.
Mieszkanie z obcym dzieckiem bez wpływu na jego wychowanie, które widzi we mnie wroga numer jeden, to proszenie się o kłopoty.
W najlepszym wypadku będę konkurentem taty, w najgorszym – ofiarą nastoletniej kreatywności w stylu „oskarżmy go o coś i po sprawie”.
A wiadomo, nastolatki potrafią być bezlitosne.

Ale jeśli trafiłbym na samodzielną kobietę z małym dzieckiem, która ogarnia życie i obowiązki – czemu nie? Mógłbym być ojczymem i to dziecko wychować.


dopisz w profilu, ze twoje dzieci sa dorosle. ja mam jedno, 12latka. i nie chcialabym faceta z malym. jedyne, co musze robic przy moim to

1:codzienny obiad, ktory sobie podgrzeje jak wroci ze szkoly, bo nie musi byc nanczony popoludniami i
2: 2 razy w semestrze odpytuje przed klasowkami.

ogarnia sie sam, na zajecia sportowe czy szkolne chodzi sam, nie trzeba go pilnowac, ma juz "swoje zycie".  jak jest sobota moge sie wyspac itd i nie chcialabym tego tracic w zwiazku z facetem, ktory ma male dziecko, nawet w weekendy. moze ona myslala, ze sa male, do tego trojkat z byla. u mnie nie ma kontaktu z ojcem dziecka i wolalabym, zeby ojciec byl samotnie wychowujacy, gdzie kobieta poszla w dluga alo zmarla. bo jak wspomniales to nie dzieciak jest problemem tylko albo rodzic albo wlasnie zycie nie we 2 jako para, ale trojkat z matka/ojcem dziecka. u ciebie to odpada, bo masz dorosle.

gdy facet ma duze dzieci, czy to nastoletnie czy dorosle, bez mamusi w tle, wizyt i wtracania sie to nie ma problemu.

110

Odp: Aplikacje randkowe

W zakresie tych nieporządanych zachowań patologii jaka została opisana czyli bezkoszowego udziału ojca to stan faktyczny z lat 90 ubiegłego stulecia. Ilość ojców którzy mają totalnie wylane na swoje dziecko to jakiś niewielki odsetek. Oczywiście "znajomy znajomego, tej znajomej" to usłyszał od kogoś... czy mierne źródło informacji dziś czyli w 2025 roku takie przypadki występują sporadycznie. Jasne można powiedzieć ja znam 2 i są 2 wyłączne przypadki które znam gdzie rodzice nie są razem, wtedy to jest 100% jednak ilość ojców którzy kompletnie się nie interesują jest znikoma cześciej jest już tak, że ojca nie ma bo ma jakiś kontrakt w Niemczech czy Holandii niż nie ma go ma wylane. Sąd przypadki gdzie mama tez ma pracę zagranicą.
Przypadki z programów Pani Elżbiety J. to jest niewielki odsetek, wiec poznając kogoś kto ma dziecko należy się liczyć z tym że ten ojciec czy mama będzie.

W zakresie wypowiedzi 2 panów Czesław wiek 50+ i Kaszpir nie wiem ile ale dzieci miał po 30 i jest dumny że nadal mówią do niego tato, więc penie są po 30 czyli 60+ to trochę jakbyście się wypowiadali za panów 20 lat młodszych. Jaka jest szansa że kobieta w wieku 50+ będzie miała małe dziecko, niewielka.

Jeśli zaś chodzi o same dzieci to one są już inne teksty nie jesteś moim ojcem to chyba padały w waszej młodości. Po pierwsze dzieci rosną inaczej dziś widzą partnera mamy czy partnerkę taty. Jeśli 7 latek np. Jaś odwiedza kolegę i ten kolega Adaś mieszka z mamą i jej partnerem ale ma też tatę to on nie widzi partnera mamy jako patola z programu Ktokolwiek widział ktokolwiek wie. Za jakiś czas Jaś poznaje Franka, który mieszka trochę z mamą a trochę z tatą i jego nową żoną. To obraz Jasia o takich rodzinach nie jest zły tylko normalny. Te dzieci chłopcy i dziewczynki za 20 lat mają mniejszą szansę na związek z kimś kto będzie je lał, bo odejście od męża czy żony alkoholiczki nie będzie czymś społecznie piętnowanym jak było to w pokoleniu moich rodziców.

W przypadku mężczyzn myśle że często jest taki dług emocjonalny, nie mieszkam z moimi własnymi dziećmi to jakbym mógł z dziećmi kogoś.

Przypomniała mi się pewna historia sprzed wielu lat ponad 10 więc kwoty będą nieco dziwne. Pan rozstał się z Panią, normalna sprawa. Pan zarabiał 6000 zł Pani 4000 zł to na owe czasy nie było mało, bo ja byłam niewiele po studiach. Pan zaproponował 600 zł na dziecko alimentów czyli 10% swojego wynagrodzenia na dziecko, Pani nie odniosła się niż do tego, podczas rozprawy Pani wstała i powiedziała że ona proponuję, iż ona da 10% na każde dziecko swojego wynagrodzenia (400 zł)  i 2 weekendy w miesiącu zajmie się dzieckiem. Na co Pan ale jak to, przecież on chce sobie ułożyć mieć nową żonę, nowe dzieci a dzieckiem to niemożliwe. Sędzia powiedziała, proszę zaprotokołować: Pozwany wskazuje, iż nei może się zająć dziećmi gdyż musi sobie ułożyć życie. W I instancji Sąd przyznał dzieci matce, ojciec dostał sowite alimenty znacznie wyższe, więc nie wiem czy ułożył sobie życie czy nie. To były ostatnie podrygi ojców którzy chcieli w miarę bezkosztownego wychowania. Oczywiście takie historie się różnie kończą, ale przenoszenie czegoś co było 30 lat temu na teraz to raczej fiasko.

Dalej kwestia dzieci partnera w związku wywodziła się z tego, że ja mając nastoletnie dziecko mówię wprost nei chce kogoś kto ma małe dziecko, a i tego co nie ma średnio bo ja nie mówię definitywnie nie chce więcej, ale jeśli dla niego to jest bardzo bardzo ważne, to dogadanie się będzie trudne.
Co do małego dziecka, nie że trójkąt z była bo ja każda wcześniej czy później spacyfikuję ale ja nie mam warunków dla małych dzieci mieszkanie jest jasne, samochód też ma jasną tapicerkę, więc po prostu nie ma takiej możliwości przy aktualnym stanie. Nie wiem czy chciałaby mi się inwestować i wymieniać teraz samochód meble nawet nie jest to kwestia tych pieniędzy co faktu że ja nie czerpie radości z wizyt w salonach samochodowych. Wystrój wnętrz lubię Art Deco które nie jest dostosowane do potrzeb małych dzieci. Lubię ryby owoce morza, i średnio mi odpowiada smarzenie kotletów co drugie dzień. Oczywiście że te wszystek argumenty to moje wygodnictwo  i mam tego pełną świadomość.

111 Ostatnio edytowany przez blueangel (2025-11-28 15:42:32)

Odp: Aplikacje randkowe

moj komentarz o trojkacie dotyczyl kaszpira, gdy babeczka usunela pare zobaczywszy, ze ma dzieci i zapewne to moglo byc powodem, a  takze wyszla z zalozenia, ze to male dzieci.

ciebie natpomiast rozumiem i masz racje w 100%. na ym etapie masz pelne prawo wygodnictwa i dobre argumenty. zauwazylam, ze to jest aktualny trend wsrod kobiet, ktore maja juz odchowane dzieci. nie chca miec wiecej, ani wiazac sie z mezczyznami z malymi dziecmi. coraz czesciej poznaje tez kobiety z odchowanymi dziecmi w nowych zwiazkach, w ktorych mezczyzna nalega na zamieszkanie razem, a to kobiety nie chca, ceniac sobie swoja wygode i niezaleznosc. mam nawet taka sasiadke. mieszka z synem, nastolatkiem, jest w zwiazku z "dochodnym"bezdzietnym kawalerem, dzieci miec nie beda, bo to tez juz nie ten wiek. ona cos miedzy 30-40, on tez pod 40tke. wspolne wakacje, wyjscia, kolacje, wzajemna pomoc. ma i swoja niezaleznosc, i zwiazek, i okazje, aby milo spedzac czas, cos przezyc i zwiedzic. to najlpsze wyjscie w tym wieku, gdy jest sie jeszcze mlodym, a dzieci ci w domu nie placza. zamiast zyc jak pani, pchanie sie w tym wieku czy to w pieluchy, czy w male dzieci - nawet parnera/partnerki- to glupota. co innego, gdy dzieci obu partnerow sa juz nastolatkami albo dorosle. a ze swojego wygodnictwa nie musisz sie nikomu tlumaczyc. masz prawo szukac tego, czego ty chcesz.

112

Odp: Aplikacje randkowe
Mniszkówna napisał/a:

W zakresie tych nieporządanych zachowań patologii jaka została opisana czyli bezkoszowego udziału ojca to stan faktyczny z lat 90 ubiegłego stulecia. Ilość ojców którzy mają totalnie wylane na swoje dziecko to jakiś niewielki odsetek. Oczywiście "znajomy znajomego, tej znajomej" to usłyszał od kogoś... czy mierne źródło informacji dziś czyli w 2025 roku takie przypadki występują sporadycznie. Jasne można powiedzieć ja znam 2 i są 2 wyłączne przypadki które znam gdzie rodzice nie są razem, wtedy to jest 100% jednak ilość ojców którzy kompletnie się nie interesują jest znikoma cześciej jest już tak, że ojca nie ma bo ma jakiś kontrakt w Niemczech czy Holandii niż nie ma go ma wylane. Sąd przypadki gdzie mama tez ma pracę zagranicą.
Przypadki z programów Pani Elżbiety J. to jest niewielki odsetek, wiec poznając kogoś kto ma dziecko należy się liczyć z tym że ten ojciec czy mama będzie.

W zakresie wypowiedzi 2 panów Czesław wiek 50+ i Kaszpir nie wiem ile ale dzieci miał po 30 i jest dumny że nadal mówią do niego tato, więc penie są po 30 czyli 60+ to trochę jakbyście się wypowiadali za panów 20 lat młodszych. Jaka jest szansa że kobieta w wieku 50+ będzie miała małe dziecko, niewielka. .

Nie tak dawno skończyłem 50lat, mam córki które za chwilę będą miał 19lat.
Wiesz cięzko mówić o "dumie" że moje dzieci mówią do mnie tato, przecież jestem ich ojcem smile
Do nowego faceta mojej ex mówią po imieniu.

Wiesz ja spokojnie mógłbym mieć jeszcze dziecko albo zająć się maluszkiem, bo nie tak dawno zajmowałem się i mimo że to wykańczające to sprawiało mi to satysfakcję i fajnie się czułem.
Ale jestem realistą i mam świadomość że takich "młodych mam" po 40-ste jest mało a te co poznałem to wiedziałem ,że szkoda mi mojego czasu na tą relację i to nie z powodu dziecka ...

Mieszkam od paru lat niedaleko miasta. Mam fajny dom, duży ogród , wiele udogodnień i nie ciągnie mnie do miasta i do bloku, tym bardzije że jak mam ochotę to dość szybko mogę znaleźć się w mieście.

Ale jak kobieta ma starsze dziecko które chodzi do szkoły to byłby to powiedzmy problem logistyczny, bo te dziecko któś by musiał zawieść , odebrać, ale szkoła to nie złobek czy przedszkole że można zawieść rano i odebrać po pracy.
Po prostu już to przeżyłem i wiem z czym to się wiązało i ile magii logistycznej to wymagało.

Więc wątpie aby kobieta z takim dzieckiem chciała zamieszkać wspólnie, bo wymagało by to od niej akrobacji logistycznych, a wątpie aby komuś się chciało big_smile

A "związki" od czasu do czasu, na dwa domy, od czasu do czasu to dla mnie szkoda czasu.
Bo dla mnie związek to bliskość, obecość i codzienność a nie jakaś prowizorka.

Dlatego przestałem wierzyć ,że znajdę odpowiednią kobietę.

Ale nie czuję jakiegoś żalu czy złości. Taki życie. Ja w związku byłem, dzieci mam, majątek mam. Nie mam już parcia.
Fajne było z kimś się zestarzeć i wspólnie wiele rzeczy robić i przeżywać i mieć wspomnienia.
Ale jak się nie uda ? No cóż ...

113

Odp: Aplikacje randkowe
Kaszpir007 napisał/a:

Wczoraj sparowało mnie na Tinderze z panią lat 46.
Klasyka – w profilu prawie nic, więc zaczęliśmy rozmowę.
Okazało się, że rozwódka z dzieckiem lub dziećmi, szuka związku.
Super, szukamy tego samego!
Niestety nie zdążyłem zapytać o wiek potomstwa, bo gdy tylko po jej pytaniu potwierdziłem, że mam dzieci (mam to wpisane w profilu smile), nagle… para zniknęła.
Czyli, jak widać, nawet dla niektórych  rozwódek z dzieckiem posiadanie dzieci – nawet dorosłych, mieszkających osobno – to mission impossible.
A że widuję swoje córki raz w tygodniu, bo mają swoje życie i paczkę znajomych, to już inna historia.
Tak samo jak fakt, że rzadko wpadają do mnie, bo wolą miasto i związane z tym atrakcje niż naturę pod nosem.

Co do dzieci – mój target to ogarnięta kobieta z maluszkiem i nieaktywnym ojcem w tle albo z dorosłym dzieckiem mieszkającym osobno.
Nie wyobrażam sobie mieszkać ze starszym dzieckiem, które ma dobry kontakt z tatą, i żyć w trójkącie emocjonalnym z bonusowymi urodzinami w pakiecie.
Mieszkanie z obcym dzieckiem bez wpływu na jego wychowanie, które widzi we mnie wroga numer jeden, to proszenie się o kłopoty.
W najlepszym wypadku będę konkurentem taty, w najgorszym – ofiarą nastoletniej kreatywności w stylu „oskarżmy go o coś i po sprawie”.
A wiadomo, nastolatki potrafią być bezlitosne.

Ale jeśli trafiłbym na samodzielną kobietę z małym dzieckiem, która ogarnia życie i obowiązki – czemu nie? Mógłbym być ojczymem i to dziecko wychować.

Tylko, że taki maluszek, powiedzmy 3-4letni  za chwilę osiągnie wiek szkolny, potem będzie miał 10 lat i siedział na laptopie, a gdy będzie miał 13 lat usłyszysz, że będzie grał ile chce bo nie jestes jego ojcem i nie będziesz mu rozkazywał, a zmywac po sobie też nie będzie. Małe dziecko nie jest małym dzieckiem przez wiele lat.

114

Odp: Aplikacje randkowe
blueangel napisał/a:

moj komentarz o trojkacie dotyczyl kaszpira, gdy babeczka usunela pare zobaczywszy, ze ma dzieci i zapewne to moglo byc powodem, a  takze wyszla z zalozenia, ze to male dzieci.

ciebie natpomiast rozumiem i masz racje w 100%. na ym etapie masz pelne prawo wygodnictwa i dobre argumenty. zauwazylam, ze to jest aktualny trend wsrod kobiet, ktore maja juz odchowane dzieci. nie chca miec wiecej, ani wiazac sie z mezczyznami z malymi dziecmi. coraz czesciej poznaje tez kobiety z odchowanymi dziecmi w nowych zwiazkach, w ktorych mezczyzna nalega na zamieszkanie razem, a to kobiety nie chca, ceniac sobie swoja wygode i niezaleznosc. mam nawet taka sasiadke. mieszka z synem, nastolatkiem, jest w zwiazku z "dochodnym"bezdzietnym kawalerem, dzieci miec nie beda, bo to tez juz nie ten wiek. ona cos miedzy 30-40, on tez pod 40tke. wspolne wakacje, wyjscia, kolacje, wzajemna pomoc. ma i swoja niezaleznosc, i zwiazek, i okazje, aby milo spedzac czas, cos przezyc i zwiedzic. to najlpsze wyjscie w tym wieku, gdy jest sie jeszcze mlodym, a dzieci ci w domu nie placza. zamiast zyc jak pani, pchanie sie w tym wieku czy to w pieluchy, czy w male dzieci - nawet parnera/partnerki- to glupota. co innego, gdy dzieci obu partnerow sa juz nastolatkami albo dorosle. a ze swojego wygodnictwa nie musisz sie nikomu tlumaczyc. masz prawo szukac tego, czego ty chcesz.


Widzisz Blue.

Ja mam 50lat obecnie, dzieci mają prawie 19. Nie mieszkają ze mną.

Mnie interesuje normalny związek a nie luźna relacja, bo dla mnie spotykanie się od czasu do czasu jak ma się ochotę i czas to nie ma nic wspólnego ze związkiem to nie dla mnie.
Wiem bo ponad rok w takim czymś byłem i nie ukrywam że miało to swoje plusy bo 3 kraje udało się zobaczyć , góry zaliczyć. A i inne plusy były.
Ale no właśnie.


Dla mnie związek to bliskość. To codzienność. TO wspólne śniadana, kolacje, rozmowy. Wspólne zasypanie. LIczenie na drugą stronę. Na obecność w związku.
Czyli normalnośc którą sądzę prawie każdy miał w normlanym związku.

Tego pragnę, tego szukam.

Ale mam świadomość że szansa na to mała.

Od kilku lat mieszkam niedaleko większego miasta. Mam tam nowy dom z dużym ogrodem, który jestem jednym z moich hobby. Mam tak wiele udogodnień.
W mieście bywam często bo pracuje i w któtkim czasie dojeżdzam.

Myślałem aby zamieszkać w mieście w bloku ale to chyba nie dla mnie i wątpie aby zwiększyło by to moje szasne.
Bo jak druga miała by ze mną zamieszkać to sądzę że bardziej przemawiało by do niej zamieszkanie w nowoczesnym domu z dużym ogrodem niż w małej kawalerce big_smile

A jak mam być sam to chyba w komfortowych warunkach mieszkać i sam poświęcić sie moim zainteresowaniach i sam podróżować.

Ale może się uda i znajdę taką której jeszcze sie chce. A jak nie to trudno

115

Odp: Aplikacje randkowe

Czy ktoś kiedyś poznał kogoś na aplikacjach randkowych, ale nie na 5 minut tylko ma stałe?
A jak poznał, czy to nie jest taka sama czestotliwość, gdy poznaje się drugą osobę poza siecią w różnych miejscach, sytuacjach, oraz przez znajomych?

116

Odp: Aplikacje randkowe
Kaszpir007 napisał/a:

Ja mam 50lat obecnie, dzieci mają prawie 19. Nie mieszkają ze mną.

Mnie interesuje normalny związek a nie luźna relacja, bo dla mnie spotykanie się od czasu do czasu jak ma się ochotę i czas to nie ma nic wspólnego ze związkiem to nie dla mnie.
Wiem bo ponad rok w takim czymś byłem i nie ukrywam że miało to swoje plusy bo 3 kraje udało się zobaczyć , góry zaliczyć. A i inne plusy były.
Ale no właśnie.


Dla mnie związek to bliskość. To codzienność. TO wspólne śniadana, kolacje, rozmowy. Wspólne zasypanie. LIczenie na drugą stronę. Na obecność w związku.
Czyli normalnośc którą sądzę prawie każdy miał w normlanym związku.

Tego pragnę, tego szukam.

Ale mam świadomość że szansa na to mała.

Oj chyba nie masz smile Te słodkie maluszki jak je czule nazywasz, są słodkie tylko w reklamach pampersów.

"...wspólne śniadana, kolacje, rozmowy. Wspólne zasypanie. LIczenie na drugą stronę. Na obecność w związku..."

Halo Kaszpir tu ziemia jak mnie słyszysz odbiór

Dobra rada - jeśli naprawdę tak myślisz, to przestań - unikniesz wielu nieprzyjemnych rozczarowań w przyszłości.

Te kochane milusińskie bobaski z twoich snów, to w rzeczywistości małe potwory i wampiry energetyczne, przy których zapomnij od razu o jakichś śniadaniach, kolacjach, rozmowach, wspólnym zasypianiu, liczeniu na drugą osobę czy jej obecność w związku... zanim ten piękny sen stanie się twoim koszmarem, tyle że już na jawie.

Wspólne śniadanie - mamusia jest skupiona przede wszystkim na dziecku i Ty również powinieneś być.

Wspólne kolacje - jak wyżej, tylko z tą różnicą, że mamusia bywa czasem podkurwiona po całym dniu w pracy, więc lepiej uważaj.

Wspólne rozmowy - żywe dziecko, to nie lalka z aliexpress, której wyjmiesz baterie i masz spokój, więc na wspólną rozmowę troszkę sobie poczekasz, a w międzyczasie mógłbyś sam ruszyć dupę i coś z tym dzieckiem porobić, a nie siedzisz jak jakiś narkotykowy baron i czekasz na chuj wie co.

Wspólne zasypianie - zamów od razu duże trzyosobowe łóżko albo idź na sofę w salonie spać z psem i kotem jak Ci coś nie pasuje.

Liczenie na drugą osobę - to ty masz być mężczyzną i wsparciem, bo po to wszedłeś do rodziny. Nie po to, żeby przynosić do domu własne sprawy i problemy. Nie jesteś już dzieckiem i nie potrzebujesz mamusi do ich rozwiązywania, ogarnij się typie, co z Tobą, nie wiesz na czym związek polega? Dorośnij.

Jej obecność w związku - owszem kochanie, jesteśmy razem, mieszkamy razem, żyjemy razem, jednak pragnę też nieśmiało zauważyć, że... nie jesteś pieprzonym pępkiem świata, bo gdyby Ci przypadkiem coś umykało, to ja mam małe dziecko, którym muszę się zająć, a też bym chciała kiedyś odpocząć i mieć trochę czasu tylko dla siebie. Skończyłeś już malować garaż? No to nie wiem, idź pobiegać albo coś i daj mi w końcu święty spokój, bo ja naprawdę czasami mam wątpliwości czy Ty rozumiesz w ogóle po co tutaj jesteś. No idź już, nie stój tak, skończyłam. Zdejmij pranie z suszarki i poskładaj jak Ci się nudzi, a potem wyjdź z psem, bo mi się już dzisiaj nie chce. To tyle. 

Dlatego na samym wstępie do naszej rozmowy, powinniśmy pewne rzeczy rozgraniczyć i ustalić czy mówimy o tak zwanym "spotykaniu się" z kobietą posiadającą małe dziecko czy mówimy o tak zwanym "poważnym związku" z kobietą posiadającą małe dziecko. Większość Pań, które gromko nas obu tutaj jebią, też chyba nie rozróżnia o czym właściwie mówimy, dlatego w tym miejscu sobie pozwolę wyprostować pewne fakty, otóż...
Otóż, jeżeli bierzemy pod uwagę wariant pierwszy, to oczywiście cofam wszystko co wcześniej napisałem, gdyż jak powszechnie wszem i wobec wiadomo, amatorów darmowego bzykanka bez zobowiązań i wpadania od czasu do czasu pobawić się w dom, nigdy nie brakowało i raczej nigdy nie zabraknie dla wszystkich Pań chętnych wejść w taki układ.
Natomiast jeżeli rozpatrujemy wariant drugi, to podtrzymuję w całej rozciągłości to co już na ten temat powiedziałem i w zasadzie chyba nie mam nic specjalnie odkrywczego do dodania.

117

Odp: Aplikacje randkowe
złoto napisał/a:

Czy ktoś kiedyś poznał kogoś na aplikacjach randkowych, ale nie na 5 minut tylko ma stałe?
A jak poznał, czy to nie jest taka sama czestotliwość, gdy poznaje się drugą osobę poza siecią w różnych miejscach, sytuacjach, oraz przez znajomych?

A od ilu już się liczy jako "na stałe"?

118

Odp: Aplikacje randkowe
Wujek Czesiek napisał/a:
Kaszpir007 napisał/a:

Ja mam 50lat obecnie, dzieci mają prawie 19. Nie mieszkają ze mną.

Mnie interesuje normalny związek a nie luźna relacja, bo dla mnie spotykanie się od czasu do czasu jak ma się ochotę i czas to nie ma nic wspólnego ze związkiem to nie dla mnie.
Wiem bo ponad rok w takim czymś byłem i nie ukrywam że miało to swoje plusy bo 3 kraje udało się zobaczyć , góry zaliczyć. A i inne plusy były.
Ale no właśnie.


Dla mnie związek to bliskość. To codzienność. TO wspólne śniadana, kolacje, rozmowy. Wspólne zasypanie. LIczenie na drugą stronę. Na obecność w związku.
Czyli normalnośc którą sądzę prawie każdy miał w normlanym związku.

Tego pragnę, tego szukam.

Ale mam świadomość że szansa na to mała.

Oj chyba nie masz smile Te słodkie maluszki jak je czule nazywasz, są słodkie tylko w reklamach pampersów.

"...wspólne śniadana, kolacje, rozmowy. Wspólne zasypanie. LIczenie na drugą stronę. Na obecność w związku..."

Halo Kaszpir tu ziemia jak mnie słyszysz odbiór

Dobra rada - jeśli naprawdę tak myślisz, to przestań - unikniesz wielu nieprzyjemnych rozczarowań w przyszłości.

Te kochane milusińskie bobaski z twoich snów, to w rzeczywistości małe potwory i wampiry energetyczne, przy których zapomnij od razu o jakichś śniadaniach, kolacjach, rozmowach, wspólnym zasypianiu, liczeniu na drugą osobę czy jej obecność w związku... zanim ten piękny sen stanie się twoim koszmarem, tyle że już na jawie.

Wspólne śniadanie - mamusia jest skupiona przede wszystkim na dziecku i Ty również powinieneś być.

Wspólne kolacje - jak wyżej, tylko z tą różnicą, że mamusia bywa czasem podkurwiona po całym dniu w pracy, więc lepiej uważaj.

Wspólne rozmowy - żywe dziecko, to nie lalka z aliexpress, której wyjmiesz baterie i masz spokój, więc na wspólną rozmowę troszkę sobie poczekasz, a w międzyczasie mógłbyś sam ruszyć dupę i coś z tym dzieckiem porobić, a nie siedzisz jak jakiś narkotykowy baron i czekasz na chuj wie co.

Wspólne zasypianie - zamów od razu duże trzyosobowe łóżko albo idź na sofę w salonie spać z psem i kotem jak Ci coś nie pasuje.

Liczenie na drugą osobę - to ty masz być mężczyzną i wsparciem, bo po to wszedłeś do rodziny. Nie po to, żeby przynosić do domu własne sprawy i problemy. Nie jesteś już dzieckiem i nie potrzebujesz mamusi do ich rozwiązywania, ogarnij się typie, co z Tobą, nie wiesz na czym związek polega? Dorośnij.

Jej obecność w związku - owszem kochanie, jesteśmy razem, mieszkamy razem, żyjemy razem, jednak pragnę też nieśmiało zauważyć, że... nie jesteś pieprzonym pępkiem świata, bo gdyby Ci przypadkiem coś umykało, to ja mam małe dziecko, którym muszę się zająć, a też bym chciała kiedyś odpocząć i mieć trochę czasu tylko dla siebie. Skończyłeś już malować garaż? No to nie wiem, idź pobiegać albo coś i daj mi w końcu święty spokój, bo ja naprawdę czasami mam wątpliwości czy Ty rozumiesz w ogóle po co tutaj jesteś. No idź już, nie stój tak, skończyłam. Zdejmij pranie z suszarki i poskładaj jak Ci się nudzi, a potem wyjdź z psem, bo mi się już dzisiaj nie chce. To tyle. 

Dlatego na samym wstępie do naszej rozmowy, powinniśmy pewne rzeczy rozgraniczyć i ustalić czy mówimy o tak zwanym "spotykaniu się" z kobietą posiadającą małe dziecko czy mówimy o tak zwanym "poważnym związku" z kobietą posiadającą małe dziecko. Większość Pań, które gromko nas obu tutaj jebią, też chyba nie rozróżnia o czym właściwie mówimy, dlatego w tym miejscu sobie pozwolę wyprostować pewne fakty, otóż...
Otóż, jeżeli bierzemy pod uwagę wariant pierwszy, to oczywiście cofam wszystko co wcześniej napisałem, gdyż jak powszechnie wszem i wobec wiadomo, amatorów darmowego bzykanka bez zobowiązań i wpadania od czasu do czasu pobawić się w dom, nigdy nie brakowało i raczej nigdy nie zabraknie dla wszystkich Pań chętnych wejść w taki układ.
Natomiast jeżeli rozpatrujemy wariant drugi, to podtrzymuję w całej rozciągłości to co już na ten temat powiedziałem i w zasadzie chyba nie mam nic specjalnie odkrywczego do dodania.

Ja generalnie ciebie nie czytam, bo piszesz elaboraty, ale tu masz rację, że Kaszpir ma marzenia ściętej głowy jakby nie wiedział co to jest związek i dzieci, albo już zapomniał big_smile

119 Ostatnio edytowany przez Kaszpir007 (2025-11-28 19:12:23)

Odp: Aplikacje randkowe
Wujek Czesiek napisał/a:

[
Dlatego na samym wstępie do naszej rozmowy, powinniśmy pewne rzeczy rozgraniczyć i ustalić czy mówimy o tak zwanym "spotykaniu się" z kobietą posiadającą małe dziecko czy mówimy o tak zwanym "poważnym związku" z kobietą posiadającą małe dziecko. Większość Pań, które gromko nas obu tutaj jebią, też chyba nie rozróżnia o czym właściwie mówimy, dlatego w tym miejscu sobie pozwolę wyprostować pewne fakty, otóż...
Otóż, jeżeli bierzemy pod uwagę wariant pierwszy, to oczywiście cofam wszystko co wcześniej napisałem, gdyż jak powszechnie wszem i wobec wiadomo, amatorów darmowego bzykanka bez zobowiązań i wpadania od czasu do czasu pobawić się w dom, nigdy nie brakowało i raczej nigdy nie zabraknie dla wszystkich Pań chętnych wejść w taki układ.
Natomiast jeżeli rozpatrujemy wariant drugi, to podtrzymuję w całej rozciągłości to co już na ten temat powiedziałem i w zasadzie chyba nie mam nic specjalnie odkrywczego do dodania.

Czesiu.

Mieszkała ze mną kobieta z noworodkiem. Zajmowałem się chyba miesiac (a może dłużej) tym dzieckiem bo mieszkaliśmy razem.
Wziąłem nawet 2 tygodnie urlopu aby młodym się zajmować.

Więc coś tam wiem big_smile

Czesiu ale te wspólne śniadania, kolacje i itd to nie dotyczyły związku z kobietą z małym dzieckiem a kobiety która ma pełnoletnie samodzielne dzieci.
Bo jak pisałem biorę pod uwagę jedynie "skrajności" , choć mam świadomość że moich prawdziwym "targetem" są kobiety z pełnoletnimi dziećmi, najlepiej samodzielne, bo nie ma zadnej szansy aby taki "pełnoletni" bobas big_smile zamieszkał u mnie big_smile

Dobra lecę do kina big_smile

120 Ostatnio edytowany przez Wujek Czesiek (2025-11-28 21:14:58)

Odp: Aplikacje randkowe
Kaszpir007 napisał/a:

Czesiu ale te wspólne śniadania, kolacje i itd to nie dotyczyły związku z kobietą z małym dzieckiem a kobiety która ma pełnoletnie samodzielne dzieci.
Bo jak pisałem biorę pod uwagę jedynie "skrajności" , choć mam świadomość że moich prawdziwym "targetem" są kobiety z pełnoletnimi dziećmi, najlepiej samodzielne, bo nie ma zadnej szansy aby taki "pełnoletni" bobas big_smile zamieszkał u mnie big_smile

Nawet nie wiesz co tracisz. Taki pełnoletni bobas w domu, to sam rarytas big_smile
No chyba nie chcesz mi powiedzieć, że nie leży Ci na serduszku dobro dziecka twojej pani. Bo zaraz tu przeczytasz ty niedorobiony egoistyczny bucu, chamie i prostaku oraz chodząca patologio, że każdy normalny facet tak myśli, nawet taki jeden znajomy znajomego koleżanki kolegi kuzyna od strony babci ze strony ojca mi mówił, że ma takiego kumpla co jego szwagier, ten od drugiej siostry ze strony matki syna brata, co mu kiedyś opowiadał...

121 Ostatnio edytowany przez blueangel (2025-11-29 03:20:09)

Odp: Aplikacje randkowe

zgadzam sie z Wujkiem Czesiem. gdy male dziecko to ona nawet kawy sie cieplej nie bedzie miala jak napic, a co dopiero sniadania, rozmowy.. I nie porownuj z noworodkiem, bo przez pierwszy miesiac taki dzieciak to ciagle spi, ale miesiac szybko mija.


Kaszpir to czemu nie zamiescisz w profilu, ze twoje dzieci sa dorosle i samodzielne, co daje ci wiecej czasu na zycie dla siebie i szukasz kobiety w podobnej sytuacji, ktora ceni spokoj i rownowage w relacjach. Szukam osoby, ktora marzy o zyciu nieopodal miasta, w domu z duzym ogodem, gdzie bedziemy mogli cieszyc sie cisza i przestrzenia, ale jednoczesnie lubi podroze i okrywanie nowych miejsc, by  w pelni cieszyc sie zyciem.

bo sorry ale ta babka o ktorej ostatnio wspomniales uciekla, gdy zauwazyla, ze masz dzieci, bo myslala, ze sa male. zamiesc w profilu, ze twoje dzieci sa dorosle.

122 Ostatnio edytowany przez blueangel (2025-11-29 03:26:06)

Odp: Aplikacje randkowe
Wujek Czesiek napisał/a:
Kaszpir007 napisał/a:

Czesiu ale te wspólne śniadania, kolacje i itd to nie dotyczyły związku z kobietą z małym dzieckiem a kobiety która ma pełnoletnie samodzielne dzieci.
Bo jak pisałem biorę pod uwagę jedynie "skrajności" , choć mam świadomość że moich prawdziwym "targetem" są kobiety z pełnoletnimi dziećmi, najlepiej samodzielne, bo nie ma zadnej szansy aby taki "pełnoletni" bobas big_smile zamieszkał u mnie big_smile

Nawet nie wiesz co tracisz. Taki pełnoletni bobas w domu, to sam rarytas big_smile
No chyba nie chcesz mi powiedzieć, że nie leży Ci na serduszku dobro dziecka twojej pani. Bo zaraz tu przeczytasz ty niedorobiony egoistyczny bucu, chamie i prostaku oraz chodząca patologio, że każdy normalny facet tak myśli, nawet taki jeden znajomy znajomego koleżanki kolegi kuzyna od strony babci ze strony ojca mi mówił, że ma takiego kumpla co jego szwagier, ten od drugiej siostry ze strony matki syna brata, co mu kiedyś opowiadał...


ja nie uwazam, ze to chamstwo. sa mezczyzni, ktorym to nie przeszkadza. i sa tacy, ktorym przeszkdza. kazdy ma prawo sam decydowac czego szuka, a czego nie. to tak jak ktos lubi blondynow, albo wysokich, a jeszcze ktos inny brunetki, jednemu nie przeszkadza chrapanie, a drugiemu tak, ktos moze nie lubic zielonych oczu, a jeszcze ktos inny klamstwa, a sa acy, ktorzy lubia jak sie ich robi w balona. tak samo jednym nie przeszkadzaja,  a wrecz lubia dzieci, a dla ciebie moze to byc nie do zaakceptowania. ja tez nie zwiazalabym sie z facetem z malym dzieckiem. nawet jesli wiekszosc czasu spedza u matki. dzieci w tym wieku sa slodkie, ale jak spia. o ile spia xD

123

Odp: Aplikacje randkowe
blueangel napisał/a:

sa mezczyzni, ktorym to nie przeszkadza. i sa tacy, ktorym przeszkdza

Podobnie jak są kobiety, którym to nie przeszkadza i są takie, którym to przeszkadza, ale poza nielicznymi wyjątkami, żadna się do tego nie przyzna, bo mówienie o tym otwarcie i wprost, godzi w jej własny interes. No bo jak to wygląda, kiedy mama dwójki przesłodkich pociech twierdzi, że nie chce być z facetem, który ma własne dzieci? No wygląda jak wygląda, prawda? O wiele ładniej i elegancko wygląda owinięte w sreberko i przewiązane kokardką, więc tutaj się pojawia cała lista argumentów z gatunku "bo była się wtrąca" i tym podobne bzdety, których zadaniem jest tylko i wyłącznie rozmydlić przekaz właściwy - nie mam ochoty niańczyć cudzych bachorów - i tak oto, trochę bokiem, trochę naokoło, ale jakoś doszliśmy w końcu do puenty tematu smile

124

Odp: Aplikacje randkowe
blueangel napisał/a:

zgadzam sie z Wujkiem Czesiem. gdy male dziecko to ona nawet kawy sie cieplej nie bedzie miala jak napic, a co dopiero sniadania, rozmowy.. I nie porownuj z noworodkiem, bo przez pierwszy miesiac taki dzieciak to ciagle spi, ale miesiac szybko mija.


Kaszpir to czemu nie zamiescisz w profilu, ze twoje dzieci sa dorosle i samodzielne, co daje ci wiecej czasu na zycie dla siebie i szukasz kobiety w podobnej sytuacji, ktora ceni spokoj i rownowage w relacjach. Szukam osoby, ktora marzy o zyciu nieopodal miasta, w domu z duzym ogodem, gdzie bedziemy mogli cieszyc sie cisza i przestrzenia, ale jednoczesnie lubi podroze i okrywanie nowych miejsc, by  w pelni cieszyc sie zyciem.

bo sorry ale ta babka o ktorej ostatnio wspomniales uciekla, gdy zauwazyla, ze masz dzieci, bo myslala, ze sa male. zamiesc w profilu, ze twoje dzieci sa dorosle.

Nie.
Ona „uciekła” dopiero, gdy powiedziałem, że mam pełnoletnie dzieci.
Dopiero wtedy zamknęła parę, więc miała świadomość, że mam dorosłe dzieci.
W większości to ja jestem „tym złym”, bo to ja kończę rozmowy i usuwam pary. Gdy widzę kobietę po czterdziestce z dzieckiem w wieku szkolnym, wiem, że dalsza rozmowa nie ma sensu, bo nie tego szukam i wiem, z czym to się wiąże.
Inaczej, gdy spotykam panie po czterdziestce z naprawdę małymi dziećmi — wtedy zastanawiam się, kim są te kobiety i kogo wybrały na męża.
Normalny, poważny mężczyzna zrobi wszystko, by wspólnie wychować swoje dziecko, i raczej nie zostawi żony z maluchem.
Myślę, że były to ciąże „last minute”, bez zastanowienia, czy to dobry materiał na męża i ojca, a potem wyszło, że jednak nie.
Opis na portalu już zmodyfikowałem, ale na cuda nie liczę, bo wątpię, że osoba, której szukam, jest na Tinderze czy FB Randki.
Sądzę, że takie osoby tam nie zaglądają, pogodziły się z losem albo czekają na cud, a przecież wiadomo, że z cudami bywa różnie — jeśli samemu się nie spróbuje, trudno oczekiwać, że „jakoś to będzie” big_smile

125

Odp: Aplikacje randkowe
Wujek Czesiek napisał/a:
złoto napisał/a:

Czy ktoś kiedyś poznał kogoś na aplikacjach randkowych, ale nie na 5 minut tylko ma stałe?
A jak poznał, czy to nie jest taka sama czestotliwość, gdy poznaje się drugą osobę poza siecią w różnych miejscach, sytuacjach, oraz przez znajomych?

A od ilu już się liczy jako "na stałe"?

Na stałe - czyli: próbujemy czy nam razem wyjdzie (jaki czas, to się okaże, czy to będzie rok, czy kolejne 30lat). Nie bierzemy pod uwagę układów: nudzi mi się, wiec podczepie się pod kogoś, póki nie trafi mi się lepsza opcja, ewentualnie jedna strona chce kogoś poznać na życie a druga chce sobie tylko poużywać i poruchać.

126

Odp: Aplikacje randkowe
Kaszpir007 napisał/a:
blueangel napisał/a:

zgadzam sie z Wujkiem Czesiem. gdy male dziecko to ona nawet kawy sie cieplej nie bedzie miala jak napic, a co dopiero sniadania, rozmowy.. I nie porownuj z noworodkiem, bo przez pierwszy miesiac taki dzieciak to ciagle spi, ale miesiac szybko mija.


Kaszpir to czemu nie zamiescisz w profilu, ze twoje dzieci sa dorosle i samodzielne, co daje ci wiecej czasu na zycie dla siebie i szukasz kobiety w podobnej sytuacji, ktora ceni spokoj i rownowage w relacjach. Szukam osoby, ktora marzy o zyciu nieopodal miasta, w domu z duzym ogodem, gdzie bedziemy mogli cieszyc sie cisza i przestrzenia, ale jednoczesnie lubi podroze i okrywanie nowych miejsc, by  w pelni cieszyc sie zyciem.

bo sorry ale ta babka o ktorej ostatnio wspomniales uciekla, gdy zauwazyla, ze masz dzieci, bo myslala, ze sa male. zamiesc w profilu, ze twoje dzieci sa dorosle.

Nie.
Ona „uciekła” dopiero, gdy powiedziałem, że mam pełnoletnie dzieci.
Dopiero wtedy zamknęła parę, więc miała świadomość, że mam dorosłe dzieci.
to będzie” big_smile


Niekoniecznie o to chodziło. Może nie pasowało jej coś innego, a Ty dośpiewałeś sobie resztę, że to "wina" wieku dzieci. Kobieta wyszła w tym momencie, gdy napisałeś, że dzieci są pełnoletnie i Ty to połączyłeś z faktem, że pewnie to był powód dlaczego to zrobiła.

127 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2025-11-29 19:42:37)

Odp: Aplikacje randkowe

przecież w związku na poważnie zawsze będą jakieś poważne dylematy do rozwiązania- nie tylko dziecko jest takim.
nie w dzieciach problem tylko w waszej postawie i nie chodzi o to, że jestescie niewartosciowi, ale coś robicie nie tak w komunikacji z nimi. Nie tak jak trzeba ustawiacie waszą pozycję.

tak sobie uświadomiłam, jak byłam 2 lata temu na Sympatii, z żadnym mężczyzną nie rozmawiałam o dzieciach przed spotkaniem na zywo

128

Odp: Aplikacje randkowe
złoto napisał/a:

Niekoniecznie o to chodziło. Może nie pasowało jej coś innego, a Ty dośpiewałeś sobie resztę, że to "wina" wieku dzieci. Kobieta wyszła w tym momencie, gdy napisałeś, że dzieci są pełnoletnie i Ty to połączyłeś z faktem, że pewnie to był powód dlaczego to zrobiła.

Ale po co analizować ? Naprawdę zapomniałem o tym i tyle.
Przestałem się tym przejmować.

Mam parę, za chwilę ja kończę albo druga strona.

Bez sensu analizować i tym się przejmować.

129

Odp: Aplikacje randkowe
Kaszpir007 napisał/a:
złoto napisał/a:

Niekoniecznie o to chodziło. Może nie pasowało jej coś innego, a Ty dośpiewałeś sobie resztę, że to "wina" wieku dzieci. Kobieta wyszła w tym momencie, gdy napisałeś, że dzieci są pełnoletnie i Ty to połączyłeś z faktem, że pewnie to był powód dlaczego to zrobiła.

Ale po co analizować ? Naprawdę zapomniałem o tym i tyle.
Przestałem się tym przejmować.

Mam parę, za chwilę ja kończę albo druga strona.

Bez sensu analizować i tym się przejmować.


To po co to wspominasz i rozkminiasz?

130

Odp: Aplikacje randkowe
Ela210 napisał/a:

przecież w związku na poważnie zawsze będą jakieś poważne dylematy do rozwiązania- nie tylko dziecko jest takim.
nie w dzieciach problem tylko w waszej postawie i nie chodzi o to, że jestescie niewartosciowi, ale coś robicie nie tak w komunikacji z nimi. Nie tak jak trzeba ustawiacie waszą pozycję.

tak sobie uświadomiłam, jak byłam 2 lata temu na Sympatii, z żadnym mężczyzną nie rozmawiałam o dzieciach przed spotkaniem na zywo

Jak ja byłem na sympatii, a spędziłem tam łącznie chyba 15 lat z przerwami krótszymi bądź dłuższymi, to przed spotkaniem na żywo z każdą kobietą rozmawiałem o tym, że jeśli mam wejść w związek z kimkolwiek, to tylko po to, żeby mieć lepiej, nie gorzej. Wszystkie "kiwały głową" ze zrozumieniem, jednocześnie zapewniając mnie o tym, że one też i że to i że śmo... dopiero po jakimś czasie się okazywało, że owszem zrozumiały, ale tylko tą część, która dotyczyła ich samych, a więc to one mają mieć lepiej, a ja jestem od tego, żeby to sprawić, najlepiej w ogóle nie poruszając żadnych kwestii dotyczących tego, czego ja mógłbym chcieć lub na przykład nie chcieć. Każda rozmowa kończyła się argumentem nie do zbicia - ale to ty wszedłeś do rodziny i to ty masz się dostosować - nawet jeśli nie chodziło wcale o dziecko, tylko na przykład o psa, który śpi z nami w łóżku, co mnie wkurwia i obrzydza, więc go gonię, a ona woła z powrotem, chociaż rozmawialiśmy na ten temat wielokrotnie, że pies ma zakaz wstępu do sypialni i nie istnieje ani jeden powód, aby o tym dyskutować.
A jak nie pies, to znowu kot, który jest królem i władcą całego domu, łazi po stołach, gdzie stoi mój kubek z kawą albo talerz z obiadem i wszędzie we wszystkim są jego kłaki, więc też go gonię, bo nie będę chyba jadł na stojąco we własnym pieprzonym domu, za który płacę i tego jebanego pchlarza najlepiej to bym wypchał albo spalił w piecu. Tylko że nie mam pieca...
Oczywiście każdy machnie ręką, bo co to są za problemy, żeby robić z tego zagadnienie, ale dla mnie akurat są. Dom jest przede wszystkim dla ludzi, a nie dla piesków i kotków, tym bardziej w sytuacji, kiedy to ja za ten dom płacę, a piesek i kotek mieszkają za darmo, żrą za darmo, robią tylko syf i są do niczego niepotrzebne. Ale nie, to tak nie działa - kotek tutaj był przed tobą i też będzie z nami spał, a ty masz gówno do gadania, nie podoba się, to wracaj do siebie - i taki mamy klimat.

Posty [ 66 do 130 z 522 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 … 9 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026